Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość rozpocząć wystąpienie uzasadniające nasze stanowisko wobec prezentowanej ustawy. Zrobię to łącznie z posłem Grzegorzem Woźniakiem.
Wysoka Izbo, ten projekt to zwykłe sprzątanie bałaganu po poprzednim rządzie, to zwykłe działanie, które ma charakter naprawiania tych szkód, które w ciągu 8 lat koalicja PO-PSL uczyniła. Rzecz dotyczy drobnej sprawy, przesunięcia o 10 lat. Przesunięcie o 10 lat funkcjonowało w dotychczasowo funkcjonującej ustawie dotyczącej obowiązku nakładanego na gminę w sprawie zapewnienia lokali zastępczych dla ewentualnych lokatorów, których trzeba zasiedlić w wyniku ewentualnej katastrofy budowlanej. I oto z tych 10 lat 8 lat to były rządy PO-PSL. Przez 8 lat ta koalicja nie zrobiła nic w tym zakresie. Co zrobiła?
W sierpniu 2015 r., czyli parę miesięcy przed wyborami, wystąpiła z projektem wydłużającym okres funkcjonowania tej ustawy w nieskończoność. Taka była propozycja Platformy Obywatelskiej złożona w sierpniu tego roku. Oczywiście została zaniechana. Właśnie to jest ten bałagan. Niedokończona zupełnie... Zostawiliście państwo to rozgrzebane. Myśmy to musieli przejąć, w krótkim czasie musieliśmy przedłożyć projekt, który by naprawiał sytuację. Naprawić tego nie zdołaliśmy w ciągu tych dwóch miesięcy, które mieliśmy. Musimy mieć dłuższy okres. Zaproponowaliśmy 10 lat. Myśleliśmy, że to jest okres, który rzeczywiście będzie okresem spełniającym oczekiwania wszystkich, aczkolwiek okazało się, że niekoniecznie, że możemy to zrobić szybciej, że powinniśmy to zrobić szybciej, powinniśmy pokazać, że można to było zrobić w ciągu tych 8 lat, przez które wyście rządzili, a czego nie zrobiliście.
W związku z tym postanowiliśmy złożyć poprawkę do projektu zmieniającą okres 10-letni na okres 2-letni
, czyli to sprowadzałoby się do zapisu, iż słowa ˝2025˝ zastąpimy słowami ˝2017˝. Tę poprawkę na ręce pani marszałek pozwolę sobie złożyć.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym serdecznie podziękować za tak wnikliwą debatę nad projektem ustawy o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów. Chciałbym podziękować państwu, paniom i panom posłom również za to, że w zasadzie nie podważyliście państwo w tej debacie sensu i właściwości podjęcia tego projektu ustawy, nie podważyliście sensu, a w tak krótkim, w tak dramatycznie krótkim czasie nie byliśmy w stanie przeprowadzić noweli, która by w sposób całościowy dokonywała zmiany.
Tak jak powiedział pan minister, początkowo okres 10 lat był przewidziany po to, żeby rzeczywiście wskazać okres, w którym jesteśmy w stanie rozwiązać problemy mieszkaniowe, lokalowe całkowicie, żeby nie było tego problemu jako pewnego problemu całościowego. W ciągu 2 lat ani tym bardziej w ciągu roku nie uda się tego zrobić, ale w ciągu 2 lat z pewnością jesteśmy w stanie dokonać zmian w ustawie o prawie lokatorów, o ochronie lokatorów, tak aby ta ustawa rzeczywiście rozwiązywała problemy jednej i drugiej strony, żeby również pochylić się nad problemami samorządu. Tyle że nie można oczekiwać od grupy posłów tego, żeby w ciągu miesiąca funkcjonowania Sejmu dokonali oni całościowej zmiany.
Jedyne pytanie, które zadaliście państwo mnie, wnioskodawcy, dotyczyło oszacowania kosztów. Jeżeli strona rządowa w poprzednim okresie nie potrafiła tego oszacować w ciągu iluś tam lat, w ciągu ośmiu lat praktycznie nie podjęła nawet takiej próby, jeżeli po tym projekcie sierpniowym, który został podjęty przez grupę posłów, też takiej próby skutecznie nie udało się w ciągu kilku miesięcy podjąć, to czego oczekiwać od nas, którzy mieliśmy miesiąc na to, żeby tę ustawę przez Sejm przeprowadzić.
Stąd też, dziękując za wszystkie głosy pań i panów posłów, spodziewam się, że dzisiaj o godz. 20.20 - zresztą zapraszam członków komisji na posiedzenie komisji - odniesiemy się tak naprawdę do dwóch poprawek, które w trakcie naszej debaty padły, zaopiniujemy je i przedstawimy Wysokiej Izbie do głosowania. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość odnieść się do dwóch projektów ustaw: z druku nr 222 i z druku nr 249.
Wysoka Izbo! W stosunku do obu tych projektów można wygłosić jeden sąd. Otóż oba te projekty odnoszą się do pozbawienia tak naprawdę partii politycznych subwencji z budżetu państwa, w różny sposób to czyniąc.
Teoretycznie jeden z projektów tylko ogranicza taką subwencję, ale tak naprawdę powoduje, może powodować całkowite pozbawienie partii politycznych tej subwencji.
Zatem Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, że demokracja kosztuje, finansowanie partii politycznych z budżetu państwa jest inwestycją w demokrację, inwestycją w budowanie normalnego, spokojnego, ustabilizowanego systemu wyborczego.
Jak na tym tle wyglądają oba te projekty? Wystarczy przywołać to, co zamierzają one uczynić. Ale jeżeli mielibyśmy się do nich odnieść na tle tego, co generalnie obowiązuje w Europie i na świecie, to musielibyśmy powiedzieć jedno: że idą one w całkowicie odmiennym kierunku niż ten kierunek, który dzisiaj coraz bardziej zyskuje aprobatę, bo tak naprawdę w większości krajów europejskich obowiązuje system, w którym w takim czy w innym wydaniu są subwencje z budżetu państwa, finansowanie partii z budżetu państwa obowiązuje. Zdaje się, tylko Malta z krajów Unii Europejskiej takiego systemu nie ma i kilka krajów spoza Unii, takich jak Białoruś, Ukraina, choćby takie dwa przykłady, chyba cztery państwa w ogóle, wymieniam tylko te dwa przykłady państw, które takiej formy wsparcia dla partii politycznych nie przewidują. Również na świecie ok. 60%, ponad 60% krajów preferuje system finansowania partii z budżetu państwa. Oczywiście są enklawy państw na mapie świata, gdzie takich czynności się nie wykonuje. Wystarczy tutaj przywołać grupy krajów w Afryce, takich jak, nie wiem, Sudan, Egipt... okoliczne kraje, czy choćby kraje w Azji. Tam rzeczywiście finansowania partii politycznych z budżetu państwa nie ma. Afganistan, Syria - to są przykłady państw, gdzie tych rzeczy nie ma. Tylko czy to jest przykład nowoczesności, którą państwo chcecie wprowadzać do systemu politycznego w Polsce, co do tego mam już pewne obawy.
Tak to wygląda na świecie. Ale są także jednoznaczne opinie wielu specjalistów w Polsce, polskich profesorów, nawet takich, którzy mówią, że ten system jest prawdopodobnie nie najlepszy, mówią nawet, że to jest zły system, ale mówią: to jest jedyna rzecz, którą można i należy utrzymać, tak żeby w ogóle normalne życie polityczne w Polsce mogło przebiegać, nie wolno tego systemu niszczyć. To mówią osoby, które wcale nie są przychylne partiom politycznym, tak bym to określił, a jednak uważają, że należy utrzymać ten system finansowania partii z budżetu państwa. Oczywiście można dyskutować o tym, jak go zmieniać, i można dyskutować o tym, jakie korekty do niego wprowadzić, jak uszczelnić pewne rzeczy, bo on rzeczywiście uszczelniony za dobrze nie jest, to trzeba zmieniać, ale rozwalanie tego całkowite, niszczenie tego całkowicie nie wchodzi w naszym wypadku w ogóle w rachubę.
Szanowni państwo, teraz odniosę się do tych konkretnych przedłożeń, nad którymi dzisiaj dyskutujemy.
I tak w projekcie Nowoczesnej, tak jak powiedziałem, następuje ograniczenie, ale ograniczenie subwencji o 50%, a pamiętajmy o tym, że kilka lat temu podobne ograniczenie już przeprowadziliśmy. Czyli w stosunku do tego, co miało miejsce 5 lat temu, to będzie sytuacja, w której finansowanie partii politycznych zmaleje o 75%, gdybyśmy przyjęli projekt Nowoczesnej. I druga cecha tego projektu - uzależnienie uzyskania subwencji w pełnej wysokości od zebrania w roku poprzedzającym wypłatę subwencji kwoty z wpłat od osób fizycznych równej kwocie subwencji. To oznacza, że, tak jak powiedziałem, to może doprowadzić do likwidacji subwencji albo do znaczącego, już bardzo znaczącego jej ograniczenia, ale uzależnia subwencję od tego, ile środków uzyskają partie od osób fizycznych. W tym zakresie Nowoczesna proponuje kolejną zmianę - proponuje, żeby nie, tak jak jest dzisiaj, ok. 28 tys. zł można było wpłacać na partie polityczne, ale 50 tys. zł i 50 tys. na fundusz wyborczy. Czyli ewidentna promocja tych środowisk, które chcą i będą chciały kupować ustawy. Zresztą taki zarzut w momencie zmiany naszego systemu wyborczego oczywiście natychmiast się pojawia, i to nie tylko z moich, z naszych ust, ale również z ust wielu specjalistów, którzy się tym problemem zajmują. Obniżenie o 50% dodatkowo, bo o tym też pamiętajmy, nie wiem, chyba to nie wybrzmiało w państwa wypowiedziach... Również proponujecie obniżenie o 50% dotacji podmiotowej dla partii politycznych. To jest kolejny segment oszczędności, jak to próbujecie państwo nazywać.
Jeżeli chodzi natomiast o projekt Kukiz’15, to tu mamy już wprost likwidację subwencji dla partii politycznych. W zamian za to projektodawcy proponują, by podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych będący obywatelem polskim raz w roku w trybie określonym w ustawie o podatku dochodowym mógł przekazać owe 5 zł podatku obliczonego zgodnie z ustawą o PIT na rzecz wybranej przez siebie partii politycznej.
Co dają tak naprawdę oba te projekty? Dają zdecydowanie... Wprowadzają brak stabilizacji w życiu publicznym. Jakiekolwiek zmiany destabilizujące życie publiczne powinny być przez nas ocenione negatywnie. Tymczasem te projekty dokładnie tego typu propozycje zawierają. Co za tym idzie, wprowadzają rzecz zupełnie niesłychaną, bo wprowadzają permanentną kampanię wyborczą, trwającą praktycznie przez cały rok kalendarzowy. Różnica jest tylko taka, że nasilenie tej kampanii wyborczej będzie trwało zgodnie z projektem Nowoczesnej od września do grudnia, a zgodnie z projektem Kukiz’15 - od stycznia do kwietnia. Dlaczego? Dlatego że Nowoczesna chce, żeby tę subwencję, którą partia otrzyma od państwa, uzależnić od kwoty wpłaconej przez obywateli do końca roku poprzedzającego wypłatę tej subwencji. To oznacza, że trzeba będzie budować kampanię wyborczą, nasilić ją zaraz po wakacjach i tak od września mniej więcej przystąpić do jej prowadzenia, i prowadzić ją do grudnia. Natomiast w projekcie Kukiz’15 mówimy o odpisie z podatku dochodowego. To oczywiście tak jak to prowadzą kampanie... Zresztą porównanie do tego systemu, 1% dla stowarzyszeń, jest zupełnie nieuprawnione, ale tak państwo to zapisaliście. I kampania wówczas się zaczyna w styczniu, żeby przed
końcem, czyli przed kwietniem, móc zdążyć.
Panie marszałku, pozwolę sobie o minutę przedłużyć, jeżeli pan pozwoli. Obiecuję, że z mojego drugiego wystąpienia te 2 minuty czy nawet 3 oddam, bo tam mam tylko parę słów do powiedzenia.
Wysoka Izbo! Zatem efekt prowadzenia tak permanentnej kampanii wyborczej w ciągu... Przecież to będzie walka o życie dla partii politycznych. Partie polityczne będą musiały walczyć. Państwo mówicie: prowadzić dialog ze społeczeństwem.
Ten dialog ze społeczeństwem...
...Prawo i Sprawiedliwość prowadzi ustawicznie i nie potrzebuje takich zachęt, które państwo w tej chwili tworzycie. Ale jeżeli tak, to państwo powinniście konsekwentnie w takim razie występować o to, żeby co roku były wybory. No bo to jest jakby bardziej uczciwe i sensowne, co roku wybory, przez cały rok kampania wyborcza, praktycznie rzecz biorąc to rewolucja, nieustająca rewolucja trwająca w kraju. Gratuluję takich pomysłów.
Ale mamy też konsekwencje dodatkowe. Oczywiście konsekwencją dodatkową w projekcie Nowoczesnej jest kolejne wsparcie dla sektora bankowego - nie mam czasu, żeby dopowiedzieć, na czym to polega - ale także, żartobliwie mówiąc, usankcjonowanie...
...zakupu alkoholi, prezentów, które państwo chcecie przekazywać...
...wyborcom, którzy będą wpłacali. Kompletnie absurdalny pomysł.
Natomiast niestety w wypadku...
...Kukiz’15 te konsekwencje są jeszcze poważniejsze, bo ten, jak państwo powiedzieliście, proobywatelski projekt pozbawia praw obywatelskich kilka grup. Pozbawia praw obywatelskich rolników, pozbawia praw obywatelskich nierezydentów w rozumieniu ustawy o PIT i osoby, których dochody w całości mieszczą się w kwocie wolnej. No tak państwo rozumiecie obywatelskość, żeby pozbawić część obywateli praw obywatelskich? Doprawdy nie ośmieliłbym się tak tego projektu w żadnym wypadku nazwać.
Bardzo dziękuję, panie pośle.
Prosił pan o 2 minuty. Uwzględniłem te 2 minuty, ale proszę kończyć.
Bardzo serdecznie dziękuję. Zatem tylko w ostatnim zdaniu pozwolę sobie powiedzieć, że w tym wszystkim są pewne plusy. Ta transparentność, o której tu mówiliście... Zgoda, to trzeba zrobić, to trzeba zrobić. Trzeba zrobić również fundusz...
Bardzo dziękuję, panie pośle.
...zmienić zasady wpłat na fundusz ekspercki.
Panie pośle, bardzo dziękuję.
Zgoda, co do tego pełna zgoda, to trzeba zrobić, o tym trzeba rozmawiać.
Dziękuję panu posłowi.
Ale te plusy nie mogą niestety przeważyć szali. I w związku z tym składam wniosek o odrzucenie tych projektów w pierwszym czytaniu.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym sprostować słowa posła, który źle zrozumiał moją wypowiedź. Panie pośle, nie powiedziałem, że PiS-u nie stać na zabieganie o wyborców w ciągu całego roku wyborczego. Wręcz odwrotnie, powiedziałem, że my z tym problemu nie mamy, że my mamy kontakt z wyborcą przez cały rok i nie potrzebujemy takich zachęt do tego, żeby z wyborcą się kontaktować. Tak powiedziałem, a pan poseł mnie źle zrozumiał, to prostuję. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość przedstawić nasze stanowisko wobec projektu zawartego w druku nr 224.
Projekt ten sprowadza się tak naprawdę do likwidacji ciszy wyborczej oraz sankcji za jej naruszenie. Projekt zachowuje zakaz agitacji w lokalu wyborczym oraz na terenie budynku, w którym znajduje się lokal wyborczy, a także zakaz agitacji na terenie urzędów, zakładów etc. Projekt reguluje zakres publikowania sondaży wyborczych, badań preferencji głosujących, ograniczając ten zakaz czasowo do dnia bądź dni, jeżeli są to wybory do Parlamentu Europejskiego, w których odbywa się głosowanie.
Wysoka Izbo! Mamy tutaj do czynienia z jednym z tych projektów, które w sposób cząstkowy, mało precyzyjny próbują dokonywać zmian w Kodeksie wyborczym. Byłem w ubiegłej kadencji pierwszym, który protestował wobec tego typu polityki, działania różnych partii, i stosowałem jednolitą opcję. Uważałem, że powinniśmy zająć się zmianami. Mówiłem to nieprzerwanie od 2011 r., może 2012 r., kiedy pierwsze projekty wpłynęły, do końca kadencji, do projektów, które były zgłaszane przez różne kluby i regulowały to w sposób cząstkowy, wybiórczy, nieprecyzyjny. Apelowałem: podejmijmy prace nad Kodeksem wyborczym, zróbmy to całościowo, popracujmy nad tym kodeksem, bo on potrzebuje zmian. Ten kodeks musi zostać zmieniony, ale zróbmy to całościowo, nie w przypadkowy sposób, nie wybiórczo. Wówczas mój głos nie był zupełnie brany pod uwagę. Partie rządzące uważały, że mają w tym zakresie lepszą wiedzę i robiły cząstkowe zmiany, bałaganiąc jeszcze bardziej, i ten Kodeks wyborczy jest bardziej niż na początku kadencji zabałaganiony.
Niestety w państwa projekcie - zwracam się do wnioskodawców - też dostrzegamy kwestię związaną z tym pytaniem zasadniczym. Jest problem z ciszą wyborczą. Też ten problem z ciszą wyborczą widzimy, zwłaszcza w Internecie. Tu jest rzeczywiście problem. Coś trzeba z tym zrobić, zgoda. Ale czy poprawimy sytuację, jeżeli zlikwidujemy ten pozór ciszy wyborczej w Internecie, jaki w tej chwili mamy, i zastąpimy to możliwością ulotkowania przed lokalami wyborczymi w dniu wyborów? Czy to jest lepsze rozwiązanie? Być może należałoby obudować tę regulację o braku ciszy wyborczej innymi rozwiązaniami. Być może należałoby to - znowuż o tym mówię - całościowo zbudować. Ale przez ten sposób, prosty, w jaki państwo to robicie, to nawet w waszym projekcie dochodzi do sprzeczności. No bo z jednej strony mówicie: ciszy wyborczej nie ma, ale z drugiej strony mówicie: no, ale robimy wyjątek, jednak tych sondaży to się nie powinno pokazywać w dniu wyborów, jednak to jest wyjątkiem. Jeżeli robimy tu wyjątek, no to oczywiście te wszystkie argumenty mówiące o braku szacunku dla państwa w związku z tym, że w Internecie pojawiają się takie, a nie inne sytuacje, już w zasadzie można do kosza wyrzucić, bo ze wszystkimi tymi sytuacjami nagannymi, które państwo tak definiujecie w swoim projekcie, będziemy mieli do czynienia. A umówmy się, że problem sondaży wyborczych jest jednym z ważniejszych problemów. To narzędzie wyborcze, którym można się w tych ostatnich dniach, ostatnich godzinach przed głosowaniem posługiwać w stosunku do wyborcy.
Stąd też... Obiecałem - oj, nie dotrzymam słowa - że przed czasem skończę, że krótko będę mówił, w związku z tym zakończę swoje wystąpienie apelem do wszystkich państwa, do wszystkich klubów, o to, żebyśmy rzeczywiście przystąpili do pracy nad Kodeksem wyborczym, ale nie w taki wybiórczy sposób. I proponuję jednak ten projekt w pierwszym czytaniu odrzucić. Dziękuję bardzo.
