Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! Niestety dzisiaj, w VIII kadencji Sejmu, populizm dominuje nad zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością. Fajnie jest bowiem powiedzieć Polakom: będziecie krócej pracować, ale już lepiej przemilczeć, ile będzie wynosiła ich emerytura, a w przypadku kobiet wiemy, że będzie ona szczególnie niska, o czym nieraz w tej Izbie już była mowa. Przecież projekt pana prezydenta to okrutna prawda, że każdy rok mniej pracy to o 10% mniejsza emerytura, w przypadku kobiet nawet o ok. 70%. Jeśli ta emerytura będzie niższa niż obowiązujące najniższe świadczenie, to trzeba będzie do niej dopłacić, zgodnie z konstytucją, chyba że ta konstytucja będzie miała inne brzmienie. A to będzie oznaczało, że do tych najniższych emerytur będą musiały dopłacić nasze dzieci i nasze wnuki. Więc mam takie proste pytanie: Tak po ludzku czy nie szkoda państwu tych przyszłych pokoleń, naszych dzieci, naszych wnuków, żeby już dzisiaj, podejmując tę przecież doraźną, taką bardzo polityczną, populistyczną decyzję, obciążać je na przyszłość, żeby to one płaciły na nasze renty, na nasze emerytury? Czy to jest odpowiedzialne? Niestety obawiam się, że nie. Ale dla państwa ważne jest to, co tu i teraz, polityczne i populistyczne. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dzisiejsze procedowanie nad trzema poselskimi projektami ustaw o jednorazowym dodatku pieniężnym dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających świadczenia przedemerytalne, zasiłki przedemerytalne, emerytury pomostowe albo nauczycielskie świadczenia kompensacyjne w 2016 r., tj. druki nr 80, 81 i 82, to niewątpliwie dobra wiadomość dla osób pobierających te świadczenia.
Z uwagi na prognozowany wskaźnik waloryzacji na 2016 r., o czym tu już była mowa, który wynosi 100,52%, wzrost emerytur i rent będzie bardzo niski. Najniższa emerytura, renta rodzinna, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wzrośnie w marcu 2016 r. o 0,52%, tj. o 4,57 zł brutto, natomiast świadczenie w wysokości 2000 zł wzrośnie o 10,4 zł.
Dlatego też we wszystkich trzech projektach proponuje się wypłacenie jednorazowego dodatku do wymienionych świadczeń. Takie rozwiązanie zapowiadał już poprzedni rząd, rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, w połowie tego roku. Wprowadzenie dodatkowych mechanizmów wsparcia w sytuacji niskiej waloryzacji jest szczególnie istotne dla świadczeniobiorców o tych najmniejszych dochodach.
Te mechanizmy w przypadku takich niekorzystnych waloryzacji, a więc skutkujących niskim wzrostem świadczeń, były już stosowane w poprzednich latach, ale tak naprawdę właśnie za czasów poprzedniego rządu. I tak np. w 2012 r. po raz pierwszy została wprowadzona w miejsce waloryzacji procentowej waloryzacja kwotowa - wszystkie świadczenia wówczas zostały podwyższone o kwotę 71 zł.
Intencją takiego rozwiązania była ochrona gospodarstw domowych właśnie o najniższych dochodach. W tym roku mieliśmy zaś do czynienia z waloryzacją procentowo-kwotową, o której tutaj wspomniała moja przedmówczyni z Prawa i Sprawiedliwości. Cieszę się, że dostrzega, że to rozwiązanie być może należałoby wprowadzić jako rozwiązanie modelowe. A zostało wprowadzone tak naprawdę w tym roku, po raz pierwszy przez nas zastosowane. Waloryzacja polegała na tym, że świadczenia emerytalno-rentowe zostały podwyższone wskaźnikiem waloryzacji wynoszącym 100,68%, jednak nie mniej niż o kwotę 36 zł. Gdyby poprzedni rząd nie wprowadził takiego rozwiązania, to najniższe świadczenie w tym roku, w roku 2015, wzrosłoby raptem o 4,30 zł.
Dzisiaj procedujemy nad wprowadzeniem jednorazowego dodatku, o którym jest mowa we wszystkich trzech projektach. Dodatek ma dotyczyć świadczeniobiorców, których świadczenie nie przekracza 2 tys. zł. Różne są natomiast wysokości dodatków w zależności od kwoty pobieranej renty bądź też emerytury. W drukach nr 80 i 82, czyli w drukach złożonych przez posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednorazowy dodatek dla świadczeniobiorców, którzy otrzymują świadczenie do wysokości 900 zł, wyniósłby 350 zł, powyżej 900 zł do 1100 zł - 300 zł, powyżej 1100 do 1500 zł - 200 zł, a powyżej 1500 do 2 tys. zł - 100 zł. Natomiast w druku nr 81 jest propozycja, aby kwota dodatku dla osób z dochodem do 900 zł wynosiła 400 zł, za to kwota dodatku dla osób z dochodem od 1500 do 2 tys. wynosiła 50 zł. Podstawę obliczenia dodatku stanowić będzie kwota świadczenia łącznie z dodatkiem pielęgnacyjnym, dodatkiem dla sierot zupełnych oraz innymi dodatkami lub świadczeniami na podstawie odrębnych przepisów, które są wypłacane przez organy emerytalno-rentowe. Dodatek ten dotyczyłby ponad 6 mln osób. Istotne jest, że będzie on wolny od podatku dochodowego oraz nie będzie stanowił podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne. Z dodatku nie będą dokonywane potrącenia i egzekucje. Koszt wypłat jednorazowego dodatku spowoduje oczywiście skutki finansowe w stosunku do obecnego stanu prawnego - ok. 1400 mln zł w roku przyszłym. Wiadomo, że dodatek finansowany będzie ze środków budżetu państwa.
Tak jak również mówiła wnioskodawczyni w imieniu Platformy Obywatelskiej, według art. 67 ust. 1 konstytucji konieczne jest, aby utrzymywać świadczenia emerytalno-rentowe na odpowiednim poziomie. Tak jak już powiedziałam, poprzedni rząd Platformy i PSL zapowiedział wypłatę jednorazowych dodatków już w połowie tego roku, już w czerwcu tego roku mówiliśmy o takim rozwiązaniu, które zamierzaliśmy wprowadzić. Po zmianie rządu konsekwentnie posłowie Platformy Obywatelskiej i PSL złożyli stosowne projekty kontynuujące czy też potwierdzające te zamierzenia. Cieszy bardzo fakt, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli swój własny projekt w tej materii. Dobrze jednak byłoby się zastanowić - jeśli posłowie Prawa i Sprawiedliwości proponują zwiększenie świadczeń z 350 zł do 400 zł dla tych, których świadczenie nie przekracza 900 zł, to jednak nie kosztem być może tych, którzy otrzymują od 1500 do 2 tys. zł, a jednak poszukać innego źródła finansowania i zrekompensować te 50 zł dla tych, którzy zarabiają przecież też niedużo, od 1500 do 2 tys. zł, jeżeli ich świadczenia nie przekraczają tych 2 tys. zł. Jesteśmy jak najbardziej za tym rozwiązaniem, ale jednak tak, aby utrzymać również i te 100 zł dla tych, którzy przecież nie mają dochodów większych niż 2 tys. zł brutto.
Niemniej jednak to w końcu jest projekt czy też projekty, które nas łączą, a nie dzielą. Można powiedzieć dzisiaj: Można? Można. Na pewno dobre rozwiązania, nad którymi Sejm może wspólnie dalej procedować, są rozwiązaniami bardzo pożądanymi i nieczęstymi ostatnio w tej Izbie. Tak jak wczoraj przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann mówił o tym, dajcie nam państwo dobre projekty, sprawdźcie nas, zobaczycie, będziemy nad nimi pracować. Tak też się dzisiaj dzieje. Wszystkie kluby, z tego, co widać, będą nad tymi trzema projektami się pochylały, szukały jak najlepszych rozwiązań i na pewno je dalej procedowały. W związku z powyższym w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska wnioskuję o skierowanie niniejszych projektów do dalszych prac, do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Dziękuję. Oklaski)
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przecież nikt na tej sali dzisiaj nie ma żadnych wątpliwości, ani posłowie koalicji, ani posłowie opozycji, że media publiczne mają być na usługach obozu rządzącego. Przecież to już było i my to doskonale pamiętamy.
Pamiętam to choćby... W czasach, kiedy rządziliście państwo, w latach 2006-2007, w moim regionie, w regionie świętokrzyskim, wystarczył telefon jednego z popularnych posłów Prawa i Sprawiedliwości, aby wóz transmisyjny jechał za nim na każdą uroczystość, na której on się pojawił.
Tak było.
Natomiast my przywróciliśmy normalność i choćby...
Pani poseł...
Przepraszam bardzo.
Pani poseł zabiera teraz głos...
...a państwa proszę o zaprzestanie polemik z sali.
Panie pośle, bardzo proszę o spokój.
...i choćby w oddziale regionalnym u nas, w oddziale kieleckim, nie było już sytuacji takiej, że nie było miejsca dla posłów PiS-u czy też dla posłów Platformy Obywatelskiej. Teraz było miejsce dla wszystkich. Więc ja rozumiem, że ta
nowelizacja czy też ta ustawa, którą państwo wprowadzacie, ma na celu tylko i wyłącznie zmiany kadry...
...po to żeby te telefony móc wykonywać. Oczywiście bez podsłuchów, akurat tych.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko dotyczące projektów ustaw o jednorazowym dodatku pieniężnym dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających świadczenia przedemerytalne, zasiłki przedemerytalne, emerytury pomostowe albo nauczycielskie świadczenia kompensacyjne w 2016 r., druki nr 80, 81 i 82.
Wszystkie trzy projekty są rzeczywiście niemal identyczne w swej materii, różnią się jedynie, albo aż, wysokością jednorazowego dodatku. W projektach Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wysokość dodatku wynosi od 350 do 100 zł, natomiast w projekcie Prawa i Sprawiedliwości od 400 do 50 zł. Przypominam, że nasz rząd, Platformy Obywatelskiej, jeszcze w połowie ubiegłego roku, 2015, z uwagi na przewidywany niski wskaźnik waloryzacji na rok 2016 wynoszący 0,52%, który skutkowałby wzrostem najniższego świadczenia o 4 zł 57 gr, zapowiedział wypłatę jednorazowych dodatków jako rekompensatę niskiej waloryzacji. Dobrze, że Prawo i Sprawiedliwość kontynuuje ten pomysł i złożyło taki sam projekt. Problem polega jednak na tym, że państwo, podwyższając kwotę dodatku dla świadczeniobiorców, których świadczenie nie przekracza 900 zł, z 350 do 400 zł, czyni to kosztem emerytów, których świadczenie wynosi od 1500 do 2000 zł brutto. Jesteśmy za zwiększeniem tej kwoty, ale nie kosztem innej grupy emerytów. Powołując się na informację pana ministra, który jest tutaj na sali, pana Marcina Zielenieckiego, świadczeniobiorców, którzy otrzymują świadczenie nie wyższe niż 900 zł, jest ponad 1462 tys. Natomiast świadczeniobiorców o dochodach od 1500 do 2000 zł brutto jest o wiele, wiele więcej, bo jest ich 2218 tys. osób. Dla porównania - osób, które pobierają świadczenie od 900 do 1100 zł, jest 1267 tys., natomiast świadczeniobiorców, którzy pobierają świadczenie od 1100 do 1500 zł, jest 1449 tys. osób. A więc to oznacza, że tych osób w tej, że tak powiem, czwartej grupie emerytów jest najwięcej, ponad 2 mln osób.
Oznacza to, że właśnie tej największej grupie osób państwo proponujecie mniejszą wysokość dodatku aż o 50% w stosunku do propozycji, którą złożyliśmy jako Platforma Obywatelska. Dzięki temu nawet powstaną oszczędności w globalnej wypłacie w kwocie ok. 10 mln zł. Ale chyba nie o to chodzi. Złożyliśmy oczywiście stosowną poprawkę rekompensującą kwotę 50 zł dla emerytów, których świadczenie wynosi od 1500 do 2000 zł brutto, ale oczywiście ona przepadła w głosowaniu w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Pan minister mówił w komisji, że takich pieniędzy nie ma w budżecie. Tymczasem państwo gwałtownie podnieśliście wydatki budżetu w roku 2016 w stosunku do tych z budżetu w roku 2015, sprzed nowelizacji. Urosły one o 36 mld zł, czyli o ok. 10%, a tutaj dla emerytów i rencistów nie ma 100 mln zł i jeszcze oszczędzacie państwo na nich 10 mln.
Równocześnie zwiększyliście również państwo dochody budżetu państwa. Rozumiem, że trwają poszukiwania środków finansowych na wypłatę dodatku 500+. I dobrze. I jesteśmy za tym, żeby taki dodatek był, żeby mógł być wypłacony. Ale nie można jednak zapominać o seniorach, o rencistach, emerytach, których dochody również nie są wysokie, ponieważ mówimy o emerytach i rencistach, których dochód jest w granicach od 1500 do 2000 zł brutto. Myślę, że solidarność międzypokoleniowa i rodziny wielopokoleniowe to również wartość, ogromna wartość w polskim społeczeństwie, o którą powinniśmy jednakowo dbać.
Dlatego też klub Platformy Obywatelskiej będzie głosował za niniejszym projektem ustawy, za wypłatą jednorazowych dodatków, oczywiście z uwzględnieniem poprawki mniejszości zwiększającej wysokość dodatku dla najliczniejszej grupy emerytów i rencistów zgodnie z projektem złożonym przez nasz klub. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wiemy, że problematyka osób niepełnosprawnych jest bardzo szczególna, ponieważ nie ma większych problemów w życiu niż choroba i niepełnosprawność. Niemniej jednak to nie jest tak proste, że wystarczy dać środki finansowe i problem, że tak powiem, jest rozwiązany. Wiemy, że osoby niepełnosprawne wymagają tak naprawdę bardzo różnorodnej pomocy: od pomocy finansowej po pomoc instytucjonalną. Czasami też są one na tyle samodzielne, że dobrze jest, jak w stosunku do nich prowadzona jest rehabilitacja zawodowa. Na przykład w 2007 r. dofinansowanie do wynagrodzeń, z tego co pamiętam, wynosiło 1,6 mld zł, a w 2013 r. już dwa razy więcej, bo 3,2 mld zł. Wiadome jest, że w pierwszej kolejności zwiększaliśmy świadczenie pielęgnacyjne dla tych, których dochody były mniejsze. Wiadomo, że dzieci nie mają dochodów, dlatego w pierwszej kolejności zwiększyliśmy wysokość świadczenia pielęgnacyjnego z 620 zł do obecnej 1300 zł. Dorosłe osoby niepełnosprawne mają prawo do renty socjalnej czy też renty inwalidzkiej, ale świadomi byliśmy tego, że wysokość, to świadczenie też trzeba wyrównać. Stąd nasza propozycja projektu ustawy, którą zaczęliśmy konsultować.
Nie jest prawdą to, co mówiła pani z klubu Nowoczesna, że nie realizowaliśmy wyroków. Było wręcz przeciwnie, przyspieszyliśmy realizację wyroków, bo po rządach Prawa i Sprawiedliwości odziedziczyliśmy ok. 200 niezrealizowanych wyroków. Przyspieszyliśmy to tak, że zmniejszyliśmy te zaległości do 20. Tak naprawdę nie zrealizowaliśmy dwóch, ponieważ nie zdążyliśmy. Respektujemy wyroki Trybunału Konstytucyjnego, dlatego stosowny projekt w tej materii, o której dzisiaj debatujemy, złożyliśmy.
Mam natomiast takie pytanie. Skoro nie zdążymy już wdrożyć w życie nowego projektu ustawy wyrównującego to świadczenie, to czy państwo, zwiększając wydatki
z budżetu państwa i dochody, nie widzicie takiej możliwości, aby tym osobom, które mają prawo do specjalnego zasiłku opiekuńczego, podnieść wysokość tego świadczenia? Przypominam, że wystarczy tylko decyzja Rady Ministrów, wysokość tego świadczenia jest uznaniowa. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Pani Minister! Wysoka Izbo! Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego ten projekt - tę zapowiedź - złożył już w połowie minionego roku. Nie zdążyliśmy jako rząd go przeprocedować, ale złożyliśmy go zgodnie z obowiązującym prawem, jako klub poselski. Niestety problem polega na tym, że państwo, przesuwając 50 zł na tych, którzy mają najniższe świadczenie, czynicie to kosztem tych emerytów, którzy również nie mają świadczenia wysokiego, bo w granicach od 1500 do 2000 zł brutto. Mało tego, dzielicie państwo emerytów: jednym emerytom dajecie podwyżkę kosztem drugich emerytów, a ich jest najwięcej. Bo, szanowni państwo, emerytów, którzy mają dochód brutto nie większy niż 1500-2000 zł, jest 2218 tys. Tych, którzy otrzymują najmniejsze świadczenie, jest 1462 tys. Zwiększyliście państwo wydatki i dochody budżetu państwa o miliardy złotych
, tymczasem nie jesteście w stanie dać 100 mln zł emerytom. Niestety, to jest po prostu czysta hipokryzja. Mało tego...
Pani poseł, proszę o pytanie.
...na emerytach oszczędziliście państwo 10 mln zł. Dlaczego państwo to robicie?
Panie Marszałku! Pani Premier! Pani Minister! Wysoka Izbo! Pani minister mówi, że państwo przywróciliście tę roczną waloryzację. Natomiast, pani minister, proszę powiedzieć, w ostatnich latach, kiedy - wszyscy wiemy - mieliśmy do czynienia ze światowymi kryzysami gospodarczymi, czy to nie rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego stać było na to, żeby nie tylko ciągle, corocznie waloryzować emerytury i renty, ale nawet czy nie było nas stać na to, że wprowadziliśmy waloryzację kwotową, jednakową dla tych, którzy mają również najniższe świadczenie, w wysokości 71 zł, która to kwota wchodzi do podstawy i w przyszłości od tej kwoty jest waloryzacja. Czy to nie poprzedni rząd stać było na to, że wprowadziliśmy w roku 2015, minionym, waloryzację kwotowo-procentową, tak aby ci, którzy mają najmniej, nie mieli waloryzacji w kwocie 5 zł, a 36 zł, a inni, pozostali, nawet więcej
niż tę najniższą kwotę? Czy to nie ten rząd Platformy Obywatelskiej i PSL stać było w czasach kryzysu na dbanie o to, żeby emeryci mieli godne waloryzacje?
Panie Marszałku! Pani Premier! Pani Minister! Mówicie, że wprowadzacie dzisiaj swój sztandarowy projekt. Owszem. Problem polega na tym, że ten sztandar ma dziury, bo w tym projekcie nie ma wszystkich dzieci...
...rodziców samotnych, bo nie ma w nim wszystkich dzieci rodzin wielodzietnych - nawet gdy rodzina ma czworo dzieci i trójka z nich kształci się, choćby w szkole średniej czy też na studiach, wy to czwarte dziecko traktujecie jak jedynaka. Ale najgorsze jest to, że w tym projekcie nie ma rodzin, nie ma dzieci, które nie z własnej winy zostały umieszczone w instytucjonalnych formach pieczy zastępczej. Wczoraj w komisji przyjęliście państwo taką możliwość, aby dzieci przebywające w rodzinnych formach pieczy zastępczej miały te pieniądze, ale te, które są w instytucjonalnych formach, pozbawiliście tych pieniędzy.
Dlaczego państwo te dzieci skrzywdziliście?
One jeszcze raz zostaną skrzywdzone przez los.
Dlaczego państwo to robicie?
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko dotyczące ˝Sprawozdania z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2014-2020 za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2014 r.˝.
Wiemy o tym, że przemoc w rodzinie to jedna z najgorszych patologii społecznych. Wiemy też, że historia przemocy tak naprawdę sięga wielu wieków. W Polsce na temat przemocy domowej głośno mówi się tak naprawdę dopiero od kilkunastu lat, może dopiero od 20 lat. Kiedyś w ogóle nie mieliśmy nawet takiej możliwości, żeby mówić otwarcie o tym, co to jest przemoc domowa. Ofiary przemocy domowej nawet nie mogły marzyć o tym, żeby skorzystać z takich form pomocy, jakie są dzisiaj. W ciągu tych ostatnich kilkunastu lat, jak myślę, w tej dziedzinie dokonaliśmy ogromnego postępu. Nie oznacza to jednak, że wszystkie możliwości i pomoc zostały już wyczerpane, wręcz przeciwnie, przed nami jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.
Zwykle jest tak, że ofiary z różnych przyczyn jednak dalej nie zgłaszają się na Policję. Bardzo często są to przyczyny indywidualne, bo sprawca jest np. jedynym żywicielem rodziny, to on jest np. właścicielem mieszkania. Często dalej pokutuje również jeszcze ten wstyd, że przemoc w rodzinie jest jednak taką formą patologii społecznej, o której mówić nie można. Dlatego też bardzo ważne w pomaganiu ofiarom przemocy są nie tylko te instrumenty skierowane bezpośrednio do nich, a więc ta pomoc psychologiczna czy też pomoc prawna, ale również kampanie społeczne.
Myślę, że to sprawozdanie w taki dość szczegółowy sposób pokazuje, jakie są dzisiaj formy pomocy i które z nich są, że tak powiem, najskuteczniejsze.
Ale chciałabym jeszcze przypomnieć, jak myślę, dwa bardzo ważne akty prawne, które w ciągu tych ostatnich kilkunastu lat zostały wprowadzone w życie. Przede wszystkim chciałabym powiedzieć o ustawie, o pierwszej ustawie z 2005 r., a więc o ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Z pewnością to był przełom, przełom w pokazaniu tego, że przemoc w rodzinie jest czymś złym, co trzeba piętnować, a ofiarom trzeba bezwzględnie pomagać. Myślę, że drugim bardzo ważnym aktem prawnym jest właśnie nowelizacja tej ustawy z 2010 r., która to wprowadziła konieczność opracowania tego właśnie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie˝.
I dzisiaj, tak jak pani minister powiedziała, ten program, to sprawozdanie zawiera opis działań realizowanych w czterech głównych obszarach, a więc są to: profilaktyka i edukacja społeczna, ochrona i pomoc osobom dotkniętym przemocą w rodzinie, oddziaływanie na osoby stosujące przemoc w rodzinie oraz podnoszenie kompetencji służb i przedstawicieli podmiotów realizujących działania z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
Chciałabym zwrócić uwagę na badania, które w 2014 r. jeszcze przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zostały zlecone i przeprowadzone. Otóż w roku 2014 mniej respondentów niż w roku 2010 deklarowało, że doświadczyło przemocy domowej. Do stosowania przemocy domowej także przyznawało się mniej sprawców niż w 2010 r. Również mniej było świadków przemocy domowej. Zgodnie z deklaracjami ofiar przemoc najczęściej stosowana była wobec kobiet - ponad 67%. Według relacji ofiar i świadków sprawcami przemocy w rodzinie najczęściej byli mężczyźni - ponad 76%. W 2014 r. 26% badanych deklarowało, że zna rodziny w swoim otoczeniu, w których dochodziło do przemocy wobec osób starszych lub niepełnosprawnych. Blisko 20% wszystkich respondentów deklarowało doświadczenie w dzieciństwie przynajmniej jednej z form przemocy.
Z danych statystycznych z realizacji tego programu za rok 2014 wynika, że w Polsce opracowano łącznie 1288 lokalnych diagnoz. To są bardzo ważne diagnozy, ponieważ one dotyczą szczebli zarówno gminnych, powiatowych, jak i wojewódzkich.
Jeśli chodzi o... Chciałabym również odnieść się właśnie do tej zmiany świadomości społecznej, bo, tak jak jeszcze sama pamiętam z własnej pracy w końcu lat 90., przemoc była takim zjawiskiem dość ukrywanym, natomiast dzisiaj widzimy ogromny wpływ właśnie wszystkich kampanii społecznych, które miały ogromne znaczenie, wpływ na zmianę świadomości społecznej.
I tak np., analizując statystyki, w roku 2014 z procedury ˝Niebieskie karty˝ skorzystało ponad 99 tys. ofiar. W stosunku do roku 2013 to jest ogromna różnica, ponieważ w 2013 r. niebieskich kart wypełnionych było 70 tys.
Następnie chciałabym podkreślić ważność zespołów interdyscyplinarnych, dzięki którym budowany jest system interdyscyplinarny, w który zaangażowani są pracownicy różnych służb i różnych instytucji. Z badań wynika, że na przestrzeni tych 7 lat skala zjawiska przemocy spadła o 10%. Myślę też, że trzeba podkreślić fakt, iż doszło do spadku korzystania, że tak powiem, osób doznających przemocy w rodzinie z placówek. Myślę, że duży wpływ na zmniejszenie liczby osób korzystających z tych placówek miały również zmiany kodeksowe wprowadzone w 2010 r. poprzez zmianę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, dzięki którym istnieje możliwość wydania nakazu opuszczenia lokalu przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz zakazu kontaktowania się z osobą doznającą przemocy. Po raz pierwszy wprowadziliśmy to właśnie w nowelizacji ustawy w 2010 r. Dzięki temu stosowany jest ten środek i to sprawca opuszcza dom, a nie ofiara, często kobieta ze swoimi dziećmi. Owszem, widzimy, że ten środek jeszcze nie w pełni jest wykorzystywany, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to proces, który wymaga i szkoleń, i czasu. Widzimy ogromny postęp w tej materii. Najważniejsze, że taki przepis jest, że taki przepis funkcjonuje, bo właśnie tego najczęściej domagano się od nas, ustawodawców, ludzi, którzy nad tym pracują, którzy pomagają w różnych instytucjach, np. w ośrodkach pomocy społecznej, aby to właśnie sprawca opuszczał miejsce zamieszkania, a nie ofiara, często kobieta z dziećmi.
Wprowadziliśmy również, i sprawozdanie właśnie o tym mówi, programy oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dla osób stosujących przemoc w rodzinie. Na przestrzeni lat te programy zwiększyły swój potencjał i dzięki ich realizacji w roku 2014 zostało poddanych takim oddziaływaniom ponad 8 tys. osób stosujących przemoc w rodzinie. Jest to bardzo dużo, bo np. w roku 2007 liczba osób korzystających z takiego programu wynosiła raptem 900. Myślę, że najważniejsze jest to - w oparciu nawet o te badania, które przytaczałam, z roku 2014 - że następuje zmniejszenie skali zjawiska przemocy w rodzinie. Pierwsze badania, w 2007 r., wykazywały, że 36% Polaków doświadczyło jakiejkolwiek przemocy. Wynik badania z 2010 r. to spadek do 33%. Rok 2014 wskazuje, że ponad 24% respondentów doświadczyło przemocy. A więc jest to bardzo istotny spadek, jeśli chodzi o liczbę osób dotkniętych przemocą domową. Najczęściej ta przemoc jest przemocą psychiczną, również fizyczną, dalej seksualną i ekonomiczną.
Sprawozdanie to jasno pokazuje, że formy pomocy, które zaproponowane są w funkcjonującej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy, są dobrze realizowane, dlatego że z jednej strony zmniejsza się, że tak powiem, skala zjawiska przemocy, a z drugiej strony widzimy też, że z wielu instrumentów coraz częściej, coraz bardziej korzystają np. sądy. A więc myślę, że z jednej strony zjawisko jest mniejsze, a z drugiej strony skuteczność jest tutaj najważniejsza.
Myślę, że dużo zostało zrobione i realizację tego programu w 2014 r. należy ocenić dobrze czy nawet bardzo dobrze, natomiast to nie oznacza, że nie trzeba dalej monitorować. Wręcz przeciwnie - monitorować, udoskonalać, tak aby to ofiary miały najlepszą pomoc ze strony różnych instytucji, ale również aby i sprawców otaczać jakimiś programami korekcyjnymi, tak jak to do tej pory jest stosowane, tak aby rzeczywiście rozwiązywać te problemy, bo często ofiarami bezpośrednimi i pośrednimi są dzieci. Dziękuję.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Tutaj, z tej mównicy sejmowej wielu posłów mówi, że rozmawiało z samorządowcami co do proponowanych zmian. Ja do nich wszystkich z terenu swojego województwa, województwa świętokrzyskiego, wysłałam pisma, do 102 gmin. Pytałam ich właśnie o opinie dotyczące skutków obniżenia wieku szkolnego. I niech mi państwo wierzą, że nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek wyraził się o tych zmianach pozytywnie. Każdy pełen obaw patrzył na te zmiany, które zostały przeprowadzone bardzo szybko, bez pogłębionych konsultacji, bo konsultacje społeczne nie polegają tylko i wyłącznie na tym, aby pisać rozwiązania prawne pod dyktando jednej fundacji, pod dyktando fundacji państwa Elbanowskich.
Pokazaliście państwo, że nie liczycie się ze zdaniem polskich samorządowców, a przecież to oni tak naprawdę zostaną sami z tymi problemami. Jeden z wójtów w napisanej do mnie odpowiedzi określił te zmiany jako tragiczne w skutkach. Chcę zapytać o te wątpliwości, które oni mi opisywali. Co pani dzisiaj powie tym samorządom, często biednym, wiejskim i miejsko-wiejskim, bo takie są właśnie w województwie świętokrzyskim, a wiem, że pani lada moment będzie u nas w Kielcach, które poniosły olbrzymie koszty przystosowania placówek szkolnych do potrzeb dzieci 6-letnich? To nie tylko klasy, to także wyposażenie, toalety czy chociażby inwestycje infrastrukturalne, jak np. budowa placów zabaw.
Mikołaj Herbst z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego sporządził analizę, z której jasno wynika, że szkoły są bardzo dobrze przygotowane na przyjęcie sześciolatków. O tym samym mówi raport NIK-u. Problemy samorządów to także trudności z oszacowaniem liczby dzieci w szkołach i przedszkolach. Czy pani minister ma informacje, w ilu szkołach będą musiały powstać klasy mieszane?
Czy pani minister wie...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...że np. w naszym województwie 150 nauczycieli straci pracę?
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Pakiet onkologiczny sprawdził się.
Tak wynika z raportu fundacji.
Właśnie, wiedziałam, że państwo nie będziecie tego wiedzieli. Nie mówię bowiem tego jako posłanka Platformy Obywatelskiej, ale mówię to, co mówi raport Fundacji Wygrajmy Zdrowie. Nie sądzę, żeby pan minister tego raportu nie znał.
Co mówi raport? Dzięki wprowadzonym półtora roku temu zmianom pacjenci czekają krócej na diagnostykę i leczenie. Raport powstał w oparciu o dane pochodzące z Narodowego Funduszu Zdrowia, z ankiety przeprowadzonej wśród pacjentów. Przykład z mojego województwa świętokrzyskiego, proszę bardzo: pacjenci w stanie pilnym czekali maksymalnie 2 dni.
Z ogólnopolskich danych wynika, że chory w ramach pakietu na świadczenie z zakresu np. chirurgii onkologicznej czekał 4 tygodnie, bez karty - 6 tygodni.
Na świadczenie z hematologii - półtora tygodnia, uwaga, bez karty - 6,5 tygodnia. Wśród pacjentów z podejrzeniem raka płuc musieliśmy diagnozować w warunkach ambulatoryjnych, co jest nieporozumieniem, teraz możemy już diagnozować w szpitalu. Kto to mówi? Mówi to dyrektor szpitala w Czerwonej Górze, w województwie świętokrzyskim.
Przyznaje, że na początku były problemy z wdrażaniem pakietu, ale dzisiaj wiele z tych problemów już nie istnieje. Tak jak powiedziałam na początku, nie podejrzewam, żeby pan minister nie znał tego raportu. A więc pytanie jest bardzo krótkie i bardzo proste: Dlaczego niszczy pan onkologię, dlaczego uderza pan w polskich pacjentów, a słucha swojego tzw. środowiska?
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Trudno jest mi zrozumieć tak naprawdę, dlaczego państwo dalej się upieracie i chcecie oddzielać opiekę nad dziećmi, młodzieżą i osobami starszymi? Na moje pytanie, ile jest takich sytuacji, pani minister odpowiedziała, że raptem sześć. Ustawa o pieczy zastępczej obowiązuje od 5 lat, więc zadałam drugie pytanie: Czy w tych sześciu przypadkach miały miejsce jakieś incydenty, sytuacje patologiczne? Nie otrzymałam na to pytanie odpowiedzi, więc bardzo proszę o ustosunkowanie się do tego pytania. Macie przecież państwo swoich wojewodów, poproście ich o kontrolę w tych wszystkich powiatach, czy tam są jakieś sytuacje niebezpieczne. Jeśli są, to na spokojnie to prawo należy zmienić, chociaż wojewoda w ramach nadzoru ma możliwość interwencji. Natomiast państwo wywracacie wszystko: dzieci, młodzież, osoby starsze razem być nie mogą, to jest dla państwa niepożądane.
A rodziny wielopokoleniowe? Przecież to jest wartość, tak? A to są osobne placówki tak naprawdę.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nie sztuką jest być populistą i hipokrytą wtedy, kiedy jeszcze skutki tego, co się wprowadza, nie są odczuwalne tu i teraz. Bo przecież obniżenie z powrotem wieku emerytalnego nie będzie odczuwalne tu i teraz, ono będzie odczuwalne za lat kilka, a właściwie kilkanaście. A więc dzisiaj fajnie jest powiedzieć: będziecie krócej pracować. Ale już uczciwiej byłoby powiedzieć, i to jest pytanie do pana ministra, czy mam rację, że np. dzisiejsza trzydziestolatka, kobieta, która na rękę otrzymuje 3 tys. zł, gdy odejdzie w wieku 67 lat na emeryturę, to zgodnie z GUS-em zostanie jej 261 miesięcy trwania życia i jej emerytura wyniesie 2240 zł. Ale, proszę pani, jak my teraz obniżymy wiek emerytalny i pani będzie mogła odejść na emeryturę w wieku 60 lat, to pani czas trwania życia zgodnie z GUS-em będzie wynosił 201 miesięcy. A więc pani emerytura będzie wynosiła, uwaga, 1431 zł, czyli o 36% mniej. I to jest uczciwość, i to jest odpowiedzialność. Dlatego, w imię tej odpowiedzialności, my byliśmy w stanie wydłużyć wiek emerytalny, mimo że nas jako partię polityczną to bardzo dużo kosztowało, ale dla nas ważniejsze były przyszłe pokolenia Polaków. Przecież każdy z nas ma swoje dzieci, wnuki, bliższą, dalszą rodzinę i chyba nikt z nas nie chciałby, aby ich emerytury były głodowe, a one takie będą.
A więc ja wolę dzisiaj powiedzieć odpowiedzialnie: tak, wydłużamy wiek emerytalny, dlatego że to jest bezpieczne - dla finansów publicznych, dla budżetu państwa, ale przede wszystkim nie będziecie głodować, choć i tak te emerytury nie będą wysokie. Mało tego, państwo to wiecie, dlatego chcecie wydłużyć wiek emerytalny
innym sposobem, zakazać dorabiania tym, którzy będą odchodzili na emeryturę.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko dotyczące obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw.
Kształt systemu emerytalnego powinien być zawsze dostosowany do sytuacji demograficznej kraju. Szanowni państwo, jeszcze w 2010 r. udział osób w wieku ponad 65 lat wynosił 14%, ale już w 2060 r. wynosił będzie ok. 35%. Starzenie się społeczeństwa ma zasadniczy wpływ na jego funkcjonowanie. Dlaczego? Ponieważ zasadniczo zmienia się wtedy relacja pomiędzy wielkością grupy czynnej zawodowo a wielkością grupy osób, które zaprzestały aktywności ekonomicznej. O tym wszyscy państwo powinniście wiedzieć. To był też główny powód - i, podkreślam, ogromna odpowiedzialność, nawet kosztem sondaży dla partii politycznych, dla Platformy Obywatelskiej i PSL-u - dla którego poprzedni rząd wprowadził wydłużenie wieku emerytalnego. To nas było stać na podjęcie tej bardzo trudnej, ale jakże odpowiedzialnej decyzji w kontekście właśnie tych danych demograficznych, które przedstawiłam. I każdy obywatel powinien wiedzieć, a rządzący dzisiaj w szczególności, że dziś emerytura wyliczana jest na podstawie składek, jakie potrącane są co miesiąc z wynagrodzenia. Kiedy kobieta czy mężczyzna odchodzi na emeryturę, to, co zostało uzbierane przez nich i zapisane na koncie w ZUS, jest po prostu dzielone przez przewidywany czas życia, określony przez Główny Urząd Statystyczny. Żeby więc przyszłe emerytury pozwalały w ogóle na przeżycie, bo one i tak wysokie nie będą, nie ma wyjścia, trzeba jak najdłużej odkładać na nie.
Dziś rządzący mówią o odwróceniu tej reformy, ale nie mówią już tak chętnie o tym, że te emerytury wtedy naprawdę będą głodowe, niższe o 30, 40%, a nawet więcej. Rząd zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie ma innego wyjścia i ludzie muszą dłużej pracować. Dlatego z tej opinii, którą wcześniej tutaj słyszeliśmy, opinii rządu, już wiemy, że będzie zakaz dorabiania do tych emerytur, a więc de facto ludzie i tak będą musieli dłużej pracować, bo inaczej z tych głodowych emerytur nie przeżyją.
Jak się ma do tego niniejszy projekt ustawy? Otóż przede wszystkim, szanowni państwo, nie wywraca założeń wprowadzonej reformy, utrzymuje bowiem zrównany, wydłużony wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn. Ustawa daje, owszem, możliwość odejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego, ale w sytuacji bardzo szczególnej, tj. posiadania długiego okresu, zaznaczam, składkowego, wynoszącego tak naprawdę aż 40 lat. De facto więc premiuje długie pozostawanie na rynku pracy i tylko w tym przypadku daje wybór albo dalszej pracy, albo przejścia na emeryturę - mniejszą, ale już nie głodową, jak w przypadku zupełnego wywrócenia tej reformy, cofnięcia jej, szczególnie w sposób bardzo dotkliwy dla kobiet, bo to przecież kobiety tak naprawdę nie będą miały za co żyć, dlatego że one w większości mają zbyt długi okres nieskładkowy w stosunku do okresu składkowego mężczyzn. Dlatego też warto nad takim rozwiązaniem przedstawionym w tym obywatelskim projekcie ustawy popracować.
Stąd też w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska wnioskuję również o skierowanie tego projektu ustawy do drugiego czytania w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! A przede wszystkim: Panie Prezesie! Może pan nie wie, ale właśnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości zgłosili projekt ustawy, w którym to zakazują przebywania - uwaga - dzieciom, młodzieży i osobom starszym już nie tylko w jednym budynku, ale nawet na jednej nieruchomości gruntowej. To co do tej pory w Polsce było wartością: rodziny wielopokoleniowe, to co w Europie jest zaletą, dla państwa niestety, wygląda na to, jest patologią. W uzasadnieniu wręcz piszecie, że nie jest pożądane, aby dzieci przebywały w otoczeniu starości, bo być może tam zetkną się z dramatem samotności. Chyba nie o to chodzi.
Apeluję więc o to: wycofajcie się państwo z tego, pozwólcie dzieciom, młodzieży i osobom starszym być przynajmniej na jednej posesji gruntowej. Tylko tyle albo aż tyle. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Błądzić jest rzeczą ludzką, dlatego też rozumiem, że państwo, przygotowując tę uchwałę, mogliście pomylić definicję małżeństwa z definicją rodziny. Rzeczywiście w art. 18 konstytucji jest tak, że małżeństwo oparte jest na związku kobiety i mężczyzny, ale rodzina jest tam po przecinku, a państwo podciągnęliście tę rodzinę pod definicję małżeństwa. I w ten sposób w tej uchwale krzywdzicie miliony polskich rodzin, tych rodzin, które są samotne, a więc rodzin, gdzie matka lub ojciec samotnie wychowuje swoje dzieci, rodzin zastępczych czy nawet partnerskich. Ja wiem, że ideałem jest rodzina, gdzie jest mama i tata, ale życie to nie ideał i nie zawsze tak jest. A więc proszę, nie krzywdźcie milionów polskich i niepolskich innych rodzin, bo każda z tych rodzin jest dla nas po prostu
wartością.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Państwo psuje się od prawa, a prawo od języka. To państwo swoim językiem w tej uchwale dyskryminujecie miliony rodzin, w których matka sama wychowuje swoje dzieci, ojciec sam wychowuje swoje dzieci...
...w których rodzice nie zawarli związku małżeńskiego. Ja wiem, że ideałem jest pełna tradycyjna rodzina, ale życie to nie ideał i nie zawsze jest to możliwe. 80% dzieci wychowuje się w rodzinach pełnych, ok. 20% dzieci - w rodzinach niepełnych. Ja też do nich należałam. Ilu z was, drodzy państwo, posłowie PiS-u, wychowywało się w rodzinach niepełnych?
Ten dzień nie ma być dla wszystkich rodzin? Czy nie każda rodzina w Polsce powinna być wartością? Zdaniem Platformy Obywatelskiej każda, dlatego my jesteśmy za ustanowieniem Dnia Praw Rodziny, ale chcielibyśmy, żeby każda rodzina
dla wszystkich posłów na tej sali była wartością.
