Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Moje spostrzeżenia oraz liczne informacje, sygnały przekazane mi jako posłowi wskazują na bardzo zły stan techniczny drogi krajowej nr 63. Droga ta łączy przejście graniczne obwodu kaliningradzkiego z przejściem granicznym Polski i Białorusi, tym samym przebiega przez kilka województw, w tym i przez województwo lubelskie, ma szczególne znaczenie dla władz samorządowych i mieszkańców tych regionów. Na drodze tej występuje duże natężenie ruchu, a że jest w złym stanie, to przez to jest bardzo niebezpieczna, chociaż rzeczywiście są odcinki zmodernizowane.
Na szczególną uwagę zasługuje kilkunastokilometrowy odcinek drogi Łuków - Gardy, to jest tzw. odcinek lubelski, aż do granicy województwa mazowieckiego. W drodze tej występują liczne ubytki, są niebezpieczne pobocza, brak jest chodników dla pieszych, nie ma też ścieżek rowerowych. Taki stan powoduje, że co roku wzrasta ilość ofiar wypadków drogowych. W związku z tym nieodzowna jest modernizacja tej drogi na tym odcinku. Pytanie, panie ministrze, tylko kiedy.
Czy remont i modernizacja drogi krajowej nr 63 na odcinku: Łuków - granica województwa mazowieckiego jest w programie? Jaki zakres prac będą obejmowały ewentualny remont i modernizacja tej drogi? Czy możemy mówić o terminach? Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Goście na galerii sejmowej! Chcę serdecznie podziękować tym z państwa, tym instytucjom, których zaangażowanie powoduje, że dzisiaj w polskim parlamencie możemy pięknie, głośno czytać Henryka Sienkiewicza, i to w obu Izbach: kilka dni temu w Senacie Rzeczypospolitej, dzisiaj w Sejmie. Niech mi będzie wolno podziękować władzom samorządowym gminy Krzywda, władzom samorządowym powiatu łukowskiego, Sejmikowi Województwa Lubelskiego, sejmowej komisji kultury, Senatowi Rzeczypospolitej, Wysokiej Izbie za tę decyzję, za taką decyzję.
Jednocześnie chciałbym w imieniu wymienionych władz samorządowych, w imieniu pana dyrektora muzeum, obecnego tutaj na galerii, w imieniu własnym serdecznie państwa zaprosić do Woli Okrzejskiej. To piękne miejsce, miejsce urodzin, ale i piękne muzeum. Zapewniam państwa, że z powodu okoliczności, które towarzyszą Henrykowi Sienkiewiczowi, przyjęcie w Woli Okrzejskiej będzie godne. Serdecznie dziękuję. Zapraszam do Woli Okrzejskiej. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Dziękuję za te wyjaśnienia. Ja wrócę do samych kontroli prowadzonych przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, które były w ostatnim czasie bardzo intensywne, realizowały plan naprawczy nałożony na Polskę przez Komisję Europejską. W ramach realizacji przyjętych zobowiązań Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prowadziła liczne kontrole w grupach producentów owoców i warzyw. Kontrole dotyczyły różnych kwestii - kosztów transportu, prawidłowości ustalenia wartości zakupionych środków produkcji, prawidłowości wskazywania kosztów realizacji inwestycji itd.
Mam pytanie, czy legalność tych kontroli nie stała pod pewnym znakiem zapytania, według bowiem mojej wiedzy nie są to zwyczajne kontrole w stosunku do poprzednio przeprowadzonych. Audytorzy unijni zarzucili agencji restrukturyzacji i modernizacji, że jej kontrole były zbyt powierzchowne. W praktyce oznaczało to, że ARiMR szukał błędów w sprawach, które już raz były skontrolowane, i pomimo że wyniki dotychczasowych kontroli
były pozytywne dla tych grup producentów owoców i warzyw, próbuje, kontrolując je jeszcze raz, znaleźć przeoczone dotychczas nieścisłości. Tym samym grupy producentów owoców i warzyw znajdują się w bardzo niepewnej sytuacji.
Proszę, panie pośle, zmierzać do pytania.
Okazuje się bowiem, że Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie próbowała się wycofywać ze swoich wcześniejszych ustaleń i decyzji. Kto za to odpowiada? Dziękuję, panie ministrze.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W niniejszym oświadczeniu chcę zwrócić uwagę na problem małoletnich ofiar II wojny światowej i okresu powojennego, tzw. dzieci wojny. Problem ten do dzisiaj pozostaje prawnie nieuregulowany. W trakcie mojej pracy parlamentarnej zapoznałem się z dwoma takimi przypadkami: pani Marianny Podgórskiej i pana Stanisława Kopcia, osób, które potrzebują pomocy w tych sprawach.
Pani Marianna Podgórska z domu Prażma urodziła się 5 lipca 1942 r. we wsi Budziska, powiat łukowski. Jej życiorys jest tragiczny. Jako 2-miesięczne niemowlę w dniu 28 września 1942 r. była poddana egzekucji razem z 26 mieszkańcami wsi Budziska i Krzówki. Cudem uniknęła śmierci. Zaraz potem straciła oboje rodziców: ojciec Wacław został aresztowany i zamordowany w 1942 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym Majdanek w Lublinie, matka Bogusława zmarła 25 kwietnia 1945 r. Jako 3-letnie dziecko pani Marianna Podgórska została sierotą. Od tej pory była zdana wyłącznie na siebie i życzliwość innych ludzi. Powyższe wydarzenia spowodowały, że jej dzieciństwo, młodość i dalsze życie stały się bardzo trudne. W krótkim czasie utraciła rodziców, dzieciństwo, zdrowie i możliwość normalnego życia.
Aktualnie pani Marianna ma 74 lata, jest schorowana i potrzebuje opieki medycznej. Miesięczne dochody, jakie otrzymuje, kształtują się na poziomie najniższej emerytury. Pomimo tak wielu przykrych doświadczeń pani Marianna Podgórska nie jest kombatantem, lecz osobą, do której stosuje się przepisy ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach. Podnoszę, że wielokrotne starania pani Marianny o uzyskanie zadośćuczynienia za traumatyczne przeżycia z okresu II wojny światowej nie zostały zrealizowane.
Pan Stanisław Kopeć, urodzony w 1940 r., stracił ojca, gdy miał zaledwie 6 miesięcy. Ojciec pana Stanisława, również Stanisław, był uwięziony i w konsekwencji zamordowany przez Niemców. Od chwili uwięzienia i śmierci ojca pan Stanisław Kopeć nie miał już normalnego dzieciństwa i życia. Jego rodzina była poddawana represjom wojennym i powojennym na skutek zaangażowania jego rodziny w walkę o wolną i suwerenną Polskę.
Pan Stanisław Kopeć, mimo traumatycznych doświadczeń, trudnego dzieciństwa i młodości nie spotkał się z życzliwością władz w sprawie starań o zadośćuczynienie. Obecnie jest w trudnej sytuacji zdrowotnej i materialnej. Utrzymuje się z najniższej emerytury, co na pewno nie wystarcza na godne życie, leczenie i utrzymanie.
Zwracam się zatem z pytaniem do Wysokiej Izby, czy w świetle przedstawionych przeze mnie faktów pani Marianna Podgórska i pan Stanisław Kopeć oraz inne osoby znajdujące się w podobnej sytuacji mogą liczyć na opiekę i pomoc państwa polskiego. Moim zdaniem tak, bowiem przyszedł najwyższy czas, aby pochylić się również nad tymi problemami. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Niniejsze oświadczenie składam w imieniu swoim i w imieniu pani poseł Teresy Hałas. Pragniemy z tego miejsca zwrócić uwagę na trudną sytuację branży tytoniowej w Polsce, w tym rolników plantatorów tytoniu oraz przetwórców suszu tytoniowego.
Proponowane rozwiązania zawarte w dyrektywie Komisji Europejskiej nr 40 z 2014 r. pogłębiają i tak napiętą sytuację w wymienionej branży, nie tylko w odniesieniu do plantatorów tytoniu, ale i innych uczestników rynku wyrobów tytoniowych, powodując przy tym realne zagrożenie dla stabilności upraw tytoniu oraz dochodów budżetu państwa. Dodatkowo trudną sytuację polskich plantatorów powoduje brak dopłat unijnych. Ministerstwo rolnictwa w swoim czasie nie wykorzystało swoich możliwości i formalny wniosek o dopłaty zgłosiło po terminie, co spowodowało niestety brak dopłat unijnych do rodzimej produkcji w przeciwieństwie do innych krajów, które z tych dopłat korzystają. Z automatu staliśmy się więc grupą plantatorów niekonkurencyjną w stosunku do plantatorów z innych krajów.
Produkcja i przetwórstwo tytoniu to ważna część polskiej gospodarki, o czym stanowi jej wysoki wskaźnik w ogólnym saldzie polskiego obrotu produktami rolno-spożywczymi. Należy dodać, że wpływy z akcyzy i VAT to suma ok. 23 mld zł w roku 2013, w tym roku suma ta jest szacowana na poziomie 15 mld zł. O czymś to świadczy. Ważnym argumentem jest stuletnia już tradycja upraw tytoniowych oraz wysoka stopa specjalizacji wśród plantatorów. Osobnym argumentem są przeprowadzone inwestycje i umaszynowienie tej produkcji oraz warunki klimatyczno-glebowe. Obecnie obowiązujące przepisy wprowadzone przez poprzedni rząd są wysoce niekorzystne i w konsekwencji mogą doprowadzić do eliminacji uprawy tytoniu w Polsce.
W trosce o powyższe zwracamy się do pani premier o wprowadzenie nowelizacji przepisów dotyczących przekwalifikowania plantatorów oraz wskazujemy na potrzebę wprowadzenia przepisów dotyczących wsadu polskiego tytoniu w wysokości 40% do produkcji papierosów w Polsce. Takie rozwiązania są stosowane w innych krajach, które chronią tym samym swoją branżę. Należy również pamiętać o tym, że rozwiązania powyższe przyczynią się do likwidacji bezrobocia, zapewniając jednocześnie wyższe wpływy finansowe do budżetu krajowego.
Powyższe przemawia za tym, że jako państwo powinniśmy dołożyć należytej staranności, by chronić krajową produkcję tytoniu, dbając jednocześnie o stworzenie większych możliwości produkcyjnych własnych wyrobów tytoniowych i zachowując tym samym wysoką pozycję lidera tytoniowego w Europie. Oczywiście nie jest to zachęta do palenia wyrobów tytoniowych, o czym informuję Wysoką Izbę. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Myślę, że w dyskusji odnośnie do zmiany wieku obowiązku szkolnego dla siedmiolatków warto wyjść od przyczyny takiej decyzji obecnego rządu.
Obniżenie wieku szkolnego przez poprzedników było dokonane bez konsultacji społecznych. Większość rodziców była zdecydowanie przeciwna takim zmianom. Zawiązywali oni komitety społeczne, zbierali podpisy, składali petycje, ale nikt nie chciał z nimi rozmawiać ani ich słuchać. Samorządy też sceptycznie podchodziły do tego pomysłu. Wiązało się to z kolejnymi zmianami organizacyjnymi w szkołach i przedszkolach.
Obecne zmiany, choć rodzą pewne obawy, są zgodne z oczekiwaniami rodziców najmłodszych dzieci, bo nie chcą oni zabierać dzieciństwa swoim pociechom i mogą wybrać dla nich przyszłość, korzystając z dostępnych opcji, a więc: kontynuowanie klasy I dla dzieci urodzonych w 2009 r. czy posłanie sześciolatka do klasy I lub pozostawienie go w przedszkolu. Uważam, że po pełnym wdrożeniu obecnych zmian nikt już nie będzie pamiętał o tych problemach. Samorządy pokazały, że potrafią stanąć na wysokości zadania...
...i tak też z pewnością będzie w tym przypadku.
Wydaje się też, że innym pozytywnym aspektem powrotu siedmiolatków do klasy I jest szansa na to, że niejako przy tej okazji mogą zostać poprawione podstawy programowe oraz podręczniki szkolne.
Pani minister, warto byłoby jednak przyjrzeć się aktualnemu naliczaniu subwencji na zadania oświatowe i rozważyć np. dodatkową wagę rekompensującą gminom cofnięcie dzieci ze szkoły podstawowej do przedszkoli, przynajmniej w okresie przejściowym. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zwracam się do ministra infrastruktury i budownictwa w sprawie problemów na polskiej kolei. A jest tak: podróżni, mieszkańcy Łukowa i powiatu łukowskiego korzystający z pociągów Kolei Mazowieckich, Przewozów Regionalnych i PKP Intercity wielokrotnie, niestety bezskutecznie, zwracali się z prośbą o przywrócenie pasażerom usług w postaci kas biletowych, poczekalni, bufetu i toalet na stacji PKP Łuków.
Węzeł kolejowy Łuków obsługuje połączenia do Dęblina, Siedlec, Warszawy oraz w kierunku Terespola. Funkcjonujące niegdyś kasy biletowe sprzedawały bilety na wszystkie połączenia. Nie ma obecnie nawet jednej. Tak jest od dnia 30 września 2014 r. Nadmieniam, że oprócz sprzedaży biletów panie kasjerki chętnie udzielały informacji na temat kursowania pociągów w całej Polsce. Obecnie podróżni z powiatu łukowskiego korzystający ze stacji PKP Łuków pozbawieni są takich i innych informacji, a przy ciągłych zmianach w rozkładach kursowania pociągów jest to dla nich olbrzymim utrudnieniem. Nie każdy potrafi obsługiwać automat do sprzedaży biletów, nie wszyscy mają też dostęp do Internetu. Większość podróżnych próbuje kupić bilet w pociągu, ale często zdarza się, że muszą stać w kolejce po bilet w pędzącym pociągu.
Właściciel stacji PKP SA nie dostrzega tego problemu, a przewoźnicy korzystający ze stacji Łuków w swoich pismach wyjaśniają, że utrzymanie kas biletowych wymaga uzasadnienia ekonomicznego. Każda ze stron stoi przy swoich racjach. A gdzie jest aspekt społeczny tej sprawy? Gdzie jest interes pasażera, jego komfort podróży i obowiązujące w cywilizowanym świecie standardy?
Obecnie są prowadzone prace związane z modernizacją stacji PKP przez Polskie Koleje Państwowe SA. Podmiot ten, choć inwestuje, nie ma wpływu na świadczenie usług pasażerom na terenie stacji PKP Łuków. Zakończenie prac przewiduje się na koniec czerwca 2016 r. Po zakończeniu prac ma się podnieść komfort podróżowania. W jaki sposób, jeśli w dalszym ciągu nie będą czynne kasy i inne punkty usługowe?
Ktoś powie, że kasy są za drogie. Dlaczego? Dlatego że otwarciem kas nie są zainteresowani przewoźnicy. Powodem tego są prawdopodobnie wysokie ceny udostępnienia powierzchni przez PKP SA. Ich utrzymanie to oczywiście koszt, ale wyższy standard i komfort podróży pasażera, jego zwyczaje i przyzwyczajenia też powinny być wzięte pod uwagę, zwłaszcza jeśli jest to młodzież dojeżdżająca do szkół ponadgimnazjalnych, uczelni i do pierwszej pracy. Koszty mogłyby być niższe, gdyby w tych samych kasach sprzedawane były bilety kilku przewoźników. Niestety wspólny system został zlikwidowany po wyłączeniu Przewozów Regionalnych z Grupy PKP.
Reasumując, chciałbym się zwrócić do Wysokiej Izby i wszystkich zainteresowanych z bardzo prostym pytaniem: Czy w naszym kraju istnieje jeszcze komunikacja publiczna oraz czy ktoś dba o komfort podróży, ochronę prawną i interes społeczny uczestników pasażerskiego transportu zbiorowego? Bardzo proszę o zainteresowanie się tym problemem, gdyż - jak mniemam - ten problem nie dotyczy tylko wspomnianego wcześniej Łukowa i powiatu łukowskiego. Dziękuję bardzo.
