Szanowna Pani Marszałek! Szanowna Pani Premier! Wysoka Izbo! W exposé wymieniła pani premier kilka bardzo cennych inicjatyw w dziedzinie rolnictwa, niestety tylko kilka, a jest to bardzo ważny dział polskiej gospodarki. Podobała mi się inicjatywa powrotu państwa do małych miejscowości. Proszę rozważyć wzorem Niemiec decentralizację urzędów centralnych. Obniża to koszty funkcjonowania państwa, przyczynia się do rozwoju miejscowości, właściwie całych regionów oraz przybliża polityków do obywateli.
Jeżeli chodzi o pytanie, to proszę panią premier o uszczegółowienie informacji dotyczącej udziału nakładów na rolnictwo w PKB na poziomie 3%. Czy będzie to uwzględnione w budżecie na rok 2017, czy będzie to odłożone na nie wiadomo kiedy lub, jak to było w exposé pani premier Kopacz, na kolejną kadencję? Uprzejmie proszę o odpowiedź na piśmie.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Opowiadam się za skierowaniem procedowanej ustawy do dalszych prac w Komisji Zdrowia w imieniu klubu Kukiz’15.
Omawiany projekt jest projektem obywatelskim. Został on przygotowany przez środowiska bezpośrednio zainteresowane prawidłowym funkcjonowaniem służby zdrowia, czyli przez szerokie grono lekarzy, jak i pacjentów. Zwróciłbym uwagę na to, że ponad 100 tys. podpisów jest złożonych właśnie pod tym obywatelskim projektem, a był on przez bardzo długi czas przechowywany właśnie w zamrażarce ministerialnej czy tutaj, sejmowej. Mamy nadzieję, że w tej kadencji obywatelskie projekty będą trafiały pod obrady Sejmu w tempie priorytetowym.
Wprowadzając ustawę refundacyjną, Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że jej celem jest zmiana skali odpłatności za leki refundowane, jak również umożliwienie wynegocjowania niższych cen, co pozwoli pacjentom na dostęp do nowoczesnych terapii. Niestety wprowadzenie ustawy bez koniecznego dopracowania jej i konsultacji ze wszystkimi środowiskami doprowadziło do wielkiego chaosu. Pacjenci, którzy w grudniu 2011 r. płacili za lek 3,20, w styczniu zmuszeni byli do płacenia nawet 400 zł. Lekarze z obawy przed konsekwencjami nieprawidłowego wypisywania leków nie wypisywali ich z refundacją, tylko wypisywali je ze 100-procentową odpłatnością. Myślę, że wszyscy pamiętamy ten sławetny lekarski protest pieczątkowy.
Już na samym początku lekarze zwracali uwagę na liczne problemy i mankamenty tej ustawy. Powszechnie alarmowali, iż wprowadzone przez ustawę zmiany zlikwidowały swobodną decyzję lekarza, który leczył pacjenta czy powinien leczyć pacjenta adekwatnie do jego choroby oraz zgodnie z zaleceniami towarzystw medycznych, a refundacja ograniczała ich do zapisów w charakterystyce produktu leczniczego. Opisywaną patologię niweluje poprawka do art. 6 ust. 1 ustawy o refundacji leków.
Sukces, jakim miało być umożliwienie zwiększenia dostępu pacjentów do nowoczesnego leczenia, również okazał się karykaturą możliwości nowoczesnej medycyny. Wprowadzono nowe programy lekowe, ale dostępność tych programów wciąż uzależniona była od obstrukcyjnych administracyjnych przepisów uzależniających dostęp pacjentów do leczenia nie od aktualnej wiedzy medycznej, ale od zespołów koordynacyjnych, które były bezpośrednio umocowane przy NFZ, a które to zespoły nawet nie widziały chorego. Dobrym przykładem jest dostępność leku w programie lekowym dla pacjentów z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów, gdzie na ponad 8 tys. chorych dzieci w Polsce leczonych jest niewiele ponad 500. Dodatkowo 1 września br. ustępujące Ministerstwo Zdrowia wprowadziło poprawki w tym projekcie w ten sposób, że po 24 miesiącach leczenia, skutecznego leczenia mamy przerwanie terapii lekowej. Powrót do tej terapii jest możliwy dopiero po drastycznym pogorszeniu się stanu zdrowia dziecka.
Ustawa z 2011 r. w skuteczny sposób obciążyła wszystkich lekarzy dodatkowymi biurokratycznymi obciążeniami, czym naraziła pacjentów na dłuższe kolejki oraz kupowanie leków ze 100-procentową odpłatnością, jak również wprowadziła absurd uzależniający prawo do refundacji leków od tego, czy lekarz prowadzący danego pacjenta ma podpisaną umowę z NFZ, czy nie, a nie od tego, czy dany pacjent jest ubezpieczony. Należy przyznać, iż jedno z założeń ustawy z 2011 r. zostało zrealizowane, a mianowicie zaoszczędził NFZ, co oznacza, że więcej do leków dopłacili pacjenci. Rzeczywiście polscy pacjenci dopłacają do leków refundowanych najwięcej w Europie - ok. 40% ceny leku.
Usunięcie jednego z obciążeń administracyjnych po stronie lekarzy zakłada poprawka do art. 45 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz art. 48 ust. 1 ustawy o refundacji leków. Znosi ona obowiązek ustalania wysokości refundacji danego leku przez lekarza. Lekarz ma leczyć, a refundacja jest przywilejem pacjenta i dotyczy jego dopłaty do leku w aptece.
Art. 9 ustawy o refundacji wprowadza nowość, której nie ma w dotychczasowej ustawie refundacyjnej. W systemach ubezpieczeniowych w krajach zachodnich funkcjonują refundacje leków stosowanych w chorobach przewlekłych, czyli jeżeli dany lek jest kupowany od czasu do czasu przez pacjenta, to płaci on pełną kwotę, ponosi pełną odpłatność lub jej część - w zależności od wykupionego ubezpieczenia. Natomiast w przypadku chorób przewlekłych, kiedy pacjent stosuje lek codziennie, po przekroczeniu pewnego limitu - tutaj jest proponowana 3-krotność minimalnego wynagrodzenia za pracę - koszty leczenia są refundowane w całości. Sprzyja to systematycznemu leczeniu i obniża koszty niepotrzebnych hospitalizacji.
Proponowane zmiany w art. 8 ust. 8 ustawy o refundacji zdejmują z aptek, zwłaszcza to jest ważne w przypadku tych aptek małych, gminnych, wiejskich, które nie funkcjonują w ramach sieci aptek, widmo bankructw wynikające ze zmian cen leków spowodowanych zmianą listy leków refundowanych, a obecnie dzieje się to co dwa miesiące. Poprawi to również dostępność leków dla pacjentów w aptekach, gdyż apteki będą mogły kupować większą liczbę sztuk opakowań tych leków, a nie jak to się dzieje w tej chwili, że kupują tak ˝na jutro˝.
Kończąc, jako klub Kukiz’15 postulujemy o całościowe zajęcie się służbą zdrowia w zakresie wydatkowania pieniędzy, gdyż nierozsądne dosypywanie pieniędzy do systemu ochrony zdrowia z pewnością nie rozwiąże problemu. Funkcjonują systemy ochrony zdrowia, gdzie nakłady na służbę zdrowia są dwa razy wyższe od tych w Polsce, a pacjenci są dalej niezadowoleni. Równolegle możemy spotkać się z rozwiązaniami, gdzie nakłady na służbę zdrowia są na naszym poziomie i przez ekspertów uznawane są one za modelowe, a pacjenci są zadowoleni.
Zwracamy uwagę, iż wieloletnie zaniechania w informatyzacji służby zdrowia doprowadziły do sytuacji, w której odpowiedzialność za kontrolę wydatków płatnika przerzucono na lekarzy i pacjentów, konfliktując ze sobą te dwa środowiska. Bez globalnego systemu informatycznego kontrola wydatków w służbie zdrowia jest niemożliwa. Zgadzamy się z ogólną ideą pomocy ludziom przewlekle chorym, ale tak ogólne proponowane zapisy otwierają drzwi do poważnych nadużyć, w efekcie czego może być zagrożony cały system farmaceutyczny państwa.
Reasumując, rekomendujemy przekazanie projektu ustawy do prac w Komisji Zdrowia, gdzie należy merytorycznie, wnikliwie przyjrzeć się jego zapisom pod względem kosztów dla budżetu państwa.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam zaszczyt przedstawić oświadczenie klubu Kukiz’15 w sprawie informacji ministra rolnictwa i rozwoju wsi na temat programu działań ministerstwa na lata 2015-2020.
Zacznę od tego, że żywność to absolutnie podstawowa sprawa, o którą każde państwo dbać musi, rolnictwo to kluczowa gałąź produkcji dla utrzymania suwerenności kraju. Polskie rolnictwo posiada ogromny potencjał produkcji dobrej i zdrowej żywności. Szacuje się, że Polacy mogą wyprodukować żywność dla 80 mln ludzi. Potencjał jest duży, jednakże niewykorzystywany. Polska wieś nie oczekuje przywilejów, a jedynie traktowania identycznego jak traktowanie pozostałych mieszkańców Polski oraz Unii Europejskiej.
Kluczowe znaczenie dla konkurencyjności polskiego rolnictwa ma zapewnienie zrównoważonej produkcji rolnej opierającej się głównie o produkcję integrowaną, ale nie należy zapominać o produkcji ekologicznej, lokalnej i regionalnej. Polskie rolnictwo to również odbudowa polskiego przemysłu rolno-spożywczego. To przede wszystkim przemysł lokalny, który będzie produkował żywność z lokalnych surowców, produktów minimalnie przetworzonych, bez konserwantów. Tu zwrócę uwagę na wiele lat procedowaną - i dalej przez rolników ocenianą negatywnie - ustawę o sprzedaży bezpośredniej. Taka żywność musi wrócić na nasze stoły, aby możliwe było zmniejszenie skali lawinowo pojawiających się chorób układu krążenia oraz nowotworów. To, co jemy, wpływa na to, na co później chorujemy.
Odnosząc się do prezentowanej informacji ministra, chciałem wyrazić zadowolenie z powodu powstania tak obszernego, 147-stronicowego dokumentu. Bardzo ważne jest, aby społeczeństwo wiedziało, czego w najbliższym czasie może się spodziewać po władzy wykonawczej. Ważne jest to również dla opozycji, która ma skuteczne narzędzie do wytykania braku realizacji obietnic.
Niestety, w tym miejscu należy wspomnieć, iż 50% tego dokumentu to ocena stanu zastałego. Oczywiście bilans otwarcia jest bardzo istotny z uwagi na korzyści polityczne wynikające z jego przygotowania i trzeba przyznać, że zostały wytknięte wszystkie niedociągnięcia, zaniechania, jak również działania poprzednich rządów na szkodę polskiego rolnictwa. Zaprezentowano rozbieżności pomiędzy deklaracjami koalicji PO-PSL składanymi podczas kampanii przedwyborczej, jak również w exposé premiera Donalda Tuska i premier Ewy Kopacz. Kilkakrotnie wspomniano o nierównych, dyskryminacyjnych warunkach przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i zgodzie rządu SLD-PSL na 25% przewidywanej dla Polski kwoty dopłat bezpośrednich. Nie omieszkano wspomnieć o nieudolnych negocjacjach koalicji PO-PSL dotyczących wspólnej polityki rolnej na okres 2014-2020 - poprzez wyrażenie zgody na dalszą liberalizację rynków rolnych tytoniu, zbóż czy likwidacji kwoty mlecznej i cukrowej - jak również zgodzie koalicji PO-PSL na niższy poziom dopłat bezpośrednich, które w porównaniu z rolnikami niemieckimi są o ok. 50% niższe. Odnotowano drastyczne obniżenie finansowania rolnictwa i obszarów wiejskich - do poziomu 1,84% w 2014 r. W tym miejscu przypomnę, iż w exposé pani premier Szydło mówiła o zwiększeniu finansowania rolnictwa do 3% PKB. Niestety, do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi na zadane przeze mnie po exposé pytanie, czy ten procent - 3% - będzie już w budżecie na 2017 r., czy zostanie odłożony na niesprecyzowaną przyszłość.
Druga część dokumentu, czyli kierunki działań. W skrócie można powiedzieć: dla każdego coś miłego - ok. 200 zadań, poczynając od poprawy stabilizacji warunków ekonomicznych rolnictwa i zachowania jak największej liczby gospodarstw rodzinnych, poprzez działania na rynku wieprzowiny, cukru, mleka, utrzymanie małych szkół wiejskich, na informowaniu środowiska naukowego o potrzebach w zakresie badań kończąc. Naprawdę ciekawa lektura, niestety, bez mierzalnych wskaźników osiągnięcia celu. Brakuje też daty, kiedy dany cel będzie osiągnięty, jak również, a właściwie przede wszystkim, brakuje kosztów i ewentualnych zysków z wprowadzenia proponowanych zmian.
Zgadzam się z głównymi tezami zaprezentowanymi w pierwszej części omawianego druku, mówiącymi o trudnej sytuacji w rolnictwie. Nierozwiązanych spraw jest wiele. Przez ostatnie lata problemy rolnictwa były zaniedbywane. Rolnicy borykają się z bardzo niskimi cenami wieprzowiny, chorobą ASF utrudniającą eksport, szkodami łowieckimi, problemami na rynku mleka, suszą, fatalną infrastrukturą... I tak można wymieniać długo. Sprawy trzeba rozwiązywać skutecznie, a najtrudniejsze są rzeczy proste.
W tym miejscu zaapeluję do pana ministra Jurgiela, do pana ministra Szyszki, a przede wszystkim do pani premier Ewy Szydło o współpracę przy specustawie dotyczącej redukcji liczby dzików do poziomu poniżej 1 sztuki na 1 km
. Skoro zmiany w Trybunale Konstytucyjnym można dokonać w ciągu kilku dni, to apeluję o zmianę ustawy łowieckiej - w ślamazarnym jak na możliwości tej Izby tempie - do 15 stycznia 2016 r. Redukcja dzików to warunek konieczny do opanowania choroby ASF, która doprowadziła do tragicznej sytuacji na rynku trzody chlewnej, a przy rozprzestrzenieniu się tej choroby na pozostałą część kraju doprowadzi do milionowych strat i setek bankructw. Ustawa ta rozwiąże również w dużej części problem szkód łowieckich. Nie można dalej tolerować sytuacji, gdy ekskluzywne hobby finansowane jest przez rolników.
Należy cały czas pamiętać, że to władza jest dla społeczeństwa, a nie społeczeństwo dla władzy. Pracownicy agencji muszą służyć rolnikom w optymalnym wykorzystaniu środków unijnych i krajowych - nie może to być miejsce pracy dla kolesi - i nie mogą występować tylko w roli stróża własnych, źle rozumianych praw.
W najbliższym czasie zamierzamy złożyć do laski marszałkowskiej skonsultowaną ze środowiskami rolników ustawę o sprzedaży bezpośredniej, skutecznie rozwiązującą zgłaszane od lat problemy. W dalszej kolejności chcemy zadbać o prawidłową reprezentację rolników w izbach rolniczych i związkach zawodowych, które powinny być przedstawicielami rolników, a nie samych siebie. Równolegle konsultujemy sposoby przywrócenia drobnego i średniego przemysłu przetwórczego w każdym powiecie. Dobrze rozbudowana sieć mikroprzedsiębiorstw działających w oparciu o lokalny rynek dostawców będzie skutecznie konkurować z wielkimi koncernami, produkując żywność tańszą i zdrowszą. Wzrost dochodów rolników to niekoniecznie wyższe ceny. Należy poszukiwać rozwiązań powodujących obniżkę kosztów produkcji - tania i zdrowa żywność znajdzie rynki zbytu.
Zależy nam również na wypracowaniu modelu powiatu samowystarczającego energetycznie w oparciu o odnawialne źródła energii. Nie należy zapominać o przeinwestowanych rolnikach, którzy zakupili na skutek błędnej polityki poprzednich rządów wysokowydajne maszyny wykorzystywane w ich gospodarstwach w minimalnym stopniu. Po 10 latach one będą jak nowe, ale będą technologicznie przestarzałe, a jednocześnie są ogromnym obciążeniem finansowym. Aż się prosi o przepis pozwalający na utworzenie podmiotów prowadzących szeroko rozumiane usługi rolnicze z wykorzystaniem tych maszyn.
Kończąc, chcę zwrócić uwagę, iż od momentu wejścia do Unii Europejskiej polscy rolnicy potrzebują nie tylko sprawnego ministra rolnictwa, ale współdziałania całego rządu na rzecz rolnictwa, a w szczególności premiera i ministra spraw zagranicznych, gdyż dzisiaj centrum decyzyjne w tematach, jak będzie wyglądała produkcja żywności, jak będzie wyglądało życie na wsi, co my jako konsumenci żywności będziemy jedli i za ile będziemy kupowali, to Bruksela.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić opinię klubu Kukiz’15 w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw.
Podczas pierwszego czytania projektu, które odbyło się w trakcie posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pan poseł Robert Telus uzasadniał konieczność wprowadzenia omawianej ustawy potrzebą dokonania dobrej zmiany, która będzie służyła rolnikom poprzez powołanie sprawnych agencji i inspekcji, które będą dobrze służyły Polsce. Dowodził, iż aby tego dokonać, niezbędne są zmiany kadrowe, które umożliwią sprawne przekształcenia w postaci łączenia agencji i inspekcji. Kierunek zmian polegający na łączeniu agencji i inspekcji jest słuszny. Obecnie liczba podmiotów mogących dokonywać kontroli jest zbyt duża, nieefektywna, a przez swoją mnogość i liczbę dokonywanych kontroli utrudnia pracę podmiotom gospodarczym. Podobnie sprawa ma się w przypadku aparatu biurokratycznego obsługującego rolnictwo. Jest on nieskuteczny, nieefektywny i niesamowicie drogi. Dlatego połączenie Agencji Nieruchomości Rolnych, Agencji Rynku Rolnego oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest krokiem w dobrym kierunku. Opisane rozwiązanie pozwoli zmniejszyć koszty i uprościć różnego rodzaju biurokratyczne procedury. Powyższe problemy są rolnikom powszechnie znane, a zmiany oczekiwane.
Jako klub opowiadamy się za maksymalnym uproszczeniem prawa, dbaniem o podmioty gospodarcze i racjonalne wydawanie publicznych pieniędzy, czyli opisany kierunek jest przez nas popierany.
W uzasadnieniu do projektu procedowanej ustawy możemy przeczytać, iż projektowane zmiany mają na celu uelastycznienie powoływania i odwoływania ośmiu instytucji podległych ministerstwu rolnictwa. W wyniku przyjętych zmian obsadzanie stanowisk będzie się odbywało bez przeprowadzenia otwartego i konkurencyjnego naboru, czyli, państwo posłowie, proponowana zmiana jest zmianą niedemokratyczną i nietransparentną.
Jednakże forma obecnie przeprowadzanych konkursów wymaga natychmiastowych zmian. Dotychczas już przed ogłoszeniem konkursu wiadomo, kto wygra niby-otwartą procedurę wyborczą. Czytając warunki formalne, odnosi się wrażenie, iż pisane są one pod konkretną osobę. Dodatkowo w celu zapewnienia, iż wygra osoba z góry upatrzona, najważniejszym etapem decydującym o zwycięstwie w procedurze jest rozmowa i odpowiadanie na pytania komisji. W takich okolicznościach szkoda czasu i publicznych pieniędzy na procedurę, która dotychczas miała jedynie zdjąć odpowiedzialność z decydentów, stwarzać pozory otwartości i transparentności.
W tym miejscu chciałbym przypomnieć jeden z punktów ˝Strategii zmiany Kukiz’15. Potrafisz, Polsko!˝ - likwidacja sitw politycznych w administracji rządowej, samorządowej i w spółkach Skarbu Państwa. Poziom nepotyzmu i korupcji w administracji państwowej i samorządowej już dawno przekroczył granice społecznej tolerancji. Każdy z nas potrafi podać przykłady urzędów, spółek, agencji obsadzanych przez kolesiów. Aby znaleźć pracę w administracji czy spółkach Skarbu Państwa, trzeba zazwyczaj należeć do partii lub znać kogoś z rodziny. Kompetencje, pracowitość czy uczciwość kandydata nie mają już żadnego znaczenia. Żyjemy w państwie stworzonym przez partie i dla partii. Polska racja stanu, rozsądek, sumienność to wartości zasadniczo obce klanom politycznym rządzącym Polską. Nasza strategia jako klubu Kukiz’15 - dążymy do zapewnienia maksymalnej transparentności w zatrudnianiu osób w jednostkach samorządowych, centralnych i spółkach Skarbu Państwa. Zagwarantujemy jasne zapisy dotyczące zatrudniania w tych instytucjach. Odpowiednie procedury będą polegały na przeprowadzeniu uczciwej rekrutacji na poszczególne stanowiska, począwszy od dyrektorów generalnych i prezesów po pracowników niewykwalifikowanych. Przyjmiemy zasadę, że o konkretne stanowiska będą mogły się ubiegać osoby mające wysokie kwalifikacje, określone w kryteriach przygotowanych przez specjalne komisje, jednakowe dla wszystkich kandydatów w całym kraju. Rozwiązania te przyczynią się do odpolitycznienia i likwidacji sitw partyjnych, ograniczenia korupcji politycznej i doprowadzenia do obejmowania stanowisk przez osoby kompetentne.
Dostrzegamy potrzebę pilnych zmian w rolnictwie, które przedstawił w uzasadnieniu poseł sprawozdawca. Jednak widzimy, jak obecnie są obsadzane spółki Skarbu Państwa, których prezesami stają się
członkowie PiS, i ten kierunek nam się nie podoba. Uważamy, że prezesami państwowych spółek nie powinni być członkowie partii, a osoby merytoryczne spoza kręgu politycznego.
Reasumując, pomimo braku spełnienia naszych standardów, okazując kredyt zaufania, Klub Poselski Kukiz’15 wstrzyma się od głosu, ufając, iż opisane zmiany w postaci łączenia inspekcji i agencji rolnych nastąpią bez zbędnej zwłoki, a wybór nowych prezesów i dyrektorów zostanie przeprowadzony z zapewnieniem maksymalnej transparentności.
Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! Chciałbym skierować pytanie do ministra rolnictwa i rozwoju wsi.
Panie Ministrze! Przeglądając projekt budżetu w zakresie rolnictwa, ze zdziwieniem zauważyłem, iż nie uwzględniono w nim gigantycznych oszczędności, jakie powinny powstać dzięki łączeniu inspekcji i agencji rolnych. W którym miesiącu w przyszłym roku zamierza pan dokonać łączenia inspekcji i agencji rolnych? Z dotychczasowych rozmów wywnioskowałem, że to jest kwestia tygodni, a nie miesięcy.
Kolejne zaskoczenie to ponaddwukrotne zwiększenie wydatków w budżecie na ochronę roślin i jednoczesne pozostawienie bez zmian wydatków na dofinansowanie produkcji ekologicznej. Ekorolnictwo wytwarza produkty rolne o wysokiej jakości biologicznej, które nie tylko żywią, ale i leczą. Czy czasem nie jest to pomyłka w wierszach, a nie
celowe działanie? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Jest mi niezmiernie przyjemnie przedstawić stanowisko klubu Kukiz’15 w sprawie ustawy zmieniającej ustawę Prawo łowieckie.
Środowiska rolnicze od lat domagały się zmian w ustawie Prawo łowieckie. Nie ulega wątpliwości, że dotychczasowe uregulowania nie były satysfakcjonujące dla rolników. Cieszę się, że przygotowanie projektu nowelizacji ustawy przez klub Kukiz’15 zmotywowało posłów PiS do prac nad swoim projektem, czego wynikiem jest niniejsza ustawa. Omawiana ustawa lotem błyskawicy przeleciała przez analizy i Prezydium Sejmu, pozostawiając naszą ustawę z dala od sali plenarnej. W mojej ocenie taka praktyka nie powinna mieć miejsca.
Z tego miejsca apeluję o przyspieszenie prac nad ustawą o sprzedaży żywności przez rolników - jest to równie potrzebna i oczekiwana przez rolników, jak i konsumentów ustawa.
Procedowany projekt wprowadza zasadnicze zmiany w kwestii podmiotu odpowiedzialnego za wynagradzanie szkód łowieckich. Projekt zakłada powstanie Państwowego Funduszu Odszkodowawczego, który będzie finansowany m.in. z budżetu państwa.
Pierwszą słabą stroną projektu jest brak realnych wyliczeń co do środków, jakimi będzie dysponował Państwowy Fundusz Odszkodowawczy. Brak jest również rzetelnego oszacowania, czy kwoty zgromadzone w funduszu zdołają pokryć zgłaszane szkody. Zgodnie z danymi GUS kwoty wypłacanych odszkodowań w poszczególnych latach bardzo od siebie się różnią. Ponadto kwoty te są zdecydowanie zaniżone z powodu tego, iż rolnicy nie zgłaszają wszystkich szkód, jakie mają na swoich polach. Dlatego można zakładać, że w momencie kiedy szkody będą szacować wyznaczeni przez wojewodów bezstronni rzeczoznawcy, wartość szkód będzie wielokrotnie wyższa, co wymaga zapewnienia stosownych środków do realizacji wypłat.
Omawiany projekt ma kilka słabych stron, o jednej już wspomniałem: nierealne wyliczenia, jednakże główną bolączką, w mojej ocenie bardzo negatywną, jest znacznie niedoszacowany udział budżetu państwa w koszcie pokrywania szkód łowieckich, co może rodzić później problemy z wypłatą odszkodowań. Z całą pewnością pieniądze te mogłyby być spożytkowane znacznie lepiej - pieniądze z budżetu państwa - np. na zmniejszenie zadłużenia państwa. Powinniśmy dążyć do tego, aby, tak jak na całym świecie, gospodarka łowiecka przynosiła zyski - duże zyski. Docelowy model wypłat odszkodowań powinien zakładać przynajmniej samofinansowanie się tego systemu, dlatego należy stworzyć mechanizmy prawne, tak aby prawidłowo prowadzona gospodarka myśliwska była w stanie generować zyski i pokrywać wszystkie szkody. Do tej pory istniał niezdrowy system, w którym powstawał immanentny spór między rolnikiem i dzierżawcą obwodu. W końcu dostrzeżono ten problem i spowodowano, że po wieloletniej batalii jest szansa na to, że szacowaniem szkód będą zajmowały się niezależne zespoły. Tworząc fundusz odszkodowawczy, w którym głównym realnym płatnikiem będzie Skarb Państwa, należy pamiętać, że to tylko początek. Należy stworzyć warunki prawne wymuszające samofinansowanie się gospodarki łowieckiej. W projekcie nie poruszono także obecnie marginalnego problemu wyłudzeń odszkodowań przez pseudorolników, którzy po wprowadzeniu mechanizmu płacenia za szkody przez państwo na masową skalę się zaktywizują.
Reasumując, zmiana uregulowania sposobu wypłat i szacowania szkód łowieckich jest niezbędna. Pewne założenia zostały poczynione w procedowanej ustawie, ale niezbędne jest wprowadzenie takich uregulowań, które doprowadzą do stanu, w którym gospodarka łowiecka, realizując przyrodniczo-ekologiczną rolę, jaką ma pełnić, będzie także mogła dojść do poziomu zbilansowania swoich kosztów, a docelowo będzie generowała dochód. Musimy bowiem dążyć do konsekwentnego odciążania budżetu i bilansowania go. Dziękuję.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie projektu ustawy o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego oraz niektórych innych ustaw.
Zmiany zawarte w projekcie niewątpliwie zmierzają w dobrym kierunku. Od wielu lat państwo polskie było bezradne, a ostatnie rządy nie były zainteresowane przygotowaniem stosownych regulacji. Chodzi o proceder polegający na bezprawnym, bezumownym użytkowaniu gruntów należących do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i ubieganie się o dopłaty bezpośrednie do tychże gruntów. Zgodnie z obowiązującym prawem dopłaty bezpośrednie do gruntów przysługują podmiotowi, który faktycznie prowadzi na nich działalność rolniczą. Przepisy nie precyzują tego, czy wnioskodawca ubiegający się o dopłaty musi posiadać tytuł prawny do gruntów. Zatem aby uzyskać dopłatę, nie trzeba było być właścicielem ani dzierżawcą gruntu, a trzeba było tylko wykazać jego użytkowanie.
Tak sformułowane przepisy stanowią otwartą furtkę do różnego rodzaju nieuczciwości, oszustw, nadużyć. Takie przypadki dotyczą głównie dwóch grup rolników. Pierwszą są dzierżawcy, którzy nie oddali gruntu i nadal go użytkują, drugą grupę stanowią rolnicy, jak i założone w tym celu spółki prawa handlowego, które wyspecjalizowały się w tego rodzaju działaniach i bez skrupułów, często pod osłoną nocy, wjeżdżają na pole będące własnością państwa i obsiewają je. Trudno ustalić, jakie konkretne kwoty trafiają do rąk nieuczciwych dzierżawców, ale szacuje się, że od roku 2004 mogło zostać wyłudzone w ten sposób około 200 mln zł dopłat. Jednak oprócz strat, jakie ponosi budżet Unii Europejskiej, poszkodowany jest także Skarb Państwa, do którego powinny wpływać opłaty za dzierżawione grunty. Najwyższa Izba Kontroli wyliczyła, że tylko na terenie 19 skontrolowanych jednostek w latach 2009-2012 do budżetu państwa nie wpłynęło 30 mln zł z tytułu opłat za korzystanie z gruntów państwowych. W skali całego kraju zjawisko to może dotyczyć co najmniej 12% terenów należących do Skarbu Państwa. Są to ogromne straty, na które budżet państwa nie może sobie pozwolić.
Pragnę podkreślić, że skala i rodzaj wymienionych nieprawidłowości pokazują, że istnieje potrzeba podjęcia wielokierunkowych działań o znacznie szerszym zakresie niż zaproponowano w projekcie. Projekt niniejszej ustawy zbyt powierzchownie traktuje problem bezumownego korzystania z gruntów należących do państwa, skupiając się wyłącznie na uniemożliwieniu uzyskania dopłat przez inne osoby niż dzierżawca. Tymczasem problem leży głębiej i dotyczy także innych aspektów związanych z nielegalnym korzystaniem z ziemi. Chodzi tu głównie o bardzo utrudnioną procedurę odzyskiwania zajmowanego bez podstawy prawnej gruntu. Przepisy prawne nie pozwalają na to, aby prawowity właściciel, czyli państwo, w którego imieniu działa Agencja Nieruchomości Rolnych, usunął z gruntu rolnika, który mimo braku umowy dzierżawy obsiewa pole. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że Policja ani prokuratura w większości przypadków nie podejmują interwencji i sprawy takie najczęściej są umarzane. Daje to nieuczciwym rolnikom sposób na różnego rodzaju przedłużanie takiej patologicznej sytuacji. Należy wzmocnić ochronę praw agencji tak, aby państwo szybko i sprawnie zarządzało publicznym majątkiem.
Kolejną kwestią, która nie została uregulowana w projekcie, jest odzyskanie bezprawnie pobranych dopłat do gruntów użytkowanych bez podstawy prawnej. Nie może być zgody na wynagradzanie pseudorolników, którzy w tak naganny sposób łamią prawo.
Wreszcie powracający po raz kolejny problem informatyzacji. Brak spójnych, transparentnych działań w tym zakresie generuje kolejne manipulacje, oszustwa i horrendalne koszty dla Skarbu Państwa. Należy wprowadzić efektywny system wymiany danych pomiędzy agencjami rolnymi i ministerstwem. Wprawdzie Agencja Nieruchomości Rolnych i Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa już jakiś czas temu zawarły porozumienie o zacieśnieniu współpracy w celu wyeliminowania zjawiska bezumownego zajmowania gruntów, jednak, jak widzimy, kolejny raz były to pozorowane działania. Mam nadzieję, że wnioskodawcy wezmą pod uwagę zgłoszone uwagi i że w toku prac w komisjach uwzględnimy je w projekcie ustawy. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Kukiz’15 dotyczące projektu ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw.
Zmiany zaproponowane w niniejszym projekcie niewątpliwie podążają we właściwym kierunku. Zgadzamy się z argumentem podniesionym w uzasadnieniu projektu, że grunty rolne powinny być traktowane jako dobro wspólne pozostające pod ochroną władzy publicznej. Słuszny jest także cel wspomnianych zmian, a mianowicie wzmocnienie ochrony gruntów rolnych przed ich spekulacyjnym wykupywaniem przez podmioty zagraniczne, jak i krajowe, które nie dają gwarancji na produkcję rolną na tym terenie. Obecnie obowiązujące przepisy regulujące obrót ziemią nie chronią skutecznie gruntów rolnych przed spekulacyjnym wykupem. Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego zakupu państwowych nieruchomości rolnych przez cudzoziemców w oddziałach zachodniopomorskim, mazowieckim oraz dolnośląskim Agencji Nieruchomości Rolnych, w okresie od 2011 r. do 2013 r. dochodziło do nagannych praktyk niekontrolowanej sprzedaży gruntów będących własnością państwa zagranicznym podmiotom.
Na omawiany proceder zwrócił również uwagę w swym raporcie dotyczącym wykupu nieruchomości rolnych w poszczególnych państwach Unii Europejskiej brukselski instytut zajmujący się obrotem. Oszacował on, że w Polsce poprzez podstawione osoby, tzw. słupy, zagraniczni inwestorzy nabyli ponad 200 tys. ha gruntów rolnych. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Ziemia stanowi dobro całego narodu i raz sprzedana nie wróci w polskie ręce. Dlatego należy otoczyć ją szczególną troską i wprowadzić takie przepisy, które zagwarantują bezpieczeństwo jej obrotu.
Źródło dochodu rolnika to jego praca w rodzinnym gospodarstwie, a nie obrót ziemią. Ziemia jest narzędziem pracy rolnika. Prawdziwi rolnicy nie mają zysku ze sprzedaży nieruchomości rolnej, mają go tylko spekulanci, którzy zakupili grunty po zaniżonych cenach, często w nieuczciwy sposób i liczą, że będą mogli je z zyskiem odsprzedać. Nie może być pozwolenia na tak haniebne działania.
Choć projekt niewątpliwie zmierza w dobrym kierunku, to niestety zawiera przepisy budzące zastrzeżenia. Należy zauważyć, że projektowane zmiany uderzają nie tylko w cudzoziemców, ale również w polskich rolników. Po pierwsze, projektowana ustawa akceptuje maksymalną powierzchnię gospodarstwa rodzinnego - 300 ha. Nasuwa się pytanie: Skąd pochodzi tak duża różnica pomiędzy średnią wielkością gospodarstwa rolnego, która w 2015 r. wynosiła niewiele ponad 10 ha, a dozwoloną w projekcie wielkością? Podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne, tzn. o takiej wielkości, którą rolnik oraz jego rodzina są w stanie sami obsłużyć. Z całą pewnością gospodarstwa o powierzchni 300 ha nie jest w stanie prawidłowo, optymalnie obsłużyć jedna rodzina.
Dla mieszkańców wsi ziemia jest wartością nadrzędną, a brak odpowiednich uregulowań chroniących interesy gospodarstw rodzinnych może doprowadzić do negatywnych konsekwencji, takich jak nierówne możliwości uzyskania dochodu i ograniczenia ich konkurencyjności na rynku. Naszym zdaniem maksymalna wartość powinna wynosić ok. 10-krotności średniej wielkości gospodarstwa.
Polskie rolnictwo powinno stawiać na jakość produktów, a nie na rozmiar gospodarstw. Nie jesteśmy w stanie konkurować z gospodarstwami USA, Europy Zachodniej czy chociażby Ukrainy.
Kolejny problem stanowią banki, które na szeroką...
...skalę udzielają kredytów na inwestycje w rolnictwie, przede wszystkim na horrendalnie drogie maszyny rolnicze, i nie ponoszą współodpowiedzialności za powodzenie inwestycji przygotowanej przez rolnika. W przypadku niewypłacalności rolnika banki będą mogły licytować gospodarstwa i sprzedawać je również osobom niebędącym rolnikami, gdyż przed takimi praktykami niniejszy projekt nie zabezpiecza. Skoro tworzymy przepisy ściśle określające, kto może nabyć nieruchomość rolną, skoro mamy chronić ziemię przed dostaniem się w niepowołane ręce, to banki nie mogą znajdować się w uprzywilejowanej pozycji, tak jak jest to obecnie w projekcie. Bank ma być partnerem klienta, w tym przypadku rolnika, i ponosić odpowiedzialność za powodzenie kredytowanej inwestycji, tak jak to ma miejsce w innych krajach. W Polsce do tej pory dysproporcja pozycji banków i klientów jest ogromna. Ponadto proszę zauważyć, iż taka regulacja powoduje otwarcie furtki do działań niezgodnych z prawem.
Podsumowując, nad sprzedażą nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez ustawowych ograniczeń będzie się można zastanawiać, gdy wysokość dopłat bezpośrednich zostanie zrównana z europejskim poziomem oraz gdy dochody rolników również osiągną stopień porównywalny z takim, jaki mają rolnicy w Europie Zachodniej. Obecnie różnice dotyczące zasobności polskich rolników są ogromne, a chętni na zakup ziemi obcokrajowcy mają wielokrotnie więcej pieniędzy i zasobów niż Polacy. W tym miejscu liczymy, że Prawo i Sprawiedliwość jak najszybciej zrealizuje swoje obietnice wyborcze w tym zakresie i poziom dochodów polskich rolników będzie znacząco wyższy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Wielkość gospodarstw w naszym kraju jest bardzo zróżnicowana. Na północy i na zachodzie mamy gospodarstwa duże, wielkoobszarowe. Polska południowa i wschodnia to są małe gospodarstwa, często 3-, 5-hektarowe. Teraz rolnicy mieszkający na Lubelszczyźnie, w Świętokrzyskiem, w Małopolsce, w Mazowieckiem właśnie w tych małych gospodarstwach chcieliby pozostać rolnikami, ale gospodarować na obszarach dziesięciokrotnie większych niż te, które aktualnie posiadają. Nie mają możliwości zakupu ziemi w swoich gminach, w swojej okolicy, chcieliby wyjechać chociażby na północ czy na zachód, tam gdzie jest możliwość kupienia ziemi, gdzie tej ziemi jest znacząco więcej, i tam kupić. Niestety ustawa im tego zabrania. Czy nie należałoby tego umożliwić, nawet dać jakieś preferencje, aby ci ludzie mogli wyjeżdżać i tam kupować ziemię? Dlaczego nie wspieramy
, nie zwiększamy dynamiki, rozwoju naszego rolnictwa właśnie przez tych rolników? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Środowiska rolnicze na Lubelszczyźnie wyrażają głębokie zaniepokojenie zmianami personalnymi, jakie miały miejsce na początku roku w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jednym z przykładów było odwołanie z funkcji kierownika agencji w Krasnymstawie pana Andrzeja Grabka, który wśród lokalnej społeczności cieszył się poparciem i zaufaniem, a przez pracowników postrzegany był jako osoba bardzo kompetentna. W ciągu dwóch dni lokalne środowiska zebrały ok. 300 podpisów z prośbą o pozostawienie na stanowisku kierownika pana Grabka. Obecne stanowisko kierownika biura powiatowego w Krasnymstawie objął pan Mieczysław Kowalik, który jest osobą niecieszącą się dobrą opinią wśród rolników. Jak wynika z treści pisma, które dotarło do mojego biura, pan Mieczysław Kowalik w przeszłości jako pracownik biura powiatowego w Krasnymstawie dopuszczał się do podrabiania podpisów rolników. W czasie, gdy pracował w skupie buraków w cukrowni w Mościskach w gminie Rudnik, miał zaniżać wagę buraków, w wyniku czego został zwolniony. W obecnej pracy na stanowisku kierownika biura zarzuca mu się brak zaangażowania oraz kompetencji oraz odsyłanie rolników z niezałatwionymi sprawami. Jak wynika z przedstawionego pisma, obecny kierownik stosuje mobbing w stosunku do podwładnych poprzez zastraszanie możliwością zwolnienia z pracy. Takim przykładem jest pani Ilona S. będąca w zaawansowanej ciąży. Stres związany z tą pracą i z zastraszaniem doprowadził do przedwczesnego porodu i śmierci jej dziecka.
W związku z powyższym proszę o zapoznanie się z przedstawionymi informacjami i podanie informacji, dlaczego pan Andrzej Grabek został zwolniony. Czy przyczyną nie jest jedynie jego brak przynależności do PiS? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Moje pytanie kieruję do posła sprawozdawcy Roberta Telusa. Dlaczego zapisy ustawy nie chronią rolników przed często celowym zadłużaniem przez banki i inne instytucje finansowe? Obecnie mamy ofensywę komorników licytujących gospodarstwa rolników. Jedno z ostatnich posiedzeń komisji rolnictwa było temu poświęcone i wszyscy posłowie chcieli pomóc rolnikom. Obecnie mamy taką szansę. Wysoka Izbo, proszę o poparcie tej poprawki, tak aby banki stały się partnerami rolników, a nie, jak obecnie, jedynie dostarczycielami gotówki. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Poprawka, którą poprzemy, działa na korzyść rolników. Chodzi o to, aby okres, od którego to się liczy, biegł od czasu, kiedy rolnik fizycznie otrzyma to pismo, a nie od czasu, kiedy pismo zostanie wysłane przez agencję.
Chciałem zapytać się o temat zupełnie pominięty w ustawie, a mianowicie o ochronę ziemi, którą agencja posiada obecnie oraz którą agencja kupi wkrótce z uwagi na prawo pierwokupu. Co stanie się z tą ziemią za 5 lat? Pytanie kieruję do posła sprawozdawcy. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pragnę państwu przedstawić projekt ustawy niezwykle oczekiwany przez branżę tytoniową w Polsce. Tak naprawdę jest on zainicjowany przez małych i średnich przedsiębiorców pracujących w tym obszarze i jest ciągle z nimi konsultowany, czego wynikiem będą złożone w trakcie prac komisji autopoprawki. Z jednej strony autopoprawki będą miały na celu rozszerzenie katalogu podmiotów, które będą mogły ubiegać się o zwolnienie z zabezpieczenia akcyzowego, a z drugiej strony uszczelnienie całego systemu.
Ustawa jest krótka, jednak dla małych i średnich podmiotów pośredniczących bardzo ważna, bo wiele z nich może uratować przed upadkiem. Wiele z tych podmiotów będzie mogło istnieć tylko dzięki tej ustawie. Ale chodzi nie tylko o podmioty pośredniczące - również rolnicy plantatorzy, którzy produkują tytoń, skorzystają na tej ustawie.
Celem projektowanej nowelizacji jest zapobieżenie negatywnym skutkom regulacji wprowadzonej od 1 stycznia 2016 r. ustawą z dnia 24 lipca 2015 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw. Ustawą tą na podmioty pośredniczące nałożono obowiązek złożenia zabezpieczenia akcyzowego w kwocie od 2 do 30 mln zł. Ustawa, która weszła w życie 1 stycznia br., spowodowała, że działalność w zakresie obrotu suszem tytoniowym została objęta drastycznymi restrykcjami. Jak wynika z argumentacji przedstawionej w uzasadnieniu ustawy, zostało to spowodowane wynikami kontroli przeprowadzonych przez Służbę Celną w ubiegłych latach, które ujawniły nieprawidłowości w obrocie suszem, czego skutkiem było zmniejszenie wpływów do budżetu. Niestety urzędnicy ministerstw kolejny raz nie mogą pochwalić się znajomością podstawowych zasad ekonomii, kłania się koncepcja krzywej Laffera. Z roku na rok w miarę przesuwania się w prawo po krzywej Laffera wpływy do budżetu z tytułu akcyzy wzrastały w tempie malejącym, aż do roku 2013, kiedy to odnotowano spadek. W roku 2014 dochody budżetu państwa z tytułu akcyzy od wyrobów tytoniowych spadły o 1,6%, a z tytułu VAT o 3,9%.
Szanowni Państwo! Przy średniej cenie w skupie 1 kg suszu tytoniowego wynoszącej 6,50 zł akcyza od tego kilograma to 218,40 zł. Kolosalna różnica. Wielkość szarej strefy w Polsce szacuje się na ok. 25% rynku wyrobów tytoniowych ogółem i jest to jeden z najwyższych wskaźników w Europie. W skład szarej strefy w kontekście handlu wyrobami tytoniowymi wchodzi głównie przemyt papierosów z innych krajów i nie ma to nic wspólnego z podmiotami pośredniczącymi, a głównie z wysoką akcyzą i sąsiedztwem Białorusi, Ukrainy i Rosji, gdzie produkowane są papierosy na przemyt do Europy Środkowej.
Z szarą strefą nie było problemu, gdy rolnicy otrzymywali dopłaty do kilograma suszu i każdy kilogram trafiał do pierwszego przetwórcy, czyli do skupu. W wyniku zaniedbań Polskiego Stronnictwa Ludowego i poprzedniego ministra rolnictwa z ramienia PSL nie zostały złożone w odpowiednim czasie dokumenty związane z pozyskaniem dopłat dla polskich plantatorów tytoniu, co spowodowało, że obecnie nie ma dopłat bezpośrednich do produkcji tytoniu. W konsekwencji doszło do zmniejszenia opłacalności produkcji tytoniu i powstania szarej strefy. Zamiast dziewięciu pierwszych przetwórców, czyli podmiotów, które skupowały tytoń i były nadzorowane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w celu wypłat dopłat bezpośrednich, mamy 300, bo tyle ich powstało, podmiotów pośredniczących, nad którymi kontrolę miały sprawować urzędy celne. Te, jak wiemy, robią to nieefektywnie. Ta kontrola nie może być sprawowana efektywnie, gdyż różnica pomiędzy ceną tytoniu a wysokością akcyzy, opłacalnością produkcji tytoniu i ceną tytoniu w skupie jest po prostu kolosalna.
Zgodnie z danymi Krajowego Stowarzyszenia Producentów Tytoniu branża tytoniowa przekazuje do budżetu państwa ponad 23 mld zł rocznie, co stanowi około 8% całkowitych wpływów budżetowych. W Polsce mamy ok. 10 tys. plantatorów, jednak cała branża tytoniowa daje zatrudnienie ponad 60 tys. osób, do których zaliczamy właśnie plantatorów, ale również pracowników zatrudnionych w produkcji i w przetwórstwie.
Uprawa tytoniu dla wielu rolników stanowi główne, często jedyne źródło utrzymania. Jest to roślina nie do zastąpienia w małych gospodarstwach na słabych glebach. Plantatorzy posiadają specjalistyczną wiedzę, doświadczenie, profesjonalne maszyny, a przede wszystkim wieloletnią tradycję w uprawie tytoniu. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pracochłonność uprawy tytoniu i wysokie koszty jego produkcji, a w nich koszty pracy związane z dużym zaangażowaniem siły roboczej w trakcie sadzenia, zbioru, jak również czyszczenia i sortowania.
Należy wspomnieć o procesie prywatyzacji polskich fabryk. W latach 90. został zapoczątkowany ten proces. Wtedy to zagraniczne koncerny musiały kupować ponad 40% polskiego suszu. Dzisiaj przy podobnej produkcji papierosów jest to niecałe 10%. Rodzi się pytanie: Dlaczego? Oczywiście chodzi o cenę. Mam taką nadzieję, że jedynie o cenę. Polski tytoń uprawiany jest zgodnie z normami przyjętymi w Unii Europejskiej. Myślę tu o europejskich normach pracy, o środkach ochrony roślin, o nawozach. Takie rzeczy - nikt nimi się nie przejmuje przy produkcji tytoniu na pozaeuropejskich korporacyjnych plantacjach.
Czy na tym nam zależy, aby w Polsce byli tylko konsumenci wyrobów tytoniowych, a produkcja i przetwórstwo było za granicą? Mimo wielu trudności nasz kraj dalej zajmuje wysokie miejsce na liście producentów tytoniu. Polska jest drugim po Włoszech producentem tytoniu w Unii Europejskiej. Zastanawiający jest jednak fakt sprowadzania z Niemiec 9 tys. t suszu tytoniowego w cenie znacznie wyższej od suszu polskiego. W 2015 r. sprowadzono 117 tys. t suszu do Polski, głównie z Brazylii - 25 tys., Mozambiku - 11 tys., Niemiec - 9 tys., Malawi - 9 tys., USA - 9 tys., Indii - 9 tys., Tanzanii - 9 tys. Polska produkcja tytoniu to jedynie 35 tys. t. Proszę Wysokiej Izby, w latach 90. produkowaliśmy ok. 150 tys. t.
Pośredniczące podmioty tytoniowe to bardzo zróżnicowana grupa podmiotów. Znajdują się wśród nich wielkie koncerny międzynarodowe, które kupiły polskie fabryki papierosów, takie jak British American Tobacco, Imperial Tobacco, Philip Morris, Japan Tobacco International, ale także firmy przetwarzające liście tytoniowe, takie jak Universal Leaf Tobacco Poland, FTK w Krasnymstawie, które po wstępnej przeróbce tytoniu sprzedają go kolejnym podmiotom lub fabrykom papierosów. Są to także mali lub średni polscy przedsiębiorcy stanowiący konkurencję dla koncernów, którzy kupują dobry polski tytoń i sprzedają go poza granice Polski, głównie do krajów arabskich do fajek wodnych.
Konkurencja sprzyja poprawie opłacalności uprawy dla plantatorów. To dzięki niej najlepszy polski tytoń podrożał o ponad 40%, z 9,50 zł za kg w skupie do 13,50 zł za kg przy średniej cenie tytoniu 6,50 zł. Przepisy dotyczące zabezpieczenia akcyzowego identycznie traktują wielkie międzynarodowe koncerny małe polskie firmy, ustalając górną granicę zabezpieczenia akcyzowego na poziomie 30 mln. Już dzisiaj wiemy, że taka konstrukcja uderza właśnie w małych i średnich polskich przedsiębiorców, których nie stać na złożenie zabezpieczenia w milionowych wysokościach.
Określenie maksymalnej kwoty zabezpieczenia akcyzowego na poziomie 30 mln, identycznej kwoty dla ogromnych międzynarodowych koncernów, jak również dla małych, często rodzinnych firm, rodzi uzasadnione pytanie o cel takiej regulacji. Zgłaszają się do mnie firmy z informacją, iż urzędy celne nie zgadzają się na poręczenia akcyzowe w postaci weksla lub ryczałtu w tej niewielkiej milionowej wysokości, ale żądają zabezpieczenia w maksymalnej wysokości 30 mln. Z drugiej strony, jak mnie poinformowali rolnicy, duży zagraniczny podmiot może pochwalić się zabezpieczeniem akcyzowym w postaci weksla.
Niestety takich negatywnych przykładów jest znacznie więcej. Działania takie powodują destabilizację polskiego rynku tytoniu i negatywnie oddziałują nie tylko na pośredniczące podmioty, lecz także na rolników, czego doświadczyć możemy obecnie. Rolnicy nie mogą sprzedać wyprodukowanego w ubiegłym roku suszu tytoniowego. Na dzień dzisiejszy jest to kilka tysięcy ton, ok. 10% produkcji ubiegłorocznej. Tytoń ten leży i pleśnieje. Niestety, jeżeli obowiązujące przepisy nie zostaną szybko zmienione, okaże się, iż usunięte zostaną z rynku wszystkie średnie i małe polskie podmioty pośredniczące. Konsekwencją ich upadku, oprócz zachwiania całego sektora tytoniowego, będą mniejsze wpływy do budżetu państwa, a także utrata tysięcy miejsc pracy.
Celem niniejszego projektu jest również złożenie autopoprawki, która rozszerzy liczbę podmiotów, które mogą z tego skorzystać, a z drugiej strony pozwoli na znacznie mniejsze obciążenie małych i średnich przedsiębiorstw. Wprowadzenie racjonalnych warunków, które będą musiały spełnić pośredniczące podmioty chcące skorzystać ze zwolnienia, zapobiegnie nadużyciom tego prawa. Uprawnienie do zwolnienia z obowiązku złożenia zabezpieczenia akcyzowego przysługiwałoby właściwemu naczelnikowi urzędu celnego. Zwolnienie miałoby objąć jedynie pośredniczące podmioty tytoniowe, które są wpisane do właściwego rejestru podmiotów pośredniczących, które mają miejsce zamieszkania lub siedzibę na terytorium Polski oraz które zawarły umowę z producentami suszu tytoniowego na dostarczenie co najmniej 100 t suszu tytoniowego ze zbiorów na rok, w którym pośredniczący podmiot tytoniowy ubiega się o to zwolnienie, które w ubiegłym roku skupiły już co najmniej 100 t suszu, posiadają infrastrukturę do przechowywania suszu tytoniowego i oczywiście nie zalegają z podatkami. Tak jasno sformułowany przepis pozwoli uniknąć wątpliwości interpretacyjnych oraz wyeliminuje firmy krzaki, które pojawiały się równie szybko, jak ginęły.
Na zakończenie chciałbym bardzo państwa prosić o poparcie niniejszego projektu, który uratuje tysiące miejsc pracy, przyczyni się do poprawy opłacalności produkcji tytoniu i zwiększy wpływy do budżetu chociażby z tytułu akcyzy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Serdecznie dziękuję za wszystkie uwagi złożone przez państwa. Duża część z nich wynikała z tego, że jeszcze nie złożyliśmy autopoprawki i państwo jej nie znają, ale to dlatego że cały czas konsultuję się z podmiotami pośredniczącymi i cały czas również, panie ministrze, konsultuję się z rolnikami. Proszę mi uwierzyć, wielu rolników jest w tej chwili w ogromnym stresie. Oni nie sprzedali jeszcze suszu tytoniowego z ubiegłego roku, a to dlatego że podmioty pośredniczące nie chcą tego suszu od nich kupić, bo się boją, że nie będą miały co z nim zrobić, nie zdążą go przetworzyć, bo dzisiaj była godzina W, czyli ta godzina, kiedy one powinny się pozbyć tego suszu albo wielkie zabezpieczenie akcyzowe zapłacić lub akcyzę. To jest powód tego, że rolnicy chodzą, tutaj nie chcę wspominać o programie pani Jaworowicz, ale również w wielu innych miejscach chodzą i płaczą, że nie będą mieli z czego żyć.
Co do braku kontaktu, o którym mówił pan poseł, z mojej strony - rzeczywiście koledzy przekazywali mi, że prosił pan o kontakt. Niestety, wie pan, co teraz procedujemy, jakie ustawy. Jestem przewodniczącym komisji rolnictwa i właściwie te dni były spędzone właśnie w tej komisji. Przecież procedowaliśmy ogromną ustawę o ochronie ziemi i były do niej poprawki. A więc to jest ten powód, dla którego nie mogłem się z panem skontaktować. Jednocześnie wiem o tym, że w komisji będzie można dalej procedować. To, co państwo mówili o ustawie o ochronie ziemi - zapraszali państwo wszyscy do składania poprawek. Składaliśmy te poprawki i kilka poprawek, które złożył klub Kukiz’15, zostało przyjętych. Bardzo się z tego powodu cieszę. Tutaj również pracujmy nad tą ustawą, ale pracujmy szybko, bo jednak rolnicy na to czekają, podmioty pośredniczące również.
Było pytanie, czy ta metoda będzie skuteczna. Ona będzie skuteczna dla tych podmiotów pośredniczących, których nie stać na to, żeby mogły dalej istnieć, ona na pewno im pomoże.
Pani poseł Genowefa Tokarska mówiła, że aktywnie pracowała w ubiegłym roku przy tworzeniu tej ustawy. Widać, że rzeczywiście aktywnie i bardzo skutecznie. Dzięki tej ustawie udało się również pani poseł wyeliminować wiele podmiotów pośredniczących z rynku, bo było ich 300, w tej chwili zostało ich kilka, może jeszcze kilka zostanie dopisanych. A więc ustawa spełniła swoje zadanie pod tym względem, że wyeliminowała bardzo dużo firm. Ale ona również eliminuje wciąż te firmy, które istniały, firmy rodzinne, które zainwestowały dużo pieniędzy i których nie stać w tej chwili na kolejne zabezpieczenie czegoś takiego jak susz tytoniowy.
Na pewno pani poseł zdaje sobie sprawę, że właściwie jesteśmy jedynym krajem w Europie, który ma coś takiego jak zabezpieczenie akcyzowe na produkt roślinny. To jest naprawdę ewenement, który udało nam się zrobić - to tak jakbyśmy mieli zabezpieczenie akcyzowe na pomidory, na marchewkę. Nigdzie w Unii Europejskiej tego nie ma. A więc zrobiliśmy sobie coś na wszelki wypadek. Dlaczego to powstało? Już powiedziałem, dlaczego to powstało. PSL, kolega pani poseł na czas nie złożył dokumentów i rolnicy nie mają dopłat bezpośrednich. Wcześniej rolnicy wszystkie kilogramy suszu, jakie wyprodukowali, nosili do skupu, bo dzięki temu dostawali dopłaty bezpośrednie. Rolnicy dostawali dopłaty bezpośrednie i było wiadomo, ile tego tytoniu się produkowało i gdzie. Przecież wiedzą państwo, że przy produkcji, przy dopłatach bezpośrednich każda działka jest opisana, wiadomo, co na danej działce rośnie. Dzięki temu, że nie mamy dopłat bezpośrednich, produkcja tytoniu nie jest nadzorowana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i nie wiemy tak naprawdę, ile tego tytoniu się produkuje i gdzie.
Co do tych konsultacji, pani poseł, to nie wiem, musiała się pani rzeczywiście dosyć dawno konsultować, bo we wtorek przyjechała tu duża grupa rolników i podmiotów pośredniczących. Oni rozmawiali ze mną, wysłuchali tego uzasadnienia, które państwu przedstawiłem, i byli zadowoleni z tego rozwiązania. Powiedzieli, że nie widzą dalszej produkcji tytoniu, jeżeli ta ustawa nie wejdzie, bo duże koncerny dyktują rynek.
Mówiłem państwu o tym przykładzie, że dzięki tym podmiotom, polskim podmiotom pośredniczącym, dobry tytoń pierwszej, drugiej klasy podrożał o 40%. Podrożał o 40%, ponieważ właśnie te małe i średnie podmioty pośredniczące kupują ten dobry tytoń pierwszej i drugiej klasy i sprzedają go za granicę. Przetwarzają go, nawaniają go czasami i sprzedają za granicę do krajów arabskich, bo on bardzo dobrze się tam sprzedaje jako tytoń do fajek wodnych. Oni mają kulturę palenia tytoniu w fajkach wodnych i to robią. I oni naprawdę szukają naszego, polskiego tytoniu, bo jest to tytoń unikalny na skalę światową, bo on jest ręcznie zbierany, on jest czysty, to jest pewny tytoń. Tego nie robią duże koncerny, to właśnie robią polskie małe i średnie firmy, które dzięki temu poprawiają opłacalność produkcji tytoniu.
Cóż jeszcze tutaj było? Co do podmiotów, które produkują papierosy, jaki to będzie miało na nie wpływ? Tak naprawdę my jako Polska i jako parlamentarzyści nie mamy na to żadnego wpływu. Powiem państwu więcej. Dla tych dużych koncernów międzynarodowych jest to zupełnie bez różnicy. One myślą tylko o pieniądzach. One za wschodnią granicą naprawdę mają fabryki, w których produkują od razu papierosy na przemyt. To są te same fabryki, które są i u nas. Proszę państwa, nie dajmy się ogłupić tym dużym firmom.
Załączniki do tej analizy, które tutaj mieliśmy od Lewiatana i od tej drugiej korporacji, to w ich składzie są również te korporacje międzynarodowe, więc nie dziwię się, że dostaliśmy taką odpowiedź, że oni nie chcą konkurencji. Po co im w ogóle jakakolwiek konkurencja? Dla nich najlepiej by było, jakby były tylko właśnie te cztery duże fabryki czy pięć dużych fabryk, które - jeszcze raz państwu mówię - kupowały, musiały kupować, podczas prywatyzacji były zobowiązane do tego, żeby kupować polski tytoń. 40% ich produkcji miało być z polskiego tytoniu.
Co dzieje się w tej chwili? Mamy tylko niecałe 10. Oni sobie sprowadzają tytoń ze swoich afrykańskich, brazylijskich pól, gdzie jest on uprawiany w nie wiadomo jakich warunkach.
Nie wiemy, kto go robi, nie wiemy, jakie środki ochrony roślin są stosowane, jakie nawozy i czy tam nawet dzieci nie pracują. To są korporacje, które liczą tylko na pieniądze, niezależnie, czy zarobią w Polsce, czy w Afryce, czy na Ukrainie, czy na Białorusi.
Dajmy szansę rolnikom, aby mogli sprzedać ten tytoń do polskich, rozwijających się, cały czas rozwijających się małych i średnich przedsiębiorstw, które naprawdę, można powiedzieć, szturmem zdobywają rynek suszu tytoniowego do fajek wodnych. One się naprawdę bardzo dobrze rozwijają, kraje arabskie tego tytoniu od nas żądają.
Co do podatków, ich uszczelnienia to jak najbardziej jako klub jesteśmy za uszczelnianiem podatków. Podatki trzeba płacić. Ale tak jak państwu powiedziałem, ta różnica między ceną kilograma suszu a kwotą akcyzy jest ogromna. Naprawdę tylko legalne polskie firmy, które będą kupowały ten tytoń od plantatorów po odpowiedniej cenie, sprzedawały go również po odpowiedniej cenie, zapewnią to, że podatki będą płacone. Jeżeli pozwolimy dalej na to, żeby ten tytoń kupowało tylko kilka koncernów, to będą zawsze grupy przestępcze, którym się będzie opłacało to robić. Proszę mi uwierzyć, pracowałem kilka lat w prokuraturze jako analityk kryminalny. Ta różnica jest ogromna. Trzeba uwierzyć w polskie firmy, które będą istniały, kupowały tytoń i płaciły podatki, bo inaczej zawsze będzie szara strefa.
Oczywiście, panie ministrze, to jest przeoczenie, mówiłem o tym w uzasadnieniu, że firmy, które będą mogły być tu zwolnione, nie będą mogły mieć żadnych zaległości podatkowych. Tak więc jest to oczywiste. To już jest w tej naszej autopoprawce.
Co do podatków to właśnie dzięki temu, że będą to małe polskie firmy, będą płacone podatki. Duże korporacje wiedzą, jak unikać płacenia podatków. Wiedzą państwo już o tym, myślę, że państwo słyszeli, że są korporacje międzynarodowe, które od wielu lat nie płacą żadnych podatków. One cały czas wychodzą na zero, one cały czas mają stratę. Utrzymujemy się właśnie głównie dzięki tym polskim małym i średnim firmom, które płacą podatki. Tak więc proszę, dajmy im szansę, dajmy szansę również rolnikom.
Co do pytania, czy ta ustawa pomoże tym małym i średnim przedsiębiorstwom, to oczywiście pomoże, bo ich na pewno nie stać na to, żeby zapłacić te 2 mln zabezpieczenia akcyzowego. A powiem państwu, że naczelnicy urzędów skarbowych to są urzędnicy, po co mają w ogóle ryzykować, zwalniać kogoś z tego podatku w ten sposób, że da się mu weksel. Weksle w tej chwili naprawdę dostają duże korporacje. Dostają. Natomiast te małe firmy dostają właśnie zabezpieczenie akcyzowe, które muszą zapłacić. Tak więc to na pewno uratuje te firmy. Wiem o tym, bo się z nimi skontaktowałem. Tak jak państwu mówię, nie ma tygodnia, żeby nie było konsultacji z tymi firmami, bo one pilnują tego projektu. One pytały, kiedy to trafi do laski marszałkowskiej i kiedy będzie procedowane. Mogę państwa zapewnić, że na posiedzeniu komisji będzie pełna sala ludzi, którzy będą to obserwowali. Wielu z nich przyjedzie od nas, z Lubelszczyzny, pani poseł.
Na tym kończę. Dziękuję państwu i bardzo proszę o skierowanie tego projektu do dalszych prac w ramach komisji sejmowej. Proszę również o włączenie się w budowę tego projektu, bo to nie jest jakiś projekt, który chcemy sobie jakkolwiek zawłaszczać. To jest projekt właśnie naszej sali plenarnej, wszystkich posłów, chodzi o to, abyśmy popierali polską przedsiębiorczość. Dziękuję.
Przepraszam panią poseł, ale chciałbym, aby się pani jednak spotkała z tymi rolnikami i zapytała ich, czy tak jest na pewno.
Ale może wystarczy obejrzeć program pani Jaworowicz, gdzie było całe mnóstwo rolników, którzy płakali właśnie z tego powodu, że nie mogą sprzedać tytoniu. To było teraz, to w tym roku oni nie mogą sprzedać. I nie dzielimy przedsiębiorców na tych, którzy dostaną zwolnienie, i na tych, którzy nie dostaną zwolnienia. Dzielimy przedsiębiorców - jeśli już jakkolwiek ich dzielimy - na tych, którzy uczciwie płacą podatki, istnieją na rynku, i oni mogą się ubiegać, i na tych, którzy dopiero powstali, i naczelnik urzędu skarbowego nie będzie miał podstaw do tego, żeby ich zwolnić. Więc tutaj w żaden sposób nie dzielimy przedsiębiorców. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko w sprawie projektu ustawy o szkodach łowieckich oraz o zmianie niektórych innych ustaw.
Pragnę zwrócić uwagę państwa posłów, że klub Kukiz’15 złożył projekt nowelizacji ustawy Prawo łowieckie już 7 stycznia br. Projekt utknął w Komisji Ustawodawczej, tymczasem projekt autorstwa PiS-u złożony 15 stycznia już po 18 dniach został skierowany do pierwszego czytania. Półtora miesiąca temu z tego samego miejsca prezentowałem opinię na temat nowelizacji ustawy Prawo łowieckie, ale przygotowanej przez posłów PiS-u. Dzisiaj pierwsze czytanie projektu ustawy, który proponuje nowy system naprawy szkód łowieckich, tym razem przygotowanego przez posłów PSL.
Czas mija, rozpoczęły się już prace polowe. Rolnicy bardzo oczekują na uregulowanie kwestii odszkodowań za szkody łowieckie, a my od kilku miesięcy jesteśmy w tym samym punkcie, drepczemy w miejscu i sprawa jest nierozwiązana.
Zakłada się wejście w życie procedowanej ustawy po 3 miesiącach, czyli realnie mogłaby ona wejść w życie za 5-6 miesięcy. Jest to termin nie do zaakceptowania, ustawa jest potrzebna już teraz, natychmiast.
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że także ten projekt nowelizacji jest niedopracowany i pełen niedoróbek. Po raz kolejny słabą stroną projektu jest niedoszacowanie wartości odszkodowań. Wyliczenia oparte na danych GUS-u dotyczących wysokości odszkodowań w poprzednich latach są znacznie zaniżone, o czym już mówiłem wcześniej z tego miejsca. Drugą poważną wadą niniejszego projektu jest procedura oględzin i szacowania szkód. Projekt przyznaje kompetencję do ustalania wysokości odszkodowania przedstawicielom zarządcy lub dzierżawcy obwodu łowieckiego wspólnie z poszkodowanym lub jego pełnomocnikiem. Może również uczestniczyć w oględzinach przedstawiciel - co ciekawe, z własnej inicjatywy - samorządu gminnego. Skoro jednak nie ma obowiązku zawiadamiania urzędu gminy o powstałej szkodzie, to ciężko wyobrazić sobie, aby na oględziny, i to z własnej inicjatywy, przybył przedstawiciel urzędu gminy. Tak sformułowany przepis powiela obecne rozwiązania, które należy wyeliminować, gdyż są źródłem największej patologii w systemie wynagradzania szkód. To właśnie niemożliwość porozumienia się pomiędzy rolnikami a myśliwymi powoduje wzajemną niechęć obu grup.
Jaka jest zatem różnica między obecną regulacją a tą zaproponowaną w projekcie, która spowoduje, że dwie mające sprzeczne interesy grupy same dojdą do porozumienia i ustalą odpowiednią, satysfakcjonującą wysokość odszkodowania? Wydawać by się mogło, że taką funkcję mógłby spełniać art. 5 ust. 4, który zakłada, że w przypadku sporu o wysokość wynagrodzenia za szkody strony mogą zwrócić się do właściwego organu gminy w celu mediacji, polubownego rozwiązania sporu. Pomijając fakt, że brzmienie tego przepisu jest dokładnie takie samo, jak w obecnie obowiązującej ustawie, a, jak już wspomniałem, nie zdało ono egzaminu, to czy twórcy projektu ustawy naprawdę uważają, że organy gminy są kompetentną instytucją do przeprowadzania mediacji? Konieczne jest wprowadzenie niezależnie szacującego organu, jakim jest rzeczoznawca, który nie byłby w żaden sposób związany z którąkolwiek ze stron.
Polskie Stronnictwo Ludowe miało 8 lat na rozwiązanie problemów wsi. Decyzje poprzedniej ekipy rządzącej spotęgowały kłopoty związane ze szkodami łowieckimi. Omawiany projekt wyłącznie utrwala dotychczasowe problemy rolników. Jest jednak jeden pozytyw wynikający ze złożenia niniejszej ustawy - modyfikacja projektu PiS. Chcę jednak zadać pytanie: Kiedy będzie koniec? Rolnicy czekają na uczciwe odszkodowania.
Podsumowując, niniejszy projekt nie jest w żaden sposób innowacyjny, nie wprowadza nowych, przełomowych rozwiązań w zakresie odszkodowań dla rolników. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko w sprawie obywatelskiego projektu ustawy o zawodzie fizjoterapeuty.
Z ogromnym niepokojem obserwuję obecną dziwną sytuację związaną z wejściem w życie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty. Pragnę państwu posłom przypomnieć, że 26 października 2015 r. pan prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o zawodzie fizjoterapeuty. Podkreślenia wymaga fakt akceptacji zapisów ustawy przez całe środowisko fizjoterapeutów. Obecnie fizjoterapeuci, jak również pacjenci oczekują na to, aby ta ustawa weszła w życie. Proszę zauważyć, ministerstwo miało 6 miesięcy na to, aby wydać stosowne rozporządzenia.
Ogromne zaskoczenie wzbudził fakt, że w dniu 9 lutego br. złożony został przez grupę posłów PiS projekt ustawy, w którym zgłoszono propozycję przedłużenia czasu wejścia w życie ustawy o 24 miesiące. Wspomniany projekt odkładający prawdopodobnie na nigdy wejście w życie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty był powodem protestów fizjoterapeutów oraz, jak pamiętamy, bardzo licznej manifestacji pacjentów i fizjoterapeutów przed Sejmem.
Dzisiaj mamy pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zawodzie fizjoterapeuty złożonego 30 czerwca. Komplikacje z wejściem w życie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty wywołują rozgoryczenie wszystkich osób zaangażowanych w pracę nad podpisanym przez prezydenta Dudę projektem.
Należy podkreślić, iż omawiany dzisiaj projekt jest projektem obywatelskim, pod którym podpisało się ponad 132 tys. osób. Pragnę zwrócić uwagę Wysokiej Izby, iż podpisy pod tym projektem były zbierane ponad rok temu, wtedy, kiedy ustawa, która została opublikowana 30 listopada, była jeszcze procedowana w Sejmie. To nie był ten czas zbierania podpisów, o czym pani mówiła, że obywatele... Obawiam się, że procedowany obecnie projekt może stać się wymówką - co wydaje mi się bardzo prawdopodobne - aby teraz zająć się innym projektem i nie wdrażać w życie ustawy, która została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Chciałem przypomnieć, iż zanim prezydent podpisał tę ustawę, biuro prawne Kancelarii Prezydenta zbadało tę ustawę. Należy zadać pytanie, komu zależy na tym, aby ustawa oczekiwana od 28 lat jeszcze nie weszła w życie. Problem, z jakim dziś borykają się lekarze, fizjoterapeuci i pacjenci, to ogromne kolejki, które ta ustawa, która powinna wejść w życie, znacznie by skróciła.
Obecnie w placówkach NFZ pacjent, aby mógł skorzystać z publicznej służby zdrowia, musi najpierw udać się do lekarza specjalisty, czyli neurologa, ortopedy, a następnie czekać jeszcze na wizytę u kolejnego lekarza, lekarza rehabilitacji. Sytuacja miała się zmienić wraz z ustawą, która miała wejść w życie 31 maja 2016 r., zgodnie z którą fizjoterapeuta z tytułem magistra może samodzielnie kwalifikować do fizjoterapii oraz planować prowadzenie zabiegów. Tu podkreślę: fizjoterapeuta nie zastąpi lekarza specjalisty. Ta ustawa, która miała wejść w życie i która, mam nadzieję, wejdzie w życie z dniem 31 maja, również przestrzega tej zasady. Lekarze są bardzo potrzebni w całym procesie, fizjoterapeuci zajmują się rehabilitacją.
Ustawowe uregulowanie zawodu fizjoterapeuty, będącego pod względem liczebności trzecią po lekarzach i pielęgniarkach grupą zawodów medycznych, jest w obecnej chwili koniecznością i jest ono bardzo oczekiwane przez środowisko zarówno pacjentów, jak i fizjoterapeutów. Pacjenci mają prawo pójść do fachowca, a fizjoterapeuci są takimi fachowcami.
Jeżeli posłowie PiS-u widzą potrzebę zmian w projekcie, tak jak to mówiła pani poseł Joanna Kopcińska, i uważają, że należy to zmienić, nie ma najmniejszego problemu, Wysoka Izba się nad tym pochyli. Jak państwo wiedzą, można to zrobić bardzo szybko. Mieliśmy przykłady: w ciągu 1 dnia, 2 dni zmieniane były duże ustawy.
Nie ma problemu, naprawdę wszyscy pochylimy się nad tą ustawą, niech ona wejdzie w życie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Właściwie na moje pytanie przed chwilą odpowiedział kolega z klubu. Jeżeli tej ustawy nie wprowadzimy, to jeśli chodzi o te podmioty - mówił pan o 250, rzeczywiście tyle ich było rok temu, w tej chwili zostało ok. 50 - będzie tak, że zostaną dwa duże zagraniczne podmioty i nie będzie żadnej konkurencji. Zostaną tylko dwie korporacyjne firmy. Proszę się skontaktować z tymi małymi i średnimi firmami, którym ta ustawa wychodzi naprzeciw. Proszę się skontaktować z rolnikami, z plantatorami suszu tytoniowego, którzy byli współautorami tej ustawy. To nie ja ją pisałem, tzn. pisałem ją z rolnikami, z przedstawicielami małych i średnich firm. Oni przyszli i prosili o tę ustawę.
Rolnictwo ma swoją specyfikę i tę specyfikę w Sejmie reprezentuje Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Uważam, że posłowie z Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinni pochylić się nad tą ustawą i przedstawić stronę rolnika, nie tylko dużych korporacji, ale również rolnika. Uprzejmie proszę o poparcie tej ustawy.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo!
Z tego miejsca chcę podziękować senatorom za zgłoszenie poprawki, która umożliwi kupowanie gruntów poniżej 30 a wszystkim obywatelom Polski. Taką poprawkę w Sejmie zgłosił klub Kukiz’15. Zgłoszona przez klub Kukiz’15 poprawka była odpowiedzią na prośbę zarówno mieszkańców miast, jak i mieszkańców wsi.
Chciałbym skierować pytanie do pani premier: Czy pani premier zobowiąże w krótkim czasie swoich ministrów do przygotowania zmian w ustawie o gospodarce nieruchomościami umożliwiających podział gruntów na działki o powierzchni poniżej 30 a, tak aby można było dzielić grunty na cele budowlane? Dziękuję.
