Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tuż przed rozpoczęciem obecnego posiedzenia Sejmu dotarły informacje, że w piątek 11 grudnia 2015 r. ma dojść do podpisania umów prywatyzacyjnych dwóch spółek córek działających w obrębie Grupy Azoty Zakładów Azotowych Puławy: Remzapu sp. z o.o. i Medicalu. Pierwsza z tych spółek to firma zatrudniająca kilkaset osób, oferująca usługi i produkty dla przedsiębiorstw z branży chemicznej, petrochemicznej, cementowej, energetycznej, spożywczej i innych. Z kolei spółka ZOZ Medical utworzona została jeszcze w 1997 r. przez Zakłady Azotowe Puławy SA oraz inne firmy i organizacje działające w ich obrębie. W ramach NZOZ działają poradnie podstawowej opieki zdrowotnej, poradnie specjalistyczne, poradnia medycyny pracy, poradnia stomatologiczna, rehabilitacja lecznicza i ratownictwo medyczne. Spółki te są ważne dla funkcjonowania samych zakładów azotowych, jak i pracujących w nich pracowników. Stanowią też zapewne atrakcyjne kąski w aspekcie oferty prywatyzacyjnej. Uważam, że w związku ze zmianą kierownictwa ministerstwa skarbu i prawdopodobnie innymi oczekiwaniami w stosunku do zarządzających firmą Grupy Azoty ZA Puławy prywatyzacja w tym momencie nie powinna mieć miejsca i powinna być wstrzymana. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W ostatnich dniach doszło do niezwykle bulwersującej wypowiedzi przewodniczącego Parlamentu Europejskiego obecnej kadencji, polityka SPD z Niemiec Martina Schulza. Otóż stwierdził on, że wydarzenia w Polsce mają charakter zamachu stanu. Na pytanie, czy przeprosi Polskę za swoje słowa, odpowiedział, że nie, że mówił o działaniach władz, i podparł swoją argumentację tym, że widział wielotysięczne demonstracje przeciwko działaniom rządu. Zadziwiająca argumentacja, pokazująca skrajną tendencyjność, zważywszy na to, że w ostatnich latach w Polsce miały miejsce o wiele większe demonstracje skierowane przeciwko rządzącym i podobne wydarzenia są codziennością w demokratycznych krajach europejskich.
Niestety, to nie pierwsza kontrowersyjna, skierowana przeciwko Polsce wypowiedź tego polityka. Niedawno ten sam Martin Schulz wygłosił bardzo ostre słowa pod adresem państw, które sceptycznie podchodzą do sprawy przyjęcia imigrantów, zapowiadając, że jeśli państwa Europy nie będą chętnie przyjmować uchodźców, to zostanie im to narzucone siłą. Zabrzmiało to jak groźba w stosunku do Polski.
Wcześniej, w 2005 r. Martin Schulz sprzeciwiał się stanowczo, aby w 60. rocznicę wyzwolenia obozu zagłady w Auschwitz pojawiło się sformułowanie: hitlerowski obóz zagłady zbudowany przez Niemców. I dopiął swego. Innym razem, kierując pogróżki do Polski, Czech i Węgier, grzmiał: Europa ultranacjonalistyczna, jeśli ona zwycięży, będzie to ich Europa, nie tylko w tej kwestii, ale także w wielu innych. Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty i w razie konieczności to musi być siłą narzucone. I dalej: W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności także walką przeciwko innym postawimy na swoim.
W kolejnej wypowiedzi mówił o Polsce w kontekście unijnych dotacji: Polska jest wielkim beneficjentem europejskiej solidarności. Kiedy Polska czuje się zagrożona przez Rosję i domaga się więcej broni, żołnierzy i funduszy, Europa jest solidarna. Gdy Polska mówi, że jej gospodarka potrzebuje do dalszego rozwoju europejskich funduszy, to te fundusze dalej do Polski płyną. Ale w takiej sytuacji nie można nagle przyjść i powiedzieć, że uchodźcy to tylko problem Niemców i nie ma się z tym nic wspólnego.
Te wszystkie wypowiedzi wskazują na antypolską alergię Martina Schulza. Polityk na takim stanowisku powinien wypowiadać się w sposób stonowany i roztropny, w duchu łączenia, a nie dzielenia i podgrzewania emocji, a przede wszystkim w zgodzie z prawdą.
Przeciwko słowom przewodniczącego Parlamentu Europejskiego wypowiadali się m.in. pani premier Beata Szydło, minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, posłowie Prawa i Sprawiedliwości w europarlamencie i szereg polityków.
Apeluję, aby w obliczu tak kontrowersyjnych i szkodliwych wypowiedzi wszyscy polscy parlamentarzyści zachowywali solidarność, propaństwową postawę i jednym głosem wyrażali swój sprzeciw i negatywną ocenę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Cieszę się, że mogę wygłosić to oświadczenie w sytuacji, kiedy jeszcze tylu posłów jest na sali, ponieważ wcześniej zabrakło czasu w debacie.
Otóż debatowaliśmy dzisiaj, i będziemy to czynić dalej, o zmianie ustawy o służbie cywilnej, o akcie prawnym, który z pewnością miał szczytne założenia, ale w praktyce, w powszechnej opinii, w obszarze przeprowadzanych konkursów był symbolem zepsucia państwa. Nie ma nic gorszego niż legitymizowanie patologii w majestacie prawa. Ta patologia, nazwana po imieniu, to np. zatrudnianie na zlecenie zgodnie z zasadą: ja ci daję kandydata, a ty znajdź dla niego, czyli rozpisz konkurs, to powtarzanie konkursów, bo kandydat się nie podobał, to fabrykowanie warunków konkursów pod kandydata, bo ten akurat ma ładne oczy, zna hiszpański, choć na danym stanowisku to jest akurat zupełnie nieistotne, czy wprost uzgadnianie przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej z kandydatem, to wreszcie zakulisowe - acz głośne w środowisku - walki buldogów, baronów czy innej maści prominentów politycznych, by do walki stawało więcej kandydatów z poparciem niż jeden. Potwierdzenia tych faktów można znaleźć chociażby na tak powszechnie znanych nagraniach z taśm. Posłużę się tu przykładowymi cytatami: Ty sobie szykuj kandydata na wicedyrektora, mówił prezes Najwyższej Izby Kontroli, wcześniej prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, do posła Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ten zaś po konkursie odpowiadał: Panie prezesie, jak donoszą, zadanie wykonane. I jeszcze jeden cytat: Właśnie wyszedłem z pewnej rozmowy, gdzie powiedziałem, że mam nadzieję, że jutro będą trzy dobre decyzje: unieważnienie konkursów na dyrektora w Rzeszowie, wicedyrektora i dyrektora w Warszawie. Autorami tych słów były te same osoby. Dlatego patrząc na ławy poselskie rzekomych obrońców demokracji, widzę w rzeczywistości obrońców patologii w wielu obszarach funkcjonowania naszego kraju. Rodzi się tylko pytanie: Dlaczego tak długo deprawowano ludzi fikcją i oszustwem w majestacie prawa? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Unio Europejska, dokąd zmierzasz? Ostatnie tygodnie to festiwal nieprzychylnych, krytycznych czy wręcz wrogich wypowiedzi polityków Unii Europejskiej, w tym wielu niemieckich, wobec Polski. Są one pokłosiem nieprawdziwych głosów o rzekomym naruszeniu demokracji w Polsce. I żeby nie być gołosłownym, podam przykłady tych wypowiedzi. W Niemczech szef klubu CDU/CSU w niemieckim Bundestagu Volker Kauder opowiedział się za sankcjami wobec Polski, jeśli kraj ten będzie w dalszym ciągu lekceważył normy prawa. Przewodniczący grupy CDU/CSU w Parlamencie Europejskim Herbert Reul opowiedział się za karami finansowymi przeciwko Polsce: potrzebujemy sankcji gospodarczych, jeśli polityczne środki dialogu są nieskuteczne. Po raz kolejny przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz nie mógł się powstrzymać, aby nie zaatakować Polski, i stwierdził: Prawo i Sprawiedliwość rządzi Polską, stosując demokrację w stylu Putina, i polityka PiS stoi w sprzeczności z europejskimi wartościami.
Nie sposób nie podkreślić hipokryzji i obłudy tych polityków, którzy szermują hasłami putinizacji, jednoznacznie źle oceniając, kiedy to im pasuje, politykę Putina, a z drugiej strony traktując go jako najważniejszego partnera gospodarczego i prowadząc z nim politykę często wbrew interesom sojuszników, członków Unii Europejskiej, jak chociażby dotyczącą realizacji Nord Stream I i planów Nord Stream II.
Do tych wypowiedzi należałoby dodać przykłady innych. Szef dyplomacji Luksemburga sprawującego prezydencję w Unii Europejskiej Jean Asselborn stwierdził, że rozwój sytuacji w Warszawie przypomina kurs, jaki obrały reżimy dyktatorskie, a Unia Europejska nie tylko ma prawo, a wręcz obowiązek mieszania się w celu powstrzymania tej tendencji. Wreszcie Günther Oettinger, kolejny Niemiec, komisarz do spraw gospodarki cyfrowej i społeczeństwa, skrytykował działania polskiego parlamentu i opowiedział się za objęciem Polski nadzorem Komisji Europejskiej. Powód - m.in. zmiany w mediach. Skutek tej całej atmosfery i nagonki - przedwczoraj wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans powiadomił o decyzji wszczęcia procedury oceny praworządności w Polsce.
Nie sposób nie zauważyć satysfakcji części naszej opozycji z tego faktu. Ale to nie dziwi, jeśli posłucha się szeregu wypowiedzi płynących z tego obozu, tak wyraźnie kierowanych do Brukseli, jak chociażby tej podsłuchanej, która padła z ust najbardziej prominentnego polityka PO, który jakiś czas temu zapowiedział aktywność ulicy - tę widzieliśmy, i Europy - tę też widzimy. A przecież przedstawicielka tego obozu, komisarz Unii Europejskiej, nie słychać, aby sprzeciwiała się decyzji Komisji przyjętej wszak jednogłośnie.
Na rozgrywanym w ostatnim czasie w Berlinie turnieju kwalifikacyjnym siatkarzy do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro polscy kibice wywiesili transparent: Protect your women, not our democracy, znakomicie oceniający zaangażowanie niemieckich polityków i mediów, które zamiast zająć się rzeczywistymi olbrzymimi problemami związanymi z uchodźcami w Niemczech, szukają wymyślanych problemów na czyimś, polskim terenie.
Wobec tych faktów chciałbym z jednej strony wyrazić szacunek i uznanie dla polskich kibiców za tak trafną ocenę sytuacji i spektakularny gest. Dla mnie w Berlinie odnieśliśmy sukces podwójny. Spisała się drużyna, spisali się kibice. Z drugiej strony nasuwa się apel: Komisjo Europejska, zajmij się rzeczywistymi poważnymi problemami Unii Europejskiej, a nie czymś, co nie istnieje, czego nie ma na pewno w Polsce. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje wystąpienie również poświęcone jest wiatrakom, co tylko potwierdza, jak ważny to jest problem dla wielu społeczności lokalnych. Ostatnie lata to czas ekspansji wielu firm budujących elektrownie wiatrowe w wielu rejonach kraju, w tym w województwie lubelskim. Ekspansja ta miała często charakter niekontrolowany, towarzyszyły jej patologie, o czym mówi m.in. dezyderat Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 10 grudnia 2015 r. skierowany do pani prezes Rady Ministrów.
Lokalizując te farmy, często lekceważono głos opinii publicznej, nie uwzględniano wyników konsultacji społecznych. Często odbywało się to po cichu, bez rozgłosu, a mieszkańcy dowiadywali się o wszystkim za późno, aby móc wyrazić swój sprzeciw. Ostatnie lata to też wzrost świadomości mieszkańców dotyczącej negatywnego oddziaływania wiatraków na zdrowie człowieka, pogorszenia komfortu ich życia oraz pracy. Wynika to z faktu, że szereg tych inwestycji realizowanych jest w bardzo bliskiej odległości, nieprzekraczającej kilkuset metrów, od zabudowań.
Z opinii mieszkańców tych miejscowości, gdzie te potężne budowle o rozpiętości skrzydeł znacznie przekraczającej 100 m już powstały, wynika, że uciążliwość życia w ich sąsiedztwie jest tak duża, że ludzie myślą przede wszystkim o tym, dokąd się wyprowadzić, bo tam się nie da żyć. Dodatkowo z tego powodu ceny ziemi, działek i nieruchomości w okolicy ulegają znacznemu obniżeniu.
Z takimi opiniami jako poseł zetknąłem się wiele razy, nawet w tym tygodniu, uczestnicząc w spotkaniu z mieszkańcami na terenie jednej z gmin województwa lubelskiego, gdzie przygotowania do rozpoczęcia realizacji tego typu inwestycji są na ukończeniu. Firma złożyła już wniosek o pozwolenie na budowę. W związku z tym jedyną nadzieją dla tych ludzi, którzy z ogromną determinacją sprzeciwiają się budowie wiatraków w bliskim sąsiedztwie ich domów, jest zapowiedź uchwalenia ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Projekt ten, autorstwa środowiska Prawa i Sprawiedliwości, m.in. zakłada, aby odległość pomiędzy elektrownią wiatrową a zabudowaniami mieszkalnymi była równa 10-krotności całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej lub większa, a więc wysokości mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu tej budowli, wliczając elementy techniczne, czyli także łopaty elektrowni wiatrowej. Ten bardzo ważny warunek pozwoliłby na unikanie budowy tych urządzeń, tak jak to ma miejsce dotychczas, w rażąco bliskiej odległości od domów.
Zobligowany rozpaczliwym głosem moich wyborców, w tym mieszkańców gmin Poniatowa i Karczmiska, apeluję o jak najszybsze procedowanie nad wspomnianą ustawą. Dla wielu społeczności trwa swoista walka z czasem. Pomóżmy im, by była zwycięska. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W dniu dzisiejszym Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie kryzysu konstytucyjnego w Polsce, rezolucję w swej treści oczywiście jednostronną, tendencyjną, opartą na tezie, że w sprawie Trybunału Konstytucyjnego wszystko jest oczywiste, a spór polityczny i prawny toczący się w Polsce to spór tych, którzy mają oczywistą rację, z tymi, którzy w sposób oczywisty tej racji nie mają, tkwiąc w całkowitym błędzie.
Zapewne nie byłoby wcześniej dyskusji na forach europejskich, wypowiedzi wielu prominentnych polityków, w tym niemieckich, mniej czy bardziej krytykujących Polskę, czasami nawet pozwalających sobie na przekraczanie granicy ingerencji w nasze polskie sprawy, gdyby nie donosiciele, politycy donosiciele. Wszak to z ich strony padały hasła politycznej aktywności oparte na zasadzie totalnej opozycyjności, w tym szczególnie w dwóch obszarach: wyprowadzeniu ludzi na ulicę, jak również inspirowaniu Unii Europejskiej do ingerencji w nasze sprawy. Gratulacje. Jesteście skuteczni. Gratulacje. Jesteście skutecznymi szkodnikami interesów Polski.
Podjęcie tematu przez środowiska unijne, w tym Parlament Europejski, ataki na Polskę nie mogą dziwić. Polski rząd, obecny rząd prowadzi w sposób oczywisty politykę zapewniającą realizację polskich interesów narodowych. I jest to oczywiście nie w smak wielu grupom interesów na Zachodzie. Skończyło się poklepywanie po plecach, i bardzo dobrze, bo było odzwierciedleniem przedkładania przez poprzednie rządy interesów europejskich nad polskie. Szkoda, że Unia Europejska ingeruje w nasze sprawy, w zasadzie nie wiadomo, na podstawie jakich przepisów prawnych. Wątpliwości prawne dotyczące naszego polskiego podwórka są rozstrzygane ścieżką wolnej amerykanki.
Na koniec chciałbym połączyć się w bólu z polskimi europarlamentarzystami, którzy z bólem serca - mówię w cudzysłowie - głosowali za rezolucją. Te postawy oceniłem już wcześniej. Ja łączę się z nimi w bólu, bo jestem litościwy, ale wierzę, że społeczeństwo i historia tej litości nie wykażą.
I jeszcze jedno, pytanie retoryczne: Dokąd zmierzasz Unio Europejska, Unio podwójnych standardów, Unio dominacji grup interesów nad interesami narodowymi, Unio błędnych, samobójczych decyzji, Unio zamiatająca rzeczywiste problemy pod dywan i odkładająca ich rozwiązanie w czasie, atakująca dumne narody prowadzące niepodległą politykę w interesie własnych społeczności? Czy takiej Unii chcemy? Dziękuję.
