Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pani premier zaczęła swoje wystąpienie od ważnego słowa ˝rozwój˝, tyle że jeżeli chodzi o edukację, to zaprezentowała nam powrót do przeszłości. Mam takie przeświadczenie, że państwo ulegacie takim sentymentom, że jak kiedyś byliśmy młodzi, piękni i szczęśliwi i wtedy była ośmioklasowa podstawówka i szliśmy do szkoły w wieku lat 7, to to był ten dobry czas.
Rzeczywiście akurat jesteśmy rówieśniczkami z panią premier i rzeczywiście w czasach, kiedy chodziłyśmy do szkoły, zaczynało się szkołę w wieku lat 7 i podstawówka trwała 8 lat. Tyle że od tamtego czasu wiele się zmieniło, jesteśmy w XXI w. Przypomnijcie sobie państwo, jakie bodźce rozwojowe miały dzieci 30-40 lat temu, a jakie bodźce rozwojowe mają dzieci dzisiaj. Przypomnijcie sobie, jaki był poziom wykształcenia rodziców 30 i 40 lat temu - to nie jest obojętne z punktu widzenia kształcenia dzieci - i jak wykształceni rodzice są dzisiaj. Przecież to te zmiany zdecydowały o tym, że dzisiaj w 134 krajach świata dzieci zaczynają edukację w wieku lat 6 albo i wcześniej.
Nie musicie sięgać aż tak daleko pamięcią. Wystarczy, że sięgniecie do początku roku 2006, wtedy kiedy rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotowywał ustawę, która miała wprowadzić obowiązek nauki sześciolatków w szkołach. To było 10 lat temu. Wtedy nie mieliście państwo wątpliwości, że sześciolatki powinny być w szkole. Zastanawialiście się wyłącznie nad tym, czy to powinno przebiegać w jednym etapie, czy w dwóch etapach. I nie mieliście żadnych wątpliwości, że wiąże się to z tym, że dzieci w XXI w. dzięki bodźcom rozwojowym, które dzisiaj mają, rozwijają się szybciej. Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego chcecie wracać do tej przeszłości.
W dodatku mamy już za sobą, po pierwsze, pierwszą grupę dzieci, która poszła do szkoły w wieku lat 6 i edukację na poziomie szkoły podstawowej skończyła. I co się okazało? Że sześciolatki, które skończyły szkołę podstawową w tym roku, napisały egzamin szóstoklasisty lepiej niż siedmiolatki. Proszę państwa, nie ma się czego bać.
Wiemy, że w roku 2014 miała pójść do I klasy połowa rocznika, 50% dzieci, poszło 45%. Polacy sami pokazali państwu, że oni się nie mają czego bać.
W tym roku, w roku 2015/2016, zostało odroczonych 21% dzieci. OK. Ale to znaczy, że 79% dzieci 6-letnich do I klasy poszło. To naprawdę pokazuje, że nie ma się czego bać.
Premier Kaczyński mówił, że w polityce ważna jest prawda. Otóż prawda jest taka, że jeżeli cofniecie tę reformę, jeżeli zdecydujecie, że obowiązek szkolny jest od 7. roku życia, to ja powiem państwu, co się wydarzy 1 września roku 2016. Otóż w roku 2016 nauczyciel wczesnoszkolny przyjdzie przejąć I klasę i tej I klasy nie będzie, bo sześciolatki zostaną w przedszkolu. Skoro rocznik liczy 400 tys. dzieci, a odroczonych jest 91, to będą to puste klasy. W związku z tym ten nauczyciel wczesnoszkolny, który będzie miał przejąć tę I klasę, nie będzie miał pracy - przez 3 lata. Później ten pusty rocznik pójdzie dalej.
Ale to nie koniec kłopotów, ponieważ to 6-letnie dziecko, które powinno pójść do szkoły i nie pójdzie do szkoły, zostanie drugi rok w przedszkolu, będzie drugi rok w tej samej klasie, bo przecież te dzieci w tym roku...
...podlegają obowiązkowi edukacyjnemu w przedszkolu. I co, drugi rok będą wykonywały dokładnie to samo? Ale to nie koniec kłopotów, dlatego że jeżeli 6-letnie dzieci zostaną w przedszkolu, to tam nie będzie miejsca dla dzieci 3- i 4-letnich. Naprawdę zastanówcie się, czy ta zmiana, którą proponujecie, ma sens. Moim zdaniem jest absolutnie pozbawiona sensu i zamiast tego należy się skupić na tym, żeby edukacja wczesnoszkolna była jak najbardziej efektywna.
Rzecz druga - likwidacja gimnazjów.
Aha, przepraszam, co do tej rzeczy pierwszej jeszcze jedna ważna rzecz. Podstawa programowa jest przygotowana dla dzieci 6-letnich, więc pamiętajcie o tym, że jeżeli chcecie to zmienić i chcecie, żeby do I klasy szły siedmiolatki, to musicie zmienić podstawę programową.
Przypomnę, że poprzednia podstawa programowa przygotowywana była przez PiS i przygotowywanie tej podstawy trwało 4 lata. Jak już napiszecie tę nową podstawę programową dla siedmiolatków, które, jak rozumiem, mają pójść do szkoły w 2016 r. - tylko problem będzie polegał na tym, że ich nie będzie, bo one już będą w II klasie - to wtedy musicie napisać nowe podręczniki. Znaczy, ja rozumiem to jako hasło kampanii wyborczej, ale ktoś, kto już zszedł z kampanii i usiadł w fotelu premiera i w fotelu ministra, powinien wiedzieć o tym wszystkim, o czym teraz mówię.
Kwestia druga - gimnazja. Żeby przejść do systemu 8+4, należy napisać podstawę programową do wszystkich klas, to kilka lat pracy, potem należy przygotować podręczniki do tej podstawy programowej. Nauczyciele gimnazjalni będą tracić pracę z bardzo prostego powodu. Dzisiaj państwo w szkołach podstawowych macie bardzo wielu nauczycieli, który pracują w niepełnym wymiarze godzin. Co zrobi dyrektor szkoły podstawowej w momencie, kiedy dojdzie mu kilka klas dzieci? Zapewni pracę na pełen etat tym nauczycielom, którzy dzisiaj pracują tylko na część etatu. Ze 170 tys. nauczycieli, którzy dzisiaj pracują w gimnazjach, naprawdę spora grupa straci pracę. Ale najważniejszy jest uczeń. Tak, oczywiście, tylko muszę państwu powiedzieć, że od samego przejścia z gimnazjum do podstawówki uczeń gimnazjum grzeczniejszy nie będzie. Mam wrażenie, że wy w ogóle źle postrzegacie edukację. Spójrzcie na nią z punktu widzenia ucznia. To jest kolejna zmiana nie do przeprowadzenia w krótkim czasie.
Rzecz trzecia - likwidacja godzin karcianych. Nauczyciel ma zapisany 40-godzinny tydzień pracy. W tej chwili ma 18-godzinne pensum plus 2 godziny karciane. Rezygnacja z godzin karcianych - mam przeświadczenie, że zostaliście państwo do tego namówieni przez ˝Solidarność˝. Myślę, że wasza zgoda na likwidację godzin karcianych była pochopna. To są 23 mln godzin, które zabierzecie dzieciom, 23 mln godzin. Patrzę tutaj na ministra finansów, mam nadzieję, że tam jest. Gdyby to miały opłacać samorządy, to jest 1700 mln zł. Powinniście o tym wiedzieć.
I jedna rzecz, która bardzo mnie cieszy. Bardzo mnie cieszy, że pani premier Szydło moimi słowami mówi o szkolnictwie zawodowym.
Bardzo się z tego cieszę. Zaczęliśmy zmianę w roku 2014, zbliżamy szkolnictwo zawodowe do rynku pracy. Uwagę mam jedną: ten proces się toczy, wystarczy nie przeszkadzać i będzie się toczył dalej. 900 mln euro jest w budżetach marszałków i było tam, zanim państwo wygraliście wybory. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Chciałam zapytać panią minister: Czy pani minister wie, że tym momentem, w którym Unia powie ˝sprawdzam˝, wcale nie jest moment przegłosowania tej ustawy, tylko koniec 2016 r., kiedy Unia będzie sprawdzała, czy my rzeczywiście te zmiany wprowadziliśmy? To jest kwestia pierwsza.
Po drugie, chciałam zapytać: Czy pani wie, że w październiku ministerstwo edukacji wystosowało pismo do Unii Europejskiej z harmonogramem prac nad tą ustawą i poinformowaliśmy Unię Europejską, że to będzie drugi kwartał 2016 r.? Czy pani minister może przyznać, że - co prawda w tej kadencji większość ustaw to są ustawy poselskie, pisane bardzo szybko, na kolanie, takie, które trzeba poprawiać po 2 tygodniach, vide ustawa, nad którą pracowaliśmy dzisiaj - pani zastała w szufladzie przygotowany bardzo solidnie
projekt ustawy i tylko dzięki temu możemy w tej chwili nad tym szybko pracować? Ja co prawda spodziewałam się, że będzie to projekt rządowy. Szanuję projekt poselski, natomiast uważam, że informowanie o tym, że stracimy jakieś pieniądze, jest naprawdę zdecydowanie przesadzone. Mamy czas do...
Dziękuję, pani poseł.
...końca drugiego kwartału 2016 r. Dziękuję.
Pani Minister! Nie byłoby tej ustawy dzisiaj w Sejmie, gdyby nie kilka lat ciężkiej pracy. I proszę nie przekonywać szanownej Izby, że ministerstwo jest w stanie przygotować 115 artykułów ustawy w trzy tygodnie. To się udało tylko dlatego, że weszła pani do ministerstwa i w szufladzie czekała przygotowana do dalszego procedowania ustawa.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Minister! Ten projekt ustawy, który na pierwszy rzut oka wydaje się takim sentymentalnym powrotem do przeszłości, w istocie jest zmianą dewastującą polski system edukacji. Rozumiem, że jest kolejną odsłoną tzw. PiS-owskiej dobrej zmiany, czyli hasła, które w ciągu ostatniego miesiąca stało się swoją własną karykaturą.
To jest zmiana, która przede wszystkim dotknie dzieci ze środowisk defaworyzowanych, dotknie te dzieci, które wychowują się w warunkach trudniejszych niż przeciętne. Mam nadzieję, że państwo zdajecie sobie sprawę, że tam, gdzie dzieci nie mają bodźców edukacyjnych, tam, gdzie dzieci wyrastają w środowisku wyjątkowo trudnym, to dla nich odsunięcie o 1 rok edukacji jest tak znaczące, że będzie być może ważyło na całym ich przyszłym życiu. Tak więc jeżeli to jest ta dobra zmiana PiS-owska, to gratuluję cynizmu.
Druga dobra zmiana, którą państwo proponujecie, to sytuacja, w której dzieci dzisiaj będące w przedszkolu i mające obowiązkową edukację przedszkolną, mają być drugi rok w tej klasie, tylko w przedszkolu. W tej dobrej państwa zmianie proponujecie, żeby dzieci drugi rok powtarzały dokładnie ten sam materiał. Pytanie: Po co?
Trzecia dobra zmiana to propozycja tak kuriozalna, że przyznam szczerze, że przez pierwszy moment myślałam, że to jest żart, czyli sytuacja, w której chcecie, żeby dziecko, chociaż ma bardzo dobre wyniki w nauce, zostało na drugi rok w tej samej klasie.
Pani minister, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto był nauczycielem, mógł się odpowiedzialnie pod tym pomysłem podpisać.
Czy państwo zdajecie sobie sprawę, jakie to będzie miało konsekwencje emocjonalne i społeczne dla tych dzieci?
To jest tak kuriozalne, że naprawdę trudno to sobie wyobrazić. Więc jeżeli to jest to ta dobra zmiana, to gratuluję tej dobrej zmiany.
Oczywiście to, co państwo proponujecie, będzie miało bardzo duże znaczenie nie tylko dla dzieci, ale będzie miało również duże znaczenie dla nauczycieli wczesnoszkolnych, ponieważ jeżeli oni przyjdą 1 września 2016 r. przejąć I klasę, to przyjdą i w wielu miejscach Polski ta klasa będzie pusta. W związku z tym oprócz tego, że niepotrzebnie narażacie dzieci na to, że rozpoczną swoją edukację później, to również narażacie wiele tysięcy nauczycieli wczesnoszkolnych na sytuację, w której oni przez 3 kolejne lata nie będą mieli pracy, a ten pusty rocznik pójdzie w górę.
Rozumiem, że propozycja, żeby dzieci zostawały drugi rok w I klasie, jest rozpaczliwą próbą ratowania pustych klas, co jest przed państwem.
Rzeczą najważniejszą w tym wszystkim jest coś, co mnie bardzo boli. Mam takie przeświadczenie, że pani minister nie zauważyła, na jaki temat świat dyskutuje, jeżeli chodzi o edukację w XXI w. Jakby pani w ogóle nie zauważyła, że najważniejsze jest dzisiaj to, jak nauczyciel powinien współpracować z dzieckiem, czy potrafi zindywidualizować tę pracę, czy potrafi otwierać dziecko na ponoszenie ryzyka, czy potrafi je uczyć współpracy. Żadna...
Proszę się nie uśmiechać.
Pani po prostu nie ma pojęcia, o czym świat dzisiaj dyskutuje. Nie ma pani pojęcia.
Proszę na to zwrócić uwagę i zająć się tymi zmianami w edukacji, które mają sens, a nie powracać do przeszłości, co przyniesie wiele szkód. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam pytanie do pani premier: Dlaczego pani premier nie wzięła odpowiedzialności za ten projekt? Dlaczego ten projekt nie jest projektem rządowym? To jest projekt, który będzie dotyczył kilku milionów dzieci...
...i dlatego że jest napisany bardzo szybko
, na kolanie tak naprawdę, z tego projektu wynika bardzo wiele zagrożeń, przed którymi wszyscy, ale przede wszystkim szkoły i dzieci w szkołach, staną już 1 września.
Nie wiem, czy pani premier zdaje sobie sprawę z tego, że ten projekt jest najtrudniejszy, ta ustawa będzie najtrudniejsza dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, dla dzieci z tych rodzin, gdzie dostęp do edukacji czy dostęp do kultury jest najtrudniejszy. To jest również ustawa, która będzie powodowała bardzo duże turbulencje w szkołach, w których może po prostu nie być dzieci 1 września 2016 r. Pani premier, proszę się nie śmiać
, jestem przekonana, że jakbyście państwo potraktowali ten projekt jako rządowy, byłby znacznie solidniej przygotowany i można by uniknąć wielu raf.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ten wniosek dotyczy odstąpienia od przesunięcia obowiązku szkolnego, chodzi o wiek lat 7. Ja chciałam zapytać, konsekwentnie będę pytała o to panią premier.
Dzieci w wieku 6 lat chodzą do szkoły w 24 krajach Unii Europejskiej, w części z tych krajów zaczynają swoją edukację wcześniej.
Dzieci w ponad 130 krajach świata zaczynają edukację w wielu lat 6 albo nawet wcześniej. Dlaczego państwo uważacie, że polskie dzieci w przeciwieństwie do innych dzieci, nie tylko europejskich, to są dzieci, które nie są zdolne do tego, żeby zaczynać...
...edukację szkolną w wieku lat 6? W tej chwili w obecnym systemie prawnym dzieci mają obowiązkową edukację przedszkolną w wieku lat 5 i obowiązkową edukację w wieku lat 6. Dlaczego państwo macie tak
złe zdanie o polskich dzieciach?
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Chciałam zapytać panią premier, czy pani zdaje sobie sprawę, że te zmiany, które państwo proponujecie, spowodują turbulencje nie tylko w szkole w 2016 r. itd., ale również
stawiają
w bardzo trudnej sytuacji rodziców obecnych czterolatków. Otóż będzie tak, że rodzice dzisiejszych czterolatków już za chwilę będą musieli zdecydować, czy ich dzieci rozpoczną edukację szkolną w wieku lat 6, czy 7 w roku 2017.
I teraz proszę mi powiedzieć, jak będzie wyglądała sytuacja w przedszkolu, jeżeli mamy grupę pięciolatków i połowa tej grupy pięciolatków będzie już podlegała obowiązkowej edukacji przedszkolnej, bo będzie chciała pójść do szkoły w wieku lat 6, a druga połowa to będzie ta grupa, która będzie rozpoczynała edukację rok później. Jak ma sobie poradzić z tą sytuacją przedszkole? Ja pytałam o to parę razy, nie uzyskałam odpowiedzi. Czy połowa grupy będzie miała edukację przedszkolną obowiązkową, a druga będzie siedziała w kącie?
Czy te dzieci będą musiały się przenieść do innej grupy sześciolatków? To są bardzo podstawowe pytania...
...niestety nie dostajemy odpowiedzi. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pani Minister! Polecam lekturę Schopenhauera, już on wiedział, że wtedy, kiedy brakuje racjonalnych argumentów, sięga się po argumenty osobiste. Rozumiem więc, że z powodu braku argumentów racjonalnych sięga pani do mnie.
Proszę państwa, coś przedziwnego się dzieje w tej ustawie, dlatego że nie dość, że państwo nie wierzycie w polskie sześciolatki, to również nie wierzycie w polskich nauczycieli.
W dodatku wprowadzacie tak przedziwne zmiany, które powodują, że sześciolatek jest zbyt słaby, żeby być w szkole, natomiast ten sam sześciolatek w przedszkolu może się uczyć. Nauczyciel jest zbyt słaby, żeby pracować z sześciolatkiem w szkole, ale ten sam nauczyciel w przedszkolu z tym samym sześciolatkiem da radę. Bardzo bym prosiła, żebyście się państwo zdecydowali, jaką macie opinię na temat polskich sześciolatków i polskich nauczycieli wczesnoszkolnych. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Otóż to jest poprawka, w przypadku której będziemy za, tylko proszę mi powiedzieć, jak to się dzieje, że kiedy ta poprawka, dokładnie tak samo brzmiąca, była proponowana przez Platformę Obywatelską, to państwo byliście przeciw.
To było kilka dni temu w czasie pierwszego czytania. Dzisiaj ta sama poprawka zgłoszona przez PiS powoduje, że jesteście państwo za. Ja się z tego bardzo cieszę, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! To jest poprawka, która... My chcemy uniknąć tej sytuacji, ale PiS zaproponował zmianę, z powodu której samorząd będzie odpowiedzialny za to, czy szkoła istnieje na jego terenie i czy jest finansowana, natomiast decyzje o tym, czy ta szkoła będzie funkcjonowała, czy będzie zlikwidowana, będzie podejmował kurator.
Chciałam zapytać, jak państwo sobie wyobrażacie sytuację...
...która może nastąpić, tzn. sytuację, w której samorząd uzna, że nie jest w stanie finansować szkoły albo szkoła jest po prostu pusta, a kurator powie temu ˝nie˝.
Czy państwo przewidujecie jakiś mechanizm pomocy samorządowi w momencie, w którym się okaże, że te interesy są sprzeczne i samorząd po prostu nie będzie w stanie utrzymać tej szkoły?
Wcześniej, we wcześniejszym artykule była mowa o przekazywaniu szkół innym podmiotom, czyli
tak naprawdę zejściu z Karty Nauczyciela. Mechanizm jest podobny. Czy państwo zdajecie sobie sprawę z tego?
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pani minister, ja zadałam bardzo proste pytanie.
Co się zdarzy w sytuacji, w której samorząd będzie pewien, że nie jest w stanie utrzymać szkoły, a kurator powie temu ˝nie˝. I proszę nie potępiać w czambuł wszystkich małych szkół, które działają i są prowadzone przez stowarzyszenia, bo bardzo często to jest, to była jedyna szansa na to, żeby ta szkoła istniała...
...żeby nauczyciele, którzy w niej pracują, mogli pracować nadal. Tak że spotkajmy się za rok, będzie pani bogatsza o wiele doświadczeń. Wtedy, jestem przeświadczona, inaczej pani spojrzy na ten problem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Muszę przyznać, że to jest chyba jedna z najbardziej kuriozalnych propozycji, z którymi się zetknęłam w ciągu 10 lat bycia w polityce. Otóż...
...Prawo i Sprawiedliwość proponuje... Myślę, że jest to rozpaczliwa próba zapełnienia klas I 1 września 2016 r.
Pod osłoną nocy.
Prawo i Sprawiedliwość proponuje, żeby na wniosek rodzica dziecko mogło powtarzać I klasę. Proszę państwa, w XXI w., kiedy powinniśmy bazować na potencjale dziecka, a nie karać go...
...za deficyty, powinniśmy zrobić wszystko, nawet jeżeli dziecko ma jakieś kłopoty, żeby sobie z nimi poradziło.
Czy państwo sobie wyobrażacie, jak będzie się czuło dziecko, które będzie zostawione w I klasie? Czy jesteście sobie...
...to w stanie wyobrazić?
Kto wam to podpowiedział?
To jest tak kuriozalne, że nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek nauczyciel mógł się pod tym podpisać.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Otóż to, o czym rozmawialiśmy przed chwilą - wydawało mi się, że to jest najbardziej kuriozalna propozycja, jaką złożono, ale dzisiaj pojawiła się kolejna, tzn. żeby można było powtarzać nie tylko I klasę, ale również II.
Ale żeby była jasność: będzie można powtarzać tylko wtedy, kiedy to dziecko urodziło się w pierwszej połowie roku, bo w tej drugiej to już nie.
Proszę państwa, naprawdę poruszamy się w oparach absurdu. Ja mam nadzieję, że pani premier nie zdawała sobie sprawy z kuriozalności tych propozycji, bo inaczej naprawdę trudno mi to wytłumaczyć. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam nadzieję, że już nikt nie ma wątpliwości po tej dyskusji, że tu wszystko jest odwrotnie, niż powinno być
, bo co prawda będziemy mieć szerokie konsultacje, one będą trwały nawet pół roku, tylko będą już po przegłosowaniu tego projektu, więc w zasadzie po co.
Cały czas państwo mówicie, że jesteście bardzo otwarci na konsultacje, ale dlaczego nie zgodziliście się na wysłuchanie publiczne w tej sprawie? Dlaczego to wszystko dzieje się w takim tempie?
Przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy mają inne zdanie niż Ministerstwo Edukacji Narodowej...
...nie mieli tak naprawdę możliwości, żeby zabrać głos.
To, że nie słyszy się pewnych rzeczy, wcale nie znaczy, że nie bierze się za nie odpowiedzialności.
Bierzecie państwo całkowitą odpowiedzialność za wielki chaos, wielki bałagan i wielki wysiłek, który na pewno nie doprowadzi do dobrej zmiany...
...chyba że przez dobrą zmianę rozumiemy to wszystko
, co dzieje się w tej Izbie przez ostatni miesiąc, ale to już jest zaprzeczenie samemu sobie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Nie wiem, czy pan jest na sali. Wysoka Izbo! Zacznę od pani posłanki Zuby. Pani poseł, apelowała pani do nas, żebyśmy szanowali Polaków, więc chciałabym, żebyście państwo zaczęli, jeżeli chodzi o ten szacunek, od siebie, bo jeżeli ktoś swoich przeciwników politycznych wyzywa od komunistów, złodziei, jeżeli ktoś mówi o swoich przeciwnikach politycznych, że kwilą, porównując ich tym samym do świń, to naprawdę trudno, żeby poważnie traktować jakikolwiek apel o szacunek. Tak że zacznijcie od siebie.
Jeżeli chodzi o temat dzisiejszej debaty...
Wiceminister Jaki dwa dni temu powiedział o tym wprost. Tak że proszę się nie oburzać, tylko zacząć szanować Polaków, swoich przeciwników politycznych również.
Jeżeli chodzi o temat dzisiejszej debaty, czyli o budżet, to ja mam takie przeświadczenie, że państwo przyjęliście metodę właściwą tak naprawdę dla kilkuletnich dzieci, to znaczy, że jeżeli czegoś nie widzę, to uznaję, że tego nie ma. Efekt jest taki, że nie tylko nie jesteście w stanie państwo uszanować faktów, ale również nie jesteście państwo w stanie uszanować ludzi, którzy później te decyzje, które państwo podejmujecie, będą musieli wprowadzać w życie. Tak dalece nie jesteście w stanie dostrzec faktów czy efektów swoich działań, że nawet nie zauważyliście, że powinniście zrobić korektę w budżecie ze względu na to, że wprowadziliście bardzo szybko ustawę cofającą reformę dotyczącą sześciolatków. Udajecie tak naprawdę, że efektów finansowych...
...tej reformy nie będzie. To, że państwo tego nie chcecie zobaczyć albo nie potraficie zobaczyć, to naprawdę nie znaczy, że tego nie ma. Oczywiście efekt cofnięcia reformy dotyczącej sześciolatków będzie i zobaczycie państwo pierwsze tego rezultaty już w marcu, kiedy będzie nabór do przedszkoli. Trzeba się liczyć z tym - i Ministerstwo Finansów zwykle przyjmuje tu scenariusze pesymistyczne - że cofnięcie tej reformy spowoduje zwolnienie nauczycieli, spowoduje sytuację, w której będziecie wymagać państwo od samorządów, żeby znalazły się miejsca w przedszkolach, a tych miejsc w przedszkolach nie będzie, spowoduje bardzo poważne skutki finansowe, daleko wykraczające poza te 80 mln zł, które państwo w tej korekcie budżetu zapisali. 80 mln zł to jest pesymistyczny scenariusz, który należy zakładać dla samego miasta Warszawy, a Warszawa nie jest jedynym miastem w Polsce. Konsekwencje tego będą daleko idące. I bardzo prosiłabym, żebyście państwo w końcu postanowili szanować fakty. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zgłaszam wniosek formalny o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów, dlatego że uważam, że jednak cała Izba powinna się dowiedzieć, dlaczego rząd zdecydował się na wyrzucenie dwóch bardzo znanych hodowców koni arabskich. Mam na myśli tutaj szefa Janowa Podlaskiego oraz Michałowa. Jeden z nich jest wiceszefem Światowego Związku Hodowców Koni Arabskich, drugi dostał od państwa w grudniu nagrodę i kilka lat temu został uznany za najlepszego hodowcę świata.
Tymczasem państwo wyrzuciliście tych dwóch bardzo znanych i szanowanych hodowców i w Janowie Podlaskim szefem został człowiek, który, jak sam przyznaje, do niedawna konia oglądał tylko z daleka, natomiast już wie, że będzie to jego życiową pasją. Tak się przedziwnie składa, że jest to sympatyk Solidarnej Polski. Dlatego bardzo chętnie się dowiem, co państwem kierowało, panie ministrze Jurgiel, że odwołano dwóch szanowanych, dbających o hodowlę hodowców pracujących w tym zawodzie przez prawie 40 lat na rzecz osób, które same przyznają, że konia widziały wyłącznie z daleka.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zgłaszam wniosek formalny o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów
z prośbą o rozszerzenie porządku obrad o informację ministra rolnictwa o tym, co dzieje się w stadninie w Janowie Podlaskim.
Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Trzy tygodnie temu minister rolnictwa udowadniał, że musiał odwołać szefa stadniny w Janowie Podlaskim, dlatego że nie dopilnowano sytuacji, w której trzeba było zastosować eutanazję wobec jednej z klaczy. Był bardzo surowy w tym osądzie.
Otóż, proszę państwa, wczoraj już pod nowym kierownictwem w tej samej stadninie miała miejsce dokładnie taka sama sytuacja.
W związku z tym, panie ministrze, albo w dalszym ciągu uznaje pan, że takie sytuacje wiążą się z zaniechaniami, i wtedy szef stadniny, ten nowy, powinien dzisiaj stracić pracę, albo uznaje pan, że są to nieszczęśliwe wypadki, i wtedy nie ma żadnego powodu do odwołania tego szefa, którego odwołał pan 4 tygodnie temu. Uważam, że jest pan nam winien tę informację. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam trzy pytania. Po pierwsze, chciałam zapytać rząd, dlaczego państwo nie uczycie się na własnych błędach. Postanowiliście ręcznie sterować zmianami w stadninach w Janowie Podlaskim i Michałowie i efekt tego mamy bardzo widoczny. Co więcej, musicie państwo się w tej chwili wycofywać ze swoich decyzji i musicie odsuwać od szefowania stadninie człowieka, którego tam postawiliście, i ogłaszacie teraz konkurs.
Moje drugie pytanie. Skąd taki absurdalny pomysł, żeby akurat ustawa, która ma regulować zadania ministra, była projektem poselskim? Przyznam szczerze, że to budzi moje wielkie zadziwienie. Jestem posłem po raz trzeci i wydawać by się mogło, że co jak co, ale ustawy, które dotyczą bezpośrednio prac ministra, powinny być ustawami rządowymi. Myślę, że minister sam powinien chcieć się dowiedzieć, chcieć znać opinie różnych środowisk...
...jeżeli chodzi o tę pracę, którą ma w przyszłości wykonać.
Pytanie trzecie będzie dotyczyło spraw personalnych. Po pierwsze, od dłuższego czasu nie jestem w stanie się dowiedzieć, może przy okazji dzisiaj się dowiem, czy pani prezes Durmała, czyli szefowa Michałowa, jest prezesem pełniącym obowiązki czy już pełnoprawnym prezesem. Próbuję się tego dowiedzieć, od ministra Jurgiela, ciągle nie mogę. Po drugie, w kontekście spraw w Janowie i Michałowie pojawiały się dwa nazwiska. Pierwsze nazwisko to Jan Dobrzyński, drugie nazwisko - Andrzej Wójtowicz.
Środowisko końskie jest zaniepokojone ich obecnością i tym, co ci panowie robią wokół spraw związanych z końmi, więc chciałabym się dowiedzieć, czy któryś z tych panów jest brany pod uwagę jako przyszły...
...szef klubu wyścigów konnych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Trzy pytania.
Po pierwsze, dlaczego państwo nie uczycie się na własnych błędach? Postanowiliście ręcznie sterować stadninami i przegraliście. W tej chwili musicie wyrzucać człowieka, którego sami postawiliście na czele stadnin. To pytanie pierwsze.
Pytanie drugie, do pani premier. Pani premier, 11 marca złożyłam w KPRM wniosek 25 tys. osób sprzeciwiających się zmianom w stadninach. Z tego co wiem, w ciągu 21 dni powinnam była dostać odpowiedź na to pytanie. Minęło 6 tygodni. Jak wygląda wasza dobra zmiana, to wiem, ale myślałam, że przynajmniej umiecie odpowiadać na listy.
Pytanie trzecie. Nie mogę się dowiedzieć od ministra Jurgiela od kilku tygodni, jakie znaczenie w tej całej historii ma wasz senator Jan Dobrzyński, prywatnie hodowca koni będący w osobistym
zatargu z jednym ze zwolnionych szefów stadnin. Proszę o odpowiedź.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pół roku waszego rządu i chaos w edukacji, jakiego jeszcze nie widzieliśmy. Bardzo wiele błędów i wszystkie te błędy mają jeden wspólny mianownik. Tym wspólnym mianownikiem jest...
...brak wyobraźni, bo tylko brakiem wyobraźni można wytłumaczyć sytuację, w której nie rozumiecie, co będą czuły dzieci, które bardzo dobrze czuły się w I klasie i będą tę I klasę powtarzać. Tylko brakiem wyobraźni można wytłumaczyć sytuację, w której nie chcecie zrozumieć, co czują nauczyciele wczesnoszkolni, którzy od 1 września nie będą mieli pracy.
Tylko brakiem rozumowania przyczynowo-skutkowego można tłumaczyć to, że nie chcecie pojąć, że już samą zapowiedzią likwidacji gimnazjów podcięliście skrzydła. Jeszcze nie podjęliście decyzji, a skrzydła już zostały podcięte.
Ostatnio, jak rozumiem, pani minister edukacji postanowiła ratować swoją reputację bliską współpracą z państwem Elbanowskimi, więc rozumiem, że nie ma lepszego dowodu na to, że wyobraźnia nie jest pani mocną stroną. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pani minister edukacji przed chwilą powiedziała, że z powodu waszej reformy nie zostanie zwolniony ani jeden nauczyciel wczesnoszkolny. Chciałam zapytać, czy jeżeli tak się stanie, czy jeżeli chociaż jeden z nauczycieli wczesnoszkolnych zostanie zwolniony w wyniku tej reformy...
...to pani zdymisjonuje panią minister edukacji.
Korzystam z czasu.
Pani minister, jeżeli pani tą wypowiedzią chciała nas przekonać, że jednak ma pani wyobraźnię, to słabo pani wyszło...
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pani minister, nie tylko nie zawsze pani mówi prawdę, ale często pani mówi bzdury.
Jedną z tych bzdur mieliśmy okazję usłyszeć w momencie, kiedy był państwa audyt. Powiedziała pani wtedy tak: Żaden nauczyciel nie zostanie zwolniony z tego powodu, że cofnęliśmy reformę sześciolatków.
Albo to jest bzdura, albo to jest po prostu kłamstwo, ponieważ już ponad 7 tys. nauczycieli z tego powodu straciło pracę.
Po drugie, proszę państwa, mówicie o szacunku dla samorządu, to powiedzcie mi: Dlaczego nie przygotowaliście zmian, które dotykają samorządu na poziomie prac rządowych nad tą ustawą, tylko wprowadziliście wszystkie poprawki, które są trudne do przyjęcia dla samorządów, dopiero wtedy, kiedy już pracowaliśmy w komisjach? To jest po prostu zwyczajny strach przed samorządami. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Rok 2015 to kolejny dobry rok polskiej edukacji. Mam obawy, że to był ostatni dobry rok. Rzeczywiście lata 2007-2015 to czas, w którym subwencja oświatowa wzrosła z 28 mld do ponad 40. To był również czas wysokich podwyżek dla nauczycieli, kilkanaście miliardów złotych, przeciętnie płaca nauczycieli wzrosła o 50%. To również czas elementów polityki prorodzinnej, czyli przedszkola za złotówkę - 1,5 mld rocznie.
To również czas wprowadzenia darmowych podręczników. Rok 2015 to pierwszy rok, w którym darmowe podręczniki objęły prawie 2 mln uczniów, to jest kolejny rok, w którym 1600 mln zł przeznaczono na to, żeby rodzice nie musieli płacić za przedszkole, to jest również czas programu ˝Książki naszych marzeń˝, czyli 20 mln zł dedykowane bibliotekom szkół podstawowych po to, żeby mogły uzupełniać swoje księgozbiory. Tak że to jest bardzo dobry rok. Jedyne, co mnie martwi, to sytuacja na rok 2016, czyli sytuacja, że co prawda zdecydowaliście państwo, że dzieci będą się uczyć czytać w przedszkolu, ale nikt nie powiedział ani jednego słowa, z jakich podręczników te dzieci będą korzystać w tych przedszkolach i kto za te podręczniki zapłaci. Nasze obawy budzą również zmiany w wagach subwencyjnych - dosyć nagłe, bez konsultacji odebranie środków tym, którzy prowadzą nauczanie domowe. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Zastanawiałam się, jak jednym słowem określić pani propozycję. Myślę, że najlepszym słowem, które oddaje tę propozycję, jest bezmyślność. Nie mam żadnych wątpliwości, że zmiany proponowane przez panią są nieodpowiedzialne i jedyny skutek, jaki przyniosą, to będzie wielki chaos, a nie żadna dobra zmiana, o której ciągle państwo mówicie. W dodatku, słuchając pani wystąpień, widzę taką wewnętrzną sprzeczność pomiędzy tym, co pani proponuje, a tym, w jaki sposób to pani tłumaczy.
Otóż mówi pani tak: jest niż demograficzny, w związku z tym musimy coś z tym zrobić. Jaka jest pani propozycja? Otóż pani propozycja na niż demograficzny jest taka, żeby szkół podstawowych było więcej. Teraz mamy 12,5 tys. szkół podstawowych, gimnazjów mamy 7,5 tys. Jest apel o to, żeby gimnazja przekształcały się w szkoły podstawowe, więc rozumiem, że efektem i jakby takim sposobem na to, że jest niż i taka sytuacja, w której jest mniej uczniów, jest zwiększenie, znaczne zwiększenie liczby szkół podstawowych. Jak to się trzyma kupy, nie wiem.
Mówi pani tak: chcemy, żeby wrócić do tego systemu 8+4, ponieważ chcemy, żeby dzieci się w szkole czuły bezpiecznie. Okej, tylko jako minister edukacji powinna pani wiedzieć, że największe zagrożenie przemocą jest w szkole podstawowej. W związku z tym remedium na to, że jest niebezpiecznie, pani propozycja jest taka, żeby do tej grupy, która jest najbardziej zagrożona przemocą, dołączyć dwa kolejne roczniki. Trzyma się kupy? Raczej nie.
Mówi pani tak: musimy zapewnić pracę wszystkim nauczycielom. W związku z tym zapisuje pani w projekcie ustawy, że każdy nauczyciel gimnazjum z automatu stanie się nauczycielem szkoły podstawowej. Ja nie wiem, czy to jest arogancja, czy to jest ignorancja, natomiast nie ma żadnych wątpliwości, że to jest wyłącznie przerzucenie odpowiedzialności na samorządy. Co się będzie działo? Szkoła podstawowa będzie miała osiem klas. Jeżeli teraz mamy zespół szkół, gdzie jest szkoła podstawowa i gimnazjum, mamy dziewięć roczników. A więc będziemy mieli roczników osiem, o jeden rocznik mniej. Jako żywo dla ośmiu roczników potrzebujemy trochę mniej nauczycieli niż dla dziewięciu. De facto będziemy mieli siedem roczników, dlatego że decyzją pani z początku tego roku mamy pusty rocznik, który będzie szedł przez wszystkie etapy edukacji, więc w ciągu najbliższych lat będziemy mieć szkołę podstawową, która będzie miała siedem roczników. Proszę mi powiedzieć, czy to jest arogancja, czy ignorancja z pani strony, że nie jest sobie pani w stanie wyobrazić sytuacji, w której grupa, która dzisiaj pracuje z dziewięcioma rocznikami, będzie dokładnie w tym samym składzie pracowała z siedmioma rocznikami.
Przyznam szczerze, że bardzo się ucieszyłam, kiedy państwo zrealizowali nasz postulat dotyczący likwidacji egzaminów po VI klasie. Tylko niestety teraz się zmartwiłam, bo się okazało, że pani minister nie zrozumiała, dlaczego pani ten egzamin zniosła. Nasz postulat wziął się z tego, że efekt uboczny tego egzaminu, czyli rankingowanie szkół, przewyższył wszystkie korzyści, które z tego egzaminu powinny wynikać.
Teraz się okazuje, że egzamin będzie nie po VI klasie, tylko po VIII klasie, czyli w zasadzie będzie to samo, a rankingowanie szkół będzie dokładnie takie samo. Co więcej, natychmiast wrzucamy tę młodzież w sytuację trudniejszą niż była wcześniej, dlatego że wiadomo, że egzamin po VI klasie miał tylko sprawdzać, jak to wygląda w całym roczniku dzieci, a teraz to już będzie egzamin, który będzie egzaminem de facto wstępnym na wyższe etapy edukacji.
Od dawna próbuję się dowiedzieć, jaki cel ma państwa reforma. Ja tego nie wiem. To znaczy rozumiem, że jest to postulat państwa elektoratu, rozumiem i szanuję, tylko tak się składa, że największymi przeciwnikami gimnazjów są ci, którzy w tych gimnazjach nigdy nie byli, natomiast ci, którzy te gimnazja kończyli, wręcz odwrotnie, są zwolennikami pozostawienia status quo.
Ostatnie zdanie. Ciągle pani powołuje się na to, że Polacy tak chcieli, że tak chciał suweren.
Otóż debata, o której pani ciągle mówi, była pseudodebatą. Stan początkowy i stan końcowy są dokładnie takie same. Nie wysłuchała pani żadnej racji, z którą nie było pani po drodze. Zapewniam panią, mogę pani pokazać całe stosy listów, które piszą zrozpaczeni rodzice
mówiący ˝nie˝ pani zmianie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Sprostowanie krótkie. Krótka lekcja matematyki. W naszym systemie również uczeń uczył się 13 lat, tylko zaczynał tę naukę w przedszkolu w wieku lat 5, więc to jest dalej dokładnie to samo 13 lat, tylko w tej chwili szkoła podstawowa, jak rozumiem, będzie trwała 8 lat, a nie 9, czyli skracacie o 1 rok ten etap edukacji, który jest wspólny dla wszystkich. I rozumiem, że jeżeli pani jest pierwszym ministrem, który dotrzymuje słowa, to minister Prawa i Sprawiedliwości w kadencji 2005-2007 słowa nie dotrzymywał. Tak należy to rozumieć, tak?
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz. Pani poseł, my nie jesteśmy psami. I ponieważ to się powtarza, to znaczy pani minister mówi, że opozycja powinna milczeć, pani poseł mówi, że wystąpienia posłów to jest powtórka z rozrywki, inny poseł PiS w czasie posiedzenia komisji mówi, że opozycja powinna milczeć, chciałam powiedzieć o jednej rzeczy, pani może tego nie wiedzieć. Otóż parlament sprawuje funkcję kontrolną nad pracami rządu. W związku z tym minister ma obowiązek odpowiadać na pytania posłów.
Mamy pełne prawo o to pytać.
I uważam, że mówienie o tym, że możemy tylko milczeć, jest po prostu impertynencją, jeżeli chodzi o sprawy związane z edukacją.
Pani minister, rzeczywiście bardzo trudno nam się będzie porozumieć z bardzo prostego powodu, dlatego że założenia, na których wy opieracie swoją reformę, my uważamy za fałszywe. To znaczy my się nie zgadzamy w zupełnie podstawowej rzeczy, czyli w tym, czy gimnazja spełniły swoją rolę, czy też swojej roli nie spełniły. W związku z tym wszystko, co jest konsekwencją tego pierwszego założenia, musi nas różnić. Otóż my tutaj przedstawiamy informację, przedstawiamy dane, dzięki którym możemy ze spokojem sumienia powiedzieć: tak, gimnazja się sprawdziły. Rzeczywiście, początki były trudne, mówimy o sytuacji sprzed 14, 15 lat, ale one się sprawdziły. Pokazuje to bardzo wiele różnych badań, w tym badania, na które wszyscy się tutaj powołujemy. Pytamy panią o badania, które miałyby wskazywać na coś zupełnie przeciwnego, i z tym jest już znacznie gorzej.
Ja mam takie przeświadczenie, że państwo chcecie nam zafundować sentymentalny powrót do przeszłości, do takiej PRL-owskiej szkoły, do której obie chodziłyśmy, i że państwo w ogóle nie zauważacie, że przez świat przetacza się debata, jak ma funkcjonować edukacja w XXI w., że wy tego w ogóle nie zauważacie, że w ogóle nie zauważacie tego, że potrzebne są kompetencje miękkie, że potrzebna jest współpraca, umiejętność współpracy, otwarcie na ryzyko. Bo pani mówi: nowoczesna szkoła, i rozumie pani przez to szerokopasmowy Internet. Okej, ale oprócz tego co jeszcze? Otóż w moim przeświadczeniu wszystkie te zmiany, które państwo proponujecie, na samym końcu nie przyniosą żadnej dobrej zmiany dla ucznia, jeżeli nauczyciel będzie pracował z tym uczniem dokładnie tak samo, jak pracuje z nim w tej chwili. To jest wielka zmiana, wiele zamieszania, kłopotów, niepewności, a na samym końcu z punktu widzenia ucznia będziemy dokładnie w tym samym miejscu, dlatego że my potrzebujemy zupełnie innych instrumentów. I oczywiście, jeżeli pani uważa, że trzeba inaczej z uczniem pracować - okej, tylko to nie wymaga tego typu zmian. To wszystko, o czym pani mówiła w ciągu tych 10 minut, można zrobić, nie likwidując gimnazjów. A więc mam takie przeświadczenie, że jedynym powodem tej państwa reformy jest sentymentalny powrót do przeszłości. Wciąż chciałabym się dowiedzieć, jaki ma być efekt tych zmian. Ktoś z państwa powiedział, że ważne jest szkolnictwo zawodowe. Bardzo ważne, i akurat cieszę się z tego, że państwo kontynuujecie naszą pracę, ale naprawdę nie trzeba likwidować gimnazjów, żeby tworzyć dwustopniowe szkoły branżowe, to jest po prostu nieporozumienie.
I ostatnia sprawa, trochę osobista. Nie wiem, jaki macie państwo kłopot z niepublicznymi szkołami. Akurat wszystkie moje dzieci chodziły do szkoły podstawowej publicznej, później rzeczywiście poszły do szkoły niepublicznej. Szkolnictwo niepubliczne jest elementem polskiego szkolnictwa od 1989 r., walczyła o nie ˝Solidarność˝. I powiem tak: budzi powszechny szacunek, także Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, który tak nie mógł przeboleć, że Marta Kaczyńska nie dostała się do szkoły, którą on szanował, że nawet opisał to w swoich wspomnieniach.
Tak że więcej szacunku. Mieliście w swoim gronie dyrektorów szkół niepublicznych w zeszłej kadencji, zatem więcej pokory i szacunku. Dziękuję.
