Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pani premier w swoim exposé położyła wielki nacisk na rozwój, rozwój, rozwój. Tymczasem przedstawiony program zawiera w sobie bardzo silne i wieloletnie czynniki antyrozwojowe. Pierwszym takim czynnikiem jest obniżenie wieku emerytalnego. To będzie skutkowało tym, że co roku będą wpływały mniejsze składki i co roku będą większe wypłaty. Deficyt z tego powodu sięgnie 50 mld zł w roku 2040, a w międzyczasie setek miliardów złotych. W związku z tym znaczna część PKB, która mogłaby służyć również inwestycjom, będzie musiała być przesunięta na transfery socjalne. Ukraina jest krajem, w którym jest najniższy wiek emerytalny w Europie. Wydaje 18% PKB na renty i emerytury, w związku z czym nie ma pieniędzy na rozwój dróg, na szkolnictwo wyższe, na naukę, na rozmaite inne rzeczy.
Drugi taki czynnik antyrozwojowy to jest podatek od banków. Jeśli ten podatek zostanie wprowadzony, to banki będą musiały podnieść oprocentowanie kredytów, w związku z czym pożyczki na inwestycje będą droższe. Trzeci to jest strategia energetyczna. Owszem, nasza energia jest oparta na węglu w bardzo dużym stopniu, i przez wiele lat jeszcze będzie oparta, ale nie można na siłę tego kontynuować, kiedy węgiel jest coraz droższy, a są inne, tańsze źródła energii. Wiele krajów miało gospodarkę energetyczną opartą na węglu - Wielka Brytania, Belgia, Niemcy, ale one stopniowo od tego odchodziły. Kto za to zapłaci? Czy podatnicy za to zapłacą, czy zapłacimy za to wyższą ceną energii? W obu wypadkach będzie to działanie antyrozwojowe.
Deficyt budżetowy, który będzie się zwiększał, będzie czerpał z oszczędności krajowych, które mogłyby służyć inwestowaniu, tymczasem będą musiały służyć bieżącej konsumpcji przy deficycie. Narodowy Bank Polski zgodnie z polskim ustawodawstwem nie może finansować tego deficytu, więc prosiłbym panią premier o wyjaśnienie, w jaki sposób NBP ma być włączony w rozwój, skoro ma, po pierwsze, autonomię, a po drugie, konstytucyjny zakaz finansowania deficytu. Jednym słowem te wszystkie działania...
Proszę już kończyć, panie pośle.
Niektóre z nich są, owszem, prorozwojowe, jak na przykład amortyzacja szybka czy podwojona, ale wiele jest tutaj wplecionych rozwiązań, które będą na wiele lat hamować rozwój Polski. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Padał tutaj zarzut, że członkowie Trybunału Konstytucyjnego zostali wybrani jak gdyby przed upływem ich kadencji. Otóż chciałbym przypomnieć, że w pierwotnym projekcie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który wpłynął do prezydenta z Trybunału Konstytucyjnego, mówiło się o tym, że posłowie mają się zapoznać z kandydaturami, mają im być przedstawione trzy miesiące przed upływem kadencji, dlatego że jest pewnego rodzaju barbarzyństwem, żeby na tak ważne stanowisko tak ważne, doświadczone i pracujące gdzieś osoby wybierać dosłownie na dzień, dwa czy tydzień przed upływem mandatu osoby ustępującej. Taka była praktyka. To była zła praktyka. Dlatego możliwość wcześniejszego wybrania jest czymś całkiem naturalnym i normalnym.
Po drugie, chciałbym się odnieść do tych trzech osób, do trzech sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego jeszcze w czasie poprzedniej kadencji Sejmu. Otóż, proszę państwa, Sejm poprzedniej kadencji nie tylko mógł ich wybrać, ale musiał ich wybrać. On powinien ich wybrać. Sejm by nie spełnił swoich obowiązków, gdyby nie wybrał tamtych trzech kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego, dlatego że kadencja tych osób, trzech osób w Trybunale Konstytucyjnym upływała jeszcze za kadencji poprzedniego Sejmu, tak że był absolutny obowiązek wyboru. Co do wyboru dwóch następnych, Sejm mógł to zrobić.
Nie było żadnych przeciwwskazań prawnych ani konstytucyjnych, żeby nie mógł wybrać dwóch następnych, a jeśli państwo uważacie, że są takie, to się składa wniosek do trybunału
i Trybunał Konstytucyjny o tym rozstrzyga, czy mogli być wybrani zawczasu, czy nie. Dlatego mam pytanie do posła sprawozdawcy, mianowicie: Kto, panie pośle, orzeka o tym, czy coś jest zgodne z konstytucją, czy nie? Bo ja tutaj cały czas słyszę uzasadnienie do tej ustawy, którą państwo proponujecie, że poprzednia była niezgodna z konstytucją, że Platforma, że poprzedni Sejm zachował się niezgodnie z konstytucją. Pytam się: Kto ma takie prawo do orzekania zgodności lub niezgodności z konstytucją? Czy Trybunał Konstytucyjny, czy posłowie PiS?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do posła wnioskodawcy. Mianowicie pan poseł powiedział, że jak ktoś zaczyna w wieku 17, 18 lat albo 20 lat, to po 40 latach pracy może być już na tyle zmęczony pracą, że mu się ta emerytura należy. Oznacza to, że część ludzi zacznie przechodzić na emeryturę wcześniej, niż wynikało to z poprzedniego wieku emerytalnego, czyli nawet przed sześćdziesiątką, a tym bardziej dużo wcześniej, niż wynika to z wieku obecnie obowiązującego, który do końca ma wejść w życie w roku 2040, czyli przed 67. rokiem życia.
Jednocześnie przeciętne trwanie życia coraz bardziej nam się wydłuża. Otóż mam takie pytanie w związku z tym, że mówił pan, że oni będą dłużej na emeryturze, a za to dostaną niższą emeryturę w ramach tego wirtualnego kapitału, który uzbierali. Albo mogą być krócej na emeryturze i wtedy z tego kapitału będą mieli większą emeryturę, albo będą dłużej na emeryturze, ale będą mieli emeryturę mniejszą. Otóż jeśli te proporcje będą się tak zmieniać, jak pan tutaj wspomniał, że ludzie zaczną przechodzić na emeryturę ok. sześćdziesiątki, część ludzi będzie miała ten 40-letni staż pracy, a przeciętne dalsze trwanie życia będzie się coraz bardziej wydłużać, wiele tych osób, nawet w tym swoim wirtualnym kapitale emerytalnym, nie uzbiera nawet na minimalną emeryturę. Czyli tak czy owak trzeba będzie im dopłacić. Co więcej, powstanie takie zjawisko, że właściwie nie opłaca się zbierać na emeryturę
, bo tak czy owak minimalną dostanę, aby ten 40-letni staż jakoś tam wyrobić, a opłacać składkę minimalną.
Czy są jakieś szacunki, ile osób będzie musiało dostać dopłatę nie ze swojego funduszu, który uzbierały, tego wirtualnego, ale z budżetu państwa, żeby dostać przynajmniej minimalną emeryturę, jeśli byłoby wprowadzone takie rozwiązanie, że sam staż pracy wystarcza? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Podwyższenie wieku emerytalnego przeprowadzone przez Sejm poprzedniej kadencji przewidywało stopniowe zwiększanie do roku 2040. I tak było to wolniejsze tempo podwyższania wieku, niż wskazywałyby na to trendy demograficzne. Tymczasem państwo chcą to zmienić. Mam w związku z tym pytanie: Czy państwo policzyli skutki do 2040 r.? Mnie wynika z obliczeń na 2040 r., że same wypłaty emerytur będą musiały się zwiększyć o 40 mld zł, a składki płacone zmniejszą się co najmniej o 10 mld zł, czyli w 2040 r. powstanie dziura ponad 50 mld w jednym roku, ponieważ będzie o 2,5 mln emerytów więcej i o 2,5 mln ludzi płacących składki mniej.
Po drugie, czy państwo policzyli, ile osób, szczególnie kobiet, nie będzie w stanie uzbierać nawet na swoją minimalną emeryturę? W związku z tym trzeba będzie dopłacać z podatków. I tak ZUS jest obecnie na deficycie, trzeba dopłacać z innych rozmaitych źródeł, bo składki nie wystarczają, jak ten deficyt się gwałtownie powiększył.
Czy państwo wzięli pod uwagę, że przeciętne dalsze trwanie życia cały czas się zwiększa? Teraz kobiety w wieku 60 lat żyją jeszcze 24 lata dłużej. W roku 2040 będą żyły 27 lat dłużej. Czy państwo uwzględniają skutki tego, że przeciętne dalsze trwanie życia
się przedłuża, czy też może państwo liczą na to, że przeciętne dalsze trwanie życia będzie w Polsce spadało i w związku z tym ten system się zrównoważy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W przedstawionym projekcie zmian do budżetu i zmian ustawy okołobudżetowej zakładacie państwo zwiększenie środków, które zasilą fundusze Agencji Rezerw Materiałowych, i jednocześnie wnioskujecie państwo o to, żeby nie rozpatrywać tych wydatków z rezerwy i przesunięcia tych środków na Komisji Finansów Publicznych, nie zasięgać jej opinii. Niemniej może warto byłoby przedstawić, co się kryje za tą zmianą, bo dowiadujemy się z gazet, że to chodzi o zakup węgla na hałdach, zakup tego węgla i utrzymywanie go potem na tych hałdach. Więc może byście państwo nie ukrywali tego, nie trzymali w tajemnicy, tylko przedstawili tutaj wasze zamierzenia w tej sprawie, czym jest podyktowana ta operacja i do czego ona zmierza.
Po drugie, pan minister był uprzejmy powiedzieć, że możemy zahaczyć o 3-procentowy deficyt finansów publicznych w tym roku przez te manewry. Chciałbym jakiegoś rozjaśnienia tej sprawy. Czy to oznacza, że narażamy się już teraz na to, że zostaniemy przywróceni do procedury nadmiernego deficytu? Czym to ryzyko jest obarczone, jeśli te 3% miałoby być naruszone już w tej chwili? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 160 lat temu w Wielkiej Brytanii wprowadzono służbę cywilną, której celem było oddzielenie działalności politycznej od działalności aparatu administracyjnego. Chodziło o to, żeby na aparat administracyjny składały się osoby wykształcone, przyjmowane w otwartym naborze, oddzielone od polityków, zatrudniane nie z powodu protekcji politycznej, chodów i znajomości, ale na podstawie znajomości prawa, procedur i dobrej administracji. Od tych 150 lat takie rozdzielenie służby administracyjnej od polityki przyjęły wszystkie właściwie demokratyczne kraje.
Ostatnio, proszę państwa, na Ukrainie przyjęto kodeks służby cywilnej, w którym właśnie odpolitycznia się służbę cywilną. Wprowadza się otwarte konkursy do naboru w administracji państwowej - art. 23, art. 26 - wprowadza się stabilność zatrudnienia i to, że się tych ludzi nie zwalnia, wprowadza się odpolitycznienie służby cywilnej.
U nas państwo... nie wystarczy wam to, że politykę prowadzą ministrowie, wiceministrowie, którzy mają do pomocy gabinet polityczny, ale chcecie upolitycznić również wszystkie wyższe stanowiska w administracji, skończyć z profesjonalizmem, z otwartymi konkursami, ze stabilnością zatrudnienia, ze znajomością procedur i powołać tam swoich politycznych protegowanych
, do których macie zaufanie.
Pytam was: Dlaczego schodzicie na poziom pana Janukowycza, dlaczego cofacie Polską w cywilizacyjnym rozwoju, dlaczego państwo... Czy nie macie po prostu państwo wstydu przywoływać taką ustawę?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wpłynął dzisiaj do nas, wpłynęła do nas opinia 9 organizacji obywatelskich, które jednoznacznie stwierdzają, cytuję: Wejście w życie proponowanych w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym zmian doprowadzi do paraliżu tej instytucji.
Organizacje te wskazują, że paraliż uniemożliwi obywatelom dochodzenie swoich praw. Fundacja helsińska pisze w swoich uwagach, cytuję: W szczególności za naruszający konstytucję należy uznać - art. 188 oraz 79 - rzeczywisty cel ustawy, który zmierza do uniemożliwiania trybunałowi realizacji jego konstytucyjnych zadań. Proszę państwa, trzeba powiedzieć, że trybunał wielokrotnie, ten zmanipulowany i jakoby upolityczniony trybunał, bronił obywateli wbrew stanowisku Platformy Obywatelskiej.
Dotyczy to kwoty wolnej od opodatkowania, dotyczy to demonstracji, dotyczy to udostępniania akt sądowych, dotyczy opłat za drugi kierunek studiów i wielu innych rzeczy. Bronił zgodności prawa z konstytucją. Również w tych ostatnich dwóch wyrokach Trybunału Konstytucyjnego w 5-osobowym składzie, gdzie orzekał o ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, zasiadało tam, panie prezesie, dwóch sędziów, na których pan głosował, przez pana wybranych do tego trybunału. I zajęli jednoznaczne, jednogłośne stanowisko, te składy 5-osobowe zajęły.
Nie ma więc manipulacji trybunału, tylko jest jakaś wasza paranoja...
Bardzo dziękuje, panie pośle.
...że trybunał trzeba sobie podporządkować i sparaliżować, żeby wprowadzać nie wiadomo jakie ustawy. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Służba cywilna istnieje już od 150 lat, kiedy została w Anglii powołana po raz pierwszy, i bardzo wiele krajów demokratycznych, cywilizowanych wprowadza służbę cywilną. Myśmy ją zaczęli wprowadzać dopiero po roku 1990 i w tym celu, żeby wychować ludzi neutralnych politycznie, kompetentnych, obiektywnych, powołano Krajową Szkołę Administracji Publicznej. Do tej szkoły szli ludzie nie tacy, którzy chcieli iść do polityki - którzy właśnie chcieli służyć państwu swoimi kompetencjami, swoją wiedzą, swoimi zdolnościami, kształcili się na urzędników państwowych, żeby dobrze te funkcje wykonywać. W ciągu ostatnich 25 lat Krajowa Szkoła Administracji Publicznej wypuściła blisko 1000 absolwentów. Ci ludzie zasilili administrację publiczną i wielu z nich doszło już do stanowisk dyrektorów, wicedyrektorów. Teraz tym wszystkim ludziom mówicie: Nie, zwalniamy was. Nieważne są wasze kwalifikacje, nieważny wasz etos, wasze przygotowanie
, wasza chęć służenia państwu. Ważna będzie wasza legitymacja partyjna.
Pytam się, co powiecie absolwentom Krajowej Szkoły Administracji Publicznej...
Panie pośle, skończył się czas.
...których będziecie zwalniać.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Stosowanie...
Panie pośle, ale ja zadałam panu pytanie: Błędnie zrozumiane czy nieściśle przytoczone stwierdzenie?
Sprostowanie dotyczy tego, że pani minister nie zrozumiała chyba mojego pytania, bo ja nie pytałem o finansowanie szkoły, tylko pytałem, co powiecie absolwentom tej szkoły, którzy uczyli się w etosie państwowców, ludzi apolitycznych, neutralnych, którzy pracują w administracji publicznej i teraz będą zwalniani. Jaką przedstawicie im odpowiedź na tych państwowców, którzy chcieli służyć wolnej demokratycznej Polsce jako państwowi pracownicy neutralni politycznie, służyć dobrze państwu? Teraz chcecie ich zwolnić. I na to pytanie nie dostałem odpowiedzi, dostałem, że Platforma zmniejszyła finansowanie na...
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Najpierw sprostowanie do tego, co powiedziała pani premier o tym 25-procentowym wzroście PKB w minionych 8 latach, że tylko bogaci na tym korzystali.
Otóż proszę państwa, dzięki temu, że emerytury rosły szybciej niż płace, że płaca minimalna rosła szybciej niż przeciętna płaca, że zrobiono, wprowadzono ulgi na dzieci, rozpiętości społeczne w ostatnich ośmiu latach się pomniejszały, wskazuje na to współczynnik Giniego.
Po drugie, chciałbym się odnieść do tego projektu 500 zł, pierwszego projektu, przy którym już w tym 2016 r. wychodzi to, że nie będzie na to środków i pieniędzy, dlatego że tylko 7 mld zł będzie pochodziło z nowych podatków, natomiast pozostałe 9 mld, których brakuje do sfinansowania tego projektu w przyszłym roku, będzie pochodziło z jednorazowej opłaty za udostępnienie częstotliwości telekomunikacji.
W związku z tym pytam się: Czy robiliście coś państwo, jakieś prognozy na rok 2017, kiedy nie będzie tych jednorazowych wpłat, kiedy 500 zł trzeba będzie płacić przez cały rok i kiedy dojdzie jako minimum wprowadzenie kwoty wolnej od podatku
, bo to jest decyzja Trybunału Konstytucyjnego? Czy nie uważacie państwo, że należałoby dochodzenie do 500 zł rozłożyć na kilka lat do końca kadencji, a zacząć od skromniejszej sumy, która by odpowiadała stałym dochodom budżetu państwa, a nie jednorazowo? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Przedstawili państwo jako uzasadnienie do tego projektu bardzo szczytne cele, wskazali, że trzeba poprawić obiektywność mediów, że muszą one lepiej służyć interesowi publicznemu, że muszą dostarczać rzetelnej informacji itd., zapewnić pluralizm, obiektywnie służyć narodowi i obywatelom.
Otóż, proszę państwa, chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób chcecie to zapewnić, skoro likwidujecie powoływanie członków rad nadzorczych i zarządów w drodze otwartych konkursów, jawnych, z określonymi procedurami, z określonymi wymaganiami, z określoną kadencyjnością władz, a wszystko ma być w rękach jednego partyjnego ministra, który w każdej chwili może powołać, kogo chce, odwołać, kogo chce, na dowolną kadencję. W każdej chwili może to zrobić. Czym różni się ten tryb powoływania władz mediów publicznych od trybu, który obowiązywał w minionym ustroju, od trybu, który obowiązywał przy powoływaniu komisarzy w czasie stanu wojennego?
Czym to się różni?
W jaki sposób chcecie zapewnić...
...realizację szczytnych celów, o których mówicie, zmieniając w taki sposób tryb powoływania władz mediów publicznych?
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Państwo narzekacie bardzo na media publiczne, tymczasem, kiedy czytam, jakie są rezultaty badań nad ostatnimi wyborami parlamentarnymi - a PiS wygrał te wybory parlamentarne, chciałem powiedzieć...
...badania te zaś robiło Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego...
...Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego...
...to z nich wynika, że Telewizja Polska w sposób wyważony i na wysokim poziomie merytorycznym relacjonowała przebieg prowadzonej jesienią tego roku kampanii wyborczej. Analiza debat wyborczych wykazała wyrównaną ekspozycję czynną i bierną uczestników debat, co świadczy o wysokiej precyzji ich realizacji.
Z monitoringu wynika także, iż najbardziej przejrzystą strukturę informacji wyborczych miały ˝Wiadomości˝ TVP1. Wyróżniały się one wysokim poziomem merytorycznym i szczegółowością omawianych tematów itd., itd. Pytam, proszę państwa: Co wy chcecie poprawić w tych mediach, jeśli nawet nie wszystko tam jest doskonałe, kasując konkursy, kasując kadencyjność, kasując kryteria wyboru władz
i wprowadzając tam jednoosobowe decyzje ministra, który może każdego prezesa stacji telewizyjnej...
Dziękuję bardzo.
...w każdej chwili powołać albo w każdej chwili zwolnić?
Dziękuję bardzo, panie pośle.
Na czym ma polegać ta poprawa?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W uzasadnieniu tego projektu mówiono o tym, że potrzeba odpolitycznić prokuraturę, żeby nie podlegała naciskom politycznym. Mam pytanie: Czy temu ma służyć to, żeby prokuratorem generalnym był teraz minister i zmienia się kadencyjność, zmienia się sposób wyboru prokuratora generalnego? Czy temu ma służyć przepis, który umożliwia przekazywanie akt z postępowania przygotowawczego dowolnej osobie, w tym również np. aktywistom partyjnym? Czy temu ma służyć zmiana nazwy: prokurator apelacyjny na regionalny i możliwość dokonania tam masowych weryfikacji czy czystek, bez jasnych kryteriów, i jak to ma przebiegać? Czy temu odpolitycznieniu ma służyć możliwość uruchomienia działań operacyjnych przez ministra sprawiedliwości nawet wówczas, kiedy prokurator prowadzący daną sprawę nie widzi w ogóle takiej potrzeby? Prosiłbym o odpowiedź na te pytania, czy te wszystkie działania mają służyć odpolitycznieniu, czy odwrotnie - upolitycznieniu prokuratury w stopniu maksymalnym.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Platforma Obywatelska prowadziła bardzo aktywną politykę rodzinną w poprzednich 8 latach, ale oczywiście zawsze można ją dalej rozwijać i rozszerzać, również przyjmując powszechny zasiłek rodzinny, jakim jest ta kwota 500 zł. Jednakże w obecnej wersji, jaką proponuje rząd i konsultuje PiS, ta wersja jest niesprawiedliwa, zbyt biurokratyczna i zbyt kosztowna dla budżetu. Jak można by ją poprawić? Po pierwsze, rozszerzyć jednak ten zasiłek na wszystkie dzieci, żeby nie wprowadzać biurokratycznego progu, który będzie tworzył wrażenie niesprawiedliwości. Po drugie, jeśli chcemy zrobić to sprawiedliwie, to obejmijmy te wypłacane kwoty normalnym podatkiem dochodowym. Biedni nie zapłacą nic albo bardzo mało, bogaci zapłacą od tego zasiłku rodzinnego nawet 32%. Nie niszczmy systemu podatkowego, który obowiązuje. Po trzecie, żeby nie łamać finansów publicznych i równowagi, trzeba finansować tylko to, na co nas stać w tym roku. Ustalmy, że ten zasiłek w tym roku możemy zacząć wypłacać od kwoty 200 zł, potem go powiększać do 300, 400, a nawet do 500 zł na koniec kadencji, jeśli uda się rządowi zrobić to, co zapowiadał, chodzi o usuwanie szarej strefy i unikania płacenia podatków, ale nie przez podwyższanie podatków, tylko przez walkę z szarą strefą. Jak się uda takie środki wygospodarować i na obniżenie budżetu, i na pełne 500 zł, to daj Boże zdrowie, żeby tak się stało.
Teraz na więcej niż na 200 zł nas nie stać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! W swoim przemówieniu, panie ministrze, pan trafnie postawił diagnozę i nakreślił cele, jeśli chodzi o politykę ukraińską, mianowicie szanowanie i wspieranie Ukrainy w jej europejskim wyborze. Natomiast pozostaje problem środków, jakimi mamy to robić. Jedną z głównych przeszkód, jeśli w ogóle nie główną przeszkodą w realizacji tego wyboru przez Ukrainę jest agresja rosyjska - militarna, wojna handlowa przeciw Ukrainie, wojna propagandowa przeciw Ukrainie. I w tej sprawie to, co pan proponuje, czyli prowadzenie dialogu z Rosją, zachowanie kanałów komunikacji, postawienie warunku, że ewentualne spotkanie Rady NATO-Rosja musi być z uwzględnieniem w porządku obrad sprawy Krymu, jest absolutnie niewystarczające. Jeśli siła prawa ma być przed prawem siły, to trzeba to prawo egzekwować. W tej sprawie Zachód ma do dyspozycji środki takie, jakimi są sankcje
- sankcje ekonomiczne, sankcje personalne.
Mam do pana pytanie: Czy Polska będzie obstawać za utrzymaniem, a nawet wzmocnieniem sankcji ekonomicznych, personalnych, technologicznych wobec Rosji, żeby przestrzegała prawa i żeby to, na co pan się powołał, ta maksyma pana prezydenta...
Bardzo dziękujemy, panie pośle.
...siła prawa przed prawem siły, nie było pustym sloganem, ale rzeczywiście było realizowane przez naszą politykę? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Uzupełnienie kompleksowej polityki prorodzinnej, którą prowadziły PO i PSL w poprzedniej kadencji, bezpośrednim świadczeniem pieniężnym miałoby sens, gdyby to rzeczywiście było świadczenie prorozwojowe. Tymczasem to świadczenie takim prorozwojowym świadczeniem nie jest. Ono byłoby takie, gdyby to było zdjęte z konsumpcji, np. przez lepszą ściągalność podatku VAT, który jest podatkiem konsumpcyjnym. Natomiast państwo proponujecie to sfinansować, po pierwsze, takim podatkiem bankowym, który uderzy w akcję inwestycyjną banków, kredytową, co zmniejszy możliwości rozwojowe.
Po drugie, od roku 2017 będzie to finansowane długiem publicznym, a dług publiczny obsługuje się w budżecie kosztem inwestycji, nie sztywnych, bieżących...
...wydatków socjalnych i innych, ale tego, gdzie można zrobić manewr, a więc właśnie inwestycji. Po trzecie, wszyscy, którzy znajdują się koło tego progu, niestety, będą mieli antymotywacyjny bodziec, żeby nie pracować. To jest, pani minister, nieprofesjonalnie przygotowane, chodzi o brak tej zasady: złotówka za złotówkę.
W sumie mam pytanie.
Dlaczego przedstawiacie program, który jest de facto programem antyrozwojowym, populistycznym i biurokratycznym...
Panie pośle...
...wysokokosztowym? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Podtrzymuję swoje zdanie, że bezpośrednie świadczenie pieniężne na dzieci jest potrzebne, jak również swoje zdanie, że ten program jest przestrzelony, dlatego że od roku 2017 nie ma na niego finansowania i będzie to się odbywać finansowaniem rozwoju.
Niemniej wczoraj w czasie prac komisji właśnie, pani minister, padła bardzo ciekawa propozycja dotycząca pierwszego dziecka, mianowicie zamiast przyznawać, tak jak wy proponujecie, co czwartemu pierwszemu dziecku na podstawie kryterium dochodowego, do czego potrzeba bardzo wielu rozmaitych zaświadczeń - trzeba meldować, kiedy się dochody zmieniają, i prowadzi to do pewnego paradoksu, że np. bogacz, który ma dwoje dzieci, będzie uczestniczył w programie, a kobieta czy mężczyzna z jednym dzieckiem na minimalnej płacy może już nie uczestniczyć, jak im wskoczy na 801 - czy nie rozważyć propozycji, która tam padła, żeby dać wszystkim pierwszym dzieciom, ale 125 zł. A więc to się mieści dokładnie w tych samych ramach finansowych, obejmujecie 1,5 mln rodzin więcej programem, nikt nie jest wykluczony
, spada problem złotówki za złotówkę i całego tego antymotywacyjnego zamieszania przy przechodzeniu progu oraz spada olbrzymia biurokracja dotycząca dochodów, podatków, zbierania tego wszystkiego.
Dziękuję, panie pośle.
125 zł na wszystkie pierwsze dzieci i macie duże uproszczenie, upowszechnienie i w tych samych ramach finansowych.
Zgłaszana była wczoraj.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niezbyt wiarygodne jest po prostu to, że przedstawiona propozycja może być skuteczna. Jeśli bowiem przyczyną obecnego kryzysu jest to, że obecny prezydent i większość parlamentarna nie przestrzegają konstytucji i nie przestrzegają wyroków trybunału, to - chciałbym o to zapytać wnioskodawcę - jaka jest gwarancja, że następna konstytucja, po zmianie, i wyroki następnego wybranego trybunału będą przestrzegane przez prezydenta i przez większość parlamentarną? To po pierwsze. Po drugie, chcecie państwo zapewnić niezależność trybunału, tymczasem znosicie jedną z głównych gwarancji niezależności, czyli kadencyjność sędziów. Po trzecie, mówicie, że 2/3 zapewni większy obiektywizm. Proszę państwa, przecież część, kilku sędziów w obecnym trybunale została wybrana nawet większością 400 głosów i 2/3 głosów. Mimo to wyroki przez nich wydawane nie są respektowane. A jeszcze chcecie ich zwolnić przed terminem. Oni już mają te 2/3 głosów, są apolityczni. Klucz do naprawy tej sytuacji oczywiście leży w polityce i przestrzeganiu konstytucji, przestrzeganiu wyroków. A jeśli chcemy
coś poprawić w ustawie o trybunale, to sposób doboru kandydatów na sędziów, żeby to nie były osoby polityczne, żeby były wysuwane przez środowiska prawnicze, żeby cieszyły się najwyższym autorytetem i uznaniem środowisk prawniczych, bo oni są od pilnowania prawa, a nie od polityki.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałem zapytać autorów tej uchwały, czy wiedzą, jakie jest najpotężniejsze państwo w świecie, największa potęga gospodarcza, militarna, polityczna. Otóż jest to państwo, które przyjmuje ludzi wyznających różne religie, o różnym pochodzeniu etnicznym i jest w stanie sprawić, ma taki ustrój, że oni mogą razem ze sobą współpracować i tworzyć tę kolosalną potęgę. Stany Zjednoczone chlubią się tym, że w różnorodności jest nasza siła.
A czy wiedzą państwo, jakie jest najbardziej dynamicznie rozwijające się miasto w Europie. Otóż jest to Londyn, w którym 1/3 mieszkańców nie urodziła się w Wielkiej Brytanii. Otóż właśnie w tej różnorodności jest siła i my możemy i powinniśmy przygotować się do tego, jak przyjmować imigrantów, jak zapewnić im integrację, żeby nie tworzyli gett, jak robić, żeby oni wzbogacali Polskę, żeby tutaj tworzyli dobrobyt. Niemcy rozwinęły się m.in. z tego powodu, że przyjmowały kiedyś gastarbeiterów, wiele milionów z nich, również muzułmanów, i oni tworzyli potęgę niemiecką. O tym mówił nam tutaj na konferencji w sprawie uchodźców wiceminister rządu niemieckiego, który zajmuje się właśnie uchodźcami.
Zamiast brać z tego przykład, zamiast uczyć się na cudzych błędach i jak najlepiej przygotować Polskę również do fali imigracji, która nie jest czymś jednorazowym, ale czymś trwałym, i jak najlepiej wykorzystać ten potencjał ludzi, którzy mogą do nas przyjść, my tworzymy haniebne uchwały, odgradzamy się od tego, odgradzamy się od solidarności europejskiej wbrew polskiej tradycji, wbrew zasadom moralnym, wbrew naszym interesom długofalowym. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Wydaje mi się, że ta ustawa kierowana jest może dobrymi intencjami, ale jest po prostu niezwykle przeregulowana. Panie ministrze, jeśli ktoś kupi sobie ziemię zgodnie z waszymi regułami, nie wiem, 30 ha czy ileś...
...ale nawet jeśli, jeśli się uda zmieścić w tych regułach...
...ale będzie chciał kawałka tej ziemi nie uprawiać osobiście, tylko sąsiadowi tam jakąś łąkę odstąpić, żeby ten sąsiad przez jakiś czas tej łąki używał, czy to w ogóle będzie możliwe, skoro jest warunek, że musi osobiście uprawiać?
Co będzie z wartością ziemi? Jeśli wartość ziemi w wyniku tego, że będzie znacznie mniej nabywców i będzie znacznie zmniejszony obrót, spadnie, nie wiem, o połowę, o 20% czy nawet o 10%, to o wiele miliardów zmniejszymy zdolność kredytową naszych rolników, bo ziemia często stanowi zastaw pod kredyt. Jeśli zdolność kredytowa rolników spadnie o wiele miliardów złotych, to przecież ich możliwości rozwojowe, inwestycyjne i modernizacji polskiego rolnictwa i jego konkurencyjności po prostu dramatycznie spadną.
Co będzie z rolnikiem, który ma 100 ha czy 200 ha w swojej gminie i z jakichś powodów chce to sprzedać, i nie znajdzie nabywcy w swojej własnej gminie? Przez jakie perypetie będzie musiał przechodzić, żeby tę ziemię mógł sprzedać komuś innemu, z jakiejś innej gminy, z jakiegoś innego województwa? Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że są województwa, gdzie średnia wielkość gospodarstwa jest niewielka, i są takie, gdzie są znacznie większe. Czy nie można sobie kupić ziemi w innym województwie, np. dla swoich dzieci, czy sprzedać tam komuś? Co będzie z tymi osobami, które są właśnie dwuzawodowe
i są współwłaścicielami ziemi, pracują w gminie...
Bardzo dziękuję panu posłowi.
...pracują w jakichś służbach rolnych czy gdzieś indziej...
Dziękuję, panie pośle.
...płacą porządny ZUS? Dlaczego oni nie mogą mieć ziemi...
Panie pośle, bardzo dziękuję.
...tylko muszą wchodzić w KRUS, który jest symboliczny? Proszę o odpowiedź, panie ministrze.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałem powiedzieć, że Prawo i Sprawiedliwość uzyskało większość w tej Izbie, uzyskując 37% głosów Polaków, ale za konstytucją głosowało 53% Polaków i należałoby się z konstytucją też liczyć.
Po drugie, zwracam uwagę na to, że w opinii Komisji Weneckiej ani razu nie pada krytyczne słowo o Trybunale Konstytucyjnym ani o prezesie Trybunału Konstytucyjnego, wiec mam pytanie do rządu: Kiedy przestanie dezawuować Trybunał Konstytucyjny i jego orzeczenia oraz działalność prezesa Trybunału Konstytucyjnego?
Po trzecie, to, co pan nazwał dialogiem, panie ministrze, to przygotowania do wszczęcia procedury w sprawie ochrony państwa prawa. Po raz pierwszy od ustanowienia tej procedury w 2014 r. są prowadzone przygotowania do zastosowania jej wobec kraju. Czy nie jest to jakieś obniżenie pozycji Polski? Cenę za to zapłacił już były prezes NIK Janusz Wojciechowski, bo właśnie z powodu jego wypowiedzi na temat Trybunału Konstytucyjnego dostał negatywną opinię jako kandydat na stanowisko kontrolne w Komisji Europejskiej.
Po czwarte, panie ministrze, mówił pan o różnych sprawach: o Sejmie, o innych rzeczach, które można by zrobić, natomiast nie ustosunkował się pan do najważniejszej rzeczy, która jest w opinii Komisji Weneckiej, mianowicie do tego, co jest skierowane do rządu. Czy rząd zmieni swoje zdanie w sprawie opublikowania tego, co wszyscy uznają za orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego?
Wszystkie gremia prawnicze w Polsce i Komisja Europejska.
Chciałem też zwrócić uwagę, że opinia Komisji Weneckiej jest opinią, która będzie rozpatrywana i przez Komisją Europejską, i przez Parlament Europejski, i przez Radę Europy, i Stany Zjednoczone się tym bardzo interesują. Tak więc to jest nie jakaś lewacka organizacja, która działa bez żadnych podstaw, a organizacja czy opinia, z którą się wszyscy bardzo liczą.
Wreszcie chciałem ustosunkować się do jednej sprawy, mianowicie do art. 39 postanowienia Komisji Weneckiej, gdzie jednoznacznie się stwierdza, że
nowelizacja...
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt prezydencki przewidywał, że kwota wolna wejdzie w życie już od 1 stycznia 2016 r., ale ponieważ nie znaleziono w tym roku środków na realizację tej obietnicy, to PiS tej sprawy nie procedował. Słusznie zatem Nowoczesna proponuje, żeby wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego i przynajmniej od roku 2017 wprowadzić kwotę wolną w takiej wielkości, która zapewniłaby, że osoby żyjące w okolicach minimum socjalnego nie byłyby opodatkowane.
Tymczasem sytuacja finansowa w przyszłym roku będzie jeszcze gorsza niż w tym. Nie będzie jednorazowej wpłaty ze sprzedaży częstotliwości, a wpłata z zysku Banku Centralnego będzie zapewne dużo mniejsza niż rekordowa tegoroczna. Dlatego uważam, że jeżeli chodzi o ten projekt, trzeba zastanowić się nad tym, jak go finansować, czy te środki w budżecie ogólnym jakoś się znajdą. Prawdopodobnie trzeba będzie zrewidować program 500+. W jakim kierunku trzeba rewidować? Otóż, proszę państwa, wyrok trybunału mówi o ludziach biednych, i cały czas pochylamy się nad tym, jak pomagać ludziom biednym, tymczasem z kwoty wolnej skorzystają również ludzie bogaci. Dzisiaj mieliśmy przykład dotyczący lekarstw, gdzie korzystają i biedni, i bogaci. Dla uproszczenia systemu powiedzieliśmy: robimy tak, żeby wszyscy po 75. roku życia mogli korzystać z bezpłatnych lekarstw, również ci bogaci. Natomiast w systemie podatkowym trzeba jednak tych bogatych normalnie opodatkować.
Dlatego jeszcze raz wracam do tej sprawy
, chodzi o to, żeby w przypadku kwoty 500 zł przyznawanej na wszystkie dzieci zastanowić się, czy nie powinna podlegać ona normalnemu systemowi podatkowemu, tzn. biedni nie zapłaciliby od tego nic, natomiast najbogatsi, którzy biorą 500 zł na dziecko, zapłaciliby od tego 32%. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Obradujemy tutaj w Izbie pod znakiem krzyża, na którym jest Jezus Chrystus, który był uchodźcą.
Słuchaliśmy apeli papieża Franciszka o to, żeby przyjmować uchodźców, i widzieliśmy jego symboliczne gesty w tej sprawie. Jest apel polskiego prymasa w sprawie przyjmowania uchodźców.
Chciałbym zapytać, dlaczego nasza Izba w 1050-lecie chrztu Polski odcina się od solidarności europejskiej niesienia pomocy uchodźcom, i to w sposób zupełnie symboliczny. Przypada na nas kwota 7 tys. uchodźców, których mieliśmy przyjąć w ciągu 2 lat. Tymczasem, Wysoka Izbo, codziennie przyjeżdża do Polski 40 tys. obcokrajowców i czujemy się bezpiecznie, wpuszczając ich do naszego kraju, przeprowadzając tylko odpowiednią kontrolę graniczną. W sprawie tych 7 tys. uchodźców, którzy mieli przyjechać w ciągu 2 lat - każdy z nich miał być skontrolowany przez nasze służby, jego tożsamość
miała być sprawdzona na miejscu. Pytam się: Czy nie jest hańbiące dla naszej Izby przyjmować uchwałę odcinającą się od solidarności europejskiej, wtedy kiedy tej solidarności potrzebują i Europa, i ci uchodźcy?
Czy dla naszego kraju nie jest hańbiące to odcinanie się od tej decyzji?
W trybie sprostowania. Chciałem jeszcze raz powiedzieć, że zostałem może źle zrozumiany przez pana posła Winnickiego. Otóż chciałem powiedzieć z punktu widzenia bezpieczeństwa, że my codziennie wpuszczamy 40 tys. obcokrajowców do Polski i czujemy się z tym bezpiecznie. Ilu tam może być zamachowców, terrorystów? Jakoś godzimy się z tym, że takie mikroryzyko istnieje. Dlaczego mielibyśmy nie przyjąć 7 tys. uchodźców? Wszystko jedno, jakiego wyznania, ale cierpiących prześladowania, wojnę, głód, których dzieci nie mogą chodzić do szkoły. To jest niechrześcijańskie, panie pośle.
I w takim razie ja widocznie inaczej rozumiem chrześcijaństwo niż pan. I widocznie inaczej to rozumie papież, inaczej to rozumie nasz prymas i inaczej niż pan, panie pośle, rozumieją to inni chrześcijanie, sam wymiar chrześcijaństwa. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Blisko 20 lat temu Parlament Europejski i Rada Europejska przyjęły dyrektywę, która miała na celu ochronę praw pracowników delegowanych pracujących na terytorium innych krajów. W tej dyrektywie przewidziano, że w rozmaitych sprawach pracownicy, którzy są delegowani, będą mieli pewną dodatkową ochronę np. w niektórych sektorach, w szczególności budowlanych, że będą mieli, muszą mieć tam zagwarantowaną płacę minimalną, że muszą również mieć zagwarantowane niektóre inne świadczenia, np. warunki pracy, warunki higieniczne, bezpieczeństwo, higienę pracy, ochronę w przypadku pracujących kobiet ciężarnych. Jednym słowem, że oprócz tych wszystkich przepisów, które obowiązują przedsiębiorstwo delegujące tych pracowników, przepisów kraju delegującego, również będą nałożone pewne dodatkowe przepisy i gwarancje kraju, do którego pracownik został delegowany.
W tej chwili przedmiotem naszych obrad jest projekt dyrektywy, która zmienia tamtą dyrektywę i zasadniczo zwiększa ochronę, tak to się nazywa, pracownika delegowanego w miejscu, gdzie on tę pracę wykonuje. A więc nie tylko branża budowlana, ale również wszystkie inne branże, a więc nie tylko płaca minimalna, ale w ogóle układy zbiorowe i nawet układy zakładowe będą obowiązywały, także dużo wyższe płace, takie, jakie faktycznie obowiązują, a więc nie tylko wybrane przepisy prawa pracy chroniące higienę, bezpieczeństwo pracy, ale wszystkie przepisy dotyczące urlopów, wynagrodzeń, składek i wielu innych rzeczy. Wreszcie w poprzedniej dyrektywie było tak, że niektóre państwa mogły wprowadzać własne dodatkowe uregulowania w zakresie pracowników delegowanych, gdzie zrównywały ich prawa z prawami pracowników lokalnych, ale było to dobrowolne, właśnie same państwa mogły to wprowadzić w określonych dziedzinach. Teraz będzie to wprowadzane przez wszystkie państwa we wszystkich dziedzinach.
W sumie, proszę państwa, ta dyrektywa spowoduje, że najbardziej dotkniętym państwem będzie tutaj państwo polskie, ponieważ mamy w Unii Europejskiej najwięcej tych pracowników delegowanych. Mamy ponad 400 tys. pracowników delegowanych - pracowników budowlanych, opiekunek, pielęgniarek, rozmaitych innych - a więc nasz udział tutaj jest największy. I ta dyrektywa spowoduje, że, po pierwsze, zaniknie właściwie swobodny przepływ usług delegowanych, gdyż nie tylko trzeba będzie zapewnić identyczne warunki pracownikom delegowanym tam, na miejscu, ale również zapewnić im te same warunki, które mają już zapewnione w Polsce, a więc jak gdyby podwójną porcję tych płacowych warunków pracy, po drugie, przedsiębiorstwa poniosą dodatkowe koszty ich delegowania, zakwaterowania, transportu, opieki medycznej czy prawnej, wyżywienia często, jest też problem rozłąki.
A więc, jednym słowem, nastąpi poważne zakłócenie swobody przepływu usług, wolności konkurencji, wolności kontraktów.
Wreszcie chciałem powiedzieć, że pytano na Zachodzie przedsiębiorców, którzy czują się zagrożeni konkurencją z Polski na przykład, i pytano związki zawodowe, które też czują się zagrożone konkurencją z Polski, ale nie pytano konsumentów, odbiorców tych wszystkich usług opiekuńczych, budowlanych i innych, czy polscy pracownicy zapewniający im te usługi taniej są dobrze widziani, czy nie. W Polsce jest w tej sprawie jednolitość...
Panie pośle, czas się skończył.
...i rząd, i pracodawcy, i pracownicy są przeciwni tej dyrektywie. Tak że Platforma Obywatelska będzie przeciwna tej dyrektywie, czyli będziemy głosować za projektem uchwały, który się jej sprzeciwia. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Troszkę rozwijając ten wątek już tutaj podniesiony, a mianowicie jaka będzie skuteczność naszego głosu, naszego parlamentu w tej sprawie, mam pytanie, nie wiem, do posła sprawozdawcy czy może do przedstawicieli rządu w tej sprawie, a mianowicie: Jak wygląda kwestia w innych krajach, w innych parlamentach? Czy jak gdyby państwo prowadzicie jakąś akcję, czy działalność, czy macie wspólne podejście do tego, żeby przynajmniej uzyskać na tym pierwszym etapie 1/3 parlamentów, tak żeby ta żółta kartka w ogóle zaistniała? To jest pierwszy warunek. Ale to, jak wiemy, nie wystarczy, bo jeśli chodzi o żółtą kartkę, to Komisja może się zastanowi, pogrzebie trochę w tym, a mimo wszystko sprawa będzie miała swój dalszy ciąg. W związku z tym trzeba będzie mieć blokującą większość na posiedzeniu Rady. Czy w tej sprawie państwo już zastanawiają się nad jakąś strategią Polski, żeby zatrzymać to szkodliwe dla naszej gospodarki działanie, ale również, jak sądzę, w ogóle dla gospodarki unijnej, dla konkurencji w Unii Europejskiej, dla rozwoju gospodarczego? To są moje pytania dotyczące tej strategii.
Jest jeszcze jedno pytanie, dotyczące sprawy konsumentów. Otóż, przeglądając te dokumenty i tę argumentację, którą przedstawia się za tą dyrektywą w Unii Europejskiej, znalazłem tam rzeczywiście poparcie związków zawodowych i poparcie organizacji pracowniczych. Natomiast wygląda na to, że nikt w ogóle nie pytał tych odbiorców usług, użytkowników tych usług o ich zdanie, czy oni też sobie życzą, żeby wskutek przyjęcia takich obostrzeń te usługi zanikły, żeby polskie pielęgniarki, polskie opiekunki, polskie firmy budowlane przestały tam wykonywać swoje usługi, bo oczywiście to się przestanie wtedy opłacać. A więc czy rząd zwrócił uwagę na ten argument, na ten aspekt sprawy i czy próbuje również grać tym argumentem w naszych pismach, w naszych debatach z Komisją Europejską czy z innymi krajami, że przede wszystkim usługi są przecież dla konsumentów, dla odbiorców, że ten aspekt Komisja
zaniedbała i nie zbadała go, a należałoby to zrobić?
