Pani Marszałek! Panowie Premierzy! Wysoka Izbo! Pani premier zaproponowała oświatowe tsunami. Pomijam fakt, że to oświatowe tsunami zniszczy wszystko to, co budowaliśmy, co kolejne rządy, samorządy, nauczyciele budowali w szkołach przez 25 lat. Ale przeraża mnie to, że zmiany ma wprowadzać minister, która o wycofaniu się z decyzji o obniżeniu wieku szkolnego mówi, że to decyzja bardzo prosta, że bardzo łatwo jest zmienić projekt ustawy. Zastanawiam się, czy to naiwność, brak wyobraźni, czy brak wiedzy. Rzeczywiście papier wszystko przyjmie, ale za zmianą ustawy i za słowami w ustawie muszą iść działania, które są wykonywane przez ludzi tam, na dole, w konkretnym samorządzie, w konkretnej szkole przez konkretnych nauczycieli, wójtów, burmistrzów.
Jeżeli ktoś mówi, że jest to łatwe, bo wystarczy tylko zmienić projekt ustawy, to znaczy, że w ogóle nie wie, co taka zmiana przynosi. Jeżeli to takie proste, to proszę odpowiedzieć na pytania: Jak w ciągu pół roku albo z jakich pieniędzy zostaną wybudowane przedszkola, tak aby od września było 300 tys. miejsc w przedszkolach? Przecież sześciolatki, które nie pójdą do szkoły, zostaną w przedszkolach, a to oznacza że trzylatki
i czterolatki po prostu w tych przedszkolach się nie zmieszczą. Skąd weźmiecie pieniądze na pracownie chemiczne, fizyczne dla gimnazjalistów? Jeżeli nie zbudujecie, nie wyposażycie tych pracowni, to gimnazjaliści będą mieli gorsze warunki nauki. Skąd weźmiecie pieniądze na dodatkową subwencję dla samorządów, dla samorządów gminnych, które stracą dwa roczniki uczniów, a więc będą miały mniejszą subwencję?
Pani poseł...
Jeżeli zmiany nauczania historii mają doprowadzić do modelu trzy ˝z˝, czyli zakuć, zdać, zapomnieć, to ja naprawdę współczuję polskim dzieciom, polskiej młodzieży. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Panie Minister! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałam sprostować informację pana marszałka, ponieważ klub Platformy Obywatelskiej wnioskował o wprowadzenie do porządku obrad informacji w sprawie planowanej antyreformy edukacyjnej, tj. wycofania się z obniżenia wieku szkolnego, skutkującej brakiem miejsc w przedszkolach dla trzy- i czterolatków, brakiem naborów w przyszłym roku szkolnym do klas pierwszych, masowymi zwolnieniami nauczycieli, psychicznymi i wychowawczymi konsekwencjami powtarzania klasy przez najmłodszych uczniów oraz drastycznym zmniejszeniem budżetów samorządów terytorialnych.
Po raz pierwszy w tej Izbie zdarzyło się, że większość sejmowa, czyli PiS, ocenzurowała tytuł informacji bieżącej. Rozumiem, że to jest w ramach pakietu demokratycznego i dobrego traktowania opozycji.
A teraz, wracając już do uzasadnienia wniosku. Otóż ta antyreforma kształcenia najmłodszych to jest antyreforma antyrozwojowa. Pani premier Beata Szydło w swoim wystąpieniu wiele razy powtarzała słowo ˝rozwój˝. A państwo tym najmłodszym obywatelom naszego kraju chcecie zaproponować coś, co jest całkowicie antyrozwojowe. Nie będę mówiła o tym, że późniejsze rozpoczynanie edukacji w stosunku do rówieśników w krajach Unii Europejskiej zmniejsza szanse edukacyjne, że to jest uderzenie w dzieci wiejskie, że to jest niewykorzystanie tego okresu, kiedy dziecko jest najbardziej chłonne i najwięcej może się nauczyć. Ale to, co państwo chcecie zgotować tym...
...najmłodszym dzieciom, to jest tragedia.
To jest po prostu coś, co się w głowie normalnego człowieka nie mieści. Otóż po pierwsze, odejście od reformy, od zmiany, od obniżenia wieku szkolnego spowoduje, że w przyszłym roku trzylatek nie dostanie się do przedszkola, a te dzieci, które dzisiaj w wieku 3 lat nie znalazły miejsca w przedszkolu, również tego miejsca w przedszkolu nie znajdą. To jest blokowanie możliwości powrotu do pracy matek małych dzieci, to jest uderzenie w dzieci wiejskie, którym ta wczesna edukacja jest najbardziej potrzebna.
Proszę, pani minister, nie mówić, że czeka 100 tys. miejsc w przedszkolach, bo tych miejsc będzie potrzeba 300 tys., a te 100 tys., o których pani mówi, to są przede wszystkim miejsca w przedszkolach prywatnych. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość chce obniżyć opłaty za przedszkola w taki sposób, żeby wyrzucić te najbiedniejsze dzieci do prywatnych przedszkoli, to gratuluję takiego rozwiązania. Ta antyreforma powoduje, że dziecko 6-letnie czy 7-letnie będące dzisiaj w klasie I będzie musiało zostać w I klasie, bo minister edukacji namawia rodziców do zostawiania dzieci w I klasie, i dziecko będzie stygmatyzowane na całe życie, bo ma zostać w I klasie.
Państwo proponujecie, aby te dzieci, które zostały odroczone, 90 tys. dzieci, które będą musiały pójść od września do szkoły, chodziły do klas zbiorczych albo, tak jak mówiła pani wiceminister, chodziły do klas łączonych. W XXI w. mówicie: Nie, nie, nie, chodźcie do klas łączonych, bo nam się podoba to, żeby w przyszłym roku nie było I klasy. Jeżeli w gminie wiejskiej będzie jedno dziecko albo dwójka dzieci, to one albo będą musiały kilka kilometrów jechać do szkoły, albo będą wtłoczone z dziećmi 7- i 8-letnimi do II klasy, bo minister edukacji wymyślił, że najlepiej uczyć je w klasach łączonych.
Podstawa programowa, książki, przygotowanie programów nauczania. Chcecie to zrobić w ciągu 6 tygodni? Kiedy nauczyciel pozna tę podstawę programową i kiedy do tego się przygotuje? I proszę nie mówić, że antyreforma PiS-u zapewni pracę nauczycielom, bo jeżeli nie będzie I klas
, to nauczyciele po prostu nie będą mieli miejsc pracy.
I jeszcze samorządy terytorialne. Dzisiaj samorząd terytorialny dostaje 5357 zł na jedno dziecko w klasie I.
Kiedy to dziecko zostanie w przedszkolu, to samorząd dostanie bardzo dużą kwotę, czyli 1273 zł, o 4 tys. mniej, razy 300 tys. - miliard dwieście. Skąd pani minister...
...weźmie pieniądze na rekompensatę dla samorządów braku subwencji oświatowej?
Patrzyłam również, panie pośle...
...na wypowiedzi posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jest godz. 1.15 w nocy, siedzimy tutaj...
Pani minister, bardzo proszę o..
...i też grzecznie czekaliśmy, aż skończą swoje wypowiedzi. Bardzo proszę, pani minister...
Bardzo dziękuję, pani minister.
...o ustosunkowanie się do tych pytań.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Usłyszeliśmy z tej mównicy wiele zaklęć. Miałam wrażenie, że słucham nie ministra edukacji, tylko lidera opozycji, który zamiast odpowiadać na pytania, co się stanie jutro, analizuje, kryje się, pokazuje winnych wszędzie, a to pani jest odpowiedzialna za to, co się stanie 1 września 2016 r., kiedy państwo planujecie antyreformę związaną z wycofaniem się...
Tak, antyreformę.
...z obniżenia wieku szkolnego. Mam konkretne pytanie, pani minister, bo pani opowiadała o tym, jak to dobrze będzie przedszkolakom od września 2016 r. Skąd i jakie kwoty dostaną samorządy terytorialne, żeby wybudować nowe przedszkola dla dzieci cztero- i trzyletnich, które w przyszłym roku będą chciały pójść do przedszkoli? W momencie kiedy nie będzie pani pozwalała na to, aby w szkołach istniały oddziały zerowe, i w momencie kiedy pozwoli pani na to, aby sześcioletnie dzieci pozostały w przedszkolach, bo pani tak pięknie opowiada o tym, jak te przedszkolaki będą się uczyły w tych przedszkolach, tylko pytam, skąd będą dla nich miejsca? Jeżeli 300 tys. sześciolatków pozostanie w przedszkolach, to nie będzie miejsc dla dzieci trzy- i czteroletnich
, dla tych, których dzisiaj już w przedszkolu nie...
To jest prosta matematyka. Trzeba po prostu nauczyć się liczyć. Te dzieci zostaną w przedszkolu, blokując miejsca trzylatkom i tym czterolatkom, które nie poszły do przedszkola w wieku trzech lat. To jest prosty rachunek, prosty rachunek.
Skąd samorządy wezmą pieniądze, żeby od września 2016 r. wybudować 300 tys. miejsc w przedszkolach? Proszę odpowiedzieć na to pytanie.
Dziękuję, pani poseł.
Wiem, co pani minister szykuje w projekcie ustawy, że będzie to zrealizowane bezkosztowo, bo sama mi to pani powiedziała w kuluarach. Bezkosztowo? Zobaczymy.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Poprosiliśmy o włączenie tego punktu do dzisiejszej dyskusji Sejmu, ponieważ oczekiwaliśmy od ministra edukacji narodowej informacji uspokajającej rodziców co do tego, co się stanie od 1 września 2016 r. Odpowiedź jest taka, jak byście państwo byli dalej w opozycji i używacie tych samych argumentów, nie zauważając, że zmieniła się sytuacja, że w klasach pierwszych szkół podstawowych jest cały rocznik sześciolatków, że rodzice mieli możliwość odroczenia obowiązku tych dzieci, co do których mieli wątpliwości...
...obowiązek 90 tys. dzieci został odroczony, to jest ok. 20%, sama pani minister to potwierdzała. Natomiast dzisiaj rodzice nie boją się o to, czy szkoły są przygotowane, bo w tych szkołach sześciolatki są, rodzice boją się czegoś innego - boją się braku miejsc w przedszkolach i telefony oraz rozmowy z młodymi rodzicami to poświadczają. Oni chcą wiedzieć, czy od września 2016 r. te młodsze dzieci znajdą się w przedszkolach. Rodzice boją się tego, że jeżeli zdecydowali w ubiegłym roku o odroczeniu ich 6-letniego dziecka, to teraz to dziecko będzie musiało chodzić do klasy łączonej albo będzie musiało dojeżdżać, tego się boją rodzice.
Rodzice boją się tego, że to, co państwo proponujecie, zmusi ich do tego, aby iść do poradni psychologiczno-pedagogicznej wtedy, kiedy będą pewni, że ich dziecko jest gotowe do szkoły. Nauczyciele boją się tego, wbrew waszym zaklęciom, że nie będą mieli pracy. I tutaj jeden z panów posłów mówił, pani minister to zresztą w swoim wystąpieniu potwierdziła, że obniżenie wieku szkolnego uratowało wiele etatów nauczycielskich. I zarzut jednego z panów posłów, że oni za dwa lata stracą pracę, jest zarzutem... Wy chcecie, żeby oni już teraz tę pracę stracili. Po co mają jeszcze dwa lata pracować? Waszym zdaniem jest lepiej, jak oni dzisiaj tę pracę stracą, tak?
To jest, to jest wasza...
...propozycja dla nauczycieli.
Samorządy boją się tego i to pani minister potwierdziła z tej mównicy dzisiaj, że zostaną zmuszone do przyjęcia wszystkich czterolatków, zostaną zmuszone do przyjęcia wszystkich trzylatków w innej sytuacji, w sytuacji, w której wszystkie sześciolatki też będą miały prawo do wychowania przedszkolnego. W sytuacji, w której nie zrekompensujecie im tego, straconej subwencji oświatowej, i nie dacie pieniędzy na stworzenie nowych miejsc wychowania przedszkolnego. To są realne, pani minister, problemy. To są realne problemy. Jak byliście państwo w opozycji, mieliście prawo i obowiązek pokazywania tego, co wam się nie podobało. Ale ja dzisiaj nie mówię o tym, co mnie się nie podoba, bo antyreforma żadnemu rozsądnemu politykowi nie będzie się podobać. Występuję tutaj w imieniu rodziców, którzy dzisiaj mają totalny chaos i nie wiedzą, co się stanie od 1 września. Ja dzisiaj występuję w imieniu nauczycieli, którzy od 1 września mogą stracić pracę. Pani minister się uśmiecha, pani minister się uśmiecha. Tę minę powinni ci nauczyciele dzisiaj zobaczyć. Tę minę powinni dzisiaj ci nauczyciele zobaczyć.
Bardzo się cieszę i bardzo dziękuję pani minister za tę sympatię, ale proszę tę sympatię i tę troskę przerzucić na tych, którzy na waszej reformie stracą.
Proponujecie państwo w imię bardzo szczytnych haseł coś, co powoduje chaos, coś co spowoduje...
Panie pośle, sześciolatki są w szkołach, poszły do tych szkół...
Pani poseł, proszę nie prowadzić dyskusji...
...z salą. Proszę zmierzać do końca.
...w czasie, kiedy była kampania wyborcza. Gdyby szkoły nie były przygotowane, gdyby tak, jak wy mówicie, rodzice nie chcieli tych dzieciaków posłać do szkoły, to naprawdę kampania wyborcza jest takim momentem, kiedy bardzo głośno mogliby to powiedzieć. Te dzieci są już w szkołach. I bardzo proszę, pani minister...
...nie oglądać się na to, co było, tylko pokazać realne rozwiązania dla tych, którzy dzisiaj boją się o przyszłość swoich dzieci. Dziękuję.
Bardzo dziękuję.
Panie marszałku, myślę, że pani minister nie zrozumiała tych prostych pytań, bo na żadne pytanie nie odpowiedziała. Ja zrozumiałam z odpowiedzi pani minister, że zrobimy antyreformę, to znaczy cofniemy wszystko i sięgniemy do kasy samorządów terytorialnych, żeby za to zapłaciły. Pani minister, ja wydrukuję pani słowa dotyczące współodpowiedzialności i tego, że za wszystko to, co wy zepsujecie, będą płaciły samorządy.
I bardzo proszę, pani minister, bez osobistych wycieczek. Proszę dyskutować rzeczowo, na temat...
...a nie spychać tego wszystkiego gdzieś na boczny tor. Dziękuję.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! W stanowisku rządu pani minister podkreślała bardzo mocno prawo rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnym światopoglądem, i ja też uważam, że to jest bardzo ważna wartość, że rodzice mają to prawo i to prawo powinni mieć. Dlatego chciałam zapytać panią minister o lekcje etyki, ponieważ to dość ściśle wiąże się z tematem dzisiejszej debaty. Poprzednia pani minister wprowadziła obowiązek organizowania lekcji etyki na życzenie rodziców nawet dla jednego ucznia i chciałam zapytać panią minister, czy rząd pani premier Szydło będzie to prawo respektował i jak to dzisiaj wygląda w szkołach. Każdy rodzic ma prawo
do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnym światopoglądem. Dziękuję.
Pani minister, dziwne, że pani nie zrozumiała mojego pytania, bo ono było bardzo proste: Czy rząd będzie dalej wspierał edukację i prawo rodziców do wyboru lekcji etyki? To było proste pytanie. Natomiast szkoda, że pani minister nie zna zasad finansowania lekcji i finansowania samorządów terytorialnych. Pytanie mam takie: Ile na 2016 r. rząd pani Szydło, pani minister przeznaczył...
Pani poseł, to był czas na sprostowanie, a nie kolejne pytanie.
...na naukę etyki w szkołach?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Kwestia 500 zł na jedno dziecko, na każde dziecko nie jest tylko kwestią oszukania społeczeństwa, to jest również kwestia myślenia o tym, czy rzeczywiście ten projekt wpłynie na demografię. Pani minister powiedziała, że stajemy się krajem jedynaków, że 53% rodzin ma jedno dziecko. Powiedziała też, mam nadzieję, że nie cynicznie, że do pierwszego dziecka nie trzeba zachęcać, bo to po prostu wynika ze zwyczajów kulturowych. Tak, rzeczywiście kobiety chcą mieć dzieci, tylko problem jest taki, że mają one dzieci w coraz późniejszym wieku. Niestety biologia jest bezwzględna. Jeżeli pierwsze dziecko jest bardzo późno, to szansa na to, że rodzina będzie miała drugie dziecko, jest naprawdę bardzo nikła. Rodzinom potrzebne jest wsparcie na początku. To bezpieczeństwo finansowe jest im potrzebne
wtedy, kiedy myślą o pierwszym dziecku. Dlaczego nie chcecie wziąć pod uwagę tego, żeby pomóc rodzinom na starcie i dać 500 zł na pierwsze dziecko? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Po pierwsze, mam wrażenie, że pani minister czytała całkiem inne sprawozdanie, niż podpisała pani minister Zalewska
, bo to, co było mówione w komisji przez panią minister Zalewską, i to, co mówili posłowie, to jest całkiem coś innego niż to, co mówiła pani minister tutaj z mównicy sejmowej.
Ponieważ mówiła pani w ogóle o reformie sześciolatkowej i o wychowaniu przedszkolnym, chciałam przypomnieć pani minister, że wtedy, kiedy wy rządziliście, czyli w 2007 r., tylko 41% dzieci w wieku od 3 lat do 5 lat uczestniczyło w wychowaniu przedszkolnym. Jak pani ma śmiałość i czelność mówić, że skróciliśmy edukację wczesnoszkolną? Te dzieci, szczególnie dzieci na wsiach, bo wtedy na wsiach 19% dzieci w wieku od 3 lat do 5 lat korzystało z wychowania przedszkolnego, trafiały do edukacji formalnej dopiero w wieku 6 lat. Myśli pani, że do przedszkola? Nie, do oddziału przedszkolnego w szkole, który działał przez 3-4 godziny. Taka była edukacja przedszkolna w momencie, kiedy państwo rządziliście. Trzeba było ustawy sejmowej, poselskiej, żeby wprowadzić rozluźnienia dotyczące organizacji edukacji przedszkolnej i inne formy wychowania przedszkolnego. Wtedy, pod koniec 2007 r., działaliśmy wspólnie, bo trzeba było coś w Polsce zrobić, żeby rzeczywiście edukacja najmłodszych dzieci funkcjonowała.
Obniżenie wieku szkolnego to jest jeden z elementów właśnie polityki edukacji wczesnoszkolnej, przygotowania dziecka nie tylko do szkoły, ale do uczenia się w starszych klasach. Po to, żeby dziecko w pierwszej klasie mogło efektywnie się uczyć, potrzebna jest edukacja przedszkolna, i to najlepiej, jakby to była edukacja przedszkolna trwająca 3 lata.
Dzisiaj, pani minister, do przedszkoli chodzi ponad 80% dzieci, na wsi - 70%, i to dzieci w wieku od 3 do 5 lat. Nie mówię tylko o roku przygotowania do edukacji szkolnej. To jest projekt cywilizacyjny, to jest prawidłowe działanie i to jest pomoc dziecku w przygotowaniu się do I klasy.
Co jeszcze osiągnęliśmy przez te wszystkie działania, bo to jest 5 mld zł subwencji oświatowej dla samorządów na uczniów w szkołach? Tych 5 mld zł samorządy by nie miały. To jest program ˝Radosna szkoła˝, czyli place zabaw i zabawki w klasach. To jest zmiana sposobu uczenia, to jest nauczyciel, który korzysta z metod przedszkolnych po to, żeby dziecko lepiej poznawało świat, lepiej się uczyło, tak jak to jest w Anglii i w innych krajach. Tam, jak dziecko przechodzi z przedszkola do szkoły podstawowej, to nawet tego nie zauważa, a wy stawiacie granicę. Wy zasypaliście, pogłębiliście tym projektem granicę między przedszkolem i szkołą podstawową. Antagonizujecie te dwie placówki, mówiąc dziecku, że ono się nie nadaje tu czy tam. Pozornie dajecie wybór rodzicom, bo mówicie, że dzisiaj rodzice mogą wybierać: przedszkole czy szkoła. Jak mają wybierać, szczególnie rodzice na wsi, jeżeli na wsi do przedszkoli dzisiaj chodzi 219 tys. dzieci, a 185 tys. dzieci wiejskich chodzi do oddziałów przedszkolnych? Jeżeli do tego dołożymy teraz sześciolatki, to one wcale nie będą w przedszkolu, one dalej będą w szkole, one dalej będą się uczyć w oddziale przedszkolnym. Rodzic specjalnie nie ma wyboru, bo rodzic dzisiaj nie wie, według jakiej podstawy programowej jego dziecko będzie się uczyło jako sześciolatek, a według jakiej podstawy programowej - jako dziecko klasy I. Państwo dzisiaj nie pokazaliście tych podstaw programowych. Do nas macie pretensje, że was słuchaliśmy, że słuchaliśmy rodziców i znieśliśmy granicę wymagań po I klasie. Do nas macie pretensje, ale dzisiaj nie pokazujecie rodzicom, jak te dzieci się będą uczyć, czy one będą w przedszkolu, czy w szkole, jak będą w tym funkcjonować.
Rodzice nie mają wyboru i nie jest prawdą, że wycofanie się z obniżenia wieku szkolnego nie zabiera miejsca trzylatkom. Pani minister mówi, że jest 50 tys. miejsc. Po pierwsze, te miejsca to są pojedyncze miejsca w jakichś przedszkolach czy jakichś oddziałach przedszkolnych, ale dzisiaj w szkole jest 318 tys. sześciolatków. Jeżeli 318 tys. sześciolatków zostanie w przedszkolu, a niech zostanie tylko połowa, to jest 150 tys., gdzie te... Nawet nie starczy dla trzylatków, które już dzisiaj chodzą do przedszkoli, miejsc w przedszkolach. Od września potrzebnych będzie dużo, dużo więcej miejsc w przedszkolach.
Mówicie, że ten raport pokazuje działania. Tak, on to pokazuje. Pani minister powiedziała, że NIK, Najwyższa Izba Kontroli, dobrze oceniła przygotowanie szkół do obniżenia wieku szkolnego. Główny inspektor sanitarny w tym raporcie, który podpisała zresztą pani minister Zalewska, również dobrze to ocenia. Rodzice posłali swoje dzieci do I klasy. Dzisiaj 80% sześciolatków jest w I klasach szkoły podstawowej i jakoś nie słyszałam, żeby 1 września był powszechny bunt przeciwko wysłaniu tych dzieci do I klasy. Doprowadziliśmy do tego, że rodzice interesują się tym, jak wygląda szkoła. Rodzice żądają od szkoły tego, żeby zmieniły się metody nauczania, i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.
Małe dziecko w I, II, III klasie szkoły podstawowej ma prawo być traktowane jak małe dziecko potrzebujące innych metod nauczania, potrzebujące zabawek, potrzebujące dywaników, potrzebujące czasu bez przerw i potrzebujące takiej podstawy programowej, która pozwoli mu na opanowanie materiału. Zrobiliśmy bardzo dużo. Nie niszczcie tego, co zmieniło polską szkołę podstawową. Nie niszczcie tego i nie przekonujcie rodziców, że wysłanie dziecka do I klasy jest tragedią. A państwo cały czas to mówicie.
Pani minister jest obrażona dzisiaj na samorządy ze względu na to, że rozmawiają z rodzicami o tym, jak wygląda...
...szkoła podstawowa, czy warto dziecko wysłać do szkoły podstawowej, co dziecko czeka w tej szkole podstawowej. Samorządy chcą dać pieniądze na wyprawkę. I co ja słyszę z tej mównicy? Że to jest skandal, że one prowadzą propagandę, że one w ogóle nie wiadomo co robią. Powinny siedzieć cicho i słuchać nie wiem kogo. No, przecież one od tego są, żeby rodzicom pokazać szkołę, żeby rodzicom pokazać podstawę programową, żeby rodzicom pomóc w tym, aby ich dziecko dobrze rozpoczęło swoją edukację. Nie konfliktujcie państwo przedszkoli ze szkołami, nie konfliktujcie rodziców z rodzicami, tych, którzy wyślą, tych, którzy nie wyślą, tych, którzy mają trzylatków, tych, którzy mają sześciolatków. Nie konfliktujcie państwo samorządów z rodzicami. Dość już tych podziałów.
Zastanówcie się państwo, w jaki sposób rzeczywiście pomóc najmłodszemu dziecku w przygotowaniu się do szkoły, w jaki sposób jeszcze lepiej rozwinąć edukację przedszkolną, w jaki sposób jeszcze lepiej zmienić szkołę. My wam w tym na pewno pomożemy. Nie będziemy wam w tym przeszkadzać. Będziemy szukać rozwiązań i wspólnie z wami to robić. Bo nam autentycznie zależy na tym, żeby polskie dzieci mogły konkurować z dziećmi z innych krajów, a badania PIRLS i TIMSS pokazały, że niestety nasze dziesięciolatki w związku z tym, że idą rok później do szkoły, mają mniejsze umiejętności matematyczne i przyrodnicze od dziesięciolatków z innych krajów.
I w tym raporcie jest to również
napisane. Pani minister, dbajmy o najmłodsze dzieci. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam pytanie, które dzisiaj dręczy setki nauczycieli, tysiące nauczycieli w całym kraju, i to nauczycieli, którzy mają dzisiaj III klasy w szkole podstawowej. Co się z nimi stanie od września?
Zaklinanie przez panią minister Zalewską, że powrót do obowiązku szkolnego od 7 lat nie spowoduje zwolnienia nauczycieli, jest być może pobożnym życzeniem, ale to życzenie się nie spełni, ponieważ mniej oddziałów w szkole to po prostu mniej nauczycieli. Co stanie się z tymi nauczycielami, którzy dzisiaj prowadzą III klasy szkoły podstawowej? I proszę nie mówić, że ci nauczyciele przejdą do przedszkoli, bo w przedszkolach...
...nie będzie miejsc, tam nie stworzą się nowe oddziały. A jeżeli dzisiaj szkoły, jak mówicie, działają
dwuzmianowo, to w tych dwuzmianowych szkołach również nie stworzy się dodatkowych oddziałów przedszkolnych. Co z nauczycielami?
Panowie Marszałkowie! Pani Minister! Wysoka Izbo! Bardzo się cieszę, że po moim wystąpieniu pani minister się zreflektowała i przestała ganić samorządy za rozmowy z rodzicami.
To naprawdę bardzo mnie cieszy, bo one to naprawdę robią w dobrej wierze, ponieważ wiedzą, w jaki sposób przygotowano szkołę, i wiedzą, że w tej szkole dzieci na pewno dobrze będą się czuły.
Chciałabym sprostować, bo pani minister powiedziała, że dopiero dzisiaj odbywa się prawdziwa rozmowa z rodzicami. Pani minister, samorządy rozmawiały z rodzicami przez całe 8 lat.
Tak, w sprawie sześciolatków. Proszę zobaczyć Gdańsk, Poznań, małe gminy. Ja sama osobiście jako minister edukacji też byłam w wielu i dużych, i małych miastach, gdzie samorządy pokazywały, w jaki sposób, po pierwsze, przygotowują szkoły, a po drugie, w jaki sposób prowadzą informacje dla rodziców. Proszę zobaczyć tysiące książeczek, informacji, plakatów, które właśnie samorządy zrobiły, bo wiedziały, że ich szkoły są dobrze przygotowane na przyjęcie sześciolatków, i chciały przekonać rodziców. Proszę samorządy traktować jak partnerów, a nie jak wrogów. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do pana marszałka i do pani premier. Jak to możliwe, żeby minister konstytucyjny z mównicy sejmowej kłamał?
Jak to możliwe, że nie zna ustawy o systemie oświaty?
Pani minister, prawo do wychowania...
...przedszkolnego w Polsce ma każde dziecko od początku istnienia ustawy
o systemie oświaty. Miało wtedy, kiedy wyście rządzili, miało wtedy, kiedy my rządziliśmy. Wprowadziliśmy dla gminy obowiązek przyjęcia dziecka do przedszkola, a to jest całkiem coś innego.
I dzisiaj, dzięki tym 8 latom, dzięki dotacji przedszkolnej mamy na wsiach zamiast 19% dzieci korzystających z wychowania przedszkolnego 70%
, 50% trzylatków jest w przedszkolach. A wy ich chcecie wypchnąć
z tych przedszkoli.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Nie będę odnosiła się do komisji dyscyplinarnych i tych punktów, które nie rodzą wątpliwości. Dobrze, że pani minister skorzystała z zostawionego przez nas w ministerstwie projektu. Natomiast odniosę się do tego, co jest istotne z punktu widzenia nauczycieli, uczniów i samorządów terytorialnych i co buduje, co powinno budować szkołę, w której uczniowie mają szansę rozwoju, a ta szansa rozwoju jest realizowana w środowisku przyjaznym, sprzyjającym uczniowi. Otóż słowa pani minister dotyczące tego, że likwiduje się godziny karciane, są albo oszukiwaniem społeczeństwa, albo są nieprecyzyjne. Otóż moim zdaniem i zdaniem mojego klubu ten projekt przez państwa przedstawiany jest kolejnym projektem, który oszukuje i który rodzi konflikt. Oszustwo i konflikt - to jest to, co w tym projekcie jest zawarte. Otóż mówi pani czy pani klub, że likwidujecie godziny karciane, ale na tym samym posiedzeniu komisji, w tym samym projekcie mówi pani, że nauczyciele dalej będą realizować zadania statutowe szkoły, a więc dodatkowe godziny. To gdzie leży prawda? Mówi pani czy pani klub o tym, że nie będzie darmowej pracy nauczycieli. I w tym samym momencie odpowiada pani, że nie będzie dodatkowego wynagrodzenia dla nauczycieli za zajęcia, które będą realizować w ramach zajęć statutowych, zasłaniając się dodatkiem motywacyjnym, który dzisiaj jest wykorzystywany i tak, i tak. Z pani słów wynika, że ten dodatek motywacyjny, który jest w wysokości 100 zł, 200 zł czy 300 zł, ma jeszcze objąć swoim zakresem dodatkowe godziny, które i tak nauczyciel będzie realizował. Czyli nie podwyższając wynagrodzenia, likwidując dodatkowe godziny, każe pani nauczycielowi pracować. Na pytanie, czy nauczyciel będzie musiał i mógł pracować, czy będzie mógł zostać zobowiązany do pracy w wymiarze większym niż 2 godziny tygodniowo, odpowiada pani, że tak, że to po prostu jest kwestia dyrektora szkoły, który zna potrzeby swojego środowiska. Mało tego, mówi pani o tym, że nauczyciele sami chętnie będą w ramach tego dodatku motywacyjnego pracować.
W tym całych chaosie tak naprawdę chodzi tylko o hasło: likwidujemy dodatkowe godziny, a z drugiej strony powiedzenie: dyrektorzy, radźcie sobie tam na dole, rozwiązujcie tan konflikt u siebie, bo możecie nauczyciela zobowiązać do większej pracy. Jeżeli te godziny, które będzie robił nauczyciel, mają być płatne, dzisiaj jest ich 23 mln, to kosztuje ok. 1,7 mld, to proszę dołożyć do subwencji oświatowej te 1,7 mld i wtedy samorząd będzie mógł za te godziny zapłacić. Oszukuje pani rodziców i dzieci, które od września prawdopodobnie nie będą miały godzin zajęć dodatkowych, bo z jednej strony nauczyciele nie będą zobowiązani do wykonywania tych zajęć, a z drugiej strony samorząd nie będzie miał pieniędzy, a dyrektor chyba osiwieje, bo nie będzie wiedział, w jaki sposób zrealizować pani polecenie, bo wyobrażam sobie, że 2 września będzie pani osobiście jeździła do tych szkół, gdzie te konflikty albo brak godzin, albo nieumiejętność dyrektora przydzielenia nauczycielom tych godzin będą występowały, że tam pani będzie osobiście jeździła i każdemu dyrektorowi i każdemu samorządowi pokazywała paluszkiem, co ma robić.
Pani minister, mamy 40 tys. szkół. Nie da pani rady. Lepiej pozostawić ten zapis. On się przyjął w polskim systemie edukacji. On spowodował...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...lawinowe zwiększenie liczby godzin zajęć pozalekcyjnych...
Pani poseł, bardzo dziękuję.
...więc dajmy szkołom pracować z uczniem tak, aby to było dla...
Głos ma teraz pan poseł Tomasz Jaskóła, Klub Poselski Kukiz’15.
Bardzo proszę.
...dobra ucznia, a nie dla konfliktu i możliwości jeżdżenia, pani minister, po szkołach i gaszenia pożarów.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mnie bardzo intryguje to hasło: likwidujemy biurokrację. Mam pytanie do pani minister. Czy to prawda, co pani mówiła na posiedzeniu komisji, że nauczyciele, jeżeli będą prowadzić dodatkowe zajęcia poza planem, będą musieli je zanotować w dzienniku zajęć lekcyjnych, czyli i tak będą musieli tę biurokrację prowadzić, bo ze względu na bezpieczeństwo, przede wszystkim ucznia, ta biurokracja będzie musiała być? Czy prawdą jest to, że teraz będą co tydzień to wpisywać, a nie tak jak było w projekcie, jak było to realizowane do tej pory, że rozliczali się z tych godzin raz na pół roku? Ten system był bardzo elastyczny. To po pierwsze.
A więc z mojego oglądu wynika, że biurokracja nie zniknie, będzie się miała dobrze. Nauczyciele, jeżeli będą pracować, jeżeli dostaną pieniądze, i tak będą tę biurokrację musieli prowadzić. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Widzę, że pani minister chce ubezwłasnowolnić opozycję, ale zapewniam, to się nie da.
Po pierwsze, nie odpowiedziała pani na pytanie bardzo precyzyjne i proste: Czy nauczyciele będą pracować dodatkowo w ramach zajęć statutowych, czyli za darmo, czy nie będą pracować, co będzie oznaczać, że nie ma godzin zajęć dodatkowych dla uczniów? Nie odpowiedziała pani na to pytanie, a więc coś jest na rzeczy.
Chciałam panią minister zapewnić, że jestem zawsze tam, gdzie coś ważnego dzieje się dla edukacji, że nie jestem ekspertem w Związku Miast Polskich. Po prostu dowiedziałam się, że jest komisja, zadzwoniłam, pojechałam, z własnej inicjatywy, nikt mnie tam nie zapraszał.
I chciałam pani minister powiedzieć, że moja babcia również mówiła, moja babcia mówiła: Prawda jest jak oliwa, zawsze sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa. Pani minister, prawda
o tych waszych oszustwach również na wierzch wypłynie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do pani minister: Pani minister, kiedy pani oszukuje?
Czy wtedy, kiedy pani mówi: likwidujemy godziny karciane, dając nadzieję nauczycielom, że poza pensum nie będą musieli dodatkowo pracować? Czy oszukiwała pani w radiu, mówiąc, uwaga, cytuję: Likwidacja kółek i zajęć pozalekcyjnych to oczywiście mit i niepotrzebna dyskusja, bo jest jeden artykuł w Karcie Nauczyciela funkcjonujący od zawsze, który mówi o 40-godzinnym czasie pracy i dyrektor będzie mógł zmusić nauczyciela do dodatkowej pracy? Kiedy pani oszukuje?
Proszę, zostawmy to tak, jak jest teraz, sprawiedliwie. Każdy nauczyciel będzie miał dwie dodatkowe godziny. To nie jest praca za darmo. My wynegocjowaliśmy ze związkami zawodowymi i podnieśliśmy pensję nauczycieli o 50%.
Podnieście pensje nauczycieli o 50% i nie mydlcie im oczu.
Kiedy nie ma się argumentów, to się uderza w osobę.
Pani minister, znam szkołę, rozmawiam z nauczycielami. Na tych debatach jestem wśród ludzi, których pani zaprosiła. I kiedy oni wychodzą z sali, to oni mówią. Nie rozmawiamy o obniżeniu wieku szkolnego, o pieniądzach na sześciolatka. Pani narzuca tematy, które są tematami obok problemów, które mają samorządy terytorialne. To nie są debaty o problemach, które w tej chwili są potrzebne. Nie słucha pani rodziców, nie słucha pani nauczycieli, słucha pani swoich rodziców i swoich nauczycieli. Gdyby pani słuchała wszystkich, byłaby pani na debacie na Śląsku, gdzie 500 samorządowców, nauczycieli, wychowawców i rodziców mówiło o faktycznych problemach edukacji. Trzeba słuchać ludzi.
Pani minister, nie chcę być złośliwa. Pan marszałek jest złośliwy, ale trudno.
Ja nie chcę być złośliwa.
Nie słyszę, co tutaj się za mną dzieje, ale chciałam... Nie chcę być złośliwa, dlatego trudno mi zacytować...
...zdanie samorządowca, pani, która wyszła z panelu i powiedziała: dowiedziałam się, jak się panele składa.
A więc, pani minister, naprawdę proszę słuchać...
...tych ludzi, którzy przychodzą na debaty, z tymi ludźmi dyskutować i nie zaklinać rzeczywistości. Nie mówić o tym, co pani się wydaje, że jest. Ja chciałam pani przypomnieć, żeby pani sobie przeczytała prasowe doniesienia z debaty, którą pani zorganizowała w Ministerstwie Edukacji Narodowej. 1800 ekspertów, minister, który wychodzi z sali, minister, który w ogóle nie rozmawia z tymi ludźmi. Tak wyglądają debaty. A więc proszę nie zaklinać rzeczywistości, proszę słuchać również tych, którzy mają do powiedzenia więcej i którzy coś wiedzą na temat edukacji.
Ja mam tylko krótkie pytanie. Ta poprawka jakby zabezpiecza, że nauczyciele nie będą musieli pracować więcej niż 2 godziny, a rodzice będą wiedzieli, że zajęcia dodatkowe w szkołach są. W takim razie czy klub PiS jest w stanie przynajmniej taką poprawkę poprzeć, która zapobiegnie konfliktom w szkołach? Ja wiem, że ona nie jest doskonała, ale jest Senat i można by ją tam poprawić. Dziękuję.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Ja może zadam pytanie pani minister: Dlaczego krzywdzi pani dzieci?
Jest pani pierwszym ministrem, nie tylko w Polsce, ale chyba w Europie i na świecie, który namawia rodziców do tego, aby pozostawić dzieci na drugi rok w tej samej klasie.
Dlaczego nie informuje pani rodziców o negatywnych skutkach drugoroczności? Na pewno zna pani publikacje prof. Hattiego, który przeanalizował ponad 200 badań naukowych na temat skutków drugoroczności. Wszyscy naukowcy są zgodni co do tego, że pozostawienie dziecka na drugi rok w tej samej klasie ma fatalne skutki nie tylko dla jego psychiki, ale też dla wiedzy i umiejętności. Dziecko pozostawione na drugi rok w tej samej klasie wcale nie umie po roku repetowania więcej, wręcz mniej, ma też zaburzone poczucie własnej wartości. Proszę nie mówić, że decyzja rodziców i przyzwolenie ministra to zmieni. Część dzieci, niewielka, pozostanie na drugi rok w tej samej klasie, natomiast ich rówieśnicy, koledzy z klasy, pójdą dalej. Dzieci są okrutne, pani minister, i dzieci będą przez cały czas miały, jedne, poczucie większej wartości, a drugie - poczucie mniejszej wartości...
...ponieważ będą powtarzać klasę.
Te negatywne skutki są widoczne w następnych latach. O tym też pisze w swojej publikacji profesor, na podstawie ponad 200 badań.
Pani minister, dlaczego nie informuje pani rodziców o negatywnych skutkach powtarzania klasy? Byłam na debatach i byłam, pani minister, również na panelach. Jeżeli tam nauczyciele, samorządowcy pytają o skutki
reformy, to pani pracownicy, i pani również, informują ich o tym, że debata nie dotyczy tego tematu, że debata jest na inny temat...
...obok problemu.
Dziękuję, pani poseł.
Proszę nie wprowadzać opinii publicznej w błąd. Dziękuję.
System to będzie zmieniał PiS w nocy o godz. 24 poza wszelkimi możliwościami uczestniczenia w debacie.
Pani poseł, to miało być sprostowanie, a nie komentarz.
Ale ja w trybie sprostowania chciałam, pani poseł, pani minister...
Pani minister, czyli przyznaje pani, że badania dotyczące drugoroczności są prawdziwe, że drugoroczność krzywdzi dzieci i że pozwala pani na to, żeby te dzieci były krzywdzone. Jako minister edukacji pani do tego dopuszcza.
Platforma Obywatelska nigdy nie namawiała do tego, aby krzywdzić dzieci w systemie, pozostawiając je na drugi rok w tej samej klasie.
Rodzice zdecydowali, żeby dzieci zostały w przedszkolach, dlatego że nie wiedzą, co czeka dziecko w szkole: pusty rocznik przez 12 lat, dowożenie do szkół nie w swoim rejonie. To są te kwestie...
...które również niepokoją rodziców.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Państwo chwalicie się tym, ile wniosków zostało już złożonych. A ja mam pytanie dotyczące tych wniosków, które nie mogą być złożone, ponieważ wykluczyliście państwo z programu rodziny, dzieci, mówiąc o tym, że 500 zł może być tylko dla drugiego i następnych dzieci, i to tylko w przedziale do 18 lat. Rozmawiałam wczoraj z jedną nauczycielką, mamą dziecka, i mówiła ona, że to jest główny temat rozmów młodych ludzi. Oni czują się pokrzywdzeni, oni czują się wyrzuceni z tego programu, a ich dzieci czują się gorsze. I ta nauczycielka powiedziała, że jeszcze bardziej wykluczeni z tego programu czują się młodzi ludzie, którzy dopiero w tej chwili decydują się na dziecko, bo oni wiedzą, że nawet gdyby zdecydowali się na pierwsze dziecko, to wsparcia od państwa nie dostaną, a przecież tym młodym ludziom takie wsparcie jest najbardziej potrzebne. Jak państwo zamierzacie rozwiązać ten problem?
I druga sprawa, dotycząca komorników. Przecież od samego początku było wiadomo, że ustawa
nie zabezpiecza przed zajęciem świadczenia przez komorników. Mówił o tym samorząd komorniczy. Dlaczego państwo dopuściliście do takich błędów? Dziękuję.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Pani Minister! Dokładnie o tym mówiłam, że to rodziny są wykluczone z tego programu. Te 1800 tys. rodzin z jednym dzieckiem nie dostanie pieniędzy i nie może wystąpić z wnioskiem.
I ci ludzie naprawdę o tym mówią i czują się wykluczeni z tego programu.
I druga sprawa. Celem tego programu jest zwiększenie liczby narodzin. Młodzi ludzie nie mają motywacji, żeby starać się o pierwsze dziecko, bo po pierwsze, są w sytuacji, kiedy więcej potrzebują, gorzej zarabiają na rynku pracy, mają gorszy dostęp do pracy, muszą starać się o mieszkanie. Wiedzą, że na pierwsze dziecko nie otrzymają tego wsparcia.
Dlatego, pani minister...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
Przydzieliłam minutę, chociaż większość...
...proszę również pomyśleć o tych rodzinach.
Kiedy wprowadzaliśmy przedszkola za złotówkę, obniżyliśmy opłaty dla wszystkich.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Omawiany dzisiaj projekt ustawy zmienia właściwie jeden artykuł, art. 255, ustawy o szkolnictwie wyższym, tj. dotyczy przesunięcia terminu na dostosowanie się uczelni do wymogów związanych z określeniem nazwy uczelni. Uczelnia może używać określonej nazwy w przypadku, gdy spełnia ściśle określone w ustawie warunki. Te ściśle określone w ustawie warunki gwarantują jakość pracy uczelni. To są warunki, które nie tylko wpływają na atrakcyjność tej uczelni dla studentów, ale też dają absolwentom tej uczelni gwarancję zatrudnienia na rynku pracy, gwarancję tego, że ich studia będą respektowane, będą doceniane przez pracodawców.
Wydaje się, że to jest tylko zmiana techniczna i oczywiście na ten moment ta zmiana jest do wprowadzenia, natomiast ten projekt ustawy dotyczy głębszego problemu, problemu jakości pracy uczelni, problemu określenia, czego państwo od uczelni wymaga i w jaki sposób państwo będzie te wymagania egzekwowało również od uczelni wyższych. Wszystkim nam zależy na tym, żeby nasze uczelnie wyższe były postrzegane dobrze, aby zapewniały kształcenie dobrej jakości. Wiemy i doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszystkie mogą nazywać się uniwersytetami. Są również potrzebne te uczelnie, które tej najwyższej oceny nie mają, one również są potrzebne w tych mniejszych miejscowościach, ale jednak państwo powinno dbać o to, aby kryteria spełniane przez uczelnie gwarantowały jakość pracy tych uczelni i żeby też były wizytówką i symbolem tej jakości pracy. Nie możemy ciągle robić kroku w tył i wycofywać się z tych wymagań w stosunku do uczelni.
Dlatego niezwykle istotne jest to, jakie plany ma Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i jaka będzie determinacja Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w egzekwowaniu tych planów. Rąbka tajemnicy uchylił pan minister na posiedzeniu komisji edukacji, mówiąc, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowuje się do przeanalizowania tych warunków i zdefiniowania ich na nowo.
Bardzo bym jednak prosiła, aby te warunki, które będziecie państwo być może w najbliżej przyszłości proponować, nie odnosiły się do jednostkowych uczelni, ale gwarantowały rzeczywiście jakość pracy, aby z jednej strony były gwarantem tego, że uczeń studiujący na uczelni o określonej nazwie już z racji tego, że ta uczelnia nosi taką nazwę, ma zagwarantowaną wysoką jakość kształcenia i ma zagwarantowane docenienie na rynku pracy, nie tylko polskim, ale również międzynarodowym, a z drugiej strony aby uczelnie też chciały i były w stanie do tych warunków się dostosować.
Tak jak mówię, ta ustawa jest ustawą techniczną, przesuwającą termin, a więc nie wnosimy tutaj żadnych uwag. Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Projekt proponuje stworzenie przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego i finansowanie przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jednolitego Systemu Antyplagiatowego. To brzmi atrakcyjnie dla wyższych uczelni, ponieważ zdejmuje to z wyższych uczelni obowiązek przygotowania takiego programu. Wyższe uczelnie nie będą też musiały tego programu finansować. Dlatego też opinia środowiska dotycząca jakby idei tego projektu jest pozytywna, natomiast środowisko nie do końca zgadza się z wszystkimi zapisami proponowanymi przez grupę posłów, ale przy bardzo dużej akceptacji, rozumiem, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, wyrażonej zresztą na posiedzeniu komisji. Myślę, że pan minister nie będzie mówił, tak jak w poprzednich punktach, że to nie on, że to posłowie. Minister jest ministrem, jest w koalicji rządzącej, więc on też podejmuje decyzje i za te decyzje odpowiada.
Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich zwraca uwagę na pewien zapis, który również naszym zdaniem jest niedobry, ponieważ niepotrzebnie ogranicza krąg podmiotów, którym minister może zlecić stworzenie i utrzymanie takiego systemu, jeżeli już zgodzimy się co do tej idei. O tej idei będę jeszcze mówiła. W projekcie ograniczacie państwo ten krąg podmiotów tylko i wyłącznie do instytutów badawczych, a właściwie ta definicja jest już tak precyzyjna, że można się domyślać, o który instytut badawczy chodzi. Tutaj środowisko akademickie proponuje, aby jednak rozszerzyć ten krąg podmiotów. W tym zakresie my proponujemy poprawkę, tę poprawkę złożę na ręce pani marszałek. Przecież nie tylko instytuty badawcze, ale uczelnie wyższe również mogą aplikować o to, by stworzyć taki system czy go utrzymać.
Co do samej idei, tak jak powiedziałam, przesunięcie finansowania z uczelni na ministra nauki i szkolnictwa wyższego z punktu widzenia uczelni jest atrakcyjne. Natomiast pytanie jest, czy ono jest atrakcyjne z punktu widzenia budżetu państwa, bo można by to było zrobić w ten sposób, że to, co wyda minister, po prostu dać uczelniom, pod warunkiem że te pieniądze w budżecie państwa będą.
Mamy tutaj spore wątpliwości, ponieważ również w pracach komisji została podniesiona sprawa kosztów tworzenia tego jednolitego systemu. Były rozbieżności, minister nauki i szkolnictwa wyższego mówił o 14 mln, a Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji mówi o innych kosztach. Rzeczywiście trudno znaleźć tutaj informację, ile to będzie kosztować, a przecież przygotowanie takiego centralnego systemu, zabezpieczenie tego systemu przed ingerencją z zewnątrz, utrzymanie w przyszłości tego systemu, zapewnienie jakości działania systemu, jego ciągła aktualizacja i unowocześnienie będą na pewno dużo kosztowały, a mamy doświadczenia z budowaniem takich centralnych systemów i to wcale nie jest łatwe.
Jeszcze jedna uwaga. System antyplagiatowy nie może być jedynym narzędziem do walki z plagiatami. Przede wszystkim musi tutaj być na pierwszym miejscu uczciwość ludzi. Nie możemy odpowiedzialnością za sytuację, która jest w tej chwili, obarczać tylko i wyłącznie studentów i mówić, że to oni ściągają, kopiują itd., bo oni jednak żyją w jakiejś rzeczywistości i bardzo dużo zależy też od ich nauczycieli, od tego, czy uczymy tej uczciwości od samego początku. A więc jest jednak wielka odpowiedzialność po stronie uczelni, po stronie promotora, po stronie nauczycieli - takiej uczciwości na każdym
etapie. I trzeba o tym pamiętać, mówiąc o różnego rodzaju technicznych zabezpieczeniach, trzeba pamiętać przede wszystkim o tym, że trzeba wychowywać do uczciwości. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam dwa pytania, które wynikają z opinii KRASP dotyczącej tego projektu ustawy. Po pierwsze, czy państwo nie obawiacie się, że uczelnie nie zdążą z wpisaniem prac do systemu? Bo tam jest taki termin, który zobowiązuje uczelnie do uzupełnienia i wpisania prac, które powstały chyba po 30 września 2009 r. Są sygnały z uczelni, że ten termin jest za krótki.
I druga sprawa: Czy jest konieczne zmienianie regulaminów studiów w zakresie obowiązkowego sprawdzania pisemnych prac dyplomowych programami antyplagiatowymi? Uczelnie te mogą zmienić regulaminy do 30 kwietnia. Dzisiaj mamy już 18 maja
, więc ustawa na pewno przed 30 kwietnia nie wejdzie w życie. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Zabieram głos w sprawie młodych kobiet, młodych rodzin, które dzisiaj wiedzą, że jedyną szansą na posiadanie dziecka jest metoda in vitro, bo żadna interwencja chirurgiczna, żadne leczenie im nie pomoże. Dzisiaj wiadomo, że dla części tych młodych rodzin po prostu jedyną szansą jest metoda in vitro. Niedawno miałam okazję rozmawiać z młodą kobietą przed trzydziestką, która właśnie dowiedziała się, że może posiadać dziecko, tylko i wyłącznie poddając się zabiegowi in vitro. W tej chwili uczestniczy w programie, ale już dzisiaj boi się, co się zdarzy, jeżeli tym razem to się nie uda. To jest młoda rodzina. Oni nie mają pieniędzy, są na starcie, ale zdecydowali, że do programu przystąpią, i finansują ten program z własnej kieszeni. Oczywiście w tej chwili bardzo dużą pomocą dla nich jest dotacja z budżetu państwa. Jeżeli chodzi o stosunek dofinansowania do kosztów, to 12-15 tys. zł kosztuje zabieg in vitro, a dofinansowanie z budżetu państwa wynosi dzisiaj 7,5 tys. zł. Oni wiedzą, że jeżeli to dofinansowanie się skończy, to sami nie dadzą rady. Mimo że pracują, że są w trochę lepszej sytuacji, ponieważ odziedziczyli mieszkanie po rodzicach, nie spłacają kredytu, mają świadomość i wiedzą, że bez pomocy państwa nie będą mieli możliwości skorzystania z zabiegu in vitro. Dlaczego zabieracie im szansę posiadania dziecka, naturalną szansę na to, żeby byli rodzicami, żeby byli rodzicami odpowiedzialnymi, czerpali z tego radość i dali życie
dziecku? Dlaczego nie chcecie dofinansowywać programu in vitro z budżetu państwa?
Bardzo dziękuję, pani poseł.
Dlaczego jesteście tacy nieczuli? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do minister edukacji narodowej. Pani minister, czy nie obawia się pani, że całkowita likwidacja sprawdzianu po VI klasie spowoduje, że nie będziemy mieli możliwości zbadania jakości pracy tych szkół? Przypomnę, że sprawdzian był po to, aby można było korygować to, co złego dzieje się w szkole, żeby można było poprawiać jakość szkoły. On nie oceniał szkoły, ale był wskazówką dla nauczycieli. Ja przypomnę, że w programie Platformy Obywatelskiej była likwidacja sprawdzianu, natomiast proponowaliśmy, aby jednak w 10% wytypowanych szkół robić badanie wyników nauczania, takie wewnętrzne, żebyśmy jako państwo mieli informacje, jak szkoły pracują, i żeby na bazie tych informacji można było budować politykę edukacyjną. Również to, o czym mówiła pani poseł Lubnauer, mamy projekt EWD, finansowany ze środków Unii Europejskiej, ale nie to jest ważne - projekt, który pokazuje postęp, jakiego dokonują uczniowie, pokazuje, czy rzeczywiście nauczyciele z uczniami pracują. Wyrzucenie całkowicie sprawdzianu, wpisanie tylko jakiegoś mało znaczącego
zapisu, że Centralna Komisja Egzaminacyjna będzie mogła prowadzić badania, nie rozwiązuje problemu. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam pytanie do pani minister edukacji narodowej. Czy szanuje pani swoje słowa i kiedy pani mówi prawdę? Czy pani mówi prawdę, stojąc przed samorządami terytorialnymi, czy pani mówi prawdę, stojąc przed Sejmem, czy pani mówi prawdę, stojąc przed nauczycielami?
Bo za każdym razem mówi pani co innego i te głosy się wykluczają. W trakcie debaty zorganizowanej przez samorządy wielokrotnie przepraszała pani samorządy za wyprowadzenie bez konsultacji z samorządami sześciolatków ze szkół i obiecywała pani samorządom, że żadnej zmiany dotyczącej samorządów nie dokona pani bez konsultacji z samorządami. Gdzie jest pani słowo? Gdzie jest pani honor?
Dzisiaj wprowadza pani rękami swoich posłów do ustawy samorządowej poprawki, które nie równoważą, poprawki, które mówią, że to kurator oświaty będzie decydował o wszystkim, co się dzieje w szkole...
...kurator, który jest organem administracji rządowej, kurator, który chyba będzie słuchał prezesa, a nie, jak pani poseł Machałek w chwili szczerości powiedziała... tych, którzy rządzą na terenie samorządu...
...a których pani poseł nazwała sitwą.
Jak można mówić
o szanowaniu lokalnej społeczności, nazywając władze samorządowe i ludzi tam na dole sitwą? To jest naprawdę skandal.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! W obronie gimnazjów zebrano prawie pół miliona podpisów. Przypomnę akcje ˝Razem dla gimnazjów˝, ˝Ratujemy gimnazja˝, ˝Tak dla gimnazjów˝, akcja na Facebooku. Minister Zalewska oszukała zaangażowanych w nie ludzi, dając najpierw nadzieję na wysłuchanie ich postulatów, a następnie bezwzględnie ogłaszając swój program likwidacji gimnazjów w Toruniu. Ogłaszając zmiany w edukacji w Toruniu, nie wyszła do protestujących nauczycieli. Minister edukacji narodowej nie słuchała rodziców ani pedagogów, którzy sprzeciwiają się wspólnej nauce dzieci z młodszych klas, obecnych siedmio-, ośmiolatków z gimnazjalistami. Nie dopuściła do debaty na temat zmian strukturalnych w szkolnictwie. Debaty prowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nie dotyczyły struktury szkolnictwa. Na tych debatach na pytania o to, czy gimnazja pozostają w systemie, czy nie, odpowiadano: debaty nie dotyczą struktury. Ministerstwo odcinało się w czasie tych debat od odpowiedzi na pytania, co ze strukturą, co dalej z gimnazjami.
Wątpliwości budzi również termin przedstawienia zmian. Ogłoszono je w pierwszym dniu wakacji, kiedy to rodzice, nauczyciele są po prostu już w okresie urlopowym. Nie liczono się w trakcie ogłaszania z opinią publiczną. Podczas ogłoszenia pani minister nie dopuściła do pytań, nie dopuściła do tego, aby pewne wątpliwości związane z reformą mogły być wyjaśnione. Tempo zmian, brak konsultacji z samorządami, a przecież to samorządy będą wprowadzały te zmiany
, budzą wiele wątpliwości.
Mam pytanie: Czy minister edukacji ma pomysł na wyjście z tego chaosu i czy minister Zalewska zamierza słuchać obywateli, jak to obiecywał PiS w kampanii wyborczej, szczególnie tych, którzy protestują przeciwko zmianie?
Pani Minister! Panie Marszałku! Ja też liczyłam na poważną dyskusję, ale w słowach pani minister nie usłyszałam tutaj żadnego argumentu, po pierwsze, za tym, żeby tę reformę wprowadzić.
Pani minister, mówiąc o tym, co zamierza, odnosiła się do przyszłości. Tak, pani minister, wszystkim nam zależy na dobru dziecka. Każde dziecko zasługuje na dobrą szkołę. Ja mam pytanie: Dlaczego pani w takim razie krzywdzi obecny rocznik dzieci chodzących do VI klasy? Po pierwsze, nie ma podstawy programowej od września. Te dzieci mają się uczyć fizyki, chemii według nowej zasady. W szkołach podstawowych nie ma pracowni fizycznych ani chemicznych. One zostaną w szkole, w której nie będą miały warunków do nauki.
Mówi pani o podnoszeniu jakości kształcenia. To dlaczego wycofuje się pani
z części przyrodniczej egzaminu po VIII klasie szkoły podstawowej? Mają być tylko historia, język polski, matematyka, język obcy. Dlaczego nie chce pani dopuścić do tego, aby uczniowie uczyli się naukowego sposobu myślenia, krytycznego myślenia, aby nauki przyrodnicze i matematyka były w polskiej szkole ważne? Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Takiego słowotoku pełnego manipulacji, mijania się z prawdą, arogancji i niewiedzy jeszcze z tej mównicy z ust ministra edukacji nie słyszałam.
Pani minister, po pierwsze, likwidujecie na egzaminie po VIII klasie egzamin z nauk przyrodniczych. To jest fakt zapisany w ustawie, bardzo dokładnie ją przeczytałam. Po drugie, dbacie o samorządy terytorialne w taki sposób, że subwencja na 2016 r. jest w wysokości subwencji na 2015 r., i mówi pani...
...że w czasie rządów Platformy Obywatelskiej samorządy były traktowane finansowo bardzo źle. To życzę samorządom takiego traktowania w czasie sprawowania państwa rządów. Otóż w 2008 r. samorządy miały subwencje w wysokości 28 mld, w 2015 r. to było 40 mld. Zwiększcie samorządom subwencje o tyle miliardów i będziecie wtedy rzeczywiście rządem dbającym o samorządy. Na razie dzisiaj pani mówi: reforma bezkosztowa, zrobią to samorządy w ramach subwencji oświatowej, w ramach subwencji oświatowej w tej wysokości, jaką mają. Pani minister, do I klasy na lekcje matematyki, bardzo proszę.
Pani Marszałek! Panie Premierze! Ja mam pytanie dotyczące finansów edukacyjnych, to znaczy tych środków, które samorządy otrzymają w 2017 r. na zadania w zakresie prowadzenia przedszkoli i szkół podstawowych. Otóż dotacja przedszkolna zmniejsza się o prawie 300 mln zł w sytuacji, w której samorządy od 1 września 2017 r. będą miały obowiązek przyjąć każdego trzylatka, którego rodzic zgłosi do przedszkola, a więc liczba zadań w edukacji przedszkolnej wzrośnie. Jeżeli chodzi o subwencję oświatową, to jest ona zwaloryzowana o ok. 1% w sytuacji, w której państwo proponujecie waloryzację płac nauczycieli o 1%, obiecujecie objęcie sześciolatków subwencją, czyli jakby liczba uczniów w szkołach podstawowych nie zmniejszy się w stosunku do tego roku
, a pani minister Zalewska mówi o 5 tys. nowych oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i przygotowuje wielką rewolucję oświatową. Trzeba będzie dostosować szkoły podstawowe do...
Bardzo proszę kończyć, pani poseł.
...starszych uczniów.
Panie premierze, ja też proszę, żebyście państwo z panią minister uzgodnili, na co ten 1 mld, którego nie ma w subwencji oświatowej, a o którym państwo mówicie, jest przeznaczony: czy na sześciolatki, czy na dopasowanie szkół? Bo wprowadzacie państwo opinię publiczną w błąd. Dziękuję.
