Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość przedstawić nasze stanowisko w sprawie udziału Rzeczypospolitej Polskiej w pracach prezydencji luksemburskiej.
W ramach tego półrocza dokonał się w Polsce przełom związany z ustąpieniem rządu PO-PSL i objęciem władzy, a zatem przejęciem także odpowiedzialności w sprawach Unii Europejskiej przez nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości w wyniku zwycięskich demokratycznych wyborów. Z uwagi na wagę kryzysu migracyjnego i sprawy bezpieczeństwa wewnątrz Unii Europejskiej właśnie do tych kwestii nawiążę w pierwszej kolejności, a potem odniosę się do kilku innych wybranych zagadnień.
Wśród priorytetów prezydencji luksemburskiej znalazł się m.in. priorytet nazwany ˝zarządzanie migracją˝. Już sam sposób sformułowania tego priorytetu zawiera w sobie pasywność, jest wyrazem podejścia, w którym brakuje woli zahamowania fali imigrantów, a jedynie wyrażona jest wola jakiejś próby sterowania tym procesem. Brakło w ramach prezydencji luksemburskiej głębszej analizy sytuacji, podejścia bardziej strategicznego, które implikowałoby odpowiedź na podstawowe pytanie: Jaki jest główny cel Unii, jeżeli chodzi o kryzys imigracyjny? Czy celem tym jest zatrzymanie fali imigrantów i uchodźców, czy też w Unii realizowany jest jakiś inny cel, np. uczynienie z narodów europejskich masy multikulti, w której powrót na większą skalę do chrześcijańskich korzeni kontynentu nie będzie już możliwy.
Stanowisko Prawa i Sprawiedliwości wobec kryzysu migracyjnego od początku było jasne. W czasie słynnej wielkiej debaty, która odbyła się w Sejmie 16 września, prezes Jarosław Kaczyński podkreślił, że wobec kryzysu migracyjnego trzeba stosować zasadę: ordo caritatis, której stosowanie niejako przywraca właściwy porządek rzeczom. Najpierw trzeba się zająć bezpieczeństwem najbliższych, rodziny, własnego narodu, a potem całego świata.
Jednocześnie...
Gdyby pan poseł mi nie przeszkadzał, to byłoby dobrze.
Bardzo proszę o spokój.
Bardzo proszę.
Jednocześnie prezes, premier Kaczyński wskazał też na to, że powinniśmy wraz z innymi państwami pomóc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego, ale po pierwsze, ta pomoc powinna być proporcjonalna do naszego udziału w PKB Unii, a po drugie, wsparcie powinno być udzielane poza granicami Unii Europejskiej.
W trakcie prezydencji luksemburskiej próbowano z marnym skutkiem reagować na bezprecedensową falę imigrantów ekonomicznych i uchodźców. Ustępujący rząd PO-PSL zasadniczo starał się płynąć w głównym nurcie. Podczas obrad nieformalnej rady Unii Europejskiej ds. wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, która miała miejsce 20 lipca 2015 r., ówczesny rząd określił poziom swojego zaangażowania - zadeklarowano gotowość relokowania 1100 osób oraz przyjęcia 900 uchodźców w ramach przesiedleń. Już jednak 22 września ub.r. przedstawiciele rządu PO-PSL wyrazili zgodę na przyjęcie kolejnej, znacznie większej liczby imigrantów i uchodźców. Zgodnie z tym zobowiązaniem ma być relokowane do Polski kolejne ponad 5 tys. osób. Krytycznie oceniamy działania rządu PO-PSL w tej kwestii. Jeśli ktoś szukałby przykładów prowadzenia wasalnej polityki zagranicznej, to jest to właśnie jeden z przykładów, ponieważ mieliśmy do czynienia z coraz dalej idącym uginaniem się pod presją głównie Niemiec w sprawie uchodźców. Jeśli przedstawiciele rządu PO-PSL nieco usztywniali swoje stanowisko, to był to raczej efekt zdecydowanego sprzeciwu ze strony ówczesnej opozycji, czyli Prawa i Sprawiedliwości, aniżeli efekty własnej polityki.
Prezydencja nie zapobiegła niestety praktycznej likwidacji strefy Schengen, z czym mamy obecnie do czynienia. Pod koniec prezydencji luksemburskiej doszło do zmiany rządu i obecny rząd Polski, prowadząc własną, podmiotową politykę, będzie brał pod uwagę i bierze pod uwagę przede wszystkim interes i bezpieczeństwo Polaków.
Kilka państw w sposób zdecydowany sprzeciwiało się narzucanym rozwiązaniom, w szczególności przyjęciu przez Radę Unii Europejskiej jakichkolwiek kwot, choćby deklarowanych przez same państwa członkowskie. Opór tych państw, wśród których były Węgry, Czechy, Słowacja, a także Rumunia, był niestety zmarnowaną okazją do wzmocnienia więzi nie tylko w ramach Grupy Wyszehradzkiej, ale także szerzej, jeśli chodzi o Rumunię. Jak wiele nas łączy, potwierdza sukces szczytu, który odbył się w Rumunii, który był współorganizowany przez dwóch prezydentów: prezydenta Polski Andrzeja Dudę i prezydenta Rumunii Klausa Iohannisa.
Po atakach terrorystycznych w Paryżu prezydencja luksemburska była skoncentrowana na wypracowaniu instrumentów do walki z terroryzmem. Za ważne i zgodne z interesem Polski należy uznać osiągnięcie kompromisu w Radzie Unii Europejskiej co do dyrektywy w sprawie wykorzystania danych dotyczących przelotu pasażera, o czym już była mowa. W przyszłości podobnych inicjatyw powinno być więcej, zresztą są te inicjatywy. Podczas dzisiejszych obrad Komisji do Spraw Unii Europejskiej został zaprezentowany w tej sprawie projekt dużo szerszy.
Jednym z głównych priorytetów prezydencji luksemburskiej było wzmocnienie wymiaru społecznego Unii Europejskiej. W tym obszarze odbyły się spotkania właściwych ministrów w ramach Rady ds. Zatrudnienia, Polityki Społecznej, Zdrowia i Ochrony Konsumentów. Za pozytywne należy uznać wzmocnienie sieci EURES czy też inne elementy.
Natomiast niezależnie od agendy tych spotkań zastrzeżenia Polski budził fakt zorganizowania nieformalnego spotkania w ramach eurogrupy, sektorowego spotkania. Takie spotkania w przyszłości nie powinny się odbywać. Budowanie Europy dwóch prędkości nie jest wskazane.
Ponieważ czas mi szybko płynie, odniosę się jeszcze tylko do kilku wybranych wątków. Istotny priorytet prezydencji dotyczył polityki klimatycznej, w tym przygotowań do szczytu ONZ w Paryżu. Za ważne należy uznać odejście w ostatecznych konkluzjach w ramach mandatu na szczyt w Paryżu od sformułowania ˝dekarbonizacja˝ i zastąpienie go sformułowaniem ˝neutralność węglowa˝.
Podkreślić należy jednak, że korzystne dla Polski rozwiązania dające wprost podstawy do wykorzystania lasów i ich zdolności do pochłaniania CO
w ramach rozliczeń emisji CO
to był sukces już w trakcie samej konferencji w Paryżu pani premier Beaty Szydło i obecnego ministra środowiska prof. Jana Szyszki.
Kolejny ważny obszar, w którym prezydencja luksemburska była aktywna, to polityka handlowa w odniesieniu do Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji. Trzeba tutaj podkreślić, że Polska w ramach tych negocjacji dąży do tego, żeby zostały zniesione ograniczenia w sprawie sprzedaży gazu ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. To byłby bardzo ważny krok w zakresie dostępu do źródeł taniego surowca. Także w zakresie ochrony przemysłu chemicznego należy wiele zrobić w przyszłości.
W programie prezydencji luksemburskiej nie znalazło się zasadniczo Partnerstwo Wschodnie. Dzisiaj zadałem pytanie ambasadorowi Holandii, ponieważ, wyświetlając slajdy, przekazał taką informację, że Partnerstwo Wschodnie będzie istotne dla nowej prezydencji, jednak w broszurze informacyjnej ten punkt się nie znalazł. Ambasador Holandii zapewnił, że tym bardziej sprawa Partnerstwa Wschodniego będzie dla tej prezydencji istotna.
Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość jest za przyjęciem informacji rządu o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach prezydencji luksemburskiej, co nie zmienia faktu, że krytycznie oceniamy udział rządu PO-PSL w prezydencji, w szczególności w odniesieniu do kryzysu migracyjnego. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W swojej części stanowiska klubu Prawa i Sprawiedliwości odniosę się do kilku zagadnień, ale w pierwszym rzędzie odniosę się do spraw rozwoju współpracy gospodarczej z partnerami zagranicznymi.
Byłem bardzo zdziwiony komentarzem pana przewodniczącego Petru, jakoby w wystąpieniu pana ministra Witolda Waszczykowskiego nie było nic na temat gospodarki. Widocznie słuchaliśmy dwóch różnych wystąpień. Raczej poczyniłbym na początku taką uwagę, że z dużym zadowoleniem i aprobatą przyjmujemy deklarację pana ministra Witolda Waszczykowskiego dotyczącą zwiększenia determinacji we wspieraniu polskich firm za granicą w ramach dyplomacji ekonomicznej.
Akceleracja bogacenia się narodu może mieć swoje bardzo istotne źródło w rozwoju eksportu. Dostrzegamy, że nadal istnieje pewien potencjał do dalszego wzrostu eksportu na naszych dotychczasowych, tradycyjnych rynkach europejskich, takich jak Niemcy czy Wielka Brytania, ale także Holandia, Hiszpania, Czechy, Włochy, Węgry, Francja, Szwecja. W tych wszystkich krajach, które wymieniłem, doszło w zeszłym roku do wzrostu polskiego eksportu. Istnieje jednak, jak mówił pan minister Waszczykowski, duży potencjał na rynkach poza Unią Europejską.
Chodzi nie tylko o takie kraje jak Chiny, Indie, Wietnam czy Indonezja, ale także o kraje rozwinięte, jak Japonia czy Korea. Ale także jak spojrzymy w kierunku Ameryki, to widzimy ugrupowania Mercosur, organizacji, która stworzyła wspólny rynek na początku z państw takich jak Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Paragwaj, a później dołączały kolejne państwa, i tam jest rzeczywiście bardzo duży potencjał.
Pan minister Waszczykowski odnosił się także do umowy TTIP, czyli umowy handlowej pomiędzy Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. To jest bardzo ważna umowa i także negocjacje mają swoją dużą wagę. Sądzę, że byłoby bardzo ważne to, o czym mówi też minister Piotr Naimski, że powinniśmy dążyć do zniesienia ograniczeń w sprzedaży gazu ze Stanów Zjednoczonych. To zapewniłoby nam możliwości importu taniego surowca energetycznego. Oczywiście bardzo ważna jest też Afryka.
Pozytywnie oceniamy praktykę, która szczególnie intensywnie w ostatnich miesiącach ma miejsce, czyli informowanie o potencjale polskich firm, które powinno być stałym elementem międzypaństwowych rozmów politycznych. Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach była bardzo dobrym przykładem pożądanych działań w tej sferze. Głównym celem tej wizyty było właśnie wzmacnianie więzi gospodarczych. Prezydent wziął udział m.in. w Polsko-Chińskim Forum Gospodarczym w Szanghaju, a także w forum państw Europy Środkowo-Wschodniej i Chin.
W przeszłości były podejmowane próby wzmocnienia naszej obecności gospodarczej poza Europą. Były takie programy jak Go Africa czy Go China, możemy teraz mówić o Go Iran, ale skala tych programów była niewystarczająca w porównaniu z potrzebami. Jednocześnie trzeba pamiętać, żeby informacja o takich programach docierała do wszystkich zainteresowanych przedsiębiorców. W tym zakresie, myślę, trzeba prowadzić duże kampanie informacyjne w kraju.
Ponadto trzeba rozwijać instrumenty finansowe wspierające eksport towarów przez polskie firmy, takie jak atrakcyjne kredyty czy system ubezpieczeń eksportu polskiego. Odrębny problem to jest stworzenie spójnego systemu polskiej marki, bo ten system nadal nie jest spójny, powinien być rozwinięty przy współpracy także z Polonią. Tutaj bardzo ważnym akcentem wystąpienia pana ministra Witolda Waszczykowskiego była właśnie kwestia współpracy z Polonią i ewentualnych korzyści, które mogłyby z takiej współpracy wynikać dla Polski, a w zakresie gospodarczym to bardzo mocno samo się narzuca.
Pan minister mówił także o rozwoju sieci polskich placówek dyplomatycznych. Na pewno będzie to się działo również w powiązaniu z naszymi interesami gospodarczymi.
Bezpieczeństwo energetyczne Polski ma olbrzymie znaczenie dla przyszłości naszego kraju. Pan minister Waszczykowski mówił o unii energetycznej. Powinniśmy dążyć do urzeczywistnienia tej unii, która zakłada, że jeden podmiot nie może być jednocześnie właścicielem infrastruktury przesyłowej i właścicielem surowca przesyłanego. W przypadku Nord Stream II niestety ta zasada jest złamana. Projekt ten stoi również w sprzeczności z podstawami unii energetycznej z innego powodu, nie skutkuje bowiem dywersyfikacją źródeł dostaw surowców energetycznych.
Proszę państwa, przychodząc na tę salę na tę dzisiejszą debatę, sądziłem, że możemy rozmawiać o polityce zagranicznej w sposób spokojny i merytoryczny.
Niestety, taką moją nadzieję zburzyła wypowiedź pana przewodniczącego Grzegorza Schetyny, który powiedział, że w czasach poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości polska polityka zagraniczna była w ruinie. A ja powiedziałbym, że w ruinie polska polityka zagraniczna znalazła się wtedy, kiedy minister Radosław Sikorski...
...w listopadzie 2011 r. w Berlinie składał swoisty hołd lenny, jednoznacznie uznając przywództwo Niemiec.
Czy posłowie Platformy Obywatelskiej nie mieli wtedy też takiego poczucia, że coś jest nie tak, że jedno państwo europejskie uznaje przywództwo drugiego państwa europejskiego?
Kierunek polityki został wyznaczony przez pana ministra Waszczykowskiego podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dążymy do tego, żeby Unię Europejską stanowiły państwa partnerskie, które traktują siebie nawzajem po partnersku, a nie znają przywództwa jakiegoś jednego konkretnego, choćby największego państwa. Kiedy to w końcu przyznacie i spojrzycie prawdzie w oczy? Czy zresztą ta podległość coś dobrego Polsce przyniosła? Poklepywanie bowiem po plecach, parę orderów, stanowisko dla Donalda Tuska...
...to chyba nie są realne, rzeczywiste korzyści dla Polski.
Jeszcze parę słów na temat kryzysu imigracyjnego. Jest faktem, że Unia Europejska do tej pory wobec tej bezprecedensowej fali imigrantów wykazuje dużą pasywność. W podejściu Unii do tego problemu brakuje zdecydowanej woli w pierwszym rzędzie w zakresie uszczelnienia granic, zahamowania fali imigrantów, a jedynie jest jakaś wola sterowania, zarządzania tym procesem, tak jak brzmiał priorytet w poprzedniej prezydencji. Może to się zmienić, mamy taką nadzieję.
W prezydencji holenderskiej już mówi się w priorytetach, w tym materiale, który wczoraj dostaliśmy od ambasadora Holandii, o całościowym zintegrowanym podejściu do kwestii migracji. Miejmy więc nadzieję, że z pewnością również przy wkładzie Polski ten kryzys zostanie rozwiązany. Ale tu trzeba mieć przede wszystkim na uwadze strategię i rzeczywistą, głębszą analizę sytuacji. Zresztą była tutaj na tej sali taka debata 16 września 2015 r., kiedy prezes Jarosław Kaczyński mówił m.in. o zasadzie znanej w chrześcijaństwie jako ordo caritatis. Ta zasada przywraca właściwy porządek rzeczom, ponieważ mówi o tym, że najpierw trzeba zapewnić bezpieczeństwo własnemu narodowi, a dopiero potem całemu światu. Zresztą również w tym przemówieni premier Kaczyński nie odżegnywał się od pomocy. Pomóc musimy, ale przede wszystkim poza Unią Europejską i w sposób proporcjonalny do naszych możliwości.
Pan premier Kosiniak-Kamysz w swoim wystąpieniu mówił o tym, tak to zrozumiałem, że ubolewa, że nie udaje się tworzyć sojuszu z Czechami, Węgrami czy Słowacją. Akurat podał dosyć zły przykład, dlatego że to z winy Polski nie doszło do tego sojuszu w sprawie olbrzymiej fali imigrantów. To Węgry, Czechy, Słowacja i Rumunia zdecydowany opór stawiały jakimkolwiek mechanizmom relokacji, a także nawet takim mechanizmom, gdzie byłoby dobrowolne deklarowanie kwot. To była stracona okazja. Mogliśmy nasze więzi wzmocnić. Jak wiele nas łączy w tej grupie, a nawet w szerszej grupie państw Europy Środkowo-Wschodniej, pokazał niedawny sukces szczytu państw Europy Środkowo-Wschodniej w związku z bezpieczeństwem w naszym regionie, który był współorganizowany przez prezydenta Polski, prezydenta Andrzeja Dudę, i prezydenta Rumunii Klausa Iohannisa. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Premier! Wysoki Sejmie! Moje pytanie będzie odnosiło się do tych i innych poprawek opozycji. Jeden ze znanych publicystów krytycznie ustosunkowany do Prawa i Sprawiedliwości na antenie radiowej jednej z rozgłośni skomentował 500+ jako bardzo dobre i proste rozwiązanie... I wyraził żal, że poprzedni rząd na to nie wpadł.
Poprzedni rząd takiego rozwiązania nie mógł zaproponować, ponieważ do tego potrzebna jest rzeczywista troska o dobro polskiej rodziny.
Podwaliną bardzo dobrego programu 500+ jest właśnie zapewnienie dobrej przyszłości dla Polski, przełomu w zakresie demograficznym.
Jak wielkiej, szanowni posłowie opozycji, potrzeba obłudy, aby najpierw twierdzić, że program 500+ jest nie do sfinansowania z budżetu państwa, po czym zaproponować rozwiązanie jeszcze dalej idące.
