Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W dzisiejszym exposé pani premier praktycznie pominęła kwestie światopoglądowe, nad czym głęboko ubolewam, bo w kampanii Prawo i Sprawiedliwość poruszało bardzo dużo kwestii właśnie światopoglądowych. W związku z tym chciałabym zadać dwa pytania.
Czy dopuszczacie państwo możliwość w ogóle rozmowy na temat uregulowania związków partnerskich, czy wolimy, by dalej Polacy opuszczali nasz kraj i wybierali życie na emigracji tylko dlatego, że kwestie te w naszym kraju nie są wciąż uregulowane?
I drugie pytanie: Co z aborcją? Bardzo wiele kobiet w Polsce czeka na odpowiedź na pytanie, czy aborcja w Polsce zostanie całkowicie zabroniona, nawet w przypadku gdy będzie następstwem czynu zabronionego lub też w momencie, kiedy będzie zagrażała życiu i zdrowiu kobiety. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wszyscy wiemy, że w kwestii wynagrodzeń, premii i odpraw w spółkach Skarbu Państwa nagminnie mamy do czynienia z patologią. Premie w nierentownych spółkach, horrendalnie wysokie odprawy i zbyt długie okresy zakazu konkurencji są na porządku dziennym, mimo to ani PiS, ani PO przez lata nie walczyły z tym zjawiskiem. Odprawy dla prezesów nominowanych przez polityków PiS, LPR i Samoobrony w 2008 r. kosztowały ponad 100 mln zł. Nie lepiej było za czasów rządów PO-PSL. Znamy z taśm prawdy historię prezesa, który według relacji objął stanowisko tylko po to, by wspólnie z kolegami zgarnąć blisko 7-milionową odprawę. W ilu jeszcze miejscach mamy do czynienia z podobnymi praktykami, możemy tylko domniemać.
Uważamy, że w spółkach państwowych warto przyjmować takie same standardy co w firmach prywatnych: 3-miesięczne okresy wypowiedzenia i nie dłuższe niż 12-miesięczne okresy zakazu konkurencji. Zakazy wprowadzane na dłuższe okresy w przypadku spółek państwowych to dla nas nic innego, jak próba umożliwienia odchodzącemu członkowi zarządu życia na koszt podatnika. Takie bulwersujące praktyki musimy bezwzględnie zwalczać.
Niestety naszym zdaniem proponowana ustawa nie rozwiązuje tych problemów. Czy zdają sobie państwo sprawę z faktu, że kontrakty menadżerskie można podpisywać również w kwotach netto, co oznacza nic innego, jak to, że ustawa może być kompletnie nieskuteczna? Czy aby na pewno jest sprawiedliwe i zgodne z konstytucją, by kwestie wysokości podatku były uzależnione od struktury własnościowej spółki?
Jest jeszcze jeden problem. Czy ktoś w ogóle pomyślał, w jaki sposób urzędy podatkowe mają ustalać strukturę własnościową podmiotu wypłacającego odprawę? Przypomnijmy, że naszym celem powinno być zmniejszanie biurokracji i upraszczanie systemu podatkowego, a nie mnożenie problemów.
Szanowni Państwo! Pragnę jednak zauważyć, że problem odpraw to tylko jedna strona medalu. Dobrze wiemy, że po wypełnieniu ław rządowych, ustawieniu poszczególnych ministerstw przyjdzie czas na polityczne tsunami w spółkach Skarbu Państwa. Fakt, że Prawo i Sprawiedliwość będzie mogło samodzielnie obstawić stanowiska nie tylko w resortach gospodarczych, ale także w państwowych spółkach, to według nas bardzo zła prognoza dla Polski. Wystarczy, że klucz doboru członków zarządów spółek Skarbu Państwa będzie podobny do tego, według którego wybrano wiceministra kultury.
Dobrze wiemy, że najbardziej intratne stanowiska w topowych spółkach to często wyróżnienie dla politycznych działaczy za wieloletnią działalność na rzecz partii, niekiedy pocieszenie, sposób na otarcie łez za brak teki ministerialnej czy miejsca na liście wyborczej. Przy tych wyborach zwykle nie ma znaczenia ani doświadczenie menadżerskie kandydata, ani jego wizja i strategia rozwoju przedsiębiorstwa. Niestety rozwój kompetencji menadżerskich i osobistych to fundament pozycjonowania liderów tylko w spółkach prywatnych - w państwowych górę bierze przynależność polityczna.
I w tym momencie jako klub Nowoczesna apelujemy o odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa. Naszym zdaniem to bardzo ważny element zmian
w sferze gospodarczej w naszym kraju, konieczny do przyspieszenia rozwoju gospodarczego kraju, na czym ponoć zależy rządzącym.
Tworząc prawo, chodzi przede wszystkim o to, aby być skutecznym, a nie populistycznym. Jak usuwać patologie w spółkach Skarbu Państwa? Prywatyzować. Naszym zdaniem to jest najlepszy kierunek. Według OECD Polska powinna kontynuować prywatyzację spółek państwowych.
Z raportu z 2013 r. wynika, że ze wszystkich badanych krajów Polska ma najwyższy zakres własności Skarbu Państwa. Wartość tych udziałów i akcji obecnie szacowana jest na ok. 180 mld zł. Szkoda, że o tak dużym majątku decyduje polityka, a nie ekonomia.
Podsumowując, Klub Nowoczesna widzi oczywiście konieczność zmian.
Prywatyzacja, nie karne podatki, jest rozwiązaniem. Odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa powinno być pierwszym krokiem do dobrych zmian. Zaproponowane w ustawie rozwiązania naszym zdaniem będą niestety nieskuteczne i budzą wątpliwości konstytucyjne. Dlatego przy tym głosowaniu wstrzymamy się od głosu. Dziękuję bardzo.
W ramach sprostowania chciałabym tylko jeszcze raz podkreślić, pani poseł, że dla nas prywatyzacja jest kierunkiem, natomiast powodem, dla którego w przypadku tej ustawy chcemy wstrzymać się od głosowania, jest fakt nierozwiązania tych kwestii, na które w swoim przemówieniu zwracałam uwagę.
Chodzi o nieskuteczność ustawy w momencie zawierania kontraktów w kwotach netto i wątpliwość, czy ustawa jest konstytucyjna, bo nie wiemy, czy można w różny sposób, w zależności od własności spółki, traktować podatników.
Jeżeli więc państwo zaproponujecie rozwiązania...
...które te wątpliwości rozwieją, to będziemy na pewno dalej uczestniczyć w dyskusji. Dziękuję bardzo.
Na wstępie chciałabym powiedzieć panu Wójcikowskiemu, że nie chodzi o beznamiętne przeciąganie sprawy, żeby wyjść poza listopad, ale chodzi o to, żeby tworzyć w Polsce...
...prawo dobre i skuteczne.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niezmiennie uważamy, że w kwestii wynagrodzeń, premii i odpraw w spółkach Skarbu Państwa nagminnie mamy do czynienia z patologiami, które trzeba zwalczać. Premie w nierentownych spółkach, horrendalnie wysokie odprawy, zbyt długie okresy zakazu konkurencji są na porządku dziennym i jako parlamentarzyści musimy to zmieniać. Musimy to zmieniać, ale skutecznie. Podkreślę jeszcze raz, że niestety większość parlamentarzystów nie zasiada w tej sali od wczoraj, a ani PiS, ani PO przez lata nie próbowały nawet specjalnie walczyć z tym zjawiskiem. Przykładem mogą być sute premie, sute odprawy wypłacane prezesom firm nominowanym przez PiS, LPR i Samoobronę w 2008 r., a więc wiele, wiele lat temu.
Niezmiennie uważamy, że w spółkach państwowych warto przyjmować te same standardy co w firmach prywatnych, czyli 3-miesięczne okresy wypowiedzenia i nie dłuższe niż 12-miesięczne okresy zakazu konkurencji. Wprowadzanie zakazu na dłuższe okresy w przypadku spółek Skarbu Państwa to dla nas próba umożliwienia odchodzącemu członkowi zarządu życia na koszt podatnika. Istotnie takie bulwersujące praktyki musimy zwalczać. Niestety, naszym zdaniem, proponowana ustawa w żaden sposób nie rozwiązuje tych problemów i ostatnie godziny tej sytuacji nie zmieniły. Ponawiamy alarm: ta ustawa może być kompletnie nieskuteczna, gdyż kontrakty menadżerskie można podpisywać w kwotach netto. Jeśli kontrakt określi kwotę, którą odchodzący menadżer dostanie na rękę, to pracodawca po prostu dopłaci tyle, ile wynosi wysokość podatku. Taka sytuacja narazi spółki państwowe na dodatkowe koszty w wysokości 70% podatku.
Nie rozumiemy kompletnie, dlaczego w tak ważnej kwestii posiadające w pełni władzę Prawo i Sprawiedliwość nie zadbało, by na czas dostarczyć odpowiednie ekspertyzy. Rozumiemy, że ustawa musi być przegłosowana do końca listopada, bo w przeciwnym razie złamie się zasadę przyzwoitej legislacji, ale to nie może być jedyny argument za przepychaniem ustawy nieskutecznej, tworzącej luki prawne czy też budzącej wątpliwości konstytucyjne. Ponieważ wnioskodawca nie zadbał o odpowiednią ekspertyzę, czy wprowadzone ustawą zmiany są zgodne z konstytucją, istnieje ryzyko, że w wypadku takiej niezgodności budżet państwa zostanie narażony na wypłatę sporych odszkodowań i poniesienie kosztów sądowych. Znamy głosy, że istnieją akty prawne, w których już analizowano podobną sytuację, jednak analizy te nie są precyzyjne z punktu widzenia tego konkretnego przypadku.
Widzimy też, że za wąsko sprecyzowany jest zakres usług objętych wysokim podatkiem. Projektowana ustawa mówi, że wysokim, 70-procentowym podatkiem będą objęte umowy o pracę lub umowy o świadczenie usług zarządzania. A co jeśli umowa będzie mówiła o innej formie współpracy, np. prowadzeniu przedsiębiorstwa? Cieszymy się, że w jednej z poprawek doprecyzowano, kto będzie odpowiadał za naliczanie i pobieranie podatku, bowiem celem tej Izby jest zmniejszanie biurokracji i upraszczanie systemu podatkowego, a nie mnożenie problemów.
Podsumowując, jako klub Nowoczesna nie możemy poprzeć proponowanego rozwiązania, gdyż jest to projekt ustawy niedopracowany, nierozwiązujący problemu, wprowadzający liczne niedomówienia i luki prawne. Jesteśmy za likwidacją patologii w spółkach Skarbu Państwa, ale projektowana ustawa tego niestety nie zapewnia, a co więcej, w obecnym brzmieniu może narazić Skarb Państwa na dodatkowe koszty. W związku z powyższym jako klub poprzemy poprawki ulepszające dokument, jednak przy głosowaniu nad całością będziemy zmuszeni wstrzymać się od głosu. Prawo, naszym zdaniem, musi być skuteczne
, a nie stwarzać pozory zmiany. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałabym sprostować parę kwestii, które w międzyczasie padły tutaj na sali. Jeżeli chodzi o premie, które nie były odbierane, to uściślę swoją wypowiedź. Przykładowo byli prezesi Orlenu z lat 2004-2007, odchodząc z firmy, otrzymali według mojej wiedzy po 1,5 mln zł odprawy. Jeden z nich był osobiście powiązany z wiceministrem bodajże Skarbu Państwa.
Jeżeli chodzi o uściślenie, sprecyzowanie zapisów, do czego też nawiązywała pani poseł Masłowska, to to, że umowa będzie dotyczyła innych kwestii niż umowa o świadczenie usług związanych z zarządzaniem, nie sprawi, że będzie to musiała być umowa o pracę, bo to może być kontrakt innego typu niż na zarządzanie. W związku z tym jakby ta ustawa nie rozwiąże tego problemu jednoznacznie.
Nie ma władzy nad władzą PiS. Władza PiS to władza wszechwładna, która może wszystko.
Nie sądzę, żeby o to chodziło Polakom, którzy licznie oddali na państwa głosy w ostatnich wyborach do tej Izby. To, co się tu dzisiaj dzieje, przeszło najśmielsze oczekiwania moje i wielu moich kolegów. Jak widać, wielu brakuje słów.
Czy państwo są świadomi tego, że to, co dziś próbujecie zrobić, może się odwrócić w przyszłości przeciwko państwu i polskiej demokracji? Czy jest coś, co możemy powiedzieć, żeby dotarło do państwa to, co chcemy powiedzieć, i czy jesteśmy w stanie jakkolwiek zatrzymać państwa przed tym, co dziś chcecie zrobić? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Podstawowym celem zaproponowanej przez pana prezydenta nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych jest, jak czytamy, poprawa sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych. Drogą, dzięki której mamy to uzyskać, jest zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 3091 zł do poziomu 8 tys. zł. Nowoczesna jest oczywiście zwolennikiem obniżania zobowiązań podatkowych gospodarstw domowych. Wychodzimy z założenia, że obywatel lepiej niż państwo umie wydać pieniądze. Jest jednak kilka aspektów tej ustawy, które nas niepokoją. Niestety nowa kwota wolna nie poprawi sytuacji ekonomicznej osób najniżej uposażonych. A taka, przypomnę, była główna intencja orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Jak czytamy w uzasadnieniu, w 2013 r. aż 16% ogółu płatników uzyskało dochód nieprzekraczający 8 tys. zł w skali roku. Paradoksalnie te 16% najmniej zarabiających Polaków praktycznie ze zwiększonej kwoty wolnej nie skorzysta. W przypadku tej grupy osób wyższa kwota wolna wejdzie bowiem w miejsce odliczanego od podatku ubezpieczenia zdrowotnego.
Niezorientowanym przypomnę, że ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 7,75% odliczamy od podatku należnego. Jeśli więc podatnik nie zarobi w danym roku więcej niż 8 tys. zł, nie będzie miał podatku należnego i nie będzie mógł odliczyć zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne. Jeden odpis zastąpi więc drugi, bez wartości dodanej dla tego podatnika. Drugi problem, jaki widzimy, to wpływy znikające z kasy samorządów. Według naszych wyliczeń zwiększenie kwoty wolnej zmniejszy wpływy z podatku PIT nawet o 20 mld zł. Ale nawet jeśli przyjęlibyśmy wyliczenia wnioskodawcy, to i tak przychody z PIT zmniejszą się o 15,5 mld zł rocznie.
Przypomnijmy, że więcej niż połowa przychodów z PIT zasila kasy samorządów różnych szczebli. To oznacza dla nich utratę wpływów na poziomie ok. 8 mld zł.
Przedstawiony projekt nie rozwiązuje tego problemu. Wizja powrotu tych środków do samorządu poprzez pobudzanie konsumpcji i wyższe zyski firm nie ma twardych ekonomicznych podstaw, a przypomina raczej pobożne życzenie. Tymczasem taki uszczerbek w dochodach samorządów może oznaczać kolejne zamykane szkoły, dziurawe drogi oraz rosnące zadłużenie najbiedniejszych gmin.
Na poprzednim posiedzeniu Sejmu był czytany obywatelski projekt ustawy nawołujący do zrekompensowania samorządom spadku dochodów wynikających z poprzednich ulg podatkowych. Skalkulowano wtedy tę kwotę na ok. 12 mld zł rocznie. Teraz chcemy zabrać samorządom kolejne 8 mld. Idea ważna, cel bezwzględnie słuszny, czas jednak zastanowić się, jak zrekompensować samorządom te znikające dochody. Możemy oczywiście nie widzieć, że wzrasta dług publiczny, możemy pozostawić samorządy samym sobie, ale to oznacza obniżkę jakości życia w naszych miastach, gminach i powiatach. Konieczne są więc kolejne decyzje i kolejne działania. Widzimy trzy możliwe sposoby rozwiązania tego problemu. Po pierwsze, zwiększenie udziału samorządów w podatku PIT, po drugie, przekazanie samorządom części wpływów z VAT, po trzecie, zwiększenie subwencji ogólnej.
Dlatego klub Nowoczesna rekomenduje dalsze procedowanie nad nowelizacją tej ustawy w komisjach wspólnie ze zmianą ustawy o dochodach samorządu terytorialnego.
Podsumowując, Nowoczesna poprze projekt zwiększający kwotę wolną od podatku, ważne jest, by Polacy zarabiali więcej. Widzimy jednak w tej ustawie zagrożenie dla samorządów. Chętnie weźmiemy udział w pracach rozwiązujących te problemy, mamy swoje konkretne propozycje w tej materii. Pamiętajmy też, że wraz z obniżaniem dochodów państwa nie wolno nam zwiększać i tak wysokiego deficytu państwa. Warto w zamian pomyśleć o oszczędnościach - skromniejszej administracji, ograniczeniu przywilejów, większej gospodarności państwa i jego przedstawicieli. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeszcze na koniec października bieżącego roku wszystkie wskaźniki wskazywały na to, że deficyt w 2015 r. będzie dużo niższy niż wstępnie zaplanowano. Wiadomo było, że do kasy państwa wpłynie dużo mniej pieniędzy z tytułu podatku od towarów i usług, ale szacowano też, tak jak mój przedmówca mówił, dużo niższe od zaplanowanych wydatki. Co się zatem stało, że rzutem na taśmę Ministerstwo Finansów proponuje zmianę do budżetu zakładającą wzrost tegorocznego deficytu o blisko 4 mld zł?
Nowelizacja ustawy budżetowej zakłada, że dochody budżetu państwa w roku 2015 będą niższe o 3,5%, tj. o 10,5 mld zł. Główna przyczyna niezrealizowania budżetu po stronie przychodów wynika, tak jak tu już wielokrotnie padało, z niższych niż zakładano wpływów z podatku VAT. Powstała luka to następstwo m.in. jednorazowego przesunięcia wpływów w pierwszej połowie roku, będącego następstwem zmian w rozliczeniach VAT, ale także niskiej ściągalności należności podatkowych oraz deflacji.
Problem ze ściągalnością, ale też szczelnością systemu podatku od towarów i usług, tak jak podkreślał tu pan minister, doskwiera nam od lat i naszym zdaniem może istotnie rzutować na przychody państwa w kolejnych latach. Mając to na uwadze, dobrze byłoby, by obecna ekipa rządząca zajęła się w końcu zmianami uszczelniającymi system VAT, a nie przejmowaniem władzy ponad standardowe założenia.
Klub Nowoczesna zachęca jednocześnie do ujednolicenia i obniżenia stawki VAT do poziomu 16%. To naszym zdaniem zwiększyłoby, wbrew pozorom, wpływy do budżetu państwa.
Cieszą wyższe od zakładanych wpływy z podatku CIT i PIT. Łączna kwota, 1,7 mld zł wyższa od tej, którą pierwotnie zakładała ustawa budżetowa, potwierdza lepszy stan gospodarki. Oby zapowiadane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany w podatkach tego kierunku nie zmieniły. Wyższy wynik na podatku PIT jest tym bardziej wart podkreślenia, że w bieżącym roku po raz pierwszy podatek ten został obciążony zwrotem nieodliczonej ulgi na dzieci. Pozycja ta w bieżącym roku wyniosła 1,3 mld zł. Niestety mam obawy, że jej wzrostu nie uwzględniono w kosztach prezydenckiego projektu ustawy o podwyższeniu kwoty wolnej i może ona generować lukę w przychodach z PIT w przyszłym roku.
Analizując wpływy, trzeba powiedzieć też wprost, że na wzrost deficytu rzutuje także wykreślenie z ustawy budżetowej wpłaty z tytułu aukcji na rezerwację częstotliwości LTE. Była tu już o tym mowa. Aukcja, która odbyła się w październiku tego roku, dała sumę ofert przekraczającą 9 mld zł i nowy rząd ujął tę pozycję w budżecie przyszłego roku.
W tym miejscu muszę zaapelować do Prawa i Sprawiedliwości: pamiętajcie państwo, że rzeczą niedopuszczalną jest, by wieloletnie programy socjalne opierać na jednorazowych wpływach. Te jednorazowe wpływy powinny być ewentualnie wentylem bezpieczeństwa, jeśli chodzi o np. niższe wpływy z podatku VAT.
Przechodząc do wydatków, nowelizacja zakłada, że obniżenie wydatków nastąpi o 6,6 mld zł. To efekt oszczędności wynikających z niewykorzystanych rezerw celowych i niższego kosztu obsługi długu krajowego. Naszym zdaniem w nowelizacji kompletnie nie doszacowano oszczędności na wydatkach bieżących. Naturalne oszczędności wydatków oraz przesunięcia niektórych przetargów i zadań na kolejny rok powinny dać wyższą pozycję od założonych, szczególnie w warunkach deflacji. Obawiamy się, że nowy rząd, przesuwając wydatki z 2016 r. na rok bieżący, przygotowuje sobie kolejną sztuczną przestrzeń do realizacji obietnic wyborczych. To jest także niedopuszczalne. W rezultacie sytuacja ta daje nam wzrost deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych, który - jak czytamy w dokumencie - może przejściowo nieznacznie przekroczyć 3% PKB. Pierwotnie na rok 2015 założono, że deficyt wyniesie 2,8%.
Ta prognoza potwierdza napiętą sytuację finansów państwa. Po 8 latach rządów poprzedniej ekipy PO-PSL został nam bardzo wysoki dług publiczny na poziomie powyżej 50% PKB, czyli blisko limitów konstytucyjnych, oraz równie wysoki deficyt, który choć w ostatnich latach maleje, wciąż utrzymuje się na dość wysokim poziomie.
Jako klub Nowoczesna opowiadamy się dalej za reformą finansów publicznych i dalszym zmniejszaniem deficytu. Deficyt na tak wysokim poziomie będzie przekładać się bowiem na wzrost długu publicznego, a na to naszej zgody nie ma. Należy podkreślić, że wysoki deficyt oznacza dla Polski większą wrażliwość na zmiany koniunktury i światowe kryzysy. To, że raz udało nam się wyjść z kryzysu obronną ręką i byliśmy zieloną wyspą Europy, nie daje nam gwarancji sukcesu na przyszłość.
Około 60% naszego długu publicznego znajduje się w rękach inwestorów zagranicznych, coraz bardziej więc uzależniamy się od wahań nastrojów osób myślących globalnie, które mogą podejmować strategiczne decyzje bez szczegółowej analizy rynku polskiego.
I na koniec rzecz najważniejsza. Tak wysoki deficyt nie daje nam bezpiecznej przestrzeni do rozwiązania problemów starzejącego się społeczeństwa, które będą co roku narastać. Obowiązkiem obecnego rządu jest przejście do długofalowego planowania, jak te problemy rozwiązać, a nie luzowanie polityki fiskalnej. A takie zapowiedzi niestety mamy. Przeraża fakt, że PiS stawia realizację obietnic wyborczych nad dobro państwa i stan finansów publicznych.
Podsumowując, klub Nowoczesna nie będzie popierać zmian w budżecie zwiększających deficyt państwa. Obowiązkiem rządu jest pilnowanie dobrze skalkulowanych wpływów oraz twarde trzymanie wydatków, nawet jeśli są one schedą po poprzedniej ekipie rządzącej. Państwo powinno być oszczędne i racjonalne, bo tylko wtedy będzie dobrze służyć swoim obywatelom. Uważamy, że konieczna jest głęboka reforma finansów państwa. Kraju nie stać na dalsze zwiększanie długu publicznego. Rozdawnictwu społecznemu mówiliśmy, mówimy i dalej będziemy mówić: nie, nawet jeśli będzie nas to kosztować poparcie społeczne. Powtarzamy to jak mantrę: Polskę naprawdę można urządzić lepiej za te same pieniądze. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie nielicznie zgromadzeni na sali obrad! Powiedzmy to wprost: ta sytuacja, którą tutaj mamy, to kolejny przykład pchania w Sejmie ważnych zmian szybko i pod osłoną nocy.
To, że ważny projekt ustawy zmieniający fundamentalną kwestię z punktu widzenia finansów publicznych państwa wpada na salę plenarną nagle, będąc dodanym do porządku obrad późnym popołudniem, nie jest żadnym przypadkiem.
Prawo i Sprawiedliwość liczy na to, że zmieni regułę wydatkową po cichu, pod przykryciem szumu, który trwa wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Liczy, że media zajęte burzeniem ładu konstytucyjnego nie zauważą, że burzony jest także ład finansowy Polski.
Ale od początku. Omawiany projekt ustawy dotyczy modyfikacji tzw. stabilizującej reguły wydatkowej. Podstawowe zmiany, które wpłyną na poziom wydatków i deficytu w przyszłym roku, dotyczą dwóch rzeczy. Po pierwsze, zastąpienia prognozowanej inflacji celem inflacyjnym NBP, co oznacza, że zamiast przyjętej w budżecie prognozy inflacji na 2016 r. w wysokości 1,7% wpisany zostanie cel inflacyjny na poziomie 2,5%. Obie pozycje znacznie odbiegają od rzeczywistości, która od ponad roku osadza nas w deflacji.
Różnica pomiędzy starą regułą a nową wynosi dodatkowe 0,8%, a każda 0,1 punktu procentowego inflacji pozwala zwiększyć kwotę wydatków o ok. 700 mln zł, co w efekcie daje nam 5,6 mld zł.
Po drugie, zmiana dotyczy zwiększenia limitu wydatków o dochody jednorazowe i tymczasowe, o ile oczywiście wartość każdego z takich działań dochodowych przekracza 0,03% PKB. W tej chwili do takiej kategorii na pewno można zaliczyć np. dochody z aukcji na rezerwację częstotliwości LTE wynoszące ponad 9 mld zł lub jakąś nadzwyczajnie wysoką dywidendę.
Szanowni Państwo! Reguła, którą można zmienić tak łatwo, jak robi to Prawo i Sprawiedliwość, przestaje być regułą. Po co nam zatem w ogóle jakaś reguła, panie ministrze? PiS i tak zrobi wszystko, by zrealizować swoje obietnice wyborcze. Już to dziś mówiłam i powtórzę to jeszcze raz: przeraża nas fakt, że PiS stawia realizację obietnic wyborczych nad dobro państwa i stan finansów publicznych.
Zatem proponuję, byśmy już dziś zlikwidowali regułę wydatkową. Prawo i Sprawiedliwość może wszystko, może łamać konstytucję, może nie przestrzegać wyroków Trybunału Konstytucyjnego, ba, może ich nawet nie publikować w Dzienniku Ustaw, w związku z tym może przecież także zlikwidować stabilizującą regułę wydatkową.
A tak dla powagi: nie mamy dziś wyliczeń, jak to wszystko wpłynie na wydatki i deficyt państwa w przyszłym roku, nie wiemy, co zostanie sfinansowane z wpływów jednorazowych - mam nadzieję, że nie wieloletnie programy socjalne, bo taka sytuacja byłaby kompletnie niedopuszczalna.
Szanowni Państwo! PiS chce wprowadzić kosztowne reformy. Można zrobić wiele błędów w kalkulacjach, o czym mówiłam dzisiaj też w trakcie posiedzenia Komisji Finansów Publicznych. Wydatkując maksymalnie, przy deficycie oscylującym wokół 3%, stwarzamy wiele dodatkowego niebezpieczeństwa dotyczącego pomyłek. To wszystko ostatecznie może sprawić, że międzynarodowe agencje obniżą rating dla Polski, a w rezultacie inwestorzy, którzy inwestują w naszym kraju, poproszą o dodatkową premię za ryzyko i nasz dług stanie się droższy. Nie wspomnę o tym, że nie będzie przestrzeni do radzenia sobie z różnymi trudnymi sytuacjami, z jakimi może mierzyć się nasz budżet w kolejnych latach.
Podsumowując, powiem, że klub Nowoczesna, który reprezentuję, nie godzi się na takie zarządzanie finansami naszego kraju. Pustki, które są na tej sali
, pokazują, jak rząd i Prawo i Sprawiedliwość bagatelizują tak ważne kwestie, fundamentalne z punktu widzenia naszego państwa. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W odpowiedzi na to, co tutaj padło ze strony Prawa i Sprawiedliwości: realizować obietnice tak, jak najbardziej, panie pośle, realizować obietnice wyborcze trzeba, ale nie kosztem finansów państwa, deficytu publicznego, nie kosztem tego, że po waszych rządach trzeba będzie sprzątać Polskę przez parę kolejnych ładnych lat. Absolutnie się na to jako klub Nowoczesna nie godzimy. Komisja, i owszem, obradowała dzisiaj ok. 2 godzin, ale na komisji padło, że ustawa dotycząca zmiany reguły wydatkowej nie wejdzie dzisiaj do porządku obrad, raczej może jutro, najszybciej, ale najprawdopodobniej na następnym posiedzeniu Sejmu. Nic nie zapowiadało tego, tylko 3 godziny temu dowiedzieliśmy się, że właśnie ta zmiana, bardzo ważna i fundamentalna z punktu widzenia finansów państwa
, wpadnie dziś pod obrady.
I ostatnia rzecz. Przestańcie państwo tylko skakać sobie do oczu, PiS i PO. Pozwolę sobie zwrócić tutaj uwagę, że wyborcy nie płacą nam za kłótnie PiS-PO. Nie za to płacą nam wyborcy, nie za to płaci nam państwo.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Na podstawie art. 184 ust. 3 pkt 6 regulaminu Sejmu składam wniosek formalny o przeniesienie, cofnięcie do komisji poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o finansach publicznych, druk nr 72.
Szanowni Państwo! Reguła wydatkowa miała chronić nasze państwo przed nieodpowiedzialną polityką partii rządzącej. Mamy pretensje do Platformy Obywatelskiej o to, że zlikwidowała progi długu i wprowadziła regułę, która, jak widać, nie jest żadną regułą...
...skoro Prawo i Sprawiedliwość w ciągu paru godzin jest w stanie ją zmienić, prowadząc dyskusję przy pustej sali. Uważamy jako klub Nowoczesna...
...że luzowanie polityki w tym zakresie jest niedopuszczalne i że Komisja Finansów Publicznych powinna jeszcze raz przedyskutować ten temat. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Stając dziś na mównicy, nie mogę nie skomentować tego, co działo się w tej Izbie przed chwilą.
Szanowni Państwo! Ja pragnę zauważyć, że wyborcy naprawdę nie płacą nam tutaj za słuchanie kłótni pomiędzy PO a PiS
, nie płacą nam za bawienie się w dobrego i złego policjanta, dobrego i złego wujka.
Przy tej okazji chciałabym podziękować naszemu przewodniczącemu Ryszardowi Petru za powściągliwość i trzymanie nerwów na wodzy.
Dziękuję ci, Ryszardzie.
I jeszcze jedno do pani premier, która tutaj przed chwileczką była, ale już niestety nie ma jej z nami. Pani premier, jeżeli pani mnie słyszy: Proszę nie mydlić oczu Polakom, mieszając te dwie kwestie. Realizacja państwa obietnic wyborczych a sprawa Trybunału Konstytucyjnego to dwie różne kwestie.
A teraz już przechodząc do meritum sprawy i budżetu na rok 2015.
Już tydzień temu wiele powiedzieliśmy o nowelizacji budżetu na rok 2015. Podsumować można to jednym zdaniem: Ta nowelizacja nie jest potrzebna budżetowi. Potwierdzają to nawet analizy BAS. Ta nowelizacja jest potrzebna Prawu i Sprawiedliwości, by zaoszczędzić trochę grosza w kieszeni na rok przyszły. To ˝trochę˝ może okazać się bardzo wiele, w zależności od tego, co dokładnie minister finansów schował do kieszeni poza aukcją na rezerwację częstotliwości LTE. Ofiarą tych zmian jest niestety deficyt państwa, który - jak czytamy w dokumencie - na koniec 2015 r. może przejściowo nieznacznie przekroczyć 3% PKB. Ta prognoza, tak jak już mówiłam tydzień temu, potwierdza napiętą sytuację finansów państwa. Po 8 latach rządów PO-PSL został nam bardzo wysoki dług publiczny - na poziomie powyżej 50% PKB, czyli blisko limitów konstytucyjnych - oraz równie wysoki deficyt, który, choć w ostatnich latach maleje, wciąż utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie.
Jako klub Nowoczesna opowiadamy się za trzymaniem w ryzach finansów publicznych i zmniejszaniem deficytu. Deficyt na tak wysokim poziomie będzie przekładać się na wzrost długu publicznego, a na to naszej zgody nie ma. Podkreślę jeszcze raz: wysoki deficyt oznacza dla Polski większą wrażliwość na zmiany koniunktury i światowe kryzysy. To, że raz udało się nam wyjść z kryzysu obronną ręką i byliśmy zieloną wyspą Europy, nie daje nam gwarancji sukcesu na kolejne lata.
Szanowni Państwo! Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości czasami pytają mnie, czy to źle, że PiS chce realizować swoje obietnice wyborcze. Szanowni państwo, diabeł tkwi w szczegółach, ale mogę odpowiedzieć wyborcom Prawa i Sprawiedliwości z całą stanowczością: tak, źle. Źle, jeśli przez realizację tych obietnic wyborczych rząd zrujnuje finanse publiczne. Nic państwa wyborcom nie da dodatek 500 zł na dziecko, wyższa kwota wolna czy też niska, ale szybka emerytura, jeśli podepczemy fundamenty finansowe państwa, dołożymy podatki, a co za tym idzie, zacznie rosnąć deficyt. W rezultacie prowadzenia tak nieodpowiedzialnej polityki rządu zacznie spowalniać gospodarka, staną płace, a zacznie rosnąć inflacja. Na tym jeszcze nigdy w życiu nikt nic nie ugrał, no, chyba że opozycja, która w rezultacie przejmie władzę i, niestety, niezły bałagan do sprzątnięcia. Bałagan będzie jeszcze większy, jeśli PiS będzie finansować kosztowne i wieloletnie programy społeczne jednorazowymi wpływami. Jeden rok wesprze państwa aukcja LTE, drugi rok - wydrenowanie spółek Skarbu Państwa, ale pytam: Co dalej? Problem starzejącego się społeczeństwa będzie narastać, a pomysły na dodatkowe dochody będą się kurczyć.
Podsumowując: nic od ubiegłego tygodnia się nie zmieniło. Klub Nowoczesna nie będzie popierać zmian w budżecie zwiększających deficyt państwa. Obowiązkiem rządu jest pilnowanie dobrze skalkulowanych wpływów i twarde trzymanie wydatków, nawet jeśli są one schedą po poprzedniej ekipie rządzącej. Państwo powinno być oszczędne i racjonalne, bo tylko wtedy będzie dobrze służyć swoim obywatelom. Kraju nie stać na dalsze zwiększanie długu publicznego. Rozdawnictwu społecznemu mówiliśmy, mówimy i będziemy mówić zdecydowanie: nie. Nawet jeśli będzie nas to kosztowało poparcie społeczne.
Po exposé pani premier
nasz przewodniczący Ryszard Petru wyraził swoje zaniepokojenie, że PiS puści nas z torbami. Zmieniliśmy w tej kwestii zdanie - dziś zastanawiamy się, czy będą pieniądze na torby. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ustawa o ukształtowaniu ustroju rolnego poprzedniej ekipy rządzącej może, myślę, spokojnie stanąć w konkursie na najgorszą ustawę dotyczącą wsi, jaka została uchwalona po 1989 r.
Nie jest to moje indywidualne zdanie. Tak mówią bardzo często mieszkańcy wsi, z którymi mam przyjemność rozmawiać w moim okręgu. Poza tym, że ustawa rodzi ogromną ilość wątpliwości prawnoadministracyjnych, to łamie też podstawowe prawo do swobodnego dysponowania własnością zapewnione Polakom w art. 140 Kodeksu cywilnego. Cieszymy się, że możemy odsunąć dzień wejścia w życie ustawy i jako klub Nowoczesna będziemy głosować za proponowaną zmianą, choć, niestety, pewnie z zupełnie innych powodów niż Prawo i Sprawiedliwość.
Dlaczego uważamy, że ustawa jest zła? Poza tym, że łamie jedno z najważniejszych praw Kodeksu cywilnego, to naszym zdaniem w efekcie ograniczenia dysponowania nieruchomościami na rynku rolnym może doprowadzić do drastycznego spadku cen ziemi rolnej, która dotąd była bardzo dobrą inwestycją również dla Polaków. Taka sytuacja sprawi, że mieszkańcy wsi stracą nie tylko na wartości nieruchomości. Polacy, którzy pod takie zabezpieczenie wzięli np. kredyt na budowę domu, mogą popaść w poważne problemy. Bank, który dał im kredyt na taką inwestycję, może bowiem poprosić o dobezpieczenie kredytu, którego zabezpieczenie drastycznie straciło na wartości. Nie każdy, szanowni państwo, będzie miał dodatkowe zabezpieczenie dla banku. Co wtedy? Możemy tak naprawdę stworzyć kolejną bardzo problemową grupę klientów banków, drugą po frankowcach.
Poza tym rodzi się wiele dodatkowych pytań dotyczących tej starej ustawy, a mianowicie: Kto będzie decydować o tym, który sąsiad będzie miał prawo pierwokupu, jeśli do kupna zgłosi się np. czterech sąsiadów? Kto będzie weryfikował, który sąsiad będzie uprawniony do zakupu, bo jego gospodarstwo na dziś nie jest większe niż 300 ha? Kto będzie winny, jeżeli dojdzie do jakichś nieprawidłowości w tym zakresie? Nie wspomnę też, że ogromna część ziemi polskiej nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, zwłaszcza na wsi. Dziś duża część tych ziem to ziemie rolne, ale tak naprawdę nie są to ziemie uprawiane. Co zatem z gruntami klasy 4+, które na podstawie wydanych warunków zabudowy mogą dziś być wykorzystywane zupełnie do innych celów niż uprawa? Czy właściciele takich gruntów też nie będą mogli swobodnie nimi dysponować? W końcu kto w agencji weźmie odpowiedzialność za przesłanki do podziału ziemi?
Jak widać, tych wątpliwości już na pierwszy rzut oka jest bardzo wiele. Pewnie można by było wymienić ich dużo więcej. Nikt dotąd tak naprawdę na nie nie odpowiedział. Rozrastanie się biurokracji przecież tak naprawdę nie może być naszym celem.
Szanowni Państwo! Jest jeszcze jeden bardzo istotny problem. Nikt w Polsce dziś tak naprawdę nie broni interesów średnich i większych gospodarstw rolnych, dzierżawców i właścicieli rolnych. Rozumiem, że to bardzo małe grono, mała, niepopularna grupa wyborców, w związku z czym nikt się tak naprawdę nie liczy dziś z ich głosem. Ale, szanowni państwo, nie możemy zabić tego sektora gospodarki. Rozmawiałam wczoraj z przedstawicielami tej grupy przedsiębiorców. Pan poseł tutaj był również na tym spotkaniu. Oni mówią krótko: nie prosimy o wiele, pozwólcie nam istnieć i swobodnie gospodarować. Przypominam przedstawicielom ministerstwa rolnictwa, że ten sektor tworzy sporo miejsc pracy. W niektórych wsiach to jedyny porządny pracodawca, więc dlatego proszę bardzo o zrównoważenie punktu widzenia. Mam obawy, że Prawo i Sprawiedliwość jeszcze bardziej niestety przereguluje rynek, nie uwzględniając naszego głosu rozsądku. Niemniej apeluję dziś do partii rządzącej: nie może być tak, że stając w obronie polskiej ziemi, większość sejmowa stanie przeciwko interesom mieszkańców wsi.
Jako klub Nowoczesna włączymy się, korzystając z dodatkowego czasu, do pracy nad tą ustawą i będziemy proponować nasze rozwiązania. Lada dzień zaprosimy także państwa na konsultacje społeczne dotyczące nowoczesnej polityki rolnej, które już dziś planujemy przeprowadzić tutaj w Sejmie, w trakcie których poruszymy także
problemy związane z nowym ustrojem rolnym. Liczymy na rozsądek i możliwość wypracowania w tej sprawie kompromisu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Korzystam dzisiaj z pana obecności, bo pytałam wczoraj, ale pana akurat nie było. Jest jeszcze jeden bardzo istotny problem z kształtowaniem nowego ustroju rolnego w Polsce, a mianowicie taki, że dziś tak naprawdę nikt w Polsce nie broni interesów średnich i większych gospodarzy, dzierżawców rolnych. Ja rozumiem, że to jest mała grupa, dużo mniejsza niż rolnicy indywidualni, ale to też Polacy. W tym tygodniu miałam okazję spotkać się z przedstawicielami tej grupy przedsiębiorców i oni mówią krótko: szanowni państwo, pozwólcie nam dalej gospodarować, pozwólcie nam dalej istnieć. Bo tak naprawdę ta ustawa, która została zaproponowana, bardzo mocno zaburza... pojawia się problem dalszego istnienia tych gospodarstw, a przypominam państwu, że tak naprawdę tacy gospodarze to w wielu wsiach często jedyny pracodawca. I jakby rozrzucenie tego sektora gospodarki
będzie także przeciwko mieszkańcom wsi. Mam więc pytanie: Czy w swoich dalszych planach Prawo i Sprawiedliwość w jakikolwiek sposób zrównoważy punkt widzenia na wsi? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Tutaj pani poseł wnioskodawca mówiła o rentowności sektora bankowego, wskazując, że on znacznie odbiega od rentowności tego sektora w innych krajach Europy. Ale to jest znów przedstawianie statystyk tylko i wyłącznie, tak jak Prawu i Sprawiedliwości one pasują.
W gruncie rzeczy, jeżeli chcemy dokonać takiej relatywnej... prawdziwego porównania, to powinniśmy odnieść się do średniej branż w naszym kraju, bo nasz rynek jako ten średni rynek, stabilny rynek wschodzący - jest oczekiwanie - da inwestorom pewną średnią. Porównując rynek, sektor bankowy do średniej branż w Polsce, on wcale nie przewyższa tak naprawdę tego poziomu, bo kształtuje się na poziomie średnim albo nawet poniżej średniego, który kształtuje się na poziomie ok. 10%, więc tutaj nie ma co wprowadzać po raz kolejny Polaków w błąd, mówiąc, że banki zarabiają więcej, niż zarabia się w innych branżach w Polsce, jeżeli odnosimy się tutaj do średniej.
Poza tym mówicie państwo, że banki nie płacą podatków. To znowu jest trochę nieprawda, ponieważ kto jak nie banki poprzez Bankowy Fundusz Gwarancyjny oddał Polakom np. stracone w SKOK-ach czy teraz w SK Banku lokaty. Przecież tak naprawdę to banki wniosły do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego te pieniądze, które uratowały lokaty Polaków.
Mówimy też dużo o tym, że ten podatek sprawi, że tak naprawdę wzrosną marże i opłaty bankowe. I to prawda. Co więcej, powiem państwu tylko tyle, że te marże najbardziej dotkną Polaków, bo firmy zagraniczne, duże korporacje, które finansują się w Polsce, po wzroście marż zrobią tylko jeden krok: przeniosą swoje finansowanie do banków matek
i utrzymają marże na tym samym jak dziś albo nawet niższym poziomie, a Polacy zapłacą te wyższe marże i wyższe opłaty, które zniosą banki w związku z wprowadzeniem tego podatku. Czy państwo uwzględniliście to również w swoich kalkulacjach, jeżeli chodzi o dalsze wpływy do budżetu? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ja cieszę się bardzo, że tutaj pan poseł w ramach pytań do rządu zapytuje Nowoczesną. Mam nadzieję, że to zapowiedź przyszłej dobrej zmiany w Polsce.
Ale już przechodzę do meritum sprawy. Państwo mówią o tym, że banki dużo zarabiają i wypracowują duże zyski, więc jest miejsce do obciążania ich. Tak, banki zarabiają, ale proszę zwrócić uwagę, że chociażby w ostatnim zestawieniu gospodarek świata, gdzie Polska przeskoczyła o trzy oczka w górę, jako jeden z głównych elementów dobrej koniunktury w Polsce i dobrego rozwoju gospodarczego wskazuje się stabilność sektora bankowego. I jakby ta stabilność i dobra koniunktura finansowa ewidentnie wskazuje na to, że to jest ten mocny motor napędzający naszą gospodarkę.
Jeżeli zaś chodzi o to, że można obciążać zyski...
...to tak naprawdę proszę zwrócić uwagę na to, że...
Chciałabym tutaj sprostować jakby państwa niezrozumienie problemu.
Nie, ja chciałam tylko powiedzieć, że kapitał...
...po prostu wypłynie z Polski na rynki zagraniczne, jeżeli nie da się odpowiedniej stopy zwrotu, i musicie sobie państwo zdawać z tego sprawę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Trudno w 10 minut tak naprawdę skomentować wszystko, co dotyczy wsi, ale postaram się wspólnie z moją koleżanką, z którą podzieliłyśmy się trochę czasem, pokazać, jak Polska wieś - to co powiedział pan minister - wygląda oczami Nowoczesnej. To chyba pierwsza prezentacja naszych poglądów dotyczących wsi w tak konkretnym zakresie.
Jednym z kluczowych obszarów wymagających głębokich zmian, co chyba nikogo nie zadziwi, w naszych oczach jest oczywiście KRUS. Korzystanie przez lata z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego przez osoby niemające nic wspólnego z rolnictwem to rzecz tak naprawdę niedopuszczalna. Bierność kolejnych rządzących ekip w tym temacie to skrajna nieodpowiedzialność. Wszyscy przecież tak naprawdę wiemy, że w Polsce bardzo często ubezpieczenie to jest opłacane przez osoby wcale niepracujące na wsi, a wręcz nawet mieszkające w mieście. Ale każdemu kolejnemu rządowi tak naprawdę zabrakło odwagi, by w końcu ten temat uporządkować. Niestety, mamy również olbrzymie wątpliwości, czy Prawo i Sprawiedliwość podejmie się tego wyzwania.
Zdecydowanie jednym z największych problemów polskiej wsi, naszym zdaniem, jest nadal bardzo rozbudowana, rozdrobniona struktura agrarna, a powolne tempo przemian w tym zakresie skutkuje niską koncentracją sił i możliwości. Polskie gospodarstwa należą do najmniejszych w Unii Europejskiej. Średni obszar użytków rolnych wynoszący 17 ha jest dwukrotnie mniejszy niż w krajach starej Unii. Dodatkowo wiemy, że ta i tak niekorzystna średnia jest zaburzona przez bardzo duże gospodarstwa położone na zachodzie. Taki stan rzeczy sprawia, że polskim rolnikom często trudno jest konkurować z rolnikami z Europy Zachodniej. Nie ma co ukrywać, to niekiedy można porównać do konkurowania właściciela małego sklepu osiedlowego z dużą siecią handlową.
W wielu obszarach borykamy się ze zbyt wąskim rynkiem zbytu. Dynamicznie rozwijający się sektor upraw pod osłonami w początkowej fazie przyczynił się do wzrostu eksportu. Niestety, w ostatnich latach za bardzo uzależniliśmy się od eksportu na Wschód, co powoduje spore turbulencje przy różnego rodzaju embargach. Najlepszym przykładem z ostatnich lat może być kryzys sadowników jabłek. Ich uzależnienie praktycznie od jednego kierunku eksportu wywołało potężny kryzys, wprowadzając wielu sadowników w ogromne straty i wywołując ogólnopolską panikę. Jakiś czas później okazało się, że polskie jabłka mogą świetnie sprzedawać się w Afryce. Jesteśmy przekonani, że rynki zbytu można w podobny sposób poszerzyć w wielu innych działach.
Dziś mamy tak naprawdę kolejny kryzys, tym razem na rynku wieprzowiny. Ponownie można mówić o potrzebie poszukiwania nowych rynków zbytu, które tym razem dałyby lepszą cenę. Niestety, dobra polska żywność jest za mało promowana na świecie. Zdecydowana część gospodarstw nie ma siły przebicia poza granice naszego kraju, a rząd nie robi nic, by te siły skonsolidować.
Wśród istotnych problemów wsi wymienić też powinno się, naszym zdaniem, niską produktywność czynników produkcji, a w szczególności pracy, ale także ziemi, niską dochodowość pracy w rolnictwie, w tym niewydolność dochodową wielu małych gospodarstw, których właściciele poszukują coraz częściej pracy w mieście, problem oczywiście poruszanych już tutaj gospodarstw socjalnych. W wielu miejscach mamy bardzo wysokie zużycie środków trwałych. W niektórych nietrafione inwestycje pobudzone były jedynie dopłatami, a nie rzeczywistymi potrzebami inwestowania. Doskwiera nam też relatywnie niski poziom wykształcenia ogólnego i zawodowego. Co prawda poziom wykształcenia ulega systematycznej poprawie, jednak w dalszym ciągu jest on niższy w porównaniu z mieszkańcami miast.
Mamy bardzo duże różnice w rozwoju rolnictwa w układzie regionalnym, o czym już mówiłam. Z jednej strony bardzo duże i nowoczesne gospodarstwa na zachodzie, z drugiej małe gospodarstwa wschodnie, które cechuje często zbyt wolny postęp naukowo-techniczny, niska skala stosowania przemysłowych środków produkcji, ale przede wszystkich też słabe techniczne uzbrojenie pracy. Te ograniczone możliwości wewnętrzne sił rozwojowych rzutują na to, że rolnictwo rodzinne jest właśnie rozdrobnione, biedne i niewłaściwie zorganizowane. Populistyczne podejście do wsi poprzedniej ekipy rządzącej sprawiło, że wiele istotnych problemów przez lata nie zostało tam rozwiązanych, a tylko schowanych pod dywan i przykrytych drobnymi prezentami. To wszystko daje brak odporności na czynniki zewnętrzne, takie jak kryzysy ekonomiczne, czy globalne wyzwania, jak klimat lub demografia. Potęguje też oczywiście słabą pozycję rolnictwa w agrobiznesie.
Mówiąc o całym agrobiznesie, muszę też nadmienić, że nikt w Polsce, o czym już mówiłam tu wczoraj, nie broni interesów średnich i większych gospodarstw rolnych, dzierżawców i właścicieli rolnych, działających w trochę większym zakresie. Wspominałam o tym przy ustroju rolnym. Rozumiem, że to mało popularne, bo grupa wyborców nie tak liczna, ale szanowni państwo, nie możemy zabić tego sektora gospodarki i podkreślę to jeszcze raz. Przypominam przedstawicielom ministerstwa rolnictwa, że ten sektor tworzy naprawdę sporo miejsc pracy, w niektórych wsiach to jedyny pracodawca. Dlatego zaapeluję jeszcze raz, musimy zrównoważyć punkt widzenia, który uwzględni interesy zarówno małych rodzinnych gospodarstw, jak i dużych przedsiębiorstw rolnych.
To stanowisko Nowoczesnej to oczywiście wyraz troski o polską wieś, która naszym zdaniem stanowi zbyt ważny sektor gospodarczy, aby go nie rozwijać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! I tak właśnie w Polsce stanowione jest prawo: szybko, bo czas goni, z błędami, lukami, niedomówieniami, bo trzeba przejąć władzę w spółkach Skarbu Państwa i obsadzić swoimi najbardziej intratne stanowiska. Szybki proces legislacyjny był potrzebny, by Prawo i Sprawiedliwość bez większych kosztów i konsekwencji mogło zrobić polityczne tsunami w spółkach Skarbu Państwa. Ustawa została zaproponowana, uchwalona i przeszła cały proces legislacyjny w ciągu jednego posiedzenia, bez udziału ekspertów i analiz. Opozycja, praktycznie wszystkie kluby gromko mówiły, że jest wiele luk i niedomówień. Dziś, niespełna miesiąc później, wracamy na tę salę z poprawkami.
Pani premier była ostatnio zbulwersowana, że klub Nowoczesna systematycznie ma uwagi do procesu i tempa stanowienia w Polsce prawa. Przy tej okazji pozwolę sobie, pani premier, jeżeli jest pani z nami na sali...
...wytłumaczyć, że my nie jesteśmy zmęczeni tempem prac. My naprawdę potrafimy ciężko pracować. My po prostu chcemy stanowić dobre prawo, a nie złe, które ciągle trzeba poprawiać. Nie chcemy stanowić prawa, które tylko pozoruje wprowadzanie zmian. Nie chcemy stanowić prawa, którego celem jest szybkie gaszenie pożarów i jednocześnie wywoływanie nowych. Tak niestety było i w dalszym ciągu jest w przypadku tej ustawy o podatku dochodowym wprowadzającym 70-procentowy podatek od odpraw i zakazów konkurencji w spółkach Skarbu Państwa.
Przypomnijmy może, że jak wszyscy wiemy, w kwestii wynagrodzeń, premii i odpraw w spółkach Skarbu Państwa nagminnie mamy do czynienia z patologią, i jako klub popieraliśmy kierunek zmian i mówiliśmy, że sfera jest wrażliwa, ważna i trzeba ją uporządkować, ale zwracaliśmy uwagę na to, że wiele rzeczy jest niedomówionych.
Bardzo dobrze, że dzisiejsza nowelizacja dookreśla, że wysoki, 70-procentowy podatek będzie dotyczył tylko i wyłącznie tych umów o pracę, które są przedmiotem czynności zarządzania. To ważne, by nie zabierał pieniędzy zwykłym pracownikom, bo wierzymy, że jeśli w ich przypadku pracodawca pozwala sobie na dłuższy zakaz konkurencji czy też dłuższy okres odprawy, to ma to swoje uzasadnienie merytoryczne, a nie polityczne.
Dalej jednak lista wątpliwości jest długa. Dalej uważamy, że podatek ten można sprawnie obejść, podpisując umowę w kwocie netto. I niestety w tej sprawie nie jesteśmy w stanie zrobić poprawki. W tej sytuacji osoba otrzymująca odprawę otrzyma określoną kwotę, a spółka zwalniająca menedżera poniesie dodatkową stratę, dokładając 70% podatku. Skarb Państwa nic nie zyska.
Czy - wracając do ustawy - wnioskodawca tym razem zadbał o to, żeby sprawdzić zgodność zapisów z konstytucją? Pewnie nie, a więc dalej nie wiemy, czy Skarb Państwa będzie narażony na koszty związane z ewentualnymi procesami sądowymi i zasądzonymi odszkodowaniami. Zasada równości podatników w systemie podatkowym to jedno, drugie to wątpliwość związana z zasadą mówiącą o pewności opodatkowania czy zaufania do państwa prawa. Pracownik spółki może nie znać jej struktury własnościowej, więc w praktyce może dowiedzieć się, jak wysoki podatek zapłaci dopiero w momencie, kiedy zostanie on naliczony. Nie wspomnę o tym, że struktura spółki może zmienić się w trakcie jego pracy w danej firmie.
Zwrócono też w międzyczasie uwagę na to, że podatek ma dotyczyć wypłat wykonywanych przez spółki Skarbu Państwa czy też spółki samorządu terytorialnego, ale nie dotyczy już przedsiębiorstw państwowych, agencji państwowych, rządu i innych państwowych osób prawnych, gdzie często mamy do czynienia z podobnymi praktykami.
Podsumowując, przypominam, że gdy tworzy się prawo, chodzi przede wszystkim o to, aby być skutecznym. Jak usuwać patologie w spółkach Skarbu Państwa? Odpolityczniając przedsiębiorstwa państwowe. Mówiliśmy o tym wcześniej, mówimy teraz. Ale dziś już wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru tego robić. Ostatnie nominacje w sferze państwowych przedsiębiorstw jasno pokazują, że wieloletni koledzy pana prezesa, a nie fachowcy, będą trafiać na kluczowe stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Miała być zmiana jakości, a jest tylko zmiana nazwisk.
Mimo wszystko nowelizację poprzemy, gdyż naszym zdaniem rozwiązuje ona jedną z wcześniej zgłaszanych nieprawidłowości, natomiast myślę, że warto by było odesłać też ustawę do komisji, by jeszcze parę rzeczy w niej poprawić. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mówiłam o tym wczoraj i powtórzę dziś: tak właśnie w Polsce stanowione jest prawo. Szybko, bo czas goni, z błędami, lukami, niedomówieniami, bo trzeba przejąć władzę w spółkach Skarbu Państwa i obsadzić swoimi ludźmi najbardziej intratne stanowiska. Szybki proces legislacyjny, jaki mieliśmy w tym przypadku, jak widać, poskutkował tym, że po niespełna miesiącu wracamy na salę obrad z projektem całkiem niedawno procedowanym i ustawa dalej zawiera, naszym zdaniem, wiele niedomówień i nieprawidłowości. Dzisiaj, m.in. na komisji, zwracałam uwagę na to, żeby wprowadzić poprawkę, która niwelowałaby jedną z wątpliwości konstytucyjnych, bowiem oprócz tego, że mamy wątpliwości konstytucyjne, które wynikają z faktu, czy możemy różnie traktować podatników pod względem tego, w jakiej spółce pracują, to mamy jeszcze wątpliwości co do zasady równości podatników, wątpliwości co do zasady, związane z zasadą mówiącą o pewności opodatkowania czy też zaufaniu do państwa prawa. Przecież pracownik spółki może nie znać jej struktury właścicielskiej, więc w praktyce może się dowiedzieć, jakim podatkiem zostanie obciążony i jaki podatek zapłaci, dopiero w momencie jego naliczania i płacenia. Nie wspomnę o tym, że nie musi śledzić zmian w strukturze właścicielskiej spółki.
Poza Nowoczesną wszystkie kluby opowiedziały się przeciwko tej poprawce, mówiąc, że pracownicy i tak są informowani o zmianach właścicielskich w spółkach. Szanowni państwo, tutaj się nie zgodzę i będziemy składać poprawkę do pana marszałka, ponieważ musimy zdać sobie sprawę z tego, że pracownik - nawet jeżeli dociera do niego informacja o zmianach właścicielskich w spółce, w której pracuje - może tak naprawdę nie zdawać sobie sprawy ze skutków podatkowych, jakie będzie to ze sobą niosło; nie musi mieć informacji o tym, jaki jest aktualny procent udziału Skarbu Państwa w danej spółce; nie musi sobie zdawać sprawy z tego, jaki procent udziału ma cały szereg spółek Skarbu Państwa, w powiązaniu ze sobą, w tej spółce, w której zatrudniona jest dana osoba. W związku z tym jeszcze raz apeluję do państwa o rozpatrzenie przegłosowania pozytywnie tej poprawki, bo ona rozwieje jedną z wątpliwości konstytucyjnych.
Niestety, tak to wygląda. Dzisiaj, w tej chwili, na Komisji Finansów Publicznych procedowany jest podatek od instytucji finansowych. Także bardzo mocno skracana jest dyskusja, do kolejnych pytań nie dopuszcza się osób, które przyszły specjalnie, czyli zainteresowanych, przedstawicieli banków, związków banków, Narodowego Banku Polskiego czy też posłów opozycji, skraca się czas na zadawanie pytań, ja osobiście wręcz nie zostałam dopuszczona dzisiaj do głosu. A potem mamy taki efekt, że po miesiącu, szanowni państwo, po nieprzedyskutowaniu porządnie tematu, wracamy na salę obrad.
Przypominam, że tak naprawdę przy tworzeniu prawa chodzi przede wszystkim o to, aby być skutecznym, a nie robić na szybko jakieś zmiany, które umożliwiają Prawu i Sprawiedliwości ruchy w miarę tanio i bez konsekwencji.
Jak usuwać patologię w spółkach Skarbu Państwa? Mówiłam o tym wczoraj, mówiłam o tym miesiąc temu: przede wszystkim odpolityczniając przedsiębiorstwa państwa. Ale, szanowni państwo, my dziś już wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość tak naprawdę nie ma zamiaru tego robić. Ostatnie nominacje w sferze państwowych przedsiębiorstw jasno pokazują, że wieloletni koledzy pana prezesa, a nie fachowcy będą trafiać na kluczowe stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. I temu służą szybkie zmiany. Miała być zmiana jakości, jest zmiana nazwisk.
Oczywiście samą zmianę, nowelizację popieramy. Uważamy, że pracownicy nie powinni być obciążani tym podatkiem, bo w stosunku do pracownika stosuje się dłuższy zakaz konkurencji, tudzież dłuższą odprawę. Wierzymy, że ma to uzasadnienie merytoryczne, a nie polityczne. Dziękuję bardzo.
Prosiłabym o dwie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nowelizujemy dziś ustawę o podatku, która wzbudza od początku wątpliwości konstytucyjne. Zasada równości podatnika w systemie podatkowym to jedno, natomiast wątpliwość związana jest też z zasadą pewności opodatkowania czy też zaufania do państwa prawa. Pracownik spółki może nie znać jej struktury właścicielskiej, więc w praktyce może dowiedzieć się o tym, jaki podatek zapłaci, dopiero w momencie jego naliczania. Dodatkowo musimy wziąć pod uwagę to, że ta struktura własnościowa spółki może ulec zmianie w trakcie trwania umowy albo kontraktu menedżerskiego. Pracownik, nawet menedżer, nie powinien być obciążany skutkami zmian właścicielskich w spółkach Skarbu Państwa, bo nie jest stroną tych umów, które one będą wprowadzać. Tego już pewnie niestety nie zmienimy, bo wiemy, że nie ma zgody po stronie Prawa i Sprawiedliwości na jakiekolwiek korekty w tej materii, możemy jedynie złagodzić problem, i to zapewni ta poprawka.
Przyjmując tę poprawkę, po prostu będziemy mieli obowiązek komunikowania o takich zmianach. Pan minister w komisji mówił, że poprawka nie jest zasadna, ale jako jedyny...
Pani poseł, czas minął.
...argument podał to, że będzie rodzić dodatkowe czynności.
Pani nie zadała pytania.
Proszę o poparcie poprawki. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie marszałku, chętnie będę formułować pytania, jak pan mi da te 2 minuty i się zmieszczę.
Przy okazji chciałabym sprostować, bo pan poseł Cymański zupełnie nie zrozumiał. My będziemy popierać całą zmianę, nowelizację, i ta propozycja, którą wprowadzałam, nie ma nic do zasadności w ogóle samego podatku, lecz chodziło tylko i wyłącznie o ukłon w stronę ludzi, którzy będą ten podatek płacić, związany z kwestią informowania ich o tym, że będą nim objęci, nic więcej. A więc proszę nie mydlić opinii publicznej oczu.
Natomiast jeżeli chodzi o pytanie, to chciałabym zadać jeszcze pytanie skierowane do wnioskodawców, czy możemy trochę w normalniejszy sposób procedować nad ustawami tak ważnymi jak wprowadzające nowe podatki, bo to, co dzisiaj się też działo w Komisji Finansów Publicznych w kwestii podatku bankowego, i to, co dzieje się w przypadku tego podatku, to jest po prostu nie takie stanowienie prawa...
...jakie powinno w Polsce mieć miejsce, szanowni państwo. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Skoro i tak już nie upieczemy karpia, proponuję, znaczy, zwracam się z prośbą o przerwę, wniosek formalny o przerwę, żeby dać ochłonąć posłom, niezależnie od opcji politycznych, którzy tutaj wykrzykują różne rzeczy na sali.
Nie tego - już mówiłam to z tej mównicy - oczekują od nas Polacy, by w ten sposób prowadzić niekulturalnie dyskusję na sali plenarnej. To jest jedno.
Drugie, proszę o zwołanie Konwentu Seniorów i pouczenie posła, który reprezentował wnioskodawców, gdyż w odpowiedzi na długą dyskusję, usłyszeliśmy dużo polityki i ani jednej odpowiedzi na liczne pytania merytoryczne, które złożył w tej sprawie klub Nowoczesna. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Tak naprawdę nie ma co ukrywać, koszty dodatkowego opodatkowania banków poniosą wszyscy Polacy, jak było to już powiedziane na tej sali wielokrotnie, szczególnie ci biedniejsi, bo to głównie oni korzystają z kredytów bankowych i z innych produktów bankowych, na które łatwo jest podnieść opłatę. Zostaną nimi obciążone młode rodziny na dorobku, emeryci i renciści, ludzie gorzej sytuowani. To przede wszystkim te grupy zaciągają detaliczne kredyty bankowe, których cena wzrośnie.
W pierwszej kolejności podrożeją kredyty, które zaciągamy na takie rzeczy jak pralka, komputer czy ślub dziecka. Podwyżkami oczywiście zostaną objęci też przedsiębiorcy, zwłaszcza małe i średnie firmy. Duże korporacje zbyt drogie kredyty w polskich bankach zamienią po prostu na finansowanie w bankach matkach. Omijając w ten sposób daninę, zwiększą tylko swoją przewagę konkurencyjną nad rdzennie polskimi firmami. Jeśli banki nie przeniosą opłat na klientów, to po prostu będą ograniczać koszty. Czym to będzie skutkować? Między innymi może to skutkować zwolnieniami pracowników. Dziś jeden z pierwszych banków w Polsce zapowiedział dosyć spore zwolnienia.
Negatywne skutki podatku bankowego mogą być, niestety, dużo dalej idące. Nie przez przypadek, szanowni państwo, Węgrzy wycofują się obecnie z tak samo skonstruowanego podatku. Kraj, na którym wzoruje się dziś Prawo i Sprawiedliwość, wprowadził podatek od aktywów bankowych już w 2010 r. Od tego czasu akcja kredytowa na Węgrzech zmalała prawie o 1/3. W efekcie wiosną bieżącego roku Węgrzy zapowiedzieli stopniowe wycofywanie się i zmniejszanie tego podatku. Niestety, po raz kolejny w Polsce nie uczymy się na błędach.
Komisja Nadzoru Finansowego alarmuje jeszcze w jednej kwestii - generalizowanie branży i sugerowanie się dobrą kondycją sektora jako całości nie jest dobrą drogą. Spośród banków, które zostaną objęte na dziś ustawą, jeden już odnotowuje straty, a to dopiero początek. Szacuje się, że siedem kolejnych banków, w tym cztery giełdowe oraz dwa oddziały instytucji kredytowej, jeśli nie przełożą tych kosztów na klientów albo nie obniżą jakichś innych kosztów, będą mieć problemy. Ich wyniki będą bowiem bliskie zeru lub ujemne. Łatwo to tak naprawdę policzyć, gdyż ROA, czyli rentowność aktywów w tych bankach, jest dziś porównywalna z proponowaną stawką podatku lub mniejsza od niej. Banki te stanowią 18% sumy bilansowej branży i posiadają blisko 17% udziału w depozytach sektora niefinansowego. Zdaniem PiS to za mało, żeby uwzględnić ten głos w pracach nad tą ustawą, tak samo zresztą jak włączanie do grona podatników banków zrzeszających, co sprawi, że podatek - o czym też tutaj była dzisiaj mowa - od części aktywów zostanie po prostu zapłacony dwa razy.
Jako klub Nowoczesna zaproponowaliśmy poprawki, które mogą zminimalizować skutki społeczne tego projektu, i liczymy na ich poparcie. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Budżet na rok 2016. Przejdę może od razu do szczegółów.
Szczególnie wątpliwy jest założony w budżecie średnioroczny poziom inflacji. Narodowy Bank Polski zakłada, że poziom inflacji w roku przyszłym wyniesie 1,1%, zaś rząd stawia na 1,7, a więc sporo wyżej. Jeśli zgodnie z naszymi przewidywaniami ceny będą rosły wolniej, odnotujemy niższe od zakładanych wpływy do budżetu z tytułu podatku od towarów i usług. Tymczasem w budżecie na rok przyszły w zakresie wpływów z podatku VAT założono rok do roku ponad 6-procentowy wzrost. Problemy z wykonaniem budżetu w zakresie VAT mieliśmy już w tym roku. Jeśli te problemy się powtórzą, a do tego skalkulowany poziom inflacji okaże się niższy, zanotujemy w tym miejscu sporą lukę w przychodach.
Co najgorsze, nie widać, by rząd tworzył jakąkolwiek przestrzeń do obniżania podatku VAT do wcześniejszej jego wysokości, a więc stawki 22-procentowej. A przecież ustawa przewiduje wyższą, 23-procentową stawkę do końca przyszłego roku.
Inny problem w założeniach makroekonomicznych to oczywiście wzrost PKB. Rząd przyjął poziom 3,8%, NBP zakłada wzrost na poziomie 3,3%, a więc też niżej niż ustawa budżetowa. Szacuje się, że wzrost PKB o 1 punkt procentowy niższy od założonego może ograniczyć wpływy do budżetu nawet o 5 mld zł. Poziom niby nie tak wysoki, ale w zestawieniu z innymi niedoszacowaniami może dać całkiem sporą sumę.
Pomimo przyjęcia wysokiej inflacji, co może dziwić, ustawa budżetowa zakłada, że stopy procentowe zostaną na niezmienionym poziomie do końca roku. Tu akurat można by przewidzieć wzrosty, tym bardziej jeśli zaczną rosnąć ceny i stopy procentowe w otoczeniu.
Ustawa budżetowa zakłada blisko 2-procentowy wzrost wpływów z podatku CIT i ponad 4-procentowy w zakresie podatku PIT. Nie mam przekonania, czy dobrze skalkulowano te wzrosty w obliczu wprowadzania nowych podatków od aktywów i obrotowych. Choć podatki bankowy i od sklepów wielkopowierzchniowych będą dotyczyły tylko wybranych branż, mogą rzutować na wpływy z podatków dochodowych, a korekty z tego powodu w budżecie w ogóle nie uwzględniono.
Największy jednak problem - to, co już tutaj padało - stanowi wprowadzany przez Prawo i Sprawiedliwość program ˝Rodzina 500+˝.
Pani Premier! Nie ma akurat pani premier z nami. Nie mamy tutaj na myśli zasadności tego programu, nie o tym dzisiaj dyskutujemy. Mówimy tylko o sposobie jego wprowadzenia i źródłach jego finansowania.
Szanowni Państwo! Kampania się skończyła, mówmy o faktach. Wprowadzacie bardzo kosztowny, wieloletni program społeczny w sposób kompletnie nieodpowiedzialny.
Zgodnie z wcześniejszymi naszymi przewidywaniami program ˝Rodzina 500+˝ w przyszłym roku będzie kosztował w budżecie ok. 17 mld zł. Niepokój budzą nieprecyzyjne rachunki i źródła finansowania. Ten bardzo kosztowny, wieloletni program zostanie pokryty, po pierwsze, ze źródeł niepewnych, czyli nowych podatków od banków, sklepów wielkopowierzchniowych, których jeszcze nie ma, a jakby już ich nie było - mają dać one łącznie 7,5 mld zł, różne szacunki przewidują tutaj różne wpływy, ciężko powiedzieć, skoro jeszcze nie ma podstawy prawnej do ich konkretnego skalkulowania - po drugie, z wpływów jednorazowych, czyli aukcji na częstotliwość LTE. Wpływy cwanie przeniesione z roku bieżącego na rok przyszły w wysokości nieco ponad 9 mld zł na zdrowy rozsądek i według wszelkich zasad ekonomii nie powinny finansować wieloletnich programów społecznych, bo mają charakter jednorazowy i wywołają potworną lukę w roku kolejnym. Takiej nieodpowiedzialności rządzących ja naprawdę nie widziałam od bardzo dawna. Jestem ciekawa, czy pan minister Morawiecki w poprzedniej swojej pracy dałby swojemu klientowi wieloletni, sporych rozmiarów kredyt na rozbudowę firmy pod jednoroczny kontrakt. Myślę, że wizja 17 mld rezerw zmieniłaby sposób myślenia. Dodatkowo już dziś widzimy, że w pierwotnej kalkulacji koszty tego programu zostały niedoszacowane. Resort pracy jeszcze raz przeliczył koszty i okazało się, że tylko w przyszłym roku trzeba będzie dodatkowo dołożyć 1,7 mld, a w kolejnych latach 2,5 mld. A co, jeśli i to tak naprawdę nie starczy?
Poza programem ˝Rodzina 500+˝ w budżecie przewiduje się jeszcze wiele innych elementów społecznych. To dobrze, chcemy wspierać Polaków, ale wszystko w granicach rozsądku. Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować panią premier z dawnych czasów: To jest niewątpliwie tylko i wyłącznie budżet wyborczy. To jest po raz kolejny taka próba kupowania głosów Polaków, ale ja myślę, że Polacy są już na tyle mądrzy, że zdają sobie z tego sprawę, że to nie jest myślenie o rozwoju, o inwestycjach, o przyszłości, tylko jest to po prostu doraźne załatwienie spraw politycznych. Tak właśnie o budżecie na rok 2016 mówiła we wrześniu tego roku jeszcze kandydatka na premiera polskiego rządu pani Beata Szydło. Co więcej, budżet musi być nie tylko doraźnym dokumentem jednorocznym, ale musi być tam pewna perspektywa i spojrzenie w przyszłość - słyszeliśmy z ust pani premier w kampanii.
Co się zatem stało, pani premier, że dziś nie myśli już pani strategicznie, tylko krótkookresowo, że dziś stawia pani w finansach publicznych na ogromne ryzyko dla załatwienia politycznych spraw, że nie chce pani patrzeć w przyszłość i widzieć problemów, które będą tam narastać? Wyższy deficyt, dług rośnie, nowe podatki przejedzone. Smacznego. Ale i pani premier, i Prawo i Sprawiedliwość dobrze wiedzą, że odbije się to sporą czkawką. Dziura w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych założona na rok następny...
...to prawie 63 mld zł, a wiemy, że będzie to rosło dalej.
Rząd PiS nie chce przeprowadzać reform, które mogłyby zatrzymać ten problem, co więcej, chce cofnąć to, co zostało już zrobione. Jako jedyni mówimy głośno: nie stać nas dalej na przywileje. Bilans funduszu emerytalno-rentowego, który zabezpiecza ubezpieczenia rolników, jest tragiczny. Na 21 mld przychodów 17,7% jest uzupełniane z budżetu państwa. Szanowni państwo, ponad 80% dopłacamy z podatków Polek i Polaków. Niezbędna jest więc reforma KRUS. Korzystanie przez lata z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego przez osoby niemające nic wspólnego z rolnictwem to rzecz tak naprawdę niedopuszczalna. Bierność kolejnych ekip rządzących w tym temacie to skrajna nieodpowiedzialność. Wszyscy przecież tak naprawdę wiemy, że w Polsce bardzo często ubezpieczenie to jest opłacane przez osoby wcale niepracujące na wsi, a wręcz mieszkające w mieście, ale każdemu kolejnemu rządowi tak naprawdę zabrakło odwagi, by ten temat uporządkować. Niestety, mamy również ogromne wątpliwości, czy Prawo i Sprawiedliwość podejmie to wyzwanie.
Podsumowując, ten budżet nie jest wcale tak bezpieczny, jak państwo uważacie. Wprowadzacie strasznie drogi program i będzie on ogromnym obciążeniem dla budżetu i finansów publicznych i zamknie Polsce drogę do innych ważnych zmian, których potrzebujemy. Balansujecie na granicy i nie wykorzystujecie okazji do zmniejszania deficytu. Jak tak dalej będzie, to szybciej wrócimy na drogę procedury nadmiernego deficytu, niż można było się tego spodziewać po kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Nie pozostawiacie w ogóle przestrzeni na potknięcia.
I na koniec pozwolę sobie zgodzić się tutaj z panem posłem Żyżyńskim. Tak, panie pośle, łatwo jest coś popsuć, dużo trudniej naprawić. Łatwo dać pieniądze Polakom, dużo trudniej będzie je zabrać, jak coś pójdzie nie tak. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeszcze tak na koniec całej tej debaty chciałabym zapytać, bo pan poseł Cymański, którego niestety nie ma już z nami, mówił dość kwieciście o tym, jak warto inwestować w dzieci, że 49% Polaków nie oszczędza i trzeba im w tym pomóc. Ale ja przypominam, że państwa program 500+ będzie dawał pieniądze również bogatym Polakom i średnio zarabiającym, ale także tym, którzy mają naprawdę spore oszczędności na kontach, więc chyba nie taka retoryka.
Natomiast tutaj też była mowa o bardzo różnym podejściu ze strony PiS do zadłużania się. Pan poseł Szlachta bodajże mówił o tym, że dług publiczny faktycznie trzeba zmniejszać i Prawo i Sprawiedliwość ma na to pomysł i ma taki plan. Z kolei pan poseł Żyżyński mówi, że jakby zadłużanie się to jest dobro państwa, celem państwa nie jest bycie oszczędnym, tylko trzeba iść z pełnym rozmachem.
W związku z tym tak naprawdę chciałam zapytać, jaki jest długofalowy, taki autorski program Prawa i Sprawiedliwości w zakresie zwiększania długu publicznego i kiedy poznamy jakąś długofalową strategię w tym zakresie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z powodu likwidacji Prokuratury Generalnej i prokuratur apelacyjnych oraz powołania w to miejsce prokuratur krajowej i regionalnych minister sprawiedliwości uzyska możliwość dokonania potężnych tak naprawdę zmian kadrowych. Będzie mógł obsadzać nowe jednostki wskazanymi przez siebie pracownikami. Zgodnie z ustawą prokuratorzy, którzy nie zachowają dotychczasowych miejsc, jak domniemam, i tak też wszelkie doniesienia mówią, będzie ich całkiem sporo, będą mogli zostać przesunięci do prokuratur dowolnego szczebla, w tym niższego, czyli zmian kadrowych Prawa i Sprawiedliwości ciąg dalszy.
Moje pytanie: Czy ci prokuratorzy, którzy nie zdecydują się na pracę w upolitycznionej prokuraturze, na zaproponowanym przez wszechmogącego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości pana Zbigniewa Ziobrę stanowisku, będą zmuszeni do przejścia w kosztowny dla podatników
stan spoczynku? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Faktycznie jest tak, że kończymy powoli prace nad tym podatkiem, tak jak powiedzieli tu moi poprzednicy. Klub Nowoczesna nadal uważa, że ten podatek nie jest najlepszym rozwiązaniem, jakie mogliśmy zaproponować w tej materii. Nadal uważamy, że zostanie on przełożony na klientów, że to klienci zapłacą w postaci wyższych cen kredytów, mniejszej dostępności tych kredytów. Banki albo przeniosą to na klientów, albo z drugiej strony zaczną szukać kosztów poprzez zwolnienia pracowników, tudzież, np. tak jak pan poseł wspominał, obniżenie ceny depozytów. Uważamy, że będzie rodziło to różne niewłaściwe, niedobre skutki dla rynku i dla klientów.
Faktycznie podczas ostatniego posiedzenia Senat wprowadził 15 poprawek do tej ustawy. Większość z nich ma charakter porządkujący, dwie zaś budzą wątpliwości.
Pierwsza z nich to poprawka nr 7. Zaproponowana zmiana była po to, by osłabić pozycję na rynku banków spółdzielczych, którym często i tak trudno jest, przypomnijmy, konkurować z dużymi bankami międzynarodowymi, a z których usług korzystają zazwyczaj mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi oraz mali polscy przedsiębiorcy. Na szczęście komisja zaopiniowała poprawkę negatywnie. Klub Nowoczesna także zdecydowanie opowiada się za odrzuceniem tej poprawki. Co więcej, odnosimy wrażenie, że poprawka ta była kolejną próbą lepszego pozycjonowania na rynku finansowym SKOK-ów, które posiadają, jak wiemy, silne lobby w Senacie, a które stanowią często bezpośrednią konkurencję banków spółdzielczych. Dziękujemy tutaj posłom PiS za obiektywną ocenę sytuacji i trzeźwe spojrzenie na problem.
Do istotnych zmian należy też poprawka nr 3, która zakłada, że podatek od ubezpieczycieli będzie naliczany wspólnie dla całej grupy kapitałowej. Inicjatorzy tej poprawki wskazują, żeby zapobiegać podziałom ubezpieczycieli w celu unikania płacenia tego podatku. Przypomnijmy, że w tej grupie podatek ma być płacony powyżej 2 mld zł aktywów. Warto w tym miejscu zauważyć, że podział podmiotów ubezpieczeniowych na mniejsze jednostki w celu uniknięcia płacenia tego podatku wcale nie jest taki prosty, gdyż wymaga faktycznie akceptacji ze strony Komisji Nadzoru Finansowego. Z drugiej strony wprowadzona poprawka może wywołać daleko idące skutki wykraczające poza fakt zapobieżenia płaceniu tego podatku i sztuczne podziały. Co więcej, jest nieprecyzyjna, rozbudowuje biurokrację i sam system podatkowy
, rodzi szereg nieporozumień i niejasności.
Inicjatorzy nie przewidzieli tam wielu kwestii, takich jak odpowiedź na pytanie, w jaki sposób...
Pani poseł, proszę kończyć oświadczenie.
...podatek ma być rozliczany, kto z grupy kapitałowej ma być płatnikiem, kto odpowiada za błędy, co w sytuacji, gdy któryś z podmiotów ma poniżej 100% udziałów bądź podmiot główny, nadzorujący...
Pani poseł, proszę kończyć.
...jest poza granicami kraju.
W związku z tym apelujemy tak naprawdę, żeby odrzucić tę poprawkę i ewentualnie przygotować solidną, precyzyjną w tym zakresie nowelizację. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziś, kiedy kończymy tak naprawdę prace nad tym podatkiem, tak jak już tutaj padało z mównicy, mamy bardzo niepewną sytuację po raz kolejny na rynku kapitałowo-finansowym, spore zachwiania na giełdach międzynarodowych, które w przeszłości doprowadziły do całkowitego zamknięcia rynku międzybankowego, zamrożenia kapitałów dużych instytucji bankowych, a co za tym idzie, przełożyło się to też na duże trudności w kredytowaniu polskich firm, polskich przedsiębiorstw, które niejednokrotnie z dnia na dzień otrzymywały od banków bezwzględne decyzje o nieprzedłużaniu umów kredytowych, o zaprzestaniu finansowania.
I pytanie moje jest takie: Czy biorąc pod uwagę, że jednak dziś wiemy już, że np. zysk z NBP-u będzie wyższy, niż zostało założone w tegorocznej ustawie budżetowej, nie można by było się jednak z wprowadzeniem tego podatku chwilę wstrzymać, zobaczyć, co przyniesie rynek, jakie
będą efekty tego, co niosą światowe rynki kapitałowe, i podjąć tej decyzji ewentualnie w kolejnych miesiącach roku? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jak na razie przyszłość faktycznie rysuje nam się zupełnie inaczej. Zacznę od tego, od czego zaczynali moi poprzednicy, że tak naprawdę może diabeł tkwi w szczegółach, ale dziś mamy rzeczywistość zgoła inną od tej, którą państwo głosiliście w trakcie kampanii wyborczej.
Nowa władza, nowa jakość - mówiła pani premier - przyjdzie dobra zmiana, chcemy dać ludziom pieniądze, wiemy, jak pozyskać te pieniądze do budżetu. I tak: miał być podatek wyciągający pieniądze od tych złych, niedobrych banków zagranicznych, wyszedł podatek tak naprawdę wyniszczający małe, słabsze, mniej rentowne banki, których aktywa gorzej pracują. Miał być podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, wyszedł podatek handlowy od dużo szerszej grupy handlowców, który też naszym zdaniem będzie przeniesiony na obywateli. Co jest najistotniejsze? Te podatki nie miały dotknąć Polaków, to nie Polacy mieli za to wszystko zapłacić. A jednak tak naprawdę już dziś wiemy dobrze o tym, że to do kieszeni Polaków zagląda się w celu poszukiwania pieniędzy na pokrycie tych podatków. Ale po kolei.
Mamy za sobą prace nad podatkiem bankowym. Apelowaliśmy, że koszty tego podatku zostaną przeniesione na klientów. Minister Szałamacha zapewniał na każdym kroku, wielokrotnie podkreślając, że banki nie podniosą cen swoich kredytów i innych operacji, bo mamy banki polskie, które zmuszą konkurencję do wstrzymania podwyżek. Dziś już wiemy: koszty banków zostały podwyższone, i to niezależnie od tego, czy są to koszty banków polskich, czy banków zagranicznych. Mamy nie tylko droższe kredyty, mamy droższe koszty operacji kartami płatniczymi, mamy droższe koszty obsługi bankomatów.
Druga rzecz. Tłumaczyliśmy: sektor generuje różne dochody i nie wolno pod żadnym pozorem generalizować sytuacji w sektorze bankowym. Dziś mamy siedem banków, które generują zyski na poziomie podatku bankowego. Oczywiście Prawo i Sprawiedliwość w ogóle na te głosy opozycji nie zwracało uwagi. Dzisiaj co ze zdumieniem słyszę? Że posłowie Prawa i Sprawiedliwości mówią: to dobrze, jak małe, słabe banki padną, to zrepolonizujemy je za połowę pieniędzy, za połowę ich wartości.
Szanowni Państwo! Tak się nie da prowadzić gospodarki. Za duże koszty znowu poniosą Polacy.
Pierwsza zemsta PiS już wychodzi Polakom bokiem. Jest drożej, bardziej ryzykownie. Kto na tym tak naprawdę zyska? Ja państwu powiem, kto na tym zyska: banki duże i silne. I niekoniecznie polskie.
Tak naprawdę, szanowni państwo, duże banki tylko się otrzepią i wyjdą z tego całego zamieszania obronną ręką, bo dobrze wiemy, że duży zawsze z kryzysu wyjdzie silniejszy, bo straci po drodze część konkurencji. Zastanawiam się, komu dziś w rządzie Prawa i Sprawiedliwości tak naprawdę najbardziej zależy na tym, żeby silne i duże banki w Polsce, niekoniecznie polskie, umacniały się.
Teraz przyszedł czas na drugą zemstę, tym razem na wielkich sieciach handlowych.
Dziwnym trafem podatek zapłacą dzisiaj już nie tylko wielkie sieci, ale wszystkie podmioty generujące miesięczny obrót handlowy na poziomie przewyższającym 1,5 mln zł. Zapłacą też, jak słyszymy, stacje paliw, zapłacą, jak słyszymy, dealerzy samochodów, zapłacą deweloperzy, bo słyszałam, że podatek... Nie miałam okazji przeczytać ustawy, bo nad czym innym pracowaliśmy wczoraj wieczorem, ale słyszałam, że ma to dotyczyć też deweloperów, mieszkań. To jest wsparcie dla młodych małżeństw? Teraz będziemy mieli podatki od handlu, obrotu mieszkaniami? Gratuluję państwu, naprawdę gratuluję podwyżki.
Oczywiście Prawo i Sprawiedliwość dalej twierdzi, że te podatki nie będą przekładane na mieszkańców. A ja państwu mówię: pudło! Po raz kolejny będziecie się tłumaczyć podatnikom, po raz kolejny będziecie tłumaczyć się Polakom, dlaczego ich okłamaliście, i będziecie to robić już niedługo.
A więc mamy tak: miało być A, jest B, miało być tanio, jest drogo, miało być bezpiecznie, jest ryzykownie.
Teraz czas na 500+, 17 mld bliżej niepoliczonych przychodów ma pokryć 17 mld bliżej nieokreślonych kosztów. Ogromne wieloletnie obciążenie, o czym tu już wielokrotnie mówiliśmy, na które PiS chce przeznaczyć środki z wpływów jednorazowych, tylko pytanie, co będzie za rok, co będzie za 2 lata. PiS mówi: jakoś tam pozbieramy, mamy rok na znalezienie tych pieniędzy, wyciągniemy to znowu z kieszeni Polaków, uszczelniając systemy podatkowe, żeby lepiej płacono podatki. Ja mam nadzieję, że państwo będziecie faktycznie tym razem ścigać przestępców podatkowych, a nie wyduszać tych pieniędzy od Polaków, tak powiem szczerze. My popieramy łapanie tych, co łamią prawo, ale tak naprawdę dzisiaj ani nie ma narzędzi, ani pomysłu, jak to zrobić. Tymczasem wiele problemów wciąż pozostaje nierozwiązanych.
W budżecie na kolejny rok rozrasta się administracja. Niemalże na każdym kroku słyszałam w Komisji Finansów Publicznych, że wzrastają etaty. Co się dziwić, rozrasta się biurokracja, rozrastają się zadania, rozrasta się struktura systemu podatkowego, przychodzą nowe zadania. Natomiast niestety mam wrażenie, że po kampanii nikt w PiS już nie myśli o tym, jak walczyć z biurokracją i przerośniętą administracją.
Dziura w funduszu ubezpieczeń, tak jak mówiłam wcześniej, już prawie 63 mld, wiemy, że będzie rosła dalej. Nikt z rządu nie myśli dziś, jak strategicznie przygotować się do wojny z problemami demograficznymi po tej stronie, czyli dziury w funduszu ubezpieczeń. Rząd PiS nie tylko nie chce przeprowadzać dalszych reform pod tym kątem, które mogłyby ten problem zatrzymać, a wręcz jakby cofać to, co już zostało zrobione. Tymczasem państwowy dług publiczny to już dziś 920 mld zł i rośnie dalej. Nikt nie myśli, kto i kiedy tak naprawdę zacznie to spłacać, wręcz przeciwnie: polityka rządu dalej nakierowana jest na zadłużanie kraju.
Poseł Żyżyński tutaj nam tłumaczył, że nie znamy się na ekonomii, bo przecież państwo nie jest po to, żeby zmniejszać swoje zadłużenie. Szanowni państwo, słyszałam, że pan Żyżyński jest statystykiem z wykształcenia, to może przeoczył jakby jedną lekcję ekonomii. Mnie uczono czy to w praktyce, czy w teorii, że dług opłaca się, i owszem, zaciągać, bo on jest w pewnych granicach tańszy niż inwestowanie własnego kapitału, ale tylko w granicach rozsądku, bo jeżeli zadłużymy się za bardzo, to dług po prostu będzie za drogi.
W kwestii tego, co mówiła pani poseł Leszczyna, też odpowiem. Gdyby wasza polityka fiskalna była wystarczająca i była odpowiedzialna, to nie musielibyście zawłaszczać pieniędzy Polaków z OFE.
W rezultacie tych różnych zmian i decyzji mamy dziś to, co mamy. Jedna z agencji międzynarodowych obniżyła już Polsce rating. Oczywiście ostrzegaliśmy jako opozycja, ale PiS wiedział lepiej. Na tym nie koniec, wczoraj druga agencja pogroziła nam palcem. Znowu PiS mówi: a tam, to tylko jakieś dyrdymały na papierze. Szanowni państwo, tak się składa, że efektem tego jest wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Znowu zapłacą tak naprawdę za to Polacy, bo dodatkowe koszty do budżetu systematycznie wpływają, bo inwestorzy już teraz upomnieli się o dodatkową premię za ryzyko. Skutki tych decyzji będą więc odczuwalne tak naprawdę niezależnie od poglądów PiS, czy ten ruch miał jakiekolwiek uzasadnienie, czy też nie miał, czy powinien nastąpić, czy nie, bo jakby odczujemy to w cenie naszych obligacji dziesięcioletnich.
Ale jakby także musicie wziąć pod uwagę, że inwestorzy zagraniczni mogą mieć 20 innych, ciekawszych pozycji, które wydadzą się bezpieczniejsze, i tam po prostu zabiorą, przerzucą swoje środki i na tym się skończy cała dyskusja na temat ratingu. Nie wspomnę już o tym, że tak naprawdę w takich warunkach nie da się gospodarzyć naszym przedsiębiorcom, szanowni państwo, bo jeżeli mamy taką zmienność na złotówce, jeżeli mamy tak chwiejne giełdy, jeżeli przedsiębiorcy nie są w stanie planować do przodu swoich kontraktów, na przykład eksportowych, nie są w stanie kalkulować rentowności realizowanych przez siebie zleceń, to też trochę im ręce opadają i nie chce im się tak naprawdę dalej myśleć nad rozwojem swojego przedsiębiorstwa.
Szanowni państwo, przy okazji pozwolę sobie jeszcze
na szybkie i zwięzłe szkolenie. Agencja ratingowa, dla państwa wiedzy, ma prawo uwzględniać nie tylko wartości ilościowe...
Bardzo dziękuję, pani poseł, wyczerpała pani czas swojego klubu. Proszę uprzejmie skończyć.
...ale także jakościowe, które uwzględniają różne zmiany.
Kończę oczywiście, panie marszałku, ostatnie zdanie.
Uwzględniając te wszystkie kwestie, oczywiście problemów jest dużo więcej, jako klub mocno stąpający po ziemi i liczący każdą złotówkę, uznajemy taki budżet za krótkowzroczny i nie jesteśmy w stanie go poprzeć. Dziękuję bardzo.
Aha, jedna poprawka, też dotycząca wyższego zysku z NBP.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W Komisji Finansów Publicznych dość długi czas dyskutowaliśmy o sensie utworzenia 70 etatów w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji celem rozładownia istniejącego tam korka wniosków, które zostały przez ludzi złożone w celu umorzenia zaległości z tytułu abonamentu z minionych lat. I tak naprawdę zastanawialiśmy się nad sensem tworzenia tych etatów, bo 70 etatów na dwa lata, tego dotyczy wniosek, będzie kosztowało nas kolejne miliony złotych, jeśli dobrze pamiętam, ok. 10 mln zł. Czy wobec tego, zwracam się z zapytaniem już oficjalnym, nie lepiej jednak pomyśleć o abolicji w tym zakresie i nie wydawać kolejnych pieniędzy, tym bardziej że - na ile udało mi się uzyskać odpowiedź - 90% tych wniosków jest zaakceptowanych, rozpatrzonych pozytywnie?
Pozytywnie - czyli są albo umarzane, albo należności rozkładane na lata, w związku z tym pieniądze z tego tytułu kapią do budżetu i tak w marginalnym zakresie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Wiem, że po stronie Prawa i Sprawiedliwości jest trochę posłów, którzy wychodzą z założenia, że swoich długów nie trzeba spłacać.
Niemniej, tak jak już tutaj zostało powiedziane, świat grozi nam zrewidowaniem patrzenia na nasze zadłużenie i na nasz stan finansów publicznych.
Prosiłabym, kultura wymaga, żeby dać mi się wypowiedzieć, skoro mam czas. Pana marszałka poproszę o wydłużenie mi czasu.
Szanowni państwo, jesteśmy zobowiązani spłacać swoje długi w momencie, kiedy finanse państwa na to pozwalają. Mamy ekstraprzychody...
...los daje państwu drugą szansę zagłosowania lepiej niż w poprzednim głosowaniu. Proszę o wsparcie deficytu budżetu państwa, a co za tym idzie, pieniędzy Polaków...
...bo obniżka ratingu przełoży się na zwiększenie kosztów naszego długu i za to też zapłacą, szanowni państwo, Polacy.
Szanowni Panie Marszałku i Pani Premier! Wysoka Izbo! Czy to prawda, że tak naprawdę poprawki, które przeszły, pozytywnie zaopiniowane przez Komisję Finansów Publicznych, a dotyczące Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, cofają tę instytucję do budżetu z roku 2011? Tak naprawdę odbieramy te poprawki jako nie poprawki merytoryczne, tylko poprawki merytoryczne, bo taka jest, jakby sięgnąć w głąb historii dyskusji nad tym budżetem, właśnie głębia tych poprawek.
Pani premier, dajmy działać temu organowi na rzecz naszych obywateli, bo to są pieniądze, które miały być przeznaczone właśnie na działalność wspierającą naszych obywateli, na kasację złych wyroków i inne tego typu, na kontrolę miejsc zamkniętych, w których przebywają nasi obywatele. Dziś te miejsca są kontrolowane raz na 15 lat, a według prawa międzynarodowego powinny być kontrolowane raz na pięć.
Proszę o niepopieranie poprawek zmniejszających budżet rzecznika praw obywatelskich.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Może warto powiedzieć o tym, o czym tak naprawdę mówimy. Pan poseł Prawa i Sprawiedliwości z Poznania powiedział, że Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich jest biurem nieskutecznym, nie pomaga Polakom.
Może nic w tym dziwnego, jeżeli tylko w 2015 r. do zespołu wpłynęły 2842 nowe wnioski o kasację wyroków i nad tymi wnioskami - a są też oczywiście wnioski z lat wcześniejszych - pracuje raptem siedmiu prawników. Tak naprawdę te pieniądze, które dzisiaj państwo zabieracie, miały iść m.in. na wzmocnienie tego zespołu. Jak rozumiem, państwa to nie interesuje, wolicie je dać na inne cele, np. na szkołę ojca Rydzyka. Wczoraj słyszeliśmy, że ta poprawka jest wycofana, dzisiaj prasa donosi, że pan przewodniczący twierdzi, że i tak te pieniądze zostaną ojcu Rydzykowi przekazane.
W związku z tym tak naprawdę prosimy o odpowiedź na pytanie: Co państwo wolicie finansować: kasacje obywateli naszego kraju czy szkołę ojca Rydzyka? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Tak naprawdę spójrzmy jeszcze na to: zabieramy pieniądze rzecznikowi praw obywatelskich, instytucji, która naprawdę powinna służyć obywatelom, a na co te pieniądze przeznaczamy? Na Światowe Dni Młodzieży, których budżet i tak jest już, myślę, wystarczający, na klinikę stomatologii, na Centrum Badania Opinii Społecznej oraz na budowę ronda.
Szanowni Państwo! Pani Premier! Naprawdę te rzeczy są istotniejsze od obrony obywateli naszego kraju?
Wydaje mi się, że jednak nie.
Mam jeszcze jedno pytanie. Poprawki obniżające budżet Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły już przy pierwszych pracach komisji. Wtedy zostały wycofane. Czy to tylko dlatego, że szykowała się debata w Parlamencie Europejskim? Jeżeli tak...
...a teraz państwo z nimi wracacie, bo wtedy nie mieliście cywilnej odwagi, to gratuluję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam dla państwa dobrą i złą wiadomość. Dobra jest taka, że przed nami ostatni wniosek mniejszości. Zła wiadomość to taka, że straciliśmy nad tymi wnioskami i poprawkami 8 godzin...
...480 minut i 28 800 sekund w wersji optymistycznej.
Boję się, co będzie za rok, bo nowa opozycja...
...dopiero się rozgrzewa.
Za najszybszego marszałka uznaliśmy, jako opozycja, pana marszałka Terleckiego. Gratulujemy.
Ale mamy też wniosek do pani premier, by...
...w przyszłym roku przygotować faktycznie budżet obywatelski dla posłów i w drodze polubownej, parytetem dać nam swój udział w budżecie. Dziękujemy bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ostatni wniosek mniejszości. Podsumowując budżet: dajecie państwo pieniądze na leki dla osób starszych, które wystarczą na jedno opakowanie witaminy C, tak jak tutaj policzyliśmy, w miesiącu.
Wprowadzacie kosztowny program, który miał być lekiem na całe zło. Mamy na razie witaminę C, zobaczymy, co będzie dalej. Na razie są koszty dla Polaków, które są efektem wdrożonych przez państwa podatków. Miało być bezpiecznie i stabilnie, jest ryzykownie i dość chwiejnie, zwłaszcza na giełdzie i rynkach walutowych.
Mam pytanie do pani premier, ponieważ pani premier mówiła jeszcze nie tak dawno, że budżet nie tylko musi być doraźnym dokumentem jednorocznym, ale też musi wiązać się z nim pewna perspektywa i spojrzenie w przyszłość. Już panią premier pytałam, co się stało, że strategia pani premier się zmieniła, i dziś wszyscy nas pytają w pracy nad budżetem, co będzie za rok albo dwa.
I z tego powodu nie poprzemy tego budżetu. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Nie da się ukryć i trzeba podkreślić, że w toczącej się debacie zapanował skrajny populizm. Nie chcemy rozwiązywać prawdziwych problemów. Partie licytują się na wysokość oferowanych zasiłków rodzinnych, pokazując tak naprawdę, że nie mają pomysłów, jak rozwiązać prawdziwe problemy demograficzne w Polsce. Zapominają państwo przy tym powiedzieć obywatelom, że podatki mające sfinansować te świadczenia zapłacą oni sami. Prawda jest jedna i ona musi tu wybrzmieć.
Przekładanie pieniędzy z prawej do lewej kieszeni Polaków nie sprawi, że tych pieniędzy będzie więcej, nie rozwiąże kluczowych problemów związanych z rodzicielstwem.
Nigdzie w Europie same zasiłki nie rozwiązały problemu niskiej dzietności młodych małżeństw. Tylko odpowiedzialna polityka i wprowadzenie dobrych rozwiązań systemowych wspierających młodych rodziców w różnych sferach może cokolwiek zmienić.
Klub Nowoczesna ciężko pracował i opracował zupełnie nowe, kompleksowe podejście do polityki prorodzinnej. Świat się zmienia, potrzebujemy więc nowego, świeżego spojrzenia, które pchnie Polskę do przodu. Przeprowadziliśmy głęboki przegląd prorodzinnych programów stosowanych na świecie, przeanalizowaliśmy potrzeby polskich rodzin i oceniliśmy realne możliwości budżetowe naszego kraju.
W miejsce 500+ proponujemy program wytyczający sześć kluczowych kierunków zmian.
Co najważniejsze, program można sfinansować, likwidując nieefektywne elementy polityki pseudoprorodzinnej, którą dziś mamy w kraju.
Po pierwsze proponujemy wsparcie finansowe w zapewnieniu rodzinie pierwszego mieszkania poprzez sfinansowanie umarzanego wkładu własnego w wysokości 20%, który dziś dla młodych rodzin często jest barierą nie do przeskoczenia. Po drugie, proponujemy system wsparcia dla osób powracających na rynek pracy, dla których nierzadko połączenie obowiązków rodzicielskich i zawodowych jest po prostu niemożliwe.
Ja rozumiem, że państwo często nie mają małych dzieci, nie wiecie, jaki to problem. My wiemy.
Chcemy im pomóc tak, by przy niewielkim wysiłku państwa dużo częściej niż teraz mogli pomagać im najbliżsi.
Po trzecie, proponujemy wyrównywanie szans kobiet na rynku pracy poprzez promowanie tych pracodawców, którzy wyciągają rękę do aktywnych zawodowo młodych rodziców obojga płci.
Prosiłabym o spokój.
Kluczowe jest też wdrożenie nowoczesnej opieki instytucjonalnej nad dziećmi oraz odpowiedzialnej polityki edukacyjnej, dlatego proponujemy szeroki program zwiększania dostępności żłobków i klubów malucha, nie tylko w średnich i dużych miastach, bo tam one faktycznie często są, ale w mniejszych gminach.
Szanowni państwo, zrobiłam przegląd. W małych gminach poniżej powiatu w moim okręgu nie ma żłobków.
Znalazłam chyba dwa dłużej czynne i w pełni bezpłatne przedszkola, otwarte dla wszystkich dzieci powyżej 3. roku życia, oraz szkoły podstawowe zapewniające swoim uczniom bezpłatne ciepłe posiłki oraz 8-godzinną opiekę, także w trakcie ferii zimowych i letnich wakacji. W tym okresie rodzice są pozostawieni kompletnie sami sobie.
Widzimy też konieczność przemodelowania systemu alimentacyjnego, tak by samotni rodzice rzadziej byli pozostawiani sami sobie. Tu jest bardzo dużo do zrobienia.
A na ostatnim etapie chcemy zadbać też o zmodernizowanie porodówek i zwiększenie ilości pracujących tam położnych. Mamy i ich pociechy muszą czuć się w polskich szpitalach bezpiecznie.
Szanowni państwo, to prawda, co mówiła pani minister. Polacy chcą mieć dzieci. 85% Polek przed 30. rokiem życia nieposiadających dzieci deklaruje chęć ich posiadania. Blisko 60% spośród posiadających pierwsze dziecko chce zdecydować się na kolejne. Dlaczego zatem współczynnik dzietności w Polsce należy do najniższych w Europie? Gdyby były zrobione te rzeczy, o których mówimy, pani poseł, to ten wskaźnik nie byłby najniższy w Europie.
Co więcej, raport NIK potwierdza, że jest źle. Wygląda na to, że nie stworzyliśmy dotąd odpowiednich warunków wspierających młode rodziny w ich rodzicielstwie.
Aby zdecydować się na dzieci, rodzice muszą mieć poczucie bezpieczeństwa. Niestety, program 500+ im tego nie zapewnia, gdyż 500 zł na dwójkę dzieci, czyli 250 na jedno, nie zapewni ich godnego utrzymania. Doświadczenia Europy pokazują, że rodzice chętniej mają dzieci, gdy mogą łatwiej pogodzić pracę ze swoim rodzicielstwem. PiS nie zna problemów młodych małżeństw, bo ich nie słucha. Platforma Obywatelska zamiast promować lepsze rozwiązania, próbuje iść na skróty i staje w konkursie na lepszego wujka. Nie macie państwo dobrych pomysłów, poprzyjcie rozwiązania proponowane przez Nowoczesną. Nie mamy ustawy, to prawda.
Możemy wrócić do etapu konsultacji i przygotować solidne rozwiązania, a nie ustawę napisaną na kolanie.
Jest wkład, można na tym pracować. Naprawdę, nie sposób zrobić czegoś, co nie będzie skuteczne.
Nie poprzemy ustawy w obecnym kształcie, bo nie macie państwo na nią pieniędzy. Sama pani minister podkreślała, że pieniądze są tylko w tym roku, na przyszły już nie ma.
Program jest horrendalnie drogi, ale - co najważniejsze - nie rozwiązuje podstawowych problemów polskich rodzin. 500+ nie zapewni polskiej rodzinie wkładu własnego na mieszkanie, nie wesprze rodziców w opiece nad małymi dziećmi tuż po ich urodzeniu.
Nie proponuje uczniom szkół podstawowych opieki przez 8 godzin dziennie oraz ciekawych zajęć przez 2 miesiące wakacji.
Nie zagwarantuje bezpiecznego porodu, ale - co najgorsze - zepchnie na margines społeczny rodziców samotnie wychowujących swoje dzieci.
Dziękuję bardzo.
Ja tylko chciałam sprostować. Myśmy nigdy nie powiedzieli, że państwo nie próbowaliście nic zmienić.
Natomiast prawdą jest, że nie wyszło. I widać, że siedzicie tak długo państwo w Sejmie, że nie znacie realiów. Prawdą jest, że pracodawcy nie chcą widzieć ojców na tacierzyńskim i nie promują tej formy wychowania dzieci. Prawdą jest, że pracodawcy nie chcą widzieć kobiet karmiących godzinę w przerwie między pracą a pracą i niechętnie patrzą na to, albo w najlepszym przypadku nakładają obowiązki z 8 godzin na 7 godzin, tak że kobiety muszą pracować ciężej albo zostać godzinę dłużej w pracy. MdM w dzisiejszych warunkach jest kompletnie nieskuteczny i trzeba po prostu pójść dalej i go zmienić.
Polacy tak naprawdę... To, co państwo wdrożyliście... Ja nie mówię, że nie próbowaliście nic zrobić, ale raport NIK potwierdza jednoznacznie, że nie ma dobrej polityki prorodzinnej w Polsce.
I trzeba pójść dalej, naprawić to, co próbowaliście państwo zrobić, ale nie wyszło.
Panie pośle, projekt odrzucamy, ponieważ naszym zdaniem jest zły i nie rozwiązuje kluczowych problemów, o których mówiłam. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Światowy kryzys, o którym tutaj mówili już moi przedmówcy, faktycznie obnażył nieco stan bezpieczeństwa systemu bankowego na świecie. Nagle okazało się, że bank, którego stabilność finansowa była oceniana bardzo wysoko, ogłasza upadłość, a pozostali uczestnicy rynku są tym faktem bardzo zaskoczeni. W następstwie tych wydarzeń niemalże zamarł rynek międzybankowy, nikt nikomu nie chciał pożyczać pieniędzy na dłuższy okres, bo nie wiadomo było, kto będzie następny. Banki nerwowo zaczęły poszukiwać pieniędzy u mniejszych inwestorów, drastycznie wzrosły ceny depozytów, stały się one dużo cenniejsze niż zwykle wcześniej znacznie lepiej wyceniane kredyty. Banki mniej chętnie odnawiały kredyty. Odczuli to liczni przedsiębiorcy, którzy zdziwili się, że nagle kredyty już nie są tak łatwo dostępne, że zmieniła się ich cena, że zmieniły się wymagania co do zabezpieczeń. Na szczęście ten epizod z filmu pt. kryzys nie trwał długo, wszystko wróciło do normalności. Świat nabrał dystansu do tych wydarzeń, ale zaczęliśmy wyciągać wnioski, że trzeba lepiej zabezpieczyć się na przyszłość, że trzeba bardziej kontrolować rynek, że trzeba zabezpieczyć bardziej interesy klientów.
Od tego czasu rola takich instytucji jak Bankowy Fundusz Gwarancyjny stała się dużo ważniejsza i nikt na szczęście tego faktu nie neguje. Gdyby nie sprawne działanie BFG wielu Polaków w ostatnich miesiącach straciłoby przecież swoje oszczędności. Od 2014 r. do chwili obecnej Bankowy Fundusz Gwarancyjny przeznaczył na wypłaty dla deponentów upadłych instytucji finansowych w Polsce ponad 5 mld zł.
Dziś rozpoczynamy prace nad zmienioną ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Celem tej nowej ustawy ma być dostosowanie ustawodawstwa polskiego do przepisów Unii Europejskiej. Implementuje ona dwie dyrektywy unijne do polskiego systemu prawnego. O tym szeroko już mówili moimi przedmówcy, więc nie ma sensu, bym to powtarzała. Warto podkreślić, że martwi nieco to - o czym mówiła już tutaj pani poseł - iż strasznie rosną łączne obciążenia, jakie nakładane są na banki w ostatnim czasie - podatek bankowy, problem frankowiczów. To wszystko to faktycznie nie troska o banki, ale troska o rynek, o gospodarkę i tak naprawdę o interes klientów bankowych. Nie ma nic gorszego, jak pokazała historia, niż utrata stabilności systemu bankowego.
Jak się okazuje, mamy się, szanowni państwo, czym martwić. Na banki nakładany jest szereg dodatkowych kosztów, a niepokoi bardzo sytuacja spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Raport NBP z lutego bieżącego roku mówi, że na koniec września 2015 r. 40 z 49 SKOK-ów było zobowiązanych przez KNF do opracowania programów naprawczych, z których 10 uzyskało akceptację komisji. Obecnie zarząd komisaryczny jest aż w pięciu z nich. Na koniec września 2015 r. 20 z 49 kas miało współczynnik wypłacalności niższy niż ustawowe 5%, przy czym w 11 kasach był on ujemny. Według sprawozdań SKOK-i miały łączny niedobór funduszów własnych w stosunku do nowego wymogu kapitałowego wynoszący prawie 104 mln zł. Po korektach inspekcji okazało się, że kapitały własne są tam ujemne, ale niedobór wynosi prawie 630 mln zł.
Oczywiście nie można przesadzać w drugą stronę, tak by zachować przede wszystkim zdrowy rozsądek w kwestii regulacji rynku. Mówił tutaj pan poseł o obawach, jakie ma w związku z pracami nad tą ustawą, ale zdajemy sobie z tego sprawę, jak ważne jest dbanie o interes osób, które w bankach w Polsce, w SKOK-ach w Polsce mają swoje depozyty. W związku z czym klub Nowoczesna oczywiście chętnie aktywnie włączy się w prace nad tą ustawą. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Jeśli będziemy robić kiedykolwiek jakieś następne podsumowania tego systemu, to bym prosiła, żeby rzetelnie. Dzisiaj ze zdumieniem słucham, jak państwo mówią, że jesteście...
...dumni, że znaleźliście pieniądze na ten program. Powiedzmy szczerze...
...znaleźliście pieniądze na ten program tylko i wyłącznie dlatego, że zwiększyliście deficyt w zeszłym roku...
...o czym już nikt nie... czego nikt nie podkreśla. Tak naprawdę gdyby nie to, że deficyt w zeszłym roku wzrósł, a nie zmalał, tak jak powinien... Stąd macie dzisiaj pieniądze na ten program. Powiedzmy sobie szczerze: nie macie pieniędzy na rok 2017.
Program będzie kosztował 23 mld, a macie wątpliwe 5. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Bardzo, widzę, zabolał posłów różnych ugrupowań fakt podniesienia limitu, ale czy to prawda, że tak naprawdę dziś istnieją różne możliwości obchodzenia limitów, które pojedyncza osoba może wpłacić na rzecz partii politycznych? Tak naprawdę wiemy dobrze o tym, że przekazywanie pieniędzy z ręki do ręki zamydla cały obraz transparentności finansowania partii politycznych. Obecnie system w żaden sposób tak naprawdę nie rozwiązuje tego typu problemów. Czy dobrze myślę, że poseł wnioskodawca chciał przede wszystkim przywrócić tę transparentność i sprawić, żeby faktycznie ofiarodawca faktyczny i rzeczywisty występował w roli ofiarodawcy? I czy prawdą jest, że trochę głupoty mówił tutaj poseł Kukiz’15, który sugerował, że chcemy
właśnie sprawić, aby z niewiadomych źródeł były finansowane partie polityczne, bo już dziś ustawa o partiach politycznych mówi o tym, że musi być zidentyfikowane źródło wpłaty i nie można ich uiszczać z kart bezimiennych? My tego zapisu w ustawie Nowoczesnej nie chcemy zmienić. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do posła wnioskodawcy: Czy to prawda, że Nowoczesna wcale nie chce zlikwidować związków zawodowych, tylko po prostu chce sprowadzić je na ziemię? I czy to prawda, że opinię publiczną wielokrotnie bulwersowały informacje o horrendalnych zarobkach związkowców w Polsce, gdy w niektórych przypadkach te pensje związkowców sięgały nawet kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy złotych?
Tak naprawdę wielokrotnie związkowcy pokazywali, że bardziej dbają o swoje wysokie pensje, o swoje przywileje, a nie o prawa pracowników. Przede wszystkim w jakichkolwiek rozmowach z pracodawcami właśnie niestety takie rzeczy przysłaniały im główny problem dotyczący rozwiązania istotnych i wartych uwagi również związków zawodowych problemów w firmie, w zakładzie, w którym miały bronić właśnie interesów pracowników.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tak się składa, że koniec pracy nad pierwszą w tej kadencji Sejmu ustawą budżetową na rok bieżący zbiegł się z oceną pierwszych 100 dni rządu i nie sposób tak naprawdę przy tej okazji nie spojrzeć na budżet właśnie z tej perspektywy.
Pan poseł Wiesław Janczyk mówił tu o festiwalu populistycznych obietnic ze strony opozycji. No, panie pośle, jakkolwiek byśmy się postarali, nie byliśmy w stanie dorównać partii rządzącej. Lista obietnic złożona nawet na te pierwsze 100 rządów była bardzo długa, bardzo ambitna. Z góry zakładaliśmy, że nie są w stanie państwo ich zrealizować. Ale przy tej okazji skupmy się na szczegółach.
Pierwsza obietnica - obniżenie wieku emerytalnego. W budżecie na rok bieżący nie ma środków zarezerwowanych na ten cel. Co więcej, wicepremier Morawiecki ostatnio stwierdził, że nie było twardej obietnicy w tym zakresie.
Druga z populistycznych obietnic Prawa i Sprawiedliwości na pierwsze 100 dni, o której wiedzieliśmy, że nie da się jej zmieścić w budżecie, to sprawa bardzo ważna dla Polaków, zwłaszcza niżej uposażonych, czyli wyższa kwota wolna od podatku. W budżecie również nie zabezpieczono środków na realizację tej obietnicy. W zamian rząd robi, co może, by opóźnić wejście w życie, opóźnić realizację orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które oczekuje na wykonanie. Projekt prezydencki, którego pierwsze czytanie przeprowadzono bardzo dawno temu, nie doczekał się tak naprawdę rozpatrzenia w Komisji Finansów Publicznych. Postanowiliśmy partii rządzącej pomóc i złożyliśmy również swój własny projekt w tym zakresie.
Polacy czekają, szanowni państwo, czekają.
Pkt 3 - niższy CIT dla mniejszych firm. Dziś już wiemy, że realizacja tej obietnicy została przełożona na rok przyszły. Również w bieżącym budżecie mimo wcześniejszych zapowiedzi nie zabezpieczono pieniędzy na ten cel.
Pkt 4 - darmowe leki dla seniorów. Pierwsza z obietnic, na którą w budżecie tegorocznym faktycznie zarezerwowano środki, ale tak naprawdę w wysokości miesięcznej wartości na poziomie ceny połowy opakowania witaminy C. Myślę, że niestety seniorom ta pozycja niewiele w ich budżecie pomoże.
I pkt 5 - flagowy projekt 500 zł na każde dziecko. Wyszło, jak wyszło, wyszło, jak widać - na drugie, trzecie i każde kolejne... I to tak naprawdę obietnica cienkimi nićmi szyta, bo jak będzie dalej, to zobaczymy, rozliczymy to za parę lat. Na każdym kroku będę podkreślać, że ta obietnica to tykająca bomba budżetowa. Po pierwsze, została spełniona kosztem zwiększenia deficytu w roku ubiegłym, o czym tu już było mówione. Po drugie, nie ma na nią pieniędzy w kolejnych latach. Mimo że ustawa o finansach publicznych przewiduje, że takie projekty powinny mieć wskazane źródło finansowania na lata, to tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło horyzont czasowy zaledwie 8 miesięcy. Jeśli chodzi o rok przyszły, wiemy jedynie, że mamy wydatki na poziomie 23 mld, a źródła finansowania na poziomie 5 mld. Trzeba będzie wstrzymać jakiekolwiek inne działania, które mają służyć polskim rodzinom, mają służyć Polsce, wstrzymać potrzebne reformy tylko dlatego, że będziecie musieli państwo zbierać pieniądze do jednej skarbonki pod tytułem 500+.
Co w zamian? Oprócz wszystkich ustaw szkodzących polskiej demokracji i szybkiego przejmowania władzy mamy szumny podatek karny dla złych zagranicznych banków, za który oczywiście, zgodnie z tym, co mówiliśmy, zapłacili Polacy. Dane są druzgocące. Według Komisji Nadzoru Finansowego na przełomie roku w odniesieniu do 20 największych banków w Polsce 15 podniosło ceny kredytów mieszkaniowych, a 12 kredytów konsumpcyjnych, w 14 przypadkach zwiększyły się ceny finansowania dla małych i średnich przedsiębiorstw - a więc tych ˝beneficjentów˝ podwyżki cen kredytów, o których mówiliśmy - w 9 przypadkach podniesione zostały ceny rachunków indywidualnych, a w 11 przypadkach banki obniżyły wycenę depozytów polskich rodzin. Do tego oczywiście banki zapowiadają zamykanie oddziałów i zwolnienia, w niektórych przypadkach dość masowe, bo różne problemy, z którymi się borykają, zmuszają je do restrukturyzacji kosztów w każdym możliwym zakresie. Będzie to dotykać właśnie Polaków. Kto zatem zapłacił tę cenę podatku? Nie, jak państwo oczekiwaliście, te złe zagraniczne banki obecne w Polsce, ale po prostu polskie rodziny.
Drugi podatek karny, dla złych zagranicznych korporacji handlowych, wciąż nie ujrzał światła dziennego. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze. Wzajemna krytyka wewnątrz rządu, a także wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości na szczęście wywołała w tym przypadku odrobinę refleksji. Niby gotowa i przemyślana jeszcze w trakcie kampanii wyborczej ustawa wciąż nie trafiła pod obrady. Macie ogromny problem, szanowni państwo. Nie macie pomysłu, i to widać, jak ten podatek skonstruować, by zrealizować założone w budżecie wpływy i aby tłumy polskich handlowców, polskie rodziny, które żyją z handlu, nie wyszły na ulice. Tak to jest, gdy najpierw kalkuluje się wpływy i wydaje pieniądze, a potem myśli się, jak je zdobyć. Ostrzegaliśmy, że to najgorsza droga i najbardziej niebezpieczna gra, jaką można rozpocząć.
Nie ma pieniędzy na obietnice wyborcze, ale są pieniądze dla ojca Rydzyka. Lux Veritatis dostanie od Skarbu Państwa ponad 26 mln zł. To efekt ugody, która została zawarta jeszcze przed wyrokiem sądu, między Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej a fundacją ojca Tadeusza Rydzyka. To rekompensata za wcześniejsze cofnięcie dofinansowania projektu geotermii toruńskiej. Czy państwo wiedzą, ile gmin w Polsce musi samodzielnie zmagać się z takimi właśnie problemami? Czy państwo zdają sobie z tego sprawę, że jest masa gmin, które zaciągnęły potężne kredyty, by Polacy mogli korzystać z akwaparków, a dziś borykają się z problemami z obsługą tych właśnie kredytów? Ja mam nadzieję, że pójdziemy dalej tą drogą i że te gminy również otrzymają wsparcie, żeby móc realizować na swoim terenie inne inwestycje, a nie tylko ta jedna fundacja. Najbardziej jednak bulwersuje fakt, że na rzecz ojca Rydzyka oddano pieniądze, które miały pomóc Małopolsce w walce ze smogiem. Zabranie z budżetu Małopolski środków na wsparcie unijnego projektu ˝Life˝ to postawienie tak naprawdę interesu ojca Rydzyka ponad interesem mieszkańców tego regionu. Pytam zatem, co na to państwo posłowie właśnie z tego terenu, bo nie sądzę, żeby takie oczekiwania względem nich mieli mieszkańcy tego regionu przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, zanim oddali na nich głos.
To prawda, że mamy nowe drastyczne zapowiedzi z ZUS-u. Prowadząc dalej taką politykę, państwo w ogóle nie przygotujecie Polski do tego, żeby stawić czoło narastającym problemom demograficznym naszego kraju. 500+ tych problemów, szanowni państwo, również w żaden sposób nie rozwiąże, a problemy będą tym większe, im gorzej budżet naszego państwa będzie do nich przygotowany.
W związku z tym mamy, tak naprawdę, pytanie do pani premier i do partii rządzącej: Czy zrozumieliście państwo w końcu, że nie dacie rady? Czy zrozumieliście, że nie macie pieniędzy, bo budżet to nie guma ani kapelusz, z którego wyskakują białe króliki? Czy zrozumieliście w końcu, że obiecaliście Polakom zbyt wiele? Czy zrozumieliście państwo, że po prostu okłamaliście swoich wyborców? Czas powiedzieć ˝przepraszam˝. Czas powiedzieć ˝przepraszam˝ i przywołać zdrowy rozsądek, rzetelne kalkulacje i dobre zasady gry finansowej, myślenie o interesie Polski. Przestańcie państwo trwonić pieniądze Polaków. Przestańcie szastać pieniędzmi, których nie macie. Przestańcie udawać, że nic się nie dzieje. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Przy tej okazji chciałam się zapytać, czy teraz już zawsze będziemy musieli z pieniędzy podatników płacić za nieudolność partii rządzącej. Powywalaliście państwo pracowników z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i dziś tak naprawdę nie ma kto poobsługiwać dopłat, w związku z czym musimy z budżetu państwa dać rolnikom pieniądze na dopłaty do kredytów, które w to miejsce muszą zaciągnąć. To jest rzecz niedopuszczalna.
Oczywiście jako klub będziemy głosować za, ale sytuacja jest naprawdę niedopuszczalna, żeby tak przejmować władzę w Polsce...
...żeby nie miał kto w tych agencjach pracować. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Myślę, że na koniec tej dyskusji już słychać, że potrzeba uregulowania tematu na pewno istnieje, i każdy jest co do tego zgodny. Natomiast ja chciałam przy okazji tej całej dyskusji zapytać, czy jest w planach rządu uregulowanie tej samej kwestii również w odniesieniu do gruntów prywatnych, a nie tylko Agencji Nieruchomości Rolnych. Czy rząd ma w planach również rozszerzenie tego typu działań na prywatne grunty? Bo wiemy, że taka potrzeba również istnieje. I co ewentualnie z gruntami, co do których sama ANR nie ma uregulowanych stosunków własnościowych? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tak jak moi przedmówcy tutaj mówili, w ustawie wyraża się zgodę na ratyfikację umowy o utworzeniu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Głównym celem tej nowej instytucji finansowej ma być wspieranie zrównoważonego rozwoju Azji poprzez wspieranie rozbudowy infrastruktury i innych sektorów produkcji w słabo rozwiniętych regionach azjatyckich oraz równie zaniedbanych obszarach poza kontynentem.
Idea powstania banku łączy się także z rozwojem chińskiej inicjatywy rewitalizacji tras handlowych na linii Chiny - Europa. Udział Polski w tym projekcie ma być szansą na zwiększenie ekspansji międzynarodowej polskich przedsiębiorców na Wschód. Członkostwo naszego kraju w tej inwestycji ma ułatwić dostęp do azjatyckich przetargów, a co za tym idzie, wejście w rolę wykonawców, podwykonawców czy dostawców w ramach realizowanych przy udziale tego banku projektów. Współpraca z bankiem może być także ważnym źródłem informacji o rynkach azjatyckich i obecnych na tym terenie przedsiębiorcach, partnerach biznesowych w kontekście projektu rozbudowy trasy Chiny - Europa. Polska może odegrać także istotną rolę jako ten pierwszy kraj Unii Europejskiej na trasie reaktywowanego jedwabnego szlaku. By jednak od teorii przejść do praktyki, wiele musi się zadziać. Wiedza o samym banku i realizowanych przy jego udziale projektach musi być rozpowszechniona jak najbardziej pomiędzy polskimi przedsiębiorcami, zaś rząd i ministerstwo muszą podjąć dosyć istotną, ważną rolę koordynatora działań.
Dobrze byłoby, byśmy, wchodząc w tę inicjatywę, zadbali także o jak najszerszą reprezentację w gronie pracowników instytucji, nie tylko w postaci gwarantowanych ratyfikowaną umową stanowisk, ale także stanowisk bardziej komercyjnych. W ten sposób Polska będzie mogła sprawować systematyczny nadzór nad prawidłowym funkcjonowaniem banku i dbać o odpowiedni zwrot zainwestowanego kapitału.
Trzeba jednak podkreślić, że powołanie Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych nie jest czymś innowacyjnym ani nowym. Istnieją na rynku instytucje finansowe, które pełnią bardzo podobną rolę również na tym terenie. Do takich należy zaliczyć Azjatycki Bank Rozwoju, który zrzesza 67 państw, z czego 2/3 jest właśnie z terenu Azji i Pacyfiku. Jego działania są właśnie głównie nakierowane na prace na tym obszarze. Przeciwnicy projektu mówią, że chiński rząd chce po prostu poprawić swoją pozycję na arenie międzynarodowej i zwiększyć możliwość oddziaływania finansowego na kontynencie. Sceptycy wyrażają obawy, że nowa instytucja finansowa nie będzie spełniać standardów prawnych, standardów pracy, przejrzystości procedur ani przetargów, jakie powinny towarzyszyć działalności takiej międzynarodowej instytucji finansowej. Władze Chin tłumaczą, że obecna pomoc międzynarodowych instytucji finansowych jest niewystarczająca, stąd konieczność powołania nowej inicjatywy. Klub Nowoczesna uznaje, że mimo różnych ryzyk warto wziąć w niej udział.
Parę słów o finansowaniu. Kapitał banku ma wynieść 100 mld dolarów. Udział poszczególnych krajów wyliczono na podstawie wielkości PKB oraz parytetu siły nabywczej. Polska ma wnieść kapitał na poziomie ok 380 mln dolarów. 20% kapitału ma być wpłacone w gotówce. Pozostała część udziałów ma być płatna na żądanie, stanowiąc zabezpieczenie wypłacalności banku jako instytucji i emitenta papierów wartościowych. Warto tu dodać też do tego dwa słowa, bo zgodnie z informacją podaną w uzasadnieniu kwota pierwszej wpłaty została ujęta w ustawie budżetowej na rok 2016. Należy jednak zauważyć, na co też zwraca uwagę BAS, że pozycja dotycząca płatności związanych z udziałami Skarbu Państwa w międzynarodowych instytucjach finansowych została zaplanowana na poziomie wyższym niż w 2015 r. o zaledwie 72,5 mln zł. W związku z tym pytanie: Czy aby na pewno w całości kwota ta została zabezpieczona? Dodatkowo obawy budzi płatna na żądanie kwota zobowiązania w wysokości 2,6 mld zł. Zostanie ona ujęta w budżecie państwa pozabilansowo, co tak naprawdę stwarza konieczność stałego monitorowania ryzyka związanego z ewentualną koniecznością jej wypłaty.
Podsumowując te wszystkie plusy i minusy, klub Nowoczesna, jak powiedziałam, będzie popierał tę inicjatywę, ale jakby chcieliśmy podkreślić te ryzyka, które naszym zdaniem ministerstwo powinno wziąć pod uwagę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Na wstępie może podkreślę, panie ministrze, że w ręku mam aktualny projekt procedowanej ustawy, tak żeby nie było żadnej wątpliwości. Zauważyłam różne zmiany, które tam zostały wprowadzone.
Szanowni państwo, celem projektowanej ustawy, o czym tutaj już mówiono, jest ochrona nieruchomości rolnych przed spekulacyjnym nabywaniem, a także przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji ziemi rolnej w Polsce. To są pewnie słuszne przesłanki, tylko Nowoczesna wychodzi z założenia, że cel nie uświęca środków. Nowe rozwiązania to naszym zdaniem przesadzona ingerencja w prawa właścicieli, wizja ręcznego sterowania obrotem ziemią rolną w Polsce, która jest dla nas kompletnie nie do zaakceptowania. Ustawa na 5 lat wstrzymuje obrót ziemią rolną będącą w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych. Wyjątek od tej reguły będzie mógł jednoosobowo zastosować minister rolnictwa bez jasno określonych reguł, a więc na zasadzie pełnej uznaniowości. Obawiamy się więc, że przesłanki, którymi będzie kierował się pan minister, podejmując decyzję, nie będą należeć do obiektywnych. Obawiamy się, że przesłanki, którymi będzie się kierował pan minister, będą uwzględniać tak naprawdę interes polityczny Prawa i Sprawiedliwości, a nie potrzeby rynku. Obawiamy się, że takie rozwiązania pchają nas tak naprawdę w tej materii na drogę korupcji, kumoterstwa i uwzględniania partykularnych interesów partyjnych.
Rolnik, który nabędzie ziemię od agencji, nie będzie mógł jej dalej zbyć przez kolejne 10 lat, o czym była tu już mowa. W tym czasie będzie musiał osobiście nią gospodarować. W wyjątkowych okolicznościach będzie mógł zwolnić go z tego prawa sąd, tylko na drodze sądowej. A co, jeśli tak naprawdę ktoś z przyczyn zupełnie niezależnych od siebie nie będzie mógł w danym momencie gospodarować na tej ziemi? Ustawa mówi o tym, że w takiej sytuacji ziemię będzie mogła mu odebrać agencja.
Według nowelizacji nabywcą nieruchomości rolnych, tak prywatnych, jak i państwowych, będzie mógł zostać jedynie rolnik indywidualny. O tym też już była tutaj mowa. Była mowa o tym, że w Unii Europejskiej istnieją różne obostrzenia, ale przypomnę, że definicja rolnika w Unii Europejskiej jest zupełnie odmienna od definicji ujętej w ustawie, o której dzisiaj mówimy.
Według obecnego projektu ustawy w zasadzie są większe obostrzenia w odniesieniu do prywatnych nieruchomości niż nieruchomości skupionych w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych. W tym zakresie bowiem nie wyłączono ograniczeń dotyczących nieruchomości o innym przeznaczeniu niż działalność rolnicza. Proszę zwrócić uwagę, panie ministrze, że to wyłączenie dotyczy tylko i wyłącznie części zasobów będących w posiadaniu agencji. Nabycie nieruchomości rolnej przez inne podmioty będzie wymagało zgody po raz kolejny podejmowanej jednoosobowo, również podejmowanej uznaniowo, w oparciu o bliżej nieokreślone przesłanki. Tym razem decyzje będzie podejmował nikt inny, tylko prezes Agencji Nieruchomości Rolnych.
Spółki i spółdzielnie, które dotąd funkcjonowały i gospodarowały w oparciu o zasady wolnego rynku na wsi i prowadziły gospodarstwa rolne, nie będą już miały możliwości zakupić gospodarowanej przez siebie ziemi. Co więcej, agencja będzie posiadać prawo pierwokupu w stosunku do udziałów spółek prawa handlowego, w których majątku znajdują się ziemie rolne. W stosunku do spółek osobowych gospodarujących na wsi prawo wykupu ziemi pojawia się w momencie zmiany struktury właścicielskiej, również z ojca na syna. I tu jakby kontynuowanie pracy przez dzieci obecnego właściciela spółki osobowej będzie zagrożone. Ustawa ogranicza więc prawo dziedziczenia, też prawo darowizny i zasiedzenia. To ostatnie prawo w ciągu 3 lat zostanie ograniczone tylko i wyłącznie do rolników indywidualnych.
Wnioskodawcy powołują się na Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, która stanowi, że podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. Nie uwzględniono jednak wielu innych praw konstytucyjnych, które zostały tą ustawą złamane, m.in. prawa własności, swobody działalności gospodarczej, równości wobec prawa, w tym prawa do równej ochrony interesów i praw majątkowych.
Eksperci podkreślają, że według orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego prawa własności prawodawca powinien zachować rozsądną proporcję pomiędzy zastosowanymi środkami a celem, który ma być realizowany przy pomocy działań państwa, w tym prowadzących do odebrania prywatnego mienia. Ograniczając korzystanie z praw majątkowych, należy wyważyć potrzeby dotyczące interesu społecznego i wymagania dotyczące praw jednostki.
Ten skok na ziemię rolną traktujemy jako przejście, jak powiedziałam, na ręczne sterowanie obrotem ziemią w Polsce. Polacy byli pewni, że te czasy po 1989 r. odeszły w niepamięć, okazuje się, że nie. Ta ustawa to nadmierna ingerencja państwa w prywatną własność. Takie podejście ostatecznie może doprowadzić po prostu do paraliżu inwestycyjnego w tej sferze nieruchomości w Polsce.
Ustawa jeszcze bardziej pogłębi problem nadmiernie rozdrobnionej struktury agrarnej, a powolne tempo przemian w tym zakresie, jak wiemy, skutkuje dziś niską koncentracją sił i możliwości. Pan minister mówił o tym, że takie obostrzenia istnieją w całej Unii. Unia jest nakierowana na to, żeby nie koncentrować ziemi w jednych rękach. Tylko pan minister zapomniał dodać, że średnie gospodarstwo rolne w Unii Europejskiej jest dużo większe niż średnie gospodarstwo w Polsce, bo polskie gospodarstwa należą do najmniejszych w Unii Europejskiej. Średni obszar użytków rolnych wynoszący ok. 17 ha jest dwukrotnie mniejszy niż obszar w krajach starej Unii. Taki stan rzeczy sprawia, że polskim rolnikom często trudno jest konkurować z rolnikami z Unii Europejskiej, z Europy Zachodniej. Ta ustawa, naszym zdaniem, jeszcze bardziej pogorszy pozycję polskiego rolnictwa względem rolnictwa w Europie i na świecie.
Jeśli chodzi o opinię na temat zgodności z prawem Unii, czytamy, że należy się spodziewać, iż projektowane przepisy będą przedmiotem wnikliwej analizy Komisji Europejskiej pod kątem ich zgodności z prawem Unii. Analizując projektowane ograniczenia w kontekście dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, należy się spodziewać, że mogą one zostać zakwestionowane przez Unię Europejską. W konsekwencji Komisja może wszcząć przeciwko Polsce formalne postępowanie w sprawie naruszenia prawa Unii Europejskiej, a w przypadku nieusunięcia takiego naruszenia wnieść skargę przeciwko Polsce do Trybunału.
Szanowni państwo, w ustawie jest jeszcze wiele zapisów, które można tu podnosić i kwestionować. W związku z tymi wszystkimi uwagami, które wymieniłam, i tymi, o których jeszcze można byłoby tu pewnie długo rozmawiać, klub Nowoczesna będzie wnosił o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W zakresie definicji rolnika indywidualnego oczywiście miałam na myśli fakt, że w większości krajów Unii Europejskiej ona wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, a co do tych krajów, do których pan minister się odnosił - tak mocnego zawężenia co do osoby, która może gospodarować na wsi, nie ma chyba nigdzie.
Natomiast jeżeli chodzi o kwalifikacje rolne. Pan minister sam nadmienił, że 29 posłów Nowoczesnej, którzy są po raz pierwszy posłami i często wchodzili do tej Izby bez kwalifikacji politycznych, może być fajnymi partnerami do rozmów. Może warto otworzyć wieś na nową, świeżą krew i wpuścić tam nowych, młodych ludzi, którzy, choć nie mają pełnych kwalifikacji, mogą okazać się świetnymi rolnikami indywidualnymi.
Mówiłam też dosyć szeroko o tym, że ustawa w wielu miejscach nie dookreśla warunków, na jakich będą wydawane różne decyzje, bardzo ważne z punktu widzenia wsi. Mamy ogromne obawy co do tego, jakie kryteria będą wykorzystywane w podejmowaniu tych jednoosobowych decyzji.
No, jeśli tak... Przypuszczam, że wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu i tak siłą Prawa i Sprawiedliwości zostanie odrzucony, w związku z czym będziemy pracować nad projektem w komisji. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Według orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego prawa własności prawodawca powinien zachować rozsądną proporcję między zastosowanymi środkami i celem, który ma być realizowany. Ograniczając korzystanie z praw majątkowych, należy wyważyć potrzeby interesu społecznego i wymagania dotyczące praw jednostki.
Proponowana ustawa nie jest głosem rozsądku. Łamie prawo własności, swobodę działalności gospodarczej, równości Polaków wobec prawa. Skupia za wiele praw w ręku agencji, jej prezesa i ministra rolnictwa. To ręczne sterowanie ziemią w Polsce jest dla nas kompletnie nie do zaakceptowania.
I moje pytanie: Czy jesteście państwo w stanie zaufać Polakom i nie ubezwłasnowolniać ich? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! To prawda, że część bardzo złych zapisów tej ustawy poprawiliście, ale poprawki wniesione w trakcie prac nad tym projektem w ławach rządowych to zdecydowanie za mało.
Czy nie jest prawdą, panie ministrze, że dziś osoba, która przed laty wprowadziła swoją ojcowiznę do spółki prawa handlowego czy do spółki osobowej, dziś traci kompletnie nad nią kontrolę i może mieć problem z przekazaniem tej ojcowizny swoim następcom w tym gospodarstwie? Generalizujecie problemy. To prawda, że wiele złych rzeczy z polską ziemią w Polsce się działo, ale generalizując problem i podnosząc problem do poziomu odpowiedzialności zbiorowej, odsuwacie od gospodarowania na wsi wiele osób, które dobrze polską ziemią gospodarowały i dobrą wieść o polskiej wsi niosły na cały świat. Nie wspomnę już o tym, że nie dopuszczacie państwo tym projektem nowych, świeżych osób...
...które może w przyszłości mogłyby być świetnymi gospodarzami. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić państwu projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, zgłoszony przez Klub Poselski Nowoczesna.
Szanowni Państwo! Małe i średnie przedsiębiorstwa to serce gospodarki. Nie bez przyczyny ich rola w rozwoju każdej gospodarki wolnorynkowej jest kluczowa, a kondycja odzwierciedla stan koniunktury. Ich wagę potwierdza nie tylko liczebność, lecz także udział w tworzeniu nowych miejsc pracy, sprawne reagowanie na zmianę otoczenia społeczno-gospodarczego, ale przede wszystkim realny wpływ na rozwój gospodarczy kraju. Dzięki ich aktywności spada bezrobocie, a rosną dochody mieszkańców. Zdobywane przez nie doświadczenia to tak naprawdę najlepsza lekcja przedsiębiorczości. Powstałe w nich marki często podbijają nie tylko rynek lokalny i krajowy, ale także Europę i świat.
By zrozumieć ich istotność dla gospodarki, warto zajrzeć w statystyki. Według danych GUS w Polsce działa prawie 1800 tys. przedsiębiorstw, które wytwarzają ok. 45% PKB, dając zatrudnienie 57% pracujących Polaków. Jeśli doliczymy do tego osoby pracujące na własny rachunek oraz zatrudnione w sektorze finansowym, to mamy już 75% PKB. Ogromna ich część to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa. Należy podkreślić ich znaczenie zwłaszcza dla rynku pracy, gdyż zatrudniają ok. 70% wszystkich pracujących w przedsiębiorstwach niefinansowych.
Myślę, że zaskakujący dla niektórych na tej sali udział w sektorze przedsiębiorstw niefinansowych mają przedsiębiorstwa najmniejsze, zatrudniające nie więcej niż 9 pracowników. Stanowią one prawie 96% wszystkich firm i zatrudniają blisko 40% pracujących, a ich udział w PKB to 25%.
Po tym wstępie nikt chyba nie ma wątpliwości, że wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw powinno stanowić priorytet dla rządu i tej Izby. Zaproponowana przez klub Nowoczesna nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych to właśnie pierwsza pomocna dłoń skierowana do tego segmentu w tej kadencji Sejmu, de facto obiecywana jeszcze także w kampanii wyborczej przez posłów Prawa i Sprawiedliwości.
Co proponujemy? Ustawa tak naprawdę zawiera trzy ważne, istotne dla przedsiębiorców zmiany. Po pierwsze, proponujemy zmniejszenie stawki podatku dochodowego z 19 do 15% dla małych przedsiębiorstw. Obniżenie stawki podatku dochodowego od osób prawnych ma objąć przedsiębiorstwa, które uzyskują obroty roczne na poziomie nieprzekraczającym 10 mln euro. Wskazany limit obrotów jest jednym z elementów definiujących małego przedsiębiorcę. To ważne z punktu widzenia też różnych dyrektyw Unii Europejskiej. Niższy podatek ma też obejmować podmioty rozpoczynające w danym roku podatkowym działalność gospodarczą, bez względu na osiągnięte obroty, z wyłączeniem nowych podmiotów powstałych w efekcie przekształcenia, połączenia lub podziału.
Po drugie, chcemy wprowadzić zwiększenie jednorazowego odpisu amortyzacyjnego z 3,5 tys. do 10 tys. zł. Zgodnie z obecnymi przepisami środek trwały jednorazowo amortyzuje się w sytuacji, w której jego wartość nabycia nie przekracza kwoty 3,5 tys. zł. Stawka ta nie była aktualizowana już od 2000 r. W tym samym czasie skumulowana inflacja wyniosła 43%. Stąd konieczne jest tak naprawdę podwyższenie odpisu o przynajmniej ten wskaźnik. Proponowana zmiana ma jednak nie tylko spełnić podstawowy cel waloryzacji, ustalonego 15 lat temu limitu, ale także stanowić zachętę dla przedsiębiorców do wymiany starych środków trwałych na nowocześniejsze, bardziej sprawne i wydajne przy jednoczesnym umożliwieniu natychmiastowego ujęcia przynajmniej niektórych z nich, tych niższej wartości, w kosztach podatkowych od razu.
Po trzecie, proponujemy możliwość rozliczania straty podatkowej przez 15 lat. Na gruncie obecnie obowiązujących przepisów podatnik może rozliczać stratę podatkową w ciągu 5 następujących po sobie lat podatkowych, oczywiście z zachowaniem limitów kwotowych. Zachęcając przedsiębiorców do inwestowania na większą skalę, a wiem, że i takie plany ma rząd, powinniśmy uwzględnić, że mogą oni czasowo notować niższą, a nawet ujemną rentowność. Strategiczne inwestycje dają efekty ze sporym opóźnieniem, przez co potrafią okresowo wprowadzać zwłaszcza małe firmy w problemy.
Wydłużenie okresu rozliczenia straty zachęci też inwestorów - i polskich, i zagranicznych - do otwierania w Polsce start-upów.
Szanowni Państwo! Według raportu opublikowanego w 2015 r. przez Komisję Europejską efektywna stawka podatkowa, z pominięciem sektora finansowego, wynosi w Polsce 17,7%. Jest to jedna z wyższych stawek wśród państw nowej Unii, co może zniechęcić inwestorów do wyboru Polski jako miejsca prowadzenia swojego biznesu. Niższe efektywne stawki podatku mają: Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia, Chorwacja, Cypr i Słowenia. Trochę wstyd. Przykłady wybranych państw członkowskich, takich jak Irlandia czy Cypr, wskazują, że niższe stawki podatku dochodowego od osób prawnych nie tylko poprawiają konkurencyjność krajowych przedsiębiorstw, ale także są czynnikiem stymulującym napływ kapitału zagranicznego. Wbrew pozorom zakładamy, że obniżka podatku docelowo zwiększy wpływy do budżetu. Jej pozytywny wpływ na gospodarkę zmniejszy naszym zdaniem szarą strefę oraz zachęci podatników do płacenia podatków w Polsce. Co więcej, zmiany zwiększą konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Pozostawią im do dyspozycji bowiem wolne środki, które będzie można przeznaczyć na inwestycje, wynagrodzenia czy tworzenie nowych miejsc pracy.
Spójrzmy wstecz, przeanalizujmy nasze polskie doświadczenia w zakresie obniżania podatków. Obniżki podatków w Polsce w roku 2004 przyniosły wzrost wpływów do budżetu. Niestety politycy nie wyciągają z tego faktu żadnych wniosków. Przypomnę, że w 2004 r. obniżono podatek CIT z 27 do 19% i wprowadzono w tej samej wysokości podatek liniowy PIT dla przedsiębiorców działających w oparciu o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. W efekcie już w 2005 r. mielimy wzrost wpływów CIT do budżetu o prawie 2,7 mld zł, pomimo zanotowanego w tym czasie spadku dynamiki PKB z 5,3% do 3,6%. Wspomniane obniżki podatków miały też z pewnością swój udział w radykalnej poprawie wzrostu gospodarczego zanotowanego w Polsce w kolejnych latach. W 2006 r. było to 6,2%, a w dwóch kolejnych latach odpowiednio 6,8 i 5,1%. Jednym z bardziej widocznych skutków redukcji CIT w tym czasie były także wyższe nakłady inwestycyjne, w 2004 r. o prawie 10 mld zł, a przecież o to powinno nam w gospodarce przede wszystkim chodzić. Zbyt wysokie podatki szkodzą gospodarce. Zbyt wysokie stawki podatkowe nie powodują wzrostu wpływów z podatków, ale ich obniżenie. Najlepszym tego przykładem może być wielokrotnie wspominana na tej sali podwyżka VAT za czasów rządów ekipy PO-PSL ze stawki 22 na 23%.
Szanowni Państwo! Oczywiście ta propozycja to dopiero początek proponowanych przez nas zmian w sferze podatkowo-gospodarczej. Zakładamy, że stawki podatków CIT i PIT w Polsce powinny docelowo wynosić 15% dla wszystkich przedsiębiorstw. Ze względu na to, że zmiana stawki może czasowo wiązać się jednak z jakimś drobnym uszczupleniem dochodów budżetowych, proponujemy stopniowe wprowadzanie zmian jako klub osób odpowiedzialnych. Pozostałe zmiany, takie jak odpis amortyzacyjny czy odpis straty, także powinny być docelowo zaproponowane w przypadku wszystkich podmiotów.
Szanowni Państwo! Chcemy pobudzić w Polsce inwestycje, ale ja pójdę dalej. My musimy pobudzić w Polsce inwestycje. Te wszystkie diagnozy, które mówią o tym, że brakuje czynników motywujących inwestowanie w Polsce zarówno w sferze przedsiębiorstw, jak i w sferze prywatnych inwestycji, są zgodne i podkreślane przez wszystkich ekspertów. To inwestycje są największą wartością w każdej gospodarce wolnorynkowej. To inwestycje budują PKB i są jego najbardziej cenną częścią, bo wpływają na wiele innych sfer. Ale, szanowni państwo, nie szukajmy sztucznego biliona. Nie szukajmy sztucznego biliona, idźmy małymi krokami, które w powolny, stopniowy, ale naturalny sposób doprowadzą nas do tego biliona, ba, nawet paru. Rząd Prawa i Sprawiedliwości od paru miesięcy zastanawia się, jak zwiększyć konkurencyjność małych polskich przedsiębiorstw względem dużych zachodnich korporacji. To słuszna droga. Trzeba szukać takich rozwiązań, ale, drodzy państwo, nie trzeba chodzić dookoła. Nie trzeba wchodzić przez wyważone drzwi, generując po drodze straty. Można wybrać prostą drogę, którą dziś proponujemy.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce walczyć z szarą strefą i agresywną optymalizacją. Szanowni państwo, droga zachęt często jest dużo bardziej skuteczna niż droga surowych sankcji i mozolnych kontroli. Rząd Prawa i Sprawiedliwości obiecał w swojej kampanii obniżenie podatku CIT dla małych firm do 15%. Przygotowaliśmy propozycję, która miałaby wejść w życie z początkiem przyszłego roku, dając sporo czasu na przygotowanie się do zmiany. Przyjmijcie nasz projekt i pozwólcie popracować nad nim w komisji. Niech to będzie droga do zmiany stylu dyskusji, prowadzenia dyskusji w polskim parlamencie. Dyskusji prowadzonej ponad podziałami, bo to nie jest projekt polityczny. Niech to będzie jaskółka zapowiadająca powrót na drogę dialogu i porozumienia między partią rządzącą a klubami opozycyjnymi. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja jednak skupię się na kwestiach merytorycznych, a nie na kolankach, panie pośle.
Postaram się odnieść do każdego kolejnego występu na mównicy w sprawie tej ustawy.
Zacznę od chyba najbardziej bulwersującego momentu, jeśli chodzi o kwestię tej ustawy, czyli od przemówienia pana Jana Szewczaka z Prawa i Sprawiedliwości. Szkoda, panie pośle, że nie mówił pan o ustawie, bo to naprawdę bardzo ważne kwestie. System podatkowy i dobro przedsiębiorców, myślę, powinny być wartością nadrzędną nad posłankami Nowoczesnej. Nie będę się odnosić do tych osobistych wycieczek kierowanych w stronę moich koleżanek, skoro mówimy o gospodarce. Pragnę tylko zauważyć, że w pana wystąpieniu na 5 minut 4 minuty to mowa nienawiści, a 1 minutę mówił pan o ustawie.
Natomiast jeżeli miałabym się odnieść do tej 1 minuty merytorycznej, to zapytał pan, z czego chcemy sfinansować ten projekt. Mówił pan o tym, że nie ma na to pieniędzy, a my jako klub Nowoczesna od początku zasiadania w tej Izbie mówimy o tym, że trzeba myśleć o budżecie. To prawda. Mówił pan, że ustawa będzie kosztowała 7 mld zł. Tyle byłoby, gdyby zmniejszyć CIT dla wszystkich, a nie dla małych i średnich firm. Ministerstwo Finansów ocenia, że koszty tej obniżki w pierwszym roku to będzie 270 mln zł. To zapewne odnosi się do projektu ministerstwa. Naszym zdaniem nasz projekt będzie kosztował trochę więcej, to będzie ok. 2 mld zł, ale tak naprawdę w krótkim okresie, bo w długim okresie, tak jak mówiłam w swoim wystąpieniu, historia pokazuje jedno: wszelkie obniżki podatków bardzo szybko rzutują na podwyższenie wpływów do budżetu, na likwidację szarej strefy, na pobudzenie inwestycji, które potem dają zwrot w postaci wyższych wpływów do budżetu.
Pan Artur Gierda...
...pan poseł Artur Gierada, przepraszam, mówił o tym, że projekt nie uwzględnia, ile stracą jednostki samorządu terytorialnego na tej zmianie. Straty samorządów będą niewielkie, bo - tak jak mówiłam - niewielkie będzie całe zmniejszenie tego CIT-u, a ich udział w tym Cicie jest jeszcze bardziej częściowy. W dochodach samorządów to będzie zaledwie kilka procent, pewnie mniej niż 5%, a samorządy zyskają także sporo na zatrudnieniu, na inwestycjach i na tym odbiciu, którego spodziewamy się do 3 lat po wprowadzeniu obniżki. Myślę, że też w sposób dodatni.
Pan Marek Jakubiak z Kukiz’15...
...poseł Marek Jakubiak z Kukiz’15 mówił o tym, że amortyzacja 10 tys. to za mało, że powinniśmy iść dalej, powinniśmy pójść w stronę księgowości kasowej. Brzmi pięknie, ale to trochę utopia, bo wiemy, że księgowość kasowa w bardzo szybkim czasie rozsadziłaby, obawiam się, nasz budżet. I tu byłoby drastyczne zmniejszenie wpływów do budżetu, tu byśmy mieli bardzo duży problem po stronie samorządów, bo wiemy, że jednak polskie przedsiębiorstwa sporo inwestują w ciągu roku, i takiego podejścia do amortyzacji nasz budżet mógłby nie przeżyć.
Mówił pan też o tym, że błędne jest rozliczanie straty w 15 ratach rocznych, wydłużanie tego okresu to realne pozbawianie przedsiębiorcy pieniędzy. No, płynność i cash flow a zyski i straty księgowe to dwie zupełnie inne sprawy. System podatkowy to nie jest do końca rekompensata strat firmom, ale możliwość odliczenia sobie tej straty. Trzeba jednak pamiętać, co jest kluczowe z punktu widzenia naszej propozycji, że firmy nie zawsze mają od razu po stracie zyski na tyle duże, żeby te straty odliczyć. Straty następujące w przedsiębiorstwach często ciągną się kilka lat, a nawet jeśli jest to jednoroczna strata, to w kolejnych latach często rentowność przedsiębiorstwa jest na tyle niska, że nie pozwala ona na odliczenie tej straty poniesionej w roku czy latach wcześniejszych. Stąd pomysł wydłużenia tego okresu. Czy najbardziej właściwe jest 15 lat? Z naszego punktu widzenia - tak. To pokazuje dziś nasz ogląd sprawy i sytuacji. Oczywiście jeżeli projekt trafi do komisji, możemy o tym jak najbardziej dyskutować.
Następny pan poseł, pan Łukasz Schreiber, mówił: Skąd pomysł na ten projekt dzisiaj, skoro ta zapowiedź była w exposé pani premier Beaty Szydło, czy jedynym powodem nie jest fakt, że Ministerstwo Finansów pracuje nad swoim projektem? Szanowny panie pośle, my w kampanii wyborczej też mówiliśmy o tym, że jednym z głównych naszych postulatów jest obniżanie podatków, i my też staramy się stopniowo proponować takie ustawy, które są następstwem realizowanych przez nas... są realizacją przez nas obietnic wyborczych. Czynimy to dziś, idąc krok po kroku. Były nasze pierwsze ustawy, każda kolejna ustawa, która trafia na tę salę posiedzeń i do pana marszałka, jest po prostu następstwem realizacji naszych obietnic. Zmieniliśmy 16 na 15, dostosowując się do tego, co mówi Prawo i Sprawiedliwość.
Jedna uwaga, bardzo istotna uwaga, panie ministrze, panowie posłowie z Prawa i Sprawiedliwości. Prawo i Sprawiedliwość w kampanii mówiło i dziś mówi o małych przedsiębiorstwach, o obniżeniu CIT-u do 15% dla małych przedsiębiorstw. Tymczasem projekt, nad którym pracuje Ministerstwo Finansów, to jest obniżenie CIT-u do 15% dla mikroprzedsiębiorstw. Oszukujecie znowu, ponownie, państwo, nie realizując swojej obietnicy wyborczej. Małe przedsiębiorstwa to według definicji obowiązującej w polskim prawie takie przedsiębiorstwa, do których my kierujemy swój projekt. Państwa projekt skierowany jest do mikroprzedsiębiorstw. A więc przestańmy znowu udawać, że mamy leki dla seniorów, a mamy witaminę C, tak jak tu, że mamy projekt dla małych przedsiębiorstw, a jest to projekt dla mikroprzedsiębiorstw. Szanowni państwo, prawdą jest, że udział mikroprzedsiębiorstw w przedsiębiorstwach ogółem jest spory, ale tylko pod względem ilości, bo jeżeli spojrzymy na udział w rynku pracy, jeżeli spojrzymy na udział w obrotach i udział w PKB, to ten procent drastycznie spada, z 96 do 25%. My wychodzimy z założenia, że małe przedsiębiorstwa są może liczebnie dużo mniejsze, ale z punktu widzenia gospodarki są równie ważne jak te mikro. Małe, mikroprzedsiębiorstwa to jest klucz polskiej gospodarki, to jest klucz gmin, w których pracują, z punktu widzenia rynku pracy, z punktu widzenia dochodów uzyskiwanych właśnie przez mieszkańców Polski gminnej, Polski powiatowej.
Następne pytanie. Poseł Wojciech Kossakowski z Prawa i Sprawiedliwości: Czy projekt ma przysłużyć się innowacyjnej gospodarce, skąd nagła troska o podatników, skoro jesteście PO-bis? Panie pośle, ja powiem... ja już to kiedyś mówiłam któremuś posłowi Prawa i Sprawiedliwości. Skoro wyborcy dostrzegli różnicę między Nowoczesną a Platformą Obywatelską, to trochę szacunku. Trochę szacunku do 29 posłów, którym wyborcy postanowili dać swój mandat zaufania i których postanowili wprowadzić do Sejmu, bo jeżeli wyborcy widzą różnicę między posłami Nowoczesnej a posłami Platformy Obywatelskiej, to państwo w końcu też powinniście zauważyć.
W dalszej kolejności pan poseł Piotr Misiło pyta, jak zmiana z 19 do 15% odbije się na budżecie i jeśli będzie to odbicie, to w jakim czasie. Już mówiłam o tym, że jeżeli byłby spadek dochodów do budżetu, on byłby najprawdopodobniej krótkotrwały, w niewielkiej wysokości - jeżeli objęlibyśmy tę grupę przedsiębiorstw, o których mówimy, czyli małe przedsiębiorstwa, byłoby to na poziomie 1, góra 2 mld zł, ale w bardzo krótkim okresie. Za to warto podkreślić, że nasz projekt przewiduje wejście w życie ustawy z początkiem nowego roku, przyszłego roku, więc mamy czas, żeby przyszykować oszczędności w tym zakresie bądź skonsumować w ten sposób część wzrostu PKB, który byłby przewidywany na rok przyszły. Przewidujemy, że gospodarka jednak będzie się rozwijać w jakimś dobrym tempie i stworzy przestrzeń do obniżania podatków.
Pan poseł Michał Stasiński: Jak oceniacie efekty wprowadzenia 15-procentowego CIT w skali makroekonomicznej, czy będzie to istotnym elementem usprawnienia gospodarki, jak wygląda sprawa CIT w innych krajach? Tak jak mówiłam już w swoim wystąpieniu, omawiając projekt ustawy - tak, spodziewamy się, że tak naprawdę ten projekt docelowo jeszcze bardziej pchnie gospodarkę do przodu. Jest to co prawda zaczątek, bo tych zmian oczywiście, o czym tutaj różni przedmówcy mówili, jest potrzebnych więcej. Trzeba doprowadzić do sytuacji, gdy niższe podatki obejmą szerszą grupę przedsiębiorstw, ale od czegoś, szanowni państwo, trzeba zacząć. Jako klub odpowiedzialny proponujemy, by te zmiany wprowadzać stopniowo, tak aby kolejna zmiana wchodziła wtedy, kiedy pierwsza da już pewien efekt wzrostu wpływów do budżetu. Spodziewamy się, że ten efekt uderzenia nastąpi w okresie do 3 lat. Tak jak mówiłam też w swoim wystąpieniu, wiele krajów, zwłaszcza tych, które wchodziły do Unii Europejskiej wtedy gdy Polska czy później, ma dużo niższe stawki tego podatku CIT. W tym regionie niższe stawki są m.in. na Litwie, Łotwie, w Estonii i Słowenii. Czas, żebyśmy trochę zaczęli gonić Europę, skoro chcemy wyjść z tej pułapki średniego rozwoju i polskim przedsiębiorstwom podać rękę w tym, żeby wykonały istotny krok do przodu.
Pani poseł Elżbieta Stępień pytała o szarą strefę, jak ten projekt wpłynie na szarą strefę. Ja zawsze podkreślam jedną rzecz: jeżeli chcemy w Polsce walczyć z rajami podatkowymi, stwórzmy własny raj podatkowy. To oczywiście przenośnia, bo, szanowni państwo, nie będziemy tworzyć w Polsce żadnego raju podatkowego, natomiast chodzi o wskazanie kierunku. Kierunek jest taki, że system sankcji, kar, kontroli często dużo mniej skutecznie działa niż system zachęt. I traktujemy to tak, że obniżanie podatków mogłoby zachęcić polskich przedsiębiorców do tego, żeby polscy przedsiębiorcy zaczęli płacić podatki w Polsce, a nie uciekali z nimi poza granice naszego kraju.
Pan poseł Grzegorz Furgo: Jakie pozytywne efekty dla gospodarki niesie ten projekt, jakie są przykłady innych krajów, jeśli chodzi o 15-procentowy CIT? W Irlandii, na Cyprze, o czym też mówiłam, obniżony CIT przyniósł większe inwestycje bezpośrednie, krajowe i zagraniczne. Nasze przykłady historyczne też pokazały istotny wzrost inwestycji w kraju, chociażby obniżki podatków w 2004 r. dały spory wzrost inwestycji zrealizowanych przez polskie przedsiębiorstwa już rok później. I uważamy, że skoro chcemy, a rząd, wiemy, chce iść w stronę pobudzania inwestycji, jest to jak najlepszy krok.
Pan poseł Gryglas pytał, jak wpłyną te propozycje na uszczelnienie systemu podatkowego. O tym już mówiłam. Chcemy, żeby był to bodziec do rezygnacji z niepłacenia podatków w Polsce, do korzystania z dodatkowych zachęt, w postaci niższej amortyzacji, do inwestowania.
Pani posłanka Tokarska: Czy rząd jest przygotowany na wprowadzenie proponowanych zmian, czy możliwa będzie dobra rozmowa merytoryczna w komisji? To oczywiście już pytanie do rządu. Mamy nadzieję, szanowni państwo, że zrobicie taki ukłon w stronę opozycji, żeby chociaż nie wnosić o odrzucenie tego projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Tak jak powiedziałam, zakładamy, że ten projekt wejdzie w życie z początkiem nowego roku. Mamy czas. Państwo też zakładacie, że państwa projekt miałby zacząć obowiązywać w roku przyszłym. Nie jest to problem, żeby skierować projekt chociaż do komisji, żeby tam wspólnie pracować. On może poczekać na swoją kolej, gdy będzie na to swobodny czas. Tak jak słyszeliśmy, posłowie z różnych opcji politycznych są chętni, są gotowi do tego, żeby rozmawiać o tym, jak rozgrzać polską gospodarkę. Dajmy sobie czas. Mimo tej całej mowy nienawiści, panie pośle, którą mamy czy to w Sejmie, czy poza nim, jest to projekt niepolityczny, jest to projekt gospodarczy, projekt dla polskich przedsiębiorstw, który mógłby pomóc nam w tym, by zacząć ze sobą bardziej normalnie rozmawiać.
Pan poseł Wójcikowski z klubu Kukiz’15: Projekt jest bardzo podobny do propozycji rządowej, traktuje kwestie gospodarcze bardzo wybiórczo, konieczne jest zestawienie podatku CIT z podatkiem od dywidendy, transferów. No, tak jak powiedziałam, musimy robić krok za krokiem, step by step. Szanowny panie pośle, wiemy dobrze, że od czegoś trzeba zacząć. Prawdą jest, że nie jesteśmy partią rządzącą, Prawo i Sprawiedliwość ma prawo rządzić po swojemu, rozdawać pieniądze po swojemu, ale liczymy, że jakieś drobne kroki są możliwe...
...tak żeby wprowadzać również propozycje przedstawiane przez opozycję. Mówił pan o tym, że zwiększenie kwoty amortyzacji jednorazowej z 3,5 tys. do 10 tys. to jest 400%. Panie pośle, spójrzmy, ujmijmy to nominalnie. Jak mówiłam, ostatni raz ta kwota była zmieniana w 2000 r. Od tego czasu mieliśmy 43% inflacji.
43%. I to już daje nam kwotę ok. 5 tys. zł, sama waloryzacja tej stawki. Nie wspomnę już o postępie, z jakim poszliśmy. Jesteśmy, panie pośle, bogatszym państwem. Dzisiaj komputer jest w każdym domu, samochód jest prawie w każdym domu.
W 2000 r. Polacy nie byli tak majętni. Nie mogli sobie na tyle...
Idziemy do przodu.
Czy staniały? Może po prostu nasza pensja lepiej przekłada się na towary. Nasze pensje też trochę rosły w międzyczasie. A więc warto jednak zastanowić się, czy nie dać trochę więcej niż tylko samą waloryzację tej stawki.
Pan poseł Cieśliński: Bardzo dobry projekt, odpowiadający na zapowiedzi PiS w kampanii. Czy zamierzamy wprowadzić rekompensatę dla samorządów z tytułu... To już mówiłam, jak najbardziej trzeba pewnie o tym rozmawiać. Natomiast te straty byłyby niewielkie i bardzo krótkoterminowe.
Pan poseł Adam Szłapka: Czy są wstępne wyliczenia, jaki wpływ na konkurencyjność polskiej gospodarki będzie miał proponowany projekt? Gospodarka jest żywym i złożonym organizmem. Każdy ukłon w stronę przedsiębiorców zazwyczaj daje pozytywne efekty. Mimo wszystko co do przedsiębiorców często nie jest tak, jak się mówi zwłaszcza po prawej stronie sali, że to ci źli. To nie tylko duże korporacje, które patrzą, jak nie zapłacić podatków. Wielu przedsiębiorców to są naprawdę dobrzy gospodarze, wzorowi gospodarze, którzy uczą się, wraz z transformacją polskiej gospodarki, tego, co to jest dobra przedsiębiorczość. Ja, szanowni państwo, widziałam wiele firm na własne oczy, które rosły od startupu, aż do dużych firm zatrudniających dzisiaj po kilkaset osób. Warto przedsiębiorcom podawać rękę. Oni tworzą miejsca pracy, oni przede wszystkim inwestują, a te inwestycje przekładają się potem i na nowe miejsca pracy, i na większe wpływy do budżetu.
Pan poseł Gierada pytał... a, to było do Ministerstwa Finansów.
To chyba wszystkie pytania. Starałam się je wychwycić, żeby na wszystkie zgrabnie państwu odpowiedzieć.
Mam jeszcze prośbę do pana podsekretarza Piotra Nowaka. Nie odrzucajcie tej propozycji w pierwszym czytaniu. Mamy czas, popracujmy nad tym. Zobaczymy, czy na koniec roku będzie stać nas na tę propozycję. Ona jest wbrew pozorom niewiele droższa, myślę, że dużo więcej pieniędzy w polskiej gospodarce, w polskiej administracji marnuje się w dużo gorszy sposób. A ta propozycja mogłaby przynieść Polsce wiele dobrego. Dziękuję bardzo.
Już pewnie kończąc dyskusję, chciałam jeszcze odpowiedzieć panu posłowi, że nasz projekt nie neguje potrzeby pracowania nad wypływem pieniędzy z naszego kraju. To są dwie rzeczy, które mogą być prowadzone równomiernie. Natomiast pragnę zauważyć, że nasz projekt dotyczy przede wszystkim tej grupy przedsiębiorców, którzy zazwyczaj skrzętnie, grzecznie, systematycznie płacą podatki w Polsce...
...utrzymują polski budżet i odpowiadają za główny wpływ CIT do budżetu naszego kraju. A, tak jak powiedziałam, jeden projekt nie neguje możliwości pracy nad drugim, bo one są niezależne od siebie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Posłowie! 27 poprawek - żadna nieprzyjęta. Część zgłosiliśmy jako wnioski mniejszości, przypuszczam, że większość przepadnie, ale mamy nadzieję jeszcze na odrobinę refleksji.
My rozumiemy, że celem ustawy jest ochrona polskiej ziemi rolnej przed cudzoziemcami, spekulantami, nadmiernym jej gromadzeniem, nadmierną koncentracją. Ale dalej uważamy, niestety, że to nie może pójść zbyt daleko, że cel nie uświęca środków, a ta ustawa właśnie idzie zbyt daleko. Proponowane rozwiązania łamią prawo konstytucyjne. I to nie jest, panie ministrze, opinia tylko i wyłącznie części opozycji siedzącej na tej sali. Art. 23 konstytucji owszem mówi, że podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne, ale podstawa nie musi oznaczać jedynego podmiotu gospodarującego na wsi. Nie wspomnę o tym, że w dalszej części tego artykułu mówi się o tym, że art. 21 i 22 konstytucji nie powinny stać w kontrze do tych rozwiązań. Tymczasem art. 21 mówi: Rzeczpospolita Polska chroni prawo własności, chroni prawo dziedziczenia. I te prawa niezależnie od tego, co powie na tej mównicy pan minister, są drastycznie przez tę ustawę ograniczane. Art. 22 konstytucji mówi też o tym, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko ze względu na ważny interes publiczny. I choć ochrona polskiej ziemi to ważny interes publiczny, to naszym zdaniem ta ustawa poza ten interes publiczny znacznie wykracza.
Ustawa, tak jak powiedziałam, pomimo różnych poprawek ogranicza prawo dziedziczenia, ale także prawo darowizny i zasiedlenia. To ostatnie prawo w ciągu 3 lat zostanie ograniczone w dalszym ciągu tylko i wyłącznie do rolników indywidualnych, dziedziczenie zaś do osób bliskich, podczas gdy wiemy, że na wsi często w prowadzeniu gospodarstwa pomagają sąsiedzi, którzy potem też nierzadko dziedziczą. Dziś nie będzie zbytnio takiej możliwości, a przynajmniej agencja będzie mogła o ograniczeniu takiej możliwości decydować. A więc kontrola kontrolą, my to wszystko rozumiemy, ale kluczowy jest tutaj proces, a także ostateczny beneficjent i pewne ograniczenia, które są tą ustawą wprowadzane.
PiS odwołuje się często do faktu, że w wielu krajach Unii Europejskiej, co dzisiaj również słyszeliśmy z tej mównicy, istnieją również ograniczenia w obrocie ziemią rolną, ale, jak zawsze powtarzam, diabeł tkwi w szczegółach. Według Unii Europejskiej - spieraliśmy się o to w czasie pierwszego czytania, w Unii Europejskiej jednak jest definicja rolnika, i nie może być tak, że w jednych przepisach ta definicja rolnika jest inna, w innych inna - rolnik to osoba fizyczna, ale także prawna, grupa osób fizycznych lub prawnych bez względu na status prawny takiej grupy i jej członków w świetle prawa krajowego. Tymczasem w Polsce spółki i spółdzielnie, które dotąd swobodnie funkcjonowały na wsi, nie tylko nie będą mogły dalej rozwijać swojej działalności, ale co gorsza, agencja będzie w dalszym ciągu, według tego projektu ustawy, posiadać prawo pierwokupu w stosunku do ich udziałów i wykupu ziemi przy każdej zmianie właścicielskiej - także w przypadku, gdy ta zmiana będzie dotyczyła wcześniej wprowadzonej do spółki ojcowizny, także w przypadku zmiany udziału z ojca na syna, także gdy działalność rolnicza nie jest podstawowym źródłem działalności danej spółki. Zapomnieliście państwo tak naprawdę, mówiłam już o tym w trakcie obrad komisji, dodać jeszcze jeden artykuł, który zakazywałby polskim kobietom wychodzić za mąż za obcokrajowców, za Niemców, Francuzów, Duńczyków, Holendrów, bo przecież to też jest sposób na obejście ustawy. Więc proponuję dopisać jeszcze jeden artykuł.
Ustawa na 5 lat, o czym też już była wielokrotnie mowa, wstrzymuje obrót ziemią, wprowadzając zbyt dużą uznaniowość i skupiając zbyt dużo praw w jednych rękach - w rękach pana ministra. Podobną władzę dostaje prezes agencji. Taka wizja ręcznego sterowania obrotem ziemią polską w Polsce jest dla nas kompletnie nie do zaakceptowania, tym bardziej że nie omija ona ziem rolnych położonych w granicach administracyjnych miast, o co prosiliśmy, nie pomija ona IV i V klasy gruntów, co można by było również troszeczkę uwolnić i wprowadzić mniej regulacji. Takie podejście, naszym zdaniem, doprowadzi po prostu do paraliżu inwestycyjnego w Polsce.
Dziś wiele osób zastanawia się, jakie jest drugie dno tej ustawy. Nie wiem, może kontrola nad inwestycjami również w miastach, bo także terenów nieobjętych planem zagospodarowania przestrzennego
będzie to dotyczyć. W związku z powyższym klub Nowoczesna dalej nie jest w stanie poprzeć tej ustawy w związku z poprawkami, które zgłosiliśmy i które zostały odrzucone. Ale mimo to w imieniu klubu składam jeszcze na ręce pana marszałka parę poprawek do rozpatrzenia.
Panie ministrze, skoro ustawa, tak jak pan tutaj sugeruje, niczego nie zmienia, to ja się zastanawiam wobec tego, po co tak liczne, nowe zapisy dotyczące prawa dziedziczenia, prawa własności, dotyczące spółek i spółdzielni. Ale też pragnę zwrócić uwagę, że w zasadzie chyba częstszym źródłem kapitału finansującego w różnych podmiotach gospodarujących na wsi, z którego finansuje się zakup, dokup nowej ziemi, są jednak własne zyski spółki niż wkład wniesiony przez rolników indywidualnych.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panowie Ministrowie! Jednym z głównych celów implementowanych dyrektyw, tak jak była tu już mowa, jest zwiększenie udziału małych i średnich przedsiębiorstw w zamówieniach publicznych. To dobra droga, bo ona może zdecydowanie poprawić konkurencyjność wśród wykonawców zamówień publicznych, a co za tym idzie, podnieść jakość wykonywanych usług, jakość realizowanych zleceń w ramach zamówień publicznych, a wiemy, że z tym w Polsce problemów raczej nie brakuje. W tym kontekście dyrektywa wskazuje na potrzebę dzielenia dużych zamówień publicznych na mniejsze części. To zapewne droga słuszna, ale nie jedyna z możliwych, które można tu obrać.
Unia Europejska pragnie zwiększyć udział MŚP w sektorze zamówień publicznych z uwagi na ich potencjał, widoczny w kontekście tworzenia nowych miejsc pracy, we wzroście gospodarczym oraz wartościach tych podmiotów dla innowacji.
Według polskiej nowelizacji poprawę pozycji zarówno zamawiającego, jak i podmiotów sektora MŚP poza dzieleniem kontraktów na mniejsze części ma przynieść, jak czytamy: po pierwsze, uproszczenie procedur udzielania zamówień publicznych - to szereg rozwiązań kierunkowo dobrych w naszej ocenie - po drugie, promowanie i realne wykorzystanie pozaekonomicznych celów zamówień publicznych. Mówiąc wprost, ma zostać ograniczone do tej pory dość mocno faworyzowane kryterium najniższej ceny. Ono ma zostać ograniczone na rzecz takich elementów, jak ochrona środowiska, integracja społeczna, zatrudnianie pracowników na etat, ciągłość i jakość usług, wspieranie innowacyjności. To zmiany na pewno oczekiwane przez rynek, ale bardzo ryzykowne i tu ministerstwo musi mieć na uwadze wszystkie plusy, minusy i ryzyka, które po drodze ta zmiana może za sobą nieść.
Po trzecie, ma na to wpłynąć wprowadzenie bardziej elastycznych rozwiązań w zakresie modyfikacji zawieranych umów. Dotąd umowy zawarte na tego typu świadczenia w zasadzie trudno było zmienić, było to wręcz niemożliwością, tak samo, jeżeli chodzi o wypowiedzenie takich umów. Trzeba tylko pilnować, by zapis ten nie był wykorzystywany w zakresie kluczowych elementów kontraktu, które decydują o jego rozstrzygnięciu, pilnować, aby potem nie były one w jakiś dziwny sposób renegocjowane. To też rodzi pewne ryzyka, więc trzeba to dobrze prowadzić, żeby to prawo było poluzowane, ale przede wszystkim też bezpieczniejsze.
Następna zmiana to podwyższenie progu kwotowego, dla którego istnieje obowiązek rozdzielania zadań w drodze przetargów. Ustawa przewiduje możliwość zlecenia usług publicznych firmom komunalnym bez przetargów, o czym mówili tu już moi przedmówcy. I ten element budzi chyba najwięcej kontrowersji, najwięcej oporu społecznego. Może to bowiem doprowadzić w niektórych strefach do poważnych problemów firm prywatnych, które działały w tym segmencie. Tu na pewno warto te wszystkie głosy i uwagi, stanowiska tych, którzy dotąd w danym segmencie pracowali, wziąć pod uwagę.
Problem w tym, że zaproponowane zmiany naszym zdaniem są mocno niewystarczające, zwłaszcza jeśli spojrzeć na problemy z przetargami w branży budowlanej. Naszym zdaniem tych zmian powinno być więcej i cieszymy się z zapowiedzi, że prace, już po przyjęciu tej dyrektywy, również będą kontynuowane.
Dziś w tym właśnie sektorze zbyt często karty rozdają firmy, które tak naprawdę nie biorą osobistej odpowiedzialności za realizację podpisanych kontraktów. Są to często spółki z kapitałem zagranicznym, które w Polsce posiadają jedno biuro, często wynajmowane, zatrudniające kilku, góra kilkunastu pracowników administracyjnych, firmy bez majątku, nastawione na zysk poprzez wyciskanie siódmych potów z polskich podwykonawców, z polskich małych i średnich przedsiębiorstw. Te firmy grają z pozycji siły, a w rezultacie często doprowadzają polskie firmy do problemów finansowych. Takich przypadków na rynku, i w trakcie bessy, i w trakcie hossy, mamy bez liku, myślę, że nie trzeba ich tutaj przytaczać.
Rynek zapewne musi zminimalizować udział takich firm, ale musi też zdecydowanie poprawić płynność finansową w trakcie realizacji kontraktów, tak by podwykonawcy nie pozostawali na łasce generalnych wykonawców w zakresie rozliczeń, zwłaszcza pod koniec terminów kontraktów. To zdecydowanie powinno zostać wzięte pod uwagę.
Cała przebudowa jest potrzebna. Mamy pewne propozycje i chętnie włączymy się do prac w komisji czy podkomisji, która zostanie powołana. Martwi jedynie faktycznie krótki okres, który został na pracę, bo zmiany teoretyczne musimy przenieść do praktyki, a po 18 kwietnia wszystkie kontrakty powinny być rozpatrywane w oparciu o zaimplementowaną dyrektywę. Dobrze by było, żeby tak ważnych zmian w Polsce nie wdrażać w tak szybkim tempie, żeby jednak wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i pozostawiać sobie trochę więcej czasu na pracę w tej Izbie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To kolejna tego typu drobna poprawka, która nic nie kosztowałaby polskiej wsi i nic nie kosztowałaby panów ministrów, a dotyczy tego, że oprócz specjalnych stref ekonomicznych ziemia rolna mogłaby być również sprzedawana w miejskich strefach aktywności gospodarczej. Dziś wycofana była z pierwszego czytania ustawa, która miała wspierać rozwój inwestycji na terenach miejskich, które mają charakter rolny. W uzasadnieniu mocno rozpisywali się państwo, że chcą państwo wspierać rozwój inwestycji również na takich ziemiach w Polsce, a nieprzyjęcie tej poprawki temu tak naprawdę przeczy. A więc pytanie kluczowe: Jakie w końcu są państwa intencje w tej materii? Czy chcecie, czy jednak nie chcecie wspierać w miastach rozwoju inwestycji, bo właśnie ta poprawka temu służy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ustawa wprowadza wiele różnych niekorzystnych dla polskich obywateli rozwiązań. Jednym z nich jest znaczne ograniczenie prawa do zasiedzenia. Dziś z tego prawa korzystają wszyscy Polacy i jest ono zapewnione Polakom, czy w dobrej, czy w złej wierze, w Kodeksie cywilnym, a za 3 lata prawo do zasiedzenia ziemi rolnej będzie miał w Polsce tylko rolnik indywidualny. Jak zatem wytłumaczycie to państwo tym osobom, które w dobrej wierze użytkowały ziemię przez 20 minionych lat, a dziś stracą na mocy tej ustawy, z dniem jej wejścia w życie za 3 lata, prawo do zasiedzenia zapewnione w polskim prawie? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rzadko kiedy zgadzam się z posłem Winnickim, chyba nigdy w zasadzie, ale dziś muszę przyznać mu rację. Nie jesteśmy w stanie całkowicie uchronić się przed wykupem ziemi przez obcokrajowców. Dlaczego? Zabrakło w tej ustawie jeszcze jednego artykułu, o czym mówię od początku panom ministrom, mianowicie musielibyśmy zabronić polskim kobietom wychodzić za mąż za Duńczyków, Niemców, Holendrów, bo w ten sposób również mogą oni nabywać polską ziemię. W związku z tym wprowadzamy ustawę, która nie do końca chroni polską ziemię przed cudzoziemcami, spekulacjami i innymi takimi, a w gruncie rzeczy wprowadzamy przy tym daleko idące restrykcje. Przykładem takiej restrykcji jest sprawa poprawki, nad którą teraz będziemy głosować. Po wykupie ziemi Skarbu Państwa z agencji rolnik będzie musiał użytkować ją 15 lat. W tym czasie może zachorować, może być niezdolny do wykonywania czynności, może
popaść w długi
, może chcieć ją sprzedać - niekoniecznie sprzedać czy oddać agencji - będzie może chciał ją przekazać. Proszę o poparcie tej poprawki, bo ta poprawka skróci ten okres z 15 do 5 lat.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Szanowni Państwo! Już o tym mówiliśmy, mówili poprzednicy - zarówno zakaz sprzedaży ziemi rolnej z zasobów agencji, jak i obrót prywatnymi gruntami, bo teraz o tym mówimy, będzie mocno utrudniony również w granicach administracyjnych miast. To niedopuszczalne z punktu widzenia tego, że mieszkańcy miast, którzy nie chcą być rolnikami, mogą chcieć tę ziemię nabywać, mogą chcieć się osadzić na obrzeżach swoich miast, mogą chcieć realizować inwestycje wewnątrz. Te ziemie i tak, panowie dobrze zdają sobie z tego sprawę, nie będą ziemiami, które będą przeznaczone na cele rolne, bo dziś nie uprawia się zbóż w środku miasta. Tak że naprawdę proszę jeszcze raz o chwilę refleksji i poparcie tej poprawki, która wyklucza z tych dużych restrykcji ziemie leżące w granicach administracyjnych miast, i kolejnej poprawki, która wyklucza ziemie wyłączone z produkcji rolnej. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Szanowni Państwo! To tak naprawdę z punktu widzenia mieszkańców Polski najważniejsza poprawka. To jest poprawka, która zmienia definicję nieruchomości rolnej w związku z tymi restrykcjami, które wprowadzamy, i wyklucza z tych restrykcji te ziemie, które również są wykluczone z zakazu sprzedaży przez agencję. Czyli z jednej strony ziemie, o których mówi ta poprawka, wykluczamy z zakazu, agencja będzie mogła je sprzedawać, ale w obrocie prywatnym mieszkańcy Polski nie będą mogli nimi swobodnie dysponować, bo nie będą mogli na otwartym rynku nimi handlować. W związku z czym restrykcje w tym zakresie są łagodniejsze dla agencji niż dla obrotu prywatnego ziemią. To jest rzecz niedopuszczalna. Proszę o poparcie tej poprawki. Naprawdę, to jest bardzo wąska poprawka, która mówi o warunkach zabudowy, planie zagospodarowania przestrzennego na cele inne niż cele rolne. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Posłowie! Ja w tonie dużo spokojniejszym niż moi poprzednicy, ale faktycznie ta poprawka zadziwiła wczoraj pół Polski. Polacy zdziwili się, bo nie będą mogli nabyć ziemi rolnej, a Kościół i związki wyznaniowe - tak.
Raz, że nawet Biuro Legislacyjne miało wczoraj ogromne wątpliwości co do konstytucyjności tej poprawki, dwa, tworzycie państwo ogromną lukę, ogromną wyrwę w zakresie związków wyznaniowych, a do tego osoby, przed którymi niby chcecie chronić polską ziemię rolną, będą mogły tę ziemię rolną nabyć. W związku z tym naprawdę zachęcam do chwili refleksji jeszcze i zastanowienia się, czy aby na pewno chcecie państwo tę zmianę wprowadzić. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Nie wiem, czy państwo są świadomi, co właśnie przed chwilą, zmieniając w ostatnim momencie zdanie, zrobili. Banki, które dziś mają zabezpieczenie w postaci ziemi rolnej, masowo udadzą się do rolników po zmianę zabezpieczenia i będą od nich wymuszały ustanowienie innego zabezpieczenia pod groźbą w ogóle wypowiedzenia umowy.
W związku z tym chciałam powiedzieć, że właśnie strzeliliście państwo przysłowiowego gola mieszkańcom wsi.
A w kwestii poprawki, nad którą teraz będziemy głosować, to wczoraj jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości, co zdumiewające, przyszedł do mnie i mówi tak: Pani poseł, a czy to prawda, że jak kupię ziemię w obrocie prywatnym, również będę musiał gospodarować na niej przez 10 lat?
Państwa poseł z komisji rolnictwa.
Tak, panie pośle, to jest właśnie ta poprawka, za którą może pan zagłosować, żeby tak nie było. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Posłowie! Ja zadam aktualne pytanie. A mianowicie przez całą debatę o ziemi rolnej mówi się o tym, że w wielu państwach Unii Europejskiej jest tak samo, że są ograniczenia dotyczące handlu ziemią rolną, bo ją trzeba chronić, bo jej ilość jest ograniczona i nie możemy jej stracić na zawsze. Tyle że w krajach Unii Europejskiej kim innym jest rolnik indywidualny. To dobrze, to prawda, że ta definicja została trochę poszerzona w tej ustawie. Zresztą parę innych poprawek forsowanych przez opozycję również przyjęto.
To nieprawda, że ta ustawa nie ewoluowała w trakcie prac. Ale uważam, że konieczna jest dalsza zmiana definicji rolnika indywidualnego i nadal powinniśmy pracować nad nowelizacją tej ustawy. Mam pytanie: Czy panowie i panowie ministrowie są gotowi przyjąć definicję podobną do tej, która stosowana jest w innych krajach Unii Europejskiej? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Posłowie! To prawda, że ta ustawa mocno ewoluowała od czasu, kiedy opuściła ministerstwo rolnictwa, ale to sporo to naprawdę zdecydowanie za mało, żeby można było dzisiaj za nią zagłosować. To prawda, że konstytucja polska mówi o tym, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne, ale podstawa nie oznacza jedynego uczestnika życia na wsi.
W związku z tym klub Nowoczesna absolutnie nie może poprzeć tej ustawy, licząc na to, że w przyszłości wiele zmian jeszcze tak naprawdę wdrożymy do tej ustawy, bo jej niezgodność z przepisami konstytucyjnymi jest bezwzględna. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Szanowni Państwo! Ta ustawa nie rozwiązuje spraw do końca i bardzo duża część dyskusji w komisji dotyczyła tego również, na ile będzie prawo pierwokupu dotyczyło prywatnej własności, jeżeli las będzie stanowił drobną część nieruchomości, która będzie przedmiotem transakcji. Wniosek, nad którym teraz będziemy głosować, ma rozwiać wszelkie wątpliwości i mówi o tym, że prawo pierwokupu będzie dotyczyło tylko i wyłącznie nieruchomości, które będą zalesione w całości, które w całości będą, przepraszam, przeznaczone pod teren leśny. Chcemy w ten sposób rozwiać wątpliwości co do tych nieruchomości, na których teren lasu stanowi drobną, małą część
, a główną część może stanowić gospodarstwo domowe. Często tak jest, że te nieruchomości łączą się ze sobą.
Żeby rozwiać wątpliwości, że państwo naprawdę nie lubicie prywatnej własności, proponuję zagłosować za. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! To jest kolejna ustawa, która pokazuje jasno, że Prawo i Sprawiedliwość po prostu nie lubi ludzi sukcesu. Nie lubi ludzi, którzy sami ciężko pracują na swoje pieniądze i pieniądze państwa, dokładając się systematycznie, dzień w dzień do naszego PKB i do budżetu naszego państwa.
Tłumaczyliśmy państwu na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, że samo zmniejszenie kwoty nic nie da, że jeżeli chcecie państwo faktycznie ścigać dużych przestępców podatkowych, jeżeli chcecie walczyć z wielkimi korporacjami, które nie płacą w Polsce podatków - to, co mówiliście swoim wyborcom w kampanii wyborczej - to są ku temu inne drogi, a nie drogi, które będą utrudniały codzienne życie małym i średnim polskim przedsiębiorcom. Właśnie te wprowadzane zmiany będą utrudniały życie najmniejszym polskim przedsiębiorcom. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Wracamy dzisiaj do ziemi rolnej, do bardzo ważnej ustawy, nad którą długi czas debatujemy w tej Izbie. To prawda, że wraz z poprawkami Senatu wróciła jedna poprawka, nad którą warto się pochylić i za którą dziękuję. Chodzi o to, że te działki do 3 tys. m
będą wyłączone z tej ustawy. Ale to znaczy, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości i panowie ministrowie mają pełną świadomość, jak złe prawo wprowadzamy dziś w Polsce i że jest to prawo, które tak naprawdę nie służy obywatelom, którzy nie są rolnikami.
Mówi się tu o tym, że ten przepis nic nie zmienia. To prawda, on będzie dotykał tylko działek, które już dziś są tej wielkości. Działki większe nie będą mogły być dzielone, czyli jeżeli ktoś będzie miał jakąś taką niewspółmierną, ale równie małą nieruchomość, która raczej jako rola nie będzie służyć, to ona nie będzie mogła przy pomocy tej poprawki być dalej dzielona i sprzedawana. No, chyba że zostanie objęta warunkami zabudowy, to taka możliwość będzie istniała.
Ale dalej, tak jak mówili moi przedmówcy, jest to naruszenie prawa równości, własności i swobody działalności gospodarczej. W dalszym ciągu rolnik, który kupi ziemię na wolnym rynku, nie będzie mógł jej sprzedać i poddzierżawić przez 10 lat, chyba że takie prawo da mu sąd. A więc jest to spore ograniczenie władania swoją własnością. O ile w przypadku zasobów nabytych z agencji jest to w jakiś sposób zrozumiałe, o tyle w przypadku ziem zakupionych na wolnym rynku jest to dla nas absolutnie niedopuszczalne. W dalszym ciągu ograniczone jest prawo dziedziczenia, prawo zasiedzenia, które za 3 lata będzie dotyczyć tylko i wyłącznie rolników.
Prawo i Sprawiedliwość kreuje całkowicie abstrakcyjne prawo w zakresie stosowania prawa pierwokupu w stosunku do udziałów i akcji spółek prawa handlowego, a także nieruchomości rolnych spółek osobowych. Na szczęście wprowadzono tam także w trakcie procedowania ustawy wiele zmian, które zostawiają przynajmniej możliwość dziedziczenia tych udziałów i akcji przez osoby bliskie. Natomiast mogę panom ministrom powiedzieć, że prawnicy znaleźli już szereg luk, dzięki którym spółki swobodnie będą mogły być przejmowane.
Ustawa sprawia, że 90% mieszkańców naszego kraju, którzy nie są rolnikami indywidualnymi, będzie miało ogromny problem z nabywaniem ziemi, a tak jak mówiłam wcześniej, w ogóle nie chroni polskiej ziemi przed obcokrajowcami i spekulacjami. To trzeba dzisiaj tutaj jasno powiedzieć, a Prawo i Sprawiedliwość powinno w końcu mocno się zastanowić, w którym kierunku chce iść i czy chce rozwijać
przynajmniej w granicach administracyjnych miast...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...i na ich obrzeżach przemysł i ściągać inwestorów...
Pani poseł, bardzo dziękuję.
Głos teraz zabierze pan poseł Mirosław Maliszewski...
...czy chronić polską ziemię również w granicach administracyjnych miast. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Trzeba powiedzieć wprost: ta ustawa nie chroni polskiej ziemi rolnej przed cudzoziemcami ani przed spekulantami, bo luk znalezionych przez prawników
jest już od groma. Ta ustawa chroniłaby przed mieszkańcami, przed 90% mieszkańców Polski, i to byłoby bardzo źle. Dziś delikatnie otwieramy drzwi tą poprawką. Dziękuję za tę poprawkę, bo wśród 35 złożonych przeze mnie poprawek do tej ustawy taka poprawka była jedną z najważniejszych. Ale prawdą jest, że nie można otwierać butelki szampana, bo dalekie jest to od ideału, ponieważ dziś w wielu miejscach nawet tak małe działki nie będą mogły być sprzedawane z uwagi na niemożliwość podziału ziemi rolnej na mniejsze części. Również tam, gdzie jest to zasadne, bo ziemia i tak nie będzie przeznaczana pod uprawę. A więc pytanie moje do pani premier: Czy zrobimy kolejny krok? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! To prawda, że trzeba stworzyć w Polsce porządny system informatyczny, który wesprze państwo w walce z oszustami podatkowymi i firmami wyłudzającymi VAT. O tym mówimy w Polsce od dawna. Nikt nie ma wątpliwości, że m.in. to jest droga, którą powinniśmy iść. Udział wpływów podatkowych - jako procent PKB - w Polsce jest niski na tle krajów Unii Europejskiej i od 10 lat systematycznie maleje. O ile zjawisko to jest, było w zasadzie wytłumaczalne w przypadku przychodów z CIT, gdyż mieliśmy pewne spowolnienie gospodarcze, które obniżyło zyski firm, o tyle spadek wpływów z VAT przy podniesieniu stawki podatku w 2011 r. był zadziwiający. Uszczelnienie luki VAT jest rzeczywiście jednym z lepszych sposobów podniesienia wpływów do budżetu. Po pierwsze, w grę wchodzą znaczne pieniądze, po drugie, mamy tu do czynienia z oszustami, z łamaniem obowiązującego prawa i ukracanie tych praktyk powinno być obowiązkiem państwa.
Rekomendacje Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Polski to, dla przypomnienia, faktycznie m.in. propozycja wprowadzenia drastycznych zmian, jeżeli chodzi o informatyzację naszego państwa i tej sfery, bo mamy tu ogromne zacofanie. To pokazują też doświadczenia innych krajów. Wielka Brytania - udało się tam znacznie ograniczyć lukę w VAT przy zmniejszeniu ilości kontroli, a to dlatego, że w roku 2010 wdrożono nowy system kontroli. System rozpoznaje ryzyko z wykorzystaniem danych dotyczących nieprawidłowości i nadużyć wykrytych w dokumentach składanych wcześniej przez tych samych, ale też różnych podatników. Na podstawie tych informacji system dokonuje oceny stopnia ryzyka. Podobnie działa system w Niemczech, gdzie też udało się nieco poprawić walkę z oszustami w zakresie podatkowym. Natomiast droga, którą zaczyna obierać Ministerstwo Finansów, jest dla nas kompletnie nie do przyjęcia. Kapitał zakładowy - 5 mln zł, zarząd spółki - 3-5 osób, rada nadzorcza - 5-7 osób, cel - zbudowanie systemu informatycznego, który będzie stanowić m.in. centralny rejestr faktur, jak mówi nam pan minister.
Pracę trzeba wykonać, ale obawiam się, że spółki nie będą tworzyć fachowcy. O tym mówili też moi poprzednicy. Obawiamy się, że spółki nie będą tworzyć fachowcy. Obawiamy się, że spółka poszerzy tak naprawdę tylko armię Nikodemów Dyzmów złożoną z przyjaciół i rodziny Prawa i Sprawiedliwości, że właśnie tacy ludzie zasilą zarząd spółki, że tacy ludzie zasilą radę nadzorczą i nie stworzą oni dobrego rozwiązania informatycznego, tylko kolejny system, którego implementacja w praktyce nie da żadnej wartości dodanej. Przeniesienie tego do praktyk codziennej pracy nad wyłudzeniami VAT nie da żadnej wartości dodanej.
Poza tym bardzo nas dziwi droga, którą obrał pan minister, ponieważ mamy przecież Ministerstwo Cyfryzacji, które powinno wziąć odpowiedzialność m.in. za takie projekty. Mamy też Centralny Ośrodek Informatyki, który mógłby realizować takie projekty w ramach swoich zasobów. To są komórki, które tylko czekają, aby postawić przed nimi dodatkowe zadania. Tymczasem co proponuje Ministerstwo Finansów? Ministerstwo Finansów proponuje dalsze mnożenie stołków państwowych, które będzie można przeznaczyć dla osób związanych ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.
Szanowni państwo, w związku z tymi wątpliwościami, które pojawiają się na horyzoncie, absolutnie nie jesteśmy w stanie poprzeć tego projektu. Jest również wiele innych wątpliwości, które się pojawiają, a więc dotyczących kosztów - o czym tu była mowa - zabezpieczenia danych, które zostaną przeznaczone do pracy w spółce, dotyczących możliwości wycieku ważnych informacji. To dodatkowe wątpliwości, które pojawiały się również w komisji, i absolutnie uważamy, że efekt może być
zupełnie inny niż zamierzony. Dziękuję bardzo.
Ja rozumiem, że te nazwiska bolą, ale prosiłabym jednak o odrobinę kultury na sali.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ja również chciałam zapytać, jakie merytoryczne powody zadecydowały o zwolnieniu lub zmuszeniu do odejścia z mediów publicznych osób, które wymienię: Katarzyna Pilarska, Beata Polaczek, Marcin Pulit, Joanna Racewicz, Iwona Radziszewska, Paweł Radziszewski, Piotr Radziszewski...
...Tomasz Rakowski, Ewa Rogala, Piotr Rogoziński...
...Agnieszka Rokita, Diana Rudnik, Krzysztof Rzyman, Grzegorz Sajór, Grzegorz Sawicki, Magdalena Siemiątkowska, Małgorzata Serafin.
Fala, armia Nikodemów Dyzmów zalewa spółki Skarbu Państwa. Armia państwa dziennikarzy z wyszkolonych przez was mediów dziś wymieniła fachowców i ekspertów w zakresie dziennikarstwa z mediów publicznych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To prawda. Mamy już podeptany Janów Podlaski, słyszymy, że aukcja koni arabskich, znana na całym świecie, stanęła pod dużym znakiem zapytania. Nie możemy przyjąć tej ustawy z jednego podstawowego względu. Boimy się, że to samo stanie się ze Służewcem.
Ustawa zmniejsza liczbę członków rady i może byłby to dobry kierunek, ale ona daje panu ministrowi możliwość dyrygowania tą radą, naszym zdaniem zbyt szeroko. Moglibyśmy poprzeć tę ustawę, pod warunkiem że zapewniałaby ona udział w radzie, w jej pracach fachowcom, przedstawicielom organizacji, organizatorom wyścigów konnych, hodowcom koni czy też trenerom. Tymczasem obawiamy się, że będzie to kolejny wysyp Nikodemów Dyzmów związanych ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli państwo chcecie faktycznie wprowadzać dobre zmiany, poprzyjcie nasze poprawki
, nad którymi będziemy głosować zaraz po wniosku o odrzucenie. To pokaże, czy chcecie wprowadzić do rady swoich ludzi, czy chcecie dobrej zmiany. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Szanowni Panie i Panowie Posłowie! To trochę smutne, że konie, a zwłaszcza padłe konie, i zamierająca aukcja koni arabskich stały się symbolem dobrej zmiany w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości.
Ta ustawa to niestety kolejna ustawa, która może odsunąć środowisko osób zaangażowanych w wyścigi konne od Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych.
Mam pytanie do pana ministra, czy lista członków rady wyścigów konnych jest już mu znana i czy również będą to osoby, podobnie jak w przypadku Janowa Podlaskiego, które niewiele wiedzą o koniach. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! To prawda, że jeżeli chodzi o informatyzację różnych systemów w Polsce, jesteśmy, jak to mówią przysłowiowo, daleko za Murzynami...
...i wiele jest w tym zakresie do zrobienia. Prawdą jest, że w wielu krajach udało się walczyć z luką w Vacie, zmniejszając liczbę kontroli, a stawiając na dobre rozwiązania systemowe. Ale obawiam się, że tworząc spółkę celową, stworzycie
kolejny odizolowany od reszty systemu program, system, który nie będzie w stanie dobrze przeciwdziałać działaniom osób, które nadużywają, wyłudzają w Polsce VAT.
Uważamy, że mamy jednostki w Polsce, które są w stanie stworzyć kompleksowe rozwiązania faktycznie pozwalające stworzyć całościowy system informatyczny w naszym kraju, który będzie łączył ze sobą różne cele...
...a w rezultacie przyniesie konkretne rozwiązania.
Proszę się zastanowić, pani premier...
...czy to nie byłaby lepsza droga. Dziękuję bardzo.
Daleka jestem od tego. To była po prostu z mojej strony niefortunna wypowiedź i chciałam pana posła bardzo przeprosić, bo jestem daleka od takich myśli.
Kierowałam się pewnym przysłowiem, które faktycznie powinno zniknąć z języka polskiego.
Panie pośle, przepraszam.
Nie takie były moje intencje, żeby urazić pana czy jakiegoś innego obcokrajowca w Polsce...
...bo daleka jestem od szerzenia haseł rasistowskich w naszym kraju, a wręcz przeciwnie - na każdym kroku staram się faktycznie z takim myśleniem walczyć. Panie pośle, jeszcze raz przepraszam pana i wszystkich, którzy mogli się w Polsce poczuć przeze mnie dzisiaj urażeni.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Tak się zapatrzyliście przez te 6 miesięcy na grzechy swoich poprzedników, że postanowiliście je po prostu kontynuować. Straty polskich firm z powodu toksycznych opcji walutowych, jak słyszeliśmy, wynoszą 9 mld zł. Tymczasem kryzys rynków finansowych, w tym kryzys opcyjny, trwał między rokiem 2008 a 2010. A więc pytam: Po których rządach przyszedł, szanowni państwo? Przez rządy PO-PSL nastąpił drastyczny spadek dochodów podatkowych. Za czasów rządów PiS mamy gigantyczne spadki na giełdach: za ostatni rok PGNiG - 21%, Energa - 55, PGE - 37, Tauron - 41. Wolałabym o tym rozmawiać, a nie oglądać cały ten cyrk tutaj. Przez ostatnie 8 lat PO podwoiła dług publiczny, a ja się obawiam, że państwo potroicie. Wolałabym dziś usłyszeć od rządu, co zrobi, by opanować złotówkę, co zrobi, by zahamować wzrost kosztów obsługi
polskiego długu...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...co zrobi, żeby zatrzymać spadki na giełdzie.
Bardzo dziękuję.
Pan poseł Krzysztof Paszyk, klub Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Może zajmijmy się w końcu, szanowni państwo, poważnymi problemami...
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam pytanie, które gdzieś tam się już przewijało na sali, a mianowicie: Dlaczego ustawa ma obejmować korzyści podatkowe uzyskane po dniu wejścia w życie ustawy, ale wynikające z transakcji zawartych przed wejściem w życie ustawy? Wydaje się, że zapis jest niekonstytucyjny, ale wiemy już, że Prawo i Sprawiedliwość i tak średnio liczy się z naszą konstytucją. To jest niedopuszczalne, aby Polacy ponosili olbrzymie konsekwencje podatkowe swoich legalnych działań w związku ze zmianą prawa. Tym bardziej jeśli na dostosowanie się do nowych wytycznych mają tylko 30 dni. Dziś ustawa zakłada, że... w zasadzie można po analizie stwierdzić, że organy podatkowe na rozstrzygnięcie kwestii spornych, wątpliwych, objętych np. opinią zabezpieczającą dają sobie 6 miesięcy, a przedsiębiorcom pozostawia się na dostosowanie zaledwie 30 dni. To sytuacja niedopuszczalna. Złożyliśmy stosowną poprawkę m.in. w tej materii i mam nadzieję, że gdzieś przywrócimy w trakcie prac komisji rozsądek w tej sprawie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wprowadziliście państwo do ustawy poprawkę, która sprawiła, że ustawa ta obejmie swoim zakresem korzyści podatkowe uzyskane po dniu wejścia w życie ustawy. Wcześniej zapis mówił o tym, że nowe przepisy ustawy obejmują czynności dokonane po dniu wejścia w życie tej ustawy. Po tej zmianie przedsiębiorcy mogą być karani za czynności, które zostały dokonane zgodnie z prawem. Poza tym tak naprawdę zmiana ta rodzi wątpliwości konstytucyjne w zakresie ochrony praw nabytych. Co więcej, tak naprawdę urzędnicy dają sobie aż 6 miesięcy na dostosowanie się, na wypowiedzenie się w wielu wątpliwych kwestiach, na przykład w zakresie opinii zabezpieczającej, a przedsiębiorcom pozostawiliście państwo raptem 30 dni na dostosowanie się do często nieokreślonych przepisów.
W związku z tym wnosimy poprawkę zmieniającą.
Mam zapytanie do pana ministra, czemu ta zmiana służy. Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Celem omawianej ustawy faktycznie miało być dostosowanie ustawodawstwa polskiego do przepisów Unii Europejskiej, implementuje ona bowiem dwie dyrektywy unijne do polskiego systemu prawnego. Pierwsza zmienia zasady gwarantowania przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacalności depozytów w Polsce i ma zwiększyć bezpieczeństwo klientów posiadających oszczędności, druga zaś określa ramy i zasady prowadzonych przez BFG działań naprawczych i przymusowej restrukturyzacji w instytucjach finansowych w Polsce.
Niestety, tak jak już była mowa tu, na mównicy, w trakcie prac nad tą ustawą dbałość PiS o interes bliskiego Prawu i Sprawiedliwości środowiska SKOK-ów znacznie zniekształciła pierwotny cel tej ustawy, zwłaszcza jeżeli chodzi o uprzywilejowaną pozycję SKOK-ów. W trakcie prac w komisji faktycznie najwięcej dyskusji skupiło się wokół wątku, czy nowa ustawa o BFG powinna obejmować spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, czy też nie. Jeden z wariantów bardzo mocno forsowanych przy udziale szefa podkomisji pana posła Szewczaka przez lata związanego ze SKOK-ami zakładał znaczne osłabienie kontroli Komisji Nadzoru Finansowego właśnie nad tą grupą instytucji.
Dlaczego ten wątek jest tak istotny? Przypomnijmy, że jeszcze 3 lata temu depozyty w SKOK-ach nie były objęte kontrolą KNF i wypłatą gwarantowanych depozytów. W tym czasie w razie upadku którejś z kas klienci zostaliby po prostu bez grosza - i to trzeba powiedzieć wprost. Na szczęście w 2013 r. przy sprzeciwie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość SKOK-i zostały włączone w nadzór KNF-u, a depozyty klientów objęto gwarancjami. Politycy i osoby broniące w tym czasie SKOK-ów nie chcieli prawdopodobnie, by ich niespójność i widmo niewypłacalności zostały publicznie odkryte.
Kiedy KNF objął SKOK-i nadzorem, z miejsca wyrzucił większość menadżerów zarządzających kasami, zarzucając im niekompetencje i błędy w funkcjonowaniu tych instytucji. W samym 2013 r. w 40 na 55 kas wprowadzono programy naprawcze, a w dwóch zarządy komisaryczne. Dwa SKOK-i upadły w 2014 r. - Wspólnota i Wołomin okazały się kompletnie niewypłacalne. Klienci otrzymali z powrotem swoje depozyty tylko i wyłącznie dzięki temu, że SKOK-i w 2013 r. zostały objęte Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, czyli gdyby parlament posłuchał zdania Prawa i Sprawiedliwości, klienci, tak jak w aferze Amber Gold, zostaliby po prostu bez pieniędzy.
Likwidacji i przejęcia przez banki doczekały się SKOK-i, w których pieniądze - 5,5 mld zł - trzymało blisko 450 tys. członków.
Zgodnie z raportem finansowym Narodowego Banku Polskiego sytuacja sektora SKOK pozostaje trudna i wymaga wzmożenia procesów naprawczych i restrukturyzacyjnych, a Prawo i Sprawiedliwość ponownie się temu sprzeciwia. Na koniec kwietnia bieżącego roku działalność prowadziły 43 SKOK-i, w tym dwa przy udziale zarządu komisarycznego. 36 kas jest objętych obowiązkami opracowania i zrealizowania programów naprawczych. Dotychczas KNF zaakceptował programy naprawcze w zaledwie 10 z nich. Co gorsza, tylko w pięciu z nich realizacja programów przebiega zgodnie z przyjętymi założeniami. KNF nadal prowadzi postępowania administracyjne w sprawie ustanowienia zarządu komisarycznego w aż 17 kasach, włącznie z Kasą Krajową. Jak czytamy w opinii KNF złożonej przy okazji tej ustawy, z uwagi na praktycznie wyczerpanie środków funduszu stabilizacyjnego na prowadzenie działań naprawczych w sektorze SKOK KNF bada dalszą możliwość prowadzenia działań naprawczych z udziałem banków.
W tej sytuacji, o której mówiłam, poprawki złożone przez przedstawiciela Kasy Krajowej, które - przypomnę - miały wyłączyć SKOK-i z omawianej ustawy i postawić je w pozycji uprzywilejowanej, traktujemy jako bezczelność i arogancję. Zaś do przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości apelujemy, by na dalszym etapie prac nad ustawą uwzględnić tragiczną sytuację w sektorze. Pamiętajmy, że w rzeczywistości środki gromadzone w funduszu gwarancyjnym to pieniądze, na które zrzucają się wszyscy klienci banków i instytucji finansowych. Koszty nieudolności i nieodpowiedzialności niektórych wspomnianych instytucji finansowych ponoszą po prostu Polacy.
Należy też rozpatrzyć ponownie możliwość, by składki BFG stanowiły dla instytucji finansowych koszt uzyskania przychodów. Wyłączenie tych opłat z kosztów sprawi, że Polacy po prostu zapłacą więcej.
Bardzo proszę...
Poparcie dla tej ustawy uzależniamy od tego, co dalej będzie się działo w Komisji Finansów Publicznych. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałabym zapytać, z czego tak naprawdę wynika w ocenie ministerstwa chęć uprzywilejowania SKOK-ów właśnie względem m.in. banków spółdzielczych, skoro banki spółdzielcze i SKOK-i prowadzą często działalność na bardzo porównywalnym poziomie, w porównywanej skali, dedykowaną tak naprawdę tym samym osobom. Czy jesteście państwo pewni, zwłaszcza w ministerstwie - ustawa, tak jak powiedział pan poseł, jest duża, wprowadza wiele twardych regulacji - że SKOK-i są nieistotne z punktu widzenia całego systemu, jak zrozumiałam, bo stanowią jego niewielki element? Tylko problem, patrząc na system wypłat z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, dotyczy przede wszystkim właśnie tego segmentu.
5 mld, już ponad 5 mld depozytów objętych wypłatą stanowi zdecydowaną większość tego, co wypłacał Bankowy Fundusz Gwarancyjny. To przede wszystkim w tym segmencie mamy problem do rozwiązania, tym bardziej że wszelkie dane, które mamy, pokazują, że problem będzie się jeszcze nawarstwiał. Jeżeli mówimy o tym, że prowadzone jest postępowanie administracyjne w przypadku 17 kolejnych kas, żeby wprowadzić zarząd komisaryczny, to widać, że kwota 5 mld nie rozwiązała tego problemu. W którym kierunku chce pójść ministerstwo? Czy faktycznie ochrony interesów Polaków, którzy mają środki zgromadzone w polskich instytucjach finansowych, czy w tym, żeby stać na straży związanego jednak ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości sektora instytucji finansowych w postaci SKOK-ów?
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przypomnijmy, że jeszcze 3 lata temu faktycznie SKOK-i nie były objęte kontrolą KNF-u i wypłatą gwarantowanych depozytów. W tym czasie, gdyby upadł któryś z nich, klienci po prostu zostaliby bez grosza. Na szczęście przy sprzeciwie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość SKOK-i w pewnym momencie zostały włączone pod nadzór KNF-u i depozyty objęto gwarancjami. Kiedy KNF objął SKOK-i nadzorem, w 40 z 55 kas wprowadzono programy naprawcze, a w dwóch - zarządy komisaryczne. Kiedy upadły SKOK-i Wspólnota i Wołomin, okazało się, że są kompletnie niewypłacalne. Klienci otrzymali z powrotem swoje depozyty tylko i wyłącznie dzięki temu, że SKOK-i zostały objęte BFG. Gdyby parlament posłuchał wtedy Prawa i Sprawiedliwości, klienci, tak jak w aferze Amber Gold, zostaliby po prostu bez grosza. Dziś mówimy o systemie restrukturyzacji, którym obejmowane będą pewnie głównie te instytucje również w przyszłości.
Nie może być tak, że najmniej pieniędzy do systemu wkładają ci, którzy go najbardziej drenują. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Kłócicie się o to na tej sali, kto, z kim, dlaczego i kiedy bawił się na imprezie, a za to wszystko tak naprawdę zapłacą Polacy. Bankowy Fundusz Gwarancyjny praktycznie przez większość instytucji finansowych został przełożony na klientów. A dziś polski rząd i pan minister nie chcą, podnosząc koszty tej opłaty, by nie była ona przez instytucje finansowe ujmowana w kosztach, co wiąże się z tym, że Polacy po prostu zapłacą więcej. Rozumiem dbałość o budżet, bo musimy pilnować, żeby nie przeciekał, ale nie możemy kosztem Polaków, kolejny raz kosztem Polaków łatać przeciekających w nim coraz większych dziur, spowodowanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przed nami szereg wniosków mniejszości sygnowanych m.in. przez posłów Nowoczesnej, ale też Platformy Obywatelskiej. Taka dziwna sytuacja zdarzyła się w Komisji Finansów Publicznych, kiedy rozpatrywaliśmy pierwotnie poprawki, które były rekomendowane przez Komisję Nadzoru Finansowego, a które mają poprawić i wzmocnić kontrolę. Pan minister i rząd byli za przyjęciem tych poprawek. Ale prawdopodobnie tylko i wyłącznie dlatego, że zostały one zgłoszone, podpisane przez posłów opozycji, zostały przez większość PiS na posiedzeniu komisji odrzucone.
Panie ministrze, mam pytanie. Czy poparcie rządu dla tych wniosków mniejszości już nie jest aktualne po tym fakcie, czy rząd wciąż te wnioski mniejszości popiera? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! W całej tej dyskusji faktycznie warto przywołać fakty i zastanowić się jeszcze na koniec, czy SKOK-i zasługują na jakąkolwiek uprzywilejowaną pozycję. Mówi się o tym, że na koniec kwietnia mamy 43 SKOK-i, przy czym w dwóch przypadkach jest tam udział zarządu komisarycznego, a 36 kas objętych jest obowiązkami opracowania i zrealizowania programów naprawczych. KNF zaakceptował programy naprawcze dla zaledwie 10 z nich. Co gorsza, tylko w pięciu przypadkach realizacja planów przebiega zgodnie z przyjętymi założeniami. KNF nadal prowadzi postępowania administracyjne w sprawie ustanowienia zarządu komisarycznego w aż 17 kasach, włącznie z Kasą Krajową.
Dlatego mam pytanie do Prawa i Sprawiedliwości: Jak długo jeszcze Polacy będą płacić za złe prowadzenie SKOK-ów, za państwa układ z tą grupą instytucji finansowych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Myślę, że w całej naszej dyskusji przebija się kluczowa rzecz, jeżeli ktoś siedzi tu od początku i się przysłuchuje. Chodzi o to, żeby nie skończyło się tak, że na koniec dnia łupem tej ustawy padną legalnie działający, rzetelni przedsiębiorcy, którzy po prostu codziennie pracują na wpływy do budżetu państwa i swoje własne dochody, a przestępcy i tak nie zostaną złapani.
W związku z tym mam zasadnicze pytanie do pana ministra. Czy w ramach prac nad tą ustawą przewidujecie państwo również zwiększenie nakładów na kontrolę takich organów jak Inspekcja Transportu Drogowego, Policja czy Służba Celna? Tak jak mówił tu mój kolega klubowy, bez nasilenia działań w tej przestrzeni naszym zdaniem ta ustawa niestety nie przyniesie oczekiwanych skutków, konieczne jest bowiem zwiększenie tych nakładów celem zintensyfikowania kontroli faktycznego transportu paliw płynnych na terenie naszego kraju. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! No stało się tak, że nowe przepisy dotyczące ustroju rolnego, które weszły w życie 1 maja, zgodnie z naszymi przewidywaniami doprowadziły do paraliżu inwestycyjnego w Polsce. Przepisy te poza tym, że ograniczają bardzo krąg tych, którzy mają możliwość nabywania nieruchomości rolnych, do rolników indywidualnych, państwa i Kościoła, stanowią też głęboką ingerencję w sferę dysponowania tymi nieruchomościami.
Na skutek nowych regulacji niemożliwa jest realizacja części inwestycji gospodarczych na wsi i niemal zamrożone zostały planowane inwestycje w sektorze obrotu ziemią rolną. Co gorsza, w efekcie nieprzemyślanych zapisów setki osób w Polsce budujących domy, również na małych działkach, do 3 tys. m
, które miały być wyłączone spod działania ustawy, dostały odmowne decyzje kredytowe, często już w trakcie realizacji swoich najważniejszych w życiu inwestycji, inwestycji mających na celu wybudowanie własnych czterech kątów i dachu nad głową.
Instytucje finansowe wycofały się z finansowania inwestycji mających zabezpieczenie rzeczowe w postaci hipoteki na nieruchomości rolnej, gdyż niemożliwe jest ustanowienie na tych nieruchomościach hipoteki obejmującej nie tylko wartość ziemi, ale także realizowanej inwestycji. Nikt, szanowni państwo, nie będzie finansować inwestycji, jeśli nie uzyska zabezpieczenia w wysokości odpowiedniej do podejmowanego ryzyka. Nikt też nie będzie bawił się w cząstkowe wpisy, bo grozi to sporymi komplikacjami, a w następstwie brakiem zabezpieczenia dla banku kredytującego.
Problem dotyczy zarówno rolniczych inwestycji komercyjnych, jak i prywatnych budów, o których mówiłam, realizowanych na wspomnianych małych działkach. Wymienione małe działki, które miały być, przypomnę, wyłączone spod działania ustawy
, stanowią nieruchomości rolne, a to do tej definicji odnosi się większość przepisów regulujących ustrój rolny po 1 maja, w tym wytyczne normujące kwestie ustanawiania wspomnianych hipotek. Problem dotyczy setek ludzi, bo to setki ludzi się do nas w tej sprawie...
Bardzo dziękuję, pani poseł.
...zgłaszają. A więc kieruję pytanie do pana ministra, już krótko kończąc: Jak ministerstwo i w jakim czasie planuje rozwiązać ten problem?
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Oczywiście możemy dalej bawić się w tę grę polityczną, co nie oznacza, że setki osób nie mają na głowie problemów. Nie możecie się państwo tłumaczyć, że skopiowaliście przepis ustawy, która nie weszła w życie. Dla mnie to żaden argument.
Prawdą jest, że przepis, który znalazł się w tej ustawie - i o tym już mówiłam w czasie, kiedy pracowaliśmy nad ustawą - mianowicie, że tylko na 100% bieżącej wartości nieruchomości może być wpisana hipoteka, sprawia, że nikt nie będzie podejmował ryzyka, pożyczał pieniędzy ludziom bez stosownego zabezpieczenia. Wystarczyłoby to zwiększyć, zapisać, że takie zabezpieczenie jest możliwe w wysokości wartości realizowanej inwestycji, co jest naturalnym oczekiwaniem ze strony tego, kto pożycza pieniądze. I tutaj prosiłabym naprawdę nie szukać dziury w całym.
Gotowa nowelizacja w tej sprawie jest już przygotowana przez Nowoczesną, jest już złożona u marszałka. Gotowe jest rozwiązanie i można w szybkim
tempie pomóc ludziom. Pytanie, czy macie państwo chęć stanąć tutaj ponad podziałami politycznymi i nie uczestniczyć dalej w tej sprawie w grze politycznej, która się toczy.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szczerze mówiąc, siedząc tu na sali, nie mogłam słuchać niektórych wypowiedzi posłów Prawa i Sprawiedliwości, które są po prostu dalszą grą uprawianą w tym temacie.
Już dziś, niespełna miesiąc po wejściu w życie ustawy o obrocie ziemią rolną, mamy do czynienia z tragicznymi jej skutkami. Tysiące ludzi nie mogą wybudować domu. Polityka rządu sprawiła, że marzenia o własnych czterech ścianach i dachu nad głową dla wielu Polaków po prostu prysły. Problem w tym, że w ustawie znalazł się zapis, że bank nie może ustanowić hipoteki na wartość realizowanej inwestycji. Nikt nie będzie, szanowni państwo, pożyczał pieniędzy, nie mogąc ustanowić zabezpieczenia adekwatnego do podejmowanego ryzyka. Problem dotyczy także działek na obrzeżach miast i peryferiach oraz na terenach wiejskich do 3 tys. m, które według pierwotnego założenia miały być wyłączone z tej ustawy. Ten problem to efekt pychy polityków PiS, którzy nie słuchają, uważając, że wiedzą najlepiej ze wszystkich polityków. Ja w trakcie prac nad ustawą mówiłam wyraźnie
, że ta ustawa sparaliżuje inwestycje na terenie kraju.
Proszę o pytania.
Prawo i Sprawiedliwość uważa, że chce wspierać młode polskie rodziny w nabywaniu mieszkań. Nasza nowelizacja tej ustawy została już zgłoszona do marszałka. Rozwiązanie jest gotowe. Jeżeli chcecie państwo udowodnić, że chcecie wspierać młode polskie rodziny, możecie to uczynić i zrobić krok wstecz. Dziękuję bardzo.
Jestem nieoczekiwanie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Nowoczesna, podobnie jak wcześniej, ma olbrzymie wątpliwości co do tego, czy w radzie, o której mówił tutaj pan poseł, faktycznie będzie odpowiednia reprezentacja osób, które na co dzień są zaangażowane...
Panie pośle...
...osób na co dzień zaangażowanych w organizację wyścigów konnych.
Taka wątpliwość już się pojawiła wcześniej, mamy takie...
...wątpliwości, ponieważ znamy historię Janowa Podlaskiego i tu już nie ma się z czego śmiać
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przypomnijmy, że ustawa o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym to ta ustawa, która zwiększa bezpieczeństwo osób posiadających swoje depozyty w bankach i wprowadza nowy model przymusowej restrukturyzacji instytucji finansowych. Mówiliśmy już o tym wcześniej przy pracach nad tą ustawą, że niestety przy okazji tych prac PiS wrócił do starej retoryki i postanowił uprzywilejować sektor SKOK-ów względem całego sytemu. Dziś ustawa wróciła z poprawkami Senatu. Faktycznie większość poprawek rozpatrywanych na dzisiejszym posiedzeniu komisji sejmowej to poprawki drobne, redakcyjne, niewnoszące wiele do sprawy, ale parę pojawiło się niestety również takich, które wzbudziły nasz niepokój. Okazuje się, że lobby SKOK-ów w Senacie nie śpi. Z przerażeniem patrzyłam na to, co się dzieje w Senacie, gdzie pojawił się nawet pomysł umorzenia Kasie Krajowej zadłużenia względem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Na szczęście nie wdrożono tych planów w życie i taka poprawka do Sejmu z powrotem nie trafiła. Natomiast z tych, które trafiły, niepokoją przede wszystkim dwie, które dziś otrzymały poparcie komisji, oczywiście większością głosów Prawa i Sprawiedliwości.
Pierwsza dotyczy kompetencji dla ministra finansów do określenia zakresu i trybu nabywania przez fundusz wierzytelności od SKOK w celu poprawy ich płynności. Faktycznie jest tak, jak mówił tutaj już mój przedmówca, że w trakcie posiedzenia komisji ciężko było określić, czy te prawa względem banków będą równe, czy nie, np. banków spółdzielczych i SKOK-ów, które często ze sobą na rynku konkurują, a gdzie już ich pozycja w tej ustawie została bardzo zróżnicowana. Prawdą jest, biorąc pod uwagę drugą poprawkę, która zmniejsza liczbę członków rady funduszu, bowiem PiS postanowił usunąć z rady przedstawicieli związków banków polskich, że rodzi się wątpliwy obraz. Powód to fakt, że ZBP to przedstawiciel podmiotów prywatnych. Nikt z PiS nie uwzględnia jednak faktu, że właśnie te podmioty prywatne przekazują do BFG zdecydowaną większość środków - tak jak tu już padło, szacuje się, że to jest ok. 98% - zarówno na wypłaty depozytów, jak i na ową przymusową restrukturyzację. A zatem pojawia się pytanie, czy ktoś, kto finansuje działalność funduszu, nie ma prawa pełnić nad nim jakiejś kontroli, czy środki są wydatkowane zgodnie z prawem i czy zasady gry określone ustawą są przestrzegane.
Biorąc zatem pod uwagę całokształt zbudowanego obrazu, mamy ogromne wątpliwości, czy w przyszłości z pieniędzy Polaków nie będą
ratowane prywatne interesy PiS-owskich oligarchów. To styl Ukrainy za czasów Janukowycza, niegodny kopiowania. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Posłowie Prawa i Sprawiedliwości! Sprawiliście państwo, że zamiast o bezpieczeństwie depozytów Polaków rozmawiamy o tym, ile pieniędzy Polaków zostanie przeznaczone na ratowanie SKOK-ów. Z przerażeniem oglądałam dyskusję w Senacie, gdzie PiS-owskie lobby SKOK-ów wnioskowało, aby w ramach tej ustawy umorzyć 270 mln, które Kasa Krajowa SKOK wisi Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu. To skandal, że takie pomysły w ogóle przychodzą do głowy polskim parlamentarzystom. Macie państwo w tym wszystkim śmiałość mówić, że klub Nowoczesna nie reprezentuje interesu Polaków. To ja się pytam, kogo interesy reprezentują senatorzy Prawa i Sprawiedliwości, bo bynajmniej nie Polaków.
Ratowanie interesów oligarchii to styl Ukrainy za czasów premiera Janukowycza, niegodny kopiowania.
Proszę odpowiedzieć mi na pytanie...
Pani poseł...
...ile pieniędzy będziecie państwo chcieli poświęcić na ratowanie tych instytucji finansowych.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Faktycznie tak się składa, że w całej tej ustawie mamy sytuację, w której instytucje, które najwięcej drenują Bankowy Fundusz Gwarancyjny, najmniej będą do niego przeznaczać pieniędzy. Tą poprawką chcecie państwo zmniejszyć radę funduszu o przedstawicieli Związku Banków Polskich. Powód? Bo są przedstawicielami prywatnych instytucji. Ale to są przedstawiciele tych instytucji, które do tego funduszu przeznaczają 98% wkładu, tak się szacuje. Czy zatem ktoś, kto finansuje działalność funduszu, nie ma prawa mieć kontroli nad tym, czy środki wydawane są zgodnie z prawem i czy są przestrzegane zasady gry? Wydaje mi się, że można by było tych przedstawicieli pozostawić. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Widzę, że nie potraficie państwo w piątek normalnie zakończyć obrad. Ponownie sprowadzacie państwo dyskusję w tym parlamencie na dno. Żeby przykryć co? Tym razem to, co mówimy o SKOK-ach?
Poprzednią opinię Komisji? I wszystko po to, żeby zamydlić, zamieszać i żeby na koniec dnia Polacy nic z tego nie zrozumieli? Miałam zadać pytanie co do poprawki, ale przy państwu się nie da. Mówicie dzisiaj państwo o frankowiczach. Kto w 2006 r. pisał listy do KNF-u, sugerując, że kredyty we frankach są bezpieczne, dobre dla Polaków i nie należy ich ograniczać?
Nie, szanowni państwo, macie pecha.
Myślicie państwo, że krzykiem oszukacie Polaków? Przecież te wszystkie listy i korespondencje
są dostępne i Polacy mogą to sprawdzić.
Ja wiem, że macie najwięcej hejterów płatnych...
Dziękuję, pani poseł.
...i najwięcej w sieci potraficie nimi zdziałać, ale Polacy...
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Zabierając głos na temat tej ustawy, należy przede wszystkim zadać podstawowe pytanie, które brzmi: Co jest prawdziwym celem tej ustawy? Czy wymiana stanowisk kierowniczych w doradztwie rolniczym i obsadzenie ich ludźmi Prawa i Sprawiedliwości, czy też całkowita zmiana jakościowa doradztwa rolniczego w Polsce? Bo to na pewno jest potrzebne. Obecny stan ośrodków doradztwa rolniczego nie przynosi chluby poprzedniemu kierownictwu ministerstwa rolnictwa i to trzeba powiedzieć wprost. Doradca z wyższym wykształceniem zarabia najniższe możliwe w Polsce pieniądze, 1350 zł na rękę, co jak sądzę, nie ułatwia zatrudnienia dobrych fachowców, którzy chętnie będą podnosić swoje kompetencje i rozwijać umiejętności doradcze. Nie ma pieniędzy na dojazdy do gospodarstw, stan biur i wyposażenia jest opłakany. W niejednym okręgu na doradcę przypada 900 gospodarstw. W odniesieniu do tego, jak to wygląda w innych państwach, w Danii, która w wielu aspektach jest dla rolników wzorem do naśladowania, na doradcę przypada 60 gospodarstw. Większość kadry to osoby w wieku przedemerytalnym. Młodzi, wykształceni, dobrze przygotowani do pracy w terenie ludzie nie są zainteresowani pracą w takich właśnie warunkach. Dlatego rozumiemy potrzebę zmian, bo jak gorzej być nie może, to każda zmiana może być na lepsze.
Doradztwo, panie pośle, jest potrzebne, jest bardzo potrzebne. O tym świadczy chociażby szereg nietrafionych inwestycji na wsi, które były zrobione właśnie za namową pseudodoradców, którzy często byli bardziej lobbystami niż doradcami.
Ponieważ nie jesteśmy opozycją totalną, co udowadniamy po raz kolejny z tej mównicy, jesteśmy w stanie poprzeć pewne zmiany, ale pod pewnymi warunkami.
Po pierwsze, przy zmianach kadrowych musi decydować faktycznie kryterium wiedzy i kompetencji, a nie kolesiostwo i legitymacja partyjna Prawa i Sprawiedliwości, to w Polsce już przerabialiśmy. Rolnicy oczekują fachowców, którzy będą dla nich merytorycznym wsparciem. Świat się zmienia, nie każdy musi za tym podążać.
Doradcy nie mogą pracować za najniższe możliwe wynagrodzenie. Nie można dalej udawać, że rolnicy mają faktycznie jakieś wsparcie. Konieczny jest wzrost wynagrodzeń, który przyciągnie młodych, znakomicie przygotowanych do pełnienia roli doradcy, rozumiejących potrzebę skoku cywilizacyjnego na polskiej wsi. Obok podstawowego, bezpłatnego doradztwa państwowego powinno oczywiście też kształtować się wysoko wyspecjalizowane doradztwo prywatne. O tym również nie powinniśmy zapominać.
Poza tym doradztwo rolnicze musi opierać się na powiatowych zespołach, których specyfika powinna być dopasowana do specyfiki danego powiatu. Wiemy, że te specyfiki w hodowli potrafią być bardzo różne.
Ośrodki doradztwa powinny ściśle współpracować z uczelniami rolniczymi, instytucjami naukowymi, Agencjami: Rynku Rolnego, Nieruchomości Rolnych, Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Doradcy powinni systematycznie też dokształcać się, odbywając staże w ośrodkach doradczych w innych krajach Unii, takich jak Francja czy Dania, gdzie rolnictwo jest na najwyższym poziomie. Nie bez powodu rolnicy sami wysyłają swoich pracowników do gospodarstw w tych państwach, żeby podnosili swoje kompetencje.
Ale konieczne jest też dostosowanie się do prawa Unii Europejskiej, a ten projekt - o czym była tu już też mowa - jest niestety niezgodny z prawem Unii. Projekt jest niezgodny, ponieważ art. 6a ustawy mówi o tym, że stanowisko dyrektora jednostki doradztwa rolniczego może zajmować jedynie osoba będąca obywatelem polskim. Tymczasem swobodny przepływ osób, a w szczególności pracowników, stanowi jedną z podstawowych zasad Unii Europejskiej. Zasada swobodnego przepływu pracowników wewnątrz Unii obejmuje zniesienie wszelkiej dyskryminacji ze względu na przynależność państwową w przypadku pracowników z poszczególnych państw członkowskich. Wyjątek od tej reguły mogą stanowić jedynie stanowiska w administracji publicznej, przy czym pojęcie administracji publicznej dosyć ściśle tutaj określono i według wszelkich interpretacji stanowisko dyrektora jednostki w tej regulacji nie jest ujęte.
Zmiana nazwisk nic nie zmieni, potrzebne są faktyczne zmiany w doradztwie rolniczym, w przeciwnym razie szkoda czasu i energii na całą tę dyskusję.
Bez nowoczesnego i dostępnego doradztwa rolniczego nie będzie w Polsce nowoczesnego rolnictwa. Jesteśmy, jak powiedziałam, w stanie poprzeć ten projekt, ale po pewnych zmianach. Poprawki do pana marszałka składam. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Trochę chyba zaskoczę dzisiaj. Obecny stan doradztwa rolniczego w Polsce nie przynosi chluby poprzedniemu szefostwu ministerstwa rolnictwa. Doradca z wyższym wykształceniem zarabia 1350 zł na rękę, co, jak sądzę, nie ułatwia zatrudnienia młodych, zdolnych, przygotowanych do pracy w terenie doradców. Nie ma pieniędzy na dojazdy do gospodarstw. Stan biur i wyposażenia jest opłakany. W niektórych zespołach na doradcę przypada 900 gospodarstw. Dla przykładu w Danii, która jest często dla naszych rolników wzorem do naśladowania, to jest mniej więcej 60 gospodarstw na osobę. Takie doradztwo to żadne doradztwo i tak naprawdę szkoda na takie doradztwo pieniędzy. Skoro rolnicy oczekują zmian, skoro gorzej być nie może, to warto zainwestować chyba we wszystkie zmiany. Biorąc pod uwagę, że niezgodność z prawem konstytucyjnym jest dzisiaj w ustawie już funkcjonującej, a nie w zmianach, jesteśmy gotowi poprzeć ten
projekt ustawy, ale jeśli pan minister obieca nam, że zmienią się nie tylko nazwiska, ale faktycznie coś się zmieni. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Pośle! Proponuję zapoznać się z ustawą. W wielu kwestiach się zgodzę, ale kwota wolna to 17 mln zł miesięcznie, a nie rocznie, a wtedy dniówka wychodzi 560 tys., a nie...
...47 tys., tak jak pan uznał.
Ale jedno jest pewne, że dzień uchwalenia tej ustawy będzie czarnym dniem polskiego handlu. Główny cel ustawy to znalezienie pieniędzy na obietnice wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. Rząd dalej przekłada pieniądze Polaków z prawej do lewej kieszeni, udając, że coś im daje, a tak naprawdę nakłada na Polaków kolejne podatki. Rząd robi to jednak bardzo nieudolnie. W budżecie państwa na rok bieżący założono, że z tego podatku wpłyną 2 mld zł, tymczasem już dziś wiemy, że wpłynie zaledwie 1/4 tej kwoty, że będzie to 510 mln zł netto, czyli uwzględniając ubytek w CIT.
Podatek zapłacą Polacy i nie można mieć co do tego najmniejszych wątpliwości. Handel detaliczny cechuje się bardzo niską marżą. Według GUS-u za 2015 r. średnia marża netto w tej branży to 1,8%. Sklepy będą musiały albo podnieść ceny, albo ciąć koszty. Ucierpią więc na tym klienci, dostawcy, podwykonawcy, pracownicy, często polskie firmy, producenci żywności, firmy ochroniarskie, sprzątające te sklepy. Podatek będzie szczególnie dotkliwy dla najbiedniejszych obywateli i tu też nie można mieć żadnych wątpliwości, bo to przede wszystkim oni robią zakupy w dyskontach spożywczych, które zapłacą największe kwoty. Podatek nie obroni małych sklepów osiedlowych, co tutaj często podnosi Prawo i Sprawiedliwość. Wciąż będzie w nich drożej, bo różnica w cenach między sklepami osiedlowymi a marketami jest dużo większa niż ten podatek, w związku z czym Polacy nie zmienią po prostu przyzwyczajeń. Po prostu spowolnienie najszybszego sprintera nie sprawi, że najwolniejszy pobiegnie szybciej, zwłaszcza jeżeli tak bardzo dzieli ich kondycja.
Dostawcy, którzy stracą na kontraktach z dużymi sieciami, będą odbijać sobie straty kosztem małych hurtowni i sklepów, bo każdy producent będzie musiał zarobić swoje, a markety wyjdą po prostu z pozycji siły. Podatek nie wzmocni polskich sieci w konkurencji z międzynarodowymi korporacjami. Komisja Europejska zakwestionuje progresję i ostatecznie wszyscy zapłacą równo. Projekt zawiera wysoką kwotę wolną i stawkę progresywną, co powoduje duże ryzyko, że ustawa zostanie zaskarżona w Komisji Europejskiej, która już dwukrotnie zwracała się do polskiego rządu o wyjaśnienia w tej sprawie. Rząd nie wyciąga żadnej nauki z wcześniejszych doświadczeń Węgier, które właśnie w efekcie uwag Komisji Europejskiej z podatku progresywnego się wycofały.
Podatek oczywiście oznacza też dodatkową biurokrację podatkową, a biurokracja podatkowa stanowi największy hamulec rozwoju polskiej przedsiębiorczości. To też jest fakt. Ale co jest najistotniejsze w tym wszystkim? PiS miał ukarać wielkie międzynarodowe korporacje, sieci handlowe za to...
...że nie płacą podatku dochodowego w Polsce, ale nie wyszło. Ustawa w obecnym kształcie sprawi, że niektóre duże sieci międzynarodowe nie zapłacą kompletnie nic podatku. Ponieważ działają one w systemie franczyz, nie zapłacą ani złotówki, a całkiem przeciętnej wielkości, średnie podmioty polskie podatek będą płacić.
Stworzono też przestrzeń do łatwego obejścia podatku. Jesteśmy pewni, że zaradność polska znowu da o sobie znać i że w czasie kilku miesięcy większość sieci wydzieli swoje oddziały, sklepy w poszczególnych miejscowościach, tak by funkcjonowały na odrębnym NIP-ie i korzystały z osobna z kwoty wolnej.
Ustawa zakłada, że podatkiem nie będą objęte usługi, które towarzyszą sprzedaży towaru, ale zostaną zarejestrowane oddzielnie. Takie przepisy skłaniają wręcz do sprzedaży towaru za złotówkę i kasowania 50 zł za usługę pakowania. To kolejna luka, którą widzimy. Z opłat wyłączono usługi gastronomiczne, co znów obnaża funkcjonujący w polskim systemie podatkowym problem z różnym traktowaniem usług i towarów gastronomicznych. Chodzi o ten słynny absurd, który powoduje różne traktowanie kawy w filiżance i kawy w kubku papierowym. Dzisiaj znowu
będziemy mieli ten sam problem w przypadku naliczania tego podatku.
Z taką ustawą obciążającą polski handel, zabijającą polski handel, polskich producentów nie możemy iść w parze i również, jako klub Nowoczesna, zgłaszamy wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Panowie Posłowie! Może odpowiem pani poseł Paluch: na razie spełniły się zapowiedzi, nadeszły wszystkie czarne chmury zapowiadane przez opozycję. Podatek bankowy daje 1/3 mniej. Mówiliśmy, że będzie obchodzony i nie da tych zakładanych miliardów. Ustrój rolny zblokował inwestycyjnie nasz kraj, o czym też mówiliśmy w trakcie prac nad ustawą. A więc proszę jednak trochę szacunku i polecam słuchanie opozycji.
Teraz moje pytanie do pana ministra. Ustawa, nad którą dziś debatujemy, jest zupełnie inna niż ta, która wyszła pierwotnie z konsultacji branżowych. Pytanie jest takie: Dlaczego państwo nie wróciliście do tych konsultacji po tak istotnych zmianach? Czy dopuszczacie możliwość wysłuchania publicznego w przypadku tej ustawy? Czy jesteście państwo pewni... Dziś w uzasadnieniu do projektu zakłada się, że w tym roku wpłynie niewiele ponad 500 mln zł. Jak znam Polaków, wpłynie o 1/3 mniej. Czy aby na pewno awanturę, to, wokół czego pokłócił się cały polski handel...
Czy ta polska awantura warta jest tych pieniędzy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Klub Nowoczesna również złożył wniosek o odrzucenie tego projektu w całości, bo mamy wrażenie, że nie o to państwu chodziło. Miał być podatek od hipermarketów, dziś wprowadzamy rozwiązania, które tak sprawią w polskim handlu, że niektóre duże międzynarodowe sieci nie zapłacą tego podatku, a średnie, polskiego pochodzenia sklepy ten podatek będą musiały płacić. Proponujemy, żebyście państwo jeszcze tak naprawdę zastanowili się nad tym, czy chcecie taki projekt wprowadzić.
Drugi problem, jaki widzimy. Mam pytanie do pana ministra: Czy teraz wszystkie podatki w Polsce będziemy tak wprowadzać, że najpierw będziemy wydawać, a potem zastanawiać się, ile z nich wpłynie do budżetu? Bo w budżecie państwa na ten rok mamy z tego podatku wpisane 2 mld zł, a wpłynie zaledwie 1/4 tej kwoty. Ja jestem nauczona tak zarządzać polskim... swoim domowym budżetem, że jednak najpierw staram się mieć pieniądze, a potem je wydawać, bo w przeciwnym wypadku to mi powstanie duży debet na koncie. Zastanawiam się, do jakiego debetu państwo przy takim stylu zarządzania doprowadzicie Polskę.
Mam też prośbę do pana marszałka. Wydaje mi się, że pana rolą nie jest recenzowanie wypowiedzi posłów, tylko prowadzenie obrad Sejmu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Pan minister też nie zrozumiał mojego pytania. Nie pytałam o to, czy jakoś uzupełnicie dziurę po tym podatku
, bo raz ma się szczęście, a raz nie, ale czy wszystkie podatki będziemy najpierw wydawać, a potem zastanawiać się, jaką będą miały formułę. Takie było moje pytanie. Przy okazji: jeszcze 5 tys. małych sklepów zarabia, ale pan poseł zapomniał powiedzieć, że marża, różnica w marży pomiędzy małymi sklepami a dużymi sieciami jest taka, że ten podatek i tak ich nie ochroni. Dodatkowo dostawcy, którzy dostarczają towary do sieci i stracą na kontraktach, bo sieci wyjdą z pozycji siły, przełożą swoje dodatkowe koszty również na małe hurtownie i sklepy i w gruncie rzeczy ta ustawa nie obroni żadnego małego czy średniego biznesu. Jeżeli państwo byście chcieli bronić małego czy średniego biznesu, to nasza ustawa o obniżce CIT-u właśnie dla tej grupy przedsiębiorców leży w tej Izbie od 10 lutego, ale państwo nie chcecie tego tak naprawdę robić. Potrzebujecie pieniędzy na swoje obietnice wyborcze i przekładacie pieniądze z prawej do lewej kieszeni Polaków, udajecie, że Polakom coś dajecie, a tak naprawdę obciążacie Polaków dodatkowymi podatkami, bo to Polacy ten podatek zapłacą, klienci, dostawcy i podwykonawcy sieci handlowych, nie sieci handlowe. Dobrze państwo o tym wiecie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Kontynuując pracę nad podatkiem handlowym od sprzedaży detalicznej, klub Nowoczesna dalej stoi na stanowisku, że dzień uchwalenia tej ustawy będzie czarnym dniem polskiego handlu. O tym już mówiliśmy.
Główny cel ustawy to znalezienie pieniędzy na obietnice wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. Rząd po prostu dalej przekłada pieniądze z prawej do lewej kieszeni Polaków, udając, że coś im daje, a tak naprawdę obciąża ich kolejnymi podatkami. Podatek zapłacą Polacy i nikt nie ma tutaj wątpliwości. Ucierpią klienci, dostawcy i podwykonawcy. To polskie firmy, często producenci żywności, firmy ochroniarskie, sprzątające, które i tak pracują na bardzo niskich marżach. Cała branża będzie musiała albo podnieść ceny, albo ciąć koszty, ponieważ jak wynika z danych GUS, średnia rentowność netto w branży to dziś 1,8%.
Podatek będzie szczególnie dotkliwy dla najbiedniejszych obywateli, bo to oni przede wszystkim robią zakupy w dyskontach spożywczych, które zapłacą najwyższe stawki podatku. Podatek nie obroni małych sklepów osiedlowych i posłowie Prawa i Sprawiedliwości dobrze o tym wiedzą. Wciąż będzie tam drożej niż w marketach i klienci nie zmienią swoich przyzwyczajeń. Co więcej, dostawcy, którzy stracą na kontraktach z dużymi sieciami, będą odbijać sobie straty kosztem małych hurtowni i sklepów, tak aby ostatecznie zarobić to samo. Są dużo łatwiejsze sposoby wspierania małego i średniego biznesu.
Najgorsze jest jednak to, że ustawa w obecnym kształcie sprawi, że niektóre duże sieci międzynarodowe podatku nie zapłacą ani grosza, a średnie polskie sieci będą tym podatkiem dotknięte. Najlepszy przykład stanowi tutaj wspomniana już branża RTV i AGD, w której polskie sklepy z wieloletnią tradycją na rynku będą podatkiem obciążone, a międzynarodowe koncerny unikną go z uwagi na inną formę zorganizowania.
W trakcie prac nad ustawą w komisji padło wiele nieprawdziwych stwierdzeń. Pan minister np. przekonywał nas, że inny podatek sektorowy, wspomniany podatek bankowy, nad którym pracowaliśmy niedawno, nie został przeniesiony na klientów i ten pewnie też nie zostanie, podczas gdy wiemy dobrze, że z analiz wynika, że 15 na 20 największych banków w Polsce podniosło swoje ceny jeszcze przed zapłaceniem pierwszej opłaty związanej z podatkiem bankowym. Pan minister przekonywał nas, że podatek jest nieistotny dla branży, tymczasem średnia rentowność w branży, jak wspomniałam, to niespełna 2%, a mówimy o stawce 0,8% i 1,4%.
Klub Nowoczesna zgłosił w trakcie prac nad tą ustawą swoje poprawki, które miałyby złagodzić negatywny efekt wejścia w życie tej nowej daniny. Chcemy, po pierwsze, by podatek wszedł w życie od 1 stycznia 2017 r. Późniejsze wejście w życie tego podatku da biznesowi czas na przygotowanie się na te dodatkowe koszty, a rządowi czas na ostateczne skonstruowanie formuły tego podatku z Komisją Europejską. Nikt z ministerstwa nie wypowiedział się, chociaż wielokrotnie pytaliśmy, jaki jest plan B, jeśli Komisja Europejska zakwestionuje progresję, czy będziemy mówili o niższej kwocie wolnej, o jakiej stawce podatku i jak to rozłoży się w polskim handlu. Wiemy tymczasem, że Komisja już dwukrotnie zwracała się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie progresji. Rząd niestety nie wyciąga nauki z wcześniejszych doświadczeń np. Węgier, które właśnie w efekcie uwag Komisji Europejskiej z progresji musiały się wycofać.
Chcemy niższych stawek, bo te są za wysokie, tak jak powiedziałam, w stosunku do uzyskiwanych marż w branży, a dojdą jeszcze dodatkowe ogromne koszty administracyjne, bo ktoś będzie musiał stwierdzać ostatecznie, która część obrotu faktycznie jest detaliczna, a która nie. To też zajęło dosyć sporą część dyskusji w trakcie prac komisji. Chcemy też, by zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i uzasadnieniem do ustawy nowy podatek nie obejmował towarów i usług gastronomicznych. Ta branża nie miała być objęta tą daniną.
Karygodne jest też to, o czym już mówiłam w pierwszym czytaniu, że rząd szybciej wydaje pieniądze z podatków niż je zarabia, narażając kasę państwa na większy niż planowano pierwotnie deficyt, a w budżecie państwa na rok bieżący założono, że z tego podatku
wpłynie 2 mld zł, dziś to będzie, już wiemy, nawet nie 1/4 tej kwoty.
Oczywiście w efekcie tego wszystkiego, co powiedziałam, Klub Poselski Nowoczesna nie poprze ustawy w takim kształcie i będziemy głosowali przeciw. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Wiem, że jak się pewne tezy powtarza systematycznie, nawet jeśli one są fałszywe, to zaczyna się w nie naprawdę wierzyć. I rozumiem, że ten trening, który tutaj państwo na mównicy uprawiacie, właśnie ma do tego doprowadzić.
Przestrzegam jednak, bo znamy przykład największego populisty w Wielkiej Brytanii, który pomimo że wygrał referendum, tak się przestraszył i tak przesadził, że...
...podał się do dymisji, uciekł i wycofał się z polityki krajowej. Natomiast moje pytanie do pana ministra jest po raz kolejny przeze mnie powtarzane. Jest duże prawdopodobieństwo jednak...
...że Komisja Europejska zaneguje wprowadzenie progresji. Nie bez powodu Węgry wycofały się z tego...
Nie bez powodu Węgry wycofały się z tego pomysłu, żeby zrobić podatek progresywny. I po raz kolejny pytam, jaki jest plan B. Czy zniesiemy kwotę wolną, żeby uzyskać 2 mld w przyszłym roku, czy podniesiemy stawkę i jaką stawką i jacy handlowcy zostaną objęci
, jeżeli ewentualnie ta progresja musiałaby zostać wycofana? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Zaczynając debatę na sali plenarnej nad tym projektem ustawy, mogę powiedzieć tylko: A nie mówiłam, panie ministrze.
A było słuchać, panie ministrze, jak mówiłam jeszcze w trakcie prac komisji, że ustawa, nad którą pracowaliśmy, będzie paraliżem inwestycyjnym kraju. Było zastanowić się głębiej nad poprawkami zgłaszanymi przez klub Nowoczesna. Nie mielibyśmy dzisiaj kolejnych godzin spędzonych nad naprawieniem tego
, co ustanowiliśmy raptem 2 miesiące temu.
Już miesiąc po wejściu w życie nowej ustawy, która weszła 1 maja i zblokowała nam trochę, nie trochę, bo bardzo, inwestycyjnie kraj, Polacy na swojej skórze odczuli, co zgotowało im Prawo i Sprawiedliwość. Tysiące ludzi nie mogło wybudować domu. Polityka rządu sprawiła, że marzenia o własnych czerech kątach i dachu nad głową prysły.
A to Prawo i Sprawiedliwość mówi, że chce wspierać mieszkalnictwo w Polsce, że młodzi ludzie zasługują na to, żeby mieć.
Dobrze, że potraficie zrobić krok wstecz i naprawić to, coście popsuli.
Tak samo rolnicy przez tę ustawę nie mogą realizować zaplanowanych inwestycji, tylko i wyłącznie dlatego że ziemia rolna, która dotąd była świetnym zabezpieczeniem wszelkich wierzytelności, nagle stała się zabezpieczeniem kłopotliwym. Oczywiście problem stanowił zapis o słynnych hipotekach i wartości realizowanej inwestycji, a dokładnie mówiąc, o tym, że bank pożyczający pieniądze nie mógł wpisać przez ograniczenia wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość przyszłej wartości nieruchomości. A nikt nie będzie pożyczał pieniędzy, nie dostając adekwatnego do pożyczanych pieniędzy zabezpieczenia. Problem dotyczył tak samo działek rolnych, jak i tych działek do 3 tys. m
, które miały być wyłączone z ustawy. Niestety tak tworzymy prawo...
No, ekipa rządząca.
...że niektóre poprawki wpadają szybko, bez zastanowienia się, potem mamy niespójność przepisów i coś, co miało być wyłączone z ustawy, ostatecznie z tej ustawy wyłączone nie jest, i dalsze przepisy niestety to obejmują. Słuchając pana przewodniczącego komisji, pana posła Sachajki, mam trochę poczucie schizofrenii...
...bo z jednej strony pan przewodniczący mówi o tym, że...
Gdy pracowaliśmy nad ustrojem rolnym, pan poseł mówił, że tu ziemia rolna może być wykorzystywana tylko do uprawy, ziemia się skończy, trzeba jej bronić, a dzisiaj mówi, że złożył projekt ustawy, żeby bez odrolniania rolnicy mogli kawałek tej ziemi używać również do innych celów.
Nie wspomnę o tym, panie przewodniczący, że...
...to w interesie rolnika dzisiaj wprowadzamy tę poprawkę, poprawiamy tę ustawę. Bo co jest lepsze, panie przewodniczący, dla rolnika? Czy to, żeby bank nie mógł zabezpieczyć się na ziemi i przez to wchodził na jego prywatne nieruchomości, zabezpieczając się dodatkowo i biorąc 5 zabezpieczeń w miejsce jednego dobrego, którym może być polska ziemia? Czy w interesie rolnika jest jednak porządne uregulowanie tej kwestii, co dzisiaj staramy się robić, i sprawienie, żeby przychodził rolnik do banku i mówił: chcę na tej ziemi postawić oborę, a przedstawiciel bank odpowiadał: dobrze, to daj mi to zabezpieczenie? Wtedy jest jedno zabezpieczenie pod jedną inwestycję, sprawa jest czysta, w razie czego windykacja idzie z jednej nieruchomości, tak na logikę. Ja naprawdę proszę po raz kolejny, żeby nie wypowiadać się w kwestiach, których się nie przemyśli, nad którymi się nie zastanowi albo o których nie ma się odpowiedniej wiedzy.
Klub Nowoczesna jako pierwszy dostrzegł ten problem.
Z góry mówiliśmy, że można go szybko rozwiązać. Pierwsi przekazaliśmy marszałkowi projekt naszej ustawy, projekt nowelizacji. Oczywiście dzisiaj, w trakcie prac w komisji ta nowelizacja została odrzucona, ale cieszymy się z jednego, cieszymy się z tego, że pod wpływem naszych apeli pan minister uderzył się w pierś, doceniamy to, zrobił krok wstecz.
Mamy dzisiaj ustawę, która ten kawałek, chociaż wąski, bo wiele, dużo więcej w tym ustroju napsuliście i dużo więcej jest tam do naprawienia, co odczują jeszcze i mieszkańcy wsi, i peryferiów miast... Mam nadzieję, że będziemy wracać z nowelizacjami i naprawiać kolejne zepsute przez was kawałki ustroju rolnego.
Niemniej, biorąc pod uwagę, że właśnie o to nam chodziło, przede wszystkim o to, żeby pilnie rozwiązać problem z zabezpieczeniem zarówno tych osób, które budują domy, jak i tych rolników, którzy chcą realizować swoje inwestycje, a nie mogą, bo bank zawiesił im proces finansowania i kredytowania, oczywiście klub Nowoczesna poprze to rozwiązanie. Nie będzie już przedłużać
i nie będzie zgłaszać kolejnych poprawek, które pewnie i tak zostałyby odrzucone. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Ja rozumiem, że bardzo łatwo rozdaje się pieniądze, zwłaszcza nie swoje, a jeszcze łatwiej rozdaje się w momencie, kiedy przy okazji zwiększa się wpływy do budżetu państwa na brakujące pieniądze na obietnice wyborcze.
Ale mam pytanie do pana ministra, bo cały czas nie usłyszeliśmy odpowiedzi. Czy powiedział pan już wszystkim kupcom na targowiskach, taksówkarzom, szewcom, fryzjerkom i innym rzemieślnikom, którzy codziennie pracują na swoje wynagrodzenie, że właśnie podwyższacie im państwo koszty pracy, że podwyższacie im koszty pracy o mniej więcej 10%? Dziś osoba samozatrudniająca się, której zyski miesięczne wynoszą 2 tys. zł, połowę tej kwoty oddaje państwu na świadczenia do ZUS-u, na podatki. I dzisiaj zwiększamy im to jeszcze bardziej. Szczytem hipokryzji jest obiecywać w kampanii obniżanie kosztów pracy, a pierwszą ustawą w tym zakresie podwyższać je.
Musicie państwo mieć świadomość, że doprowadzacie właśnie do tego, że kolejne 2 mln Polaków opuszczą nasz kraj. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Ja mam pytanie do wnioskodawców, którzy są przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości. Czy będziecie państwo mieli również cywilną odwagę, aby właśnie do Amber Gold dołożyć drugą nogę i wyjaśnić, co przez lata działo się w sektorze SKOK?
Amber Gold to 800 mln zł, a SKOK to już dziś wypłacone z BFG 4 mld zł. Trzeba powiedzieć wprost, że będzie tego więcej, nie wspominając o udziałach, które potracili nasi obywatele, mieszkańcy Polski, którzy zaciągali kredyty. Dziś muszą spłacać kredyty, a potracili udziały w tych SKOK-ach. Na 43 kasy 36 objętych jest dzisiaj obowiązkiem wdrożenia...
...programów naprawczych. Tylko dziesięć wdrożyło, a tak naprawdę tylko w pięciu przebiegają one zgodnie z planem. To jest największa afera finansowa w naszym kraju.
Będzie wniosek, tę aferę także
trzeba wyjaśnić, jak każdą aferę, wskutek której Skarb Państwa i Polacy potracili swoje pieniądze. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Posłowie Prawa i Sprawiedliwości! Ja mam takie pytanie: Czy państwo możecie zacząć uczyć się na swoich własnych błędach?
Bo ja rozumiem, że niekoniecznie ludzie lubią się uczyć na cudzych błędach, ale na swoich w końcu powinno się udać. Wprowadziliście państwo podatek bankowy w branży o dużo wyższej rentowności, okłamując Polaków, że nie będą tego podatku płacili, bo zapłacą go banki. Dzisiaj wiemy, że ten podatek w całości został przeniesiony na Polaków.
Dzisiaj wprowadzacie kolejny podatek w branży o dużo niższej rentowności, bo tym z państwa, którzy nie śledzą pewnych statystyk, a może są nieświadomi, powiem, że branża detaliczna to jest mniej więcej średnia rentowność netto na poziomie 1,8%, a wprowadzamy dzisiaj podatek wynoszący od 0,8% do 1,4% w tej progresji. Miał być podatek od hipermarketów, a wyszedł nam podatek od sprzedaży, gdzie dodatkowo zapłacimy podatek od paliw, od gastronomii
, bo ta kawa wypijana na stacji paliw też będzie nim, panie ministrze, objęta.
To nie są te wielkie zachodnie hipermarkety, które mieliście opodatkować. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie i Panowie Posłowie! Cieszę się bardzo, że to, co mówiłam od początku prac nad tą ustawą, w końcu dotarło do pana ministra i do pana posła Abramowicza. Jak to było? Duże hipermarkety brylują producentów, stawiając ich pod ścianą. Otóż to. Dlatego mówię to od początku, że tego podatku nie zapłacą hipermarkety, jak to wmawiacie państwo Polakom, tylko tak jak panowie tutaj potwierdziliście, zapłacą to producenci, na których ten podatek będzie przeniesiony, bo już dziś sieci dzwonią do polskich producentów, którzy produkują z polskich produktów pochodzących z polskiej wsi i dyskutują o tym, jak rozłożyć ten podatek w całym świecie handlu. Niestety takie argumenty do państwa nie docierają, chociaż świetnie, jak widać, zdajecie sobie z tego sprawę.
A więc pytanie: Czy kiedyś przełożycie taką wiedzę również na projekty ustaw, które tworzycie? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Niestety muszę pana zasmucić, bo nie zrozumiał pan w ogóle tego, co powiedziałam, a już w ogóle konsekwencji...
...tego, co robicie. Dla pana wiedzy: są producenci, którzy od dużych sieci hipermarketów są uzależnieni, sprzedając tam 80-90% swojej produkcji. Kryzys, który mieliśmy w latach 2007-2008, który bardzo mocno dotknął, to świetny przykład, branżę budowlaną, pokazał, że producenci, usługobiorcy są w stanie pracować dużo poniżej swoich kosztów wytworzenia, ratując się przed całkowitą utratą obrotów.
I dziś, wprowadzając taki podatek, stawiacie producentów, którzy produkują do sieci, przed wyborem: albo utracą 80% swoich obrotów, swojej sprzedaży, albo podzielą się z siecią kosztami tego podatku. Jeżeli pan tak podstawowych prawideł gospodarki rynkowej nie rozumie, to przepraszam, ale proponuję przerzucić się na inny rodzaj ustaw. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Kończymy prace nad tym nowym podatkiem. Wiele już słów padło i o klientach, i o dostawcach, o tym, że ten podatek miał inny być, i o tym, że miał dać dużo więcej pieniędzy do budżetu w tym roku, a dużo rzeczy po drodze różni się od tego, co pierwotnie państwo mówiliście.
Na koniec mam jedno pytanie do pani premier. Czy to prawda, że w historii Polski żaden rząd w ciągu pierwszych 8 miesięcy swojego rządzenia...
...nie wprowadził tak wielu podatków jak rząd Prawa i Sprawiedliwości? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Posłowie! Jak 2 miesiące temu mówiłam, że ta ustawa, nad którą wtedy głosowaliśmy, będzie blokadą inwestycyjną kraju, to nikt mi nie wierzył. Do dziś mi pan minister nie wierzy, jak wczoraj słyszałam.
A jednak wiemy, że dziś tysiące osób nie mogą wybudować swojego domu, rolnicy nie mogą zrealizować inwestycji, i wszystko dlatego, że mamy w ustawie parę felernych zapisów i dużo nieścisłości wynikających z tego, iż małe działki
miały być wyłączone, a nie były, bo w Polsce tworzymy prawo niespójne, a potem trzeba je systematycznie poprawiać. Ale dobrze, że panowie ministrowie potrafią przyznać się do winy, do błędu, zrobić krok wstecz. Ja myślę, że do tej ustawy będziemy jeszcze wielokrotnie wracać, bo ona zawiera jeszcze bardzo dużo błędów, felerów, które trzeba będzie prostować, bo będzie to dotykać mieszkańców naszego kraju.
Natomiast mam pytanie, czy jest szansa, że kiedyś panowie dojrzeją do tego, żeby zmienić definicję nieruchomości rolnej w Polsce i wyłączyć z tych rygorystycznych obostrzeń siedliska, bo o to również wyborcy masowo pytają. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pan poseł Jarosław Kaczyński na ostatniej konwencji...
...Prawa i Sprawiedliwości powiedział jasno...
Rządy Prawa i Sprawiedliwości będą przeciwieństwem rządów prawa.
Panie pośle...
Dzisiaj pan marszałek i państwo posłowie udowadniacie Polsce, że to nie było żadne przejęzyczenie. Dziś w Polsce definitywnie skończą się rządy prawa. Łamiecie prawo, łamiecie konstytucję, łamiecie regulamin, nad którym dziś pracujemy, od dawna, a dziś skończymy z trójpodziałem władzy.
Pani poseł...
Dlaczego usiłują państwo wprowadzić do porządku prawnego niezgodne z trójpodziałem władzy...
...uprawnienie prezydenta do wkraczania w działalność orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego?
Jeżeli pan poseł nie szanuje konstytucji, to pan poseł również nie będzie szanował regulaminu, nad którym chcecie
dzisiaj pracować.
Panie Marszałku! Pani Minister! Mam jeszcze jedno pytanie: Czy powiedzieliście państwo wszystkim kupcom na targowiskach, fryzjerkom, taksówkarzom i innym ciężko pracującym codziennie rzemieślnikom, że właśnie podnosicie im koszty pracy? Nie ma większej hipokryzji, niż w kampanii wyborczej obiecywać, że będziecie państwo obniżać koszty pracy, a jedną z pierwszych ustaw je po prostu podwyższyć. Ci ludzie z 2 tys. zł zarobionych co miesiąc 1 tys. zł oddają państwu. Dziś przez państwa ruchy będą oddawać kolejne 50, 100 zł właśnie państwu, pomniejszając swoje dochody.
Pani minister powiedziała, że średni dochód osób...
Pani poseł, proszę odnieść się do poprawki.
...które pracują na umowach czasowych, to 1600 zł. Średni dochód osób...
...które samozatrudniają się, często nie przekracza 1 tys. zł.
Pani poseł, proszę odnieść się do poprawki.
Tym osobom dzisiaj państwo zabieracie kolejne złotówki.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Pan prezes Jarosław Kaczyński na ostatnim kongresie Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że rządy PiS będą przeciwieństwem rządów prawa. W ostatnich dniach udowadniacie państwo, że to nie było przejęzyczenie. Zabijacie dziś trójpodział władzy, a w weekend będziecie kłamać międzynarodowej opinii publicznej, że doprowadziliście w Polsce do kompromisu. A czy to jest droga do kompromisu - to, jak wyglądały prace w komisji czy wczorajsze obrady pod koniec dnia? Gdzie jest granica wstydu, panie prezesie?
I pytanie, o które zawsze tak prosi...
Pani poseł, proszę o pytanie.
...pan marszałek. Czy prawdą jest, że ustęp, który skreśla ta poprawka, nadaje kolejne niezgodne z konstytucją uprawnienia panu prezydentowi, który ostatnio występuje raczej w roli urzędnika partyjnego Prawa i Sprawiedliwości, a nie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Goście! Oceniamy dzisiaj wykonanie budżetu za rok ubiegły, oceniając tak naprawdę dwa rządy. Dochody budżetu państwa w roku 2015 zostały zrealizowane w wysokości, jak już tutaj padało, 289 mld zł i były wyższe o 0,8%, ale w stosunku do znowelizowanej ustawy budżetowej.
W porównaniu z pierwotnym planem budżetu po stronie dochodów nie wykonano, zabrakło ponad 8 mld zł, co stanowi 2,7%. Zabrakło m.in. przesuniętych na rok bieżący wpływów z aukcji częstotliwości LTE, pozycji, którą nowy rząd wsparł realizację własnych obietnic wyborczych, choć powinna ona tak naprawdę zmniejszyć deficyt budżetowy w roku ubiegłym. To pierwszy z dowodów na to, że Prawo i Sprawiedliwość będzie stawiać wartość realizowanych własnych obietnic wyborczych nad rozsądek i dobro finansów publicznych. Dziś mamy kolejny tego przykład w dyskusji publicznej o obniżaniu wieku emerytalnego. Mam wrażenie, że niestety po raz kolejny dojdziemy do takich samych rezultatów.
Nie zrealizowano również zakładanych przychodów z VAT, było to już tutaj mówione, co zaczyna być poważnym i powtarzającym się w Polsce problemem. Dochody z podatku od towarów i usług były niższe od dochodów uzyskanych z tego tytułu rok wcześniej o blisko 1%. To bardzo dużo, bo to już jest ponad 1 mld zł spadku w stosunku do wpływów z roku wcześniejszego. Wpływy z VAT były też niższe od pierwotnie zaplanowanych i to aż o 11,5 mld zł, czyli 8,5%. Ten plan nie był tak mocno przeszacowany, po prostu jego wykonanie było bardzo marne. Poniżej pierwotnego planu wykonano również dochody z podatku akcyzowego.
Mamy najniższą w Europie efektywność administracji podatkowej i najwyższy wskaźnik kosztów tej administracji w relacji do wpływów podatkowych. Oznacza to, że pobór złotówki podatku w Polsce kosztuje najwięcej ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Musimy koniecznie zwiększyć efektywność administracji podatkowej, a nie mnożyć jej koszty i doprowadzać do rozrastania. Dziś mam wrażenie, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ma spójnej wizji - i trochę drepcze w miejscu - jak ten problem rozwiązać, mimo że w kampanii wyborczej zapewniali swoich wyborców, że mają konkretne rozwiązania.
Pogarsza się efektywność państwa w ściąganiu naliczonych podatków. Zaległości podatkowe za rok ubiegły to 17,6 mld zł, co stanowi 6% zrealizowanych dochodów budżetowych. Obniżyła się ściągalność przez urzędy skarbowe wpływów bieżących oraz zaległości podatkowych z lat ubiegłych. Pogorszenie ściągalności podatków to następstwo wzrostu oszustw podatkowych i nieudolności państwa w ściganiu przestępców podatkowych, w egzekwowaniu wymierzonych kar. Niepokoi bardzo sytuacja, że wydatki budżetu rosną zdecydowanie szybciej niż dochody. Taka sytuacja nie poprawi kondycji finansów publicznych, a w dłuższej perspektywie grozi katastrofą. Wydatki rosły szybciej, mimo że domniemywamy, że rząd PiS wstrzymywał na koniec roku istotne wydatki, by, przenosząc część dochodów na ten rok, utrzymać deficyt w ryzach.
Nie zrealizowano pierwotnie zakładanych wpływów z VAT i akcyzy, mimo że w całym 2015 r. PKB zwiększyło się realnie o 3,6%, czyli o 2% więcej niż prognozowano. Warto też podkreślić, że głównym czynnikiem wzrostu był popyt krajowy, ale jego dynamika była niższa niż rok wcześniej. Niższe tempo wzrostu popytu to w głównej mierze efekt spowolnienia tempa wzrostu inwestycji. Tempo to spowolniło o blisko połowę w stosunku do roku 2014. Co najgorsze, dalszy spadek tempa inwestycji towarzyszy nam również od początku tego roku.
Na wskaźnikach zaważyły inwestycje w sektorze publicznym. Rząd błądzi we mgle, nie ma pomysłu, jak pobudzać inwestycje, gdy skończy się paliwo w postaci środków z Unii Europejskiej. Jedyny plus jest tu taki, że skala inwestycji zwiększała się szybciej niż PKB. Sprzyjała temu wysoka konkurencyjność polskich przedsiębiorstw, ich stabilna sytuacja finansowa oraz niskie oprocentowanie kredytów. Nie ma się co cieszyć. Wszystko to w ostatnich miesiącach legło w gruzach. Dziś poczuciem braku stabilności i bezpieczeństwa PiS zniechęca do inwestowania w Polsce.
Dalszemu pogorszeniu uległa kondycja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, co zauważa też Najwyższa Izba Kontroli. Pomimo wyższej o blisko 12 mld zł dotacji z budżetu państwa w kasie FUS zabrakło pieniędzy. Dotacja dla FUS z budżetu państwa w 2015 r. wyniosła już 42 mld zł, a i to okazało się za mało. Minister finansów dla zapewnienia płynności ZUS udzielił zakładowi dodatkowej pożyczki w wysokości 8,6 mld zł. Łączna kwota zobowiązań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu otrzymanych pożyczek wyniosła na koniec ubiegłego roku już 45,3 mld. Wobec braku perspektywy zwrotu tej kwoty środki pożyczone ZUS powinny być ujęte w wydatkach, a nie tylko w rozchodach budżetu państwa, i tym samym powiększyć deficyt budżetowy. Dziś rząd postępuje niezgodnie z podstawowymi zasadami rachunkowości i udaje, że to zwrotna pożyczka. Przesuwa ostateczny termin jej spłaty o rok i księguje w należnościach. Gdyby zaś kwota tej pożyczki tylko z roku 2015 została wpisana w wydatki, zwiększyłaby deficyt, który ostatecznie w relacji do PKB wzrósłby do 3%, a więc do granicy nas obowiązującej.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości kopiuje złe praktyki po swoich poprzednikach i bawi się w złego księgowego. W tej sytuacji klub Nowoczesna nie może głosować za udzieleniem absolutorium za wykonanie budżetu za rok poprzedni. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Skandaliczne są nieprawidłowości, jakie wykryto w trakcie prac nad audytem NIK w Instytucie Ochrony Środowiska. Według raportu NIK dyrektor tej placówki zawarła z instytutem 41 umów na kwotę ponad 3 mln zł za sporządzenie opinii i ocen dotyczących oddziaływania nawozów oraz innych substancji na środowisko. Dyrektor jako autor zamawianych opinii zawierała umowy w zasadzie z samą sobą, tyle że przy udziale pośrednika, czyli upoważnionych przez siebie pełnomocników. Okazało się, że instytut nie był kontrolowany przez NIK wiele lat, co jest sytuacją niedopuszczalną i wymagającą zmiany. W związku z tym moje pytanie: Co rząd zamierza z tym faktem zrobić? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie i Panowie Posłowie! Z całego badania wykonania budżetu wynikała m.in. jedna rzecz, a mianowicie pogarszająca się sytuacja FUS. Mamy zapowiedzi, że rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie działał na rzecz dalszego pogarszania się tej sytuacji, czyli przywrócenia poprzedniej wersji i obniżenia wieku emerytalnego. Dotacja dla FUS z budżetu państwa w 2015 r. wyniosła już 42 mld zł, a i to okazało się za mało. Minister finansów dla zapewnienia płynności ZUS udzielił mu dodatkowej pożyczki w wysokości 8,6 mld zł, która powinna tak naprawdę zasilić budżet państwa z przeznaczeniem na deficyt w zeszłym roku. Łączna zaległość zakładu to już 45,3 mld zł. Pytanie: Dlaczego rząd nie prowadzi, podobnie jak jego poprzednicy, rzetelnej księgowości i nie pokazuje
faktycznego stanu finansów państwa i faktycznej wielkości deficytu? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Prawda jest taka, że Europa Zachodnia wycofuje się z rozbudowanych programów socjalnych z powodu odpowiedzialności i tego, co czeka nas w przyszłości, jeżeli chodzi o starzejące się społeczeństwo w Europie. Wczoraj rząd Francji wydłużył czas pracy tygodniowy, dzienny, właśnie walcząc...
...pomimo protestów społecznych.
Proszę mi nie przeszkadzać, panie pośle, skoro pan marszałek pilnuje czasu.
Rządzenie nie polega na sianiu populizmu, rządzenie polega na odpowiedzialności nie tylko za te, ale również za przyszłe pokolenia. Według wyliczeń Biura Analiz Sejmowych reforma, którą teraz państwo chcecie wdrożyć, będzie kosztowała prawie 1,5 bln do 2060 r. Czy zatem narażanie budżetu państwa - to są wyliczenia Biura Analiz Sejmowych - na tak kosztowny projekt jest odpowiedzialnym rządzeniem?
Pan minister dzisiaj nam powiedział, z czego to sfinansujecie: z dotacji z budżetu państwa, z pożyczek i kredytów bankowych, z ZUS-u. Dzisiaj o tym mówiliśmy przy okazji budżetu i wczoraj, w trakcie debaty nad budżetem w zeszłym roku. ZUS nie jest w stanie oddawać tych kredytów. To jest tylko i wyłącznie omijanie deficytu. I tak, panie ministrze, będziecie księgować, będziecie omijać deficyt, a będzie dziura w ZUS-ie. Powiedział pan minister, że weźmiecie z rezerwy demograficznej i z OFE. Środki z OFE miały pójść na zmniejszenie długu publicznego, a nie na realizację waszych obietnic wyborczych. Słyszałam też, że według waszego planu miały pobudzać inwestycje w Polsce i wspierać plany tego typu, a nie realizację waszej reformy dotyczącej obniżenia wieku emerytalnego. Mówicie, że sfinansujecie to z uszczelnienia systemu podatkowego. Pieniądze najpierw trzeba mieć, panie ministrze. Wy z uszczelnienia chcecie sfinansować już 500+, obniżkę wieku emerytalnego
, wyższą kwotę wolną, podwyżki dla kadry rządowej. No, szanowni państwo, to ile z tego...
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Od początku wystąpienia choroby ASF w Polsce mamy 109 przypadków ASF u dzików i 18 ognisk u świń, z czego, co już tutaj padło, 14 pojawiło się w ostatnim okresie, okresie wakacyjnym. To jasno pokazuje, że sytuacja wymknęła się niestety naszym rządzącym spod kontroli. Za rozprzestrzenianie się choroby odpowiada obecny rząd i jego polityka. Nikt inny jak właśnie Prawo i Sprawiedliwość i minister Jurgiel wmawiali polskim rolnikom w trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej, że polityka względem ASF jest zbyt restrykcyjna i trzeba ją poluzować. Dziś mamy, szanowni państwo, tego efekty. Pytanie podstawowe zatem, jakie trzeba dziś zadać, dotyczy tego, czy chcemy dalej prowadzić polskie rolnictwo właśnie w taki populistyczny sposób, czy wziąć odpowiedzialność za to, że mleko się rozlało i chcieć je posprzątać. To prawda, że poprzedni rząd nie zabił, że tak powiem, problemu w zarodku, nie zgasił tego problemu w zarodku, ale obecny rząd swoją nieodpowiedzialnością niestety dolał oliwy do ognia.
Niestety prawdą jest, że przedstawione dziś rozwiązanie, choć klub Nowoczesna będzie je popierać, nie rozwiąże nam problemu. Naszym zdaniem ustawa zaproponowana dziś przez Prawo i Sprawiedliwość to kropla w morzu potrzeb i kompletnie nie rozwiązuje problemu. Jeżeli dziś pan minister mówi, że będą kolejne ustawy, to ja przepraszam, ale w momencie, w którym jesteśmy dziś, powinniśmy mieć szereg gotowych ustaw i kompleksowo rozwiązany problem.
Czego oczekujemy od rządu? Trzeba podjąć radykalne kroki, nie patrząc na to, czy straci się parę głosów na wsi, czy nie. Niestety, szanowni państwo, ale doświadczenia innych krajów pokazują jasno, że tylko kompleksowe, radykalne i szybkie działanie rozwiązało problem. W innych przypadkach doszło do tego, że dziś produkcja trzody chlewnej w danym kraju po prostu nie istnieje. Do tego może doprowadzić nieodpowiedzialna polityka rządu.
Należy przeprowadzić masowy odstrzał dzików poprzez organizowanie polowań zbiorowych na terenach zagrożonych i objętych ograniczeniami. Świnie powinny być poddane ubojowi jak najbliżej miejsca, w którym są hodowane. Mówimy oczywiście o obszarze w pobliżu ognisk choroby. Rekompensatę powinni uzyskać rolnicy, a niska cena absolutnie nie może być zachętą do skupowania świń i ich dalszego przetwarzania. Musimy wprowadzić trwałe oznakowanie świń. Najlepszą metodą jest kolczykowanie, które sprawdziło się w Danii, Holandii czy Wielkiej Brytanii.
Niestety, nawet jeżeli to będzie trochę kosztowało, trzeba to wprowadzić, żeby monitorować także ruch zwierząt. Bez tego nie zapanujemy, szanowni państwo, nad dalszym rozprzestrzenianiem się wirusa.
Trzeba egzekwować od rolników prawdziwą izolację gospodarstw poprzez stosowanie mat przed wjazdem, które zapewnią dezynfekcję. Dziś wiemy niestety, co pokazują kontrole, co też jest schowane pod dywan, że jest to fikcja. W tej chwili jest także konieczna szybka edukacja rolników. Ostatnie przypadki były np. efektem użycia do podściółki dla świń słomy przez zimę składowanej pod lasem, na której zimowały dziki. Sytuacja, która nie powinna mieć miejsca.
Martwi też fakt, że w obliczu rozprzestrzeniającego się ASF PiS chce reformować inspekcję weterynaryjną i ma temu niestety towarzyszyć obniżanie kompetencji zarządzających. Mam wrażenie, że po raz kolejny niestety nie chodzi o żadną reformę inspekcji weterynaryjnej, która usprawni działanie tej służby, ale po prostu o wymianę legitymacji partyjnej i obsadzenie stołków przez swoich kolegów. Robienie takich ruchów dziś, kiedy mamy taki problem z ASF w Polsce, to jest kompletna nieodpowiedzialność ze strony rządzących.
Szanowni państwo, ASF to nie tylko problem rolników ze wschodniej Polski. To problem całego sektora produkującego w Polsce żywność z użyciem mięsa wieprzowego. W przypadku nałożenia na Polskę zakazu eksportu zakaz będzie, jak dobrze państwo wiecie, obowiązywać wszystkie wyroby zawierające w swym składzie mięso wieprzowe, nie tylko półtusze. Jak wszyscy producenci zaczną upychać swoje produkty na rynku krajowym, cena drastycznie spadnie i rolnicy stracą jeszcze więcej. I to państwo za swoją nieodpowiedzialną politykę będziecie odpowiadać. To państwo będziecie się tłumaczyć przed rolnikami, dlaczego tak się stało. Nieodpowiedzialna polityka ministra Jurgiela może więc zabić kolejny sektor gospodarki rolnej w naszym kraju, a na to polskiej wsi nie stać, szanowni państwo.
A więc, panie ministrze, prosimy o konkretne i kompleksowe rozwiązania, a nie kroplę w morzu potrzeb. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mamy bardzo istotny problem z ASF-em w Polsce. Poprzedni rząd nie zdusił problemów w zarodku, obecny rząd dolał oliwy do ognia.
Tak, panie ministrze, nie kto inny jak pan i Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej przekonywaliście Polaków, że prawo i regulacje dotyczące ASF-u są zbyt restrykcyjne i trzeba je poluzować. I dziś mamy niestety tego efekty.
Ale ASF - trzeba powiedzieć to głośno - to nie jest problem tylko rolników ze wschodniej Polski. To problem całego sektora produkującego w Polsce żywność z udziałem mięsa wieprzowego. W przypadku nałożenia na Polskę zakazu eksportu zakaz będzie obowiązywać wszystkie wyroby zawierające w swym składzie mięso wieprzowe. To może zabić istotny sektor gospodarki rolnej w naszym kraju, na co polskiej wsi nie stać.
Mam zatem pytanie. To, co dziś pan minister zaproponował, to kropla w morzu potrzeb. Kiedy i czy rząd szybko planuje przedstawić kompleksowe rozwiązania, jak zamierza opanować ASF w Polsce? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Polski handel to nie tylko znienawidzone przez PiS międzynarodowe sieci handlowe. Polski handel to 20% PKB i 2 mln pracowników. Polski handel to także producenci i przetwórcy, którzy każdego dnia dostarczają świeżą żywność do polskich domów. I to właśnie o tę ostatnią grupę boję się dziś najbardziej. Stworzyliście państwo ustawę, która ma im pomóc. Efekt, moim zdaniem, będzie odwrotny do zamierzonego.
Warto jeszcze raz powiedzieć, o czym mowa. Ustawa zakazuje nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej nabywcy względem dostawcy i odwrotnie. Mowa o takich praktykach jak narzucanie wzorów umów i jednostronne ich zrywanie, wymuszanie poziomu cen zakupów czy wydłużanie terminów płatności za dostawy. Jak czytamy w uzasadnieniu, praktyki te zagrażają bezpieczeństwu żywności, gdyż presja ceny może spowodować ograniczenie produkcji lub całkowite jej zaniechanie. Będzie też wpływać na gorszą jakość produktów, bo jak już wspomniano, surowce dobrej jakości będą zastępowane gorszymi, a producenci nie będą inwestować w nowe technologie.
Szanowni Państwo! To nikt inny jak właśnie PiS sprowadził na dostawców nowe kłopoty. Uprzedzaliśmy, że podatek handlowy tylko pogorszy sytuację w branży. Uprzedzaliśmy, że zostanie on przerzucony na dostawców, czyli między innymi producentów polskiej żywności, i tak często pracujących przy minimalnych marżach. Dziś wiemy, że tak się stało. Wiele sieci handlowych negocjuje ceny z dostawcami produktów, by znaleźć oszczędności na pokrycie tego podatku. Niektóre z nich wystosowały nawet do swoich dostawców oficjalne pisma, w których proszą o ekstrarabaty. Mleko się rozlało, a państwo - zamiast uderzyć się w piersi, przyznać do błędu i zrobić solidne konsultacje, na bazie których można by przygotować solidną ustawę, która faktycznie poprawiłaby sytuację w branży - przygotowaliście kolejny bubel, nieudaną ustawę, która pogorszy tylko sytuację, a nie poprawi.
To prawda, że problem istnieje i odbiorcy często dziś grają z pozycji siły. Mamy opłaty półkowe, dodatkowe koszty gazetek, walkę o wspomniane rabaty. Niestety tak opresyjna ustawa będzie zachęcać do szukania obejścia każdą możliwą drogą. Ale oczywiście argumenty, które są podnoszone przez różne osoby ze środowiska, do państwa nie docierają. Chcecie nasyłać na handlowców policję w postaci Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nakładając na podmioty gospodarcze i ich pracowników drastyczne sankcje finansowe - sankcje finansowe, które będą grozić pracownikom działających w Polsce sieci, którzy mogą działać i podejmować pewne działania nawet w sposób nieumyślny, bo o tym mówi ustawa, o czym tutaj nikt nie wspomniał.
Te przepisy zachęcą sieci do robienia zakupów u pośredników zarejestrowanych poza granicami kraju, a co gorsza, może nawet u zagranicznych producentów i przetwórców. I zamiast skracać łańcuch dostaw, będziemy go tak naprawdę wydłużać. Sieci mogą też drastycznie ograniczyć listę dostawców, wybierając tych najbardziej lojalnych. Pozostali będą wtedy zmuszeni korzystać z pośredników albo szukać nowych rynków zbytu. W rezultacie na rynku pozostaną najsilniejsze podmioty, które wzmocnią swoją pozycję, a mali, drobni dostawcy przestaną w ogóle produkować. Taka sytuacja nie służy ani konkurencji, ani konsumentom.
Dlatego w imieniu klubu Nowoczesna jestem zmuszona wnieść o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu i wezwać ministerstwo do przeprowadzenia solidnych konsultacji i przygotowania ustawy, która w praktyce faktycznie poprawi, a nie pogorszy sytuację w branży. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie Pośle! Ja mogę pana zapewnić, że klub Nowoczesna zawsze działa w imieniu swoich wyborców.
Mogę pana zapewnić, że moja troska jest właśnie o te grupy dostawców, o które państwo chcecie zadbać. Do całej debaty wkrada się dosyć duże przekłamanie, że chcecie państwo, że tak powiem, zadbać o dobro rolników, z których zdecydowana większość nawet wielkością obrotów bezpośrednio w kontaktach z sieciami handlowymi nie przekracza tego wspomnianego wolumenu. W dodatku jeszcze, tak jak powiedziałam, może zdarzyć się tak, jak zdarzało się już nie raz w przypadku przygotowywanych przez państwa ustaw, że niestety nie tylko nie osiągnięcie zamierzonego celu, ale grupa odbiorców, którym ta ustawa ma pomóc, zostanie przez tę ustawę poszkodowana. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panowie Ministrowie! Panie Posłanki i Panowie Posłowie! Prawo i Sprawiedliwość faktycznie szło do wyborów z gotowym programem dla wsi. Tak jak pan minister wspomniał, strategia rozwoju gospodarczego, w tym rolnictwa, została przyjęta przez Prawo i Sprawiedliwość na konwencji już w 2014 r. Tymczasem dziś, już za chwilę prawie po roku rządzenia, wciąż nie mamy konkretnych propozycji, konkretnych rozwiązań dotyczących podstawowych problemów, które mamy teraz na polskiej wsi, i co gorsza, nie ma też żadnych zobowiązań, kiedy takie programy, strategie otrzymamy. Mowa tutaj chociażby o tym wszystkim, co w ostatnim roku, w ostatnich 12 miesiącach spotkało polskich rolników. Po raz pierwszy został przekroczony ustawowy termin wypłaty dopłat bezpośrednich. To nie może się zdarzać, że rolnicy muszą zaciągać dodatkowe kredyty, by rozpocząć nowy sezon prac na polach. Ja rozumiem, że to może był problem systemowy, ale jest pytanie, czy on będzie się powielał, czy ministerstwo zdąży go rozwiązać do następnego roku.
Potrzebujemy pilnej poprawy na podstawowych rynkach rolnych. I nie widzę tutaj żadnej strategii chociażby dla rynku mleka, owoców. Trzeba też... Obiecaliście państwo w kampanii wyborczej rolnikom, że wyrównacie dopłaty w stosunku do dopłat rolników z Unii Europejskiej. Miło by też było usłyszeć, jaki dajemy sobie termin, do którego obietnica wyborcza zostanie spełniona, jak przebiegają prace, rozmowy z przedstawicielami Unii Europejskiej i na jakich zasadach miałoby się to odbywać. Mówiliście też państwo dużo o tym, że trzeba zwiększać średnią wielkość gospodarstw, podciągać te gospodarstwa najmniejsze, by
jak najwięcej z tego sektora gospodarstw socjalnych przechodziło...
Dziękuję.
Pani poseł Urszula Pasławska, klub Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Bardzo proszę.
...do gospodarstw towarowych. Również czy jest jakaś gotowa strategia prac nad...
Jest jeszcze wiele pytań, ale niestety czas się skończył.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Administracja skarbowa w Polsce bezwzględnie wymaga reformy - jest dysfunkcyjna, rozproszona, faktycznie panuje w niej bałagan kompetencyjny, nie ma jednolitego systemu informatycznego, a do tego mamy bardzo skomplikowane prawo podatkowe. To wszystko prowadzi do rozbieżności w interpretacji prawa.
Widziałam sytuację, w której różne komórki w zupełnie odrębny sposób interpretowały pewne kwestie dotyczące przedsiębiorców. Interpretacje te nie miały ze sobą nic wspólnego. To jest rzecz niedopuszczalna, to wszystko prowadzi do powolnych postępowań administracyjnych, a w efekcie tak naprawdę do braku efektywności tych służb. Mamy najmniej wydajną administrację podatkową w Unii Europejskiej, co oznacza, że ze złotówki wprowadzonej do systemu mamy najmniejszy pobór. Ale nie rozwiążemy, szanowni państwo, tych problemów, nasyłając na przedsiębiorców policję skarbową. Ta ustawa, która dziś została przedłożona Sejmowi, tak naprawdę nic nie zmieni.
Przy obsadzaniu stanowisk kierowniczych Krajowej Administracji Skarbowej ma być brana pod uwagę przede wszystkim skuteczność w zapobieganiu wyłudzeniom VAT. Wskazówki takie, dosyć jasne i wyraźne, znalazły się w okólniku wysłanym przez Ministerstwo Finansów do dyrektorów i naczelników administracji podatkowej, skarbowej i celnej już w kwietniu tego roku. Czy to oznacza, że PiS chce nasłać na przedsiębiorców psy gończe, które będą chciały pokazać swoją skuteczność za wszelką cenę? Czy chcecie państwo zorganizować przysłowiowy wyścig szczurów w służbach tylko po to, żeby zrealizować zapisane efekty uszczelnienia w systemie budżetowym?
Szanowni Państwo! Tak się dzieje, jak wprowadza się do budżetu nierealne cele w zakresie uszczelniania systemu podatkowego, a później zastanawia się, jak pozyskać pieniądze. Z drugiej strony tak naprawdę trudno znaleźć w tym projekcie przepisy przyjazne przedsiębiorcom, wsparcie dla podatnika w realizacji obowiązków podatkowych. Mamy za to nieefektywną kontrolę sądu nad działalnością operacyjną kas przy bardzo dużej inwigilacji obywateli.
Szanowni Państwo! Łączenia służb, które mają różne cele, mają na celu realizację różnych zadań, kompletnie nie popiera klub Nowoczesna. Próbując poprawić jakość współpracy tych służb, objąć je systemem informatycznym, nie trzeba sięgać po tak radykalne rozwiązania. Nowoczesna popiera odrębność zawodową
Służby Celnej i reformowanie tej grupy w ramach odrębnej jednostki.
Szanowni Państwo! Już kończąc, powiem, że mamy zwalczać nadużycia finansowe, a państwo zastosowaliście w tej ustawie środki jak w ustawie antyterrorystycznej. To zbyt daleko idąca ingerencja w prawa i wolności obywateli. W związku z czym w imieniu klubu Nowoczesna wnoszę o bezwzględne odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Tak jak już mówiłam, w tej ustawie trudno znaleźć przepisy przyjazne przedsiębiorcom. Nie mamy tam nic, co można by było uznać za wsparcie i potraktowanie naszych obywateli jako podatników, a nie przestępców, i w zamian za to mamy brak możliwości odwołania się od decyzji kontrolujących do organu wyższego szczebla. I, panie ministrze, skąd taki pomysł, aby kontrolujący sami weryfikowali swoje decyzje?
Mamy też nieefektywną kontrolę sądu nad działaniami operacyjnymi KAS. Sąd ma jedynie prawo do zapoznania się z materiałami uzasadniającymi udostępnianie danych dotyczących obywateli, a przypomnijmy, że ta ustawa przewiduje pełną inwigilację obywateli podobną do takiej inwigilacji, jaka wcześniej została uwzględniona w ustawie antyterrorystycznej. Więc też moje pytanie brzmi: Czemu tak naprawdę ma to służyć? Czego państwo się boicie, że z jednej strony likwidujecie tak naprawdę podatnikowi realną możliwość odwołania się do organu wyższego szczebla od decyzji w ramach tzw. twardej kontroli podatkowej, a z drugiej strony likwidujecie też rzeczywistą i realną kontrolę sądu nad tym, co będzie się działo w ramach działalności operacyjnej KAS, nad pełną inwigilacją obywateli, nad dostępnością danych dotyczących poufności bankowej, sfery prywatnej i zawodowej przedsiębiorcy?
Stawiam kluczowe pytanie: Dlaczego państwo, zamiast przygotować ustawę, która miałaby rozwiązywać problemy podatników, uszczelniać ten proces, ale też upraszczać pewne procedury
, przygotowaliście kolejną ustawę, która ma po prostu ścigać przestępców? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Jak to jest, że od ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych doszliśmy do ustawy o zmianie ustawy o służbie cywilnej? Tylko Prawo i Sprawiedliwość w tak bezpardonowy i bezczelny sposób potrafi zawłaszczać państwo. Ta zmiana, którą dzisiaj wprowadzacie, jednoznacznie pokazuje, że kontrola w spółkach Skarbu Państwa jest tylko i wyłącznie pod publikę, że nie zamierzacie państwo zatrzymać się w zawłaszczaniu państwa i obsadzaniu swoimi ludźmi kolejnych stanowisk. Tym razem przy ustawie, która ma zwalczać ASF w Polsce, ma pomóc rolnikom w walce właśnie z tym wirusem, z tą chorobą, dochodzimy do sytuacji, w której chcecie zmienić sposób zatrudniania powiatowych lekarzy weterynarii i ich zastępców. By zwolnić powiatowego lekarza weterynarii, który nie wywiązuje się ze swoich obowiązków
, wystarczy zrobić to dyscyplinarnie, nie trzeba, szanowni państwo, zmieniać mu formy zatrudnienia na taką, która będzie dla was bardziej wygodna i która pozwoli wam...
Dziękuję, pani poseł.
...obsadzać te stanowiska swoimi kolegami partyjnymi. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Czy prawdą jest, że Prawo i Sprawiedliwość wszystkich podatników w Polsce uważa za potencjalnych przestępców? Czy prawdą jest, że w ustawie o KAS zostały wprowadzone przepisy umożliwiające inwigilację obywateli na poziomie ustawy antyterrorystycznej? Czy prawdą jest, że dodatkowo chcecie wysłać psy gończe na podatników w Polsce...
...bo jednym z kluczowych elementów, pod kątem którego będziecie dobierać przyszłą kadrę kierowniczą KAS...
...będzie skuteczność urzędników w ściąganiu podatku VAT? Czy chcecie państwo, żeby polscy urzędnicy musieli teraz brać udział w korporacyjnym wyścigu szczurów i udowadniać, kto będzie lepiej ściągał VAT, tylko i wyłącznie po to, żeby zrealizować te nierealne, wprowadzone do budżetu państwa efekty uszczelnienia podatku VAT? Tak to jest, szanowni państwo, jak najpierw wprowadzacie do budżetu cele, a potem zastanawiacie się, jak je zrealizować. Tak się nie da, szanowni państwo
, zarządzać państwem i urzędem skarbowym. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Minister! Panie i Panowie Posłowie! W przyszłorocznym budżecie nie zabezpieczono żadnych środków finansowych na reformę edukacji. Czy to zatem oznacza, że ministerstwo edukacji chce pozostawić z problemem braku tych środków szkoły i samorządy same sobie? Mówienie, że reforma jest bezkosztowa, to jest kłamstwo i pani minister dobrze o tym wie. Będzie potrzeba wielu środków, m.in. na zmianę oznaczenia szkół, wymianę pieczęci, odprawy dla nauczycieli, pracowników administracji. Będziemy potrzebowali też pieniędzy na modernizację placówek, remonty i adaptację sal.
Problem szczególnie dotknie gimnazja wiejskie czy w ogóle gminy wiejskie, gdzie zazwyczaj funkcjonowało jedno gimnazjum i obsługiwało tym samym uczniów z paru miejscowości. Co ma zrobić nauczyciel biologii, który będzie miał do dyspozycji jedną salę dydaktyczną? Ma jeździć z kościotrupem pod pachą od szkoły do szkoły? Do tego państwo chcecie doprowadzić, udając, że reforma
edukacji jest bezpłatna? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiaj rano faktycznie spotkaliśmy się jeszcze raz, żeby przedyskutować w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi temat, jak ministerstwo rolnictwa zamierza poradzić sobie z ASF-em. Spotkaliśmy się, ponieważ z Senatu spłynęła do nas poprawka zmniejszająca karę dla kół łowieckich za niewywiązywanie się z obowiązku odstrzału sanitarnego, który jest na poszczególne koła nałożony. Przypomnę, że odstrzał sanitarny jest realizowany na tych terenach, gdzie mamy problem z ASF-em, gdzie trzeba podejmować radykalne kroki, i to, co martwi mnie najbardziej, to to, że w sprawie tak ważnej poprawki, jak rząd planuje współpracować i układać prace z kołami łowieckimi, nie ma stanowiska rządu. To jest skandaliczna sytuacja, bo to rząd i ministerstwo rolnictwa dzisiaj odpowiadają i mają narzędzia, żeby zatrzymać rozwój ASF w Polsce. To pokazuje jednoznacznie, że rząd nie chce zająć stanowiska w tej sprawie, czy koła łowieckie powinny być karane i w jakiej wysokości, czy też nie powinny. To ewidentnie pokazuje, że dosyć silnie działające koło czy lobby łowieckie wśród posłów i senatorów zrobiło swoje.
Oczywiście my też nie jesteśmy zdania, że powinniśmy jakoś specjalnie się karać, ale z jednej strony płyną informacje, że ten odstrzał sanitarny jest realizowany bez problemu i w zasadzie mamy już zrealizowany duży procent, a z drugiej strony, że niektóre koła łowieckie działają bardzo solidnie, inne zaś podchodzą do tego lobbystycznie. Rozmawiałam też z przedstawicielem myśliwych, który mówi, że faktycznie odstrzał dzików czy innej dzikiej zwierzyny wcale nie jest taki prosty, że myśliwi z drugiej strony działają też hobbystycznie, lobbystycznie, robią to po pracy, często kosztem rodziny i swojego życia prywatnego. I potrafię z drugiej strony to zrozumieć. Ale ponieważ to rząd i ministerstwo rolnictwa odpowiadają za zatrzymanie ASF-u, mają narzędzia, które mogą tym kierować, to oczywiście decyzje w tej sprawie oddamy większości rządowej, a klub Nowoczesna wstrzyma się od głosowania w przypadku tej poprawki, bo to państwo będziecie ostatecznie odpowiadać za to, czy ASF w Polsce zostanie zatrzymany, czy nie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Chciałam zapytać posłów wnioskodawców, dlaczego kłamią i nie mówią o prawdziwych statystykach.
Zakaz handlu w niedziele nie uderzy w wielkie sieci handlowe, zwłaszcza spożywcze, bo w niedziele one realizują 10% obrotu...
...one faktycznie świetnie odrobią ten ubytek w inne dni tygodnia, tylko uderzy w małych i średnich polskich przedsiębiorców, którzy posiadają swoje punkty handlowe w galeriach handlowych. Oni w ten dzień realizują 30% swojego obrotu. Oni mają podpisane trudne umowy na najem i będą musieli się z nich wywiązywać, przede wszystkim oni. Wiele tu słyszeliśmy o tym, jaki to zły jest polski przedsiębiorca, ta polska... Szanowni państwo, polski przedsiębiorca od lat nie ma urlopu, ma problem, bo musi zastanawiać się każdego dnia, jak pozyskać kolejny kontrakt, jak pozyskać należne płatności, żeby mieć pieniądze na wynagrodzenia na koniec miesiąca...
...a dziś dochodzi do tego to, jak sprostać temu wszystkiemu, co wymyśli PiS.
Mam jeszcze pytanie.
Pytanie zada pan poseł...
Jak państwo chcecie zatrzymać handel internetowy?
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! No, procedujemy dzisiaj kolejną ustawę o TK, która ma unieruchamiać sędziów TK, kneblować, wprowadzać cenzurę prewencyjną ze strony Prawa i Sprawiedliwości, żeby społeczeństwo najlepiej zapomniało o tym, że Trybunał Konstytucyjny w Polsce istnieje. Mam pytanie do wnioskodawców. Jaki cel przyświeca autorowi projektu w związku z zaprezentowanym kształtem odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Czy jest to faktyczna próba wprowadzenia pseudoodpowiedzialności karnej celem ominięcia immunitetu zagwarantowanego sędziom Trybunału Konstytucyjnego w samej ustawie zasadniczej? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Ta ustawa mówi o bardzo wrażliwych danych. Tam jest mowa nie tylko o imieniu i nazwisku, o tym, ile kto ma podatku do zapłacenia, jakie płaci składki na ZUS, ale również o tym, jaki ma stopień niepełnosprawności, jakie dzieci ma poddane ubezpieczeniu w ramach swojego ubezpieczenia, są dane o współmałżonkach. I jako tako klub Nowoczesna nie neguje zasadności tej ustawy. Nie negujemy, znaczy, rozumiemy, że do wykonywania pewnych zadań urzędom potrzebna jest większa ilość danych, dobrze, jeżeli te dane będą sobie przekazywać, nie ma sensu ponosić dodatkowych kosztów związanych z pozyskiwaniem ich w jakiś bardziej zawoalowany sposób, natomiast istnieje duża potrzeba zabezpieczenia praw obywateli, danych osobowych, bo gros tych danych, o których mówi ustawa, to dane wrażliwe, które w myśl i konstytucji, i innych ustaw powinny być chronione.
Mamy zatem duży niedosyt co do jakości tej ustawy. Ustawa nie powinna być projektem poselskim. Jest to ustawa, która reguluje pewne zależności między poszczególnymi urzędami, ZUS-em i urzędami podległymi ministrowi finansów, i niestety, szanowni państwo, taka ustawa powinna przejść przez jakieś fachowe konsultacje z ekspertami i być procedowana przez rząd. Rozumiemy, że rządzącym się spieszy, ale niestety pośpiech nie może być stawiany ponad prawa obywateli, a tym bardziej ponad zapewnienie, że te dane obywateli są dobrze chronione.
Nie przedstawiono np. w ogóle opinii generalnego inspektora ochrony danych osobowych, którego przedstawiciel zresztą nie był obecny na posiedzeniu komisji, więc nie był w stanie odpowiedzieć na liczne pytania, które padały ze strony posłów, głównie właśnie na pytania, czy te dane osobowe będą dalej odpowiednio zabezpieczone, a przypominam, że jednym z zadań GIODO jest opiniowanie właśnie takich projektów ustaw.
Jakie mamy uwagi do tej ustawy? Ustawa nieprecyzyjnie określa cele, dla których możliwe będzie udostępnianie danych. Ustawa mówi jedynie o realizacji zadań ustawowych, tworzeniu analiz, prognoz i modeli prognostycznych oraz weryfikacji danych. Cele powinny być określone dużo węziej, powinniśmy się tutaj poruszać w ramach ściśle określonych celów, tak by ewentualnie nawet wstecznie możliwa była kontrola nad tym, jak ustawa działa w praktyce. Powinniśmy mieć możliwość sprawdzenia, np. kto i w jakim konkretnie celu, do wykonania jakiego konkretnego zadania pobierał dane. Dziś ustawa takiej możliwości nie daje, w ogóle tego nie podejmuje, w ogóle tego nie reguluje. Tylko mając taką kontrolę, jesteśmy w stanie stwierdzić, czy przekazywane dane są adekwatne do wykonywanych zadań przez poszczególne instytucje, i tylko wtedy jesteśmy w stanie określić, czy jest spełniony warunek, o którym mówi konstytucja, że te dane powinny być przekazywane tylko w pewnych celach, m.in w przypadku realizacji pewnych niezbędnych zadań publicznych, i czy faktycznie te przekazywane dane są niezbędne do wykonania danego zadania, czy nie jest tak, że ktoś, korzystając z faktu, że ma dostęp do danych, będzie te swoje przywileje posiadania dostępu wykorzystywał w zupełnie innych celach, niezgodnych z tym, o czym mówi ustawa.
Projekt w ogóle nie porusza też kwestii technicznych, właśnie tego, w jaki sposób technicznie, fizycznie zabezpieczone będą dane osób, które będą przekazywane pomiędzy poszczególnymi urzędami. Właśnie na te wszystkie pytania znaleźlibyśmy odpowiedź, a są one bardzo ważne z punktu widzenia zabezpieczenia danych, gdybyśmy mieli opinię GIODO.
W przeciwnym wypadku klub Nowoczesna, mimo że rozumiemy cel, nie jest w stanie, nie mając pewności, poprzeć w 100% tego projektu. Jeżeli w dalszym procedowaniu nic się nie zmieni, najprawdopodobniej wstrzymamy się od głosu
, ale jeszcze zobaczymy, co przyniesie jutro, bo ustawa, jak słyszałam, wróci do komisji. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zgodnie z art. 184 regulaminu Sejmu wnoszę o przerwę, żeby jednak pan marszałek miał czas przemyśleć, czy PiS naprawdę w ten sposób chce traktować polskie kobiety.
Nie wyciągacie nauki z lekcji, jakie kobiety w Polsce...
...wam dały. Nie szanujecie kobiet i widać, że nie zamierzacie szanować polskich kobiet.
Razem z kobietami na tym deszczu przed Sejmem stoją małe dzieci, dzieci, w obronie których niby Prawo i Sprawiedliwość walczy.
Tak traktujecie polskie dzieci, że każecie im w tej chwili stać przed Sejmem na deszczu
, tylko i wyłącznie dlatego, że nie potraficie podjąć dialogu społecznego z kobietami. Boicie się. Boicie się ich. Tak można podsumować to wszystko, co dzieje się w ostatnich dniach. To bardzo dobrze, że chociaż kobiet w Polsce się boicie. A pan, panie prezesie - proszę poczytać sobie w Internecie i wziąć do serca. Nie warto zadzierać z kobietami. Jeszcze nie raz pan o tym się przekona.
W związku z tym, panie marszałku, oczekujemy jako klub Nowoczesna, że strona społeczna, która od początku chce brać udział w dyskusji o prawach kobiet w Polsce...
...zostanie wpuszczona przynajmniej na galerię, żeby mogła dalej przysłuchiwać się debacie. Skoro zabraliście głos kobietom, nie przepuszczając strony społecznej do dyskusji w komisji...
...i wczoraj blokowaliście ich udział w pracach komisji
, to chociaż pozwólcie przedstawicielkom ruchów kobiecych w Polsce zasiąść na galerii, by mogły spojrzeć wam w oczy w momencie, kiedy będziecie dzisiaj głosować. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Druk nr 854 wprowadza możliwość produkowania przez rolników żywności w ramach prowadzonego przez siebie gospodarstwa rolnego bez konieczności zakładania pozarolniczej działalności gospodarczej. Rolnik mógłby prowadzić działalność polegającą na przetwarzaniu i sprzedaży produktów rolnych pochodzących z własnej uprawy, hodowli lub chowu pod paroma warunkami, które ustawa wymienia i które były tu już wspominane, czyli m.in. sprzedaż produktów na rzecz konsumenta końcowego, robienie tego we własnym zakresie, przychód nieprzekraczający wskazanej tam kwoty 75 tys. zł rocznie, prowadzenie ewidencji sprzedaży.
Celem niniejszej ustawy jest stworzenie warunków do sprzedaży produktów spożywczych wytwarzanych przez rolników w sposób tradycyjny, domowy, z własnego gospodarstwa. Potrzeba takiego rozwiązania wynika z braku rozgraniczenia wytwarzania żywności metodami przemysłowymi i tradycyjnymi. Taką potrzebę ma rynek. To można przeczytać m.in. w uzasadnieniu do ustawy, które jest dołączone właśnie do tego druku. Problem jest jednak w tym, że tak produkowana żywność nie będzie objęta nadzorem sanitarnym, co może rodzić ryzyko wprowadzenia na rynek produktów zawierających bakterie i szerzących choroby. W związku z tym nasz klub rekomenduje skierowanie tej ustawy do dwóch połączonych komisji. Naszym zdaniem oprócz komisji rolnictwa, która w naturalny sposób tego typu ustawami powinna się zajmować, powinna zająć się tym Komisja Zdrowia, by przedstawiciel ministra odpowiedzialnego za zdrowie i życie Polaków mógł wypowiedzieć się w tej kwestii.
Oczywiście popieramy ten pomysł, pójście tą drogą. Polacy faktycznie chcą kupować dobre, świeże jedzenie. Znając jego źródło pochodzenia, robią się coraz większymi patriotami gospodarczymi i są gotowi wspierać polskie gospodarstwa rolnicze. Kierunek jest jak najbardziej właściwy.
Oczywiście musimy też zapewnić naszych obywateli, że żywność, która trafia do ich domów, żywność, którą nabywają, jest żywnością spełniającą pewne wymagania fitosanitarne. To też jest naszym, jako parlamentarzystów, obowiązkiem. Tymczasem w ustawie czytamy, że miejsca, w których przetwarzana i przechowywana jest żywność, powinny być sprzątane przed rozpoczęciem i po zakończeniu produkcji. Szanowni państwo, ˝powinny być sprzątane˝ to oznacza, że takiego obowiązku nie ma, tzn. że jak się nie posprząta przed lub po rozpoczęciu produkcji żywności, która ma trafić do osób trzecich, to się nic nie stanie i ta osoba nie będzie poddawana żadnym sankcjom. Dalej czytamy, że w miejscach, o których mowa, nie powinny przebywać zwierzęta ani osoby niepowołane. Znowu mamy ˝powinni˝, w związku z czym jak będą tam przebywać zwierzęta i będą zostawiać tam swoje nieczystości, to rozumiem, nic się nie stanie. Między ˝powinni˝ a ˝musi˝ jest bardzo daleka droga i ustawa nie powinna zawierać takich niedoróbek. Dalej czytamy w tej ustawie, że domniemywa się, że skoro rolnik jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo żywności oraz zapewnić warunki higieniczne dla produktów do spożycia w ramach własnego gospodarstwa domowego, to jest również w stanie w ten sam sposób przygotować produkty przeznaczone do dalszej sprzedaży. Nie mam nic przeciwko czystości utrzymywanej w domach naszych wspaniałych polskich rolników i polskich obywateli, ale nie możemy domniemywać, że żywność, która trafia do osób trzecich, jest produkowana w warunkach właściwych. Powinniśmy mieć tego pewność i ustawa również to powinna Polakom zapewniać. Miejsce, w którym przetwarzana i przechowywana jest żywność, powinno spełniać zasady dobrych praktyk higienicznych. Znowu ˝powinno˝, czyli obowiązku nie ma. Naturalne konserwy, nieokreślone przyprawy, żaden przybliżony skład, nie tylko sprzedaż bezpośrednia, ale także przez Internet, więc dochodzi odległość, szerzenie się salmonelli, brak jakichkolwiek wyznaczonych standardów co do tego, jak powinny być pakowane, przechowywane i jakie produkty mogą być wysyłane na dalszą odległość.
Kierunek - jak najbardziej tak, natomiast, tak jak powiedziałam, musimy spełniać
pewne wymogi sanitarne. W związku z tym rekomenduję skierowanie tej ustawy, tak jak już powiedziałam, do dwóch połączonych komisji, czyli Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Zdrowia. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Co do zasady agencja wypłaca środki z tytułu dostaw bezpośrednich za dany okres od 1 grudnia do 30 czerwca kolejnego roku, chyba że mamy taki przypadek jak w tym roku, że rządowi z różnych przyczyn nie udaje się wypełnić tego ustawowego obowiązku. Przepisy unijne pozwalają jednak w uzasadnionych przypadkach na wypłacenie zaliczek wcześniej, tj. tak jak powiedział pan premier - od 17 października do końca listopada. Pierwszy raz agencja skorzystała z tej możliwości w ubiegłym roku. Wydała wtedy kwotę nieco ponad 2,5 mld zł. Z zaliczek wyłączono część gospodarstw z uwagi na kontrolę na miejscu lub inne elementy, które były wcześniej zweryfikowane we wnioskach, a na dzień 17 października ub.r. nie mogły być zakończone.
W tym roku pula wcześniej wydanych zaliczek ma sięgnąć prawie 9 mld zł, ponieważ zaliczkami mają być objęte wszystkie gospodarstwa rolne. Kwota jest oczywiście zabezpieczona ze środków Unii Europejskiej na podstawie ustalonej w lipcu koperty finansowej oraz powierzchni upraw zatwierdzonej na podstawie wniosków. To, co teraz zostanie wydane, do nas wróci. Z tego, co mi wiadomo, agencja już od poniedziałku rozpoczęła wypłatę pieniędzy na konta rolników. Jak rozumiem, ma na ten cel zabezpieczone środki i nie robi nic, co w nieuzasadniony i nieuprawniony sposób powiększałoby deficyt środków europejskich.
Bez wątpienia sytuacja na rynkach rolnych nie jest łatwa. Producenci owoców i warzyw, mleka czy hodowcy trzody chlewnej przeżywają kolejny trudny rok, przeżywają kryzys. Do tego doszły problemy spowodowane tegoroczną suszą. To również kolejny rok, w którym rolnicy borykają się z problemami wywołanymi przez warunki pogodowe. Niemniej jednak wypłata zaliczek w tak dużym zakresie, w jakim będzie to miało miejsce w tym roku, jest jedynym pomysłem obecnego rządu na to, jak pomóc rolnikom. To jest, niestety, najsmutniejsze, co mogło zdarzyć się polskiej wsi, że postawiła mocno na ugrupowanie, które tak naprawdę nie ma pomysłu, jak rozwiązywać podstawowe problemy na wsi. W zasadzie jest to przyspieszenie wypłaty środków, a nie jakieś ekstradziałanie, ekstrapomoc czy ekstrapomysły, które Prawo i Sprawiedliwość wprowadza dzisiaj na wsi. Owszem, może to ułatwić rolnikom zachowanie płynności finansowej, ale nie może być jedynym rozwiązaniem traktowanym strategicznie jako sposób rozwiązania problemów na wsi.
ASF oprócz Podlasia dotknęło, jak państwo wiecie, Mazowsze i Lubelskie. Mamy wciąż informacje z terenu, że weterynaria działa za wolno, a pomoc państwa jest zdecydowanie za mała, że nie ma tak naprawdę realnego pomysłu, jak zahamować narastający problem. Zdesperowani rolnicy zapowiadają, że pozbawieni dodatkowego wsparcia - oczywiście nie jest tu mowa tylko i wyłącznie o wsparciu finansowym - będą działać być może czasami niezgodnie z przepisami, żeby ratować tę swoją małą ojczyznę, o której mówił tutaj poseł.
W Polsce pogłowie trzody chlewnej to, jak państwo wiecie, 12 mln sztuk świń, z tego blisko 5 mln zarejestrowanych jest w Wielkopolsce. Jeśli tam zostanie wykryte ASF, to dla nas będzie to największy dramat, a ponieważ pochodzę z Wielkopolski, tym bardziej martwi mnie ta sytuacja. Od dłuższego już czasu apelujemy, aby bioasekuracją objąć cały kraj, w tym również Wielkopolskę, gdzie to pogłowie jest szczególnie duże. Do dziś nie ma odzewu ze strony rządu. Potem trzeba gasić pożary tak jak dziś, wypłacając dodatkowe środki.
Trzeba też zająć się zagrożoną realizacją PROW 2014-2020. Nie dość, że programy wdrażane są z poślizgiem, to jeszcze część dostępnych środków nie cieszy się zainteresowaniem, trzeba więc zrobić rewizję programu, pomyśleć o jej realizacji, przesunięciu środków, zmianach. Zapewne można te środki wykorzystać lepiej.
Tak samo dużo wątpliwości tworzą nowe regulacje dotyczące utworzenia Agencji Rozwoju Obszarów Wiejskich. Zgodnie z projektami dnia 1 stycznia mają
zostać zlikwidowane Agencja Rynku Rolnego i Agencja Nieruchomości Rolnych, a ma powstać AROW. Czy jesteśmy na to przygotowani? Czy w związku z planowanym przesunięciem przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa części zadań do ARR ministerstwo może zagwarantować, że od 1 stycznia nie będziemy mieli chaosu, który odbije się na realizacji kolejnych zadań agencji?
Proszę kończyć, pani poseł.
To są pytania, na które przy okazji rozmowy o środkach z Unii Europejskiej należałoby odpowiedzieć. Oczywiście samą dzisiejszą nowelizację ustawy jako klub Nowoczesna popieramy, żeby przesunąć to do komisji i w ten sposób wspomóc rolników.
Dziękuję bardzo, pani poseł.
Ale po raz kolejny podkreślamy, że nie może to być jedyny pomysł...
Dziękuję bardzo.
...rozwiązania problemów na wsi. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Premierze! Panie i Panowie Posłowie! Budżet na rok przyszły to koncert pobożnych życzeń. Zawyżone wpływy podatkowe, które rosną ponaddwukrotnie szybciej niż PKB. Przestrzelony poziom PKB, który od ponad roku systematycznie jest korygowany. Wątpliwa inflacja. Życzeniowe tempo inwestycji, które ma zacząć rosnąć w szalonym tempie, a dotąd tylko spada. To tak naprawdę tylko niektóre mankamenty przyszłorocznego budżetu. To nie jest budżet rozwoju. To budżet przetrwania. Nie dacie rady.
Zakładany deficyt - blisko 60 mld zł - to 2,9% PKB i cudem będzie utrzymanie go na tym poziomie. Balansujecie na krawędzi procedury nadmiernego deficytu, bo nie macie umiaru. Nikt nigdy dotąd nie zadłużał Polski w takim tempie. Platforma Obywatelska podwoiła zadłużenie kraju, wy je potroicie. Wydaliście pieniądze, a dziś tak naprawdę zastanawiacie się, skąd je wziąć.
W kampanii wyborczej mówiliście, że pieniądze leżą na ulicy, tylko trzeba się po nie schylić, że pozyskacie 50 mld zł z uszczelnienia VAT-u - nic wam z tego nie wyszło. Już po roku zwolniliście ministra finansów, bo nie dał rady, bo nie umiał wyciągnąć pieniędzy z kieszeni Polaków tak, by tego nie zauważyli, bo uszczelnienie systemu podatkowego okazało się dla was zbyt trudne. Czas się do tego przyznać.
Najgorsze jest to, że nie uczycie się na błędach. W przyszłym roku planujecie pozyskać kolejne miliardy z podatków w ten sam sposób. To wirtualne pieniądze, których nie zdobędziecie. No, chyba że wypuścicie swoje psy gończe na polskich podatników, bo represje wobec przedsiębiorców, a nie zdrowa legislacja to wasz pomysł na dodatkowe pieniądze w budżecie. Nerwowo szukacie pieniędzy, nieudolnie kalkulując wpływy z nowych podatków. Miało być 5 mld zł z podatku bankowego, wyszły trzy. Miały być 2 mld zł z podatku handlowego, wyszło zero. Tak samo będzie z nową ustawą o VAT, której efekty wpisaliście w przyszłoroczny budżet, a której jeszcze tak naprawdę nie znamy.
Mówiliśmy, że nie dacie rady, mieliśmy rację. Wyższa kwota wolna od podatku - nie daliście rady. Przewalutowanie kredytów frankowych - nie daliście rady. Powrót do podstawowej stawki VAT w wysokości 22% - nie daliście rady. Zerowy VAT na ubranka dla dzieci - nie daliście rady. Podatek od kopalin - nie daliście rady.
Zrealizowane obietnice to karykatury waszych planów: darmowe leki dla seniorów, CIT dla przedsiębiorców, 500 zł na wybrane dzieci. Oczywiście wszystko na kredyt, stąd ten rekordowo wysoki deficyt, a odsetki zapłacą Polacy. 30 mld zł to coroczny koszt obsługi długu. Starczyłoby na 500 zł na każde dziecko i nawet wyższą kwotę wolną. Łatwo trwoni się cudze pieniądze, dużo trudniej jest płacić. Mało wam jeszcze chaosu i niepewności Polaków. Chcecie zburzyć resztki poczucia stabilizacji, wywracając system emerytalny i podatkowy do góry nogami. Bałagan - to wasz synonim.
Spójrzmy prawdzie w oczy, obiecujecie ludziom obniżenie wieku emerytalnego, nie wspominając, że dla wielu oznacza to po prostu biedę na starość. Połowę dzisiejszych 40-latek i ich młodszych koleżanek skażecie na minimalną emeryturę. Sytuacja mężczyzn będzie niewiele lepsza, bo ich emerytury za te 2 lata wcześniej na fotelu przed telewizorem to 20% niższe wpływy. Dla wielu te 20% to moc przetrwania. Już dziś dopłaty z budżetu do rent i emerytur Polaków to blisko 80 mld zł. Po waszych zmianach dziura w systemie będzie jeszcze większa, a ZUS stanie się praktycznie całkowitym bankrutem.
Będziecie musieli podnieść podatki, i dobrze o tym wiecie. Kamuflaż w postaci jednolitej daniny nic wam nie da. Polacy potrafią liczyć. Wiedzą już też, że Niemcy budują fabrykę samochodów w Polsce za ich pieniądze. Byliście tak zdesperowani, że postanowiliście dopłacić do niej 80 mln zł żywą gotówką. Dodatkowy bonus za wybór Polski to oczywiście ulgi od podatku dochodowego, bo fabryka silników powstaje w specjalnej strefie ekonomicznej. Znów gwiazda staje się symbolem propagandy władzy.
Macie usta pełne frazesów o wsparciu polskiej przedsiębiorczości, tymczasem chcecie podwyższać podatki polskim przedsiębiorcom, by dopłacać zachodnim korporacjom do ich fabryk. Czy to jest polski patriotyzm gospodarczy, o którym tak często mówicie?
Dodatkowe opłaty za wodę, dodatkowe opłaty za energię elektryczną to też powyborczy bonus dla obywateli. I ten najnowszy pomysł, wielu Polaków zapewne jeszcze nie słyszało, warto więc powiedzieć - PiS znalazł jeszcze jeden skandaliczny sposób na wyciągnięcie miliardów złotych z kieszeni wyborców - likwidacja możliwości wspólnego rozliczania się małżonków, likwidacja ulg dla rodzin. A ponoć obecny rząd to ten, który niesie na sztandarach wsparcie polskich rodzin. Gratuluję!
Planujecie budżet państwa na kolanie. Planujecie budżet państwa w chaosie. Planujecie budżet państwa pełen oczywistych błędów i pobożnych życzeń. To, co robicie, to najwyższy stopień nieodpowiedzialności. Nie panujecie nad długiem publicznym. Wydajecie pieniądze bez umiaru. Wydajecie pieniądze, których nie macie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Premierze! Panie i Panowie Posłowie! W budżecie założono znaczny spadek wpływów z dywidend ze spółek Skarbu Państwa. Ostatnio zaś rząd ćwiczył na przykładzie jednej ze spółek drenowanie zysków poprzez podnoszenie kapitału i ściąganie przez to podatku. Czy to będzie mechanizm, który rząd będzie w przyszłym roku stosował na szerszą skalę?
Mam jeszcze jedno pytanie. Według budżetu samorządy mają wrócić do szerokiego inwestowania na dużą skalę. Jednocześnie zakłada się, że jednostki samorządu terytorialnego nie będą zwiększać zadłużenia. Biorąc nawet pod uwagę, że JST mają korzystać ze środków europejskich, to muszą posiadać pieniądze na wkład własny. One często pochodziły z takich kredytów pomostowych, kredytów krótkoterminowych. Skąd wobec tego samorządy mają wziąć pieniądze?
Mam jeszcze pytanie do posła Cymańskiego, którego niestety nie ma, bo tu dużo mówił o ˝Mieszkaniu+˝.
Czy zdaje sobie sprawę z tego, że oferta, jaką proponujecie w wielu mniejszych miejscowościach, nie jest wcale dla młodych ludzi
bez perspektyw, tylko jest tożsama z ofertą na wolnym rynku mieszkań? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie i Panowie Posłowie! Budżet na rok przyszły to koncert pobożnych życzeń. Macie tam zawyżone wpływy podatkowe, które rosną ponad dwa razy szybciej niż PKB, macie zawyżone PKB, który pod waszymi rządami od roku systematycznie jest korygowany, macie życzeniowe tempo wzrostu inwestycji, które póki co tylko pod waszymi rządami hamuje, macie też życzeniową inflację. To wszystko sprawi, że nie zmieścicie się w deficycie, który zaplanowaliście, że będziecie balansować na granicy procedury nadmiernego deficytu. W kampanii wyborczej twierdziliście, że...
...pieniądze leżą na ulicy, że na ulicy leżą pieniądze - 50 mld zł z tytułu uszczelnienia systemu podatków, głównie VAT. A już po roku zwolniliście ministra finansów, bo uszczelnienie systemu podatków okazało się dla was zbyt trudne, bo nie umiał wyciągnąć pieniędzy z kieszeni Polaków tak, by tego nie zauważyli. Ale dzisiaj rano pan premier wytłumaczył nam, skąd będziecie brali na wasze obietnice kolejne pieniądze, których nie ma i których nie potraficie znaleźć w tej wielkiej puszce związanej z uszczelnieniem. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że te pieniądze znajdziecie w kieszeniach polskich podatników. I moje pytanie jest takie: Kiedy powiecie Polakom, że po prostu tych pieniędzy
nie macie?
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie i Panowie Posłowie! Pani poseł bardzo słusznie pytała o oszczędności, bo ten budżet to nie jest budżet rozwoju, to jest budżet przetrwania, i dobrze o tym wiecie. Dlaczego tych oszczędności trzeba szukać?
Także wszyscy na tej sali dobrze wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło w tym roku bardzo kosztowny program socjalny, nie mając na niego pieniędzy. Wprowadziliście program, nie mając na niego pieniędzy, a jeszcze nie pozbieraliście pieniędzy, co miały leżeć na ulicach, o których mówiłam przed chwilą, a już wprowadzacie następne. Dzisiaj dopłacamy z budżetu państwa do rent i emerytur 80 mld zł, ale waszym zdaniem to za mało, trzeba zabić ZUS i zrobić z niego kompletnego bankruta i powiększyć tę dziurę.
Co więc będziecie musieli zrobić? Będziecie musieli podnieść podatki, dzisiaj już dobrze o tym wiecie, i kamuflaż w postaci podatku jednolitego nic wam nie da, bo Polacy potrafią liczyć i policzą, że to właśnie tam na jeszcze następny rok ukryjecie ogromne koszty, które uderzą ich po kieszeniach.
I pytanie: Czy to, co robicie, to jest właśnie ten wielki gospodarczy patriotyzm, o którym tak często mówicie, że jednocześnie dopłacacie do zagranicznych fabryk, które budują się w Polsce, żywą gotówkę
, a na Polaków nakładacie dodatkowe podatki? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Słychać wiele pytań wokół tematu, na wiele pytań nie mamy wciąż odpowiedzi, wiele pytań pozostało bez odpowiedzi ze strony pana ministra, więc chciałabym zadać teraz parę pytań, na które poprosiłabym o odpowiedź na piśmie.
Chciałam zapytać, ile dokładnie miał kosztować zakup francuskich caracali i w jakim czasie były te płatności rozłożone. Co się tak naprawdę stanie teraz z tymi pieniędzmi, które pierwotnie miały być w kolejnych latach rezerwowane na ten cel w budżecie? Na co zostaną dokładnie wydatkowane: czy pójdą faktycznie na dozbrojenie polskiej armii, czy w ramach oszczędności realizowanych przez Ministerstwo Finansów po prostu przepadną i pójdą na inne obietnice wyborcze w ogóle niezwiązane z obronnością naszego kraju? Czy prawdą jest, że amerykańskie black hawki mają zastąpić caracale nie tylko w siłach specjalnych, ale także w wojskach transportowych? W jakiej liczbie polski rząd zamierza zakupić nowe helikoptery? Czy w ramach innych działań offsetowych producent black hawków zainwestuje w Polsce, na jaką skalę i czy ostatecznie dostaniemy cały know-how, aby te helikoptery produkować osobiście w polskich fabrykach?
Chciałam też zapytać pana ministra - myślę, że to jest główne pytanie na koniec - jaka jest podstawa prawna wyboru helikopterów Black Hawk przez pana ministra, bo opinia publiczna i opozycja przez cały czas nie słyszały o żadnym przetargu, który miałby się odbyć w tej sprawie, a ta podstawa prawna, myślę, jest podstawą, od której powinniśmy zacząć dalszą dyskusję. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Faktycznie jest tak, że dzisiaj uwalniane środki w ramach dopłat bezpośrednich są potrzebne na wsi. Wieś miała kolejny bardzo trudny rok i Prawo i Sprawiedliwość wspólnie z opozycją podjęły decyzję, żeby te środki dla wsi udostępnić wcześniej. Ale taka sytuacja, którą dzisiaj mamy z budżetem, to jest sytuacja, która powtarza się po raz kolejny. I musimy też myśleć o finansach, o budżecie państwa. Przypominam, że balansujemy na granicy procedury nadmiernego deficytu.
W przyszłym roku deficyt jest praktycznie możliwie maksymalny. A takie posunięcia jak uruchamianie dodatkowego deficytu w środkach europejskich również kosztują nasz kraj, bo to wydatkowanie ekstra pieniędzy na odsetki.
I trzeba zwrócić tutaj uwagę, nie sposób tego pominąć, że na odsetki od zadłużenia naszego Skarbu Państwa wydajemy już 30 mld rokrocznie. I teraz pytanie, które już dzisiaj, przy okazji dyskutowania budżetu ministerstwa rolnictwa na rok przyszły, zadawałam i na które, jak myślę, warto, byśmy sobie odpowiedzieli. Czy ta sytuacja będzie się powtarzać w kolejnych latach, że będziemy szli w dodatkowy deficyt, za który trzeba będzie zapłacić? Czy nie idzie jakoś strategicznie rozwiązać tych problemów? Dlaczego? Dlatego że 9 mld, bo o takiej kwocie mówimy, które mają być uruchomione ekstra dla polskiej wsi, to przy standardowym koszcie oprocentowania polskich obligacji jest ok. 270 mln zł rocznie. No, trzeba to podzielić oczywiście na cykle kwartalne, bo te środki pewnie zostaną uruchomione na kwartał, o ile nic się nie poprzesuwa. To daje nam blisko 70 mln zł. I to są pieniądze, które można by pewnie wydać lepiej. Można by je wydać na rozstrzygnięcia strategiczne dla polskiej wsi, które by istotnie rozwiązywały jej problemy. Bo dzisiaj te przesuwane środki to nie jest żaden ekstrabonus dla rolników, to nie jest żadna wędka, która jest rolnikom dawana, by rozwiązać ich problemy standardowo. Nie zmieni to sytuacji na rynkach rolnych, które dzisiaj mają problemy, nie zmieni sytuacji w gospodarstwach, które borykają się z ASF. To jest tylko podtrzymanie w pewnych gospodarstwach płynności, a nie trwała zmiana rentowności i wydajności tych gospodarstw.
Najbardziej martwi mnie fakt, że ministerstwo rolnictwa do dziś nie przedstawiło żadnej strategii. Mówi się, że rolnictwo jest ważne w planie pana Morawieckiego, a tak naprawdę nie poznaliśmy żadnej konkretnej strategii ujawniającej się w działaniach. Bo to, że ona gdzieś może jest zapisana, to jest jedna kwestia, a to, że czas zacząć ją wdrażać, to jest inna kwestia. I dziś trzeba podejść w bardzo poważny sposób do tego, szczerze porozmawiać o tym i zacząć działać. A może nawet przestać rozmawiać, a zacząć działać, podjąć działania, które strategicznie coś na tej polskiej wsi zmienią. Mamy kolejny już rok, kiedy część Polski boryka się z suszą, mamy rok niskich cen zarówno zbóż, jak i owoców i warzyw. I nie widać tak naprawdę żadnego światełka w tunelu, bo wiemy dobrze, że pomysły dotyczące nowych rynków rolnych, które się pojawiają, są zdecydowanie niewystarczające w stosunku do tego, jakie są potrzeby na polskiej wsi. Do tego mamy jeszcze problem z ASF-em, który może sprawić, że w kolejnym sektorze rynku rolno-spożywczego w Polsce, rolnego, pojawią się ogromne problemy.
W związku z tym - tak jak powiedziałam - czas przestać gasić pożary i biegać z gaśnicą, a czas rozwiązać te problemy w sposób strategiczny. Pieniądze, które dziś wydajemy na odsetki od dodatkowych, chwilowych zadłużeń, mogłyby być przeznaczane na strategiczne działanie.
Tak że oczywiście jako klub Nowoczesna będziemy, tak jak na wcześniejszym etapie, popierać przyjęcie tej ustawy, ale - tak jak powiedziałam - to może być tylko
jakaś próba ugaszenia pożaru, to nie może być traktowane jako rozwiązanie strategiczne. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Mówiłam wyraźnie, ale skoro pan poseł nie zrozumiał, to jeszcze raz powtórzę. Te pieniądze są potrzebne rolnikom, którzy mieli bardzo trudny kolejny rok, ale te pieniądze nie są... Ja nie mówiłam, panie pośle, że to nie jest bonusowy pieniądz, że to nie jest ekstrapieniądz, tylko że to nie jest ekstradziałanie. Dobrze państwo wiecie, że te pieniądze rolnikom są zapisane i wszyscy dostaliby je dokładnie w tej samej wysokości, jak nie dziś, to w normalnym trybie za 2 miesiące. To jest przesunięta o 2-3 miesiące szybsza wypłata pieniędzy dla rolników. To, że ja mówiłam, że nie ma ekstrabonusowych działań, to chodziło o to, że nie ma ekstrabonusowych działań, które rozwiązywałyby to strategicznie, a nie przyspieszając wypłatę środków o 2 miesiące. To, że pieniądze są potrzebne - tak, ale rolnikom są też potrzebne ekstrastrategiczne
działania, które zmienią sytuację na rynkach rolnych. Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Chciałam zadać pytanie panu ministrowi, choć nie jest to projekt rządowy, ale popierany przez rząd: Czemu ma służyć stała kontrola celno-skarbowa? Dlaczego tworzycie represyjne rozwiązania niemające jakiegokolwiek uzasadnienia? Wprowadziliśmy m.in. podczas drugiego czytania poprawkę, która ma to zmienić, tak by stała kontrola była dopuszczalna tylko w przypadku, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa lub przestępstwa skarbowego lub popełnienia przestępstwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Teraz pytanie, czy jesteście państwo w stanie ją poprzeć. Bo tak naprawdę, gdyby się zastanowić, to przy takiej możliwości prowadzenia w każdych okolicznościach stałej kontroli u przedsiębiorców po prostu wiąże się to z licznymi nieuzasadnionymi niedogodnościami. Biorąc pod uwagę to, że większość przedsiębiorców sama prowadzi swoje firmy, nadzoruje pracę księgowości i odpowiada za swoje firmy, nie posiada wielkich, rozbudowanych zarządów, często nie będzie w stanie prowadzić tych firm. Nie chcielibyśmy skazywać ich na możliwość bycia poddawanym ciągłym, stałym kontrolom celno-skarbowym, tylko faktycznie to rozwiązanie powinno być stosowane w uzasadnionych momentach. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Mam pytanie do wnioskodawców tej uchwały. Szanowni państwo, w tym roku wykluczyliście już samotnych rodziców z programu ˝Rodzina 500+˝. Zabraliście im świadczenia wypłacane z funduszu alimentacyjnego, bo podnosząc minimalne wynagrodzenie, nie podnieśliście progu dochodowego, poniżej którego wypłacane są pieniądze z funduszu. Dziś chcecie wykluczyć ich z Dnia Praw Rodziny. Czy następnym krokiem będzie zatem zabranie im świadczeń rodzinnych? Skoro dla was rodzice samotnie wychowujący dzieci wspólnie ze swoimi pociechami nie stanowią rodziny, to można się właśnie tego obawiać. Najtrudniejsze do zaakceptowania jest to, że tworząc takie prawo, powołujecie się na Ojca Świętego Jana Pawła II. Na pewno takich rozwiązań by nie poprał.
A do pani Anny Sobeckiej mam taką uwagę: pani nawet nie zauważyła
, że czytając Kartę praw rodziny, przeczytała pani dwie różne, niezależne od siebie definicje. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Nikt nie neguje potrzeby zrobienia reformy administracji skarbowej, ale państwo chcecie stosować te same metody działania wobec podatników co wobec przestępców. W procesie kontroli podatkowej i celnej widzicie tylko pieniądze, które musicie pozyskać do przyszłorocznego budżetu, a nie ludzi. Nie uzdrowienie gospodarki przez zdrową legislację, ale represje to wasza metoda na sukces. Stawiacie znak równości pomiędzy przedsiębiorcami a przestępcami i osobami, które dopuściły się - umyślnie lub nie - wykroczenia. To metody z poprzedniej epoki. Ustawa daje szereg możliwości do nadużyć i jeśli do nich dojdzie, to wy będziecie za nie odpowiadać. Ale ta ustawa to też dla was okazja do kolejnego skoku na stołki. Niczego nie zrozumieliście z krytyki
polityki prowadzonej metodą na Misiewicza. Tak jest również w przypadku Krajowej Administracji Skarbowej. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Pan minister Banaś miał przed chwilą bardzo kwieciste wystąpienie, natomiast pan minister nie powiedział, że to, o czym mówił, w ogóle nie jest w tej ustawie zmieniane.
Solidarna odpowiedzialność podatników. To jest powód, dla którego ta pani przyszła do pana ministra płakać, że system zniszczył jej biznes.
Takich podatników jest w Polsce cała masa. Solidarna odpowiedzialność za podatki, która została wprowadzona, w tej ustawie nie jest zmieniana. Mało tego, to ta ustawa wiele sytuacji zaogni. O tym mówiłam w trakcie swojego poprzedniego wystąpienia. To państwo będziecie za to ponosić odpowiedzialność i pan, panie ministrze, dobrze wie, że takich przypadków po tej ustawie mogą być tysiące.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Mówiłam już o tym, że Prawo i Sprawiedliwość reformę administracji chce wykorzystać, po prostu zrobić skok na kolejne stołki. Mówiłam o tym, że nie zrozumieliście w ogóle krytyki, którą dostaliście od suwerena przez ostatnie tygodnie. Wmawiacie ludziom, że likwidacja konkursów jest konieczna, bo one się nie sprawdzają. Jakoś dziwnym trafem konkursy świetnie sprawdzają się w sferze prywatnej i nikt tam ich nie neguje. Dla was to jest po prostu wytłumaczenie tylko i wyłącznie po to, aby objąć swoimi wpływami kolejne miejsca pracy. 65 tys. osób i ich rodzin stawiacie pod murem niepewności. Zabierzecie im poczucie stabilizacji w celu realizacji własnych interesów partyjnych.
Pytanie moje jest takie: Czy jedynym kryterium naboru do KAS będzie legitymacja partyjna i lojalność, jak to często miało miejsce w spółkach Skarbu Państwa?
