Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Pani premier, zapowiadane przez panią premier zmiany w ochronie zdrowia zostały potraktowane w naszej ocenie dość powierzchownie. Chciałbym pani premier zadać pięć krótkich, zasadniczych pytań, ale moim zdaniem systemowych i bardzo znaczących dla przyszłości ochrony zdrowia.
Pierwsze pytanie: Czy budżetowanie centralne oznacza likwidację Narodowego Funduszu Zdrowia? Drugie pytanie: Czy wprowadzenie centralnego finansowania nie zachowa złych praktyk monopolistycznych, które utrudniały dotychczasowe funkcjonowanie systemu? Pytanie trzecie: Czy rząd przewiduje wprowadzenie kontraktowania w służbie zdrowia opartej na systemie konkurujących płatników? Pytanie czwarte: Czy rząd doprowadzi do równouprawnienia w zakresie dostępu państwowej i prywatnej służby zdrowia do różnych form finansowania?
Prosiłbym o kulturę, pani marszałek, i przywołanie, żeby jednak nie przeszkadzano.
Chciałem krótko, ale nie z mojej winy trochę się wydłuży.
I ostatnie pytanie: Czy finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej opartej głównie na prywatnej służbie zdrowia ulegnie zmianie? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Obiecuję, że będzie pytanie, panie marszałku.
Gdy usłyszałem kilka lat temu, że Budapeszt zostanie przeniesiony do Warszawy, to wydawało mi się, że to jest dowcip. Pytanie moje brzmi, bo jest Warszawa, ale jest też kraj, jest Polska: Czy grozi nam również hungaryzacja Polski? Apeluję do wszystkich, żeby Polska została Polską i niech Polską zostanie, a ponieważ jestem lekarzem, panie marszałku, z całym szacunkiem do pana wysokiego stołu powiem: proszę mi wierzyć, że 24-godzinne obrady nie są fizjologiczne dla najsilniejszego człowieka.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panowie Przedstawiciele Inicjatywy Obywatelskiej! Z ramienia Klubu Poselskiego Nowoczesna mam przyjemność odnieść się do obywatelskiego projektu zmiany ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Jako poseł VIII kadencji ze stażem 1,5-miesięcznym nie jestem skażony ani zamrażarką, ani politycznym wypisywaniem recept. Mówmy przyszłościowo.
W obecnym kształcie polski system refundacji finansowo zabezpiecza wyłącznie NFZ, nie zaś pacjenta. To NFZ ma ustawową gwarancję wysokości wydatków, które będzie ponosił, płaci tylko do limitu finansowania. Pacjent natomiast płaci część ceny wynikającą z poziomu współpłacenia oraz tę część ceny, która wykracza poza limit finansowania, do którego płaci NFZ. Środowisko lekarskie od lat postuluje, aby lekarz nie był obciążony ustaleniem poziomu odpłatności. Niniejszy projekt obywatelski takie postulaty zawiera.
Ustawa z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyborów medycznych doprowadziła do poważnego zamieszania. Lekarze zamiast zajmować się leczeniem pacjenta zostali pochłonięci biurokratycznymi obowiązkami. Lekarz co dwa miesiące musi zapoznawać się z nowym obwieszczeniem refundacyjnym i uczyć się nowych poziomów odpłatności leków. Lekarze muszą też pilnować zmian w charakterystykach produktów leczniczych. Problem ten dotyczy zwłaszcza lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, gdyż to do nich zgłasza się pacjent po zachorowaniu lub w celu kontynuacji leczenia, skierowany z poradni specjalistycznych czy ze szpitala. Wielokrotnie lekarz rodzinny ma problem z wyborem właściwego poziomu refundacyjnego, gdyż nie zawsze otrzymuje pełną informację od innych lekarzy.
Dodatkową trudnością jest to, że kategorie dostępności refundacyjnej określane są w sposób nieprecyzyjny. Tak samo zapisy w charakterystyce produktu leczniczego są często niejednoznaczne. To oczywiście skutkuje możliwością popełnienia błędu w wyborze odpłatności: bezpłatnej, ryczałtowej, 30%, 50% czy 100%. Takie pomyłki skutkują koniecznością zwrotu kosztów refundacji w wyniku kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia, który wykorzystując niuanse interpretacyjne, ma możliwość dowolnego karania lekarzy. Aby temu zapobiec, lekarze często asekurują się, wybierając wyższą odpłatność, czyli mniejszą zniżkę dla pacjenta. To powoduje, że pacjent płaci wyższą cenę, niż teoretycznie mógłby zapłacić.
Jednocześnie zmiany cen i odpłatności leków występujące co dwa miesiące zgodnie z ustawą refundacyjną powodują, że farmaceuci narażeni są na straty finansowe wynikające z tego, że kupili lek w cenie urzędowej wyższej we wcześniejszym okresie, a w okresie obowiązywania kolejnego obwieszczenia muszą sprzedać w niższej, czasami nawet niżej ceny zakupu. W ten sposób polityka cenowa firm farmaceutycznych oraz polityka refundacyjna ministra zdrowia narażają na straty finansowe farmaceutów i aptekarzy prowadzących apteki. Farmaceuci w ostatnich latach mają bardzo małe marże na leki refundowane. Dodatkowo muszą nieraz dopłacać do leków z powodu działań firm farmaceutycznych i ministra zdrowia. Broniąc się przed tym, często ograniczają posiadany asortyment, przez co pogarsza się dostępność leków refundowanych.
Wymienione problemy niweluje obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy przygotowany przez Federację Porozumienie Zielonogórskie. Lekarze praktycy proponują zmiany prawa dostosowujące je do realiów i znoszące obciążenia biurokratyczne. Dzięki tym zaproponowanym rozwiązaniom lekarz co do zasady nie będzie określał poziomu refundacji, zastosuje lek taki, jaki pacjentowi jest potrzebny, a jego stosowanie wynika z wiedzy medycznej i doświadczenia lekarza. Odpłatność zaś będzie zależała od decyzji ministra zdrowia podanej w obwieszczeniu i zastosowanej do wyliczeń w aptece.
W szczególnych sytuacjach, kiedy lek ma wiele zastosowań, ale ze względu na jego koszt minister zdrowia uzna, że jest on zbyt drogi, żeby udostępnić go dla wszystkich potrzebujących pacjentów, pozostanie możliwość zapisania go z informacją o chorobie, w jakiej lekarz go stosuje. Wpisanie obok leku kodu ICD-10, czyli powszechnie stosowanej klasyfikacji schorzeń, spowoduje, że lekarz nie będzie musiał niczego nowego zapamiętywać, a taka jednoznaczna informacja będzie wprost wytyczną dla farmaceuty, jaką odpłatność policzyć. W ten sposób, tak jak jest wskazane w projekcie zmiany ustawy, to firma farmaceutyczna, która chce uzyskać wpis leku na listę preparatów refundowanych, będzie musiała wskazać, dla jakich schorzeń według Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych chce starać się o refundację. Dzięki zmniejszeniu obciążeń biurokracją lekarz będzie miał więcej czasu na kontakt z pacjentem, co powinno poprawić jakość świadczeń medycznych. Jednoznacznie określona refundacja w szczególnych chorobach spowoduje, że łatwiej będzie monitorować ordynację leków i zapobiegać nadużyciom. NFZ będzie mógł porównywać stawiane rozpoznania przekazywane w sprawozdaniach przez świadczeniodawców z rozpoznaniem w sprawozdaniu dotyczącym wydanych leków. Stosowanie leków tam, gdzie mają one zastosowanie według wiedzy medycznej określonej w podręcznikach i wytycznych towarzystw naukowych czy w końcu wynikającej z doświadczenia lekarza, spowoduje, że pacjenci będą mieli równy dostęp do leków refundowanych. Wykluczona zostanie indywidualna interpretacja przez lekarza zapisów obwieszczenia Ministerstwa Zdrowia czy charakterystyki produktu leczniczego. Zaproponowany model ograniczania kosztów leków refundowanych ponoszonych przez pacjentów stanowić może zabezpieczenie na wypadek, gdy pacjent wymagał będzie bardzo drogiej terapii. Jednocześnie zasada, że najpierw musi zapłacić, a dopiero potem dostanie zwrot, będzie ograniczała nadmierne wykorzystanie tego mechanizmu do zbierania darmowych leków.
Reasumując, lekarz zostanie odciążony od zbędnych biurokratycznych i niemedycznych czynności. Pacjent będzie miał większy dostęp do leków refundowanych, a lekarz będzie miał więcej czasu dla niego. Zmniejszone zostanie obciążenie aptek. Istniejący w ustawie refundacyjnej limit wydatków na koszty refundacji spowoduje, że nie zostaną uszczuplone środki na świadczenia, a chorzy o poważnych schorzeniach i o przebiegu przewlekłym będą mieli tańsze leki.
Proponowana zmiana ma bardzo głęboki charakter, wymaga szerokiej dyskusji oraz wnikliwej analizy jej potencjalnych skutków finansowych. W związku z powyższym wydaje się, że należy projekt skierować do prac w Komisji Zdrowia i tam dopracować przy udziale ekspertów, a także pomysłodawców, i najszybciej uchwalić dla dobra pacjentów. Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Nowoczesna mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu wobec druku nr 397 dotyczącego projektu ustawy o zmianie ustawy o zmianie ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz niektórych innych ustaw.
Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 9 października 2015 r. o zmianie ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz niektórych innych ustaw system monitorowania kształcenia pracowników medycznych dla grup zawodowych lekarzy, lekarzy dentystów, diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów, ratowników medycznych, pielęgniarek i położnych powinien zostać wdrożony z dniem 1 maja 2016 r. System monitorowania kształcenia wprowadza zmianę związaną z przejściem z papierowej do elektronicznej formuły procesu kształcenia wspomnianych wyżej grup zawodowych. Wiąże się to z wdrożeniem skomplikowanych systemów informatycznych dla dużej liczby zróżnicowanych użytkowników. Dlatego proponowane etapowe uruchomienie systemu od 1 maja 2016 r. jedynie dla diagnostów laboratoryjnych i farmaceutów wydaje się bezpiecznym, logicznym i kosztowo najtańszym rozwiązaniem. Dla pozostałych zawodów, czyli lekarzy, lekarzy dentystów, ratowników medycznych, pielęgniarek i położnych, uruchomienie systemu planowane jest na dzień 1 maja 2017 r. W trakcie obsługi systemu dla diagnostów i farmaceutów mogą pojawić się niezdiagnozowane wcześniej błędy systemu, co zdarza się w tego typu zadaniach informatycznych.
Według naszej oceny jest to dobre rozwiązanie, ponieważ wdrożenie systemu na tak dużą skalę, jak było to postulowane pierwotnie, w razie ewentualnych błędów wiązałoby się z dużo większymi konsekwencjami. Planowane ograniczenie skali uruchomienia do stosunkowo wąskich grup odbiorców w porównaniu do pozostałych zawodów pozwoli na zdiagnozowanie problemów powstających podczas użytkowania oraz na ich sprawne i pewne usunięcie. Klub Poselski Nowoczesna będzie za przyjęciem proponowanej ustawy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 16 stycznia 2016 r. pani premier Beata Szydło przesłała do Sejmu informację o realizacji działań wynikających z ˝Krajowego programu przeciwdziałania narkomanii˝ w 2014 r. Ten kompletny dokument może stanowić punkt wyjścia do szerszej dyskusji nad potrzebnymi zmianami legislacyjnymi, o których, korzystając ze sposobności, chciałbym teraz krótko opowiedzieć.
Zanim przejdę do meritum, chciałbym zaznaczyć, że oczywiście należy pochwalić kierunek działań zaproponowanych przez autorów programu, znajdujący odzwierciedlenie w szeroko zakrojonych akcjach profilaktycznych. Jednak jak we wszystkich tego typu programach realizacja różni się w pewnych aspektach od planów.
Pierwszym zagadnieniem, na które należy zwrócić uwagę, jest fakt zaprezentowanej metodologii zbierania danych, które pochodzą z deklaracji dyrektorów placówek edukacyjnych, a co za tym idzie, nie są w pełni miarodajne. Pomimo faktu, że są to deklaracje, dla niektórych może to być aż, jednak dla Nowoczesnej jest to tylko 65% dyrektorów, którzy przyznali się, że przygotowują nauczycieli do realizacji zadań z zakresu przeciwdziałania narkomanii. Pojawia się pytanie, czemu pozostałe 35% otwarcie przyznaje, że tego nie robi. Jeśli przełożyć to na liczbę nauczycieli, którzy nie zostali przygotowani do swoich zadań wychowawczych, daje to liczbę 130 tys. nauczycieli.
Pomimo dyskusji wśród nauczycieli i rodziców na temat diagnostyki problemów i potrzeb młodzieży tylko 41% uczniów uczestniczyło w otwartych dyskusjach na temat ich zachowań. Niestety, nie da się przeciwdziałać skutecznie narkomanii, unikając kontaktu z osobami, które są najbardziej narażone na eksperymenty i wyniszczające działanie wszelkich substancji uzależniających.
Pozostając przy kwestii profilaktyki wśród młodzieży, zauważyłem, że program skierowany bezpośrednio do uczniów o nazwie ˝Unplugged˝ w roku 2014 realizowany był tylko w 352 z ponad 7500 gimnazjów. Uważam, że tego typu programy powinny być realizowane na dużo szerszą skalę.
Kolejną kwestią, którą chciałem poruszyć, są tzw. środki zastępcze, zwane również dopalaczami. Obecnie to one w mojej ocenie niosą największe zagrożenie dla zdrowia i życia młodych ludzi. Tutaj ze względu na luki w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii szansa realizacji planów zawartych w programie jest dużo mniejsza. Potwierdzają to dane dotyczące spożycia dopalaczy czy te odnoszące się do liczby miejsc, w których prowadzona jest ich nielegalna sprzedaż. Potwierdzają to również docierające do nas regularnie z mediów informacje o kolejnych zatruciach nieznanymi substancjami. Pokazuje to, że w programach profilaktycznych należy zwiększyć nacisk na pokazywanie skutków przyjmowania środków o nieznanym składzie. Dodatkowo obrót tymi substancjami pomimo pracy służb kwitnie dalej, również za pośrednictwem Internetu. W związku z tym wyraźnym priorytetem powinna być walka z dopalaczami.
W zakresie zakazu wytwarzania, przywozu i wprowadzania do obrotu dopalaczy należy moim zdaniem postulować przede wszystkim dużo częstsze, minimum raz w miesiącu, analizowanie rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wykazu nowych substancji psychoaktywnych, w tym załącznika zawierającego wykaz nowych substancji psychoaktywnych. Być może konieczne byłoby powołanie w tym celu przy Ministerstwie Zdrowia zespołu, który we współpracy z Policją podjąłby się tego zadania. Na marginesie należy dodać, że sam wykaz środków odurzających stanowiący załącznik nr 1 do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii również wymaga sprawniejszej aktualizacji.
Zmiana podejścia wydaje się konieczna również w zakresie konsekwencji karnych wprowadzania do obrotu środków zastępczych. Aktualnie art. 52a ustawy stanowi, że kto wytwarza lub wprowadza do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej środek zastępczy lub nową substancję psychoaktywną, podlega karze pieniężnej w wysokości od 20 tys. do 1 mln zł nakładanej w trybie administracyjnym przez państwowego inspektora sanitarnego. Praktyka pokazuje, że egzekwowanie tej kary jest niemal niemożliwe. Postulować należałoby w związku z tym ujednolicenie praktyki działania organów ścigania albo poprzez nowelizację art. 52a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i zmianę charakteru określonej tam kary z administracyjnego na typowo karny, albo poprzez jego usunięcie z tej ustawy z jednoczesnym znowelizowaniem wspomnianego wcześniej art. 165 Kodeksu karnego. Za niecelowe uważamy z kolei karanie więzieniem czy wysoką grzywną użytkowników środków zastępczych, którzy potrzebują przede wszystkim pomocy specjalistów.
W celu ograniczenia biurokracji uważamy, że powyższa nowelizacja powinna być wprowadzona wraz z nowelizacją dotyczącą dopuszczenia do użytku leków z medycznej marihuany oraz leczniczych odmian konopi. Miałoby to wpływ na obniżenie kosztów walki z problemem narkotykowym we względu na wyłączenie z tej walki osób korzystających z medycznych odmian
, które obecnie są zmuszone do korzystania z czarnego rynku. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Poselskiego Nowoczesna przedstawić nasze stanowisko dotyczące obywatelskiego projektu ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, druk nr 29.
Z dużym zdziwieniem przeczytałem na stronie Sejmu w harmonogramie dzisiejszych obrad, że do pierwszego czytania skierowano obywatelski projekt ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, druk nr 29. Przypomnę, że w VII kadencji do Sejmu trafiły dwa projekty ustawy o zawodzie fizjoterapeuty: poselski, złożony przez grupę posłów PSL 23 lipca 2014 r., który skończył się uchwaleniem ustawy o zawodzie fizjoterapeuty z dnia 25 września, oraz obywatelski, o którym dzisiaj mamy rozmawiać, wniesiony do Sejmu 30 czerwca 2015 r., który został złożony głównie po to, by przypomnieć posłom o zalegającym w Komisji Zdrowia pierwszym projekcie. Ten projekt obywatelski oczywiście stracił swój sens w momencie uchwalenia ustawy o zawodzie fizjoterapeuty z dnia 25 września 2015 r.
9 lutego 2016 r. posłowie klubu Prawa i Sprawiedliwości pod przewodnictwem posłanki Józefy Hrynkiewicz, którzy od pewnego czasu robią wszystko, żeby utrudnić życie fizjoterapeutom i tym samym, w mojej ocenie jako lekarza ortopedy, również pacjentom, wnieśli do Sejmu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, który zakłada przedłużenie jej vacatio legis do 24 miesięcy. W tzw. międzyczasie częściowo sami posłowie wnioskodawcy tego projektu wycofali już swoje poparcie. Ponadto sam projekt uzyskał negatywną opinię OPZZ, NSZZ i organizacji Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej.
Szanowni Państwo! Jakby tego było mało, w środę, 30 marca 2016 r., odbyło się robocze spotkanie w Ministerstwie Zdrowia, na którym środowisko lekarzy rehabilitacji oraz fizjoterapeutów poinformowane zostało o tym, że Ministerstwo Zdrowia kończy właśnie prace nad nowelizacją ustawy o zawodzie fizjoterapeuty z dnia 25 września. Nowelizacja ta pozbawia samodzielności fizjoterapeutów, narzucając konieczność obligatoryjnego wypełniania zleceń lekarzy ze specjalnością rehabilitacyjną, oraz pozbawia fizjoterapeutów realnego wpływu na jakikolwiek rozwój ich zawodu.
Pytanie więc brzmi: O czym my w zasadzie mamy dzisiaj rozmawiać? O reformie uchwalonej już ustawy o zawodzie fizjoterapeuty czy może naprawdę chcą państwo z klubu PiS kontynuować prace nad drukiem nr 29, które mają zmierzać do uchwalenia ustawy, której treść jest prawie identyczna z treścią ustawy z 25 września, której zapisy państwo notorycznie krytykują jako rzekomo niezgodne z przepisami unijnymi i zmierzające do stworzenia zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów?
Powiem więc kilka zdań o uchwalonej już ustawie z 25 września i spróbuję się odnieść do zarzutów, które pod jej adresem są formułowane, mając nadzieję, że jak już uda mi się państwa przekonać do tego, że ustawa ta powinna wejść w życie, wszelkie nowelizacje, wszelkie dodatkowe druki sejmowe po prostu przestaną mieć znaczenie.
Szanowni Państwo! Oczywiście nie we wszystkich krajach europejskich, tym bardziej nie we wszystkich krajach świata, fizjoterapia stanowi samodzielny zawód medyczny. Warto natomiast odnotować w tym momencie zauważalną tendencję do legislacyjnego zwiększania uprawnień fizjoterapeutów na zachodzie Europy. Odejście od pełnego nadzoru lekarza ze specjalnością rehabilitacyjną nie jest próbą odstawienia go na dalszy, mniej znaczący plan procesu dochodzenia do zdrowia pacjentów. Nie stanowi tym bardziej wyłączenia lekarza z procesu leczenia. Ustawa nie daje przecież fizjoterapeutom kompetencji do stawiania diagnozy klinicznej, a tylko funkcjonalnej.
Kolejną sprawą wymagającą wyjaśnienia jest kwestia zapisu ustawy stanowiącego, że zawód fizjoterapeuty jest samodzielnym zawodem medycznym. Czy oznacza to, że fizjoterapeuta zostaje postawiony na równi z lekarzem? Oczywiście, że nie. Przepis ten stanowi wyłącznie podstawę uprawnień do prowadzenia opisanej przeze mnie wcześniej diagnostyki funkcjonalnej.
Teraz kilka zdań o samorządzie fizjoterapeutów. Celem tego samorządu jest sprawowanie pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu fizjoterapeuty, działanie na rzecz stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych przez fizjoterapeutów, udział w ustalaniu standardów i zasad oceny pracy w fizjoterapii. Czy sprzeciw klubu PiS i jego ministra zdrowia odnośnie do powstania tego samorządu oznacza, że w przyszłości zlikwidują państwo samorząd pielęgniarek?
Szanowni państwo, kolejnym niezrozumiałym argumentem jest ten mówiący o podwyższaniu wiedzy i kompetencji fizjoterapeutów. Można by bardzo dużo mówić o tym, jak profesjonalnie wyglądają studia na polskich uczelniach wyższych w zakresie fizjoterapii, czy o tym, że ustawa przewiduje obowiązek stałego
aktualizowania swojej wiedzy i umiejętności zawodowych oraz prawo do doskonalenia zawodowego w różnych rodzajach kształcenia podyplomowego.
Już kończę, panie marszałku.
Uważam jednak za podstawowe, że nie należy w tym miejscu porównywać kompetencji lekarzy ze specjalnością rehabilitacyjną oraz fizjoterapeutów, bo jak już wcześniej podkreślałem, dyskutowana ustawa daje fizjoterapeutom kompetencje wyłącznie w zakresie diagnozy funkcjonalnej, do której stawiania są oni bardzo dobrze przygotowani, nie oznacza to leczenia, mówiąc potocznie, w pełnym zakresie.
Jako Klub Poselski Nowoczesna będziemy oczekiwać na dzień 31 marca, kiedy ustawa już zostanie podpisana...
...maja, przepraszam, przez pana prezydenta, zostanie przez pana prezydenta podpisana. Dziękuję bardzo.
