Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Mam taką prośbę, żeby nie stwarzać ludziom iluzji, dlatego że poruszamy się w obszarze bardzo ważnych spraw. Z czego ludzie będą żyli po zakończeniu okresu aktywności zawodowej? Przede wszystkim chcę przypomnieć, co było już wielokrotnie mówione, że w systemie, w którym emeryturę uzależnia się od tzw. kapitału emerytalnego - chcę to przypomnieć - nie ma żadnych pieniędzy, jeśli chodzi o to, co zabrano nam z OFE. Chociaż krytykowaliśmy wielokrotnie ministra Rostowskiego, naprawdę nie zabrano ludziom żadnych pieniędzy, bo panie Ryszardzie, w OFE nie ma żadnych pieniędzy.
Mamy papiery wartościowe, których wartość jest pewną iluzją, dlatego że zależy od stanu rynku kapitałowego. W OFE nie ma żadnych pieniędzy. Nie zabrano ludziom pieniędzy. Przesunięto pewne środki, dano jakąś obietnicę - co do jej realności nie będziemy się wypowiadać - ale tam nie ma żadnych pieniędzy, ponieważ to, co zostało wzięte od ludzi, zostało natychmiast zamienione na papiery wartościowe, których wartość zależy od stanu rynku kapitałowego. Ta wartość może spaść nawet dwukrotnie, trzykrotnie, czterokrotnie...
...a czasami praktycznie do zera, więc proszę nie stwarzać ludziom iluzji, że w tych emeryturach, tych pieniądzach, które zostały skierowane na rynek kapitałowy, są jakiekolwiek pieniądze.
Dziękuję bardzo.
Już się przestraszyłem, że nie ma pana przewodniczącego. Panie przewodniczący...
Widzę pana. To nie jest tak, że OFE inwestują w obligacje. Gdyby inwestowały w obligacje, to - można by powiedzieć - byłoby dobrze. Ale był, jak pan wie, problem, dlatego wycofano OFE, zabrano te pieniądze...
...rząd musiał się zadłużać, żeby mógł wykupić te obligacje OFE i powstał pewien paradoks. Zwiększał się dług. Nie będę tego rozwijał, bo o tym powiedzą panowie z Platformy, wyjaśnią to panu.
Ale OFE inwestują na rynku akcji. To jest problem. Pan powinien wiedzieć, bo napisał pan nawet niezłą książkę, chociaż są w niej wady... Przy okazji mogę panu wyjaśnić, z czym w pana książce się nie zgadzam, bo czytałem pana książkę. W sumie, generalnie biorąc, jest nawet niezła.
Ale proszę pana, na rynku kapitałowym wartość akcji może spaść nawet kilkakrotnie. I większość tych środków OFE inwestują właśnie na rynku akcji, a nie obligacji. Gdyby były obligacje, byłoby bardzo dobrze. Dziękuję bardzo.
Witam.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze i Pani Minister! Szanowna Izbo! Rząd przedstawił nowelizację ustawy budżetowej na 2015 r., czyli na bieżący rok. Dlaczego? Bo przejście do budżetu na 2016 r. wymaga rzetelnego punktu wyjścia. Nie może nim być nierealizowana ustawa budżetowa na ten rok. Niezbędna jest wersja uwzględniająca prawdopodobnie najbardziej realne wykonanie tego budżetu w tym roku. W związku z tym Wysoka Izba musi podjąć procedowanie tej nowej wersji.
Budżet, chciałbym przypomnieć państwu, to najważniejsze narzędzie państwa w realizacji jego zadań i obowiązków wobec społeczeństwa. Te zadania i obowiązki wykonują ci członkowie naszej społeczności, społeczeństwa, którzy są zatrudnieni w instytucjach publicznych finansowanych bezpośrednio z budżetu państwa lub z budżetów samorządowych, oraz ci, którzy są zatrudnieni w sektorze prywatnym, ale są finansowani ze środków publicznych. Ludziom tym trzeba zapłacić uczciwe pieniądze, dać im narzędzia pracy, a to wszystko wymaga finansowania. Wyznaczanie tych zadań publicznych i przyporządkowanie im środków to jest właśnie budżet państwa.
Dobre przygotowanie budżetu jest najważniejszym zadaniem każdego rządu. To zadanie w ostatnich latach nie było dobrze realizowane. Nie dlatego że, jak mówią powierzchownie wykształceni ekonomiści, budżety były deficytowe, gdyż deficyt na rozsądnym poziomie, który może być sfinansowany nadwyżkowymi oszczędnościami krajowymi - nadwyżkowymi oszczędnościami krajowymi, jest takie pojęcie ekonomiczne - tzn. tymi oszczędnościami, które się nie przekształciły w inwestycje powodujące wzrost majątku czy wzrost wydajności pracy, a więc taki deficyt, taki budżet nie jest szkodliwy, może być pożyteczny, bo ożywia gospodarkę. I dlatego w Unii Europejskiej, i też w naszym prawie, jest zapisane takie ograniczenie - 3% - bo uważa się, że do tego poziomu deficyt nie jest szkodliwy, może być pożyteczny. W ostatnich latach mieliśmy jednak do czynienia z budżetami złymi, bo doprowadziły do atrofii państwa, jego złego funkcjonowania właśnie z powodu braku dobrego finansowania. Jak powiedział jeden z ministrów tego rządu, który te kiepskie budżety realizował, było to państwo, nie chcę się wyrażać, ChDiKK. Tak, mówiąc w skrócie, powiedział jeden z ministrów byłego rządu.
O tej atrofii państwa świadczą liczby. Dochody ogółem w tym roku będą mniejsze od zaplanowanych w budżecie o 10,5 mld zł, tj. o 3,5%. I to właśnie zostało w tej nowelizacji budżetu uwzględnione, o czym mówił pan minister. Przypominam, że Komisja Europejska niedawno cofnęła w stosunku do Polski procedurę nadmiernego deficytu i konieczność przestrzegania tzw. reguły wydatkowej. Przypomnę, że reguła wydatkowa nakazuje dyscyplinowanie wydatków, gdy deficyt przekracza właśnie normę 3%. Powstaje pytanie, czy ten spadek dochodów jest konsekwencją nieosiągania dochodów na właściwym poziomie, czy ich naciągania w momencie planowania budżetu w roku 2014. Otóż przypominam, że w minionych latach planowano jeszcze wyższe dochody, a realizowano na poziomie zbliżonym do tegorocznych. Mówił o tym minister, ja to jeszcze przypomnę w trochę innym ujęciu. W 2009 r. planowano 303 mld zł, wykonano 274,2, w 2012 r. planowano 294 w zaokrągleniu, wykonano 288, w 2013 r. planowano 299, realizacja - 279, w 2014 r. asekurancko zaplanowano 277,8, zrealizowano tym razem więcej, 283,5 mld zł. To są takie sztuczki finansowe, sztuczki projektowania budżetu, które wprowadzają w błąd różne instytucje - tak samo Polaków.
Przyjmując, że szacowany PKB wyniesie w tym roku 1770 mld zł, można powiedzieć, że od 2009 r. nominalnie PKB wzrósł o 30%, a od 2012 r. o 11%. Zatem przy wyraźnym wzroście produktu krajowego brutto mamy regres dochodów budżetowych. W 2009 r. stanowiły 20,4% PKB, w 2014 r. - 16,7%, w tym roku będzie to około 16% PKB. Przy takiej polityce państwo nie może dobrze funkcjonować, nie ma szans na realizację obowiązków, jakie ma wobec obywateli, bo oczywiście państwo nie realizuje swoich zadań dla siebie, tylko dla społeczeństwa, dla obywateli. Po prostu dostarcza nam wszystkim dóbr publicznych, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania społeczności naszej, naszego społeczeństwa.
Największy regres wystąpił w dochodach z podatku VAT. Dużo o tym mówił, to bardzo ważne rzeczy, pan minister. Od 2012 r. wpływy z podatku VAT są na tym samym poziomie, chociaż nastąpił, proszę państwa, wzrost PKB o 11%. Mimo tego wzrostu VAT jest mniej więcej na tym samym poziomie. Straty w podatku od towarów i usług ocenia się nawet na 50-60 mld zł. Wynikają one z wyłudzeń, mówił o tym bardzo wiele pan minister, nie będę tego powtarzał. Lepiej jest z podatkiem akcyzowym, ale też jest znamienne, że choć w ostatnich latach dochody z niego były bliższe planowanym, to jednak od 2009 r., kiedy to PKB wzrósł o 32%, wpływy z akcyzy zwiększyły się tylko o 16,7%, czyli wpływy z akcyzy rosły dwa razy wolniej niż produkt krajowy brutto. Podobnie podatek CIT - w tym samym okresie wpływy wzrosły o 6% przy wzroście PKB o 32%.
Gdy przyglądamy się tym liczbom, to jest znamienne, że w tym roku znacząco wzrosły dochody w pozycji: Opłaty, grzywny, odsetki i inne dochody niepodatkowe, bo o 9,3%. Te dochody akurat wzrosły, a więc można by powiedzieć, że dochody wzrosły tam, gdzie państwo jest opresyjne, nęka zwykłego, prostego obywatela. Jest charakterystyczne, że w tej pozycji dochodowej na przestrzeni lat rządów byłej koalicji mieliśmy systematyczny wzrost. Od 2008 r. wzrost wyniósł prawie 58%, podczas gdy PKB wzrosło o 39%. A więc takie grzywny itd., tutaj jakby byliśmy bardzo sprawni, natomiast tam, gdzie trzeba ściągać podatki od wielkich, byliśmy niestety bardzo niemrawi, mówiąc delikatnie.
Państwo rządzone przez PO i PSL, przez koalicję w poprzedniej kadencji Sejmu, to państwo surowe i mocne wobec słabych, a spolegliwe, słabiutkie i uległe wobec silnych. To sobie trzeba, proszę państwa, zapamiętać.
Bardzo dobrze, bardzo dobrze.
I krótka refleksja, proszę państwa, o samej regule wydatkowej. Otóż traktowanie reguły wydatkowej jako narzędzia do normowania deficytu budżetowego tylko przez oddziaływanie na wydatki budżetowe, czyli hamowanie lub nawet cięcie tych wydatków, jest zasadniczo błędne. Pokazywałem państwu posłom, pani poseł i panu posłowi, byłym wiceministrom, że mamy problemy z naborem na stanowiska wiceministrów, bo za takie pieniądze specjaliści, fachowcy nie chcą pracować, i wy też mieliście takie problemy.
I to jest konsekwencja reguły wydatkowej.
Czyli są takie obszary, gdzie nie można ciąć, nie można stopować, bo powstają tzw. zaległości strukturalne, które później z czasem jest bardzo trudno nawet nadrobić. Ale to nie mówmy o tych wielkich...
Pani poseł, proszę nie przeszkadzać.
Bardzo proszę, pani poseł, nie przeszkadzać.
Może skończę i chętnie porozmawiam później na boku, w kuluarach.
Szanowni Państwo! Tu nie chodzi o tych wiceministrów, tu chodzi także np. o pielęgniarki, dla których brakuje pieniędzy, bo tam żeśmy blokowali wzrost wydatków budżetowych. Wydatki w budżecie stanowią, jak przypominam, nieprzekraczalny limit, a dysponentów obowiązują zasady gospodarki finansowej określone w art. 162 ustawy o finansach publicznych, w tym m.in. zasada racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem warunku uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów. Otóż jest niestety tak, każdy kto zajmuje się finansowaniem różnych przedsięwzięć wie doskonale, że finansowanie zbyt oszczędne jest sprzeczne z postulatem uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów. To jest też jeden z ważniejszych problemów naprawiania polskiego państwa, tak aby dobrze służyło swoim obywatelom i rozwojowi gospodarczemu. I nowelizacja budżetu na ten rok jest punktem wyjścia, żebyśmy opracowali, panie ministrze i pani minister, dobry budżet na rok następny.
W imieniu klubu wnoszę o skierowanie projektu nowelizacji ustawy budżetowej do prac w Komisji Finansów. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dwa słowa o tym, o czym będziemy teraz mówić.
Otóż nie będziemy mówić, panie
przewodniczący Neumann o przyszłym budżecie, ale o budżecie na ten...
...rok. Jest to nowelizacja budżetu na ten rok dokonana...
...po to, żeby wychodzić z prawidłowego punktu wyjścia, z realnego punktu wyjścia, tego, co żeście po sobie państwo zostawili. Otóż przypominam, że zostawiliście państwo...
A co można w tym roku zmienić?
Trzeba po prostu urealnić liczby.
Trzeba Polakom pokazać, co zostało zrobione.
Otóż to zostało zrobione, że zostały zmarnowane...
...duże pieniądze, nie zrealizowano dochodów, o 10 mld niższe będą dochody, o 13 mld niższe wpływy z podatku VAT.
Nie straszcie Polaków, że...
...zawyżony został przez to deficyt, ponieważ deficyt według szacowanego poziomu produktu krajowego brutto, jaki będzie w wyniku wzrostu o ok. 3,5%, wyniesie
1770 mld zł - deficyt wyniesie 2,82%. Tak że po tym urealnieniu nie ma jakiegoś strasznego zawalenia finansów publicznych, o czym wy rzekomo mówicie i straszycie Polaków. To jest po prostu nieprawda. Przypominam więc, że urealnione zostały dochody i urealnione zostały wydatki, ponieważ niektóre z nich nie zostaną zrealizowane z różnych powodów, np. wydatki w obszarze Ministerstwa Obrony Narodowej i w innych dziedzinach, o których będziemy jeszcze mówić później.
W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości wnoszę o przyjęcie tej nowelizacji. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Ja w ramach niewykorzystanego czasu chciałem zwrócić uwagę panu z Ruchu Kukiza na to, że budżet ma dwie strony: stronę wydatkową i stronę dochodową. Otóż nowelizacja budżetu wynika z tego, że...
...dwie strony tego budżetu nie zostały wykonane. W efekcie, w wyniku tego deficyt wzrośnie tylko o 3,4 mld zł, to nie jest dużo. O to nie można mieć do nas pretensji...
...bo my po prostu korygujemy, urealniamy to, co zostało zrobione. Tak że apeluję, żebyście jednak głosowali za tą nowelizacją, bo to jest w naszym wspólnym interesie.
I chciałem też powiedzieć, że dla dobra budżetu, dobrej realizacji budżetu chodzi o to, żeby dobrze były wykonywane także dochody państwa i wydatki tego państwa, bo wydatki to są zarobki ludzi, to jest realizacja określonych celów publicznych. Dla wszystkich, tak samo dla tych dzieci, które będą tworzyły naszą przyszłość. Tak że nie obawiajcie się tego, że nasz budżet... nie straszcie ludzi tym, że jest jakieś załamanie finansów publicznych. Nic takiego Polsce nie grozi. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tutaj zostały zaproponowane rozwiązania w ustawie zmieniającej ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej dotyczące części 29: Obrona narodowa oraz działu: Obrona narodowa w części: Gospodarka, części 26: Łączność i części obejmujących budżety wojewodów. Problem polega na tym, że w dziale gospodarki narodowej na wyposażenie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w samoloty wielozadaniowe przeznacza się z budżetu państwa kwotę o 209 492 tys. mniejszą, niż zaplanowano w ustawie budżetowej na 2015 r. I to jest taka korekta budżetu w tej ustawie. W związku z powyższym konieczne jest też wyłączenie stosowania w roku 2015 art. 7 ust. 1 ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych, albowiem tutaj nie będzie wykonane to zobowiązanie 1,95% produktu krajowego brutto z roku poprzedniego.
Dodatkowo proponuje się takie zmiany w związku z przewidywaną w nowelizacji ustawy budżetowej na rok 2015 możliwością utworzenia przez ministra finansów rezerwy celowej. Mianowicie po to, by z wydatków zablokowanych przez dysponentów części budżetu państwa na podstawie art. 187 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy o finansach publicznych z przeznaczeniem na dotację celową na realizację zadań Agencji Rezerw Materiałowych związanych z rezerwami strategicznymi, o których mowa w ustawie o rezerwach strategicznych... W tej nowelizacji wydatki zostały obniżone o 6,6 mld zł. Niemniej jednak w grudniu mogą powstać dalsze naturalne oszczędności w wydatkach, a zatem przewidziano możliwość ich przeznaczenia na zadania w zakresie rezerw strategicznych w związku z sytuacją rynkową sprzyjającą odbudowie tych rezerw.
Te zmiany są w związku z tym niezbędne i ta ustawa właśnie wychodzi im naprzeciw. Niemniej jednak okazało się, że niezbędna jest poprawka, która ma na celu usunięcie pewnej istotnej niespójności systemowej, jaka powstanie z dniem 1 stycznia 2016 r., to znaczy z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 12 czerwca 2015 r. o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem kapitałowym oraz niektórych innych ustaw. Ta zmiana wynikająca właśnie z tych niespójności została zaproponowana w poprawce, którą wnoszę w imieniu naszego klubu i składam na ręce pana marszałka. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Po tak znakomitym wystąpieniu ministra finansów...
...wypada mi trochę jako profesorowi ekonomii powiedzieć parę słów, które jednocześnie będą adresowane do moich następców.
Otóż, szanowni państwo, budżet to najważniejsza ustawa decydująca o jakości...
...finansów publicznych i w konsekwencji o jakości państwa, państwo jest postrzegane bowiem przez obywateli przez pryzmat jakości finansów publicznych. Chciałem jednak zwrócić uwagę szanownej Izbie, szanownym państwu, że jest mitem szeroko kolportowany przez laików pogląd, że jakość finansów publicznych jest określona przez stan zerowego czy niskiego deficytu. To jest po prostu nieprawda, to jest błąd wynikający z nieznajomości ekonomii. Jakość finansów to bowiem zdolność do dostarczenia środków pieniężnych do finansowanych instytucji tak, aby mogły one sprawnie realizować swoje cele. A więc zdrowe finanse są wtedy, kiedy dostarczamy dostateczną ilość środków finansowych, by te instytucje wypełniały swoje zadania i cele w stosunku do społeczeństwa.
Warto zatem przypomnieć, że budżet to zestawienie dochodów i wydatków państwa służących finansowaniu jego zadań polegających na dostarczaniu społeczeństwu różnych dóbr nazywanych dobrami publicznymi i dobrami społecznymi. Państwo zbiera daniny i oddaje swymi wydatkami na finansowanie właśnie tych dóbr publicznych. Ich znaczenie dla rozwoju i stabilności społeczeństwa rozumieli już starożytni Rzymianie, którzy ukuli określenie ˝pro publico bono˝ - dla dobra wspólnego, dla dobra powszechnego. Byli pierwszymi twórcami idei republikańskiej, czyli służby państwa dla dobra wspólnego. Zrozumienie tego jest ważne, by nie poddawać się lansowanej czasami błędnej tezie, że państwo tworzy budżet dla siebie, by zaspokajać swoje potrzeby. W państwie demokratycznym państwo tworzy budżet, by finansować instytucje dostarczające właśnie tych dóbr publicznych społeczeństwu.
Budżet to zestawienie dochodów i wydatków, które nie może być interpretowane tak jak budżet przedsiębiorstwa czy gospodarstwa domowego. Państwo to ważny element złożonej struktury gospodarczej, który harmonizuje gospodarkę. Państwo to nie przedsiębiorstwo ani nie jest podobne do gospodarstwa domowego, choć z obu z nich możemy wyprowadzić sporo analogii. Jednakże podstawowa różnica polega na tym, że celem państwa nie może być, z powodu po prostu ekonomicznego bezsensu, osiąganie nadwyżki, co jest celem przedsiębiorstwa, ani akumulowanie oszczędności, co jest celem gospodarstwa domowego zabezpieczającego swoją przyszłość. Dlatego zdrowe ekonomicznie państwo tworzy budżet z pewnym deficytem, i tutaj minister słusznie powiedział, że jest pewien racjonalny poziom, który określiła Unia Europejska. Niedobrze jest przekraczać ten poziom, ale też niedobrze jest za bardzo zaniżać ten poziom deficytu, deficyt sprzyja bowiem wzrostowi gospodarczemu i zyskom przedsiębiorstw. Są na to proste dowody matematyczne, wystarczy sięgnąć do podręczników makroekonomii. Ale o tę nadwyżkę oszczędności, które powinien zagospodarować budżet państwa właśnie poprzez deficyt, tę nadwyżkę oszczędności w stosunku do zdolności gospodarki do zaabsorbowania tych oszczędności dla finansowania inwestycji realnych, o tę nadwyżkę, proszę państwa, toczy się zawzięta walka między państwem a sektorem finansowym, który chciałby z kolei realizować swoje zyski z obracania tym kapitałem i pompowania baniek spekulacyjnych. Jest to walka bezpardonowa i jej pokłosiem jest m.in. kultywowanie takich postulatów jak postulat zrównoważonego budżetu państwa.
Tymczasem dla finansowania swych celów racjonalne państwo wykorzystuje, po pierwsze, obowiązkowe niezwracalne wpłaty obywateli, nazywane podatkami, składkami, opłatami czy daninami publicznymi, i, po drugie, w pewnej racjonalnej proporcji, pożyczki, przez emisję papierów wartościowych nazywanych obligacjami. I ten sposób finansowania pozwala zmniejszyć dolegliwość opłat obowiązkowych. Obligacje skarbowe to po angielsku bonds, czyli James Bond to James Obligacja. Nie każdy sobie zdaje z tego sprawę, ale już to chyba kiedyś mówiłem.
Trzeba przypomnieć, że w 2009 r. Rada Ecofin nałożyła na Polskę procedurę nadmiernego deficytu, bo żeśmy przekroczyli to, co się uznaje za racjonalne. W efekcie polityka gospodarcza w ciągu ostatnich lat była zorientowana przede wszystkim na zmniejszanie nierównowagi fiskalnej, ale jednocześnie nie zadbano o stronę dochodową budżetu. W wyniku zrealizowanej konsolidacji fiskalnej Rada Ecofin w dniu 19 czerwca 2015 r. zdjęła z Polski procedurę nadmiernego deficytu, i to dobrze. Ale każdy budżet roku wyborów jest kompromisem między celami ekipy dzierżącej państwo i realizującej swą wizję dobra publicznego a zaszłościami, czyli tym, co pozostawiła poprzednia ekipa rządząca. Z konieczności zatem ten budżet jest bardzo konserwatywny.
Przypominam, że podstawowym problemem jest erozja strony dochodowej, o czym mówiliśmy przy okazji nowelizacji budżetu na ten rok, erozja strony dochodowej. Mianowicie system podatkowy został popsuty przez dopuszczenie szkodliwego lobbingu. Jak mówiono nawet, lobbyści firm zajmujących się tzw. optymalizowaniem podatku wręcz pisali różne nowelizacje ustaw podatkowych, w szumnie i z gigantyczną hipokryzją głoszonym celu - w interesie podatnika. Ale pamiętajmy, że to, co jest w interesie podatnika, nie musi być w interesie budżetu państwa. Tymczasem, proszę państwa, najistotniejsze jest to, że, generalnie biorąc, pamiętać trzeba o tym, że to, co nie musi być w interesie państwa, może być w interesie gospodarki jako całości, gdzie jest zupełnie inny kontekst celów, które osiągamy.
W związku z tym, proszę państwa, najważniejsze jest to, że ten system podatkowy wymaga naprawy. Jak wiadomo, ocenia się, że straty w podatkach wynoszą kilkadziesiąt miliardów złotych, nawet 60 mld zł. Tymczasem w nowelizacji budżetu na 2015 r. oszacowano, przypominam, niewykonanie dochodów podatkowych na ponad 12 mld zł, a w szczególności podatku od towarów i usług, czyli VAT, na 13,3 mld zł. Natomiast w tym budżecie, który pan minister był uprzejmy nam przedstawić, oszacowano wpływy podatkowe na poziomie 276,1 mld zł, czyli o 18,5 mld większe niż przewidywane wykonanie w 2015 r., ale w tym są ujęte wpływy z podatku bankowego - 5,5 mld, i podatku od sklepów wielkopowierzchniowych - 2 mld zł. Przy tym dochody ogółem, dzięki zwiększeniu dochodów niepodatkowych, wzrosną w porównaniu z przewidywanym wykonaniem w tym roku o 27,1 mld zł. Ważne są te dochody niepodatkowe, jak widać. Co ciekawe, wpływy z podatku VAT szacuje się na poziomie 128,7 mld zł, czyli tylko o 7,4 mld większym niż urealnione wykonanie w tym roku. To jest właśnie świadectwo tego konserwatyzmu i pewnej ostrożności, bo po prostu nie można inaczej na tym etapie prac nad budżetem. Przewidziano w budżecie niski wzrost wpływów z podatku akcyzowego, będzie to o 1,1 mld zł więcej niż wynosi przewidywane wykonanie w tym roku, niewielki wzrost wpływów z podatku CIT - o 0,4 mld, i też niewielki, ale nieco większy, z podatku PIT - o 1,9 mld zł. Procentowo wpływy z VAT wzrosną o 6,1%, z podatku akcyzowego - o 1,8%, z CIT- o 1,7% a z PIT - o 4,1%, czyli rząd zakłada naprawę systemu podatkowego, ale najostrożniej szacuje wzrost wpływów z CIT i akcyz, bo naprawienie strony dochodowej to jest ciężkie zadanie. Łatwo jest coś zepsuć, ale naprawić bardzo trudno. To wymaga solidnych działań odpowiednich organów, przede wszystkim Ministerstwa Finansów, ale, jak wiemy, nie tylko Ministerstwa Finansów.
Trzeba podkreślić, że naprawienie strony dochodowej ma podstawowe znaczenie dla realizacji budżetu, dla polepszenia jakości państwa i dla postrzegania państwa przez obywateli. Jak mamy dochody, to możemy realizować wydatki. Poziom wydatków zaplanowano tak, aby przy tym bardzo ostrożnym szacunku wpływów nie przekroczyć akceptowalnego poziomu deficytu wynikającego z wymagań Unii Europejskiej. W związku z tym deficyt na poziomie 54,71 mld zł będzie stanowił 2,9% PKB szacowanego na poziomie 1888,3 mld. Jak powiedział pan minister, w związku z tym deficyt sektora finansów publicznych jako całości będzie wynosił, jak się tutaj szacuje, 2,8% PKB. PKB jest, jak widać, ostrożnie szacowane. Nominalnie wzrośnie ono - proszę państwa, nominalnie, samo PKB - o 5,11% a realnie przy założeniu inflacji na poziomie 1,7% - o 3,35%.
Co do wydatków, to tak krawiec kraje, jak mu materii staje, mówi stare powiedzenie, a tej materii dostarczyła, niestety, odchodząca ekipa. To, co przygotował poprzedni rząd, jest wobec tego potężnym ograniczeniem. W związku z tym parę słów, proszę państwa, o wydatkach. Co jest szczególnie ważne, to to właśnie, o czym mówił zresztą pan minister, ja podkreślę tutaj w wystąpieniu w imieniu naszego klubu, że założono pewne cele bardzo ważne społecznie i ważne także gospodarczo. Po pierwsze, społecznie ważny program ˝Rodzina 500+˝, wprowadzenie bezpłatnych leków dla osób, które ukończyły 75. rok życia - to im się po prostu należy.
Co jest bardzo ważne? Zwiększenie o ponad 2 mld zł wynagrodzeń dla grup pracowniczych, które co do zasady od 2010 r. były objęte tzw. zamrożeniem wynagrodzeń. To też była rzecz karygodna. Przez 5 lat nie podwyższano wynagrodzeń w imię idei walki z deficytem i to powoduje te, proszę państwa, zaległości strukturalne, które teraz będziemy musieli przez parę lat nadrabiać, bo nie da się tego zrobić szybko...
...chyba że będzie sukcesem program odbudowy systemu podatkowego.
Następnie środki na jednorazowe dodatki dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających zasiłki, dofinansowanie zadań restrukturyzacyjnych w strukturze górnictwa, podniesienie wydatków na obronę narodową - to nie będzie na razie 2% PKB, to raczej w przyszłości - środki na zwiększenie wydatków na świadczenia rodzinne i inne, których już nie będę wymieniał.
Szanowni Państwo! Jeszcze dwa słowa o jednej ważnej rzeczy, bo jak państwo wiecie, jestem ze sfery nauki i nie mogę tego, tej sprawy pominąć. Otóż, jak powiedziałem, tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Zostało niewiele z tego, co poprzedni rząd... Mamy niestety od lat zastój w sferze nauki. I tutaj niestety mamy pewne zaległości, które będą stopniowo przez rząd nadrabiane, bo to obiecaliśmy środowiskom naukowym.
W związku z tym przypominam, że w relacji do produktu krajowego brutto wydatki na naukę wzrosną z 0,29% do 0,3%, na szkolnictwo wyższe z 0,8% do 0,82%, więc bardzo niewiele. Jest tutaj bardzo wiele do zrobienia.
Dam przykład agencji kosmicznej. To jest taki, proszę państwa, bardzo niedoceniany element. Dążymy do tego, żeby gospodarka była innowacyjna. Elementem innowacyjności gospodarki jest pewna ambicja, ambicja po to, żeby np. w badaniach kosmicznych coś osiągnąć, dorównywać choć trochę innym krajom, żeby nie być takim zapyziałym, prowincjonalnym krajem, nie chcę używać złych słów, ale niektórzy mówią: dziadowskim krajem. Tak być nie może. Otóż przypominam, że na agencję kosmiczną - takie polskie NASA - 9,5 mln zł. Francja wydaje 2,5 mld zł, zatrudnia 2500 osób, Indie, kraj trzeciego świata kiedyś, jeszcze niedawno, ma budżet 820 mln, Belgia - 230 mln dolarów, Wielka Brytania - 414 mln. W Unii Europejskiej 6,2% publicznych nakładów na cywilne badania i rozwój idzie na badania kosmiczne. 6,2%. W OECD - 8,5%. A w Polsce? W Polsce, szanowni państwo, 0,17%. To jest świadectwo tego, jak my jakby zgadzaliśmy się na taki prowincjonalizm. No i ten rząd będzie dążył do poprawy tej sytuacji, ale jeżeli będzie szansa, czyli po prostu odejdziemy od tego konserwatyzmu, bo nam umożliwi to dobra naprawa systemu dochodów budżetowych, przede wszystkim podatków. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Jak słyszę tutaj o tych, co się znają na gospodarce, to po prostu ręce opadają, i nie mógłbym teraz przewracać tych kartek.
Przepraszam bardzo.
Już, moment. Trzeba ich wyłączyć, żeby nie przeszkadzali.
Tak, na pewno, szanowni państwo, dzwonią...
...ci, którzy są przerażeni tym, co słyszą od państwa. Tych, co się znają na gospodarce, to ja chciałbym zapytać, czy państwo wiecie, że miejsce Polski według takiej statystyki, udział kosztów związanych z zatrudnieniem w produkcie krajowym brutto, czyli ta liczba, która mówi, ile społeczeństwo, ile obywatele dostają z tego, co wytworzono, ile wynosi w Polsce udział kosztów związanych z zatrudnieniem w produkcie krajowym brutto. Otóż na takiej długiej liście krajów Polska jest na szóstym miejscu od końca, za nami są Cypr, Rumunia, Indie i Meksyk. Ten wskaźnik wynosi 37,4, podczas gdy jeszcze w 2010 r. wynosił 37,9, więc spadł. Ci, co się znają na gospodarce, doprowadzili do takiego stanu. Oczywiście na pierwszym miejscu jest Szwajcaria, są Stany Zjednoczone, Francja i mają wskaźnik około... Szwajcaria ma prawie 60%, jeśli chodzi o ten wskaźnik, większość krajów ma ok. 50%, Polska ma 37,9. Czyli tak mało zostawiacie ludziom i właśnie po to jest ten element socjalny i wsparcia rodzin 500+, żeby poprawić trochę sytuację rodzin, które dostają bardzo mało pieniędzy. Gospodarka trochę rosła, trochę rosła, ale tego, co zostawiano ludziom, było coraz mniej, co mogło też sprzyjać rozwojowi poprzez popytowy bodziec rozwoju gospodarczego.
Druga taka ciekawa liczba: produkt krajowy brutto według parytetu siły nabywczej na głowę, na mieszkańca - jesteśmy na dalekim miejscu.
Za 2014 r. jesteśmy na dalekim miejscu, za Rosją, panie ministrze, za Rosją.
Za Rosją - z 24 872, a Rosja ma 25 tys. na głowę, na mieszkańca.
Jesteśmy co prawda za Grecją, oczywiście za Grecją też, za nami jest Chorwacja, Rumunia, Turcja, Białoruś itd. Ale trzeba powiedzieć, że jeszcze w 2005 r. Rosja była za Polską, a teraz my jesteśmy za Rosją. To są właśnie efekty pracy tych, co się znają na gospodarce.
Relacja eksportu towarów i usług do PKB. Panie ministrze, zna się pan na gospodarce, proszę mi powiedzieć, chodzi o Polskę i - powiedzmy sobie - o taki kraj jak Niemcy, który z tych krajów ma wyższy wskaźnik udziału eksportu PKB, Niemcy czy Polska. Nie będę pana dręczył, Polska ma wyższy wskaźnik eksportu w stosunku do PKB niż Niemcy, żeby to było jasne. I wynosi on 47,4, a Niemcy mają 45,7.
Tak więc my z wysokim stosunkowo wskaźnikiem udziału eksportu w PKB mamy niestety mizerny wzrost i bardzo niski poziom życia.
Już nie mówię o tym, o czym nawet jest w dzisiejszej prasie...
...że Polscy emeryci są najbiedniejsi w Europie, najbiedniejsi w Europie. Patrzę jeszcze, przepraszam, ale nie mogę tutaj wypatrzyć Chin. Jeśli chodzi o Chiny, jaki jest wskaźnik udziału eksportu w Chinach? Wszyscy myślą, że bardzo duży, nie, mniejszy niż w Polsce - 26,2, a Polska ma 47,4. Który kraj się szybciej rozwija? Powinniśmy się szybko rozwijać dzięki eksportowemu bodźcowi.
Nie, nie rozwijamy się, bo owoce tych dochodów z eksportu są transferowane z Polski. Do tego doprowadzili ci, którzy się znają na gospodarce.
Ci, którzy się znają na gospodarce. Słyszeliśmy o tym długu, deficycie, tu zdania są, proszę państwa, podzielone, ale w każdym razie Polska tu też jest, proszę państwa, na stosunkowo dalekim, dalszym miejscu w gruncie rzeczy: 50,4, jeśli chodzi o udział długu w produkcie krajowym brutto. Wcześniej udział długu wynosił 46,7, w 2005 r., ten udział długu w PKB wzrósł, wszyscy o tym wiemy, więc nie będę tego tematu bardzo rozwijał. No ale też trzeba wiedzieć, proszę państwa, że Hiszpania ma 99,3, Francja ma 88,2, Wielka Brytania 85,1 itd. Tak więc twierdzenie, że ten rating Polski to jest coś, co odzwierciedla cokolwiek, jest po prostu niepoważne, bo ten rating jest, jak wiadomo, wszyscy to wiedzą, sprowokowany w celach politycznych i tajemnicą poliszynela jest, kto tam jeździł do tego Standard &amp; Poor’s i to, proszę państwa, nakręcał, nakręcał ten biznes.
To mówią ci, co się znają na gospodarce.
Proszę państwa, ci, co się nie znają na gospodarce - szkoda, że wyszedł pan Petru - mówią, że nie deficyt, tylko nadwyżka, a to znaczy, że państwo ma więcej wziąć od obywateli, niż im oddać, bo przypominam, że deficyt oznacza...
...że państwo poprzez swój budżet, poprzez wydatki oddaje społeczeństwu, a poprzez dochody zabiera społeczeństwu po to, żeby oczywiście finansować potrzeby nie swoje, państwa, tylko potrzeby społeczeństwa w sferze budżetowej, w sferze budżetowej, żeby to było jasne.
Otóż nadwyżka, szanowna pani, porozmawiamy o tym na seminarium, możemy sobie je zrobić i ja panią czegoś nauczę.
Bardzo proszę nie prowadzić dyskusji w czasie wystąpień posłów. Bardzo panią proszę.
Pani nie zna ekonomii po prostu, podobnie zresztą jak pan Petru nie zna za bardzo ekonomii.
Nadwyżka, szanowni państwo, by oznaczała, że państwo więcej zabiera, niż oddaje społeczeństwu. Nonsens kompletny.
Więcej zabiera w formie podatków, niż oddaje w formie swoich wydatków. Chcecie państwo takiego nonsensu ekonomicznego?
Państwo posłowie magistrowie w ławeczce, bardzo proszę nie przeszkadzać.
Chcecie państwo nonsensu ekonomicznego? Ale jeżeli chcecie zrównoważenia budżetu, to ja chciałem zapytać. Stosunek deficytu do PKB wynosi 2,9%, jest zgodnie z normami traktatu z Maastricht poniżej 3%, więc proszę nie opowiadać, że Prawo i Sprawiedliwość w tym budżecie jakoś specjalnie nas zadłuża. Ale jeżeli chcecie, pan Petru chce to zrównoważyć, niektórzy tak się wypowiadali, to ja się państwa pytam: deficyt budżetowy stanowi 17,4% dochodów budżetowych oraz 14,9% wydatków budżetowych. Pytam więc, czy chcecie o prawie 15% obniżyć wydatki budżetowe, żeby to zrównoważyć? Chcecie o 15% obniżyć wydatki budżetowe, tak?
Nie, niech pani nie opowiada głupstw, proszę pani.
Proszę nie prowadzić, panie pośle, dyskusji z posłami na sali.
Dług państwa w stosunku do własnych obywateli jest także dochodem tych obywateli, majątkiem tych obywateli. No nie można nie wiedzieć takich podstawowych rzeczy.
Panie pośle profesorze...
Problemem jest co innego. Problemem jest to, żeście zadłużali państwo za granicą. To jest problemem. Tak samo jak frankowicze w pewnym sensie zadłużali się za granicą, ci, którzy zostali wciągnięci w kredyty frankowe. Jest to zadłużanie się za granicą, czyli uzależnienie swojego długu od kursu walutowego, ściśle biorąc - franka. Tak samo zadłużanie państwa za granicą jest uzależnianiem od kursu walutowego. I to jest problem, nie sam dług jako taki. Dług wobec własnych obywateli nie jest problemem. Wiele krajów o tym wie, chociażby Japonia. Dług jest jednocześnie majątkiem tych, którzy mają obligacje skarbowe, i to się roluje, i to normalnie może funkcjonować w ramach kraju. Problemem jest zadłużanie się za granicą. To jest problem i to żeście państwo, niestety, wypaczyli nadmiernie.
Minister Rostowski był bardzo spolegliwy wobec tych, którzy brali... Jednocześnie w minionym roku ok. 100 mld wytransferowano z Polski. Każdy może sobie przeczytać bilans płatniczy państwa. Są z tym też pewne problemy, ze statystyką bilansu płatniczego, ale nie będę rozwijał tego tematu.
Szanowni Państwo! Jest problem wydatków. Te wydatki - na tyle, na ile umożliwiła to scheda po Platformie Obywatelskiej - są dobrze skonstruowane. Mówił o tym poseł Jaworski, ja nie będę tego tematu rozwijał, ale przypominam, że budżet ma dwie strony: wydatki i dochody. Błąd reguły wydatkowej, panie pośle - i dlatego jest nonsens ekonomiczny - polega na tym, że zapomniano, że budżet ma dwie strony: dochody i wydatki.
Proszę państwa, na Uniwersytecie Warszawskim w miniony piątek odbyła się ciekawa konferencja pt. ˝Tworzenie i stosowanie prawa dotyczącego podatku od towarów i usług oraz akcyzy w celu przeciwdziałania masowym wyłudzeniom oraz zorganizowanej przestępczości podatkowej˝. To, co się dzieje w Polsce na niebywałą skalę: przestępczość podatkowa, wyłudzanie zwrotów, niewpłacanie podatku VAT, puste faktury, fikcyjne podmioty - jeden obywatel może mieć 300 fikcyjnych podmiotów po to, żeby tworzyć jakiś łańcuszek wyłudzeń - nieodprowadzanie podatku itd., ocenia się nawet na 40-60 mld zł. Tutaj zacytuję jednego z referentów, który mówił tak: Konkretne przepisy prawa podatkowego - stworzone przy udziale lobbystów - mają za zadanie postawienie określonych grup podatników w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do pozostałych. Jest to działanie bardzo szkodliwe, w szczególności z uwagi na znaczące obniżenie autorytetu prawa podatkowego wśród podatników i oczywiście obniżenie wpływów podatkowych.
Jest tutaj masa ciekawych rzeczy. Oczywiście nie ma czasu ani nie jest to właściwe miejsce, żeby ten temat w tym momencie referować, ale to jest problem. Trzeba poprawić stronę dochodową i mam nadzieję, że rząd będzie nad tym teraz pracował, bo to nie jest takie proste. W gospodarce łatwo jest napsuć, np. w sferze prawa podatkowego, a naprawa wymaga czasu.
Wymaga to czasu, określonych działań.
Muszę, jako profesor ekonomii, niestety odnieść się do pewnych rzeczy. Tutaj mówiono, ciągle o tym słyszymy: zlikwidować CIT, PIT i wprowadzić podatek od przychodu. Nie, szanowni państwo. Przy całej sympatii, bo pan Jakubiak produkuje znakomite piwo... Jak tylko gdzieś tam je wylewali, to ja poszedłem je kupić i go spróbować. I bardzo sobie je chwalę, mówię to publicznie. To znaczy nie jest to oczywiście reklama...
Przepraszam, przepraszam. Jest to po prostu chęć... Nie jest to reklama, tylko chęć oddania człowiekowi pewnej sprawiedliwości.
Ale, szanowni państwo, jest coś takiego jak rentowność obrotu. Zawsze podatki płacimy z dochodów. Niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy. Oddajemy część dochodów, bo budżet to dystrybucja dochodów. Bierzemy od obywateli dochody i oddajemy je w formie wydatków, państwo oddaje je w formie wydatków, realizując dobra publiczne. I na czym polega problem? Nie mówcie państwo o opodatkowaniu przychodów. Otóż wskaźnik rentowności obrotów brutto jest bardzo zróżnicowany w gospodarce, i to zarówno w okresach, jak i gałęziowo. Na przykład w handlu detalicznym, szanowni państwo, od stycznia do grudnia 2014 r. średnio wynosił 1,5%.
Średnio, czyli byli tacy, którzy mieli mniej, i byli tacy, którzy mieli więcej. Ta koncepcja zakłada pewną progresję: dla malutkich - niewiele, a dla większych będzie więcej. Progresja. To się jakoś rozkłada w czasie, bo jest średnia 1,5%, ale, proszę państwa, np. od stycznia do marca wynosiło to 0,2%, prawda, bo była trochę gorsza koniunktura. Są gałęzie gospodarcze, gdzie rentowność tego obrotu wynosi np. 8,5%, a są też takie, które mają 6% rentowności obrotu. To jest bardzo zróżnicowany wskaźnik, ale rentowność obrotu... To znaczy jest obrót, przychody z tytułu sprzedaży, ale są też koszty, które się ponosi, bo towar się sprzedaje, ale trzeba go kupić od hurtownika czy od producenta. I to kosztuje, trzeba opłacić pracowników itd. W efekcie ta rentowność, ten dochód, który zostanie do opodatkowania, jest często niewielki, prawda, zwłaszcza w tych małych sklepikach. W dużych, jak się przypuszcza, w tych wielkich koncernach handlowych jest on większy. I na tym polega problem. Tu trzeba to rozważyć i to będzie rozważane. Jest cała debata, dyskusja na temat: Jak to zrobić? Bo, jak wiemy, sklepy, międzynarodowe koncerny prowadzą działalność, która polega na tym, że transferuje się koszty. Nie wykazuje się zysków, a część kosztów celowo zawyża się po to, żeby transferować te koszty za granicę poprzez podmioty zagraniczne itd. I to o to chodzi. Jeżeli tej strony dochodowej nie poprawimy, to będzie to oczywiście problem, ale rząd ma pracować właśnie nad tym, żeby poprawić stronę dochodową tego budżetu.
Wreszcie muszę powiedzieć parę słów o poprawkach, bo tutaj jedna pani poseł mówiła o poprawkach. No jest problem z poprawkami. Ja nawet mam taki pomysł, może trzeba by to przedyskutować. Jest coś takiego - 1% budżetu np. miasta na rzecz mieszkańców.
Mieszkańcy decydują o 1%. Być może posłowie powinni decydować o 1% budżetu, żeby mieć na te poprawki, które by chcieli wnieść.
Dlaczego o tym mówię? Bo niektóre te poprawki były po prostu śmieszne, mówiąc delikatnie. Dlaczego były one śmieszne? Bo ktoś podawał tak - trzeba podać źródło finansowania tej propozycji wydatkowej, prawda - zwiększenie dochodów z VAT, z tego tytułu zwiększenia dochodów z VAT będzie... No nie da się tak. Jak on chce zwiększyć dochody z VAT, to znaczy niech sam wyda czy też grupa kilku posłów niech wyda poprzez swoje wydatki konsumpcyjne tyle, żeby ten VAT się zwiększył w dochodach państwa.
No tak, oczywiście, ma pani rację, tak, to jest problem, bo ja tak trochę tutaj też trywializuję, ale trywialne są te poprawki, prawda? Albo gdzieś tam ktoś mówi: zwiększenie dochodów z CIT-u.
Bardzo proszę nie przeszkadzać panu posłowi, zaraz będzie pani odczytywać swoje wystąpienie.
To znaczy, że pan poseł ma firmę, która zwiększy swój podatek CIT i dzięki zwiększeniu tego CIT-u będzie można sfinansować pewien proponowany wydatek. Więc być może chodziłoby o taką myśl, żeby zmienić metodę tworzenia budżetu i wygospodarować 1% budżetu na poprawki, które by posłowie w jakimś uzgodnieniu, w jakimś przetargu, wnieśli na cele regionalne. Być może, ale to jest kwestia przyszłości, bo na razie procedura tego nie umożliwia.
Szanowni państwo, mamy ważną sprawę. Ten budżet po prostu jest dobrym budżetem w ramach możliwości, wspiera stronę popytową gospodarki i dlatego oczywiście wnosimy, jak już mówił poseł Jaworski, o przyjęcie tego budżetu. Dziękuję bardzo.
