Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Premier! Ogólniki dotyczące odbiurokratyzowania i zmniejszenia sprawozdawczości oraz powiązania nauki z przemysłem niewiele mówią o istocie polityki rządu pani premier Beaty Szydło względem nauki i uczelni wyższych. Więcej mówi natomiast wypowiedź pana ministra Jarosława Gowina o tworzeniu korpusu uczelni flagowych, sztandarowym pomyśle Platformy Obywatelskiej.
Mam pytanie w związku z tym: Czy ten korpus tworzony w oparciu o kryterium efektywności nauk stosowanych będzie dalej tworzony, czy będzie tym pomysłem, który będzie kontynuował rząd Prawa i Sprawiedliwości i jak, w jakim miejscu w tym korpusie znajdą się nauki humanistyczne i społeczne?
Drugie pytanie odnosi się do materii trochę innej, niemniej jednak bardzo ważnej. Jak pani premier wie, kilka tygodni temu Platforma Obywatelska urządziła szopkę w Świnnej Porębie związaną z otwarciem zbiornika. Okazuje się, że ten zbiornik jest niedokończony i żeby funkcjonował, wymaga po prostu zainwestowania ok. 70 mln zł. Ta inwestycja dotąd kosztowała ponad 2200 mln zł. Te 70 mln zł zostało zabrane przez Platformę Obywatelską w poprzednim roku. Czy rząd pani premier Beaty Szydło przewiduje
w przyszłym roku dokończenie tej niezbędnej z hydrologicznego punktu widzenia inwestycji w Małopolsce? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałem przedstawić stanowisko w sprawie zmiany ustawy Prawo ochrony środowiska.
Przede wszystkim na początek taka uwaga. Nie mam wcale takiego przeświadczenia jak pan poseł Gawłowski co do istnienia obiektywnych trudności uniemożliwiających realizację zadań w zakresie gospodarki wodno-ściekowej. Jeżeli już by takowe były, to dziwi mnie ich nagromadzenie w kadencji rządów PO-PSL.
Dobrze słuchałem, proszę pana, dobrze.
Może panu tego brakło.
Ale przejdźmy do meritum. Procedowana zmiana dotyczy przesunięcia terminu naliczania podwyższonych opłat jednostkom samorządu terytorialnego za wprowadzenie ścieków do wód lub do ziemi z powodu braku systemów kanalizacji i oczyszczania ścieków. Jest to najczęściej wynikiem braku posiadania wystarczającej ilości środków finansowych przez podmioty realizujące inwestycje w zakresie gospodarki wodno-ściekowej. Są też inne czynniki, które wymieniono w uzasadnieniu projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo ochrony środowiska. Ja dodałbym tu także inne, np. niedoszacowanie przez instytucje odpowiedzialne za gospodarkę wodno-ściekową w Polsce potrzeb w tym zakresie.
Ale ważne jest też wskazanie na zaniedbania i błędy w tym obszarze popełnione przez poprzednią ekipę rządzącą, w tym przede wszystkim ciągłe zmiany w ˝Krajowym programie oczyszczania ścieków komunalnych˝ w zakresie zmian granic aglomeracji demobilizujących samorządy, a przede wszystkim brak nadzoru nad wydatkowaniem środków z różnych funduszy, w tym narodowego funduszu ochrony środowiska, funduszy unijnych i będących w dyspozycji marszałków województw. Ten brak nadzoru generował takie nieracjonalne rozwiązania, jak na przykład pchanie ścieków do oczyszczalni znajdujących się powyżej sieci kanalizacyjnej, mimo iż podmiot, który to robi, posiada własną oczyszczalnię ścieków, z której nie korzysta ze względu na spór z inną jednostką samorządu terytorialnego.
Inny problem to nadmierne nasycenie terenów, całkowicie nieuzasadnione, tak zwanymi biologicznymi oczyszczalniami ścieków. W wielu miejscach całkowicie irracjonalne, wymagające zarówno od jednostek samorządu terytorialnego, jak też od obywateli podjęcia działań niepotrzebnych, samo rozwiązanie w perspektywie kilku lat okazuje się być nieekonomiczne i niespełniające wymagań w zakresie gospodarki wodno-ściekowej.
Niewątpliwie zmiana w ustawie Prawo ochrony środowiska ma także i to znaczenie dla wnioskodawców tym razem, że samorządy lokalne pozbawione środków ze względu na realizację obietnic programu PiS, choćby dochodów z PIT na skutek podniesienia kwoty wolnej od podatku, są i tak już poszkodowane. Stąd nieobciążanie ich do pewnego terminu podwyższoną opłatą ułatwi im realizowanie zadań w zakresie gospodarki wodno-ściekowej.
Niemniej jednak, abstrahując od tej ostatniej okoliczności, należy uznać, że wcześniejsze przesłanki w pełni uzasadniają wprowadzane zmiany co do terminu naliczania podwyższonych opłat za brak kanalizacji i oczyszczalni ścieków. Domagać się jednak wypada od władz centralnych, by skutecznie nadzorowały proces skanalizowania, aby nie dochodziło do przedstawionych przeze mnie przykładów absurdów. Można stworzyć pewien mechanizm nadzoru nad wydatkowaniem środków przeznaczonych na skanalizowanie, na przykład właśnie przez określenie racjonalności, ekonomiczności podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego przedsięwzięć. Nie ma się też co dziwić, że Platforma Obywatelska będzie głosowała za proponowaną zmianą, gdyż jest to jedyna możliwość naprawienia błędów, które popełniono przez ostatnich kilka lat rządów tej partii wespół z PSL.
Klub Poselski Kukiz’15 będzie rekomendował swoim członkom głosowanie za proponowaną zmianą ustawy łącznie z poprawkami już wprowadzonymi przez komisję. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przedstawiam stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie zmiany ustawy zmieniającej ustawę Prawo wodne.
Projekt ustawy zmieniającej ustawę Prawo wodne ma wiele zalet. Podstawową jest jej deregulacyjny charakter, np. przeniesienie na poziom samorządów możliwości uznania, a nie obligatoryjnego uwzględniania map określających zasięg terenów zalewowych. Pozytywny charakter tego rozwiązania wynika stąd, że samorządy nie muszą przyjmować ustalanych mechanicznie, według procedur nieuwzględniających miejscowego doświadczenia i stanu przestrzenno-przyrodniczego, granic takich terenów. Często bowiem jest tak, że na skutek regulacyjnych rozwiązań infrastrukturalnych, np. budowy zabezpieczeń przeciwpowodziowych, zbiorników wodnych czy już istniejącej zabudowy, inny jest stan zabezpieczenia i bezpieczeństwa powodziowego, niż wynika on z map opracowywanych na podstawie mechanicznie stosowanych wzorów. Wprowadzenie fakultatywności w zakresie uwzględniania map zagrożenia powodziowego nie oznacza jednak tego, że samorządy będą postępować dowolnie. Jest bowiem wiele obwarowań dotyczących choćby zasad uchwalania studium i planu zagospodarowania przestrzennego uwzględniających bezpieczeństwo przeciwpowodziowe.
Drugim pozytywnym elementem projektowanej zmiany jest określenie przypadków działalności, które nie wymagają pozwoleń wodnoprawnych, a jedynie zgłoszenia, by mogły być podejmowane. Ograniczy to dowolność urzędników lokalnych. Tym, co budzi największe wątpliwości w projektowanej zmianie ustawy Prawo wodne, jest wprowadzenie na czas nieokreślony administracyjnych rozwiązań dotyczących mianowania na stanowiska prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej i dyrektorów regionalnych zarządów wodnych. Umożliwia to instrumentalne kierowanie tymi podmiotami. Pocieszające jest być może jednak to, że nie będzie gorzej niż za czasów koalicji PO-PSL, gdzie przy pozorach obiektywizmu konkursów funkcje te obejmowały osoby niekompetentne i hamujące wykorzystanie zasobów i nieruchomości pozostających w dyspozycji regionalnych zarządów gospodarki wodnej, np. w przypadku budowy zbiornika w Świnnej Porębie i istniejącego w Dobczycach.
Ja osobiście, a także posłowie Kukiz’15 będziemy głosować za zaproponowanymi zmianami. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie ustawy zmieniającej ustawę o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie.
Projekt ustawy zmieniającej ustawę o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, jak też dyskusja nad nim w Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pokazuje, że cała ta ustawa powinna być napisana od nowa. Ustawa zmieniająca pierwotną treść ustawy w jakimś stopniu naprawia jej błędy, choćby w zakresie podejmowania decyzji co do prac leśnych i ich uwarunkowań wynikających z ochrony przyrody. Wprowadzenie tych zapisów skutkowałoby bowiem poważnymi perturbacjami ekonomicznymi, społecznymi, a nawet w zakresie ochrony przyrody. Rodziłoby także możliwość patologii, na przykład zbywania tzw. zbędnego majątku Lasów Państwowych, np. mieszkań pozostających w ich dyspozycji, a niezwiązanych bezpośrednio z działalnością leśną. Bezpośrednią i negatywną konsekwencją byłoby zbiurokratyzowanie działalności gospodarczej prowadzonej w oparciu o lasy. Vacatio legis wprowadzone zmianą ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie pozwoli także na dopracowanie rozporządzeń i innych aktów prawnych w zakresie ochrony przyrody związanych z tą ustawą, a przede wszystkim umożliwi naprawienie błędów wynikających z pospiesznie zainicjowanej ustawy, aby część jej przepisów weszła w życie znacznie wcześniej niż planowano, tj. 1 stycznia 2017 r.
Klub Poselski Kukiz’15 opowiada się za zmianą ustawy zmieniającej ustawę o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie w zakresie proponowanym przez wnioskodawców, z jednoczesną propozycją, aby ta ustawa była przedmiotem wnikliwszej analizy i wiązała się z wprowadzeniem przepisów ułatwiających działalność gospodarczą Polaków, np. przez zmniejszenie jej rygoryzmów, na co pozwalają przepisy unijne wprowadzone w innych krajach Unii Europejskiej i deregulacyjne rozwiązania. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Problem, o który chcę spytać, został odziedziczony tak jak większość problemów po poprzedniej ekipie przez rząd pani prezes Beaty Szydło. Jednak także w projekcie ustawy budżetowej ten problem nie znajduje rozwiązania. Dotyczy to dokończenia inwestycji budowy zbiornika w Świnnej Porębie. Dotychczas zrobiono tam wiele, a brakuje ok. 75 mln zł na budowę niezbędnych dróg oraz zabezpieczenie osuwisk. Nie przewidziano na to środków ani w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ani w budżecie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. W związku z tym pytam, gdzie znajdą się środki na dokończenie inwestycji, która jest warta ponad 2100 mln i jest niezbędna dla bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Małopolski. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ochrona języka polskiego to ochrona także polskiej kultury, polskiej tożsamości. Jak ważne jest to zadanie, świadczą także przykłady pozaparlamentarnej komunikacji polskich polityków, którzy nazbyt często posługują się nawet nie tyle zubożoną polszczyzną, co jej zwulgaryzowaną wersją przechodzącą w język knajacki.
Tymczasem, jak wynika z wielu badań, sprawa ochrony języka polskiego, często i słusznie nazywanego narodowym, jest niedoceniana, a szkoda, gdyż według tych badań polszczyzna jest wartością, która spaja naród, dlatego trzeba ją pielęgnować. Kiedy nie mówi się poprawnie, to nie tylko lekceważy się to, co jest ważne narodowo, ale też inni ludzie gorzej traktują takiego człowieka, bowiem język jest wskaźnikiem jego kultury i inteligencji, ale też zdolności porozumiewania się i przyjmowania komunikatów.
Tym bardziej więc należy docenić te prace naukowe, które przedstawiają konsekwencje określonego użycia języka polskiego w komunikacji społecznej. Przedstawione Sejmowi ˝Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2012-2013˝ opracował zespół znanych i cenionych poznańskich językoznawców, co podkreślają wybitni polscy uczeni zajmujący się tym zagadnieniem, w tym pani prof. Zofia Budrewicz z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, o której opinię pozwoliłem sobie wystąpić.
Ekspertyza dotyczy obszarów szczególnie ważnych w komunikacji społecznej, a związanych z jakością usług konsumenckich: leków, parafarmaceutyków i kosmetyków, instrukcji obsługi sprzętu AGD, umów bankowych, leasingowych, ubezpieczeniowych i edukacyjnych, telekomunikacyjnych, deweloperskich i komunalnych. Zamykają ją wnioski i postulaty.
Sformułowane cele ekspertyzy są jednoznaczne: opis diagnostyczny, jak i wskazania językoznawcze zmierzające do zapewnienia zrozumiałości warstwy językowej i troski o to, by były one bardziej przyjazne konsumentowi. Dlatego ekspertyza skupia się na ocenie poziomu zapewnienia możliwie łatwej i świadomej percepcji tekstu. Cele te ekspertyza w pełni realizuje. Każda z siedmiu wyodrębnionych dziedzin opisu diagnostycznego w ten sam sposób stosuje narzędzia diagnozy językoznawczej, a materiał empiryczny poddaje reprezentatywnemu oglądowi - zawsze określa się próby badawcze. Każda formułuje wyraźne oceny, odnoszące się zarówno do pozytywnych, jak i negatywnych właściwości trzech typów tekstów w wersji papierowej: informacji, instrukcji oraz umów. Ekspertyzy mają charakter oceny językowej kształtu tekstu, która bierze pod uwagę zarówno aspekty lingwistyczne, jak i środki pozajęzykowe, decydujące o komunikatywności kształtu edytorskiego. Oba punkty widzenia są komplementarne i razem określają wartość użytkową informacji, instrukcji i umów.
Ekspertyza przy każdym z omawianych elementów - lingwistycznym i pozajęzykowym - zawiera oceny szczegółowe poziomu komunikatywności w badanych zakresach, wskazując na możliwe oraz konieczne zmiany, np. w przypadku leków wyeliminowanie nadmiernego nasycenia ulotek leksyką specjalistyczną, naukową, zlikwidowanie nazbyt ogólnej leksyki, odnoszącej się do niebezpieczeństw związanych ze stosowaniem określonych leków.
Podobnie wyraziście, konkretnie i przekonująco sformułowane zostały oceny jakości tekstów użytkowych, czyli instrukcji, oraz umów. Oparte są na reprezentatywnych materiałach empirycznych, z których bezdyskusyjnie wynika, że różne formy komunikacyjne wymagają ulepszeń, a niekiedy wręcz koniecznych korekt językowych: gramatycznych, składniowych, ortograficznych.
Z uwagi na jakość naukową ekspertyzy konieczne jest jej wykorzystanie nawet do stworzenia norm prawnych określających poprawność językową funkcjonujących w obiegu publicznym tekstów użytkowych. Jest to tym bardziej ważne, że Polska staje się obszarem, w którym publiczna użytkowa komunikacja słowna nie tylko daleko odeszła od kryteriów polskości przez nasycenie jej terminami obcymi, ale też doprowadziła do znacznego zubożenia codziennego języka polskiego.
Obszary badań zawarte w ekspertyzie są ważne z puntu widzenia praktycznego. Wiele osób z powodu jakości języka polskiego stosowanego w obiegu publicznym cierpi, i to dosłownie. Ponoszą koszty materialne, a niekiedy wręcz biologiczne, zagrażające ich egzystencji. To jest ważne, ale trzeba też rozszerzyć przedmiot badań o te sfery, o których mówiła posłanka Lichocka, bo one mówią o świadomości i osobowości Polaków. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Zarzuty stawiane panu ministrowi Błaszczakowi przez PO można uznać za chybione. W tym oczywiście jest sprawa komendanta Maja wyjaśniona tutaj m.in. przez pana posła Pawła Kukiza i odnosząca się do podobnych zmian kadrowych. Dowodzą one, owszem, tego, że środowisko Policji jest obecnej władzy niestety nieznane. Ale o wiele poważniejszą sprawą jest kwestia obowiązujących w Polsce zasad funkcjonowania instytucji państwowych: Policji, straży pożarnej, Służby Celnej itd.
Sprawa insp. Maja kolejny raz ujawniła wadliwość systemu partiokracji. Gdyby nie on, to nie dochodziłoby do wymiany kadry w Policji i innych służbach po każdej zmianie politycznej władzy. To jest chory system generujący błędne awanse i mianowania. Argumentacja wniosku PO o odwołaniu ministra Błaszczaka potwierdza to w całej rozciągłości. Może i PiS przeprowadza konferencje, panie pośle, w toaletach, ale nie na cmentarzach ani nie w restauracji ˝u sowy˝.
Nie liczy się profesjonalizm, tylko dyspozycyjność, a jeśli nawet ten profesjonalizm jest, to w opinii publicznej i tak nie ma on znaczenia.
Ale my, Kukiz’15, także mamy wobec pana ministra Błaszczaka może nie pretensje, ale poważne oczekiwania. Nasz stosunek do sposobu kierowania resortem opieramy na przesłankach merytorycznych, a nie politycznych. Stąd pytamy: Panie ministrze, co pan zrobił, by rezultaty audytu przeprowadzonego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych 15 listopada 2015 r. zdyskontować? Mówi się w nim choćby o nieprawidłowościach w zakresie umów cywilnoprawnych zawieranych przez MSW za rządów poprzedników, o braku działań zmierzających do ograniczenia świadczeń emerytalnych wypłacanych byłym funkcjonariuszom totalitaryzmu, reżimu, sięgających nawet 21 tys. zł. Co z kwestią relokacji imigrantów w ramach Unii Europejskiej? Wasz audyt nie pozostawia suchej nitki na tych działaniach, a państwo brniecie w proponowane przez PO-PSL rozwiązania. Ile ze 192 rekomendacji dokumentu ˝Polityka migracyjna Polski - stan obecny i postulowane działania˝ zostało wdrożonych? A przecież są one istotne w zakresie pozyskiwania i przekazywania systemów danych na temat cudzoziemców, polityki rejestracyjnej oraz koordynacji spraw dotyczących emigracji. PO udało się 16. A wam ile? Bierność w tym zakresie MSW jak najbardziej uzasadnia inicjatywę klubu Kukiz’15 w zakresie zbierania podpisów w sprawie referendum dotyczącego polityki migracyjnej. Polacy oczekują od pana stanowczości.
Policja działa, jak działała. W Wadowicach przeciwko burmistrzowi czy raczej jego decyzji protestuje grupka osób, a przyjeżdża kilkunastu umundurowanych policjantów i kilku po cywilu. Jest ich znacznie więcej. Nie odpowiadają, dlaczego zabezpieczają manifestację i filmują. Komendant powiatowy, a nawet wojewódzki nie udziela informacji, do czego będą wykorzystywane filmy. Miała być nowa jakość, a są stare nawyki. Są one skutkiem upolitycznienia, a nie profesjonalizmu. Policja musi się zmienić z formacji zmilitaryzowanej w kierunku służebnej. Dlaczego nie przywrócono do służby prokuratora Witkowskiego ani nie ruszyło pełną parą śledztwo w sprawie mordu na ks. Jerzym Popiełuszce?
Dla pana i rządu pani premier Szydło upłynęło tylko sto kilkadziesiąt dni, ale dla Polaków to jest aż sto kilkadziesiąt dni. Mieliście państwo 8 lat, by się przygotować. Co państwo zrobili, by ograniczyć liczbę lokali z automatami do gier? Ludzie z tego powodu cierpią. Od 1 stycznia miała się zmniejszyć ich liczba, a rośnie. Ustawa jest fikcyjna prawnie.
Nie da się też przyjąć za korzystne rozwiązań sprawy BOR-u. Przecież wiedzieliście o tej instytucji, że jest przeżarta patologią. Zmiana szefa niewiele zmieniła. Pozostały procedury, a te doprowadziły choćby do wypadku prezydenta Andrzeja Dudy. Owszem, samochód był niedostosowany do warunków, ale był też nieprzygotowany w ogóle. Chodzi o kilkuletni okres od wcześniejszej wymiany opon, a wtedy przecież odpowiadali borowcy mianowani przez PO, którzy też przez kilka lat nie wykonywali koniecznych przeglądów.
Dużo zadymy, żeby pozyskać przychylność wyborców, a mało pracy i efektów. Wydawało się, że teoretyczne państwo skończyło się wraz z upadkiem rządu Ewy Kopacz. Niestety ono dalej trwa.
Posłowie klubu Kukiz’15 decyzję co do głosowania podejmą indywidualnie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przechodzę od razu do pytań, które będę w trakcie wyjaśniał.
Pierwsza kwestia dotyczy tego, dlaczego ustawa nie powinna być zatytułowana: o zakazie propagowania komunizmu i innego ustroju totalitarnego i obejmować wynikających z tego tytułu konsekwencji? Istotą zakazu powinno być powstrzymywanie od wszelkich form upowszechniania komunizmu i ustroju totalitarnego - także przez publikacje, reklamę i innego rodzaju nośniki informacji. Zasadą jest bowiem, że jeśli coś jest nieobjęte zakazem, jest dozwolone. Należy uznać, że te same powody, które przemawiają za zmianą nazw ulic i placów, należy odnieść także do innych obiektów i przedmiotów. W takim kształcie ustawa niestety stwarza możliwość propagowania systemów totalitarnych, w tym komunizmu, przez osoby prywatne. Podam konkretny przykład: góral w Poroninie uznał, że ze względów komercyjnych należy wspomnieć o Leninie, i w związku z tym na swojej działce wybudował pomnik Lenina. Jest to przestrzeń publiczna czy prywatna? Na szczęście obiekt zniszczyli przeciwnicy.
Dlaczego projektowana ustawa jest niekompatybilna z procedowaną ustawą o zmianie ustawy o IPN, choćby w zakresie odnoszącym się do tego, do jakiego podmiotu miałby się zwracać wojewoda o opinię w przypadku, gdy dochodziłoby do wątpliwości, czy obiekt jest upamiętnieniem komunizmu? Przecież znika Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i pojawia się Biuro Ochrony Miejsc Pamięci Narodowej. Przecież wystarczyłoby wpisać, że opinię taką wydaje IPN - bez delegowania konkretnego jego podmiotu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Chciałem powiedzieć, że 8 listopada to nie jest data z historii Rosji. 7 listopada - owszem, ale nie 8 listopada. Tak że jeżeli chodzi o cezurę, to po przemyśleniach uważam, że to jest całkowicie uzasadniona data.
Natomiast pani poseł Różecka... Niestety trzeba powiedzieć: ale. Zaproponowane w nowelizacji ustawy zmiany idą nawet w dobrym kierunku, natomiast brakuje w niej szeregu uregulowań, które tę ustawę by znacznie wzmocniły i poprawiły.
Zacznijmy od sprawy najprostszej. Dlaczego pracownicy IPN-u są traktowani przez ustawodawcę jak ubezwłasnowolnieni w swych prawach obywatelskich pracownicy dyskontów spożywczych, którym uniemożliwia się powołanie związków zawodowych? Paradoks polega na tym, że pracownikom dyskontów prawo pozwala, a pracownikom IPN-u nie.
Następna kwestia. Dlaczego nie zostały wprowadzone uregulowania ułatwiające udostępnianie dokumentów zawartych w zbiorach IPN? Dlaczego nie wprowadzono takowych uregulowań choćby w odniesieniu do zniesienia konieczności posiadania rekomendacji lub poświadczenia w korzystaniu z materiałów archiwalnych?
Następna kwestia. Dlaczego zachowuje się zbiór zastrzeżony? Tego zbioru się nie likwiduje. Zachowuje się go, bo sformułowania przedstawione w zmianie ustawy umożliwiają takie zachowanie, co więcej, instrumentalne podejście do zakwalifikowania dokumentów do tego zbioru. Dlaczego przynajmniej 25 lat po zlikwidowaniu instytucji
będących wytwórcami dokumentów zachowuje się ten dziwaczny twór, jakim jest zbiór zastrzeżony?
Mamy szereg uwag. Liczymy na to, że to, co powiedział pan poseł Mularczyk, że są państwo otwarci na zmiany, na dopracowanie tej ustawy, jest rzeczywiście deklaracją prawdziwą, a nie tylko, powiedzmy, pod publiczkę. Liczymy na to, że te nasze uwagi będą uwzględnione. Dziękuję bardzo.
