Szanowna Pani Premier! Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dzisiaj pani premier mówiła o konieczności przeprowadzenia audytu. Pan prezes Kaczyński mówił o faktach, na których powinniśmy się opierać i które powinny być podstawą podejmowania decyzji, także w wymiarze politycznym. Wobec tego parę słów na temat sytuacji gospodarczej Polski, opierając się na faktach.
Warto zauważyć, że Polska gospodarka w ciągu ostatnich siedmiu, praktycznie ośmiu lat wykazywała się najwyższym tempem wzrostu. Jeśli przyjmiemy do porównań skumulowane tempo wzrostu gospodarczego w latach 2008-2014, to Polska jest tutaj zdecydowanym liderem - ponad 24% wzrostu. W tym samym czasie wzrost inwestycji, o których mówiła także pani premier, wskazując na ich istotną rolę w stymulowaniu rozwoju, skumulowany wzrost, wyniósł prawie 26% - 25,9%, i to jest pierwsze miejsce w Unii Europejskiej, przy czym jeszcze tylko cztery kraje zanotowały wzrost inwestycji w porównaniu z rokiem 2007. Wzrost konsumpcji prywatnej w analizowanym okresie wyniósł 21,9%, podczas gdy w Unii Europejskiej - 0,6%, i to też był najlepszy wynik wśród wszystkich krajów europejskich.
W rankingu oceniającym jakość życia - świeżym, z 2015 r. - w którym uwzględniono 149 państw na świecie, Polska zajęła 31. pozycję. Jesteśmy notowani wyżej niż Słowacja i Litwa, ale też trzeba przyznać, że niżej niż Estonia, Czechy czy Słowenia. W niedawno opublikowanym rankingu Doing Business Polska ma 25. miejsce, to jest najwyższe miejsce w historii.
Ta poprawa sytuacji gospodarczej znalazła swoje odzwierciedlenie w sytuacji na rynku pracy i warto zauważyć, że w latach 2008-2014 przyrost liczby pracujących był jednym z najwyższych w Unii Europejskiej, pod tym względem wyprzedziły nas tylko Niemcy i Wielka Brytania. Dzięki temu wzrostowi zatrudnienia dzisiaj zatrudnienie jest rekordowe. Nigdy od 1989 r. tak wysokie ono nie było. Spada także stopa bezrobocia. Trzeci rok z rzędu ta stopa bezrobocia w Polsce jest niższa niż przeciętnie w Unii Europejskiej. W 2007 r. byliśmy na ostatnim miejscu - stopa bezrobocia w Polsce była najwyższa w Unii Europejskiej.
Kolejny element, który warto pokazać, to jest nierównowaga zewnętrzna, która jest dzisiaj na najniższym poziomie od połowy lat 90. Wynika to głównie z poprawy salda obrotów towarowych. Spada bezrobocie, już to mówiłem, w dalszym ciągu nie tak szybko, jak byśmy chcieli, zwłaszcza jeśli chodzi o stopę bezrobocia wśród osób młodych, bo ta akurat pozostaje na wysokim poziomie, ale już w ostatnim roku stopa bezrobocia wśród młodych była w Polsce niższa niż przeciętna europejska, bo wyniosła 18,9% przy 20%, jeśli chodzi o stopę bezrobocia średnio w Unii Europejskiej. Do tego dochodzi wzrost siły nabywczej. Twarde dane makroekonomiczne w gruncie rzeczy wskazują na to, że Polacy nie dostrzegają tych zmian, warto pewnie jednak wobec tego głośno o tym mówić. Przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wzrosło w okresie 2008-2014 w ujęciu realnym o 17%, a przeciętna emerytura o 26%. W ostatnich latach za przeciętną, średnią płacę brutto można było kupić 215 l mleka więcej, 626 kg cukru czy 86 l benzyny więcej niż w roku 2007.
Warto też zwrócić uwagę, że polskie finanse publiczne są naprawdę w dobrej kondycji. Tutaj operowanie długiem publicznym w wymiarze nominalnym wyraźnie jest nadużyciem. Warto zwrócić uwagę, że miarą, jaką się tutaj posługujemy, jest odniesienie tego długu do PKB. W Polsce to jest nieznacznie powyżej 50%, w Unii Europejskiej - blisko 80%. To bardzo wyraźna różnica i ten dług Polski w relacji do PKB jest daleko od progu konstytucyjnego, także od limitów europejskich. Deficyt poniżej 3% to gigantyczny sukces ostatnich lat, procedura nadmiernego deficytu została uchylona w czerwcu tego roku.
Wprowadziliśmy OFE. Warto wyprostować także pogląd, który tutaj był prezentowany, że to prywatne pieniądze. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wyraźnie wskazuje, że były to środki publiczne. One niewątpliwie nie były bez znaczenia dla kształtowania się i długu, i deficytu. To oczywiste. Ale dzisiejszy stan finansów publicznych możemy uznać za dobry i stabilny, zapewniający nam pewną swobodę ruchu, jeśli chodzi o kształtowanie wydatków, a mamy regułę wydatkową - to także sukces poprzedniego rządu - która trzyma te wydatki publiczne w ryzach i zapewnia nam tę stabilizację finansów publicznych w dłuższym okresie.
Teraz parę słów odnośnie do tego, co usłyszeliśmy, jeśli chodzi o exposé i konsekwencje w kategoriach ekonomicznych. Po pierwsze, kwota wolna to jest łączny ubytek dochodów rzędu 20 mld, przy czym nie bierzecie państwo pod uwagę ubytku dochodów po stronie samorządów, które trzeba będzie zrekompensować, to jest 8,7 mld zł, i 2,4 mld zł, jeśli chodzi o NFZ. To mniej środków na Narodowy Fundusz Zdrowia, wobec tego mniej na służbę zdrowia, a nie ochronę zdrowia, jak chciał pan poseł Latos. Do tego 500 zł na każde dziecko, to jest 24-26 mld, tutaj kwestia tego progu dochodowego może mieć istotne znaczenie. Przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego w pierwszym roku od razu na starcie to ok. 8 mld, ale skutki będą odłożone w czasie: w roku 2020 to już 50 mld, a w 2030 r. - 250 mld. Skumulowane skutki do roku 2040 to ponad 500 mld. Do tego dokładamy drobne rzeczy, takie jak darmowe leki dla seniora - to 2-3 mld, ale tak naprawdę może być trzy razy więcej, w zależności od tego, jak wprowadzimy wykonanie tego, bo tutaj będą możliwe nadużycia. Gabinety lekarskie w szkołach to 3 mld, wyrównanie dopłat bezpośrednich do poziomu niemieckiego to kilkanaście miliardów złotych.
Po drugiej stronie mamy dochody, które - jak państwo zakładacie - będą wynikać głównie z uszczelnienia systemu podatkowego. Warto tu zwrócić uwagę, że to jest proces długotrwały, on trwa. W ostatnich latach podjęliśmy wiele przedsięwzięć, aby ten system podatkowy uszczelnić.
Natomiast warto zwrócić uwagę na to, że efekty pojawiają się dopiero w dłuższym okresie, po dłuższym czasie. Jednocześnie w związku z tymi rozwiązaniami, które państwo proponujecie, mówiąc o uszczelnieniu, tak naprawdę wprowadzacie czy proponujecie rozwiązania, które będą sprzyjać oszustwom podatkowym. Tak jest, jeśli chodzi o powszechny kasowy VAT czy kwartalne rozliczenie podatku.
Tak czy tak, nie będę się dłużej znęcał nad tymi propozycjami, jeśli chodzi o dochody. Jeśli chodzi o wprowadzenie podatku od sklepów wielkopowierzchniowych, hipermarketów - 250 m to już hipermarket, to generalnie ciekawostka - to ten podatek dotknie większość także polskich przedsiębiorców, handlowców. Oni ten podatek przerzucą, bo to jest podatek klasyczny, przerzucalny, w przód bądź w tył, zapłacą to konsumenci albo dostawcy, którzy i tak już ledwo piszczą, polscy dostawcy, nawiasem mówiąc.
Jeśli chodzi o podatek bankowy, no to formuła jest podobna. Ktoś za to zapłaci. To jest droższy dostęp do kapitału, ale to jest także obciążenie banków, które już dzisiaj płacą opłatę bankową, która jest źródłem finansowania chociażby restrukturyzacji SKOK-ów. Jakkolwiek na to patrzeć, to się nie bilansuje i to grozi niestety destabilizacją finansów publicznych. To, co jakiś czas temu pan prezes proponował i obiecywał polskim emerytom, czyli wyjazdy do Egiptu, może oznaczać w praktyce emeryturę w Grecji, tyle że bez konieczności wyjazdu, bo Grecja do nas zapuka. Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Po raz kolejny dzisiaj przywołujemy Trybunał Konstytucyjny i wyrok, zupełnie świeży, z października tego roku, wskazujący na to, że kwota wolna od podatku powinna być zwaloryzowana.
To w gruncie rzeczy bardzo ważny projekt, oczekiwany społecznie. To wynika z faktu, że z kwoty wolnej korzystają wszyscy podatnicy uzyskujący dochody opodatkowane według skali podatkowej, czyli tacy, którzy uzyskują wynagrodzenie z pracy, emeryturę, rentę, ale także ci, którzy uzyskują dochód z działalności gospodarczej, także dochód z umów zlecenia czy umów o dzieło, bez względu, nawiasem mówiąc, na wysokość tego dochodu. Liczba korzystających z kwoty wolnej mówi o tym znaczeniu i odzwierciedla to dobrze - prawie 25 mln podatników. Podatnicy poza kwotą wolną korzystają też - pamiętajmy o tym - z innych preferencji, takich jak łączne opodatkowanie dochodów małżonków czy preferencyjne opodatkowanie dochodów osób samotnie wychowujących dzieci.
Mamy szereg ulg podatkowych, takich, które odliczamy od dochodu, np. składki na ubezpieczenia, wpłaty na indywidualne konta emerytalne, wydatki na cele rehabilitacyjne, a także odliczane od podatku, takie jak składki na ubezpieczenia zdrowotne krajowe i zagraniczne czy ulgi na dzieci.
Biorąc pod uwagę powyższe preferencje i ulgi obowiązujące w podatku PIT, według danych za rok 2013 - nie mamy świeższych danych - średnia efektywna stawka podatku dochodowego od osób fizycznych wyniosła 8,24%, w tym 7,13% w pierwszym przedziale dochodu podatkowego, czyli do kwoty 85 528 zł, i 15,73% w drugim przedziale dochodu. To oznacza tak naprawdę, że korzystanie z tych preferencji pozwala na znaczne obniżenie obciążenia podatkiem PIT, a efektywna stawka podatkowa jest ponad 2,5-krotnie niższa w pierwszej skali podatkowej określonej w ustawie, zaś w drugiej grupie czy w drugim progu 2-krotnie niższa.
Jakbyśmy przyjrzeli się rozliczeniom PIT przy zastosowaniu skali podatkowej w 2013 r., to takiego rozliczenia dokonało prawie 25 mln podatników, 24,7 mln, z czego 20,3 mln wykazało podatek należny, obliczony według skali, pomniejszony m.in. o odliczenia składki zdrowotnej, ulgi na dzieci, 4,4 mln podatników nie wykazało podatku należnego, nie zapłaciło żadnego podatku.
Teraz: Co zmieni propozycja prezydenta? W gruncie rzeczy 18% najbiedniejszych podatników, którzy nie płacą żadnego podatku, nie zyska na tym rozwiązaniu nic. Ich sytuacja się absolutnie nie zmieni. Skorzystają za to podatnicy o wyższych dochodach, w tym ci o dochodach najwyższych. Może warto się zastanowić, czy nie ograniczyć możliwości odliczenia tej kwoty po przekroczeniu progu dochodowego. W kieszeniach tych, którzy w pełni będą mogli odliczyć tę kwotę wolną, zostanie 74 zł miesięcznie. To magia liczb. 8 tys. zł - kwota wolna, ale tak naprawdę zysk w postaci tej kwoty zmniejszającej znacznie mniejszy - w układzie miesięcznym 74 zł. Tak to wygląda z punktu widzenia podatnika. Dla tych najbogatszych to kwota prawie niezauważalna.
Natomiast biorąc pod uwagę tę liczbę podatników i tę niewielką kwotę, skutki finansowe z punktu widzenia budżetu państwa, budżetów samorządowych są bardzo duże. Tutaj nie do końca wydają mi się poprawne szacunki Kancelarii Prezydenta. 17,6 mld to tylko skutki, jeśli chodzi o podatek dochodowy, z czego 8,7 mld to są ubytki dochodów jednostek samorządu terytorialnego
, bo prawie 50% tego podatku trafia do nich. Niższe będą też wpływy do NFZ-u. Państwo tego w ogóle nie zauważacie. To jest ewidentnie błąd w kalkulacji tych skutków. 1,8 mld - tyle one będą z grubsza wynosiły, bo brak zaliczki tak naprawdę skutkuje brakiem składki zdrowotnej, a składka wobec tego będzie o tyle niższa.
I teraz mogę powiedzieć: pozytywnie zaskakuje w tym projekcie tylko termin wejścia w życie, 1 stycznia 2016 r. Rozumiem, że uzgodniony z rządem i że wypełniacie swoje obietnice. Ale trochę się tego, powiem uczciwie, boję, bo boję się o stabilność polskich finansów publicznych. I mam pytanie wobec tego: W jaki sposób chcecie zrekompensować ubytek dochodów samorządom? Jak chcecie zrekompensować ubytek dochodów NFZ-u? I tylko powiem tyle, że mam nadzieję, że nie zwiększając deficyt. Pytanie, czy stać nas na takie rozwiązanie. Zachęcam też do głębszej refleksji i być może do skorzystania z propozycji, koncepcji Platformy Obywatelskiej: jednolitego podatku, który w większym stopniu oddziałuje na klin podatkowy, a skutki jego wprowadzenia byłyby potencjalnie mniejsze.
Niemniej jednak, biorąc pod uwagę oczekiwania społeczne, a także wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, zdaniem klubu Platforma Obywatelska ten projekt powinien być dalej procedowany w komisji. Odnoszę wrażenie, że biorąc pod uwagę termin, jak widzę, uzgodniony z rządem, pewnie powinniśmy nad tym projektem pochylić się w trybie pilnym. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Pani Minister! Wysoka Izbo! Naszym zdaniem ta nowelizacja tak naprawdę nie jest konieczna. Decyzja o nowelizacji nie ma w gruncie rzeczy ekonomicznego uzasadnienia, ma wymiar ewidentnie polityczny. W gruncie rzeczy chodzi o przesunięcie dochodów z LTE, z aukcji częstotliwości z roku bieżącego na rok przyszły. W ten sposób rząd chce częściowo sfinansować swoje obietnice wyborcze. Po stronie dochodowej dokonano bowiem swoistego przesunięcia dochodów z aukcji LTE.
W uzasadnieniu ustawy czytamy: do celów opracowania uaktualnionej prognozy dochodów niepodatkowych przyjęto brak wpłaty za częstotliwości LTE w 2015 r. My, mogę powiedzieć, zakładaliśmy, że środki te zasilą budżet w tym roku. Pamiętajmy przy tym, że dochody z aukcji mają wymiar jednorazowy, wykreowane natomiast wydatki, mówimy o tych wydatkach przyszłych, co prawda, już nie. Na ich realizację ciągle będą potrzebne środki, a to pogłębi deficyt w latach kolejnych.
Takie podejście rządu daje bardzo niepokojący sygnał rozluźnienia polityki fiskalnej, bo zaspakajanie potrzeb wydatkowych większym deficytem jest właśnie takim sygnałem. Naszym zdaniem to naprawdę bardzo niebezpieczny dla polskich finansów publicznych kierunek, wskazanie deficytu jako źródła finansowania obietnic wyborczych. Oznacza to nie tylko potencjalne wejście w procedurę nadmiernego deficytu, ale pamiętajmy, że większy deficyt to także wyższe podatki, to wyższe stopy procentowe, większa niepewność, a także w konsekwencji niższe inwestycje, wyższe podatki, wyższe odsetki, to także większe nierówności w dochodach. Większy deficyt zmienia też strukturę wydatków. Niższe wydatki rozwojowe, wyższe socjalne, mniejszy eksport w tle, także wywołany wahaniami kursowymi, wolniejsza dyfuzja wiedzy. W skrajnym przypadku jest to niewypłacalność, wobec tego także drastyczne podwyżki podatków i chaotyczne cięcia wydatków. Czy to chcemy zgotować Polsce i Polakom? Wiemy, że obietnice będą kosztowały, ale musimy zapytać, kto za nie zapłaci.
Kwota wolna, o której parę dni temu tu rozmawialiśmy. Nie wierzę, że prezydent bez porozumienia z rządem, ba, bez zgody pana prezesa zaproponował jej wejście w życie od 1 stycznia 2015 r. Tyle że skutków nawet nie policzył poprawnie, bo pominął ubytek dochodów NFZ, prawie 2 mld zł. No, 500 zł na wszystkie dzieci, potem nie na wszystkie, wreszcie - jak za dawnych, dobrych lat - komu tak, komu nie. Przy czym to nie jest zwykłe rozdawnictwo, to jest powiększenie pułapki dobroczynności. Komu przy takim podejściu państwa będzie się opłacało pracować? Już dziś w wielu miejscach w kraju znalezienie chętnych do pracy graniczy z cudem. Do tego dołóżmy wiek emerytalny, darmowe leki.
Brakuje środków, ale deficyt, którym chcecie finansować te wydatki, nie zwalnia z odpowiedzi na pytanie, kto za to zapłaci. To grozi, niestety, spowolnieniem gospodarczym, szybkim przyrostem długu publicznego, także wzrostami kosztów obsługi zadłużenia, to grozi, o czym już mówiłem wcześniej, tak naprawdę drastycznym wzrostem podatków i niekontrolowanym cięciem wydatków.
Rząd natomiast - to dzisiaj bardzo wyraźnie się przebiło przede wszystkim w wystąpieniu klubowym - chce udowodnić, że powód nowelizacji jest inny, że sytuacja polskich finansów publicznych jest gorsza niż my ją przedstawialiśmy i przedstawiamy. Luka podatkowa, o której mówimy, rozwój przestępczości fiskalnej, informatyzacja i jej braki to są niewątpliwie fakty. Dziękuję panu ministrowi za to, że zauważył, że poprzednicy podejmowali jednak sporo działań w kierunku ograniczenia tej luki, lepszego jej monitorowania, a także walki z przestępczością gospodarczą. Podjęliśmy też działania, jeśli chodzi o informatyzację, spóźnione być może i prowadzone tak naprawdę w niesatysfakcjonującym dla nikogo tempie.
Ale jeśli mówimy o nowelizacji budżetu i wskazujemy, że ubytek dochodów to jest efekt niższych wpływów VAT-owskich... Tak na dobrą sprawę gdybyśmy chcieli się pokusić o dokonanie analizy, skąd to się wzięło, a mówimy o nowelizacji budżetu na rok 2015, to ubytek dochodów bierze się przede wszystkim z faktu, że prognoza, którą wykorzystywaliśmy do przygotowania ustawy budżetowej na 2015 r., nie została wykonana, mówię o roku 2014, i to jest ubytek 1800 mln zł, także z tego, że po raz pierwszy w polskiej gospodarce mamy deflację, a poziom cen bezpośrednio wpływa na bazę podatku VAT. Gdybyśmy w ogóle przyjrzeli się bliżej głównym indykatorom bazy podatku VAT - to jest spożycie prywatne, inwestycje, zakupy realizowane przez sektor finansów publicznych - to okazałoby się, że tempo wzrostu ważonej stawki VAT jest istotnie niższe od prognozowanego. To także skutkuje ubytkiem dochodów. Tylko w pierwszej połowie roku z tego tytułu, jeśli chodzi o wzrost bazy podatkowej, ubytki można szacować na 1800 mln.
To jest kwestia zmian, które wprowadziliśmy, dotyczących upoważnionych przedsiębiorców, AEO, a polegających na rozliczeniu importu jednorazowego...
...bezpośrednio w deklaracji podatkowej importu. Liczba podmiotów korzystających z tej oferty rośnie z miesiąca na miesiąc. Ubytek w pierwszej połowie roku to było 1200 mln.
Wzrost zaległości podatkowych. Warto tutaj powiedzieć, że tylko w tym roku przyrost w VAT to jest 10 mld zł. Z tego większość to tak naprawdę ustalenia kontroli skarbowej. Problem w tym, że nie ma z tego, niestety, wpływów budżetowych.
Patrzy na mnie moja koleżanka, wobec tego ja skończę i jeszcze jej udzielę głosu czy pozwolę...
Panie Prezesie! Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo!
Pani premier, trzydzieści parę dni wystarczyło...
...żeby Polacy mieli już dość takiej polityki. Polacy nie pozwolą, abyście doprowadzili Polskę do ruiny.
Zacznę od nowelizacji budżetu na rok 2015. Jak wiecie, nie ma ona żadnego ekonomicznego uzasadnienia, to zwykła sztuczka - chodzi o przesunięcie dochodów z aukcji na częstotliwości LTE z roku bieżącego na rok przyszły. W ten sposób chcecie finansować swoje obietnice wyborcze, ale kosztem zwiększonego deficytu w tym roku. Przy czym to nie jest jedyna sztuczka ostatnich dni. Zobaczmy, co zrobiliście, jeśli chodzi o ustawę o finansach publicznych. Regułę wydatkową zmieniliście w taki oto sposób, że zamiast zmniejszyć wydatki w przyszłym roku - bo do tego prowadziłoby zastosowanie reguły wydatkowej, biorąc pod uwagę fakty, z jakimi mamy do czynienia, np. rzeczywistą inflację i prognozowaną inflację - wy te wydatki mnożycie, zwiększacie jednocześnie obciążenia podatkowe. Mówicie o sklepach wielkopowierzchniowych, o bankach, a tak naprawdę to Polacy za to zapłacą, poniosą wyższe koszty, dokonując zakupów czy korzystając z usług bankowych. Obniżenie wieku emerytalnego - to jest dopiero sztuczka, bo obniżamy emerytury średnio o 30%, a jednocześnie ponosimy wyższe wydatki publiczne, angażujemy budżet, i to na lata. Wreszcie kwota wolna 8 tys. zł od 1 stycznia 2016 r. - to także wasza propozycja, nad którą dzisiaj procedujemy.
To naprawdę psucie państwa. Nie zgadzamy się na takie podejście do finansów publicznych, bo to psucie państwa, psucie finansów publicznych. Teraz popatrzcie, jakie są efekty tych waszych sztuczek, tych waszych działań z ostatnich dni i tygodni w sferze finansów publicznych. Tak naprawdę w ruinę obraca się wizerunek Polski - wizerunek Polski na rynkach finansowych. Osiem lat ciężkiej pracy na marne, pracy Polek i Polaków, bo to ich pracowitości, ich zaradności zawdzięczamy wzrost gospodarczy ostatnich lat. A wiemy też, że przedsiębiorczość i zaradność nie wystarczy - to przestroga dla was.
Potrzebna jest też roztropność rządu. Wygląda na to, że wam, niestety, tej roztropności brakuje. Popatrzcie, co się dzieje na polskiej giełdzie, spadki nienotowane przez całe lata. Popatrzcie, co się dzieje, jeśli chodzi o rentowność polskich obligacji. Nie wiem, czy macie świadomość tego, jakie są skutki, jeśli chodzi o tę rentowność. W ciągu ostatniego miesiąca o 0,5% wzrosła rentowność polskich obligacji. Wiecie, jakie są tego konsekwencje, jeśli chodzi o koszty obsługi długu? To są miliardy złotych w przyszłym roku.
Nie opłaca się skórka za wyprawkę, to jest przesuwanie dochodów, za które zapłacimy więcej w przyszłym roku, płacąc wyższą cenę za polskie obligacje, bo ta wyższa rentowność to wyższe koszty obsługi zadłużenia.
Wychodzimy z założenia, że możemy jeszcze co nieco próbować uratować i może wspólnie damy radę.
Może wspólnie damy radę. Aby poprawić wizerunek Polski, aby uniknąć wyższego deficytu, dalszego zadłużania państwa - mówiliście o tym głośno w kampanii wyborczej - chcieliście obniżać koszty zadłużenia i koszty obsługi zadłużenia w latach kolejnych. W związku z tym proponujemy wam poprawkę do tej ustawy - zwiększenie dochodów niepodatkowych o kwotę 9200 mln zł, tyle bowiem może jeszcze w tym roku wpłynąć do budżetu z aukcji na częstotliwości LTE. Wbrew temu, co mówił pan minister finansów z tej trybuny, są procedury i postępowanie jest zakończone, wystarczy wydać odpowiednie decyzje. Skutek to obniżenie deficytu w tym roku o 9,2 mld. Zróbcie coś dobrego dla Polski. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rządowy projekt ustawy zmieniającej ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej w gruncie rzeczy powinniśmy rozpatrywać łącznie, jednak mając chwilę czasu, postaram się ją wykorzystać na omówienie tej drugiej strony budżetu, czyli wydatków.
Realizacja tej strony wydatkowej budżetu państwa wiąże się w tym przypadku z tymi naturalnymi oszczędnościami, które zostały wygenerowane w budżecie. Zrobiło się tego niemało, bo prawie 6600 mln zł, ale pytanie, czy nie było możliwe dokonanie większych, szerzej zakrojonych oszczędności. Na to pytanie w gruncie rzeczy nie uzyskaliśmy odpowiedzi, a pytanie jest o tyle istotne, że wydatki planowane w większości przypadków przez jednostki uwzględniają w zapisach maksymalny limit. A to wykonanie kształtuje się bardzo często poniżej dopuszczalnego w ustawie budżetowej limitu, co oznacza w praktyce, że ten rzeczywisty deficyt mógłby być zatem nieco niższy. Nawiasem mówiąc, jestem przekonany, że będzie. Ale czy będzie? Biorąc pod uwagę propozycje zawarte w tej ustawie, zdaje się, że niekoniecznie. Bo w ustawie zmieniającej przewidziano szczególny, odrębny tryb co do utworzenia i rozdysponowania rezerwy celowej z wydatków zablokowanych, jak również odrębny tryb planu finansowego Agencji Rezerw Materiałowych. To są rozwiązania, których do tej pory nigdy nie stosowaliśmy. Mówimy tutaj w gruncie rzeczy o próbie zwiększenia przychodów agencji z tytułu dotacji celowej z tych zablokowanych rezerw. W gruncie rzeczy oznacza to, że naturalne oszczędności w wydatkach przeznaczone będą na zadania w zakresie rezerw strategicznych, czyli zakup węgla.
Zgłaszaliśmy to w ramach debaty, ale także podczas dyskusji w komisji. Mamy wątpliwości co do tego, czy to rzeczywiście jest dobry pomysł. Rozumiemy intencję, sami zresztą nie tak dawno stosowaliśmy podobne formuły, korzystaliśmy z tego. Mówię tak naprawdę o zakupach węgla, które miały poprawić płynność finansową spółek węglowych. Ale nie uzyskaliśmy żadnej informacji co do skali tej zamierzanej interwencji. Nikt nie był nas w stanie poinformować o stanie zapasów węgla będących w posiadaniu firm energetycznych, a wiemy, że one ten węgiel kupowały. Nie wiemy, ile jest tego węgla na zwałach kopalnianych, nie wiemy, czy w ogóle jest tam węgiel niezajęty pod zobowiązania. Bo wiemy, że na tych węglowych zwałach uprawnienie do ich znacznej części mają już banki, ale pewnie też inni dostawcy, którzy zabezpieczają się w ten sposób.
Nic nie wiemy także na temat stanu realizacji programu dla górnictwa. Wiemy, że sytuacja jest trudna, wiemy, że musieliśmy pracować nad korektą tego programu, chociażby ze względu na to, co się dzieje na rynku, i spadek cen węgla. Natomiast to działanie niepoparte głębszą analizą to kolejny przykład realizacji w oderwaniu od realiów bez oceny racjonalności działań. Przy czym jest tu jednocześnie duże ryzyko, że to będzie niedozwolona pomoc publiczna. Wobec tego naszym zdaniem to jest kolejny przykład psucia państwa, psucia jego finansów, obniżania atrakcyjności dla inwestorów, psucia wizerunku Polski, za co zapłacimy, mówiłem o tym wcześniej, chociażby wyższymi kosztami obsługi zadłużenia.
Jest jeszcze jedna kwestia, która budzi naszą wątpliwość, a w zasadzie zdumienie, to jest łatwość, z jaką przechodzicie państwo, z jaką rząd przechodzi do niewypełniania ustawowej normy, jaką jest poziom finansowania obrony narodowej.
Choć pewnie powinniśmy się cieszyć, że nie załatwiacie tego np. zwykłą uchwałą Prezydium Sejmu czy uchwałą Rady Politycznej PiS. Ale tak naprawdę obawiamy się o losy planowanych środków na obronę narodową w kolejnych latach i nie chodzi nam tu o środki na niezbędną - kuluary aż huczą - podobno do celów wewnętrznych bombę atomową. Tak nawiasem mówiąc, chcielibyśmy wiedzieć, czy rzeczywiście chcecie ją mieć i do jakich celów będzie służyć. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Ja też chciałbym zapytać o prawdziwe powody odłożenia tak naprawdę reformy administracji podatkowej w Polsce. Pomocniczo zapytam: Czy pan minister i ministerstwo myślą o powrocie do idei krajowej administracji skarbowej i czy to nie jest ten rzeczywisty powód? A nawet jeśli tak, to bardzo proszę o odpowiedź na pytanie: Co się panu tak naprawdę w tym projekcie zmieniającym administrację podatkową w kierunku oczekiwanym przez podatników... Nie będę powtarzał tego, co tutaj wypowiadali niemalże wszyscy, wskazując na to, że to są oczekiwania, że to są rozwiązania zgodne z tymi oczekiwaniami, oczekiwania zorientowane na to, aby podatnik w Polsce czuł się przed organami skarbowymi komfortowo, aby wiedział, że są one
zorientowane na jego wsparcie, a nie na dostrzeganie w nim złodzieja.
Panie Prezesie! Panie Marszałku! Pani Premier! Ta poprawka zmierza do obniżenia deficytu budżetu państwa na rok 2015 o 9,2 mld zł. W konsekwencji to także zmniejszenie długu o taką samą kwotę, zmniejszenie długu publicznego o kwotę 9200 mln zł. To swoisty test dla rządzących, sprawdzian, na ile obietnice wyborcze i wasze deklaracje związane z ograniczaniem deficytu i długu państwowego są wypełniane. Dajemy wam szansę na to, byście potwierdzili te swoje obietnice. Pytanie, czy dacie radę.
Panie Prezesie! Panie Marszałku! Pani Premier! Przesuwacie wejście w życie ustawy o administracji podatkowej. Tak naprawdę mamy podejrzenie, że ona powędruje w niebyt. To ustawa, która oparta była na założeniu, że podatnik jest uczciwy, że administracja podatkowa ma wspierać go w wywiązywaniu się z obowiązków podatkowych. Mówiliśmy wielokrotnie, przygotowując tę ustawę, że zakładamy uczciwość podatnika i konieczność jego wspierania w wywiązywaniu się z tych zobowiązań. Mówiliśmy, że 99% polskich podatników to ludzie uczciwi, którzy chcą się z tych zobowiązań podatkowych wywiązywać. Wy, zdaje się, zmieniacie filozofię, odchodzicie od tej ustawy, i obawiamy się, że te proporcje się odwrócą, że wobec tego
99%, a nie tylko garstka ludzi pod Trybunałem Konstytucyjnym, to złodzieje, a tylko 1% to podatnicy uczciwi. Dziękuję.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Tak naprawdę mam kłopot z tym, do kogo kierować pytanie, bo nie ma pana prezesa, wobec tego nie wiem, czy jestem w stanie uzyskać wiarygodną odpowiedź. Musimy tak naprawdę wiedzieć, jeśli chcemy wprowadzić ten podatek, a już parokrotnie mówiliśmy, że nie jesteśmy przeciwni opodatkowaniu banków, ale i konstrukcja tego podatku, i jego wysokość muszą uwzględniać obciążenia, jakie chcemy nałożyć na system bankowy w Polsce, w części już nałożyliśmy.
Pierwsza kwestia to wobec tego BFG i sytuacja funduszu. Od 2 lat wydatki przekraczają wpływy, w 2011 r. wprowadzaliśmy opłatę bankową, która zasiliła i podniosła poziom bezpieczeństwa, ale wygląda na to, że to jest działanie w dzisiejszych warunkach niewystarczające, zwłaszcza jeśli uwzględnimy fakt, że chyba jednak nie wszystkie SKOK-i mimo parasola, jaki nad nimi roztoczyliście i roztaczacie, są w stanie się utrzymać na rynku. To się będzie wiązało z kolejnymi kosztami po stronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a w kolejce czekają konkurujące ze SKOK-ami od jakiegoś czasu banki spółdzielcze. Przykłady upadłości też już mamy. Wobec tego musimy wiedzieć, jaka jest ta sytuacja i co zamierzacie zrobić. Do tego dochodzą jeszcze dyrektywy europejskie, które wymagają od nas dostosowania tego poziomu bezpieczeństwa, jeśli chodzi o fundusz gwarancyjny, musimy je w najbliższym czasie wprowadzić. Trzeba to oszacować i określić, jakie to będą koszty po stronie systemu bankowego.
Druga kwestia to jest fundusz
wsparcia i frankowicze. Pytanie: Czy poprzestajemy na funduszu wsparcia i ewentualnie go rozwijamy, czy też chcecie państwo pomóc frankowiczom? Przypomnę, że to PiS przegłosował wbrew rządowi ustawę w Sejmie, w końcówce poprzedniej kadencji, w ramach której 90 do 10, 90% kosztów przewalutowania było po stronie banków. Nie trafiła ostatecznie do Sejmu ta decyzja, ale PiS wyraźnie swoją wolę w tej sprawie wyraził. Pytanie: Co dalej wobec tego? Wiemy, że jakieś prace trwają. Jeśli to miałoby tak wyglądać, to, jeśli dobrze pamiętam, to ponad 20 mld zł w ciągu jednego roku. Już pomijam to, że pożeramy wszystkie zyski, ale doprowadzamy do upadłości pewnie parę polskich banków. Nie można w tak nieprzemyślany sposób podejmować tak trudnej, istotnej materii. To ma wpływ na życie gospodarcze, taki podatek. Jeśli nie rozstrzygniemy tych kwestii, o których mówię - one są bardzo istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa polskiego systemu bankowego - to trudno poważnie rozmawiać o tym podatku. Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chcę wyraźnie powiedzieć: my nie chcemy chronić banków, stoimy po stronie klientów, bo to oni będą musieli uiścić wyższe opłaty, marże czy odsetki. Banki jakoś sobie z tym poradzą, podniosą WIBOR na przykład i dzięki temu się obronią. Ale pamiętajmy też o tym, jeśli chodzi o klientów banków, że to jest też budżet państwa no i podatek od długu to zaiste genialny pomysł, dobrze, że z niego się wycofujemy. Dobrze, bo przecież zaangażowanie krajowych banków w skarbowe papiery wartościowe emitowane na rynku krajowym to jest 166 mld zł, tj. 32% w strukturze SPW w naszym kraju. Warto zwrócić też uwagę na to, że banki miały w ostatnich latach do czynienia z pewną nadpłynnością i głównie dlatego dość chętnie inwestowały w SPW, skarbowe papiery wartościowe. To jednak nieco może się zmienić, także na skutek tego opodatkowania. Czy nie boicie się państwo wobec tego, że to może być istotna bariera
, jeśli chodzi o refinansowanie polskiego zadłużenia na rynku krajowym? Moim zdaniem jest to ruch, biorąc pod uwagę te kwestie, bardzo ryzykowny. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Kilka słów o długu. Zacznę od tego, że operowanie liczbami bezwzględnymi to naprawdę jest demagogia. Ekonomiści zwykli mówić o długu publicznym w relacji do PKB i tego się spróbujmy trzymać. Te liczby bezwzględne oczywiście robią wrażenie, ale jak popatrzymy na przyrost długu w relacji do PKB, to w tych ciężkich, kryzysowych czasach w Polsce dług przyrósł o 12%, podczas gdy średnio w Unii Europejskiej nieco ponad 28%. I tylko Estonia, Szwecja i, jeśli dobrze pamiętam, Bułgaria miały przyrost długu niższy niż my. Warto też jednak powtórzyć, że niespełna 50% wynosi relacja długu publicznego do PKB, a średnia europejska to jest ok. 80%. Prowokujecie moim zdaniem kłopoty, jeśli chodzi o koszty obsługi długu i, czego boję się jeszcze bardziej, możliwości jego refinansowania, bo dzisiejsze wasze dokonania - jest reguła podatkowa i jej zmiana, nowelizacja, ale także bardzo rozdęty budżet, do tego jeszcze podatek od instytucji finansowych - naprawdę rodzą poważne obawy co do zachowania płynności na rynku skarbowych papierów wartościowych, w konsekwencji także zachwiania płynności budżetu państwa.
Muszę powiedzieć, że warto byłoby pokusić się o nieco głębszą refleksję i przyjrzeć się temu, jak tym długiem zarządzaliśmy tak na dobrą sprawę, i w paru przynajmniej kwestiach warto byłoby niektóre działania kontynuować, a nie od nich się odcinać. Podam przykład, to jest kwestia konsolidacji zarządzania płynnością sektora finansów publicznych, którą konsekwentnie wprowadzaliśmy, i to nie kto inny, tylko premier Rostowski tę strategię wcielał w życie. Ta konsolidacja, objęcie wobec tego obowiązkiem lokowania wolnych środków na rachunkach ministra finansów początkowo Narodowego Funduszu Zdrowia, narodowego funduszu ochrony środowiska, potem także wspólne zarządzanie, ujednolicony system zarządzania środkami walutowymi, wreszcie gromadzenie rezerw poręczeniowych, ale potem także rozszerzenie obowiązku lokowania od stycznia 2015 r. na państwowe instytucje kultury, PAN, rządowe SPZOZ-y, wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i depozyt sądowy. Warto sobie uzmysłowić, że te banalne, zdałoby się, na pierwszy rzut oka ruchy spowodowały, że potrzeby pożyczkowe zmniejszyły się o 39 mld zł, a dług publiczny dzięki tym działaniom w kilku latach o 32 mld. Pytanie, czy nie warto tej konsolidacji kontynuować. Pewnie warto. Jeszcze jest sporo w tej kwestii do zrobienia, ale czyich interesów bronicie, kto ucierpi na tej konsolidacji? To jest pytanie do posłów PiS-u, zwłaszcza do pana posła Szewczaka. Lasy Państwowe to przykład tego podmiotu, który z powodzeniem konsolidacją można byłoby objąć.
Natomiast w kwestii struktury, jeśli chodzi o zadłużenie krajowe, jeśli chodzi o skarbowe papiery wartościowe, warto zauważyć, że sektor bankowy tutaj systematycznie zwiększa swój udział i w efekcie chociażby reformy systemu emerytalnego, umorzenia także, zmieniła się struktura, ale od czerwca 2013 r. do czerwca 2015 r. wśród nabywców dominował ten sektor bankowy. Zastąpił w gruncie rzeczy inwestorów zagranicznych i OFE, wzrosło w tym czasie zaangażowanie sektora bankowego w skarbowe papiery wartościowe z 74 do 166 mld zł. 32,1% - w połowie roku taki był udział banków. To wynikało w jakiejś mierze z nadpłynności tych banków i dużej skłonności do wchodzenia na ten rynek, ale dzisiaj na szczęście się wycofaliście, jeśli chodzi o banki, z opodatkowania, bo to w ogóle genialny pomysł jest, panie ministrze, opodatkowanie własnego długu. Naprawdę genialny. Wycofaliście się z tego na szczęście, ale już na przykład jeśli chodzi o kolejnego bardzo istotnego gracza na tym rynku, firmy ubezpieczeniowe, tego nie zrobiliście, a mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o ich udział, to jest to w gruncie rzeczy blisko 20%. 1/3 aktywów, jeśli chodzi o instytucje ubezpieczeniowe, jest lokowana właśnie w skarbowych papierach wartościowych. Pytanie, czy warto to wobec tego robić, bo tak naprawdę atrakcyjność tych sektorowych papierów wartościowych dla tych podmiotów zdecydowanie spada.
To się generalnie wszystko wiązać może, niestety, z problemami, i to sporymi, ze zbyciem skarbowych papierów wartościowych, a przypomnę tylko, że potrzeby pożyczkowe, o których mówił pan minister, to są potrzeby pożyczkowe netto. Tak naprawdę potrzeby brutto są zdecydowanie większe, parokrotnie większe. Chcecie sprzedać 130 mld na rynku krajowym, dodatkowe 30 mld jeszcze. Podobnie sytuacja wygląda na rynku skarbowych papierów wartościowych zagranicznych.
Do tego dochodzi jeszcze Krajowy Fundusz Drogowy. Jeśli będziecie straszyć tak naprawdę te instytucje finansowe, a nie będziecie dbać o wizerunek także Polski, to nie tylko zemści się to na kosztach - koszty będą rosły w późniejszych okresach - bo może się nam zdarzyć, tego nie chciałbym, nikomu nie życzę, że będziemy mieli problem z bieżącą płynnością budżetu państwa. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Słyszymy z tej mównicy nie po raz pierwszy, że można znaleźć pieniądze bez podnoszenia podatków, przy czym mogę powiedzieć, że w waszych ustach to brzmi jak groźba. W gruncie rzeczy, jeśli mówimy o systemie podatkowym, konieczne jest jednak zachowanie równowagi pomiędzy interesem publicznym i interesem podatnika.
My tę równowagę chcieliśmy, próbowaliśmy zachować, orientując nasz system podatkowy, administrację podatkową na działanie wspierające podatnika w wywiązywaniu się z jego obowiązków podatkowych, wychodząc z założenia, że podatnik jest uczciwy, ale jednocześnie wprowadzaliśmy do tego systemu rozwiązania, które miały pozwolić nam i pozwalały na efektywniejsze ściąganie podatków. Wszyscy jednak wiemy, że to nie jest taka prosta materia, jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać. I to jest formuła, w której w jakiejś mierze gonimy króliczka, jeśli chodzi o przestępczość podatkową, przestępczość fiskalną, która znajduje coraz bardziej zaawansowane sposoby i metody. I tutaj niewątpliwie trzeba podejmować intensywne działania.
Z jednej strony deklaracje, że nie trzeba podnosić podatków, a z drugiej tak naprawdę zaczynacie właśnie od podnoszenia podatków. Pierwsze działania, które zapowiedzieliście w sferze finansów publicznych, to tak naprawdę podniesienie podatków. Przewrotnie dosyć mówiliście, że przecież to nie dotyczy Polaków, to dotyczy tych złych, niedobrych banków. Dzisiaj już wiemy, że jeśli chodzi o podatek bankowy, to on tak naprawdę dotyka polskie rodziny, polskich przedsiębiorców, bo oni ten podatek płacą, płacą poprzez wyższe marże i wyższe oprocentowanie swoich kredytów.
Drugi podatek, który przygotowaliście, także mówiąc o tym, że to przecież nie Polacy będą go płacili, tylko wielkie korporacje, to podatek w pierwotnej wersji od sklepów wielkopowierzchniowych, dzisiaj mówimy już o podatku obrotowym, a to jest przecież klasyczny przykład z podręczników ekonomii podatku przerzucalnego, przerzucalnego i w przód, i w tył. W przód, czyli na konsumenta, i w tył, czyli na dostawcę, z reguły na dostawcę polskiego, któremu wbrew pozorom tak dobrze się nie powodzi. Tyle w tej kwestii. Szerzej do podatków odniesie się mój kolega.
Natomiast ja odniosę się jeszcze do kilku wypowiedzi. Pan prof. Żyżyński przedstawił bardzo trafne i słuszne spostrzeżenie, wskazujące, że mamy wiele do zrobienia, jeśli chodzi o wynagrodzenia, że jesteśmy w ogonie, jeśli chodzi o relację wynagrodzeń do PKB, ale też musi pan profesor, jeśli chcemy traktować kwestię uczciwie, zdawać sobie sprawę z tego, że to w dużej mierze wynika ze struktury naszej gospodarki, która jest ciągle jeszcze w transformacji, że to w dużej mierze zależy od stopnia zaawansowania technologicznego, a także od innowacyjności gospodarki. I nie da się tej innowacyjności... Ja z przyjemnością słucham wypowiedzi pana wicepremiera Morawieckiego, który mówi o klastrach, o kapitale społecznym, o zaufaniu, które jest tak naprawdę podstawą budowania tego kapitału, a w efekcie także klastrów, które dzisiaj są źródłem konkurencyjności gospodarek w wymiarze narodowym na całym świecie. Tak, tyle że nie da się zadekretować klastra. Ten klaster trzeba, pracując najpierw nad kapitałem społecznym, w gruncie rzeczy wyhodować i nie da się tego zrobić z dnia na dzień.
Jesteśmy w dalszym ciągu krajem, który konkuruje w oparciu o zasoby, chociaż nasza pozycja w tej sferze wyraźnie się poprawia i zmienia. Wystarczy tu popatrzeć chociażby na globalny indeks konkurencyjności i pozycję Polski: w roku 2007 to było 51. miejsce, w roku 2015 - 43. Ale np. w rankingu Doing Business w 2007 r. mieliśmy 75. miejsce, a w 2015 r. było to miejsce 25., nastąpiła zmiana o 50 miejsc. Mógłbym mnożyć tego typu przykłady, wskazujące na to, że my na tej drodze do konkurowania w oparciu o innowacje, idee zaczynamy się przemieszczać coraz szybciej i niebawem powinniśmy znaleźć się w grupie państw, które przestają tu konkurować, przestają konkurować w oparciu o zasoby, a konkurują w oparciu o innowacje, idee i pomysły swoich obywateli.
Jeśli chodzi o rentowność, o której pan profesor mówił, zdaje się, w nawiązaniu do podatku, to dzisiaj średnia w Polsce to jest ok. 4%. Oczywiście zależy to od tego, w jakiej to jest branży, ale jeśli chodzi o firmy handlowe, ta rentowność utrzymuje się na niskim poziomie. Rzeczywiście problemem są ceny transferowe, ale parę lat temu przygotowaliśmy ustawę o cenach transferowych, mamy też w Ministerstwie Finansów specjalny zespół ludzi, który się tymi kwestiami zajmuje.
Mówimy wiele na temat długu, po raz kolejny dokonując tu manipulacji. Mogę powiedzieć, panie pośle, że jak się pan mija z prawdą, to niech się pan jej przynajmniej ukłoni, jak pan takie zarzuty pod adresem ministra, premiera Rostowskiego formułuje. Warto jednak postarać się dokonać obiektywnych ocen, bez manipulacji i nadużyć. Powtarzam wielokrotnie, że jeśli mówimy o długu, to musimy go odnosić do PKB, to po pierwsze. Dług Polski należy dzisiaj do najniższych w Europie w relacji do PKB. Jeśli chodzi o przyrost długu w latach 2008-2015, to on także należał do najniższych. Nie pamiętam w tej chwili dokładnie, ale ok. 8% wynosił przyrost długu polskiego w tym okresie w relacji do PKB, podczas gdy w Europie było to ok. 30%.
Koszty obsługi zadłużenia w Polsce spadają, mimo że dług rośnie. Wynika to z oceny kondycji polskiej gospodarki, a także kondycji polskich finansów publicznych. I tu kilka słów na temat ratingów, o których wiele osób dzisiaj mówiło. My naprawdę nie możemy tego lekceważyć, bo to się przekłada chociażby na koszty obsługi zadłużenia. Doraźnie, w krótkim okresie to nas nie będzie bardzo bolało, ale jeśli takie oceny się utrzymają, to bolało nas będzie z miesiąca na miesiąc, z roku na rok coraz bardziej, bo - tak jak tu już mówił dzisiaj pan przewodniczący Neumann - w dłuższym okresie 1% przy takim zadłużeniu, jakie mamy, to jest prawie 10 mld różnicy w kosztach obsługi zadłużenia. Rzeczywiście było tak, że było to swego czasu już 45 mld, dzisiaj są to 32 mld. Mamy nadzieję, że wystarczy, jeśli nie będziecie dalej rozrabiać w sferze finansów publicznych. I weźcie też pod uwagę fakt, że te oceny, które opierają się na pewnych faktach i danych, to nie jest astrologia, to jednak jest ekonomia, w której się operuje w oparciu o ścisłe dane i ścisłe fakty. Chociaż ciągle mówimy o prognozach, to jednak one poparte są jakimś rzeczywistym rachunkiem. My niestety także już bezpośrednio w sferze finansów publicznych zrobiliśmy... My? To wy zrobiliście sporo szkód, poczynając od nowelizacji budżetu, nikomu niepotrzebnej sztuczki, która była sygnałem, że coś kombinujecie, jeśli chodzi o finanse publiczne Polski. Zwiększyliście deficyt, podczas gdy w gruncie rzeczy to nie było potrzebne.
Reguła wydatkowa, stabilizacja finansów publicznych. Pan poseł Janczyk wypowiadał się w tej kwestii, mówiąc o tym, że nic nie zrobiliśmy, jeśli chodzi o zarządzanie płynnością, jeśli chodzi o zarządzanie długiem publicznym, i że nie prowadziliśmy działań, które miały stabilizować polskie finanse publiczne. Reguła wydatkowa jest przykładem takich działań, które podjęliśmy. Nowoczesna, numeryczna reguła wydatkowa, którą po prostu wyrzuciliście do kosza, praktycznie rzecz biorąc, zmieniając jej parametry tak, że w zasadzie tej funkcji, którą miała pierwotnie wpisaną, ona już dzisiaj nie spełnia. Jednocześnie mamy sygnał, że weryfikujemy wydatki w oparciu o cel inflacyjny, a dochody - w oparciu o prognozowaną inflację, nawiasem mówiąc, bardzo mocno ją jeszcze zaniżając, jeśli chodzi o projekcję.
I to się mści, to się mści w tego typu ocenach. Rozdmuchany budżet na 2016 r. po stronie wydatkowej i wyraźnie przeszacowane dochody są też takim sygnałem dla rynków, dla agencji ratingowych, że w Polsce dzieje się coś złego. I to już nie jest jedna agencja, bo Moody’s co prawda utrzymał aktualną ocenę, ale zmienił perspektywę, wskazując na to, że ona jest negatywna. Grecja zyskała w ocenie Standard &amp; Poor’s głównie dlatego, że realizuje swój program naprawczy. To dlatego zyskała, a nie dlatego, że jest w lepszej sytuacji niż Polska, bo ona jest dzisiaj na zupełnie innym poziomie. I mam nadzieję, że do takiego stanu i do takich ocen, jakie ma dzisiaj Grecja, nie doprowadzicie, choć bardzo się dzisiaj o Polskę pod waszymi rządami boję. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać, czy pan minister zdaje sobie sprawę z tego, jak ważną dziedziną gospodarki, gałęzią gospodarki jest turystyka. Czy pan minister wie, że w turystyce szeroko definiowanej pracuje w Polsce ponad 1 mln osób, że ta turystyka, jeśli chodzi o udział w PKB, ma większe znaczenie niż górnictwo i hutnictwo razem wzięte? I czy pan minister wie, jak na tę branżę oddziałują nieodpowiedzialne żarty i dowcipy na temat tego, co dzieje się w Polsce? Pana wypowiedź o cyklistach skutkuje w wielu miejscach, na Warmii i Mazurach, wycofywaniem rezerwacji przez niemieckie grupy rowerowe...
...na tegoroczne wakacje, na tegoroczne przejazdy.
Mam pytanie, czy pan sobie z tego zdaje sprawę...
...i czy nie powinien pan pokusić się o głębszą refleksję w tej kwestii. Pytanie także
, w jaki sposób turystykę... A przecież minister spraw zagranicznych powinien tę turystykę, rozwój turystyki wspierać poprzez promocję Polski, promocję polskiej turystyki. Nie było ani słowa w pana wypowiedzi na ten temat. Bardzo proszę o deklarację przynajmniej.
Panie Marszałku! Szanowna Pani Premier! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska przedstawić kandydata na członka Rady Polityki Pieniężnej.
Tym kandydatem jest Mateusz Szczurek.
Mateusz Szczurek to absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w 1998 r. uzyskał tytuł zawodowy magistra. Ale to także absolwent University of Sussex, gdzie w roku 2005 obronił doktorat. Ma poza tym dyplomy: Master of Arts w zakresie International Economics, także uzyskany na University of Sussex, do tego BA, Bachelor of Arts, na Columbia University. Odbył liczne kursy. Najważniejsze z nich to kurs ekonometrii w Genewie ukończony w 1998 r. i w Londynie - w 2007 r.
Jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe pana Mateusza Szczurka, to od 1997 r. był ekonomistą w ING Banku, gdzie w 2011 r. objął funkcję głównego ekonomisty tej grupy na region Europy Środkowej i Wschodniej. Jest współzałożycielem Towarzystwa Absolwentów Uniwersytetów Brytyjskich i przez jakiś czas był także jego prezesem. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Szczególnie chciałbym podkreślić to, że pan dr Mateusz Szczurek był ministrem finansów w dwóch rządach - w rządzie premiera Donalda Tuska, a także w rządzie pani premier Ewy Kopacz.
Jest autorem wielu publikacji naukowych z zakresu polityki pieniężnej, także polityki kursowej. Prowadził bieżącą analizę polityki pieniężnej. Tu także wiele publikacji z tego zakresu, jak już mówiłem, dodatkowo w publikacjach bankowych i prasowych.
Przygotowanie teoretyczne, wykształcenie, doświadczenie zawodowe przemawiają za tym kandydatem w sposób jednoznaczny. Grzechem byłoby, naszym zdaniem, niewykorzystanie tego potencjału.
Chcę tylko zwrócić uwagę, że na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych...
...która opiniowała kandydaturę, mieliśmy do czynienia z niespotykanym do tej pory zachowaniem posłów koalicji rządzącej. Mimo braku, zupełnego braku pytań z ich strony komisja głosami właśnie partii rządzącej...
...postanowiła negatywnie zaopiniować tę kandydaturę. To naprawdę skandal.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! 100 dni, jeśli chodzi o dokonania rządu w sferze budżetowej, w sferze finansów publicznych, to, po pierwsze, przypomnijmy, zmiana ustawy budżetowej jeszcze na rok 2015, nowelizacja budżetu, która tak naprawdę polegała na zwiększeniu deficytu i zwiększeniu długu państwa, zmiana, która nie znajdowała żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Nawet jeśliby przyjąć to przesunięcie dochodów, to w gruncie rzeczy też nie była do tego celu niezbędna. Mówię o przesunięciu dochodów z aukcji LTE. W kontekście dzisiejszej wiedzy na temat wykonania budżetu za rok 2015 tak naprawdę ośmieszyliście się, ale to pal sześć. Psujecie wizerunek Polski i to jest jeden z przykładów.
Drugi to ustawa o finansach publicznych, którą zmienialiście w pośpiechu w ciągu jednego dnia po to, żeby zwiększyć limit wydatków, ale w ten sposób rozmontowaliście mechanizm, który chronił Polskę przed nadmiernym zadłużaniem się i stabilizował polskie finanse publiczne. Ten zapis był też gwarancją przewidywalności rządu, przewidywalności naszego kraju, Polski. I to też jest przykład psucia wizerunku Polski, bo on z pewnością na tym ucierpiał.
Co do budżetu na rok 2016, po pierwsze, jest to budżet większego deficytu, rozdmuchanych wydatków i przeszacowanych dochodów. Jednocześnie w tym budżecie, i to trzeba też głośno powiedzieć, zakładacie wzrost podatków. Wprowadzacie dwa nowe podatki i wbrew temu, co opowiadacie, te podatki obciążą wszystkie polskie rodziny. Tak już się stało, jeśli chodzi o podatek od instytucji finansowych, bo wzrosły już prowizje, opłaty i odsetki, i tego nie odczarujecie.
Jeszcze większe spustoszenie w kieszeniach polskich rodzin będzie wywierał podatek od tak naprawdę obrotu detalicznego, od sprzedaży detalicznej, którego w gruncie rzeczy dzisiaj jeszcze nie ma, ale wszyscy wiemy, że jest to podręcznikowy wręcz przykład podatku przerzucalnego i w przód, i w tył i stracą na tym podatku dostawcy, ale w dłuższym okresie zapłacą za to polskie rodziny - po prostu będą płacić więcej w polskich sklepach.
Warto przy tym jednak powiedzieć, że mimo tych nieodpowiedzialnych działań nie ma w budżecie pełnego pokrycia na realizację obietnic wyborczych. Nie ma w gruncie rzeczy tych obietnic wyborczych, bo 500+ to tak na dobrą sprawę tylko namiastka w ostatecznej formie tego, co obiecywaliście. Obiecywaliście 500 zł na każde dziecko. Nie ma środków na zwiększenie kwoty wolnej, mimo że projekt ustawy autorstwa prezydenta jest w Sejmie. Nie ma także pieniędzy na obniżenie wieku emerytalnego. Nie ma i wiecie doskonale, że nie będzie.
Jeśli chodzi o darmowe leki, które obiecywaliście, to zarezerwowano w budżecie 125 mln zł. Co prawda zakładacie z poślizgiem wejście w życie - generowało to będzie większe wydatki z pewnością w kolejnych latach - ale tak czy tak spełnienie tej obietnicy to są 3-4 mld, a bez umiejętnego zabezpieczenia tak naprawdę interesów budżetowych koszty mogą być wielokrotnie wyższe.
Budżet na rok 2016 to w gruncie rzeczy budżet korupcji politycznej, budżet większych podatków, kasy na co drugie dziecko, z większym deficytem i z większym długiem. To, co nas także boli, to to, że to jest budżet, który paraliżuje i ogranicza możliwości działania instytucji państwa prawa, takich jak Trybunał Konstytucyjny, bo kolejny podmiot czy kolejna instytucja na liście wrogów PiS-u to jest rzecznik praw obywatelskich. Będące w trakcie prac w Sejmie poprawki ograniczają budżet rzecznika praw obywatelskich o 1/4.
Nie przyjęto naszych poprawek. Nie ma tutaj już pana... jest pan poseł Janczyk. Nie przyjęto naszych poprawek zmierzających do ograniczenia deficytu o 5 mld zł. Mówię tutaj o poprawce, która wprowadzałaby większy zysk, dochód z zysku NBP. Nie ma także poprawek przywracających in vitro, nie ma wreszcie też środków na zakup mieszkań dla młodych.
Liczyliśmy, mogę powiedzieć, po cichu, że Senat co nieco naprawi. Ale co zrobił zdominowany przez PiS Senat? Opowiedział się za zwiększeniem o 8 mln Funduszu Kościelnego, natomiast poprawki opozycji, poprawki parlamentarzystów, senatorów Platformy, by zwiększyć okrojone przez Sejm budżety Trybunału Konstytucyjnego i rzecznika praw obywatelskich, oczywiście nie przeszły. Kara wymierzona w te instytucje przez prezesa została utrzymana.
Warto podkreślić, że pięć poprawek, w tym ta dotycząca Funduszu Kościelnego, nie uzyskało pozytywnej opinii rządu. Zgodne głosowanie senatorów i posłów PiS przeciwko własnemu rządowi trudno uznać za pomyłkę. Ale to oznacza, że stawiacie rząd pod ścianą, i to rodzi pytanie, kto w tej sytuacji odpowiada za finanse publiczne, kto odpowiada za budżet państwa. Nie wiem, jak w tej sytuacji może czuć się minister finansów. Nie ma go, więc nie mogę go o to zapytać.
Warto zwrócić uwagę, że te poprawki senackie to jest otwarcie kolejnych wojen PiS-u z kolejnymi instytucjami demokratycznego państwa prawa. Bo senatorowie postanowili przeznaczyć, a posłowie PiS te poprawki poparli, większe środki np. na Kancelarię Senatu kosztem wydatków na nową siedzibę Krajowej Rady Sądownictwa. To w gruncie rzeczy przykład arogancji PiS-u i jednocześnie pstryczek w nos dla kolejnej ważnej instytucji. Ale to nie koniec ingerencji, jeśli chodzi o funkcjonowanie Krajowej Rady Sądownictwa, bo inna poprawka zakłada zwiększenie wydatków pionu archeologicznego Instytutu Pamięci Narodowej kosztem właśnie Krajowej Rady Sądownictwa.
Kolejna marginalizowana w poprawkach Senatu instytucja, ważna z punktu widzenia funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, to jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tutaj poparcie uzyskały poprawki zmniejszające wydatki krajowej rady o ponad 1800 tys. zł. Nawiasem mówiąc, także minister finansów się tej poprawce przeciwstawiał. Środki miałyby zwiększyć pulę wydatków na kulturę fizyczną i turystykę. Chodzi tutaj o udział naszych olimpijczyków w olimpiadzie, a także ważny z naszego punktu widzenia projekt, jakim jest budowa pomnika Stanisława Pyjasa w Krakowie. Nie jesteśmy przeciw zwiększonemu finansowaniu olimpijczyków ani tym bardziej nie jesteśmy przeciw budowie pomnika Stanisława Pyjasa, ale nie kosztem ważnych instytucji państwa.
Warto też zwrócić uwagę, że Senat zaproponował przesunięcie w odniesieniu do budżetu Krajowego Biura Wyborczego kwoty 3700 mln zł
, obcinając dotację dla gmin, która służy utrzymaniu tak naprawdę rejestrów wyborców, a jednocześnie poprawki zgłaszane przez senatorów Platformy Obywatelskiej, także taką, która np. pozwalałaby na zaproszenie młodzieży z Europy Wschodniej, z Ukrainy na papieskie Światowe Dni Młodzieży. Nie rozumiemy waszego oporu w tej sprawie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowna Pani Premier! Wysoka Izbo! Wśród poprawek, nad którymi będziemy za chwilę głosować, znalazło się pięć, co do których opinia rządu była negatywna. Mimo tej negatywnej opinii dosyć zgodnie senatorowie, a potem także posłowie PiS w pracach komisji przegłosowali te poprawki.
W tym kontekście mam pytanie
do pani premier: Kto odpowiada za finanse publiczne? Czy minister finansów, pani premier, czy może już pan prezes? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W kontekście wcześniejszych wypowiedzi chcę zauważyć, że ostatnie 8 lat to są dwa poważne światowe kryzysy, przez które przeprowadziliśmy Polskę z niezłym - zdaje się - wynikiem, przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę PKB, inwestycje i zatrudnienie. Wyszliśmy z procedury nadmiernego deficytu w ubiegłym roku w czerwcu, praktycznie rzecz biorąc, i te dwa fakty ściśle się ze sobą łączą. Nie mieliśmy możliwości wprowadzenia głębszych reform podatkowych, mimo że 8 lat temu, w zasadzie już 9 lat temu, takie deklarowaliśmy. Stosowaliśmy na miarę możliwości rozwiązania, które wyraźnie poprawiały sytuację osób o niskich dochodach i np. posiadających dzieci. To są kwestie ulg na dzieci, zwrot niewykorzystanej ulgi. To się odbywało na miarę możliwości, jakie mieliśmy.
Dzisiaj ta sytuacja się nieco zmieniła i pewnie warto popatrzeć na system finansowy nieco szerzej, także jeśli chodzi o podatek dochodowy. Bo wszyscy wiemy, że te rzeczywiste obciążenia podatkowe w Polsce wcale aż takie duże także i tu nie są. Ale nie one decydują o kosztach pracy, a to jest zmora polskiego systemu. I do tego chciałbym się odnieść, zwłaszcza że parę dni temu pani premier wyraźnie wyartykułowała, a w zasadzie powtórzyła założenia dotyczące jednolitego podatku, które i my w ramach
kampanii wyborczej deklarowaliśmy, opisywaliśmy, jednolitego podatku, który ten klin podatkowy wyraźnie by obniżał, zwłaszcza w grupie osób o najniższych wynagrodzeniach. To znakomicie poprawiłoby atrakcyjność pracy w Polsce...
Dziękuję, panie pośle.
...i pozwoliłoby doprowadzić do poprawy, jeśli chodzi o sprawiedliwość w oczekiwanym zakresie.
Panie pośle, skończył się panu czas.
Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw.
Chcę powiedzieć, że w trakcie prac nad kolejnymi nowelizacjami Ordynacji podatkowej wielokrotnie zapominano - a tych nowelizacji naprawdę mamy za sobą sporo - o podstawowej i zasadniczej regule tworzenia prawa podatkowego, czyli o tworzeniu takich mechanizmów, takich instrumentów prawnych, które umożliwiłyby wyważenie interesu publicznego i interesu podatnika, w tym przede wszystkim podatnika uczciwego. Zbudowanie równowagi między interesem publicznym i interesem podatnika nie jest łatwe. Nie da się tego z pewnością zrobić w ramach nowelizacji ordynacji. My, mówię tutaj o rządzie Platformy Obywatelskiej i PSL-u, to zrozumieliśmy i uznaliśmy, że osiągnięcie tej równowagi zapewnić może tylko nowa Ordynacja podatkowa.
Stąd też decyzja swego czasu pani premier Ewy Kopacz o powołaniu Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego. Sprawy materii tak wrażliwej jak podatki muszą być z pewnością rozwiązywane z uwzględnieniem interesu państwa, ale także - o czym często niestety się zapomina - z poszanowaniem praw podatników. Wiemy także, że dość powszechnie są zgłaszane postulaty, w moim przekonaniu zasadne, zwiększenia ochrony pozycji podatnika w relacjach z fiskusem. Takie są też społeczne oczekiwania.
Osiągnięcie takiego stanu równowagi jest bardzo trudne, ale obowiązkiem każdej władzy - ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej - jest dążenie do jej osiągnięcia i to wymusza wprowadzenie do Ordynacji podatkowej kompleksowych rozwiązań. Wprowadzenie do Ordynacji podatkowej jedynie przepisów dotyczących klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania, bez innych instrumentów chroniących uczciwych podatników, takich jak zasady ogólne prawa podatkowego, katalog praw i obowiązków podatników, niewładcze formy działania organów podatkowych czy też transparentne postępowanie kontrolne i podatkowe, moim zdaniem naruszy definiowaną w konstytucji równowagę pomiędzy fiskusem a podatnikiem.
Przypomnę, że Komisja Kodyfikacyjna Ogólnego Prawa Podatkowego, która przygotowała założenia przyjęte przez poprzedni rząd, dość jednoznacznie sformułowała cele, jakich realizację kodyfikacja ogólnego prawa podatkowego ma zapewnić, a więc, po pierwsze, jednak ochrona praw podatnika na etapie realizacji zobowiązań podatkowych, po drugie, zwiększenie skuteczności i efektywności realizacji zobowiązań podatkowych.
Pierwszy z tych celów powinien być realizowany przez złagodzenie nadmiernego rygoryzmu Ordynacji podatkowej w odniesieniu do podatników, a nowe regulacje powinny kompleksowo wprowadzać mechanizmy prawne chroniące pozycję podatnika w jego kontaktach z administracją podatkową.
Drugim celem, jak już mówiłem, jest zwiększenie skuteczności i efektywności realizacji zobowiązań podatkowych. Ustawy podatkowe, w tym również ordynacja, mają służyć uzyskaniu dochodów podatkowych, a ten cel wymaga - i z tego sobie zdajemy sprawę - szeregu mechanizmów i procedur zwiększających możliwości organów podatkowych. Zgodnie z założeniami nowej Ordynacji podatkowej temu zwiększeniu skuteczności i efektywności realizacji zobowiązań podatkowych służyć ma m.in. stworzenie ram prawnych do lepszej współpracy między organami podatkowymi a podatnikiem, ma także służyć wprowadzenie rozwiązań zachęcających podatników do korygowania swoich błędów, ale też w ramach tych założeń znajduje się klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, która powinna zwiększyć efektywność podatkową.
Warto zwrócić uwagę, że ten projekt klauzuli był od paru ładnych lat przedmiotem prac Ministerstwa Finansów, w zasadzie projekt był gotowy w 2013 r., były wielokrotne uzgodnienia i ostatecznie wycofaliśmy się
z tego rozwiązania, uznając, że jednak to rozwiązanie powinno być obudowane nieco szerzej w nowej Ordynacji podatkowej, bo większa skuteczność organów podatkowych nie może prowadzić do naruszania praw podatnika, ale najpierw te prawa w gruncie rzeczy trzeba wyraźnie zdefiniować.
Bardzo dziękuję, panie pośle.
Mimo tych uwag i zastrzeżeń...
Bardzo dziękuję, panie pośle, wyczerpał pan czas.
...klub Platformy Obywatelskiej opowiada się za skierowaniem tego projektu do dalszych prac w komisji. Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć rozwiązania, także jeśli chodzi o zapisy szczegółowe...
Dziękuję bardzo.
...które te interesy podatnika będą dostatecznie bronić. Dziękuję bardzo.
Panie ministrze, chciałbym zapytać, co dalej z nową Ordynacją podatkową. Czy prace są kontynuowane i jaki jest kalendarz przewidywany przez rząd, jeśli chodzi o ustawę i procedowanie nad nią?
Natomiast co do tego rozwiązania, mam osiem pytań, nie jestem w stanie ich wszystkich zadać. Dość istotnie różni się ta propozycja, to przedłożenie od tego, co było w projekcie poprzedniego rządu. To jest kwestia definicji samego unikania opodatkowania, zakresu podmiotowego, także limitu korzyści. To są rzeczy, które pewnie szczegółowo będziemy mogli przedyskutować, mam nadzieję, w komisji. Natomiast chciałbym teraz uzyskać odpowiedź co do składu Rady do Spraw Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania. My zakładaliśmy, że ona ma być naprawdę niezależna i, na miarę możliwości, obiektywna.
Skład się wyraźnie zmienił, powołuje ją minister, a nie premier, jak to było w przedłożeniu. Czy tutaj mamy pewien margines, tj. wolę zmiany podejścia do tej kwestii? Dziękuję.
