Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Wydaje mi się, że można powiedzieć, iż dzisiaj przed Polską stają dwa główne wyzwania. Wyzwanie pierwsze to jest odnowa i konsolidacja wspólnoty narodowej. Wyzwanie drugie to jest skok cywilizacyjny, którego musimy dokonać, żeby gonić tych, którzy są ciągle przed nami. Wobec tego trzeba postawić dwa pytania. Pytanie pierwsze: Czy to, co powiedziała tutaj pani premier, jest właściwą odpowiedzią na te wyzwania?
I pytanie drugie: Czy my tutaj, w Wysokiej Izbie, nie mamy jeszcze czegoś do zrobienia? Chodzi o sprawy, które przynajmniej po części wykraczają poza uprawnienia władzy wykonawczej. Sądzę, że jeśli chodzi o konsolidację i odnowienie wspólnoty narodowej, odpowiedź musi być pozytywna. Tak, mamy tutaj do czynienia z przedstawieniem programu, który temu celowi odpowiada. Polska wspólnota narodowa musi być przede wszystkim wspólnotą obywatelską. Taka jest polska tradycja. Ale wspólnota obywatelska to nie tylko wybory, to nie tylko procedury z tym związane. To także dialog, to ciągła rozmowa ze społeczeństwem. Pani premier przedstawiła tutaj wolę, można powiedzieć, nawet plan tego rodzaju rozmowy, a sądzę, że w niczym nie przesadzę, jeżeli powiem, że jest do takiej rozmowy szczególnie predestynowana.
Wspólnota musi opierać się na pamięci, pamięci historycznej, na świadomości wartości, które ją łączą. Zmiany, które zostały tutaj zaproponowane w polityce oświatowej, w polityce kulturalnej, z całą pewnością na tę potrzebę odpowiadają. Wspólnota musi być skonsolidowana poprzez solidarność, a solidarności nie ma - jak niejeden raz mówiłem z tej mównicy - bez sprawiedliwości.
Sprawiedliwość dotyczy dwóch spraw: dystrybucji dóbr i równości wobec prawa. Zapowiedzi reform wymiaru sprawiedliwości są z całą pewnością odpowiedzią na tę potrzebę, bo dzisiaj z tą równością wobec prawa jest naprawdę w Polsce bardzo, ale to bardzo niedobrze.
A jeśli chodzi o dystrybucję dóbr, to cały program społeczny tutaj przedstawiony, relacja miasto - wieś, relacje między regionami, ale przede wszystkim relacje wewnątrzspołeczne, to wszystko, co ma wesprzeć tę część społeczeństwa, której jest dzisiaj gorzej, to wszystko odpowiada tej potrzebie. Odpowiadają tej potrzebie także inne zamysły, które tutaj nie zostały przedstawione, choćby wysokie opodatkowanie tzw. odpraw czy obniżenie pensji w spółkach należących do Skarbu Państwa. Tak, tego rodzaju sprawiedliwość jest potrzebna, bo - powtarzam - bez sprawiedliwości nie ma solidarności, bez solidarności nie ma wspólnoty.
Wspólnota musi trwać, a żeby trwała, musi być przełamany kryzys demograficzny. I cała polityka rodzinna, o której była tutaj mowa, jest jedną wielką odpowiedzią właśnie na ten problem, jest próbą podjęcia działań zmierzających do tego, żeby ten kryzys został przełamany.
Wreszcie wspólnota przy pomocy swojego narzędzia, a tym narzędziem jest państwo, musi zapewnić sobie bezpieczeństwo, a właściwie kilka różnego rodzaju bezpieczeństw. Pierwsze z nich to bezpieczeństwo międzynarodowe, bezpieczeństwo zewnętrzne. Chodzi tu o politykę zagraniczną, chodzi o bezpieczeństwo w sferze energetycznej i w sferze klasycznej obrony. O wszystkich tych sprawach była tutaj mowa, wszystkie zostały przedstawione w ten sposób, iż nie ma żadnej wątpliwości, że sprawa bezpieczeństwa zewnętrznego będzie traktowana poważnie i racjonalnie. Ale inny rodzaj bezpieczeństwa, który musi być zapewniony, to bezpieczeństwo osobiste - bezpieczeństwo osoby, zdrowia, życia, bezpieczeństwo własności. Zapowiedziane reformy wymiaru sprawiedliwości, modernizacja Policji to odpowiedź na to wyzwanie.
Sądzę, że warto tutaj wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, o jednym postulacie, mianowicie by do wymiaru sprawiedliwości powróciła zasada prawdy materialnej, bo ona najpierw w praktyce sądowej, a później już także w ustawodawstwie została podważona. Musi być traktowana jako zasada niepodważalna.
Dalej, mamy bezpieczeństwo socjalne. Już o tym w gruncie rzeczy mówiłem, ale dodać tutaj jeszcze trzeba służbę zdrowia. Reforma służby zdrowia ma także służyć tego rodzaju bezpieczeństwu.
Dalej, mamy, Wysoka Izbo, bezpieczeństwo obrotu. To bardzo, bardzo poważny problem polskiej gospodarki. Poziom tego bezpieczeństwa jest dzisiaj w Polsce niski. Reformy wymiaru sprawiedliwości, różnego rodzaju zapowiedziane tutaj zmiany odnoszące się do przedsiębiorstw powinny ten poziom bezpieczeństwa podnieść.
I wreszcie, mamy także jeszcze jeden rodzaj bezpieczeństwa, dosyć specyficzny, o którym będę mówił także i później, to jest bezpieczeństwo obywateli wobec własnego państwa, bo taki problem istnieje, także w państwach demokratycznych, także w państwach praworządnych. Mieliśmy ten problem wielokrotnie także po roku 1989. I tutaj zmiany w wymiarze sprawiedliwości, zmiany w wymiarze sprawiedliwości, który dzisiaj w wielu wypadkach zrósł się z różnego rodzaju lokalnymi grupami interesu, lokalnymi grupami władzy... Ta reforma jest bezwzględnie potrzebna, właśnie żeby to bezpieczeństwo obywateli wobec własnego państwa było odpowiednio postawione, bo dzisiaj nadużyć w tej dziedzinie jest naprawdę wiele. Każdy, kto poważnie traktuje swoje zadania jako posła, który czyta korespondencję, odpowiada na nią, interweniuje, musi się z tego rodzaju sprawami stykać, bo nie sądzę, żebym był w tej kwestii akurat wyjątkiem, a stykam się z tym w gruncie rzeczy codziennie. Powtarzam, do tego tematu będę jeszcze wracał.
Wreszcie, w tej szczególnej sytuacji, w której my dzisiaj jesteśmy, w której jest Polska, można mówić także o jeszcze jednej sprawie, też ją można właściwie zaliczyć do tego problemu, chociaż jest specyficzna i można by o niej powiedzieć także przy okazji polityki zagranicznej. Chodzi o nasze zabezpieczenie przed akcją dyfamacyjną, przed dyfamowaniem Polaków, przed antypolonizmem - antypolonizmem, który dzisiaj podważa
prawomocność istnienia polskiego państwa, ale także podważa polską własność. Trzeba o tym pamiętać. I tutaj chciałbym powiedzieć parę słów, niejako w uzupełnieniu. Ta sprawa musi być podjęta. Nie może być tak, by polskie państwo nie reagowało, wraz z organizacjami społecznymi, wraz z różnego rodzaju podmiotami prywatnymi, na to, co dziś dzieje się naprawdę w skali globalnej. Polacy, naród, który jako pierwszy stanął do walki z hitleryzmem z bronią w ręku, jest dzisiaj traktowany w gruncie rzeczy jako sojusznik Hitlera, jest traktowany jako współodpowiedzialny za zbrodnie hitleryzmu.
Mamy do czynienia z sytuacją internalizacji odpowiedzialności za Holokaust, ze szczególnym uwzględnieniem Polaków.
Musimy się temu bardzo zdecydowanie przeciwstawić.
Ale jeśli mówię tutaj o tym, co może w tej sprawie i w innych sprawach wspólnoty uczynić rząd, to muszę także podnieść i te kwestie, o których już wspomniałem na początku, kwestie, które wykraczają albo częściowo wykraczają, jak już mówiłem, poza kompetencje władzy wykonawczej. Pierwsza z nich to kwestia prawdy w naszym życiu publicznym, to sprawa statusu faktu, statusu faktu w naszym życiu publicznym. Jest taki problem. Jest taki problem właściwie od 1989 r., bo oczywiście o tym okresie poprzednim nawet nie warto tutaj w tym kontekście wspominać. Ostra walka polityczna, która przez cały czas toczyła się i niestety jeszcze ciągle toczy się w Polsce, była czynnikiem, który źle służył prawdzie. Mówi się, że na wojnie pierwszą ofiarą jest prawda. W Polsce ta wojna miała też tę ofiarę. Ale mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem szerszym. Dzisiaj kwestia faktów, prawdy jest problemem w wielu krajach, można powiedzieć, jest problemem cywilizacyjnym. Mamy do czynienia z potężnym nurtem filozoficznym, który uzasadnia nieistnienie prawdy. Nie ma prawdy, są tylko narracje. Otóż jeżeli nie ma prawdy, to nie ma też uczciwej polityki, nie ma obywateli, jest tylko manipulacja.
I my na tę sytuację, która jest dzisiaj, się nie zgadzamy. Widzimy jej źródła. Z jednej strony jest to stan mediów. Podkreślam: media prywatne są poza zasięgiem władzy zarówno wykonawczej, jak i w wielkiej mierze ustawodawczej...
...i nie mamy zamiaru tego zmieniać.
Natomiast jeśli spojrzeć na to, co dzieje się w tzw. głównym nurcie, to mamy prawo powiedzieć, że funkcjonuje on dzisiaj tak, jakby był swego rodzaju kurtyną - kurtyną, na której wyświetla się film dla maluczkich, ale rzeczywistości nie widać.
Otóż ta kurtyna musi być zerwana. Ta kurtyna musi być zerwana, a zerwana może być tylko w jeden sposób - poprzez zmiany w mediach publicznych.
I tego rodzaju zmiany nastąpią.
Jeśli chodzi o publiczne ukazywanie rzeczywistości i faktów, są i inne przeszkody. Jest kwestia różnego rodzaju niepotrzebnych tajemnic. Oczywiście są takie sprawy, które muszą być objęte tajemnicą, ale w Polsce tych tajemnic jest zdecydowanie zbyt dużo. Są też przepisy, zarówno cywilnoprawne dotyczące ochrony dóbr osobistych, jak i nawet ciągle utrzymywane z poprzedniego systemu karne, które ogromnie utrudniają mówienie prawdy, szczególnie o silnych, szczególnie o establishmencie szeroko rozumianym.
To też musi być zdecydowanie zmienione. To musi być, szanowni państwo, zmienione. I my to będziemy w tej Izbie zmieniać i, co więcej, liczymy na współpracę w tej sprawie, bo to jest w gruncie rzeczy w interesie wszystkich.
Ale oprócz dostępu do faktów, tego elementarnego, obywatelskiego prawa, jest także prawo do głoszenia poglądów, własnych poglądów.
Dzisiaj w Europie w wielu krajach już nie tylko różnego rodzaju sankcje rozproszone - to jest takie pojęcie socjologiczne, sądzę, że część z państwa je zna - ale także po prostu przymus państwa ogranicza wolność poglądów, w szczególności tych związanych z chrześcijaństwem. To jest fakt. Otóż chciałbym zaapelować do Wysokiej Izby, w której nie ma już sił postpezetpeerowskich ani tych wszystkich wynalazków socjotechnicznych, które tutaj funkcjonowały...
...byśmy wspólnie - powtarzam, wspólnie - począwszy od PSL, a skończywszy na Prawie i Sprawiedliwości, pamiętali o tym, że Polska kiedyś była w Europie wyjątkiem, jeżeli chodzi o wolności. I powinniśmy być tym wyjątkiem nadal.
Musimy tych wolności bronić.
I musimy, Wysoka Izbo, uznać w związku z tym, że jest coś takiego, w różnych dziedzinach życia, jak norma. Odchylenia od tej normy można i trzeba tolerować, oczywiście do pewnych granic, ale jest różnica między tolerancją a afirmacją. Tolerancja tak, afirmacja nie
i rozpowszechnianie nie. Tylko w takiej sytuacji można zachować normalność i można zachować wolność. Nie musimy tutaj powielać obcych wzorów. Jest nieprawdą, głęboką nieprawdą to, że aby się rozwijać, by osiągnąć poziom cywilizacyjny państw zachodnich, musimy przyjmować wzory w tej dziedzinie. To jest bajka...
...to jest po prostu bajka. To jest nieprawda.
Jest kolejna kwestia, kształtu naszego życia publicznego, właśnie tego, który zabija także prawdę, ta wojna, o której już wspominałem. Kończmy ją, a w każdym razie doprowadźmy do tego, by język, którym się posługujemy, był językiem normalnej dyskusji, argumentów, by nie było pokrzykiwania. Wiem, że to jest apel do wszystkich klubów, także mojego. Ja to wiem
, ale apeluję o to, żeby z tym skończyć, bo to będzie służyło nam wszystkim, to będzie służyło prawdzie w polskim życiu publicznym, a ta prawda jest nam naprawdę bardzo, ale to bardzo potrzebna.
Szanowni Państwo! Są także problemy nieco innej natury, które musimy tutaj, w tej Izbie załatwić. Jest wspomniany już przez panią premier problem lobbingu. To jest problem tej Izby, problem, który też dotyczy, obawiam się, wszystkich. Obawiam się, że wszystkich.
Szanowni Państwo! Trzeba go załatwić poprzez wprowadzenie odpowiednich procedur, bo te, które są w tej chwili, są wysoce zawodne, a tu czasem wystarczy zmienić przecinek, czasem wystarczy zmienić jedno słowo.
I cały sens ustawy czy jakiegoś innego aktu normatywnego - jeżeli chodzi o Sejm, to chodzi przecież głównie o ustawy - może być zmieniony. Musimy tutaj doprowadzić do zmian naprawdę daleko idących. To jest potrzebne.
Potrzebna jest też, szanowni państwo, zmiana ordynacji wyborczej - i to na dwóch poziomach.
Chodzi o kwestie dotyczące spraw najbardziej podstawowych, czyli metod wybierania, sprawy okręgów jednomandatowych i wielomandatowych, pewne uelastycznienie w tej sprawie. Ale są także kwestie o charakterze technicznym. One tutaj kiedyś, szanowni państwo, stawały, one były stawiane w tej Izbie. Chcieliśmy wprowadzić bardzo wiele zmian do ordynacji wyborczej, do Kodeksu wyborczego. Zostały one odrzucone. Mamy nadzieję, że tym razem w zgodzie, wspólnie je uchwalimy. One naprawdę są potrzebne. Nie może być takich sytuacji, w których wynik wyborów budzi wątpliwości, niezależnie od tego, czy te wątpliwości były uzasadnione, czy nieuzasadnione. Musimy tu wprowadzić zmiany, także takie, które odnoszą się do faktu zupełnie podstawowego. Otóż wyborów nie mogą prowadzić ci, którzy są zainteresowani ich wynikami.
To jest po prostu rozwiązanie o charakterze całkowicie absurdalnym. I powtarzam, nie możemy się na to w dalszym ciągu zgadzać.
No i wreszcie, panie marszałku, Wysoka Izbo, jest kwestia najbardziej zasadnicza, którą trzeba tutaj postawić. Być może kieruję się przesadnym optymizmem, ale postawię ją. To jest kwestia co najmniej przeglądu konstytucji.
Możemy to zrobić, szanowni państwo, tylko razem. Ale trzeba tej zmiany dokonać, a przynajmniej rozważyć, czy ona nie powinna być dokonana w różnych punktach. A może potrzebna jest nowa konstytucja.
Ta już ma prawie 20 lat.
Powtarzam, naprawdę warto zająć się tymi sprawami. To są przede wszystkim przedsięwzięcia, które powinny być prowadzone przez Wysoką Izbę.
Teraz pozwolę sobie przejść do kolejnej sprawy, kolejnego wyzwania. Chodzi mianowicie o skok cywilizacyjny.
Zacznę może od stwierdzenia pewnych faktów odnoszących się do naszej obecnej sytuacji. Dzisiaj Polska ciągle jest w sytuacji gorszej niż była Irlandia, kiedy wchodziła do Unii Europejskiej. Miała wtedy 70% poziomu Unii Europejskiej, tylko że wtedy ta mała Unia to była właśnie ta Unia bogata. Dzisiaj Polska, która ma prawie 70% przeciętnej unijnej w całości, jeżeli chodzi o zachodnią część Europy, ma 60%. Ale to, szanowni państwo, nie jest mało i to można bardzo różnie traktować. Profesor Gomułka niedawno mówił o tym, że 20 lat będziemy ścigali Hiszpanię, a Niemców być może nigdy nie dogonimy. Kiedyś, rozmawiając z niemieckimi dziennikarzami - nie tak dawno temu - usłyszałem, że zrównanie poziomów naszych państw to kwestia kilkuset lat. Oni zresztą w ogóle wybuchnęli śmiechem, kiedy o tym powiedziałem. Otóż można także odwoływać się do takich analiz, które są dzisiaj dostępne w Internecie i które są niekiedy opracowywane przez ekonomistów z Unii Europejskiej, pracujących w Unii Europejskiej, że będziemy Zachód trochę doganiać, a później będziemy się znów cofać. Można oczywiście traktować te sprawy w ten sposób, po prostu zostawić je własnemu biegowi. Ot, taki rozwój jak przez wiele lat w Hiszpanii - czasem do góry 2%, czasem 1%, a czasem 1% w dół. I tak powolutku, powolutku do przodu.
Nie, szanowni państwo, Prawo i Sprawiedliwość na to się po prostu nie zgadza.
I stąd ta odpowiedź - odpowiedź, której udzieliła tutaj pani premier. To jest wielki i trudny problem i wielki i trudny program, ale program potrzebny, program aktywizmu w tej dziedzinie, program, który niektórzy krytycy porównują do programów Gierka. Trudno o większe nieporozumienie, o większy pokaz albo złej woli, albo też całkowitego nieuctwa. Przypomnę, że kiedy realizowano program Gierka, mieliśmy do czynienia w Polsce z tzw. rozwiniętym socjalizmem. Chruszczow jeszcze zapowiadał, że będzie komunizm, jego następcy już ograniczyli się do rozwiniętego socjalizmu. Komunizm miał być w 1980 r., pewnie część sali już zupełnie nie może tego pamiętać, ale tak było. Otóż w rozwiniętym socjalizmie gospodarka była państwowa, nie było więc dbałości właścicielskiej. Nie było cen, nie było pieniądza we właściwym tego słowa znaczeniu, a więc nie było semantyki ekonomicznej. Była zasada dominacji grupy A nad grupą B, czyli przemysłu ciężkiego, mówiąc w pewnym uproszczeniu, bo w gruncie rzeczy realizowano po prostu program na rzecz rosyjskich zbrojeń. Był przetarg między organizacjami - głównie wojewódzkimi, i nawet reforma wojewódzka z 1975 r. tego nie zmieniła - o inwestycje, więc one były rozdzielane całkowicie nieracjonalnie. I był wreszcie negatywny dobór kadr.
Ja wiem, że po 1989 r. nagle uznano tych socjalistycznych menadżerów za świetnie przygotowanych do prowadzenia biznesu, ale nie, prawdziwa była diagnoza, którą stawiano przedtem, którą stawiała opozycja i wszyscy rozsądni Polacy, że dobór kadr był negatywny.
Ja sam kiedyś, przed bardzo wielu laty, uczyłem aktywistów partyjnych na studiach zaocznych. Szanowni państwo, musiałbym użyć brzydkich słów, żeby opisać ich poziom.
A to byli właśnie ci, którzy później w wielkiej mierze przechodzili do biznesu.
Otóż to było wtedy. Teraz, szanowni państwo, mamy gospodarkę prywatną i dbałość właścicielską...
...która jest lepsza od dbałości menadżerskiej, tam gdzie kapitał jest rozproszony, anonimowy. A przecież ten program jest w ogromnej mierze skierowany do małych i średnich przedsiębiorstw, tam, gdzie ta dbałość po prostu jest. Mamy ceny, mamy pieniądz, czyli mamy semantykę ekonomiczną. Nie mamy, proszę państwa, zasady, że grupa A - w ogóle nikt dzisiaj nie posługuje się takimi pojęciami - musi dominować nad grupą B. Jeżeli chodzi o środki europejskie, to trzeba niestety z przykrością przyznać - ale może to jest naturalne - że mamy pewien przetarg między różnego rodzaju organizacjami terytorialnymi, ale znaczenie tego przetargu w stosunku do całości działań ekonomicznych jest jednak drugorzędne. I można, Wysoka Izbo, liczyć na to, że mamy jednak, generalnie rzecz biorąc, racjonalny dobór kadr. Oczywiście różnie to bywa, szczególnie w gospodarce państwowej, ale generalnie rzecz biorąc, mamy racjonalny dobór kadr. Ci, którzy opowiadają o etatyzmie tego programu, mylą się całkowicie albo po prostu nie rozumieją, co to znaczy etatyzm.
Tu nie chodzi o żadne upaństwowienie. Powtarzam, to jest program skierowany głównie do gospodarki prywatnej, w zdecydowanej większości do gospodarki prywatnej. Tu chodzi o wywołanie wielkiej eksplozji aktywności Polaków, w szczególności tego młodszego pokolenia, dużo lepiej wykształconego niż poprzednie
, o przełamanie tych wszystkich barier, o których pani premier mówiła, które w tej chwili tą aktywność utrudniają, a bardzo często, jeżeli chodzi o zakładanie firm, uniemożliwiają, o to chodzi. O to chodzi, żeby ta energia, która jest w Polakach, żeby ten uśpiony kapitał został uruchomiony dla rynkowej gospodarki. I powtarzam: wszystkie te porównania, wszystkie te krytyki po prostu nie mają absolutnie nic wspólnego z rzeczywistością. Ten program jest z całą pewnością trudny, ale był przygotowany przez doskonałych specjalistów - jeden z nich siedzi obok pani premier, pan premier Morawiecki - i jest programem do realizacji. Jest programem, który może być zrealizowany, ale są co najmniej dwa warunki, które będą mu sprzyjać. Jeden z nich jest wręcz konieczny. Po pierwsze, musi być osłonięty tarczą antykorupcyjną, tylko prawdziwą.
Jeżeli ktoś zrozumiał po powołaniu rządu jego skład właśnie w ten sposób, że czas tolerancji dla korupcji się skończył, to dobrze zrozumiał.
Ale on także, i to może nie jest warunek konieczny, ale bardzo sprzyjający, musi stać się przedmiotem polskiego patriotyzmu, polskiego, często się tak mówi, nowoczesnego patriotyzmu. Wtedy będzie dużo łatwiej. Musi stać się przedmiotem współdziałania wszystkich odpowiedzialnych sił politycznych, i o to apelujemy.
Oczywiście potrzebna jest krytyka, potrzebne są różnego rodzaju przedsięwzięcia korekcyjne, ale jeszcze raz powtarzam, szanowni państwo, że my nigdy nie mieliśmy wątpliwości co do tego, jak powinna wyglądać demokracja.
Wiedzieliśmy i wiemy w dalszym ciągu, jak działa system, w którym jest opozycja, w którym opozycja może przyjąć władzę, w którym nikt nie dezawuuje żadnej części społeczeństwa jakimiś moherowymi beretami, twierdząc, że oni co prawda mogą iść do urn, ale tak naprawdę nie mogą powołać władzy. Nie, szanowni państwo, demokracja to jest równość praw obywatelskich, to jest prawo opozycji do krytyki, nawet obowiązek krytyki, i to jest jej prawo także do przejmowania władzy. My właśnie z tego prawa skorzystaliśmy.
I wbrew temu, co tak nerwowo było tutaj wczoraj mówione, zgłosimy i przeprowadzimy pakiet demokratyczny.
Dla was ten pakiet będzie szczególnie ważny, ale będzie ważny także i dla nas. Przeprowadzimy go. Jeżeli chodzi o sprawę, która stała się tutaj przedmiotem tak bardzo nerwowych reakcji, to powiem tak.
Wysoka Izbo! Wy, mówię tutaj o tych, którzy rządzili, w szczególności o tych, bo tutaj rola PSL była nieporównanie mniejsza, a może żadna, doprowadziliście do pełnego zaniku kontroli nad służbami specjalnymi.
I stąd te decyzje. One są całkowicie merytorycznie uzasadnione. Sama zasada, że opozycja istnieje, krytykuje i ma szansę w kolejnych wyborach, nie jest przez nas podważana. Internalizacja tej zasady to jest wielka potrzeba polskiej polityki. Internalizacja przez wszystkich, a przede wszystkim przez Platformę Obywatelską. Liczę, że te cztery lata doprowadzą do tego, że ta zasada zostanie przez was, mówiąc nieco innym językiem, uwewnętrzniona. Dziękuję bardzo.
Przypomnę państwu, Wysoka Izbo, że tutaj, z moim wyjątkiem, formuła ˝pan premier˝ była wobec wielu osób używana, które kiedyś były premierami. Państwo - co było dla mnie zaszczytem - mnie z tego wyłanczali, bardzo dziękuję...
...bo oczywiście czułem się tym bardzo usatysfakcjonowany. Ale muszę powiedzieć tylko jedno. Kiedy słuchałem szanownego pana przewodniczącego, to zastanawiałem się, sięgając do swojego dawnego zawodu - zajmowałem się teorią prawa...
...dzisiaj to się nazywa filozofią prawa, a więc też trochę socjologią - nad pojęciem fałszywej świadomości.
Otóż z tego, co pan tu mówił, wynika, że i pan, i pańskie środowisko w ogóle tych ośmiu lat nie dostrzegliście.
Nie pamiętacie państwo, jak to w ramach wolności ABW wkraczało, żeby likwidować stronę, która atakowała prezydenta. Nie pamiętacie, jak oddziały zwarte Policji ingerowały na stadionach, żeby napisy przeciwko samemu panu premierowi Tuskowi likwidować.
To była wolność.
Niemożliwość wynajęcia sali - zdarzało się, że w całym dużym mieście, takim jak Olsztyn, nie można było wynająć sali na moje spotkanie - to też oczywiście w ramach demokracji. To jest, szanowny panie przewodniczący, Rosja, to jest Putin.
I to by można nieustannie mnożyć. Powtarzam, rozumiem, że wy macie fałszywą świadomość, bo, wiadomo, pewne interesy reprezentujecie, także własny status, ale nie przesadzajcie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jako głos przeciw.
Otóż chciałbym do szanownej pani poseł się zwrócić w sposób następujący.
Mianowicie wszystko, co pani tutaj przytoczyła, jest przeciwko pani konkluzjom. Właśnie w imię obrony państwa prawa i demokracji my to robimy.
Z wnioskiem formalnym, oczywiście.
Chciałbym prosić o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów, żeby była okazja, by wytłumaczyć panu posłowi i koledze jednocześnie - czemu w żadnym razie nie przeczę - Borowczakowi, że pan prezydent Wałęsa żyje i że w związku z tym podejmowanie uchwały o jego pamięci jest cokolwiek bezprzedmiotowe. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Dziś w nocy zmarł poseł Artur Górski - człowiek wyjątkowej dzielności, wyjątkowej ideowości, w całym tego słowa znaczeniu, oddany sprawie Polski. Użyję tutaj sformułowania, które w jego wypadku nie jest frazesem - oddany Bogu i ojczyźnie. Zmarł po ciężkiej chorobie, po bohaterskiej walce z tą chorobą.
Wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.
