Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska przedstawię stanowisko naszego klubu wobec poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo wodne przedstawionego w druku nr 105.
Jeśli mówimy o transpozycji postanowień zarówno dyrektywy 2013/39/WE zmieniającej dyrektywy w zakresie substancji priorytetowych w dziedzinie gospodarki wodnej, jak i transpozycji postanowień dyrektywy 2014/80/UE z 20 czerwca 2014 r. zmieniającej załącznik 2. do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony wód podziemnych przed zanieczyszczeniem, pogorszeniem ich stanu, to oczywiście te zmiany popieramy, tym bardziej że to są zmiany identyczne z projektem przygotowanym przez Platformę Obywatelską na końcu poprzedniej kadencji. Są one poprawnie przygotowane i należy je jak najszybciej wprowadzić. Również jeśli chodzi o pozwolenia wodnoprawne, to, co ułatwia pracę zarówno inwestorom, jak i samorządom, jak najbardziej jest godne poparcia.
Natomiast absolutnie nie możemy się zgodzić z przepisami wprowadzanymi w zakresie zarządzania ryzykiem powodziowym, bo dzisiejsze przepisy mówią o tym, że samorządy, pracując nad swoimi dokumentami planistycznymi, mają obowiązek wprowadzania, uwzględniania w tych dokumentach przedstawionych na mapach zagrożenia powodziowego oraz mapach ryzyka powodziowego granic obszarów szczególnego zagrożenia powodzią. Fakultatywność, którą proponują posłowie wnioskodawcy, jest nie do przyjęcia. Nie do przyjęcia jest również tłumaczenie, że jest to tymczasowa fakultatywność, bo to może tylko nasuwać podejrzenia, po co tę tymczasową fakultatywność wprowadzamy. Czy po to, żeby załatwić czyjeś interesy w tym zakresie, czy po to, żeby rzeczywiście usprawnić pracę samorządów? Na pewno nie, dlatego że jeśli samorządy nie uwzględnią tych zagrożeń w dokumentach planistycznych, to będą narażone na wielkie koszty związane z potencjalnymi odszkodowaniami, ponieważ to one wydają zgody na zabudowy, również na terenach potencjalnie zalewowych, a jeśli takie zgody wyrażą, to inwestorzy będą mogli oczekiwać odszkodowań w przypadku zaistnienia zagrożenia powodziowego.
Absolutnie, na pewno też nie do przyjęcia są zmiany, które mówią o, jak to pan poseł przedstawiciel PiS-u raczył powiedzieć, porządkowaniu spraw związanych z zarządzaniem gospodarką wodną, ponieważ w trakcie prac komisji padły też takie słowa, że nie macie państwo kadr, w związku z tym wprowadzacie zapisy, na podstawie których będzie można powierzać pełnienie obowiązków osobom nieprzygotowanym merytorycznie i nie wiadomo, na jaki czas, dlatego że nie ma żadnej klauzuli czasowej, w której będzie można powoływać na stanowiska pełniących obowiązki zarówno prezesa, zastępcę prezesa czy dyrektorów regionalnych.
Nieopatrznie pozwalnialiście, zaczęliście zwalniać te osoby i jest luka, którą trzeba załatać. Na pewno nie w taki sposób, bo do pełnienia takich funkcji muszą być osoby przygotowane merytorycznie, a jeśli mają je pełnić czasowo, to musi być określony moment, w którym one będą podlegały weryfikacji.
W związku z tym, panie marszałku, ponieważ takie zapisy są rzeczywiście nie do przyjęcia i one stwarzają tutaj zagrożenie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo - tu mówię o tych dokumentach planistycznych, bo to są dokumenty, które powinny być strategiczne w ochronie przeciwpowodziowej, jak również o regulacjach dotyczących zarządzania tak ważnym obszarem naszej gospodarki - one są nie do przyjęcia, dlatego też w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej składam poprawki na ręce pana marszałka. Od głosowania nad tymi poprawkami uzależnimy nasze głosowanie nad całością projektu ustawy.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam pytanie do pani premier. Powszechnie wiadomo, że ma pani kłopoty kadrowe. Niechlubne przykłady: niedoszły minister gospodarki morskiej, dwudniowy prezes PKP czy pan minister Kamiński, którego prezydent musiał ułaskawić, żeby mógł on pełnić swoją funkcję. Zwalniacie nocą fachowców i są problemy w zarządzaniu, również w gospodarce wodnej. Dlatego wprowadzacie przepis, na podstawie którego na dyrektorów regionalnych, wiceprezesa, a nawet prezesa gospodarki wodnej będzie można zatrudniać ludzi bez kwalifikacji, bez konkursów, jako pełniących obowiązki i bez określenia czasu, w jakim będą oni pełnili tę funkcję.
Oczywiście uprzedzę tutaj ewentualne uwagi. Nam też się czasami to zdarzało, jak w przypadku dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale to były przypadki, to były jednostki. Natomiast wy chcecie wprowadzić to jako regułę powszechnie obowiązującą.
Pani premier, pytanie: Czy tak wygląda ta dobra zmiana?
Czy ta dobra zmiana jest tylko dla waszych ludzi?
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Rząd Platformy Obywatelskiej razem z Zarządem Województwa Lubuskiego doprowadził do oddłużenia wojewódzkiego szpitala w Gorzowie Wielkopolskim. Niebagatelna kwota - ponad 250 mln zł. Rząd Platformy Obywatelskiej zabezpieczył również budowę bazy ratownictwa lotniczego. I to jest bardzo dobre. Natomiast mapa potrzeb zdrowotnych opublikowana przez ministra zdrowia pokazuje, zresztą nie tylko mapa, ale i potrzeby zdiagnozowane wcześniej dotyczą tego, że w Gorzowie powinien powstać ośrodek radioterapii. Jednak pan minister nie wpisał pieniędzy w budżecie na ten ośrodek, a powinny być one zapisane. Stąd taka poprawka i bardzo proszę o poparcie tej poprawki.
A skoro jesteśmy w Gorzowie, pani premier, to chciałam zadać jeszcze jedno pytanie. Podczas kampanii wyborczej była pani w Gorzowie, obiecała wsparcie powstania akademii gorzowskiej, stosowny
wniosek się pojawił. Bardzo mnie to cieszy, ale proszę mi powiedzieć...
Ale, pani poseł, niestety czas się skończył, tak że bardzo dziękuję.
...gdzie są zapisane pieniądze na wsparcie tej akademii. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Linia kolejowa nr 203 to historyczna linia Berlin - Królewiec. Zaręczam z pełną odpowiedzialnością, że nie kryje się za tym żadna ukryta opcja niemiecka, tylko przemawia za tym interes mieszkańców. Za czasów rządów Platformy Obywatelskiej wydaliśmy 60 mln na remont odcinka Kostrzyn - Gorzów. 80 mln jest przeznaczone na remont gorzowskiej estakady. Potrzebne są kolejne pieniądze m.in. na elektryfikację tej kolei. Panie ministrze Andrzeju Adamczyk, bardzo proszę o te pieniądze, bo jest możliwość uruchomienia alternatywnej trasy i połączenia Bydgoszcz - Piła - Krzyż - Szczecin - Gorzów bez konieczności zmiany lokomotywy na spalinową. Oszczędza to 20-30 minut, ale też oszczędza pieniądze, i o to tutaj w tym wszystkim chodzi. Czas na kolej. Myślę, że pan, który pracował tyle lat w Komisji Infrastruktury, doskonale o tym wie. Pieniądze na kolej są, proszę o te pieniądze.
Panie Marszałku! Pani Premier! Po tym, jak wybudowaliśmy 3,5 tys. km autostrad i dróg szybkiego ruchu, 8,5 tys. km dróg lokalnych, tzw. schetynówek, przyszła pora na obwodnice.
Jedna z takich obwodnic to jest obwodnica Krosna Odrzańskiego, która została wpisana do ˝Programu budowy dróg krajowych˝, i niestety nie znalazły się pieniądze na realizację tej obwodnicy, a to jest, proszę państwa, 110-letni most, który nie jest przyzwyczajony do obciążenia takiego jak 14 tys. pojazdów na dobę, to jest transport pojazdów wojskowych, to jest drewno Kronopolu, to są w przyszłości złoża węgla brunatnego.
Panie Ministrze Andrzeju Adamczyk! Ja wiem, że zaraz usłyszę, że przesadziliśmy z szacowaniem ˝Programu budowy dróg krajowych˝, ale to nie jest prawda i pan o tym wie. Ale jeśli nawet tak, to dlaczego akurat tę inwestycję
pan wycina z tego programu?
A po drugie...
Dziękuję, pani poseł. Dziękuję bardzo, minuta minęła.
...jeśli pan wziął na siebie cud realizacji mieszkań za 2,5 tys. za m
...
Do pytania zapisał się pan poseł Maciej Małecki.
Bardzo proszę, panie pośle.
Pani poseł, czas minął.
...to myślę, że spokojnie sobie pan poradzi z realizacją również tej obwodnicy.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Gdyby było rzeczywiście tak, jak na początku przedstawiał to pan poseł sprawozdawca, to wszystko byłoby okej, bo rzeczywiście parki narodowe należy doposażyć, trzeba wzmocnić ich funkcjonowanie. Stąd też, czytając projekt ustawy, nikt nie miał wątpliwości co do tego, że jest to projekt, który należy poprzeć, ale... I właśnie wszystko tkwi w szczegółach.
Na wczorajszym posiedzeniu komisji doszło do kuriozalnych prób wrzucenia poprawek, po pierwsze, niezgodnych z konstytucją, po drugie, odbiegających daleko od przedłożenia sejmowego tego projektu. Przypomnę, że projekt jest projektem poselskim, jak się okazało, niedopracowanym, który wymaga kilku poprawek, ale najgorsze jest to, że w trakcie prac w komisji posłowie PiS-u próbowali, tak jak powiedziałam, wrzucić zapisy, ja bym to nazwała, kadrowe, dlatego że próba pierwszej poprawki - na szczęście panowie i panie, którzy chcieli to wnioskować, wycofali się z tego - dotyczyła doposażenia nadleśniczych w takie uprawnienia, żeby mogli bez żadnych ograniczeń zwalniać swoich pracowników. Niestety, jak legislatorzy sejmowi podnieśli, jest to absolutnie daleko odbiegające od przedłożonego projektu i przede wszystkim nieskonsultowane z odpowiednimi instytucjami wymaganymi w tym zakresie.
To jeszcze nic, bo po tym, jak zaczęliśmy procedować nad ustawą, okazało się, że na końcu jest najlepsza, że tak powiem, wrzutka. Mianowicie pod pozorem właśnie uzupełnienia składu Państwowej Rady Ochrony Przyrody w związku ze śmiercią prof. Skóry proponuje się coś, co doprowadzi do tego, że ci niepokorni członkowie Państwowej Rady Ochrony Przyrody, którzy wydają np. negatywne opinie dotyczące niszczenia Puszczy Białowieskiej, bo taką opinię Państwowa Rada Ochrony Przyrody co do planów ministra Szyszki wydała, po prostu będą usunięci, bo wpisuje się do projektu taki zapis, że minister będzie mógł odwoływać członków Państwowej Rady Ochrony Przyrody i będzie mógł po prostu zmniejszyć liczbę tych członków.
Przypomnę, że Państwowa Rada Ochrony Przyrody jest powoływana na 5-letnie kadencje. Kadencja obecnej kończy się w 2019 r. To jest 40 osób, fachowców, którzy pracują na rzecz ochrony przyrody i mają bardzo dużo do powiedzenia, którzy są swego rodzaju ciałem doradczym i patrzą w pewien sposób na ręce każdemu ministrowi ochrony środowiska, żeby nie było takich zakusów jak w chwili obecnej, dążących do niszczenia chociażby Puszczy Białowieskiej. To jest coś niesamowitego, że pod pozorem właśnie jakichś pozornych oszczędności, usprawnienia pracy wprowadza się takie regulacje, a to jest po prostu zamach na Państwową Radę Ochrony Przyrody, w konsekwencji zamach na naszą przyrodę, na nasze dziedzictwo narodowe.
Dyskusja na temat dodatkowych wyrębów w Puszczy Białowieskiej toczy się od kilku miesięcy i wiele organizacji protestuje. Również, tak jak powiedziałam, właśnie Państwowa Rada Ochrony Przyrody wydała negatywną opinię co do tego planu. W związku z tym, jeśli są opinie negatywne, należy zmienić Państwową Radę Ochrony Przyrody, wprowadzić tam swoich ludzi, a tych, którzy są niepokorni, którzy chcą chronić polską przyrodę, wyrzucić. I tyle na ten temat.
Tak że jako przedstawicielka klubu Platformy Obywatelskiej chcę złożyć poprawki, które po prostu odwrócą tę sytuację, czyli przywrócą zapisy pierwotne. Od tego, jak te poprawki będą przyjęte, będziemy uzależniali nasze stanowisko co do całego projektu ustawy.
Pani marszałek, na pani ręce poprawki. Bardzo proszę.
Panie Marszałku! Pani Premier! Puszcza Białowieska jest naszym dobrem narodowym, jest naszym dziedzictwem, jest unikatem na skalę światową. Jest też wpisana na listę dziedzictwa UNESCO. Ostatnio słyszymy coraz częściej o zamiarach dodatkowego wyrębu w Puszczy Białowieskiej. Państwowa Rada Ochrony Przyrody wydała miażdżącą, negatywną opinię co do tych planów.
Moje pytanie do pana ministra Szyszki. Czy zanim pan wytnie Puszczę Białowieską, zamierza pan wyciąć tych niepokornych członków Państwowej Rady Ochrony Przyrody, żeby nie wydawali negatywnych opinii? Czy taki jest prawdziwy zamiar tej poprawki wrzuconej do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o lasach i ustawy o ochronie przyrody?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, fundament i najlepsza wizytówka kulturalna tego miasta, obchodzi 70-lecie powstania. Można by pomyśleć: A cóż to jest 70 lat? Warto jednak pamiętać, iż miasto, w którym ma siedzibę, przez prawie 700 lat było niemieckim Landsbergiem i dopiero na początku 1945 r. stało się polskim Gorzowem. W 1945 r. po dotarciu do Gorzowa pierwszych polskich osadników to właśnie w ocalałym z wojennej pożogi budynku Stadttheater zorganizowano najpierw koncerty, a następnie amatorskie przedstawienia teatralne po polsku, aby mieszkańcy miasta mieli pewność, że są w Polsce.
5 stycznia 1946 r. swoją działalność zainaugurował profesjonalny teatr, a od 1947 r. scena nazywała się Teatrem Miejskim Ziemi Lubuskiej im. Juliusza Osterwy. Jako pierwszą wystawiono sztukę Józefa Korzeniowskiego pod tytułem ˝Stary kawaler˝. Odtwórcą roli tytułowej był pierwszy dyrektor gorzowskiego teatru Henryk Barwiński. Głód polskiej kultury i zapał aktorów były tak wielkie, że w pierwszym roku swojej działalności teatr miał 12 premier i wystawił blisko 200 przedstawień. Grał też w okolicznych miejscowościach.
Ważnym etapem w historii gorzowskiego teatru było objęcie funkcji dyrektora przez Irenę Byrską, która wraz z mężem Tadeuszem w latach 1963-1966 przeniosła do Gorzowa ideę teatru Juliusza Osterwy, tworząc ambitny repertuar z dala od głównych ośrodków kultury. Sprawdziła się zasada dobrego zespołu, ale bez gwiazd, który poradził sobie z ambitnymi utworami współczesnymi Herberta, Różewicza, Czyżewskiego czy Filipowicza.
Kolejnym ważnym etapem w historii teatru była w latach 1974-1977 dyrekcja Andrzeja Rozhina, który to stawiał na młodych aktorów i preferował najnowsze kierunki artystyczne. Pozostawił teatr na nieporównywalnie wyższym poziomie artystycznym, frekwencyjnym, organizacyjnym niż zastał. W teatrze debiutowali wówczas w roli reżyserów m.in. Bogdan Cybulski i Agnieszka Holland.
Teatr ma szczęście do wybitnych szefów, a obecny dyrektor naczelny i artystyczny Jan Tomaszewicz swoje zadanie wyśmienicie wykonuje od 2002 r. To pomysłodawca gorzowskich wieczorów kabaretowych, orędownik przywrócenia do życia przedwojennego teatru letniego. Przyczynił się do podniesienia rangi gorzowskich spotkań teatralnych.
Dziś, w dobie nowoczesnej techniki i postępu cywilizacyjnego, gorzowski teatr wciąż jest potrzebny. Nadal umacnia naszą tożsamość oraz ideę społeczeństwa obywatelskiego. Daje możliwość kontaktu z żywą, narodową i światową kulturą. Nic nie zastąpi bezpośredniego, żywego kontaktu aktora z publicznością. Teatr to miejsce, które stwarza przestrzeń bez uprzedzeń i ograniczeń, rozwijając naszą wyobraźnię oraz wrażliwość na otaczającą nas rzeczywistość.
Wszystkim byłym i obecnym pracownikom Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim bardzo, bardzo dziękuję, szczególnie za trudną i niezwykle ważną misję kształtowania widza wrażliwego na sztukę oraz pogłębienie potrzeby obcowania z kulturą. Dyrekcji i aktorom gratuluję dotychczasowego dorobku, życzę dalszych sukcesów, znakomitych przedstawień oraz wiernej publiczności i przychylnej krytyki. Jestem przekonana, że przed pracownikami Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim jeszcze wiele takich pełnych sukcesów jubileuszy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Rektor! Droga Młodzieży! Potencjalni Studenci! Jak to pan marszałek powiedział. Dzisiaj jest bardzo ważny dzień dla Gorzowa, ponieważ dzisiaj stawiamy kropkę nad i, nad projektem, który był wypracowywany latami przez różne środowiska.
Pani minister, jeśli chodzi o ten projekt, nie ma tu opozycji, żadnej, to jest nasze wspólne działanie, to jest działanie środowiska uczelnianego, to jest działanie samorządu, który przekazywał obiekty, który wspierał realizacje różnych projektów, to jest wsparcie samorządu województwa, to jest wsparcie wszystkich środowisk politycznych. Przez lata pracowaliśmy nad tym, ale trzeba przyznać, że najbardziej napracowała się pani rektor ze swoim zespołem. I tutaj w załączniku mamy przedstawione efekty tej pracy. Bo są obiekty, bo jest kadra, bo jest dorobek naukowy, bo są studenci, bo są plany. To plany bardzo ambitne i bardzo ważne dla Gorzowa, który jest miastem polskim dopiero od czasów powojennych, miastem wielokulturowym, wielonarodowym, wielowyznaniowym.
Trudno budować tożsamość w takim mieście, ponieważ przyjechali ludzie z różnych stron świata. Bez wątpienia uczelnia, uczelnia akademicka, to jest jeden z elementów budowania i wzmacniania takiej tożsamości.
Dzisiaj dodajemy tę kropkę nad i, bo wszyscy jesteśmy co do tego projektu głęboko przekonani. Jest to ważne, tak jak powiedziałam, dla Gorzowa, ale też dla całego województwa lubuskiego, ponieważ Gorzów i okolice to jest 40% mieszkańców całego województwa lubuskiego. Jesteśmy na pograniczu polsko-niemieckim i to też jest kolejny powód, dla którego mocny akademicki ośrodek w Gorzowie jest ważny i potrzebny, bo uczelnia już dzisiaj współpracuje z uczelniami niemieckimi, ze środowiskami, prowadzi wspólne działania, wspólne konferencje. Myślę, że to też jest ważne.
Ważne jest to również z tego powodu, że to środowisko, potencjalni studenci bardzo często nie mają innego wyboru, mianowicie z różnych powodów, najczęściej ekonomicznych, nie mogą studiować w miastach odległych od Gorzowa. Uczelnia, nasza akademia w Gorzowie da im taką szansę, da im dobry krok w przyszłość, da im przygotowanie i podstawy do tego, żeby mogli się rozwijać, jestem przekonana, że dla dobra całej naszej społeczności.
Wiemy wszyscy o tym, że były różne drogi do utworzenia akademii. Jedna z dróg to była możliwość połączenia z wydziałem zamiejscowym Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Z różnych powodów nie doszło do realizacji tego projektu, ale jestem przekonana co do tego, że prędzej czy później ta konsolidacja nastąpi, bo taka jest też racja stanu Gorzowa i województwa lubuskiego.
Gorąco będziemy wspierać ten projekt i mimo że - tak jak już wspomniała też pani minister - jest to swego rodzaju działanie na kredyt, jestem przekonana co do tego, że całe środowisko ten kredyt spłaci i to spłaci z odsetkami. Warto zainwestować, bo po prostu dotychczasowe dokonania, dotychczasowa współpraca i wspólne działanie różnych środowisk pokazują, że ten projekt będzie wspierany również dalej. Takie deklaracje padły ze strony pana wojewody, ze strony pana prezydenta Jacka Wójcickiego, ze strony marszałka województwa. Myślę, że każdy, kto będzie dzisiaj się wypowiadał, również moi koledzy będą to popierali i mówili: Tak, będziemy wspierać tę najmłodszą akademię w Polsce, ponieważ warto jej zaufać. Warto zaufać jej pracownikom, warto zaufać pani rektor, warto zaufać jej studentom. Myślę, że to jest dobre działanie i będziemy kiedyś się cieszyli, że przyłożyliśmy ten przysłowiowy palec do przycisku, głosując za tym projektem. Moi koledzy z klubu, mimo że mają różne wątpliwości, przede wszystkim jeśli chodzi o to działanie na kredyt, będą wspierać ten projekt i cieszę się, że udało się do takiego kompromisu doprowadzić. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! O tym, że akademia w Gorzowie jest potrzebna, mówiliśmy w trakcie debaty nad projektem ustawy. Dzisiaj wraca w druku nr 471. Jest sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży w sprawie senackich poprawek. Poprawki są cztery, tak jak wspomniała moja przedmówczyni, i wszystkie te poprawki poprawiają tylko zapisy naszej ustawy, doprecyzowują, powodują, że będzie większa przejrzystość we wprowadzaniu tej ustawy w życie.
Jak powiedziałam na początku, akademia w Gorzowie to jest praca wielu różnych środowisk, to jest oczekiwanie studentów, oczekiwanie pracodawców, to jest dostosowanie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej do potrzeb, które są na rynku oświatowym zarówno w Gorzowie, jak i w całym województwie lubuskim, to jest również wielka szansa dla naszego regionu. W związku z tym nie ma żadnych powodów, żadnych przeciwskazań, żeby nie popierać tej ustawy. Zresztą klub Platformy Obywatelskiej dał temu wyraz w głosowaniu nad projektem ustawy w Sejmie. Również w Senacie przeszło to znakomitą większością głosów.
Dzisiaj również jako przedstawicielka klubu Platformy Obywatelskiej chcę przekazać, że te poprawki wprowadzone przez Senat będziemy popierać, tak jak w całej rozciągłości popieraliśmy ustawę dotyczącą powołania Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Najpierw pytanie, myślę, retoryczne, które pozostanie bez odpowiedzi, do posłów wnioskodawców: Czy nie jest wam wstyd w Dniu Służby Celnej procedować ustawę, która właśnie rozwala całą Służbę Celną?
A teraz merytorycznie. W województwie lubuskim w Służbie Celnej jest zatrudnionych ok. 600 osób. Są to fachowcy, którzy swoim doświadczeniem, pracą skutecznie zwalczają przemyt, oszustwa akcyzowe, walczą ze zorganizowaną przestępczością. Dzisiaj już po raz kolejny ta grupa zawodowa staje przed wielką niewiadomą, jeżeli chodzi o swoją przyszłość, o byt swoich rodzin. Dodam, że w większości są to osoby 50+, którym trudno będzie znaleźć zatrudnienie w innych sektorach gospodarki.
Dlatego proszę o odpowiedź posłów wnioskodawców: Ile osób zostanie zwolnionych w województwie lubuskim? Jaki jest plan zmiany warunków zatrudnienia? Ile osób po raz kolejny już w swojej historii zawodowej będzie zmieniało miejsce zamieszkania, dezorganizując życie swoje i swoich rodzin? I na koniec: Jakie koszty tej reorganizacji poniosą celnicy, ich rodziny, ich najbliżsi? Nie mówię tutaj tylko o kosztach finansowych, ale też o takich zwykłych, ludzkich kosztach, które odbiją się na funkcjonowaniu rodzin celników. Dziękuję.
Pani minister, rozumiem, że instrukcje do urzędów marszałkowskich poszły i nowe umowy mogą być przygotowane, zmienione, ale przygotowując się do nowej perspektywy unijnej, zarówno samorządy, jak i szkoły, w tym oczywiście gimnazja, i publiczne, i niepubliczne, poniosły koszty wykonania dokumentacji, studium wykonalności, sporządzenia wniosków aplikacyjnych, niektóre konkursy są już ogłoszone. I co w takim przypadku? Projekty zgłaszane przez gimnazja mogą być odrzucane.
Pytanie: Czy ministerstwo przewidziało, co z tymi projektami? Kto poniesienie koszty przygotowania tych dokumentacji, a są to niemałe koszty? Czy być może ministerstwo przewiduje inną formę współfinansowania takich projektów, które są zgłaszane przez te placówki oświatowe?
