Szanowna Pani Marszałek! Szanowna Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko klubu Kukiz’15 w sprawie zgłaszanych przez Polskie Stronnictwo Ludowe zmian w ustawie o emeryturach i rentach wypłacanych z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
W naszym odczuciu ta zmiana jest niczym innym, jak kolejnym kombinowaniem przy wątpliwym i niewydolnym systemie emerytalno-rentowym. Nie tylko nie zawiera satysfakcjonujących trwałych i bezpiecznych narzędzi, gwarantujących stabilność tego systemu, ale też - w głównej mierze - kolejny raz wzmacnia nierówności pomiędzy różnymi grupami zawodowymi. Proponujący tę zmianę są już współautorami podobnych cudownych reform w tym zakresie, które doprowadziły przez lata m.in. do tego, że świadczenia emerytalne - właśnie przez te wszystkie reformy - zostały obniżone średnio o 1225 zł miesięcznie, a milion emerytów w naszym kraju żyje prawie w skrajnym ubóstwie.
Dziś PSL chce, abyśmy przyjęli kolejny pomysł, a w 2012 r. głosowało za wydłużeniem wieku emerytalnego, zaś rok później - za zabraniem ciężko odkładanych pieniędzy Polaków w otwartych funduszach emerytalnych. Jak mamy podejść do tego kolejnego pomysłu, kiedy za każdym razem wnioskodawca zmienia zdanie, jak widzi przyszłość Polaków w tym zakresie?
Jak mamy podejść szczególnie do tej propozycji? Jest to projekt przygotowany w ramach kampanii wyborczej, żeby było ciekawiej - kampanii wyborczej prezydenta Bronisława Komorowskiego, z którego to pomysłu zresztą sam się wycofał. Projekt nie jest oparty ani na solidnych wyliczeniach, ani na analizach, raczej sprawia wrażenie wyrzutów sumienia Polskiego Stronnictwa Ludowego, które wydłużając wiek emerytalny, doprowadziło również do niekorzystnych zmian dla rolników, a teraz w sposób czysto populistyczny próbuje odkręcić lekko ten fakt, jednak kosztem tworzenia kolejnych nierówności.
W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15, korzystając z wywołanego tutaj tematu, ważnego dla Polaków tematu ubezpieczeń społecznych, apelujemy do Wysokiej Izby, by w tej kwestii już ani nie uprawiać kampanii wyborczych, ani nie szafować projektami ustaw, które nie stwarzają żadnych podstaw milionom Polaków czekających na swoje emerytury do tego, by spali spokojnie, choć płacą przecież olbrzymie podatki w postaci składek ZUS.
Zaczynając rozmowę na ten temat, musimy poznać przede wszystkim stan finansów publicznych. Według szacunków dług ukryty razem ze zobowiązaniami emerytalnymi to 3 bln zł, czyli każdy Polak rodzi się już z 82-tysięcznym długiem na karku. Podobnymi pomysłami jak zaprezentowany tutaj przez Polskie Stronnictwo Ludowe ta mównica była zarzucana od lat. Efekt jest tylko jeden - moje pokolenie najchętniej nie płaciłoby dzisiaj żadnych składek, bo jest przekonane, że żadnych emerytur nie otrzyma. Taka jest debata publiczna.
Nasz klub parlamentarny nie poprze tej propozycji. Jesteśmy za przywróceniem poprzedniego wieku emerytalnego, głównie z uwagi na to, że ustawa, która podwyższyła ten wiek emerytalny, została wprowadzona z rażącym naruszeniem konstytucyjnych praw nabytych.
Docelowo jednak wnioskujemy o rozpoczęcie poważnej debaty publicznej na temat gruntownej zmiany systemu opartej na dwóch założeniach: przede wszystkim solidarności społecznej oraz pozostawieniu znaczącej części wypracowanych środków do dyspozycji obywatela. Wprowadźmy równą dla wszystkich obywateli emeryturę obywatelską, szanując prawa nabyte, zaczynając od tych, którzy wchodzą na rynek pracy. Na ten temat musimy zacząć rozmawiać już dziś. Nie traktujmy Polaków jak dzieci. Obniżmy podatki, pozwólmy ludziom decydować, jak oszczędzają na swoje emerytury.
Klub Poselski Kukiz’15 będzie szeroko konsultować propozycje emerytury obywatelskiej wypłacanej wszystkim obywatelom na tych samych zasadach oraz dodatkowych świadczeń emerytalnych uzależnionych od indywidualnych dochodów obywatela. Dlatego też nie jesteśmy w stanie zaakceptować żadnych propozycji, które nie uwzględniają długofalowych rozwiązań. Powinniśmy rozpocząć solidną pracę nad budową bezpiecznej przyszłości dla osób, które teraz pracują, ale również zapewnić godną jesień życia osobom, które wiele lat pracowały na te świadczenia. Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować w imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 nasze stanowisko w sprawie prezentowanych tutaj trzech ustaw o wypłacie jednorazowych dodatków dla emerytów.
Jak najbardziej jesteśmy za tym, aby poprzeć wszystkie te trzy projekty, bo jest jasne, że w Polsce ponad milion emerytów żyje prawie na granicy ubóstwa, nie stać ich na leki, nawet nie stać ich na dobre jedzenie. I oczywiście mimo że z tego miejsca ja i kilku moich kolegów z klubu kilkakrotnie nawoływaliśmy, powtarzaliśmy, że chcemy rozpocząć debatę na temat gruntownej reformy systemu emerytalnego, na temat tego, by przybliżyć się do wprowadzenia emerytur obywatelskich, to nie mamy żadnej wątpliwości, że obecni emeryci, którzy również ciężko pracowali na swoje emerytury, muszą żyć godnie. Poniekąd oni też zostali oszukani przez zły system. Planowana podwyżka emerytur w przyszłym roku jest wyjątkowo niska. Jak tutaj już kilkakrotnie było wspominane, 4,57 zł to jest kwota - dodajmy, że brutto - która... nie ma co się rozwodzić, bo nie wiadomo, na co wystarczy. Wydaje się więc, że rozwiązanie tymczasowe w postaci wypłacenia takiego jednorazowego dodatku jest na ten moment wręcz konieczne. Nie bardzo jednak rozumiemy logikę Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego czy Prawa i Sprawiedliwości, która ma nas przekonać do któregoś z tych projektów, które mamy poprzeć. Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe proponują 350 zł, Prawo i Sprawiedliwość - 400 zł dodatku dla emerytów, którzy pobierają najniższe świadczenia. Oczywiście wygląda to jak kolejna licytacja. Nie wiem, czemu ma służyć ta kolejna przepychanka partyjna, chyba temu, co zazwyczaj - żeby udowodnić, kto jest lepszy, kto ma rację. Ale okej, przyzwyczajamy się pomału do tego.
My mamy jeszcze jeden problem, bo chcielibyśmy poprzeć jeden z tych projektów. Dla nas, to znaczy z punktu widzenia emerytów najbardziej efektywny jest ten, który dla najniższego uposażenia zakłada, przyznaje 400 zł. To jest projekt Prawa i Sprawiedliwości, wydaje się najbardziej optymalny, ale oczywiście od razu przez koleżanki i kolegów z Nowoczesnej zostaniemy kolejny raz okrzyknięci przystawką Prawa i Sprawiedliwości. Nam to już nie przeszkadza, ale się zastanawiamy, jak Polacy to zniosą kolejny tydzień w mediach.
Jak to w mediach zniosą, bo podobno już powstaje projekt obywatelski, żeby ograniczyć czas antenowy Nowoczesnej.
Ale okej, chodzi o emerytów, więc pogodzimy się z tym.
Szanowna Izbo, podkreślę jeszcze raz: rozumiemy potrzeby i konieczność wyrównania dysproporcji świadczeń emerytalnych, a wypłata tego dodatku wydaje się dobrym rozwiązaniem, natomiast z naszej perspektywy, dłuższej perspektywy najchętniej wnioskowalibyśmy o to, aby po prostu nie pobierać podatku od tych świadczeń, i wtedy zostanie więcej pieniędzy w rękach emerytów.
Nasze obawy dotyczą jednak nie słuszności tych propozycji ani tego, czy to będzie 350 zł, czy to będzie 400 zł, bo tak naprawdę to i tak jest kwota, która jest bardzo niska. Nasze obawy dotyczą tego, że kolejny raz podejmujemy ustawę, która nie wskazuje realnych źródeł finansowania. I proszę przestać używać takiej retoryki, która wskazuje właściwie na kreatywną księgowość - poprzesuwamy między paragrafami, pożonglujemy w budżecie, który i tak ma ogromy deficyt i zakłada zwiększenie tego deficytu.
Ja rozumiem, że partie tak funkcjonują, że muszą przypodobać się swojemu elektoratowi. To są dobre sposoby. Dobrze, że akurat w tym wypadku rzeczywiście ten elektorat skorzysta i otrzyma pieniądze do swojej kieszeni. My jako jedyne ugrupowanie nie obiecywaliśmy nigdy i nie mówiliśmy, że np. damy emerytom 450 zł. Wiecie państwo dlaczego? Dlatego, że jesteśmy odpowiedzialni. Czujemy się odpowiedzialni za przyszłość Polaków.
Wskazanie źródeł finansowania, drodzy państwo, to jest taki prosty wniosek: szukam oszczędności, by móc wydać dodatkowe kwoty. Nie jestem ekonomistą i nie będę używać tego typu argumentów, ja po prostu logicznie rozumuję. Zwiększacie, drodzy państwo, dziurę w budżecie. Dziura jest ogromna, a my ją cały czas zwiększamy. Nie myślimy ani o dzieciach, ani o wnukach, zostawiamy im dług, wyprzedany majątek i zostawiamy im niestety pętlę na szyi w postaci powiększającej się liczby emerytów.
Taka dygresja. Nasi dziadkowie wygrali nam wojnę, zostawili nam wolny kraj. My niestety zostawiamy naszym wnukom to, o czym wcześniej wspominałam.
I nad tym warto się zastanowić.
Mam taką nadzieję, że ci emeryci, nasze babcie, nasi dziadkowie to są jednak osoby, które myślą o tej przyszłości bardziej odpowiedzialnie niż osoby, które rządzą tym krajem.
I żeby znowu koledzy z Nowoczesnej nie mówili, że nie mamy propozycji, podam kilka propozycji źródeł finansowania. Ponieważ wszyscy państwo mniej więcej obliczyli, że na wydatki na tę ustawę trzeba 1400 mln zł, według naszych propozycji jest to niedużo tak naprawdę. Nasze propozycje dotyczą trzech ważnych oszczędności. Pierwsza - utrzymanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych kosztuje 4 mld rocznie. Drodzy państwo, to nie są emerytury ani renty, 4 mld to są urzędnicy, urzędy, remonty...
...a jako ciekawostkę podam, że 350 tys. każdego roku ZUS wydaje na promocję. Nie wiem, co promuje, ale na promocję - taki znalazłam paragraf. Drugi wydatek to są wydatki na partie polityczne, prawie pół miliarda w ciągu kadencji państwo wydacie na działalność polityczną z subwencji z budżetu państwa. Trzecia to są urzędy wojewódzkie, szesnaście urzędów wojewódzkich, które bardzo często duplikują zadania urzędów marszałkowskich bądź ministerstw. Przeciętny obywatel, np. w Krakowie, skąd pochodzę, na ulicy Basztowej staje przed wielkim budynkiem, po jednej stronie ma urząd marszałkowski, po drugiej stronie urząd wojewódzki. Bardzo często się zastanawia, dlaczego z jedną sprawą musi biegać między korytarzami, załatwiać ją w dwóch urzędach. I to jest, drodzy państwo, miliard rocznie, ponad 1 mld zł wydajemy na te urzędy. Nie wspomnę już o dodatkach i premiach dla prezesów spółek Skarbu Państwa, nie wspomnę o różnych agencjach, funduszach celowych, całej masie tego, co mamy.
Skupię się na tych trzech propozycjach. Jeżeli z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ściągniemy 2 mld na jego utrzymanie, jeżeli zlikwidujemy urzędy wojewódzkie, będziemy mieć miliard, jeżeli państwo się zrzekną swoich subwencji, to będą dodatkowe pieniądze - 3,5 mld rocznie. Drodzy państwo, 3,5 mld rocznie oszczędności, wtedy w przyszłym roku przegłosujemy ustawę: 500 złoty dodatku dla emerytów. Myślę, że się z tego ucieszą.
O 1,5 mld zmniejszymy sobie deficyt, to jeszcze nam zostanie, i będzie sprawa rozwiązana. I myślę, że koleżanki i koledzy z Nowoczesnej tym razem nazwą nas swoja przystawką.
Chyba że firma matka trochę nauczyła tego dobrego PR politycznego i rzeczywiście elektorat urzędniczy to jest ten elektorat, który jest wierny, twardy i warto go powiększać. Dziękuję państwu.
Tak jest.
Bo chciałam tu doprecyzować. Nie wiem, w jaki sposób obraziłam pracowników. Ja mówię o systemie.
19 tys. kosztuje wypłata jednego świadczenia.
Nie, to nie jest obraza miejsc pracy. Nie wspominałam o pracownikach, mówiłam o złym systemie, o bardzo drogim systemie, o wydawaniu pieniędzy na systemy informatyczne...
...o wszystkim, co się wiąże z obsługą. Tak więc tutaj proszę nie mówić, że mówiłam o... Za dużo kosztuje wypłacanie świadczeń w stosunku do tego, jak te świadczenia kwotowo tutaj się przedstawiają. A średnia pensja, jeśli chodzi o pracowników, to jest 3200 zł, więc na pewno dużo niższa...
Brutto. Brutto, tak.
Tak.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niedużo czasu mi zostało. Mam zaszczyt i przyjemność zaprezentować w imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 opinię dotyczącą wydatków w tym budżecie na szeroko rozumianą politykę społeczną. Nie będę się rozwodzić i mówić na temat tego, jak wygląda ogólnie budżet w tym obszarze, ponieważ można by było, to jest wspólny budżet Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, jak tutaj przekonujemy się nawzajem. Można tylko tyle powiedzieć, że wygląda tak: po nas choćby potop. Chciałabym państwu powiedzieć, że my oczekiwaliśmy, iż zanim przyjmiemy budżet, dowiemy się o dobrych reformach, reformach szczególnie w obszarze polityki społecznej, której budżet wzrósł dwukrotnie, jak widać w proponowanych propozycjach, natomiast niestety nie zostały one w ogóle, w żaden sposób zaproponowane, a efektywność tych wydatków jest naprawdę żadna.
Przytoczę państwu tylko kilka przykładów nieefektywnych wydatków. Zacznę od jednego: celowy fundusz, Fundusz Pracy, fundusz sławetnych urzędów pracy - ponad 12 mld rocznie. To jest 12 mld rocznie i z tego - uwaga - tylko 4 mld idą tak naprawdę na aktywizację osób bezrobotnych. Reszta na armię 46 tys. urzędników, która jest nieefektywna, zajmuje się aktywizacją zawodową i przywracaniem ludzi na rynek pracy. Natomiast NIK, który kontrolował te urzędy pracy, powiedział, że w ogóle nie mierzą swoich efektów. Mierzą może tylko w taki sposób, że czynią to trzy miesiące po otrzymaniu wsparcia, zastanawiają się, czy osoba bezrobotna wraca do rejestrów. To nie jest żaden efekt, ale i w tym wypadku Najwyższa Izba Kontroli powiedziała, że taki efekt, nawet mierzony, to jest 20%. 20% z 2 mln średnio osób bezrobotnych to jest tylko 300 tys. osób, które nie wróciły przez rok do rejestrów pracy. 40 tys., drodzy państwo, w uproszczeniu, kosztuje aktywizacja osoby bezrobotnej. Czy to jest tanio, czy drogo, odpowiedzmy sobie na to pytanie.
Rząd powinien w tym wypadku podjąć gruntowną reformę. Nasza propozycja już w trakcie budowania strategii Kukiz’15 była taka, żebyśmy zlecali usługi aktywizacji zawodowej i pośrednictwa pracy wyspecjalizowanym agencjom i firmom, dlatego że tak robi się w całej Europie. Jest to najtańsza forma i najbardziej efektywna. Uruchomimy konkurencję w tym zakresie i naprawdę będą skuteczne właśnie te metody, które proponowane są przez inne kraje i są skutecznie stosowane.
Następna dziura, następne nieefektywne wydatki, drodzy państwo, wiążą się z pomocą społeczną. Pomoc rodzinie, polskiej rodzinie w kryzysie jest konieczna, dlatego że tych rodzin jest rzeczywiście dużo, natomiast w tym momencie pomoc społeczna wygląda tak, że jest to tylko wielki administracyjny potwór, który w żaden sposób nie pomaga rodzinie, która jest w problemie, wyjść z kryzysu. Wypłaca różnego rodzaju, typu zasiłki, które utwierdzają jeszcze w sytuacji bezradności tę rodzinę. Mamy tutaj bardzo duży wzrost, 28 mld na pomoc społeczną. Oczywiście jest to podyktowane propozycją 500 zł na dziecko, wzrost ponad 16 mld. Nigdzie w budżecie nie można się dopatrzyć, czy relatywnie wzrośnie o tyle samo obsługa związana z wypłacaniem tego świadczenia.
Jeżeli tak, to gratulacje. Nie wspomnę już o ZUS-ie - 4 mld wydatków na utrzymanie administracji, PFRON - 346 urzędów w całym kraju, które zajmują się różnymi świadczeniami dla osób niepełnosprawnych, gdzie osoba niepełnosprawna nie wie, gdzie ma iść tak naprawdę, żeby załatwić różne swoje sprawy, bo w jednym urzędzie załatwia to, a w drugim załatwia tamto.
Podwójny sposób orzekania o stopniach niepełnosprawności. 150 mln zł wydawane i w ZUS-ie, i w różnych innych resortach na to, żebyśmy się dowiedzieli, kto jest właściwie osobą niepełnosprawną, bo to jest potrzebne - w różnych urzędach różne zaświadczenia - żebyśmy mogli się dowiedzieć, gdzie może ta osoba niepełnosprawna otrzymać pomoc.
Pani poseł, czas pani klubu minął.
Dziękuję bardzo i przepraszam.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W programie Prawa i Sprawiedliwości zapisano potrzebę rozwoju i wzmacniania roli centralnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich oraz lokalnych i regionalnych funduszy inicjatyw obywatelskich, tymczasem w tym budżecie znowu, kolejny rok mamy tylko 60 mln, nic się nie zmieniło od poprzednich lat. Dodam tylko, że jest to 1/10 potrzeb, jakie każdego roku zgłaszają organizacje pozarządowe. Organizacje pozarządowe, które skuteczniej, lepiej potrafią rozwiązywać - bardzo często za państwo, za administrację - problemy społeczne dotykające rodziny, społeczności lokalne, młodzież i inne sprawy. Organizacje pozarządowe, które robią to taniej, bo wykorzystują wolontariuszy i organizacje pozarządowe, które lepiej znają potrzeby środowiska lokalnego, ponieważ są blisko tych potrzeb. Czy rząd nie może z nieefektywnej administracji, np. urzędów pracy, przenieść 30 mln, żeby wesprzeć właśnie te działania, na które każdego roku wpływa... Potrzeby to 300 mln. Dodam, że organizacje pozarządowe chcą uczestniczyć również w absorpcji środków unijnych; mogą te pieniądze pomnażać, jeżeli im damy na wkład własny. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Klub Kukiz’15 zgłosił się z ograniczeniem wydatków na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Nie chodzi jednak o cały ZUS, tylko chodzi konkretnie o jedną pozycję: przesyłanie danych, gdzie jest przeznaczone 410 mln dla firmy ZETO. Firma ZETO, która od wielu, wielu lat w polskich instytucjach zajmuje się przesyłaniem danych i różnymi serwisami, zarobiła już wiele milionów. Zwracam się z prośbą o przesunięcie chociaż 50 mln na funkcjonujący obecnie Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, dla organizacji pozarządowych, bo jestem przekonana, że organizacje pozarządowe dużo więcej za te 50 mln zrobią dla osób starszych, jak również dla osób niepełnosprawnych niż firma ZETO.
I jeszcze odpowiem posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz, która powiedziała, że chcemy ograniczyć swobody obywatelskie, ograniczając budżet rzecznika. Jestem przekonana, że to właśnie organizacje pozarządowe lepiej radzą sobie z prawami obywatelskimi, dużo bardziej skutecznie niż jakikolwiek urzędnik. A zatem to jest wniosek naszego klubu. Bardzo proszę o jego poparcie.
Panie Marszałku! Pani Minister! Celem świadczenia jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka. Podobny cel ma również świadczenie alimentacyjne określone w art. 133 kodeksu rodzinnego. Zakładając, że matka oszacuje potrzeby dziecka na 1200 zł, połowę sąd zasądzi ojcu, 600 zł. Prawdopodobnie, może się tak zdarzyć, ojciec nie będzie płacił tych alimentów, więc swoją część matka pokryje, drugą część pokryje fundusz alimentacyjny plus świadczenie rodzinne, i jeszcze otrzyma świadczenie w wysokości 500 zł. Czy państwo przewidzieliście taką sytuację - i jak zamierzacie sobie z nią poradzić - że może pojawić się lawina wniosków do sądu o obniżenie świadczeń rodzinnych? Bo przecież po części wyręczymy tutaj właśnie tym świadczeniem tatusiów, którzy nie chcą płacić tych funduszy. Bo jakby nie zwiększy się zapotrzebowanie dzieci, dalej będzie to 1200 zł, ale tak naprawdę w rachunku
600 zł pokryje matka, 700 zł - państwo, a tatuś będzie zwolniony. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 również mam zaszczyt zaproponować projekt naszej ustawy, projekt ustawy o zmianie ustawy o partiach politycznych i niektórych innych ustaw, tylko zgoła inny, bo dotyczy wyborców, którzy nie mają tak zamożnych portfeli, jak zamożni wyborcy Nowoczesnej. Jeśli państwo pozwolicie, pochylę się nad tym naszym projektem z prośbą o jego poparcie.
Poseł to pracownik, a pracodawcą jest naród. Przytoczę art. 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który jasno mówi: Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu. Dlatego to naród jako pracodawca powinien współdecydować również o wynagrodzeniu, po części, swoich pracowników, jakimi są posłowie. Obecna sytuacja wygląda tak. Obywatel płaci na utrzymanie partii, ale tak naprawdę nie ma wyboru, na jaką partię oddaje swoje pieniądze i w jaki sposób te pieniądze są wydawane. Subwencje partyjne przysługują partiom, które znalazły się już w dużej mierze w parlamencie, przekroczyły próg wyborczy, partiom, które tak naprawdę, żeby promować swoją działalność, mają już dostęp do pieniędzy publicznych, choćby przez to, że posłowie mają pieniądze na utrzymanie biur poselskich, choćby przez to, że mają dostęp do mediów publicznych. Siłą rzeczy młode partie, partie, które mają do zaproponowania coś nowego obywatelom, chcą przeprowadzać swoje programy, chcą w jakiś sposób zaistnieć na scenie politycznej, nie mają na to szansy. Tak naprawdę nie mają nawet szansy na proste spotkania z wyborcami.
Chociaż obywatele najmniej ufają politykom, politycy to grupa o najniższym zaufaniu społecznym, to tak naprawdę bez żadnej kontroli muszą przekazywać im swoje pieniądze. Nawet w takich sytuacjach, kiedy na ich oczach partie wydają te pieniądze bardziej na luksusowe życie towarzyskie niż na działania, które są związane z ich interesem. Mieliśmy szansę przekonać się o tym podczas ostatnich incydentów, rozmów w restauracji ˝Sowa &amp; Przyjaciele˝.
To wszystko bardzo mocno kontrastuje z sytuacją np. organizacji pozarządowych, które o swoje dochody, o swój 1% podatku od obywateli, muszą się starać, muszą ich po prostu prosić, a te pieniądze bardzo często są przekazywane, zawsze są przekazywane, jak państwo wiecie, na pomoc ludziom chorym, dzieciom, w przypadku kiedy państwo nie jest w stanie im pomóc, albo wspierają rozwój lokalny na obszarach czy w regionach, gdzie ten rozwój jest opóźniony, albo np. pomagają tworzyć miejsca pracy. Kontrast istnieje, jak się państwo pewnie ze mną zgodzicie, bardzo często partie polityczne dały już tego dowód, niestety nie wydają na taką działalność społeczną, a wydają wręcz na działalność antyspołeczną.
Szanowni państwo, kwoty mówią same za siebie. Prawie 300 mln to jest to, co podatnik wyda w obecnej kadencji na wsparcie partii politycznych. Na co partie wydają te pieniądze? Na zatrudnianie drogich firm PR-owych, które później szkolą polityków, jak - najdelikatniej mówiąc - oszukać na wizji wyborcę czy manipulować prawdziwymi intencjami partii. Mówiąc prosto, szkolą w takim temacie, jak sprawić, by polityk, który jest mało kompetentny, bez wartości, bez zasad, ale dobrze wygląda, dobrze się prezentuje, mówił w telewizji tak, żeby przekonać swoich wyborców, że jest mądry, kompetentny i troszczy się o ich los. Jak państwo sami chcecie, możecie to nazwać dobrą szkołą.
Na co jeszcze partie wydają? Partie wydają pieniądze również na robienie sondaży. Bardzo często sondaże robione na zamówienie partii politycznych to też są narzędzia manipulacji społecznej i często zafałszowują prawdziwy obraz sceny politycznej. Tak w uproszczeniu można powiedzieć, że chodzi o to, żeby pokazać, kto tu jest silny, kto tu jest ważny, kto ma poparcie. Całkiem niechlubnym sposobem wydatkowania są różnego typu spotkania, imprezy pozakuluarowe, niewidoczne dla oczu, które nie służą dobru wyborców, a raczej często stanowią pokusę do różnych zakulisowych układów, które również stanowią pokusę dla polityków.
Drodzy państwo, zwykli obywatele bardzo często mają większe poczucie odpowiedzialności za budżet tego państwa, bardzo często zwyczajnie się martwią, że rośnie nam deficyt, że wiele wydatków tak naprawdę nie jest słusznych, potrzebnych, wiedzą dobrze, że jedyną drogą do tego, aby zaoszczędzić pieniądze, jest przyglądanie się im, wydawanie ich naprawdę na potrzeby, na ważne rzeczy. Oni wiedzą o tym, że właściwie tylko w taki sposób możemy coś zrobić, żeby nie puścić tego państwa z torbami, mówiąc trochę kolokwialnie. Nasza propozycja umożliwi partiom, działającym i tym przyszłym partiom, opieranie się pokusie tego marnotrawienia środków i niegospodarności ale, co najważniejsze, tak naprawdę zostanie przeznaczona na to, by obywatele sami decydowali, jakie ustawy i jakie programy chcą wspierać poprzez to, że będą je finansować za pomocą partii politycznych. Proponowana ustawa dotyczy zmiany sposobu finansowania partii na bardzo proobywatelski system oparty na dobrowolności - to chcę podkreślić - wpłat obywatela, każdego obywatela podatnika. Oczywiście jest to zgodne z oczekiwaniami Polaków, mieliśmy szansę o tym się przekonać podczas ostatniego referendum w 2015 r., gdzie prawie 2 mln Polaków opowiedziało się za zmianą sposobu finansowana partii politycznych.
Nasz klub, klub Kukiz’15 proponuje zasadniczą zmianę, która dotyczy likwidacji subwencji państwowej. W zamian za to umożliwia obywatelowi podjęcie decyzji, jaką partię chce wesprzeć, czy w ogóle chce wspierać jakąś partię ze swoich pieniędzy. W duchu odzyskania kontroli obywatela nad swoimi pieniędzmi proponujemy zastosowanie podobnego mechanizmu, jak jest stosowany obecnie w przypadku 1% dla organizacji pozarządowych.
Co jest celem tych zmian? Po pierwsze, oddanie obywatelowi prawa decydowania, na jaką partię chce łożyć środki. Co za tym idzie, jaką chce wspierać z podatków działalność, jaki program. Dzięki temu partie polityczne zostaną troszeczkę przymuszone do zainteresowania się swoimi wyborcami nie tylko raz na 4 lata, ale przez całe 4 lata. To rozwiązanie na pewno zwiększy świadomość polityczną, a przecież o to nam chodzi, chcemy budować to poczucie obywatelskości, tę świadomość polityczną, żeby nasi obywatele dokonywali wyborów naprawdę świadomie. Kolejny cel to przede wszystkim zbudowanie od nowa zaufania Polaków do ludzi, którzy nimi rządzą, którym powierzyli swoje państwo, swoje pieniądze. W prostych słowach: jeżeli podatnik dowie się, że jego pieniądze są wydawane na, delikatnie rzecz ujmując, fanaberie polityków, to - jak było wcześniej wspomniane, jeśli chodzi o sytuację rozmów w restauracji Sowa - po prostu więcej takiej partii swoich pieniędzy nie odda.
Ważnym celem tych zmian jest przede wszystkim edukacja obywatelska na zasadzie: decyduję, komu daję pieniądze, więc interesuję się, na co partia te pieniądze wydaje, co robi i czy reprezentuje tak naprawdę moje interesy. Ponadto to prawo umożliwi nowym partiom, również partiom lokalnym, tym, które do tej pory nie miały szansy startować, nie miały szansy zaistnieć na scenie politycznej, aby mogły przekazać swoje programy, mogły podjąć dyskusje ze swoimi wyborcami, zainteresować tymi nowymi inicjatywami obywateli, ponieważ będzie ono adresowane również do partii, które się dopiero co zarejestrowały.
Podsumowując, proponowana ustawa przede wszystkim wprowadza mechanizm dobrowolnego odpisu podatkowego w kwocie 5 zł rocznie od każdego pełnoletniego obywatela zameldowanego na terenie Rzeczypospolitej. Każdy obywatel w rozliczeniu rocznym będzie mógł wskazać partię, na którą chce przekazać 5 zł. Wesprzeć będzie można każdą partię, tak jak już wspomniałam, nawet tę, która dopiero się zarejestrowała, czy partię lokalną. To też będzie szansa na to, żeby w wyborach samorządowych startowały małe partie i miały możliwość przekazywania wyborcom swoich programów. Proponujemy również pozostawienie możliwości przekazywania darowizn przez obywateli w wysokości 15-krotności pensji minimalnej, czyli tak jak to miało miejsce do tej pory. Chcemy też, aby partie wydawały te pieniądze na działalność merytoryczną, dlatego w naszej propozycji chcemy usunąć zapis o pułapie środków przekazywanych na fundusz ekspercki, natomiast chcemy zwiększyć minimalną ilość takich środków z 5% do 15%.
Ostatnia subwencja miałaby być wypłacona za rok 2016, czyli w 2017 r. zaczęłyby obowiązywać nowe przepisy. Chcemy, żeby w tym okresie przejściowym obecne partie, które do tej pory korzystały z poprzedniego systemu, miały możliwość pospłacania swoich zobowiązań, bo wiemy, że takie były, żeby zakończyć przyzwyczajenia związane ze sposobem finansowania, ale jednocześnie to jest też szansa, żeby pojechać do wyborców, żeby z nimi porozmawiać na temat sposobu finansowania, żeby ich przekonać do swoich pomysłów, programów.
Myślę, że rok to wystarczający na to okres. Nasza propozycja będzie mieć także pozytywny wpływ na budżet państwa, szczególnie teraz. To jest budżet przełomowy, budżet, który do tej pory takiego deficytu nie miał, więc akurat w obecnej sytuacji - to, że obywatele tak mało ufają obecnej klasie politycznej, i nie ma skutków bez przyczyn, tak - to będzie na pewno duża oszczędność, ponieważ zanim od nowa nadrobimy to zaufanie i zanim obywatele zaczną przekazywać te pieniążki sukcesywnie politykom, do których będą kierować swoje zaufanie, to na pewno nie będzie to takie gremialne. Ten budżet zyska, bo dopiero w następnych latach, myślę, sukcesywnie pracując na to zaufanie, będziemy w stanie dojść do tego samego poziomu. Bo 5 zł, które przeliczamy, to dokładnie jest ten sam poziom, jaki jest teraz, tej subwencji, która rocznie przypada partiom.
Na zakończenie apeluję do wszystkich klubów, do wszystkich polityków, aby poparli ten projekt, by wykazali się odpowiedzialnością nie tylko za budżet, ale przede wszystkim za odbudowanie zaufania do polityków, do ludzi rządzących. Może to być kłopotliwe, można się tego bać, ale tak naprawdę, drodzy państwo, Polacy już nam zaufali, więc pozwólmy, aby mogli decydować również o tym, na co przekazują podatki, abyśmy to zaufanie pogłębiali. Nie zmuszajmy ich przede wszystkim do płacenia na partie, których światopoglądy są im dalekie, z którymi się kompletnie nie zgadzają. To jest niesprawiedliwe i nieuczciwe.
Chcę powiedzieć na zakończenie, odnosząc się również do naszego ugrupowania. Jesteśmy trzecią siłą w parlamencie. Jak państwo dobrze wiecie, nie korzystaliśmy z subwencji, nie korzystaliśmy z dotacji
, teraz też nie korzystamy i nie zamierzamy korzystać, ale dajemy radę, jak państwo widzicie. Może nie jest to takie łatwe, bo nie mamy wsparcia firm PR.
Musimy niestety sami czytać ustawy, interpretować je. Musimy spotykać się z ludźmi, słuchać ich bardzo uważnie, jakiego prawa potrzebują, jakie mają propozycje. Musimy w końcu sami pracować nad tymi ustawami i rzeczywiście poświęcać temu bardzo dużo czasu. I przede wszystkim nie mamy pieniędzy i nie opłacamy żadnych sondaży, więc tak naprawdę sugerujemy się tym, za co państwo płacą. Ale za to właśnie słuchamy obywateli, słuchamy, jakie mają potrzeby. Jesteśmy w mediach autentyczni i szczerzy, chociaż zdarzają się czasami wpadki słowne. Jesteśmy kompetentni i musimy cały czas korzystać z tej kompetencji, ba, musimy cały czas poszerzać tę kompetencję, żeby wiedzieć, jakie prawo w tej Polsce chcemy tworzyć razem z obywatelami. Przede wszystkim nie zmieniamy frontu naszego działania ani naszych programów pod wpływem słupków sondaży. Cały czas jesteśmy wierni temu, co obiecaliśmy wyborcom, i staramy się to realizować, mimo że sondaże są raz lepsze, raz gorsze. Ale tak jak mówimy, nie do końca nas to interesuje. Naszych projektów nie piszą firmy prawnicze, firmy PR-owskie, piszą je po prostu obywatele. A co najważniejsze, nie wydajemy pieniędzy na żadne podejrzane kuluarowe spotkania, które rzeczywiście stwarzają okazję do różnych sytuacji nie do końca czytelnych i jasnych.
Gdyby wszystkie partie zaczęły postrzegać tak swoją rolę - jako misję, to na pewno politycy cieszyliby się bardzo dużym zaufaniem i myślę, że chętnie ludzie przekazywaliby pieniądze na naszą działalność. Prosimy was bardzo, podejmijcie razem z nami to wyzwanie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przyznam szczerze, że pan poseł Misiło trochę pozwolił mi odetchnąć, bo my się parę miesięcy uczymy trudnych nazwisk Nowoczesnej, myślę, że pan marszałek też coś o tym wie
, a tutaj trochę edukacji w tym względzie. A więc wydaje mi się... Też dziękuję za część odpowiedzi na pytania, które były kierowane troszeczkę wspólnie. Ja zacznę od tych, które były bezpośrednio kierowane do naszego klubu, w związku z naszą propozycją.
Pan poseł Schreiber z Prawa i Sprawiedliwości zaczął od tego, że nasze propozycje, to było chyba tak obustronnie kierowane, służą destabilizacji systemu partyjnego. To ja powiem tylko krótko: nie destabilizacji. Służą zmianie systemu na odpowiedzialny system partyjny. I naprawdę niedostrzeganie różnicy pomiędzy związaniem obywatela z tym systemem a destabilizowaniem państwa chyba świadczy o takim trochę oderwaniu.
Też była tutaj mowa o tym, że my chcemy każdego roku uprawiać kampanię wyborczą, każdego roku chodzić, prosić, i że to w jakiś sposób będzie niekorzystne i nie będziemy pracować merytorycznie. Państwo mówicie, że słuchacie swoich wyborców. Bardzo wielu wyborców mówi w ten właśnie sposób: chcielibyśmy, żeby kampania była każdego roku, bo dopiero przed samymi wyborami posłowie interesują się nami i naszymi potrzebami. Więc może nie byłoby to takie złe, gdybyśmy się rzeczywiście interesowali tym częściej i odbiorcy tych naszych komunikatów, które przekazujemy, w jakiś sposób widzieli to na co dzień, a nie tylko raz na 4 lata.
Chciałabym tutaj odnieść się do posłów z Polskiego Stronnictwa Ludowego, bo pytania oscylowały wokół takiego kontekstu, że my w jakiś sposób wykluczamy, dotyczyło to grupy rolników, z tego grupę, która nie płaci PIT-u - z tej możliwości przekazywania. Nie wykluczamy, nasz projekt zakłada i utrzymuje możliwość darowizny. Jeżeli ktoś nie płaci PIT-u, może przekazać darowiznę, nawet w wysokości 5 zł. Ale jeżeli nie płaci PIT-u z powodu tego, że ma bardzo niskie dochody, to naprawdę jestem przekonana, że nie poczuje się on dyskryminowany z tego powodu, że tymi niskimi dochodami nie będzie musiał dzielić się z żadną partią. Więc myślę... Jeśli chodzi o zarzuty, że my nie pozwalamy więcej przekazywać na partie - pozwalamy, właśnie w tym samym mechanizmie, bo każdy będzie mógł przekazać darowiznę w tym drugim trybie, więc jeżeli ktoś będzie miał takie życzenie, nie musi tylko i wyłącznie korzystać z tych 5 zł.
Pani poseł Lenartowicz - właściwie jeden z argumentów, który mnie zastanowił, i nie wiem, co mam odpowiedzieć, to argument memów. Szczerze powiedziawszy, nie bardzo się tym przejmujemy. Myślę, że akurat jeśli chodzi o Internet, to jest nasze główne źródło komunikacji z naszymi wyborcami, więc jakoś memy nas specjalnie nie przerażają. Dużo takich memów widzieliśmy na temat Platformy Obywatelskiej, to nie wiem, czy dla państwa jest to jakiś większy problem. Dla nas nie.
Jeśli chodzi o to, że nasz projekt nie zakłada zniesienia finansowania z budżetu państwa - tak, nie zakłada, ja jasno i wyraźnie mówiłam o celach, jakie nam przyświecają. To przede wszystkim związanie posła z obywatelem i nałożenie odpowiedzialności, zmuszenie do pewnej odpowiedzialności, poprzez to, że to właśnie obywatel będzie miał kontrolę, w jaki sposób środki, które on przekazuje, będą dysponowane, w jakich partiach się one znajdą. I to jest główny cel. Drugi cel to jest edukacja obywatelska, zachęcenie obywateli, żeby interesowali się tym, żeby mieli takie poczucie, że mają na cokolwiek wpływ. Ten, kto daje pieniądze, naprawdę ma takie poczucie, że powinien kontrolować to, na co te pieniądze zostaną wydatkowane.
Bardzo nam zależało na budowaniu zaufania. Rzeczywiście znaleźliśmy się w parlamencie jako młode ugrupowanie - nie partia, ale ugrupowanie - i zależałoby nam na tym, żeby... Tworzymy razem ten rząd, tworzymy ten parlament, jesteśmy odpowiedzialni za ten naród i zależałoby nam na tym, żeby nie postrzegać wszystkich polityków przez pryzmat niektórych polityków. Chcielibyśmy, żeby naród zaczął wierzyć politykom, żeby zaczął wierzyć rządowi, osobom, które tak naprawdę decydują o jego losie na co dzień. Nie może być tak, drodzy państwo... Nie wiem, dlaczego wam nie przeszkadza to, że tak mało ludzi nam ufa, tak mało ludzi. Z jednej strony powierzają nam oni swój los, a z drugiej strony deklarują... Państwo wierzycie w sondaże, wydajecie na nie pieniądze. Te sondaże od lat się nie zmieniają. Tak naprawdę tylko 20% społeczeństwa wskazuje, że jest w stanie zaufać politykom. A więc chodzi o odbudowanie tego zaufania. Myślę, że połączenie i oddanie naszego losu, losu finansowego w ręce obywateli naprawdę wzmocniłoby tę relację i poprawiło nasz wizerunek.
Pani poseł Joasia Schmidt powiedziała, zaraz tutaj przypomnę Nowoczesnej, że nie jesteśmy partią, więc tak naprawdę, tak, rzeczywiście nie jesteśmy partią. Chcę podkreślić, że nie jesteśmy partią z własnego wyboru i że nie skorzystalibyśmy z tego mechanizmu, stąd znalazł się wniosek dotyczący tego, żeby też inne komitety mogły z tego korzystać. Nie jesteśmy partią z własnego wyboru, dlatego że w naszym programie, w naszej strategii jasno mówiliśmy, że jesteśmy za zniesieniem finansowania. Nie wiem, jakich słów użyć, żeby nie użyć słowa, które jako jedyne przychodzi mi do głowy, kiedy ktoś mówi, że jest za zniesieniem subwencji, a potem świadomie z niej korzysta. Jedyne słowo, jakie mi przychodzi na myśl, może się mylę, to określenie ˝hipokryzja˝. A więc nie chcieliśmy być hipokrytami. Tak naprawdę chcieliśmy pokazać konsekwencje mimo dużych kosztów, jakie ponosimy. Tutaj pan poseł mówił o ciężkiej pracy. My pracujemy dwa razy ciężej, bo rzeczywiście musimy wiele rzeczy wykonywać sami.
No, ale można zwiększyć efektywność. To też jest metoda.
Pani poseł prof. Pawłowicz zarzuciła nam niekonstytucyjność naszych zapisów. Zgłosiliśmy autopoprawkę do naszego projektu. Rzeczywiście nie było tam zapisu, który akurat jest w przypadku mechanizmu 1%, dotyczącego tego, że obywatel musi zadeklarować, że wyraża zgodę na upowszechnienie. My tę autopoprawkę zgłosiliśmy, ona się tam znalazła. Natomiast co do tego, że urzędnicy będą wiedzieć o tym, kto w jaki sposób deklaruje wsparcie dla partii, bo daje swoje 5 zł, to myślę, że tutaj obowiązuje tajemnica skarbowa. Tak samo, jeżeli możemy pójść tym tokiem myślenia, jeżeli urzędnicy wiedzą, ile zarabiamy, jeżeli pracownicy socjalni wiedzą, jakie mamy problemy społeczne, jeżeli pracownicy sądowi wiedzą o innych naszych sytuacjach, to nie możemy brać tego za miarę, że urzędnik będzie wiedział, na co przekażemy swoje 5 zł. A więc to nie jest zasadne, jeśli chodzi o tę uwagę, tym bardziej że ochronę danych osobowych regulują inne ustawy. Natomiast skądinąd dziwi mnie, że pani prof. Pawłowicz akurat w tym względzie tak bardzo mocno broni zapisów konstytucji pana Kwaśniewskiego.
To chyba tyle z takich pytań merytorycznych. Nie wiem, czy na wszystkie odpowiedziałam. Natomiast tak na koniec chcę powiedzieć... Pojawiało się dużo pytań dotyczących destabilizacji systemu i tego, że w jakiś sposób chcemy zabłysnąć, że chcemy wypromować populizm. Nie, drodzy państwo, my naprawdę szukamy możliwych rozwiązań. Właściwie już można powiedzieć: prawie rozpaczliwie, żeby zwrócić państwa uwagę, szczególnie posłów, którzy zarzucają nam, że jesteśmy młodzi, że nie mamy doświadczenia. Obyśmy takiego doświadczenia nie nabywali. Bardzo mocno bronimy się przed tymi dobrymi radami, bo nie przyszliśmy z polityki, ale chcemy państwu zwrócić uwagę, że życie toczy się tam, że Polacy inaczej nas oceniają. Szukamy rozpaczliwie rozwiązań, żeby przywrócić obywatelom wiarę w tę władzę, żeby przywrócić obywatelom myślenie nad tym, co to w ogóle jest obywatelskość. Od lat o tym mówimy, nic w tym kraju dla społeczeństwa obywatelskiego nie zostało zrobione, żeby obywatele czuli się właścicielami tego państwa. Stąd te nasze propozycje. To nie jest populizm, to jest zwykła prośba. Swoje wystąpienie zakończyłam słowami ˝proszę was˝. Tak naprawdę proszę was. Nie jestem takim politykiem, jakiego państwo tutaj wcześniej pokazywaliście. Mówiliście, że chcemy zabłysnąć. Nie, chcemy w imieniu tych obywateli, którzy nas tutaj przysłali, powiedzieć: zróbcie coś, żebyśmy wam od nowa zaufali. To jest jeden z mechanizmów: mechanizm finansowy.
Proszę was, żebyście nie odrzucali tego projektu w pierwszym czytaniu. Być może on nie jest doskonały, być może wymaga poprawki, ale to nie jest projekt populistyczny. To jest projekt bardzo prosty, ale on naprawdę zmieniłby bardzo wiele. A więc prosimy, żeby znalazł się w komisji i żeby te elementy, być może rzeczywiście wspólne z Nowoczesną, w jakiś sposób uzyskały poparcie i zostały dopracowane, i żebyście państwo zwrócili uwagę na te cele, na te zasady, o których my tutaj, właściwie można powiedzieć: wspólnie z Nowoczesną, mówiliśmy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Odpowiadam na pytanie pana posła z Nowoczesnej. Być może pan Berlusconi nie zasłużył na zaufanie Polaków, na zaufanie swoich wyborców, przepraszam, chodzi o zaufanie Polaków.
Chciałabym przybliżyć to w odpowiedzi na pytania pana posła Winnickiego.
Szanowni Państwo! Nasz projekt oparty jest na mechanizmie, który do tej pory w Polsce jest stosowany, on się sprawdza, mechanizmie, który zastosowany jest do organizacji pozarządowych, do organizacji, które zbierają mozolnie pieniądze na cele społeczne, bardzo często ratują chore dzieci w tym momencie, kiedy państwo tego nie może, mechanizmie, który... Właśnie takie organizacje muszą prosić obywateli o datki.
Natomiast partie polityczne mają pieniądze obywateli w niesprawiedliwy i niesłuszny sposób, ponieważ nikt ich nie pyta, czy akurat na te partie chcą przekazać swoje podatki. Partie otrzymują to. A więc my proponujemy mechanizm, który odbuduje zaufanie - powiem: odbuduje - ponieważ od wielu lat niestety klasa polityczna zasłużyła sobie na to, że Polacy jej nie ufają. Politycy to jest zawód, który cieszy się najniższym zaufaniem społecznym z tych wymienianych, w których ma się do czynienia z obywatelami.
Dlatego chcemy, żeby obywatel 5 zł ze swojego podatku mógł przekazać partii politycznej, której ufa, z której programem się zgadza, a nie takiej, której światopogląd absolutnie mu nie odpowiada. To jest prosty mechanizm, naprawdę nie trzeba żadnych skomplikowanych przeliczeń. Trzeba nauczyć się rozmawiać z wyborcami, trzeba nauczyć się prosić, tak o ich głos, jak i o 5 zł. To nie jest takie trudne, skoro organizacje pozarządowe to potrafią.
Naprawdę, drodzy państwo, nie ma się czego bać. My takie wyzwanie podjęliśmy i jesteśmy trzecią siłą w parlamencie. Nie bierzemy pieniędzy nie dlatego, że nie możemy - nie chcemy, świadomie podjęliśmy ten wybór.
Dajemy radę, drodzy państwo, naprawdę. Potrafimy przygotowywać projekty. Musimy słuchać swoich wyborców. I tak naprawdę oni nam ufają nie dlatego, że mieliśmy pieniądze. A więc spróbujcie również z nami. Naprawdę da się. Bardzo prosimy: nie odrzucajcie tego projektu. Podkreślam, prosimy: podejmijcie to wyzwanie, spróbujcie odbudować razem z nami zaufanie do klasy politycznej, do polityków, do ludzi, którzy rządzą tym krajem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko klubu parlamentarnego Kukiz’15 w sprawie realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2014-2020 w 2014 r.
Samo sprawozdanie jest bardzo obszernym opracowaniem, które tak naprawdę obnaża wielkiego słonia na glinianych nogach. Słoń to system wsparcia przez państwo rodzin doznających kryzysu, niewydolny, nieefektywny, zbiurokratyzowany system pomocy społecznej, który akurat w tym przypadku został obudowany różnymi innymi instytucjami i urzędami, które mają pomagać polskiej rodzinie - w kryzysie niestety. Sama przemoc w rodzinie oczywiście jest olbrzymim kryzysem, i tak to trzeba nazwać, często stwarza zagrożenie dla życia, dla zdrowia, i jest wynikiem złożonych przyczyn, to nie ulega wątpliwości. Dobrze, że rozwiązujemy ten problem, że monitorujemy to zjawisko, że próbujemy pomagać takim ofiarom czy też samym sprawcom. Powiedziałam o słoniu i o jego glinianych nogach, bo akurat w tym sprawozdaniu widać, że za chwilę on może runąć.
Od lat w Polsce konstruuje się taką misterną pajęczynę, która niby ma pomagać polskiej rodzinie w kryzysie. Efekt jest taki, że 70% rodzin, które korzystają ze świadczeń pomocy społecznej, nigdy z tej pajęczyny się nie wydostaje, ba, nawet nawiązując do zjawiska dziedziczenia wyuczonej bezradności, kolejne już pokolenia tych rodzin niestety wchodzą w ten system, nawet bez własnej woli. Wyobraźmy sobie rodzinę, która ma problemy z przemocą, te problemy są często złożone, z bezrobociem, z niewydolnością wychowawczą, z niepełnosprawnością czy uzależnieniami, które bardzo często, tu w raporcie było to widać, są powiązane z przemocą. Wyobraźmy sobie, drodzy państwo, że taka rodzina to klient co najmniej 11 - co najmniej, a bywa często, że ponad - instytucji: pomoc społeczna, sąd, asystent rodziny, PFRON, urząd pracy, kurator, terapeuci, Policja, poradnie itd., tego jest cała masa, często organizacje pozarządowe.
W każdej tej instytucji, jak rodzina tam trafia, jest dokonywana osobna diagnoza, jest osobne działanie, kilkunastu specjalistów, powiem kolokwialnie, grzebie po swojemu i według swoich procedur w tej rodzinie. Płyną za tym oczywiście olbrzymie środki, jest dużo procedur, jest cały sztab urzędników. Efekt jest najczęściej taki, to widać również w tym raporcie, że każdy z tych specjalistów, do którego trafia rodzina, mówi, że on tutaj nic nie może, bo pewna działka jest u innego specjalisty, i według prawa on zrobił, co do niego należy, i trzeba teraz skierować rodzinę do innej instytucji. I tak to trwa, ta rodzina sobie krąży po tych instytucjach bardzo często kilka lat, wręcz przyzwyczaja się do tego systemu, żyje w pewnej symbiozie. Tylko co? Tylko nie widać żadnych efektów i ona dalej zostaje ze swoimi problemami. W tym raporcie, akurat na przykładzie przemocy domowej, dokładnie to widać. Najpierw państwo stworzyło różne instytucje, zobligowało je do pomagania takiej rodzinie, rodzinie z przemocą, dało każdej z nich osobną procedurę, osobne narzędzia - Policja, pomoc społeczna, kuratorzy sądowi, asystenci, komisje alkoholowe, które też w tym uczestniczą - następnie zobaczyło, zorientowało się, że te wszystkie instytucje nie są skuteczne, bo ze sobą po prostu nie współpracują, i postanowiło doprowadzić do tego, żeby zaczęły ze sobą współpracować. W raporcie widać, że idzie za tym sztab, szkolenia, różne instrumenty, które mają zmusić do współpracy. Oczywiście dobrze, że się zorientowano i zaczęto to kontrolować, ale mamy taki efekt, że bardzo często w tę rodzinę z przemocą ingeruje bardzo wiele osób, bardzo wielu specjalistów. I wszystkie te osoby, które miały z tym do czynienia - a jestem osobą, która wiele lat pracowała z ofiarami przemocy - mogą śmiało powiedzieć, że te wszystkie osoby, które próbują tam ingerować, tak naprawdę w efekcie mogą zaszkodzić. Wszyscy, którzy mają do czynienia z przemocą, wiedzą, że w takim eksperymentowaniu z rodziną bardzo łatwo jest o efekt powtórnego zranienia, który na lata cofa rodzinę z tego, że w ogóle sięgnęła po pomoc.
Ja wiem, że mówimy teraz o sprawozdaniu, ale chciałabym państwa zachęcić, chciałabym panią minister zachęcić do zmiany myślenia o pomaganiu polskiej rodzinie w kryzysie, takiego myślenia, aby patrzeć na rodzinę jako całość. Popatrzmy na nią wreszcie poprzez współpracę z nią i to, że ona jest pewnym systemem zamkniętym. Pomóżmy jej zobaczyć własne słabości, ale też dostrzec mocne strony i jej zasoby. Mówiąc ˝pomóżmy˝, mam na myśli oczywiście pomoc z zewnątrz, pomoc animatora. Może to być asystent, ale on pełni funkcję animatora. Animator to nie jest osoba, która mówi rodzinie, co ma zrobić, żeby wyjść z kryzysu, i podaje jej swoje recepty według swoich procedur, ale animator to jest osoba, która umiejętnie kieruje tą rodziną, aby ona odnalazła swoją moc, swoje zasoby i próbowała wyjść z sytuacji, w której się znalazła. Rodzina potrafi wtedy zdiagnozować swoją sytuację, również przemoc jest taką sytuacją, którą ona będzie potrafiła zdiagnozować. Oczywiście ten animator to jest osoba, która jest najbliżej, to jest jedyna osoba, która służy do potencjalnego kontaktu z innymi służbami, razem z tą rodziną zaplanuje formę pomocy, zaplanuje to, jakie narzędzia są potrzebne do tego, żeby ta rodzina mogła wyjść z tej sytuacji, i oczywiście zaplanuje również pieniądze, które ta rodzina na to przeznaczy.
Ten system pracy nazywa się systemowym sposobem pracy z rodziną. To nie jest nowość, taki system stosowany jest z powodzeniem w innych krajach Unii Europejskiej. Ba, przez wiele lat, w ostatnich latach, był dobrze, z efektem pilotażowo zastosowany w projektach innowacyjnych z Unii Europejskiej, również w Polsce. Zalety tego modelu to przede wszystkim to, że angażujemy rodzinę w plan pomocy dla niej, co stwarza jednocześnie warunki do tego, że ona czuje się odpowiedzialna za zmianę swojej sytuacji i realizuje to w sposób, w jaki z nią pracujemy, to także precyzyjnie adresowana pomoc według potrzeb tej rodziny, a nie według tego, jaką akurat ofertę państwo ma dla tej rodziny, odbiurokratyzowanie pomocy społecznej, a przy tym skupienie się na faktycznej pracy z rodziną.
Rodzinie w kryzysie należy pomóc, tu nie ma wątpliwości, jednak obecny system tylko utrwala ten kryzys, a kosztuje ogromne pieniądze. Apel do rządu, by podjął się chociaż w tym zakresie gruntownej reformy tego glinianego słonia i zaproponował taki system, spróbował pochylić się nad takim systemem, który będzie efektywny, bo polskiej rodzinie można pomagać efektywnie, a szczególnie tej rodzinie w kryzysie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie sprawozdania Rady Ministrów z realizacji ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 w 2014 r. Pomoc państwa w organizacji opieki nad dzieckiem do lat 3 to bardzo ważna inicjatywa. Założenia programu zawierają szeroki wachlarz oferty wspierającej i sama ustawa wskazuje rozwiązania zapewniające dobre warunki dla dzieci w zakresie lokalowym, w zakresie opieki, dobry monitoring tych warunków. Ten kierunek polityki prorodzinnej państwa jest zgodny z częścią oczekiwań rodziców, młodych rodziców. Wsparcie przy organizacji opieki nad dzieckiem jest czynnikiem, który z pewnością przyczynia się do tego, że młode mamy decydują się na dziecko, bo mają takie poczucie bezpieczeństwa, które pozwala im na to, że swobodnie mogą myśleć o powrocie do pracy, mają zapewnioną tę opiekę, szczególnie jeżeli mówimy o mamach, które mieszkają na wsi.
Mamy jednak kilka uwag, ale to są pewnie uwagi już do ewaluacji, do tego programu, dotyczące tego, co dało się zauważyć, szczególnie patrząc na statystykę, uwagi do ustawy, jak i uwagi do programu ˝Maluch˝.
Po pierwsze, istnieje pewna niesprawiedliwość i nierówny dostęp do dofinansowania pobytu dziecka w żłobku czy klubie dziecięcym. Niesprawiedliwość dotyczy głównie jednostek prowadzących te formy opieki nad dziećmi. Gmina obligatoryjnie ma dofinansować pobyt dziecka tylko w przypadku, gdy taką jednostkę, czyli formę wsparcia, prowadzi właśnie sama gmina czy samorząd, a może - i to jest słowo kluczowe: może - dofinansować pobyt dziecka, jeśli placówka jest prowadzona przez inny podmiot, np. podmiot prywatny czy organizację pozarządową. Placówki prowadzone przez inne podmioty, takie jak organizacje czy osoby prywatne, mają prawo do takich samych reguł jak placówki samorządowe. Bardzo często świadczą one usługi naprawdę na wysokim poziomie. Reguła, która powinna obowiązywać przy finansowaniu, to jest reguła, która kieruje się jakością usług, i tutaj nie można jednoznacznie stwierdzić, że tylko placówki prowadzone przez samorząd świadczą dobrą ofertę. To rodzice mają prawo wyboru i ten rynek pozwala na tę weryfikację.
Drugi mankament związany z tą nierównością dotyczy programu resortowego ˝Maluch˝. Tutaj pani wcześniej wspominała o postępie tej ewaluacji, że dopuszczono po jakimś czasie inne formy. Rzeczywiście w obecnym czasie pierwszy i drugi moduł programu ˝Maluch˝ są skierowane do samorządów, dofinansowanie - tak wyczytałam ze sprawozdania statystycznie i liczbowo - to 80 mln, powstało 7 tys., lekko ponad 7 tys. miejsc dla dzieci, natomiast trzeci moduł, który skierowany jest do organizacji pozarządowych czy podmiotów prywatnych, to jest tylko 21 mln, a zaskakujące, że powstało 13 tys. miejsc opieki nad dzieckiem. Jak widać, efektywność wydawania pieniędzy przez podmioty prywatne czy przez organizacje pozarządowe na tworzenie tych miejsc pracy jest zdecydowanie większa. A więc niezrozumiała jest ta niesprawiedliwość, dlaczego jest tak mało środków i ta nierówność pomiędzy ubiegającymi się o dofinansowanie. Stąd niezrozumiałe są też takie właśnie przyjęte zasady gospodarowania tymi środkami. W tym roku też widać tę wyraźną dysproporcję pomiędzy kwotami przeznaczanymi dla organizacji pozarządowych czy dla podmiotów prywatnych na tworzenie tych miejsc pracy.
Ponadto trzeba zwrócić uwagę, że tego typu środki powinny być dystrybuowane w drodze konkursu ofert, a więc konkurs ofert powinien być skierowany na jakość, na dobro tej oferty, na warunki, jakie spełnia, a nie na to, kto taką ofertę składa, bo to jest zaprzeczenie zdrowej konkurencji i też jakby nie działa korzystnie na to, że ta konkurencja poprawia rynek, poprawia jakość tych usług.
To jest taki wniosek w kontekście ewaluacji tego programu, chodzi o to, żeby uwzględnić te wnioski. Poza tym klub Kukiz’15 zdecyduje się poprzeć przyjęcie sprawozdania. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do zgłaszających te poprawki. Czy prawdą jest i czy byłoby możliwe, żeby one zadziałały, te poprawki, i że rzeczywiście byśmy mogli odciążyć lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i przerzucić ciężar też na innych specjalistów, gdyby działał elektroniczny system...
...w którym byłaby możliwa e-recepta, na który poprzednia władza wydała prawie pół miliona złotych? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam krótkie pytanie. Według jakich kryteriów zatrudnia się pracowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, szczególnie tych do dysponowania środkami unijnymi? Według naszych informacji ze względu na złą politykę kadrową niestety zatrudniane są osoby bez stosownych uprawnień, bez stosownych egzaminów. Ta sytuacja grozi kompletnym paraliżem wypłat dotacji unijnych za 2016 r. Szczególnie rolnikom we Wrocławiu wytłumaczono opóźnienia - pisemnie - różnymi kłopotami technicznymi. Czy przypadkiem te kłopoty techniczne nie wynikają z wyrzucenia urzędników agencji i zastąpienia ich niestety działaczami partyjnymi bez żadnych kwalifikacji, stosownych egzaminów i doświadczenia? Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 mam zaszczyt zaprezentować stanowisko w zakresie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks pracy.
Proponowana zmiana dotyczy zasadniczego elementu - konieczności zawarcia umowy pisemnej przed dopuszczeniem tak naprawdę pracownika do pracy, do wykonywania swoich obowiązków. Ta zmiana ma służyć zwiększeniu ochrony praw pracowników w dochodzeniu przysługujących im świadczeń i uprawnień z tytułu stosunku pracy, możliwości skorzystania ze świadczeń społecznych. Ma też służyć zapobieganiu nielegalnemu zatrudnianiu, a przede wszystkim ma pomóc w skutecznej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie legalnego zatrudniania pracowników.
Ustawa z pewnością uszczelni system kodeksowy, pytanie tylko, w jakim zakresie. Regulacje w efekcie nie stanowią kompleksowego rozwiązania kwestii nielegalnego zatrudnienia. Zostanie tylko zniwelowany odsetek przedsiębiorców zatrudniających osoby bez pisemnego potwierdzenia umowy. Na przedsiębiorcę będą mogły być nakładane kary, od 1 tys. do 30 tys. zł, przez kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy, a więc wzrosną na pewno z tego tytułu przychody do budżetu. Poza tym, o ile nowelizacja jest w jakiś sposób korzystna, to jednak wpłynie jedynie na niewielki odsetek osób. Niemniej proponowana nowelizacja nie budzi naszych większych zastrzeżeń i jako klub Kukiz poprzemy skierowanie jej do dalszych prac w komisji.
Nasze obawy budzi jednak pewna retoryka publiczna, która od wielu lat nie milknie w ustach polityków. Jeśli zaczynamy mówić o rynku pracy, o prawach pracowniczych, o tworzeniu miejsc pracy, to zaczynamy właśnie od takich medialnie dobrze sprzedających się zmian jednostronnych - chodzi o kosmetyczne zmiany Kodeksu pracy czy zmiany w płacach minimalnych. To wszystko jest ważne, absolutnie, nie mamy tu wątpliwości, ale faktycznie tak naprawdę nie poprawia to sytuacji pracowników. Takie pozorne, ale dobrze nagłaśniane działania są często świadomie wykorzystywane przez partie rządzące, by konfliktować niestety pracowników i pracodawców. Płynie często do Polaków taki przekaz - nawet ten przekaz mogliśmy usłyszeć na tej sali - z jednej strony są ci źli, niedobrzy, wykorzystujący ludzi pracodawcy, a z drugiej strony roszczeniowi, mający pretensje pracownicy. Niestety problem tkwi gdzie indziej. Taka retoryka jest wygodna dla władzy, dla polityków, którzy rządzą, bo dzięki takiemu napuszczaniu jednych na drugich w danej sytuacji odwraca się uwagę od istotnego problemu. Niestety przyczyną szarej strefy, jak również niskich zarobków, złej sytuacji pracowników są wysokie obciążenia pracodawców i pracowników kosztami pracy. To warto podkreślić.
Prawo w Polsce powinno chronić pracowników przed nieuczciwymi pracodawcami, ale nie należy dla zasady pracodawców nazywać nieuczciwymi. Działo się tak też w komunistycznej Polsce, kiedy propaganda PRL-u bardzo często świadomie nazywała potocznie prywatnych przedsiębiorców cinkciarzami i badylarzami. Państwo znacie takie określenia. Niestety pozornymi działaniami również przyczyniamy się do tego, by teraz spowodować taką sytuację konfliktu. Tak jak pracodawcy, tak i pracownicy nie chcą łamać prawa - nie chcą się oni wykorzystywać nawzajem. Wszyscy z natury nie są ˝złymi˝, wszyscy chcą uczciwie pracować dla tego kraju. Ochrona pracowników i regulacje prawne tylko wtedy zdadzą egzamin, kiedy pracodawcy i pracownicy będą mniej płacić za to, że żyją w Polsce, władzy, która czasem zachowuje się jak jej właściciel.
Na zakończenie zadam pytanie właściwie retoryczne, ale to dowód na to, że państwo tylko teoretycznie próbuje chronić miejsca pracy. Jeśli firma przechodzi kryzys, nie ma zbytu na towary i w danym miesiącu nie ma pieniędzy na wypłaty dla swoich pracowników ani też nie ma pieniędzy na pokrycie obciążeń, które państwo stosuje, to czy istnieje taki przepis, który zwolni ją w takim miesiącu ze składek na ZUS, z podatków i innych obciążeń, żeby mogła wypłacić np. należności swoim pracownikom, ale nie musiała zwalniać tych ludzi? Oczywiście nie - niestety najpierw musi zapłacić haracz państwu, a potem dopiero może zapłacić pracownikom. Zdrowy i dobry rynek pracy to wspólny interes pracowników i pracodawców, a więc w obu tych grupach budujmy chęć współpracy i porozumienia, nie dzielmy ich. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Kukiz’15 w sprawie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych oraz ustawy o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów, przygotowanego zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 18 listopada 2014 r., druki nr 370 i 499.
Wyrok ten przeleżał sobie 1,5 roku i doczekał się wreszcie procedowania. Oczywiście klub Kukiz’15 nie zamierza ani o chwilę przedłużać tej procedury, poprze go w całości. Oczywistą wydaje się poprawką to, że rodziny, które posiadają więcej niż jedno dziecko niepełnosprawne, ponoszą podwójne koszty, ponoszą podwójny ciężar opieki i należy im się tego typu świadczenie w pełnej okazałości. Oczywiście jest to jeden z małych elementów zmiany całego systemu wsparcia rodzin opiekujących się osobami niepełnosprawnymi. Na przykład od 1,5 roku czeka również kolejny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że niezgodne z konstytucją jest również różnicowanie prawa do otrzymania świadczenia pielęgnacyjnego wobec osób, które opiekują się osobami niepełnosprawnymi niesamodzielnymi. Świadczenie takie mogą otrzymać osoby opiekujące się osobami niepełnosprawnymi od urodzenia, ale już nie osobami, które utraciły zdolność samodzielnego funkcjonowania po 18. roku życia. Można zadać sobie takie pytanie: Jak długo te osoby będą czekać na swoje pieniądze? Czy musi być tak, że zajmujemy się audytami, przepychankami partyjnymi, obsadzaniem stanowisk, a ludzi niepełnosprawnych skazujemy na życie w ubóstwie? To są właściwie prawdziwe problemy Polaków i to powinien być priorytet władzy, która zaraz po objęciu rządów powinna się właśnie tymi sprawami zająć. O tym powinno się mówić w mediach, w debatach, na marszach.
Całkiem niedawno odbył się marsz rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy upominają się wiele lat o swoje prawa. Właściwie to jest jedno prawo, prawo do godnego życia. Często w tych domach brakuje pieniędzy na chleb, na życie, na leki. No i tym razem, jak od wielu lat, dostali obietnicę kolejnego zespołu, kolejnych rozmów. A czy nie powinno być tak, że powinni dostać gotowy pakiet, po pierwsze, ustaw, które zmienią ich sytuację, a po drugie, ustaw, które realizują wyroki Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie? Czy będą znowu musieli każdego razu chodzić żebrać pod Kancelarię Sejmu, pod kancelarię rządu? Jeśli rząd ma patent na wszystkie rozwiązania, bardzo często wie za obywateli, co trzeba zrobić, jak trzeba zrobić, często też ignoruje zdanie innych, to czy w tym wypadku musi pytać kolejny raz rodziców osób niepełnosprawnych, co jest im potrzebne? Przecież oni od lat o tym mówią. Potrzebne są im finanse na opiekę świadczoną przez członka rodziny, wykonują ciężką pracę, bardzo ciężką, właściwie 24 godziny na dobę. Nie powinni oni mieć tak niskiego, można powiedzieć, wynagrodzenia. Gdzie tu jest logika, że państwo np. potrafi dofinansować kwotą 3,5 tys. zł dom pomocy społecznej, a 1,7 tys. dać osobie, która cały czas zajmuje się osobą niepełnosprawną? Chodzi o dostęp do rehabilitacji, leczenia, dostęp do sprzętu, zaopatrzenia ortopedycznego czy likwidację barier architektonicznych. Polityka wobec osób niepełnosprawnych jest prowadzona bardzo chaotycznie, nie mamy jednolitego systemu orzekania o stopniu niepełnosprawności. Mamy wiele instytucji, takich jak PFRON, ZUS, NFZ, które niestety za każdym razem pobierają prowizję. Te pieniądze mogłyby trafić bezpośrednio do domów i rodzin.
Szanowna Partiokracjo! Wasze audyty, sprawozdania powinny zacząć się od tego, co w tej sprawie zrobiliście i co powinniście zrobić. Jesteśmy społeczeństwem solidarnym: nasze podatki bardzo chętnie oddamy na pomaganie osobom niepełnosprawnym, bo na to akurat warto oddać pieniądze.
Chcemy zwiększać dzietność i na system motywacyjny, jakim jest 500+, wydajemy olbrzymie kwoty. A może by tak zastanowić się, jaką motywacją dla przyszłej matki jest np. to, że ogląda sąsiadkę, która opiekuje się dzieckiem niepełnosprawnym? Czy przypadkiem bardziej demotywujące, niż program 500+ jest motywujący, nie jest to, z jakimi problemami ona się boryka, w jakiej sytuacji żyje?
Oczywiście klub Kukiz’15 poprze procedowaną ustawę, ale również złożył projekt, i będzie składał kolejne, który ma pomóc rodzinom, osobom niepełnosprawnym. Skoro rząd nie ma czasu, by się tym zająć, to liczymy na to, że chociaż nie będzie przeszkadzał merytorycznej opozycji, jaką jest nasz klub, i poprze to dla dobra ludzi, którzy naprawdę długo i chyba za cierpliwie czekają na swoje ustawy. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Dzisiejsza debata nie dotyczy jednego ze szpitali. Dzisiejsza debata dotyczy tego szpitala, jednego z najważniejszych szpitali w Polsce. Centrum Zdrowia Dziecka jest dla pediatrii ośrodkiem o najwyższym poziomie referencyjności. Są tam unikalne oddziały, m.in. chorób metabolicznych czy chorób rzadkich. Pediatrzy ze wszystkich szpitali w Polsce wysyłają tam najtrudniejsze przypadki, bardzo często transportem lotniczym. Praca tam wymaga bardzo dużej uwagi i szybkości całego personelu. Jest ona ogromnie obciążająca i psychicznie, i fizycznie. Jest to praca nie tylko z dziećmi, ale bardzo często również ze zrozpaczonymi rodzicami, nierzadko jest to niestety asystowanie w procesie umierania. Zwykła pomyłka przemęczonej pielęgniarki np. przy podawaniu leków może skutkować katastrofalnymi zmianami, nieodwracalnymi, a nawet czasem zgonem. Ten pomnik, tak ma w nazwie, przez lata rządów partyjnych niestety został doprowadzony do ruiny finansowej i organizacyjnej, o czym tutaj słyszeliśmy. I to jest symbol, to jest niestety pomnik całej polskiej służby zdrowia na skraju bankructwa.
Dobrze, teraz drogie panie, drodzy panowie posłowie wyobraźmy sobie, że ściągamy te piękne garsonki, szpilki, garnitury, krawaty. Zakładamy obuwie ochronne, zakładamy fartuchy, przez 16 godzin karmimy przez sondę ciężko chore dzieci, zmieniamy im pieluchy, myjemy je, uśmiechamy się do nich cały czas, zmieniamy im opatrunki, cały czas trzymając je za rękę. I przede wszystkim jesteśmy cały czas na nogach przez 14 godzin i jeszcze do tego nie możemy się pomylić w dokumentacji, którą musimy niestety wypełniać tonami. Robimy to przez 14 godzin dziennie pięć dni w tygodniu. Musimy być uśmiechnięci, mili. I drodzy państwo, robimy to za połowę tego, co teraz dostajemy za to paplanie tutaj bon motów, rzucanie z tej mównicy...
...wszystkiego, co potem możemy sobie puścić w Internecie. Ja wiem, że obecna polityka niewiele ma wspólnego z empatią. Ale posłem i politykiem się bywa, a człowiekiem trzeba być zawsze...
...i trzeba być empatycznym niestety.
Tak ? propos właśnie głosów tych, którzy krytykują postulaty płacowe pielęgniarek. One mają prawo tego żądać, a my zamiast bić tutaj pianę o Trybunał Konstytucyjny, powinniśmy właśnie przez te siedem miesięcy o tym rozmawiać. Nam się tylko wydaje, że rozmawiamy o problemach pielęgniarek. Nie, drodzy państwo. One mają alternatywę. Najwięcej ogłoszeń o pracę niestety jest za granicą. I one co? Korzystają z tego. Wyjeżdżają i tam zarabiają 4 tys. euro. To my tracimy jako pacjenci. Niestety narzekamy bardzo często na to, że ich nie ma, że nie widzimy ich przy naszych łóżkach. Ale one nie piją wcale kawy, tylko jest ich tak mało i mają tak dużo pacjentów, że niestety nie są w stanie zdążyć zająć się nimi wszystkimi tak, jak byśmy chcieli. W Europie na jedną pielęgniarkę przypada średnio ośmiu pacjentów, w Polsce czasami 20 albo i więcej.
Od 6 miesięcy niestety przyglądamy się tutaj totalnej hipokryzji partyjnej. PO teraz krzyczy i mówi, że obecny rząd ma coś z tym zrobić. A co zrobiliście przez 8 lat? To wy doprowadziliście do zadłużenia tego szpitala. To wy, jeżeli chodzi o liczbę pielęgniarek, doprowadziliście do tego, że rozporządzeniami zwiększaliście coraz bardziej limity pacjentów, którzy przypadają na jedną pielęgniarkę. Niestety ta hipokryzja również dotyczy Prawa i Sprawiedliwości, bo rzeczywiście w kampanii to był jeden z priorytetów pani premier, która mówiła, że zajmiecie się pielęgniarkami. Teraz czasem słyszymy w wypowiedziach pana ministra, że pielęgniarki są roszczeniowe czy pazerne. Nie są roszczeniowe i nie są pazerne.
Pani Premier! Panie Ministrze! Chcecie teraz mieć pieniądze dla pielęgniarek, chcecie zająć się już tymi pielęgniarkami, to proszę bardzo, przyjmijcie nasz projekt, klubu Kukiz’15, który złożyliśmy w Sejmie, w którym prosimy was o likwidację gabinetów politycznych. Kosztują pół miliarda rocznie. Pół miliarda rocznie. Będziecie mieć 2 tys. zł rocznie na podwyżki dla każdej polskiej pielęgniarki. Drogie partie, zrzeknijcie się subwencji, będziemy mieć jeszcze więcej na podwyżki dla pielęgniarek. Sprawą nie zajmiemy się systemowo, tylko rozwiążemy ją tu i teraz, bo chodzi przecież o dobro dzieci. Przecież Polakom bardziej przyda się pielęgniarka niż partyjny członek noszący teczkę za ministrem czy PR-owiec, który układa nam te wszystkie bon moty do tego.
I na koniec prośba do kreatorów, niestety, tego konfliktu. Już w Polsce wszystkich skłóciliście. Mało wam? I rodzice, i pielęgniarki walczą o chore dzieci, to jest ich wspólny problem. Przestańcie stawiać ich po dwóch stronach barykady, bo w tej całej walce partyjnej niedługo zobaczymy w telewizji, że dzieci i rodzice walczą o 500+. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych prawo do pobierania emerytury wypłacanej na podstawie rozporządzenia z dnia 15 maja 1989 r. w sprawie uprawnień do wcześniejszej emerytury osób opiekujących się dziećmi wymagającymi stałej opieki, tzw. świadczenia o symbolu EWK, pod koniec 2015 r. przysługiwało prawie 47 tys. osób.
Mam w takim razie dwa pytania. Czy Zakład Ubezpieczeń Społecznych dysponuje aktualnymi danymi, ile osób obecnie pobierających to świadczenie, tzw. EWK, nadal opiekuje się osobą niepełnosprawną, która spełnia przesłanki z art. 6b ust. 3 pkt 7 i 8 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych? Proszę, jeżeli to jest możliwe, o podanie danych na koniec roku 2015. I jaką kwotę rocznie stanowią wypłaty świadczeń o symbolu EWK, które są niższe niż 1300 zł miesięcznie netto i obejmują grupę osób aktualnie sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną spełniającą kryteria uprawniające do świadczenia pielęgnacyjnego? Dziękuję.
Dziękuję.
Mam pytanie jeszcze co do tej kwoty. Rozumiem, że to jest kwota, która jest już po weryfikacji, czyli że te osoby nadal opiekują się - to są osoby zweryfikowane - osobami niepełnosprawnymi spełniającymi tę przesłankę, tak? Dziękuję bardzo.
Mogę jeszcze, tak? To ja dziękuję, ale jeszcze doprecyzuję to pytanie. Czyli można przypuszczać, że te kwoty, które pan minister podał, to są kwoty szacunkowe i że nie było obowiązku weryfikacji. Podam przykład. Chodzi o to, że jeżeli ktoś nabył to świadczenie przed tym, zanim dziecko ukończyło 16. rok życia - i wtedy było aktualne orzeczenie - to przez cały ten czas, kiedy to prawo już obowiązywało, nie było obowiązku weryfikacji tego, czyli stawania ponownie przed komisją i donoszenia po 16. roku życia do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych kolejnego orzeczenia, które potwierdzało tę niepełnosprawność.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, druk nr 583.
Chociaż proponowana zmiana tak ważnej ustawy dla osób niepełnosprawnych w żaden znaczący sposób nie poprawia ich sytuacji, to klub Kukiz’15 ją poprze. Zmiany dotyczące możliwości karania pracodawców osób niepełnosprawnych z tego powodu, że nie przekazują oni środków na fundusz rehabilitacji, tak samo jak i tych, co niezgodnie wykorzystują te środki, są oczywiście sprawiedliwe - zostało to potwierdzone przez sąd - ale bardziej sprawiedliwe dla aparatu państwa, a nie dla osób niepełnosprawnych. Owszem, można uważać, mówić, że karanie pracodawców za to, że nie odprowadzają wskazanej prawem puli środków na rehabilitację osób niepełnosprawnych poprawi dostęp do tej rehabilitacji, ale myślę, że często, i na to warto zwrócić uwagę, może być przyczyną utraty przez nie pracy. Zwyczajnie, jeżeli pracodawca nie będzie miał z czego zapłacić kar, to nie zapłaci. I tyle. Niestety tak już ten system ma, że zamiast zastanawiać się nad przyczynami, to woli karać za skutki. Droga na skróty czasem może jednak okazać się drogą na krótką metę. Procedowanie tej ustawy ma bardzo ciekawy przebieg. Jakkolwiek by nie patrzeć na jego rangę, to w tej kadencji jest to jeden z niewielu przypadków, gdy Prawo i Sprawiedliwość uwzględniło drogę konsultacji społecznych czy głos rozsądku opozycji. Choćby z uwagi na ten fakt nasz klub poprze te zmiany, bo rzadko się to zdarza, ale jest możliwe, jak się okazuje.
Cieszy nas fakt, że Krajowa Rada Konsultacyjna do Spraw Osób Niepełnosprawnych otrzymuje rozszerzenie kompetencji o funkcję opiniotwórczą, a w wyniku proponowanych zmian w jej składzie znajdą się przedstawiciele różnych stron. Rada ma szansę stać się rzeczywistym odzwierciedleniem relacji środowisk osób niepełnosprawnych z ich otoczeniem. W projektowanym składzie zostaną zachowane odpowiednie proporcje, to też warto podkreślić, pomiędzy organizacjami osób niepełnosprawnych, pracodawcami osób niepełnosprawnych, samorządami czy stroną rządową. Do tej pory te proporcje nie były zachowane. Mimo że ta procedowana zmiana jeszcze wiele nie wnosi w samo życie i funkcjonowanie osób niepełnosprawnych, to taki skład, taka rola rady daje nadzieję, że po pierwsze, to nie będzie koniec reform, a po drugie, że wszystkie następne reformy, wszystkie następne procedowane propozycje będą uwzględniać całościowo sytuację i zdanie osób niepełnosprawnych, również ich otoczenie. Wiąże się to z nadzieją, że wreszcie doczekamy się konkretnych działań wobec osób niepełnosprawnych.
W proponowanej zmianie jest niestety odroczenie terminu wydawania nowych legitymacji dla osób niepełnosprawnych. Akurat tutaj mogłoby to trochę ułatwić życie osobom niepełnosprawnym. Musimy na to poczekać, bo zabrakło środków. Zwracamy się z apelem w tym miejscu, by w czasie, o który odracza się wydanie legitymacji, podjąć naprawdę gruntowną pracę nad zmianą sposobu orzekania o stopniu niepełnosprawności, by go ujednolicić i powiązać z uprawnieniami oraz przywilejami należnymi osobie niepełnosprawnej, by ta legitymacja nie stała się tylko legitymacją, ale również stała się taką przepustką do tego, aby nie chodzić kilka razy po urzędach, by załatwiać tę samą sprawę.
Klub Kukiz’15 przy każdej nadarzającej się okazji będzie apelował do rządu Prawa i Sprawiedliwości, by przygotował gruntowne zmiany dotyczące polityki wobec osób niepełnosprawnych. Chodzi o ujednolicenie orzekania, wyeliminowanie zbędnych pośredników, którzy kosztują, dystrybucję środków przeznaczonych na rehabilitację społeczną czy zawodową, zadbanie też o dostęp do rehabilitacji zdrowotnej.
Ustawa o rehabilitacji osób niepełnosprawnych nie wymaga kosmetyki, ona wymaga bardzo gruntownej przebudowy. Klub Kukiz’15 złożył kilka projektów ustaw, które mają na celu poprawienie - chociaż w nieznacznym stopniu - sytuacji osób niepełnosprawnych. Następne są przygotowywane wspólnie ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, z organizacjami pozarządowymi. Poprawa życia osób niepełnosprawnych jest jednym z priorytetów naszego klubu. Licząc na to, że stanie się to również priorytetem Prawa i Sprawiedliwości, prosimy o ich szybkie procedowanie i poparcie. Jesteśmy społeczeństwem solidarnym i stać nas na to, by osoby niepełnosprawne mogły żyć godnie. Pochylmy się nad wydatkami w naszym budżecie, bardzo często naprawdę zbędnymi, a znajdziemy wiele środków na to, aby pokryć koszty wynikające z zapotrzebowania osób niepełnosprawnych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie zmiany ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym.
Procedowana ustawa ingeruje w trzy systemy prawno-organizacyjne. Dotyka niezwykle ważnej sfery życia dzieci, które często zostały skrzywdzone. Ma bezpośredni wpływ na samorządy i ich finanse i może doprowadzić do zamknięcia niektórych instytucji, które zajmują się opieką nad dziećmi czy osobami starszymi i ich wsparciem. Wymieniłam konsekwencje, które mogą być olbrzymie, a uzasadnienie tej ustawy wcale o nich nie mówiło.
Złożony druk wywołał ogrom emocji nie tylko wśród posłów, lecz także wśród organizacji pozarządowych, samorządów, m.in. za sprawą karygodnego sposobu procedowania, o którym mówiła tutaj pani poseł Kochan, a przede wszystkim za sprawą pierwotnych zapisów, które znalazły się w tym projekcie. Zacytuję fragment uzasadnienia, który mnie osobiście bardzo zbulwersował: Dzieci wychowujące się w otoczeniu starości, choroby i śmierci stykają się na co dzień z dramatem samotności. Trudno to uznać za odpowiednie dla prawidłowego kształtowania postaw i rozwoju emocjonalnego. Sami przyznacie, że takie uzasadnienie zapisów, które całkowicie zakazywały łączenia w jednym budynku czy nawet na jednej działce placówek wsparcia dla dzieci, domów seniorów, ośrodków dla osób niepełnosprawnych czy szkół, mogło wywołać mnóstwo złych emocji, oburzenia czy ogromną falę krytyki, szczególnie że projekt zgłasza partia, która uchodzi za konserwatywną, promującą tradycyjny model rodziny wielopokoleniowej - a tutaj taki projekt rodem z ideologii III Rzeszy.
W toku prac komisji państwo intencjonalnie wskazywali cel, z którym właściwie wszyscy się zgadzamy. Myślę, że nikt tutaj nie miał wątpliwości, że dobro dzieci przyświeca nam wszystkim, ale niestety opór wywołuje to, że ta ustawa jest tak nieprzemyślana, nieskonsultowana, nie zawiera kompletnie żadnych realnych danych, na podstawie których moglibyśmy podjąć właściwą decyzję. Tutaj pomyłka może mieć ogromne konsekwencje i naprawdę skutki mogą być nieodwracalne. O tym, jakie głupoty w niej zapisaliście, najlepiej świadczy to, że sami szybko wycofaliście się z większości zapisów, zanim zaczęliśmy procedować.
Nie ma żadnych uzasadnionych merytorycznych, praktycznych czy ekonomicznych przesłanek tego, by samorządy nie mogły podejmować samodzielnie decyzji o tym, jak organizują formy opieki czy to dla dzieci, czy to dla osób starszych. Naprawdę samorządność na tym polega, musimy zaufać samorządom, musimy zaufać wójtom. Ich na dole weryfikują mieszkańcy, oni szybciej ich zweryfikują niż my. Jeśli chcemy tworzyć takie prawo, to właściwie czemu nie zapisaliśmy w tej ustawie, że na tej działce nie może być np. agencji towarzyskiej? Czemu nie, prawda? Czy może po prostu ufamy w to, że każdy wójt ma rozsądek, w jakiś sposób kieruje się zdrowym rozsądkiem? Przecież w ustawach nie jesteśmy w stanie zapisać wszystkich potencjalnych zagrożeń, aby chronić nasze dzieci.
Z ulgą odetchnęłam, kiedy refleksja rządu i wnioskodawców po sugestiach opozycji i dyskusji z partnerami w komisji doprowadziła do tego, że ta ustawa nie wywróci całego tego systemu, za który odpowiadają samorządy. Dziękuję też za większość poprawek. Nasze zastrzeżenia budzą jednak zapisy, które nadal zakazują łączenia całodobowych placówek opiekuńczo-wychowawczych dla dzieci z budynkami, gdzie przebywają seniorzy czy osoby niepełnosprawne, czy matki, które musiały opuścić swoje domy. Żyjemy w naturalnych środowiskach, gdzie starość, niepełnosprawność i choroba są codziennością. Nie ma żadnych pedagogicznych przesłanek, by obecność tych zjawisk miała negatywny wpływ na rozwój dzieci. Wręcz przeciwnie, pozwala ona wychować wrażliwych i empatycznych ludzi, których tak naprawdę bardzo potrzebujemy w naszym społeczeństwie. Dopilnujmy oczywiście tego, by instytucjonalne formy opieki nad dziećmi zniknęły raz na zawsze z naszej mapy i aby to rodziny zastępcze stały się tym właściwym środowiskiem, ale nie twórzmy takiego sztucznego prawa, które tak naprawdę jest bardzo łatwo obejść, bo to dzisiaj samorządowcy wykazali - powiedzieli, że wystarczy podzielić działkę albo budynek i już jest po tym rozwiązaniu, które państwo proponujecie.
Na koniec ogromna prośba o procedowanie takich ustaw w oparciu o rzeczowe argumenty środowiska zainteresowanych i w trybie, który daje nam wszystkim szansę na podjęcie ważnej decyzji. Przecież to nie Trybunał Konstytucyjny, tu naprawdę możemy zrobić krzywdę i naprawdę możemy ją zrobić przez zwykłą niekompetencję i pośpiech. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Zgłoszona poprawka dotyczy utrzymania możliwości decydowania przez samorządy o tym, czy placówki opiekuńczo-wychowawcze i domy seniorów będą mogły znajdować się na tej samej posesji czy na tej samej działce. Z całym szacunkiem dla kompetencji polityków czy urzędników, ale naprawdę nie mają oni większej wiedzy, czy też chęci do przejawiania troski o dzieci niż samorządowcy, którzy są blisko społeczności lokalnych, na których terenach znajdują się tego typu placówki, tym bardziej że zatrudniają oni do tego i fachowców. Państwo tą ustawą, jak i wcześniejszymi rozwiązaniami, daliście pełną kontrolę wojewodom nad tym, co może być, a co nie może być zrobione. A więc moje pytanie brzmi tak: Dlaczego nie chcecie zaufać samorządowcom, że oni naprawdę zatroszczą się o dzieci czy o seniorów na swoim terenie, tak jak zaufali im mieszkańcy? Dlaczego myślicie, że akurat oni nie troszczą się o swoje dzieci i nie mają
chęci pomagania im? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko klubu wobec uchwały Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw.
Debata na ten temat już się toczyła w tej Izbie. Była bardzo burzliwa dyskusja, ale ta dyskusja jako jedna z nielicznych przyniosła dobre efekty. Wnioskodawcy wycofali się z większości szkodliwych zapisów, które sprowadzały tę ustawę do roli absurdalnej z głównym przesłaniem, że na wychowanie dzieci źle wpływa bliskość osób starszych czy niepełnosprawnych. Zaproponowane przez Senat poprawki sprowadzają decyzyjność w kwestiach organizacyjnych dotyczących opieki nad dziećmi na niższy szczebel niż rządowy, bo dają wojewodzie prawo do uwzględnienia sytuacji samorządów czy samych placówek opiekuńczo-wychowawczych. Kolejna zdroworozsądkowa poprawka. Jednak trzeba pamiętać, że w systemie pomocy społecznej należy dokonać wielu, szeregu zmian. To jest zmiana kosmetyczna. Mamy nadzieję, że rząd podejmie takie zmiany, które sprowadzą, a właściwie spowodują to, że placówki opiekuńcze znikną z naszej politycznej sceny i całą opiekę nad dziećmi przejmą rodziny.
Nasz klub oczywiście będzie przeciw odrzuceniu tych poprawek. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt reprezentować posłów Klubu Poselskiego Kukiz’15 jako sprawozdawca projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks cywilny, Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Kodeks postępowania cywilnego oraz o zmianie innych ustaw, druk nr 730.
Projekt ustawy został złożony za pośrednictwem posłów klubu Kukiz’15, ale de facto jest to zmiana proponowana i postulowana przez osoby niepełnosprawne intelektualnie, ich rodziców i opiekunów oraz organizacje pozarządowe, które zajmują się od wielu lat pomaganiem osobom niepełnosprawnym. Właściwie na tę zmianę czekają 10 lat. Jego głównym celem jest zapewnienie należytej ochrony osobom niepełnosprawnym intelektualnie przed negatywnymi skutkami ich deficytów z jednoczesnym zachowaniem możliwości wyrażania przez nich woli.
Obecne przepisy, które mają za zadanie chronić osoby niepełnosprawne przed negatywnymi skutkami ich choroby, opierają się na instytucji ubezwłasnowolnienia całościowego bądź częściowego. Te dwie instytucje bardzo mocno ingerują w wolność i godność osób niepełnosprawnych intelektualnie. Na przykład z powodu lęku przed dentystą czy przed zwykłym zabiegiem medycznym bardzo często odbieramy im możliwość pójścia na wybory, zakupu mieszkania, zawarcia związku małżeńskiego, edukacji czy choćby założenia konta bankowego. Na to, by orzec ubezwłasnowolnienie, bardzo często czeka się średnio ok. 2 lat. W tym czasie może bardzo wiele zadziać się w sprawach zdrowotnych.
Instytucja ubezwłasnowolnienia jest przede wszystkim łamaniem konstytucji, ale też ONZ-owskiej Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych z 2006 r. ratyfikowanej przez Polskę w 2012 r., a w szczególności art. 12 konwencji, w którym mowa, że osoby niepełnosprawne mają prawo do tego, by wszędzie uznawano ich podmiotowość prawną na równi z innymi osobami. Jednocześnie państwo ma podjąć odpowiednie środki w celu zapewnienia osobom niepełnosprawnym dostępu do wsparcia, którego mogą potrzebować przy zachowaniu prawa do czynności prawnych.
W ostatnich latach w Polsce zaskakująco szybko rośnie liczba ubezwłasnowolnień. Obecnie średnio jest to ponad 60 tys. Jeszcze kilka lat temu było ich 20-30 tys. Dodajmy, że wszystkie instytucje, łącznie z rzecznikiem praw obywatelskich, alarmują, że ta akurat instytucja jest bardzo często, nagminnie nadużywana.
Procedowana ustawa zakłada wprowadzenie dwóch form prawnych sądownie ustanawianych: opiekuna medycznego i opiekuna prawnego dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Otóż wprowadzenie instytucji opiekuna medycznego dla osoby niepełnosprawnej intelektualnie, która ukończyła 16 lat, byłoby możliwe, jeżeli nie posiadałaby ona dostatecznego rozeznania, niezbędnego, by można było wykonać wszystkie zabiegi medyczne ratujące życie czy też zdrowie takiej osoby. W myśl przepisów procedowanej ustawy opiekuna medycznego ustanawiałby sąd opiekuńczy na wniosek samej osoby niepełnosprawnej intelektualnie, rodziców bądź też opiekunów w oparciu o wskazany w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności. Wprowadzenie instytucji opiekuna prawnego dla osób niepełnosprawnych intelektualnie byłoby możliwe w przypadku nieposiadania również przez nie dostatecznego rozeznania w bardzo indywidualnych, wskazanych przez sąd rodzinny przypadkach. Ta instytucja przeznaczona byłaby dla osoby niepełnosprawnej intelektualnie powyżej 18. roku życia, której niepełnosprawność również byłaby potwierdzona w orzeczeniu o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.
Istotna w tych propozycjach jest możliwość ustanowienia opiekuna z kompetencją do reprezentowania lub współreprezentowania. Projekt wskazuje jedynie te dwie formy opieki: opieka z reprezentacją - osoba niepełnosprawna ma zachowaną zdolność do czynności prawnych, a jej opiekun reprezentuje ją tylko w oznaczonym przez sąd zakresie; opieka z kompetencją do współdecydowania - polegająca na tym, że opiekun dodatkowo musi wyrazić zgodę co do niektórych wskazanych przez sąd czynności prawnych. Decyzję o wyborze jednej z tych form bądź też obu form podejmowałby sąd w zależności od różnych zakresów czynności prawnych.
W proponowanej zmianie pragnę jeszcze zwrócić szczególną uwagę na zmianę określeń, które w tej chwili obowiązują w polskim prawie. To są takie określenia, jak niedorozwój umysłowy czy upośledzenie. W naszym projekcie zastępujemy je po raz pierwszy określeniem niepełnosprawność intelektualna. Wcześniejsze określenia w ustawach, również w Kodeksie cywilnym, jednoznacznie źle się kojarzą i to one właśnie naruszają godność osoby niepełnosprawnej. To z pozoru bardzo drobna zmiana, jednak dla środowiska osób niepełnosprawnych stanowi ona duży krok naprzód w odniesieniu do sposobu świadomego postrzegania niepełnosprawności.
Proponowane w projekcie zmiany uelastyczniają ochronę osób niepełnosprawnych intelektualnie i pozwalają kształtować ją indywidualnie, dostosowując ją do indywidualnych potrzeb czy też sytuacji. Dzięki nowym przepisom można będzie uniknąć szerokiego i bezwzględnego skutku ubezwłasnowolnienia, czy to całkowitego, czy częściowego, która to instytucja często jest postrzegana jako stygmatyzująca niestety, a z drugiej strony niejednokrotnie niosła ryzyko wykorzystania jej przez członków rodziny niezgodnie z interesem osoby niepełnosprawnej intelektualnie.
Nowa instytucja opiekuna prawnego, zarówno z kompetencją do współdecydowania, jak i reprezentacji, pozwoli sądom ograniczyć ingerencję w sferę decyzyjną danej osoby do niezbędnego minimum, pozostawiając jej swobodę decyzji w pozostałych sprawach, w których potrafi sobie ona poradzić. Będzie to zatem instytucja chroniąca przed negatywnymi skutkami niewłaściwej decyzji na tym polu, gdzie takie zagrożenie występuje, a jednocześnie osoba niepełnosprawna intelektualnie zachowa pełną zdolność do czynności prawnych w pozostałych sferach życia. Dzięki tej instytucji możliwe będzie także równoległe stopniowanie ingerencji w zależności od sfery działania - w sprawach istotniejszych
można ustanowić opiekuna z prawem do reprezentacji, w sprawach mniej istotnych można ustanowić opiekuna z prawem do współdecydowania, a część spraw w ogóle pozostawić do swobodnej decyzji osoby niepełnosprawnej intelektualnie. W dotychczasowym stanie prawnym taka elastyczność w ogóle nie była możliwa.
Pragnę dodać, że rozwiązania zaproponowane w przedłożonej ustawie zostały również oparte na założeniach opracowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego - to jest bardzo ważne, chcę to podkreślić - i uzyskały pozytywną opinię Krajowego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych zrzeszającego ponad 150 organizacji pozarządowych, które zajmują się pomaganiem osobom niepełnosprawnym. Opinia ta była wręcz bardzo pozytywna, a sejmik zwraca się z prośbą o przyjęcie tego projektu do procedowania.
Projekt był opiniowany przez wiele instytucji. Odnosząc się do uwag, które znalazły się w różnych opiniach, na wstępie bardzo wyraźnie chcę podkreślić, że większość krytycznych uwag do projektu wynika z nadinterpretacji zgłoszonych przepisów. Ustawa nie ma na celu wprowadzenia nowych przesłanek ograniczenia swobody działania osobom niepełnosprawnym. Projekt ustawy ma na celu wprowadzenie możliwości zastosowania łagodniejszych form nadzoru prawnego i medycznego w stosunku do niepełnosprawnych, którym obecnie znacznie ogranicza się samodzielny udział w obrocie prawnym na podstawie przepisów o ubezwłasnowolnieniu czy to częściowym, czy całkowitym.
Na pierwszym etapie procesu legislacyjnego Biuro Analiz Sejmowych wydało negatywną opinię dotyczącą zgodności tego projektu z europejską Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych, jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych przedstawiło wręcz przeciwną opinię, podając argument, że projekt właśnie zbliża Polskę do wypełnienia założeń tej konwencji. Opinia BAS dotyczyła tego, że instytucje opiekunów ograniczają prawa osób niepełnosprawnych intelektualnie, jednak bez zwrócenia uwagi na fakt, że obecnie stosowana instytucja ubezwłasnowolnienia jest dużo większym ograniczeniem. Pojawiły się również opinie ze strony Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, które zwracały uwagę na fakt, że katalog ograniczeń co do czynności prawnych powinien być sztywno określony. W tej samej opinii zostało jednak wyrażone stanowisko, że ze względu na to, iż temat jest szczególny, powinna być duża elastyczność w ocenie sytuacji osoby niepełnosprawnej. Jest tu więc zdecydowana sprzeczność. Uwagi dotyczyły też obaw, czy sądy rodzinne są wystarczająco przygotowane do tego typu orzekania. Właściwie ten argument nie może być przedmiotem pogłębionej dyskusji, bo jako parlamentarzyści mamy za zadanie dbać przede wszystkim o dobro, o interes obywatela, a nie kierować się kwestią wydolności czy niewydolności instytucji czy urzędów. Sądy są dla ludzi i to jest problem sądów, aby dostosowały swoje funkcjonowanie do zadań, jakie powierza im ustawodawca i których realizacji wymagają obywatele.
W uwagach znalazły się też zastrzeżenia co do języka użytego w projekcie - głównie to, że jest nieprecyzyjny. Oczywiście, jak już wcześniej wspominałam, ten projekt nie jest projektem prawniczym, to jest projekt środowiska. Pamiętajmy też, że język ustaw ma być zrozumiały dla adresatów przede wszystkim. Zdecydowaliśmy się użyć takiego języka, posługiwać się nim, ponieważ takim językiem posługują się również osoby niepełnosprawne, ich rodziny i ich opiekunowie.
W opiniach dotyczących projektu, nawet tych mniej przychylnych, wyraźnie podkreśla się, że obecne przepisy dotyczące osób niepełnosprawnych i ich ubezwłasnowolnienia wymagają zmian. Zgłaszany projekt w swojej konstrukcji prawnej może zawierać jakieś usterki, nawet z pewnością takie zawiera, ale nie jest to powód, by odbierać niepełnosprawnym szansę na lepsze życie. W trakcie prac nad nim w komisji mamy szansę wyeliminować niedociągnięcia i uwzględnić wszystkie uwagi - uwagi środowiska prawników czy uwagi ze strony posłów.
Szanowne Koleżanki! Szanowni Koledzy Posłowie! W imieniu swoim, ale przede wszystkim osób z niepełnosprawnością intelektualną, ich rodziców, opiekunów, którzy na zmiany przywracające im godność życia czekają bardzo wiele lat, proszę o poparcie tego projektu i skierowanie go do prac w komisjach, tak aby ustawa w ostatecznej wersji była dobrym krokiem legislacyjnym w kierunku poprawy jakości życia osób niepełnosprawnych intelektualnie. Projekt w swojej celowości i zasadności jest projektem oczekiwanym i akceptowanym społecznie. Nie powinien on stać się przedmiotem żadnych sporów politycznych, więc w tym względzie bardzo serdecznie proszę o potraktowanie go ze szczególną wrażliwością, bo dotyczy on życia osób, którym my jesteśmy szczególnie winni należytą opiekę i szacunek. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Drogie Koleżanki i Koledzy Posłowie! No cóż, wysłuchałam opinii. Na początku bardzo serdecznie chcę podziękować państwu za te słowa również krytyczne i uwagi do tego projektu, ponieważ tak jak wcześniej wspominałam, to jest projekt poselski, ale to jest projekt wniesiony przez środowiska osób niepełnosprawnych, przez same osoby niepełnosprawne. Powoływaliśmy się tutaj na opinie ministerialne, rządowe, natomiast nikt nie zwrócił uwagi na opinie, które wpłynęły, a to są dwie opinie dla mnie bardzo kluczowe, bo jedna to 150 organizacji pozarządowych, a druga to 17 organizacji pozarządowych zrzeszających rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych.
Rozmawialiśmy tutaj oczywiście o intencji tego projektu i cieszę się przynajmniej z tego względu, że państwo się zgadzacie, że intencja, że zasadność tego projektu i że interes społeczny... Szczególnie mam na myśli tutaj interes właśnie osób niepełnosprawnych intelektualnie, które nie będą w stanie ani w komisji się wypowiadać, ani w tej sali, ani w mediach. Pewnie nie będą w stanie dyskutować ani z prawnikami, ani z rządem, ponieważ nie mają takiej wiedzy, nie umieją rozmawiać w taki sposób, aby ułożyć swoje zdania w reguły prawne, które zostaną zaakceptowane przez wszystkich prawników. Zwracałam się do państwa z prośbą o to, aby pozwolić procedować nad tym projektem. Rzeczywiście nie zmienialiśmy w nim wiele, nie poddawaliśmy go ostrej krytyce prawniczej z uwagi na to, że liczyliśmy, że właśnie w komisjach taka praca trwa, ponieważ jesteśmy już trochę w tym parlamencie i wiemy, że w porównaniu z bublami, które trafiały do komisji, ten projekt to po prostu mistrzostwo świata, ale okej.
Rozumiem, że tutaj intencje nie mają znaczenia. Przedkładamy te wszystkie opinie prawne, bo to prawo, jak widać, tworzone jest dla prawników. Niemniej jednak bardzo serdecznie dziękuję, ponieważ te wszystkie uwagi będę mogła przekazać środowisku osób niepełnosprawnych. Myślę, że one przyglądają się tej debacie i że się nie poddadzą, ponieważ już 10 lat się nie poddają i 10 lat proszą o to, żeby im pomóc. Jeżeli nawet oni przez rok przygotowują projekt, który państwa zdaniem ma duże uchybienia legislacyjne, duże uchybienia prawne, to właściwie dziwi mnie, że przez rok nie powstał projekt dobrze przygotowany przez te wszystkie ministerstwa, przez pana ministra, który rzeczywiście rozwiązywałby ten problem.
Nawiasem mówiąc, nawiązując do tego powalającego mnie ostatniego krytycznego zdania, aczkolwiek, tak jak mówię, występuję tutaj w takiej roli, zwracałam się trzykrotnie czy nawet czterokrotnie do państwa, prosząc państwa o to, żeby ten projekt trafił do prac. Uważam, że da się go poprawić i da się pracować w komisjach, tym bardziej że duża część posłów w tej sali wyrażała taką chęć. Myślę, że zrobilibyśmy dla tych ludzi po prostu dobry projekt. Jak widać, mamy pierwsze czytanie, bo w tym wypadku trzeba to szybko usunąć z wokandy, bo są inne, ważniejsze tematy, nie będę już tu o nich wspominać.
Nie na wszystkie pytania potrafię jeszcze odpowiedzieć teraz, więc oczywiście zapisałam je sobie, żeby sama dla siebie znaleźć odpowiedź. Natomiast bardzo ważne i cenne uwagi dotyczyły tego katalogu. Wcześniej czytałam w opiniach, że rzeczywiście warto byłoby się zastanowić odnośnie do katalogu ograniczeń, czy nie rozszerzyć tego na inną grupę osób niepełnosprawnych. Pamiętam, jak rozmawialiśmy w kuluarach z panem ministrem Michałkiewiczem, który również uważał ten projekt za zasadny. Odpowiadając z tej mównicy na pytania, podkreślał, że warto ten pomysł przenieść na inne grupy osób niepełnosprawnych. Trzeba tylko zaznaczyć, że my tu mówimy o osobach, bo sama niepełnosprawność nie jest jakby wyznacznikiem ograniczania zdolności do czynności prawnych. Podkreślam, że chodzi o zdolność do czynności prawnych, bo rzeczywiście jest tutaj pewien zasadniczy błąd. Rzeczywiście nie mówimy o ograniczeniach czynności prawnych, ale zdolności do czynności prawnych. To jest po prostu błąd w tej ustawie. Rzeczywiście o tym błędzie my też wiedzieliśmy i chcieliśmy go już później poprawić w komisjach, tak że za tę uwagę też dziękuję.
Jeśli chodzi o liczby, to tutaj, jak państwo usłyszeliście, pan minister podkreślił, jaka to jest liczba osób. Z tych środowisk mieliśmy informację o ok. 50 tys. osób rocznie z tą niepełnosprawnością intelektualną. Co do definicji niepełnosprawności intelektualnej, to nie wiem, ale też nie doszukałam się definicji np. niedorozwoju umysłowego, a jednak ubezwłasnowolnienie jest orzekane na tej podstawie. A więc chyba nie wszystko musi być dodefiniowane w Kodeksie cywilnym, bo też sądy same potrafią orzekać. Tutaj jest dodatkowo sugerowane, że rodzaj niepełnosprawności wskazywany podczas przyznawania kodu i stopnia niepełnosprawności mógłby być takim wyznacznikiem, że właśnie o tę niepełnosprawność chodzi. Brakuje tej definicji, ale sformułowania typu ˝komunikacja społeczna˝ czy inne sformułowania też są niedodefiniowane w Kodeksie cywilnym, więc to chyba nie jest większy problem.
Na uwagę zasługuje fakt, który państwo tutaj podkreślali, chyba pan poseł Paszyk też podkreślał, pani poseł Agnieszka Hanajczyk podkreślała, że warto byłoby zastanowić się nad rozszerzeniem instytucjonalnym, czyli żeby z wnioskiem o przyznanie opiekuna prawnego czy medycznego mogły występować również instytucje czy placówki, w których takie osoby przebywają. Moim zdaniem jest to rzeczywiście bardzo słuszna uwaga.
Było jeszcze pytanie pani poseł Małgorzaty Pępek, która zwracała uwagę na to, czy wiadomo, do jakich konkretnych czynności prawnych będziemy udzielać pełnomocnictwa, czyli do jakich będzie upoważniony ten opiekun prawny. Ta uwaga padała też w wielu rekomendacjach, również Sądu Najwyższego, że warto by było może dookreślić, ale z drugiej strony, tak jak wcześniej wspomniałam, padało, że przy delikatności tej sprawy elastyczność podejmowania tej decyzji mogłaby pomóc sędziom. Rzeczywiście tutaj bardzo dużo zależałoby od środowiska sędziowskiego, czy ono potrzebowałoby dookreślenia tych czynności. Pytanie jest też takie, czy jesteśmy w stanie te czynności w tym kodeksie wymienić. Jeżeli zaczniemy wymieniać np. zawarcie umowy z telekomunikacją, to rzeczywiście możemy pójść za daleko. Natomiast tutaj sąd będzie na wniosek opiekuna bądź tej osoby dokonywał dookreślenia.
Powiem państwu, że od 20 lat pracuję z osobami niepełnosprawnymi i osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Prowadziłam też zakład aktywizacji zawodowej. Wielką bolączką osób niepełnosprawnych intelektualnie i ich opiekunów - to do pani poseł Bartuś - są kredyty, są chwilówki. Rozmawialiśmy o tym na ostatnim posiedzeniu podkomisji, na którym rozmawialiśmy o podwyższeniu kwoty wolnej od zajęć komorniczych. Te osoby bardzo często pracują, mają wynagrodzenia, potrafią wiele rzeczy wykonywać. One wychodzą za maż, żenią się, mają dzieci, mają rodziny, a bardzo często mają problemy z tym, że ktoś ich naciąga po prostu na kredyty i większość swojego wynagrodzenia albo renty socjalnej muszą przeznaczać na komorników i dłużników. Wystarczyłoby pozwolić właśnie w tym względzie, żeby rodzic czy współmałżonek musiał podejmować z nimi decyzję o zaciągnięciu zadłużenia na jakąś wyższą kwotę. Myślę, że to w wielu sytuacjach pozwoliłoby uniknąć tego, że później mają one komornika i bardzo duże koszty komornicze.
Jak widać... Nie wiem, czy w takim razie... Mogę przypuszczać, że skoro główny klub parlamentarny jest za odrzuceniem wniosku w pierwszym czytaniu, to pewnie tak się stanie, chociaż dalej jakąś tam nadzieję mam, wierzę, że może jednak nie. Niemniej jednak pozostaje prosić tylko o to, żebyście państwo zaraz po tym, jak odrzucicie ten wniosek, po prostu zaangażowali swoich prawników, zaangażowali Ministerstwo Sprawiedliwości i stworzyli taką legislację, która waszym zdaniem będzie rozwiązywać ten problem, bo jak państwo wszyscy podkreślaliście - to jest bardzo ciekawe, wszyscy to podkreślaliście - to jest ważne, potrzebne i to powtarza się przez 10 lat. A więc bardzo proszę, zwróćcie na to uwagę, bo to jest może 40-50 tys. osób, ale dla nich to jest bardzo często sprawa życia i śmierci. To nie jest sprawa, przy której możemy tutaj bić pianę, ale to jest dla nich bardzo ważne, więc zróbmy chociaż raz coś takiego, co dla ludzi będzie ważne. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowna Pani Minister! Pan minister finansów złożył projekt ustawy okołobudżetowej z dnia 7 września 2016 r. Moje pytanie dotyczy głównie projektu w części dotyczącej pomocy społecznej, art. 15. W tymże to projekcie proponuje się zamrożenie dotacji na środowiskowe domy samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi na okres 2 lat. Właściwie jedyne wytłumaczenie jest tylko w tym, że szuka się oszczędności.
Chciałabym przypomnieć, że ustawę, która gwarantowała de facto stabilność tych środowiskowych domów samopomocy, placówek w dniu 5 sierpnia 2015 r. podpisał pan prezydent Andrzej Duda, a wcześniej nikt z Prawa i Sprawiedliwości w komisji, kiedy była procedowana ustawa, która to gwarantowała, nie zgłaszał żadnych uwag. Teraz pan minister szuka oszczędności w wydatkach na osoby niepełnosprawne i chore.
Pani minister zna realia tych placówek, wie pani, że są bardzo ważne, że odgrywają bardzo ważną rolę. Mamy w Polsce ponad 1 mln osób, które cierpią na różnego typu schorzenia natury psychicznej. Ta liczba nie maleje każdego roku. Te placówki to często drugi dom dla tych osób i często wyręczają służbę zdrowia, ponieważ te osoby dzięki temu, że mogą tam być, nie muszą trafiać do szpitala na leczenie, gdzie jest dużo drożej. Nie można oszczędzać na tych osobach tylko dlatego, że one nie potrafią głośno krzyczeć i nie potrafią dbać o swoje potrzeby.
Pani minister, chciałam zapytać, uprzedzając to, jaką opinię pani wyda w sprawie tej propozycji pana ministra finansów. Czy zamierza się pani zgodzić na te cięcia w budżecie? A jeżeli tak, to chciałabym uzyskać informację, na jaki cel pójdą oszczędności uzyskane z tego tytułu. Dziękuję.
Tak, chciałabym dopytać.
W takim razie mogę rozumieć, że ministerstwo nie planuje zakwestionowania tego obcięcia, bo pozostaje przy stanowisku, że rzeczywiście będzie zamrożona podwyżka, która była gwarantowana w ustawie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Przedstawiciele Inicjatyw Obywatelskich! W kwestii obydwu projektów ustaw, i tej z druku nr 784, i z druku nr 830, nie będzie stanowiska klubu Kukiz’15. W klubie Kukiz’15 panuje pluralizm i każdy poseł w tej kwestii podejmie swoją decyzję zgodnie ze swoją wiedzą i swoim sumieniem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Jak to jest możliwe, że jeszcze wczoraj z tej mównicy z ust polityków Prawa i Sprawiedliwości słyszeliśmy, że nigdy nie będą odrzucane w pierwszym czytaniu projekty obywatelskie. Projekt, który państwo chcecie odrzucić, został napisany, rekomendowany przez prawie 200 organizacji pozarządowych zajmujących się osobami niepełnosprawnymi. Projekt jest całkowicie apolityczny, akceptowany społecznie w 100%. Państwo chcecie odrzucić projekt, który jest wyczekiwany przez osoby niepełnosprawne prawie od 10 lat. Drodzy państwo, on nie został podpisany przez 100 tys. obywateli, ponieważ dotyczy 60 tys. osób niepełnosprawnych intelektualnie. Kto tak naprawdę miał zbierać te podpisy? Ich rodzice, opiekunowie, którzy się nimi zajmują? Został wniesiony przez grupę posłów, a państwo nie chcecie dopuścić do czytania w komisjach, do poprawienia tego projektu, tylko dlatego że kilku prawników powiedziało, że język jest nieprecyzyjny. Drodzy państwo, czy chcecie cały czas w stosunku do osób niepełnosprawnych intelektualnie używać określenia: niedorozwój umysłowy?
Jak to jest możliwe? Dziękuję.
