Pani Marszałek! Pani Premier! Panie i Panowie Posłowie! W związku z brakiem informacji w exposé pani premier dotyczących wymiaru sprawiedliwości proszę panią premier o odpowiedź. W jakim kierunku zmierza reforma prokuratury? Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość decyduje się na to, by piastowana była przez jedną osobę zarówno funkcja ministra sprawiedliwości, jak i funkcja prokuratora generalnego, rozwiązanie nieznane żadnemu krajowi europejskiemu? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Procedowane w dniu dzisiejszym zmiany w ustawie Kodeks karny, druk nr 32, wprowadzające zmianę art. 102 Kodeksu karnego poprzez wydłużenie okresu przedawnienia karalności osób, wobec których wszczęto postępowanie karne o popełnienie przestępstwa określonego w art. 101 § 1 pkt 1-3 - zbrodnia zabójstwa, zbrodnia, występki zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej lat 5 oraz występki zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej 3 lat - w ramach której przedłużony zostanie okres przedawnienia karalności czynu z lat 5 do 10, stanowią niejako powrót do stanu prawnego z roku 2005. To właśnie wtedy nowelą do Kodeksu karnego wprowadzono dłuższy, 10-letni okres przedawnienia. Była to decyzja słuszna, jak pokazuje praktyka wymiaru sprawiedliwości, służyła efektywnej ochronie obywateli, służyła skutecznemu ściganiu przestępców.
Skrócony termin przedawnienia karalności czynów wprowadzony nowelą z lipca 2015 r., jak wiele wówczas przyjętych przepisów, budzi słuszne i uzasadnione kontrowersje. Nowela lipcowa obejmująca zarówno Kodeks karny, jak i Kodeks postępowania karnego wprowadziła szereg zmian w wymiarze sprawiedliwości, których konsekwencje ponosić będzie nasze społeczeństwo jeszcze bardzo długo.
Zapowiedziane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zmiany mające uzdrowić tę sytuację Ruch Kukiz’15 przyjmuje z zadowoleniem i pewną nadzieją. Dobrze, że kończy się czas ukłonów w stronę przestępców.
Wysoka Izbo! Przypomnę: podstawowym celem postępowania karnego jest to, aby sprawca przestępstwa został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a osoba, której nie udowodniono winy, nie poniosła tej odpowiedzialności. Temu celowi ma służyć również m.in. instytucja przedłużenia okresu przedawnienia, z jej szerokim rozumieniem pojęcia ˝wszczęto postępowanie˝. Celem przedłużenia okresu przedawnienia jest bowiem umożliwienie postępowania karnego w przypadku późnego ujawnienia przestępstwa.
W sprawach zagrożonych karą pozbawienia wolności przekraczającą 3 lata, a więc o średnie i ciężkie przestępstwa, okres, kiedy sprawca może skutecznie być pociągnięty do odpowiedzialności karnej, zasadnie zostanie wydłużony. Sprawy te bardzo często z jednej strony o dużej wadze i wydźwięku społecznym bulwersują opinię społeczną, jak choćby sprawy przeciwko grupom przestępczym, np. mafii paliwowej, czy przestępstwa tzw. białych kołnierzyków, z drugiej strony są niejednokrotnie skomplikowane i długotrwałe.
Szanowni Państwo! Im przestępstwo zagrożone surowszą karą, tym większa dla oskarżonego czy podejrzanego pokusa przewlekania postępowania. A właśnie w tego typu sprawach przestępcy nie powinni liczyć na bonus ze strony państwa, nie powinni liczyć na to, że w efekcie tylko samego upływu czasu nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
Warto wspomnieć tylko, iż na zmianach wprowadzonych nowelą lipcową skorzystały m.in. osoby odpowiedzialne za oszustwa kredytowe, fałszowanie dokumentów, utrudnianie postępowania, wpływanie na świadka, uszkodzenie ciała, kradzież czy inne ciężkie i dolegliwe dla społeczeństwa i państwa przestępstwa. W wielu przypadkach sąd badający sprawy musiał już w lipcu 2015 r. z urzędu umarzać postępowanie. Skala zjawiska obejmowała tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy postępowań prowadzonych przez prokuratury i sądy w całej Polsce. Nowelizacja przepisu art. 102 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny pozwoli w praktyce zniwelować szkody, jakie ponoszą obywatele i państwo, spowodowane tą liberalizacją prawa.
Reasumując, Ruch Kukiz’15 rekomenduje więc przyjęcie poprawki w wyżej wskazanym zakresie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Prognozowane koszty sztandarowego programu PiS, tzw. 500+, wynosić mają, jak szacują ekonomiści, ok. 15,5 mld zł rocznie. Źródłem finansowania programu mają być dodatkowe przychody z tzw. podatków sektorowych - od banków i od supermarketów - wpływy z dywidend, powiększona ściągalność VAT-u czy likwidacja zakresu wyłudzeń zwrotu VAT-u. Szacunkowe kwoty wpływów mają pokryć ów wyłom powstały po stronie wydatków.
Panie ministrze, co stanie się jednak, jeśli projektowane kwoty wpływów po stronie dochodowej z wyżej wymienionych podatków sektorowych, szacowane przez IE NBP na 10,3 mld zł, z dywidend - 0,75 mld, zwiększenia deficytu o 1,5 mld zł, poprzez zmniejszenie zakresu wyłudzeń zwrotu VAT przez tzw. karuzele VAT-owskie nie wpłyną w takiej wysokości? Z jakich źródeł wówczas pokryta zostanie różnica?
Czy istnieje - a jeśli tak, to jaki - plan awaryjny finansowania kosztów tego przedsięwzięcia? Kto zostanie w praktyce tymi kosztami obciążony? Proszę o odpowiedź na piśmie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Trudno znaleźć przesłanki tak szybkiego procedowania ustawy o mediach publicznych. Czy zasadne jest, aby przy ustawie medialnej rezygnować z vacatio legis? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu klubu parlamentarnego Kukiz’15 mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie poselskiego projektu ustawy Prawo o prokuraturze.
Szanowni państwo, myślą przewodnią projektu jest połączenie urzędów ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, czyli powrót do tego modelu, który funkcjonował przez pierwsze 20 lat wolnej Polski. Jesteśmy zatem w przededniu kolejnej decyzji o wyborze modelu prokuratury. Jestem przekonana, że dyskusji tej nie byłoby, gdyby reforma sprzed 6 lat nie zatrzymała się w połowie drogi. Stworzono bowiem odrębną Prokuraturę Generalną, a jej szefa następnie ubezwłasnowolniono. Andrzej Seremet jako pierwszy niezależny prokurator generalny nie mógł wiele, a niewiele mogąc, niewiele chciał. W zasadzie przez całe 6 lat czekał na decyzje polityków co do przyjęcia lub odrzucenia jego sprawozdania. Takie oczekiwanie nie ma nic wspólnego z niezależnością, bo towarzyszy mu pokusa wpisywania się w oczekiwania polityków oceniających sprawozdanie.
Ten sam prokurator generalny, nie mając inicjatywy ustawodawczej, nie miał jakiegokolwiek wpływu na legislację związaną z procesem karnym czy organizacją prokuratury. W efekcie w lipcu ubiegłego roku wprowadzono zmiany do procedury karnej, których nie można ocenić inaczej niż jako ukłon w stronę świata przestępczego. Zmiany te wprowadzono bez prokuratora generalnego i wbrew jego stanowisku, a mówimy tu o kluczowym narzędziu w funkcjonowaniu prokuratury, narzędziu, od którego zależy bezpieczeństwo prawne Polaków.
Prokuratura bez autonomii budżetowej nie tylko nie miała przymiotu niezależności, ale stoczyła się na ekonomiczne dno. Budżet tej instytucji był stale niedoszacowany. W efekcie infrastrukturalnie, organizacyjnie stanęła 6 lat temu w miejscu, pozostała w slumsach, podczas gdy obok rosły piękne siedziby nowoczesnych, zinformatyzowanych sądów. Politycy zatem nie zrobili drugiego kroku w kierunku budowy prawdziwie niezależnej prokuratury, co doprowadziło do tego, że model prokuratury, wyodrębnionej z Ministerstwa Sprawiedliwości i kierowanej nieudolnie, zbankrutował.
Szanowni państwo, pomysł połączenia urzędów ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, jak się okazuje, nie jest fanaberią PiS-u. Słabości tego modelu dostrzegł już poprzedni rząd z Donaldem Tuskiem na czele. Tenże Donald Tusk nie zdecydował się na umacnianie niezależności prokuratora generalnego, lecz na powrót do unii personalnej prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Takie polecenie zostało wydane, ale nie zdążono go zrealizować z uwagi na wyjazd Donalda Tuska do Brukseli. Mamy więc do czynienia nie tyle z projektem PiS-u, co z projektem PO-PiS-u. Tak, proszę państwa. Połączenia urzędu chciała już koalicja PO-PSL, o czym wspomina 23 grudnia 2015 r. w tekście dla ˝Dziennika Gazety Prawnej˝ ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości mecenas Michał Królikowski.
Jeśli PO chciała połączenia urzędów, to ma ku temu doskonałą okazję i może teraz podnieść rękę za rządowym projektem. Klub Kukiz’15 tego przedłożenia nie poprze. W ocenie klubu nie jest dobrą sytuacją dla prokuratury, a co za tym idzie, dla bezpieczeństwa państwa zmiana modelu tej instytucji równoległa do zmian w cyklach politycznych. Nie możemy sobie pozwolić na to, aby co 4 lata łączyć i rozłączać urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
W ocenie klubu Kukiz’15 punktem wyjścia do reformy prokuratury powinno być umieszczenie jej w konstytucji, określenie krótkiego terminu na przyjęcie lub odrzucenie sprawozdania, a następnie przyznanie autonomii budżetowej. Klub Kukiz’15 stoi na stanowisku, że prokurator generalny powinien być wybierany w wyborach powszechnych.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Spośród rozwiązań w projekcie zasługujących na aprobatę wymienić można chociażby zniesienie ocen okresowych, utworzenie scentralizowanej struktury zwalczającej przestępczość zorganizowaną czy też zasadę obowiązkowego referatu prokuratorskiego. Wśród rozwiązań negatywnych na uwagę zasługują m.in. eliminacja okresów przejściowych odnośnie do uzyskania prawa do wcześniejszego stanu spoczynku i tym samym zróżnicowanie sytuacji prawnej prokuratorów i sędziów w tym zakresie, wprowadzenie automatyzmu wydalania ze służby w przypadku skazania za przestępstwo nieumyślne, np. wypadek drogowy, brak normy zobowiązującej do przekazania składek ZUS w przypadku rozwiązania stosunku służbowego, zmiany w konstrukcji ograniczeń zasady niezależności, wprowadzenie instytucji doradcy społecznego z podkreśleniem potrzeby ewentualnego jej uściślenia i wprowadzenie możliwości delegowania bez zgody na okres do 1 roku. Jednocześnie podkreślając potrzebę dalszych zmian, zauważamy konieczność powrotu do mechanizmu awansu poziomego, wprowadzenie nowych, indywidualnych gwarancji niezależności w przestrzeni odbierania spraw i przekazywania ich do innych jednostek wbrew przepisom o właściwości terytorialnej oraz mechanizmów umożliwiających skuteczne wyłączenie się z prowadzenia sprawy w przypadku odmowy zmiany polecenia co do treści czynności procesowej, dookreślenia właściwości rzeczowej prokuratur regionalnych i okręgowych, gdzie punktem wyjścia winna być zasada powiązania z właściwością rzeczową sądu okręgowego, gruntownej reformy strukturalnej przywracającej właściwe proporcje w sferze zadań kadry prokuratorskiej, która powinna skupiać się na wykonywaniu tych zadań, które należą do istoty służby, połączonej z radykalną deregulacją zadań zbędnych.
Reasumując, klub Kukiz’15 wnosi o odrzucenie ustawy Prawo o prokuraturze w takiej postaci. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie. Projekt przewiduje wprowadzenie Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej do prowadzenia spraw o przestępstwa popełnione przez sędziów i prokuratorów. Jaka jest skala przestępczości wśród sędziów i prokuratorów? Czy uzasadnia ona wprowadzenie wyspecjalizowanej struktury? Czy były przeprowadzane badania w tym zakresie i co mówi na ten temat sprawozdanie prokuratora generalnego? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zmiany w ustawie Kodeks karny, druk nr 32, wprowadzają zmianę art. 102 Kodeksu karnego poprzez wydłużenie okresu przedawnienia karalności osób, wobec których wszczęto postępowanie karne o popełnienie przestępstwa określonego w art. 101 § 1 pkt 1-3 - zbrodnia zabójstwa, zbrodnia, występki zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej lat 5 oraz występki zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej 3 lat - w ramach której przedłużony zostanie okres przedawnienia karalności czynu z lat 5 do 10, stanowią niejako powrót do stanu prawnego z roku 2005. To właśnie wtedy nowelą do Kodeksu karnego wprowadzono dłuższy, 10-letni okres przedawnienia. Była to decyzja ze wszech miar słuszna, jak pokazuje praktyka wymiaru sprawiedliwości, służyła efektywnej ochronie obywateli, służyła skutecznemu ściganiu przestępców.
Skrócony termin przedawnienia karalności czynów wprowadzony nowelą z lipca 2015 r., jak wiele wówczas przyjętych przepisów, budzi słuszne i uzasadnione kontrowersje. Nowela lipcowa obejmująca zarówno Kodeks karny, jak i Kodeks postępowania karnego - projektowana przez lobby adwokackie jakże aktywne w czasie trwania rządów PO - wprowadziła szereg zmian w wymiarze sprawiedliwości, których konsekwencje ponosić będzie nasze społeczeństwo jeszcze bardzo długo.
Zapowiedziane przez rząd PiS zmiany mające uzdrowić tę sytuację ruch Kukiz’15 przyjmuje z zadowoleniem i pewną nadzieją. Dobrze, że kończy się czas ukłonów w stronę przestępców.
Wysoka Izbo! Przypomnę: podstawowym celem postępowania karnego jest to, aby sprawca przestępstwa został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a osoba, której nie udowodniono winy, nie poniosła tej odpowiedzialności. Temu celowi ma służyć również m.in. instytucja przedłużenia okresu przedawnienia, z jej szerokim rozumieniem pojęcia ˝wszczęto postępowanie˝. Celem przedłużenia okresu przedawnienia jest bowiem umożliwienie postępowania karnego w przypadku późnego ujawnienia przestępstwa.
W sprawach zagrożonych karą pozbawienia wolności przekraczającą 3 lata, a więc o średnie i ciężkie przestępstwa, okres, kiedy sprawca może być skutecznie pociągnięty do odpowiedzialności karnej, zasadnie zostanie wydłużony. Sprawy te bardzo często z jednej strony o dużej wadze i wydźwięku społecznym bulwersują opinię społeczną, jak choćby sprawy przeciwko grupom przestępczym, np. mafii paliwowej, czy przestępstwa tzw. białych kołnierzyków, z drugiej strony są niejednokrotnie skomplikowane i długotrwałe.
Szanowni Państwo! Im przestępstwo zagrożone surowszą karą, tym większa dla oskarżonego czy podejrzanego pokusa przewlekania postępowania. A właśnie w tego typu sprawach przestępcy nie powinni liczyć na bonus ze strony państwa, nie powinni liczyć na to, że w efekcie tylko samego upływu czasu nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
Warto wspomnieć tylko, iż na zmianach wprowadzonych nowelą lipcową skorzystały m.in. osoby odpowiedzialne za oszustwa kredytowe, fałszowanie dokumentów, utrudnianie postępowania, wpływanie na świadka, uszkodzenie ciała, kradzież czy inne ciężkie i dolegliwe dla społeczeństwa i państwa przestępstwa. W wielu przypadkach sąd badający sprawy musiał już w lipcu 2015 r. z urzędu umarzać postępowanie. Skala zjawiska obejmowała tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy postępowań prowadzonych przez prokuratury i sądy w całej Polsce. Nowelizacja przepisu art. 102 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny pozwoli w praktyce zniwelować szkody, jakie ponoszą obywatele i państwo, spowodowane tą liberalizacją prawa.
Reasumując, ruch Kukiz’15 rekomenduje więc przyjęcie poprawki w wyżej wskazanym zakresie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Kukiz’15 rekomenduje przyjęcie poprawki dotyczącej zmniejszenia wydatków budżetowych o kwotę 5 mln w części dotyczącej rzecznika praw obywatelskich na podwyżki wynagrodzeń pracowników powszechnych jednostek prokuratury. I tu pragnę podkreślić, że nie chodzi o prokuratorów, ale o urzędników. Wzrost budżetu rzecznika praw obywatelskich nie jest w chwili obecnej uzasadniony, albowiem pracownicy zatrudnieni w biurze rzecznika zarabiają dobrze, o wiele lepiej niż pracownicy prokuratury, a rola tego urzędu, aczkolwiek ważna, nie jest tak istotna jak rola prokuratury, która odpowiada za bezpieczeństwo prawne Polaków. To właśnie podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka pani poseł Pawłowicz zapytała pracownika rzecznika, jakie ma wynagrodzenie, bo o takim mogą pomarzyć pracownicy wymiaru sprawiedliwości.
Szanowni państwo, już od lat postępuje zubożenie pracowników prokuratury. Wiedzą o tym przedstawiciele władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej. Ze smutkiem muszę przyznać, że nic jednak w tym zakresie nie było zrobione. Politycy partii od prawa do lewa mamili przez lata obietnicami pracowników sądów i prokuratury, zwłaszcza w okresie gorączki wyborczej, że nastąpi zmiana. Toczyłam walkę, aby najniższa płaca w prokuraturze nie była niższa niż najniższe wynagrodzenie, czyli 1850 zł, a takich przypadków są setki. W 2013 r. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka
wydała dezyderat, w którym stwierdziła, że wynagrodzenia pracowników prokuratury i sądów nie odpowiadają ani godności sprawowanego urzędu, ani zakresowi obowiązków. Dezyderat dezyderatem, a życie życiem. Co zrobiono, aby zrealizować postulat komisji? Otóż nic, szanowni państwo. Nic nie zrobiono.
Dziękuję, pani poseł.
Tak że czas na odwrócenie tej sytuacji, czas na pierwszy krok, a potem systemowe uregulowanie tej sfery, o co będziemy stanowczo zabiegać. Polacy muszą zarabiać więcej. To słowa pani premier.
Dziękuję, pani poseł.
Skończmy wreszcie z modą lansowaną przez liberałów spod znaku Petru i PO na głodowe wynagrodzenia. Zacznijmy od najuboższych.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Prace nad nowym prawem o prokuraturze skłaniają do refleksji nad tym, jaka powinna być prokuratura i czym powinna się zajmować. Otóż prokuratura powinna być dla społeczeństwa, a nie dla samej siebie czy dla polityków. Prokuratura nie może i nie powinna być łupem politycznym dla przychodzących i odchodzących ekip rządzących, które raz chcą, by prokurator generalny był jednocześnie ministrem sprawiedliwości, a innym razem, aby te podmioty funkcjonowały oddzielnie. Jeśli prokuratura ma mieć w sobie pierwiastek polityczny ze względu na usytuowanie w systemie organów państwa, to wolimy, aby stanowisko prokuratora generalnego nie padało łupem partii i władzy wykonawczej, ale było ˝łupem˝ obywatela, szarego Kowalskiego. Dlatego postulat ruchu Kukiz’15 jest taki, aby po wpisaniu prokuratury do konstytucji jej szef był wybierany przez obywateli. Społeczeństwo będzie miało w tej sprawie większe wyczucie niż sami politycy. Społeczeństwu nie towarzyszy pokusa wykorzystywania prokuratury do własnych, politycznych celów.
Ocena prac, które odbyły się w komisji, a w których uczestniczyłam, nie jest jednoznaczna. Projekt zawiera szereg rozwiązań, których nie można ocenić negatywnie. Dla mnie jednak nie jest najistotniejszą kwestią tzw. niezależność prokuratora generalnego, której nigdy nie było. Dla mnie i mojego klubu istotna jest pozycja prokuratora prowadzącego śledztwo. Czy taki prokurator był niezależny pod rządami rzekomo niezależnego prokuratora generalnego? Tak tylko wydaje się niektórym.
Weźmy sprawę pana Grabarczyka, ówczesnego ministra sprawiedliwości. Prokurator, który zarządza przeszukanie u pana ministra i sporządza zarzuty, traci sprawę. Dziennikarze pytają, dlaczego. Odpowiedź była taka, że był przemęczony. Spytajcie prokuratora prowadzącego tę sprawę, czy był zmęczony.
Weźmy sprawę Parafianowicza, byłego zastępcy ministra finansów. Co z tego, że prokurator stawia mu zarzuty, skoro jego szef mu je uchyla? Weźmy wreszcie sprawę pana Kapicy i zarzuty uchylone przez prokuratora apelacyjnego w Białymstoku. Taka była niezależna prokuratura pod rządami niezależnego prokuratora generalnego, z oddechem Platformy na plecach. Jaka będzie z oddechem Prawa i Sprawiedliwości?
Jeśli chcemy, by była inna, szybka i skuteczna, także wobec osób ze świecznika, czołówki świata polityki czy biznesu, nie może być tak, aby prokurator, który stawia zarzuty takim osobom, tracił sprawę, bo nie jest to na rękę jego przełożonym, którzy wolą znaleźć innego, takiego, którego decyzja spełnia oczekiwania decydentów.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt Prawa o prokuraturze nie realizuje naszego podstawowego hasła: prokuratura dla obywatela, a nie dla polityków, dlatego nasz ruch, ruch obywatelski, a nie ruch polityczny, opowiada się za odrzuceniem go w całości, razem z przepisami wprowadzającymi. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Stopień reakcji poprzednich rządów na najgroźniejsze zjawiska związane ze współczesną przestępczością ocenić można jako wysoce niewystarczający. Nie byłoby dużym ryzykiem stwierdzenie, że rząd Platformy Obywatelskiej, jeśli podejmował już jakieś działania w sferze szeroko rozumianego prawa karnego, to stosował rozwiązania rozbudowujące gwarancje dla osób popadających w konflikt z prawem. Wspomnieć tu można przepisy przewidujące skrócenie okresów przedawnienia, będące w istocie wielkim ukłonem w stronę świata przestępczego, czy nieszczęsną lipcową nowelę Kodeksu postępowania karnego, którą chciano wybić państwu - Policji i prokuraturze - instrumenty procesowe w zwalczaniu przestępczości, czyniąc podejrzanych i oskarżonych podmiotami o uprzywilejowanej pozycji.
Ja już nie wspominam o tym, co stało się 25 lat temu, gdy uchwalono lex Trynkiewicz, znosząc karę śmierci, a nie wprowadzając kary dożywotniego pozbawienia wolności. Robiono to rękami profesorów, którzy dziś mienią się autorytetami. Nikt spośród nich nie poniósł dotąd odpowiedzialności, nawet moralnej.
Inicjatywy, o których wspominam, uzupełniło 8-letnie pasmo zaniechań w dziedzinie walki z przestępczością. Jako osoba pracująca w tym czasie w prokuraturze znam dobrze zjawisko stopniowo zanikającego w tym czasie czynnika motywacyjnego w zwalczaniu przestępczości. Nikt przez ten okres nie zauważył, jak bardzo zmienia się przestępczość, że staje się ona zjawiskiem transgranicznym, że ogromna część czynów zabronionych popełniana jest za pomocą sieci, sieć służy przestępcy przynajmniej do podjęcia pierwszego kroku. Nikt nie zauważył również przemian w strukturze przestępczości seksualnej, w tym tej najgroźniejszej, bo wymierzonej w dzieci. Nikt nie dostrzegł, jak niebezpieczne jest w tej sferze zjawisko powrotności do przestępstwa. Nikt nie zauważył braku zdecydowanej prawnokarnej reakcji ze strony państwa na te zagrożenia.
Potrafiliśmy fascynować się procesem amerykańskim, wprowadzając na sądowe sale sprzeczny z kontynentalną tradycją kontradyktoryjny model postępowania karnego, ale w tym samym czasie nie zauważyliśmy, że organy ścigania w Stanach Zjednoczonych dysponują nieporównywalnym instrumentarium, w tym instrumentarium prawnym. To właśnie w Stanach Zjednoczonych działa system szerokiej kontroli społecznej obudowany odpowiednimi instrumentami prawnymi, który sprzyja zwalczaniu przestępczości seksualnej, w tym przestępczości wymierzonej w dzieci. Model ten funkcjonuje z powodzeniem w innych państwach systemu common law - w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Australii, jak również w kontynentalnej Europie, a konkretnie w Republice Francuskiej. Elementem modelu prawnokarnej reakcji na przestępczość seksualną wobec dzieci są rejestry obejmujące m.in. osoby określone mianem pedofili.
Klub Kukiz’15 z całą stanowczością popiera powstanie tego rodzaju rejestru, w szczególności że będzie to rejestr publiczny, a zatem umożliwiający właściwą reakcję społeczeństwa na istniejące zagrożenia. Nie ma tu znaczenia w tym wypadku funkcja gwarancyjna prawa karnego. O ile najlepsze warunki do zwalczania przestępczości tworzy prawna równowaga między funkcjami gwarancyjną a ochronną, o tyle w przypadku najgroźniejszych rodzajów przestępczości państwo musi dawać zdecydowany prymat funkcji ochronnej, która kładzie nacisk na ochronę praw ofiar i przeciwdziałanie. Proszę to mieć na uwadze, gdy słyszycie głosy tzw. obrońców wolności i praw człowieka. Dla nas zawsze ważniejsze będą prawa ofiar niż rozbudowane gwarancje prawne dla osób popełniających przestępstwa.
Mówiąc to, nie żałuję, że wśród środowisk przestępczych klub Kukiz’15 nie będzie miał po takich słowach wysokich notowań. Niech przestępcy głosują na tych, co zawsze. My opowiadamy się za przyjęciem ustawy i szybkim wprowadzeniem rejestru. Jednakowoż w trakcie prac ustawodawczych zgłosimy poprawki, które zapewnią skuteczność działania nowych rozwiązań i zabezpieczą przed wykorzystaniem tej ustawy w celach niezgodnych z jej ideą. Ta ustawa nie może zastępować innych, koniecznych działań państwa, które winny objąć pedofilów terapią i innym działaniem prewencyjnym.
Szanowni państwo, zero tolerancji dla przestępców, zero tolerancji dla pedofilii. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do rządu. Dlaczego państwo nie ujęliście w poprawkach podwyższenia wynagrodzeń... To znaczy nie podwyższenia, tylko przekazania kwoty na podwyższenie wynagrodzeń pracownikom sądów. Nie wiem, czy państwo wiecie, ale od 6 lat te wynagrodzenia są zamrożone. To nie są urzędnicy, którzy pracują w urzędach skarbowych, gdzie były wysokie podwyżki, gdzie są premie, czy też w ministerstwach, gdzie również były bardzo wysokie nagrody. Tak że proszę państwa, żebyście zwrócili uwagę na to, że tam pracują osoby, które mają wynagrodzenie w granicach 1500 zł. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czy rząd uwzględni w budżecie podwyżki wynagrodzeń pracowników prokuratury? Rzecznik praw obywatelskich, chcąc otrzymać kwotę 10 mln, najpierw powinien sobie odpowiedzieć na pytania, w ilu sprawach przystąpił do skargi konstytucyjnej bądź skierował taką skargę, do ilu postępowań się przyłączył, czy w ostatnich latach Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpiło z jakąkolwiek inicjatywą ustawodawczą.
Szanowni Państwo! 70% pracowników prokuratury otrzymuje wynagrodzenie poniżej 2 tys. zł. Tak, dobrze państwo słyszycie. Często nie starcza im od pierwszego do pierwszego. Ten niezależny prokurator generalny, o którym tak wiele mówiliśmy w ostatnich dniach, nie dbał o swoich pracowników, był prowadzony na sznurku ministra finansów. Pytam: Gdzie tutaj ta niezależność?
Cieszę się z zapewnienia pana ministra Ziobry, że pracownicy
sądów otrzymają podwyżki, bo jest to ta sama grupa zawodowa. Panie ministrze, czy to oznacza, że będzie pamiętał pan również o pracownikach prokuratury? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zanim zacznie się oceniać, czy proponowane obecnie odejście od rozwiązań wprowadzonych nowelizacją z lipca 2015 r. jest zasadne czy nie, należy przypomnieć dwie najistotniejsze zmiany, które ta nowelizacja wprowadziła.
Po pierwsze, było to wprowadzenie procesu kontradyktoryjnego w miejsce dotychczasowego inkwizycyjnego. Po drugie, co niezwykle istotne, praktycznie zrezygnowano z zasady prawdy materialnej w postępowaniu karnym. Oznaczało to, że odtąd dla sądu nie ma znaczenia, czy sprawca w rzeczywistości popełnił przestępstwo czy nie, ale znaczenie ma to, która ze stron procesu przedstawi lepsze argumenty obciążające bądź też oczyszczające oskarżonego z zarzutu. W połączeniu z innymi przepisami nowelizacji skutki takich rozwiązań mogłyby być katastrofalne. Pojawiło się bowiem wiele opinii, że prędzej czy później doprowadziłoby to do sytuacji, w której osoby majętne i wpływowe, które stać na lepszych obrońców, na zlecenie opinii, ekspertyz, stałyby się bezkarne, a osoby ubogie, bez koneksji stałyby się bezradne wobec wymiaru sprawiedliwości.
Z upływem czasu okazuje się, że zadowolonych ze zmian jest coraz więcej zarówno sędziów, jak i policjantów oraz prokuratorów. Dlaczego tak się dzieje? Otóż, szanowni państwo, dzięki nowym przepisom policjanci mogą pozbywać się dużej ilości spraw poprzez ich umarzanie na wstępnym etapie postępowania czy odmawianie wszczęć i nikt im w tym nie przeszkodzi. Prokurator nie zatwierdza już umorzeń dochodzeń w fazie in rem i odmów wszczęcia dochodzeń, nie zleca też czynności na wstępnym etapie postępowania. Prokuratorzy prowadzą dużo mniej spraw dzięki policyjnym umorzeniom, za które nie ponoszą odpowiedzialności, nie muszą ich zatwierdzać. Większość czynności, które dotychczas musieli przeprowadzać w postępowaniu przygotowawczym scedować mogą na sąd poprzez złożenie wniosku o przeprowadzenie dowodu, opinie, ekspertyzy, przesłuchania. Sądy prowadzą dużo mniej spraw, z których większość zawiera wnioski o ukaranie na podstawie art. 335 K.p.k. Zgodzić się można z tym, że obecne przepisy powodują konieczność zwiększenia przez prokuratora aktywności przed sądem i pozwalają w niektórych wypadkach na szybsze zakończenie postępowania, powodują jednak jednocześnie wiele negatywnych skutków, zarówno dla pokrzywdzonych, jak i oskarżonych.
Omówię tylko kilka. Pierwsza taka zmiana dotyczy art. 5 K.p.k. Wcześniej, przed lipcem 2015 r., przepis ten wskazywał, że wszelkie niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Oznaczało to, że jeżeli pojawiła się jakaś wątpliwość, należało ją wyjaśnić, przeprowadzając wszelkie dostępne dowody, przesłuchania świadków, ekspertyzy biegłych, i dopiero kiedy to się nie udało, można było ją rozstrzygać na korzyść sprawcy. Obecna zmiana wykreśla zwrot ˝niedające się usunąć˝, co oznacza, że każdą wątpliwość, której nie wyjaśniono, choćby dlatego, że tego zaniechano, rozstrzyga się na korzyść sprawcy. Ma to bardzo poważne konsekwencje. Warto dodać, że choć zmianę tę wprowadzono z myślą o postępowaniu sądowym, dotyczy ona również postępowania przygotowawczego.
Wracając do postępowania sądowego. Jednym z głównych założeń lipcowej nowelizacji jest kontradyktoryjność procesu zwiększająca możliwości i inicjatywę dowodową stron. Sędzia staje się jedynie arbitrem mającym czuwać nad prawidłowym przebiegiem rozprawy, a nie - jak pod rządami poprzednich przepisów - wyjaśniać istotne okoliczności sprawy. Teraz to strony przeprowadzają postępowanie dowodowe. Oskarżony korzysta z pomocy obrońcy, ale może korzystać też z pomocy detektywów w celu poszukiwania dowodów, zlecać przeprowadzenie opinii, ekspertyz. Oczywiste jest, że oskarżony dysponujący dużymi środkami finansowymi jest w dużo lepszej sytuacji niż przeciętny obywatel, w dzisiejszej rzeczywistości jest bowiem w stanie uzyskać takie dowody, jakich potrzebuje. Jeśli stać go na poniesienie dużych kosztów obrony, otrzyma ją na najwyższym poziomie. Jeśli płaci za ekspertyzę, otrzyma ją taką, jakiej oczekuje. Inni oskarżeni nie mają takich możliwości i nie mogą tu liczyć, jak poprzednio, na pomoc sądu, który był zobligowany do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy.
Pozytywną zmianą miało być wprowadzenie możliwości polubownego załatwienia sprawy pomiędzy sprawcą a pokrzywdzonym z pominięciem sądu. Wskazać jednak należy, że decyzja o usunięciu tego przepisu jest jednym z najbardziej trafnych zamierzeń ustawodawcy. Art. 59a nakazuje umorzenie postępowania na wniosek pokrzywdzonego w wypadku, gdy sprawca naprawił szkody lub zadośćuczynił za doznaną krzywdę. Jakie może mieć to konsekwencje
, wielokrotnie już omawiano i wiele osób sygnalizowało, że nowe regulacje preferują ludzi majętnych. Zgodnie z treścią tego przepisu uniknąć odpowiedzialności karnej może nawet sprawca, który był już w przeszłości karany. Nie można tu pominąć pewnej jeszcze istotnej kwestii. Nikt nie sprawdza, czy do naprawienia szkody lub zadośćuczynienia rzeczywiście doszło. Zresztą nie ma takiej możliwości.
Czas mnie goni, ale jeszcze na koniec powiem, że nowelizacji można naprawdę wiele zarzucić, ponieważ ma ona negatywne skutki przede wszystkim dla wszystkich obywateli, zarówno dla pokrzywdzonych, jak i części oskarżonych.
Proszę kończyć, pani poseł.
Myślę, że śmiało można powiedzieć, że wprowadzała ona nową zasadę, tj. zasadę nierówności obywateli wobec prawa ze względu na ich majętność i wpływy. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rządowy projekt przywracający możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego to kolejna inicjatywa ustawodawcza reanimująca polski system prawnokarnej reakcji po totalnej klęsce reformy poprzednich rządów, która zawitała do sądów 1 lipca 2015 r. Kilkanaście dni temu podczas pierwszego czytania dokonaliśmy oceny zmian w Kodeksie postępowania karnego, których efektem jest to, że mamy dłuższy i droższy proces karny, stawiający dodatkowo w uprzywilejowanej pozycji osoby popadające w konflikt z prawem, a w jeszcze bardziej uprzywilejowanej - takich sprawców, którzy dysponują nieograniczonymi możliwościami finansowymi. Teraz stoimy przed oceną innego rozwiązana - zniesienia odbywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego, które było rozwiązaniem, o dziwo, niekorzystnym dla skazanych za drobne przestępstwa, ale także niekorzystnym dla państwa.
Otóż autorom tamtej reformy wydawało się, że rezygnacja z kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego zachęci sądy do wymierzania w większym zakresie kar ograniczenia wolności. Gdy słyszałam te argumenty, od razu przypomniał mi się rok 1997, kiedy to uchwalono nowy Kodeks karny, kodeks, który miał odwrócić trendy w polityce karnej i zapewnić szerokie stosowanie kar ograniczenia wolności. Doświadczenia dwudziestolecia wskazują, że kary ograniczenia wolności przyjęły się w ograniczonym zakresie. Sądy nie są chętne do ich stosowania. Jeśli autorom nowelizacji lipcowej wydawało się, że zmienią te trendy poprzez rezygnację z systemu dozoru elektronicznego, to należy to ocenić jako daleko idącą naiwność. Muszę powiedzieć, że akurat to posunięcie Platformy Obywatelskiej było jedynym chyba w kadencji rozwiązaniem niekorzystnym dla przestępców, ale - co podkreślam - tych drobnych przestępców, a co za tym idzie, w naszej ocenie również niekorzystnym dla państwa. Dla państwa bowiem nieopłacalne jest utrzymywanie w zakładach karnych kilkudziesięciu tysięcy sprawców drobnych przestępstw, często osób o ustabilizowanej sytuacji rodzinnej i zawodowej. Osadzanie takich osób w zakładzie karnym prowadzi do ich wyrwania z ustabilizowanego trybu życia. Takie osoby tracą na kilka miesięcy kontakt z pracą zawodową, do której najczęściej nie ma powrotu, tracą również kontakt z rodziną. Dochodzi do rozkładu, w majestacie prawa i z inicjatywy państwa, zarówno więzi rodzinnych, jak i zawodowych. Skazany i osadzony przebywa kilka miesięcy w izolacji, w tym czasie państwo łoży na jego utrzymanie. W tym czasie skazany nie świadczy pracy, a zarazem nie pracuje na dochód narodowy, nie odprowadza podatków. Cena jest zatem podwójna i płaci ją inny Kowalski, który nie popadł w konflikt z prawem. Nie muszę chyba przekonywać, że resocjalizacja takiego sprawcy jest czystą fikcją.
Szanowni państwo, nikt spośród twórców tamtej nieszczęsnej lipcowej reformy nie zwrócił uwagi na poważny problem osób, które zostały skazane na kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem ich wykonania i w okresie próby dopuściły się kolejnego drobnego przestępstwa. Wobec takich osób obecnie masowo zarządza się wykonanie kar zawieszonych bez możliwości zastrzeżenia ich realizacji w systemie dozoru elektronicznego. To są sprawcy najdrobniejszych przestępstw, sprawcy, którzy ustawiają się w kolejkach po pobyt w zakładach karnych na koszt państwa i nie mają furtki w postaci możliwości ubiegania się o tzw. bransoletkę, która pozwoliłaby im zostać przy rodzinie i świadczyć pracę.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To jest sposób myślenia poprzednich rządów, które ze szczególnym naciskiem chroniły gwarancję sprawców najpoważniejszych przestępstw, a poświęcały dobra zwykłych obywateli popełniających te drobniejsze przestępstwa. W naszej ocenie nie ma innej drogi niż poparcie rządowego przedłożenia naprawiającego opłakane skutki lipcowego eksperymentu. Oczywiście nie oznacza to, że to poparcie będzie bezrefleksyjne i nastąpi bez pogłębionej dyskusji o polityce karnej, bo są pewne, słuszne, jak się wydaje, argumenty przeciwników odbywania kar pozbawienia wolności w SDE. Jeden jest szczególnie istotny, a wiąże się z procesem decyzyjnym sądu orzekającego w I instancji, który dokonując oceny celów kary, podejmuje decyzję o wymierzeniu kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia. Rację mają ci, zwłaszcza sędziowie, którzy uważają, że orzeczenie sądu penitencjarnego, czyli tak naprawdę innego składu orzekającego, może prowadzić do rewizji już zapadłego wyroku w przestrzeni wymiaru kary, i to nie w postępowaniu drugoinstancyjnym, ale wykonawczym. To jest wysoce wątpliwe.
Rozwiązanie tego jedynego istotnego mankamentu projektu wydaje się proste. Wystarczy pozostawić w gestii sądu orzekającego w I instancji możliwość orzekania kary pozbawienia wolności w SDE. Cele rządowego przedłożenia zostaną wówczas zrealizowane w tym samym stopniu, a jednocześnie ucięta zostanie dyskusja o ingerencji sądu penitencjarnego w proces orzekania przez sąd pierwszoinstancyjny w zakresie kary. Wyeliminowanie tego słabego punktu projektu uważam za niezbędne w dalszych pracach w komisjach. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do partii Nowoczesna. Czy państwo zmieniliście program, bo z tego, co dobrze pamiętam, w czasie wyborów opowiadaliście się za likwidacją subwencji partyjnych? Dzisiaj państwo mówicie o tym, żeby dalej, że tak powiem, korzystać z tych subwencji i jeszcze ponadto żeby korzystać, pozyskiwać środki od obywateli. Tutaj dodać należy, od jakich obywateli, bo chyba nie chodzi wam o grosze tych biednych obywateli, tylko o tych bogatych. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Rolą związków zawodowych jest ochrona praw pracowniczych, jak również uczestnictwo w stanowieniu prawa dotyczącego pracowników. W warunkach zaproponowanych w projekcie organizacje związkowe nie mogłyby wykonywać swoich funkcji w godzinach pracy, gdyż wiązałoby się to z możliwością zwolnienia pracownika. Od kilkunastu lat działam w związkach zawodowych i wiem, na co narażeni są w praktyce przedstawiciele związków zawodowych. Związki zawodowe tworzone są w takich instytucjach, jak sądy i prokuratura, tam, gdzie prawo powinno być przestrzegane, a niejednokrotnie jest łamane. Do czego zmierza ten projekt? Kto będzie bronił praw pracowniczych? Tak naprawdę te zmiany zmierzają do likwidacji związków zawodowych, wzmocnienia pozycji pracodawcy oraz pozostawienia pracownika samemu sobie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zarówno ja, jak i moje środowisko zawodowe z satysfakcją zauważamy, iż w końcu, po tylu latach naszych starań, władza ustawodawcza zauważyła problem zapaści finansowej toczącej prokuraturę. Rządy PO-PSL przez 8 lat nie widziały tego problemu. Niezależny prokurator generalny przez tyle lat swoich rządów potrafił zadbać tylko o swoją siedzibę, nie dbając o pozostałych. Tak oto bez remontów, ze zdezelowanymi i przestarzałymi narzędziami pozostawali przez lata pracujący na pierwszej linii prokuratorzy. Tak też przez lata w urągających warunkach, ze skandalicznymi zarobkami pracować muszą pracownicy prokuratury.
Dzisiejszą decyzją o zwiększeniu środków przeznaczonych na prokuraturę, w szczególności na wynagrodzenia jej pracowników, ten proces naprawy, proces odbudowy struktur państwa zaczynamy. W imieniu zarówno swoim, jak i kilku tysięcy pracowników prokuratury chciałabym podziękować obecnemu ministrowi sprawiedliwości, prokuratorowi generalnemu
za pierwszy krok we właściwym kierunku. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kształcenie przyszłych kadr wymiaru sprawiedliwości to sprawa o fundamentalnym znaczeniu. Probierzem jakości systemu kształcenia jest przydatność do wykonywania zawodu sędziego i prokuratora przez absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
Tu pojawiają się dwa istotne pytania: Czy w ogóle kształcenie scentralizowane jest systemem korzystnym dla wymiaru sprawiedliwości i prokuratury? Czy system centralny nie wymaga istotnych modyfikacji? Wydaje się, że model kształcenia aplikantów w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury jest rozwiązaniem pożądanym, bo zapewnia wyrównany poziom, bo daje stabilizację finansową aplikantom, której nie było przed jego wprowadzeniem. Pamiętamy dobrze czasy aplikacji pozaetatowych w jednostkach organizacyjnych prokuratur i sądów. Młodzi prawnicy chcący zasilić szeregi Temidy przez 3 lata pozostawali bez środków do życia. Często podejmowali pracę np. w kancelariach adwokackich, by przetrwać ze swoimi rodzinami. To był system generujący patologię. Obecny model, oparty na trwałych fundamentach Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, należy kontynuować.
Klub Kukiz’15 stoi również na stanowisku niezbędności utrzymania dotychczasowych zasad, które przewidują zachowanie aplikacji ogólnej, a dopiero potem wybór aplikacji specjalistycznej. Projekt poselski zmierza w tym kierunku i jako taki zasługuje na poparcie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przejdę do szczegółów projektowanej ustawy. Wydaje się, że kwestią najistotniejszą jest model zatrudnienia aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Otóż ubiegłoroczna nowelizacja dokonała transformacji w tej przestrzeni, przenosząc obowiązek zatrudniania ze szkoły na sądy okręgowe i prokuratury. Nie było to rozwiązanie zasługujące na aprobatę. Tworzyło nowe obowiązki po stronie zatrudniających prezesów sądów i szefów prokuratur, obowiązki, które z powodzeniem były realizowane przez szkołę. Przypuszczalnie pojawienie się tych obowiązków spowodowałoby konieczność utrzymywania stanowisk kierowników szkolenia w sądach i prokuraturach, które to stanowiska istnieją, ale wobec scentralizowanego systemu szkolenia również kadry prokuratorskiej i sędziowskiej nie zasługują na utrzymanie. System zatrudnienia na etatach szkoły jest zatem systemem prostszym i przez to bardziej czytelnym i korzystniejszym.
Wysoka Izbo! Niezwykle istotną kwestią jest również utrzymanie mechanizmów obligujących absolwentów do pozostawania w służbie wymiaru sprawiedliwości. Po to państwo inwestuje w kształcenie kadr prawniczych, aby dysponować odpowiednio przygotowaną kadrą prawników w służbie państwu, a nie prawników w służbie korporacji.
Klub Kukiz’15 popiera również zmiany zmierzające do zniesienia obecnego modelu dojścia do zawodu sędziego. Ten model prowadził do sytuacji, w której zawód sędziego był koroną zawodu referendarza lub asystenta. Droga do zawodu sędziego powinna wieść przez asesurę, a nie przez asystenturę czy referendarstwo. Absolwent Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury powinien mieć zatem możliwość objęcia stanowiska asesora, a nie referendarza czy asystenta. To jest powrót do starych, sprawdzonych rozwiązań.
Za korzystne rozwiązanie uznać należy również przepis umożliwiający aplikantom prokuratorskim występowanie przed sądami rejonowymi w sprawach, w których prowadzone były dochodzenia. Z niezrozumiałych względów dotychczas takie rozwiązania były zarezerwowane dla aplikantów adwokackich i radcowskich.
Na koniec ostatnia refleksja, to jest bardziej postulat do ministra sprawiedliwości i dyrektora szkoły. Za konieczne uznać należy przyjrzenie się programom kształcenia. Te programy nie są optymalne. Aplikanci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury muszą więcej czasu spędzać za prokuratorskimi i sędziowskimi biurkami niż w szkolnych ławach. Muszą mieć większy kontakt z patronami. Trzeba również, zwłaszcza w przypadku aplikantów prokuratorskich, zwiększyć nacisk na pracę praktyczną związaną z oględzinami miejsca zdarzenia. W ostatnich latach najbardziej spektakularne porażki wymiaru sprawiedliwości mają swoje źródło w źle przeprowadzonych oględzinach miejsca zdarzenia. Wystarczy choćby wspomnieć oględziny miejsca uprowadzenia Krzysztofa Olewnika czy ˝wydeptaną łąkę˝ na miejscu śmierci gen. Papały. Praktycznie nie ma tygodnia, aby popularne programy telewizyjne nie odnosiły się do bulwersujących przypadków, w których gołym okiem widoczne są błędy podczas oględzin miejsca zdarzenia. Trzeba to zmienić już na etapie kształcenia przyszłych prokuratorów i sędziów.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Kukiz’15 wnioskuje o skierowanie projektu ustawy do dalszych prac w komisji. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Platforma Obywatelska w poprzedniej kadencji wykonała wiele ustawodawczych gestów przyjaźni w kierunku środowisk przestępczych. Rozbudowywano sukcesywnie system gwarancji chroniących podejrzanych i oskarżonych, skutecznie osłabiając państwo w walce z przestępczością. Do całego tego cyklu działań nie pasowało tylko jedno - zniesienie możliwości odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Dlaczego to zrobiono? Jakie były motywy takiego działania? Wobec jakich przesłanek zwiększono represyjność państwa w prawnokarnej reakcji w tej przestrzeni - w przestrzeni najdrobniejszych występków? Otóż wydaje się, że postanowiono w całym gąszczu działań zwiększających gwarancje dla podejrzanych i oskarżonych, a więc polepszających ich sytuację, pogrozić palcem.
Tylko komu pogrożono, Wysoka Izbo? Otóż Platforma Obywatelska pogroziła obywatelom, którzy popełniają najdrobniejsze przestępstwa, czyny aczkolwiek społecznie szkodliwe, to jednak nie na tyle, aby kończyć się to musiało więzieniem. Tu chodzi, Wysoka Izbo, o niealimentację, przestępstwa komunikacyjne, drobne przestępstwa przeciwko mieniu itp. Platforma takich sprawców chciała zamykać do więzienia. Platforma chciała takich sprawców utrzymywać na koszt podatnika w zakładach karnych. Platforma, Wysoka Izbo, chciała ich wyrwać ze środowiska rodzinnego i zawodowego. To jest też polityka karna poprzedniego rządu, który skupiał się na represji wobec kierowców i niealimenciarzy, zamiast rozejrzeć się, gdzie są prawdziwe zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Powtórzę zatem te argumenty, na które wskazywałam podczas pierwszego czytania projektu. Osadzenie takich osób w zakładzie karnym prowadzi do ich wyrwania z ustabilizowanego trybu życia. Tacy sprawcy tracą na kilka miesięcy kontakt z pracą zawodową, do której najczęściej nie ma powrotu, tracą również kontakt z rodziną. Dochodzi do rozkładu - w majestacie prawa i z inicjatywy państwa - zarówno więzi rodzinnych, jak i zawodowych. Skazany i osadzony przebywa kilka miesięcy w izolacji. W tym czasie państwo łoży na jego utrzymanie. W tym samym czasie skazany nie świadczy pracy, a zarazem nie pracuje na dochód narodowy, nie odprowadza podatków. Cena jest zatem podwójna i płaci ją inny obywatel, który nie popadł w konflikt z prawem. Zniesienie możliwości odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego spowodowało, że zakłady karne powoli zapełniają się sprawcami, którzy zostali skazani na kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem ich wykonania i w okresie próby dopuścili się kolejnego drobnego przestępstwa. Wobec takich osób obecnie masowo zarządza się wykonanie kar zawieszonych bez możliwości zastrzeżenia ich realizacji w systemie dozoru elektronicznego. To są sprawcy najdrobniejszych przestępstw. Ten nieracjonalny trend trzeba jak najszybciej przerwać, czemu służy procedowany projekt.
Nowoczesne państwo, państwo, które mądrze reaguje na zagrożenia przestępczością, powinno dysponować możliwością utrzymania skazanego nie w zakładzie karnym, ale w jego środowisku rodzinnym i zawodowym. Niech przebywa z żoną i z dziećmi, niech wychodzi z domu, ale tylko do pracy, niech ma świadomość, że dostaje szansę, że korzysta z dobrodziejstwa dozoru elektronicznego, ale warunkowo, bo gdy znów wejdzie na ścieżkę konfliktu z prawem, drugiej takiej szansy nie otrzyma.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Kukiz’15 opowiada się za przyjęciem ustawy. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Stopień zaangażowania rządu Platformy w walkę z najgroźniejszymi odmianami przestępczości ocenić można jako niewystarczający. I to jest najbardziej dyplomatyczne określenie, jakiego można użyć. Jeśli rząd Platformy Obywatelskiej podejmował już jakieś działania w sferze szeroko rozumianego prawa karnego, to były to rozwiązania rozbudowujące gwarancję dla osób podejrzanych i oskarżonych. Państwo w ostatnich latach stopniowo ustępowało, krok po kroku ustępowało przestępcom.
Jeśli mówimy o funkcjach, jakie powinno spełniać prawo karne, mając na uwadze, że zwalczanie przestępczości powinno odbywać się w warunkach równowagi funkcji ochronnej i gwarancyjnej, to trzeba powiedzieć, że w ostatnich latach stawiano zdecydowanie na gwarancję dla sprawców czynów zabronionych. Takich przedsięwzięć legislacyjnych, przeprowadzanych przy aplauzie organizacji, które zajmują się obroną praw obywateli, ale niestety głównie obywateli łamiących prawo, było wiele. Wspomnieć tu można jedynie przepisy przewidujące skrócenie okresów przedawnienia, będące w istocie wielkim gestem dobroci w stronę świata przestępczego, czy nieszczęsną lipcową nowelizację Kodeksu postępowania karnego, którą chciano wybić państwu - Policji i prokuraturze - zęby w zwalczaniu przestępczości, czyniąc podejrzanych i oskarżonych podmiotami o uprzywilejowanej pozycji.
Wysoki Sejmie! Czas, by ta Izba wykazywała więcej asertywności wobec lobbingu sprzyjającego przestępcom. Czas, by ta Izba tworzyła prawo, które ma służyć obywatelom, prawo, które ma chronić ofiary.
Inicjatywy, o których wspominam, uzupełniało 8-letnie pasmo zaniechań w dziedzinie walki z przestępczością. Nikt przez ten okres nie zauważył, jak bardzo zmienia się przestępczość, że staje się ona zjawiskiem transgranicznym, że ogromna cześć czynów zabronionych popełniana jest za pomocą sieci. Prokuratura w tym czasie intensyfikowała swoje działania w dziedzinie ochrony karpi czy w walce z mową nienawiści. To są sprawy ważne, ale trzeba nauczyć się rozróżniać przestrzenie, w których niebezpieczeństwo jest najwyższe.
Nikt nie zauważył również przemian w strukturze przestępczości seksualnej, w tym tej najgroźniejszej, bo wymierzonej w dzieci. Nikt nie dostrzegł, jak niebezpieczne jest w tej sferze zjawisko powrotności do przestępstwa. Nikt nie zauważył braku zdecydowanej prawnokarnej reakcji ze strony państwa na te zagrożenia. Elementem modelu prawnokarnej reakcji na przestępczość seksualną wobec dzieci są rejestry obejmujące m.in. osoby określane mianem pedofili. Te rejestry umożliwiają realizację koncepcji, którą w kryminologii określa się mianem community policing. To koncepcja tzw. policji środowiskowej, która działa w ścisłej współpracy ze społecznościami nie tylko w wykrywaniu, ale również przeciwdziałaniu przestępczości. W krajach, w których to funkcjonuje, np. skandynawskich, zjawiska przestępczości udaje się neutralizować w zarodku. Czas na taką filozofię w Polsce. To filozofia zapewniająca bezpieczeństwo naszym dzieciom, trzeba ją propagować.
Klub Kukiz’15 z całą stanowczością popiera powstanie tego rejestru, szczególnie że będzie to rejestr publiczny, a zatem umożliwiający właściwą reakcję społeczeństwa na istniejące zagrożenia. Dla nas zawsze ważniejsze będą prawa ofiar niż gwarancje prawne dla osób popełniających przestępstwa. Mówiąc to, nie żałuję, że wśród środowisk przestępczych Kukiz’15 nie będzie miał po takich słowach wysokich notowań. Niech przestępcy głosują na tych, co zawsze. Państwo musi chronić ofiary. Po 8 latach kończy się taryfa ulgowa dla przestępców, kończy się taryfa ulgowa dla pedofili.
Wątpliwości nasze budzi jednak umieszczenie w rejestrze danych sprawców czynów o relatywnie mniejszej wadze wynikających z art. 200a czy 200b Kodeksu karnego. Zasadnym wydaje się, by dane zgromadzone w rejestrze dotyczyły najcięższych przestępstw zawartych w rozdziale XX Kodeksu karnego. Zrównanie pedofila z osobą chwalącą ten obrzydliwy czyn jest niewspółmierne, tym bardziej że osoba wpisana do rejestru będzie się w nim znajdować do końca życia. Sprzeciw nasz budzi również umieszczenie w rejestrze osób już znajdujących się w Krajowym Rejestrze Karnym z uwagi na represyjny charakter, który łamie zasadę niedziałania prawa wstecz. Zamieszczenie w rejestrze sprawcy czynu z art. 201 Kodeksu karnego, kazirodztwa, może prowadzić do stygmatyzacji ofiary.
Zgłosimy poprawki. Od ich przyjęcia uzależniamy poparcie dla projektu ustawy. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Projekt ustawy przygotowany przez Komitet Obywatelski Inicjatywy Ustawodawczej o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy zakłada utworzenie go w miejsce Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jak dowodzą wnioskodawcy projektu ustawy dotyczącego utworzenia Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy, istniejące Collegium Medicum prowadzi wspólne zajęcia z innymi uczelniami w Bydgoszczy, m.in. z Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym
oraz z Uniwersytetem Kazimierza Wielkiego
. Takiej współpracy uczelnia nie utrzymuje z macierzystym Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jak informują wnioskodawcy, także baza dydaktyczna, baza szpitalna akademii medycznej rozwijała się wyłącznie w Bydgoszczy. Uczelnia otrzymała budynki od miasta i w oparciu o tę bazę prowadziła działalność dydaktyczną.
W uzasadnieniu projektu ustawy Komitet Obywatelski Inicjatywy Ustawodawczej dowodzi, że istniejące Collegium Medicum ma duży potencjał i bogatą ofertę dydaktyczną tworzoną przez ponad 600 pracowników dydaktycznych, którzy pracują na trzech wydziałach i przekazują swoją wiedzę ponad 5,5 tys. studentów. Niewątpliwym atutem mającej powstać w wyniku przyjęcia projektu ustawy jednostki jest istniejąca baza budynków dydaktycznych oraz zaplecze naukowe. Przekształcenie Collegium Medicum w Uniwersytet Medyczny w Bydgoszczy nie wiązałoby się z poniesieniem przez państwo znacznych kosztów. Jednak trzeba zwrócić uwagę także na to, że niż demograficzny w Polsce sprawia, że w szkołach mamy coraz mniej uczniów, którzy później także w mniejszej liczbie uczęszczają na uniwersytety. W Polsce mamy dziewięć uniwersytetów medycznych, które powinny konkurować i konkurują z najlepszymi ośrodkami medycznymi na świecie. Dlatego pewne wątpliwości może budzić fakt utworzenia kolejnego uniwersytetu, który będzie rozpraszał, a nie skupiał studentów na uczelniach medycznych, a także pozbawi siły wiodącej dzisiaj w kraju ośrodek uniwersytecki w Toruniu, w którego skład wchodzi Collegium Medicum. Być może słuszna jest koncepcja zachowania mniejszej ilości, ale za to silnych ośrodków akademickich, w których studenci mogą się kształcić z lepszym rezultatem.
Pod obywatelskim projektem ustawy podpisało się 160 tys. zwolenników tejże zmiany. Dlatego ich głos my wszyscy, zarówno rządzący, jak i opozycja, powinniśmy starannie rozważyć. Ze względu na konieczność wnikliwszej analizy procedowanego projektu ustawy i fakt, że proponowane rozwiązanie nie dotyczy wyłącznie Bydgoszczy, w imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 wnoszę o skierowanie projektu ustawy do dalszych prac legislacyjnych. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wolność słowa to nie tylko prawo do publicznego wyrażania własnego zdania, ale prawo do poszanowania wyrażonych opinii. Gdyby przedstawiciele Nowoczesnej znali dorobek Trybunału Konstytucyjnego, orzeczenie o sygn. akt K28/13, to wiedzieliby, że wolność słowa nie jest dobrem absolutnym. Nie oznacza swobody świadomego kłamania, obrażania czy naruszania czyjejś godności.
Dlatego właśnie Kodeks karny przewiduje wiele zapisów, które nakładają kaganiec wolności słowa, przykładowo art. 196, 212, 216, 256 czy 257 Kodeksu karnego. Ich wspólnym mianownikiem jest ochrona przed kłamstwem, zachowaniami rasistowskimi, zachowaniami z chęci poniżenia czy znieważenia. W katalogu takich zapisów jest także art. 135 § 2 i art. 226 § 3 Kodeksu karnego, których likwidacji domaga się wnioskodawca. Przypomnę, że organami konstytucyjnymi są te, które zostały wyraźnie określone w konstytucji. Zgodnie z projektem Nowoczesnej ani prezydent, ani organy konstytucyjne nie byliby szczególnie chronieni przed zniewagami czy poniżeniem, lecz ich ochrona odbywałaby się na zasadach ogólnych na drodze procesu prywatnoskargowego.
Drodzy Nowocześni! Chcecie unowocześniać Polskę? Chcecie rzeczywiście zasłużyć na miano nowoczesnych? Dlaczego zatem spośród wymienionych zapisów karnych ograniczających wolność słowa chcecie zlikwidowania jedynie dwóch przestępstw? Dlaczego co do pozostałych występków nie zaproponowaliście pokrzywdzonym podobnej drogi obrony naruszonych dóbr, tj. przez proces prywatnoskargowy? Skoro jesteście tak awangardowi i wyczuleni na krępowanie wolności wypowiedzi, to dlaczego wasz przedstawiciel apelował do prezydenta Rafała Dutkiewicza o zablokowanie we Wrocławiu marszu zorganizowanego przez legalnie działające środowiska narodowe? Okazuje się, że wasza nowoczesna otwartość to hipokryzja - manifestuje się tylko wtedy, gdy wyrażone poglądy wpisują się w waszą sferę światopoglądową. Dla oceny poglądów innych obywateli i ich aktywności w życiu społecznym nie wahacie się operować językiem konfrontacji i agresji.
Wysoka Izbo! Mamy dziś do czynienia z jakimś ogromnym kryzysem demokracji, dialogu i człowieczeństwa nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Radykalny hejt sprawia, że ludzie przestają się słyszeć. Ciężko rozwijać demokrację i parać się dialogiem wśród ogłuszonych i krzyczących. W ostatnim czasie obserwujemy nasilenie demonstracyjnego prezentowania w miejscach publicznych obraźliwych lub poniżających zachowań, które zastępują autentyczną dyskusję publiczną argumentami ad personam czy językiem marginesu społecznego. To wcale nie służy wzbogaceniu dyskursu publicznego, a jest tylko uzewnętrznieniem negatywnych uczuć, coraz częściej żywionych wobec wartości konstytucyjnych. Takie wypowiedzi i zachowanie służą jedynie podważaniu ich autorytetu. Lekceważenie, a tym bardziej zniewagi okazywane pod pozorem krytyki obniżają rangę prezydenta i najważniejszych organów państwa. Tymczasem art. 135 § 2 k.k. chroni nie tylko godność prezydenta jako osoby, która zgodnie z art. 126 i art. 133 konstytucji piastuje najwyższy urząd w państwie, jest gwarantem ciągłości władzy państwowej oraz reprezentuje Rzeczpospolitą Polską na zewnątrz. Głównym przedmiotem jego ochrony jest bezpieczeństwo Polski, ponieważ z doświadczeń historycznych wynika, że zamach, czynna napaść, a także znieważenie prezydenta stwarzają bezpośrednie zagrożenie destabilizacją państwa.
Szkoda, że przed zgłoszeniem wniosku Nowoczesna nie zapoznała się z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, o którym dzisiaj już było wspomniane, dotyczy to wyroku z dnia 6 lipca 2011 r. Ze względu na doniosły charakter funkcji prezydenta jest mu należny szacunek. Uzasadnione jest to także faktem, że dokonanie czynu z art. 135 § 2 k.k. stanowi znieważenie samej Rzeczypospolitej Polskiej. Sugeruje to sam tytuł rozdziału XVII Kodeksu karnego: ˝Przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej˝, w którym znajduje się ten zapis.
Nie wolno zapominać, że obniżenie autorytetu najważniejszych organów godzi w ostatecznym rozrachunku także w obywateli, rodzi w społeczeństwie przekonanie, że państwo jest niesprawne, i wywołuje w obywatelach poczucie braku bezpieczeństwa i zagrożenia. Wniosek Nowoczesnej złożony pod pozorem rozszerzenia wolności słowa w istocie stanowi kontynuację demontażu państwa. Ani prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ani osoby piastujące urzędy organów konstytucyjnych nie pełnią swoich obowiązków prywatnie, aby prywatnie mieli zabiegać o obronę
godności sprawowanych urzędów. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Obecnie olbrzymie problemy rodzi windykowanie abonamentu rtv od osób, które ukończyły 75 lat życia. Jeżeli nie zgłoszą osobiście faktu ukończenia wspomnianego wieku, to są ścigane za zaległości i naliczane im są odsetki od nienależnej opłaty. Jak wnioskodawcy zamierzają rozwiązać ten problem, aby nie narzucać dodatkowego obowiązku osobom, które w większości są schorowane i nieporadne?
Wysoka Izbo! Emerytów w Polsce jest 5 mln. Do tej pory osoby, które otrzymywały emeryturę w wysokości nieprzekraczającej miesięcznie 50% przeciętnego wynagrodzenia, były zwalniane z opłat. W aktualnym projekcie brak zapisu o zwolnieniu tej grupy osób z tych opłat. Czy tak ma wyglądać polityka prorodzinna, znaczy prospołeczna?
Czy wnioskodawcy zamierzają uzupełnić projekt o ten właśnie zapis? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Jakie środki zamierza przedsięwziąć minister rolnictwa, aby rozwiązać następujący problem? Obecnie rolnicy oddający mleko do mleczarni nie wiedzą, jaką cenę otrzymają za swój produkt. Cenę za mleko oddawane mleczarniom w maju rolnicy będą mieli podaną dopiero w połowie czerwca. Rolnicy nie mają żadnego wpływu na tę cenę, są w pełni zależni od decyzji mleczarni i ubezwłasnowolnieni. Z pewnością zgodzi się pan, że taki stan rzeczy nie sprzyja prowadzeniu jakiejkolwiek działalności i może doprowadzić do bankructwa wielu polskich gospodarstw rolnych. Obecnie ceny mleka, tak jak pan wspomniał, z miesiąca na miesiąc gwałtownie spadają, co zagraża funkcjonowaniu tysięcy polskich rodzin utrzymujących się z hodowli bydła.
Proszę o jasną i czytelną odpowiedź pana ministra: Czy uważa pan, że polskim rolnikom należą się dopłaty do produkcji mleka? Co zamierza pan zrobić, aby do tego doprowadzić? I ewentualnie do kiedy kwestia dopłat do produkcji mleka zostanie rozwiązana?
Proszę również o odpowiedź na piśmie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W ubiegłym tygodniu media epatowały opinię publiczną sprawą matki sześciorga dzieci, której komornik zajął na koncie bankowym środki pieniężne pochodzące z programu ˝Rodzina 500+˝. Zajęte 3 tys. zł szczęśliwie wróciło do rodziny, lecz sprawa tylko z pozoru zakończyła się happy endem. Pozostało bowiem pytanie, czy rząd wykazał się starannością i należycie przygotował niezbędne rozwiązania prawne służące ochronie przed egzekucją funduszy pochodzących z programu, czy też w istniejącym stanie prawnym takie bulwersujące sytuacje będą się powtarzać. Wcześniej rząd publicznie przyrzekał, że egzekucja tych pieniędzy nie będzie możliwa, tymczasem życie bardzo szybko zweryfikowało te zapewnienia. W ocenie klubu Kukiz’15 przygotowane rozwiązania okazały się niewystarczające.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że komornik, prowadząc egzekucję, ustala, czy dłużnik posiada rachunek bankowy, i wtedy dokonuje zajęcia zgromadzonych na nim funduszy. Od tego momentu realizacja zajęcia należy do banku. Bank w odpowiedzi na zajęcia komornicze albo dokonuje potrącenia pieniędzy, albo informuje komornika, że na rachunku nie ma środków finansowych. W obecnym stanie prawnym podczas egzekucji z rachunku bankowego dłużnika komornik nie dysponuje żadną informacją o źródle pochodzenia pieniędzy. Środki trafiają na rachunek bankowy, tracą na nim swoją tożsamość. Przepisy prawa nie nakładają na banki obowiązku identyfikacji środków jako pochodzących z programu 500+. I chociaż w praktyce dysponują one taką wiedzą, to jednak zawsze decyzję o ograniczeniu egzekucji uzależniają od postanowień komorników. Ci z kolei nie znają źródła pochodzenia funduszy znajdujących się na rachunkach bankowych. Powstał tu istny węzeł gordyjski. Obecnie jedynym rozwiązaniem jest wizyta dłużnika w biurze komorniczym, gdzie składa oświadczenie, że jest beneficjentem programu 500+, oświadczenie uzupełnia wnioskiem o ograniczenie zajęcia rachunku bankowego oraz załącza wydruk z konta bankowego. Na tej podstawie komornik dokonuje ograniczenia zajęcia środków finansowych. Następnie dłużnik pismo komornika przekazuje do banku i dopiero od tego momentu można bezpiecznie korzystać ze środków programu.
Wysoka Izbo! Jak z tego wynika, to na barki beneficjentów programu został zrzucony ciężar udowodnienia, że pieniądze pochodzą właśnie z programu ˝Rodzina 500+˝. To zbyt zawiła i długotrwała droga dla rodziców zajmujących się dziećmi. Mając ponadto na uwadze niską świadomość prawną polskiego społeczeństwa, casus ze Szczecinka dobitnie pokazuje, że nie jest to dobre rozwiązanie. Dlatego w imieniu klubu Kukiz’15 apeluję do rządu o przygotowanie rozwiązań, które zdejmą ten obowiązek z obywateli, a jednocześnie skutecznie zabezpieczą środki z programu ˝Rodzina 500+˝ przed egzekucją. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Czy propozycja przekształcenia regionalnych oddziałów Telewizji Polskiej w samodzielne spółki została poprzedzona analizami ekonomicznymi? Obecnie są one dotowane przez centralę na Woronicza. Samodzielnie nie będą one w stanie się utrzymać na lokalnych rynkach. Aktualnie przy dużym wsparciu abonamentowym ledwo utrzymują się radia lokalne, których koszty operacyjne są dużo niższe. Czy wyodrębnienie lokalnych oddziałów Telewizji Polskiej lub nawet utworzenie wspólnych spółek radiowo-telewizyjnych w regionach ma stworzyć propagandowe tuby dla lokalnych układów? Bez wsparcia władz województw i miast nie będą one w stanie działać. Zamiast kontrolować marszałków województw i prezydentów miast, będą ich udzielnymi księstwami. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Rzeczniku! Z uwagą wysłuchałam sprawozdania pana rzecznika praw dziecka Marka Michalaka z działalności, jaką podejmował w roku ubiegłym, pełniąc funkcję rzecznika praw dziecka. Muszę przyznać, że sposób organizacji biura pana rzecznika oraz jego osobiste zaangażowanie w działalność na rzecz ochrony praw dzieci zasługują na moją dobrą ocenę jako posła, ale przede wszystkim jako rodzica i babci. Oczywiście właściwy czas, aby wystawić końcowe świadectwo, przyjdzie z upływem drugiej, i zarazem ostatniej kadencji pana rzecznika na tym stanowisku, przypadającej na sierpień 2018 r.
Wracając jednak do sprawozdania, jednego aspektu zabrakło mi w merytorycznym sprawozdaniu z działalności pana rzecznika - danych dotyczących działalności jego biura w zakresie spraw karnych, w których występują małoletni, a w których rzecznik praw dziecka, jak mniemam, również poprzez swoją inicjatywę instrumentalną mógłby wywołać pozytywny skutek.
Panie rzeczniku, w ilu sprawach zawiadomił pan organy ścigania o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa na rzecz dzieci? W ilu sprawach pana urząd występował na zasadzie amicus curiae, czyli przyjaciela sądu? Jakie efekty przyniosły te działania? Czy monitorował pan los swoich zawiadomień? W jaki sposób sprawował pan pieczę nad dziećmi - uczestnikami postępowań karnych? Jakie były tego efekty? Czy na podstawie prowadzonych postępowań przygotowawczych powodował pan po powzięciu wiadomości o sytuacji dzieci działania, np. kontrolne w placówkach, i jakie przyniosły one efekty?
Odpowiedzi na te pytania nie znalazły odzwierciedlenia w pana sprawozdaniu w sposób wyczerpujący. Jak pan zapewne wie, z punktu widzenia obywateli udział pana urzędu również w funkcjonowaniu szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości w takim zakresie, jakiego wymaga ochrona praw dzieci, jest niezbędny.
W tym miejscu, z tej mównicy chciałabym bardzo podziękować panu Sławomirowi Kowalskiemu, konsulowi Rzeczypospolitej Polskiej w Oslo, za olbrzymie zaangażowanie w pomoc polskim rodzinom i dzieciom na emigracji. Miałam przyjemność poznać pana konsula osobiście, będąc z wizytą w Oslo. Rozmawiałam z rodzinami, które dotknęła tragedia odebrania dzieci przez norweskie urzędy i które w samych superlatywach wypowiadały się o pracy pana konsula. Cieszy mnie, że nasi rodacy w Norwegii mogą liczyć na pomoc pana konsula, a jednocześnie jestem bardzo zaniepokojona tragediami polskich rodzin. Przykładem jest rodzina, z którą się spotkałam, a której odebrano 13-letnią córkę tylko dlatego, że rodzice nie pozwolili jej grać na komputerze, a ona w reakcji na to wyszła z domu do koleżanki. Skutek tego był taki, że rodzina tej koleżanki zawiadomiła tamtejszy urząd, który odizolował ją od biologicznych rodziców prawie na rok, umieszczając ją w rodzinie norweskiej. Pierwszy kontakt po 2 miesiącach, kolejne - raz na kwartał. Pierwszy kontakt tylko przez 15 minut. Prawie roczny pobyt poza domem spowodował, że dziewczynka próbowała targnąć się na życie, samookaleczając się. Tylko wytrwałość pana konsula spowodowała, że udało się dziewczynce wrócić do domu. Trauma, jaką przeżyli rodzice i dziecko, jest nie do opisania. Dziewczynka cały czas jest pod opieką psychologów. Proszę zauważyć, że tam wystarczy tylko siniak spowodowany upadkiem dziecka, aby odebrać dziecko rodzicom. Takich przypadków jak ten jest wiele, i nie tylko w Norwegii. I tutaj zwracam się do pana rzecznika o podjęcie aktywnej współpracy z konsulatami Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie ochrony polskich dzieci.
Szanowni państwo, mając świadomość, iż szereg kompetencji nakłada na urząd rzecznika w istocie ogrom obowiązków, ilość kluczowych zadań od opieki poprzez edukację, resocjalizację po walkę z wykluczeniem i ubóstwem inklinuje ogrom podejmowanych aktywności, pozytywnie należy ocenić działalność pana rzecznika i w imieniu klubu Kukiz’15 rekomenduję przyjęcie sprawozdania z działalności rzecznika praw dziecka pana Marka Michalaka.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Od razu zacznę może od pytań. Jakie są przyczyny ogromnego, wynoszącego 8 mld zadłużenia Grupy Tauron Polska Energia? Jakie działania podjęto w ramach nadzoru właścicielskiego, aby ustalić te przyczyny? Jakie kroki podjęto, aby ustalić winnych tego stanu rzeczy i pociągnąć ich do odpowiedzialności? Jak zadłużenie Grupy Tauron Polska Energia przełoży się na kondycję ekonomiczną spółek wchodzących w jej skład? Czy w ramach nadzoru właścicielskiego badano zasadność przedsięwzięć inwestycyjnych grupy podejmowanych w latach 2011-2015 oraz wydatkowanych w tym celu kwot? Czy badano zasadność umów zawieranych przez zarządy spółek grupy z firmami zewnętrznymi na takie usługi jak np. szkolenia czy doradztwo? Czy badano zasadność długoterminowych umów zawieranych przez zarządy spółek grupy z firmami zewnętrznymi na dostawę energii elektrycznej i cieplnej? Jak to możliwe, że przy tak ogromnym zadłużeniu zarząd spółki Tauron rekomenduje wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy spółki w kwocie 175 254 939 zł? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Często mówi się, że jeden człowiek nie ma wpływu na to, jak wygląda nasz świat. Zaprzeczając tej tezie, chciałabym przypomnieć państwu o człowieku, który swoim życiorysem dał świadectwo, że to właśnie jednostka potrafi w cudowny sposób uzdrawiać rzeczywistość, że to jednostka może tchnąć ducha w ludzi o znieważonym obliczu, opuszczonych i najbiedniejszych, ratując w nich godność i wiarę. Taki był Adam Chmielowski, znany wszystkim jako św. Brat Albert, określany także ˝najpiękniejszym człowiekiem swojego pokolenia˝.
W grudniu bieżącego roku będziemy obchodzić setną rocznicę jego śmierci. Mimo znacznego upływu czasu jego dzieło pozostaje wciąż żywe i szczęśliwie znajduje wielu kontynuatorów, czy to w zgromadzeniach zakonnych braci albertynów i sióstr albertynek, czy w szeregach wolontariuszy Fundacji im. Brata Alberta, których miałam przyjemność poznać w Radwanowicach podczas meczu piłki nożnej, oraz wśród wielu innych zwykłych ludzi, dla których św. Albert jest autorytetem. Jednak tak naprawdę jego cząstka żyje w każdym człowieku, który podaruje ubogiemu kawałek chleba.
Zasługi Adama Chmielowskiego mają wielowymiarowy charakter. Był zaangażowanym patriotą, uczestniczył w walkach powstania styczniowego. Był również utalentowanym malarzem. W środowisku artystycznym swojej epoki cieszył się poważaniem, także jako bezinteresowny krytyk malarski i nieoceniony przyjaciel. Postanowił jednak szukać wartości nieprzemijających, opierając swoją duchową przemianę na naukach św. Franciszka z Asyżu. Odnalazł powołanie w niesieniu pomocy potrzebującym. Żył w ubóstwie, a radość czerpał z czynienia dobra. Podkreślić należy, że Brat Albert to jeden z najbardziej fascynujących świętych Kościoła katolickiego. To człowiek, który spośród wielu wspaniałych możliwości wybrał drogę najtrudniejszą, wyzbywszy się własnych ambicji artystycznych, zrezygnował z wszelkich zaszczytów i przywilejów własnego stanu, a także z życia rodzinnego, stając się bratem ludzi ubogich i opuszczonych. Taka postawa jest tym bardziej godna podziwu i uznania szczególnie dziś, w czasach, gdy zyski niejednokrotnie przedkłada się nad dobro drugiego człowieka.
Wspominając dziedzictwo św. Brata Alberta, pragnę wyrazić nadzieję, że również my, jako środowisko parlamentarne, zamiast nieustanne obrzucać się politycznym jadem, nauczymy się podążać za jego przesłaniem: bądź dobry jak chleb.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Środowisko pracowników urzędu stanu cywilnego, szczególnie w dużych aglomeracjach, podnosi potrzebę nowelizacji przepisów ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, która mogłaby usprawnić procedowanie, a tym samym skrócić czas oczekiwania obywateli na dokumenty, który aktualnie wynosi nawet kilka tygodni.
Proponowane zmiany stanowią weryfikację wcześniej przyjętych rozwiązań ustawowych wobec napotkanych w toku ich realizacji problemów praktycznych. Wydaje się nadto, że tak wprowadzenie nowych rozwiązań, jak i doprecyzowanie dotychczasowych regulacji pozwolą nadrobić urzędnicze zaległości, powstałe w związku z wprowadzeniem od 1 marca 2015 r. systemu rejestrów państwowych, którego część stanowi centralny rejestr stanu cywilnego.
Warto także zauważyć, że dotychczas do rejestru przeniesiono zaledwie kilka procent wszystkich aktów sporządzonych w latach 1946-2013, a na przeniesienie wszystkich aktów szacunkowo potrzeba nawet 30 lat. Usprawnieniu pracy urzędu stanu cywilnego z pewnością służy dodanie art. 124a, który przewiduje przyznanie pracownikom urzędów stanu cywilnego uprawnień, w drodze pisemnego upoważnienia kierownika, do przenoszenia aktów stanu cywilnego do rejestru. Dotychczas uprawnienia takie przysługują wyłącznie kierownikom urzędów.
Podobnie w pozytywny sposób należy ocenić rozwiązanie z art. 127b projektu ustawy przewidujące możliwość wydawania przez okres 5 lat od wejścia w życie nowych regulacji odpisów aktów stanu cywilnego według nowego wzoru na podstawie danych zamieszczonych w aplikacjach wspierających rejestrację stanu cywilnego, prowadzonych w urzędach przed wdrożeniem rejestru stanu cywilnego bez konieczności jednoczesnego przenoszenia tych aktów do rejestru centralnego. Jako pożądaną należy także ocenić regulację art. 39a i art. 39b omawianego projektu stanowiącą o rozszerzeniu uprawnień do unieważniania w trybie administracyjnym aktów stanu cywilnego oraz wzmianek dodatkowych, co pozwoli na prostowanie błędów wynikających z przyczyn technicznych lub związanych z obsługą systemu. Powyższe rozwiązanie daje możliwość niezwłocznego wyeliminowania z obrotu prawnego aktów stanu cywilnego i wzmianek błędnie sporządzonych. Za słuszne należy także uznać doprecyzowanie treści art. 32 ust. 4 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego polegające na wyłączeniu spod jego stosowania biegłego sądowego i tłumacza przysięgłego. Dotychczasowy wymóg odbierania od tych podmiotów oświadczenia o wykonaniu powierzonego im zadania sumiennie i bezstronnie, z dochowaniem tajemnicy prawnie chronionej, nie znajduje uzasadnienia, bowiem wysokie standardy etyczne są warunkiem pełnienia wymienionych funkcji. Na aprobatę zasługuje także odpowiadające potrzebom wynikającym z praktyki wprowadzenie rozwiązania określonego w art. 104a projektu, przyznającego obywatelom polskim przebywającym za granicą możliwość występowania do właściwego konsula z wnioskiem o transkrypcję nie tylko aktu małżeństwa, ale także aktu urodzenia i zgonu.
Reasumując, podkreślić należy, że rzetelna i sprawnie uzyskiwana wiedza na temat zdarzeń objętych aktami stanu cywilnego jest niezbędna ze względu na potrzeby zarówno organów administracji publicznej, jak i obywateli. Nadto konieczne jest zniwelowanie trudności związanych z wprowadzeniem ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego. W tym kontekście proponowane zmiany klub Kukiz'15 ocenia jako słuszne i pożądane, bowiem wpłyną korzystnie na obieg informacji, a także pozwolą na sprawniejsze prostowanie omyłek. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! 11 lipca 1943 r. w miejscowości Gucin położonej na Wołyniu oddział UPA zaatakował miejscową ludność, w wyniku czego zamordowano 140 osób. Polaków zapędzono do wybranych miejsc kaźni i podpalono. Pojedynczy cywile uciekli i zdołali przeżyć. Za odmowę wydania Polki Apolonii Traczykiewicz Ukrainiec Petro Muzyka został przez UP-owców zastrzelony. Ofiary mordów złożono w zbiorowych mogiłach na polach uprawnych. Nigdy nie doczekali się godnego pochówku. Dzisiaj mówimy o tym, że Ukraińcy mają prawo do własnych bohaterów, ale nie są nimi ci, którzy bronili drugiego człowieka, swojego sąsiada. Dla nich bohaterami są ci, którzy mają krew na rękach. Czy dla nas oznacza to, że mamy milczeć o polskich ofiarach? Dlaczego odmawiamy Polakom godnego uczczenia ofiar tej straszliwej zbrodni? Dlaczego martwimy się bardziej o poprawność polityczną niż o własnych obywateli? Czy rodziny ofiar nie dość jeszcze wycierpiały?
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Minister! Przypomnę, że ideą utworzenia specjalnych stref ekonomicznych była pomoc obszarom zdegradowanym, w tym m.in. znajdującym się na byłych terenach popegeerowskich, które zostały pozostawione same sobie. Dlaczego obecnie, jak się analizuje mapę stref, najwięcej inwestycji zlokalizowanych jest w okolicach średnich i dużych polskich miast?
Pani Marszałek! Pani Prezes! Wysoka Izbo! Po zapoznaniu się ze sprawozdaniem Sądu Najwyższego nasuwa się kilka refleksji. Są to refleksje na temat stanu zarówno samego Sądu Najwyższego, jak i całego sądownictwa.
Wysoka Izbo! 10 miesięcy to średni czas na rozpoznanie sprawy w Izbie Karnej i Izbie Cywilnej. Te 10 miesięcy to tylko wycinek procesu, bo przecież wcześniej jest pierwsza instancja, druga instancja, a w wielu przypadkach i to się powtarza. Rezultat jest taki, że polskie procesy trwają latami, a to stanowczo za długo. I nie winię tu w całości sędziów za taki stan rzeczy. Aparat sądownictwa jest źle zorganizowany. Inwestuje się w nowinki techniczne, zamiast inwestować w ludzi - personel administracyjny i asystentów, którzy sprawnie obsłużą aparat sprawiedliwości. Gdy czytam, a robię to stosunkowo często, uzasadnienia wyroków, w tym Sądu Najwyższego, zastanawiam się, po co one są takie rozwlekłe. Dla kogo są te uzasadnienia pisane? Dla obywateli? Dla stron? A może dla innych sędziów wyższych instancji. Gdy je czytam, zastanawiam się, co z tych uzasadnień zwykły Kowalski rozumie. Sędziowie muszą zejść na ziemię i zrozumieć, że służą społeczeństwu, a nie samym sobie. W sprawozdaniu czytamy, że zbyt obszerne są kasacje stron. Poczytajmy wyroki Sądu Najwyższego. Czy one są syntetyczne, czy nie są zbyt obszerne, czy nie są napisane językiem niezrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba? Trochę więcej samokrytycyzmu, panie i panowie sędziowie.
Dalej czytamy w sprawozdaniu o złym stanie legislacji. Mam wątpliwości, czy to jest kompetencja Sądu Najwyższego, by oceniać stan legislacji. Trzecia władza jest od stosowania prawa, a nie od jego tworzenia. Jeżeli sędziowie chcą tworzyć prawo, lepsze prawo, a nie je stosować, to proszę kandydować do Sejmu. Tylko trzeba się zdecydować: albo służba sędziowska, albo poselska.
Czytam dalej, że wartość zaskarżenia 10 tys. w sądzie pracy jest zbyt mała, że trzeba podnieść próg. Dla wielu polskich rodzin 10 tys. to roczny dochód. Dla wielu pracowników 10 tys. to tysiące godzin ciężkiej pracy. Sędziowie Sądu Najwyższego piszą natomiast, że są za niskie progi. Więcej pokory wobec ludzi pracy. Ja wiem, że pensja sędziego w Sądzie Najwyższym znacznie przewyższa tę kwotę, ale właśnie dlatego więcej pokory, a mniej korony.
Zaskakujące są postulaty, aby podzielić adwokatów i radców prawnych na tych, którzy mogą wnosić kasacje, i na tych, którzy tego prawa nie mają. Według jakich kryteriów? Proszę o odpowiedź na to pytanie. Kryterium wieku, stażu pracy, a może rankingu dochodów kancelarii, a może tytułu naukowego, żeby można było zwrócić się do Sądu Najwyższego?
W sprawozdaniu przeczytałam, że poziom orzecznictwa należy ocenić pozytywnie. Wysoka Izbo, czy Sąd Najwyższy jest od tego, by oceniać swoje orzecznictwo? Mam co do tego poważne wątpliwości. Więcej pokory, więcej skromności, więcej poczucia służby obywatelowi, a mniej samozadowolenia.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odnosząc się do sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli i działań kontrolerów Izby, podkreślić należy, że ujawnili oni to, że w pewnych sferach, jak mawiał klasyk, państwo polskie istnieje tylko teoretycznie. Praca kontrolerów NIK wskazała zaniechania i bezradność rządów koalicji PO-PSL, ich ministrów finansów i organów skarbowych w zwalczaniu patologii. Już sam potężny problem wyłudzeń podatku VAT pokazuje, dla kogo działa państwo, które nie ma gospodarza. Praca kontrolerów pokazuje skalę zaniechań i działań na szkodę państwa polskiego. Kontrola NIK stanowi audyt zaniedbań fiskalnych poprzedniej ekipy rządzącej i dobitnie wskazuje, jak wiele starań należy podjąć, aby patologiczna sytuacja uległa zmianie. To właśnie kontrola wskazała, iż patologia kwitnie, a wyłudzenia VAT-u na podstawie fikcyjnych faktur są procederem, na którym bogacą się przestępcy, a uczciwi obywatele tracą.
Najwyższa Izba Kontroli rekomenduje wprowadzenie skojarzonych działań wykorzystujących jednocześnie siłę różnych narzędzi dobranych przez ministra finansów do specyfiki polskiego rynku. Rekomenduje pilne wprowadzenie programu naprawy finansów publicznych.
Kolejną patologią, którą obrazuje raport z kontroli, jest wprowadzanie do obiegu gospodarczego faktur dokumentujących czynności fikcyjne, brak skuteczności organów uprawnionych do ścigania takich zjawisk, a w zasadzie ich prawdziwa bezradność. Kolejny problem to ściągalność danin, podatków i związany z tym regres dochodów w relacji do dochodów państwa.
Wysoka Izbo! Doszło do tego, iż jak wskazuje raport, konieczne będzie rozważenie wprowadzenia w Polsce rozwiązań takich jak centralny rejestr faktur czy wprowadzenie publicznego rejestru rachunków bankowych podatników i powszechnej standaryzacji ewidencji danych. Co ważne, raport rekomenduje konieczność wprowadzenia efektywnego, realnego egzekwowania prawa, karania sprawców. Czas na to najwyższy. Tylko wysoka, realna kara spowoduje spadek przestępczości kreatywnych księgowych. Zaniechania rządów PO-PSL pozwoliły przestępcom w białych kołnierzykach wyprowadzać ogromne kwoty na szkodę budżetu państwa. Jak czytamy w raporcie, możliwości odzyskania wymierzonych należności z VAT, z fikcyjnych faktur to około 1,3% wymierzonych kwot. Jest to konsekwencją zupełnie nieskutecznej egzekucji i pokłosiem działania tzw. firm słupów. Czas na przeciwdziałanie. Ten raport to przyczynek do dyskusji, ale i gwóźdź do trumny banksterów, liberałów i innych macherów żerujących na ciele finansów państwa polskiego.
Wysoka Izbo! Podkreślić należy rzetelne i rozsądne zalecenia NIK zawarte w raporcie. Niezależnie od tego jednak dokument ten należy ocenić przez pryzmat pracy wszystkich zatrudnionych w Najwyższej Izbie Kontroli pracowników. Praca urzędników Najwyższej Izby Kontroli stoi na wysokim poziomie, a sprawozdanie to wysiłek i praca całej rzeszy ludzi tam zatrudnionych, a nie tylko jej prezesa. Odrzucenie sprawozdania to tak naprawdę deprecjonowanie pracy i umiejętności wszystkich pracowników Najwyższej Izby Kontroli, a nie jej prezesa. Jeżeli prezes Najwyższej Izby Kontroli naruszył przepisy prawa, to powinien ponieść konsekwencje na drodze postępowania karnego, ewentualnie cywilnego czy też poprzez odwołanie ze stanowiska. Tego nikt nie kwestionuje. Nie możemy jednak pracy kontrolerów NIK oceniać przez pryzmat problemów dotyczących prezesa.
Reasumując, z tych względów klub Kukiz’15 rekomenduje przyjęcie sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
Wysoka Izbo! Panie pośle...
Ale to nie jest rozmowa, tylko to jest czas na wysłuchanie.
No i nic więcej nie dodam. Taka praca.
Pani komisarz do spraw handlu Cecilia Malmström zapowiada, że CETA będzie traktowana jako umowa mieszana, czyli kwalifikowana jako umowa, do której stosuje się art. 4 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - to tam, gdzie kompetencje Unii dzielone są z państwami członkowskimi i niezależnie od funkcjonowania procedur z art. 218 traktatu potrzebne będą ratyfikacje umowy przez poszczególne parlamenty krajowe.
Panie pośle, słucha pan?
To bardzo proszę. Pani komisarz stwierdza później, że Komisja jest przekonana, że z prawnego punktu widzenia - jeszcze raz powtórzę, z prawnego punktu widzenia - porozumienie to jest umową unijną...
...jednak proponuje ją do ratyfikacji jako umowę mieszaną, bo jak uzasadniała pani komisarz, Komisja Europejska chce pokazać państwom członkowskim, że to one są właścicielami tego procesu i podejmują decyzje polityczne w tej sprawie. Czy takie podejście umożliwia to, że Komisja Europejska może w każdej chwili zmienić zdanie i potraktować umowę tylko jako unijną?
Bo według pani komisarz tak jest z prawnego punktu widzenia. Czy oznacza to, że Komisja Europejska
otwarcie stosuje prawo wybiórczo i według kryteriów politycznych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Rodzina stanowi fundament społeczeństwa i jego rozwoju. Jest nie tylko jednostką prawną, społeczną czy ekonomiczną, ale przede wszystkim wspólnotą miłości. Jeżeli rodzice nie przekażą dziecku miłości do piękna i szacunku do drugiego człowieka, to ich dzieci same się tego nie nauczą. Rodzina powinna być niczym przystań, do której można powrócić w chwilach największych życiowych kryzysów i porażek. Rodzina bez względu na swój kształt czy jakość stanowi świętość, której należą się szacunek i wszelka ochrona. Państwo w szczególny sposób powołane jest do wspierania rodziny w płaszczyźnie ekonomicznej, prawnej i społecznej, by umożliwić jej w jak najlepszy sposób realizowanie swoich zadań. Rodzina natomiast ma prawo oczekiwać od władz publicznych poszanowania swej intymności i integralności, respektowania swoich potrzeb i uprawnień, a przede wszystkim możliwości życia na godnym poziomie.
Inicjatywa ustanowienia Dnia Praw Rodziny zasługuje na pełną aprobatę, niemniej jednak przy tej okazji należy z całą stanowczością podkreślić, że nie można poprzestać jedynie na takim symbolicznym geście wobec rodziny. Autorzy projektu uchwały w uzasadnieniu odwołują się do Karty Praw Rodziny, która jest swoistym apelem, m.in. do władz publicznych, o respektowanie praw i potrzeb rodziny, a potrzeb rodzin polskich jest wiele i nie koncentrują się one jedynie wokół płaszczyzny ekonomicznej. Najszerszą formą wsparcia winny być wszelkie rozwiązania systemowe ukierunkowane na zapewnienie egzystencjalnej stabilności rodziny i jej rozwoju. W szczególny sposób państwo powinno koncentrować działania na rzecz rodzin niepełnych, dysfunkcyjnych czy dotkniętych problemem niepełnosprawności, dlatego też niech Dzień Praw Rodziny będzie zobowiązaniem dla władzy do wszechstronnej i skutecznej pracy dla rodziny jako najwyższego dobra narodu. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Obecnie obowiązujący Kodeks karny w ocenie klubu Kukiz’15 cierpi na wyraźne deficyty w sferze prawnokarnej ochrony dzieci, w wielu przestrzeniach nie przystaje do wymogów polityki karnej w tej sferze, które wynikają wprost z treści art. 72 ust. 1 konstytucji wskazującego na dobro dziecka jako wartość szczególnie chronioną. Obowiązek troski o dobro dziecka, w tym również na płaszczyźnie prawa karnego, wynika także z zobowiązań międzynarodowych, w szczególności Konwencji ONZ o prawach dziecka czy Międzynarodowej konwencji o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi.
Dobrze się stało, że ta problematyka została dostrzeżona nie tylko przez pana prezydenta, ale również przez rzecznika praw dziecka. Przedstawiony projekt jest efektem współpracy tych podmiotów, podjętej z inicjatywy prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ma też pełne poparcie klubu Kukiz’15, który dostrzega potrzebę podwyższenia poziomu ochrony dzieci, w tym także na płaszczyźnie prawa karnego. Prawo karne musi w sferze tzw. prewencji ogólnej, czyli kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, dawać czytelny sygnał, że państwo nie będzie tolerowało sprawców, którzy podnoszą rękę na najsłabszych - dzieci i osoby nieporadne. Taki sygnał dali autorzy projektu. Ten sygnał brzmi: zero tolerancji dla przestępczości wymierzonej w dzieci.
Słuszne jest w szczególności zobowiązanie sądów orzekających w ramach ogólnych dyrektyw wymiaru kary do brania pod uwagę zwiększającej zawartość kryminalnego bezprawia okoliczności w postaci popełnienia czynu zabronionego na szkodę dziecka. Aprobujemy podwyższenie zagrożenia karą pozbawienia wolności za przestępstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w tym skutkującego śmiercią. Granica między takim zachowaniem a zabójstwem jest płynna. Niekiedy trudności dowodowe dyskwalifikują możliwość przyjęcia zamiaru ewentualnego zabójstwa, tym bardziej surowsza winna być reakcja karna na wywołanie ciężkiego uszczerbku, np. kalectwa czy w konsekwencji śmierci. Kalectwo dziecka jest czymś szczególnie dotkliwym dla młodego człowieka, który jego konsekwencje w sferze fizycznej i psychicznej będzie odczuwał przez całe swoje dorosłe życie. Nie może być przyzwolenia na łagodne traktowanie takich zbrodni.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Handel żywym towarem, uprowadzenia, pozbawienie wolności połączone ze szczególnym udręczeniem czy wreszcie porzucanie dzieci, istot przecież całkowicie bezbronnych, to w naszej ocenie jedne z najistotniejszych problemów kryminalnych, na które państwo winno reagować z całą stanowczością. Dlatego za pozytywny należy uznać kierunek zaostrzający represję karną w przypadku tych kategorii przestępstw. W tym sensie nie ma zgody na poglądy liberalnej szkoły prawa karnego, która odrzuca prewencję ogólną rozumianą jako odstraszanie. Nie wobec dzieci, szanowni państwo. Tu musimy nie tylko kształtować świadomość prawną społeczeństwa, ale przede wszystkim dać wyraźny sygnał światu przestępczemu, że jeżeli uderzy w najsłabszych, w dzieci, spotka się to z jeszcze bardziej zdecydowaną reakcją państwa.
Klub Kukiz’15 będzie głosował za przyjęciem projektu w całości. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mamy w naszym kraju szereg naprawdę poważnych problemów kryminalnych. Mamy przede wszystkim problem przestępczości finansowo-skarbowej. Co roku z budżetu wypływają miliardy z tytułu wyłudzeń podatku VAT. To nie jest widowiskowa przestępczość, bo nie leje się krew, ale to w tej chwili przestępczość najgroźniejsza dla państwa i obywateli, bo dotyczy portfela każdego z nas. Mamy ogromny problem dotykający płaszczyzny prawa karnego związany z gangsterskimi procesami reprywatyzacji. Mamy wreszcie problem bezprawnych egzekucji komorniczych, będących de facto kradzieżami ubranymi w szaty egzekucji i lichwy. Obywatele, od wielu lat biorący chwilówki, tracili i nadal tracą swoje majątki na rzecz zorganizowanych grup przestępczych. Dotyczy to tak samo zwykłych Kowalskich, jak i zamożnych przedsiębiorców. To są realne problemy Polaków w sferze prawa karnego i polityki karnej.
Czym tymczasem zajmuje się Nowoczesna? Jaki jest największy problem Nowoczesnej w sferze prawa karnego? Otóż, panie marszałku, państwo posłowie i panie posłanki, są to problemy społeczności LGBT, czyli pewnej wąskiej grupy obywateli, która chce się wyróżniać ze względu na orientację seksualną, również na płaszczyźnie prawa karnego.
Ja panu nie przeszkadzałam, panie pośle.
Przepraszam, pani poseł.
Panie pośle Sławomirze, bardzo pana proszę o nieprzeszkadzanie. Apelował pan przed chwilą o to, żeby było wystarczająco dużo czasu na to, aby posłowie mogli wygłosić swoje kwestie. Właśnie w tej chwili uniemożliwia pan pani posłance zabranie głosu. Bardzo pana proszę, bo nie chcę sięgać po rozwiązania regulaminowe, abym nie musiał pana przywoływać do porządku.
Bardzo proszę, pani poseł.
Ruch Kukiz’15 mówi takim podziałom: nie. Prawo karne i prawokarna ochrona dóbr powinna być równa dla każdego człowieka, bez względu na płeć. Dawanie pewnej grupie pozycji uprzywilejowanej ze względu na przynależność do LGBT jest niczym innym jak dyskryminacją obywateli, którzy stanowią heteroseksualną większość. Kodeks karny przewiduje wystarczającą ochronę za przestępstwo znieważenia czy zniesławienia. Ta ochrona powinna być równa dla wszystkich, tak jak jest obecnie. Nowoczesna niech skupi się na realnych problemach Polaków, na rzeczywistych problemach kryminalnych, a nie na mowie nienawiści, które to pojęcie w ogóle nie jest znane w krajowym porządku prawnym. Często państwo podkreślacie ważną rolę wymiaru sprawiedliwości, a Krajowa Rada Sądownictwa odrzuciła ten projekt. To właśnie klub Nowoczesna jest partią wiodącą, jeśli chodzi o mowę nienawiści. Wchodzicie państwo w buty partii Palikota. Szanowni państwo, zajmijcie się prawdziwymi problemami Polaków.
Klub Kukiz’15 wnioskuje o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję.
