Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W myśl art. 184 ust. 3 pkt 1 regulaminu Sejmu wnoszę o krótką przerwę w posiedzeniu Sejmu, aby dać szansę prezesowi największej partii na tej sali, prezesowi Kaczyńskiemu, aby przeprosił miliony Polaków, których obraził w ostatni weekend.
Niech pan, panie prezesie, przeprosi tych Polaków, których nazwał pan gorszym sortem
, dzieląc znów, jak za starych czasów, ludzi na gorszych i lepszych. Niech pan przeprosi tych Polaków, o których mówił pan, że mają niesprawne głowy i niesprawnie myślą, tylko dlatego że nie popierają pańskiej partii.
Niech pan przeprosi Polaków za wszystkie obraźliwe i pełne pogardy słowa. Chcę panu przypomnieć: wszyscy Polacy, wszyscy Polacy zasługują na szacunek rządzących, a ludzie honoru potrafią powiedzieć słowo ˝przepraszam˝. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałabym zacząć od oczywistości, że nawet wtedy, kiedy w małym stopniu pomagamy seniorom, to ma to swój sens. Dlatego też z całą determinacją przez ostatnie lata koalicja rządząca Platforma-PSL realizowała politykę senioralną. Politykę senioralną, którą wpisała w politykę prorodzinną. Ale oparła tę politykę senioralną przede wszystkim na bardzo trwałym fundamencie, jakim jest solidarność międzypokoleniowa. Wiecie państwo, że tę politykę stosowaliśmy przez 8 lat. Nie czas i pora, żeby dzisiaj wymieniać, co zrobiliśmy dla seniorów. Oni to wiedzą najlepiej. Szkoda tylko, że ekipa, która przyszła po nas, po wyborach w październiku, nie zdecydowała się na kontynuację tej polityki. Macie państwo do tego prawo oczywiście, żeby przedstawiać swoje pomysły. Skoro o tych pomysłach, to chciałabym właśnie mówić o pomyśle, który teraz jest prezentowany w formie ustawy.
Chcę zacząć... Szkoda, że nie ma pana ministra Radziwiłła, bo chciałam zacząć od podziękowań dla pana ministra Radziwiłła. Szczerość, jak państwo wiecie, nie jest szczególną cechą obecnej ekipy rządzącej. Z tym większym uznaniem należy przyjąć chwilę szczerości, która przydarzyła się ministrowi zdrowia podczas obrad komisji. Pan Radziwiłł powiedział bowiem, że naiwnością była wiara tych, którzy obietnicę wyborczą PiS o bezpłatnych lekach dla seniorów wzięli za zapowiedź bezpłatnych leków dla seniorów. Żaden inny reprezentant rządu nie ujął tego lepiej. Pan minister szczerze i otwarcie powiedział de facto Polakom: Jeśli uwierzyliście w nasze obietnice przedwyborcze, to byliście po prostu naiwni. Wszyscy jak tu siedzimy, większość z nas pracuje w służbie zdrowia. Wiemy, że na naiwność nie ma środków farmaceutycznych. Z niej leczy wyłącznie doświadczenie, i to najbardziej doświadczenie bolesne.
Żebym nie była gołosłowna, chciałabym zacytować te słowa pana ministra. Pan minister na moje pytania odpowiedział: Mówiąc o bezpłatnych lekach w kampanii wyborczej, mieliśmy na myśli, nie mieliśmy na myśli wszystkich leków. Szczerze mówiąc, jest to zabawa semantyczna. Nie wiem, czy sformułowanie ˝bezpłatne leki˝ oznacza ˝bezpłatne wszystkie leki˝. Może ktoś tak to zrozumiał. Jeśli mówimy o bezpłatnych wszystkich lekach i jeśli ktoś, powiem wprost, w swojej naiwności sądził, że takie leki, bo to są leki, sprzedawane dzisiaj na stacjach benzynowych będą wydawane za darmo, to przepraszam, ale niczego takiego nie mieliśmy na myśli.
Panie ministrze, chcę panu powiedzieć, że dla pana to jest tylko i wyłącznie zabawa semantyczna, a dla tych starszych ludzi, którzy w kampanii słyszeli wasze słowa, to była nadzieja. Najgorszą rzeczą, jaka może się zdarzyć politykowi, to grać ludzką nadzieją. Szczególnie zwracam się do tych, którzy zajmują się opieką zdrowotną. Mówiąc krótko, obdarliście tych ludzi z nadziei, oszukaliście ich w kampanii. Ale pan, panie ministrze Radziwiłł - mam nadzieję, że pan minister Łanda, siedzący tu podczas tych obrad, przekaże te słowa panu ministrowi - powinien wiedzieć najlepiej i nie bawić się w zabawę semantyczną na posiedzeniach Komisji Zdrowia, kiedy tam obradują ludzie, którzy mają doświadczenie i wiedzę o systemie. Otóż pan dokładnie to wie i ci, którzy uczestniczyli w tejże debacie, wiedzą bardzo dokładnie, że leki refundowane to są te leki, które przepisuje się na receptę, że dzisiaj ci 75-latkowie i starsi nie zostawiają setek złotych na stacjach benzynowych, ale przy okienkach aptecznych. Tak więc dobrze by było skończyć te zabawy semantyczne, jak pan to raczył powiedzieć.
A teraz merytorycznie. Po pierwsze, w tym projekcie już sama definicja grupy docelowej świadczy o złej diagnozie lokalizacji barier ekonomicznych. Mówimy: wszystkim po 75. roku życia. Nie mówimy o tych, którzy w tej chwili mają największe kłopoty, którzy odchodzą od tych okienek, o tych, których państwo tak często stawiacie za wzór, traktujecie jako sztandar tej ustawy, o tych, którym właśnie przede wszystkim trzeba pomagać. Otóż pomagacie nie tylko im, lecz także wszystkim, którzy skończyli 75 lat, wiedząc jednocześnie, że niekiedy grupą najbardziej wykluczoną ekonomicznie są chociażby dzieci przewlekle chore z wielodzietnych rodzin. Projekt zakłada uprzywilejowanie również tych, którzy dzisiaj nie należą do najbiedniejszej grupy emerytów, rencistów czy ludzi po 75. roku życia. Beneficjentami będą tu również te dobrze w tej chwili uposażone wdowy po funkcjonariuszach SB. Będą w tej grupie, bo oni również dostaną ten przywilej.
Mamy zatem do czynienia z psuciem kilku systemów. Wydatkuje się z budżetu niemałe pieniądze, nie mając gwarancji osiągniecia celów zdrowotnych. Mogę odważnie powiedzieć: to jest jawna niegospodarność. Obietnica mówiła: bezpłatne leki dla osób 75+. Obietnica nie zawierała w sobie żadnych ograniczeń. Na podstawie projektu nie można powiedzieć, co będzie bezpłatne ani jak długo będzie bezpłatne. Jedno jest pewne: nie wszystkie leki. Zatem obietnica wyborcza nie zostanie dotrzymana. Rodzą się następne pytania: Jeśli nie wszystkie, to które? Których firm farmaceutycznych? Czy dzisiaj bez tych czytelnych kryteriów zapisanych w ustawie pan minister Radziwiłł razem z panem ministrem Łandą usiądą i będą się zastanawiać przy kawie, który lek powinien znaleźć się w pierwszym obwieszczeniu? Jeśli ktoś mi powie, że kryteria, według których leki powinny znaleźć się na tej liście, to skuteczność i bezpieczeństwo, to informuję ministrów, którzy o tym powinni wiedzieć, że wszystkie leki refundowane muszą być bezpieczne i skuteczne. One przeszły swoje procedury: raz w urzędzie rejestracji leków, a drugi raz - kiedy podejmowano decyzję o refundacji.
Zastanawiam się, dlaczego pan minister Radziwiłł odpowiedział i powiedział, że będzie wspierał seniorów po 75. roku życia w obszarze najdroższych leków. To zastanawiające. Chcę powiedzieć, że gdybyśmy dzisiaj wprowadzili - a taką poprawkę składaliśmy, niestety państwo ją odrzuciliście - lek najtańszy, najtańszy lek w grupie terapeutycznej, to za chwilę wytworzylibyśmy na rynku farmaceutycznym zdrową konkurencję o dostęp do tego, aby stać się podstawą limitu w danej grupie terapeutycznej. Ale jeśli tego nie robimy dzisiaj, to jest wrażenie, że nie wydaje się własnych pieniędzy. W związku z tym te pieniądze są wydawane bez pomysłu, bez transparentności, przejrzystości i bez kryteriów.
Chcę również zapytać: Czy obwieszczenie, które będzie prezentowane przez ministra zdrowia, będzie miało swoje uzasadnienie? Czy będzie uzasadnienie, dlaczego na tę listę trafiły dokładnie te, a nie inne, leki?
Ostatnia dość istotna rzecz, którą chcę poruszyć, to to, że projektodawca przypisuje prawo do wystawiania recepty osobie wystawiającej: lekarzowi bądź pielęgniarce podstawowej opieki zdrowotnej i lekarzowi, który zaprzestał wykonywania zawodu. Dopiero co ustawą o zmianie ustawy o informacji w ochronie zdrowia, także na wniosek samorządu lekarskiego, zmieniono filozofię refundacji poprzez przypisanie uprawnień do refundacji pacjentowi, a nie osobie, która wystawia receptę. Dzisiaj, przypisując tę rolę tylko i wyłącznie lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej, zmieniamy tę ideę, mimo że zapisy ustawy są zupełnie inne. Mówimy, że dzisiaj przywilej refundacji przypisujemy lekarzowi i pielęgniarce POZ. Słyszałam, że mogłoby się tak zdarzyć, że leki, które byłyby przepisywane zarówno przez specjalistów, jak i przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, byłyby nadużywane. Otóż chcę panu powiedzieć, panie ministrze, że mam przed sobą Dziennik Ustaw z 23 stycznia 2014 r. i rozporządzenie ministra w sprawie informacji gromadzonych przez apteki oraz informacji przekazywanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Nie jest prawdą, że dzisiaj nie mamy instrumentów do tego, żeby sprawdzić, kto ile leków dostał w aptece, ile leków przepisał dany lekarz. Dzięki temu rozporządzeniu uzyskanie tej informacji, oczywiście post factum, jest możliwe, i tak czyni Narodowy Fundusz Zdrowia.
Ostania rzecz, którą chciałbym na koniec państwu powiedzieć. Trochę żal mi jest w tej chwili ministra zdrowia, bo za chwilę będzie się borykał również z nowymi chorobami, które oto w ramach kooperacji rządowej przedstawiają jako duży problem inni ministrowie. Dzisiaj pan minister obrony, pan minister Macierewicz mówi, że trzeba się zająć w sposób szczególny populacją na Dolnym Śląsku i na zachodnim Pomorzu, bo tam obywatele są naświetlani, i to naświetlni falami elektromagnetycznymi. Tym sposobem oczywiście wprowadził nowy system, nową jednostkę chorobową. A wierzę w to, że w ramach solidarności międzyrządowej pewnie pan minister Radziwiłł będzie miał bardzo duży problem, żeby tym się nie zająć w szybkim czasie. Żal mi również pana ministra Łandy, który jeszcze przed wejściem do rządu w swoich publicznych wystąpieniach dość krytycznie wyrażał się na temat bezpłatnych leków. Ale, jak się okazuje, wystarczy tylko zmienić swoje miejsce działania i optyka również się zmienia.
Panie Ministrze! Trudno nie życzyć panu sukcesów, bo w takim resorcie sukcesów życzyć trzeba każdemu. Zakładam też, że jako lekarz ma pan dobre intencje i dobrą wolę. Niestety jako polityk w złym rządzie służy pan złej sprawie, ale życzę powodzenia nie panu w tej trosce o seniorów. Życzę dzisiaj powodzenia seniorom, żeby dostali dokładnie to, co im obiecaliście, żeby dostali bezpłatne leki, bo tak mówiliście w kampanii. Ale znając waszą politykę, kiedy mówicie, że każde dziecko, to wtedy zaczyna się od drugiego dziecka, kiedy mówicie, że wszystkie leki, to wtedy są tylko niektóre leki bezpłatne. Mam już obawy, co będzie, kiedy będziecie mówić o skracaniu kolejek. Kiedy powiecie, że skróciliście kolejki, to nagle się okaże, że skróciliście kolejki do windy w szpitalu, a nie do specjalisty. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Źle zrozumiał pan moje słowa mówiące o skuteczności i bezpieczeństwie leków umieszczonych na liście leków refundowanych. Wie pan, że jeśli chodzi o listę leków refundowanych, tych bezpiecznych i skutecznych, bo przecież przeszły one te procedury, procedurę refundacyjną i rejestracji, nikt nie dopuściłby na rynek leków niebezpiecznych czy nieskutecznych. W związku z tym na tej liście jest blisko 4 tys. leków refundowanych. Jeśli pan wskazuje co do leków, które znajdą się w pańskim obwieszczeniu, czyli leków z literką S, tak je nazwijmy, czy na liście z literką S, że jedynym kryterium wyboru tych leków będzie skuteczność i bezpieczeństwo, to rozumiem, że 4 tys. leków z listy leków refundowanych będzie na tej liście z literką S. Mnie chodziło o coś zupełnie innego. Ja pana dobrze zrozumiałam, a mnie chodziło o to, jakich kryteriów użyje pan, wybierając z tych 4 tys. leków leki, które znajdą się w obwieszczeniu, oznaczone literką S. Tych kryteriów, poza właśnie skutecznością i bezpieczeństwem, nie ma. Dlatego też poprosiłam o to, aby do każdego takiego obwieszczenia była również dołączana argumentacja - dlaczego te, a nie inne leki znalazły się w tej właśnie grupie.
Chcę tylko jedno powiedzieć - pan to dokładnie wie, bo takie badania były robione w Ministerstwie Zdrowia - dzisiaj wszyscy ci, którzy korzystają z listy leków refundowanych, a szczególnie ludzie po 75. roku życia, spożytkowali w ciągu roku średnio ok. 40 opakowań i dopłacili 8 zł do każdego opakowania. To jest ok. 320 zł w skali roku. I pan dobrze wie, że dopłacają i że płacą rachunki, oczywiście realizują to w aptekach, nie na stacji benzynowej, jak to pan minister Radziwiłł próbował sugerować. To są te kwoty, które oni płacą za
suplementy diety, za leki o 100-procentowej odpłatności.
Ja dzisiaj przeraziłam się, kiedy pan powiedział, że na tej liście będą przede wszystkim leki, do których najwięcej w tej chwili dopłaca pacjent. Co to znaczy? To znaczy, że te leki nigdy nie będą tańsze, panie ministrze. Firmie nigdy nie będzie się opłacało zejść do niskiej ceny i zdobyć 15% rynku, żeby wyjść jako podstawa limitu w danej grupie terapeutycznej, bo pan im to funduje, wprowadzając to w obwieszczeniu jako leki dla 75-latków. A poza tym zawęża pan tę grupę, zawęża pan tę grupę ewidentnie. Stąd moje pytania o kryteria. Te pytania nie będą tylko i wyłącznie pytaniami od polityków, to będą również pytania od ludzi, którzy znają się...
...i w tej chwili są ekspertami rynku farmaceutycznego - dlaczego ta, a nie inna firma, dlaczego ten, a nie inny lek. To dla pana bezpieczeństwa te kryteria powinny się tam znaleźć.
Dziękuję bardzo, pani...
I ostatnie zdanie. My nie negujemy waszej dobrej woli zapisanej w tej ustawie.
Ta dobra ustawa...
Tak naprawdę ja prowadzę to posiedzenie, panie pośle. Już trzecia osoba tutaj zaczyna dyrygować.
Jeśli dzisiaj mówimy o tym, że to jest bardzo dobra zmiana dla emerytów i rencistów po 75. roku życia, to ja chcę panu powiedzieć, że nie mamy żalu o to, żeście państwo wprowadzili, może minimalną, pomoc dla tych, którzy tej pomocy potrzebują, tylko o to, że ich państwo oszukaliście - ludzi po 75. roku życia.
Pani premier, bardzo proszę kończyć już w tej chwili.
Państwo powiedzieliście, że będą mieli bezpłatne leki. To mówiła pani premier...
Pani premier, ale to miało być...
...która powiedziała: Przyszłam i przyniosłam tu projekt ustawy zwalniający seniorów z odpłatności za leki.
Pani premier, bardzo proszę...
Oszukaliście i o to mamy do was pretensję.
Dziękuję bardzo.
Tylko o to mamy do was pretensję. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Siłą rzeczy moje wystąpienie musi być krótkie, bo w swej łaskawości na podsumowanie ostatnich 8 lat przydzieliliście największej partii opozycyjnej aż 35 minut, a sami zajęliście, epatowaliście opinię publiczną swoimi oszczerstwami i półprawdami.
Gdyby przyszło mi dzisiaj podsumować ten dzień, panie pośle Suski, to powiedziałabym: kłamaliście rano, kłamaliście w południe i kłamiecie teraz, wieczorem.
Spokojnie. Co, jesteście napromieniowani falami elektromagnetycznymi? Spokojnie.
Zacznę od kilku słów na temat polskiej gospodarki.
Stabilna gospodarka, bardzo niski deficyt rachunku bieżącego, który mamy...
...w tym roku być może w ogóle go nie będzie albo będzie na minimalnym poziomie - bardzo mocny polski eksport, wzrastające inwestycje, czekające za rogiem dziesiątki miliardów euro do wydania z perspektywy unijnej i z naszych inicja... inwestycyjnych projektów...
...to jest świetna perspektywa. Wiecie państwo, czyje to słowa? Nie wiecie. Wicepremiera Morawieckiego sprzed kilku miesięcy, odnoszące się do oceny sytuacji gospodarczej Polski po rządach PO-PSL.
Mam pytanie, panie premierze: Kiedy pan kłamał? Wtedy, kiedy pan wygłaszał te słowa, czy dzisiaj z tej mównicy?
Chcecie zakwestionować ostatnie 8 lat - 8 lat, w czasie których my zmienialiśmy Polskę, a wy przegrywaliście kolejne wybory.
Od rana do wieczora przez 8 lat marzyliście tylko o jednym: jak przejąć, jak dorwać się do władzy, by wreszcie wygrać.
Musieliście zastosować maskaradę, ale wasze maski opadły bardzo szybko, już po 6 miesiącach.
Dziś wiecie, że coraz więcej Polaków wie, że zostało oszukanych...
...a wasza zła zmiana jednoczy setki tysięcy ludzi...
...którzy dzisiaj mówią wam jedno, bardzo ważne słowa: już was nie chcemy, nie chcemy waszych rządów.
Szybko wam poszło: 6 miesięcy. Dzisiaj fundujecie nam ten cyrk z tzw. audytem.
Jednocześnie udajecie jedno, udajecie, że nie widzicie, że prawdziwy audyt waszych 6-miesięcznych rządów odbył się w sobotę na ulicach Warszawy.
Wiarygodność waszego audytu jest taka, jak przysłowiowa już miłość pani Krystyny Pawłowicz do Unii Europejskiej, tolerancyjność ojca Rydzyka czy wreszcie kompetencje hodowlane ministra Jurgiela.
Powinniście się zastanowić. Zamiast wyłącznie atakować poprzedników, powinniście opowiedzieć Polakom, co zostało z obietnic - tych obietnic, na których tak chętnie budowaliście się w ostatniej kampanii wyborczej.
Ja wam zrobię bardzo szybki audyt waszych rządów i obietnic wyborczych.
Obniżenie wieku emerytalnego. Jaki procent realizacji?
Zero procent.
Realna pomoc dla frankowiczów?
Skrócenie kolejek do specjalistów?
Nie, tu byliście lepsi: wydłużyliście kolejki do specjalistów.
Likwidacja umów śmieciowych?
Stawka godzinowa za pracę?
Można by jeszcze długo wymieniać.
Pani premier nie ma w chwili obecnej, ale chcę powiedzieć, że pani premier na debatę ze mną podczas kampanii wyborczej przyszła z teczką - teczką pełną dobrych rozwiązań dla Polek i Polaków.
Już po 6 miesiącach okazało się, że ta teczka jest pusta.
Nie macie odwagi się przyznać, ale przyznajcie się, namawiam was do tego, bądźcie odważni, przyznajcie się.
Nie macie pomysłów, jak uczynić życie Polaków lepszym. A nazwa waszej partii coraz bardziej brzmi jak ponury żart. Jedyne, do czego macie prawdziwe serce i zapał, to szukanie haków na innych, kontrola, inwigilacja...
...i zamach na instytucje demokratyczne w naszym państwie.
Oddaliście państwo ogromną władzę w ręce jednego człowieka - ministra Ziobry. Wiecie dlaczego?
Bo wyznajecie jedną zasadę: Prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
Mam pytanie, panie ministrze Ziobro, i to pytanie kieruję również do pana ministra Kamińskiego.
Chcę, aby pan mi odpowiedział, ile w ciągu tylko ostatnich 3 miesięcy założyliście podsłuchów? Niech Polacy to wiedzą.
Mało wam podsłuchów. Zaczęliście kontrolować Internet. Powiedzcie to młodym ludziom. To jest ta wasza zmiana.
Ale dzisiaj, wsłuchując się w słowa ministra Ziobry, chcę powiedzieć, że poczułam się rozczulona, kiedy dawał przykłady tych wrażliwych osób cierpiących z powodu tego, że zostali źle potraktowani przez wymiar sprawiedliwości.
Chciałabym przypomnieć sobie, choć jest to bardzo trudne, ten moment, kiedy to pan minister Ziobro z taką wielką troską i sympatią zwrócił się do tych wszystkich rodzin, tych wszystkich pacjentów, którym uniemożliwił swoimi działaniami zabieg transplantacji.
A może zapomniałam, może jednak zwrócił się do rodziny pani poseł Barbary Blidy, co?
Może zwrócił się z dobrymi słowami.
Pani premier kilka razy mówiła dziś o zwykłych ludziach. Pani premier mówiła o zwykłych ludziach, to ja pytam, pani premier: A gdzie pani była, jak sprzeciwialiście się, by SKOK-i podlegały nadzorowi bankowemu? My stanęliśmy po stronie zwykłych ludzi, a wy - po stronie swojego oligarchy i jego interesów.
Gdyby nie my, tysiące klientów SKOK-ów nie odzyskałoby swoich oszczędności.
A SKOK-i to największa wielomiliardowa afera w systemie finansowym.
Powtórzę jeszcze raz: Byliście przeciwko zwykłym ludziom, byliście po stronie oligarchy, swojego oligarchy.
Nie zakrzyczycie prawdy.
Ale jedno chcę wam powiedzieć: Nie odbierzecie nam jednego, nie odbierzecie nam dumy z silnej pozycji w Europie, ze spadającego bezrobocia i z rosnącej gospodarki. Ja jestem z tych lat dumna, to nie były lata stracone dla Polski.
Nawet jeśli popełnialiśmy błędy, to jednego nam nie możecie zarzucić: Ani ja, ani mój poprzednik nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł, żeby wystąpić do własnego prezydenta o ułaskawienie ministra skazanego przez sąd.
A wiecie dlaczego to zrobiliście? Dlatego, że potrzebny był wam człowiek do szczególnych zadań.
Nam nie brakowało odwagi i nie brakuje nam tej odwagi. Ani Donald Tusk, ani ja nie chowaliśmy się tchórzliwie za cudzymi plecami.
Nie ma pana prezesa Kaczyńskiego. Dzisiaj mogłabym mu powiedzieć: Panie prezesie, panu tej odwagi zabrakło, pan dzisiaj się chowa za plecami pani premier Szydło.
Ale jedno chcę powiedzieć: Tak jak nie brakowało nam przez te 8 lat odwagi, tak nie będzie brakować jej teraz.
I nie zabraknie nam tej odwagi. Mówię to teraz jako Ewa Kopacz: Zrobię wszystko, by przywrócić w Polsce normalność.
Obronimy polską wolność, obronimy neutralność światopoglądową i obronimy nasze miejsce w Europie. Na kłamstwa, w których jesteście specjalistami, odpowiemy prawdą...
...na wasze tchórzostwo odpowiemy odwagą, na nacjonalizm - nowoczesnym patriotyzmem...
...a na dzielenie Polaków - jednością.
I wiecie co? I to, co najważniejsze: Zjednoczeni zwyciężymy, wolni, normalni i europejscy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Korzystam jeszcze z pozostałego limitu w ramach tej waszej łaskawości 35 minut, które dzisiaj nam przydzieliliście. Ale chcę na wstępie powiedzieć i odnieść się do tego, co wyczynia pan marszałek.
Panie marszałku, to, co pan prezentuje na tej sali, to jest, po pierwsze, zamordyzm, to jest ubezwłasnowolnianie posłów, to jest wreszcie brak elementarnej kultury i szacunku dla kolegów parlamentarzystów.
Wy mówiliście kiedyś o pakiecie demokratycznym. Jak wam nie wstyd za to, co dzisiaj wyczyniacie?
Dzisiaj chcę wam powiedzieć jedną rzecz. Wiecie, dlaczego marszałek wam tak pomaga? Bo jesteście słabi.
Niech pan się tak nie cieszy, tak po prostu jest.
Sprawa SKOK-u Wołomin - bo pewną rzecz trzeba sobie z tej mównicy wyjaśnić. Może byście mi odpowiedzieli, czy jest prawdą, że prezes SKOK-u Wołomin został menedżerem roku na rok przed skandalem, który w tym SKOK-u wybuchł?
Decyzją kasy krajowej. A kto stał wtedy na czele kasy krajowej? Nasz działacz czy wasz działacz?
Czy można było wtedy wprowadzić komisarza, kiedy wreszcie pozwoliliście, żeby komisja nadzoru zajęła się tą kasą?
I warto to powtarzać obywatelom. Więc nie zakłamujcie prawdy. Jesteście mistrzami w czynieniu z kłamstwa prawdy i z prawdy kłamstwa.
Ale ta dzisiejsza debata zarówno co do formy, jak i co do treści z waszej strony była jednym wielkim pokazem obłudy. To był lincz na prawdzie.
Ale jak chcecie dyskutować i chcecie tej prawdy, i chcecie tę prawdę pokazać Polakom, to my dzisiaj, moi ministrowie...
...ci, którzy występowali, i ci, którzy się nie zmieścili w tym limicie, oni dzisiaj są gotowi dyskutować ze swoimi odpowiednikami w tym rządzie...
...i będą mówić o błędach, ale...
...będą wytykać również wasze błędy. Zgódźcie się na to. Nie bójcie się prawdy.
Ja też wyjdę i z panią premier będę dyskutować.
Nie bójcie się prawdy. Prawda nas wszystkich wyzwoli, naprawdę. Gwarantuję wam, że prawda nie będzie bolała.
Dlatego też proponuję, żebyście się nie bali tej debaty. Możemy to robić w niezależnych mediach, nie tych kierowanych przez waszych działaczy politycznych.
Możemy to robić w Sejmie...
...i będziemy pewnie wtedy pewni, że do Polaków idzie prawdziwy sygnał, co się tak naprawdę dzieje przez ostatnie 6 miesięcy w tym kraju. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiejsza debata miała być poświęcona informacji rządu o sytuacji w Centrum Zdrowia Dziecka. Mieliśmy dzisiaj tu, na tej sali, usłyszeć cudowną receptę na dobrą przyszłość jakże ważnej placówki. Ale jedyną receptą, jaką pani premier ma na wszystko, dokładnie na wszystko, jest obciążanie winą poprzedników.
Pani Premier! Pani zapomniała, że od blisko 7 miesięcy to wy rządzicie i wy za wszystko bierzecie odpowiedzialność. Pani zapomniała o własnych obietnicach z kampanii wyborczej, ale pani również zapomniała, że w tej kampanii wszędzie tam, gdzie wybuchały konflikty społeczne, pani i pani koledzy zawsze byliście po to, by podburzać ludzi, by ich oszukiwać, twierdząc, że na trudne problemy są łatwe rozwiązania.
W kampanii jak mantrę powtarzaliście, że najważniejsze jest słuchanie ludzi, tylko zapomnieliście dodać, że chodzi o słuchanie jednego człowieka, konkretnie prezesa Kaczyńskiego.
O tym w sposób szczególnie bolesny dowiedziały się w ciągu ostatnich 2 tygodni panie pielęgniarki. Ale, co dziwne, dzisiaj już nie jesteście tacy chętni, by spotykać się z ludźmi, którzy protestują. Kluczycie i przerzucacie się odpowiedzialnością. Przypomnę, że ja konfliktów się nie bałam, bo z ludźmi trzeba rozmawiać, trzeba ich słuchać, a nie dzielić na lepszy i gorszy sort.
Od 15 dni jesteście głusi na lęki rodziców o ich własne dzieci. Pani premier, przez te 15 dni, kiedy ratowała pani swoją pozycję u prezesa Kaczyńskiego, blisko tysiąc polskich dzieci nie mogło uzyskać porady w Centrum Zdrowia Dziecka.
Tak chętnie wracacie do przeszłości. No to chcę wam przypomnieć, że przecież w tej przeszłości wy też rządziliście, i dobrze by było pamiętać o tym, w jakim stanie zostawiliście system ochrony zdrowia, z jakimi długami zostawiliście szpitale i z jakim długiem zostawiliście Centrum Zdrowia Dziecka.
Ale wtedy, pani premier, budżet Narodowego Funduszu Zdrowia wynosił 40 mld. Pół roku temu, kiedy ja oddawałam rząd, zostawiliśmy wam w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia blisko 70 mld zł. Wiecie, czego Polacy dzisiaj od was oczekują? Tylko jednej rzeczy: żebyście dobrze i racjonalnie wydali te pieniądze. A z racjonalnym wydawaniem pieniędzy ostatnio macie dość duży kłopot. Przez pół roku, czyli przez 6 miesięcy, nie zajęliście się Centrum Zdrowia Dziecka. Potrzebny był dopiero protest, aby zwrócić uwagę ministra Radziwiłła na tę szczególną placówkę. Ale za to, jak historia pokazuje, bardzo szybciutko, bo w ciągu kilku tygodni, potrafiliście znaleźć 26 mln zł dla ojca Rydzyka. Nie było pieniędzy dla polskich chorych dzieci, ale w ciągu kilku tygodni 26 mln dla ojca Rydzyka się znalazło.
Mówicie państwo o braku nadzoru. Chcę powiedzieć, że te 15 dni protestu będzie kosztować centrum zdrowia blisko 7,5 mln zł. I za to tylko i wyłącznie wy bierzecie odpowiedzialność. Ta debata, ta informacja nie była żadną informacją. A wiecie dlaczego? Bo rządzenie was przerasta, bo wszędzie tam, gdzie kończy się propaganda, gdzie kończą się wasze urojone teorie, a zaczyna się prawdziwe życie, po prostu abdykujecie.
Często powtarzacie tu na tej sali: 8 lat. Tak, mieliście 8 lat na to, żeby przygotować się do prawdziwego rządzenia. Straciliście ten czas. A ja dzisiaj wam powiem tak: nie dajecie rady. Nie dajecie rady. Jednym takim przykładem, kwintesencją waszych rządów jest ostatnie wystąpienie chociażby Jacka Kurskiego w Opolu. Tam ludzie go wygwizdali. A wychodzi i co mówi arogancki prezes publicznej telewizji? Mówi o jednym - że był to oczywiście aplauz cudzoziemców. Tak właśnie wyglądają wasze rządy. Ale przypomnę ostatnie słowa z mojego wystąpienia wypowiedziane wtedy, kiedy składałam dymisję mojego rządu. Powiedziałam jedno, powiedziałam, że to właśnie wy będziecie tymi, którzy bardzo szybko zapomną, że każda władza przemija. I jedno chcę powiedzieć. Problemów dotyczących ochrony zdrowia - które miały poprzednie rządy i będą miały
następne rządy - nie załatwia się i nie rozwiązuje się arogancją, nie rozwiąże się też konkretnym brakiem wrażliwości i elementarnego ludzkiego współczucia, którego zabrakło pani, pani Beato Szydło.
Dziękuję, pani poseł.
Te problemy, już kończę, można załatwić. Można je rozwiązać i załatwić tylko sercem i rozumem.
Dziękuję, pani poseł.
Dzisiaj z całą odpowiedzialnością powiem: zabrakło wam i jednego, i drugiego. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja właściwie z prośbą do pana marszałka o wyjaśnienie Wysokiej Izbie, w jakim trybie dopuścił pan do głosu pana prezesa Kaczyńskiego.
Chcę zapytać, czy pan prezes Kaczyński składał wniosek formalny, bo ja tego nie zauważyłam. A wy zauważyliście?
Chciałabym, żeby pan marszałek teraz już zachował pełną powagę i przestrzegał regulaminu Sejmu i w związku z tym traktował jednakowo wszystkich posłów na tej sali. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W myśl art. 184 regulaminu Sejmu wnoszę o zmianę sposobu prowadzenia obrad. A teraz będę uzasadniać, do czego mam prawo w myśl regulaminu, przez 2 minuty i proszę mi nie przerywać.
Panie Marszałku! Z wielką troską i z wielką sympatią do pana osoby kieruję te słowa do pana. Coś się panu porobiło. Chłopie, był pan w poprzedniej kadencji marszałkiem, który oprócz znajomości regulaminu demonstrował przede wszystkim kulturę osobistą.
Dzisiaj pan się zachowuje na tej sali, jakby ta sala była pana własnością. Pan komentuje wypowiedzi posłów, zapominając, że polskie prawo zakazuje cenzury, nawet prewencyjnej. Pan dzisiaj zna tylko i wyłącznie jeden artykuł tego regulaminu, tj. art. 175, którym pan tu potrząsa, mówiąc o tym, że za chwilę pan ukarze karą finansową posła, który ma prawo do tego, żeby zabrać głos, i bierze odpowiedzialność za swoje słowa.
Apeluję w związku z tym, skoro pan się tak morduje na tym stanowisku, niech pan poprosi panią marszałek Kidawę, która godnie pana zastąpi i będzie szanować ludzi, którzy są z suwerennego wyboru tak jak pan. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zacznę od kilku faktów. Pierwszy to taki, że dzięki metodzie in vitro na świecie w tej chwili urodziło się 6,5 mln dzieci. Drugi fakt to taki, że dzięki programowi finansowania metody in vitro z budżetu państwa, który został wdrożony w życie, uchwalonemu przez poprzednią koalicję Platformy i PSL-u urodziło się ponad 6 tys. dzieci. Chcę państwu powiedzieć, że metoda in vitro jest najskuteczniejszą obecnie dostępną procedurą medyczną w leczeniu niepłodności.
Nie ma takiego kraju europejskiego, w którym ta metoda byłaby zakazana.
Nie ma takiego kraju europejskiego, w którym zapłodnienie pozaustrojowe traktowane by było jako metoda eksperymentalna, a wręcz przeciwnie.
W związku z tym, że już było o faktach, teraz chciałabym powiedzieć o czymś szczególnym. O egoizmie, o waszym egoizmie, drodzy wnioskodawcy. W ustawie, którą zaproponowaliście, nie chodzi o nic innego, tylko o wasz egoizm, o chęć udowadniania i pokazywania, że wasza wola, wasze poglądy, wasza władza nad innymi są ważniejsze niż szczęście innych ludzi, a nawet życie innych ludzi. Często na tej sali czujecie się bardzo ważni. Podnosząc rękę, wciskając guzik, stajecie się nagle panami życia i śmierci, dobrobytu i ubóstwa, szczęścia i smutku. Ale jak wielkim trzeba być egoistą, by tę chęć narzucania swojej woli, swoich poglądów i przesądów stawiać wyżej niż ludzkie życie, a szczególnie życie małego dziecka?
Tak naprawdę całe moje wystąpienie mogłabym poświęcić na wymienianie imię po imieniu każdego z dzieci urodzonych dzięki metodzie in vitro...
...których nie byłoby na tym świecie, gdyby nie metoda, której tak de facto chcecie zakazać. I wiecie co? Każde z tych dzieci, każde dziecko urodzone z metody in vitro jest więcej warte niż ta wasza władza na tej sali.
Im bardziej będziecie chcieli udowodnić, jak bardzo ważni i władni jesteście, tym bardziej w oczach ludzi poza tą salą stawać się będziecie mniejsi i mniejsi w porównaniu z małymi Wiktoriami, Piotrusiami czy Małgosiami. Dlaczego wymieniłam te imiona? Bo ja znam te dzieci. To są dzieci żyjące szczęśliwie w szczęśliwych rodzinach dzięki metodzie in vitro. Mała Wiktoria to dziś 10-letnie szczęśliwe dziecko, którego rodzice, dowiedziawszy się, że przyjdzie na świat, płakali przez kilka godzin ze szczęścia. A więc ta mała Wiktoria, szanowni państwo, jest ważniejsza niż cała pana władza, panie Kukiz, i cały pański klub.
Mały Piotruś, którego rodzice nie mówią o nim inaczej, jak o cudzie, darze od Boga, jest więcej wart niż pana władza, panie Kaczyński, cały pana klub, cały pana rząd, spółki i tysiące kłaniających się panu pochlebców.
Tak bardzo chcecie być ważni, tak bardzo chcecie decydować za innych i narzucać, co jest dobre, a co złe...
...że w tej pogoni za waszą władzą, w tym waszym egoizmie nie zauważyliście jednego: jak mali jesteście i jak nieistotni w porównaniu z tymi, którzy dla swoich rodziców są całym światem i sensem życia.
I przypomnę tym, którzy zapomnieli, dlaczego tu są. Przypomnę wam, że władza służy temu, żeby dawać ludziom szczęście. A wy to...
...szczęście cynicznie zabieracie, likwidując tę metodę i jej finansowanie. W związku z tym klub Platformy Obywatelskiej składa wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Na ręce pani marszałek ten wniosek składam. Dziękuję bardzo.
Ja rozumiem, że pora już jest późna i pan poseł niekoniecznie zrozumiał, o czym mówiłam. Ale trudno się dziwić, tutaj rzeczywiście jest część materii medycznej, pan medykiem nie jest.
Otóż chcę powiedzieć tylko jedno. Tu, na tej sali, proszę pana, nikt nie dostał mandatu do tego, żeby uszczęśliwiać innych na siłę, urządzać im życie i za nich decydować. Ani pan, ani żaden z 460 polityków nie jest od tego, żeby decydować za ludzi mieszkających w naszym kraju, za Polki i Polaków. Wy macie niestety tę manierę. Wy tam, gdzie czegoś nie rozumiecie, najlepiej to zamykacie, bo się tego boicie. To się nauczcie, to poczytajcie, to sprawdźcie, to usiądźcie z tymi matkami i z tymi dziećmi i porozmawiajcie z nimi, tak jak my z nimi rozmawialiśmy. Dzisiaj zabieracie finansowanie tej metody tylko z jednego powodu. Wie pan jakiego? Bo rozdajecie na prawo i lewo, więc szukacie oszczędności w rezydenturach, szukacie oszczędności w finansowaniu in vitro i macie swój dokładnie określony sposób na to, żeby to tłumaczyć Polakom. Mówicie: my robimy to dla waszego dobra. Proponujecie naprotechnologię, mierzenie temperatury i udajecie, że leczycie skutecznie niepłodność. Więc dobrze by było, żeby pan, panie pośle, od czasu do czasu coś podczytał. Ja wiem, że to medycyna, że lektura medyczna nie jest prosta, ale wygląda pan na inteligentnego, więc może pan coś z tego zrozumie. Więc proponuję, żeby jednak pan zechciał, zanim pan będzie krytykował kogokolwiek, kto na tej mównicy stawał w obronie szczęścia i wolności innych, mimo wszystko posiąść trochę wiedzy. Dziękuję.
Dziękuję bardzo, panie marszałku.
Dziękuję za dobre rady, panowie posłowie.
Panie Marszałku! Chciałabym złożyć wniosek formalny o zmianę sposobu procedowania w myśl art. 184. Uzasadnię swój wniosek. W tej Izbie z tej mównicy padały przeróżne słowa. Ci, którzy są w tej Izbie od wielu lat, wiedzą, że zdarzały się różne historie, wypowiedzi mniej lub bardziej parlamentarne. Wiemy również, że kiedy występował ktoś, kto reprezentował przedstawicieli wnioskodawców, szczególnie kiedy to był projekt obywatelski, to zwykle Izba pozwalała na więcej. Mam pytanie: Czy w związku z tym możemy pozwolić na całkowity brak szacunku nie tylko dla tej Izby, ale również dla polskich kobiet? Czy możemy pozwolić na brak
szacunku...
...nazywając lekarzy mordercami, a położne bezwolnymi...
...które wykonują tylko te polecenia...
Dziękuję, pani poseł.
Czy ktoś potrafi zareagować na te ciężkie słowa?
Dziękuję bardzo, pani poseł.
Czy ktoś...
...dzisiaj potrafi zareagować na te ciężkie słowa, panie marszałku, które padają z tej mównicy?
Dobrze, dziękuję, pani poseł. Bardzo proszę opuścić mównicę.
Przepraszam, wniosek formalny - 2 minuty.
Bardzo proszę opuścić mównicę. To nie jest wniosek formalny, pani poseł.
Zgodził się pan dopuścić mnie do wniosku formalnego. Zgodził się pan. Mam uzasadnienie.
O ile wiem, była pani marszałkiem.
Zgodził się pan. Mam uzasadnienie.
Tak, ale to nie jest wniosek formalny. Nie ma czegoś takiego jak wnioskowanie o zmianę trybu procedowania.
Ależ oczywiście, że jest.
Powinna pani to wiedzieć. Dziękuję bardzo.
Ja, panie marszałku, bardzo proszę...
