Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Od wielu lat placówki zajmujące się diagnostyką i leczeniem nowotworów oraz środowiska pacjenckie domagały się zdecydowanych zmian mających na celu poprawę sytuacji podmiotów onkologicznych. Najczęściej występującym problemem zgłaszanym przez te środowiska był brak właściwego dostępu do pełnej diagnostyki leczenia nowotworów. Szpitale oczekiwały rozwiązania problemów związanych z ograniczeniem kontraktów. Ministerstwo Zdrowia w styczniu 2015 r. wprowadziło zmiany, które miały uzdrowić opisywane sytuacje. Aktualnie ze środowiska świadczeniodawców płyną głosy, że szpitale onkologiczne znacząco tracą na pacjentach leczonych w ramach tzw. pakietu onkologicznego. Często pojawia się zarzut, że pakiet i karta diagnostyki lecznictwa onkologicznego są powodem generowania długów przez szpitale onkologiczne. Proszę o informację: Czy rzeczywiście występują różnice w finansowaniu świadczeń szpitalnych dla pacjentów z kartą DiLO i bez tej karty? Czy ma to wpływ na sytuację finansową szpitali? Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! W poprzednich latach ze strony uczestników różnego rodzaju szkoleń i kursów finansowanych ze środków Programu Operacyjnego ˝Kapitał ludzki˝ w perspektywie 2007-2013 płynęły sygnały, iż ich poziom był często niezadowalający. Takie głosy docierały także ze strony pracodawców, którzy podkreślali, że szkolenia nie zawsze przekładały się na wzrost jakości i efektywności pracy. Zbieżne z tym były także oceny ze strony Komisji Europejskiej. Mam pytanie do pani poseł wnioskodawczyni: Na ile przedłożona ustawa przyczyni się do zmiany takiego stanu rzeczy? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam pytanie do posła sprawozdawcy. Czy zgadza się pan ze słowami młodego polityka Polskiego Stronnictwa Ludowego, który w portalu www.lokalnatelewizja.pl napisał: ˝W tym miejscu przechodzę do pochwalenia obecnego rządu. Właśnie za zmiany w ustawie o służbie cywilnej. To ustawa, która daje specjalne prawa urzędnikom państwowym. Czyni ich wiecznymi, pozwala na wiele swobody i praw. I tak się dzieje, że w ministerstwie jakieś 200 osób zarabia więcej niż minister. I przy znacznie mniejszym zakresie pracy.
sama zmiana prawa to dobry ruch. Znikną święte krowy administracji publicznej. Państwo dyrektorzy wreszcie poczują się odpowiedzialni za swoje działania. Skończy się znane podejście 'przeżyłem wielu ministrów, przeżyję i tego'. To rozwiązanie na styl amerykański - zmienia się rząd, zmieniają się dyrektorzy w ministerstwach. Bo to oni mają wdrażać politykę rządu, a nie swoją czy urzędników. Proste. Dobre. Wreszcie˝? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Wypowiedzi koleżanek i kolegów z opozycji jawią się takimi, jak gdyby prokuratura w obecnym kształcie, gdzie formalnie jest niezależna od władzy politycznej, była stanem idealnym. Jednak chciałbym powołać się na opinie naukowców. W bardzo ciekawym artykule dra Leszka Graniszewskiego ˝Prokuratura - między prawem i polityką˝ zawarte zostały takie tezy: prokuratura okazała się w pewnym sensie niezdolna do zwalczania negatywnych aspektów funkcjonowania systemu politycznego i jego patologii; organy wymiaru sprawiedliwości są powiązane układem nieformalnych zależności, co skutkuje ich niezdolnością do skutecznego rozwiązania i osądzenia wielkich afer gospodarczych z okresu III Rzeczypospolitej; polityczne uzależnienie prokuratury od sfery polityki może być efektem syndromu klientelistycznego jako systemu nieformalnych powiązań i klik.
Panie ministrze, czy proponowane zmiany ustawowe doprowadzą do poprawy przedstawionego stanu rzeczy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Minister! Szanowni Państwo! Rzeczywiście, słuchając wypowiedzi pań posłanek i posłów Platformy Obywatelskiej i PSL-u, można stwierdzić, że przez 8 lat nie rządzili, nie mieli na nic wpływu. Ale prawda jest zupełnie inna i podam tutaj przykład następujący. Starostwa powiatowe zajmują się m.in. realizacją zadań z zakresu administracji rządowej, wynikających w szczególności z ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne, ustawy o scalaniu i wymianie gruntów oraz stosownych rozporządzeń wykonawczych. Na przykładzie powiatu ostrowieckiego można stwierdzić, że środki, które budżet państwa przeznacza na realizację tych zadań, są dalece niewystarczające. W ubiegłym roku tylko Starostwo Powiatowe w Ostrowcu Świętokrzyskim dopłaciło do realizacji tych zadań ponad 0,5 mln zł. Oczywiście w ostatnim roku i w poprzednich latach powiat ostrowiecki zwracał się w tej sprawie do pani wojewody reprezentującej rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale odpowiedź była negatywna. Gdyby nie te środki, które zostały przeznaczone z dochodów własnych powiatu, nastąpiłby paraliż wydziału geodezji i kartografii starostwa powiatowego. Jakie przynosiłoby to utrudnienia dla mieszkańców, łatwo sobie wyobrazić, ale zahamowane zostałyby pewne procesy gospodarcze, bo także przedsiębiorcy planujący inwestycje znaleźliby się nagle w sytuacji bardzo trudnej.
I tu, proszę państwa, mam pytanie: Czy w najbliższym czasie można liczyć, że wreszcie ten głos powiatu ostrowieckiego i innych powiatów zostanie dostrzeżony? Bo przez te 8 lat była po prostu rozmowa z głuchą ścianą. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Polacy chcieliby mieć więcej dzieci, lecz nie decydują się na nie ze względu na to, iż wiele rodzin żyje w trudnych warunkach bytowych i boi się o swą przyszłość. W skrajnym ubóstwie żyje wg Głównego Urzędu Statystycznego blisko 3 mln Polaków. Wielu z nich ma na żywność niewiele ponad 6,70 zł dziennie. Reprezentuję mieszkańców województwa świętokrzyskiego, gdzie kolejną już kadencję rządzi koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. To jeden z najbardziej ubogich rejonów w Polsce. W 2014 r. ponad 12% gospodarstw domowych żyło tu w skrajnym ubóstwie, gorzej było tylko w województwie warmińsko-mazurskim. Biedniejemy i wyludniamy się o wiele szybciej niż inne województwa w Polsce. Proszę o podanie informacji, w jaki sposób wprowadzenie programu ˝Rodzina 500+˝ wesprze rodziny zamieszkujące nasze województwo. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość przedstawić stanowisko wobec projektu uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie upamiętnienia 80. rocznicy deportacji Polaków do Kazachstanu.
Na wstępie chciałbym podkreślić, iż stało się bardzo dobrze, że Komisja Łączności z Polakami za Granicą przygotowała projekt tej uchwały, gdyż o wydarzeniach takich jak te, które rozegrały się 80 lat temu na zachodnich terenach Związku Sowieckiego, pamiętać trzeba. I powiem więcej, trzeba takie wydarzenia upamiętniać. Jest to nasz narodowy obowiązek, bo jak powiedział Zbigniew Herbert, ˝Naród, który traci pamięć, traci sumienie˝.
Przedstawiony Wysokiej Izbie projekt uchwały przypomina los naszych rodaków, którzy na mocy postanowień traktatu pokojowego w Rydze pozostali na terenie Związku Sowieckiego. Ich liczba szacowana jest na ok. 1,2 mln. Większość z nich zamieszkiwała zwarte tereny na obszarze sowieckiej Ukrainy i Białorusi. Jako Polacy i jako katolicy doświadczali oni licznych szykan ze strony nowej sowieckiej władzy. Antypolskie działania trwały po zakończeniu wojny polsko-sowieckiej w zasadzie nieustannie - zmieniało się tylko ich nasilenie bądź grupa, przeciwko której były prowadzone. Pomimo tych represji Polacy nie poddawali się - nie chcieli wstępować do kołchozów, okazywali przywiązanie do wiary katolickiej, polskiego języka, polskiej kultury i tradycji, domagali się bezskutecznie prawa powrotu do Polski.
To wszystko sprawiło, że jako jedni z pierwszych stali się wrogami ludu i zostali dotknięci represjami, które poprzedziła bardzo silna antypolska propaganda. Szczególne jej nasilenie nastąpiło w styczniu 1934 r. i trwało wiele miesięcy. Antypolską kampanię, jaka wówczas przetoczyła się przez prasę, radio, teatr, film, a nawet literaturę, określić możemy mianem histerycznej. Kulminacją antypolskich działań było przyjęcie przez Radę Komisarzy Ludowych w dniu 28 kwietnia 1936 r. postanowienia o deportacji do Kazachstanu ponad 70 tys. Polaków. Warunki, w jakich odbywała się trwająca całymi tygodniami podróż, były niezwykle trudne, ale jeszcze trudniejsza okazywała się nowa zesłańcza rzeczywistość bezkresnych kazachskich stepów, znaczona głodem, chorobami i niewolniczą pracą w surowych warunkach klimatycznych. Bycie Polakiem oznaczało wówczas zwiększone prawdopodobieństwo skazania na śmierć, zesłania do łagru, ograniczało dostęp do szkół i uczelni, swobodny wybór zawodu, możliwość awansu w pracy. Stan taki trwał aż do roku 1956, a w wielu sprawach utrzymywał się aż do rozpadu Związku Sowieckiego.
I tu należy zwrócić uwagę na kolejną niezwykle ważną kwestię podniesioną w przedłożonym Wysokiej Izbie projekcie. W Kazachstanie wciąż mieszka wiele tysięcy potomków tych, którzy w latach 30. zostali tam deportowani. Oni wciąż czują się Polakami i wielu z nich pragnie wrócić do ojczyzny swych przodków. Niestety pomimo podejmowanych prób nie udało się doprowadzić do przeprowadzenia ich skutecznej repatriacji. Obciąża to wszystkie polskie rządy po roku 1989, chociaż odpowiedzialność za ten stan jest oczywiście zróżnicowana.
Przyjęta w 2000 r. ustawa o repatriacji nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. W okresie od 1 stycznia 2001 r. do 31 grudnia 2014 r. udało się sprowadzić do Polski ledwie niewielką część naszych rodaków. Jest chyba powodem do wstydu to, że więcej Polaków wyjechało w tym czasie z Kazachstanu do Rosji, Niemiec, a nawet na Białoruś niż do Polski. Dlatego konieczne jest przyjęcie przez Sejm nowej ustawy. Prace nad nią rozpoczęły się co prawda już kilka lat temu i warto tu podkreślić, że był to projekt obywatelski, który powstał z inicjatywy śp. marszałka Macieja Płażyńskiego. Pomimo że projekt ten zyskał wówczas poparcie wszystkich ugrupowań parlamentarnych, sprawa nie posunęła się do przodu, a ówczesny rząd PO-PSL postanowił zastąpić ustawę o repatriacji ustawą o stwierdzaniu polskiego obywatelstwa.
Dziś nie ma już czasu na tego typu pomysły. Polacy w Kazachstanie nadal żyją w trudnych warunkach - doświadczają biedy, braku pracy, coraz trudniej przychodzi im zachowywać polskość. Dlatego jak najszybsze przyjęcie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej nowej ustawy repatriacyjnej jest sprawą o pierwszorzędnym znaczeniu. Bez niej nie uda się sprowadzić do Polski naszych rodaków, a przecież umożliwienie im powrotu do ojczyzny to nasz moralny obowiązek.
Biorąc powyższe pod uwagę, Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość
głosować będzie za przyjęciem przez Wysoką Izbę uchwały upamiętniającej 80. rocznicę deportacji Polaków do Kazachstanu. Dziękuję za uwagę.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W wielu wypowiedziach posłów Platformy Obywatelskiej przejawia się niemal bałwochwalczy stosunek do opinii Komisji Weneckiej.
Czy jest to w pełni uzasadnione w sytuacji, kiedy stanowisko Komisji Weneckiej wobec grudniowej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w wielu miejscach jest dość dziwne? Oceniając jej treść, Komisja nie oparła się bowiem na jakimś jednolitym, realnie istniejącym modelu prawnoustrojowym, lecz karcąc Polskę za pewne rozwiązania, nie dostrzegła nic złego w takich samych rozwiązaniach, które z powodzeniem obowiązują w innych krajach, takich jak Austria, Luksemburg czy Niemcy.
Jest tak w przypadku przewidzianego w naszej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym 13-osobowego składu orzekającego na 15 sędziów. Zapis ten został poddany ostrej krytyce. Warto więc postawić pytanie, dlaczego takie składy orzekające w przypadku Francji, Austrii, Włoch, Bułgarii czy też Cypru Komisji Weneckiej już nie przeszkadzają.
Za niezwykle szkodliwy dla demokracji, wręcz powodujący paraliż Trybunału Konstytucyjnego uznała Komisja Wenecka nałożony na trybunał obowiązek rozpatrywania spraw według kolejności ich wpływu. Taki sam zapis w przypadku sądów konstytucyjnych Litwy, Słowacji czy Luksemburga nie jest już taki zły i tam pracują one w normalny sposób.
Kolejny przykład. Fatalne następstwa przynieść może według Komisji wyrokowanie przez Trybunał Konstytucyjny większością 2/3 głosów pełnego składu. U nas ma to demokrację zabić, ale już w Niemczech czy Rumunii, wprost przeciwnie, demokrację wzmacnia.
Wysoki Sejmie! Widzimy tu bardzo wyraźnie, iż Komisja stosuje podwójne standardy.
To, co akceptuje u innych, u nas uznaje za to, co jest nie do zaakceptowania. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Z informacji prasowych możemy dowiedzieć się, iż w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne w wielu spółkach Skarbu Państwa i instytucjach państwowych dochodziło do roszad kadrowych oraz zmian w umowach o pracę czy kontraktach. Polegały one m.in. na tym, że rady nadzorcze wprowadzały zapisy o zakazie konkurencji skutkujące np. wypłatą wielomiesięcznych, idących w setki tysięcy złotych odszkodowań. Sytuacja taka miała miejsce np. w przypadku prezesa Radia Kielce. Zapis o zakazie konkurencji miał zostać wprowadzony jesienią, kiedy było wiadomo, że PiS wygra wybory parlamentarne. Podobna sprawa dotyczyła trzech innych osób: redaktor naczelnej i dwóch dyrektorów. Były przewodniczący rady nadzorczej Radia Kielce pytany o tę sytuację zasłaniał się niepamięcią, choć przyznał, iż rada mogła zatwierdzić drobne zmiany o charakterze kosmetycznym. Mam pytanie do wnioskodawców. Czy tolerowaliby w radach nadzorczych ludzi mających problemy z pamięcią i uważających, że kwota ponad 100 tys. zł to coś drobnego?
Ponadto słuchając, proszę państwa, dzisiejszych wypowiedzi, szczególnie posłów Platformy Obywatelskiej, chciałbym, aby sięgnęli do ciekawego artykułu, który ukazał się w roku 2011 w prestiżowym magazynie ˝Forbes˝. Mówi się w nim o tym, że była spółdzielnia Grabarczyka, mówi się o tym, że był nieformalny układ pana ministra Schetyny i ministra Aleksandra Grada, który decydował o obsadzie stanowisk, nie biorąc pod uwagę kwalifikacji ludzi. Dlatego mam pytanie: Panie ministrze, czy to nie jest tak, jak powiedział imć Onufry Zagłoba: Diabeł się ubrał w ornat i ogonem na mszę dzwoni? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W związku z zapowiadanymi zmianami w rozkładzie jazdy pociągów PKP Intercity uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie, czy prawdą jest, że w nowym rozkładzie, który wejdzie w życie od czerwca 2016 r., zostanie zlikwidowane połączenie kolejowe Warszawa - Przemyśl Główny w piątek i Przemyśl Główny - Warszawa w niedzielę przez m.in. Skarżysko, Ostrowiec Świętokrzyski, Sandomierz. Czy ewentualna likwidacja tego połączenia nie utrudni dojazdu pasażerów w kierunku Bieszczadów i ich powrotu nie tylko do Warszawy, ale i do stacji pośrednich? Jednocześnie proszę o przedstawienie informacji o innych planowanych zmianach w rozkładzie jazdy pociągów PKP Intercity skutkujących likwidacją połączeń kolejowych bądź ich ograniczeniem.
Pragnę w tym miejscu zauważyć, że wspomniane połączenie kolejowe Warszawa - Przemyśl Główny odgrywa istotną rolę w przemieszczaniu się podróżnych w kierunku południowo-wschodniej Polski. Ich zaniepokojenie wywołuje informacja, że w nowym rozkładzie jazdy pociągów PKP Intercity połączenie to nie zostało uwzględnione. Uważają oni, że zmniejszy to ich możliwości przemieszczania się w tamtym kierunku, nie tylko do miejscowości, w których zamieszkują, ale także utrudni dojazd i powrót turystów chcących przewieźć np. swoje rowery w rejon bieszczadzki. Proszę o udzielenie informacji na ten temat.
Panie ministrze, oczywiście my rozumiemy kwestię rachunku ekonomicznego, natomiast było to połączenie dosyć nowe, świeże. Być może nie przebiło się jeszcze do świadomości podróżnych, że coś takiego istnieje. Biorąc pod uwagę fakt, że ten odcinek linii kolejowej ze Skarżyska do Sandomierza będzie nadal remontowany, na całej tej linii kolejowej były już ponoszone nakłady, może warto byłoby rozważyć, aby tego typu połączenia na trwałe wpisały się w rozkład jazdy.
Chciałem tylko zapytać o jedną rzecz. Rozumiem, że zawieszenie, likwidacja tego połączenia będzie na okres wakacji w związku z tym, że wtedy studenci nie będą z niego korzystać, a po wakacjach to połączenie normalnie zostanie przywrócone, tak?
Dobrze. Jeżeli pan minister zapewnia, że taka jest intencja, to dziękuję, nie mam więcej pytań.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoki Sejmie! Wprowadzenie obowiązku szkolnego od 7. roku życia oraz prawa do rozpoczęcia edukacji szkolnej przez dzieci 6-letnie to przykład naprawdę dobrej zmiany w oświacie, dobrej dla dzieci i dla ich rodziców. Rodzice dostali bowiem prawo wyboru, gdyż to oni najlepiej wiedzą, co jest korzystne dla ich dzieci, i z tego prawa wyboru korzystają. W moim rodzinnym mieście, Ostrowcu Świętokrzyskim, jest ok. 500 dzieci 6-letnich i 10% z nich rodzice zapisali do klasy I, a 90% - do oddziałów przedszkolnych funkcjonujących zarówno w przedszkolach, jak i w szkołach podstawowych. Ostrowiec Świętokrzyski jest przykładem jednego z wielu samorządów, który z problemem sześciolatków, ale i młodszych dzieci sobie poradził, i to poradził bardzo dobrze. W sytuacji gdy decyzje rodziców pokazały, jak bardzo zmiana wieku, jeżeli chodzi o obowiązek szkolny, była przez nich oczekiwana, władze Ostrowca starały się zrobić wszystko, by tym rodzicom i ich dzieciom pomóc, a nie mnożyć trudności.
Chciałbym prosić panią minister o udzielenie odpowiedzi na pytanie: Z czego według pani minister wynika tak bardzo różna postawa samorządów w tej sprawie? Dziękuję bardzo.
