Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tak naprawdę chciałam zadać pytanie, jak państwo wnioskodawcy chcecie zapewnić wykonanie dyspozycji konstytucyjnej, która mówi o bezstronności, apolityczności wykonywania zadań państwa, ale tego pytania nie będę już zadawała. Ono już po wielokroć zostało zadane. Ja po przeczytaniu państwa uzasadnienia do tej ustawy jestem przekonana, że nie chcecie państwo tego zapewnić, więc to pytanie byłoby bezprzedmiotowe.
Zapytam zatem o szczególny tryb, który nie tylko w przypadku tej ustawy państwo preferujecie, w przypadku zmian ustawowych o charakterze ustrojowym. To taki tryb, który de facto nie pozwala na uważne i refleksyjne przygotowanie się do debaty i przeczytanie tychże państwa propozycji, tak aby pozwoliło to na istotną dyskusję nad tak ważnymi zmianami. I muszę powiedzieć, że to pytanie sobie zadawałam. Myślę, że to pytanie brzmi w ten sposób: Czy rzeczywiście to jest taki nowy model filozofii państwa, czyli wyższość dyscypliny nad refleksją? Nie jest tajemnicą, że potrzeba, wysoka potrzeba dyscypliny jest w ścisłej korelacji z niską alfabetyzacją.
Może nam państwo po prostu chcecie oszczędzić trudów czytania, refleksji? Pan prezydent też tę zasadę wprowadził, oszczędzając refleksji sądom. Chciałam tylko zapytać, czy tak jest w istocie, a jeśli nie, to prosiłabym o argumenty. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja mam bardzo banalne pytania skierowane do wnioskodawców. Proponujecie państwo, by pełny skład trybunału to było 13 osób, 13 sędziów, a orzeczenia zapadały większością 2/3 głosów. Dlaczego i jakim kryterium państwo się kierowaliście, że to akurat 13, a nie 15 sędziów stanowi pełny skład? Albo 10? I dlaczego kwalifikowana większość to w tym przypadku 2/3, a nie 3/5 czy zgoła jednomyślność wymagana?
Jakie kryteria do tego posłużyły? Bo, jak rozumiem, w uzasadnieniu przedstawiciel wnioskodawców podawał, że to zwiększenie tego wymogu liczbowego jest dla powagi. Rozumiem, że w tej chwili o powadze i autorytecie będzie decydowała nie kompetencja, ale liczba, czyli dwa dodać dwa będzie bardziej cztery, jak policzy to więcej osób, niezależnie od tego, czy umieją liczyć, czy nie. I czy to będzie taka filozofia, która będzie multiplikowana także w innych sferach życia? Czy będziemy zależnie od powagi choroby leczeni przez większą liczbę lekarzy, a przy mniejszej wadze choroby czy śmiertelności przez mniejszą liczbę? I tak można to kolejno rozciągać
na inne sfery życia. Jednym takim zasadniczym przesłaniem...
Dziękuję, pani poseł, bardzo dziękuję.
...że nie kompetencja, ale ilość, co widać już po waszych rządach. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ja mam bardzo konkretne pytanie do pana ministra, a szczerze, postulat, który wydaje się oczywisty. Chciałam poruszyć pewien problem i zapytać, jak ministerstwo zamierza rozwiązać ten problem, który wyniknął w toku wdrażania rozporządzenia ministra zdrowia z 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów, mówiąc w skrócie, który dotyczył właśnie wynegocjowanych przez pielęgniarki podwyżek.
Otóż w toku procedowania i wdrażania tych rozporządzeń pokrzywdzone, to z całą odpowiedzialnością chcę powiedzieć, są pielęgniarki, których nie zauważono. Mówię tu przykładowo o 12 pielęgniarkach pracujących w szpitalu powiatowym w Raciborzu, ale dotyczy to wielu innych pielęgniarek w województwie śląskim, częściowo małopolskim, które pracują w publicznych szpitalach, a jednocześnie te szpitale są podwykonawcami wojewódzkiego pogotowia ratunkowego, i jako pracownicy podwykonawców nie otrzymały tych podwyżek.
Zajmowałam się tym na prośbę tychże pielęgniarek jeszcze jako wicewojewoda, w zakresie działalności mając także kwestię nadzoru nad opieką zdrowotną. Otrzymaliśmy wtedy deklarację z resortu, że sprawa ta będzie uregulowana w najbliższym czasie, mam na myśli przyszły rok budżetowy.
Zwracam się z pytaniem i z prośbą tak naprawdę o deklarację rozwiązania tego tematu, bo z punktu
widzenia kosztów nie są to duże pieniądze, ale z punktu widzenia równości, takiej sprawiedliwości, w jednym szpitalu jedne dziewczyny uzyskają podwyżkę, drugie nie, i ten brak podwyżki będzie się za nimi, że tak powiem, ciągnął.
Liczę na to, że będę mogła po dzisiejszej odpowiedzi pana ministra czy wiceministra zawieźć na święta odpowiedź, która da im nadzieję. Zważywszy na obsadę i potencjał, jaki mamy, niski, personelu średniego, myślę, zwłaszcza że tak jak mówię, to są pracownice publicznych zakładów opieki zdrowotnej, które zgodnie z prawem pracowały u podwykonawcy, tak że zgodnie z prawem zakontraktowanego...
Dziękuję bardzo.
...od wojewódzkiego pogotowia ratunkowego. I myślę, że byłoby głęboko niesprawiedliwe, gdyby zostały właśnie z powodu meandrów formalnych trwale gorzej potraktowane. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja oczywiście cieszę się, że ta poprawka, która przyspiesza wdrażanie w zakresie energetyki prosumenckiej, została zgłoszona, niemniej podzielam ubolewanie pozostałych uczestników, że prolongowane jest wdrażanie dobrej ustawy.
Jednocześnie chciałam i zapytać, i wyrazić obawę, że być może nie chodzi tylko o prolongowanie. Być może. Chciałabym zapytać, czy to jest prawda, że tak naprawdę chodzi o półroczny czas na przygotowanie zmian w ustawie, która ograniczy wdrażanie odnawialnych źródeł energii głównie w zakresie energetyki wiatrowej. Czy to nie jest ten prawdziwy powód zgłoszenia tej zmiany ustawy? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zastanawiam się i pytam, nad czym my tak naprawdę będziemy głosować, bo przecież nie nad tą zadziwiającą propozycją, która wyszła z komisji, rekomendowaną przez komisję, bo tak naprawdę nie miałaby ona z punktu widzenia wnioskodawców sensu, bo przecież nie o to chodzi.
W tej ustawie chodzi, tak jak w wielu wcześniejszych, tak naprawdę o zawłaszczanie państwa, by potem to zawłaszczone państwo zawłaszczyło dalsze sfery życia publicznego, po tym może i prywatnego. Bo to jest ta metoda: zmieniać nie reguły, zasadę, ale personalia, bo nasz człowiek będzie wiedział, jemu nie trzeba żadnych reguł, i zamienić, tak jak w przypadku ustawy o służbie cywilnej, zasadę służebności na służalczość. I to nie korpus będziemy mieli, ale dwór, bo ludzie niepewni reguł, zastraszeni są w 100% dyspozycyjni. I myślę, że o to chodzi.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Moje pytanie dotyczy art. 2 projektu ustawy związanego z odległością dziecka, z maksymalną odległością, którą może pokonać dziecko, które podlega bądź obowiązkowi przedszkolnemu, bądź prawu do tegoż wychowania przedszkolnego. Ta droga nie powinna przekraczać 3 km. Pytanie związane z tym jest następujące: Czy to znaczy, że rodzice, którzy będą wozili dziecko w pobliże swojego miejsca pracy, nie będą mogli tego zrobić, jeśli ta droga przekracza 3 km? To po pierwsze.
Po drugie, jest to obowiązek nałożony na organizatorów systemu oświaty, czyli na gminy. Od ilu dzieci trzeba będzie wybudować przedszkole, jeśli kolejne jest 3,5 km od jednego przysiółka czy od dwóch
, czy od piętnastu?
Dziękuję bardzo.
Czas się skończył, pani poseł.
I kto sfinansuje to przedszkole? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać w kontekście zaproponowanej zmiany w ustawie. Członków zarządu telewizji i radia, w tym prezesa zarządu, a także członków rady nadzorczej powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw Skarbu Państwa między innymi spośród osób nie tylko posiadających obywatelstwo polskie, czyli narodowo poprawnych, ale także mających kompetencje w dziedzinie radiofonii i telewizji. Chciałabym zapytać, czy minister właściwy do spraw Skarbu Państwa będzie jednoosobowo określał kompetencje i doświadczenie tych osób w zakresie radia i telewizji, czy może będzie zasięgał jakichś opinii. A swoją drogą, jakie trzeba mieć kompetencje, by być urzędowym klakierem bądź zgoła trefnisiem dworskim? Ale tworzymy nowe europejskie standardy w dziedzinie edukacji.
Dziękuję, pani poseł.
To jest szkółka niedzielna w zakresie mediów, radiokomitet.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nawet zakładam dobrą wiarę, że celem tej regulacji jest zapewnienie bezpieczeństwa Polakom, ale wydaje mi się i wyrażam swoje obawy, że projekt ten w istocie zmniejsza to bezpieczeństwo, a nie zwiększa, bo wyobraźmy sobie, że otwiera on tysiącom funkcjonariuszy, pracowników firm działających w Internecie dostęp do tego. Przy braku kontroli wstępnej, a tylko statystycznej, następczej otwiera drogę do danych, i to danych wrażliwych, które mają w tej chwili największą wartość, także handlową. Nie jest tajemnicą, że w tej chwili informacja to jest najcenniejsze dobro, którym się handluje legalnie i nielegalnie. Trzeba mieć dużą wiarę w kryształową uczciwość tych tysięcy ludzi, którzy będą mieli dostęp do tego, żeby wierzyć, że nie będą ulegali pokusom właśnie handlu tymi danymi czy to w celach czysto komercyjnych, czy
nawet przestępczych. Kto będzie śledził...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...śledzących, podsłuchiwał podsłuchujących?
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałam się taką refleksją podzielić. Może jestem najbardziej Ślązaczką z tych zgromadzonych tu, bo akurat to badałam i po mieczu, i po kądzieli. Jeśli o mnie chodzi, mi do szczęścia, do poczucia własnej tożsamości i do jej kultywowania nie są potrzebne żadne zapisy
, ale rozumiem, że warstwa symboliczna w naszym kraju jednakże istnieje i są ludzie, którym do szczęścia ten wpis potrzebny jest. Uważam, że jeśli jakakolwiek grupa, nawet uznająca się za Marsjan, będzie spełniała kryteria, które póki co są w tej ustawie, i będzie miała poczucie swojej odrębności, będzie chciała ją kultywować, to jej wola powinna decydować o takiej możliwości, póki mamy wolny kraj. Tylko chciałabym, żebyśmy odeszli, także w dyskusji na tej sali, od takiego plemiennego określania własnej tożsamości. Naprawdę jesteśmy na etapie obywatelskiego poczucia i myślenia o sobie jak o narodzie w kontekście obywatelstwa, a nie krwi i plemiennych kryteriów, a niestety nawet ci, którzy zaprzeczają tym argumentom, na nie się powołują.
Myślę, że ta ustawa, która jednakże wprowadza takie kryteria, ma na celu głównie ochronę przed takimi plemienno-historycznymi zakusami i weryfikowaniem, kto jest, a kto nie jest prawdziwym Polakiem, i czy ma prawo do kultywowania i poczucia własnej tożsamości, czy nie. Ta ustawa nie kreuje narodowości i grup etnicznych. Ona pozwala tym, którzy mają takie poczucie, bez kolizji z większością
kultywować to. Tyle z mojej strony.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje pytanie związane jest z poprawką, która znajduje się w sprawozdaniu komisji pod nr 85, dotyczącą środków w niewielkiej, jak na poprawki budżetowe, wysokości 446 tys. zł, z przeznaczeniem na zwiększenie budżetu wojewody śląskiego, na podwyżki wynagrodzeń, na 68,7 etatu pielęgniarki w zespołach ratownictwa medycznego podwykonawców wojewódzkiego pogotowia ratunkowego.
Chciałam zarekomendować państwu tę poprawkę i jednocześnie zapytać, czy być może rząd przewiduje w innym przedziale jakieś inne środki, którymi zostanie rozładowana ta gorsząca sytuacja, gdzie w tym samym publicznym szpitalu jedne pielęgniarki uzyskały podwyżkę, a drugie tylko dlatego, że legalnie wykonują pracę w ramach podwykonawstwa dla publicznego wojewódzkiego pogotowia ratunkowego, są inaczej, gorzej traktowane. Być może rząd przewiduje inne źródło i prosiłabym o ewentualne uwzględnienie tej poprawki w ramach wniosków mniejszości. Dziękuję.
Pani Marszałek! Koleżanki i Koledzy Posłowie! Moje pytanie adresowane jest do posła sprawozdawcy i wiąże się z wątpliwością, która została już podniesiona w opinii pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, a dotyczy udostępniania informacji publicznej na wniosek i pewnej kolizji dwóch prawnych reżimów. Z jednej strony wnioskodawca, który chce, by udzielono mu informacji publicznej, ma obowiązek złożenia oferty i ta relacja między wnioskodawcą a instytucją zobowiązaną do udzielenia informacji publicznej ma charakter relacji cywilnoprawnej, z drugiej strony odmowa udzielenia tejże informacji, tak jak pozostałe kwestie związane z udostępnianiem informacji publicznej, są procedowane w reżimie administracyjnym i odmowa ma charakter decyzji administracyjnej.
Już pierwszy prezes Sądu Najwyższego zwrócił uwagę na to, że ten stosunek cywilny, który będzie łączył wnioskodawcę, czyli tego, kto będzie tę informację przetwarzał i to w dużym zakresie, także agregując dane i tworząc niejako nowe byty, też w celach komercyjnych... Będzie to stosunek cywilny, który będzie polegał na przyjęciu bądź nieprzyjęciu oferty. Ustawodawca nie precyzuje kształtu tej oferty, a przede wszystkim nie precyzuje relacji między tymi podmiotami w sytuacji, kiedy ta umowa de facto nie zostanie dotrzymana. Wiemy, że w dzisiejszym świecie informacja jest dobrem najcenniejszym, sposób korzystania, de facto
ryzyko manipulowania informacją może rodzić ogromne problemy, a instytucja publiczna jest dosyć słabym partnerem, jeśli chodzi o stosunek cywilny.
Moje pytanie jest pytaniem o to, w jaki sposób ustawodawca zechce rozwiać te wątpliwości wnioskodawcy dla dobra przekazywania i jak najszerszego udostępniania informacji oraz bezpieczeństwa obywateli, którzy w dobrej wierze w innych celach te informacje powierzają instytucjom publicznym. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałabym zwrócić uwagę na jeden aspekt, który powoduje, że warto będzie podyskutować o kwestii nauczania religii w szkole i warto skierować ten projekt do dalszych debat. Osobiście jestem za nauczaniem religii w szkole, ale warto to zrobić z powodów innych niż tu są przedstawiane. Między innymi po to, żeby pochylić się nad tym nauczaniem, sposobem tego nauczania i nad jego jakością, a także pochylić się nad aspektem bezpieczeństwa. To także dzisiaj jest sprawa otwarta, w również wieloreligijnej, jak do tej pory, Europie. Religia zepchnięta poza oficjalny obieg staje się często, może być, niestety, czego doświadczamy w Europie, narzędziem siania nienawiści, a nie miłości bliźniego.
Jedno pytanie do pani poseł Machałek: Czy wy naprawdę uważacie, że uderzenie w finansowanie jest uderzeniem w religię?
Proszę zmierzać do zakończenia.
Czy pieniądze są warunkiem tego, żebyście pozostali wierzący?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dyskutujemy tu o milionach, dziesiątkach, setkach milionów, ba, czasem ponad miliardzie, a moje pytanie wiąże się z wnioskiem mniejszości dotyczącym niewielkiej wartości 446 tys. zł. Mówiono tu już o tym, że pielęgniarki - to jest najgorzej, można powiedzieć, uposażona grupa zawodowa w sferze publicznej - dostały podwyżki. Otóż nie wszystkie. 68 pielęgniarek w województwie śląskim tych podwyżek nie dostało. Mimo że pracują w publicznych zakładach opieki zdrowotnej i ich koleżanki na innych oddziałach te podwyżki dostały, one nie dostały, bo zgodnie z prawem tenże publiczny szpital jest podwykonawcą
wojewódzkiego pogotowia ratunkowego.
Moje pytanie. Jeśli szanowny Sejm nie będzie mógł z wiadomych względów zagłosować za tym wnioskiem mniejszości, zwracam się do pani premier z pytaniem, czy w imię sprawiedliwości, równego traktowania i solidarności...
...wobec kobiet znajdzie te naprawdę niewielkie środki dla tych uczciwych, porządnie pracujących...
...z wielkim poświęceniem kobiet, żeby zostały równo potraktowane, bo co do tego, że jest to rozwiązanie...
Dziękuję, pani poseł.
...niesprawiedliwe i de facto bezprawne, nie ma wątpliwości. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nieobecna Pani Premier! Nieobecni Posłanki, Posłowie, Rycerze Dobrej Zmiany!
Korzystając z budzących moje...
Czy rycerz to jest obraza? Komplement.
Korzystając z budzących wątpliwości...
Przepraszam, panie marszałku, ja bym prosiła, żebym mogła wykorzystać swój czas bez przerw.
Dobrze.
Bardzo proszę o ciszę.
Korzystając z budzących emocje wątpliwości, co oznacza ˝każde dziecko˝, chciałam zapytać, co tak naprawdę oznacza ˝dobra zmiana˝, na którą głosowali wasi wyborcy, i czy oni to wiedzą. Pytam, bo mam podstawy sądzić, że to nie dobra i nie zmiana, to zgoła rewolucja, i to nie rzeczywista, ale semantyczna. I na tym polega wasze oszustwo, bo nie tego oczekiwali wasi wyborcy.
Rewolucja, która w miejsce likwidacji kopalń wycisza je, zwolnienia...
...grupowe nazywa polską grupą górniczą, a każde dziecko w tej semantyce to drugie dziecko, a drugie to już nie drugie, jeśli pierwsze dorasta do 18. roku życia, czyli każde to każdziejsze, a moje jest mojsze według was.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałam zadać pytania, ale w zasadzie niebezpośrednio odnoszące się do tego sprawozdania, bo trzeba przypomnieć, że jest to przyjęcie li tylko sprawozdania, czyli nasza ocena dotyczy tak naprawdę zgodności tegoż sprawozdania z faktami bądź pewnej metodologii jego sporządzenia. Natomiast interesujące niezwykle, myślę, dla Wysokiej Izby jest to, jak wygląda polityka państwa w zakresie wsparcia przedsiębiorstw w kontekście pomocy publicznej. Wiemy na pewno, że znacząca część tej polityki jest w rękach de facto Unii Europejskiej, bo ona tworzy ramy, w których ta pomoc publiczna, regionalna głównie, może być udzielana, podobnież jak pomoc de minimis, która nie jest badana przedmiotowo
, tylko pod kątem wielkości. Byłoby, myślę, czymś dobrym - i to jest taka sugestia i prośba - sporządzenie informacji o takich kierunkach, jeśli chodzi o pomoc horyzontalną, bo to jest rzeczywista emanacja polityki państwa w zakresie pomocy publicznej. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja się bardzo dobrze identyfikuję ze swoją płcią i z emanacją w języku polskim wyrażoną w brzmieniu imienia, tak że dziękuję za sprostowanie.
Mam zaszczyt i przyjemność przedstawić stanowisko Platformy Obywatelskiej odnośnie do przedłożonych projektów ustaw związanych ze zmianą obecnego systemu finansowania partii politycznych. Te postulaty zmiany obecnego systemu ze względu na klimat także społeczny, ale i taką intensywną debatę publiczną pojawiają się regularnie przede wszystkim, acz nie tylko, w tej Izbie i można powiedzieć, że dotyczą jakby dwóch bloków zagadnień. Jeden związany jest z tym, czy koszty działalności partii politycznych powinny być pokrywane ze środków prywatnych, darowizn od członków i sympatyków, czy z budżetu państwa. Drugi natomiast widzi jednak to uzasadnienie i warunek przejrzystości w finansowaniu państwowym pod ścisłą kontrolą. Również obecnie proponowane projekty i te zmiany we wniesionych projektach dotyczą tych zagadnień, aczkolwiek nie są tak drastycznie różne, składają się z różnych elementów. Ta debata, trzeba to podkreślić, nie dotyczy tylko Polski, ona jest... toczy się w przestrzeni publicznej, i to nie tylko europejskiej, gdzie mamy do czynienia z różnymi modelami finansowania.
Zwracam się do kolegi posła z PiS. Nieprawdą jest, że tylko Białoruś, bo na przykład
w Wielkiej Brytanii w większości finansuje się z datków prywatnych.
Obecny system finansowania partii, po też wcześniejszej długiej dyskusji, wprowadzono w 2001 r. I podstawą finansowania stały się środki publiczne przekazywane na działalność partii w postaci tzw. subwencji na cele statutowe. Jednocześnie znacznie ograniczono inne źródła pozyskiwania funduszy w imię właśnie przejrzystości, m.in. całkowicie zakazując finansowania przez osoby prawne. Partie od tego momentu mogły być finansowane ze składek członkowskich, darowizn w ściśle limitowanej wysokości. Warto również zaznaczyć, że zakazane zostały zbiórki publiczne, a partie zobowiązane zostały do tworzenia funduszu eksperckiego, o którym dzisiaj też była mowa, na który powinny w obecnym stanie prawnym przeznaczyć od 5% do 15% otrzymywanych subwencji.
Ustalono jednocześnie, że subwencje mogą otrzymywać partie, które w skali kraju uzyskały w wyborach do Sejmu minimum 3% ważnie oddanych głosów, a w przypadku koalicji - odpowiednio 6%. System finansowania był poddawany korektom, ale dotyczyły one jedynie wysokości subwencji. Już bezpośrednio po wprowadzeniu finansowania z budżetu państwa, w obliczu bardzo poważnej krytyki wysokości kwot, które uznawano za zbyt hojne i nieodpowiadające autentycznym potrzebom, podjęto decyzję o czasowym zmniejszeniu subwencji w latach 2002 i 2003. W 2009 r. powrócono do przemodelowania algorytmu wyliczania subwencji, niemniej jednak te prace nie zostały zakończone. Ale Platformie Obywatelskiej udało się wtedy przekonać do przegłosowania obniżenia subwencji o połowę - Platformie Obywatelskiej, która generalnie jest zwolennikiem niefinansowania partii z budżetu państwa. Wtedy ta subwencja została zmniejszona z ok. 114 mln rocznie do 54 mln, obecnie to jest mniej więcej na zbliżonym poziomie.
Projekt ustawy o zmianie ustawy zgłoszony przez posłów klubu Nowoczesna wprowadza nowe zasady pozyskiwania środków finansowych na realizację statutowych obowiązków oraz rozszerza informację finansową o szczegółowe przedstawienie źródeł oraz sposobu wydatkowania pozyskanych środków przez partie polityczne. Akurat te postulaty zgodne są z postulatami i zaleceniami zarówno Rady Europy, jak i Komisji Weneckiej zwiększającymi przejrzystość finansową; także fundacja Batorego przedstawiała podobne analizy i zalecenie. A więc nie mamy tu do czynienia z jakimiś epokowymi nowoczesnymi ekstrarozwiązaniami, ale rozwiązaniami i propozycjami, które obecnie są postulowane bądź funkcjonują w innych krajach.
Projekt przewiduje przede wszystkim zmniejszenie finansowania z budżetu państwa o minimum połowę, uzależniając, jak już wspomniano, wysokość subwencji od pozyskanych środków prywatnych, obniżając jednocześnie, co przyjmujemy z satysfakcją, próg otrzymania subwencji odpowiednio do 1% i 3%, udostępniając środki budżetowe także mniejszym ugrupowaniom, które nie mają tak dużego poparcia. Oczywiście ta przejrzystość jest postulowana zarówno co do szczegółowości sprawozdań, jak i co do tego, że te rozliczenia wydatków powinny się ukazać w Biuletynie Informacji Publicznej.
Platforma Obywatelska, jak powszechnie wiadomo - i czemu wielokrotnie, w przeciwieństwie do innych, nie tylko werbalnie dawała wyraz - jest zwolennikiem zniesienia lub przynajmniej znaczącego ograniczenia finansowania partii politycznych z budżetu na rzecz zwiększenia wpływu obywateli i przejrzystości finansów partii. Nie może jednak zaakceptować rozwiązań preferujących tzw. partie dla bogatych, czyli postulowanego w tym projekcie przez Nowoczesną zwiększenia limitu wpłat na partyjny fundusz wyborczy oraz wpłat na komitet wyborczy od wyborców. Uważamy, że podniesienie tej kwoty do 50 tys. zł, a w przypadku kandydatów na posła, senatora, prezydenta oraz posła Parlamentu Europejskiego - z 45-krotności minimalnego wynagrodzenia do 125 tys. zł jest niepotrzebne i preferujące zamożniejszy elektorat.
Przedmiotem kolejnego projektu ustawy jest wprowadzenie mechanizmu finansowania partii politycznych z budżetu państwa, bo nieprawdą jest, że to eliminuje finansowanie z budżetu państwa. Nie, partia, klub Kukiz’15 postuluje zmianę sposobu finansowania z budżetu państwa - z kieszeni podatników, tylko w innej formie - z automatycznej subwencji na datki, na wzór czy jak to ma miejsce w przypadku organizacji pożytku publicznego, z tym że nie będzie to odpis procentowy, ale kwotowy, czyli 5 zł od podatnika. Podobnie jak w przypadku odpisu na organizacje pozarządowe podatnik będzie mógł wskazać partię bądź nie wskazywać jej. Trzeba zauważyć, że ta możliwość jest ograniczona tylko do podatników podatku dochodowego, a to ma wpływ, bo zważywszy na różny elektorat, nie ma tej możliwości podatnik, który nie płaci podatku dochodowego, a jest naturalnym elektoratem, np. rolnicy. Ale udział w tej subwencji... Klub oczekuje, że z czasem ta subwencja wskazana przez podatników osiągnie taki poziom, jaki jest obecnie, czyli można się spodziewać, że środki, które nie zostaną wskazane przez podatnika i skierowane do partii politycznej, którą on wybiera, de facto pozostaną w budżecie państwa, a jak wskazujecie państwo w uzasadnieniu, jest to podwójna preferencja dla partii rządzącej, bo w ten sposób jest ona finansowana z zasobów, jak to państwo określiliście: jest podwójnie faworyzowana, bo oprócz subwencji dysponuje zasobami rządowymi, i tak jak w Wielkiej Brytanii - co akurat nie jest prawdą, ale to już inna kwestia - winna być wyłączona z takiej subwencji.
Sądzę, że ta propozycja, która ma udemokratycznić i upodmiotowić
wyborcę, mimo wszystko nie będzie spełniała tych kryteriów, bo przede wszystkim państwo mówicie, że nie mogą być finansowane małe partie i organizacje np. nieformalne, ale w projekcie mówicie tylko o partiach politycznych, więc nadal tylko partie polityczne mogą być w ten sposób wspierane.
Ponadto ten 5-złotowy odpis... Mam takie pytanie, czy państwu starczyło wyobraźni, żeby sobie wyobrazić te memy, które pojawią się przy tych corocznych festiwalach zbiórkowych, na temat: daj 5 zł, kiedyś było: daj 2 zł, powróżę, teraz 5 zł, to ja obiecam ci... Co ci obiecam?
Po prostu trzeba też zwrócić uwagę na to, jak to może być wykorzystywane. Poza tym odciągnie to debatę polityczną, merytoryczną na korzyść czystej zbiórki. Niemniej jest to dalej finansowanie publiczne z pieniędzy podatników, tylko w innej formie.
W związku z tym Platforma Obywatelska w przypadku projektu klubu Nowoczesna chętnie będzie uczestniczyła w dalszej debacie na ten temat z tymi warunkami czy uwarunkowaniami, o których wspomniałam, a rozwiązania proponowanego przez Kukiz’15 z tych względów, o którym wspomniałam, że to rozwiązanie de facto nie spełnia waszych celów, być może należy popracować nad innym, nie będzie mogła poprzeć. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Platforma Obywatelska odnoszące się do propozycji klubu Nowoczesna dotyczącej zmiany ustawy Kodeks wyborczy, ustawy o referendum lokalnym oraz ustawy o referendum ogólnokrajowym, której przedmiotem jest zniesienie zakazów agitacji wyborczej i prowadzenia kampanii referendalnej w dniu poprzedzającym wybory i referenda oraz w dniu wyborów i referendów poza lokalem, w którym odbywa się głosowanie, a także publikowania w dzień przed wyborami i referendum sondaży wyborczych i referendalnych, badań opinii publicznej dotyczących zachowań głosujących, tych zakazów, które są obecne w ustawie w aktualnym brzmieniu.
Projekt został wniesiony przez posłów klubu Nowoczesna. Jak podkreślają wnioskodawcy, nowelizacja uwzględnia głębokie zmiany w zachowaniach wyborców, jakie są skutkiem rozwoju stosunków społecznych oraz rozwoju mediów elektronicznych. Jednak podczas gdy można widzieć potrzebę, ewidentną, uwzględnienia rewolucji technologicznej w komunikacji czyniącej obecne zakazy tyleż anachronicznymi, co niewykonalnymi, a przecież prawo stanowione winna cechować realna możliwość jego egzekwowania, przydawanie tej propozycji, jak chcą wnioskodawcy, rangi aktu dostosowującego polski system wyborczy do realiów współczesnych stosunków społecznych i politycznych w zakresie prowadzenia kampanii wyborczej i referendalnej wydaje się daleko, daleko przesadzone. Aczkolwiek taką potrzebę też identyfikujemy, uważamy jednak jako klub, że ograniczenie się w zakresie spełnienia tego oczekiwania li tylko do likwidacji tych dwóch zakazów to dalece za mało i że nie do końca, być może, to trafiona propozycja.
Nikt nie zaprzecza, że cisza wyborcza w obecnym kształcie jest w dużym stopniu fikcją, a jej ogłaszanie przed aktem wyboru dla wystudzenia emocji, bo taka była pierwotna intencja, i ograniczenia brutalizacji kampanii jest nieskuteczne. Argumenty jednak, że cisza jest zbędna, bo w owym czasie refleksji, jak zakłada ustawodawca, według badań zaledwie 11% - 12% wyborców podejmuje decyzje, wydają się nietrafione. Taki odsetek bowiem z reguły, i to nie tylko w Polsce, przesądza o wynikach wyborów. Poza tym nie badano, ze zrozumiałych względów, jak te decyzje wyglądałyby, gdyby agitacja trwała do ostatniej chwili, i czy, jak chcą wnioskodawcy, taka agitacja skłoniłaby, bo tak zakładają wnioskodawcy - nie wiemy na jakiej podstawie, nieznane są badania w tym zakresie - rzeczywiście większy odsetek ludzi do pójścia do urn, a najprawdopodobniej porównawcze badania sytuacji u nas i w innych krajach są w tym momencie nietrafione, bo nie mamy danych o stanie poprzednim u nas. Argumentem natomiast przeciw ciszy wyborczej w obecnym kształcie jest to, że zakaz dotyczy de facto i li tylko lokalu wyborczego, a poza tym lokalem jedynie, o czym już wspomniała posłanka prezentująca stanowisko Nowoczesnej, umieszczania nowych treści w przestrzeni publicznej. Pozostaje jednak zasadnicza - naszym zdaniem to jest clou problemu - wątpliwość dotycząca legalnej definicji agitacji wyborczej, która to definicja zarówno pozwalałaby na skuteczną egzekucję ciszy wyborczej, sprecyzowanie czasu jej trwania, jak i zapewniałaby niezależnie od interpretacji dysponentów, np. mediów publicznych, równy i demokratyczny dostęp do przestrzeni publicznej ugrupowaniom zarówno spoza parlamentu, jak i opozycyjnym. Jest to daleko szerszy zakres niż tylko cisza wyborcza, i myślę, że kluczowy.
Inaczej też niż wnioskodawcy Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska identyfikuje zagrożenia związane z prowadzeniem kampanii wyborczej przy zniesieniu ciszy wyborczej. Wynikają one obecnie z dość aktualnych obaw zarówno dotyczących wykorzystywania obszaru życia religijnego wyborców, jak i wynikających z monopolizacji publicznych mediów przez jedną opcję polityczną, np. ubiegającą się o reelekcję.
Zniesienie bowiem ciszy wyborczej w czasie gdy w Polsce z reguły w tych dniach, kiedy się odbywają wybory... Jest to czas obejmujący tradycyjne praktyki w obiektach kultu religijnego, jest większy dostęp, większy odbiór radia i telewizji publicznej. Wymaga to wpływu także w zakresie dysponowania bezpłatnym czasem antenowym.
Niewątpliwie w obecnym stanie funkcjonowania mechanizmów demokratycznych w naszym kraju, także w mediach publicznych, debata parlamentarna na temat odpowiednich standardów prawnych prowadzenia kampanii wyborczych i referendalnych jest nad wyraz potrzebna i winna nie ograniczać się li tylko do kwestii ciszy wyborczej. Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska chętnie włączy się w debatę w kolejnych czytaniach. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Do 23 stycznia bieżącego roku obowiązywało rozporządzenie ministra środowiska z 11 września 2012 r. w sprawie mechaniczno-biologicznego przetwarza zmieszanych odpadów komunalnych, ale rozporządzenie to utraciło moc na podstawie art. 250 ust. 2 ustawy o odpadach. Oznacza to, że obecnie od dnia 24 stycznia brak jest przepisów, które w sposób szczegółowy określałyby wymagania dotyczące prowadzenia mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Osobom zorientowanym w tej branży nie muszę tłumaczyć, jak ważne to są kwestie, i to wydawałoby się specjalistyczne, ale oddziałujące bezpośrednio na jakość życia, ale także zdrowie mieszkańców.
Moje pytanie wiąże się z planami Ministerstwa Środowiska, jeśli chodzi o publikację rozporządzenia, które zostało przygotowane i podpisane w listopadzie 2015 r. przez ówczesnego ministra środowiska. Wprawdzie delegacja ustawowa zawarta w art. 33 ust. 3 ustawy o odpadach stanowi, że wydanie rozporządzenia nie jest obligiem, a tylko fakultatywnym uprawnieniem ministra środowiska, niemniej mamy obecnie taki stan, że przepisy, które regulują te kwestie, są przepisami o dużym stopniu ogólności. Wprawdzie w komunikacie Ministerstwa Środowiska znalazły się informacje, które kierują zainteresowanych także do ogólnych przepisów zarówno ustawy o odpadach, jak i ustawy Prawo ochrony środowiska, i do
wymogów najlepszych technologii, niemniej wydaje się potrzebne takie rozporządzenie. Pozostałe kwestie w pytaniu dodatkowym. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Ja oczywiście się zgadzam, bo kontrowersje co do charakteru instalacji mechaniczno-biologicznych były i są dalej, ale moje pytanie wiąże się właśnie z tym i z tymi sugestiami, które pan minister zechciał podnieść, że mamy w kraju w tej chwili tak naprawdę wolną amerykankę. Protestów nie ma, bo jeszcze nie widzimy bezpośrednio efektów tego, w jaki sposób interpretowane są przez ewentualnych inwestorów wymogi, bo wymogi BAT-owskie zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce, Prawem ochrony środowiska, stają się powszechnie obowiązujące tylko wtedy, kiedy są ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, a one nie zostały ogłoszone. Zresztą pan minister mówi, wspominał, że trwają prace nad aktualizacją, co jest prawdą. Głosy w tej chwili płyną także od urzędników
, którzy chcą z dużą pewnością, w zgodzie z prawem i interesem społecznym nadzorować te instalacje. W tej chwili niestety ta nadinterpretacja...
Pani poseł, proszę zmierzać do końca.
...prowadzi do patologii większych niż nawet jakieś zawężenie tych wymogów. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jak widać, wszyscy pytają i podnoszą kwestie bardzo indywidualne i charakterystyczne dla regionów, w których mieszkają. Moje pytanie, ale także obawy też wiążą się z miejscem, w którym mieszkam, i tym, co obserwuję. Otóż mieszkam w gminie, w której przeważa I klasa gruntów, przeważają rolnicy od wielu, wielu pokoleń uprawiający tę ziemię w najwyższej kulturze w rodzinnych gospodarstwach. Ale przeważa też - i to nieukryta, ale jawna - opcja niemiecka. Większość z nich to są dwunarodowcy z podwójnym obywatelstwem.
Czy ograniczenie i tzw. spekulacja polską ziemią, i unarodowienie tejże ziemi i rolników też ma wywoływać w nich obawy? Bo wydaje się, że te obawy mogą być słuszne po tym, jak PiS proklamował narodową edukację, narodowe media, a teraz narodową ziemię i wprowadzanie nowych standardów do Europy...
...jak pani minister Zalewska nam zapowiedziała, na które Europa jakoś nie czeka. Czy ci rolnicy mają prawo bać się, że po tych wszystkich narodowych nastąpi narodowa nacjonalizacja ziemi, a potem niestety narodowa demokracja?
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać: Kiedy pani premier opublikuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego?
To jest pytanie do pani premier.
I kiedy rząd wraz z większością parlamentarną zastosuje się do zaleceń Komisji Weneckiej? Pytam o to nie tylko w trosce o wizerunek państwa polskiego, bo ten aspekt już był tu po wielokroć podnoszony, ale w trosce o wizerunek nas, Polek. Od wieków Polka to w Europie, na świecie synonim damy, prawdziwej damy, a prawdziwa dama przestrzega zasad. Prawdziwa dama nie kłamie, prawdziwa dama dotrzymuje słowa. I otóż pierwsza dama polskiej polityki na arenie międzynarodowej, na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego ten wizerunek zrujnowała. Po pierwsze, okazała się kłamczuszką.
Opowiedziała o tym, jak to inwigiluje się dziennikarzy, wiedząc już tydzień wcześniej z audytu tego dotyczącego, że to nieprawda.
Po drugie, nie dotrzymała słowa, ogłaszając później, że nie zastosuje się do zaleceń Komisji Weneckiej, a wtedy w tymże parlamencie pochwaliła się tym, że to my sami zaprosiliśmy Komisję i zastosujemy się z całą uwagą do jej zaleceń.
Mam pytanie: Kiedy i jak pani premier ten wizerunek Polek, prawdziwych dam, zechce naprawić? Jak naprawi i sprostuje to kłamstwo...
...i jak dotrzyma obietnic, a jednocześnie...
Ja się nie martwię - przepraszam panie posłanki - o wizerunek prawdziwych dam w tym parlamencie, bo tu w Polsce same odpowiadają za to, czy są damami i czy prawdziwymi.
Myślę o wizerunku, reprezentując wszystkie Polki.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska co do projektu ustawy o zmianie ustawy o lasach.
Jest to kolejny projekt autorstwa PiS zawłaszczający kolejne obszary państwa. Tym razem wprawdzie rządowy, a nie poselski, ale też procedowany ekspresowo. Jego pierwsze czytanie odbyło się dzisiaj w komisji i niedawno je zakończyliśmy, a proponowany termin wejścia w życie to, ni mniej, ni więcej, 30 kwietnia, czyli raptem za 2 tygodnie. Projekt służy de facto przymusowej nacjonalizacji gruntów leśnych i przeznaczonych do zalesienia, będących w rękach prywatnych, na rzecz Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe reprezentującego w tej kwestii Skarb Państwa.
To już druga taka ustawa, gdzie państwo władczo ingeruje w, chciałoby się rzec: święte, prawo własności pod płaszczykiem ochrony przed nabywaniem przez cudzoziemców gruntów, tym razem leśnych. Jednak skierowana właśnie do Senatu ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa choć w części ma na celu ograniczenie zbywania gruntów państwowych, ta natomiast dotyczy tylko prywatnych lasów, które z chwilą decyzji o ich zbyciu będą z mocy prawa podlegały prawu pierwokupu lub odkupu przez Lasy Państwowe, i to nie za ustaloną przez strony cenę transakcji - klasyczny pierwokup - a cenę zaakceptowaną przez nadleśniczego bądź rzeczoznawcę powołanego przez Lasy bądź, w razie rozbieżności, ustaloną przez sąd. Oczywiście jest to pewien skrót tych uregulowań, które znalazły się w ustawie. Ustawa natomiast nie mówi nic o ograniczeniu obrotu gruntami przez same Lasy Państwowe, w tym ich zbywania w przetargu przecież, więc może także cudzoziemcom.
Kuriozalne jest uzasadnienie wnioskodawców, zresztą cytowane w części przed chwilą, że ˝projektowane rozwiązanie nie ingeruje w konstytucyjną istotę prawa własności˝, bo - sic! - ˝w przypadku chęci zbycia gruntu właściciel zachowuje podstawowy atrybut swojego prawa własności, tj. prawo do rozporządzania rzeczą - w przypadku bowiem woli zbycia rzecz zostanie zbyta, tyle że nabywcą zostanie Skarb Państwa˝ - i to za cenę, którą tenże, a nie strony, zaakceptował. To tak jakby powiedzieć, że wola narzeczonej zostanie wypełniona i wyjdzie ona za mąż, tyle że zostanie jej wyznaczony inny małżonek. Natomiast wynikające z Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zasady, w tym zakaz dyskryminacji ze względu na przynależność państwową, zasady swobody przedsiębiorczości i swobody przepływu kapitału, zostaną spełnione zdaniem wnioskodawców, bo ˝każda osoba fizyczna będąca obywatelem dowolnego państwa członkowskiego, także każdy podmiot niebędący osobą fizyczną, mający siedzibę w dowolnym państwie członkowskim będzie mógł przystąpić do procedowania nabycia gruntu leśnego bez żadnych ograniczeń co do ceny˝ - do procedowania... - przy czym ˝każda osoba fizyczna będąca obywatelem dowolnego państwa członkowskiego, także każdy podmiot niebędący osobą fizyczną, mający siedzibę w dowolnym państwie członkowskim będzie musiał w równym stopniu liczyć się z tym, że nie nabędzie niepaństwowego gruntu leśnego, jeśli Skarb Państwa skorzysta z prawa pierwokupu nabycia tego gruntu˝ - i oczywiście odpowiednio podyktuje cenę.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dopuszcza wprawdzie wprowadzanie na poziomie krajowym ograniczeń w wykonywaniu podstawowych swobód ustanowionych w traktacie, jeśli służy to osiągnięciu celu leżącego w interesie ogólnym, a środki konieczne do realizacji tego celu są równe dla wszystkich, adekwatne i proporcjonalne. Najważniejszym jednak zarzutem z naszej strony wobec projektu ustawy jest jego nieadekwatność w stosunku do publicznego celu, w którym jest wnoszony. Tym celem publicznym, na który powołują się wnoszący projekt ustawy, jest zawarty w zmienianej właśnie ustawie o lasach wymóg wzrostu lesistości kraju. Leży on zdaniem wnioskodawców w żywotnym interesie Rzeczypospolitej Polskiej jako wspólnoty narodowej. Tyle że, po pierwsze, zmiana właściciela gruntów leśnych i przeznaczonych do zalesienia, niezależnie, czy to będzie obrót prywatny, czy upaństwowienie, w niczym nie zmienia charakteru tych gruntów ani nie zwiększa, ani nie zmniejsza lesistości, po drugie, w celu zwiększenia lesistości wystarczy nabywanie przez Lasy Państwowe odpowiednich w tym celu gruntów na zasadach ogólnych, jak to do tej pory miało miejsce, lub zalesianie gruntów, obecnie w ich dyspozycji, już do tego przeznaczonych bądź odpowiednie zachęty dla innych niż Lasy Państwowe właścicieli. Niestety cel publiczny, przywołany w projekcie
bez przekonującego uzasadnienia, utożsamiony został z ˝powiększaniem areału lasów narodowych˝, cokolwiek by to znaczyło
. Można jednak konkludować, że jedynym narodowym lasem w rozumieniu ustawy jest las państwowy we władaniu Lasów Państwowych, ale i tu ustawowa nacjonalizacja nie jest ˝jedynym instrumentem˝, jak to określono.
Projekt nie odpowiada też na wspomnianą wcześniej obawę co do wykupowania lasów przez cudzoziemców, bo w ogóle tej kwestii nie dotyka.
Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska wnosić będzie o odrzucenie projektu ustawy w całości. W razie dalszego procedowania będziemy składać wnioski mniejszości zmierzające do ograniczenia regulacji do prawa pierwokupu prywatnych lasów i gruntów na rzecz Skarbu Państwa tylko na zasadach ogólnych, zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, i proponować wydłużenie vacatio legis. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać wnioskodawców, przedstawiciela wnioskodawców: Na jakiej podstawie państwo wnosicie, że bez tego de facto wywłaszczenia odbędzie się jakiś niekontrolowany wykup gruntów leśnych, i na czym ten niekontrolowany wykup miałby polegać? Kto miałby go kontrolować i kto normalnie taki wykup powinien kontrolować? Bo nie ukrywam, że jest to sformułowanie dość trudne i bardzo specyficzne. To jest jedna kwestia.
Druga kwestia. Chciałabym zapytać o takie sformułowania, które się znalazły w państwa uzasadnieniu, jakoby ten właśnie przymusowy wykup przez Lasy był jedynym narzędziem ochrony i kształtowania środowiska przyrodniczego w tychże lasach. Czy zatem jedynie upaństwowienie gwarantuje przestrzeganie przepisów i zasad ochrony środowiska? I czy to znaczy, że zmierzamy do dalszego upaństwowienia różnych innych dziedzin naszego życia w celu przestrzegania zasad ochrony środowiska i ochrony... Bo przed chwilą mój przedmówca pytał, czy obowiązkiem państwa jest ochrona obywateli. Na czym ta ochrona obywateli ma polegać w kontekście upaństwawiania ich własności? To tyle z mojej strony. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałabym zadać pytanie de facto rządowi, bo projekt jest projektem rządowym. Jest to projekt, który wyzuwa Polaków w kolejnym etapie z ich własności, tym razem z własności lasów, lasów prywatnych. Mam pytanie: Po co wam ten las? Czy nie macie dość kłopotów z już istniejącym lasem państwowym i z puszczą? To powoduje de facto wywłaszczenie z lasów prywatnych naszych obywateli, i to za cenę ustaloną de facto przez nadleśniczego. I będzie to cena rynkowa, rynku już nie będzie, więc będzie to cena niska, z której zbywca nie może się wycofać, i nie będzie mógł wymienić się bądź sprzedać swojej własności, bądź zamienić jej z sąsiadem.
Czy mamy się spodziewać wkroczenia w następnej kolejności i upaństwowienia kolejnych sfer życia, bo tylko państwowe czy narodowe jest dla dzisiejszego rządu właściwe?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Te poprawki dotyczą uzupełnień związanych z wymogiem kwalifikacji rolnych, nad którymi bardzo szeroko rozwodzi się ta ustawa, bo taki też jest zamierzony jej cel - bezpieczeństwo produkcji żywności na odpowiednim poziomie przez ludzi o odpowiednich kwalifikacjach. Moje pytanie dotyczy tego, jakie kwalifikacje musi mieć prezes Agencji Nieruchomości Rolnych, żeby... tak wysoko wykwalifikowany, który na dużym areale prowadzi działalność. Bo rozumiem, że prezesi nie muszą się znać na koniach, prezesi elektrowni - na energetyce, ale wydaje się, że uprawianie roli wymaga szczególnych kwalifikacji. A więc jakich kwalifikacji wymaga uprawianie roli w dużym wymiarze? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Cytuję za TVP Info: Jeśli media narodowe mają wpływać na społeczeństwo, to muszą być oglądane, i to jest problem, przed którym stoimy. I któż to powiedział? Ano powiedział to sam prezes bodaj w piątek podczas konferencji w wyższym seminarium duchownym. Ja rozumiem, bo z waszych projektów to bez ogródek wynika, że Polacy będą musieli pod rygorem np. odcięcia prądu płacić za waszą TV. Ale ze słów prezesa wynika, że będą też musieli ją oglądać. Pytam więc, jak ten przymus chcecie egzekwować. I czy to będzie przymus bezpośredni np. pod osobistym nadzorem ministra Ziobry? A może wyrafinowane wymuszenia w wykonaniu samego prezesa Kurskiego lub innych celebrytów srebrnego ekranu?
Na koniec anegdota. Lata 70., powstaje Program 2 Telewizji Polskiej. Kowalski ogląda, przemawia towarzysz Gierek, więc zmienia kanał na inny, a tam władza, milicjant, który mówi: I co, Kowalski, nie podoba się?
Czyżby déj? vu? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Ja kontynuując pytanie mojego przedmówcy o notyfikację, chciałam zapytać także o los skargi do Komisji Europejskiej w sprawie nadmiarowej pomocy dla współspalania. Zaraz wytłumaczę, dlaczego to pytanie zadaję w kontekście ustawy wiatrakowej. Jak mówią eksperci, ta nowa ustawa, tzw. wiatrakowa, zahamuje na pewno rozwój tego rynku, szacuje się, że gdzieś na 6 do 10 lat, i jak eksperci podają, mogę podać: Instytut Jagielloński, pan prof. Marcin Roszkowski, jest to świadoma decyzja rządu.
Chciałam zapytać, czy prawdą jest, że rząd, jak twierdzą eksperci, właśnie chce postawić w nowej polityce energetycznej głównie na współspalanie biomasy w zakresie OZE, i czy nie jest tak, że wszyscy za ten, że tak powiem, powrót, jak ja już mówię, do średniowiecza środowiskowego zapłacimy? Bo jeśli skarga na współspalanie biomasy okaże się skuteczna, to zapłacą producenci energii elektrycznej, a tak naprawdę konsumenci końcowi, czyli my. A drugi raz zapłacimy w postaci większych opłat za energię, bo zamiast energetyki odnawialnej, wiatrowej, która w zakresie źródeł odnawialnych, panie pośle, jest najtańszą
energetyką, zapłacimy za droższą energię. Za współspalanie biomasy, może drzewnej...
Tak, bo z Puszczy Białowieskiej.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Platforma Obywatelska wobec procedowanej obecnie ustawy.
Pozwolicie państwo, że zważywszy na 5-minutowy czas na wypowiedź dotyczącą tak obszernej i skomplikowanej ustawy, zacznę de facto od końca. Wprawdzie nawet najbardziej skomplikowaną ustawę można omówić w krótkich słowach, ale pod warunkiem że jest ona spójna logicznie i podporządkowana systemowo jakiemuś celowi, a tego akurat tej ustawie, zresztą nie jej jedynej, zarzucić nie można.
Ta ustawa to tak naprawdę kolejny zamach na odnawialne źródła energii. W efekcie możemy mieć definitywny koniec rozwoju nowoczesnej energetyki odnawialnej w Polsce, a zwłaszcza marzeń o powszechnej energetyce obywatelskiej.
Ten projekt to też kolejna demonstracja lekceważenia regulacji wspólnotowych obowiązujących nas na skutek dobrowolnej, popartej referendum akcesji do Unii Europejskiej.
Ponieważ mam krótki czas, od razu zapowiadam, że w związku z przytoczonymi zaraz argumentami Klub Poselski Platforma Obywatelska wnosi o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Może jeśli chodzi o argumentację merytoryczną, spróbuję się skupić na kilku podstawowych kwestiach, aczkolwiek miałam wrażenie, wysłuchując moich przedmówców, że rozmawiamy o zupełnie innej ustawie. Rozumiem, że po rewolucji semantycznej ona przeszła już także taką logiczną.
Energetyka jest jednym z kluczowych segmentów gospodarki, a procesy legislacyjne jej dotyczące powinny być transparentne i opierać się na rzetelnych analizach, tymczasem po grudniowej nowelizacji ustawy o OZE oraz projekcie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych mieliśmy wczoraj popis demagogii i przesądów - do Sejmu został wniesiony kolejny projekt ustawy z zakresu energetyki, który nie przeszedł konsultacji społecznych ani uzgodnień międzyresortowych, a także niezawierający oceny skutków regulacji.
Przedstawione uzasadnienie do projektu jest, łagodnie rzecz nazywając, lakoniczne. Mam tu na myśli streszczenie skutków oceny regulacji, które zajmuje raptem pół strony, a całe uzasadnienie w dużym stopniu nie odwołuje się nawet do wszystkich zawartych w projekcie zmian, a dotyczą one tych najważniejszych spraw, związanych z mikroinstalacjami i ich wspieraniem. Chcę tu powiedzieć, że tego wsparcia nie będzie w ogóle, wręcz przeciwnie, często mikroinstalacje i ich właściciele będą wspierać państwo na nowych zasadach.
Najdalej idące zmiany dotyczą przepisów dedykowanych mikroinstalacjom, to jest najmniejszym instalacjom OZE o mocy do 40 kW. Projekt przewiduje uchylenie przepisów ustawy o OZE, które składały się na tzw. poprawkę prosumencką, która została przyjęta przecież także głosami PiS-u. Przepisy te, choć nigdy nie weszły w życie, miały wprowadzać do polskiego prawa znany z innych państw członkowskich Unii Europejskiej system rozliczeń w postaci tzw. taryf gwarantowanych. Tego typu mechanizmy opierają się na stałej, gwarantowanej przez określony czas cenie zakupu energii od mikrowytwórców przez przedsiębiorstwa obrotu energią. W zamian wnioskodawcy proponują system rozliczeń w formie tzw. opustu, jest to postać nienazwana i nieznana w Unii Europejskiej systemu rozliczeń, na mocy którego mikrowytwórca będący prosumentem byłby uprawniony za każdą kilowatogodzinę energii elektrycznej wprowadzonej do sieci odebrać z tej sieci 0,7 kWh energii w przypadku instalacji o mocy do 7 kW. Odpowiednio w przypadku mikroinstalacji o mocy większej niż 7 kW mógłby odebrać 0,5 kWh, a w przypadku mikroinstalacji z dotacją, nawet tych o większej mocy, 2-3 kW - zaledwie 0,35 kWh. Co zaskakujące, prosument ma mieć możliwość uczestnictwa w omawianym systemie jedynie przez okres 10 lat, podczas gdy w przypadku pozostałych instrumentów jest to w zasadzie lat 15.
Do projektu nie przedstawiono żadnych wyliczeń i żadnych danych ani informacji, czy zostały wzięte pod uwagę faktyczne koszty wytwarzania energii w poszczególnych mikroinstalacjach. Tym samym nie wiadomo, czy proponowany mechanizm zapewnia potencjalnym prosumentom faktyczne wsparcie, czy też nie. Czy przyjęta przez państwo regulacja gwarantuje przyszłym wytwórcom zwrot inwestycji, czy wręcz przeciwnie, skutkuje stratą finansową?
Najbardziej bulwersujący wpis i propozycja w tej ustawie to wprowadzenie opłaty przejściowej związanej ze zmianą w ustawie o KDT, która to opłata i który to system nie ma bezpośredniego związku z odnawialnymi źródłami energii...
Proszę się zbliżać do końca, pani poseł.
...a będzie wprowadzać dodatkowy podatek dla polskich rodzin. Pozwolę sobie zadać pytanie w tej sprawie w sesji pytań. Przekazuję jednocześnie wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Ja chciałam zapytać o przeznaczenie dziwnie wprowadzonej, jak już wcześniej wspominałam, do ustawy zmiany w ustawie o KDT, mówiąc w skrócie. Zmiana ta dotyczy opłaty przejściowej, która pierwotnie miała pokrywać wyłącznie kończące się już zobowiązania wynikające z tzw. kosztów osieroconych. I one powinny niebawem wygasać do zera. Pomimo że te obowiązki się zmniejszają, i tak były notyfikowane w Komisji Europejskiej. Rząd chce obecnie zwiększyć opłatę przejściową z 3,87 zł brutto do 8 zł dla gospodarstwa domowego na miesiąc. W tej sytuacji oznacza to, że będzie dysponował kwotą ok. 2,4 mld zł na rok. Nowelizacja ta, co dziwne, zakłada także rozszerzenie przeznaczenia tych środków, kompletnie nieprecyzyjne i na pewno będące niedozwoloną pomocą publiczną, a w każdym razie wymagające notyfikacji w Komisji Europejskiej.
Sposób lokowania tych środków też budzi podejrzenia. Mogą być lokowane certyfikaty inwestycyjne zarządzanych przez Skarb Państwa funduszy inwestycyjnych
, następnie zamienione na akcje przedsiębiorstw energetycznych, np. węglowych, a następnie oddawane do Skarbu Państwa.
Dziękuję.
Czy uważacie, że ten dodatkowy podatek dla polskich rodzin na sfinansowanie braku pomysłu na górnictwo jest odpowiedni?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta ustawa to kolejny bubel prawny - bez konsultacji społecznych, bez oceny skutków regulacji, demontujący kolejny element z udziałem odnawialnych źródeł energii w Polsce. W efekcie możemy mieć definitywny koniec rozwoju nowoczesnej energetyki obywatelskiej. Ten projekt to też kolejna demonstracja lekceważenia regulacji wspólnotowych obowiązujących nas na skutek, zaznaczam, dobrowolnej, popartej referendum akcesji do Unii Europejskiej.
Jednocześnie ten projekt pod płaszczykiem odnawialnych źródeł energii wprowadza dodatkowy podatek dla polskich rodzin, podnosząc opłatę przejściową do 8 zł. To da wam, jak szacujecie, ok. 2,4 mld rocznie. Moje pytanie dotyczy tego, czy to są pieniądze, które... czy polskie rodziny złożą się na brak waszych pomysłów na górnictwo. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pierwotnie chciałam zadać pytanie za klasykiem: Co wam zrobiły te wiatraki, że tak chcecie je rugować z Polski? Ale po wczorajszej debacie o OZE i po dzisiejszej wypowiedzi pani premier już wiem, że to jest nowa polityka ekologiczna państwa.
Właśnie w obronie suwerenności zamkniemy się w rezerwacie, gdzie uprawiać będziemy łowiectwo i zbieractwo, przyrodę będziemy chronić: las przez wycinanie drzew, zwierzynę przez odstrzał, a poza tym będziemy zbierać chrust, to znaczy biomasę, by potem palić nią pod narodowym kotłem. Życzę powodzenia.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Poselskiego Platforma Obywatelska przedstawić stanowisko w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw. Pozwólcie państwo, że na początek przytoczę kilka naprędce już tu na sali wynotowanych tytułów, które jednak towarzyszą nam w obradach nad tą ustawą, bo wbrew intencjom i sposobowi procedowania jednak ta zmiana nie umyka uwadze opinii publicznej. To są takie tytuły: ˝Koniec energetyki obywatelskiej w Polsce˝, ˝Polskim rodzinom odbierane są taryfy gwarantowane˝, ˝Rząd funduje rekordową podwyżkę prądu, za wsparcie węgla zapłacimy 10 razy więcej niż za wsparcie OZE˝, ˝Zmiana ustawy o OZE otworzy furtkę do spalenia Puszczy Białowieskiej˝, ˝Polską branżę OZE czeka upadek˝.
To są autentyczne tytuły i autentyczne wypisy nie tylko z mediów elektronicznych.
Szanowni państwo, ta ustawa jest zła, ona jest dramatycznie zła. Myślę, że z tego zdają sobie sprawę także jej rzeczywiści autorzy, co wielokrotnie można było obserwować podczas obrad komisji. Powstała wprawdzie w Ministerstwie Energii, nikt tego nie ukrywa, ale może nie było chętnych do podpisania się pod tym dziełem i uzyskania akceptacji w żmudnych procedurach i uzgodnieniach. Ale ta ustawa jest zła nie tylko z punktu widzenia poprawności procesu legislacyjnego. Jest zła, bo burzy systemowe, choć wypracowywane długo, może zbyt długo, może niedoskonałe, ale co ważne, wynegocjowane z partnerami społecznymi i z ówczesną opozycją rozwiązanie, która teraz proponuje ? rebours przewrócenie tego, za czym głosowała dopiero co.
Nowa władza ma oczywiste prawo do zmian, ale burząc, niczego w tym przypadku nie tworzy, bo nawet te próby zaproponowania nowych rozwiązań w tej ustawie są tak nieudolne, że w rezultacie są bądź nierealizowalne w rzeczywistości prawnej i gospodarczej, bądź przyniosą skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego przez wnioskodawcę.
Proszę wybaczyć, że nie będę katowała państwa, zresztą ze względu na szczupłość czasu się nie da, przykładami. Zresztą sami de facto to państwo przyznają, zapowiadając nowelizację, zanim projekt został uchwalony i zgłaszając kolejne poprawki. To nie dziwi.
Do projektu ustawy, który składa się raptem z 19 artykułów zawierających 47 zmian do poprzedniej ustawy, tylko w komisji złożono 64 poprawki, w zasadzie wszystkie to poprawki jego autorów. Mamy kilkanaście kolejnych. Czy to świadczy o standardach legislacyjnych i przemyślanych rozwiązaniach? Platforma Obywatelska jest przeciwna zmianie ustawy o OZE w tej formie. Daliśmy temu wyraz, wnosząc o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Uważamy również, że zidentyfikowane braki czy niedoskonałości obecnie obowiązującej ustawy można było naprawiać, i jeszcze można naprawiać, nie rujnując przyjętych rozwiązań. Wskazując najważniejsze mankamenty zaproponowanego kształtu zmiany ustawy, będziemy zgłaszać poprawki, które w pewnym stopniu mogą te wady ograniczyć. Podam przykład tych najważniejszych, które wiążą się także z tymi tytułami.
Dlaczego wieszczy się koniec energetyki obywatelskiej? Ano właśnie dlatego, że nie będzie odpowiedniej rekompensaty, zachęty dla obywateli do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne w wymiarze osobistym i lokalnym. Wręcz przeciwnie, proponuje się - i to są cytaty - rozwiązania dla bogatych hobbystów, zwolenników produkowania energii odnawialnej nie tylko na własny koszt, ba, zwolenników fundowania części energii wyprodukowanej w domowych instalacjach państwu. Likwiduje się bowiem system taryf gwarantowanych, za którym PiS głosował w poprzedniej kadencji, a który oferował stabilne warunki i rozwój energetyki prosumenckiej. Zmienia się to na rzecz nikomu na świecie nieznanego tzw. opustu - to też nowomowa - czyli nierównego barteru w postaci rozliczenia wyprodukowanej w mikroinstalacji energii w stosunku 1 do 0,7, czyli bez zapłaty za nadwyżkę. Nie będzie też wsparcia produkcji własnej energii w mikro- i małych przedsiębiorstwach, bo przecież przedsiębiorca z istoty nie jest hobbystą, więc nie może być prosumentem, mimo że już zapowiada się zmiany tego stanowiska.
Kolejną
niebezpieczną kwestią jest powrót do współspalania, ale w tej sprawie będę chciała jeszcze się wypowiedzieć w pytaniach.
Składam zatem zapowiedziane poprawki na ręce pani marszałek.
Pani marszałek, liczę na lekkie wydłużenie czasu w trybie sprostowania, bo chciałabym się odnieść do wypowiedzi posła Sitarskiego...
Ale nie była pani poseł...
...który odwołał się do mojego nazwiska...
Bardzo proszę, ale...
...i zarzucił mi niewiedzę.
Bardzo proszę krótko.
Tak więc krótko chciałabym odpowiedzieć, że przede wszystkim cytowałam tytuły i to nie było moje zdanie, ale były to cytaty z tytułów w mediach na ten temat. Na pewno wiem, jak wygląda symbioza górnictwa z energetyką odnawialną, o której pan poseł wspomniał. Ona polega właśnie na współspalaniu i na tym, że zmniejszony został obowiązkowy udział biomasy we współspalaniu i dopuszcza się kwestionowane przez Unię Europejską współspalanie nawet w nowych instalacjach, niekoniecznie dedykowanych, bo ta definicja została rozszerzona.
Chciałabym zapytać, czy rzeczywiście współspalanie biomasy będzie tą główną metodą, narodowym narzędziem
osiągania udziału OZE w produkcji energii elektrycznej. Dziękuję bardzo.
Szanowny Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chcę zadać dość obszerne pytanie i będę prosiła o odpowiedź przede wszystkim na piśmie. Te pytania dotyczą przede wszystkim systemu opustowego. Chciałabym zapytać, czy istnieją źródła, dane w literaturze fachowej, które potwierdzają wyższość modelu opustowego nad taryfami gwarantowanymi, zwłaszcza w zakresie wspierania i rozwoju tzw. prosumeryzmu, czyli energetyki obywatelskiej. Jeśli ministerstwo dysponuje modelami ekonomicznymi, na których oparło swój system opustowy i użyte w tym mechanizmy, prosiłabym o ich przedstawienie.
Ale chciałabym się skupić przede wszystkim na takim elemencie ustawy o tzw. OZE, który jakby nie przystaje do treści merytorycznej, a w szczególności na opłacie przejściowej wynikającej z tzw. ustawy o KDT. Chodzi o wpisaną do nowelizacji ustawy zmianę zasad rozliczania kontraktów długoterminowych, którą Komisja Europejska potraktowała jako pomoc publiczną, i zażądała ich rozwiązania. Po długich negocjacjach, za które notabene odpowiadał ówczesny wiceminister gospodarki, a dzisiejszy minister energii Krzysztof Tchórzewski, Bruksela wydała decyzję zatwierdzającą obowiązującą ustawę i pewien model pomocy publicznej w tym zakresie, który jest zawarty w tej ustawie.
Moje pytanie dotyczy przyczyn zawarcia tej zmiany w ustawie o OZE i tego, jakie działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii ma na myśli wnioskodawca, rozszerzając
podstawy opodatkowania. Chciałam jednocześnie zapytać, jeśli można, o uzasadnienie podwyższenia opłaty stałej, w przeciwieństwie do rozwiązań dotychczasowych, dla gospodarstw domowych do 8 zł brutto na miesiąc...
Dziękuję, pani poseł.
...a jednocześnie jej obniżenie - już kończę - dla największych odbiorców. Dziękuję.
Panie marszałku, ja tylko w kwestii formalnej. Chciałam jednak ponowić prośbę o odpowiedź na piśmie na pytania. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Podczas gdy w ramach Komisji Europejskiej nie zakończyła się jeszcze sprawa skargi na wsparcie finansowe Polski, chodzi o współspalanie, my dziarsko wracamy do tego rozwiązania, nieekologicznego i niedobrego z punktu widzenia innowacyjności. Wracamy dziarsko do XIX w. Będziemy palić węglem i drewnem, bo nie chodzi tu o wysokoefektywne spalanie odpadów energetycznych z działalności komunalnej, do czego pan minister próbuje nas przekonać. O tym, że chcemy polskie lasy wyciąć i spalić razem z węglem, wyeliminować ze wsparcia odnawialne źródła energii, można w tej ustawie przeczytać.
Proszę o głosowanie za odrzuceniem tego rozwiązania i powrotem do tego, które było poprawne, dopuszczało współspalanie, ale na cywilizowanych warunkach. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałam zapytać, w czym przeszkadza wnioskodawcom dotychczasowa definicja drewna pełnowartościowego, którego nie można było spalać właśnie w celach energetycznych. Dlaczego wprowadza się nowe rozwiązanie, i to minister środowiska, bo przecież nie ochrony środowiska, będzie decydował, który chrust, z którego polskiego lasu można będzie w tym piekielnym kotle narodowym palić.
Czy współspalanie będzie jedynym sposobem dojścia do poziomu odnawialnych źródeł energii w Polsce, powrotu do XIX w., do początku rewolucji przemysłowej?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałam zapytać, co w zasadzie przeszkadza wnioskodawcom w tym, żeby ruch prosumencki był w Polsce. Cała ta ustawa zmierza do likwidacji energetyki obywatelskiej, bo prosument według ministerstwa to jest hobbysta, który będzie dopłacał państwu do tego luksusu, że zamontuje sobie małe źródło energii. A w związku z tym, że przedsiębiorca z istoty nie jest hobbystą, to nie może być prosumentem, bo będzie chciał zarabiać. A zarabianie w tym kraju jest w tej chwili największym grzechem ...
...nawet zarabianie na siebie, nawet zarabianie na własne bezpieczeństwo energetyczne, zarabianie w ten sposób, że się to bezpieczeństwo zachowuje za godziwą cenę, ułatwiając życie państwu. Ale nie, to państwo ma decydować, to państwo ma mieć ten guzik, którym odetnie każdego obywatela w Polsce, jak będzie niegrzeczny, od prądu. I nie będzie taki obywatel mógł sobie
nawet wiatraczka postawić.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałam...
...zapytać: Co się stało w ciągu tych kilku miesięcy, że zmieniliście zdanie i likwidujecie taryfy gwarantowane? Co do taryfy gwarantowanej to głosowaliście za tym rozwiązaniem przeciwko rządowi. Burzycie system, który nie zdążył wejść w życie, ale nie proponujecie niczego nowego, bo tego tzw. opustowego czy raczej odpustowego systemu nikt na świecie nie wprowadził. I nikomu nie umiecie powiedzieć, na podstawie jakich wyliczeń żeście go wprowadzali. To jest tak, jak pan minister powiedział: to jest decyzja polityczna, a w polityce nie trzeba liczyć. Tylko że obywatel liczy, bo obywatel ma wyliczoną pensję, i obywatel liczy też na to, że jeśli prawodawca coś uchwali, to dotrzymuje słowa. Ludzie honoru dotrzymują słowa.
Czy to znaczy, że jesteście bez honoru?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ktoś to z ław poselskich powiedział, że ja mam piekielne myśli. Myślę, że to nie ja akurat. Czy nie można piekielną myślą nazwać propozycji wprowadzenia - pod płaszczykiem wsparcia dla odnawialnych źródeł energii - w tej ustawie nowego podatku dla polskich rodzin, podatku w wysokości 96 zł rocznie, tzw. opłaty przejściowej? Przecież to nikt inny jak pan minister Tchórzewski swego czasu negocjował tę ustawę, która miała czemuś innemu służyć. To jest wynegocjowany program wsparcia publicznego dla dużych przedsiębiorstw energetycznych w zamian za rozwiązanie kontraktów długoterminowych. I te opłaty miały wygasać. A wy je utrwalacie, ba, podwyższacie. Ale nie każdemu, bo najbardziej energochłonnym przedsiębiorcom zmniejszacie tę opłatę. Uważaliście, że opłaty gwarantowane, taryfy gwarantowane, które miały kosztować polskie rodziny 40 gr miesięcznie, były za drogie, a jeżeli chodzi o 8 zł nowego podatku, bezpodstawnego i bezprawnego, uważacie, że to jest w porządku. I to są wasze piekielne myśli.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Ta ustawa jest zła, ona jest dramatycznie zła, i to z punktu widzenia legislacyjnego.
Ta ustawa to jest 49 zmian będących poprawkami, do których zgłoszono już w pierwszym czytaniu 63 kolejne, a potem 14 w drugim czytaniu. Wszystkie od autorów. I jest to ustawa, która jeszcze nie została uchwalona, a już minister zapowiada jej nowelizację. Wy po prostu potraficie tylko psuć, tylko demontować.
Nie tworzycie niczego nowego, bo nawet te pomysły, które się znalazły w tej ustawie, są dramatycznie złe, nierealizowalne.
Wymyśliliście sobie konstrukcje, które są nie do wykonania. Zachowujecie się jak sfrustrowany facet, który nie może zdać na prawo jazdy i biega, i rozkręca innym auta.
Jak daleko to pójdzie?
Panie Marszałku! Dziękuję za sprostowanie. Dobrze, że nie Narutowicz, bo już się zaczęłam bać.
Szanowni Posłowie! Szanowny Marszałku! W imieniu klubu Platforma Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie stanowiska, poprawek Senatu do ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw.
Szanowni państwo, z tej trybuny już wielokroć mówiłam, że to jest bardzo zła ustawa, która odwraca nas, kieruje w tył i sprawia, że zmierzamy zupełnie wstecz wobec trendów w zakresie energetyki na świecie i w Europie. To jest ustawa zła, jeśli chodzi o procedowanie - bez konsultacji społecznych, międzyresortowych, bez podania skutków regulacji, zabałaganiona kolejnymi poprawkami. 63 poprawki de facto odautorskie w pierwszym czytaniu, 13 poprawek w drugim czytaniu, 17 poprawek senackich, bo tylko te Senat przyjął - to też są autopoprawki - poprawki po poprawkach i po poprawkach z jednoczesnymi zapowiedziami zmian. To jest ustawa zła, bo nakłada na Polaków dodatkowy podatek pod płaszczykiem odnawialnych źródeł energii, podwyższająca opłatę przejściową. Będą niespotykane podwyżki energii. Każda rodzina zapłaci ok. 96 zł dodatkowej opłaty niezwiązanej z OZE. To jest ustawa, która jeszcze w poprawkach Senatu jest antykonsumencka. Wprowadziła ona de facto uwolnienie cen ciepła, bo ograniczenia ustawowe podwyżek ciepła, które były w ustawie, zostały scedowane na ministerstwo, na rozporządzenie. Te argumenty podnosił także URE. Pozostało to bez odpowiedzi ze strony resortu. Ta antyprosumencka ustawa, która jest przeciwko odnawialnym źródłom energii, wprowadzana jest wtedy, kiedy Parlament Europejski rekomendował wnioski Komisji Europejskiej dla wsparcia energetyki obywatelskiej jako jednego z aspektów bezpieczeństwa energetycznego i część unii energetycznej, o którą przecież Polska postulowała.
Platforma Obywatelska oczywiście nie będzie przeciwko poprawkom, które korygują błędy, ale będzie przeciwko poprawce, która uwalnia de facto ceny ciepła dla obywateli. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wszyscy już wiemy, że ta ustawa nie tylko jest zła, ale ona nie jest o OZE, tylko przeciw OZE. Ale ona jest też przeciwko polskim rodzinom. Odbiera im taryfy gwarantowane, czyli możliwość wyprodukowania za godziwą cenę energii na własne potrzeby, nakłada dodatkowy podatek w postaci podwyższenia opłaty przejściowej w wysokości 96 zł rocznie, ale także w tej poprawce senackiej zdejmuje ochronę, jeśli chodzi o podwyżki cen ciepła. W tej poprawce ta ochrona, która była zawarta w ustawie, została przekazana do regulacji przez rozporządzenie, które oczywiście może być tak kształtowane, jakie są potrzeby, zwłaszcza sektora ciepłowniczego. Mało tego, że polskie rodziny nie są chronione ani w zakresie swoich rachunków za energię, ani w zakresie możliwości produkowania energii na własny użytek, to jeszcze dodatkowo przestaje się chronić
ceny ciepła.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja oczywiście będę kontynuowała ten bulwersujący temat 7 mld zł, przy którym kolega poseł, nie ma go już obecnie, podkreślił, że roztrząsamy niepotrzebnie takie drobne wydatki, prawda, w kontekście Hiszpanii chociażby, i niepotrzebnie się nad tym pochylamy. Jednak wydaje mi się, że jest taka potrzeba. Ja myślę jednak inaczej niż koleżanka, która ufa, że gdyby pan minister wiedział, na co chce przeznaczyć te środki, toby się z nami tą wiedzą podzielił. Ja myślę, że ta wiedza jest, bowiem trudno, żeby jej nie było. Patrząc na to, jakie kategorie wydatków mogą być poczynione w związku li tylko z likwidacją kopalń i jak one są wyliczane, to nie jest takie trudne wyliczenie, jaka wielkość to jest, jeśli się wie oczywiście, ile kopalń i jakie chce się likwidować. Odpowiedź jest jedna: ta likwidacja obejmuje dużo więcej kopalń niż pierwotnie zakładano i rząd wie, ale niekoniecznie chce się tą wiedzą dzielić z wiadomych powodów, bądź jest opcja druga, że środki te są przeznaczone owszem na likwidację, ale w postaci wynagrodzeń likwidatorów, mówiąc tak dość obrazowo i ogólnie, bo patrząc, jak pięknie się rozrasta ta narośl, ten rak likwidacyjno-restrukturyzacyjny na tym, co już nie jest
kopalnią, to można się spodziewać, że to są kolejne synekury. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać wnioskodawców o to, czy pochylaliście się państwo, czy rozważaliście - jeśli nie, to postuluję rozważenie tych kwestii w toku prac w komisjach - kwestię dotyczącą sytuacji osób niepełnosprawnych, głównie intelektualnie, które znajdują się pod opieką samotnych opiekunów, a także kwestię ich sytuacji prawnej, kiedy nagle opiekunowie ulegają wypadkowi bądź zachorują. W tej chwili nie ma instrumentarium prawnego, które by pozwalało szybko reagować na taką sytuację.
Do mojego biura poselskiego zgłaszają się osoby właśnie w takiej sytuacji z obawą, że w razie nagłego zachorowania, także ze względu na zaawansowany wiek, ich podopieczny, z którym ze względu na ograniczenie intelektualne jest nawet utrudniony kontakt - trudny także ze względu na emocjonalny charakter - pozostanie bez opieki.
Apeluję właśnie o zajęcie się tym tematem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu klubu Platforma Obywatelska przedstawić stanowisko klubu w sprawie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks cywilny. Ten projekt ustawy wprowadza zmianę w art. 647
§ 5 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Zmiana ta dotyczy umowy o roboty budowlane i ma na celu ograniczenie solidarnej odpowiedzialności inwestora z wykonawcą za wynagrodzenie przysługujące wykonawcy do przypadków, w których inwestor wyrazi zgodę na piśmie na zawarcie umowy między wykonawcą a podwykonawcą.
W celu przyjrzenia się tej sytuacji należałoby się cofnąć do 2003 r., kiedy ten artykuł został wprowadzony. Aby zabezpieczyć inwestora przed ryzykiem podwójnej zapłaty, wprowadzono wówczas odpowiedzialność solidarną inwestora i uzależniono ją od spełnienia dwóch przesłanek dotyczących: po pierwsze, ustalenia zakresu robót podwykonawców w umowie inwestora z wykonawcą, po drugie, zgody inwestora na zawarcie umowy z podwykonawcą lub milczącej zgody. Konieczność spełnienia tych dwóch warunków miała właśnie uchronić inwestora przed podwójną zapłatą, bo po wyrażeniu zgody mógł on kontrolować płatności i ewentualnie wstrzymać zapłatę głównemu wykonawcy.
Przepis ten od początku rodził ogromne problemy interpretacyjne, z tym że trzeba powiedzieć - tak jak to bywa w naszej sytuacji legislacyjnej - iż najpierw tworzy się nie do końca spójne i dobre prawo, a potem sądy męczą się i usiłują w toku orzecznictwa naprawić sytuację. W drodze orzecznictwa utrwalił się pogląd, że inwestor taką zgodę może wyrazić także w sposób dorozumiany. Co do pojęcia i udowadniania tej dorozumianej zgody zrodziło się wiele wątpliwości, na kanwie których powstała petycja o zmianę tego zakresu, z tym że zmiana proponowana przez wykonawców nie spełnia tych oczekiwań, które są artykułowane, bo to nie jest tak, że inwestor będzie się zastanawiał i zawrze umowę tylko z wykonawcą rzetelnym, a nie z jakimiś firmami, ponieważ przede wszystkim ten zgłoszony przez państwa zapis dotyczy tylko solidarnej odpowiedzialności za zapłatę. Podwykonawca nadal będzie mógł zlecać bez jakiejkolwiek zgody, co może doprowadzić nawet do tego, - generalnie ta zmiana do tego zachęca - że inwestorzy, i to głównie publiczni, zaraz powiem dlaczego, będą zachęcani do tego, żeby się z tej solidarnej odpowiedzialności zwolnić, dalej podzlecając wykonawcom i kolejnym wykonawcom te prace, zwłaszcza że ten zapis jest wadliwy także merytorycznie. On dotyczy... Jest wymieniona tylko relacja między inwestorem a generalnym wykonawcą, nic nie mówi się o sytuacji wykonawców i dalszych podwykonawców, którą to kwestię reguluje ten pierwotny przepis, który chcecie państwo zmienić. I to jest jakby jedna kwestia pewnej nierówności podmiotów i możliwości, zwyczajnie, omijania tego zapisu zapewniającego obrót, jeśli chodzi o rynek inwestycji budowlanych.
Druga ogromna wątpliwość - zresztą te wątpliwości były podnoszone przez wszystkie konsultowane resorty i organizacje z wyjątkiem tych zainteresowanych tą dla siebie dobrą zmianą - to kolizja, która w ogóle nie została tu rozstrzygnięta, między Kodeksem cywilnym w części dotyczącej robót budowlanych a Prawem zamówień publicznych. Prawo zamówień publicznych dość rygorystycznie reguluje kwestie odpowiedzialności inwestora wobec wykonawcy, wykonawcy wobec kolejnych podwykonawców i wszystkie te relacje. Jednocześnie ta sama ustawa w art. 143c mówi o tym, że posiłkowo należy..., że te ograniczenia i uregulowania w Prawie zamówień publicznych nie ograniczają przepisów i uprawnień wynikających z Kodeksu cywilnego. A więc mamy sytuację taką, że albo są dwa reżimy prawne, inne obowiązki ciążą na inwestorze publicznym - a ten z reguły jest tym inwestorem, który podlega Prawu zamówień publicznych - a inne obowiązki czy mniej obowiązków - na inwestorze prywatnym wobec jego kontrahentów, albo przyjmiemy sytuację taką, że cała ochrona wykonawców, podwykonawców
wobec inwestora zawarta w p.z.p. będzie bezprzedmiotowa, jeśli ta ustawa wejdzie w życie. Problem jest ewidentnie. Myślę, że można by go doprecyzować...
Dziękuję bardzo, pani poseł.
...ale należy to zrobić bezwzględnie fachowo. Nie można złego prawa poprawiać jeszcze gorszym. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Myślę, że każda dyskusja może prowadzić do wzbogacenia i do jakichś konkluzji tylko wtedy, kiedy jest uporządkowana, a widać wyraźnie, że na tej sali mieszamy porządki, przede wszystkim porządek prawny z porządkiem etycznym i jego szczególną odmianą - porządkiem religijnym, a to nie to samo. Wielu posłów, zwłaszcza wspierających restrykcyjny projekt zaostrzający przepisy antyaborcyjne, powołuje się na naukę Kościoła, szczególnie mówiąc o tym, jak będą głosować.
Na naukę Kościoła. W kontekście głosowania, cytując chociażby panią premier, że będzie głosowała zgodnie z nauką Kościoła, nic mi nie wiadomo, a pilnie uczęszczałam na religię i pilnie nadal uczestniczę w życiu Kościoła, żeby nauka Kościoła regulowała kwestię głosowania.
Nic mi też nie wiadomo, by Dekalog mówił o karach. Dekalog mówi o tym, co jest grzechem, odwołując się do sumienia i ewentualnie do sądu Bożego.
W Dekalogu tak, ale nie ma kary więzienia. W związku z tym, że jednak etyka i religia odwołuje się do sumień, a nie do więzienia, apeluję, żeby to sumienie, a nie zagrożenie
więzieniem było...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...przewodnikiem. Moje pytanie...
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowny Pośle Wnioskodawco i Wspierający! Ja bym bardzo chciała uwierzyć, że z całym przekonaniem uważacie państwo, że ta ustawa jednak służy metodzie in vitro. Ale jestem przekonana, także po dzisiejszych wypowiedziach, że nie jesteście w dobrej wierze. Bo gdybyście byli w dobrej wierze, tobyście sprawdzili, jak to działa gdzie indziej. Ja już nawet nie mówię o sięganiu do opinii ekspertów, bo państwo jesteście przeświadczeni o własnej wiedzy i uważacie, że nie macie takiej potrzeby. Bardzo często powołujecie się na doświadczenia innych krajów, a tu mamy pod ręką doświadczenia włoskie. W 2004 r. zostało tam wprowadzone podobne rozwiązanie, jeśli chodzi o możliwość zapłodnienia tylko jednego zarodka. Wystarczyło sięgnąć i zobaczyć, jaki był tego efekt - dramatyczny. De facto doprowadziło to do tego, że ustawa przestała działać i została zmodyfikowana. Wystarczyło trochę pokory, ale wami rządzi pycha. Wy już nawet nie potrzebujecie tego jabłka z drzewa dobra i zła, bo wy bezpośrednio macie łączność. Wy nie potrzebujecie wieży Babel, wy wiecie wszystko, co jest dobre, co złe. Tylko pomnijcie, jak to się kończyło, kiedy człowiek wie lepiej z góry, nie chcę powiedzieć, że lepiej od Pana Boga, co jest dobre.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do wnioskodawców, a ściślej do klubu PiS-u, dlaczego państwo chcecie obradować nad ewidentnym bublem prawnym, i to bublem, którego nie da się w komisji poprawić, tylko dlatego że wasz przedstawiciel ten projekt zgłasza. Przypomnę, że ta zmiana dotyczy szczególnych przywilejów, uniknięcia odpowiedzialności solidarnej w umowie o roboty budowlane przez niektórych, i to tylko prywatnych, inwestorów, bo okazuje się, że jednocześnie ten projekt nie reguluje Prawa zamówień publicznych i pozostawia większe obciążenie, większe obowiązki inwestorom publicznym, zwalniając tych prywatnych. Jeden z posłów wczoraj w trakcie dyskusji powiedział, że to wygląda na lobbystyczną ustawę. Dlaczego chcecie procedować nad czymś, czego po prostu nie da się poprawić? Sądy już ten przepis dotyczący odpowiedzialności solidarnej uzdatniły do spożycia, jak ja to nazywam
, zostało wypracowane pewne orzecznictwo, które teraz chcecie jeszcze zepsuć, chcecie pozwolić na omijanie prawa i omijanie tej odpowiedzialności w sytuacji...
Dziękuję, pani poseł.
...kiedy jest jeszcze rynek inwestora w Polsce.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Słyszymy tu wiele o partnerstwie, o konsultacjach społecznych. Być może państwo je prowadzicie. Na ile skutecznie, to jest inna kwestia. Ale jeśli je prowadzicie, to bądź to z grupami interesów zbliżonymi do resortu, bądź to z takimi grupami, które mogą wpłynąć na wyniki wyborów. A ja chciałam zwrócić państwu uwagę na małe grupy, z którymi niczego nie konsultujecie i które lekceważycie.
Jedną z nich jest grupa niepełnosprawnych intelektualnie, zwłaszcza dzieci. Chodzi o opiekę stomatologiczną nad nimi, która wiąże się z wymogiem leczenia w znieczuleniu ogólnym. Nawet Naczelna Rada Lekarska zwracała się do ministerstwa. Nie ma żadnej odpowiedzi. Rygory i kryteria dotyczące prowadzenia tej działalności są tak wyśrubowane, że nikt nie składa w przetargach ofert do NFZ-u. Ta opieka jest sprawowana via spółka centralna, warszawska w Czechach. Za tę opiekę stomatologiczną polski podatnik, składkowicz zwraca środki, a NFZ nie ma nawet możliwości zweryfikowania, czy rzeczywiście ta opieka wobec tych niepełnosprawnych prowadzona jest przez wykwalifikowaną kadrę, czy to są w ogóle stomatolodzy. I nie ma żadnego odzewu.
Tak samo nie ma odzewu wobec sprawy, którą wielokrotnie poruszałam
z tej mównicy - sprawy pielęgniarek pracujących u podwykonawców pogotowia ratunkowego. To nie są duże pieniądze, ale to jest mała grupa i duże lekceważenie.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Zarówno CEFTA, jak i podobna do niej...
CETA, przepraszam, przejęzyczenie.
...umowa Europy z USA, która jeszcze nie jest gotowa, to kolejny krok - nie ma tu wątpliwości - przyspieszający globalizację. Jak to przy globalizacji bywa, wzmocni jednych, tych, którzy są już konkurencyjni, ale może także wyeliminować z rynku słabych. Polska nie jest potentatem gospodarczym. Tym bardziej należy bardzo uważnie przyglądać się tej umowie i sporządzić analizę kosztów i korzyści, bo niewątpliwie może być tak, że w tej skomplikowanej materii, mimo że jesteśmy mali, dzięki korporacyjnym powiązaniom z innymi gospodarkami okażemy się wygranymi na tej umowie. Ale przeprowadzenie takiej analizy to jest obowiązek rządu.
Tymczasem rząd uprawia kontredans, najpierw mówi, że będzie za, argumentując to tylko tym, że Polska byłaby jedynym krajem, który wetuje to przedsięwzięcie - jest to argument rzeczywiście bardzo merytoryczny - następnie jest trochę za i trochę przeciw, a teraz czeka na stanowisko i opinię Wysokiej Izby. Nie uwłaczając, jak mówi klasyk, nie chciałabym jako obywatel i podatnik
polegać na rozległej opinii ekonomicznej posła Tarczyńskiego czy pani prof. Pawłowicz, czy nawet swojej skromnej osoby. Chciałabym, żeby to była opinia fachowców. To jest zaniechanie rządu. Tu rząd nie odrobił swojego zadania i nie może się tłumaczyć...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
Owszem, jeśli pan się za takiego uważa...
Pani poseł...
...ale nie chciałabym polegać na pana zdaniu. Chciałabym polegać na zdaniu mojego rządu, któremu płacimy i który ma obowiązek poinformować o tym obywateli.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Klub Platforma Obywatelska jest oczywiście za ratyfikacją tego porozumienia. Mamy tylko apel do rządu, żeby odszedł od pewnej schizofrenii, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, bo co innego deklarujemy w porozumieniach, także paryskich, a co innego, zwłaszcza w zakresie usuwania wsparcia dla odnawialnych źródeł energii, dla energetyki rozproszonej, robimy w kraju. Jednocześnie chcę podkreślić, że sukces, który został odtrąbiony przez rząd, że uwzględniono w porozumieniu bilansowanie emisji CO
przez pochłanianie przez lasy, sprowadza się do tego, i taka skuteczna polityka sprowadzałaby się do tego, że trzeba by zalesić 80% kraju, łącznie z terenami miejskimi, czyli trzeba by wrócić do czasów Mieszka I. I to jest ta polityka ekologiczna w zakresie odnawialnych źródeł energii, która jest obecnie lansowana, odwrotnie niż się mówi za granicą. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Moje pytanie dotyczy tego, kiedy rząd zamierza odrobić lekcję, której nie odrobił.
Przy tak skomplikowanych kwestiach jak rozszerzanie globalizacji, gdzie ścierają się różne interesy ekonomiczne, Polacy mają prawo oczekiwać rzetelnej informacji, a rząd ma obowiązek ją przedstawić i podać scenariusze co do tego, jakie są konsekwencje przyjęcia tej umowy oraz przedstawić swoje stanowisko. Tymczasem rząd urządza nam kontredans. Najpierw czekaliśmy na stanowisko rządu dotyczące debatowania nad uchwałą, a teraz dowiedzieliśmy się, że rząd czeka na stanowisko parlamentu.
Czeka na stanowisko wynikające z rozległej wiedzy ekonomicznej światłego posła Tarczyńskiego czy pani poseł Pawłowicz.
Chciałabym, żeby Polacy polegali na stanowisku rządu i ekspertów, a nie ekspertów tego rodzaju. Dziękuję.
