Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałabym bardzo serdecznie zwrócić uwagę wszystkich na jakość tworzonego prawa. Chciałabym przypomnieć, że zgodnie z opinią Związku Rzemiosła Polskiego dołączoną do projektu ustawy ten projekt został oceniony negatywnie jako niezgodny z konstytucją. Czy nie należałoby zatem rozpocząć prac od sprawdzenia zgodności państwa propozycji z konstytucją? To jest moje pierwsze pytanie.
Drugie pytanie. Chciałabym zapytać o to, dlaczego tak naprawdę przywileje, które państwo proponują w tym projekcie ustawy, dotyczą wyłącznie rolników. Czy to jest jakaś inna, lepsza grupa?
I moje trzecie pytanie jest takie: Jaka jest metodologia... Chodzi o próbę badawczą, o to, że co czwarty uprawniony będzie chciał z tego skorzystać. A jak co piąty albo co drugi? Skąd te metody? Bo dla mnie one są zupełnie wyssane z palca. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie. Jestem debiutantką, przyznaję, natomiast jestem zadziwiona państwa trybem pracy. Pracujemy w nocy, jest godzina 23.05.
Czy uważają państwo, że musimy o tej godzinie podejmować tak trudne decyzje?
Czy nie można w demokratyczny sposób, jak obiecywała pani premier w swoim exposé, dyskutować o tym, co jest ważne dla Polski?
Czy państwa wyborcy naprawdę chcą takiego ambarasu w polityce? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Projekt ustawy jest realizacją porozumienia rządu ze związkami zawodowymi służb celnych z 1998 r. Oznacza to, że od ponad 17 lat rząd nie uregulował tych postanowień. Może i słusznie, ponieważ projekt dotyczy jedynie wybranej grupy pracowników mundurowych, to znaczy funkcjonariuszy Służby Celnej. Fakt, iż projekt ustawy nie uwzględnia innych służb mundurowych - mam na myśli np. strażników ochrony kolei czy służby leśnej - pogłębia jeszcze bardziej i tak istniejący podział na lepszych i gorszych.
Nowoczesna nie poprze projektu ustawy z następujących względów. Po pierwsze, projekt ustawy został negatywnie zaopiniowany przez Naczelną Radę Lekarską, która to w stanowisku nr 6/15 z dnia 16 października 2015 r. stwierdza, iż, cytuję: Szczególne uprzywilejowanie funkcjonariuszy Służby Celnej w zakresie uprawnień emerytalno-rentowych nie ma podstaw biomedycznych.
Ponadto w opinii możemy przeczytać, iż Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę, że w Rzeczypospolitej Polskiej jest zbyt wiele grup uprzywilejowanych do różnego rodzaju świadczeń emerytalno-społecznych. Nowoczesna w pełni przychyla się do tego stanowiska.
Po drugie, opinia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych również wykazuje szereg błędów techniczno-prawnych zawartych w projekcie ustawy. W opinii Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z dnia 23 października 2015 r. czytamy bowiem, iż, cytuję: Projektowana ustawa nie odnosi się do rent z tytułu niezdolności do pracy, w tym do rent szkoleniowych oraz do rent rodzinnych, zasiłków chorobowych, świadczeń rehabilitacyjnych, do których prawo funkcjonariusze celni lub członkowie rodzin nabyli przez dniem wejścia w życia ustawy zmieniającej.
Ponadto w swojej opinii ZUS negatywnie odnosi się do regulacji zawartej w projekcie, dotyczącej przekazywania składek na ubezpieczenia emerytalne zewidencjonowanych na koncie lub subkoncie ubezpieczonego.
Kolejną regulacją budzącą wątpliwość ZUS-u jest zasada wyboru systemu emerytalnego wyłącznie w oparciu o oświadczenie funkcjonariusza. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wskazuje na niemożność podjęcia takiej decyzji przez osobę wymienioną w przepisach, ponieważ nie będzie ona w stanie samodzielnie stwierdzić, czy spełnia lub spełniać będzie warunki konieczne do otrzymania tej emerytury.
Powyższe opinie są jedynie przykładem szeregu błędów i decyzji budzących wątpliwość Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zawartych w projekcie ustawy.
Po trzecie, projekt ustawy, tak jak już tu było wspominane wielokrotnie, jest realizacją wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że trzy artykuły ustawy o emeryturach służb mundurowych są niezgodne z konstytucją z powodu węższych uprawnień funkcjonariuszy Służby Celnej niż te posiadane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej mimo wielu wspólnych cech tych służb. Niemniej jednak ten sam Trybunał Konstytucyjny w tym samym orzeczeniu wskazuje, iż wspomniana nierówność dotyczy tylko części celników realizujących tzw. zadania policyjne, o których mój przedmówca bardziej szczegółowo opowiadał. Jak czytamy w orzeczeniu trybunału, w zakresie, w jakim wśród osób uprawnionych do świadczeń emerytalnych pomijają funkcjonariuszy Służby Celnej, którzy wykonują zadania określone w art. 2 ust. 1 pkt 4-6 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej, są niezgodne z art. 32 konstytucji. Przywołane przez trybunał pkt 4-6 dotyczą jedynie zadań z zakresu rozpoznania i zwalczania przestępczości oraz ścigania przestępstw, a nie wszystkich zadań wykonywanych przez funkcjonariuszy Służby Celnej.
Nowoczesna w pełni rozumie, że prawo nie może różnie traktować osób wykonujących te same zadania czy podobne czynności, ale przywileje emerytalne powinniśmy pomniejszać, a nie rozwijać o kolejne grupy zawodowe. Statystyki dotyczące przywilejów emerytalno-rentowych są przerażające. Dla przykładu spójrzmy na emerytury wojskowe. W budżecie na 2015 r. 38 mld zł zostało przeznaczonych na obronę narodową. Prawie 1/3 tych pieniędzy przeznaczona jest na pensje, a nieco mniej, ok. 7 mld zł, na świadczenia, w tym ponad 6 mld zł na emerytury i renty. Z tych ponad 38 mld zł na modernizację techniczną Sił Zbrojnych wydanych ma być w tym roku 8,2 mld zł.
Udział obciążeń wynikających z przywilejów emerytalnych jest zdecydowanie za duży. Za dużo wydajemy na wynagrodzenia wojskowych, a za mało na samo wojsko. Ponadto w 2015 r. deficyt wyniesie ok. 60 mld zł. W tej sytuacji nadawanie przywilejów emerytalnych jednym sprawi, że inni będą musieli pracować dłużej lub odbiorą niższe emerytury. Rząd chce cofnąć reformę emerytalną podwyższającą wiek emerytalny. W takiej sytuacji wrócimy do starych wyliczeń w zakresie narastania problemów demograficznych, z których jednoznacznie wynika, że w ciągu sześciu lat, między 2013 r. a 2019 r., luka powstała między pracującymi a tymi, którym trzeba wypłacać świadczenia, wzrośnie o 2,6 mln osób, gdyż w tym czasie ubędzie 1,3 mln osób w wieku produkcyjnym, a z drugiej strony przybędzie ok. 1,3 mln osób w wieku poprodukcyjnym.
Nowoczesna uważa, że zasada sprawiedliwości i równości wobec prawa wymaga, aby wszyscy pracujący, niezależnie od miejsca i charakteru pracy, podlegali tym samym zasadom emerytalnym. Dążymy do likwidacji odrębnych systemów emerytalnych dla osób zaczynających karierę zawodową, jak rolnicy, górnicy, policjanci, i dołączenia ich do powszechnego systemu emerytalnego. Osoby wykonujące już tę pracę utrzymałyby stare zasady emerytalne oczywiście w imię ochrony praw nabytych.
Nowoczesna popiera decyzję o podniesieniu wieku emerytalnego i będzie dążyć do jej utrzymania. W sytuacji starzejącego się społeczeństwa i dłuższego życia jest to jedyny sposób, by emerytury były w satysfakcjonującej wysokości. Obniżenie wieku emerytalnego oznaczać będzie tylko i wyłącznie niższe emerytury.
Projekt ustawy nadal nie reguluje podstawowej niesprawiedliwości, jaką są przywileje wybranych grup zawodowych uprawniające do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę wybranych grup lub prowadzące do podlegania przez te grupy odrębnym systemom emerytalnym. Dlatego zgodnie z naszymi obietnicami złożonymi w kampanii wyborczej złożymy ustawę przewidującą likwidację przywilejów emerytalnych dla wybranych grup.
Reasumując, przedstawiony projekt ustawy ma na celu zwiększenie przywilejów grup zawodowych, co działa ze szkodą dla społeczeństwa, poczucia sprawiedliwości, równości oraz ze szkodą dla budżetu państwa. W związku z powyższym Nowoczesna będzie głosowała za odrzuceniem projektu ustawy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy, który zaproponował pan prezydent, mówi o obniżeniu wieku emerytalnego, czyli wracamy tak naprawdę do sytuacji, która była zmieniana w 2012 r. Ale w tym uzasadnieniu projektu ustawy znajdziemy ciekawy zapis, w którym jest wyjaśnienie, co to jest wiek emerytalny. Wiek emerytalny bowiem jest granicą wieku, w którym jednostki stają się przeważnie niezdolne do normalnie wydajnej pracy. Taki jest dokładnie zapis. To oznacza, szanowni państwo, że aż 97 posłów tej kadencji jest niezdolnych do wykonywania normalnie wydajnej pracy.
Idźmy dalej. 21 lipca pani minister w wywiadzie, o którym mówił mój przedmówca, dla Polskiego Radia powiedziała o skutkach wprowadzenia wcześniejszego wieku emerytalnego. Powiedziała dokładnie tak: Ponieważ mówimy, że będzie dobrowolność, wierzymy w mądrość ludzi. Część na pewno nie pójdzie na emeryturę, będzie pracowała dłużej.
Taka wypowiedź pani minister wskazuje na to, że ma pani świadomość, że zmiana wieku emerytalnego przeprowadzana jest na niekorzyść społeczeństwa, ponieważ, a contrario, stwierdza pani, że przejście na emeryturę według obniżonego wieku emerytalnego nie jest mądrym rozwiązaniem.
Sam projekt ustawy zawiera argumenty, które potwierdzają stanowisko Nowoczesnej, iż zmiana ta nie będzie korzystna finansowo ani dla budżetu państwa, ani dla samych emerytów. Obniżenie wieku emerytalnego prowadzi do wzrostu wydatków na te świadczenia, a okres wypoczynku nie powinien zaczynać się zbyt wcześnie, bo wówczas koszt ubezpieczenia emerytalnego byłby zbyt wysoki. Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje niższe emerytury dla kobiet oraz braki w budżecie, na których pokrycie tak naprawdę nie wiemy, skąd znajdziemy pieniążki.
I dalej, środki na emerytury próbuje się znaleźć poprzez wprowadzenie pełnego ozusowania umów cywilnoprawnych czy podniesienie ubezpieczeń emerytalnych dla przedsiębiorców. Przypomnę, że podwyżki obejmą ponad 1 mln obywateli i ich rodzin i prawie 2 mln mikroprzedsiębiorców, którym planuje się podnieść składki na ubezpieczenia emerytalne. To jest bardzo duże obciążenie, a w kampanii wyborczej mówili państwo, że będziemy to wszystko obniżać, żeby było dla społeczeństwa. Niestety, nie ma się co łudzić - pracodawcy prawdopodobnie nie sfinansują tych podwyżek, bo fizycznie ich po prostu na to nie stać. Budżet państwa też nie będzie miał środków, żeby do tego dołożyć, w związku z powyższym to będą głównie obciążenia pracowników, czyli fizycznie będziemy po prostu mniej zarabiać.
No i wyliczenia takie konkretne. Przy założeniu, że zarabiamy 4 tys. zł brutto, to jest ciut powyżej średniej krajowej - wysoka emerytura, wyniesie ok. 3,5 tys. zł, tyle jest w tym momencie. Natomiast emerytura po obniżeniu wieku emerytalnego, po zmianie ustawy wyniesie w granicach 2869 zł netto dla mężczyzny, i oni są w trochę lepszej sytuacji, natomiast emerytura kobiet z kwoty 3456 zł, którą by otrzymały, spadnie do 2004 zł. To oznacza, że kobiety w wyniku tej zmiany ustawy, po obniżeniu wieku emerytalnego, stracą przy tych założeniach ok. 1,5 tys. zł swojej emerytury.
Projekt nie uwzględnia sytuacji przede wszystkim kobiet, które przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, a które nie zgromadziły składek na swoją emeryturę minimalną. Proszę też pamiętać o takiej grupie kobiet. W tej sytuacji my jako podatnicy będziemy zmuszeni do tych emerytur po prostu dołożyć.
Ponadto, jak czytamy w uzasadnieniu projektu, średnia długość życia w dobrym zdrowiu nie wydłuża się. Rozumiem. Stąd też wniosek o obniżenie wieku emerytalnego ze względu na zły stan zdrowia Polaków. Tak czytamy w uzasadnieniu. Nasuwa się jednak pytanie, czy nie lepiej te środki przeznaczyć na profilaktykę, opiekę zdrowotną, promowanie zdrowego stylu życia, walkę ze smogiem, czy jednak na emerytury dla schorowanych, 60-letnich seniorów.
Co więcej, ustawa ta mówi o tym, że powinno się zapewnić kobietom rzeczywiste równe traktowanie. Ale w rzeczywistości utrzymywanie zróżnicowanego wieku emerytalnego prowadzi do dyskryminacji kobiet na rynku pracy, o którym mówił mój przedmówca. Chciałam również dodać, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego Teresa Liszcz oraz prof. Łętowska, były rzecznik praw obywatelskich mają poważne wątpliwości co do konstytucyjności tego projektu ustawy, wskazując je w dwóch płaszczyznach: nabycia
prawa do emerytury i wysokości emerytury oraz naruszenia zapisu o jednakowym traktowaniu obu płci w zakresie prawa do zabezpieczenia społecznego. W związku z powyższym, tak jak mój przedmówca, zaznaczam, że będziemy wnioskować o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zadam może pytanie merytoryczne tym razem dotyczące sposobu wyliczeń. Bardzo mnie interesuje różnica, ponieważ dwa z projektów PO i PSL mają widełki kwotowe identyczne, natomiast PiS proponuje o 50 zł więcej dla tych najmniej zarabiających i o 50 zł mniej z kolei dla tych osób, które zarabiają w przedziale do 2000 zł. Zastanawiam się, czy to polityczne zagranie, psychologiczne, marketingowe. Czy mogą to państwo w jakiś sposób uzasadnić? I to jest moje pytanie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje pytanie dotyczy kwestii zaproponowanej zmiany w art. 99 ust. 1, a więc zmiany regulującej większość wymaganą przy orzekaniu. Zapis o 2/3 składu oznacza, że dopiero gdy 9 z 13 sędziów uzna zapis za niezgodny z konstytucją, to przepis za taki zostanie uznany. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której sędziowie orzekający w pełnym składzie podzielą się głosami w taki sposób, że 8 z nich, czyli zdecydowana większość z tej trzynastki, będzie uważało, że dana ustawa krzywdzi wnioskodawcę i jest niezgodna z konstytucją, a pozostałych 5 będzie miało odmienne zdanie, zaś żaden sędzia nie będzie chciał zmienić zdania. Co wówczas, szanowni państwo? Wtedy obywatele pozostaną w głębokim przekonaniu, że chociaż mieli rację, to zostali pokrzywdzeni przez rozwiązanie, które jest proponowane w ustawie, i nie uzyskali sprawiedliwego wyroku. Państwo polskie przestanie być wiarygodne, przestanie być postrzegane jako sprawiedliwe. Czy na pewno chcą panowie wnioskodawcy, posłowie wnioskodawcy zasiać w Polakach takie poczucie, że Polska jako państwo prawa przeminęła?
I jeszcze gorąca prośba, żeby pamiętać o Wrocławiu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Proponowany poselski projekt zmiany ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw to zwyky skok na stołki.
Projekt zmiany ustawy zmienia zasadniczo zasadę obsadzania na stanowisku prezesów, głównych inspektorów czy dyrektorów w urzędach, których projekt ustawy dotyczy. Niestety, podobnie jak przy ustawie o służbie cywilnej, projekt służy łatwiejszemu, bezkonkursowemu obsadzaniu stanowisk przez większość sejmową. Jest to kolejny przykład obniżania standardów polskich urzędników wyższego szczebla.
Projekt ustawy dotyczy zmiany powoływania i odwoływania prezesa KRUS, prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych, głównego inspektora jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, głównego inspektora ochrony roślin i jego zastępców, głównego lekarza weterynarii i jego zastępców, prezesa Agencji Rynku Rolnego i jego zastępców, dyrektorów oddziałów terenowych agencji i ich zastępców, dyrektora Centrum Doradztwa Rolniczego z siedzibą w Brwinowie oraz prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i jego zastępców, dyrektorów oddziałów regionalnych i ich zastępców. To bardzo ważne stanowiska w administracji publicznej i rozumiem, że dlatego te projekty ustaw są tak szybko procedowane.
Tymczasem proszę pamiętać, że proponowany przez państwa projekt ustawy zmienia zapisy w taki sposób, żeby obsadzanie tych stanowisk odbywało się bez przeprowadzania otwartego i konkurencyjnego naboru w formie konkursu - to jest pierwszy podstawowy zarzut, a druga kwestia - bez obowiązku publikacji o naborze. Ten zapis państwo skrupulatnie wykreślili z dotychczasowych zapisów. Również dzięki tym zapisom oznacza to, że przyszli kandydaci nie będą w żaden sposób weryfikowani ani pod względem kompetencji i wiedzy, ani też doświadczenia przez osoby, które są niezależne. Ta weryfikacja będzie się odbywała wyłącznie przez osobę, która powołuje na stanowisko. Dotychczas obsadzenie tych stanowisk polegało na powołaniu przez ministra właściwego w danej dziedzinie eksperckiego zespołu składającego się z trzech osób.
Zespół ten rekomendował ministrowi maksymalnie trzech kandydatów, uwzględniając ich staż pracy, doświadczenie, umiejętności. Zgodnie z proponowanym projektem ustawy to premier, bez zasięgania opinii środowiska eksperckiego, jedynie ministra, ma powoływać te osoby w celu obsadzenia stanowisk.
We wszystkich przypadkach wymienionych w projekcie ustawy osoby na główne stanowiska kierownicze będzie powoływał premier na wniosek ministra właściwego danej dziedziny. Będzie też tym samym odwoływał z tych stanowisk, tak jak to miało miejsce dotychczas.
Wymogi dotyczące stażu pracy i doświadczenia pozostają jednak bez zmian, na szczęście, w przeciwieństwie do ustawy o służbie cywilnej, gdzie zostało to wykreślone. Natomiast to, co budzi największy niepokój, to to, że usunięto bardzo ważny zapis dotyczący obwieszczenia informacji o konkursie i jego wynikach w Biuletynie Informacji Publicznej. Co to oznacza, szanowni państwo? To oznacza, że w przypadku zmiany na tak ważnych stanowiskach w administracji publicznej tak naprawdę przeciętny Kowalski ani nawet świetny ekspert mogą po prostu nie mieć o tym żadnej wiadomości. To oznacza tak naprawdę, że pan minister z własnego grona będzie mógł wybrać sobie kandydata według sobie znanych preferencji, w sobie znany sposób zweryfikuje to - o tych wszystkich rzeczach zapomniano w tym projekcie ustawy. Kreśląc i zmieniając zasady konkursu, powodujemy to, że przestaje to być weryfikowalne w żaden sposób, mierzalne, ale również dostępne dla osób postronnych, czyli osób spoza partii rządzącej.
Celem projektu, jak czytamy w uzasadnieniu, było uelastycznienie powoływania na wymienione w projekcie ustawy stanowiska i odwoływania z nich, ale to tak naprawdę zwykły skok na stołki. Bez publikacji informacji o naborze, bez konkursu i jasnych zasad jego przeprowadzania trudno mówić o transparentności.
I jeszcze jedna ważna rzecz, którą wprowadza ten projekt ustawy. Proponowany projekt zmiany ustawy niestety nie będzie bez wpływu na budżet państwa ze względu na fakt, że w projekcie wprowadzono zmiany dotyczące ilości wiceprezesów, szanowni państwo. Wykreślono zapisy o dwóch czy jednym, a zastąpiono je liczbą mnogą nieokreśloną, co oznacza, że możemy mieć teraz nie tak jak np. w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w art. 9 ust. 3, gdzie przewidziany jest tryb powołania jednego wiceprezesa agencji, natomiast w proponowanej zmianie będzie mowa o powoływaniu wiceprezesów - kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu. To moje zasadnicze pytanie.
Nie ma tu transparentności. Rozumiem, że państwo potrzebują wymienić stanowiska, ale może odrobinę przyzwoitości. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie mam następujące. Proponowany projekt ustawy to jest kolejny skok na stołki i państwo mają tego pełną świadomość. W szybkim trybie procedowania dzisiaj zostały wniesione poprawki, za chwileczkę będzie głosowanie i jest państwa większość na sali sejmowej, więc prawdopodobnie ustawa wejdzie w życie. Niepokojące są trzy rzeczy, o których powinniśmy powiedzieć, i to jest moje pytanie do posłów wnioskodawców, ponieważ w tych poprawkach poszerzają państwo krąg osób, tych stanowisk, na które powoływanie będzie się odbywało poza konkursem. To jest pierwsza sprawa.
Druga sprawa. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, czyli brak tutaj vacatio legis, które jest tak naprawdę nowym stylem prowadzenia polityki przez państwa. Natomiast w odczuciu społecznym jest to po prostu bardzo niekorzystne. Pytanie moje brzmi: Dlaczego taki zapis?
Kolejna rzecz, która jest bardzo niepokojąca, to fakt, że konkursy wszczęte na podstawie dotychczasowych przepisów niezakończone do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy ulegają zakończeniu.
Pytam się, czy to jest uczciwe i czy to jest ta dobra zmiana. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Rozmawiamy tutaj o sześciolatkach, a ja mam pytanie o trzylatki. Jeśli sześciolatki wrócą do przedszkola, co w takim razie stanie się z trzylatkami? Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej dysponuje jakimiś danymi dotyczącymi liczby miejsc w placówkach przedszkolnych? Z informacji, które osoby odpowiedzialne za oświatę podają w mediach, wynika, że jeśli dodatkowo do przedszkoli trafią sześciolatki, to trudno będzie nam zapewnić w przedszkolu miejsca dla trzylatków. Tak mówi np. pan Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich. I tak w Bydgoszczy zabraknie 8677 miejsc dla przedszkolaków, w Opolu 1374 miejsc, w Białymstoku 4487...
...miejsc, w Krakowie 12 tys. miejsc...
...a w Warszawie 34 tys. miejsc. Oczywiście można wziąć pod uwagę placówki niepubliczne, ale w tej sytuacji ciągle będzie deficyt tych miejsc.
Co z tymi dzieciakami w takim razie?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Panowie Wnioskodawcy! Obywatelski projekt ustawy o ustanowieniu 17 października Dniem Sprzedaży Bezpośredniej zasługuje na uwagę i przychylne spojrzenie Izby z kilku powodów, ale przede wszystkim dlatego, że w tej branży, chociaż trudno sobie zdać z tego sprawę, znajduje zatrudnienie bardzo duża rzesza ludzi, która tak naprawdę jest wykluczona z innych względów.
Mówimy tu o zatrudnieniu, o możliwościach zarobkowania w czasach ekonomicznie trudnych. Problemy z tym związane dotyczą w szczególności kilku grup: osób starszych, osób dopiero wchodzących na rynek pracy oraz kobiet, które w większości na pewnym etapie swojego życia zmuszone są do kolosalnego wysiłku, jakim jest próba sprostania jednocześnie oczekiwaniom rodzinnym, jak i zawodowym.
Kto stanowi większość samozatrudnionych w sprzedaży bezpośredniej? W 87% to są kobiety, blisko 1/4 to osoby powyżej 50. roku życia, ponad 1/3 to osoby wcześniej bierne na rynku pracy, czyli tak naprawdę są to osoby, które powinniśmy zaktywizować, żeby nie mieć problemów w systemie emerytalnym, ponad 1/3 to osoby, które wcześniej były wykluczone z rynku pracy. Te wszystkie pozostałe osoby, które znajdują zatrudnienie w sprzedaży bezpośredniej, są to osoby, które tak naprawdę bez możliwości zarobkowania w takiej formie są właściwie pozbawione środków do życia.
Zastanawiałam się, czy mamy w Polsce jakiś inny program aktywizacji zawodowej, który może pochwalić się podobnymi wynikami, i niestety takiego programu nie znalazłam. Rozumiem natomiast krytykę opinii publicznej, która jest bardzo mocno nagłaśniana przez media, dotyczącą nieetycznych praktyk związanych ze sprzedażą bezpośrednią. Wszyscy słyszeliśmy o wykorzystywaniu osób starszych, sprzedawaniu produktów znacznie powyżej ich realnej wartości. Nowoczesna programowo nastawia się na wspieranie przedsiębiorczości, ale nie może zamykać oczu na te realne problemy, nie może dawać na to przyzwolenia. Z tym większą satysfakcją przyjmujemy wykazaną przez wnioskodawców projektu wolę dalszego zorganizowania tej branży, tego środowiska.
Sprzedaż bezpośrednia łączy się z daleko idącą ochroną praw konsumenta. Większość z nas zgodzi się z tym, że źródło problemu stanowi ich nieświadomość. Przepis jest przepisem martwym, gdy uprawniony nie wie o możliwości jego wykorzystania. Wnioskodawcy nie pomijają milczeniem tego zagadnienia, przeciwnie, wskazują w sposób przekonujący, że dzięki tej bezkosztowej dla państwa inicjatywie łatwiej będzie zarówno o szerzenie świadomości konsumenckiej, jak i piętnowanie podmiotów wyłamujących się z kierowania się etycznymi standardami, których działania mają negatywny wpływ na wizerunek całego sektora.
Sprzedaż bezpośrednia to możliwość bezinwestycyjnego startu w przedsiębiorczość i praktyczna szkoła biznesu. Bezpośredni kontakt z klientem, branie odpowiedzialności za własny los, relacja między dochodem a wykazaną inicjatywą, aktywne poszukiwanie okazji zarobkowych i korzystanie z nich w zależności od własnych potrzeb i możliwości to jest sól mikroprzedsiębiorczości. Jednocześnie porównanie liczb opisujących udział sprzedaży bezpośredniej na rynku polskim i w krajach Unii Europejskiej prowadzi do wniosku, że branża ta cieszy się wciąż dużym potencjałem wzrostu.
Oficjalne uznanie przez państwo 17 października Dniem Sprzedaży Bezpośredniej nie rozwiąże samo w sobie żadnych problemów, lecz pomoże popularyzować wiedzę i z czasem przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa i świadomości konsumentów, a także wpłynie pozytywnie na sektor, którego obroty w 2014 r. zbliżały się do poziomu 3 mld zł. Będzie też stanowić wyraz zauważania przez państwo działalności, którą wykonuje w Polsce ponad 900 tys. osób, z których wiele znajduje się w grupach podwyższonego ryzyka w zakresie szans na rynku pracy, a które nie czekają biernie na pomoc, tylko same się organizują, biorąc los w swoje ręce. W ten sposób nie tylko aktywnie kształtują one swoją przyszłość, ale także odciążają finanse publiczne i są żywym dowodem na to, że przedsiębiorczość nie musi ograniczać się tylko do grup, z którymi jest stereotypowo kojarzona.
W związku z powyższym w obliczu braku wątpliwości natury budżetowej i prawnej Nowoczesna będzie popierać ten projekt i głosować za przyjęciem go w pierwszym czytaniu. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Proponowany przez Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego projekt dotyczy zmian w ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz w ustawie o Inspekcji Weterynaryjnej zmierzających do powierzenia Inspekcji Weterynaryjnej kompetencji z zakresu nadzoru nad bezpieczeństwem produktów pochodzenia zwierzęcego przy ich produkcji, sprzedaży dokonywanej przez rolników w ramach handlu detalicznego.
Jesteśmy w stanie... Rozumiemy projekt ustawy, rozumiemy tutaj też mojego przedmówcę, który mówił o tym, żeby preferować polskie produkty, tylko chciałabym tu nawiązać do jednej bardzo ważnej kwestii, o której pan przedmówca zapomniał. Jeśli nie uregulujemy i nie umożliwimy badania produktów rolnych, które są wytwarzane - to proponuje pan minister Sawicki w swoim projekcie ustawy - czyli nie uprościmy tych procedur, to tak naprawdę będziemy mieli sytuację taką, że rolnicy będą sprzedawać te produkty, natomiast będą to robić w ramach szarej strefy albo będą to robić niezgodnie z przepisami. I tego powinniśmy unikać, ponieważ do tej pory było to skonstruowane w ten sposób, że rolnik, który chciał sprzedać swoje produkty, musiał, zgodnie z przepisami prawa, odwiedzić inspekcję sanitarną, która ze względów logistycznych jest zazwyczaj - tam jest trochę inna procedura, tak trzeba - oddalona od miejsca zamieszkania rolnika. Tak więc rozwiązanie proponowane przez pana ministra Sawickiego w tym projekcie ustawy jest korzystniejsze dla rolników i jakby upraszcza tę procedurę. Dlatego Nowoczesna w 100% będzie popierać takie rozwiązania.
Natomiast budzi nasze wątpliwości jedna kwestia dotycząca przeniesienia pełnego zakresu kompetencji do Inspekcji Weterynaryjnej. Te wątpliwości wynikają tak naprawdę z braku dołączonej do projektu ustawy opinii tej inspekcji, czy Inspekcja Weterynaryjna posiada zasoby kadrowe, odpowiednie mechanizmy badania, bo rozumiem, że jakby całą procedurę należy przenieść z inspekcji sanitarnej do inspektorów weterynaryjnych.
Dlatego Nowoczesna poprze kierunek zmian, bo uważamy, że należy upraszczać przepisy, należy je dostosowywać do potrzeb oczekujących rolników, a także tym sposobem pozytywnie wpływać na rozwój gospodarki. Niemniej jednak będziemy głosować, jesteśmy za tym, żeby popracować jeszcze trochę nad tą ustawą w komisji po to, żeby właśnie dowiedzieć się, czy proponowane zmiany nie przyniosą utrudnień czy zwiększenia, dodatkowych kosztów dla Inspekcji Weterynaryjnej. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Chciałam zapytać, ponieważ bardzo troszczą się państwo o niskie emerytury i dodatki i bardzo mocno się tutaj państwo denerwują. Chciałam zapytać, ponieważ proponują państwo też zmianę systemu emerytalnego, która tak naprawdę obniża wiek emerytalny. Natomiast nie mówią państwo obywatelom prawdy, że obniżenie wieku emerytalnego tak naprawdę oznacza dla nich jeszcze niższe emerytury. Jak państwo chcą w ten sposób zaspokoić potrzeby emerytów w przyszłości?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie odnośnie do kosztów dotyczących obsługi programu 500+. Program ten został zabezpieczony w budżecie państwa z podatku bankowego, z opodatkowania banków, natomiast podają też państwo taką informację na stronie, że w związku z obsługą tego programu będzie potrzeba zatrudnienia ok. 7000 urzędników. Samorządy w tym momencie podnoszą alarm, bo nie wiedzą, w jakiej formie chcą państwo ten program wdrożyć.
Z moich wstępnych wyliczeń wynika, że przy takiej ilości pracowników, która miałaby obsłużyć ten program, zakładając średnio, że minimalna pensja krajowa wynosi 1850 zł brutto, to daje całkowity koszt pracodawcy ok. 2200 zł, czyli w skali miesiąca jest to ok. 15 mln. I teraz oczywiście nie wiemy jeszcze, kiedy ten program zostanie wdrożony. Czy te pieniądze na tych nowych pracowników zostały uwzględnione w budżecie? To jest moje pytanie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać o sprawy personalne. A dokładnie w ustawie pojawia się zapis dający możliwość zatrudniania asystentów prokuratora, którym nadaje się bardzo szerokie uprawnienia z możliwością przesłuchiwania świadków oraz przeprowadzania w toku postępowania przygotowawczego czynności procesowych. Z kolei autorzy projektu w art. 176 § 1, określając wymogi dla tychże asystentów, ograniczyli się wyłącznie do wykształcenia wyższego i niekoniecznie prawniczego. I stąd moje pytanie. W jaki sposób dają państwo gwarancję, iż na stanowisku asystenta prokuratora nie będzie zatrudniony na przykład absolwent AWF czy polonistyki? To jest moje pytanie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Ostatnio media zasypują nas informacjami dotyczącymi tego, że po raz pierwszy od 1989 r. powstał kompleksowy program prodemograficzny. Ale pani minister chyba ma świadomość, że proponowany projekt ustawy jest tylko populistyczną obietnicą, na którą zdecydowanie w przyszłym roku po prostu fizycznie może nie być pieniędzy. Chciałabym, żeby pani publicznie powiedziała tutaj, dlaczego mówi pani, że samotne matki nie są dyskryminowane. Podam pani przykład. Samotna matka, która jest wdową, posiada jedno dziecko i zarabia 801 zł. Nie dostanie świadczenia wychowawczego.
801 zł będzie dochodu... Będzie poniżej.
Proszę pani, proszę mi powiedzieć...
...w jaki sposób bliźniacy będą w ten sposób odróżniani?
Szanowni państwo, projekt jest niedopracowany, nie będzie na to pieniędzy w budżecie
w przyszłym roku.
Nie wiadomo tak naprawdę, w jaki sposób będą państwo...
Panie pośle Szałabawka, bardzo proszę umożliwić dokończenie pytania.
Proszę pani, trzeba umieć słuchać. Powiedziałam o dochodzie, który jest minimum.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Mam pytanie, a właściwie chciałabym prosić o doprecyzowanie użytych w ustawie pojęć. W art. 4 jest mowa o ˝celu świadczenia˝, natomiast w art. 9 jest użyty wyraz ˝marnotrawienie˝. Oba pojęcia nie zostały w słowniczku ustawy w żaden sposób doprecyzowane. Próbowałam uzyskać informację...
...próbowałam wczoraj uzyskać informację na ten temat w trakcie obrad komisji. Zastrzeżenia co do braku dookreślenia tych pojęć zgłosili również generalny inspektor ochrony danych osobowych oraz rzecznik praw dziecka. Są to kryteria czy pojęcia o tyle ważne, że pozwalają tak naprawdę na określenie zasad odnośnie do tego, czy te pieniądze są marnotrawione, czy nie, czy należy je zabrać, zmniejszyć itd. One nie będą zabierane w sposób formalny, tylko państwo będą wtedy opłacać świadczenia.
Natomiast ważne jest to, żeby było to doprecyzowane, bo kto potem będzie ponosił odpowiedzialność? Czy urzędnicy, którzy...
Dziękuję, pani poseł.
Czy urzędnicy, którzy będą te decyzje podejmować?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pani Minister! Chciałam zapytać o jedną kwestię. Miał być program prodemograficzny, mamy program socjalny, który w dodatku dzieli dzieci. Zaproponowany przez Platformę Obywatelską tytuł: ˝dotyczący niektórych dzieci˝ jest słuszny, ponieważ jedne dzieci dostaną to świadczenie, a inne nie. Znowu państwo podzielili, tym razem dzieci. Myślę, że to nie jest w porządku. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W druku określenie pierwszego dziecka oznacza jedyne lub najstarsze dziecko w rodzinie, w wieku do ukończenia 18. roku życia. To, co pan Rafał Wójcikowski powiedział przed sekundą, popieram w całości. W komisji, gdzie debatowaliśmy na temat tej ustawy, rzecznik praw dziecka mówił, że jest to dyskryminacja, po raz kolejny. Zgłaszał też wniosek, że dzieci do czasu, kiedy są w okresie nauki, nie powinny być dyskryminowane, powinny być, jeśli są pod opieką rodziców, traktowane w równy sposób. W ten sam sposób są traktowane w przypadku chociażby innych świadczeń, te dzieciaki tak naprawdę do czasu, kiedy nie skończą szkoły, są traktowane na równi. Natomiast tu mamy różnicę taką: siedemnastolatek w liceum i osiemnastolatek w liceum, jeden dostaje pieniążki, drugi już nie. To jest pierwsza sprawa.
Druga sprawa: tak naprawdę, kiedy to pierwsze dziecko skończy
18. rok życia, to drugie zaczyna być pierwsze. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Pani Premier! Wysoka Izbo! Niestety, ale w dalszym ciągu mamy taki zapis i poprawka, o której mowa, pokazuje bardzo konkretnie, że to jest niekompletna ustawa. Znajdujemy w niej zapis dotyczący art. 9, który mówi o tym, że jeśli środki będą marnotrawione, to oznacza, że organ przekazujący świadczenie będzie mógł je w całości lub w części przekazać w formie usługi.
Prosiłam wielokrotnie w komisji, żeby powiedziano mi, jakie są kryteria oceniania celu wydatkowania, a potem żeby powiedzieć, w jaki sposób będzie oceniane marnotrawstwo. Ze strony posłów Prawa i Sprawiedliwości padały tylko uśmieszki, że przecież nikt nie będzie nikogo rozliczał, czy biedna rodzina kupi sobie buciki, a jeśli dostanie bogaty, który ma do tego uprawnienie, to przeznaczy to na wakacje na Kubie czy futro z norek. Takie były dowcipki, natomiast nikt konkretnie nie wytłumaczył, na jakiej zasadzie będzie to rozliczane i kto w takim razie będzie to dostawał.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Tak jak już moi poprzednicy mówili, wskazywali na pośpiech, na pisanie kolejnej ustawy na kolanie, faktycznie w przypadku procedowania ustawy o dodatku dla emerytów i rencistów mieliśmy szalony wyścig polityczny. Trzy kluby zgłosiły niemalże identyczne projekty i żaden z klubów, mimo swojego wcześniejszego doświadczenia parlamentarnego, nie zauważył tak istotnych błędów legislacyjnych. To jest sygnał, proszę państwa, że szybko nie da się tworzyć dobrego prawa, prawa, które będzie korzystne. Tak jak już wskazywaliśmy na samym początku, oparcie waloryzacji rent i emerytur na wskaźniku inflacji jest po prostu niekorzystne, czego mamy przykład. Jakby konsekwencją tego jest potrzeba przyznawania dodatków.
Szanowni Państwo! Apelujemy o to, żeby w przyszłości proces legislacyjny rozłożyć odrobinę w czasie, żeby można było to skonsultować, żeby ambicje dotyczące władzy, przejmowania władzy, obrzucanie się wzajemnie, kto zrobi lepiej, inaczej, kto da więcej o 50 zł, nie przyświecały temu, po co tak naprawdę tutaj jesteśmy - po to, żeby prawo służyło naszym obywatelom, żeby nie trzeba było tak naprawdę po 10 dniach wprowadzać nowelizacji. To już kolejny przykład konsekwencji szybkiego procedowania. Pierwszy przykład mieliśmy w przypadku podatku od odpraw. Tam też po 10 dniach wymagana była nowelizacja. Oczywiście poprzemy ten projekt, ponieważ w sposób rażący wprowadzałoby to pewną niedogodność dla osób, które... zmieniałoby cel całej ustawy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Pani Minister! Wysoka Izbo! Nie ma specjalnie sensu powtarzać oczywistych prawd, co do których wszyscy się tutaj zgadzamy. Raport, bardzo obszerny, bardzo skrupulatny, pokazuje, że program działa. Chciałam więc poruszyć kwestie natury technicznej, budżetowej, aby te szlachetne założenia dotyczące tego programu, które nam przyświecają, skutecznie wprowadzać w życie.
Najkrótszą drogą do porażki na tym polu jest niezapewnienie odpowiedniego finansowania. Uprzejmie proszę o informację, czy mamy w tym zakresie powody do obaw, bo warto tu zadać pytanie w kontekście przesunięć budżetowych, do których zmuszonych było kilka województw według tego raportu, a także w kontekście programu 500+.
Kontrast w podejściu państwa polskiego do obu tych programów jest uderzający, a tak ogromne różnice w przeznaczanych na nie środkach trudne do wytłumaczenia. W Krajowym Programie Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie mamy nowoczesne, wieloaspektowe podejście do problemu i współdziałanie profesjonalistów z różnych dziedzin. Ich mozolna, ciężka i z niezrozumiałych powodów nieopłacana odpowiednio praca z jednej strony, a z drugiej mechaniczne rozdawnictwo 500 zł. Obawiam się, że ten kolos o imieniu 500+ może wylać dziecko z kąpielą, może swoim ogromem źle wpłynąć poprzez systematyczny drenaż budżetu na programy lepiej przygotowane, na programy dające efekty, bo te efekty są, choć daleko jeszcze do sytuacji bardzo zadowalającej.
Nie wierzę w drogę na skróty i nie chcę wykorzystywać tego miejsca do uderzania w program 500+ co do zasady, ale zarówno jako poseł, jak i matka nie mogę się opędzić od następujących wątpliwości. Czy nie uważają państwo, że istnieje ryzyko, że jednym programem będziemy przyczyniać się do niweczenia efektów drugiego? Przecież hasło ˝500 zł na dziecko˝ to slogan. Nie odbierze tych pieniędzy dziecko, ale odbierze je rodzic. W wielu przypadkach, co oczywiste ze względu na skalę, rodzic z rodziny dotkniętej problemem alkoholowym.
Twarde dane pokazują, że alkoholizm jest głównym powodem przemocy domowej. Tymczasem pani minister Elżbieta Rafalska wątpliwości tej natury uznała za przejaw buty. Z całym szacunkiem dla pani minister i boju, który stoczyła w obronie ustawy, taką uwagę uważam za niekonstruktywną i krzywdzącą. To jest realny problem, na który nie mamy w tej chwili odpowiedzi. Nieprzekonujące są w tym kontekście wypowiedzi pani premier Szydło o reagowaniu organu realizującego program na takie nieliczne przypadki. Jak będzie reagować? Według jakiej procedury? Na jakiej podstawie? Podejrzenia? Czyjego? Ciągle tutaj brakuje odpowiedzi. Skąd wiemy, że będą to przypadki nieliczne? Słowa ˝mam nadzieję˝, których pani premier użyła w tej samej wypowiedzi, napawają trwogą, bo nie możemy zdawać się na nadzieję w kwestiach bezpieczeństwa rodziny. Z budżetowego, ale i z moralnego punktu widzenia takie przypadki, a bezsprzecznie do nich dojdzie, są bulwersujące.
Chciałam także przyłączyć się do prośby pani poseł Kochan, o której wspominała w trakcie prac komisji nad tym sprawozdaniem, o zbadanie, ile dzieci i po jakim czasie wraca do domów rodzinnych, tych dzieci, które są izolowane w sytuacjach przemocy w rodzinie. Co do niepokojącego wzrostu liczby odebranych rodzinom dzieci wytłumaczenie pani nadkomisarz jest pomocne, ale niepełne. Dla klarowności powinniśmy w obu wypadkach posługiwać się albo procentami, albo liczbami. Policja przeprowadziła o 19% mniej tego typu akcji. Czyli konkretnie o ile mniej? Jakie to są liczby? Z tego raportu niestety to nie wynika.
Niepokoi mnie także informacja, że z 12 dzieci połowa została zdaniem sądu odebrana rodzicom bez uzasadniającej tak drastyczne posunięcie przyczyny. Choć liczba spraw jest niewielka, to odsetek uwzględnionych zażaleń jest niepokojący. Banalne, lecz prawdziwe jest stwierdzenie, że tym samym państwo polskie wyrządziło własnym obywatelom - zarówno dzieciom, jak i rodzicom - nieodwracalne szkody, rany na psychice, które będą się goić latami. Musimy dołożyć wszelkich starań, aby liczbę takich przypadków minimalizować.
I jeszcze krótki komentarz do wypowiedzi prokuratora Augustyniaka. O ile po ludzku rozumiem, że ciężko jest polskiemu wymiarowi sprawiedliwości funkcjonować w tym absurdalnym nawale przepisów, którym zalewa go corocznie Sejm, o tyle oburzająca, choć nie przeczę, że prawdziwa jest sytuacja, gdy przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości mówi, że prokuratorzy i sędziowie muszą się po prostu tych instrumentów nauczyć. Tylko pytanie: Kiedy nauczyć? Ludzie wykonujący najbardziej prestiżowe zawody prawnicze mają się ich uczyć latami kosztem bezpieczeństwa najbardziej bezbronnych obywateli?
Uprzejmie proszę, żeby wpłynąć na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie, aby położył szczególny nacisk na dokształcanie kadry w tym zakresie. To bez wątpienia bardziej istotna sprawa niż decydowanie, jakie tytuły prasowe może zamówić prezes sądu, prawdopodobnie potrafiący sam dokonać takiego wyboru.
A skoro już jesteśmy przy wykształconych kadrach, to na zakończenie chciałabym jeszcze raz podkreślić, że godna rekompensata to absolutne minimum, jakim państwo powinno się odpłacić członkom komisji interdyscyplinarnych. Na utratę fachowców nie możemy sobie pozwolić. Za takim rozwiązaniem przemawiają zarówno względy słuszności, jak i zdrowy rozsądek.
Oczywiście w całości poprzemy sprawozdanie, ponieważ jest ono komplementarne. Dziękuję bardzo.
Chciałam tylko wyjaśnić pani poseł, bo chyba nie zrozumiała pani mojej wypowiedzi, że nie krytykowałam tego, mówiąc, że program jest zły, że sprawozdanie jest złe. Mówiłam tylko o moich obawach co do metod prowadzenia polityki społecznej i programu 500+, który może w tym kierunku zmienić te efekty. To jest zasadnicza różnica.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Lektura sprawozdania Rady Ministrów z realizacji ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 budzi bardzo mieszane uczucia. Cieszy fakt, że z ust pana ministra padają słowa uznania dotyczące działań poprzedniego rządu. Niestety z niepokojem jednak patrzymy na przyszłość tego programu i zamierzenia obecnego rządu dotyczące polityki społecznej. Bezsprzecznie cieszy fakt, że znacznie wzrosła liczba zarówno instytucji, jak i miejsc opieki. Rzut oka na liczby pozwala jednak stwierdzić, że ten progres, który nastąpił, jest dalece niewystarczający. Awansowaliśmy z poziomu dramatycznie niskiego do bardzo słabego i w interesie wszystkich jest dokładne pochylenie się nad wnioskami, które wypływają ze sprawozdania, oraz zadanie pytań, które same nasuwają się na usta.
Po pierwsze, z trwogą myślę o tym, jak efekty sensownego w swoich założeniach programu mogą zostać zniweczone przez wycofanie się przez rząd z objęcia obowiązkiem szkolnym sześciolatków. Jak to jest możliwe, że państwo polskie wprowadza systemowe rozwiązania, które z wielkim prawdopodobieństwem doprowadzą do - przepraszam za wyrażenie - zatorów na styku systemów opieki i edukacji wczesnoszkolnej? Mam tu oczywiście na myśli lukę w opiece instytucjonalnej i problem, który powstanie, gdy nieposłane do szkoły sześciolatki będą zajmować miejsca tak potrzebne dzieciom o 3 lata młodszym.
Po drugie, nie można oczekiwać satysfakcjonujących wyników, gdy deleguje się gminom kolejne zadania, ograniczając je finansowo. Ponownie - który to już program społeczny nękany tym problemem? - wychodzą na pierwszy plan kompetencje osób odpowiedzialnych za jego realizację. Wszyscy tu zgadzamy się ze stwierdzeniem minister Rafalskiej, że dzieci to nie koszt, ale inwestycja, lecz, pani minister, każdą inwestycję powinny poprzedzać szczegółowe analizy, każda inwestycja może okazać się porażką i przynieść straty. Nie sztuką jest dać 500 zł na niektóre dzieci. Gdybyśmy tak część z 17 mld, które pochłonie program 500+, przeznaczyli na wsparcie lokalnych form opieki nad dziećmi - mam tu na myśli przede wszystkim instytucje klubów dziecięcych, dziennych opiekunów oraz doszkalanie kadr samorządowych i kandydatów na opiekunów - efekty mogłyby być dużo lepsze i bardziej oczekiwane. Może też przy okazji mniej osób wystąpiłoby do swoich pracodawców z wnioskami o zmniejszenie pensji, by załapać się na dofinansowanie.
Zadawałam sobie pytanie, dlaczego województwo opolskie zostawiło daleko w tyle pozostałe regiony kraju. Należy je postawić za wzór i dokładnie przeanalizować, dlaczego tak się stało. Nie byłabym jednak zdziwiona, gdyby za znaczną część tej przewagi odpowiadała jakość kadr samorządowych oraz mocna na Opolszczyźnie tradycja działania lokalnego. Małe społeczności organizują się lepiej i alternatywne w stosunku do żłobków sposoby opieki powinny być w nich szczególnie mocno promowane.
To rodzi następne pytanie: Jak to się stało, że w niektórych województwach nie zatrudniono ani jednego dziennego opiekuna? W obliczu tak ogromnych problemów, kolejek po miejsce i zapisywania swoich pociech do żłobków na długo przed ich urodzeniem? Czy problemem są zbyt wysokie wymagania stawiane kandydatom? Braki w finansowaniu? Bez wątpienia w tym obszarze pozostaje najwięcej do zrobienia. Nie można oczekiwać, że państwo obejmie opieką instytucjonalną dzieci z obszaru całego kraju. To mrzonki. Naturalnym środowiskiem wychowania dzieci jest rodzina, a jej namiastkę bez wątpienia lepiej zapewni osobiście znany i wybrany opiekun, doglądający kilku pociech swoich sąsiadów, babcia, niż nawet bardzo dobry żłobek. Dodatkową zaletą jest, nazwijmy to, połowiczny powrót takiego opiekuna, jeśli jest nim matka lub senior, na rynek pracy. A koszt dla rodziców to ledwie, uśredniając oczywiście, 168 zł miesięcznie. Większą część wynagrodzenia opiekuna pokrywa bowiem gmina. Na razie w 2014 r. państwo wydało na ten cel 6200 tys. zł. Jest to dramatycznie mało. To jest po prostu nic w porównaniu z programem, którym rząd szczyci się najbardziej.
Zabrakło też konsultacji. Należy bardziej upodmiotowić rodziców, z których większość z powodzeniem wychowuje swoje dzieci bez żadnej pomocy państwa. Ci ludzie naprawdę lepiej od urzędnika czy od ciała kolegialnego, jakim jest Sejm, wiedzą, co jest potrzebne ich dzieciom. Państwo powinno ich tylko odciążyć finansowo oraz stworzyć warunki do kształcenia jak największej liczby opiekunów. To oznacza system zachęt i zintensyfikowaną akcję informacyjną.
Należy tu działać na wszystkich frontach, choć jak słusznie zauważył pan minister Marczuk, nigdy kosztem bezpieczeństwa dzieci. Z pewnych standardów, jak przymus opanowania zasad udzielania pierwszej pomocy przez opiekunów dziennych, nie wolno nam zrezygnować nigdy, pod żadnym pozorem.
Nie może być jednak tak, że pewne formy opieki nad dziećmi są niedostatecznie wykorzystywane, ponieważ kadry nie są świadome rozwiązań prawnych czy - to już zupełny absurd - samorządy nie są szczególnie zainteresowane wspieraniem rozwiązań alternatywnych w stosunku do żłobków, gdyż - ponownie zacytuję pana ministra - nie są to rzeczy, którymi można się potem pochwalić. Chyba nie o to chodzi.
Kończąc, chciałabym zaapelować o uproszczenie koszmarnie zbiurokratyzowanego programu ˝Maluch˝ oraz położenie większego nacisku na wykorzystanie wciąż dostępnych funduszy europejskich. Całe szczęście, że ta ostatnia szansa finansowa, którą daje nam Unia Europejska, została uchwalona, zanim Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Posłowie i Panie Posłanki! Niemal od początku swojego istnienia po 1989 r. Senat Rzeczypospolitej Polskiej sprawował wiodącą rolę w zakresie opieki nad Polonią i Polakami zamieszkałymi poza granicami kraju. Była to kompetencja pozakonstytucyjna, lecz powszechnie i prawnie akceptowana. Jej geneza wywodziła się z tradycji przedwojennej oraz z faktu, że w wyborach czerwcowych w roku 1989 jedynie Senat został wybrany w pełni demokratycznie. Faktycznym potwierdzeniem istotnej roli odgrywanej w tym zakresie przez Senat stawało się coroczne rezerwowanie w ustawie budżetowej, w części pozostającej w dyspozycji Kancelarii Senatu, środków z przeznaczeniem na potrzeby Polonii. Swoje kompetencje w tym zakresie Senat wywodzi także ze swojego regulaminu.
Nie negujemy tego, że opieka Senatu nad Polonią i Polakami za granicą powinna dalej funkcjonować. Niestety w myśl projektu opieka Senatu nad Polonią i Polakami za granicą będzie realizowana poprzez współpracę z organizacjami pozarządowymi oraz podmiotami wymienionymi w art. 3 ust. 3 ustawy. Współpraca polegać będzie na zlecaniu realizacji zadań publicznych finansowanych z części budżetu państwa dotyczącej Kancelarii Senatu. Po konsultacjach z organizacjami pozarządowymi wyłaniają się jednak następujące wnioski. Podstawowymi elementami działań związanych ze zmianą ustawy powinny być, po pierwsze, zapewnienie przejrzystych procedur konkursowych, po drugie, zapewnienie równego dostępu do środków publicznych dla wszystkich podmiotów uprawnionych do korzystania z nich, po trzecie, zniwelowanie możliwości wystąpienia ewentualnych opóźnień w zakresie przekazywania tych środków i, po czwarte w końcu, umożliwienie przejęcia przez Kancelarię Senatu realizacji dalszych etapów konkursu rozpoczętych przez ministerstwo i podpisanie umów na realizację zadań publicznych z podmiotami wyłonionymi przez komisję konkursową obradującą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Projekt ustawy budzi jednak bardzo poważne wątpliwości i zawiera złe rozwiązania związane z finansowaniem tych zadań. Po pierwsze, o czym wspominała wcześniej posłanka z Platformy Obywatelskiej, Prawo i Sprawiedliwość, uchwalając ustawę budżetową na 2016 r., zarezerwowało środki na działalność w tym zakresie tak naprawdę bez podstawy prawnej. Po drugie, ta ustawa nie pokazuje, w jaki sposób te środki będą rozdysponowywane przez Senat, jakie będą zasady, kto będzie się mógł o nie ubiegać, jakie będą procedury z tym związane. I, po trzecie, nasuwa się pytanie, dlaczego planuje się rezygnację z przetargów i przyznanie Prezydium Senatu kompetencji do określenia trybu postępowania przy zlecaniu zadań publicznych. O ile do tej pory można było mieć pewne zastrzeżenia co do przejrzystości tego procesu, o tyle po nowelizacji w ogóle o takich równych szansach i rywalizacji nie będzie mogło być już mowy.
W związku z powyższym Nowoczesna nie poprze tego pomysłu ze względu na brak fundamentalnych zasad transparentności i przejrzystości przy realizacji zadań publicznych. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Procedowany projekt ustawy wprowadzający darmowe leki dla seniorów 75+ nie jest rozwiązaniem rewolucyjnym. Funkcjonuje on bowiem w wielu krajach Unii Europejskiej i z pewnością nie ma nic wspólnego z realizacją obietnic wyborczych i obietnic składanych w trakcie kampanii. Wskazane w ustawie cele programu, takie jak zapewnienie gospodarności i rzetelności wydatkowania środków publicznych oraz konieczność zapewnienia skuteczności udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, to cele bardzo szlachetne, ale mam spore wątpliwości, czy ta ustawa spełni te założenia.
Nowoczesna zgadza się z rządem, ze stanowiskiem rządu w zakresie trudnego położenia wielu osób starszych i będzie wspierać rząd w realizacji obowiązku państwa wynikającego z art. 68 ust. 3 konstytucji, który zobowiązuje władze publiczne do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej m.in. w stosunku do osób w podeszłym wieku. Ustawa jednak nie uwzględnia zapisanych w tym artykule konstytucji kobiet w ciąży, dzieci czy osób z niepełnosprawnością.
Ustawa ma na celu zwalczanie zjawiska braku faktycznego dostępu osób starszych do leczenia ze względów ekonomicznych. Wiele osób bowiem rezygnowało z wykupywania lekarstw ze względów finansowych, co prowadziło do pogorszenia ich stanu zdrowia i ostatecznie zwiększało koszty związane z hospitalizacją tych osób. Jednak z tym problemem borykają się również rodziny wielodzietne, dla których brak wsparcia ze strony państwa wciąż jest problemem nierozwiązanym. Stan zdrowia seniorów poprawi się, jeśli seniorzy będą mogli zażyć lekarstwa, które otrzymają za darmo. Zgodnie z danymi ˝Diagnozy społecznej˝ z 2015 r. 13,4% pacjentów w Polsce rezygnuje z wykupienia lekarstw.
Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że wychodzi w ten sposób naprzeciw potrzebom ok. 3 mln seniorów, którzy na leki wydają znaczną część swoich budżetów domowych. Według danych IMS Health wartość leków zakupionych przez tę grupę wiekową w 2015 r. osiągnęła zawrotny poziom ponad 4 mld zł, z czego 860 mln zł przypadało na leki refundowane. W rezultacie w ubiegłym roku każdy senior statystycznie przeznaczył na leki łącznie ok. 120 zł miesięcznie. Wydatki na same leki refundowane objęte programem 75+ to zaledwie 25 zł.
Projekt ustawy został skonsultowany z 26 podmiotami zainteresowanymi współpracą i część uwag została uwzględniona przez ministerstwo, co zasługuje na pochwałę. W taki sposób należy prowadzić tworzenie prawa.
Ustawa zakłada jasny i nieobciążający system weryfikacji świadczeniobiorców wyłącznie poprzez numer PESEL, co nie generuje dodatkowych kosztów czy biurokracji. W projekcie uwzględniono również dużą elastyczność dla farmaceutów w stosowaniu zamienników. Warunkiem jest brak różnic terapeutycznych, co jest oczywiste, w zastosowaniu lekarstw. Cieszy fakt, że szanuje się wolę seniora: jeśli będzie on chciał lek nowszej generacji lub droższy, będzie miał do niego prawo za 100-procentową odpłatnością bez potrzeby wracania do lekarza po nową receptę.
Rząd wprowadza również miesięczny system monitorowania wykorzystania limitów rocznych i mechanizm korygujący znany z ustawy refundacyjnej. Stopniowy wzrost refundacji w kolejnych latach ustalany w planie finansowym uwzględnia przyrost liczby osób uprawnionych do świadczeń, co wynika z demografii. To również świadczy o tym, że ustawa jest rozsądna.
Ocena skutków regulacji zgodnie z rekomendacją wnioskodawców ma być dokonana po roku od ogłoszenia pierwszego obwieszczenia zawierającego listę leków refundowanych. Brakuje jednak założeń dotyczących sposobu przeprowadzania tej oceny.
Zgadzamy się co do celu, nie zgadzamy się jednak co do metod, nie zgadzamy się co do formy tej ustawy. Uważamy, że reforma w proponowanym kształcie zawiera poważne wady w kilku kwestiach, o których wypowiedziało się m.in. Biuro Analiz Sejmowych. I tak nietrafionym rozwiązaniem jest przyznanie tylko lekarzom POZ uprawnienia do przepisywania recept. Seniorzy są wystarczająco obciążeni długimi kolejkami do gabinetów. Tymczasem ustawa doprowadzi do sytuacji, w której podczas wizyty u specjalisty senior nie otrzyma recepty na darmowe leki. Zamiast iść do apteki, będzie zmuszony do kolejnej wizyty w zakładzie podstawowej opieki zdrowotnej. Pan minister Radziwiłł podczas prac w komisji mówił, że zakłada się, że w ten sposób zostaną odciążone chociaż częściowo kolejki do specjalistów. Kierunek słuszny, bo jeśli senior będzie miał iść dwa razy razy do lekarza, pierwszy raz do specjalisty, drugi raz do POZ po darmową receptę, to może, jak twierdził pan minister, zrezygnuje z wizyty u specjalisty albo przynajmniej będzie chodził tam rzadziej. Tylko są to tak naprawdę pobożne życzenia. Aby zaoszczędzić 2 lub 3 zł, senior będzie musiał poświęcić pół dnia. To nie jest rozwiązanie, które jest akceptowane przez seniorów. Dodatkowo zakłady POZ nie są gotowe na przyjmowanie seniorów. Należy uruchomić dodatkowe finansowanie diagnostyki w placówkach POZ, aby zmniejszyć liczbę przekierowań do specjalistów. To może jest droga do pozbycia się kolejek do specjalistów. Mniejsza ilość niezbędnych wizyt pozostająca bez wpływu na jakość opieki zdrowotnej oraz edukacja w zakresie rygorystycznego stosowania się do zaleceń lekarza - to jest prawdziwa i oczekiwana pomoc dla seniora. Jeden lekarz będzie widział, jakie lekarstwa zalecają różni specjaliści, więc jest szansa, że lekarstwa, które się wykluczają, będą mogły być korygowane na etapie wystawiania recepty. I to jest słuszny kierunek.
Niestety w ustawie zabrakło kompetencji dla lekarzy geriatrów do wystawiania recept z darmowymi lekami. Któż inny, jeśli nie właśnie specjaliści z tej dziedziny, potrafi kompleksowo odnieść się do problemów zdrowotnych seniorów? To tak naprawdę może poprawić efekty leczenia oraz zmniejszyć koszty hospitalizacji, co jest celem tej ustawy. Również lekarze pracujący w szpitalnych oddziałach ratunkowych powinni naszym zdaniem mieć możliwość wypisywania recept z darmowymi lekami. Wielu seniorów można by wtedy odesłać do domu z receptą na darmowe leki zamiast ponosić bardzo wysokie koszty leczenia szpitalnego i można byłoby odciążyć w tym momencie bardzo przeciążone szpitalne oddziały ratunkowe.
Niezbędne w tworzeniu rozsądnej polityki senioralnej jest również wprowadzenie do POZ polityki prozdrowotnej oraz programów profilaktyczno-informacyjnych mających na celu podniesienie poziomu świadomości prozdrowotnej osób starszych oraz utrwalenie u nich prawidłowych nawyków w zakresie kontroli stanu zdrowia i prowadzenia terapii leczonych chorób oraz promowanie lekarzy geriatrów. Jest to niezbędne do tworzenia polityki zdrowotnej dla seniorów, a jednocześnie miałoby korzystny wpływ na całą służbę zdrowia.
Poważne wątpliwości budzi też brak informacji, w jaki sposób będzie tworzona lista leków objętych refundacją. Lista ta będzie specjalnym wykazem ogłaszanym w obwieszczeniu przez ministra zdrowia i z założenia ma zawierać leki dedykowane osobom starszym. Tego, jakie to będą leki, według jakiego klucza dobierane, niestety w tym projekcie zabrakło. W podkomisji też nie udało się uzyskać odpowiedzi na te bardzo zasadnicze pytania. W projekcie nie uwzględniono również informacji na temat kosztów administracyjnych. Tu też nasuwa się pytanie, czy realizacja ustawy będzie generowała jakieś koszty administracyjne, w jakiej formie, czy są na to zapewnione środki w budżecie itd.
Program 75+ nie przyczyni się do systemowego rozwiązania problemu opieki zdrowotnej nad osobami starszymi. Ogólny poziom kosztów leków finansowanych z własnej kieszeni jest po prostu zbyt wysoki. Według szacunków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju udział wydatków prywatnych w całkowitych wydatkach na leki refundowane wydawane bez recepty wynosi w Polsce 62%, najwięcej spośród krajów Unii Europejskiej. Takie punktowe reperowanie wadliwego systemu, takie naszywanie nowej łaty na stare ubranie nie przyniesie żadnych efektów. Katastrofalnie na sytuację seniorów w naszym kraju wpłynie także planowane cofnięcie reformy emerytalnej. Z jednej strony dopłacamy kilka złotych miesięcznie bez żadnego sensownego planu, a z drugiej strony podkopujemy wysokość przyszłych emerytur. Możemy tego po prostu nie udźwignąć.
Dlatego na ręce pani marszałek składam propozycje poprawek do ustawy dotyczących, po pierwsze, nadania kompetencji lekarzom geriatrom oraz lekarzom udzielającym świadczeń zdrowotnych w szpitalnych oddziałach ratunkowych do wydawania recept na darmowe leki oraz, po drugie, tego, aby minister zdrowia w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy przyjął program polityki zdrowotnej mającej na celu podniesienie poziomu świadomości prozdrowotnej osób starszych oraz utrwalenie u nich prawidłowych nawyków w zakresie kontroli stanu zdrowia i prowadzenia terapii leczonych chorób, wierząc, że zostaną one uwzględnione i że będzie to początek dalszych prac dotyczących polityki zdrowotnej wobec seniorów.
Nowoczesna stoi na stanowisku, że w kwestii zdrowia powinno być jak najmniej polityki, a jak najwięcej merytorycznej pracy. Dziś w służbie zdrowia jest mnóstwo patologii, a my jesteśmy gotowi do ciężkiej pracy. Nie uda się naprawić skomplikowanego systemu przez jedno uderzenie młotkiem. Tu trzeba głębokiej reformy systemu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Kierunek dobry, ale ustawa jest koszmarnie dziurawa. O poważnych błędach legislacyjnych wspominali moi przedmówcy czy Biuro Analiz Sejmowych. W obecnym kształcie ustawy te uwagi nie zostały w żaden sposób uwzględnione.
Pytań jest mnóstwo, niestety odpowiedzi na wszystkie pytania w trakcie prac komisji nie uzyskaliśmy. Mam tutaj kilka, które dla mnie są kluczowe. Powtórzę pytanie dotyczące lekarzy geriatrów.
Dlaczego nie zostali oni uwzględnieni jako dysponenci i osoby, które mogą wypisywać recepty seniorom?
Po drugie, czy rząd planuje w związku z tym pierwszym krokiem pomóc osobom, zobowiązanie do wsparcia których jest zawarte w art. 68 konstytucji... Czy to będą tylko seniorzy? Bo przypomnę, że w konstytucji są również kobiety w ciąży, dzieci czy osoby z niepełnosprawnością.
Dziś tak naprawdę nie wiadomo, jak będzie tworzona lista leków refundowanych. I jest pytanie: Czy będzie tworzona mapa potrzeb zdrowotnych w zakresie farmacji dla seniorów? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Głównym założeniem projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks pracy jest wprowadzenie dla pracodawcy obowiązku zawarcia umowy o pracę w formie pisemnej przed dopuszczeniem pracownika do pracy. Dotychczas zgodnie z art. 29 § 2 Kodeksu pracy obowiązek ten istniał w dniu rozpoczęcia pracy, co oznacza, że pracodawca miał czas na podpisanie umowy do końca pierwszego dnia pracy pracownika. Przepisy w takiej formie pozostawiają szerokie pole do nadużyć i zatrudniania w szarej strefie oraz skutecznie utrudniają Państwowej Inspekcji Pracy proces kontroli legalności zatrudnienia. Regułą bowiem jest tłumaczenie pracodawców, iż dzień, w którym odbywa się kontrola legalności zatrudnienia, jest pierwszym dniem pracy pracownika. Jest to wspomniany przez pana ministra tzw. syndrom pierwszej dniówki. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, szczególnie że obejście przepisów prawa jest stosunkowo łatwe, nagminnie wykorzystywane, a zatrudnienie w szarej strefie stwarza duże dysproporcje na rynku pracy.
Proponowana zmiana w Kodeksie pracy ma na celu wyeliminowanie wcześniej wymienionych patologii, a ponadto, po pierwsze, zwiększy ochronę praw pracowników, po drugie, ułatwi pracownikom dochodzenie przysługujących im świadczeń i uprawnień ze stosunku pracy, po trzecie, ma na celu także korzystanie z ochrony gwarantowanej przez przepisy ubezpieczeń społecznych i udostępnienie Państwowej Inspekcji Pracy bardziej efektywnego narzędzia do zapewnienia skuteczności kontroli w zakresie legalnego zatrudniania pracowników.
W trakcie prac legislacyjnych projekt został przesłany do zaopiniowania partnerom społecznym - zarówno przedstawicielom pracowników, np. związkom zawodowym, jak również organizacjom pracodawców, m.in. Konfederacji Lewiatan, Związkowi Pracodawców Business Centre Club czy Pracodawcom Rzeczypospolitej Polskiej. I tak, kolejno: Konfederacja Lewiatan wskazuje, że kierunek proponowanych zmian jest słuszny, aczkolwiek niepełny, ponieważ nie uwzględnia możliwych problemów administracyjnych w dużych firmach o złożonej strukturze organizacyjnej, a także w przypadku gdy prowadzenie dokumentacji kadrowo-księgowej firmy jest przekazane podmiotom zewnętrznym. Z kolei Business Centre Club uważa, że zmiany te, pomimo iż nie dotyczą zbyt rozległej części uregulowań Kodeksu pracy, jednak mogą znacząco poprawić bezpieczeństwo pracowników zarówno na rynku pracy, jak i w ramach samego stosunku pracy. Pracodawcy RP również wskazują, iż kierunek zmian jest słuszny, jednakże sygnalizują, podobnie jak Lewiatan, iż mogą pojawić się problemy administracyjne zarówno w dużych firmach, które będą zmuszone do reorganizacji swoich systemów kadrowych, jak i w małych firmach, w których formalności związane z zatrudnieniem prowadzi właściciel, a przypominam, że obciążenia nałożone na pracodawców przed dopuszczeniem pracownika do pracy, czyli obowiązek wysłania na szkolenie BHP, przeprowadzenia badań medycyny pracy, to są obciążenia, na które najczęściej skarżą się pracodawcy, one utrudniają elastyczność na rynku pracy.
Pojawiły się również wśród tych opinii opinie bardzo krytyczne. Dla przykładu Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ocenia projekt jako szkodliwy i niepotrzebnie usztywniający normy prawa pracy, wskazując na to, że przepis w proponowanym brzmieniu nie jest w żadnym stopniu spójny z realiami gospodarczymi, szczególnie w przypadku branż, w których często występują nagłe braki kadrowe niezbędne do natychmiastowego uzupełnienia.
Również w opinii Sądu Najwyższego wątpliwości budzi nadanie nowego brzmienia art. 281 pkt 2 Kodeksu pracy, nie jest zasadna zmiana treści art. 104 § 2 Kodeksu pracy oraz art. 200 § 5 Kodeksu pracy. W obu przypadkach mowa bowiem o konieczności spełnienia obowiązku informacyjnego przed rozpoczęciem przez pracownika pracy, co według Sądu Najwyższego jest synonimem dopuszczenia do pracy, więc nawet w odniesieniu do obowiązku zaznajomienia pracownika młodocianego z wykazem prac lekkich pracodawca nie może zasłaniać się twierdzeniem, że ma te obowiązki spełnić w dniu rozpoczęcia pracy. Nie ma zatem potrzeby modyfikować tych regulacji. Mówi o tym opinia Sądu Najwyższego.
Pozytywnym skutkiem wprowadzenia tych zmian i tych zapisów ustawy będą korzyści wynikające przede wszystkim z włączenia pracowników do systemu osób publicznych, w tym wynikające z możliwości korzystania z publicznej służby zdrowia, a także z objęcia systemem ubezpieczeń społecznych - emerytalnym i rentowym. W przypadku umów kodeksowych korzyścią dla pracowników będzie także objęcie ich prawami wynikającymi ze stosunku pracy, m.in. płatnym urlopem wypoczynkowym czy wypłatą świadczeń w czasie choroby.
W związku z tym, iż projekt zmian jest projektem, który idzie w dobrym kierunku, zmierzającym do zapewnienia pracownikom ochrony ich praw, Nowoczesna będzie wspierać dalsze prace w komisji, natomiast sugerujemy, żeby uwzględniono w tych pracach opinie Sądu Najwyższego, bo są one zasadne. Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Proponowany projekt zmiany, o którym mowa w tym projekcie ustawy, jest realizacją zaleceń dyrektywy Unii Europejskiej w sprawie wprowadzenia w życie zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn w zakresie dostępu do zatrudnienia, kształcenia i awansu zawodowego oraz warunków pracy. Projekt tych zmian jest również uwzględnieniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, który zobowiązał ustawodawcę do dostosowania art. 176 Kodeksu pracy do wymagań art. 92 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, i ma na celu regulację zasad równego traktowania w Kodeksie pracy.
Fundamentem prawa Unii Europejskiej jest zakaz dyskryminacji. Kobiety i mężczyźni muszą mieć równe prawa, szczególnie na rynku pracy. Równość musi dotyczyć dostępu do zatrudnienia, kształcenia, awansu zawodowego czy warunków pracy. Równość mężczyzn i kobiet jest zasadą podstawową, również Traktat o Unii Europejskiej określa równość mężczyzn i kobiet jako cel Wspólnoty oraz nakłada pozytywny obowiązek wspierania jej we wszystkich działaniach. Trybunał Sprawiedliwości w zakresie równego traktowania zawsze spójnie uznawał uprawnienie do ochrony kondycji biologicznej kobiet w okresie ciąży, jak i tych karmiących piersią, i te warunki zostały uwzględnione w proponowanej nowelizacji Kodeksu pracy. Nie wyklucza to kobiet w okresie ciąży oraz kobiet karmiących piersią z rynku pracy, a wręcz przeciwnie - chroni je, co Nowoczesna będzie zawsze popierać jako kierunek rozwoju na rynku pracy.
Co więcej, Trybunał spójnie orzekał, że niekorzystne traktowanie kobiet związane z ciążą lub macierzyństwem stanowi bezpośrednią dyskryminację ze względu na płeć. Zgodnie z regulacjami europejskimi każda osoba ma prawo do równości i ochrony przed dyskryminacją. Opinię taką wyraża również w wielu wyrokach Europejski Trybunał Praw Człowieka, m.in. w wyroku z dnia 2 grudnia 2014 r. dotyczącym zakazu dyskryminacji ze względu na płeć wyjaśnił, że równe traktowanie kobiety i mężczyzny musi być obiektywnie i racjonalnie uzasadnione, a wspieranie równości płci stanowi obecnie jeden z podstawowych celów w państwach członkowskich Rady Europy. Dlatego te zmiany, ta regulacja są oczywiste i niezbędne. Nowoczesna jednocześnie wnioskuje o skierowanie projektu do prac w komisji w celu dostosowania go do rozporządzeń wynikających z zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, o których mówił mój przedmówca, i dopracowania szczegółów w odniesieniu do weryfikacji kobiet w ciąży. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Omawiany projekt ustawy ma na celu dostosowanie obowiązującej ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy do stanu prawnego, który obowiązuje w związku z wejściem w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. przepisów ustawy z dnia 15 maja 2015 r. Prawo restrukturyzacyjne, oraz sprostowanie oczywistej omyłki pisarskiej w ustawie o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy. Proponowane w nowelizacji zmiany polegają wyłącznie na dostosowaniu brzmienia kolejnych artykułów do charakteru postępowań upadłościowych.
Warto w tym miejscu podkreślić, że ochrona miejsc pracy powinna być jednym z podstawowych obowiązków państwa. Regulacje prawne w tym zakresie zawarte są niestety w wielu aktach prawnych, a informacja o prawach wynikających z tych ustaw jest wciąż niezbyt popularna w świadomości zarówno pracowników, jak i pracodawców, którzy mogliby korzystać z tych praw. W gąszczu takiej ilości przepisów trudno poruszać się prawnikom, a co dopiero pracodawcom, którzy i tak mają niełatwe życie w związku z przerośniętą biurokracją dotyczącą Kodeksu pracy i innych aktów wykonawczych dotyczących rynku pracy i prawa pracy.
W przypadku takiej ilości przepisów nie dziwi więc, że trzeba poprawiać oczywiste omyłki pisarskie, które się zdarzają, ale chciałabym i życzyłabym sobie i nam wszystkim, obywatelom, aby w przyszłości prawo było jasne, bardziej zrozumiałe, przejrzyste. Wtedy łatwiej by się je stosowało i nie trzeba byłoby go nowelizować. Dziękuję bardzo za wysłuchanie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Omawiany projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z wdrożeniem dyrektywy 2014/54/UE z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie środków ułatwiających korzystanie z praw przyznanych pracownikom w kontekście swobodnego przepływu pracowników jest projektem, który ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.
Słusznie, bardzo się cieszymy, że ten projekt jest w końcu, jest implementacja, ale przypomnę, że zajęło to polskiemu rządowi rok. Niestety w projekcie jest kilka rzeczy, o które chciałabym tu zapytać panią poseł sprawozdawcę i do których mam kilka uwag. Po pierwsze, dodaje się dodatkowe uprawnienia dla Państwowej Inspekcji Pracy, jednak szczegółowo nie dookreśla się, w jaki sposób będzie to robione. W nowej formie, czyli po implementacji tego zapisu, inspekcja pracy będzie udzielała porad prawnych. Wiem, że dziś to robi, natomiast z uzasadnienia wynika, że dzięki przypisaniu tego zadania Państwowej Inspekcji Pracy w razie potrzeby możliwe będzie wykorzystanie sieci inspektoratów okręgowych, co ułatwi dostęp do pomocy na terytorium całego kraju. Należy jednak podkreślić, iż jest to nowy typ zadań, jakie realizować będzie Państwowa Inspekcja Pracy, a mając na uwadze duży stopień skomplikowania niektórych zagadnień oraz konieczność zapewnienia rzetelnych porad pod względem merytorycznym
, może być problem organizacyjny.
Pytania. Czy będą na to przeznaczone jakieś dodatkowe środki w budżecie? Jak główny inspektor pracy zamierza poradzić sobie z tym zadaniem? Niestety tych informacji zabrakło mi i w uzasadnieniu, i w opiniach z konsultacji. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Rzetelne sprawozdanie powinno opierać się na konkretnych wyliczeniach i mierzalnych jednostkach oraz wnioskach, które z tych danych wynikają, a nie na prognozach i gdybaniach. Rozumiem, że dziś to jest tylko informacja bieżąca, ale pytanie moje jest takie: Czy zamierzają państwo opracować raport na temat realizacji programu? W jakim terminie i jak on będzie opracowany?
Kilka pytań na temat realizacji programu 500+. Mówiła pani na początku dzisiejszej debaty, że to program prodemograficzny, i wskazywała pani również, że od dnia uruchomienia te wskaźniki wzrosły. Stąd moje zdziwienie, na jakiej podstawie pani to policzyła, skoro od wdrożenia programu nie minęło jeszcze 9 miesięcy. To, co pani mówi, to jedynie szacunki, a nie realne dane.
Chciałabym również zapytać, jak wygląda płynność wypłat oraz jaki jest średni czas oczekiwania na wypłatę, czyli od momentu, kiedy składa się formalnie wniosek, do czasu wypłaty. Jak to wygląda w całej Polsce? Jak to wygląda we Wrocławiu? Jak to wygląda na Dolnym Śląsku?
Chciałabym również zapytać o to, ilu pracowników trzeba było zatrudnić dodatkowo do obsługi programu 500+, a ilu pracownikom powierzono dodatkowe obowiązki, żeby zrealizować ten program. Z informacji z Dolnego Śląska wiem, że pracy jest naprawdę mnóstwo. Ludzie pracują w godzinach nadliczbowych. Jakie są koszty wynagrodzeń i czy te koszty zostały wstępnie uwzględnione w programie?
Ile to dzisiaj kosztuje? Czy 500+ kosztuje dzisiaj 750 zł, czy więcej? O to chciałam zapytać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nowoczesna popiera rozwiązania proste, tanie i skuteczne, dlatego pozytywnie opiniujemy proponowane zmiany Kodeksu pracy, leżą bowiem one w interesie wszystkich - uczciwych pracodawców, budżetu państwa, ale przede wszystkim pracowników. Są oni największymi i bezpośrednimi ofiarami obecnej sytuacji, w której w ponad 6% przypadków kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazują przypadki nielegalnego zatrudnienia. Jak zwykle najbardziej poszkodowani są pracownicy o niższych zarobkach: pracownicy fizyczni i ci zatrudnieni w transporcie, logistyce, gastronomii czy hotelarstwie. Wysiłki inspektorów inspekcji pracy często idą na marne, nie mogą bowiem nałożyć grzywny nawet wtedy, gdy wszystkie okoliczności wskazują na to, że po raz kolejny obserwują firmę zmożoną ˝syndromem pierwszej dniówki˝. Proponowana zmiana art. 29 § 2 Kodeksu pracy da im realne narzędzie egzekwowania prawa.
Z uwagą wsłuchujemy się w głosy partnerów społecznych, także organizacji reprezentujących pracodawców. Słuchamy opinii przedstawicieli zarówno Konfederacji Lewiatan, Związku Pracodawców Business Centre Club, jak i Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Wielu z nas, posłanek i posłów Nowoczesnej, także występowało w tej roli - roli pracodawcy - przed wyborami parlamentarnymi. Jednak ciężko nam przyznać decydujące znaczenie argumentowi, że ustawowe zmuszenie pracodawcy do przygotowania dokumentacji o te kilka godzin wcześniej miałoby stanowić istotny problem dla firm. Należy ważyć dobra i w tej sprawie nie ma cienia wątpliwości, że bezpieczeństwo pracownika, zasilenie budżetu poprzez ograniczenie szarej strefy i popieranie uczciwej konkurencji należy postawić nad wygodą działów kadrowych dużych korporacji czy nawet indywidualnych pracodawców.
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wydał jedną z najbardziej krytycznych opinii, wskazując na problemy, jakie nowelizacja stworzy w branżach, gdzie - tu cytat - występują nagłe braki kadrowe niezbędne do natychmiastowego uzupełnienia. Myślę, że należałoby zastanowić się przede wszystkim nad tym, skąd te nagłe braki się biorą. Może m.in. z poczucia braku stabilizacji pracownika, jego wykluczenia z systemu ubezpieczeń społecznych, z nieregularnych wypłat pod stołem. Może z braku płatnego urlopu wypoczynkowego, nadużywania umów śmieciowych czy braku wynagrodzenia chorobowego?
Odnośnie do zmiany przepisów art. 104
§ 2 i art. 200
§ 5 Kodeksu pracy to nie jest ona niezbędna, gdyż w razie kontroli pracodawca nie może zasłaniać się ich dotychczasowym brzmieniem. Jednoznacznie stwierdził to w swojej opinii Sąd Najwyższy. Ujednolicenie słownictwa ustawowego trudno jest jednak oceniać negatywnie.
Nowoczesna będzie głosować za przyjęciem projektu ustawy, bo to jest akurat może i drobna, ale zdecydowanie dobra zmiana. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Istnieje wiele powodów, dla których nie tylko powinniśmy, ale jako ustawodawca jesteśmy zobligowani wprowadzić proponowane zmiany Kodeksu pracy. Można je dla uproszczenia przyporządkować do dwóch grup. Powinniśmy je uchwalić ze względu na wartości oraz musimy je uchwalić ze względu na prawo.
Najpierw o wartościach. To odpowiednie miejsce, ale nieodpowiedni czas, by rozwodzić się na temat dorobku myśli europejskiej w kwestii równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Pewne rozwiązania zostały przez wspólnotę państw europejskich uznane za standardy cywilizacyjne i Polska nie może pozwolić sobie na to, by od tego odstawać. Tłumaczenie, z jakiego powodu my, kobiety, powinnyśmy mieć zapewnione równe szanse w dostępie do zatrudnienia, kształcenia i awansu zawodowego urąga, jestem o tym przekonana, inteligencji członków izby wyższej.
Jakość rynku pracy i ochrona macierzyństwa to wartości priorytetowe dla Nowoczesnej. Są to jednocześnie wartości, między którymi nie trzeba dokonywać wyboru, splatają się na wielu płaszczyznach i należy walczyć o obie. Jest to szczególnie istotne w czasie, gdy zmagamy się z wielkim, wspólnym problemem demograficznym. Macierzyństwo nie może budzić strachu kobiety pragnącej kontynuować karierę. Musi czuć się ona pewnie, musi czuć, że państwo wspiera ją wtedy, gdy dla wyższych celów i większych wartości musi ograniczyć swoją aktywność zawodową.
Teraz o prawie. Do wprowadzenia omawianej nowelizacji Kodeksu pracy obliguje nas zarówno wyrok Trybunału Konstytucyjnego w związku z art. 92 ust. 1 konstytucji, jak i prawo unijne. Fundamentem prawa Unii Europejskiej jest zakaz dyskryminacji. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady jest jednoznaczna. Również Traktat o Unii Europejskiej określa równość mężczyzn i kobiet jako cel Wspólnoty oraz nakłada pozytywny obowiązek wspierania jej we wszystkich działaniach.
Trybunał Sprawiedliwości w zakresie równego traktowania zawsze spójnie uznawał uprawnienie do ochrony kondycji biologicznej kobiet w okresie ciąży, jak i tych karmiących piersią, i te warunki zostały uwzględnione w proponowanej nowelizacji kodeksu. Nie wyklucza to kobiet w okresie ciąży ani kobiet karmiących piersią z rynku pracy, a wręcz przeciwnie, chroni je, co Nowoczesna będzie zawsze popierać jako odpowiedzialny kierunek rozwoju.
Proponowana zmiana czyni także zadość wyrokom Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i realizuje cele państw członkowskich Rady Europy. Jest oczywista i niezbędna. Pozostaną pewne istotne kwestie techniczne, co sygnalizowała m.in. Konfederacja Lewiatan. Aby nie wylać dziecka z kąpielą, należy ostrożnie projektować przepisy wykonawcze.
Podsumowując stanowisko Nowoczesnej w czterech słowach: powinniśmy, musimy, głosujemy za.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Tak więc zaczynamy łatanie dziur flagowego rządowego programu 500+. Okazało się, że nawet rozdawanie pieniędzy nie jest takie proste dla państwa. Rząd lubi powtarzać, że jest to inwestycja w kapitał ludzki. Szkoda jednak, że beneficjenci tej inwestycji zostali wybrani w sposób inny od zapowiadanego w kampanii wyborczej, a inwestorami zostaliśmy przymusowo my wszyscy. Rząd nie ma swoich pieniędzy, zabiera je więc od nas w formie podatków, tak dla przypomnienia, żeby następnie zmarnować część na koszty administracyjne, a resztę wpompować z powrotem w społeczeństwo. Jedyny realny zysk takiej operacji to zysk polityczny. Wbrew temu, co piszą państwo w uzasadnieniu projektu, program 500+ nie zachęca do posiadania większej liczby potomstwa, nie zmniejsza zagrożenia ubóstwem ani nie jest inwestycją w kapitał ludzki. Na to najzwyczajniej w świecie po prostu brak dowodów. Takie świadczenie nie zasługuje na miano instrumentu polityki rodzinnej.
Moglibyśmy pracować wspólnie. Nowoczesna poparłaby obóz rządzący w działaniach dotyczących odpowiedzialnej, wieloaspektowej polityki demograficznej, w walce z głodem mieszkaniowym, z dyskryminacją kobiet na rynku pracy, w walce o urealnienie urlopu ojcowskiego, o żłobki i przedszkola, o lepszą ściągalność alimentów. To są kierunki, które należy wprowadzić w ramach polityki prorodzinnej. Zamiast tego rząd funduje nam wszystkie koszmarnie drogie systemy redystrybucji naszych własnych pieniędzy. Słusznie wytykając Platformie Obywatelskiej nadmierne zadłużenie kraju, jednocześnie wprowadzacie program kosztujący ponad 23 mld zł rocznie, który finansujecie głównie z wpływów jednorazowych z aukcji LTE, których w następnym roku nie będzie. Zysk NBP również może nie być tak okazały, chyba że dalej będziecie przykładać ręce do spadku kursu złotówki. Co rząd zrobi wtedy? Zacznie wyprzedawać rezerwy walutowe? Nazwie to promowaniem rodzimej złotówki? A przecież i te wpływy, które ratują nas w tym roku, przeszacowaliście.
Nawet w tych niesprzyjających warunkach Nowoczesna stara się być opozycją konstruktywną i w trakcie prac komisji składaliśmy wnioski o uwzględnienie górnego progu dochodowego i zasady ekwiwalentności. Niestety nie spotkały się one wówczas z aprobatą Prawa i Sprawiedliwości. W efekcie doprowadziliście do pobudzenia nie takiej przedsiębiorczości, o jaką nam chodziło. Pracownicy proszą dziś pracodawców o zaniżanie dochodów, rośnie szara strefa, którą staramy się ograniczyć innymi działaniami legislacyjnymi, jak procedowana przed chwileczką nowelizacja Kodeksu pracy.
Czy ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci była pisana na kolanie, że nie uregulowano w niej tak oczywistej kwestii jak relacja pomiędzy świadczeniem wychowawczym a obowiązkiem alimentacyjnym i świadczeniami rodzinnymi z ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych? Czy można podać lepszy przykład na to, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma spójnej koncepcji polityki prorodzinnej?
Można odnieść wrażenie, że szerokie konsultacje, które przeprowadzało ministerstwo, były sztuką dla sztuki, a niezrozumienie działania rachunku bankowego i egzekucji z niego, co teraz będziemy ustawowo korygować, staje się powoli znakiem rozpoznawczym obecnej ekipy rządzącej. Przykład idzie z góry.
Dla przypomnienia powiem, panie ministrze, że po posiedzeniu komisji przyszłam do pana i mówiłam o tej sytuacji. Pamięta pan, co mi pan powiedział? Jakoś to będzie. A więc dziś musimy nad tym procedować.
Ponownie złożymy nasze poprawki, licząc, że tym razem uda nam się zdobyć uwagę wnioskodawców, nim do kolejnej rewizji projektu ponownie zmusi nas rzeczywistość. Dlatego wnosimy o skierowanie projektu ustawy do prac w komisji, gdzie będziemy mogli dopracować ten projekt. Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o zmianie ustawy o dniach wolnych od pracy oraz niektórych innych ustaw nadaje się wyłącznie do odrzucenia w pierwszym czytaniu. Jest to typowy przykład nieudanej legislacji. Proponowane zmiany nie wprowadzają dni wolnych od pracy, lecz jedynie skracają czas pracy w wybrane dni świąteczne. Tworząc sztuczną konstrukcję, tworzy się przepisy oderwane od rzeczywistości. Czy wnioskodawcy zastanowili się, jakie konsekwencje poniosą zarówno pracodawcy, jak i pracownicy?
Zgodnie z uzasadnieniem straty dla budżetu wyniosą 300 mln zł z tytułu podatku VAT. Moglibyśmy za to wybudować 200 przedszkoli, a w zamian za to otrzymujemy konieczność zmiany systemu obliczania wymiaru czasu pracy i zmniejszenie elastyczności porozumień pracowników z pracodawcami. Pracodawcom świadczącym usługi polegające na ciągłym zaspokajaniu potrzeb ludności i wymagające pracy w ruchu dokładamy problemów organizacyjnych. Osobom dojeżdżającym zapewniamy zmarnowane pół dnia, w którym porównywalną ilość czasu poświęcą na pracę i na dojazd. Ale to nie wszystko.
W uzasadnieniu powołujecie się na przykłady z innych państw Unii Europejskiej. Szkoda jednak, że nie uwzględniliście przy tym porównaniu informacji o stanie gospodarki tych państw. Polski nie stać na zmniejszenie źródeł przychodów do budżetu państwa, szczególnie przy obecnych rządach PiS-u, który wolną ręką rozdaje świadczenia z tytułu programu 500+. Zresztą z porównań zawartych w uzasadnieniu wynika, że znajdujemy się pośrodku. W Anglii i w Niemczech pracują od nas o kilka dni krócej, a Belgowie pracują aż o 11 dni dłużej, wszystko w zależności od stanu gospodarki. Wydaje się więc, że zachowujemy zdrowe proporcje.
Skąd więc pomysł na uchwalenie ustawy w tym zakresie, skoro w uzasadnieniu wnioskodawcy wskazują, że aż 56% osób uczestniczy w liturgii wielkopiątkowej? Nie ma zatem istotnego problemu, aby osoba, która tego dnia chce połączyć pracę z uroczystościami religijnymi, po prostu to zrobiła. Problemy ma natomiast pracodawca.
Skrócenie czasu pracy przyniesie realne straty, co spowoduje mniejsze wpływy do budżetu i wpłynie na zahamowanie wzrostu wynagrodzeń. Tymczasem pracownicy, którym dokładamy wolnego czasu, bardzo często w praktyce nawet nie wykorzystują całego przysługującego im urlopu wypoczynkowego wynikającego z Kodeksu pracy. W konsekwencji pracodawca będzie musiał wypłacać jeszcze większe ekwiwalenty urlopowe.
Innym problemem, niemieszczącym się jednak w ramach dzisiejszej dyskusji, jest przyczyna tej sytuacji. Są to uwarunkowania kulturowe i efekt braku partnerskiego dialogu między pracodawcą i pracownikiem, szczególnie w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Ciężko zresztą o dialog, jeśli wola stron jest związana coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami.
Szukałam argumentów, dla których propozycja zmian w ustawie mogłaby być uznana za zasadną, ale było bardzo ciężko. Same święta państwowe to prawie 3 tygodnie wolnego, osobie na etacie przysługuje dodatkowo 26 dni urlopu wypoczynkowego. W sumie z 52 tygodni w roku nie pracujemy przez 8 tygodni. Powinniśmy więc walczyć o większe wynagrodzenie dla pracowników, o mniejsze obciążenia związane z ubezpieczeniem społecznym i podatkami, o postęp technologiczny. Kluczową sprawą jest też wydajność pracy. Jeśli ją poprawimy, będzie nas ewentualnie stać na więcej wolnego w przyszłości. Na razie w tej świadczącej o jakości gospodarki kategorii znajdujemy się na szarym końcu państw Unii Europejskiej, a zanotowany w ostatniej dekadzie wzrost jest może i istotny statystycznie, bierze się jednak przede wszystkim z bardzo niskiego poziomu, z jakiego startowaliśmy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jeśli projekt ustawy mający na celu poprawę ochrony pracowników jest krytykowany tylko przez organizacje pracodawców, to można powiedzieć, że w naturze panuje stan równowagi. Jeśli jednak do krytyki dołącza się Państwowa Inspekcja Pracy, a prawnicy mnożą wątpliwości interpretacyjne, które uderzyć mogą właśnie w prawa pracownicze, to należy zacząć się martwić. Nie ma i nie może być cienia wątpliwości, że Polska będzie implementować do swojego sytemu prawnego cele dyrektywy 2014/67 Parlamentu Europejskiego i Rady Europy - pacta sunt servanda - musimy się jednak, i to w trybie pilnym, pochylić nad licznymi problemami, które w trakcie prac komisji nie zostały uwzględnione, ponieważ ustawa uchwalona w takiej formie będzie kolejnym bublem prawnym. Liczymy jednak na to, że przepisy wykonawcze doprecyzują te kwestie.
Od samego początku prac nad projektem ustawy zgłaszano liczne zastrzeżenia co do tekstu ustawy i niektóre z tych kwestii w dalszym ciągu należy odpowiednio uregulować. Dotyczyły one i dotyczą nadal m.in. problemów w definiowaniu pojęć, jakimi są: skierowanie tymczasowe, pracownik delegowany i pracodawca delegujący, oraz problemu odpowiedzialności solidarnej, która została szczegółowo określona dla wąskiej kategorii prac przy jednoczesnym pominięciu zapewnienia tej ochrony innym pracownikom. Według Nowoczesnej taka ochrona powinna obejmować wszystkich pracowników.
Ustawa w zaproponowanym kształcie będzie miała negatywne konsekwencje dla polskich pracodawców świadczących usługi na rynku Unii Europejskiej i ich pracowników, ponieważ projekt ustawy nie zabezpiecza interesów polskich firm delegujących pracowników do pracy za granicą przed sytuacjami nakładania na nie i egzekwowania od nich kar lub grzywien, przy czym kary te są przede wszystkim nieproporcjonalne i dyskryminujące. Jednocześnie na pracodawców nałożonych zostaje za dużo obowiązków, w tym nieproporcjonalne w stosunku do uchybień grzywny. W dalszym ciągu pomimo uwzględnienia uwag organizacji pracodawców przewiduje się zbyt krótkie terminy odpowiedzi na wnioski PIP, chociaż - co sugerowali tutaj moi poprzednicy - wydłużenie terminu do 10 dni jest już zdecydowanie lepszą sytuacją niż proponowany w pierwotnym kształcie termin 7 dni. Nadal uważamy jednak, że należy doprecyzować te pojęcia, o których wcześniej wspomniałam.
Ustawa reguluje delegowanie pracowników na teren Rzeczypospolitej Polskiej, natomiast firmy polskie delegujące pracowników za granicę obawiają się tej dyrektywy z uwagi na wzrost kosztów, np. typowa firma zatrudniająca i wysyłająca opiekunki do Niemiec zatrudnia je na umowę zlecenia, a przedmiot zlecenia określony jest tak, aby część pracy była wykonywana na terenie Polski. Powodem tego jest fakt, że od takich umów składkę płaci się polskiemu, a nie niemieckiemu ZUS-owi, bo składka płacona temu niemieckiemu jest znacznie wyższa. Sprawa uregulowania tego zakresu, tych zastrzeżeń jest bardzo ważna, ponieważ to nasi pracownicy są najbardziej narażeni na nadużycia. Nie wynika to tylko z ich ilości, należy pamiętać, że znaczna część pracowników delegowanych do świadczenia usług za granicą korzysta z agencji pracy tymczasowej, a w ich wypadku naprawdę jest o co walczyć. Dla nich zapewnienie warunków nie gorszych od uznanych za godziwe minimum na rynku przyjmującym może decydować o ekonomicznej opłacalności całego wyjazdu. W ekstremalnych przypadkach dla nich i dla ich rodzin może być to kwestia wręcz egzystencjalna.
Jak wynika z praktyki inspektorskiej, grupa pracowników delegowanych składa się głównie z pracowników średniego szczebla oraz kadry zarządzającej. Jest oczywiste, że większość z tych problemów zupełnie ich nie dotyczy, należy więc zdawać sobie sprawę z celów, jakie przyświecały poszczególnym państwom przy zawieraniu kompromisu w sprawie dyrektywy 2014/67 i w samej konstrukcji dyrektywy jako aktu prawa pochodnego Unii Europejskiej.
Dyrektywa wskazuje pożądany stan rzeczy i choć Nowoczesna zgadza się z ogólnym kierunkiem dyrektywy, to szukamy odpowiedzi na pytanie, czy projekt budzący tak liczne wątpliwości jest w stanie zapewnić skuteczną realizację tych celów. Pamiętajmy, że rozwinięte gospodarki zachodnie chronią omawianą dyrektywą swoje rynki. My chcemy chronić swoich obywateli. Nie możemy pozwolić na zachowanie status quo, nie możemy również tolerować permanentnych wieloletnich delegacji i faktycznej niemożności dochodzenia roszczeń pracowniczych, w szczególności po powrocie do kraju macierzystego. Nie możemy zgadzać się na bezradność organów państwowych wobec zagranicznych pracodawców nieprzestrzegających przepisów. Musimy ten kompromis polityczny tak przełożyć na język prawa, żeby zapewnić pracownikom delegowanym należną im ochronę, a pracodawców nie nadwyrężać ponad rozsądną i niezbędną miarę. Każdy błąd legislacyjny skutkować będzie procesami przed sądami pracy, które dziś i tak pękają w szwach.
Choć goni termin, pośpiech jest tu fatalnym doradcą, ale liczymy, że na drodze rozporządzeń uda się te wszystkie wątpliwości doprecyzować tak, że Nowoczesna poprze ten projekt. Dziękuję bardzo.
W trybie sprostowania, ponieważ zostałam wymieniona, a pani mnie tutaj publicznie strofuje.
Chciałabym przypomnieć, że nie powiedziałam, że jest to opinia inspekcji pracy, tylko są to obawy skierowane przez inspektorów pracy, a to zasadnicza różnica, radzę więc na przyszłość słuchać ze zrozumieniem.
O tych wątpliwościach mówiliśmy w czasie pierwszego czytania, ale pani jako poseł sprawozdawca z pewnością pamiętała o tych uwagach, a poprawki, przypomnę, o których rozmawialiśmy w trakcie prac komisji, były przegłosowywane większością głosów Prawa i Sprawiedliwości, więc jak zwykle bez uwzględnienia opinii opozycji. Tak że dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy to przykład nieudanej legislacji. Tworząc sztuczną konstrukcję, tworzy się przepisy oderwane od rzeczywistości.
Pytanie moje brzmi: Czy wnioskodawcy zastanawiali się, jakie konsekwencje ponieśliby zarówno pracodawcy, jak i pracownicy, gdyby te przepisy zaczęły obowiązywać? Zgodnie bowiem z ustaleniami w uzasadnieniu straty budżetu wyniosą 300 mln zł z tytułu podatku VAT. Moglibyśmy za to wybudować 200 przedszkoli, panie pośle.
Ta ustawa wprowadza konieczność zmiany systemu obliczania wymiaru czasu pracy i zmniejsza elastyczność porozumienia pracowników z pracodawcami. Osobom dojeżdżającym zapewnia zmarnowane pół dnia, w którym porównywalną ilość czasu poświęca się na pracę i na dojazd.
Szukałam argumentów, dla których propozycja zmian w ustawie mogłaby być uznana za zasadną, niestety takich nie znalazłam. Dlatego klub Nowoczesnej będzie głosował za odrzuceniem tego projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Problemy dzisiejszej służby zdrowia mają swoje korzenie w ponad 20 latach niezdolności do wypracowania właściwych rozwiązań systemowych. Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka to konsekwencja niedotrzymanych przez rząd obietnic. Przypomnę, że strajk rozpoczął się w 2014 r. Wtedy rozpoczęła się eskalacja tego konfliktu i było to pokazanie, że tak naprawdę dłużej nie da się funkcjonować w takim systemie.
Podstawowe problemy, wymieniane tutaj wielokrotnie, to rażąco niskie pensje znacznej części personelu medycznego, szczególnie pielęgniarek, które rozpoczynają swoją pracę, ale również braki kadrowe. Dziś mamy niedobór personelu pielęgniarskiego szacowany na blisko 100 tys. osób. W związku z tendencjami demograficznymi w najbliższych latach ta liczba będzie rosła w związku ze strukturą wieku pielęgniarek. Drastycznie mało jest szczególnie osób młodych, które decydują się na wykonywanie tego zawodu w Polsce, bo łatwiej ukończyć szkołę i pojechać za granicę, bo tam są inne warunki pracy, inne wynagrodzenie, o czym pan minister doskonale wie.
Podstawowa kwestia moim zdaniem to chaos legislacyjny, który tu panuje. Brak jest jednolitej myśli przewodniej, która utrzymałaby się na tyle długo, by można było dopracować przynajmniej w jakimś zadowalającym stopniu te wszystkie rzeczy. W połączeniu z olbrzymią liczbą pielęgniarek, którym zostało bardzo niewiele do emerytury, doprowadzi nas to za parę lat do sytuacji
, gdy nawet bez strajku nie będzie zapewnionej opieki pielęgniarskiej w Polsce. Czy ma pan na to jakiś pomysł oprócz deprywatyzacji szpitali, panie ministrze? To jest moje pytanie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Zgłoszony przez pana prezydenta projekt to efekt naprawiania błędów legislacyjnych, o których wspominaliśmy wielokrotnie. Niestety nie spotkało się to wówczas z aprobatą i pozytywnym odbiorem ministra Marczuka.
Projekt ustawy zakłada uzasadnione postulaty, które Nowoczesna poprze. Mowa tu w szczególności o zwolnieniu świadczeń wychowawczych z egzekucji komorniczej, również przy zajęciu rachunku bankowego. Faktycznie nie ma przepisu stanowiącego wprost o zakazie zajmowania znajdujących się na rachunku środków zwolnionych od zajęcia, a zgodnie z przepisem art. 890 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego zakaz wypłat z zajętego rachunku nie dotyczy bieżących wypłat na wynagrodzenie za pracę oraz na zasądzone alimenty i renty o charakterze alimentacyjnym. Tutaj warto mieć świadomość, że wypłata wynagrodzenia za pracę następuje po złożeniu komornikowi odpisu listy płac lub innego wiarygodnego dowodu, a wypłata alimentów - jako tytuł wykonawczy stwierdzający obowiązek dłużnika co do płacenia alimentów. Zastanawiam się, czy taka konstrukcja nie byłaby lepszym uproszczeniem w celu rozwiązania oczywistych błędów dotyczących zajęcia komorniczego właśnie tych środków. Chodzi o to, żeby jednak obowiązek informowania komornika przerzucić nie na komorników czy banki, tylko właśnie na osobę, która jest dłużnikiem, żeby to ona musiała się pofatygować do komornika, dokładnie tak jak to jest w przypadku zajęcia wynagrodzenia czy w przypadku płacenia alimentów, czyli o to, żeby trochę obrócić tę konstrukcję.
Oczywiście kwestia wpływu programu 500+ na zakres świadczeń alimentacyjnych jest bardzo kluczowa. Dotychczasowa treść art. 135 wskazywała, że świadczenia z pomocy społecznej lub funduszu alimentacyjnego oraz świadczenia dla rodziny zastępczej nie wpływają na zakres obowiązku alimentacyjnego. U podstaw takiego rozwiązania leży założenie, iż świadczenia socjalne stanowiące pomoc materialną ze strony państwa nie powinny być traktowane w ten sam sposób co dochody uprawnionego, w tym dochody z majątku dziecka, a w efekcie nie powinny wpływać na uchylenie ani nawet na pomniejszenie obowiązku alimentacyjnego. To wysokość alimentów powinna rzutować na wysokość różnego typu świadczeń pomocowych, a nie odwrotnie. Kwota świadczenia wychowawczego 500+ jest stała, niezależna od dochodów. Świadczenie to ma zatem inny charakter niż pozostałe świadczenia wymienione we wskazanym artykule, których wysokość uzależniona jest wprost od dochodu uprawnionego i jego sytuacji ekonomicznej.
Jak podnosi Krajowa Rada Sądownictwa, wprowadzenie automatyzmu polegającego na nieuwzględnieniu świadczenia wychowawczego przy orzekaniu o zakresie świadczeń alimentacyjnych może prowadzić do sytuacji, w której jedynym beneficjentem świadczenia wychowawczego będą dzieci uprawnione do świadczenia alimentacyjnego, podczas gdy sytuacja dziecka nieuprawnionego do świadczenia wychowawczego, a pozostającego na utrzymaniu osoby zobowiązanej do uiszczenia świadczenia alimentacyjnego, będzie zdecydowanie gorsza i nieuzasadniona społecznie. Upraszczając: ojciec ma dwoje dzieci, pierwsze z pierwszego małżeństwa, na które ma obowiązek płacić alimenty, a ponieważ to drugie dziecko jest jedno, więc nie ma prawa do świadczenia, w związku z powyższym ojciec będzie musiał płacić z pieniędzy zarobionych dla siebie na pierwsze dziecko, a to drugie dziecko będzie pozbawione dodatkowych środków i będzie miało trochę inną sytuację.
Takich wątpliwości i przeszkód technicznych w tym projekcie niestety jest więcej. Również w trakcie prac komisji Związek Banków Polskich wskazywał, że jeśli pieniądze wpłyną na rachunek bankowy, to trudno będzie uznać, które 500 zł to jest 500 zł pochodzące z wynagrodzenia, a które 500 zł będzie ze świadczenia wychowawczego. W związku z powyższym, ponieważ jedne mogą być zajęte przez komornika, a drugie nie, powoduje to spore dodatkowe trudności dla banków i dla obsługi banków.
Tych wątpliwości prawnych i formalnych jest jeszcze mnóstwo. W moim poczuciu też jest stosunkowo ważne, że jesteśmy parę miesięcy, chwilę od tego, kiedy pierwsze środki zaczęły wpływać do kieszeni beneficjentów, a sporo z tym problemów nie tyle natury formalnej, ale samorządowej i w obsłudze tego programu, ale oczywiście trzeba dać szansę projektom. Po chwili zastanowienia mam przyjemność złożyć na ręce pana marszałka poprawki do tego projektu. Są to poprawki, które składaliśmy już w trakcie pierwszych prac legislacyjnych nad projektem.
Są to poprawki wprowadzające górny próg dochodowy, żeby takie osoby jak na przykład pan minister Ziobro nie musiały przekazywać tych pieniędzy, bo znowu rodzi się problem z interpretacją, czy to, co zrobił pan Ziobro, było marnotrawieniem, o czym przekonywał pan Marczuk w trakcie prac komisji, czy oddawanie takich pieniędzy będzie marnotrawieniem, czy nie. Takich wątpliwości jest mnóstwo.
W związku z powyższym składam poprawki, żeby ograniczyć ten górny próg, uwzględnić zasadę ˝złotówka za złotówkę˝ i jeszcze dopracować te kwestie formalne, szczególnie z bankami, które mają doświadczenie w temacie. Dziękuję bardzo.
Pan minister miał okazję wymienić mnie tutaj z nazwiska, więc skorzystam z prawa do sprostowania.
Panie ministrze, przypomnę - mówiłam o tym panu wcześniej wielokrotnie i powtarzam to - mówienie z mównicy sejmowej, że kłamię, jest dużym zarzutem i też sobie to wypraszam. Rozmawialiśmy o tym, żeby wprowadzić górny próg dochodowy, i pan mówił właśnie, żeby nie wymieniać enumeratywnie wszystkich rzeczy, żeby nie było marnotrawienia, że trudno wskazać cele itd. I sławetne zdanie, które pan wypowiedział, może pan to sprawdzić w stenogramie - powiedział pan, że to są pieniądze dzieci, a nie rodziców, w związku z powyższym przekazywanie przez rodziców tego świadczenia będzie mogło być interpretowane właśnie jako marnotrawienie.
W związku z powyższym, ponieważ cała ta ustawa zawiera określenia, które są dwuznaczne, uważam, że należy ją dopracować, żeby takich wątpliwości interpretacyjnych w przyszłości nie było i żeby nie musiał pan mi zarzucać kłamstwa, a ja panu, bo po prostu inaczej to rozumiemy. I dlatego uważam, jeszcze raz powtórzę, że trzeba usiąść przy tej ustawie, posłuchać tego, co mówią
banki o tych obowiązkach, które na nie nakładacie, i zastanowić się, jak ta ustawa ma działać, żeby dobrze działała. I cieszę się, że powiedział pan, że jest to świadczenie socjalne, bo taki ma ono charakter. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Drodzy Państwo! Tak naprawdę już od średniowiecza budujemy wizerunek przedsiębiorcy. Pojęcie ˝przedsiębiorca˝ wywodzi się prawdopodobnie z języka francuskiego. Utożsamiano go wówczas z osobą sprawującą nadzór nad wytwarzaniem dóbr, a w XVII w. głównie z osobą podejmującą ryzyko, osiągającą zysk lub ponoszącą stratę z kontraktów rządowych dotyczących wytwarzania dóbr lub świadczenia usług.
Sami przedsiębiorcy mówią, że nie potrzebują dnia przedsiębiorcy do integracji środowisk przedsiębiorców z całego kraju ani do działalności charytatywnej. Ogromna część przedsiębiorstw to firmy odpowiedzialne społecznie, uwzględniające bez prawnego czy administracyjnego przymusu interesy społeczne, chroniące środowisko, uwzględniające w swojej działalności potrzeby różnych grup.
Dane z raportu ˝Wizerunek przedsiębiorcy˝, który został przygotowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju, pokazuje, że w myśl uchwały dzień przedsiębiorcy może przyczynić się do wzrostu świadomości społecznej, ale nie rozwiąże kluczowych problemów tej grupy. W raporcie tym wiele miejsca poświęca się młodym ludziom, ich wiedzy na temat znaczenia przedsiębiorczości dla gospodarki i ich opinii o samych przedsiębiorcach. Z raportu wynika, że jedynie 53% Polaków w wieku 15-19 lat ma świadomość, że blisko połowę polskiego PKB wytwarza prawie 2 mln polskich firm, które w 98% stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. Ten współczynnik dla całej populacji wynosi 72%. Tak duże dysproporcje mogą sugerować, że zmian wymaga edukacja w zakresie przedsiębiorczości, obecnie realizowana w szkołach ponadgimnazjalnych w ramach zajęć podstawy przedsiębiorczości.
Ludzie młodzi wychowani w warunkach gospodarki rynkowej nie mają odmiennego obrazu przedsiębiorcy niż starsze pokolenie, opinie o prywatnych przedsiębiorcach zależne są też od sektora, w jakim pracuje respondent. Im mniejsza wiedza o przedsiębiorcach i funkcjonowaniu ich firm, tym więcej ocen krytycznych i ujawnianie negatywnego stereotypu tej grupy społecznej. Podstawowym problemem jest bardzo niska pewność prawa, którego efektem jest mierna jakość polskiego systemu podatkowego. Podstawowe ustawy podatkowe zmieniają się w Polsce średnio co tydzień, czyli co tydzień polski przedsiębiorca funkcjonuje w innym otoczeniu podatkowym. To już wydaje się być wręcz niezwykłe, ale do tego należałoby doliczyć jeszcze liczbę zmian dokonywanych w pozostałych ustawach podatkowych. I tak np. ustawa o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników została zmieniona w 2015 r. aż siedem razy, ustawa o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne - sześć razy, ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych - trzy razy.
Dzień Przedsiębiorcy jest ważny, ale nie załatwi się nim innych fundamentalnych kwestii. Konieczne jest zapewnienie odpowiednich warunków do inwestycji, takich jak proste prawo i stabilność polityczna. Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że coraz bardziej rośnie zainteresowanie polskim rynkiem wśród zagranicznych firm. Przewagą Polski jest na pewno jej rozmiar i zróżnicowanie populacji. Atutem jest także decentralizacja. Jest to ważne, jeśli chodzi o proces inwestycyjny, ponieważ każdy region jest samodzielną jednostką, która jest atrakcyjna dla inwestorów. Ale najważniejszą przewagą konkurencyjną naszego kraju jest jego kapitał ludzki. Zainteresowanie inwestorów naszym krajem w przyszłych latach także będzie duże. Konieczne jest jednak zapewnienie stabilnych warunków do prowadzenia biznesu oraz redukcja napięć o charakterze politycznym.
Ustanowienie dnia 21 czerwca Dniem Przedsiębiorcy będzie okazją do wzmacniania świadomości społecznej i wiedzy społeczeństwa o procesach gospodarczych oraz o przedsiębiorczości. Nie zapominajmy jednak, że Polska pod względem prawnego i instytucjonalnego otoczenia biznesu wciąż nadgania Europę. Szkoda jest tym większa, że Polacy autentycznie stanowią jeden z najbardziej przedsiębiorczych narodów europejskich, o czym świadczą zarówno dane, jak i wszelkie możliwe badania, które na ten temat przeprowadzono. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko to, że w naszej gospodarce drzemie olbrzymi niewykorzystany potencjał pętany biurokratycznymi ograniczeniami, nieprzejrzystym systemem podatkowym i fatalnej jakości prawem. Jednym z największych wyzwań i celów na najbliższe lata musi być zatem konsekwentne prowadzenie prowolnościowej polityki, redukcja znacznej części niepotrzebnych regulacji i zdecydowana liberalizacja gospodarki połączona z rozważnym prawodawstwem podatkowym, bazującym na znacznie wyższych niż aktualnie standardach legislacyjnych.
Oczywiście Nowoczesna poprze projekt. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przed chwileczką pani Golińska pytała, o co chodzi. Ja pani wytłumaczę. Zamach PiS-u na trybunał może zakończyć tylko publikacja wyroków i przyjęcie ślubowania od sędziów. To jest podstawa.
Wracając do projektu ustawy i do mojego pytania, powiem tak. Jako uzasadnienie dla procedowania nad niniejszym projektem ustawy wnioskodawca wskazuje na niebezpieczeństwo funkcjonowania w obrocie dwóch reżimów prawnych, co jest konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 r., który do dziś nie został opublikowany. 92 dni - już było wspominane. Na czym zatem polega w ocenie wnioskodawcy niebezpieczeństwo istnienia dwóch równoległych porządków prawnych? Czy rozumiecie państwo przez to tylko tyle, że rząd i PiS funkcjonuje w innym porządku prawnym i nie obowiązują was normy prawne, które obowiązują zwykłych obywateli, sądy czy jednostki samorządowe? Dlaczego samorządy bezwarunkowo uznają skutki orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, a rząd, pani premier i pan prezydent nie? Bardzo proszę o odpowiedź na piśmie, szanowni państwo. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks pracy. Projektowana zmiana ma na celu wydłużenie i ujednolicenie terminów dotyczących składania przez pracowników odwołań do sądu pracy.
Dla przejrzystości i zwięzłości wypowiedzi pragnę zaznaczyć, że choć proponowane zmiany art. 264 ustawy Kodeks pracy dotyczą czterech różnych sytuacji, a mianowicie wypowiedzenia umowy o pracę, rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia, wygaśnięcia stosunku pracy oraz odmowy przyjęcia do pracy, to ze względu na tożsamość podmiotu oraz cele projektu będę jako poseł sprawozdawca omawiać je łącznie.
Podzielam zresztą przekonanie, że obowiązujące obecnie zróżnicowanie określonych w tym przepisie terminów prawa materialnego - na krótkie i bardzo krótkie - nie ma w dzisiejszych realiach jakiegokolwiek uzasadnienia. W 1985 r., gdy uchwalono art. 264, sądy pracy orzekały szybciej. Ratio legis oparte było m.in. o założenie, że sąd zdąży wydać orzeczenie przed rozwiązaniem stosunku pracy i w ten sposób ureguluje konfliktową sytuację. W dzisiejszych realiach to niestety zupełna fikcja. Nie ma możliwości prawnej, żeby do takiego rozwiązania doszło. Postępowania są zbyt przewlekłe. Sytuacja ta opiera się skutecznie próbom naprawy, odpada więc przesłanka, którą kierował się ustawodawca.
Obecnie mamy do czynienia z niczym nieuzasadnionym zróżnicowaniem sytuacji prawnej pracowników, z którymi umowa rozwiązywana jest za wypowiedzeniem.
Proponowana zmiana zlikwiduje zróżnicowanie terminów zawartych w Kodeksie pracy w zależności od trybu rozwiązania umowy. Upraszczanie prawa i zwiększanie jego przejrzystości to bardzo poważna wartość dodana, którą możemy osiągnąć równolegle z głównym celem, jaki przyświecał projektodawcom.
Art. 264 § 1 Kodeksu pracy określa termin prawa materialnego, nie procesowego. W związku z tym jego upływ skutkuje utratą możliwości dochodzenia roszczeń. Jest uwzględniany przez sąd z urzędu, nie na zarzut, jak w przypadku przedawnienia. Jest to wyjątkowo krótki termin prawa materialnego. Pracownik nie powinien być w tak wielu przypadkach zależny od dobrej woli sądu, który może, ale nie musi, przywrócić termin w oparciu o art. 265 Kodeksu pracy. Niekorzystną sytuację pracownika pogłębia nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego z 3 maja 2012 r., która mówi o zmianach. Oczywista niemożność zgromadzenia wszystkich dowodów w większości bardziej skomplikowanych przypadków skutkuje ryzykiem pominięcia twierdzeń i dowodów zgłoszonych przez stronę na późniejszym etapie postępowania. Abstrahując od argumentów natury prawnej, takie rozwiązanie wydaje się już na pierwszy rzut oka niesprawiedliwe w sytuacji, gdy pracodawcy, który dokonał wypowiedzenia, przysługują 2 tygodnie na złożenie odpowiedzi na pozew. Niedysponujący żadnym wsparciem prawnym i nieprzygotowany pracownik będący często w stanie emocjonalnego wzburzenia dysponuje czasem dwukrotnie krótszym - czasem nie tylko na podjęcie decyzji, ale także na zgromadzenie materiału dowodowego, wybór pełnomocnika i formalne przygotowanie powództwa. W świetle doświadczenia życiowego tydzień to naprawdę niewiele czasu, by doprowadzić się do porządku pod kątem emocjonalnym po takim doświadczeniu jak utrata pracy. Postawmy się np. w sytuacji osoby starszej, której brakuje kilku lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. W opinii Sądu Najwyższego nawet początkowo zaproponowany termin 14-dniowy był przecież zbyt krótki na to, by odpowiednio przygotować się do powództwa.
Proponowana zmiana jest słuszna pod względem aksjologicznym. Zwiększa ochronę pracobiorcy - słabszej strony stosunku pracy oraz uwzględnia pozaprawne, czysto ludzkie czynniki. Jednym z nich jest towarzyszący utracie pracy lęk o bieżące regulowanie należności. Wiemy dobrze, na jak niskim poziomie są oszczędności przeciętnego obywatela. Dla wielu z nich, zwłaszcza pracowników niżej kwalifikowanych i w zaawansowanym wieku, utrata pracy rodzi ryzyko natychmiastowego popadnięcia w kłopoty finansowe. W Polsce ponad 80% gospodarstw domowych ocenia swoją możliwość zaoszczędzenia jakichkolwiek pieniędzy w perspektywie 12 miesięcy jako znikomą bądź żadną.
Proponowana przez nas nowelizacja jest bardzo prosta i nie obciąża w żaden sposób budżetu. Korzystnie wpłynie na zagwarantowanie obywatelowi prawa do sądu. Prawo to i tak doznaje od lat uszczerbku, pragnę bowiem przypomnieć, że art. 45 konstytucji wspomina o prawie do rozpatrzenia sprawy ˝bez nieuzasadnionej zwłoki˝. Niezależnie od obiektywnych problemów wpływających na niebywałą przewlekłość postępowań (dla przykładu czas trwania postępowań ze stosunku pracy w I kwartale 2016 r. w pierwszej instancji to aż 313 dni, natomiast w sądzie apelacyjnym 90 dni) obecny czas ich trwania jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia potrzebującego sprawnego aparatu sprawiedliwości pracownika. Warto zaznaczyć, że ok. 2/3 spraw przed sądami pracy kończy się całkowitym lub częściowym uwzględnieniem roszczenia strony skarżącej albo zawarciem ugody. Większość pozwów okazuje się więc całkowicie lub częściowo zasadna. Skoro więc państwo ma problemy z należytym wywiązaniem się ze swojego obowiązku - bo nieodłącznym elementem obywatelskiego prawa jest państwowy obowiązek jego ochrony i zapewnienie jego realizacji - to tym bardziej nie powinno wyznaczać pracownikowi tak krótkiego terminu do dochodzenia swoich praw. Nijak się one zresztą mają do czasu trwania wszczętych postępowań wynoszącego czasem po kilka lat. Na pierwszą rozprawę powód czeka czasami ponad pół roku, a na zakończenie postępowania przed niektórymi sądami średnio po kilkanaście miesięcy.
Problem, który omówiłam, dotyczy bardzo szerokiej rzeszy pracowników. Nie pozwólmy, by padli oni ofiarą politycznych przepychanek. Proszę całą Izbę, niezależnie od przynależności partyjnej, o uwzględnienie pozytywnych wyników przeprowadzonych konsultacji. Przypomnę tutaj, że uzyskaliśmy w trakcie opiniowania tego projektu pozytywne opinie bardzo szerokich grup społecznych i zawodowych. W związku z powyższym liczę na merytoryczną dyskusję. Mam nadzieję, że prostota projektu będzie skorelowana również z szybkością naszego nad nim procedowania. Im szybciej bowiem ustawa zostanie opublikowana, tym szybciej obejmiemy wzmożoną ochroną pracowników, w przypadku których te niesprawiedliwie krótkie terminy nie ukończyły jeszcze biegu. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za pozytywne przyjęcie tego projektu ustawy.
Odnosząc się do treści, wytłumaczę, dlaczego zostało zapisane 30 dni, ponieważ to jest sprawa kluczowa. W początkowych pracach nad projektem zastanawialiśmy się nad wyrównaniem sytuacji pracownika i pracodawcy, stąd zaproponowaliśmy w pierwotnej wersji, druk nr 307, okres 14 dni. Ponieważ chcemy opierać tworzenie prawa na konsultacjach, to mimo że jest to poselski projekt ustawy, skierowaliśmy go do konsultacji. Jedną z opinii, którą otrzymaliśmy wraz opinią Biura Analiz Sejmowych, jest opinia Sądu Najwyższego sugerująca, że 14-dniowy termin może być zbyt krótki w porównaniu z przepisami, które obowiązują w Unii Europejskiej, nałożonymi dyrektywami Unii Europejskiej.
Sugerowano, żeby ten termin wynosił od 30 dni aż do 3 miesięcy. Oczywiście pierwsze wrażenie było takie, że te 3 miesiące wydały nam się absolutnie... Jakby nie o to chodziło pomysłodawcy, by określić taki termin. Chodziło o to, żeby jak najszybciej załatwić sprawę i rozwiązać sytuację konfliktową miedzy pracodawcą a pracownikiem. Natomiast poprosiliśmy oczywiście o przedstawienie opinii - czego nie musieliśmy robić - związki zawodowe, jak również inne instytucje. Wszystkie te opinie są dostępne, ja również mogę je udostępnić, są to opinie pozytywne. Jest również pozytywna opinia Sądu Najwyższego, który stwierdza, że w tej wersji i w tej formule jest to do zaakceptowania.
Zostały uwzględnione wszystkie uwagi, tak więc w moim odczuciu zrobiliśmy to najpełniej, jak można było zrobić, natomiast oczywiście jesteśmy otwarci i myślę, że w trakcie prac w komisji będziemy mogli usiąść i doprecyzować przepisy. Zresztą z przyjemnością państwu przekażę opinie uzyskane w ramach konsultacji społecznych, żeby państwo mogli z nimi się zapoznać. Mam nadzieję, że wspólnie uda się te sprawy rozwiązać. Tak jak już pan minister wspomniał, problemem jest tak naprawdę nie termin przewidziany na złożenie wypowiedzenia, ale przewlekłość postępowania sądów. I to jest odrębny temat.
Jako członek Rady Ochrony Pracy wiem, że są przygotowywane zmiany w Kodeksie pracy. Z naszych doświadczeń oraz z przeprowadzonych konsultacji wynika, że jest duże zapotrzebowanie ze strony zarówno pracodawców, jak i pracowników, więc chętnie włączymy się w prace związane z tym dużym projektem, bo Kodeks pracy to jest jednak duża sprawa. Natomiast mam nadzieję, że ten projekt, taka drobna zmiana, będzie początkiem dobrych zmian. Dziękuję pięknie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W uchwale w sprawie uchwalonej przez Sejm na posiedzeniu w dniu 20 maja 2016 r. ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług Senat postanowił wprowadzić do tekstu tej ustawy 7 poprawek. Są to poprawki doprecyzowujące definicję pracodawcy delegującego pracownika na terytorium RP i z terytorium RP oraz potoczne określenie dotyczące płacenia podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. Kolejna poprawka ma charakter czysto porządkujący zawiłości legislacyjne. Następne poprawki mają charakter językowy i zmierzają do poprawniejszego sformułowania użytych definicji. Ostatnia poprawka zmierza do uzyskania spójności w zakresie formy, w jakiej Państwowa Inspekcja Pracy pozyskuje informacje od pracodawców i przedsiębiorców. Wszystkie te poprawki są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania norm prawnych. Pokazuje to jednak, że w gąszczu przepisów, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, nawet legislatorom przysparza to dużo problemów, a co dopiero adresatom tych przepisów. Klub Nowoczesna popiera zgłoszone przez Senat poprawki i zagłosuje za ich przyjęciem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Program ˝Rodzina 500+˝ ruszył 1 kwietnia 2016 r. 22 kwietnia wpłynął już prezydencki projekt ustawy poprawiający błędy w tej ustawie. Świadczenie z programu ˝500+˝ nie może wpływać na wysokość alimentów ani podlegać egzekucji komorniczej prowadzonej z rachunku bankowego, na który środki wpływają.
Naprawa tych błędów jest oczywista i oczywiście Klub Poselski Nowoczesna będzie popierał ten projekt, jak również wszystkie zgłoszone do tej pory poprawki. Mam jednak, szanowni państwo, sporo wątpliwości, czy już niebawem ponownie nie będziemy musieli zajmować się doprecyzowywaniem tego projektu. Z wielu źródeł spływają bowiem niepokojące informacje o problemach ze stosowaniem tych przepisów. Jak można się spodziewać, kłopoty administracyjne i organizacyjne dotyczące składania wniosków można uznać za przejściowe i one prawdopodobnie znikną. Sytuacja wypychania z rynku pracy czy sytuacja, kiedy jednak nie wpływa to pozytywnie na gospodarkę oraz sprzedaż
, jest coraz więcej produktów w formie chwilówek 500+, to są problemy, nad którymi należy się zastanowić, żeby w przyszłości cały ten program socjalny nie był kłopotem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Celem projektu ustawy jest nadanie nowego kierunku zmian na rynku pracy. I słusznie, bo rynek pracy wymaga zmian, i to bardzo gruntownych, i regulacje w tym zakresie również wymagają zmian.
Pomysłodawcy projektu chcą poprzez ten projekt przeciwdziałać nadużywaniu umów cywilnoprawnych oraz zwiększyć ochronę osób najmniej zarabiających. Mam jednak bardzo poważne wątpliwości, czy zaproponowane w tej ustawie rozwiązania będą właśnie temu służyć. Wątpliwości te podzielają również takie instytucje, jak związki zawodowe, związki przedsiębiorców i pracodawców, Związek Rzemiosła Polskiego czy Polskie Stowarzyszenie Pracowników Ochrony, które w trakcie konsultacji te opinie wyraziły również na piśmie.
Dlaczego ta ustawa jest zła i nie wpłynie pozytywnie na rynek pracy? Już tłumaczę. Po pierwsze, wprowadzenie minimalnej stawki wynagrodzenia wykluczy możliwość ryczałtowego wynagradzania w przypadku umów zlecenia, a więc naruszy zasadę swobody umów. Po drugie, w umowach opartych o efekty czy prowizje stworzenie mechanizmów ewidencji i kontroli czasu pracy będzie fizycznie niemożliwe, tego się po prostu nie da zrobić. Poprzez ustalenie sztywnej stawki umowy cywilnoprawne stracą charakter negocjacyjny i przestaną mieć prawną rację bytu w Kodeksie cywilnym. Nie temu służą umowy cywilnoprawne. Spowoduje to również pogorszenie sytuacji finansowej instytucji publicznych, które nadmiernie wykorzystują umowy cywilnoprawne do ograniczania kosztów, co może w konsekwencji przynieść negatywne rezultaty dla wynagrodzeń tych pracowników i ich warunków pracy.
Jeśli można szukać pozytywnych aspektów w zmianach proponowanych w tym projekcie ustawy, to oczywiście wyłączenie dodatku do wynagrodzenia za porę nocną przy obliczaniu minimalnego wynagrodzenia jest takim rozwiązaniem. Takim rozwiązaniem jest również wyeliminowanie ograniczenia wysokości wynagrodzenia minimalnego dla osób wchodzących na rynek pracy do 80%, które spowoduje pewną równowagę i brak dyskryminacji.
Jednak zupełnie bulwersująca i dziwna jest dla mnie zmiana dotycząca zwiększenia uprawnień inspekcji pracy. Ja rozumiem, że nadanie pewnych narzędzi do kontrolowania jest niezbędne, żeby inspekcja pracy normalnie funkcjonowała, ale dziwi mnie zapis o kompetencjach nadanych inspekcji pracy, w którym mowa, że o każdej porze dnia i nocy ta kontrola może się odbyć.
Pytanie moje jest takie. Czemu ma służyć nocna kontrola przedsiębiorstw? Proszę mi też powiedzieć, w jaki sposób kontrola ma...
...być przeprowadzana, skoro tak naprawdę do przeprowadzania kontroli inspekcji pracy potrzebny jest dział kadrowy, potrzebne są księgowe, potrzebne są tak naprawdę dokumenty, a z tego, co wiem, na rynku pracy działy księgowe normalnie w nocy nie pracują.
Szanowni państwo, ta ustawa otwiera drzwi do nowych form nadużyć, o których z przyjemnością powiem państwu na komisji, licząc na to, że będziemy mogli pracować nad tym projektem ustawy i wprowadzać zmiany, które będą zmierzały do poprawy warunków na rynku pracy, a nie do jej eliminacji.
I jeszcze na koniec jedno zdanie. Od 1 stycznia 2016 r. płacimy wyższe składki ZUS od wszystkich umów zlecenia. To spowodowało, że na rynku pracowników ochrony 10% pracowników straciło pracę. Czy to są kierunki, które są pozytywne? Chyba nie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Minister! Mam dwa pytania i taką sugestię. Przypomnę, że 67% polskiego PKB tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa. To są firmy, o które państwo powinno się troszczyć, powinno je wspierać i zmniejszać zdecydowanie klin podatkowy dotyczący płac. To jest kierunek, który spowoduje, że faktycznie to zatrudnienie będzie większe, bezrobocie mniejsze i rynek będzie się nakręcał.
Moje pytanie jest takie: Czy proponowana legislacja zwiększy biurokrację związaną z nałożeniem na zleceniodawców obowiązku ewidencji czasu pracy zleceniobiorców? To jest pierwsze pytanie.
Drugie moje pytanie jest takie: Czy konsultowali to państwo fizycznie z kadrowymi, pracodawcami, którzy mogą powiedzieć, jak te przepisy wprowadzić w życie? Wytykanie nam tutaj braku doświadczenia politycznego...
...może być dla nas wyłącznie zaletą, szanowni państwo, bo my przyszliśmy z biznesu i robiliśmy to na co dzień, a państwo, mam wrażenie, trochę się zasiedzieli w ławach sejmowych i trochę oderwali od rzeczywistości.
I moje pytanie, które pozwolę sobie zadać, jest takie: W sytuacji kiedy podnosimy koszty płacy, a pracodawca ma na wynagrodzenie określone pieniądze, co on ma do wyboru? Albo zwolnić połowę pracowników
, albo renegocjować warunki pracy. Pytanie: W którym kierunku to pójdzie? I to są wątpliwości, o których trzeba rozmawiać. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po raz kolejny okazuje się, że ˝szybko˝ nie znaczy ˝dobrze˝, a w przypadku tego projektu ustawy trwa to od 30 marca, dzisiaj jest 22 czerwca, czyli 3 miesiące. Abstrahuję już od tego, że projekt ma na celu wyłącznie wykonanie prawa Unii Europejskiej, a Unia Europejska nałożyła na wszystkie państwa członkowskie obowiązek jego wykonania do 15 sierpnia 2008 r. W związku z tym w końcu w 2016 r. ktoś się tym zajął.
Poprawki Senatu dotyczą tak naprawdę błędnych odesłań oraz tego, że posłużono się w tym projekcie ustawy regułami, które są niezgodne z ˝Zasadami techniki prawodawczej˝, więc są to czysto techniczne błędy, które po prostu trzeba wyeliminować. W tej sytuacji oczywiście Klub Poselski Nowoczesna będzie popierał te poprawki Senatu.
Natomiast warto się zastanowić na przyszłość, czy szybko wprowadzane i pisane na kolanie przepisy czemuś służą, szczególnie kiedy projekt ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej, co powtórzę, i wprowadzenie w życie zasad równości szans i równego traktowania kobiet i mężczyzn na rynku pracy, a więc tak naprawdę fundamentu dla rynku pracy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Moje pytanie jest następujące. Pytałam o to już wielokrotnie, ale niestety nie uzyskałam odpowiedzi. Jako uzasadnienie procedowania niniejszego projektu ustawy wnioskodawca wskazał na niebezpieczeństwo funkcjonowania w dwóch systemach prawnych w konsekwencji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 r. Na czym w ocenie wnioskodawcy polega niebezpieczeństwo działania w dwóch reżimach prawnych, w dwóch równoległych porządkach prawnych? Czy przyznajecie państwo, że funkcjonujecie w odrębnym porządku prawnym niż obywatele, niż sądy, niż samorządy, że w innym porządku prawnym funkcjonuje PiS i państwo, i że ta ustawa właśnie tego dotyczy? Bardzo proszę o odpowiedź.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Idea, żeby Polacy zarabiali więcej, jest słuszna i podpisujemy się pod nią obiema rękami. Niestety to jest tylko idea, bo projekt ustawy zupełnie nie ma z tym nic wspólnego. Celem tej ustawy jest ograniczenie nadużywania umów cywilnoprawnych, natomiast ten cel pewnie zostanie osiągnięty w części, bo tych umów cywilnoprawnych będzie najzwyczajniej w świecie po prostu mniej. Pracodawca, który będzie musiał zapewnić stawkę minimalną przy obecnych kosztach płacy, ograniczy zatrudnienie.
Szanowny Rządzie! Wystarczyło zwiększyć kwotę wolną od podatku, zmniejszyć obciążenia kosztów płacy. To wystarczyłoby do zachęty, żeby pracodawcy płacili więcej.
Taki kierunek powinniśmy przyjąć. Kolejny raz pokazujecie, państwo posłowie z PiS-u, że nie znacie podstawowych zasad funkcjonowania rynku pracy. To nie złośliwość pracodawcy powoduje niskie płace, ale wysokie koszty tej płacy: koszty składek ZUS, duża biurokracja, częste kontrole, skomplikowane prawo, to wszystko zwiększa koszty administracyjne prowadzenia działalności gospodarczej. Wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej będzie miało swoje dalsze konsekwencje, szanowni posłowie z PiS-u, o których już tak śmiało do kamer nie mówicie. A my musimy to powiedzieć. Trzeba powiedzieć głośno i wyraźnie, że minimalna stawka godzinowa spowoduje zwiększenie naliczania składek ZUS wszystkim osobom prowadzącym działalność gospodarczą, czyli kupcom na targowisku, taksówkarzom, fryzjerom, szewcom, wszystkim osobom samozatrudnionym i prowadzącym działalność gospodarczą. Czemu o tym nie mówicie? O tym powinniście mówić do kamer, żeby być sprawiedliwym i uczciwym wobec wszystkich.
Argumentów, dlaczego ten projekt ustawy nie jest zasadny, nie jest dobry, jest mnóstwo. Proszę pamiętać, że dzisiaj osoby samozatrudnione, osoby prowadzące działalność gospodarczą, zarabiając 2 tys. zł, płacą 1 tys. zł ZUS-u. Po wejściu w życiu tej ustawy zapłacą o 10% więcej, to jest dla nich naprawdę duże obciążenie. Ta ustawa ingeruje w sposób nieuprawniony w stosunki cywilnoprawne, w których ważna jest autonomia woli obu stron co do rodzaju zawieranej umowy, co do jej treści, co do warunków. Umowa cywilnoprawna pozwala dowolnie kształtować zawierane stosunki w granicach określonych przez prawo, a tym projektem ustawy łamiemy zasadę równorzędności podmiotów, swobodę kontraktowania, co bezpośrednio jest związane ze swobodą gospodarki rynkowej.
Jaki jest zatem prawdziwy cel wprowadzania takich ograniczeń? Czemu ta ustawa ma tak naprawdę służyć? Ta ustawa odbiera możliwość zawierania umów tym, którzy chcieliby świadczyć usługi poniżej tej kwoty. Wprowadzenie stawki godzinowej może powodować, że na części lokalnych rynków ubędzie po prostu miejsc pracy. Muszą państwo mieć świadomość, że w różnych częściach Polski koszty utrzymania są różne, to jest oczywiste i naturalne. Inaczej zapłacimy za marchewkę w Warszawie, a inaczej zapłacimy za marchewkę Białej Podlaskiej. W związku z powyższym inna powinna być stawka godzinowa w różnych miejscach Polski, ona powinna być uzależniona od tego, jakie są realne koszty płac, jakie są koszty utrzymania w danych regionach.
Nałożenie obowiązku ewidencjonowania liczby godzin przy umowach cywilnoprawnych oznacza tak naprawdę wzrost biurokracji i nakłada niepotrzebne obowiązki zagrożone sankcją w postaci grzywny od 1 tys. do 30 tys. zł. Wprowadzenie tej ewidencji wyeliminuje możliwość określenia wynagrodzenia w formie ryczałtu powiązanego z innymi miernikami, np. w przypadku sprzątania nie będzie można uzależnić wynagrodzenia od powierzchni, tylko trzeba będzie wprowadzić ewidencję czasu pracy.
Dalej, umożliwiają państwo Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadzanie kontroli, moje ulubione zdanie z tej ustawy - o każdej porze dnia i nocy. Czy to oznacza, że kontrolerzy wejdą w środku nocy, sprawdzą czas pracy pracownika w umowie zlecenia, a potem zgodnie z tymi przepisami powiedzą, że to nie jest umowa cywilnoprawna, tylko to jest etat? Zamienią umowę cywilnoprawną i jak teraz pracodawca będzie mógł wytłumaczyć, przywrócić tę pierwotną wersję, to, co było założeniem, czyli umowę cywilnoprawną? Będzie mógł pójść do sądu pracy i tam po 1,5 roku, bo tyle to trwa, będzie mógł dochodzić swoich praw. Dajecie jednym, zabieracie drugim, podwyższacie wynagrodzenie, stawkę minimalną pracownikom, ale kosztem przedsiębiorców, kosztem drobnych przedsiębiorców, osób, które kreatywnie pracują i walczą na rynku pracy.
Dlatego w imieniu Klubu Poselskiego Nowoczesna składam wniosek o odrzucenie tego projektu ustawy w drugim czytaniu. Dziękuję bardzo.
Zostałam wymieniona z nazwiska dwukrotnie.
Szanowni Państwo! Ciężko się pracuje z wami w komisji, kiedy, po pierwsze, nie słuchacie, co się mówi. Wczorajszy mój projekt poprawki w komisji został odrzucony, przegłosowany zwyczajnie. Jakiekolwiek próby zamiany i poprawienia błędów, które mogą wprowadzać niezrozumienie, mogą wprowadzać wątpliwości prawne w interpretacji - też tego nawet nie uwzględniacie. Macie przygotowany projekt, wytyczne, że to ma być w takiej formie, koniec i kropka. A więc nie ma dyskusji. I nie wiem, czy pan poseł sprawozdawca ma krótką pamięć, ale dyskutowaliśmy o tym, mówiliśmy o naszych wątpliwościach. Tak że proszę tutaj przed kamerami nie robić jakiejś wielkiej szopki, bo naprawdę obrażanie nie jest w dobrym guście...
...i ja sobie osobiście tego nie życzę. To po pierwsze.
Jeszcze do pana, szanowny panie. Jeśli uważa pan, że marchewka... ona smakuje tak samo w każdym miejscu.
Koszty produkcji są takie same, ale np. koszty nieruchomości czy koszty innych rzeczy... Trzeba poczytać ekonomię...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...trzeba sobie sprawdzić, jakie są te rzeczy, a wtedy będzie pan wiedział, że różne stawki...
Pytanie zadaje pan poseł...
...mogą tylko nakręcić gospodarkę i spowodować lepsze...
Panie Marszałku! Debata jest na temat regulaminu, ale po co nam regulamin, skoro łamiemy konstytucję?
Po co nam regulamin, skoro w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym zapisują państwo, że żyjemy w dwóch systemach i reżimach prawnych?
Przyznają państwo sami, że tę część sali obowiązuje jeden system prawny, a nas, obywateli, opozycję, samorządy, sądy powszechne, zupełnie inny. Jaki w tym jest sens? To jest moje pytanie.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Chciałabym, żeby pani minister powiedziała Polakom prawdę. Ta ustawa dotycząca jednolitej stawki godzinowej to jest ustawa, która tak naprawdę nakłada dodatkowe obowiązki na samozatrudnionych. To są 2 mln osób, które dzisiaj na podstawie tej ustawy będą płacić większy o 150 zł ZUS. Te osoby to 67% polskiego PKB. Te osoby mają też dzieci, dokładnie ci pracownicy. Proszę wytłumaczyć Polakom, czym sobie zasłużyli na tę dobrą zmianę. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To 20. poprawka, jeśli dobrze policzyłam, i chciałabym, żeby państwo mieli świadomość, żeby to głośno wybrzmiało tutaj, z tego miejsca: Sejm nie uchwalił ani jednej poprawki. Wszystkie odrzucił głosami Prawa i Sprawiedliwości.
Ale nawet nie wiecie, jakie one były, bo nie procedowaliście nad nimi w ramach komisji.
Nie pozwoliliście wczoraj na dyskusję nad tą ustawą tutaj, w Sejmie. Wrzucacie projekt ustawy, który niszczy polską demokrację. Piszecie w uzasadnieniu, że robicie to, ponieważ uważacie, że nie możemy żyć w dwóch równoległych systemach prawnych, ale właśnie w takich systemach w tym momencie funkcjonujemy. Pewne zasady obowiązują PiS, a resztę tutaj, na sali sejmowej, obowiązuje coś innego.
Pani poseł, ale proszę odnieść się do poprawki.
Pytanie dotyczące poprawki: Dlaczego ingerujecie w zakres konstytucyjnie określonych kompetencji trybunału, uniemożliwiając trybunałowi stwierdzenie niezgodności z konstytucją aktu ze względu na naruszenie procedury uchwalania tego aktu określonej w ustawie bądź regulaminie?
Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Nowoczesna mam zaszczyt przedstawić stanowisko dotyczące sprawozdania z wykonania ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi w roku 2014.
Alkohol jest trudnym przeciwnikiem. Nieważne, ile pieniędzy wydajemy na walkę z jego nadmiernym spożywaniem, zawsze w naszym otoczeniu znajdą się osoby zmagające się z tym uzależnieniem. Naszym obowiązkiem jest więc wybór takich metod ograniczania szkód wynikających ze spożywania alkoholu, które są najbardziej efektywne. Mam tu na myśli takie działania, które przy ograniczonym budżecie przyniosą najlepsze efekty.
Żeby dobrać najbardziej efektywne narzędzie do walki z omawianym przez nas problemem, ważna jest szczegółowa charakterystyka zagadnienia. Dlatego z dużym entuzjazmem podjęłam się lektury sprawozdania z wykonania ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Niestety, panie ministrze, bardzo mocno się zawiodłam. Zapoznając się z kolejnymi rozdziałami, nieustannie przychodziło mi do głowy to samo pytanie: Dlaczego? W sprawozdaniu czytam, że w 2014 r. żadne z województw nie podjęło działań w obszarze przeszkolenia personelu medycznego z zakresu procedury wczesnego rozpoznawania problemów alkoholowych i krótkiej interwencji wobec pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego. Czy urzędy marszałkowskie nie dysponują wystarczającymi funduszami? Czy uzasadniono to faktem, że personel medyczny był przeszkolony w poprzednich latach? Kolejny przykład. Na pytanie dotyczące realizacji przez szkołę przynajmniej jednego programu profilaktyki uniwersalnej z zakresu zachowań ryzykownych dzieci i młodzieży i promocji ochrony zdrowia psychicznego 42% ankietowanych szkół odpowiedziało twierdząco. Naturalne jest więc pytanie: Dlaczego 58% szkół nie zrealizowało żadnego programu w tym zakresie. Niestety w sprawozdaniu zabrakło wyjaśnienia na ten temat.
Mogłabym wymieniać wiele innych przykładów, ponieważ cały dokument składa się wyłącznie z danych statystycznych, najczęściej bez żadnego komentarza. Jak możemy więc dyskutować nad problemami, które nie zostały dostatecznie zdefiniowane? Jak możemy oceniać sposób wykonywania obowiązków ustawowych, jeśli nie mamy pełnej informacji na ten temat?
Po zapoznaniu się ze sprawozdaniem również mam wrażenie, że rok 2014 nie przyniósł znaczącej poprawy w rozwiązywaniu problemów alkoholowych, a w niektórych przypadkach sytuacja się nawet pogorszyła. Ze względu na ograniczenia czasowe wspomnę tylko o dwóch najpoważniejszych, według mnie, problemach.
Po pierwsze, niedoinwestowane jest lecznictwo ambulatoryjne. Ustawa obowiązuje od ponad 30 lat, a wciąż w 9% powiatów nie udziela się ambulatoryjnych świadczeń w zakresie leczenia uzależnienia od alkoholu. Wydłużył się również średni czas oczekiwania na przyjęcie do całodobowych oddziałów terapii o 2 tygodnie.
Po drugie, niestabilny jest system pomocy dzieciom z rodzin z problemem alkoholowym. Zmniejszyła się liczba placówek realizujących specjalny program socjoterapeutyczny, a dzieci z rodzin z problemem alkoholowym stanowiły tylko 50% wszystkich uczestników zajęć. Również duża rotacja kadry uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie tych podmiotów.
Kończąc, chciałabym również podzielić się obawami co do racjonalności wydawania środków publicznych w ramach rozwiązywania problemów alkoholowych. W sprawozdaniu przeczytałam, że głównym działaniem większości gmin z zakresu edukacji publicznej jest dystrybucja plakatów i ulotek. Moje pytanie jest takie: Czy dziś to są metody i środki, na które warto przeznaczać pieniądze? Czy nie lepiej zrobić to w trochę inny sposób, kreatywny, chociażby promować, robić jakieś lekcje czy zajęcia kreatywne w szkołach, bezpośrednio rozmawiać właśnie z tymi uczniami?
Plakat, pani poseł, powiesimy na przystanku i zaleje go deszcz.
Ale można wskazać kierunek, jeśli samorządy się mylą.
Tak wynika z tego raportu, szanowna pani.
Ze względu na niską wartość merytoryczną sprawozdania oraz w związku z brakiem wyraźnej poprawy w rozwiązaniu problemów alkoholowych będę rekomendowała moim koleżankom i kolegom z Klubu Poselskiego Nowoczesna wstrzymanie się od głosu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Padają tutaj informacje, że żeby sfinansować wyższe wydatki emerytalne... Pan minister wymienia katalog dostępnych możliwych środków. Ale musimy być szczerzy wobec Polaków - pieniądze się nie wydrukują. Chyba że macie taki plan i chcecie to zrobić, to też to powiedzcie. Jeśli w budżecie państwa nie mamy pieniędzy ani środków, to znaczy, że trzeba będzie podnieść komuś podatki. I teraz pytanie moje jest zasadnicze: Kto zapłaci za obniżenie wieku emerytalnego i na kogo nałożycie te podatki? Bo to jest zwykły mechanizm i chciałabym, żeby to było jasne.
Mam też pytanie o to, czy mają państwo świadomość, że ponad 20% emerytów odchodzi na emeryturę albo pobiera świadczenia na jakichś specjalnych zasadach, czyli np. służby mundurowe, nauczyciele, górnicy, rolnicy. Emerytury z KRUS-u są jedynie w 10% sfinansowane ze składek ubezpieczonych rolników, a w 90% z podatków pozostałych obywateli. Czy rząd zastanawiał się nad tymi przywilejami emerytalnymi? Czy w jakimś kierunku będzie próbował to reformować, żeby jakoś spróbować załatać tę dziurę w budżecie? Chociaż dla mnie to jest właściwie nie do wykonania.
I zastanawia mnie... Na koniec jeszcze jedno ważne pytanie. Rada Ministrów, opiniując prezydencki projekt ustawy, zarekomendowała takie rozwiązanie, które ma wyeliminować możliwość łączenia pracy zarobkowej i pobierania emerytur. Po polsku znaczy to tyle, że zabroni się emerytom dorabiać. Zmniejszamy wiek emerytalny, obniżamy wielkość emerytur, zabraniamy dorabiać. No to co? Czy rząd PiS będzie miał na zasiłki dla skrajnie ubogich emerytów, którzy będą popadać w skrajną biedę i żyć w ubóstwie? To jest moje pytanie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Debatujemy dzisiaj o obywatelskim projekcie ustawy dotyczącym zmiany systemu emerytalnego, pod którym podpisało się 115 695 obywateli, to znaczy, że obywatele czują, że system emerytalny, szanowni rządzący, nie działa w Polsce i trzeba z nim zrobić porządek, ale niekoniecznie tak, jak proponuje pan prezydent. Obywatelski projekt ustawy to niestety nie jest żaden innowacyjny pomysł, ponieważ w czerwcu 2015 r. posłowie PSL złożyli identyczny projekt ustawy.
Oba te projekty zakładają możliwość przejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego...
...pod warunkiem posiadania 40-letniego okresu składkowego, jeżeli chodzi o emerytury z ZUS-u, i 40-letniego okresu podlegania ubezpieczeniu rolniczemu, jeśli chodzi o emerytury z KRUS-u. Projekt PSL-u niestety utknął w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny i tam pozostał. Myślę, że stąd konsekwentnie dzisiaj debatujemy nad projektem obywatelskim. Wysokość emerytury zależałaby od odłożonych składek i oczekiwanej dalszej długości życia. W przypadku osób, których wyliczone w ten sposób świadczenia miałyby być mniejsze od emerytury minimalnej, budżet dopłacałby do wysokości emerytury minimalnej. Projekt ten pozwalałby rolnikom na otrzymywanie emerytury w wieku nawet 56 lat - w przypadku tych, którzy np. rozpoczęli pracę w wieku 16 lat.
Projekt ten niestety ma wiele wad. Uzyskane w ten sposób świadczenia będą bardzo niskie, co przyznają nawet autorzy projektu. Zwiększenie wydatków na emerytury przy jednoczesnym zmniejszeniu wpływów ze składek to, według autorów ustawy, koszt wynoszący niecałe...
...2 mld zł w pierwszym roku obowiązywania ustawy do 3,4 mld zł w czwartym roku po jej wprowadzeniu, przy założeniu, że z uprawnień skorzysta jedynie co czwarty uprawniony. Tu pytanie: Czym to założenie jest poparte i skąd wiadomo, że co czwarty, a nie co piąty, nie co trzeci? Nie wiem, może wszyscy skorzystają z tego uprawnienia? A więc ta liczba uprawnionych nie jest oszacowana, nie jest to argument wspierający tę ustawę.
Należy się spodziewać, że z możliwości wcześniejszej emerytury skorzysta dużo więcej osób. Ponadto należy spodziewać się, że w tej grupie, ze względu na zwiększającą się oczekiwaną dalszą długość życia oraz niewysokie nagromadzone składki wynikające z tego, że ta reforma może dotyczyć osób o niskich kwalifikacjach, będzie wysoki odsetek osób, których świadczenie wyliczone będzie poniżej emerytury minimalnej, więc wystąpią dodatkowe koszty budżetowe w postaci dopłat do emerytury minimalnej. Wiadomo już dziś, że emerytury z KRUS-u są tylko w 10% finansowane ze składek ubezpieczonych, a aż w 90% z budżetu państwa, a więc z podatków wszystkich obywateli. Pytanie moje jest takie: Czy zapytano wszystkich obywateli, czy chcą dokładać do emerytur 56-letnich rolników? Bo to jest trochę niesprawiedliwe. Ta ustawa faworyzuje rolników i ewidentnie daje pewne przywileje w tej materii.
I to, co budzi moją największą wątpliwość: Czy ten projekt jest zgodny z konstytucją? Art. 67 ust. 1 konstytucji mówi: ˝Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego˝. W związku z powyższym uzależnianie wypłaty emerytury od okresu płacenia składek i pracy wydaje się tutaj niezgodnie z konstytucją. Autorzy powołują się na to, że podobne rozwiązania funkcjonują w wielu krajach Unii Europejskiej, ale prawdą jest, że większość krajów Unii Europejskiej wycofuje się z takich rozwiązań i najczęściej podnosi wiek emerytalny, bo takie są właśnie trendy w Unii Europejskiej.
Proponowany projekt ustawy ma na celu przede wszystkim przekazanie dodatkowych transferów do KRUS-u. Z wprowadzanego rozwiązania skorzystają wyłącznie osoby wykonujące pracę fizyczną wymagającą niskich kwalifikacji. Będzie to jednak korzyść pozorna, ponieważ otrzymane świadczenia będą bardzo niskie, w większości przypadków na poziomie emerytury minimalnej, ze względu na prognozowany długi okres pobierania emerytury. To rozwiązanie zwiększy również drastycznie dopłaty budżetu do emerytur minimalnych.
Precyzyjne oszacowanie kosztów reformy jest bardzo trudne, głównie ze względu na brak odpowiednich danych. Niewątpliwie niektóre obciążające fizycznie zawody nie mogą być wykonywane przez większość osób w starszym wieku. W związku z podnoszeniem wieku emerytalnego ten problem będzie się nasilał - tutaj pełna zgoda.
Niemniej proponowanie tym ludziom życia przez ok. 20 lat za głodową emeryturę trudno uznać za dobre rozwiązanie. Lepszym pomysłem byłoby umożliwienie przekwalifikowania takich osób do wykonywania lżejszych prac oraz ułatwienia w powstawaniu...
Dziękuję, pani poseł.
...i dostosowywaniu miejsc pracy do potrzeb osób starszych. Dziękuję pięknie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałam zapytać o warunki pracy białego personelu. 24 września czeka nas ogólnopolski strajk białego personelu, ludzie wyjdą na ulice. Mam świadomość i mam też nadzieję, że w Ministerstwie Zdrowia panuje taka zasada, że kapitał ludzki to podstawa każdej organizacji. Pielęgniarki strajkują od dłuższego czasu. Duża kampania społeczna pod hasłem ˝Ostatni dyżur˝ pokazuje, jakie zmiany demograficzne w tej grupie społecznej nas czekają. Za 20 lat nie będziemy mieć nikogo przy łóżkach. Inwestujemy w edukację pielęgniarek, które zaraz po ukończonej edukacji z przyjemnością wyjeżdżają za granicę, a my zostajemy tak naprawdę bez fachowej obsługi. Problem organizacyjny w kadrach w służbie zdrowia jest ogromny.
Moje pytanie jest następujące: Co z porozumieniem, które było podpisane jeszcze za czasów ministra Zembali, a co do którego minister Radziwiłł 1 grudnia na pierwszym posiedzeniu Komisji Zdrowia powiedział, że je utrzyma i doprowadzi do jego szybkiej realizacji?
Chodziło o podwyżki, o zmianę zasad zarządzania kadrami, o pewne dowartościowanie, ale także zapewnienie nam płynności obsługi. Nie może być tak, że na jedną pielęgniarkę przypada ok. 30 pacjentów, ale te pielęgniarki pracują na dwóch, trzech etatach, a rekordzistki na dziewięciu. Wynika to nie z ich chciwości, tylko z tego, że po prostu nie ma rąk do pracy. Jakie rozwiązania są planowane?
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Na konferencji w Toruniu zapowiedziano rezygnację z rozliczenia minimalnej liczby godzin przeznaczonych na realizację podstawy programowej. Chciałam zapytać: Czy w związku z powyższym ministerstwo edukacji planuje ogłoszenie zapowiadanej podstawy programowej dla lekcji wychowawczych? Czy to oznacza, że lekcje wychowawcze będą teraz ograniczały się do rozwiązywania problemów ustalanych w ministerstwie i takich samych we wszystkich szkołach? A co z indywidualnymi sprawami w klasie? Jaką rolę w takim razie będzie miał wychowawca w szkole? I jeszcze jedno pytanie: Czy MEN planuje wprowadzenie jednolitych ramowych planów nauczania we wszystkich szkołach? Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Standardem powinna być reakcja ustawodawcy na pochodzące z Sądu Najwyższego sygnały o istnieniu luki w krajowym systemie prawnym. Na pewno taką luką była możliwość wydania przez organ rentowy w dowolnym czasie decyzji o zwrocie nienależnie pobranych świadczeń. Brak przedawnienia w tej materii stawiał przedmiot regulacji w oczywisty sposób wbrew intencjom legislatorów. W jednym rzędzie znalazły się nieulegające przedawnieniu nienależnie pobrane świadczenia, ale również zbrodnie wojenne czy zbrodnie przeciwko ludzkości, a to chyba nie o to chodziło. Było to przeoczenie szkodliwe dla obywateli, dla ich zaufania do państwa, ale także szkodliwe dla organu rentowego. Był to typowy przykład niechlujnej legislacji, z jakim mieliśmy do czynienia.
Klub Nowoczesna z satysfakcją przyjmuje zatem rządową inicjatywę naprawienia oczywistego błędu legislacyjnego. Proponowane rozwiązanie realizuje rozsądne wyważenie dwóch wartości, z których jedną jest pewność prawa po stronie obywatela, a drugą chęć usprawnienia działania organu rentowego przez nałożenie na niego czasowych ram podjęcia czynności. Relacje obywatela z instytucjami państwa powinny przebiegać według przewidywalnych, jasnych reguł. Ich podstawą powinno być zaufanie do instytucji. Do tej pory brakowało niestety zapisów w tym obszarze.
Współodpowiedzialność organu rentowego z powodu jego własnej opieszałości wyrażała się w obecnym stanie prawnym złagodzeniem dolegliwości sankcji względem obywatela, który informował o zajściu okoliczności powodujących ustanie prawa do świadczeń. To jednak za mało. Ograniczenie okresu, za który w takim wypadku obywatel zobowiązany jest do zwrotu nienależnie pobranych świadczeń, zostaje utrzymane, lecz dopiero ustalenie sztywnych ram czasowych wydania przez organ decyzji zobowiązującej do zwrotu świadczeń niezależnych spowoduje uporządkowanie stanu prawnego. Z niezrozumiałych powodów w tej materii nie przysługiwała dotychczas Polakom ochrona w postaci przedawnienia roszczeń. Trudno za taką ochronę uznać aż 10-letni okres przedawnienia, który swój bieg rozpoczynał dopiero po uprawomocnieniu się decyzji organu rentowego. W tej sytuacji przewidywane nieznaczne uszczuplenie wpływów do ZUS i KRUS z tytułu zwrotu nienależnie pobranych świadczeń wydaje się ceną, jaką warto zapłacić. W skali roku mówimy ledwie o kilkuset decyzjach dotyczących w przeważającej mierze świadczeń krótkoterminowych.
Nowoczesna w tej i analogicznych sytuacjach będzie zawsze stawać po stronie obywatela, przejrzystości przepisów. Instytucje i administracja muszą służyć właśnie obywatelom, bo po to są i po to funkcjonują. Dlatego podzielając argument rządu, będziemy głosować za przyjęciem tej ustawy. Dziękuję.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Nowoczesna z zadowoleniem przyjmuje rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz ustawy o świadczeniach przedemerytalnych. Proponowana zmiana umożliwia uzyskanie zasiłku dla bezrobotnych lub świadczenia przedemerytalnego dla opiekunów, którzy utracili ten status w związku ze śmiercią podopiecznych, przy spełnieniu ustawowych warunków dotyczących przede wszystkim okresu sprawowania opieki. Zachowane zostaje zróżnicowane dla kobiet i mężczyzn warunków nabycia prawa do świadczenia przedemerytalnego i właściwie to serce się raduje, że akurat w tej sprawie rząd był łaskaw w uzasadnieniu projektu uznać, więcej, powołać się na dorobek orzeczniczy Trybunału Konstytucyjnego. Cieszy, że biorą państwo też te orzeczenia pod uwagę.
Każdy, kto bliżej zetknął się z trudnym tematem opieki nad osobą z niepełnosprawnością, zdaje sobie, szanowni państwo, sprawę, jak ciężka i odpowiedzialna jest to praca, porównywalna do innych zawodów, do innych wyrzeczeń, do różnych innych obciążeń, jednak niewspółmiernie opłacalna w porównaniu z innymi zawodami na rynku pracy. Traktowanie jej analogicznie do zatrudnienia w zakresie możliwości nabycia prawa do zasiłku lub świadczenia przedemerytalnego w przypadku utraty prawa do świadczenia pielęgnacyjnego, zasiłku opiekuńczego czy zasiłku dla opiekuna jest moralnie słuszne. Państwo powinno wziąć na siebie ciężar pomocy ludziom, w przypadku których na wiele, wiele lat aktywność zawodowa jest po prostu wyłączona celem sprawowania opieki nad osobami z niepełnosprawnością. Z oczywistych względów powrót takich osób na rynek pracy, szczególnie w wieku przedemerytalnym, jest znacznie utrudniony lub właściwie praktycznie niemożliwy. Mówimy też przecież o zmianie, która dotknie niemal ćwierć miliona osób, o zmianie, której koszt w perspektywie dekady szacowany jest na prawie miliard złotych. Cieszy to, że rząd bierze pod uwagę wydatki z Funduszu Pracy, co demonstruje - szkoda, że tak selektywnie - w uzasadnieniu akurat tego projektu. Raport z konsultacji czyta się jednak z dużym niepokojem. Nie chodzi nawet o to, że odpowiedzi na pytania konsultowanych podmiotów są w dużej mierze jednobrzmiące. Bardziej martwi mnie to, jak często rozsądne propozycje partnerów społecznych są odrzucane, ponieważ nie dysponujemy danymi potrzebnymi do oceny finansowych skutków ich wprowadzania. To jest po prostu niedopuszczalne. Jak chcecie państwo kierować całymi systemami rozwiązań i stymulować je, jeżeli nie możecie w żaden sposób tego zmierzyć, ocenić ani policzyć? Podzielam również niektóre obawy wyrażone w opiniach podmiotów konsultujących projekt. Czy nie doprowadzimy w tej sytuacji do dyskryminacji osób, które status opiekuna utraciły w wyniku zdarzeń innych niż śmierć podopiecznego? Czy konsekwencją zmiany ustawy nie będzie zbytnie zróżnicowanie sytuacji prawnej osób, które znalazły się z różnych niezawinionych przez siebie powodów w bardzo podobnej sytuacji życiowej?
Mimo tych wątpliwości uznaję, że częściowa zmiana przepisów w omawianej materii jest lepsza od zachowania status quo, dlatego Nowoczesna będzie głosować za przyjęciem tej ustawy. Niemniej jednak zwracam się z prośbą do ministerstwa o uwzględnienie tych wątpliwości w dalszych pracach ministerstwa związanych z tym tematem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Znów oczywiście pusta sala po części PiS-u.
Pytanie mam do pana prokuratora: Dlaczego chcecie złożyć z urzędu i przenieść w stan spoczynku dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego: pana sędziego Stanisława Rymara i panią sędzię Sławomirę Wronkowską, wprowadzając górny limit wieku wynoszący 70 lat? Czy aż tak bardzo wam zależy na zawłaszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, że nawet nastajecie na prawa nabyte? To jest moje pytanie.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niedobrą praktyką jest łączenie w jednym projekcie zmian słusznych z takimi, które służą jedynie realizacji partykularnego interesu. Nowoczesna programowo wspiera rozwiązania zorientowane na wspieranie aktywności zawodowej.
Projekt poselski w pierwszej z zaproponowanych zmian zmienia art. 5b ust. 1, zdaje się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Nie wywołuje on w tym zakresie większych kontrowersji. Choć dotyczy niewielkiej grupy osób, projektodawcy szacują, że nieco ponad 2 tys., to jednak należałoby oczekiwać większego wysiłku w kwestii uzasadnienia projektu. Cytuję: ˝Biorąc pod uwagę liczne postulaty zgłaszane przez samych rolników, jak i organizacje związane z rolnictwem, uzasadnione jest podwyższenie do minimalnego wynagrodzenia kwoty warunkującej możliwość podlegania na wniosek ubezpieczeniu społecznemu rolników w przypadku podjęcia dodatkowej działalności pozarolniczej˝. I pojawiają się pytania: Jakie to były postulaty? Których organizacji? Czym jest uzasadniony ten wniosek? Samym jego postulowaniem przez osoby zainteresowane? Nie znajdujemy na te pytania odpowiedzi w uzasadnieniu. Szanowni państwo, to w ogóle nie jest argument. Ten wniosek nie ma nic wspólnego z tą przesłanką. Nie ma też żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego. Chciałabym, żeby to był mój największy zarzut, ale ustawa o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników to niestety coś więcej. To jest zwykły skok na stołki. To przygotowywanie kolejnych stanowisk dla kolejnych Misiewiczów.
Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych w swojej opinii napisał: ˝Samorząd rolniczy wyraża obawy, czy wprowadzenie systemu obsadzania stanowisk kierowniczych na wszystkich szczeblach KRUS aż do placówek terenowych na podstawie powołania nie spowoduje obniżenia jakości usług świadczonych przez KRUS. W placówkach terenowych, czyli bezpośrednio z rolnikiem, winni pracować ludzie z odpowiednim doświadczeniem i stażem pracy w danej instytucji, aby utrzymać sprawność działania urzędu oraz niezachwianą i kompetentną obsługę rolników˝. W pełni podzielam te obawy.
Zabawne, choć raczej czarny to humor, że przyczyną proponowanej zmiany są niekorzystne wyroki sądowe będące konsekwencją waszej grudniowej nowelizacji tej samej ustawy. Oczywiste jest, że im więcej stanowisk będzie do obsadzenia na zasadzie powołania, tym więcej konfitur do rozdania. Za lojalność, znajomości i jedyny słuszny światopogląd, bo przecież raczej nie za kompetencje. Te są drugorzędne i pal licho, czy chodzi o dobro polskiego przemysłu zbrojeniowego, czy o Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Zawłaszczenie kolejnego kawałka państwa, spłacanie kolejnej transzy długu zaciągniętego często pustymi obietnicami wyborczymi projektodawcy nazwali eufemistycznie: umożliwieniem prezesowi kasy prowadzenia racjonalnej i skutecznej polityki kadrowej. Jednym ze skutków ma być: ograniczanie negatywnych skutków braku ciągłości w zarządzaniu konkretnymi obszarami działania KRUS. Tak partię korciło, żeby wszędzie wcisnąć swoich, że najwyraźniej uznano: lepszy wakat na stanowisku niż jego zajmowanie przez osobę politycznie niepewną. Przecież te braki w ciągłości to efekt właśnie waszych decyzji grudniowych. Teraz dla wiernych partii oraz ich krewnych i powinowatych stanowisk będzie więcej. Proszę pomyśleć: te wszystkie placówki terenowe, oddziały regionalne, centrala. Na samym Dolnym Śląsku, który reprezentuję w Sejmie, placówek terenowych jest 16. Iluż tam można wsadzić kierowników, zastępców.
Tymczasem ci, którzy zostali przez was zwolnieni, poszli do sądów, które przyznają im rację. Oczywiście w państwie Prawa i Sprawiedliwości taka sytuacja nie może mieć miejsca. Ponieważ sądy stanęły na drodze waszej prywaty, po 10 miesiącach ponownie nowelizujecie ustawę. Rozumiem, trzeba się spieszyć, bo konfitury stygną, a wybory już za 3 lata. Zapewne niebawem pojawi się więc więcej nowelizacji tego typu. Pomoc dla 2 tys. rolników i przy okazji dla kilkuset swoich. I żeby tylko te sądy przestały przeszkadzać. Ale przecież nad tym też pracujecie, walcząc z praworządnością na kilku frontach jednocześnie.
W tej sytuacji dalsze uzasadnianie stanowiska Nowoczesnej wobec procedowanego projektu wydaje się zbędne. Oczywiście będziemy głosować za odrzuceniem tego projektu. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Procedowany projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dotyczy spraw szalenie istotnych dla tysięcy obywateli i dotyka kwestii złożonej z punktu widzenia etyki i nieoczywistej. Kształtowanie systemu potrąceń emerytalno-rentowych winno być oparte na zasadzie sprawiedliwości społecznej. Kwota wolna od potrąceń powinna umożliwiać pozostawienie minimum dochodu koniecznego do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Obecnie obowiązujące progi dochodowe uprawniające do ubiegania się o świadczenia z pomocy społecznej odpowiadają kategorii minimum egzystencji. U tego, kto ma do dyspozycji mniej, występuje biologiczne zagrożenie rozwoju życia. Kwota wolna w wysokości 50% najniższej emerytury lub renty to jest właśnie to ˝mniej˝. Osoba zmuszona do życia za taką kwotę żyje na poziomie, którego rozwinięte państwo demokratyczne w sercu Europy powinno się wstydzić.
W obecnym stanie prawnym uderza brak symetrii pomiędzy ochroną w zakresie potrąceń od osób pracujących a ochroną emerytów i rencistów. Pracownik może po potrąceniach zachować kwotę prawie trzykrotnie wyższą niż emeryt i czterokrotnie wyższą niż uprawniony do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Brak jednak argumentów, by twierdzić, że do zapewnienia minimum egzystencji potrzebne mu jest trzykrotnie więcej pieniędzy niż emerytowi wydającemu znaczną część dochodu na leki.
Jednak, tak jak wspomniałam na początku, sprawa nie jest oczywista. Musimy ważyć racje. Solidarność społeczna każe pochylić się nad ogromnym problemem zadłużonych emerytów i rencistów, jednak nie możemy tego robić w oderwaniu od kontekstu. Różne są sposoby popadnięcia w długi, a także osoba wierzyciela - może być to żerująca na seniorach firma pożyczkowa, może to być też rodzina, pozostawiona samej sobie i uprawniona sądowym wyrokiem do alimentów. Dlatego cieszy, że pozostawiono zróżnicowanie wysokości kwoty wolnej od zajęcia zależnie od rodzaju egzekwowanej wierzytelności, w efekcie uznając potrzebę istnienia zwiększonej ochrony uprawnień ze świadczeń alimentacyjnych. Takie są oczekiwania społeczne i tak nakazuje zwykła ludzka przyzwoitość. Próbując ważyć interesy dłużników i wierzycieli, nie powinniśmy tracić z pola widzenia pozostałych dostępnych nam instrumentów ochrony zadłużonych emerytów i rencistów. Aby likwidować przyczyny, a nie walczyć ze skutkami, państwo polskie powinno kłaść nacisk na działania prewencyjne. Powinno informować i edukować w zakresie odpowiedzialnego gospodarowania pieniędzmi, zniechęcać do konsumpcji na kredyt, przestrzegać przed zaciąganiem i poręczaniem zbyt dużych zobowiązań, a także urealnić możliwość uzyskania bezpłatnej porady prawnej. Zdaję sobie jednak sprawę, że są to zagadnienia wychodzące poza materię procedowanej ustawy.
Ponieważ prace podkomisji dały wymierne efekty i doprowadziły do korekty budzących wątpliwości zapisów, w tym m.in. zbyt krótkiego vacatio legis, Nowoczesna będzie głosować za przyjęciem projektu ustawy w proponowanym kształcie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Cieszy fakt, że po roku rządów PiS pochylił się nad problemami rodzin i postanowił uchwalić Dzień Praw Rodziny. Rodzina jest podstawową komórką społeczną stanowiącą niezbędny element właściwie funkcjonującego państwa. Społeczeństwo, aby było zdrowe, musi składać się z całej rzeszy prawidłowo funkcjonujących rodzin. I to są fakty.
Natomiast nie sposób zgodzić się z zawężeniem definicji rodziny użytym w projekcie uchwały jedynie do trwałego związku mężczyzny i kobiety. Taki zapis sugeruje bowiem, że inne modele rodziny, a więc w szczególności rodziny niepełne czy osierocone, nie zasługują na troskę ani opiekę władzy, instytucji i wszystkich obywateli. Dlaczego po raz kolejny PiS dzieli Polaków?
W projekcie znajdziemy również zapis, że uchwała dotyczy polskich rodzin. To kolejna dyskryminacja. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, w której swoboda przemieszczania to jedno z podstawowych praw. Chcemy, aby Polacy za granicą mieli równe prawa i dostęp do świadczeń, tak jak obywatele tych krajów, a PiS chce pozbawić rodziny obcokrajowców świadczeń tutaj, w Polsce.
Szanowni państwo, co z rodzinami mieszanymi, co z rodzinami z mniejszości narodowych? Czy one nie są rodzinami?
W związku z powyższym składam poprawkę dotyczącą wykreślenia. Chcielibyśmy, żeby zostało słowo ˝rodzina˝. Natomiast cała wasza definicja po prostu nie trzyma się kupy, to jest definicja małżeństwa, a nie definicja rodziny. Dziękuję.
Szanowny Panie Pośle Wnioskodawco! Szanowny PiS-ie! Mam propozycję. Złożyłam projekt poprawki, która mówi o tym, żeby uchwalić dzień rodziny, wykreślając zdanie: oparte na trwałym związku mężczyzny i kobiety. Wtedy poprzemy z całą przyjemnością tę uchwałę. Dziękuję pięknie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta ustawa pomaga tylko ok. 2 tys. rolników, natomiast tak naprawdę otwiera szerokie pole dla kolejnych stanowisk dla waszych lojalnych, wiernych jednej jedynej ideologii Misiewiczów. Nie liczą się kompetencje, nie liczą się możliwości - liczy się, żeby byli to lojalni wasi pracownicy. Ta ustawa to nic innego jak zwykły skok na stołki, to jest zawłaszczanie kolejnego kawałka państwa. Nie możemy się zgodzić z tym, że położyliście łapę na spółkach Skarbu Państwa, dla was to nie ma znaczenia. Teraz po kolei, krok po kroku niszczycie administrację publiczną.
Tam gdzie wymaga to zmiany ustawy, robicie to zmianą ustawy, a tam gdzie trzeba było, zrobiliście to zwykłymi rozporządzeniami. Koniec waszej pazerności. Dlatego Nowoczesna nie poprze tej ustawy.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Słusznie, że dyskusja nad tą uchwałą się odbywała i w komisji, i tutaj, na sali plenarnej, tylko jest jedna podstawowa rzecz, której szanowni państwo i pan wnioskodawca nie rozróżniają i nie rozumieją. Rodzina to rodzina, podstawowa komórka, jednostka, którą należy wspierać - muszą to robić instytucje, obywatele - i trzeba ją chronić jak najbardziej. Ale małżeństwo to nie zawsze...
To zupełnie inna definicja
. Małżeństwo to związek, szanowni państwo, mężczyzny i kobiety.
Natomiast rodzina to również sieroty to również wdowy.
I wtedy nie mamy trwałego związku mężczyzny i kobiety.
I na tym polega zasadnicza różnica, której po prostu wy nie rozumiecie. Dlatego proszę, składając tę poprawkę, o wykreślenie z przepisu zdania, że rodzina jest oparta wyłącznie na trwałym związku mężczyzny i kobiety, bo taki zapis dyskryminuje sieroty, wdowy i wszystkie inne rodziny. Dziękuję.
