Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! W imieniu klubu Platformy Obywatelskiej mam zaszczyt złożyć oświadczenie i odnieść się do projektu ustawy z druku nr 23.
Zabezpieczenie emerytalne obywateli to konstytucyjny obowiązek państwa i oczywiste jest w związku z tym, że dla każdego rządu i dla każdego parlamentu zapewnienie bezpieczeństwa systemu emerytalnego i zagwarantowanie interesu ubezpieczonych, czyli obecnych i przyszłych emerytów, jest zadaniem niezwykle ważnym. To zadanie jest ważne jeszcze z jednego punktu widzenia, ponieważ wydatki na świadczenia emerytalne w Polsce, jak w większości krajów Unii Europejskiej, stanowią największą pozycję wydatków publicznych. W 2013 r. to było 7% PKB. Dlatego warto pamiętać, że każda zmiana wprowadzana w systemie emerytalnym to zmiana, podczas której bierzemy odpowiedzialność za jakość życia Polaków, i w związku z tym posłowie powinni na temat systemu emerytalnego wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny.
Przypomnijmy zatem, że polski system emerytalny polega na tym, że wysokość przyszłej naszej emerytury całkowicie uzależniona jest od wielkości zgromadzonych składek oraz dalszego trwania życia wyrażonego w miesiącach. To jest po prostu iloraz. W liczniku mamy kwotę składek, w mianowniku - dalsze trwanie życia, panie ministrze, wyrażone w miesiącach. Dlatego jeśli pan chce zwiększyć ten mianownik, to natychmiast co się dzieje? Obniżamy emerytury przyszłych emerytów. Zasada jest jedna i prosta: im dłużej pracujesz, tym wyższą masz emeryturę. Rok pracy dłużej to jest o 10% wyższa emerytura, dlatego podstawowy kierunek działania to wydłużanie aktywności zawodowej i opóźnianie momentu przejścia na emeryturę. Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego właśnie taką trudną reformę podjął. To była pewnie jedna z przyczyn naszej porażki wyborczej, ale, na miły Bóg, przechodząc do opozycji, nie możemy tracić odpowiedzialności za państwo polskie.
Warto pamiętać o tym, że propozycja, jaką przedstawił klub PSL-u, obniża nie tylko wartość emerytury dla indywidualnego emeryta, ale także wartość wszystkich przyszłych emerytur. Nasze indywidualne konto w ZUS jest waloryzowane wskaźnikiem wzrostu funduszu płac. Co to znaczy? Im więcej Polaków pracuje, tym większy jest fundusz płac i wyższa waloryzacja, a więc, panie ministrze, panie pośle, te indywidualne decyzje o wcześniejszym przejściu na emeryturę, o których pan mówił, odbiją się niekorzystnie nie tylko na finansach publicznych w ogóle, ale także na emeryturze każdego innego Polaka, który będzie chciał pracować dłużej. Nie rozumiem, dlaczego PSL chce się przyłączyć do psucia państwa i psucia bezpieczeństwa finansów publicznych, o którym mówiła przed chwilą przedstawicielka Prawa i Sprawiedliwości. I jeszcze bardziej nie rozumiem, dlaczego chcecie państwo, żeby polscy emeryci mieli niższe emerytury.
Pan poseł przedstawiciel wnioskodawców powiedział, że pracę zaczynają nawet osoby 16-, 17-letnie i po 40 latach mogą iść na emeryturę. To znaczy, że będą miały 57 lat. I mogą mieć 40-letni okres składkowy, bo przypomnę, że od 1 stycznia rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u wprowadził oskładkowanie umów zleceń, a na rocznych urlopach rodzicielskich odprowadzamy składkę emerytalną. Czyli rzeczywiście, młoda dziewczyna, która zaczęła pracę w wieku 17 lat, mogłaby według waszego projektu przejść na emeryturę w wieku 57 lat. Od roku 2040 taka kobieta będzie żyła jeszcze 30 lat. Jeśli myśli pan, że można przez 40 lat uzbierać kapitał emerytalny, który wystarczy na 30 lat wypłacania emerytury, to niestety
, jest pan w błędzie.
Dlatego też klub Platformy Obywatelskiej nie może poprzeć takiego rozwiązania, bo ono jest szkodliwe nie tylko dla pojedynczego emeryta, ale także dla rozwoju Polski, a pamiętajmy, że emerytury biorą się z niczego innego, jak tylko z podziału bieżącego PKB na wynagrodzenia i emerytury. I dlatego warto dbać o rozwój Polski, a także o wzrost gospodarczy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mamy dzisiaj dopiero 4. posiedzenie Sejmu tej kadencji, natomiast w ciągu kilku pierwszych posiedzeń sejmowej większości wraz z rządem udało się zdemolować Trybunał Konstytucyjny. Rozpoczęliście państwo destabilizację finansów publicznych.
Z przykrością muszę stwierdzić, że w procederze niszczenia państwa ramię w ramię z większością sejmową i rządem idzie prezydent Andrzej Duda. Pan prezydent sprzeniewierzył się konstytucji, a dzisiaj ustawą o emeryturach i rentach dołączył do rujnowania bezpieczeństwa finansowego Polski.
To nie może być tak, że złożone nieodpowiedzialne, populistyczne obietnice wyborcze determinują teraz wszystko to, co państwo robicie. No, chciałoby się powiedzieć, całe szczęście, żeście nie obiecali każdemu Polakowi domku z ogródkiem, bo chyba Sejm musiałby teraz razem z państwem realizować tę obietnicę wyborczą. Te wasze obietnice wyborcze są mniej więcej takie.
Słuchając przedstawicielki pana prezydenta, zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że państwo nie zapoznaliście się z opasłymi tomami opracowań o systemach emerytalnych na świecie, w Europie i w Polsce. Jak można w jednym wystąpieniu mówić, że chcecie państwo, żeby emerytury były wyższe, i jednocześnie mówić, że można to zrobić inaczej niż przez wydłużenie aktywności zawodowej? Mówiłam tu kilkakrotnie, że wysokość emerytur zależy od dynamiki PKB, od rozwoju gospodarczego - zawsze. To jest transfer od pracujących do emerytów, nie da się tego zrobić inaczej, to są fakty. Jak wyobrażacie sobie państwo, że będzie pracowało mniej osób - emerytów będzie więcej, bo pójdą wcześniej na emeryturę, żyjemy dłużej, w dodatku rodzi się mniej dzieci - jak to wszystko chcecie spiąć finansowo? Wszystko, co robicie w kolejnych resortach, od edukacji przez politykę społeczną, przez obronność, po sprawy zagraniczne, jest groźne dla Polski.
Mówicie państwo, że wydłużenie wieku emerytalnego, tzn. podniesienie wieku emerytalnego, nie jest rozwiązaniem problemu. Ja proponuję, żeby przedstawiciele pana prezydenta zapoznali się jednak z polskim systemem emerytalnym. Od 16 lat w Polsce mamy system zdefiniowanej składki. Pytanie, na które musi odpowiedzieć przedstawicielka pana prezydenta, brzmi zatem: Czy pan prezydent chce zmienić system zdefiniowanej składki na system zdefiniowanego świadczenia, czy chce tylko obniżyć emerytury Polek i Polaków? Nie ma innego wyjścia, choćbyście nie wiem co obiecali w kampanii wyborczej. Po prostu innego wyjścia nie ma.
Co znaczy system zdefiniowanej składki? Bo może warto, żeby zrozumieli to nie tylko wnioskodawcy, ale też wszyscy posłowie, którzy będą głosować za rozwiązaniami w tym projekcie bądź przeciw nim. Emerytura, zgodnie z tym systemem, wyliczana jest jako iloraz - w liczniku mamy zgromadzony kapitał, a w mianowniku mamy dalsze średnie trwanie życia od momentu przejścia na emeryturę wyrażone w miesiącach. A więc znaczenie ma nie tylko to, jak długi mamy staż - oczywiście im dłuższy, tym wyższy kapitał - ale także to, na ile miesięcy musimy ten kapitał podzielić. Nie można pracować do 60. roku życia, będąc kobietą, i mieć jednocześnie wysokiej emerytury.
Martwimy się wszyscy i zastanawiamy się, chyba każdy odpowiedzialny rząd powinien to robić, jak zmienić, podnieść stopę zastąpienia, czyli tę relację ostatniego wynagrodzenia do emerytury. Naprawdę można to zrobić tylko przez wydłużenie aktywności zawodowej i bardzo proszę, niech pan prezydent uwierzy w statystyki Głównego Urzędu Statystycznego. Zgodnie z nimi naprawdę żyjemy dłużej. Ja wiem, że prezydent nie do końca wierzy statystykom, mówił o tym kiedyś w Londynie, ale one nie kłamią. Żyjemy dłużej. Mówiła pani minister o dobrym bądź niedobrym zdrowiu. Znowu zachęcam do zapoznania się z badaniami. Im ludzie dłużej zostają na rynku pracy, im dłużej są aktywni zawodowo, im dłużej przebywają w społeczeństwie i tworzą więzy i relacje, nie tylko z własną rodziną, ale także z osobami z pracy, tym są zdrowsi, bo zdrowie to powiązanie psychiki i naszej fizyczności. Wszystkie badania potwierdzają, że im dłużej pracujemy, tym dłużej utrzymujemy dobry stan zdrowia.
Mówicie państwo, że człowiek może sam zdecydować. To jest złudne i nieprawdziwe. Jest coś takiego jak wypychanie z rynku pracy. W momencie kiedy uzyskujemy już prawo do emerytury, będziemy z tego rynku pracy wypychani. Jest jeszcze jeden ważny element. Jeśli kobieta w wieku 60 lat przechodzi na emeryturę, to ona jest w gruncie rzeczy młoda, zdrowa i świetnie się czuje, jest przekonana, że ta niewielka emerytura jej wystarczy. Natomiast za 10, 15 lat, a taka kobieta będzie żyła jeszcze ponad 20 lat, za te 10 czy 15 lat nie będzie już taka zdrowa, będzie potrzebowała więcej pieniędzy, choćby na lekarstwa. Nie wiemy o tym, nie jesteśmy w stanie sobie tego nawet wyobrazić, a wy chcecie ludzi wepchnąć w nędzę. Z pewnością Platforma Obywatelska na to się nie zgodzi.
Pamiętajmy, że powrót do poprzedniego wieku emerytalnego to jest emerytura niższa dla kobiet o niemal 70%. Każdy rok dłużej pozostawania na rynku pracy to jest o 10% wyższa emerytura. Dla mężczyzn oczywiście to jest tylko 20%. To znaczy, że kobieta, która urodziła się w roku 1974 - a więc to jest ten pierwszy rocznik, który zostanie objęty podniesionym wiekiem emerytalnym, bo przecież wprowadzamy to przez wiele, wiele lat - gdyby uzyskiwała zarobki na poziomie średniej krajowej, otrzymałaby emeryturę w wysokości 3504 zł, natomiast przy projekcie pana prezydenta ta jej emerytura będzie niższa o 1500 zł. Mężczyzna będzie miał emeryturę niższą o 600 zł.
Naprawdę proszę odpowiedzieć nam na pytanie: Czy chcecie zmienić system emerytalny na zdefiniowane świadczenie? Wtedy możemy rozmawiać, tylko że niestety Polski nie stać na zmianę tego systemu. Długoterminowo system, powtarzam: długoterminowo, w długim terminie, ma się finansować ze składek, a wy chcecie skrócić okres zbierania kapitału, a wydłużyć okres konsumowania tego kapitału. Naprawdę nie da się tego zrobić.
Wprowadzając tę niezwykle trudną reformę... Ale Platforma Obywatelska od PiS-u różni się tym, że my mamy świadomość, że nie wolno myśleć jedną kadencją, że trzeba podjąć trudne decyzje, nawet takie, których obywatele nie chcą, bo każdy woli przecież - wszyscy tego chcemy - być młody, zdrowy, bogaty i w dodatku może niewiele pracować. To jest naturalne, tylko nie po to człowiek staje się politykiem, nie po to zostaje się prezydentem, żeby chcieć się przypodobać społeczeństwu, ale po to, żeby dbać o Polskę, dbać o Polaków w perspektywie wielu lat i wielu pokoleń, a nie w perspektywie swojej niemądrej obietnicy wyborczej.
Wprowadzając tę trudną reformę, wyliczyliśmy, że żeby utrzymać dawny wiek emerytalny i jednocześnie wysokość emerytur, trzeba by podnieść VAT o 8 punktów procentowych, ewentualnie składkę emerytalną z 19,52% do 30%. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy na pewno tego chcecie? Dziękuję bardzo.
Bardzo dziękuję, panie marszałku.
Chciałam, panie pośle, powiedzieć, że powiedział pan nieprawdę. Nie zaapelowałam o nieudzielanie państwu głosu. Zaapelowałam do przewodniczącego komisji, żeby w bardzo trudnej i poważnej debacie o systemie emerytalnym, zapraszając organizacje pozarządowe, starał się zapraszać organizacje, które na ten temat cokolwiek wiedzą i są w stanie dyskutować. Bo jesteśmy w parlamencie, a nie na jakiejś imprezie, u cioci na imieninach, gdzie każdy może powiedzieć, co mu ślina na język przyniesie, nawet wtedy, jak nie ma zielonego pojęcia o systemie emerytalnym. Dziękuję bardzo.
Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pamiętajmy, że wiek emerytalny podnosimy, zgodnie z ustawą przyjętą przez poprzedni Sejm, do 2040 r. i życie ludzkie też się wydłuża, i w 2040 r. będziemy wszyscy żyli dłużej.
Panie Marszałku! Ponieważ warto powtarzać mądre rzeczy, to pozwolę sobie powtórzyć słowa pana posła Sławka Piechoty: Dobrobyt osób i całych narodów bierze się z pracy. Nie da się wprowadzić dobrobytu ustawą. Nie da się tego zrobić nawet uchwałą. Nawet gdyby w Sejmie było 460 posłów PiS-u i mielibyście już największy z możliwych mandat demokratyczny, na który się tak lubicie powoływać, nie dacie rady wprowadzić dobrobytu uchwałą Sejmu. To jest po prostu niemożliwe.
Póki co niszczycie szanse na dobrobyt Polski i Polaków w przyszłości.
Chciałabym zapytać o źródła finansowania przedstawicieli pana prezydenta, ponieważ koszt tej zmiany dla sektora finansów publicznych do 2023 r. to jest 100 mld zł. Pojawił się tu w międzyczasie, zdaje się, pan minister Szałamacha, więc jeśli pani minister sama nie będzie umiała odpowiedzieć na to pytanie, to ja bardzo proszę o odpowiedź na to pytanie na piśmie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Szkoda, że dopiero były już wiceminister finansów pan poseł Janusz Cichoń musiał wyjaśnić Wysokiej Izbie, dlaczego właściwie nowelizuje pan budżet 2015 r., gdy tymczasem powinien był to pewnie zrobić pan.
Wszystkie kluby jednomyślnie stwierdziły, że nowelizacja budżetu 2015 r. jest zbędna. Nawet gdyby pan chciał powiedzieć, że jesteśmy klubami opozycyjnymi, to pozostaje panu jeszcze polemizować z dwiema opiniami BAS-u, prof. Gomułka i prof. Orłowski też jednoznacznie powiedzieli, że oczywiście z formalnego punktu widzenia pan może nowelizować budżet, natomiast jest to szkodliwe i zupełnie niepotrzebne. Zresztą pan będzie w gruncie rzeczy... Oczywiście beneficjentami tych kosztów, negatywnych efektów nowelizacji będą wszyscy polscy podatnicy, ale też głównym beneficjentem będzie pan jako minister finansów. Komisja Europejska już pogroziła panu premierowi Morawieckiemu ustami wiceprzewodniczącego Dombrovskisa i przypomniała, o czym mówił mój przedmówca, że niestety przekroczymy pułap 3% PKB, a więc dopuszczalny unijny pułap deficytu.
Budowaliśmy wiarygodność finansową Polski w Unii Europejskiej i na rynkach finansowych przez 8 lat, dlatego myślę, że mamy prawo oczekiwać, że nie zniszczy pan tej wiarygodności w ciągu pierwszych kilku tygodni rządów. I zapewniam też pana, że realizowanie programu PiS, który na razie opiera się na tym, że państwo zmniejszacie dochody i zwiększacie wydatki
przy procedurze nadmiernego deficytu, jest po prostu niewykonalne. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Stabilizująca reguła wydatkowa ma, a może trzeba już mówić: miała, charakter antycykliczny. Jej celem było zapewnienie stabilności finansów publicznych, korygowanie ewentualnej nadmiernej nierównowagi, ale także zapobieganie nadmiernemu zaostrzaniu polityki fiskalnej, zwłaszcza wtedy, gdy nastąpiłoby znaczne spowolnienie gospodarcze. Reguła ograniczała wzrost wydatków sektora finansów publicznych do tempa średniookresowego PKB, uwzględniała prognozowaną inflację, korektę i wyznaczała kwotę wydatków w sposób rekurencyjny. Tak było, ale Prawo i Sprawiedliwość postanowiło popsuć także to osiągnięcie poprzedniego rządu. W dniu dzisiejszym to jest trzecia rzecz, którą psujecie, trzecia ustawa, którą psujecie finanse publiczne. Pewnie popsuliście jeszcze inne rzeczy, ale tymi się już nie interesowałam. Popsuliście dzisiaj albo staracie się popsuć system emerytalny, popsuliście dzisiaj ustawę budżetową na 2015 r., teraz psujecie stabilizującą regułę wydatkową. Otóż co robi PiS z tą regułą? Wprowadza dwie zmiany. Ten jednoroczny wskaźnik CPI wraz z korektą błędów prognoz zastępuje celem inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego. Ten cel to 2,5%, podczas gdy realna inflacja w 2015 r. - patrzę tu w stronę ław rządowych, pan minister finansów na pewno już mniej więcej wie, jaka ona będzie - powyżej zera, panie ministrze?
Ale pewnie niewiele albo nawet będzie deflacja. A więc właśnie. Problem z celem inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego w ogóle jest taki, że ma on niewiele wspólnego z rzeczywistą inflacją, czyli można powiedzieć: z rzeczywistą gospodarką. Jaki będzie efekt tej zmiany w stabilizującej regule wydatkowej? Otóż zamiast prognozy inflacji na 2016 r. zapisanej w budżecie w wysokości 1,7% państwo wpiszecie inflację na poziomie 2,5%. Różnica to jest 0,8 punktu procentowego, a to pozwala zwiększyć wam wydatki, kwotę wydatków wynikających z reguły o mniej więcej 5,5 mld. Ale czy to będą rzeczywiste dochody budżetu państwa, które pozwalają wam zwiększyć wydatki? No oczywiście nie.
Druga zmiana, jaką wprowadzacie, to zwiększenie nieprzekraczalnego limitu wydatków o dochody jednorazowe, tymczasowe, tzw. dochody nadzwyczajne. I tu oczywiście robicie to państwo w ożenku z nowelizacją budżetu, bo chcecie wykorzystać dochody z aukcji LTE, czyli poszerzacie sobie tę przestrzeń wydatkowania na rok przyszły o kolejne mniej więcej 9 mld. W związku z tym możecie wydać w 2016 r. mniej więcej o 15 mld więcej, niż przewidywał to budżet przygotowany przez ministra finansów z Platformy Obywatelskiej. Problem w tym, że druga zmiana, czyli powiększenie limitu, to jest jednorazowy dochód budżetu państwa. Jeśli wydacie to na 500+, emerytury czy inne swoje świetne pomysły, to co zrobicie w 2017 r.? Pan minister finansów powie pewnie, że uszczelnicie system podatkowy. Ja trzymam kciuki za to, naprawdę, natomiast, panie ministrze, to naprawdę nie jest odpowiedzialne zarządzanie finansami publicznymi. Pierwsza zmiana w ogóle nie przyniesie żadnych realnych dochodów, jest tylko bardzo mocnym poluzowaniem reguły, tzn. w ogóle luzujecie regułę wydatkową, i to jest niebezpieczne.
Ponieważ w parlamencie nie używa się słów nieparlamentarnych, jak sama nazwa wskazuje, więc ja sparafrazuję piosenkę Wojciecha Młynarskiego, który śpiewał tak: Co by tu jeszcze popsuć, panowie, co by tu jeszcze popsuć? Myślę, że to jest takie motto pierwszych tygodni rządu Prawa i Sprawiedliwości. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Chciałabym zapytać o skutek tych zmian na 2016 r., tzn. o ile wzrośnie limit wydatkowy i o ile wzrośnie kwota wydatków. No i oczywiście chciałam zapytać o tę dodatkową przestrzeń wydatkową, która pojawi się na skutek jednorazowych dochodów. Dochody jednorazowe są jednorazowe, w związku z tym moje pytanie jest takie: Czy te wydatki też będą wydatkami jednorazowymi? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zanim sformułuję pytanie, chciałabym powiedzieć pani poseł z Nowoczesnej, że pierwsze...
Zadaję pytanie, pani poseł.
Chciałam panią zapewnić, że Platforma Obywatelska sformułowała stabilizującą regułę wydatkową w taki sposób, żeby była antycykliczna.
Panie marszałku, proszę uspokoić salę.
Pani poseł, ja przez grzeczność udzielam pani głosu.
Pytanie proszę skierować do rządu lub do posła sprawozdawcy.
Za moment sformułuję pytanie do rządu. Chciałam tylko powiedzieć, że PiS...
...jak pokazały cztery pierwsze posiedzenia Sejmu, był w stanie popsuć więcej rzeczy niż stabilizującą regułę wydatkową...
...i pokazuje swoim działaniem, że nie ma dla niego ani prawa, ani świętości, ani konstytucji, ani Trybunału Konstytucyjnego.
Nic nie jest świętością dla PiS-u, a co dopiero reguła wydatkowa.
Mam pytanie do ministra finansów. Panie ministrze, dzięki dewastacji stabilizującej reguły wydatkowej macie możliwość wydania w przyszłym roku 15,5 mld zł więcej, niż my zaplanowaliśmy w naszym budżecie na 2016 r. Z tego 9 mld to będą dochody jednorazowe. Chciałabym zapytać: Na co przeznaczycie te dochody jednorazowe? Czy to będą wydatki jednorazowe, czy po prostu będziecie zwiększać deficyty, tak jak to robicie nowelizacją budżetu, niepotrzebną w tym roku? Bardzo proszę o odpowiedź.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Minister! W gruncie rzeczy każde pytanie zadane dzisiaj z tej mównicy sejmowej będzie brzmiało tak samo, bo trudno zapytać o coś innego. Pani minister, po co nowelizujecie budżet, skoro po listopadzie deficyt jest niższy o 5600 mln zł niż zakładany w harmonogramie realizacji budżetu państwa? Czekamy na odpowiedź na to pytanie. Po co to robicie?
Nie dziwi mnie, że ławy rządowe są puste, bo to rzeczywiście wstyd. Rozumiem, że całe Ministerstwo Finansów wstydzi się siedzieć w pierwszej czy drugiej ławie, bo po prostu nowelizujecie budżet, który nie potrzebuje, nie wymaga nowelizacji.
Natomiast chciałabym się jeszcze, korzystając z tego, że mam chwilę, zwrócić do przewodniczącego Petru, który pewnie jest w telewizji, bo nie ma go na sali. Otóż, panie przewodniczący, w Polsce dzieją się zbyt niebezpieczne rzeczy, żeby pan na tym zbijał kapitał polityczny. To jest po prostu nieprzyzwoite. Proszę powiedzieć swoim posłankom, że nie muszą już przy każdym wejściu na mównicę wrzucać do jednego worka PiS-u i Platformy Obywatelskiej jako partii, które się o coś kłócą.
Wszyscy na tej sali, oprócz Prawa i Sprawiedliwości, które łamie konstytucję, bronimy porządku prawnego tego kraju. Niech pan sobie znajdzie wroga gdzie indziej, niech pan z nami broni Polski i polskiej konstytucji. Może się pan od nas uczyć, jak się to robi...
...a nie nas atakować, bo źle pan chyba zdiagnozował swojego wroga. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Pan minister Szałamacha wprowadził Wysoką Izbę w błąd. Dochody z aukcji LTE, panie ministrze, są. Wystarczy wydać decyzję administracyjną, nawet dzisiaj, i te dochody do końca roku będą w budżecie państwa.
Mam trzy pytania do pana ministra. Myślę, że pan marszałek pozwoli mi je zadać. Mówimy o budżecie państwa.
Panie ministrze, pierwsze pytanie. Dlaczego w ogóle nowelizuje pan budżet, skoro deficyt na koniec listopada jest niższy, niż zakładany w harmonogramie realizacji budżetu państwa?
Drugie pytanie. Dlaczego w tej nowelizacji zakłada pan zwiększenie deficytu, kiedy Platforma Obywatelska w swojej poprawce wskazuje panu dochody, dzięki którym może pan obniżyć deficyt budżetu państwa?
I wreszcie trzecie pytanie.
Dlaczego działa pan wbrew polskiej racji stanu?
Ja wiem, że państwo w ogóle nie rozumiecie, co to znaczy wiarygodność Polski i reputacja finansowa.
Pani poseł, proszę dokończyć pytanie.
Panie marszałku, panie ministrze, dlaczego działa pan wbrew polskiej racji stanu, wysyłając negatywny, ale przede wszystkim fałszywy obraz finansów publicznych do rynków finansowych, inwestorów polskich i zagranicznych, w ten sposób niszcząc reputację Polski i wiarygodność finansową?
Dziękuję, pani poseł.
Proszę o odpowiedź na te pytania. Bo stawiam je nie tylko w imieniu swoim, ale także w imieniu narodu, a pani premier mówi...
Pani poseł...
...że naród szanuje. Jeśli nie jest pani hipokrytką, to proszę...
Pani poseł, proszę...
...żeby pan minister odpowiedział na moje pytanie.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że Platforma Obywatelska nie jest przeciwna podatkowi bankowemu. Bardzo proszę przekazać to pani premier, niech nie formułuje nieprawdziwych zdań w swoich wystąpieniach. Uważamy, że można wprowadzić podatek bankowy, ale nie w takiej formule, jaką państwo proponujecie. Dlaczego chcecie wprowadzić podatek bankowy? To pytanie do pani poseł chyba wnioskodawcy, sprawozdawcy. Dlaczego chcecie opodatkować aktywa? Przecież aktywa w bankach to są przede wszystkim kredyty. To znaczy, że opodatkowujecie kredyty Polaków. Zmniejszacie tym samym zdecydowanie dostęp do pieniądza i podrażacie...
...koszt kredytu nie tylko dla gospodarstw domowych, ale także dla przedsiębiorstw. A przecież zależy wam na rozwoju gospodarczym. Taki podatek, jaki proponujecie, właściwie wprowadził tylko Orbán na Węgrzech, wszystkie pozostałe kraje opodatkowały pasywa. Finlandia ma opodatkowane aktywa, ale ważone ryzykiem. Dlaczego chcecie wprowadzić taki sam podatek dla aktywów mniej i bardziej ryzykownych? To jest zupełnie nielogiczne. Wreszcie mówicie państwo, że wpływy do budżetu będą w wysokości 5 czy iluś miliardów, tak obliczyliście, ale przecież dochody banków także się zmniejszą, więc te wasze potencjalne wpływy są zdecydowanie przeszacowane.
Moje pytanie: Czy uważacie państwo, czy dopuszczacie taką ewentualność, że w trakcie prac w komisji będzie można
zupełnie przemodelować ten projekt, biorąc pod uwagę, że nawet wasze guru Orbán wycofuje się z tego podatku i już go obniżył?
I ostatnie zdanie, pani marszałek. Państwo zbyt często szafujecie tym, że większość krajów europejskich wprowadziła podatek bankowy. Pamiętajmy, że wprowadziły go przede wszystkim te kraje, które poniosły ogromne koszty i wprowadziły do tych banków, ratując je w czasie kryzysu, ogromne środki publiczne. Chcą albo je odzyskać, albo stworzyć bufory ostrożnościowe, natomiast państwo macie cel jedynie fiskalny. Dziękuję.
Pani marszałek, bardzo przepraszam, ale Komisja Finansów Publicznych pracowała niezgodnie z wcześniejszym planem, jak wszystko dzisiaj, co dzieje się w Sejmie.
Pytanie kieruję do ministra do spraw infrastruktury. To jest pytanie w sprawie zmiany rozkładu jazdy PKP Przewozy Regionalne na trasie Częstochowa - Kielce przez Koniecpol i Włoszczowę.
Panie ministrze, grudzień to oczywiście miesiąc tradycyjnej zmiany rozkładów jazdy pociągów. Zmiany, które wejdą w życie wraz z nowym rozkładem, są jednak bardzo niekorzystne dla mieszkańców gminy Koniecpol, którzy korzystają z usług PKP.
Koniecpol to gmina dotknięta wysokim bezrobociem. Większość jej mieszkańców dojeżdża do pracy w Częstochowie, a ponieważ teraz sytuacja na rynku pracy zdecydowanie poprawiła się i mamy najniższe bezrobocie w historii Polski, wielu mieszkańców Koniecpola chce i jednocześnie musi dojechać do pracy w Częstochowie. Dotychczasowy pociąg z Częstochowy odjeżdżał o 15.51, a więc osoby, które kończyły pracę o 15.30, co jest dość częste, mogły na ten pociąg zdążyć. Po zmianach będzie jeden pociąg o 15.30, kolejny dopiero o 17.30, a więc pracownicy będą musieli czekać dwie godziny na powrót do domu z pracy.
W związku z tym zwracam się z pytaniem: Jakie kroki zamierza podjąć ministerstwo, żeby poprawić sytuację pasażerów, przede wszystkim mieszkańców gminy Koniecpol?
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Pan minister nie do końca chyba zrozumiał moje pytanie. Ja to wszystko, co pan minister powiedział, wiem, ale Prawo i Sprawiedliwość, czyli zaplecze polityczne pana ministra, przez dwie kadencje przekonywało nas, że rząd nie tylko powinien, ale musi interweniować zawsze wtedy, kiedy obywatele mają takie oczekiwania, kiedy ich oczekiwania nie są spełniane. Rozumiem, że ministerstwo infrastruktury nie potrafi pomóc mieszkańcom gminy Koniecpol, więc taką informację też mieszkańcom tej gminy przekażę. Na pewno to jest trudniejsze niż likwidacja Trybunału Konstytucyjnego. Dziękuję panu ministrowi za tę lakoniczną informację czy zapewnienie, że pan minister zwróci się do odpowiednich jednostek, żeby zainteresowały się tą sytuacją. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Widać, że Ministerstwo Finansów przejmuje chociaż częściowe władztwo nad tą ustawą. To dobrze, staracie się państwo opanować chaos, jaki panował na komisji finansów. Myślę, że jak 8 lat pracuję w tej komisji, to tak procedowanego projektu nie widziałam. Dobrze, że państwo poszliście po rozum do głowy, dobrze, że przyjęliście argumenty posłów Platformy Obywatelskiej i przyjęliście dwa nasze postulaty jako swoje poprawki. Tożsame złożył pan poseł Paweł Arndt. Dobrze, że nie chcecie opodatkować własnego długu publicznego i że nie chcecie opodatkować banków spółdzielczych, bo przecież te rdzennie polskie banki mieliśmy tą ustawą bronić. Źle, że ciągle mamy jeden cel, macie państwo jeden cel: cel fiskalny. I w związku z tym jak gdzieś musieliście trochę poluzować, to jednocześnie w efekcie podnieśliście ten podatek.
Moje pytanie do pana ministra jest następujące. Panie ministrze, proszę nam powiedzieć, ile kwotowo zapłacą tego podatku dwie duże firmy kontrolowane przez Skarb Państwa, tzn. PZU i PKO Bank Polski, i jakie to będą kwoty. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani Minister! Ja, jak kilkudziesięciu innych posłów wypowiadających się o antyreformie oświatowej PiS-u, zastanawiam się, jaki geniusz w pani otoczeniu, czy może to pani geniusz osobisty, wpadł na pomysł, żeby tegoroczne sześciolatki zostawić na drugi rok w tej samej klasie. Skoro kilkudziesięciu posłów niepokoi się o to...
...to znaczy, że jakiś problem, pani minister, jest.
Ja proponuję skonsultować to może nie z wyborcami, tylko z kimś, kto ma choćby blade pojęcie o psychologii rozwojowej. Proszę zapytać takiego człowieka, co to znaczy dla procesu poznawczego dziecka zahamować ten proces i zostawić go w tym samym miejscu na drugi rok. Pan poseł Sprawka w ogóle nie rozumie tego, co się w tej chwili dzieje w szkole, bo nie ma takiej sytuacji, żeby
dziecko powtarzało to samo. Pięciolatek ma inną podstawę programową, sześciolatek inną, siedmiolatek inną. Pani chce zatrzymać w procesie rozwoju kilkaset sześciolatków i na to nie może być zgody.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! To bardzo dobrze, że pan poseł Janczyk przypomniał, w jak trudnych warunkach makroekonomicznych przyszło rządzić Platformie Obywatelskiej. I myślę, że teraz państwo posłowie z Prawa i Sprawiedliwości doceniacie, że w takich warunkach zwiększyliśmy polski PKB o ponad 24%. Gospodarka polska urosła o 1/4.
I to, panie pośle Janczyk, że deficyt w tamtych latach w stosunku do PKB był znacząco wyższy niż teraz, świadczy właśnie o tym, że nie schładzaliśmy gospodarki, świadczy właśnie o tym, że wspieraliśmy tę gospodarkę.
No i kryzys się skończył, gospodarka przyspiesza. Minister finansów Prawa i Sprawiedliwości miał szansę stać się beneficjentem odpowiedzialnej, konsekwentnej polityki finansowej Platformy Obywatelskiej. Niestety działania odpowiedzialne pan minister zamienił na działania rozpaczliwe, a skutki tych swoich działań odczuje już w czerwcu 2016 r., gdy będzie konstruował budżet na rok 2017. To nie będzie łatwe zadanie, panie ministrze. Póki co PiS odziedziczył stabilny, dobry budżet roku 2015. Miał szansę wysłać dobry sygnał do przedsiębiorców, także do polskich przedsiębiorców, który by brzmiał: będziemy kontynuować odpowiedzialną politykę finansową, będziemy zmierzać do średniookresowego celu budżetowego, czyli deficytu na poziomie 1% PKB. Nie ma lepszego momentu na ograniczanie deficytu niż czas, jaki mamy teraz. Gospodarka przyspieszyła, gospodarka świetnie się rozwija. Wbrew temu, co mówi pan profesor Żyżyński, naprawdę z deficytem to jest tak, że od czasu do czasu warto jednak, żeby był mniejszy. Warto wtedy, kiedy gospodarka się dobrze rozwija, wpływy są wysokie. Po to właśnie, żeby te zadania pro publico bono móc realizować w czasach, w jakich my rządziliśmy. Wtedy jest czas na zwiększanie deficytu. Niestety pan minister nie wykorzystał szansy. Na wejściu zwiększył deficyt budżetowy. W bieżącym roku podebrał 9 mld. Z 2015 r. przełożył do 2016 r., więc deficyt w 2015 r. mógł być znacząco niższy niż 46 mld, a pan go podwyższył do 50 mld. W konsekwencji mógł pan mieć niższe rentowności, niższy koszt obsługi długu. Nie wykorzystał pan tej szansy i to był pierwszy rozpaczliwy ruch ministra finansów. Nadal niestety musi pan rozpaczliwie szukać pieniędzy, bo obietnic macie bardzo dużo, a budżet nie jest z gumy, o czym chyba już pomału, z bólem, przekonuje się pan i pewnie cały rząd.
Prezentujecie państwo dzisiaj budżet na rok 2016, w którym zapowiedzieliście dobre zmiany. Nad budżetem ciężko miał pracować cały rząd Prawa i Sprawiedliwości, ba, cała biało-czerwona drużyna, o czym przed chwilą mówiła pani premier Beata Szydło, która chyba ciągle jest jednak na wiecu wyborczym. To jakie są efekty tej ciężkiej pracy całej drużyny PiS w budżecie na 2016 r.? Oprócz tych 9 mld, które państwo podebraliście z tego roku, wprowadziliście dwa nowe podatki. Oczywiście, wprowadzacie je z podniesionym czołem, bo przecież jesteście jak Janosik, co zabiera bogatym, a rozdaje biednym. Wszyscy kochamy Janosika. Stajemy po stronie biednych. Niestety, panie pośle, te 7,5 mld, które zabierzecie hipermarketom, bankom, ubezpieczycielom, oni zabiorą swoim klientom, małym przedsiębiorcom polskim, którzy dostarczają towary do hipermarketów. Takie życie. Zresztą, podatek bankowy, w sytuacji kiedy pewnie niedługo będziecie musieli sięgnąć po kolejne miliardy do banków po to, żeby ratować SKOK-i, jest w ogóle posunięciem dosyć ryzykownym. Tak więc te dwa nowe podatki to kolejny rozpaczliwy ruch ministra finansów, w dodatku podyktowany pewną obsesją. Państwo macie jakąś obsesję na punkcie tłustych kotów. Wasi posłowie i ministrowie wciąż widzą tłuste koty, które trzeba obłupić, i uważacie państwo, że to jest recepta na dobrobyt dla wszystkich. Niestety, to tak nie działa.
Kolejną państwa obsesją jest zagraniczny kapitał. Podatek bankowy miał być dedykowany przede wszystkim właśnie zagranicznym firmom, zagranicznemu kapitałowi. Przed chwilą mówiła o tym także pani premier. No, ale niestety nie wyszło wam. Co się stanie z podatkiem bankowym, czyli tym największym dochodem, który zaproponowaliście jako nowy, swój, w budżecie na 2016 r.? Podatek ten uderzy przede wszystkim w dwie świetnie prosperujące polskie firmy: w PZU i PKO Bank Polski. Te dwie firmy zapłacą największy podatek bankowy. To jest wspieranie polskiego kapitału, o którym tak dużo państwo mówiliście? Wydaje się, że wam to nie wyszło. W dodatku PKO BP miał być przecież tym bankiem, do którego, jeśli inne banki przerzucą koszty podatku na klientów, ruszą ci klienci. Jak to zrobicie, skoro PKO BP zapłaci największy podatek? Chyba blisko miliard, 900 mln, taką kwotę podał dzisiaj pan wiceminister Raczkowski w komisji finansów. W ogóle przecież pan premier Morawiecki wie doskonale, że cena kapitału jest ważniejszym parametrem dla rozwoju gospodarczego niż jego narodowość. My chcielibyśmy mieć wszystkie banki polskie, instytucje polskie, firmy polskie, inwestycje polskie, tylko że nie da się polskiego kapitału wyczarować jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na polski kapitał pracuje się bardzo długo, pracuje przede wszystkim rząd, prowadząc odpowiedzialną i oszczędną politykę, którą tak krytykował pan poseł Janczyk. Pracuje się na to przez ograniczanie deficytu, podczas kiedy wy zrobiliście wszystko na opak: podnieśliście deficyt, przez co podnieśliście premie za ryzyko, wzrasta w związku z tym koszt kapitału, wzrasta koszt inwestycji. Jaki polski przedsiębiorca w takich warunkach będzie chciał inwestować?
Tak więc mamy w budżecie na rok 2016 dwie nowe rzeczy: zabrane 9 mld i dwa nowe podatki. I właściwie wysiłek intelektualny biało-czerwonej drużyny PiS-u na tym się skończył. No i tu zaczyna się problem, bo wyższe dochody to de facto 7,5 mld, jako że te 9 z LTE to jest to tzw. one off dla tych, co nie szanują języka polskiego, ale tak naprawdę dochód jednorazowy. Nie będziecie go mieli w roku 2017. Tymczasem 500+ to jest ok. 20 mld. Kwota wolna...
Pani poseł, różnie to szacujecie, tak? Co do tego też nie ma zgody w samym rządzie. Poczekamy. Jeśli chcecie dotrzymać obietnicy, to byłoby to 20 mld. Kwota wolna, jeśli dotrzymacie obietnicy, to jest kolejne 20 mld. No i niższy wiek emerytalny to docelowo też w gruncie rzeczy 10 mld. Potrzebujecie 50 mld, a macie niecałe 10. No to gdzie znajdziecie te 40 brakujące miliardy, żeby spełnić swoje obietnice wyborcze? A pani premier powtarza, że to priorytet. Nieważne, jakie to niesie ryzyka dla finansów publicznych, nieważne, że polska gospodarka nie będzie bezpieczna, przecież wam nie chodzi ani o bezpieczeństwo polskiej gospodarki, ani o długofalową politykę prorodzinną. Wam chodzi o to, żeby spełnić obietnice wyborcze, za które zapłacą podatnicy, bo dzięki temu zyskaliście nieograniczoną władzę, a właściwie chcecie nieograniczonej władzy, nieograniczonej nawet wyrokami Trybunału Konstytucyjnego. To jest wasz prawdziwy plan. To jest wasz prawdziwy plan. I nie liczycie się nawet z tym, że ponad 82 mld euro, które rząd Platformy Obywatelskiej wynegocjował z Unii Europejskiej, będą do wykorzystania w Polsce tylko wtedy, kiedy utrzymacie deficyt na poziomie poniżej 3% PKB. Nie jesteście w stanie tego zrobić w latach 2017 i 2018, a te 82 mld wynegocjowaliśmy nie dla rządu jednego, drugiego czy trzeciego, tylko dla polskich rodzin. Dla polskich rodzin. Zarzucanie nam, że nie dbamy o nie, jest po prostu kłamstwem, jest niegodziwością.
Pan minister Szałamacha kiedyś powiedział z tej mównicy, wtedy kiedy niszczył regułę wydatkową, że polskiemu rządowi nikt nie będzie mówił, co ma robić, bo jest niezawisły. Panie ministrze, oczywiście, że jest niezawisły, tylko że rząd grecki też jest niezawisły, Grecja to też jest wolny i niepodległy kraj, jednak o tym, co rząd grecki może robić, a czego nie może, nie decydują wolni Grecy, tylko kredytobiorcy. I chodzi o to, żeby nie doprowadzić do takiej sytuacji.
Dlatego Platforma Obywatelska także w opozycji będzie pilnować bezpieczeństwa polskiej gospodarki, bo bezpieczeństwo polskiej gospodarki to bezpieczeństwo polskich rodzin, a one dla nas są najważniejsze.
Co powiecie rodzicom za 3, 4 lata, jak okaże się, że finansów publicznych nie stać na wasze 500 zł na każde dziecko? Podniesiecie podatek czy cofniecie ten program?
Poprzemy każdy racjonalny, rozsądny program prorodzinny, sami wprowadziliśmy 1000 zł na każde dziecko przez cały rok, urlopy rodzicielskie, budowaliśmy żłobki i przedszkola, zgadzamy się, że polityka prorodzinna jest niezwykle ważna, ale ona musi być odpowiedzialna i musi być bezpieczna, bo to jest działanie długofalowe, obliczone na lat kilkadziesiąt, a nie na lat kilka.
Mówicie, że te 40 mld, których wam brakuje, znajdziecie, uszczelniając system podatkowy. Zresztą pan premier Morawiecki szacuje to oczywiście o wiele niżej, wiadomo, że 40 mld nie znajdziecie, choćbyście nie wiem jak się starali. Ale, panie premierze, polscy podatnicy w znakomitej większości to są uczciwi przedsiębiorcy i uczciwi obywatele.
I oni płacą podatki nie dlatego, że się boją urzędu skarbowego. Płacą, bo wierzą, że państwo na mocy konstytucji ma prawo nakładać daninę publiczną. Jak chcecie nakłonić tych ludzi do uczciwego płacenia podatków w dalszym ciągu, skoro sami łamiecie prawo i łamiecie konstytucję? Tracicie moralne prawo do oczekiwania od obywateli, że będą przestrzegać prawa, bo sami prawo łamiecie.
Ponieważ nie macie pomysłu na te dodatkowe dochody, to chciałabym, żeby pan minister Szałamacha zobowiązał się tu, w polskim parlamencie, że nie podniesie podatku VAT, tak jak guru pańskiej formacji politycznej Viktor Orbán, do 27%. Bo nie wiem, czy państwo posłowie Prawa i Sprawiedliwości wiecie, że Węgry, na które patrzycie z taką zazdrością, mają VAT 27-procentowy. I chciałabym, żeby pan minister Szałamacha z tej mównicy powiedział także, że w roku 2017 zgodnie z ustawą obniży VAT do 22% i 7%, tak jak przewiduje to ustawa. Ten powrót do VAT-u 22% i 7% będzie dla was papierkiem lakmusowym. My w przyszłym roku powiemy: Sprawdzam. I warto, żebyście państwo zapamiętali, że ciężka praca rządu nie polega na wymyślaniu nowych podatków.
W związku z tym Platforma Obywatelska składa wniosek o odrzucenie projektu budżetu w pierwszym czytaniu.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Posłowie Prawa i Sprawiedliwości! To, co robicie od pierwszego dnia objęcia władzy w Polsce, to hipokryzja, hipokryzja w najczystszej postaci. Niesiecie na ustach i sztandarach wartości, które każdego dnia, każdym swoim działaniem i każdą kolejną ustawą niszczycie, bo wartości, jakimi kieruje się rząd, poznajemy przez ustawy, a nie przez słowa wypowiadane na wiecach czy choćby z mównicy sejmowej. Dlatego mam pytanie, ale nie do pani poseł Bubuli czy pana posła Suskiego, tylko do premier Beaty Szydło, dla której najważniejsze są polskie rodziny. Pani premier, czy pani naprawdę jest przekonana, że polskie rodziny najbardziej potrzebują, niecierpliwie czekają na to, że usuniecie niewygodnych dziennikarzy i prezesów telewizji publicznej?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Niezależność prokuratury to skuteczne narzędzie kontroli wszelkich patologii, w tym także ewentualnej patologii pozostałych organów władzy. Upartyjnienie prokuratury to także skuteczne narzędzie, ale narzędzie bieżącej walki politycznej rządzącej większości. Dowodem na to są niechlubne rządy PiS-u i ministra Ziobry z lat 2005-2007. Przecież my to wszystko pamiętamy.
Z zasady demokratycznego państwa prawnego wynika bezstronność funkcjonariuszy publicznych, tymczasem zawłaszczyliście Trybunał Konstytucyjny, zawłaszczyliście służbę cywilną, dzisiaj zawłaszczacie prokuraturę, a żeby o tym nie mówić, zawłaszczyliście media i w dodatku twierdzicie, że to wszystko robicie dla dobra i bezpieczeństwa obywateli. To podłe, cyniczne kłamstwo. Kłamiecie, mówiąc, że robicie to dla bezpieczeństwa obywateli
, i żadne orędzie premier Beaty Szydło nie pomoże, bo Polacy to widzą...
Pani poseł...
...i widzi to, niestety, cała Europa.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie profesorze, pan, wybitny profesor ekonomii, z pewnością wie, że rzetelność naukowca każe nie cytować statystyk wybiórczo, a pan zacytował je wybiórczo. Jeśli chodzi o dług publiczny, powtórzę to, czemu państwo wciąż zaprzeczacie: Polska należy do tych krajów europejskich, które mają najniższy dług publiczny w relacji do PKB.
Ale są też kraje, które mają nadwyżkę budżetową, no i nie jest to tak całkiem nonsensowne. To zdarza się Niemcom, to zdarza się w Szwecji. Byłoby cudownie, gdyby się zdarzyło w Polsce, bo byśmy mogli spłacać swoje długi, ale to jest po prostu nierealne, więc dyskusja na temat nadwyżki budżetowej u nas jest póki co dyskusją teoretyczną.
Podczas pierwszego czytania budżetu powiedziałam, że jestem spokojna o budżet na 2016 r., bo to jest nasz budżet, bezpieczny, stabilny. Państwo dorzuciliście zabrane 9 mld z roku 2015. Wszyscy byliśmy przekonani, że 2016 r. jest rokiem bardzo bezpiecznym, ale to było zbyt optymistyczne podejście, bo okazuje się, że pan minister Szałamacha, który... Ja nawet rozumiem, dlaczego go nie ma. Ja chyba, jeśli byłabym ministrem finansów, też nie chciałabym siedzieć podczas drugiego czytania budżetu, bo minister Szałamacha zachowuje się, jakby walczył o mistrzostwo świata w psuciu finansów publicznych. Ja w dodatku obawiam się, że on te zawody wygra.
Między pierwszym a drugim czytaniem budżetu, cztery tygodnie, minister finansów, rząd PiS-u, większość sejmowa, państwo podjęliście tyle złych decyzji, że dzisiaj dyskutujemy w zupełnie innych realiach ekonomicznych. Mamy obniżony rating Polski i cokolwiek pan profesor czy inni przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości powiedzielibyście o ratingach, to są ich konsekwencje. Obniżony rating, w dodatku z perspektywą negatywną, oznacza, że kolejny może być jeszcze niższy, a jak będzie jeszcze niższy, to już będą tacy inwestorzy, którzy polskich obligacji nie kupią w ogóle. Konsekwencją tego niższego ratingu, lekceważonego przez pana profesora, jest to, że złotówka jest słaba, rentowności polskich dziesięcioletnich obligacji są wyższe, więcej też trzeba zapłacić za ubezpieczenie polskiego długu na wypadek niewypłacalności polskiego rządu. Co to znaczy? Że polski podatnik za obsługę długu publicznego w roku 2016 zapłaci więcej. I to nie jest tak, jak mówicie, że tylko jedna agencja obniżyła rating, bo wczoraj przeczytaliśmy komunikat kolejnej agencji, agencji Moody’s, która mówi tak: Agencja podniosła prognozę deficytu sektora finansów publicznych Polski w 2015 r. z 2,7% do 3,2%, zaś w 2016 - do 3,1% wobec zakładanych 2,3%. I to był zakładany realny deficyt, pod warunkiem że kontynuowalibyście naszą politykę finansową.
Tu jedno zdanie do pana Ryszarda Petru. Wszyscy z tej mównicy się pouczają, pan profesor ekonomii nas czegoś ciągle uczy, Ryszard Petru jako wybitny guru ekonomiczny ciągle nas czegoś uczy. Ja chciałabym nauczyć też paru rzeczy pana Ryszarda Petru, który oczywiście jest w telewizji, ale jak przyjdzie, przeczyta może stenogram.
Otóż, panie przewodniczący Petru, nie trzeba ortodoksyjnej ustawy o zrównoważonym budżecie, która jest ustawą szkodliwą czy byłaby ustawą szkodliwą dla gospodarki Polski, bo wystarczy kontynuować politykę finansową Platformy Obywatelskiej.
Wystarczy dojście do średniookresowego celu budżetowego 1% PKB.
I to, czego chciałabym nauczyć pana Petru - który jest młodym parlamentarzystą i pewnych rzeczy może nie wiedzieć - to to, że wasz 5-punktowy plan naprawy Polski byłby planem dobrym i my byśmy się na niego zgodzili, z jednym wyjątkiem, o którym mówię, bo nie rozumiecie, że deficyt to nie tylko deficyt budżetowy, ale to deficyt całego sektora finansów publicznych, natomiast wasze cztery punkty, które pan przewodniczący Petru obwieścił z miną zbawcy Polski, to są punkty, które już są - są w konstytucji i są w ustawach przyjętych przez rząd Platformy Obywatelskiej.
Mamy Wieloletni Plan Finansowy Państwa, on obejmuje cztery lata, dokładnie tak, jak państwo chcecie. Mamy wreszcie obowiązek, konstytucyjny obowiązek oszacowania kosztów każdej wnoszonej do Sejmu ustawy. To, że PiS łamie konstytucję, to już nie jest wina braków w prawie, tylko wina rządu, który łamie prawo stanowione tu, w polskim parlamencie.
I jest wreszcie niezależność Narodowego Banku Polskiego zapisana w konstytucji i w ustawie o NBP, nie da się zapisać tego mocniej, nie ma takiej potrzeby.
No tak, tylko kim jest Jarosław Kaczyński, żeby deklarował, że nie złamie konstytucji? Jaką odpowiedzialność ponosi Jarosław Kaczyński, jeśli powie ˝złamcie konstytucję˝ albo ˝nie złamcie konstytucji˝? Żadnej.
Tak że to jest zły adresat.
Wracając do ratingu, panie pośle, otóż ratingiem minister finansów się jednak trochę przejął, ponieważ z panem premierem Morawieckim odwiedzili chyba wszystkie możliwe stacje telewizyjne i radiowe, gdzie musieli zjeść własny język i powiedzieć, że kłamali w kampanii wyborczej, bo jednak polska gospodarka jest silną gospodarką, cytował to pan przewodniczący Neumann.
Ale nawet to nie pomogło. Dlaczego? Państwo mylicie - i chyba pan minister także, mówiąc, że Standard &amp; Poor’s się pomylił - rating z oceną gospodarki Polski z czasów, kiedy przez 8 lat zarządzała państwem Platforma Obywatelska. Tymczasem rating to jest ocena ryzyka, jakie ponosi inwestor, kupując polskie papiery dłużne jutro, za rok i za 2 lata - temu służy rating. Dlatego, niestety, przy działaniach, jakie podejmujecie, ten rating jest po prostu sprawiedliwy, mówi o niebezpieczeństwie, na jakie narażacie Polskę.
Wysoki Sejmie! Okazało się, że PiS jest rzecznikiem złej zmiany. Przenieśliście nas państwo w ciągu 2 miesięcy do koszyka krajów, w których lepiej nie inwestować. To są te dwie agencje, o których powiedziałam, to są też nagłówki europejskich gazet ekonomicznych, z których wyłania się obraz polskiego rządu jako kierowcy, który rozpędza samochód, a potem zamyka oczy, żeby nie widzieć katastrofy. To chcecie zrobić Polsce i na to chcecie Polskę narazić.
W sumie wasze decyzje to właściwie same złe zmiany. Polska staje się nieprzewidywalna - i to jest zła zmiana, Polska staje się niechętna zagranicznym inwestorom - i to jest zła zmiana. Polska jest obrażona na swojego największego partnera handlowego, Niemcy - i to też jest zła zmiana. I Polska zadłuża się ponad miarę w czasie dobrej koniunktury gospodarczej - to jest kolejna zła zmiana. Natomiast dobrej zmiany ani widu, ani słychu. Gdzie jest 500+?
Chyba w lesie. Nie tylko Kukiz’15 czuje się zdradzony, Polacy też czują się zdradzeni przez Prawo i Sprawiedliwość, bo ich zdradziliście. Ta ustawa miała wejść w styczniu, potem w kwietniu, dzisiaj słyszeliśmy, że może dopiero w czerwcu. Mało tego, z jej założeń wynika ewidentnie, że to nie jest 500 zł na każde dziecko, a przecież to mówiliście Polakom w kampanii wyborczej i w to Polacy uwierzyli. Ale nie ma.
Zostawiliśmy wam Polskę silną i bezpieczną, i to jest bardzo ważne, szczególnie w momencie, gdy świat jest niepewny i świat jest niebezpieczny. Oczywiście, że to nie jest wina ministra Szałamachy, że giełda w Chinach jest niepewna, że mamy kryzys na Bliskim Wschodzie, ale wtedy, gdy świat jest niebezpieczny, nie wolno wprowadzać dodatkowego zagrożenia wewnętrznego, tymczasem wy jesteście jednym wielkim zagrożeniem dla Polski, lekceważycie konstytucję i prawo międzynarodowe, macie usta pełne frazesów o narodowej gospodarce, a łamiecie podstawowe prawa ekonomiczne, wreszcie odwracacie się od Unii Europejskiej, największego rynku zbytu.
Wczoraj przewodniczący Grzegorz Schetyna powiedział o tym waszym odwracaniu się od Unii Europejskiej tak: mówiliście o Budapeszcie, prowadzicie nas w stronę Aten, odwracając się do Europy tyłem, a jak odwrócicie się do Europy tyłem, to staniecie twarzą w twarz z Moskwą. Na pewno tego chcecie dla Polski?
Jesteście zagrożeniem, dlatego że Polska to nie Węgry i różnica tkwi nie tylko w tym, że jesteśmy prawie cztery razy większą gospodarką, ale także w tym, że w Polsce nie ma zgody ani na autorytarne rządy, ani na ograniczanie demokracji, ani na 27-procentowy VAT. Dziękuję bardzo.
Bardzo dziękuję, panie marszałku.
Otóż pani poseł nie zrozumiała moich słów, zresztą Nowoczesna z uporem godnym lepszej sprawy promuje fałszywą tezę, że Platforma Obywatelska zadłużała państwo tak samo, jak robi to PiS. Otóż, pani poseł, najlepszą oceną polityki fiskalnej prowadzonej przez rząd Platformy Obywatelskiej było to, że rating przez całe 8 lat utrzymaliśmy na wysokim poziomie, mimo że czas był diametralnie inny, była recesja na całym świecie, spowolnienie gospodarcze w Polsce, więc proszę nie porównywać, bo mówiąc wciąż o swoim ekonomicznym wykształceniu, porównujecie jabłka do pomarańczy.
To nie jest dyskusja, nie ma takiego czegoś.
Tego robić nie wolno.
Ostatnie sprostowanie. Szanowni państwo, zapoznajcie się wreszcie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. W otwartych funduszach emerytalnych nie było żadnych oszczędności prywatnych Polaków...
Bardzo dziękuję, pani poseł, wyczerpała pani czas sprostowania.
...bo to są ubezpieczenia społeczne i to są publiczne pieniądze, proszę się tego nauczyć.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Pana wystąpienie to wizja polityki zagranicznej, która lokuje Polskę na peryferiach Unii Europejskiej, a polską gospodarkę na peryferiach gospodarki europejskiej. To potwierdzają wystąpienia większości posłów z Prawa i Sprawiedliwości. Trójkąt Weimarski to przeżytek, będziemy się umacniać w Grupie Wyszehradzkiej, tam państwo widzicie swoją silną pozycję. Szkoda, bo Polskę stać na to, żeby być silnym krajem Unii Europejskiej, a nie tylko jednej niewielkiej grupy w ramach Unii.
Mówił pan o tym, że myśląc o bezpieczeństwie Polski, rząd myśli także o bezpieczeństwie gospodarczym, przy czym nie chodzi o myślenie, tylko o działanie, a tymczasem działania, jakie podjął rząd Beaty Szydło w zasadzie w pierwszych swoich tygodniach, to były przede wszystkim działania przynoszące więcej szkody niż pożytku.
Naszemu największemu partnerowi handlowemu, gospodarczemu poświęcił pan jedno zdanie, że trzeba dokonać remanentu
w stosunkach z Niemcami. Stad moje pytanie, jak pan zamierza wspierać przedsiębiorców i firmy polskie, które prowadzą...
Dziękuję, pani poseł.
...interesy z niemieckimi partnerami.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Premier! O tym, że w gminie Koniecpol nie ma wodociągu, wie cała Polska, bo pani, jadąc tam, poinformowała wszystkie możliwe stacje telewizyjne i wszystkie możliwe stacje radiowe. I stanęła pani przed kamerami i wprowadziła w błąd mieszkańców tej gminy i całą opinię publiczną, bo powiedziała pani, że poprzedni rząd, zamiast dać pieniądze na wodociąg, przeznaczył je na spot telewizyjny o segregowaniu śmieci. To jest nieprawda. Pani wie, że gdyby nie to, że ostatnie 2 miesiące to decyzje finansowe pani rządu, ten wodociąg byłby dawno zrobiony.
I teraz pytanie o pieniądze podatnika. Pani premier, proszę nam powiedzieć: Na co lepiej wydać pieniądze podatnika, czy na spot edukacyjny, który uczy segregowania śmieci, czy na spot, w którym premier rządu wiesza bombki na choince, w dodatku z ministrem Macierewiczem?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska przedstawić kandydaturę pana prof. Cezarego Wójcika - profesora Szkoły Głównej Handlowej, pracownika naukowego uniwersytetów Harvarda, Berkeley, Melbourne, Glasgow i wielu innych, laureata dwu najważniejszych w Polsce nagród przyznawanych ekonomistom: nagrody Banku Handlowego i nagrody prezesa Rady Ministrów. Pan profesor jako jedyny Polak pracował w trzech bankach centralnych: Narodowym Banku Polskim, Narodowym Banku Austrii i Europejskim Banku Centralnym. Był doradcą ministra finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a także doradcą prezesa
Narodowego Banku Polskiego śp. Sławomira Skrzypka. Pan profesor jest autorem wielu publikacji i może istotne jest to, że w badaniu za okres 2001-2006 został sklasyfikowany na 1. miejscu wśród najczęściej cytowanych ekonomistów polskich w czasopismach naukowych na świecie, a w największym światowym repozytorium elektronicznym klasyfikuje się go w pierwszych 5% naukowców światowych w dziedzinie nauk społecznych. Profesor Cezary Wójcik był jednym z najmłodszych profesorów ekonomii. Jesteśmy przekonani, że jego kandydatura jest bardzo dobrą kandydaturą, a jego obecność w Radzie Polityki Pieniężnej to gwarancja stabilności i wartość dodana w tym niezwykle ważnym organie konstytucyjnym. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Po pierwsze, pani poseł, jeśli chodzi o dobro dzieci, na tej sali nie ma przeciwników. Po drugie, nigdy w Polsce nikt nie zabierał dzieci, dlatego że w rodzinie była bieda.
Pani minister, mam pytanie do pani minister Rafalskiej. Chciałabym, żeby pani odpowiedziała nam precyzyjnie: Czy program 500+ to jest program prorodzinny, prodemograficzny czy socjalny? Większość ministrów z pani rządu twierdzi, że to program prorodzinny. W zależności od odpowiedzi proszę odpowiedzieć na kolejne pytanie: Jeśli jest prodemograficzny, to dlaczego państwo wprowadziliście kryterium dochodowe? To jest nielogiczne i pani doskonale o tym wie. A jeśli jest jednak socjalny, na co wskazuje kształt tego programu, to proszę powiedzieć, dlaczego państwo nie chcecie przyjąć dobrego rozwiązania Platformy Obywatelskiej i PSL-u: złotówka za złotówkę? Zapytałam o to pana, panie ministrze, na Twitterze 3 lutego
o godz. 10.45. Gdy był pan dziennikarzem, mówił pan, że polityk powinien w mediach społecznościowych odpowiadać. Proszę stosować te standardy. Do dzisiaj czekam na odpowiedź.
Pani poseł, proszę zmierzać do końca.
Dlaczego nie chcecie wprowadzić rozwiązania: złotówka za złotówkę?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu wobec projektu ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji.
Rzeczywiście jest tak, jak mówił pan minister i pan poseł przedstawiciel klubu Prawo i Sprawiedliwość, że sektor finansowy po kryzysie z końca pierwszej dekady XXI w. jest w zasadzie w permanentnej zmianie, tzn. podlega ustawicznym różnym nowym regulacjom o charakterze ostrożnościowym i nadzorczym. Pewnie to dobrze, bo chcemy, żeby ten sektor był bezpieczniejszy. Taką też regulacją jest ustawa, którą dzisiaj zaczynamy w Sejmie procedować. Kilka miesięcy temu, w poprzedniej kadencji Sejmu, wprowadzaliśmy cały pakiet CRD IV i konsekwencjami tych regulacji i tych implementacji dyrektyw unijnych jest to, że mamy wyższe wymogi kapitałowe. Teraz wprowadzimy wyższe opłaty na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W międzyczasie rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził podatek bankowy, który ma sfinansować obietnice wyborcze rządu i partii rządzącej, a prezydent Andrzej Duda skierował do Sejmu projekt ustawy o restrukturyzacji, o przewalutowaniu kredytów walutowych, też spełniając swoją obietnicę wyborczą. Dzisiaj Narodowy Bank Polski podliczył w swoim raporcie, że koszt tej ustawy dla sektora bankowego to 44 mld zł. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że zyski z roku 2015 to ok. 12 mld.
Żeby było jasne - nie mówię tego wszystkiego jako bankowy lobbysta, choć niestety niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości mają łatwość przyklejania takiej łatki osobom, które racjonalnie starają się spojrzeć na sektor bankowy. Mówię to dlatego, że jeśli martwi mnie stabilność sektora bankowego i jeśli nasz klub martwi się, to przede wszystkim dlatego, że ta stabilność jest istotna dla stabilności całego systemu finansowego, w tym dla stabilności sektora finansów publicznych. Warto zatem pamiętać, że choćbyśmy przyjęli nie wiem jakie rozwiązania legislacyjne dotyczące gwarantowania depozytów Polaków i dotyczące przymusowej restrukturyzacji, to nic nie zastąpi odpowiedzialnego rządu i odpowiedzialnego parlamentu.
Przechodząc do projektu ustawy, nie chciałabym powtarzać tego wszystkiego, co dosyć szczegółowo powiedział pan minister i pan poseł Janczyk. Rzeczywiście implementujemy dwie dyrektywy: DGS i BRR. Jedna dotyczy funkcjonowania systemu gwarantowania depozytów w Polsce i rzeczywiście, jak mówił pan minister, zwiększa bezpieczeństwo tych depozytów. Szczególnie duże znaczenie ma to, że te 100 tys. euro nie będzie dotyczyło tylko dewelopera, ale też poszczególnych obywateli, którzy wnieśli swoje opłaty. Znaczenie ma oczywiście skrócony termin wypłaty środków pieniężnych deponentom czy ujednolicenie zakresu gwarancji, a także możliwość dokonywania transgranicznych wypłat środków gwarantowanych deponentom.
Ustawa wprowadza też nowe zasady kalkulacji składek wnoszonych na rzecz BFG przez podmioty objęte obowiązkowym systemem gwarantowania depozytów, przewiduje i określa całą procedurę wykorzystywania środków gromadzonych na funduszach BFG na finansowanie działań z zakresu przymusowej restrukturyzacji.
Organem do spraw przymusowej restrukturyzacji w Polsce jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny i on też będzie odpowiedzialny za gromadzenie środków na funduszach przymusowej restrukturyzacji obok funduszy gwarancyjnych.
Resolution to procedura pozasądowa przeprowadzana właśnie przez ten organ - w wypadku Polski BFG - upoważniony do stosowania instrumentów resolution i wykonywania uprawnień w zakresie prowadzenia tej procedury. Działania takie są podejmowane w interesie publicznym. Zasadniczym celem resolution jest wyeliminowanie negatywnych skutków prowadzenia likwidacji według procedury upadłościowej.
Ważnymi celami tej ustawy czy konkretnie przymusowej restrukturyzacji jest utrzymanie stabilności finansowej przez zapobieganie zjawisku zarażania, wzmocnienie dyscypliny rynkowej i, co niezwykle ważne, wzmacnianie zaufania publicznego do sektora bankowego. Celem jest ochrona środków publicznych poprzez minimalizację ryzyka użycia tych środków w celu ratowania problematycznych i stwarzających zagrożenie instytucji, zapewnienie kontynuacji funkcji krytycznych instytucji finansowej istotnych z perspektywy gospodarki realnej i odbiorców usług finansowych oraz, jak już mówiłam, zwiększenie ochrony deponentów.
Resolution rozpoczyna się, jeśli pomimo realizacji wcześniejszych nadzorczych działań naprawczych, w ramach działań naprawczych nakazanych podmiotowi przez Komisję Nadzoru Finansowego, sytuacja nie ulega oczekiwanej poprawie i w związku z tym kontynuacja działalności podmiotu jest zagrożona lub te działania są konieczne, jak już mówiłam, w interesie publicznym, lub brak jest przesłanek wskazujących, że te działania naprawcze w krótkim czasie pozwolą usunąć zagrożenie kontynuacji działalności.
W sytuacji zagrożenia działalności podmiotów, wyczerpania środków nadzorczych KNF informuje BFG, NBP, ministra finansów, przewodniczącego KSF i inne organy nadzoru i resolution. Jeśli przesłanki te są spełnione, organ do spraw resolution podejmuje decyzję o rozpoczęciu tych działań i dokonuje wyboru narzędzia lub narzędzi - o nich państwo też już mówiliście. Są to: przejęcie przedsiębiorstwa, instytucja pomostowa, wydzielenie praw majątkowych, umorzenie lub konwersja zobowiązań, współpraca transgraniczna czy szczegółowe uprawnienia wobec otoczenia.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W związku z tym, że niniejsza regulacja chroni depozyty obywateli, a działania z zakresu resolution są podejmowane w interesie publicznym, klub Platformy Obywatelskiej będzie głosował za pracami nad tą ustawą w komisji i, mam nadzieję, w ostatecznym głosowaniu za przyjęciem tej ustawy. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Ja mam dwa pytania. Chciałabym zapytać, czy opłaty wnoszone na BFG, mam na myśli zarówno fundusz gwarancyjny, jak i fundusz przymusowej restrukturyzacji, będą dla banków kosztem uzyskania przychodu. To jest pierwsze pytanie.
I drugie pytanie. Wiemy wszyscy, jakim dobrodziejstwem dla Polaków, którzy niesłusznie zaufali SKOK-om i oddali w ich ręce swoje oszczędności, było objęcie depozytów w SKOK-ach gwarancjami BFG. Chciałabym zapytać. W tym projekcie ustawy mamy oddzielny fundusz gwarancyjny dla banków, oddzielny dla SKOK-ów, tak samo z restrukturyzacyjnym. Co się stanie, jeśli okaże się, że na tych funduszach dedykowanych SKOK-om, SKOK-owym, nie będzie wystarczających środków - a pewnie nie będzie, bo póki co SKOK-i mają wobec funduszu pomocowego zobowiązania - w wypadku dalszych upadłości SKOK-ów, które prawdopodobnie czy na pewno będą? Czy ten fundusz będzie zasilany funduszem gwarancyjnym bankowym, czy jest jakieś inne rozwiązanie? Bardzo proszę o odpowiedź. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Minister! Apeluje pani o uczciwą debatę i to jest dobry apel, ale przede wszystkim do posłów PiS-u, bo, państwo posłowie, trzeba być albo kłamcą, albo nieukiem, żeby z mównicy sejmowej powiedzieć, że...
...Platforma Obywatelska podniosła VAT na ubranka dziecięce. Nauczcie się tego wreszcie albo przestańcie kłamać. Wiecie doskonale, a przynajmniej powinniście wiedzieć, że obniżony VAT na ubranka jest niezgodny z dyrektywą unijną, że skończyła się derogacja dla Polski...
Ale ja was tego nauczę.
Bo ja wiem, że wy nie macie pojęcia o systemie podatkowym
, nawet wasz minister finansów, o czym przekonaliśmy się przy podatku od tzw. hipermarketów. Otóż wykonaliśmy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej...
...bo w przeciwieństwie do was szanujemy wyroki sądów.
I jeśli możecie mieć pretensję, to tylko do własnej niewiedzy albo do tych, którzy
negocjowali traktat akcesyjny. Nauczcie się wreszcie prawa podatkowego.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska zgłosić kandydaturę pana prof. Cezarego Wójcika na członka Rady Polityki Pieniężnej.
Profesor Cezary Wójcik to wybitny polski ekonomista, wykładowca najlepszych uniwersytetów świata: Harvarda, uniwersytetów w Berkeley, Glasgow, Melbourne, a także Szkoły Głównej Handlowej. Jest autorem licznych publikacji i książek tłumaczonych na wiele języków świata, wydawanych w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech i w Austrii. Jest też najczęściej cytowanym w naukowych czasopismach światowych polskim ekonomistą. Jako jedyny Polak też pracował w trzech centralnych bankach: w Narodowym Banku Polskim, w Europejskim Banku Centralnym i w Narodowym Banku Austrii. Był również członkiem Rady Makroekonomicznej przy Ministrze Finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a także ekspertem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego zaangażowanym m.in. w analizę programu pomocowego dla Grecji. Otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in. nagrodę prezesa Rady Ministrów za pracę habilitacyjną. Był jednym z najmłodszych profesorów ekonomii, nominację uzyskał przed 35. rokiem życia. Zapytany podczas prac komisji finansów o to, co jest celem Rady Polityki Pieniężnej, prof. Cezary Wójcik odpowiedział, że celem Rady Polityki Pieniężnej jest dobrobyt Polaków.
Wysoki Sejmie! Z pewnością wszyscy kandydaci rekomendowani przez kluby parlamentarne są godni i kompetentni, ale z całą pewnością prof. Cezary Wójcik jest primus inter pares.
Dlatego bardzo proszę Wysoką Izbę o pozytywne głosowanie za kandydaturą prof. Cezarego Wójcika.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Dziękuję panu ministrowi za zauważenie, że poprzednicy podjęli działania, których efektem będzie uszczelnienie systemu podatkowego. Dziękuję także za zauważenie przez pana ministra, że jest to proces długoletni, długotrwały, niezwykle skomplikowany. Tym bardziej jednak nie rozumiem, dlaczego państwo polskie pod rządami Prawa i Sprawiedliwości skapitulowało. Przecież miało być silne, a jest bezsilne, PiS miał wzmacniać rolę państwa, a umniejsza ją, w dodatku w obszarze tak istotnym i tak wrażliwym dla każdego państwa, jakim jest system podatkowy i ściągalność podatków. Dlatego, panie ministrze, muszę zadać pytanie: Gdzie są ci kompetentni działacze Prawa i Sprawiedliwości, którzy mieli przyjść na miejsce wyrzuconych urzędników służby cywilnej i budować profesjonalną administrację państwową? Odpowiedź jest smutna i jednocześnie prosta. Po prostu ich nie ma, no bo chyba nie jest tak, że czekają, aby swoje kompetencje dać poznać w spółce celowej, w której będą mogli więcej zarabiać, przecież jesteście państwowcami.
Kierownictwo resortu - stwierdzam to z przykrością - odsunęło kluczowe osoby od najważniejszych projektów prowadzonych w Ministerstwie Finansów. Projekty uszczelniające system podatkowy to, jak pan sam przyznał, projekty wieloletnie, dlatego urzędnicy pracujący przy nich posiadają pewną wiedzę, kompetencje, doświadczenie i coś, co nazywamy pamięcią historyczną. Odsunięcie tych ludzi od tych projektów, powołanie na szefów różnych komórek organizacyjnych w Ministerstwie Finansów zupełnie nowych ludzi powoduje pewien paraliż w tym bardzo ważnym obszarze pracy Ministerstwa Finansów. Zapewniam pana ministra, że urzędnicy pracujący w Ministerstwie Finansów to prawdziwi państwowcy, to ludzie, dla których oprócz godziwego wynagrodzenia - bo pan doskonale wie, że wybitni specjaliści w Ministerstwie Finansów zarabiają niezłe pieniądze - oprócz dobrego wynagrodzenia ważne jest państwo polskie, ważne są: Polska, bezpieczeństwo finansowe, bezpieczeństwo ekonomiczne naszej ojczyzny. Niestety takich urzędników wyrzuciliście z pracy i przydzieliliście osoby bez potrzebnej wiedzy i doświadczenia, bez tej pamięci historycznej. Stąd pomysł, żeby spółka celowa zrobiła to, czego zrobić nie potraficie, to znaczy uszczelniła system podatkowy za administrację podatkową, skarbową i celną, bo dzisiaj wiecie już państwo trzy rzeczy. Po pierwsze, wiecie, że uszczelnienie systemu podatkowego to jest szereg działań na dużą skalę i bardzo wiele działań na małą skalę. Po drugie, wiecie, że na efekty tych działań trzeba czekać i że zdanie wypowiedziane przez panią premier Beatę Szydło - brzmiące dokładnie tak: Uszczelnienie systemu podatkowego przyniesie w pierwszym roku 30 mld zł - świadczy albo o niekompetencji, albo o tym, że pani premier celowo wprowadziła swoich wyborców w błąd. Po trzecie, wiecie także to, że nie potraficie tego zrobić, nie potraficie uszczelnić systemu podatkowego, bo nie ufacie urzędnikom, nie ufacie tym, którzy nie mają legitymacji PiS-owskiej, a ci, którzy mają taką legitymację, po prostu tego zrobić nie potrafią. Można by też dodać czwarty punkt, że dzisiaj już wiecie nawet to, że nie potraficie wprowadzić nowych podatków. Podatek bankowy, polecam mój blog, i podatek handlowy, który chyba już został zupełnie zarzucony.
A więc to są prawdziwe powody, dla których minister finansów wpadł na pomysł powołania spółki, która będzie filtrowała rynek i inwigilowała przedsiębiorców. To brzmi jak żart, a to jest niestety pomysł biało-czerwonej drużyny. Panie ministrze, musi pan przecież wiedzieć, że zatrudnienie firm zewnętrznych w takim obszarze zdecydowanie zwiększa zagrożenie dostępu do danych osób nieuprawnionych, że osoby zatrudnione w takich firmach
- panie marszałku, pół minuty - osoby zatrudnione w takich spółkach, ukierunkowane wybitnie komercyjnie, są dodatkowym zagrożeniem. I naprawdę, panie ministrze, zwracam się z gorącą prośbą. Nie chodzi o to, żeby na Twitterze pisać jak pan minister Jasiński, że za kilka dni ustawa o Krajowej Administracji Skarbowej jako historyczny i niepowtarzalny projekt w skali świata - to są słowa pana ministra - zostanie ogłoszona. Mniej megalomanii, więcej konsekwencji. Udoskonalcie nasz system. Pewnie robiliśmy błędy, ale nie wyrzucajcie wszystkiego do kosza, tylko po prostu weźcie odpowiedzialność państwa za to, co w państwie bardzo istotne, a więc za ściąganie podatków. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałabym zapytać, czy naprawdę uważa pan minister, że opinia publiczna czy ktokolwiek w końcu zakwestionowałby nawet jakiś ekstrawysoki system motywacyjny dla informatyków czy innych pracowników merytorycznych, którzy by pozyskali dla budżetu państwa poszukiwane przez rząd miliardy. Bo jestem przekonana, że nie. Czy myśli pan, że parlament zakwestionowałby dodatkowe środki na doskonalenie systemów i narzędzi informatycznych wykorzystywanych przez resort finansów? Wydaje mi się, a wręcz jestem przekonana, że nie. To jest pierwsze pytanie.
Drugie pytanie, ono wybrzmiało już tutaj w wypowiedzi pani poseł, mojej przedmówczyni: Czy nie obawia się pan, że wyprowadzenie obsługi informatycznej poza resort jest po prostu niebezpieczne, że zatrudnienie firm zewnętrznych w tym zakresie jest naprawdę dużym zagrożeniem - zresztą moi przedmówcy też to sygnalizowali - zagrożeniem dostępem do tak wrażliwych danych przez osoby nieuprawnione?
I wreszcie trzecie pytanie. Ono może nie jest bezpośrednio związane z drukiem nr 395, ale mam nadzieję, że pan minister odpowie. W realizacji projektów informatyzacji resortu była czy jest jeszcze dzisiaj wykorzystywana metoda PRINCE 2. Wiadomo, że wiąże się z tym szereg narzędzi, które trzeba było zakupić, one wcale nie są tanie - to są oprogramowania, ich cena rynkowa jest dość wysoka, to są szkolenia pracowników, którzy pracują przy projektach, zarządzają projektami. Czy to prawda, że kierownictwo chce zmienić tę metodologię, i to znaczyłoby: wyrzucić do kosza pieniądze podatnika, i zainwestować w nowe narzędzia, nowe szkolenia? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Nie zrozumiał pan mojej wypowiedzi w kwestii outsourcingu i w kwestii zaufania do urzędników Ministerstwa Finansów.
Otóż jeśli chodzi o outsourcing, to nie można porównywać firmy Sygnity, która jest wykonawcą kontraktu... Tak jak jest szereg różnych firm, jak Unique One jest wykonawcą projektu loterii paragonowej wyłonionym w przetargu. Państwo chcecie outsourcować mózg i serce projektu, który ma de facto uszczelnić system podatkowy czy zmniejszyć lukę VAT-owską. Tego nie da się porównać. To po pierwsze. To jest zadanie państwa i mamy w Ministerstwie Finansów urzędników, którzy są propaństwowcami, potrafią to zrobić, wiedzą, jak to zrobić, i oprócz wynagrodzenia największą albo równie dużą motywacją jest dla nich właśnie ta wartość, czyli pozyskanie dla budżetu państwa odpowiednich dochodów.
Natomiast jeśli chodzi o drugą kwestię, czyli klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania, to nie jest tak, że rząd pani premier Ewy Kopacz nie wprowadził tej klauzuli dlatego, że nie miał zaufania do urzędników. W Ministerstwie Finansów wymyśliliśmy to, tę klauzulę, razem z urzędnikami. Nie wprowadziliśmy jej, ponieważ nie zdążyliśmy. Nie zdołaliśmy przekonać opinii publicznej, że ta klauzula jest ważna, potrzebna, że ona uszczelni system i jest przeciwko wielkim korporacjom, które okradają polskiego podatnika, a nie przeciwko polskiemu przedsiębiorcy. Paralelę można zrobić taką: to tak, jakby prezydent Obama wprowadził zakaz powszechnego dostępu do broni w Stanach Zjednoczonych. Ale nie robi tego. Dlaczego? Bo ma przeciwko sobie opinię publiczną.
Musi ją najpierw przekonać. Przekonywać będziemy razem z wami, po to żeby tę klauzulę wprowadzić. Dziękuję.
Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani Minister! Warto pamiętać jedną prostą i wydawałoby się oczywistą zasadę: Najpierw jest debata, później jest decyzja. Mówienie przez panią minister i panią poseł o debatach dzisiaj jest chyba jakimś nieporozumieniem.
Zmiana dotycząca sześciolatków została przez was wprowadzona, więc o jakich debatach w ogóle panie tutaj mówicie?
W mojej rodzinnej Częstochowie jest 1716 sześciolatków. Te dzieci poszłyby 1 września do szkoły, gdyby nie to, że rozpoczęła pani arogancki, niekompetentny proces niszczenia jednego z najlepszych w Europie, najefektywniejszych systemów oświaty.
Obowiązek ok. 200 z tych dzieci wzorem lat ubiegłych zostałby odroczony, o czym pan poseł, który mówił przed chwilą, nie pamięta bądź nie wie. To była prosta decyzja rodzica - składam wniosek, mówię: moje dziecko nie jest gotowe, i moje dziecko nie idzie. Jednak 1500 sześciolatków w Częstochowie poszłoby od września do przygotowanych klas, z kolorowymi zabawkami dydaktycznymi, z dywanikami, z życzliwymi nauczycielami, którzy na nie czekali. Przez panią te dzieci zostaną w równie kolorowych przedszkolach, ale uwaga: kosztem 1500 trzylatków, które będą musiały zostać w domu.
Zabrała pani matkom trzylatków szansę na pójście do pracy, bo nawet jak te trzylatki będą drugim dzieckiem, 500 zł nie wystarczy na nianię. A mojemu miastu zabrała pani 10 mln zł subwencji, ponieważ na te same dzieci w przedszkolu moje miasto dostanie tylko 3 mln zł dzięki rządowi Platformy Obywatelskiej, bo to była nasza zmiana, że dziecko w przedszkolu też będzie dotowane państwową dotacją celową.
Moje miasto traci 7 mln zł...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...i choćby pani zaklinała rzeczywistość, jest to najgorsza zmiana w ostatnich 26 latach w systemie oświaty w Polsce.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Istotą przedłożenia jest powołanie spółki celowej, której zadaniem będzie zbudowanie systemu informatycznego uszczelniającego system podatkowy, systemu, który de facto ma wprowadzić centralny rejestr faktur. Jest to kolejny krok w uszczelnianiu systemu podatkowego po jednolitym pliku kontrolnym wprowadzonym przez rząd Platformy Obywatelskiej i Sejm poprzedniej kadencji. To bardzo dobrze, tu się zgadzamy. Dlaczego jednak Ministerstwo Finansów wpadło na pomysł powołania spółki, która przy użyciu najnowszych technologii informatycznych, na które, zgodnie ze słowami pana ministra, nie stać państwa polskiego, ma filtrować zdarzenia gospodarcze na rynku? Tego nie rozumiemy i z tym rozwiązaniem generalnie się nie zgadzamy.
Zgadzamy się, że działania rządu Platformy Obywatelskiej w zakresie uszczelniania systemu podatkowego należy kontynuować, być może modyfikować, być może tam, gdzie trzeba, wzmacniać, bo zwykle jest niestety tak, że oszuści są o krok przed nami. Trzeba to robić, żeby ściągalność podatków była coraz bardziej efektywna. Tu znowu się zgadzamy. Jednak naszym zdaniem wyprowadzenie obsługi informatycznej uszczelniającej system podatkowy poza resort jest po prostu niebezpieczne. Zatrudnianie firm zewnętrznych do obsługi w tym zakresie radykalnie zwiększa zagrożenie dostępem osób nieuprawnionych do danych wrażliwych. Ponadto osoby zatrudnione w takiej spółce będą ukierunkowane, co jest oczywiste, wybitnie komercyjnie, a to także niesie dodatkowe zagrożenia. Urzędnicy służby cywilnej, którą państwo niestety zniszczyliście, ślubowali przestrzegać zasady bezinteresowności, a taka zasada w biznesie nie obowiązuje. I wreszcie dziwi to, że partia, która, będąc w opozycji, krytykowała powoływanie spółek celowych do zadań zdecydowanie bardziej pasujących do komercjalizacji niż ściąganie podatków, powołuje spółkę, żeby, i to wynika z uzasadnienia i słów pana ministra, móc więcej płacić informatykom. Jednocześnie państwo obniżacie wynagrodzenia dyrektorom departamentów. Jest to działanie zupełnie nieracjonalne. Proponuję też, żeby rząd zastanowił się, czy w ogóle jest mu potrzebne Ministerstwo Finansów, skoro kompetencje podatkowe outsourcujecie państwo na rynek, a wiele innych istotnych kompetencji przekazujecie państwo ustawą z druku nr 405 ministrowi rozwoju.
Panie Ministrze! Życzę panu więcej wiary w swoich pracowników. Naprawdę warto tym ludziom zaufać, docenić ich, wynagradzać. Jednocześnie ministrowi finansów życzę bardziej wyprostowanej postawy wobec innych resortów, bo to minister finansów odpowiada za stan finansów publicznych, a to zobowiązuje. Trzymam kciuki. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Podczas prac nad tą ustawą w komisji na moje wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa danych wrażliwych wyprowadzonych poza resort odpowiedział pan, że tak naprawdę tę spółkę powołujecie po to, aby zbudowała ten system i pracowała na danych testowych, a później już do tych prawdziwych, rzeczywistych danych wrażliwych nie będzie miała dostępu.
Pomijam w tej chwili fakt, że to nie jest możliwe, takiego rozwiązania nie da się wprowadzić. Mówiliśmy o tym. To nie jest tak, że jedna ekipa buduje system, a zupełnie inna ekipa później ten system wykorzystuje, że ktoś, kto zbudował bardzo skomplikowany system informatyczny, musi mu towarzyszyć przez całe życie, że inne rozwiązanie będzie bardzo drogie, nieefektywne. Zresztą zapewnienie bezpieczeństwa tych danych - będę się jednak upierać - które w pewnym sensie muszą zostać wyprowadzone poza powołane do tego służby państwowe, będzie niezwykle kosztowne, bo bezpieczeństwo w takich systemach zawsze kosztuje najwięcej.
Ale zakładając, że jest tak, jak pan mówi, proszę powiedzieć, jaki horyzont czasowy państwo zakładacie, czyli ile miesięcy, bo przecież tak szybko wszystko państwo robicie i dopiero to wy podjęliście realne działania. A więc proszę mi powiedzieć, jaki horyzont czasowy sobie zakładacie. Kiedy ta spółka skończy swoją działalność? Kiedy będziemy mieli ten informatyczny rejestr faktur? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Państwo ma prawo nakładać i ściągać podatki, bo bez podatków nie ma państwa. Z tym się zgadzamy, to jest oczywiste. Ale bezrefleksyjny fiskalizm PiS-u przypomina łupienie zdobytych miast w wiekach średnich, a system podatkowy, jaki państwo tworzycie, jest często jak odwet na tych, których nie lubicie, których przedstawiacie jako wrogów ludu. No bo kto lubi banki? Proszę bardzo - podatek bankowy. Kto lubi prezesów? Przecież każdy Kowalski wie, że byłby lepszym prezesem niż ten, który jest teraz. Proszę bardzo - podatek od prezesów. Kto lubi hipermarkety? - mamy podatek handlowy. Żebyście jeszcze umieli te podatki wprowadzić. Ale wy nie potraficie tego zrobić. W podatku bankowym - dziura, którą banki chętnie i skrzętnie wykorzystały. Podatku handlowego jeszcze nie ma, a wiecie już doskonale, że nie będzie dobrych rozwiązań, bo albo wprowadzicie podatek, którym obciążycie Kowalskiego, sklepikarza polskiego, albo wprowadzicie podatek, który będzie niezgodny z prawem unijnym. Właściwie co tam prawo. Postępujecie zgodnie z zasadą, którą, parafrazując słowa ze znanego nam wszystkim filmu, można by określić jako zasadę: prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej, PiS-owskiej stronie. Tworzycie państwo bezprawia także w systemie podatkowym. Budujecie też państwo pazerne, ponieważ wiecie, że wszystkie podatki sektorowe zostaną, albo już zostały, przerzucone na obywatela. Co więcej, minister Szałamacha zapowiedział, że podniesie podatek VAT w roku 2017. Zgodnie z ustawą ten podatek ma wynosić 22%, a minister zapowiedział, że będzie 23%.
Panie ministrze, jaki rząd w czasie dobrej koniunktury gospodarczej
, gdy w zeszłym roku mieliśmy dynamikę 3,6% PKB, a na przyszły prognozujecie 3,8% PKB... Jaki rząd podnosi w takim momencie podatki?
Przejdziecie do niechlubnej historii, jak przy okazji wielu innych swoich decyzji.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panowie Ministrowie! Swoje pytanie zacznę od cytatu. ˝Gubernator zorganizował dla carycy i jej dworu rejs w dół Dniepru, aby pokazać Katarzynie, jaki dobrobyt panuje w jego prowincji. Ponieważ jego prowincja była w rzeczywistości mało zaludniona i uboga, postanowił wznieść wzdłuż trasy przejazdu Katarzyny nieprawdziwe wsie i przygnać z sąsiednich wsi ludność, przebrać ich w nową odzież i pokazać, jacy to są szczęśliwi na nowej ziemi˝.
Gubernator, panie ministrze, nazywał się...
...tak jest, Grigorij Potiomkin, a działania, jakie podejmował, od tamtego czasu nazywamy wioskami potiomkinowskimi. Wasze narodowe media to nic innego jak wioski potiomkinowskie.
To synonim oszustw i pozorów, które mają ukryć prawdziwą rzeczywistość.
Stąd moje pytanie do pana ministra: Czy naprawdę za obraz nieistniejącego świata, zmanipulowanego świata, za publicystykę...
...pełną języka nienawiści spod sztandarów ONR-u chcecie brać od Polaków pieniądze? To jest po prostu nieprzyzwoite.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Częstochowa, jej mieszkańcy i władze samorządowe cieszą się, że Ojciec Święty papież Franciszek będzie naszym gościem. My, częstochowianie, wiemy dobrze, jak organizuje się wizyty głów Kościoła, bo mieliśmy ten zaszczyt, to szczęście wielokrotnie gościć papieża, a dzisiaj św. Jana Pawła II. Ale wiemy też, jaka odpowiedzialność spoczywa na władzach miasta w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, ale też organizacji dobrego pobytu wiernym, pielgrzymom i turystom, którzy z całego świata przyjadą na te kilka godzin pobytu Ojca Świętego Franciszka. Ale przecież nikt nie przyjeżdża do Częstochowy na kilka godzin, te 1,5 mln osób będzie w naszym mieście zdecydowanie dłużej. Dlatego konieczne jest, zdaniem klubu Platforma Obywatelska, przyjęcie nowelizacji ustawy, którą w imieniu wnioskodawców przedstawiła pani poseł Halina Rozpondek. Ustawa ta jest bowiem podstawą prawną do wydatkowania środków na ten cel przez wojewodę śląskiego, właściwego dla miasta Częstochowy.
Jakie koszty pociąga za sobą organizacja pobytu papieża Franciszka w Częstochowie? W zakresie zabezpieczenia medycznego z uwagi na zły stan techniczny karetek, ich częstą awaryjność Stacja Pogotowia Ratunkowego wniosła o zakup 4 karetek z pełnym wyposażeniem zgodnym z obowiązującymi przepisami. Szacunkowy koszt tych karetek to 1,5 mln zł. Wydatek ten jest o tyle istotny i ważny, że jedna z tych karetek ma pozostawać w tzw. strefie zero do obsługi medycznej papieża Franciszka i jego gości. Ona musi spełniać najwyższe standardy i normy najwyższej jakości. Bezpieczeństwo pielgrzymów to także efektywna praca patroli i zespołów medycznych podczas wizyty papieża Franciszka, a to z kolei wymaga doposażenia w sprzęt i aparaturę medyczną. Szacunkowy koszt koniecznych zakupów, które umożliwią zabezpieczenie tej ważnej nie tylko dla Częstochowy wizyty, łącznie z karetkami, wynosi ok. 2 mln zł. Zabezpieczenie medyczne to przecież nie wszystko i nie tylko pogotowie ratunkowe poniesie koszty. Miejski Szpital Zespolony musi przygotować ok. 100 łóżek, a dodatkowe dyżury muszą pełnić lekarze, pielęgniarki. Ponadto w izbie przyjęć należy zatrudnić profesjonalnych lektorów.
Od wczesnej wiosny w Częstochowie trwają też remonty dróg, szczególnie dróg w pobliżu sanktuarium i dróg dojazdowych do Jasnej Góry. Koszt tych prac to 4,5 mln zł. Oczywiście można powiedzieć, że te drogi zostaną w moim mieście, ale wszyscy, szczególnie tu, na tej sali, mają świadomość, że taki skumulowany, a niezaplanowany w wieloletniej prognozie finansowej wydatek nie jest do poniesienia w jednym roku budżetowym przez miasto.
Wizyta Jego Świątobliwości to także inna organizacja ruchu samochodowego, pieszego, dodatkowe linie autobusowe, patrole straży miejskiej. Dodatkowe potrzeby finansowe zgłasza straż pożarna i Policja. Wreszcie jeśli chcemy, żeby o tym, jaka jest duchowa stolica Polski, dowiedzieli się nie tylko ci, którzy będą gościć w naszym mieście, ale też ich rodziny, znajomi, sąsiedzi, miasto musi przygotować materiały informacyjne w kilku wersjach językowych na najwyższym poziomie.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Przede wszystkim Pani Premier! Konkludując: żeby w moim mieście Częstochowie pielgrzymom, którzy przybędą z całego świata, zapewnić sacrum, władze mojego miasta muszą zapewnić i sfinansować profanum. Bez pomocy z budżetu państwa nie da się tego zrobić, bez nowelizacji ustawy nie da się tego zrobić. Dlatego, podobnie jak pani poseł wnioskodawca, proszę o skierowanie projektu ustawy do właściwej komisji. Tam można dokonać zmian w tytule, bo wnioskodawcom nie chodzi o tytuł i oczywiście możemy zachować nazwę własną ˝Światowych Dni Młodzieży - Kraków 2016˝.
Proszę o skierowanie projektu do komisji. Tam wypracujemy ostateczną wersję, taką, że pielgrzymi w Częstochowie będą zabezpieczeni, miasto podoła wszystkim nałożonym na nie zadaniom i obowiązkom, a projekt zostanie w takiej wersji, o jaką państwu - mówię do większości sejmowej - chodzi.
Nie jest prawdą to, co powiedział pan poseł, że kwestia finansowa
jest do uzgodnienia między wojewodą a prezydentem, ponieważ...
Dziękuję bardzo, pani poseł.
Panie marszałku, dosłownie pół zdania.
Bardzo dziękuję, wyczerpała pani czas.
Wojewoda oszacował koszty na 1 mln, podczas gdy kosztorys miasta opiewa na 20 mln. Jestem przekonana, że tu, w Wysokiej Izbie, musimy ten problem rozwiązać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Proszę, żeby pan poseł Maks Kraczkowski wszedł na mównicę i przeprosił Polaków, że wprowadził ich w błąd. Panie pośle, w Polsce nie było recesji. Zanim obrzuci pan kogoś błotem, niech pan parę razy sprawdzi, bo kłamać to wstyd.
Ten żałosny spektakl, który PiS odgrywa tutaj od rana, potwierdza, że łatwiej dostrzec drzazgę w oku brata niż belkę we własnym.
Ale musicie się zdobyć na elementarny obiektywizm i epatując od rana miliardami wziętymi z sufitu, które uciekają wam z budżetu, musicie przyznać, że minister finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości na wejście zafundował Polsce obniżenie ratingu, pierwsze od 26 lat
, w dodatku z perspektywą negatywną. Po raz pierwszy też nasze obligacje są droższe od obligacji węgierskich, a dzisiaj nawet od łotewskich. Minister Szałamacha to pierwszy minister, który nie musiał nowelizować budżetu, ale nowelizował, mógł obniżyć deficyt, ale ten deficyt zwiększył. To też pierwszy minister finansów, który napisał list do prezesa Trybunału Konstytucyjnego...
...prosząc, żeby tamten milczał, bo chociaż z finansami polskimi jest bardzo dobrze, to z demokracją niekoniecznie. Po raz pierwszy przy Świętokrzyskiej mamy ministra, który nie wie właściwie, jaki jest stan polskich finansów. Raz pan mówi, że dobry, a raz pan mówi, że zły. Proponuję panu, panie ministrze, proste ćwiczenie intelektualne. Jeśli napisał pan w liście, że finanse polskie są w dobrym stanie, a przez 6 miesięcy zdążyliście sporo popsuć, to w jakim stanie były polskie finanse, kiedy przejmowaliście za nie odpowiedzialność? No nie chce być inaczej - musiały być w bardzo dobrym stanie. Natomiast od rana kłamiecie z tej mównicy sejmowej. Haniebnej manipulacji dopuścił się premier Morawiecki, mówiąc o zadłużeniu Polski.
Czy premier Morawiecki nie wie, że przyrost polskiego długu publicznego w czasie rządów Platformy Obywatelskiej był jednym z najniższych w Europie? Nie wie pan, że mniej zadłużyły się tylko Szwecja, Estonia i Bułgaria?
Panie ministrze Szałamacha, miał pan zrobić trzy rzeczy: wprowadzić podatek bankowy, wprowadzić podatek od hipermarketów i uszczelnić system podatkowy. Żadnej rzeczy pan zrobić nie potrafi. Podatek bankowy to jest bubel prawny z dziurą. Podatku od hipermarketów nie ma i nie będzie. Luka vatowska - odmieniana przez wszystkie przypadki. I co? Prochu minister finansów nie wymyślił. Co pan proponuje? Realizację działań, które podjęła Platforma Obywatelska. To my zdecydowaliśmy, że będzie centralny rejestr faktur, i wy to wprowadzacie, z tą różnicą, że pan minister skapitulował, musiał powołać spółkę, bo sam zrobić tego nie potrafi.
I na koniec - macie rozdwojenie albo roztrojenie jaźni, jeśli chodzi o kwotę wolną od podatku, ustawę frankową i wiek emerytalny. Doczekaliśmy się nawet błyskotliwego komentarza Jarosława Kaczyńskiego, który w sobotę, zamiast maszerować z suwerenem, poznawał świat Internetu i odkrył, że ludzie rzeczywiście żyją dłużej. Wygraliście dzięki kłamstwu, te kłamstwa was zgubią, oby nie zgubiły Polski.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! W ubiegłym tygodniu całą opinię publiczną zelektryzowała informacja, że zwrócił się pan do prezesa Trybunału Konstytucyjnego z listem, w którym prosi pan prezesa prof. Andrzeja Rzeplińskiego, żeby powstrzymał się od wypowiedzi publicznych do 13 maja, a więc dnia, w którym agencja Moody’s ogłosi raport o wiarygodności kredytowej Polski. Z treści listu i późniejszych wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, ale także pańskich wynika, że obawiał się pan, że słowa prezesa mogą wpłynąć na rating. W związku z tym mam do pana ministra następujące pytania.
Panie Ministrze! Jaka jest podstawa prawna skierowania przez pana pisma do prezesa Trybunału Konstytucyjnego? Bo przecież z pewnością znany jest panu art. 7 konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Drugie pytanie. Dlaczego - skoro uznał pan ten problem za tak ważny - nie spotkał się pan z prezesem Rzeplińskim osobiście, chociaż prezes trybunału zaproponował taką formułę? Uniknęlibyśmy wtedy wrzawy informacyjnej i tego wszystkiego, co przed podjęciem decyzji przez agencję ratingową pewnie nie jest nam potrzebne. Wreszcie trzecie pytanie. Agencja Moody’s, jak wszystkie inne, przed podjęciem ostatecznej decyzji prowadzi zawsze szereg spotkań, zadaje pytania przedstawicielom Ministerstwa Finansów. Czy kontakty te dawały panu podstawę do wnioskowania, że wiarygodność kredytowa Polski zostanie obniżona? Sądzę, że dzisiaj może pan już bezpiecznie na to pytanie odpowiedzieć. Jutro agencja ogłasza rating. Z pewnością ta decyzja została już podjęta, tylko na razie jej nie znamy. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Platformy Obywatelskiej dotyczące druku nr 215.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości, kontynuując prace rządu Platformy Obywatelskiej nad wdrożeniem dyrektyw BRR i DGSD, miał szansę zachować się przyzwoicie. Mieliście państwo szansę zerwać z wieloletnią niechlubną tradycją stosowania taryfy ulgowej dla SKOK-ów. Moglibyście wtedy chociaż trochę odkupić swoje winy wobec oszukanych deponentów SKOK-ów i podatników, którzy od kilku lat ponoszą straty spowodowane upadłościami SKOK-ów. Niestety, rząd PiS z tej szansy nie skorzystał. Panie pośle Sasin, poprawek byłoby zdecydowanie mniej, gdyby nie poprawki SKOK-ów. Co więcej, zmiany w ustawie wprowadzane na poziomie Sejmu, często z przyzwoleniem strony rządowej, a czasem i bez tego przyzwolenia, są zmianami wprowadzonymi pod dyktando przedstawicieli SKOK-ów. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów byli raczej protektorami SKOK-ów niż strażnikami bezpieczeństwa sektora finansowego. Mówię to z wielką przykrością, a właściwie ze zgorszeniem.
Wprowadzenie przez PiS licznych wyłomów dla SKOK-ów w procesie przymusowej restrukturyzacji to tworzenie luk w systemie finansowym. Za te luki zapłacą podatnicy i klienci banków, ale odpowiedzialność za to poniesie Prawo i Sprawiedliwość. Uprzywilejowanie SKOK-ów, szczególnie wobec banków spółdzielczych, nie znajduje żadnego ekonomicznego ani społecznego uzasadnienia, bo przecież banki spółdzielcze to też niewielkie lokalne instytucje, które nie mają szans konkurować z bankami komercyjnymi. Apelujemy zatem do przedstawicieli rządu, aby przepisy o gwarantowaniu depozytów i przymusowej restrukturyzacji były jednakowe dla bankowości spółdzielczej i kas. Jeśli celem jest ochrona polskiego kapitału, a nie SKOK-ów, dlaczego rząd zapomina o bankach spółdzielczych? Wysokość funduszu przymusowej restrukturyzacji dla SKOK-ów jest dziesięć razy niższa niż tego dla banków. A przecież to właśnie SKOK-i wyssały z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego 5 mld zł. Panie pośle Cymański, polski podatnik nie dołożyłby ani złotówki do sektora bankowego, który w Polsce był zdrowy. Dołożyć musiał, ponieważ upadały źle zarządzane SKOK-i.
Na ten fundusz, na ratowanie SKOK-ów zrzuciły się banki, w tym banki spółdzielcze, które na co dzień przecież wspierają niedochodowe kredyty rolników i kredyty małych firm rodzinnych.
Historia wzajemnych relacji SKOK-ów i PiS to niestety smutna historia pokrzywdzonych zwyczajnych ludzi, którzy zaufali reklamom, powierzyli SKOK-om oszczędności swojego życia. Historia ta zaczęła się niestety już w 2006 r., gdy Sejm V kadencji głosami koalicji PiS, Samoobrony i LPR-u uchwalił ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym, ale spod tego nadzoru wyłączył SKOK-i. Dzisiaj, widzę, robicie państwo trochę to samo, bo chcecie odwołać członków Komisji Nadzoru Finansowego i powołać pewnie działaczy PiS-u do tej komisji; oni zadbają o interesy SKOK-ów. Gratuluję. Ale jak wam nie wstyd to robić?
Warto też pamiętać, że ludzie odzyskali swoje zmarnowane, sprzeniewierzone w SKOK-ach oszczędności do 100 tys. euro tylko dzięki zmianom w prawie wprowadzonym przez Platformę Obywatelską w 2012 r. Uratowaliśmy prywatne pieniądze ludzi, ale uratowaliśmy jednocześnie przed gniewem oszukanych prominentnych działaczy PiS-u, którzy do dzisiaj zasiadają w parlamencie.
Problemy ze SKOK-ami niestety się nie skończyły. Opór PiS, który spowodował wieloletnie opóźnienie we wprowadzeniu nadzoru nad kasami, doprowadził do szeregu nieprawidłowości. Kasa Krajowa zamiast stać na straży bezpieczeństwa systemu SKOK, prowadziła rabunkową gospodarkę finansową i wyprowadziła w 2013 r. do Luksemburga 83 mln zł, zamiast wesprzeć kondycję kas działających w Polsce. Nadzwyczajna podkomisja do spraw SKOK-ów w ubiegłej kadencji, na podstawie danych Komisji Nadzoru Finansowego, przedstawiła druzgocące i niepodważalne sprawozdanie. Kolejnym krokiem w tej kadencji powinna być komisja śledcza. A zachowanie większości parlamentarnej będzie papierkiem lakmusowym i odpowiedzią na pytanie, czy PiS ma coś do ukrycia w sprawie SKOK-ów.
Panie marszałku...
Pani marszałek, przepraszam.
Pani Marszałek! W imieniu klubu Platformy Obywatelskiej zgłaszam pięć poprawek - poprawek, których celem jest m.in. wyeliminowanie z ustawy nierównego traktowania podmiotów
i chociaż częściowo odejście od uprzywilejowanej pozycji SKOK-ów. Od przyjęcia tych poprawek uzależniamy decyzję o poparciu lub nie tej - w swoich założeniach i istocie - bardzo ważnej i potrzebnej ustawy, którą Prawo i Sprawiedliwość niestety znacząco zniszczyło.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Wbrew temu, o czym mówił pan poseł Wójcikowski z klubu Kukiz’15, sprawa SKOK-ów, panie pośle, nie jest obok tej ustawy. Bo czym jest ta ustawa? Ta ustawa reguluje, jak w sposób najtańszy, najszybszy, nieobciążający podatnika zapewnić bezpieczeństwo w systemie finansowym, a więc w systemie bankowym i w systemie SKOK. Skoro wiemy, że system SKOK jest zdecydowanie bardziej zagrożony upadłościami, i mamy na to dowody, bo tak się już zdarzało, polski podatnik już zapłacił 5 mld, to proszę nie mówić, że SKOK-i są obok tej ustawy. One są jak najbardziej w środku tej ustawy.
Panie Ministrze! Proszę odpowiedzieć mi na pytanie: Czym się pan kierował, kiedy zgodził się pan na to, żeby fundusz przymusowej restrukturyzacji dla SKOK-ów był 10 razy mniejszy niż dla banków, skoro jako wiceminister finansów musi pan już mieć informacje, że system SKOK jest niezwykle niebezpieczny, zagrożony upadłościami i że Bankowy Fundusz Gwarancyjny właśnie do tego systemu w pierwszej kolejności będzie dokładał pieniądze?
Proszę mi tylko nie mówić, o czym wspomniał już pan przewodniczący podkomisji i o czym pan też mówił, że dyrektywa nie przewiduje, że SKOK-i muszą być objęte resolution. Nie muszą być, ale nie możemy - pan, na miły Bóg, przecież musi to rozumieć - oddzielnie traktować funduszu gwarantowania depozytów i oddzielnie funduszu przymusowej restrukturyzacji. Najpierw stosujemy szybko, tanio przymusową restrukturyzację, żebyśmy nie musieli wypłacać gwarantowanych depozytów.
Jeśli nie ma sensownej i odpowiedzialnej przymusowej restrukturyzacji dla SKOK-ów, to jest to po prostu bubel prawny.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Podczas pracy nad ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym przeżywaliśmy w komisji swoiste déj? vu. Podobnie jak w roku 2006 Prawo i Sprawiedliwość postawiło własny interes partyjny ponad interesem narodowym wbrew temu wszystkiemu, o czym tutaj mówiła dzisiaj pani premier. Wtedy, wprowadzając nadzór nad rynkiem finansowym, wyłączyliście z niego SKOK-i powiązane z PiS-em. Dzisiaj z powodu waszej decyzji polski podatnik zapłacił ponad 5 mld zł, a zapłaci niestety jeszcze więcej.
Natomiast dzisiaj wprowadzacie cały szereg udogodnień i przywilejów dla SKOK-ów w ustawie, która ma zapewnić bezpieczeństwo sektorowi finansowemu. Fundusz gwarancyjny dla banków to 2,6%, a dla SKOK-ów - 1%. Panie ministrze, jeśli uważa pan, że to jest bezpieczne dla SKOK-ów, to proszę o równą przychylność dla banków, małych polskich banków spółdzielczych. Proszę mi odpowiedzieć: Czy jeśli obniżymy ten fundusz
, to ustawa nadal będzie zgodna z prawem unijnym, a poziom funduszu będzie dwukrotnie wyższy niż minimalny wymagany dyrektywą?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Pośle Sasin! To pytanie o straty, jakie wygenerował SKOK Wołomin, mógł pan zadać na imprezie w SKOK-u Wołomin, jak pan się bawił z jego radą nadzorczą i zarządem.
Natomiast rozumiem, że pan minister Janczyk nie zdążył się jeszcze zapoznać z dyrektywą. Panie ministrze, to ja panu przeczytam. Art. 13 dyrektywy mówi: państwa członkowskie mogą zdecydować, że członkowie instytucjonalnego systemu ochrony, czyli banki spółdzielcze, płacą niższe składki do systemu gwarancji depozytów. My o to zadbaliśmy, wy nie zrobiliście tego w ustawie.
Bardzo często posłowie PiS-u mówią, że SKOK-i to tylko 0,7% sektora finansowego. Natomiast zapominacie państwo, że ta mała część wyssała z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego 50% funduszy. W BFG było 12 mld, na SKOK-i trzeba było przeznaczyć ponad 5 mld, żeby uratować oszczędności życia
biednych Polaków, o których się wciąż przecież upominacie.
Pan poseł Sasin źle zrozumiał moją wypowiedź. Panie pośle, ja nie mówiłam, że pan mógł bywać z Zarządem, Radą Nadzorczą SKOK-u Wołomin na imprezach oficjalnych, ale że pan się bawił z nimi na bankietach u nich.
Natomiast prezydent Komorowski, i zapamiętajcie to sobie raz na zawsze, był na oficjalnej imprezie...
Panie pośle Sasin, niech pan wysłucha. Był na prezentacji filmu ˝Bitwa warszawska˝, bo SKOK Wołomin akurat finansował ten film. Czy uważacie, że prezydent Andrzej Duda odmówiłby udziału w takiej imprezie? Nie, bo to przecież była impreza patriotyczna. Nie kłamcie więc, nie zakłamujcie rzeczywistości.
Co innego jest czerpać korzyści finansowe ze SKOK-ów, jak wy robicie to od wielu lat, i bawić się na imprezach...
... panie pośle Sasin, razem z tymi, co dzisiaj są w więzieniu.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Komisja Nadzoru Finansowego jest dla rynku finansowego jak termometr. Mierzymy temperaturę i wiemy, czy jesteśmy zdrowi, czy chorzy. Poprawka Platformy Obywatelskiej w gruncie rzeczy ma w ogóle umożliwić mierzenie temperatury, ponieważ przepis, jaki zaproponowało Prawo i Sprawiedliwość, paraliżuje w ogóle funkcjonowanie KNF. Poszliście państwo tu ścieżką Trybunału Konstytucyjnego i to jest zła ścieżka, o czym wiecie doskonale. A więc moje pytanie do ministra finansów jest takie: Czy intencją ministra finansów jest utrudnienie czy wręcz uniemożliwienie sprawowania nadzoru nad SKOK-ami? No bo skoro już Platforma Obywatelska te SKOK-i...
Ale panie pośle Sasin, za późno, ponieważ niestety prezydent Lech Kaczyński skierował tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Za późno objęliśmy SKOK-i nadzorem, nie udało się tych 5 mld uratować.
Czy państwo teraz chcecie sparaliżować nadzór nad SKOK-ami?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze Szałamacha! Po wystąpieniu pani premier Szydło nikt z nas nie spodziewa się już kindersztuby po żadnym przedstawicielu rządu...
...ale zapewniam pana, że pana kontakt z rzeczywistością już niebawem będzie niezwykle bolesny.
Wysoki Sejmie! W tej poprawce PiS wprowadza zasadę, że Kasa Krajowa, która jest organem nadzorującym i lustrującym inne kasy, stanie się de facto zależna od jednej kasy - Kasy Stefczyka. Kasa Stefczyka będzie podejmowała decyzje za Kasę Krajową
, czyli nadzorowany będzie decydował o tym, co robi nadzorujący. To nie jest normalne, chyba każdy to musi rozumieć. W związku z tym pytanie do ministra finansów: Panie ministrze, jak w tej sytuacji wyobraża pan sobie wykonywanie działalności lustracyjnej przez Kasę Krajową?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Minister finansów przed chwilą potwierdził, że SKOK-i przestają mieć cokolwiek wspólnego z ideą spółdzielczości. Potwierdził, że małe kasy będą ubezwłasnowolnione, co oznacza, że chodzi tylko o to, żeby uwłaszczyć się na resztkach majątków SKOK-ów. PiS miał szansę...
Panie marszałku, nie da się. Proszę uspokoić salę. Panie marszałku...
Proszę państwa, proszę o zachowanie spokoju.
PiS miał szansę, żeby przy procedowaniu tej ustawy zachować się przyzwoicie. Niestety, z tej szansy nie skorzystaliście. Pozostaliście protektorami SKOK-ów, zamiast stać się strażnikami bezpieczeństwa oszczędności Polaków. Gdyby nie to, że pan poseł Kaczyński znudził się już dzisiejszymi obradami, zadałabym mu pytanie.
Panie pośle Kaczyński
, czy tak po ludzku nie jest panu wstyd, że zamiast po stronie biednych, oszukanych emerytów staje pan po stronie układu mafijnego ze SKOK-ów?
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Przedstawiam stanowisko Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska do uchwały Senatu w sprawie ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji z druku nr 594.
Niestety proces legislacyjny w Senacie odbywał się, podobnie jak w Sejmie, pod dyktando SKOK-ów i senatora Biereckiego. Niedopuszczalne, a nawet haniebne jest to, że SKOK-i wciąż otrzymują taryfę ulgową od partii rządzącej, od Prawa i Sprawiedliwości. Poprawki Senatu to oprócz zmian czysto legislacyjnych kolejne udogodnienia dla kas. Spolegliwe stanowisko Ministerstwa Finansów i brak odpowiedzialności za finanse publiczne i pieniądze podatnika to porażka ministra finansów.
Nierówne traktowanie banków spółdzielczych i SKOK-ów przejawia się m.in. w tym, że BFG może nabywać wierzytelności kas zagrożonych niewypłacalnością, a także udzielać pożyczek takim kasom. Brak jest równoległych rozwiązań dla małych polskich banków spółdzielczych. Kolejne faworyzowanie SKOK-ów to dłuższe vacatio legis w odniesieniu do przymusowej restrukturyzacji.
Cieszy jedynie fakt, że determinacja senatorów Platformy Obywatelskiej doprowadziła do wycofania poprawki senatorów PiS, w wyniku której polski podatnik zapłaciłby za Kasę Krajową 240 mln zł. To i tak niewielka część, którą możemy odzyskać na drodze sądowej. Niestety 5 mld zł z kieszeni polskiego podatnika przepadło bezpowrotnie, a część tych pieniędzy została wyprowadzona do spółki w Luksemburgu, spółki, w której udziały posiada senator Bierecki, twórca największego przekrętu III RP, SKOK-ów, senator, którego Prawo i Sprawiedliwość uczyniło przewodniczącym komisji budżetu w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej.
Panie ministrze finansów, powinien pan się wstydzić, że bierze udział w tym procederze. Panie i panowie posłowie z PiS, prawo, jakie ustanowiliście wiele lat temu, pozwoliło okraść Polaków na wiele miliardów złotych. To jest wasza prawdziwa moralność. Moralność Kalego.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W tej debacie powinniśmy rozmawiać o prof. Glapińskim, o jego kompetencjach, kwalifikacjach, o jego osiągnięciach, kwalifikacjach do zajmowania jednego z najwyższych stanowisk w państwie. Ale ani wiedza pana profesora, ani jego kwalifikacje nie stanowią niestety istoty dzisiejszej debaty. Istotę dzisiejszej debaty stanowi niezależność Narodowego Banku Polskiego.
Narodowy Bank Polski ma bardzo mocną pozycję. Taką pozycję gwarantuje mu w Polsce konstytucja Rzeczypospolitej i ustawa o Narodowym Banku Polskim. A zatem niezależność jest fundamentalną cechą Narodowego Banku Polskiego. Ale niestety instytucje niezależne to ginący gatunek w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.
Wydawało się przecież, że oczywista i gwarantowana konstytucją jest także pozycja Trybunału Konstytucyjnego. Wydawało się także, że prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, najważniejsza osoba w państwie, także posiada niezależność. Wydawało się, bo rzeczywistość jest diametralnie inna.
Jak będzie zatem z niezależnością prezesa Narodowego Banku Polskiego, który przecież jest jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, jest współzałożycielem Porozumienia Centrum? Czy naprawdę nie dało się znaleźć dobrego kandydata spoza swojego środowiska partyjnego i politycznego?
Narodowy Bank Polski powinien wspierać politykę gospodarczą rządu, ale o tyle, o ile nie podważa to zasadniczego, podstawowego celu Narodowego Banku Polskiego, czyli utrzymania stabilnego poziomu cen. Tymczasem od posłów PiS-u słyszeliśmy wielokrotnie pytania o to, czy rezerwy banku centralnego nie są za wysokie. Eksperci pana prezydenta zastanawiają się, czy Narodowy Bank Polski nie powinien udzielać kredytów, pożyczek bankom na przewalutowanie kredytów frankowych.
No i wreszcie SKOK-i - niechlubny bohater ostatnich dni w Sejmie i Senacie - proponują, żeby Narodowy Bank Polski udzielał SKOK-om kredytów krótkoterminowych, a więc de facto, żeby Narodowy Bank Polski przejął funkcję stabilizującą Kasy Krajowej. Co więcej, SKOK-i chcą, żeby udzielał on pożyczek, refinansowych kredytów Kasie Krajowej bez odpowiedniego zabezpieczenia. A prace nad ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym pokazały niestety, że SKOK-i często mają silniejszą pozycję niż minister finansów.
Stąd moje pytanie: Kto będzie miał silniejszą pozycję - prof. Glapiński czy senator Bierecki?
Panie prof. Glapiński, Platforma Obywatelska trzyma za pana kciuki, bo pana postawa będzie bardzo istotna, będzie miała duże znaczenie dla bezpieczeństwa systemu finansowego w Polsce, jako że z pewnością większość sejmowa wybierze pana na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Niestety, w naszej ocenie nie obroni pan skutecznie niezależności Narodowego Banku Polskiego.
Dlatego klub Platformy Obywatelskiej będzie głosował przeciwko tej kandydaturze.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Ta poprawka to delegacja do wydania aktu wykonawczego do przepisu, według którego Bankowy Fundusz Gwarancyjny może nabyć wierzytelności spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej zagrożonej upadłością i niewypłacalnością. Od wczoraj usiłuję dowiedzieć się od pana ministra, czy jest w tej ustawie tożsamy przepis dla banków, spółdzielczych polskich banków. Pan minister albo wprowadził mnie w błąd i okłamał, albo nie zna ustawy, bo art. 112, o którym pan wspomina, mówi o podmiocie, który znajduje się w przymusowej restrukturyzacji, a ja pytam pana ministra, czy taki sam przepis jak dotyczący pomocy dla SKOK-ów macie w tej ustawie dla banków spółdzielczych, czy znowu preferujecie SKOK-i kosztem innych podmiotów.
Proszę o odpowiedź, panie ministrze.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Rozumiem, panie ministrze, że brak odpowiedzi jest potwierdzeniem, że państwo jak zawsze stoicie po stronie SKOK-ów.
W tej poprawce senator Bierecki doszedł do wniosku, że z Rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego należy wykluczyć przedstawicieli Związku Banków Polskich. Powiedział, że BFG ma tak duże kompetencje, że przedstawiciele instytucji niepublicznych nie mogą wpływać na jego decyzje, bo mogliby lobbować na rzecz swoich interesów.
Pytanie do pana posła sprawozdawcy w związku z tym jest takie: Panie pośle, po pierwsze, czy w tej poprawce chodzi w takim razie o to, żeby w Radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego zasiadali tylko partyjni koledzy senatora Biereckiego? Drugie pytanie. Jak pan myśli, w czyim interesie lobbował senator Bierecki, kiedy prowadził tę ustawę w Senacie i wprowadzał poprawki dotyczące SKOK-ów? Bardzo proszę o odpowiedź.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W latach 2005-2007 stworzyliście bandyckie prawo, które pozwoliło SKOK-om oszukać tysiące Polaków...
...i wyprowadzić z kieszeni podatnika 5 mld zł
- na razie, bo niestety będzie więcej.
W roku 2010 niestety w to złe działanie wpisał się prezydent Lech Kaczyński. W roku 2016 kontynuujecie ten nikczemny proceder.
Panie pośle Sasin, parafrazując pana słowa, można powiedzieć tak: ani wy nie...
...wyszliście ze SKOK-ów, ani SKOK-i nie wyszły z was. I to jest strasznie smutne.
Dziękuję, panie marszałku.
Otóż, panie pośle Sasin, po pierwsze, Komisja Nadzoru Finansowego - ja o tym wspomniałam, ale chciałam być delikatna - dlatego nie mogła pełnić nadzoru nad SKOK-ami, ponieważ prezydent Lech Kaczyński skierował tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, przez co opóźnił działanie nadzoru finansowego.
To po pierwsze.
Po drugie, w momencie kiedy KNF mógł nadzorować SKOK-i, to co robiły SKOK-i? Składały fałszywe sprawozdania finansowe i zatrudniały fałszujących te sprawozdania biegłych rewidentów. To po drugie, panie pośle Sasin.
A po trzecie, jeśli twierdzi pan, że ktoś zawinił w tym, że Polacy zadłużyli się we frankach, to proszę sobie zapamiętać: to jest rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Już wyjaśniam panu dlaczego.
Ale pani poseł...
Chodzi...
Pani wychodzi poza zakres sprostowania.
Nie, nie, panie marszałku. Pan poseł zarzucił nam, że Polacy przez nas wzięli kredyty frankowe, więc chcę wytłumaczyć. I nie będę już wracać do tego, że to wasi rządzący namawiali Polaków do brania kredytów we frankach. Nie o tym mówię.
Pani poseł, pani wychodzi poza zakres sprostowania.
Mówię, panie pośle, o ustawie MiFID, o wdrożeniu dyrektywy MiFID...
Pani poseł...
...która nakłada na banki...
To nie jest sprostowanie.
Panie marszałku, ja to powiem naprawdę w ciągu 20 sekund, tylko proszę mi nie przeszkadzać.
Otóż dyrektywa, która mogła zapobiec dramatom dzisiejszych frankowiczów, powinna być wdrożona w październiku 2007 r. Kto rządził w roku 2006 i 2007?
Kto miał wdrożyć tę ustawę?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska przedstawić stanowisko wobec projektu ustawy wprowadzającej podatek od sprzedaży detalicznej.
Ten podatek od handlu miał być od marca, miał przynieść do budżetu państwa 2 mld zł już w roku 2016, miał być wreszcie remedium na niepłacenie podatków przez hipermarkety, miał bronić polski handel przed wstrętnymi, zagranicznymi korporacjami i obcym kapitałem. Tak miało być, a jak jest? Podatek przyniesie budżetowi państwa w tym roku netto ok. 500 mln, w tym roku, bo czy przyniesie cokolwiek w przyszłym, nie wiadomo, ponieważ Komisja Europejska już zapowiedziała, że będzie kwestionować stawkę progresywną. Może się okazać, że straciliście państwo, a raczej zmarnowaliście bardzo dużo czasu przedstawicielom branży handlowej, a efekt tego dla budżetu państwa będzie miałki.
Jak natomiast wygląda ta ochrona polskiego handlowca przed zagranicznymi korporacjami? Wygląda jeszcze gorzej. Zacznijmy od kwestii fundamentalnej. Nie ma, panie ministrze, takiego podatku, który byłby wsparciem dla przedsiębiorców. Wsparciem dla przedsiębiorców, i pan to wie doskonale, jest brak podatków. Jeśli już rząd musi czy chce wprowadzić jakiś nowy podatek, należałoby to zrobić tak, żeby koszty i szkody uczynione przedsiębiorcom w wyniku wprowadzenia tego podatku były jak najmniejsze. Niestety do tej zasady Prawo i Sprawiedliwość się nie stosuje. W kilku punktach wyjaśnię panu ministrowi, dlaczego, panie ministrze, ta ustawa jest bardzo złą ustawą, a cały pomysł na ten podatek jest bardzo złym pomysłem.
Otóż nawet jeśli przyjmiemy, że wasza wyborcza teza, że hipermarkety nie płacą podatków, jest prawdziwa, to przecież nielogiczne jest nakładanie nowego podatku na podmiot, który unika płacenia podatków, bo jak podmiot unika płacenia podatków, to nowy podatek niczego nie rozwiąże, bo on znajdzie sposób, żeby także tego podatku uniknąć. Zrobią to tak, jak robią to banki. Jeśli państwo chcecie uszczelniać system podatkowy, co się chwali, i robił to każdy rząd, to wykorzystajcie instrumenty, jakie zostawiła Platforma Obywatelska. Wykorzystajcie ustawę o zagranicznych spółkach kontrolowanych, wykorzystajcie ustawę o cenach transferowych - w ten sposób się uszczelnia system podatkowy, a nie przez nakładanie nowego podatku. Jeśli mówicie, że największy problem jest z zagranicznymi sieciami handlowymi, z branżą spożywczą, to dlaczego nakładacie ten podatek na cały sektor handlowy? Co wam zawiniła branża RTV AGD, w której dominują polskie podmioty, i to one będą największym płatnikiem tego podatku.
Kolejny powód - podatek powinien uwzględniać, szczególnie podatek dochodowy czy przychodowy, zdolność do jego poniesienia, to znaczy powinno się brać pod uwagę rentowności. Różne sektory mają różne rentowności. Wy kompletnie nie bierzecie tego pod uwagę i wszyscy mają taką samą stawkę. Jeśli wprowadzamy kwoty wolne czy różnicujemy stawki, to musi to być efektem analizy rynku.
Tymczasem wy wprowadzacie kwoty zupełnie z sufitu. Nie ma żadnego uzasadnienia. W uzasadnieniu ustawy nie czytamy o tym, nie wiem, że z waszych badań wynika, że następuje wzrost rentowności w danym sektorze po przekroczeniu jakiejś granicy przychodów. Nic takiego nie zrobiliście, bo chodzi wam tylko o element fiskalny. Chodzi o pieniądze, których po prostu brakuje wam w budżecie.
Dużym problemem jest to, że jeśli Komisja Europejska zakwestionuje ten podatek, będziecie musieli go oddać podatnikom. Chociażbyście jeszcze cztery uchwały podjęli o suwerenności Polski i choćbyście zaklinali się, że nie interesuje was to, co mówi Komisja Europejska, to przedsiębiorcy - i to polscy
przedsiębiorcy - będą dochodzić swoich praw przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Co więcej, o handlu w Internecie i problemach z tym związanych wspominała pani poseł z Prawa i Sprawiedliwości. Chciałabym zapytać pana ministra: Czy to jest tak, że zagraniczne sieci sklepów unikną opodatkowania, ponieważ poszczególne sklepy mają inne numery identyfikacji podatkowej, a polskie sieci pracują na tym samym NIP-ie i to one zapłacą ten podatek?
Ostatnie zdanie, panie marszałku, już kończę. Fundamentalnym argumentem jest także to, że przecież każdy podatek branżowy zostaje przerzucony na konsumenta. Ten już został przerzucony. GUS wykaże to w najbliższym czasie.
Jeszcze raz. To jest zła ustawa, zły podatek. Najlepszym rozwiązaniem będzie zrezygnowanie z niego...
Dziękuję, pani poseł.
...dlatego, panie marszałku, składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Gratuluję dobrego samopoczucia panu posłowi Abramowiczowi, ale mam niestety złą wiadomość dla pana posła Grabowskiego. Panie pośle, każdy podatek zostaje przerzucony albo w przód, albo w tył, innej możliwości nie ma. I tutaj apele z tej mównicy do pana ministra nic nie dadzą.
Panie Ministrze! Zgodnie z art. 7 pkt 6 zwolnione z tego podatku będą towary zbywane w ramach świadczenia usług gastronomicznych. Co więc będzie z tą kawą na wynos? Czy to usługa gastronomiczna, czy sprzedaż detaliczna? Przepis jest nieprecyzyjny.
Proszę nam odpowiedzieć na pytanie, co z uwagami Komisji Europejskiej. Co państwo zrobicie, jeśli Komisja zakwestionuje kwotę wolną lub stawkę progresywną? Czy państwo zrezygnujecie z kwoty wolnej i zastosujecie jedną stawkę dla całego rynku? Czy przewidujecie państwo, jakie będą zachowania polskiego i zagranicznego biznesu w celu uniknięcia tego podatku? Czy rząd zamierza walczyć z przypadkami
minimalizowania obciążenia podatkiem, czy będziecie bezbronni jak w przypadku podatku bankowego?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Klub Platformy Obywatelskiej złożył wniosek o odrzucenie projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej w pierwszym czytaniu.
Zanim jednak Wysoka Izba zagłosuje za lub przeciwko temu wnioskowi, chciałabym poprosić o odpowiedź na pytanie. Ta odpowiedź potrzebna jest szczególnie posłom Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ cała opozycja waszą ustawę potępiła wczoraj w czambuł. O odpowiedź proszę pana ministra Kowalczyka, bo nie wierzę, że tak zła ustawa powstała w Ministerstwie Finansów. Panie ministrze, proszę powiedzieć Wysokiej Izbie, czy podatek od handlu nakładacie tylko na zagraniczne sieci handlowe i na hipermarkety, które są w rękach obcego kapitału, tak jak zapowiadaliście w kampanii wyborczej, czy też podatek od handlu nakładacie także na polskie sieci handlowe i także na polski kapitał. To znaczy: Czy po raz kolejny okłamujecie Polaków? Panie ministrze, proszę o jasną odpowiedź. Czy podatek od handlu zapłacą polskie sklepy?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Pan nie zrozumiał mojego pytania. Nie pytałam o to, czy będą płacić mali czy duzi, tylko pytałam o to, czy będzie płacił polski handel. Panu ministrowi nie przeszło przez gardło powiedzenie wprost: tak, nakładamy podatek na polski handel, okłamaliśmy Polaków w kampanii wyborczej.
A więc muszę to powiedzieć za pana ministra.
Panie ministrze, właściwie nasuwa się pytanie: Czy w kampanii wyborczej nie znaliście prawa unijnego? Nie wiedzieliście wtedy, że nie wolno stosować podatku tylko od kapitału zagranicznego?
To jak w ogóle chcecie rządzić tym krajem, skoro nie znacie prawa unijnego i oszukujecie co do podatków?
Konkluzja jest taka: Prawo i Sprawiedliwość nakłada kolejny podatek na polski kapitał. Po raz kolejny okazuje się, że kłamaliście w kampanii wyborczej i okłamujecie Polaków cały czas.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Bardzo dziękuję, panie marszałku, za zgodę na moje wystąpienie.
Przedstawiciel klubu Kukiz’15 mówił o dobrych intencjach autorów tej ustawy. Problem w tym, panie pośle, że jak mówi dobre stare polskie przysłowie, dobrymi intencjami wybrukowane jest piekło. Dzisiejsze posiedzenie komisji finansów bardzo wyraźnie dowiodło tego, że wbrew temu, co mówił minister finansów, świat nie czeka na ten podatek, panie ministrze, bo nie taki podatek obiecaliście Polakom.
Nie chodzi wam wcale o wsparcie małych polskich sklepów - wybrzmiało to bardzo wyraźnie podczas dzisiejszego posiedzenia komisji, mówiła o tym strona społeczna - po prostu rozpaczliwie szukacie pieniędzy, szukacie ich tak rozpaczliwie, że do ustawy podatkowej wprowadzacie niezwykle krótkie vacatio legis, chociaż jest to niezgodne z zasadami przyzwoitej legislacji. Co więcej, projekt ustawy nie zawiera nawet aktów wykonawczych. Ale cóż, na kongresie Prawa i Sprawiedliwości w sobotę minister finansów został nazwany maruderem, pogrożono mu palcem, że nie dość szybko uszczelnia system podatkowy, więc chociaż to nie ma nic wspólnego z uszczelnianiem systemu podatkowego, pomyśleliście, że wprowadzicie dodatkowy podatek, będzie dodatkowy dochód.
Zastanawialiście się państwo, co by tu jeszcze opodatkować, i padło na gastronomię. I chociaż w uzasadnieniu napisaliście państwo, że usługi gastronomiczne nie będą opodatkowane, dzisiaj wprowadziliście poprawkę, zgodnie z którą hot dogi, kawa w kubku, kanapka, jaką jemy w drodze do pracy, będą droższe, bo będą opodatkowane. Drożej zapłacimy też za paliwo, mniej więcej 6 gr...
...bo państwo musicie zabrać pieniądze jednym, żeby rozdać innym. Taki niestety jest ten wasz podatek.
Jaki będzie tego efekt? Mówili o tym moi przedmówcy. Efekt będzie taki, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej każe wam znieść zróżnicowaną stawkę, a być może nawet kwotę wolną. Co wtedy państwo zrobicie? Pewnie opodatkujecie wszystkich, i to tą wyższą stawką, bo nie zaprzeczył dzisiaj temu w komisji finansów pan minister, chociaż go o to pytałam. A przecież, też o tym była tu dzisiaj mowa, na stole leży przykład Węgier. Trzeba mieć plan B i uczciwie o nim powiedzieć. Problem tylko w tym, że trzeba wiedzieć, co to uczciwość.
Ta ustawa jest złą ustawą i właściwie nie da się jej naprawić, natomiast klub Platformy Obywatelskiej podejmie taką próbę. Złożymy trzy poprawki, żeby przedsiębiorcy mogli choć trochę lepiej poruszać się w obszarze tych fatalnych przepisów, gdzie mylona jest terminologia podatku VAT i podatku przychodowego. Składamy więc trzy poprawki: doprecyzowujemy ustalanie przychodu, pomagamy rządowi zrealizować obietnicę z uzasadnienia o tym, że nie opodatkujecie państwo usług gastronomicznych, i chcemy dać choć kilkanaście dni więcej przedsiębiorcom na przygotowanie się do stosowania przepisów tej ustawy.
Rozumiemy też...
Ale my nie wprowadzaliśmy nowych podatków, pani poseł. Państwo je wprowadzacie, więc musimy zadbać o polskiego przedsiębiorcę...
...małego podatnika, małego sklepikarza, dostawcę, a przede wszystkim o polskiego konsumenta, na którego wy nakładacie kolejny podatek w ciągu 8 miesięcy swojej kariery rządowej.
Rozumiemy, że może być problem z ostatnią poprawką co do dłuższego vacatio legis, bo państwo na tyle zniszczyliście budżet przygotowany przez Platformę Obywatelską, że boicie się, iż po prostu bez tych mniej niż 500 mln nie zamkniecie tego budżetu, nie uzyskacie tych dochodów. Ale proponuję się nie martwić, oszczędności gdzieś znajdziecie, a zakład w odniesieniu do ministra finansów będzie pewnie nieaktualny, bo w grudniu pana ministra Szałamachy już w rządzie najprawdopodobniej nie będzie.
Klub Platformy Obywatelskiej będzie głosował przeciwko tej złej ustawie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! W zasadzie chciałabym zwrócić się do pana ministra nawet nie tyle z pytaniem, ile z prośbą. Chciałabym prosić pana ministra, żeby do poprawki, którą złożyłam, odniósł się pan minister z życzliwością, oczywiście nie dla mnie, ale dla usług gastronomicznych. Panie ministrze, poprawka, którą złożyłam w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej, dotyczy posiłków przeznaczonych do natychmiastowego czy bezpośredniego spożycia i ta terminologia nie wprowadza zamieszania, bo jest ona zgodna z PKWiU i po prostu obowiązuje w polskim prawodawstwie. Bardzo proszę, żeby pan minister zrealizował tylko to, co państwo zapowiadaliście i wyjaśnialiście w uzasadnieniu ustawy, i o nic więcej nie proszę. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Tą poprawką Platforma Obywatelska w gruncie rzeczy realizuje obietnice Prawa i Sprawiedliwości, bo obiecaliście państwo, wprowadzając tę ustawę, zapowiadając podatek od handlu, że nie nałożycie tego podatku na usługi gastronomiczne. Co więcej, w uzasadnieniu piszecie, że te usługi nie są objęte podatkiem od handlu, natomiast w trakcie prac rękami posłów PiS-u - nie wiadomo, z jakiego powodu - usunęliście przepis, który rzeczywiście branży gastronomicznej to gwarantował. Jeśli zatem większość sejmowa zagłosuje przeciwko tej poprawce, to chciałabym, żeby pan minister, minister finansów, wyjaśnił przedsiębiorcom, dlaczego tak będzie, że od tej samej kanapki oni raz zapłacą podatek od handlu, a innym razem nie zapłacą tego podatku. Czy rzeczywiście uważa pan, że to nie utrudni prowadzenia biznesu?
No i czy może pan, panie ministrze, powiedzieć Wysokiej Izbie, czy to jest uproszczenie polskiego systemu podatkowego, czy jednak totalne jego komplikowanie?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Pośle Abramowicz! Nie pozwalam na to, żeby pan w sposób absolutnie nieuprawniony i niegodny wypowiadał z tej mównicy kłamliwe słowa.
Kwota wolna od podatku, o czym pan minister doskonale wie, prawdopodobnie zostanie zakwestionowana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bo właśnie kilka dni temu Komisja Europejska powiedziała to Węgrom.
Moje pytanie jest takie: Dlaczego nie chcecie zwolnienia przedmiotowego, o którym mówię? Nie mówię o zwolnieniu podmiotowym, panie pośle, nie mówię o kwocie wolnej i nie mówię o małym czy dużym biznesie. Mówię o tym, że mieliście zwolnić z tego podatku usługi gastronomiczne i okłamaliście przedsiębiorców, jak zawsze.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Proponuję, żeby pani zleciła swoim ministrom uzgodnienie stanowisk co do polityki gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ w co drugim zdaniu premier Morawiecki mówi, że wspiera polski kapitał, tymczasem minister finansów ten polski kapitał wspiera, ale tylko do przychodu w wysokości 15 mln miesięcznie. To czy chodzi wam tylko o to, żeby Polacy nie mogli wybić się na większy biznes? Orlen i Lotos, panie pośle, to też jest polski kapitał i właśnie nakładacie na nich teraz podatek.
Natomiast zupełnie kuriozalne było stanowisko pana ministra i jedyny argument, jakiego pan użył wczoraj, żeby przekonać posłów, że nakładanie podatku jest wspieraniem przedsiębiorczości. Otóż pan minister finansów powiedział wczoraj do nas tak: No o co wam chodzi? Przecież ten projekt był dużo gorszy 2 miesiące temu, bo podatek był w wysokości 2% i w dodatku opodatkowany był handel w niedzielę. Zrobiliśmy mniej.
To znaczy zachowaliście się jak ten rabin
, co kazał wyprowadzić kozę z pokoju, ale to naprawdę za mało.
Nie słyszałem pytania.
Ustawa jest zła...
Pani poseł, dziękuję bardzo.
...i obciąża wszystkich...
Głos ma poseł Łukasz Schreiber, klub Prawo i Sprawiedliwość.
...Polaków nowym podatkiem.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Muszę zacząć jednak od tego, że pani poseł Mazurek kłamie.
Pani Poseł! Konsultacje społeczne przy podwyższaniu wieku emerytalnego były jednymi z najdłuższych w historii III Rzeczypospolitej.
To, że PiS zrobił manifestację, to jest oczywiste, panie pośle, bo przecież dzięki temu chcieliście wygrać wybory.
Podwyżki dla ministrów, prezydenta, nawet jego żony, zależą od Jarosława Kaczyńskiego.
Czy będą w ogóle, jaka będzie ich wysokość - o tym decyduje Jarosław Kaczyński. Dlaczego? Bo Platforma zostawiła wam w świetnej kondycji finanse publiczne.
Wiecie o tym doskonale i dlatego zaplanowaliście sobie podwyżki. Wiecie doskonale, że Platforma Obywatelska bardzo oszczędnie...
...i racjonalnie zarządzała pieniędzmi polskiego podatnika. Wy za to uprawiacie korupcję polityczną, bo kupujecie jednych wyborców za pieniądze innych.
Robicie to już od 7 miesięcy, a nawet dłużej, bo robiliście to też w kampanii wyborczej.
Niestety przyszłe emerytury Polaków nie zależą od Jarosława Kaczyńskiego. Przyszłe emerytury Polaków zależą od stanu finansów publicznych. A od czego to zależy? Od tego, ilu z nas będzie pracować. Im więcej Polaków pracuje, tym lepsza kondycja finansów publicznych. Zawsze tak było. Bieżące PKB musimy podzielić na pracujących i na emerytów bez względu na to, kto rządzi. Nie możecie zaklinać rzeczywistości i dawać ludziom złudnej nadziei, bo po prostu ludzi oszukujecie.
Platforma Obywatelska była jedyną partią, która miała odwagę powiedzieć Polakom gorzką, ale jedyną prawdę: im dłużej pracujesz, im wyższą odprowadzasz składkę, tym wyższa będzie twoja emerytura.
Cała reszta to są czcze obietnice Prawa i Sprawiedliwości i innych populistów.
Bardzo dziękuję, pani poseł. Muszę bardzo surowo przestrzegać czasu, bo musimy się zmieścić w czasie.
Co więcej, emerytury Polaków będą tym wyższe, im krócej będzie rządzić Jarosław Kaczyński...
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Dobrze by było czasem móc spojrzeć panu w oczy, niechże pan siądzie bliżej, a nie ze wstydu chowa się pan w ostatniej ławce.
Bo warto, i chyba trzeba, na początek zadać pytanie: Kto wam to napisał? Kto wam napisał taką miernotę? No pyta o to nawet wasz guru podatkowy prof. Modzelewski.
W systemie poboru podatków chodzi o to, żeby oddzielić funkcję de facto usługową poboru podatków od milionów uczciwych podatników od funkcji prewencyjnych, kontrolnych skierowanych do oszustów. I taką ustawę przygotował rząd Platformy Obywatelskiej, m.in. na podstawie wielomiesięcznych prac międzyresortowego zespołu ds. oszustw podatkowych. Wyrzuciliście ją do kosza, wprowadzacie opresyjny system podatkowy, opresyjny system poboru podatków i chcecie kontrolować wszystkich podatników. Po pierwsze nie ma takiej potrzeby, bo nie są oszustami, po drugie nie da się tego zrobić i niestety poniesiecie klęskę.
Pytanie, na które proszę odpowiedzieć na piśmie: Panie ministrze, czy w I półroczu tego roku wpływy podatkowe, w tym z podatku VAT, były wyższe niż zakładane w ustawie budżetowej? I czy to nie jest dowód na to, że instrumenty pozostawione przez poprzedni rząd zaczęły działać i funkcjonować dobrze? Więc, na Boga, dlaczego niszczycie coś, co po wielomiesięcznych analizach przygotowaliśmy, wprowadzaliśmy? Wy dokończcie to wprowadzać i nie róbcie po raz kolejny rewolucji w polskim państwie, bo Polacy nie chcą
na to więcej patrzeć. Oczywiście ukłony dla celników.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Minister! W raporcie OECD czytamy: Badanie PISA 2012 wskazuje, że polskie szkoły lepiej niż w poprzednich dekadach rozwijają u uczniów umiejętność samodzielnego myślenia. Można mówić o przełomie w nauczaniu matematyki. Polscy uczniowie przewyższyli uczniów z innych krajów w rozwiązywaniu zdecydowanej większości zadań na rozumowanie. Przezwyciężona została słabość polskiej szkoły, polegająca na skupieniu uwagi na umiejętnościach odtwórczych. I jeszcze nagłówki z prasy polskiej i zagranicznej: Polska, jako przykład sukcesu edukacyjnego, Polska wśród państw z najbardziej efektywnymi systemami edukacji. To są fakty, reszta to mity i kłamstwa rozpowszechniane przez minister Zalewską. Twierdzenie, że gimnazja to złe szkoły, jest tak samo prawdziwe, jak twierdzenie, że w Smoleńsku był zamach.
Pani jest Macierewiczem polskiej edukacji i powinna się pani tego wstydzić.
A jeśli pani nie widzi związku pomiędzy wynikami PISA
a efektami kształcenia gimnazjów, to powinna się pani sama podać do dymisji i nie czekać na nasz wniosek.
Bardzo dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Bardzo wiele moi poprzednicy z Prawa i Sprawiedliwości mówią z tej mównicy o wizji, ja chciałabym przytoczyć tylko dosyć znane powiedzenie, że wizja bez implementacji to tylko halucynacja. Obyście państwo nie pozostali na tym etapie.
Wysoki Sejmie! Premier Morawiecki od roku jest złym ministrem rozwoju, a od kilku tygodni jest złym ministrem finansów. Dlaczego jest złym ministrem rozwoju? Kilka faktów: PiS przejął rozpędzoną gospodarkę, w IV kwartale 2015 r. dynamika PKB wynosiła 3,9%, dzisiaj mamy już tylko 3%. Tak spadło tempo rozwoju Polski pod rządami premiera Morawieckiego. Inwestycje w tym czasie skurczyły się o 5%. Eksperci mówią, że to zapaść, pan premier był łaskaw nazwać to dołkiem inwestycyjnym. Panie premierze, to nie dołek, ale dół i trudno wam będzie z niego wyjść.
Środki unijne - za to bezpośrednio odpowiada minister rozwoju. Uwaga, strona domowa Ministerstwa Rozwoju: wydane środki unijne w wysokości 2%. 2% środków unijnych potrafił wydać premier Morawiecki, który jeszcze nie tak dawno mówił: Nie będziemy wydawać środków unijnych, będziemy je inwestować. Niechże pan inwestuje, niech pan wydaje na inwestycje środki unijne, a nie przejada pieniądze z kieszeni polskiego podatnika
, bo póki co robicie tylko to.
I wreszcie sztandarowe dzieło premiera Morawieckiego - ˝Strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju˝, w skrócie SOR. SOR wszystkim Polakom kojarzy się właściwie ze szpitalnym oddziałem ratunkowym. Szanowni państwo, to nie jest skojarzenie zbyt odległe od tego dokumentu, naprawdę.
Miałkość i fasadowość tego dokumentu widać bardzo wyraźnie na najprostszym przykładzie. Otóż jako groźne dla Polski zjawisko wymieniana jest w strategii malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym na rynku pracy. Taka jest diagnoza. Co rząd proponuje? Proponuje najniższy w Europie wiek emerytalny. Niższy wiek emerytalny jest tylko w Rosji Władimira Putina. Rozumiem, że Putin tak samo kocha suwerena jak wy i dlatego kobiety mogą tam pracować tak krótko, jak wy to chcecie zafundować Polkom i dać im głodowe emerytury w związku z tym.
Przykłady sprzeczności, pustych haseł i ogólników w planie czy strategii Morawieckiego można by mnożyć, ale temu poświęcimy oddzielną krytyczną analizę tego dokumentu. Wróćmy do finansów na przyszły rok.
Dlaczego premier Morawiecki jest złym ministrem finansów? Otóż słuchając wystąpienia ministra Morawieckiego, można było pomyśleć, że Polacy nie marzą o niczym innym jak tylko o tym, żeby płacić więcej podatków. Panie premierze, tak nie jest. Polacy chcą płacić należne państwu podatki - tyle, ile trzeba. Nie chcą finansować waszych populistycznych obietnic i o tym pamiętajcie. Tymczasem wasza ustawa budżetowa na rok 2017 pokazuje dochody podatkowe przy założeniu podniesienia stawki VAT do 23%. O tym, że podnosicie, a nie utrzymujecie, mówił pan minister, pan przewodniczący Cichoń. Ale wyjaśnijmy jeszcze jedną rzecz: podniesiona stawka VAT to była nasza odpowiedź na światowy kryzys. Gdy inne rządy obcinały emerytury, gdy w Hiszpanii bezrobocie wśród młodych ludzi wynosiło ponad 50%, wtedy my podnieśliśmy podstawową stawkę VAT o 1%. Ale co zrobiliśmy jednocześnie? Stawkę VAT na podstawowe artykuły żywnościowe, na chleb, masło, mleko, mięso, kaszę - na żywność, czyli na to, na co wydają najbiedniejsi - obniżyliśmy z 7% do 5%. Tymczasem wy utrzymujecie podwyższony VAT. Niech mi ktoś odpowie, może minister finansów, na pytanie: Jaka jest tego przyczyna? Czy jest światowy kryzys? Dlaczego podnosicie ten VAT na 2017 r.?
Kryzysu nie ma. Musicie zasypać dziurę budżetową, którą w dodatku sami zrobiliście.
Podniesienie stawki VAT, panie pośle, to nie jest jedyny podatek. Premier Morawiecki opodatkował akcję kredytową, opodatkował kapitał, po czym dziwi się, że nie ma kapitału i ludzie nie chcą inwestować. Było nie nakładać podatków na akcję kredytową, to może inwestycje by były. Eksperci ostrzegają, że kredyty inwestycyjne zamarły. Jeszcze niedawno w ramach pomocy de minimis nasz rząd za sprawą Banku Gospodarstwa Krajowego wspierał małe i średnie przedsiębiorstwa miliardowymi gwarancjami kredytowymi. U was to nie istnieje.
Poprzednik ministra Morawieckiego - bo już zdążyliście zmienić ministra finansów - chciał opodatkować hipermarkety. Mówiliśmy od początku, że to niemożliwe. Premier Morawiecki oświadczył, że on jednak będzie negocjował z Komisją Europejską. Co znaczą takie negocjacje z Komisją Europejską? Przecież państwo wiecie doskonale, że to jest opodatkowanie małych polskich sklepów, inaczej zrobić tego się nie da. Ale wy już dochody z tego podatku... Chociaż musieliście wykreślić nazwę. Nazwaliście to innymi dochodami podatkowymi i włożyliście 1,2 mld w tę ustawę budżetową, czyli nie wiecie jeszcze, jak ściągnięcie z Polaków, ale wiecie, że ściągniecie.
W ogóle w tych dochodach podatkowych pomiędzy projektem ministra Szałamachy a projektem ministra Morawieckiego nastąpiło cudowne rozmnożenie. Macie o prawie 3 mld dochodów podatkowych więcej w ciągu kilku tygodni. CIT - 1,2 mld więcej, VAT - 0,5 mld, a co, i te inne dochody podatkowe - też ponad miliard. Dobrze, że budżet mamy, szanowni państwo, w Sejmie, bo nie wiadomo, co przez najbliższe tygodnie premier Morawiecki by wymyślił i jakie nowe dochody podatkowe wprowadziłby do budżetu.
Nie słyszałam też, żeby minister rozwoju i finansów w jednej osobie sprzeciwił się projektowanemu od kilku miesięcy jednolitemu podatkowi, którego pomysł ukradliście Platformie Obywatelskiej, ale tak zmieniliście jego koncepcję, że wyszedł z tego jakiś podatkowy frankenstein. Nie słyszałam, żeby minister rozwoju i gospodarki w jednym... Czyli jest nie tylko złym ministrem rozwoju i finansów, ale też złym ministrem gospodarki, bo chce opodatkować małe i średnie przedsiębiorstwa, tych przedsiębiorców, którzy wypracowują prawie 80% polskiego produktu krajowego brutto. Im chcecie zabrać 19-procentowy podatek liniowy. Już w 2017 r. nie zdążycie, ale jest zapowiedź na 2018 r.
Dwa ważne dla ministra finansów parametry, pan minister też o tym mówił w swoim wystąpieniu: deficyt i dług. ˝Deficyt˝ to słowo klucz dla miliardów z Unii Europejskiej. Po przekroczeniu 3% tych miliardów może nie być. Minister finansów ustalił deficyt na poziomie 2,9 przy założeniu, że jednostki samorządu terytorialnego będą miały nadwyżkę. To znaczy założyliście, że nie będzie żadnych inwestycji w samorządach, bo tylko wtedy nadwyżka jest możliwa. Czy może inaczej, chcecie przekroczyć 3% dopuszczalnego deficytu, bo i tak nie potraficie inwestować środków unijnych, więc de facto są wam pewnie niepotrzebne, i zrzucicie całą winę na złą Komisję Europejską - bo przecież raz zły jest obcy kapitał, raz złe są banki, przeciwko nam jest Komisja Europejska, Komisja Wenecka, ostatnio nawet ONZ jest wrogo nastawiony. Czy państwo nie zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wokół macie samych wrogów? Warto czasem o tym pomyśleć.
Wracając do deficytu: tylko zły minister finansów pozwala, żeby w czasie prosperity gospodarczej deficyt był na najwyższym możliwym poziomie. Dobry minister finansów prowadzi gospodarkę antycykliczną, czyli w dobrym czasie robi sobie poduszkę bezpieczeństwa. Jak przyjdzie zły czas - a przecież kiedyś przyjdzie, bo gospodarka podlega cyklowi koniunkturalnemu - zostawicie Polaków bezbronnych. Wszystkie instrumenty wykorzystacie teraz, kiedy gospodarka się rozwija. Prowadzicie populistyczne, procykliczne i szkodliwe dla gospodarki działania.
Wreszcie dług publiczny...
Panie pośle, ludzka twarz ma to do siebie, że w waszym wydaniu będzie trwała krótko i przyjdzie taki moment, że będziecie musieli powiedzieć Polakom: nie mamy pieniędzy.
Nasłuchaliśmy się dzisiaj bardzo wiele o długu publicznym, o tym, jaki on jest strasznie zły. Zgoda. Tylko jest taki dokument Wieloletni Plan Finansowy Państwa. Platforma Obywatelska na 2017 r. zaplanowała dług publiczny w wysokości 50,7% PKB. Prawo i Sprawiedliwość zmieniło ten zapis i zwiększyło dług publiczny na 2017 r. do 52,5%. O 2% PKB, czyli o prawie 40 mld, zwiększacie dług publiczny, mówiąc jednocześnie, że to jest bardzo złe. Okazuje się, że premier Morawiecki mówił prawdę, finansujecie 500+ z długu, ale jest jeszcze gorzej, bo w tym wieloletnim planie finansowym, który wysyłamy do Komisji Europejskiej, napisaliście takie zdanie: Z uwagi na trwające prace nad docelowym kształtem nowych rozwiązań w polityce społeczno-gospodarczej w przedstawionym scenariuszu bazowym nie uwzględniono proponowanych zmian dotyczących ustawowego wieku emerytalnego i kwoty wolnej od podatku dochodowego. Co to znaczy? To znaczy, że ten dług będzie jeszcze większy o kilkadziesiąt miliardów. To z kolei znaczy, że minister Morawiecki dużymi krokami zmierza w stronę wielkiej, niestety niepięknej, katastrofy greckiej. Chciałoby się panu premierowi na koniec zadać pytanie: Panie premierze, czy będzie pan miał odwagę tu, w polskim Sejmie powiedzieć Polakom to, co powiedział pan na partyjnym zebraniu działaczy Prawa i Sprawiedliwości, że finansujecie 500+ z długu, że fundujecie Polakom wakacje na kredyt, że następny rząd będzie musiał wymyślić, jak waszą nieudolność naprawić, żeby pieniądze zostały w rodzinach, ale żeby Polska nie była bankrutem? Patrzymy wam na ręce...
...będziemy obnażać wasz populizm i nieudolność, bo one są groźne dla przyszłości Polski.
Oświadczenie w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W imieniu klubu Platformy Obywatelskiej mam zaszczyt przedstawić stanowisko dotyczące projektu ustawy dostosowującej krajowe regulacje dotyczące transakcji płatniczych przy użyciu kart płatniczych do postanowień rozporządzenia 2015/751 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie opłat interchange w odniesieniu do transakcji płatniczych realizowanych w oparciu o kartę, zwanego rozporządzeniem MIF.
Z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że rozpoczęte prace nad przystosowaniem polskiego porządku prawnego do rozstrzygnięć tego rozporządzenia, zapoczątkowane przez poprzedni rząd PO-PSL znalazły swój finał w Sejmie i że Polacy będą mieli bezpłatny dostęp do podstawowego rachunku płatniczego. To rozwiązanie prokonsumenckie, w dodatku przyczyniające się do wzrostu tzw. ubankowienia w Polsce, a to sprzyja przejrzystości przepływów finansowych i dobrze służy zarówno obrotowi gospodarczemu, jak i budżetowi.
Projektowana ustawa wprowadza przepisy, które zapewniają konsumentom dostęp do podstawowego rachunku płatniczego oraz do podstawowych usług płatniczych powiązanych z tym rachunkiem.
Ponieważ w opinii wielu konsumentów panuje przeświadczenie, że rachunek płatniczy stanowi wyłącznie zbędny wydatek, często połączony ze skomplikowanymi usługami płatniczymi, za które trzeba ponosić dodatkowe opłaty, zasadne jest skorzystanie przez Polskę z opcji narodowej, w której usługa dostępu do rachunku podstawowego - w ramach określonych limitów transakcji - będzie bezpłatna. Usługa ta będzie świadczona dla konsumentów nieposiadających innego rachunku płatniczego. Konsument w ramach dostępu do rachunku podstawowego będzie mógł wykonywać jedynie podstawowe transakcje płatnicze, takie jak wpłata i wypłata, polecenie przelewu czy polecenie zapłaty.
Usługi związane z takim rachunkiem będą miały charakter podstawowy i będą przeznaczone dla osób niekorzystających dotychczas z rachunku bankowego
, przy czym proponuje się wprowadzenie miesięcznego limitu bezpłatnych transakcji realizowanych za pomocą polecenia przelewu, wliczając w to zlecenia stałe. Powyżej tego limitu dostawca usług płatniczych będzie mógł pobierać od konsumenta opłatę za realizację kolejnych transakcji polecenia przelewu, w tym zleceń stałych. Opłata ta nie będzie mogła być jednak wyższa niż najczęściej pobierana opłata za taką samą usługę powiązaną z jakimkolwiek innym rachunkiem płatniczym prowadzonym przez dostawcę. Limit bezpłatnych transakcji poleceń przelewu został ustalony w taki sposób, aby możliwe było zarządzanie domowymi finansami np. w zakresie regulowania podstawowych zobowiązań związanych z funkcjonowaniem gospodarstwa domowego
.
Konsument posiadający rachunek podstawowy będzie mógł dokonywać transakcji kartami płatniczymi z wyjątkiem transakcji dokonywanych kartami kredytowymi, bowiem z rachunkiem podstawowym nie będą mogły być powiązane żadne produkty kredytowe, co wynika z decyzji o niekorzystaniu z opcji narodowej - art. 17 ust. 8 dyrektywy. Ponadto proponuje się umożliwienie dostawcom pobierania opłaty za wydanie karty płatniczej, nie wyższej niż najczęściej pobierana opłata przez danego dostawcę za wydanie analogicznej karty płatniczej.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Minister Finansów premier Morawiecki przedstawił Wysokiej Izbie budżet na 2017 r. Co więcej, dzisiaj w TVN24 powiedział, że jest w tym budżecie zakochany. Niestety, to będzie nieszczęśliwa miłość, bo pan minister zaplanował mimo dobrej koniunktury gospodarczej w zasadzie maksymalny deficyt i przeszacował dochody. Dlatego Wysokiej Izbie należy się kilka wyjaśnień. Po pierwsze, proszę wyjaśnić nam cudowne rozmnożenie dochodów podatkowych w czasie między budżetem Szałamachy a budżetem Morawieckiego o prawie 3 mln zł.
Po drugie, proszę powiedzieć, jak to możliwe. Premier Szydło zawiesza podatek handlowy do 2018 r., a minister Morawiecki w budżecie na 2017 r. przewiduje 1 mld zł dochodów z tytułu tego właśnie podatku.
I po trzecie, być może najważniejsze, jako że minister finansów wie więcej niż przeciętny śmiertelnik, czy pan premier Morawiecki wie, ma jakieś informacje o zbliżającym się kryzysie gospodarczym? Bo jeśli nie, to niech wyjaśni Polakom, dlaczego PiS podnosi VAT na 2017 r.? W kampanii wyborczej milczeliście o tym, mówiliście, że go obniżycie, więc muszą być jakieś nadzwyczajne okoliczności, że porywacie się na ten desperacki krok.
Jeśli nie dostanę odpowiedzi teraz od ministra finansów, bardzo proszę o
odpowiedź na piśmie.
Bardzo dziękuję, pani marszałek.
Panie ministrze, przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi Platforma Obywatelska zaprezentowała koncepcję tzw. jednolitego podatku związanego bardzo silnie z jednolitym kontraktem na pracę. Nasz podatek zakładał niższe stawki dla mało zarabiających, powszechność i prostotę, a połączenie podatku od dochodu osób fizycznych i większości składek ZUS-owskich zakładało, że te wszystkie obciążenia będą rosły płynnie wraz z dochodami. Co ważne, uwzględnialiśmy w tym podatku dochód na osobę w rodzinie, czyli jeśli pracuje dwoje rodziców, a mają pięcioro dzieci, ich dochód dzielimy przez siedem. Koszt dla budżetu miał wynieść 10 mld zł, czyli tyle chcieliśmy zostawić w kieszeniach najuboższych Polaków.
Ze zdziwieniem, a nawet oburzeniem stwierdziliśmy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości przywłaszczył sobie nazwę naszego podatku, ale nie po to, żeby obniżyć podatki, ale po to, żeby wydrenować kieszenie Polaków. Oto minister Kowalczyk powiedział, że ten podatek ma skonsumować kwotę wolną, o której dzisiaj już też tu była mowa, której koszt dla budżetu miał wynieść 22 mld. Minister Kowalczyk twierdzi, że ten podatek ma być dla budżetu neutralny. To znaczy, że państwo chcecie zabrać Polakom 20 mld. Więc, proszę, zmieńcie nazwę tego swojego podatku, bo skoro my chcieliśmy dać ludziom 10 mld, najbiedniejszym, a wy chcecie zabrać Polakom 20 mld, to znaczy, że to nie jest to samo. Gdyby pan minister był łaskaw odnieść się do tego.
Podkreślę raz jeszcze, nie powołuję się na doniesienia prasowe, tylko na słowa ministra Kowalczyka o skonsumowaniu kwoty wolnej i o neutralności waszego podatku
dla budżetu. Dziękuję.
