Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do wnioskodawców, czy podzielają moją obserwację, że oto posłowie Platformy na tej sali demonstrują mentalność klasy panującej, której po prostu należy się władza nad Polską pomimo przegranych wyborów.
Państwo posłowie, to nie na tym polega demokracja, że pomimo że przegraliście wybory, to macie zachować władzę w służbie cywilnej, macie zachować władzę w upolitycznionej telewizji publicznej. Polska nie należy do was, tylko do milionów Polaków, którzy wam podziękowali, powiedzieli ˝do widzenia˝ i ˝do widzenia˝ powiemy wam również my w telewizji publicznej.
Telewizja publiczna będzie publiczna, będzie Polaków, a nie wasza. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pytanie do wnioskodawców: Czy nie uważają, że posłowie opozycji, którzy tutaj tak stanowczo wypowiadają się przeciw temu projektowi, wykazują się po prostu elementarną niewiedzą?
Słyszymy oto, że połączenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości to ma być rzekomo Białoruś, to ma nas oddalać od standardów europejskich. Dostępne są dziesiątki opracowań w sprawie modelów prokuratury. Pierwsze z brzegu - pan dr Jarosław Zagrodnik, Uniwersytet Śląski, pisze tak: Modele prokuratury. Pierwszy - klasyczny model europejski, charakteryzuje się powiązaniem prokuratora generalnego z ministrem sprawiedliwości.
W ramach tego modelu prokurator jest organem władzy wykonawczej. Przyjęty obecnie w Austrii, Francji, Czechach i Niemczech, zarówno na poziomie federalnym, jak i w poszczególnych krajach związkowych.
Myślę, że bardzo dobrze by było, żebyśmy ten klasyczny europejski model prokuratury przyjęli również w Polsce. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ja mam pytanie do pani minister, taką prośbę również o poradę dla mniej doświadczonego posła, po prostu jak znieść tę hipokryzję na tej sali, zwłaszcza wśród posłów PO i PSL
, którzy z obłudną troską pochylają się nad tą przysłowiową samotną matką zarabiającą 1605 zł i pytają, dlaczego nic ona nie otrzyma w tym programie. To ja się pytam, co taka matka otrzymała przez 8 lat waszych rządów.
Co otrzymała samotna matka, która zarabia 1595 zł i w ramach naszego programu już otrzyma zasiłek?
Co otrzymał ojciec, który ma bezrobotną żonę i czworo dzieci i w naszym programie otrzyma 2,5 tys., 2 tys. albo 1,5 tys.? Co ci wszyscy ludzie otrzymali od was?
Jeżeli teraz pochylacie się nad tym jednym konkretnym, szczegółowym, wyjętym z kontekstu przypadkiem, to powiedzcie, co oni wszyscy otrzymali w trakcie waszych rządów. I odpowiem, co otrzymali. Otrzymali wieloletnie zamrożenie progów zasiłku rodzinnego i otrzymali podwyżkę VAT na artykuły dziecięce. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W swoim wystąpieniu chciałbym zwrócić uwagę Wysokiej Izby na problemy związane z funkcjonowaniem Morskiego Portu Gdynia. Gdyński port to jeden z trzech portów o kluczowym, strategicznym znaczeniu dla gospodarki państwa, obok portu w Gdańsku i zespołu portów Szczecin-Świnoujście, i przez ostatnie lata mógł być rzadkim przykładem dobrze funkcjonującej gałęzi polskiej gospodarki morskiej: wzrastająca liczba przeładunków, dobra sytuacja finansowa - czy to samego zarządu portu, czy poszczególnych terminali przeładunkowych - tysiące miejsc pracy - czy w samym porcie, czy też w firmach kooperujących. Ale niestety ten jasny obraz może niedługo ulec zaciemnieniu. Przed portem w Gdyni stanęły bariery, które hamują jego rozwój, mogą go zahamować, a w niektórych wypadkach już hamują. W dalszej perspektywie możemy nawet mówić o pewnym regresie.
Co to za bariery? Przede wszystkim są to bariery w infrastrukturze dostępowej, braki w infrastrukturze dostępowej do portu zarówno od strony morskiej, jak i od strony lądowej. Od strony morskiej jest to kwestia zbyt małej głębokości kanału portowego i zbyt małej obrotnicy w porcie, która powoduje, że port przestaje być zdolny do obsługi największych statków, a statki, takie są trendy w międzynarodowej żegludze, ostatnio są coraz większe. Już teraz stało się tak, że część armatorów, którzy albo zawijali do Gdyni, albo chcieli zawinąć do Gdyni, nie mając takiej możliwości, część czy całość swoich przeładunków przeniosła do innych portów. Projekt pogłębienia portu i powiększenia obrotnicy, aczkolwiek już bardzo spóźniony w stosunku do potrzeb rynkowych, jest w trakcie realizacji. Można tu mieć nadzieję, że nie będzie dalszych opóźnień, że zostanie on zrealizowany, ale nie tylko nadzieję, bo również trzeba tego przypilnować.
Drugą kwestią są bariery, ograniczenia w infrastrukturze dostępowej od strony lądu. Są to ograniczenia w infrastrukturze zarówno drogowej, jak i kolejowej. W infrastrukturze drogowej jest to kwestia braku bezpośredniego połączenia portu z systemem dróg krajowych. Tym połączeniem jest trasa Kwiatkowskiego, droga miejska, a co za tym idzie, obarczona ograniczeniami formalnoprawnymi chociażby w kwestii maksymalnej ładowności, maksymalnego nacisku na oś samochodów, które dowożą towary do portu i wywożą towary z portu, ale też pogarszający się stan techniczny drogi. To jest w znacznej części inwestycja z czasów gierkowskich, która wkrótce będzie wymagała generalnego remontu, a więc wyłączenia z eksploatacji. Tymczasem innego takiego w miarę dogodnego dojazdu do portu, praktycznie rzecz biorąc, nie ma. W kwestii infrastruktury kolejowej to jest postępujące zapchanie trójmiejskiego węzła kolejowego. Coraz częściej zdarzają się przypadki, że pociągi towarowe obsługujące port muszą czekać, powstają korki. Lada moment może dojść do sytuacji kuriozalnej: tego rodzaju pociągi gdzieś z południa Polski będą musiały jeździć przez Koszalin i Słupsk, a więc bardzo okrężną drogą.
Dlatego chciałem w tym miejscu bardzo podziękować koleżankom i kolegom z sejmowej komisji gospodarki morskiej, którzy na wyjazdowym posiedzeniu tej komisji w Gdyni, które miało miejsce w tym tygodniu, przychylili się jednogłośnie do mojej propozycji uchwalenia przez komisję dezyderatu, w którym wskazuje ona właśnie na te bariery i występuje z prośbą, przede wszystkim do ministerstwa infrastruktury, o podjęcie działań mających na celu ich usunięcie. Zapóźnienia są ogromne, zwłaszcza w komponencie drogowym. Konieczne jest wybudowanie pierwszego elementu tzw. OPAT-u, Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiejskiej, która przez ostatnie 8 lat uporczywie była skreślana z listy dróg krajowych przez poprzednie kierownictwo Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Stworzenie łącznika między obwodową Trójmiasta a ul. Janka Wiśniewskiego pozwoliłby bezpośrednio połączyć port z systemem dróg krajowych.
Kwestia infrastruktury kolejowej, tj. kwestia rewitalizacji, rozbudowy i budowy drugiego toru i elektryfikacji linii kolejowej nr 201, czyli tzw. dawnej magistrali węglowej. Jej budowa w takim standardzie pozwoliłaby na wykorzystanie jej na odcinku Bydgoszcz - Gdynia jako alternatywnej drogi dowozu towarów, być może z czasem również dla pociągów pasażerskich, do aglomeracji trójmiejskiej, z czego z czasem skorzystałaby cała aglomeracja, a najbardziej pilnie, najbardziej bezpośrednio - port w Gdyni. Tu już procesy inwestycyjne są uruchomione.
Cieszę się, że ten dezyderat od razu spotkał się na miejscu z bardzo przychylnym przyjęciem przedstawicieli ministerstwa infrastruktury; oczywiście te działania popiera również ministerstwo gospodarki morskiej. Tak że mam głęboką nadzieję, że te bariery rysujące się przed rozwojem portu w Gdyni zostaną wkrótce usunięte i że wkrótce już konkretne kolejne działania zostaną wdrożone i gdynianie, ale i cała Polska - bo port o strategicznym znaczeniu dla gospodarki kraju pracuje właśnie na rzecz całej gospodarki kraju - będą mogli nadal cieszyć się z rozwoju tego portu i idącego za tym rozwoju
polskiej gospodarki. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! We wstępie do mojego pytania chciałbym podziękować wnioskodawcom, zwłaszcza za pierwszy akapit tego projektu uchwały, w którym w sposób jasny jest zajęte stanowisko i jest podkreślone zgodne z polską racją stanu stanowisko, którego zabrakło we wrześniu tego roku, kiedy poprzedni rząd podejmował tę fatalną decyzję, nie tylko łamiącą solidarność krajów środkowoeuropejskich, ale po prostu sprzeczną z naszą, polską racją stanu. Jak to uzasadnić? Bardzo prosto. Tu jeden z posłów Platformy Obywatelskiej - niestety już wyszedł - słusznie powiedział, że powinniśmy uczyć się na błędach innych krajów. Otóż kraje Europy Zachodniej popełniły ogromne błędy w polityce imigracyjnej, bezrefleksyjnie wpuszczając na swój teren obcych kulturowo imigrantów w dużej liczbie, i są te problemy, których wszyscy jesteśmy świadomi - płonące samochody na przedmieściach Paryża, mówiąc obrazowo. Pan poseł mówił o znakomitym rozwoju Londynu jako wielokulturowego miasta. Trzeba też pamiętać, że to na ulicy Londynu brytyjski żołnierz został maczetą pozbawiony głowy, i to bynajmniej nie przez rdzennych Brytyjczyków. To jest ten rodzaj problemów, których w Polsce nie potrzebujemy, których nie powinniśmy brać sobie na głowę.
Decyzja poprzedniego rządu postawiła nas w niekorzystnej sytuacji pewnych faktów dokonanych i teraz musimy szukać jakiegoś dobrego wyjścia z tej niedobrej sytuacji. Wydaje mi się, że zaproponowany w uchwale taki, można powiedzieć, zarys, klucz do polityki imigracyjnej... Tu chciałbym prosić o odpowiedź i potwierdzenie: Czy można podsumować, że składa się on z trzech elementów, tzn. poważnego zachowania na arenie międzynarodowej, czyli niepodważania niestety błędnych, ale podjętych przez rząd polski zobowiązań tak wprost, jednocześnie interpretowania ich w kierunku polskiej racji stanu i takiego ich realizowania, żeby przyjmowanie tej niewielkiej grupy uchodźców, po pierwsze, nie było żadnym precedensem dla jakiegokolwiek stałego mechanizmu wciskania nam dalszych grup
, a po drugie, odbywało się w sposób zgodny z naszą polityką imigracyjną i stawiający na pierwszym miejscu bezpieczeństwo Polski i Polaków? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja nie jestem posłem z Torunia ani z Bydgoszczy, jestem posłem z Gdyni. Gdynia to duże, dynamiczne miasto, które pewnie w wielu miejscach na mapie Polski miałoby potencjał do bycia miastem wojewódzkim - tak się składa, że leży obok Gdańska. Z naszymi sąsiadami z Gdańska bardzo się kochamy, ale często jest to miłość trudna. Dlaczego o tym mówię? Żeby powiedzieć, że doskonale, jako radny miasta przez wiele lat, wręcz do bólu rozumiem różne uwarunkowania szorstkiej, męskiej przyjaźni między Bydgoszczą a Toruniem. Co wydaje mi się w takim związku miast najistotniejsze? To, żeby bardzo pilnować i bardzo dbać o to, żeby pewna tożsamość, podmiotowość, ale i związane z tym konkretne interesy były wzajemnie szanowane. Żeby każde miasto miało poczucie, że nikt nie wchodzi na jego teren, że to, co jest dla niego, dla jego mieszkańców, w zakresie władztwa, również w zakresie tytulatury, ważne, to wszystko należy do tego miasta. I dopiero z tej pozycji wzajemnego poszanowania, wzajemnej podmiotowości można ze sobą rozmawiać, dogadywać się, współpracować, rozwiązywać problemy.
Stąd pytanie: Czy dobrze odczytuję intencję wnioskodawców, że właśnie w obszarze tegoż uniwersytetu medycznego taka jest intencja, żeby odzyskać pewną podmiotowość i z tej pozycji, być może w przyszłości, również współpracować, wspólnie podejmować różnego rodzaju wyzwania, rozwiązywać problemy? Ale zawsze tak jest, że najpierw trzeba zadbać o swój dom, o swoją rodzinę. Kiedy ona jest zabezpieczona, to można wspólnie z innymi podejmować dalsze wyzwania. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mniej więcej tydzień temu w lokalnym dodatku do ˝Gazety Wyborczej˝ ukazał się artykuł pt. ˝100 ludzi dobrej zmiany na Pomorzu˝. Artykuł jak artykuł, nie pierwszy, pewnie nie ostatni, natomiast tym razem przekroczył on już taki poziom absurdu, taki poziom śmieszności, że uznałem, że warto podzielić się z Wysoką Izbą, bo tak smakowitych kąsków nie warto trzymać dla siebie.
Artykuł oczywiście mówi o tym, jak to Prawo i Sprawiedliwość i rząd PiS wykonuje skok na stołki, promuje nepotyzm, kolesiostwo, obsadza synekury. Jacy to synekurzyści zostali przywołani jako jedni z tych 100 ludzi na Pomorzu? Ano np. wiceministrowie w rządzie PiS, prawda? To jest straszny skandal, ja myślę, że na świecie to się nie zdarza, żeby np. w Niemczech, jak wybory wygra CDU i tworzy rząd CDU, w tym rządzie byli ministrowie z CDU. Niebywałe. Kolejnym przykładem jest wojewoda, przedstawiciel, realizator polityki rządu w terenie, który też - o zgrozo - jest z PiS. Jak rozumiem, najlepiej, żeby przedstawicielem polityki rządu PiS-u w terenie był, nie wiem, ktoś z Platformy Obywatelskiej albo z Nowoczesnej.
Dalej idzie cała seria drobnych przekłamań, manipulacji, są zapisywani do PiS-u ludzie, o których na 100% wiem, że członkami PiS-u nie są, jako PiS-owcy są przedstawiani ludzie, którzy wiele, wiele lat temu wystąpili z PiS-u w atmosferze konfliktu i już do niego nie wrócili. Jak widać, członkostwo w PiS-ie wywiera niezatarte piętno i skreśla człowieka na całe życie, nawet jak dawno już z PiS-u wystąpił. Dalej są przypadki bardziej nieoczywistych, podstępnych powiązań z PiS-em. Na przykład jako PiS-owiec została zdemaskowana pewna pani, która ma taki związek z PiS-em, że należy do tego samego związku zawodowego co żona posła PiS-u, a związek ten nazywa się NSZZ ˝Solidarność˝ i naprawdę ma ładnych kilka tysięcy członków na Pomorzu, więc zostać tym kryptopisowcem jest nietrudno, można to zrobić wręcz przypadkiem. Dalej jako PiS-owcy są demaskowane osoby, które np. mieszkają w tej samej okolicy, w której mieszka ktoś z PiS-u, np. na tej samej ulicy, co już ma być, zdaniem pana redaktora, niezbitym dowodem na powiązania z PiS-em.
Dalej oczywiście mamy też pewne techniki manipulacji przedstawienia, znaczy jeżeli ktoś obejmuje funkcję w jakiejś agencji, w spółce, ma do tego odpowiednie wykształcenie, doświadczenie, to w artykule nie zostało o tym napisane, zostało tylko napisane, jaką funkcję objął i że jest z PiS-u plus np. jakiś jeden jego głupi komentarz z Facebooka, albo i mądry, różne komentarze na Facebooku każdemu z nas zdarzało się pisać. Taki jest wydźwięk tego artykułu. Tak że już ustaliliśmy, że wokół każdego członka PiS-u zasadniczo powinna się rozpościerać zarówno geograficzna, jak społeczna martwa strefa, która absolutnie wyklucza jakichkolwiek, również bezpartyjnych fachowców z obsadzania nimi jakichkolwiek stanowisk, choćby byli znajomymi żony kuzyna siostry babci kogoś, kto kiedyś, 10 lat temu był w PiS-ie.
Ale najlepszy fragment zostawiłem sobie na koniec. Otóż jako taki wybitny synekurzysta został przedstawiony pracownik mojego biura poselskiego, zresztą były pracownik, co już autorowi umknęło, do tego bezpartyjny, zatrudniony w moim biurze poselskim na 1/8 etatu. Mogę od siebie dodać, że zarabiał tam mniej więcej 300 zł miesięcznie. Niebywała synekura, 300 zł miesięcznie. Kupa szmalu, można by powiedzieć. I jeszcze do tego podstępnie zatrudniłem tam osobę bezpartyjną. Czyli, jak rozumiem, ten zakaz pracy i śmierć zawodowo-społeczna za rządów PiS-u ma obejmować nie tylko członków PiS-u, ale również bezpartyjnych, co właściwie pozostawiałoby w gronie osób możliwych do zatrudnienia, również w moim biurze posła PiS-u, tylko i wyłącznie działaczy Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, ewentualnie redaktorów ˝Gazety Wyborczej˝. Myślę, że jak będę poszukiwał pracowników, to żeby nie narazić się na obecność w takim artykule, będę ich szukał chyba w tym gronie osób.
Pośmialiśmy się, teraz może trochę na poważnie. Ten artykuł pokazuje pewien problem i nie waham się tego problemu zarysować, a problem jest taki, że jeżeli w takim dużym regionie jak pomorski pan redaktor musi dokonywać takich fikołków, tak musi nawymyślać, namanipulować, żeby znaleźć chociażby 100 ludzi obejmujących ważne posady, to znaczy, że ta wymiana kadr następuje zdecydowanie zbyt wolno. Ja mam nadzieję, że nasi ministrowie wezmą to sobie do serca, przyspieszą ten proces wymiany kadr, żeby móc go zakończyć, żeby móc zająć się czystą pracą merytoryczną z nowymi ludźmi, którzy będą chcieli współpracować, będą chcieli realizować program PiS-u, a i redaktorom ˝Gazety Wyborczej˝ ulżymy, bo może będą mogli znaleźć 100 faktycznych nominatów PiS-u, a nie takich nawymyślanych jak w tym artykule. Dziękuję bardzo.
