Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 mam zaszczyt i przyjemność rekomendować na stanowisko wicemarszałka Sejmu Rzeczypospolitej pana posła Stanisława Tyszkę.
Stanisław Tyszka jest prawnikiem i doktorem nauk humanistycznych. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie studia doktoranckie na Wydziale Historii i Cywilizacji Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji. W ostatnich latach pracował jako wykładowca na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego.
Niezależnie od pracy naukowo-akademickiej pan dr Stanisław Tyszka angażował się intensywnie w prace eksperckie mające na celu przywrócenie Rzeczypospolitej podmiotowości wewnętrznej i zewnętrznej oraz realizację zasady dobra wspólnego. Był twórcą i dyrektorem Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej, a następnie współpracował z Centrum im. Adama Smitha.
Jako ekspert oraz koordynator prac zespołów niezależnych ekspertów był inspiratorem wielu projektów reform akceptowanych często ponad podziałami politycznymi, takich jak na przykład obniżenie ustawowych barier dostępu do zawodów regulowanych czy podmiotowe poszerzenie prawa do urlopu macierzyńskiego.
Szczególnym obszarem specjalizacji dr. Stanisława Tyszki jest proces stanowienia prawa, kwestie inflacji prawa i deregulacji systemowej. Jako naukowiec, a także ekspert i doradca w Ministerstwie Sprawiedliwości od lat wskazuje na potrzebę generalnego przeglądu polskiego ustawodawstwa, uproszczenia przepisów i uwolnienia Polaków od niesłusznych, niepotrzebnych i kosztownych obciążeń biurokratycznych. Jest autorem analizy porównawczej polskiego oraz światowych modeli stanowienia prawa oraz projektu reformy polskiego procesu legislacyjnego w kierunku uczynienia go bardziej przejrzystym, profesjonalnym i otwartym na obywateli.
Na poziomie praktyki stanowienia prawa Stanisław Tyszka czynnie uczestniczył w procesie legislacyjnym zarówno na poziomie ministerstwa, jak i komisji sejmowych w związku z projektowaniem i procedowaniem ustaw deregulacyjnych, dzięki czemu dobrze orientuje się w aspektach techniczno-proceduralnych procesu legislacyjnego.
Wysoka Izbo! Doktor Stanisław Tyszka w swojej działalności publicznej i społecznej dał się poznać jako osoba, która łączy, a nie dzieli, potrafi szukać kompromisu, a jednocześnie nieustępliwie dąży do przywrócenia Polakom godności, a naszemu państwu sprawności. Stanisław Tyszka jest doskonale przygotowany do pełnienia funkcji wicemarszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
Uprzejmie proszę panie i panów posłów o poparcie tej kandydatury. Dziękuję bardzo.
Szanowny Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Kornela Morawieckiego, przewodniczącego Solidarności Walczącej, oraz Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałbym przedstawić kandydaturę Roberta Majki, osoby zasłużonej i osoby niezłomnej, postaci, która naszym zdaniem będzie na tym stanowisku niezwykle niezależną osobą.
Robert Majka urodził się 27 czerwca 1962 r. w Przemyślu. Ukończył studia politologiczne na Wydziale Spraw Społecznych w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Od 1980 r. zaangażowany w działalność polityczną. 17 września 1981 r. wstąpił do pierwszego związku zawodowego NSZZ ˝Solidarność˝. W 1983 r. nawiązał kontakt z Solidarnością Walczącą. Ujawnił ten fakt w 1990 r. w trakcie kampanii wyborczej do samorządu. Przedstawiciel Solidarności Walczącej doktora Kornela Morawieckiego w dawnym województwie przemyskim. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Solidarności Walczącej. Żonaty, ojciec 3,5-letniej Karoliny.
Dotychczasowe zaangażowanie w sprawy kraju wskazuje, że pan Robert Majka jest dobrym kandydatem na członka Trybunału Stanu. Dziękuję bardzo.
Szanowny Marszałku! Wysoka Izbo! Żeby nie przedłużać, chciałbym poinformować, że szanowni państwo mogą się zapoznać ze szczegółowym biogramem, życiorysem naszego kandydata w druku sejmowym.
Natomiast w imieniu swoim oraz Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałbym zarekomendować naszego kandydata pana Tomasza Rzymkowskiego do Krajowej Rady Sądownictwa. Chciałbym podkreślić tylko niektóre fragmenty życiorysu pana Rzymkowskiego. Otóż w 2013 r. otworzył on przewód doktorski pod kierunkiem prof. dr. hab. Leszka Ćwikła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Za swoją działalność na rzecz społeczności akademickiej i osiągnięcia naukowe w 2009 r. otrzymał nagrodę rektora KUL, a podczas studiów aktywnie uczestniczył w życiu akademickim, będąc m.in. prezesem Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum.
Od siebie dodam, że pan Tomasz Rzymkowski jest osobą nie tylko młodą, ale też bardzo energiczną, zdecydowaną i merytorycznie przygotowaną do pełnienia tej bardzo ważnej funkcji. W związku z tym proszę szanowne posłanki, szanownych posłów o wybranie tej kandydatury. Dziękuję bardzo.
Szanowny Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 oraz własnym mam niezwykłą przyjemność zaprezentować kandydaturę pani Barbary Chrobak.
Mam ogromną prośbę, żeby państwo zapoznali się z dokładnym biogramem, który został załączony w druku sejmowym. Nie będą tutaj przedstawiał dokładnego życiorysu, natomiast od siebie dodam, że jej dotychczasowa działalność, zarówno zawodowa, jak i społeczna, dotyczyła kwestii, którymi zajmuje się Krajowa Rada Prokuratury, i pozwoliła jej na doskonałą znajomość problemów, z którymi na co dzień stykają się prokuratura i pełniący w niej służbę prokuratorzy. Uważam, że nie tylko z racji rodzaju wykształcenia i pracy zawodowej, ale także pracy społecznej posiada ona wiedzę i doświadczenie, które predysponują ją do udziału w pracach Krajowej Rady Prokuratury.
W związku z powyższym wnioskuję o głosowanie za tą kandydaturą i za wyborem pani Barbary Chrobak do Krajowej Rady Prokuratury. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W październikowych wyborach parlamentarnych obywatelom chodziło nie tylko o wymianę władzy. Wszyscy mieliśmy nadzieję na nową jakość, mieliśmy nadzieję na to, że nowy rząd stworzą ludzie kompetentni, których horyzont myślowy wykracza poza czteroletnią kadencję, tacy, którym nie zabraknie odwagi, by stawić czoło poważnym wyzwaniom o charakterze systemowym, nawet jeśli miałoby się to wiązać ze spadkiem poparcia w sondażach. Tymczasem propozycje dotyczące systemu emerytalnego można określić jednym słowem - dezercja. Obóz władzy w imię teraźniejszej popularności postanowił położyć na szali naszą przyszłość. Polska potrzebuje stabilnego systemu emerytalnego, co w obecnych warunkach oznacza całkowitą zmianę systemową. Propozycja rządzących tymczasem jest wszystkim, tylko nie tym.
Aby rozmawiać na poważnie o systemie emerytalnym, musimy uświadomić sobie najpierw jego istotę. Funkcjonujemy w oparciu o model repartycyjny, co oznacza, że bieżące emerytury w całości wypłacane są z wpłat ludzi aktualnie pracujących. Nie dochodzi tu do żadnej akumulacji kapitału, a jedynie do prostego transferu. Taki system jest z jednej strony szczególnie wrażliwy na zmiany demograficzne, z drugiej zaś sam się do nich przyczynia, socjalizując korzyści z posiadanego potomstwa. Ludziom wmawia się, że płacąc składki do ZUS, oszczędzają na przyszłą emeryturę. To oczywiście nieprawda. Suma wypłacanych emerytur będzie się równała sumie wpłat dokonywanych do systemu przez nasze dzieci. By sprecyzować - nie nasze dzieci, tylko wszystkie dzieci. W wyniku tej socjalizacji system emerytalny nie generuje żadnych pozytywnych bodźców do posiadania potomstwa. Wszyscy liczą, że na starość na ich emerytury będą pracowały dzieci sąsiadów. Problem w tym, że sąsiedzi myślą dokładnie tak samo. Brak możliwości racjonalnej kalkulacji ekonomicznej w ramach tego socjalistycznego systemu powoduje, że system ten sam podcina gałąź, na której siedzi.
Przyjrzyjmy się teraz faktom. Dziś na ok. 7 mln ludzi w wieku poprodukcyjnym przypada ok. 24 mln ludzi w wieku produkcyjnym. W 2025 r. będziemy mieli 1 mln emerytów więcej niż obecnie. W dłuższej perspektywie sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna. W 2060 r., przy wieku emerytalnym na poziomie 67 lat dla kobiet i mężczyzn, będziemy mieli 10,5 mln emerytów i 17,2 mln ludzi w wieku produkcyjnym. Jeśli obniżymy wiek emerytalny do poprzedniego poziomu, to stosunek ten wyniesie 12,2 mln do 15,5 mln, co będzie oznaczało, że praktycznie na każdą pracującą osobę będzie przypadał do utrzymania jeden emeryt.
Obecny system emerytalny może uzyskać równowagę finansową dzięki przesuwaniu trzech suwaków: pierwszy z nich to wiek emerytalny, mówiący nam o relacji liczby osób pracujących do tych pobierających emeryturę, drugi to współczynnik zastąpienia obrazujący wysokość przyszłej emerytury w stosunku do ostatniej pensji, trzecim jest poziom opodatkowania ludzi w wieku produkcyjnym. Tak więc aby uzyskać równowagę przy obniżeniu wieku emerytalnego do poprzedniego poziomu, musielibyśmy w przyszłości obniżyć współczynnik zastąpienia w granicy 20%, co oznacza, że na każde 1000 zł netto ostatniej pensji przypadałoby nam tylko 200 zł emerytury. Nie muszę chyba nikogo przekonywać o tragiczności skutków takiej decyzji. Z drugiej strony gdybyśmy chcieli utrzymać wysokość emerytur na poziomie 40% ostatniej pensji, czyli w wysokości wskazywanej przez organizacje międzynarodowe jako niezbędne minimum, musielibyśmy podnieść wiek emerytalny do ok. 72 lat, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. W ten sposób moje pokolenie zostanie sprowadzone do roli niewolników pracujących do śmierci tylko po to, aby zapewnić jakąś równowagę tego niewydolnego systemu. Oczywiście dodatkową opcją, jaka wam pozostanie, będzie podnoszenie opodatkowania ludzi młodych.
Jeżeli nie zmienimy całego systemu, to pozostaniemy w obrębie dylematu określanego przez wspomniane trzy suwaki. Wasze działania polegające na obniżaniu wieku emerytalnego nie są więc żadną prawdziwą reformą systemu. W ten sposób nie dacie rady naprawić państwa i nieważne, czy działania te są podejmowane przez odurzonych oparami socjalizmu idealistycznych donkiszotów, czy przez wyrachowanych, zimnych populistów, rezultat będzie ten sam - krach systemu, kataklizm polityczny, ekonomiczny i społeczny.
Możecie ignorować prawa ekonomii i obiektywną rzeczywistość, ale możecie być pewni, że prawa ekonomii nie zignorują was, a zderzenie z rzeczywistością będzie bolesne dla nas wszystkich.
W celu minimalizacji problemów wynikających z transferowego charakteru systemu emerytalnego proponujecie nam program prorodzinny - 50 zł na dziecko, który również ma charakter transferowy.
500 zł na dziecko.
Próba ratowania modelu redystrybucyjnego za pomocą jeszcze większej ilości redystrybucji przypomina próbę leczenia z alkoholizmu za pomocą podania pacjentowi jeszcze większej ilości alkoholu. Zresztą jak mamy ufać ludziom, którzy nie potrafią wykonać prostych matematycznych obliczeń? Całkowity roczny koszt tego programu został oszacowany na 22 mld zł, problem w tym, że twórcy zapomnieli najwyraźniej, że istotą programów prorodzinnych jest zwiększenie dzietności, tak więc 22 mld zł to koszt w warunkach obecnych, czyli w punkcie zero. Zwiększenie dzietności co do zasady będzie miało miejsce wtedy, gdy rodziny zdecydują się na drugie i kolejne dziecko, co przy proponowanej konstrukcji programu doprowadzi do eksplozji kosztów. 50-procentowy wzrost dzietności, który zapewni nam zastępowalność pokoleń, może doprowadzić do 100-procentowego wzrostu kosztów. Pytanie, czy rząd ma do dyspozycji dodatkowe 44 mld, pozostaje pytaniem retorycznym.
Musicie zrozumieć jedno, wy nie jesteście w stanie rozwiązywać problemów Polski z prostej przyczyny: to wy jesteście problemem - klasa polityczna będąca w istocie warstwą pasożytniczą, tuczącą się na biedzie własnego społeczeństwa.
Dokładnie tak. Dążąc nieustannie do rozszerzania zakresu własnej władzy, zmniejsza zakres wolności obywateli. Obiecujecie obywatelom bezpieczeństwo socjalne, a dostarczacie jedynie podwyżki podatków. Znamienne jest, że partia, która ustawia się w kontrze do komunizmu i nieodzownej mu walki klas, funduje nam podwaliny pod przyszłą walkę pokoleń. Już dziś tworzycie podstawę pod przyszłą radykalną podwyżkę podatków. Pamiętajcie jednak, że kto sieje burzę, ten zbierze gniew.
Jako klub Kukiz’15 proponujemy rozpoczęcie ogólnopolskiej debaty na temat reformy systemu emerytalnego. W naszej ocenie reforma ta musi mieć charakter systemowy oraz wykraczać poza dotychczasowe ramy dyskusji w tym temacie.
Jeśli nie dokonamy zmian systemowych...
...to za 20 lat w Sejmie będziemy dyskutowali jedynie o tym, czy wiek emerytalny powinien wynosić 71 czy 72 lata, i to niezależnie od tego, kto w tym Sejmie będzie zasiadał.
Propozycje stanowiące punkt wyjściowy do debaty publicznej zostały już sformułowane przez organizacje pozarządowe. Stowarzyszenie KoLiber w raporcie ˝Demografia a system emerytalny˝ zaproponowało zupełnie nowe spojrzenie na zagadnienie systemu emerytalnego. Proponowane rozwiązanie miałoby na celu internalizację korzyści z posiadania dzieci.
Bardziej szczegółowe rozwiązanie zaproponowała przed wyborami parlamentarnymi Fundacja Progresywna w ˝Programie nowego pokolenia˝. Połączenie emerytury obywatelskiej gwarantującej minimum socjalne, wzrostu oszczędności oraz zwiększenia zakresu internalizacji korzyści z posiadania potomstwa może stanowić odpowiedź na kryzys emerytalny, z którym bez zmian o charakterze systemowym zderzymy się na pewno.
2 lata temu brałem udział w posiedzeniu specjalnym komisji senackiej, na której jako Stowarzyszenie KoLiber przedstawiliśmy nasze rozwiązanie. Obecna tutaj poseł Izabela Leszczyna, ówczesna wiceminister finansów zaapelowała, by nie dopuszczać nas do debaty publicznej. To była wypowiedź pełna buty i arogancji. Apeluję do rządzących: nie idźcie tą drogą. Podjęcie tematu reformy emerytalnej to nasz obowiązek, musimy stworzyć system, który z jednej strony zagwarantuje pewne minimum, a z drugiej zapewni obywatelom maksimum wolności wyboru, zwłaszcza w obszarze sposobu oszczędzania.
Jeśli chodzi o politykę demograficzną, to przestańcie wierzyć w cudowną moc transferów publicznych. Herbata od mieszania nie stanie się słodsza. Stwórzmy wspólnie warunki umożliwiające ludziom zakładanie rodzin, obniżmy opodatkowanie pracy. Wysoki i stabilny wzrost gospodarczy jest najlepszą polityką prorodzinną. Kiedy ten warunek zostanie spełniony, to co do samej zasady prokreacji najlepiej sprawdzi się XVIII-wieczne zawołanie fizjokratów: laissez faire - pozwólmy działać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pan przewodniczący Petru nie zrozumiał, jakie jest nasze stanowisko, być może dlatego, że zabrakło czasu. Mam okazję wytłumaczyć, a przy okazji zadać pytanie. Uważamy, że nie stoi nic na przeszkodzie, aby dalsza dyskusja nad reformą emerytalną, która zapewni z jednej strony uczciwość i sprawiedliwość, a z drugiej strony uwzględni realia finansowe, odbywała się na komisji. Platforma Obywatelska wraz z PSL podwyższyła wiek emerytalny bez konsultacji z obywatelami, co więcej, nie słuchając także głosu organizacji pozarządowych i nie dopuszczając ich do dyskusji. Dlatego też będziemy głosować za przywróceniem stanu wyjściowego.
W tym miejscu chcielibyśmy również przypomnieć, że prezydent w kampanii obiecywał rozpisanie referendum w sprawie wieku emerytalnego. Chcielibyśmy zadać pytanie przedstawicielowi prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, czy podtrzymuje to stanowisko, czy przynajmniej referendum albo jakieś szersze konsultacje ze społeczeństwem - nie tylko na temat podwyższonego wieku, ale także przede wszystkim na temat całego systemu emerytalnego - będą prowadzone, czy organizacje pozarządowe, które mają bardzo dużo do powiedzenia i do zaoferowania, także będą dopuszczane do dyskusji, w przeciwieństwie do sytuacji, która miała miejsce przez ostatnie 8 lat, kiedy nie były dopuszczane. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pozwolę sobie zwrócić się do szanownych posłanek i szanownych posłów z Prawa i Sprawiedliwości. Po 8 latach miernych rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, zamiast zająć się wprowadzaniem niezbędnych reform w Polsce, zajęliście się obsadzaniem dobrze płatnych stanowisk. Jest to związane z nierozerwalną z partiokracją zasadą TKM - teraz ... my.
W uzasadnieniu omawianej nowelizacji słusznie zauważacie, że służba cywilna ma na celu wykonywanie zadań państwa w sposób zawodowy, rzetelny, bezstronny i politycznie neutralny. W tym samym uzasadnieniu przeczycie tym słowom, pisząc o stanowiskach w służbie cywilnej jako związanych z wykonywaniem polityki rządu, co ma być rzekomym argumentem za ręcznym obsadzaniem kluczowych stanowisk.
Przechodzę do konkretnych zmian. Od tej pory szef służby cywilnej nie będzie musiał posiadać praktycznie żadnych kwalifikacji za sprawą zniesienia wymogu co najmniej 5-letniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej lub co najmniej 7-letniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych. Nasuwa się retoryczne pytanie: Czy wasza kadra jest aż tak wąska, że musicie likwidować takie wymogi? Chcecie wprowadzić fikcję apartyjności szefa służby cywilnej poprzez zniesienie zakazu przynależności do partii 5 lat wstecz od jego wyboru. W przypadku zastępcy szefa służby cywilnej nie trudzicie się nawet taką fikcją, wprowadzając możliwość jego wyboru także spośród członków partii. Gdy czyta się ten projekt, nasuwa się myśl, że adekwatna byłaby zmiana nazwy ze służby cywilnej na służbę na usługach partii politycznych. Jakby tego było mało, kolejna zmiana to możliwość odwołania szefa służby w każdej chwili, czyli pełna kontrola nad służbą cywilną.
Dalej jest jeszcze gorzej. Uchylony zostaje obecny przepis mówiący, że obsadzanie wyższego stanowiska w służbie cywilnej następuje w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru na rzecz obsadzania w drodze powołania, czytaj: nadania politycznego. W tym miejscu pozostaje mi powiedzieć jedno: nie bójcie się konkurencji. Zdrowa rywalizacja na pewno będzie służyła Polsce i obywatelom.
Dla wyższych stanowisk w służbie cywilnej również został zniesiony wymóg posiadania odpowiedniego doświadczenia zawodowego. Osoby na tych stanowiskach nie będą już podlegały ocenie okresowej ani odbywały obowiązkowej służby przygotowawczej. Może prościej i uczciwiej względem Polaków będzie wpisać do ustawy kolejną zasadę związaną z partiokracją, a mianowicie: bierny, mierny, ale wierny.
Projekt ustawy wprowadza również nowe zasady ustalania wysokości wynagradzania i odpraw. Tych drugich będzie co niemiara, skoro stosunek pracy z osobami piastującymi obecnie wyższe stanowiska w służbie cywilnej ulegnie rozwiązaniu w ciągu 30 dni od dnia wejścia ustawy w życie.
Niestety, autorzy ustawy nie raczyli dopełnić wymogu art. 34 ust. 2 pkt 4 regulaminu Sejmu, na podstawie którego uzasadnienie projektu powinno zawierać ocenę skutków finansowych. Nie wiem, czy to niedopatrzenie, czy skutki finansowe będą tak opłakane, że woleli państwo pominąć ten aspekt.
Nie należymy jednak do osób, które tylko krytykują, nie proponując nic w zamian. Jeśli chcecie zwalniać obecnych pracowników służby cywilnej, to zamiast wymieniać ich na swoich, odchudźcie aparat państwowy. Jak pisał Fryderyk Bastiat: Jeśli chcecie stworzyć nowe stanowisko, wskażcie jego użyteczność. Wykażcie, że to, co daje podatnikowi, jest warte jego zapłaty, ale nie przywołujcie jako argumentu zysków, jakie przynosi urzędnikowi, jego rodzinie i otoczeniu. Nie mówcie, że tworzycie nowe miejsce pracy.
Niestety, w Polsce nie stosowano tej zasady, czego efekty widzimy w postaci zbyt dużego aparatu państwowego. Na same wynagrodzenia dla pracowników służby cywilnej wydajemy 7 mld rocznie. Dla porównania to ok. 1/4 dochodów z podatku od osób prawnych. Co gorsze, praca tych osób sprowadza się w dużej mierze do hamowania polskiej gospodarki poprzez egzekwowanie zbędnych przepisów. Przykładowym efektem jest to, że założenie przedsiębiorstwa w Polsce trwa 30 dni, a dla porównania na Węgrzech - 5 dni, na Słowenii - 6 dni. Tymczasem silne państwo to nie takie, które narzuca kaganiec biurokratyczny na swoich obywateli, ale takie, które pozwala wykorzystywać ludziom ich potencjał. Dlatego potrzebujemy głębokiej deregulacji gospodarki. Pozwoli to odchudzić administrację i dać wytchnienie Polakom od biurokratycznego i fiskalnego ucisku.
Jako Klub Poselski Kukuz’15 żywimy głęboką nadzieję, że te naszym zdaniem nie do końca właściwe rozwiązania, które państwo proponują, przyczynią się do zmniejszenia biurokracji i zatrudnienia w administracji rządowej, a nie jedynie do wymieniania stanowisk obsadzonych przez Platformę Obywatelską na stanowiska obsadzone przez Prawo i Sprawiedliwość. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przez 8 lat byli państwo świadkami marnowania pieniędzy polskiego podatnika. Tymczasem po 8 latach przygotowywania się do objęcia władzy nie uczynili państwo nic ku temu, by ukrócić marnotrawstwo pieniędzy publicznych. Na dobrze państwu znanej mapie marnotrawstwa Platformy Obywatelskiej, na której znalazło się tylko 13 przykładów, widnieje suma zmarnowanych 449 mld zł. Mam pytanie do państwa: Co państwo uczynili, by nie powstała mapa marnotrawstwa Prawa i Sprawiedliwości? Któremu z tych punktów chcą państwo zapobiec? Ja mogę pomóc, to nie jest takie trudne. Proponuję na wstępie ukrócić straty budżetu z tytułu podniesienia akcyzy na tytoń i alkohol
, które wyniosły 1 mld zł.
Dziękuję, panie pośle.
Zmniejszmy akcyzę, obniżmy podatki i zwiększmy w ten sposób wpływy do budżetu, być może uda nam się...
Bardzo dziękuję.
...uchwalić zrównoważony budżet. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Przeglądając ustawę budżetową, zauważyłem, że budżety izb skarbowych i urzędów skarbowych zostały połączone, a dodatkowo, pod płaszczykiem tego połączenia, budżet ten został zwiększony o 200 mln zł. Mam tu pytanie do pani minister: Na co te pieniądze zostaną przeznaczone? Czy one zostaną przeznaczone na kolejnych urzędników, czy zostaną one przeznaczone na kolejne kontrole? Czy ministerstwo będzie kontynuowało gehennę polskich podatników, polskich przedsiębiorców? To, co robił minister Kapica, to było mordowanie polskiej gospodarki, to było zabieranie wolności.
Armie urzędników kontrolujących graczy, którzy grali sobie w gry we własnym gronie, w pokera. Kontrolowali, niszczyli legalnie działające urzędy. Czy na to zostaną przeznaczone te pieniądze? Pewnie pani minister... pan minister odpowie, że nie, natomiast ja nie mam takiego zaufania, w związku z tym zgłaszam poprawkę, by ograniczyć budżet na izby skarbowe i urzędy skarbowe o prawie 200 mln zł. I właśnie taki projekt poprawki zgłaszam. Dziękuję bardzo.
Dziękuję, czekałem na chwilę spokoju.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Posłanki! Panowie Posłowie!
Chciałbym złożyć wniosek formalny o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów w celu wyjaśnienia ponownego odwlekania terminu debaty i dyskusji nad najważniejszą ustawą w roku - ustawą budżetową. Domyślam się, tak jak większość tutaj siedzących, jaki jest prawdziwy powód tego przesunięcia i ponownych nocnych głosowań. Przy okazji chciałbym, panie prezesie, serdecznie pogratulować, myślę, że to jest zasłużona nagroda.
Panie pośle, to nie jest wniosek formalny, więc proszę sformułować swoją wypowiedź jako wniosek formalny. W tej chwili pan nie jest w obszarze wniosku formalnego, żeby tak powiedzieć.
Wniosek formalny o przerwę i wyjaśnienie powodu przedłużania się przerwy i debaty nad ustawą budżetową.
Dziękuję panu posłowi, ale...
Ja chciałbym tylko powiedzieć, panie marszałku, jedno zdanie.
Panie pośle, dziękuję bardzo. Nie mogę tego wniosku formalnego przyjąć jako wniosku formalnego.
Chciałbym powiedzieć, że to nie jest tylko kwestia naszego czasu...
Panie pośle, dziękuję bardzo panu posłowi. Nie mogę tego wniosku, pańskiej wypowiedzi traktować jako wniosku formalnego.
...ale szacunku do obywateli...
...którzy czekają na uchwalenie najważniejszej ustawy w roku, która jest ważniejsza od jakiejkolwiek...
Panie pośle, zaczyna pan utrudniać...
...ustawy w tym kraju. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Pani minister, chciałem spytać, ponieważ nie znalazłem w samym projekcie, w uzasadnieniu, czy chociażby w ocenach skutków regulacji takiej informacji, jak państwa projekt w sposób pośredni wpłynie np. na podwyższenie cen w Polsce. Podają państwo jako jedno ze źródeł finansowania tzw. podatek od hipermarketów - ma on stanowić mniej więcej 10% środków na finansowanie projektu 500+ - który pierwotnie miał uderzać w zagraniczne sklepy, a już się okazuje, że uderzy także w sklepy polskie, także w sklepy małe, co bezpośrednio przyczyni się do wzrostu cen, szczególnie żywności, które to ceny tak ważne są szczególnie dla biednych ludzi. Dlaczego państwo też głośno o tym nie mówicie, że program 500+ poza tym, że sprawi, iż rodzice dostaną 500 zł na dziecko, przyczyni się do znacznego podwyższenia cen poprzez zwiększenie opodatkowania? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do wnioskodawcy projektu z Nowoczesnej. Chciałem się zapytać, dlaczego stwarzają państwo bardzo niebezpieczny mechanizm kreacji pieniądza. Przypuszczam, że być może jest to kwestia wynikająca z doświadczenia banków, które kreują pieniądze poprzez dług. Natomiast w waszym projekcie jest furtka do kreacji pieniądza poprzez partię, a mianowicie partia może wypłacić pieniądze jakiemuś pracownikowi, np. dwa razy większą pensję, a ten pracownik następnie mógłby wpłacić darowiznę na partię, przez co partia miałaby docelowo dwa razy więcej pieniędzy. Gdyby powtarzać ten proceder, a nie ma żadnego zabezpieczenia, wówczas partia mogłaby wyciągać z budżetu pieniądze bez tych rzeczywistych, realnych składek i dotacji dobrowolnych obywateli. Tak że taki mechanizm jest niebezpieczny. Dlaczego państwo to proponują? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym zadać pytanie, ale tak naprawdę rzucić kilka przykładów bardzo nieżyciowych i nieaktualnych regulacji. Przykładowo we Francji, nie wiem, czy państwo wiecie, jest zakaz nazywania świń imieniem Napoleon, a w Wielkiej Brytanii jeszcze do niedawna był zakaz umierania w parlamencie.
Moim zdaniem cisza wyborcza w obecnych czasach, czasach społeczeństwa informacyjnego, jest nierealizowaną mrzonką. Ile to było sytuacji, ile to było śmiechu w sytuacjach, gdy odpowiednie organy chciały się zajmować polajkowaniem odpowiednich wpisów na portalach społecznościowych czy przemycaniem wyników sondaży w postaci cen na targowiskach. W związku z tym chciałem zapytać: Czy państwa projekt ma na celu właśnie likwidację nierealizowanych
, ośmieszających nasze państwo regulacji? Jeśli tak, to popieram. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym zadać pytanie w imieniu rolników, z którymi się spotykam, z którymi rozmawiam i których informuję, jak antyrolniczą ustawę, jak antyrolnicze regulacje chcą państwo wprowadzić. To nie są wielkoobszarowi magnaci, to są prawdziwi polscy rolnicy z dziada pradziada, którzy ciężką pracą dorobili się kilkudziesięciu hektarów. Dlaczego chcą państwo zatrzymać rozwój polskiego rolnictwa? Nawet za komuny polski rolnik mógł kupować i uprawiać ziemię rolną tam, gdzie uważał, że warto, tam, gdzie uważał, że chce to robić. To, co państwo proponują, to nawet nie jest głęboka komuna, to jest bolszewia. Leszek Balcerowicz przyczynił się do ogromnych protestów bankrutujących rolników. Jeśli rolnicy polscy dowiedzą się, jak antyrolnicze regulacje państwo uchwalili, to nie skończy się na blokadzie dróg. Ci rolnicy przyjdą pod polski Sejm i ja ich do tego Sejmu wpuszczę. A pan, panie ministrze, będzie musiał się tym rolnikom tłumaczyć osobiście. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Ja zapoznałem się z tą bardzo krótką specjalną ustawą. Przekonuje mnie uzasadnienie. Rzeczywiście czeka nas ważne wydarzenie, do którego musimy się dobrze przygotować. Jestem w stanie zrozumieć, że Prawo i Sprawiedliwość zastało po wygranych wyborach państwo teoretyczne, rozumiem, że pewne rzeczy trzeba robić, zmieniać w nadzwyczajny sposób, że być może nie jesteśmy w stanie w normalnych warunkach do szczytu się przygotować, że niektóre ustawy, wprowadzenie ich w życie trzeba szybko przesuwać, ponieważ poprzedni rząd nie zdążył wszystkiego odpowiednio przygotować, ale nie oszukujmy się, to, co jest proponowane, projekt rządowy tej specjalnej ustawy to jest proteza, proteza przewidziana na nadzwyczajne okoliczności, i mam nadzieję, że w najbliższym czasie odejdziemy od tej praktyki, która sprawdza się może w państwie teoretycznym, i będziemy stanowili prawo trwałe, powszechne, prawo, które obejmuje wszystkie zagadnienia, a nie będziemy co chwilę uchwalać specjalnych ustaw, które mają naprawiać tymczasowe problemy, a nie mają stwarzać systemowych warunków działania. W związku z tym, że to jest sytuacja nadzwyczajna, rozumiemy to uzasadnienie, będziemy głosować za tą ustawą, natomiast to jest taka, można powiedzieć, ostatnia szansa, więcej takiej taryfy ulgowej nie będzie, nie będzie już można za rok, za 2 lata zasłaniać się tym, że pewne rzeczy nie zostały przygotowane przez poprzedni rząd, tylko teraz mam nadzieję, że już odstąpimy od tego państwa teoretycznego i każde kolejne ustawy będą ustawami porządnie przygotowanymi. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Panie Ministrze! Chcą państwo wyłączyć spod tej szkodliwej ustawy związki wyznaniowe. Bardzo dobrze, ta ustawa jest szkodliwa. Chciałbym, żeby spod tej ustawy wyłączone było całe społeczeństwo.
Natomiast mam od razu pytanie: Czy pan minister nie obawia się, że dzień po wejściu ustawy w życie zostanie rozpoczęty proces rejestracji związku wyznaniowego wyznawców cebuli...
...który nie będzie służył celom duchowym, a jego jedynym zadaniem będzie pośredniczenie i de facto legalizacja nabywania nieruchomości rolnych w Polsce, umożliwienie nabywania nieruchomości Polakom? Czy pan minister nie obawia się, że będziemy w ten sposób tworzyć fikcyjne związki, tzn. rolnicy, obywatele będą tworzyć związki wyznaniowe, które nie będą służyć sprawom duchowym? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jako obywatel, który ma nieprzyjemność załatwiać różne sprawy urzędowe, jestem gorącym zwolennikiem informatyzacji administracji publicznej. Szkoda tylko, że procedowana ustawa w żaden sposób do tego się nie przyczynia. Celem tej ustawy nie jest wcale pomoc podatnikom, pomoc obywatelom w załatwianiu spraw, tylko celem jest naprawianie błędów, naprawianie błędu, który tkwi w samej istocie systemu podatkowego w Polsce. Ze smutkiem obserwuję, jak Prawo i Sprawiedliwość przybiera najgorsze cechy Platformy Obywatelskiej. Spółka celowa Ministerstwa Finansów to nic innego niż próba stworzenia kolejnego stanowiska dla swoich, taka Agencja Kosmiczna bis. Pani minister słusznie zauważyła, że obiecywali państwo świetnych fachowców w administracji publicznej, natomiast już teraz poddają się państwo, kapitulują, mówiąc, że jednak trzeba stworzyć zewnętrzną spółkę Skarbu Państwa, która tę administrację w tych zadaniach będzie wyręczała. Być może odpowiedź pana ministra będzie taka, że właśnie ci fachowcy z Prawa i Sprawiedliwości zasiądą w tej spółce. Ale to nie jest właściwa droga.
Ministerstwo Cyfryzacji słusznie zauważa, że droga informatyzacji administracji publicznej powinna być inna. To jest propozycja, by informatyzacją administracji w jednym ministerstwie związanym z jednym działem, z jednym systemem zajmowała się jedna spółka, nowo utworzona, która nie będzie miała doświadczenia w tego typu projektach, już nie mówię o doświadczeniu informatyków, programistów, którzy zostaną w takiej spółce zatrudnieni, tylko mówię o doświadczeniu związanym z wdrażaniem tego sytemu, ze sposobem zarządzania taką spółką. To nie jest droga zgodna ze strategią Ministerstwa Cyfryzacji, która zakłada raczej uspójnianie systemów informatycznych w Polsce i uspójnianie procedury tworzenia oprogramowania i systemów, które będą w administracji publicznej wykorzystywane. Jednym z takich ośrodków, jednostek wskazywanych przez Ministerstwo Cyfryzacji, które mogą tego typu zadaniu podołać, jest Centrum Przetwarzania Danych Ministerstwa Finansów, które - jak myślę - bez problemu mogłoby zamówić takie oprogramowanie na normalnych, rynkowych zasadach.
Ja jestem praktykiem, jeśli chodzi o wdrażanie systemów informatycznych, i powiem państwu, że droga, jaką państwo obrali, jest najgorsza z możliwych. Ta instytucja, ta spółka celowa bez doświadczenia nie będzie miała możliwości przygotowania dobrego, profesjonalnego oprogramowania. Moim zdaniem powinny tu zostać wypracowane dobre procedury współpracy pomiędzy dobrą, świadomą administracją a firmami, które mają doświadczenie w przygotowywaniu oprogramowania, i tylko w ten sposób można takim zadaniom podołać.
Co więcej, moim zdaniem jest to próba rozwiązywania problemów, które tkwią w samej ustawie o podatku VAT. Ta ustawa z roku na rok coraz bardziej się komplikuje, coraz bardziej się rozrasta. Państwo polskie nie jest w stanie poradzić sobie z karuzelami VAT-owskimi i tak naprawdę to proponowane przez ministerstwo rozwiązanie nie służy w żaden sposób rozwiązaniu tego problemu, tylko jego maskowaniu. Zmieńmy wreszcie ustawę o VAT, sprawmy, żeby była ona prostsza, sprawmy, by po prostu nie dało się w tym systemie robić różnych przekrętów, takich jak karuzela VAT-owska.
Na zakończenie przytoczę słowa dominikanina Józefa Bocheńskiego o biurokracji, bo moim zdaniem ta propozycja jest efektem tej biurokracji. Dominikanin Józef Bocheński pisał, że klasa urzędników jest rodzajem raka społecznego, który rozrasta się kosztem zdrowego organizmu i jak rak zabije go, jeśli się nie położy tamy temu rozwojowi. Obalenie zabobonów szerzonych przez urzędników jest warunkiem przynajmniej częściowego uwolnienia społeczeństwa od wyzysku.
Trzymając się tej terminologii, proponowaną ustawę należy określić jako rak z przerzutami i trzeba ją natychmiast odrzucić, jeśli chcemy myśleć o nowoczesnej, zinformatyzowanej administracji publicznej, która służy obywatelom, a nie im przeszkadza.
Co więcej, moje największe zastrzeżenie dotyczy art. 15 tej ustawy, który de facto udostępnia wrażliwe dane podatników danej spółce. Być może to jest próba zmniejszenia kontroli nad administracją publiczną, bo taka spółka Skarbu Państwa będzie mniej kontrolowana, ale moim zdaniem to jest karygodne
, by ta spółka funkcjonowała w ten sposób.
W związku z powyższym składam wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Ustawa o lasach, także tych prywatnych, jest ustawą bliźniaczą do tej neofeudalnej, a jakby niektórzy powiedzieli neobolszewickiej ustawy o gruntach rolnych. Po raz kolejny szanowny rząd Rzeczypospolitej Polskiej wybrany większością poselską Prawa i Sprawiedliwości proponuje ograniczenie w obrocie gruntami, tym razem leśnymi. I po raz kolejny prawo pierwokupu będą miały instytucje państwowe, co z oczywistych względów narusza święte i konstytucyjne prawo własności.
Minister Jurgiel w debacie o gruntach rolnych przyznał się, że państwa celem jest przekazanie jak największej ilości gruntów w ręce Skarbu Państwa, innymi słowy: powszechna nacjonalizacja tychże gruntów. Będą państwo skupować grunty rolne, grunty leśne, grunty przyleśne, a jak się państwo rozpędzą, to być może także grunty budowlane. Już niedługo obywatele nie tylko nie będą mogli kupić działki rolnej poza miastem czy w mieście, ale także działki pod lasem. Teraz nawet rolnicy, którzy spełniają bardzo wysokie kryteria rolnika indywidualnego, nie będą mogli kupić działki, która graniczy z lasem państwowym.
Zawarte w państwa ustawie kryteria są bardzo szerokie, co powoduje nadmierną ingerencję Skarbu Państwa w swobodę obrotu gospodarczego gruntami. Przeczytam te kryteria. Las lub grunt przeznaczony do zalesienia może być nabyty w szczególności w przypadku jego bezpośredniej przyległości do gruntu pozostającego w zarządzie Lasów Państwowych, co oznacza, że ustawą zostaną objęte także grunty graniczące z lasami, zniesienia współwłasności lasu, gruntu przeznaczonego do zalesienia, innego gruntu lub nieruchomości oraz regulacji przebiegu granicy polno-leśnej. 1 maja 2016 r. stał się pretekstem dla polityków Prawa i Sprawiedliwości do wykluczenia większości obywateli z obrotu gruntami rolnymi, leśnymi, co narusza, powtarzam, święte i konstytucyjne prawo własności. Proponowaliśmy lepsze rozwiązania. Wymóg kilkuletniego zamieszkania na terenie Polski w pełni zabezpieczałby polskie grunty przed wykupem przez obcokrajowców.
Na zakończenie dodam taki może przykład z życia wzięty. Mój wujek odziedziczył ziemię po dziadku, na której rośnie las. Ten las ani nie jest ogrodzony, ani nie jest pilnie strzeżony. Każdy polski obywatel może wejść do tego lasu, nazbierać jeżyn, nazbierać grzybów. W tym momencie, gdyby wujek chciał ten las przekazać w darowiźnie sąsiadowi lub sprzedać, państwo polskie go z tego lasu wywłaszczy.
W związku z powyższym rekomenduję nie tylko kolegom z mojego klubu, ale także wszystkim posłom zgromadzonym na sali odrzucenie projektu w drugim czytaniu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Premierze! Cieszę się, że przyznał pan, co jest prawdziwym celem tej ustawy. A mianowicie prawdziwym celem tej ustawy jest zalesienie wszystkich - być może wszystkich - prywatnych gruntów, które posiadają obywatele w Polsce. Co więcej, nie tylko tych gruntów, na których las się znajduje, ale także tych gruntów, na których las się może znaleźć, gruntów, które np. graniczą z lasem państwowym. Najgorsze w tej całej ustawie jest to, że to nie rynek będzie decydował, po jakiej cenie Skarb Państwa będzie przymusem wykupywał działki, prywatne działki naszych obywateli, np. działki pod lasem, ale ten zlikwidowany rynek, czyli nadleśniczy.
Ja mam takie pytanie, bo tu więcej chyba nie ma nic do powiedzenia. Panie ministrze, quo vadis? Korea Północna? Co będzie dalej? Nacjonalizacja innych gałęzi gospodarki?
Dziękuję bardzo.
