Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pani premier w exposé zapowiedziała zmianę w ubezpieczeniach. Co prawda nie wiemy dokładnie, czy chodzi o ubezpieczenia emerytalno-rentowe, czy o ubezpieczenia zdrowotne w rolnictwie, ale z pewnością chodzi o ubezpieczenia upraw i zwierząt. Pragnę przypomnieć, że w maju nowelizowaliśmy ustawę dotyczącą tych ubezpieczeń i tam wprowadzono możliwość dofinansowania z budżetu państwa z 50 do 65%, więc jeśli szykuje się kolejna zmiana, to być może będzie to ubezpieczenie obowiązkowe. Także wspomniała pani o zwiększeniu wydatków na rolnictwo, mówiąc o tych 3% PKB. Ja przypomnę, że w 2007 r. łączne wydatki na rolnictwo krajowe i unijne wynosiły 35 mld zł, natomiast w roku bieżącym - 55,6 mld zł. Jeśli chcecie państwo wprowadzić te 3%, to rozumiem, że chodzi tu przede wszystkim o środki krajowe, a nie środki liczone łącznie, bo gdybyśmy je liczyli łącznie, to dzisiaj jest to już zdecydowanie więcej niż wspomniana tutaj 3-procentowa wielkość. Chciałbym dowiedzieć się, od kiedy te 3% środków krajowych, tak jak tutaj wskazuje minister Jurgiel, będzie wprowadzone na wsparcie polskiego rolnictwa środkami krajowymi?
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego przedstawić stanowisko wobec nowelizacji ustawy, a praktycznie odroczenia wejścia w życie ustawy przyjętej 5 sierpnia 2015 r., a podpisanej przez pana prezydenta 27 sierpnia 2015 r., ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.
Niewątpliwie należy zgodzić się z głosami, że sprawa kształtowania ustroju rolnego, sprawa ziemi jest sprawą szczególnej wagi. Pani poseł Hennig-Kloska mówiła tu o swobodzie i o bardzo liberalnym podejściu. Jesteśmy w Unii Europejskiej, w której ziemia rolnicza ma szczególne znaczenie i jest traktowana w sposób szczególny. Nie jest to swobodny kapitał, który podlega regułom wolnorynkowym.
W każdym państwie są zasady, które określają obrót ziemią rolniczą.
Chcę także powiedzieć, że ze zdumieniem wysłuchałem pana posła Krzysztofa Ardanowskiego, który powiedział, że przyjęta nowelizacja, obowiązująca na dzień dzisiejszy ustawa to kiełbasa wyborcza jednej partii. Przecież państwa projekt wcale istotnie od projektu Polskiego Stronnictwa Ludowego się nie różnił, a w trakcie kampanii wyborczej, jak pamiętamy, dwa najważniejsze hasła Prawa i Sprawiedliwości to obrona lasów i z drugiej strony obrona polskiej ziemi. I w sprawie obrony polskiej ziemi, przypomnę, za ustawą było 394 posłów, 2 - przeciw, 12 wstrzymujących się.
Kiedy pan prezydent Andrzej Duda podpisywał tę ustawę, a przyjęliśmy ją w przeddzień zaprzysiężenia pana prezydenta, to mówił, że podpisuje ją ze świadomością, że trzeba będzie jeszcze wiele zapisów tej ustawy doregulować i uściślić. I ja byłem przekonany, że - to, co mówiła pani poseł Niedziela - mamy projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości i z początkiem listopada...
...doregulujemy zasady obrotu ziemią rolniczą. Nic takiego się nie stało. Mamy ustawę odraczającą wejście w życie tej ustawy o kolejne kilka miesięcy.
Ja przypomnę, że pierwszą nowelizację podjęliśmy w roku 2009. Prace nad nią trwały 2 lata. Nad kolejną nowelizacją tej ustawy, która była koniecznością wynikającą z dyskusji, a także protestów rolniczych, pracowaliśmy kolejne 2 lata. Państwa projekt, PiS-u, także leżał w Sejmie i pracowaliśmy nad nim około 2 lat. A więc sprawa jest istotnie bardzo ważna, tylko mam poważne wątpliwości: Po co jest to odroczenie?
Wszak Prawo i Sprawiedliwość obiecało w wyborach, że w pierwszej kolejności ziemia Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa należy się rolnikom na powiększanie gospodarstw, rolnikom indywidualnym. A w poprawce do ustawy przyjętej 5 sierpnia mieliśmy propozycję Prawa i Sprawiedliwości swoistego memorandum na sprzedaż ziemi rolnikom na 5 lat. Nie chcę przypominać zasadniczych elementów tej ustawy, bo państwo doskonale je znacie, ale jednym z nich było zniesienie pierwszeństwa zakupu dla byłych właścicieli i ich spadkobierców.
Jest to problem szczególnie ważny w województwie kujawsko-pomorskim, w województwie wielkopolskim, w województwie łódzkim, w wojewódzkim mazowieckim, ale także na terenach Polski północnej i zachodniej, gdzie szereg kilkunasto-, kilkudziesięciohektarowych gospodarstw rolnych oczekuje na zakup ziemi. Między ziemią a rolnikiem nie potrzeba pośredników, a już z pewnością nie państwo jest dobrym pośrednikiem.
Ja mam poważne obawy, czy za 3-4 miesiące nie okaże się, panie ministrze Babalski, że nie mamy znów dobrego projektu, że nie jesteście gotowi na propozycje, że wprowadzacie memorandum na 5 lat po to, żeby przez 5 lat polskie gospodarstwa rodzinne, te zapisane w art. 23 konstytucji, nie mogły nabyć tych gospodarstw, a to wydłużenie do 1 maja tej ustawy, wejścia w życie tej ustawy daje szansę zakupu byłym właścicielom
, daje szansę przedłużenia dzierżaw. A jeśli zrobicie memorandum na 5 lat, to będzie to wyraźny ukłon w stronę tylko jednej grupy: dzierżawców, bo nikt nie zgodzi się na przedłużenie dzierżawy na gospodarstwie o jeden rok czy dwa lata, czy o trzy, czy o pięć, tylko będzie chciał trwałości gospodarowania, a więc kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. I często z waszej strony, PiS-u, pojawiały się takie opinie, że dzierżawa jest lepszą formą ochrony ziemi przed nabyciem przez cudzoziemców niż własność prywatna. Ale ja powtarzam wam, że te rozwiązania, które zostały przyjęte w tej ustawie, z trudem wydyskutowane także z organizacjami rolniczymi, dobrze chroniły polską ziemię przed spekulacją. Utworzono komisję do spraw opiniowania...
Proszę kończyć, panie pośle.
...nabywców na ziemię rolniczą, także agencyjną, ale również w obrocie prywatnym, dano pierwszeństwo zakupu sąsiedzkiego, a więc wiele tych instrumentów, które w prawie francuskim, niemieckim od lat obowiązują i okazuje się, że się sprawdzają. Czekam więc z niecierpliwością na kolejny projekt, tym razem rządu PiS.
Natomiast informuję, że Polskie Stronnictwo Ludowe będzie głosowało przeciw tej ustawie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Ja, rozpoczynając swoje wystąpienie, mówiłem, że kwestia ochrony polskiej ziemi i kwestia kształtowania ustroju rolnego jest to jedna z najtrudniejszych spraw, z którymi od lat mierzy się polski parlament, i nigdy nie śmiałbym z tej trybuny i publicznie mówić, co myślę o tym, co myślą posłowie PiS-u. Natomiast dziwię się, że i pan poseł Ardanowski, i pan poseł Telus skoncentrowaliście się na tym, co myślicie o myśleniu Polskiego Stronnictwa Ludowego. Lepiej przedstawcie swój projekt, będziemy o nim dyskutować. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szczerze panu gratuluję objęcia funkcji ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Jest to funkcja zaszczytna, ale i bardzo odpowiedzialna. Ja dokładnie przeanalizowałem materiał, który pan przygotował. Co do części dotyczącej opisu i oceny, w wielu elementach, szczerze mówiąc, są one przesadzone i nierzetelne, ale sam pan w komisji rolnictwa powiedział, że ocena ma charakter polityczny, i też przyjmuję to za dobrą monetę. Natomiast chcę panu życzyć, żeby jak najszybciej udało się panu zrealizować założenia i cele, które przyjął pan w programie. Jest pan w szczególnie dobrej sytuacji, bo i pani premier, i minister finansów są to klubowi, polityczni koledzy pana ministra, a więc z pewnością będzie panu łatwo te elementy, te cele zrealizować.
Chcę również panu życzyć sukcesu na arenie międzynarodowej w ramach wspólnej polityki rolnej, w ramach Unii Europejskiej, żeby nie było tak, jak chociażby w ostatni poniedziałek w sprawie wieprzowiny. Bo jak się jest w opozycji, wydaje się, że wszystko jest łatwe. Ja też wiele wniosków składałem w sprawie dopłat do eksportu, wiem, jakie były odpowiedzi. Ale myślę, że będzie pan miał większy sukces, jeśli chodzi o wniosek w sprawie dopłat do eksportu mleka. A więc wierzę, że to, co pan sobie zakłada, z pożytkiem dla polskiej wsi, dla polskiego rolnika będzie pan realizował.
Życzę też panu
, żeby w jak najkrótszym czasie doszedł pan do tych 3% PKB, żeby też uczciwie pan podszedł do sprawy przeszłości, bo wiemy doskonale, że zmniejszenie udziału środków krajowych na rolnictwo w ramach budżetu wiąże się także z wzrastającym udziałem środków unijnych. Te 3%, które w exposé powtórzyła pani premier, na pewno za pana podpowiedzią, będzie panu trudno zrealizować z punktu widzenia możliwości w ramach uwarunkowań wspólnej polityki rolnej i pomocy krajowej. Ale słowo się rzekło, kobyłka u płota. Będę za to słowo trzymał. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Minister! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego przedstawić nasze stanowisko wobec poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, zawartego w drukach nr 106 i 148.
Moi przedmówcy już bardzo szczegółowo odnieśli się do wielu spraw i do wielu zapisów tej ustawy, stąd postaram się nie wprowadzać powtórzeń. Natomiast chcę wyraźnie podkreślić, że cały zamysł tej ustawy nie koresponduje z programami historycznymi zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Ja pamiętam 2005 r., kiedy to Prawo i Sprawiedliwość w swoim programie chciało wprowadzić wcześniejszy obowiązek szkolny w wieku 6 lat, i jestem przekonany, że gdyby nie przerwało - przez własną głupotę - kadencji w roku 2007, to pewnie do roku 2009 ten obowiązek szkolny byłby wprowadzony. Potem, kiedy przygotowywaliśmy się do tej zmiany przez okres 10 lat - być może jeszcze nie wszystko w 100% jest zrealizowane i dograne - Prawo i Sprawiedliwość pod wpływem opinii państwa Elbanowskich i grupy rodziców zdecydowało się skorzystać z populistycznej kładki i z tej drogi reformowania zejść.
Chcę także powiedzieć, że to, co mnie osobiście nie dziwi, bo to już się stało tradycją tej kadencji, to rzeczywiście pośpiech i tzw. kolanowe stanowienie prawa. Mówił o tym troszkę też pan poseł Dolata, mówiła także pani poseł Lubnauer. Do pierwotnego projektu poselskiego, zgłaszanego z woli narodu, a bez konsultacji społecznych i samorządowych, do poselskiego projektu już na etapie pierwszego czytania autorzy wnoszą 14 stron poprawek.
Ale, co ciekawe, w tym drugim czytaniu pan poseł Dolata zgłasza kolejne poprawki, których jeszcze nie znam, ale z pewnością za chwilę, po zakończeniu tej debaty, z tym się zapoznamy.
To, co emanuje ze zmiany, to przede wszystkim centralizacja. To jest główny cel PiS-u: niedowierzanie samorządom, niedowierzanie administracji terenowej. Przecież wojewodów i wicewojewodów, których liczba wzrosła, powołujecie z własnego politycznego nadania. Pytam: Dlaczego nie ufacie, że oni w sposób dobry będą powoływać i nadzorować kuratorów, tylko przenosicie te kompetencje do ministra, tak jakbyście swoim urzędnikom w terenie nie dowierzali? Nadajecie kuratorom zdecydowanie większe uprawnienia po to, żeby dzisiaj kurator decydował za samorząd nie tylko o siatce godzin, ale także o wielu głębszych kwestiach organizacyjnych. A przecież tak naprawdę finansowanie nadal pozostaje po stronie samorządów. Warto było, przynajmniej w tym zakresie, przeprowadzić konsultacje społeczne z samorządem terytorialnym. Przytaczane tutaj opinie organizacji samorządowych, także opinie poza głosem Prawa i Sprawiedliwości, są dla tego projektu druzgocące. Czasami więc być może warto trochę wsłuchać się w głos opinii publicznej i lekko spowolnić tempo prac na rzecz poprawy ich jakości.
Ponieważ do projektu państwo zgłosili zmiany dotyczące kwestii swobodnego wyboru rodziców, nie będzie już tego dzielenia na I półrocze, II półrocze i że tutaj nie będzie wymagana opinia...
...pedagogiczna w zakresie możliwości dopuszczenia dziecka. Dzisiaj z tego, że 7-letnie, 6-letnie, że tak powiem, dziecko musiałoby takiej opinii szukać, wycofujecie się, więc w mojej poprawce też tego nie będzie. Chcę natomiast wyraźnie podkreślić, że zgłaszam poprawkę, w której powoływanie i odwoływanie kuratorów, wicekuratorów należy przekazać w ręce wojewodów, a nie w ręce ministra edukacji. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu posłów wnioskodawców przedstawić projekt ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz niektórych innych ustaw.
Pragnę przypomnieć, że nie jest to projekt nowy, ten projekt był już procedowany na posiedzeniu Sejmu w dniu 23 września 2015 r. w poprzedniej kadencji, został skierowany do komisji, niestety ze względu na kończącą się kadencję Sejmu nie został ostatecznie przyjęty.
Chcę wyraźnie podkreślić, że projekt ten w głównej mierze dotyczy spraw związanych ze sprzedażą bezpośrednią. Przypomnę, że jeśli chodzi o dotychczasowe uwarunkowanie dotyczące sprzedaży bezpośredniej, o której także przed chwilą mówiliśmy w poprzednim punkcie, mamy sytuację, w której produkty nieprzetworzone z gospodarstwa w określonych ilościach można sprzedawać bez opodatkowania, natomiast produkty przetworzone po zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych można będzie sprzedawać w określonej wartości, a więc do ok. 600 tys. zł rocznie, 150 tys. euro, na tzw. podatek ryczałtowy, 2-procentowy podatek przychodowy przy zwykłym zgłoszeniu tego przetwarzania i tej produkcji i w zapisie na zeszyt czy jakiejkolwiek innej ewidencji, którą rolnik, przetwórca, sprzedawca będzie mógł prowadzić i wykonywać.
Oczywiście rocznie.
Chcę powiedzieć również, że oprócz tych dwóch systemów sprzedaży jest jeszcze możliwość wprowadzania do obrotu, ale przy rejestracji działalności gospodarczej, przetworzonych produktów rolnych z gospodarstwa w ramach tzw. produkcji marginalnej, ograniczonej, lokalnej. Tą działalnością w Polsce zajmuje się dzisiaj ponad 2 tys. gospodarstw, zwanych już przedsiębiorstwami, bo przecież uzyskują taki status po rejestracji.
W tym projekcie ustawy, szanowni państwo, wychodząc naprzeciw tym rozwiązaniom, które przyjęliśmy właśnie w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, przyjętej w Sejmie poprzedniej kadencji 9 kwietnia 2015 r., chcemy uporządkować kwestie nadzoru nad bezpieczeństwem, bo i z przepisów unijnych, i z przepisów krajowych wynika, że jeśli chodzi o obrót żywnością, o sprzedaż żywności, bezpieczeństwo konsumenta jest sprawą nadrzędną i te przepisy zarówno krajowe, jak i unijne są w tym zakresie przepisami bardzo rygorystycznymi.
Wielokrotnie wszak nie tylko w tej Izbie, ale też w różnych dyskusjach w terenie często podnosi się kwestię, dlaczego produkty żywnościowe, często wytwarzane w określonej miejscowości, przebywają dziesiątki czy setki kilometrów, są przetwarzane, konfekcjonowane i często później do tego producenta surowca, rolnika, konsumenta wracają, przebywając długą drogę przez długi czas.
A więc tutaj, jeśli chodzi o sprzedaż bezpośrednią, kiedy dyskutujemy o możliwości także podniesienia dochodowości w rolnictwie, ważne jest, żeby w tym gospodarstwie, w którym produkt jest wytwarzany, można było go przetworzyć i sprzedać, czy to sprzedać bezpośrednio w gospodarstwie, czy to sprzedać na najbliższym rynku, po to żeby z tego łańcucha pośredników wyeliminować poszczególne ogniwa i żeby z jednej strony konsument otrzymał produkt znanego pochodzenia, świeży, pożądanej jakości, a z drugiej strony żeby producent mógł część wartości dodanej, którą uzyskują pośrednicy czy przetwórcy, wprowadzić do swojego gospodarstwa, pozostawić swojej rodzinie.
Tak więc często taką podstawową przeszkodą w zakresie podejmowania sprzedaży bezpośredniej, działalności w zakresie sprzedaży bezpośredniej była właśnie konieczność rejestracji tej działalności, prowadzenia całego systemu dokumentacji finansowej takiej działalności prowadzonej w ramach chociażby MOL czy też przepisy w zakresie bezpieczeństwa żywności i kontrola. Dotychczas sprawę nadzoru nad bezpośrednią sprzedażą, przygotowaniem tych produktów w gospodarstwie, czyli ich przetwarzaniem, sprawuje inspekcja sanitarna, ale rejestracja gospodarstwa, rejestracja tej produkcji odbywa się w Inspekcji Weterynaryjnej.
Chodzi o to, żeby nie powodować tego strachu rolników przed kilkoma instytucjami, które kontrolują gospodarstwo. Często przez rolników to jest podnoszone, że przede wszystkim boimy się wielości kontroli, które są prowadzone w gospodarstwie decydującym się na przetwarzanie i sprzedaż bezpośrednią, oczekujemy uporządkowania tego. Ten projekt ustawy przenosi kompetencje z zakresu inspekcji sanitarnej do Inspekcji Weterynaryjnej po to, żeby rolnik z tym inspektorem powiatowym weterynarii, który zna jego gospodarstwo, mógł podejmować czy prowadzić prace na bieżąco. Ten inspektor oczywiście nie tylko kontroluje, ale także zaleca, nadzoruje tę produkcję i co istotne, także określa warunki wtedy, kiedy istnieją jakieś zewnętrzne zagrożenia epidemiologiczne, również prowadzi tę ścisłą kontrolę i nadzór. Tak więc tu nie ma żadnych obaw, jeśli chodzi o konsumentów, że konsumenci mogą uzyskać produkt niesprawdzonej jakości, a z drugiej strony ta możliwość bezpośredniej relacji i kontaktu lekarza weterynarii, Inspekcji Weterynaryjnej, producenta i później konsumenta też ma swoją wartość.
Jeszcze chcę podkreślić jeden ważny element. Otóż pomiędzy konsumentem a producentem historycznie nawiązywane były określone więzi. Konsument, który będzie korzystał z produkcji w gospodarstwie i sprzedaży bezpośredniej, ma możliwość bezpośrednio sprawdzenia, w jakich warunkach i jak odbywa się to przygotowanie czy wyprodukowanie produktu żywnościowego, z jakiego korzysta. To jest także wartość, która podnosi również jakby świadomość produkcyjno-producencką samego producenta i dostawcy. Zresztą rynek dynamicznie się rozwija, powstają już także w miastach specjalne spółdzielnie konsumenckie, które oczekują z drugiej strony takiej podaży i producenta właśnie żywności tradycyjnej, prostej, wytworzonej bezpośrednio w gospodarstwie, o znanym pochodzeniu. Myślę, że to rozwiązanie, ta zmiana, te przepisy właśnie sprzyjają tego typu podejściu do sektora żywnościowego i możliwości przetwarzania i sprzedaży w gospodarstwie.
Dlatego w imieniu wnioskodawców proszę Wysoką Izbę o życzliwe, przyjazne potraktowanie tego projektu i jego akceptację. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Prezentując stanowisko klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie ustawy o bezpieczeństwie żywności i o zmianie niektórych innych ustaw, pragnę powiedzieć, że mój klub będzie popierał procedowanie nad tą ustawę i przekazanie jej do komisji rolnictwa.
Chcę także zwrócić uwagę na kwestię być może niezrozumienia ze strony pana przewodniczącego Ardanowskiego ustawy dotyczącej sprzedaży bezpośredniej rozszerzonej przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, bo chcę wyraźnie podkreślić, że, po pierwsze, nie ma tam zagrożenia jakąkolwiek kontrolą skarbową w gospodarstwie, dlatego że sprzedaż odbywa się na rejestr i tutaj można spokojnie... Jeśli się uczciwie prowadzi taką sprzedaż, a tylko taką zakładamy, to urząd skarbowy nie przychodzi do gospodarstwa i nie kontroluje tego gospodarstwa, nie sprawdza jego księgowości, bo ta w ogóle nie jest wymagana.
Po drugie, istotne jest w przypadku tej formy sprzedaży bezpośredniej to, że rolnik, jeśli sprzedaje produkty o wartości nieprzekraczającej 150 tys. euro rocznie, nadal jest rolnikiem, pozostaje także w systemie ubezpieczeniowym rolników, a nie przechodzi do powszechnego systemu ubezpieczeniowego.
Chcę także zwrócić uwagę panu posłowi Kaczmarczykowi, że tak naprawdę Polska, rolnictwo nie rozpoczyna się w roku 2015, od wyborów parlamentarnych, kiedy klub Kukiz wszedł do Sejmu. Proszę zwrócić uwagę, że od wejścia do Unii Europejskiej produkcja żywności w Polsce zwiększyła się o ponad 50% i że z kraju, który był krajem deficytowym w produkcji żywności, importował więcej, niż sprzedawał, staliśmy się krajem o nadwyżce produkcji żywności, w którym nadwyżka eksportowa za rok 2015 z pewnością przekroczy 6,5 mld euro. A więc przy całej wartości sprzedaży, przy sprzedaży około 1/3 produktów żywnościowych na eksport wypracowujemy ten dodatni bilans handlowy w artykułach rolno-żywnościowych, zatem zarzucanie, że polski konsument jest skazany tylko i wyłącznie na importowaną żywność, złej jakości, jest po prostu niezasadne.
Chcę także podkreślić, że żywność sprzedawana w Polsce, zarówno żywność krajowa, jak i żywność pochodzenia zagranicznego, jest żywnością zdrową i bezpieczną, dlatego że nad jakością tej żywności czuwa szereg inspekcji, i to ich zadaniem jest niedopuszczenie do tego, żeby do konsumenta trafiła żywność złej jakości. A więc trzeba oddać szacunek tym inspekcjom, które nad bezpieczeństwem żywności czuwają.
Chcę także podkreślić, że kwestia zmiany w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych wiąże się z tym, że tam przez omyłkę określono, iż produkty żywnościowe w ramach sprzedaży bezpośredniej nie mogą być sprzedawane w pomieszczeniach. Sprawą naturalną jest, że jeśli produkty przetworzone wymagają lady chłodniczej, wymagają określonych warunków przechowywania w trakcie sprzedaży, to sprzedaż musi się odbywać w bezpiecznych i sanitarnych czy weterynaryjnych warunkach. W związku z tym to jest tylko i wyłącznie poprawka do tamtego błędu, do tamtej zmiany.
Na koniec chcę powiedzieć, że od wielu lat wspólnie, niezależnie od tego, z jakich opcji politycznych pochodzimy, mówimy, pracujemy nad tym, jak rzeczywiście wprowadzić na szerszą skalę żywność wytwarzaną w gospodarstwie, przetwarzaną w gospodarstwie i w końcu udrożnić, uruchomić sprzedaż bezpośrednią. Nie jest to sprawa łatwa, bo jest to sprawa konkurencji określonych podmiotów gospodarczych w Polsce. Silnie, dobrze rozwinięte przetwórstwo rolno-spożywcze, konkurencyjne na rynkach europejskich i światowych, nie jest zainteresowane silnym rozwojem przetwarzania produktów w gospodarstwie i sprzedażą bezpośrednią. Cieszę się, że powstają kolejne produkty, wiem, że obecny minister rolnictwa również pracuje nad kolejną koncepcją w ramach sprzedaży bezpośredniej. Zderzymy to w najbliższym czasie w parlamencie. Wierzę, że wspólnie jesteśmy w stanie wypracować dobre rozwiązania i w końcu przeciwstawić się z jednej strony sile przetwórstwa i zorganizowanego handlu
, a z drugiej strony także często pewnej inercji i niechęci ze strony inspekcji i nadzoru nad bezpieczeństwem żywności. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałem serdecznie podziękować wszystkim klubom, ale także poszczególnym posłom, uczestnikom tej debaty za konstruktywne podejście do problemu. Problem jest rzeczywiście bardzo złożony, próbujemy go od wielu lat rozwiązać. W wystąpieniu klubowym wspomniałem o tym, że jednak jest tu kwestia i sektora przetwórczego, i handlu, i, że tak powiem, wojny o ten tort w zakresie produktów żywnościowych i podziału w poszczególnych segmentach, ogniwach od pola do stołu. Działania są tu bardzo aktywne, bardzo silne i wyrwanie czegokolwiek na rzecz producentów, rolników jest bardzo trudne. Temu zadaniu zwiększenia dochodowości gospodarstw, poprawy ich pozycji na rynku mają służyć i służą tworzone grupy producenckie - przypomnę, że jeszcze w roku 2007 było ich niespełna 350, w tej chwili jest ich ponad 1,5 tys. - ale poziom zorganizowania jest tu nadal bardzo niski. Liczba gospodarstw, które zajmują się sprzedażą bezpośrednią, gdybyśmy wyłączyli z tego pszczelarstwo, to niespełna 2 tys., a więc też, jak na skalę 1,5 mln gospodarstw w Polsce, jest to tak naprawdę margines.
Rzeczywiście wielkim problemem, jeśli chodzi o sprzedaż i produkcję bezpośrednią, są z jednej strony przepisy unijne, które określają, jakie produkty mogą podlegać sprzedaży bezpośredniej - a więc produkty pierwotne, nieprzetworzone - a z drugiej strony bardzo restrykcyjne przepisy z zakresu bezpieczeństwa żywności. Tutaj wielu mówców zwracało uwagę na to, jak do tego problemu podejść. Oczywiście restrykcyjność służb inspekcyjnych w tym zakresie musi mieć charakter zróżnicowany. Ja wspominałem o tym wielokrotnie - mimo różnych dyskusji także wtedy, kiedy, jak pan poseł Duda mówi, staliśmy po różnych stronach. Nie, w tej sprawie byliśmy po jednej stronie. Wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że najlepszym kontrolerem zakupu u rolnika jest sam konsument. Jeśli raz zrazi się do produktu, drugi raz już tam nie pójdzie i przekaże te informacje dziesięciu innym. Inny jest produkt świeży, sprzedawany bezpośrednio z gospodarstwa, a inny jest taki, który odbywa drogę do zakładu przetwórczego, do hurtowni, do sortowni i wraca do konsumenta.
A więc tu mówimy o produkcie sprzedawanym bezpośrednio, o krótkim okresie przechowywania...
...i trwałości. I to jest jakby pierwsza gwarancja bezpieczeństwa co do jakości.
Chcę także powiedzieć, że życzę powodzenia obecnej koalicji Zjednoczonej Prawicy w zakresie konsolidacji inspekcji żywnościowej. Ten pomysł PiS prezentował jeszcze w latach 2005-2007, ja go ochoczo przejąłem - byliśmy już naprawdę na etapie gotowego projektu - wszakże z jednym wyjątkiem. Można połączyć wszystkie inspekcje, ale na pewno inspekcja sanitarna, przynajmniej do tej pory...
...nie pozwala wyrwać sobie części żywnościowej do jednolitej inspekcji nadzorującej produkcję, sprzedaż i wytwarzanie żywności. A więc jeśli to uda się wam pokonać, macie we mnie sojusznika i będę wam gorąco kibicował, żeby rzeczywiście taka jednolita inspekcja powstała i mogła funkcjonować.
Chcę również prosić panią minister Lech o to, żeby wstrzymanie prac nad tym projektem nie było wstrzymaniem na całą kadencję, żeby jednak w miarę szybko te projekty rządowe się pojawiły i żebyśmy, skoro z tak wielką troską ze wszystkich stron sceny politycznej dzisiaj mówimy o konieczności pozytywnego rozwiązania tego problemu, ten problem rozwiązali.
I na koniec jeszcze wrócę do wystąpienia pana posła Kaczmarczyka z klubu Kukiz’15. Panie pośle, ostrożnie z bojkotem niemieckich produktów żywnościowych, dlatego że na rynek niemiecki w roku 2015 sprzedaliśmy produkty żywnościowe za około 6 mld euro, kupiliśmy od nich z pewnością mniej niż za 2 mld euro, a więc mamy 4 mld euro nadwyżki. Jeśli Niemcy słuchają pana dzisiaj i taki sam apel wystosują do konsumentów niemieckich, to polscy rolnicy z pewnością panu za to nie podziękują.
I druga uwaga i informacja. Wrócił pan do roku bodajże 2008 i do wniosku odnośnie do 2 tys. producentów tytoniu. Producentów tytoniu mamy ponad 14 tys., a nie 2 tys., a jeśli chodzi o kwestię tych 800 mln zł, ok. 200 mln euro, o których pan mówił, i tego wniosku, nie dotyczyło to żadnych dodatkowych pieniędzy, dotyczyło to środków, które były w kopercie polskiej i musiałyby być zabrane innym producentom rolnym na rzecz producentów tytoniu. Przypomnę, że wtedy dopłata do produkcji tytoniu ze środków krajowych wynosiła 29 tys. zł na hektar - 29 tys. zł na hektar. A więc podniesienie tej dopłaty o zabrane rolnikom z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 200 mln euro i takie dofinansowanie jeszcze grupy producentów tytoniu w mojej ocenie byłoby jednak dość dużą niezręcznością.
Tak że jeszcze raz dziękuję za wsparcie i wierzę, że tym razem sprzedaż bezpośrednią i przetwarzanie produktów żywnościowych w gospodarstwie rolnym uda nam się rozwiązać pozytywnie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Pan minister w swoim wystąpieniu kwestiom gospodarczym poświęcił niespełna 12 minut. W tym wystąpieniu w części gospodarczej mówił pan o konieczności ekonomizacji polskiej dyplomacji. I za to dziękuję, bo jest to dobra kontynuacja tego, co robiliśmy przez minione 8 lat.
Chcę zwrócić uwagę, że przy współpracy ministerstw gospodarki, rolnictwa i spraw zagranicznych udało się zwiększyć eksport polskich artykułów rolno-żywnościowych z 10,5 mld euro w roku 2007 do ponad 25 mld euro za rok poprzedni. Chciałbym zapytać, czy będzie to kontynuowane, dalej rozwijane, bo w kilku miejscach powołaliśmy nowych radców rolnych, był plan na kolejne cztery ambasady i kolejnych radców rolnych. Bez rozwijania dyplomacji gospodarczej nie da się poszerzać pozycji Polski w Unii Europejskiej.
Wspomniał pan także o udanej
wizycie prezydenta w Chinach. Pragnę podkreślić, że ta wizyta była przygotowywana przez poprzedni rząd, przez wiele lat, poprzez dobrą relację i dobrą wymianę doświadczeń. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Oczywiście polityka prorodzinna i program 500+ są warte dyskusji. Pani minister zwróciła uwagę na to, że nie wprowadzacie górnej granicy progu dochodowego. Słusznie, bo gdyby to wprowadzić na poziomie proponowanym przez marszałka Karczewskiego, który stwierdził, że bogaci są ci, którzy zarabiają od niego więcej... Nie ma to sensu, bo liczba dzieci, które by skorzystały czy też które by nie skorzystały z tej pomocy, rzeczywiście byłaby niewielka. Ale jeśli stać nas na to, żeby dofinansować wszystkie dzieci, jeśli chodzi o tak wysoką dochodowość, to myślę, że PiS i pani minister pochylą się nad propozycją: złotówka za złotówkę, a tym bardziej nad kwestią możliwości zniesienia progu dochodowego dla rodziców samotnie wychowujących dzieci. Myślę, że ta inwestycja warta, w mojej ocenie, nie więcej niż 2 mld zł
przy planowanych dodatkowych wpływach z VAT-u ponad 40 mld zł jest możliwa do finansowania, sfinansowania w kolejnych latach.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Zabierając głos w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, chcę wyrazić zadowolenie z tej inicjatywy poselskiej i jednocześnie nadzieję, że kolejna w ciągu kilkunastu lat próba uregulowania kwestii związanych ze szkodami łowieckimi tym razem nie spali na panewce. Wiemy, jak silne i zróżnicowane są interesy, z jednej strony, środowisk proekologicznych, z drugiej strony, środowisk związanych z Polskim Związkiem Łowieckim i kołami łowieckimi, w tym wszystkim często bezradny i sam pozostaje rolnik.
Generalnie założenia całej ustawy, chcę powiedzieć, przyjmuję z zadowoleniem. Wydaje mi się, że to, co wymaga dookreślenia, to kwestia sposobu szacowania szkód. Jeśli chodzi o szacowanie szkód, żeby nie czekać na odpowiedź wojewody, na powoływanie przez niego komisji. W imieniu wojewody taką komisję powinien powoływać wójt, burmistrz, prezydent, a więc ten najniższy szczebel samorządu terytorialnego. W komisji będą zarówno przedstawiciele rolników, organizacji rolniczych, jak i samorządu terytorialnego, z wyznaczonym ewentualnie z listy wojewody rzeczoznawcą, żeby ten szacunek już od razu, na samym początku, miał rzetelny charakter i żeby nie było potem nagminnej potrzeby stosowania trybów odwoławczych.
Druga bardzo istotna sprawa, z którą także się zgadzam, to jest kwestia utworzenia funduszu odszkodowawczego, i to funduszu odszkodowawczego, który byłby przy wojewodzie. Myślę, że w trakcie prac w komisji warto się zastanowić nad tym, czy nie związać tego funduszu odszkodowawczego z jednej strony z rezerwą budżetową wojewody, a z drugiej strony... Patrząc na możliwe do pozyskania środki i jednocześnie straty, jakie zwierzyna dzika, łowna wyrządza w rolnictwie, chcę stwierdzić, że poziom składek, jaki został w ustawie zakreślony, z pewnością nie pokryje szkód, dlatego tworząc fundusz odszkodowawczy, warto zastanowić się, w przypadku kół łowieckich, obwodów łowieckich, tam, gdzie mamy do czynienia z niewykonywaniem planów łowieckich, a w związku z tym z wysokimi szkodami łowieckimi i, co za tym idzie, w przyszłości z wysokim obciążeniem funduszu odszkodowawczego, czy w pracach nad tym projektem w komisjach środowiska i rolnictwa, bo uważam, że obie te komisje powinny zająć się tą sprawą, nie związać systemu funkcjonowania tego funduszu z regresem w stosunku do kół łowieckich, do obwodów łowieckich, tam szczególnie, gdzie plany łowieckie nie są wykonywane. Żeby nie tylko pozostawić to w gestii budżetu i uzupełnienia przez budżet, ale żeby również niezależnie od poziomu składki, która jest ustalona i która rzeczywiście powinna być zróżnicowana dla obwodów rolnych i obwodów leśnych, rzeczywiście zastosować ten regres w stosunku do tych, którzy z tych planów łowieckich się nie wywiązują.
Myślę też, że warto jeszcze raz przeanalizować, czy wykaz zwierząt wyrządzających szkody jest wystarczający. Z pewnością kwestia poszerzenia tego wykazu o szkody wyrządzane przez bobry czy chociażby o szkody wyrządzane przez żurawie... warto, żeby to także zostało uwzględnione. Jeśli te wszystkie elementy racjonalnie ze sobą połączymy i dobrze przepracujemy w komisji, to miejmy nadzieję, że tym razem rolnicy nie zostaną pozostawieni w tej kwestii sami sobie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego przedstawić nasze stanowisko wobec sprawozdania komisji o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego oraz niektórych innych ustaw.
Chcę na samym początku nadmienić, że Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego będzie popierał tę nowelizację, tę zmianę, natomiast pragnę też przypomnieć, że nie jest tak, że przez ostatni okres nie próbowano z tym problemem i tym procederem, który w jakimś sensie powstawał, walczyć. Po pierwsze, przypominam w kwestii kar za bezumowne użytkowanie przez Agencję Nieruchomości Rolnych, że były one stosowane. Po drugie, być może opieszałość w tym zakresie Policji i prokuratury była zbyt duża, zbyt łagodnie podchodzono do tych problemów, ale chcę także powiedzieć, że w ustawie, w nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego z września, która została wstrzymana, jeśli chodzi o jej obowiązywanie, również te rozwiązania w zakresie uszczelnienia gospodarowania gruntami Agencji Nieruchomości Rolnych były podnoszone. Prawnicy uważają, że kwestie związane z płatnościami bezpośrednimi określa rozporządzenie unijne i to pierwszeństwo korzystania należy się rolnikowi, faktycznemu użytkownikowi, ale rzeczywiście zdarzały się przypadki, że dochodziło do naruszeń własności, bezumownych naruszeń własności. Kwestia oświadczenia w zakresie funkcjonowania czy dysponowania gruntami Agencji Nieruchomości Rolnych wydaje mi się rozwiązaniem dobrym, które tę lukę czy ten prawny obowiązek unijny omija, natomiast byłbym ostrożny, jeśli chodzi o kwestię zgłaszaną przez pana posła Meysztowicza, aby całą tę ustawę i te całe rozwiązania rozciągnąć także na rolników prywatnych i grunty prywatne.
Wiemy, jak daleko nieuregulowane mamy kwestie własności w sprawach rodzinnych, w sprawach współwłasności, więc samo złożenie przez rolnika wniosku o płatność bezpośrednią jest już niejako oświadczeniem o użytkowaniu przez niego tych gruntów i jeśli Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa stwierdzi, że nie jest on użytkownikiem, ma prawo do windykacji i cofnięcia płatności.
Tak że jeszcze raz zgłaszam swoje poparcie i dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zabierając głos w przedmiotowej sprawie, chcę powiedzieć, że przedmówcy bardzo szczegółowo opisali projekt i zmiany. Oczywiście jest to implementacja prawa unijnego i wszyscy zwracali uwagę na to, że chodzi o kwestię uproszczenia. Chcę wyraźnie powiedzieć, że tam, gdzie prawo unijne mówi o uproszczeniu, to mówi, natomiast z tych wszystkich przepisów i szczegółowych rozwiązań wynika, że wprowadzamy dodatkowe obowiązki, uszczegóławiamy, a więc z tego uproszczenia wynika jednak dodatkowa dokumentacja i dodatkowa papierologia. Więc chcę tylko wyraźnie podkreślić, że oczywiście jako Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego popieramy tę nowelizację, ten przepis, bo on wynika z implementacji, natomiast jest to kolejny obowiązek, który nakłada prawo unijne, więc nie jest to uproszczenie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Dotykamy dzisiaj chyba najważniejszego, a jednocześnie najtrudniejszego problemu. Pamiętam rok 1996, ustawę o gospodarstwie rodzinnym. Wtedy także była ogromna wrzawa, wręcz posądzanie o powrót do komunizmu. Pamiętam bardzo trudne dyskusje przy nowelizacji z 2011 r., a także te z poprzedniego roku.
Przy ostatniej nowelizacji Prawo i Sprawiedliwość mówiło, że przygotowane rozwiązania nieskutecznie, nienależycie, nie do końca chronią polską ziemię przed zakupem przez obcokrajowców. Obiecaliście, że ten problem rozwiążecie. W tej propozycji, którą dajecie, zakazujecie na 5 lat zakupu przede wszystkim polskim rolnikom.
...a między ziemią a rolnikiem nie powinno być pośredników. Agencja Nieruchomości Rolnych nie jest wszechwładna i wszechwiedząca - wiemy doskonale o tym - niezależnie, pod jakim nadzorem funkcjonuje. Dlatego jestem bardzo ciekaw w związku z tym zakazem i w związku z tym, że większość dzierżaw wygasa do 2020 r., czy kolejne rozdysponowanie i dzierżawy to będzie przedłużenie dzierżaw dzisiaj istniejących, czy już to będą nowe dzierżawy w trybie ustawy o ustroju rolnym
, w trybie norm obszarowych na powiększanie gospodarstw rodzinnych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wszyscy zgadzamy się co do tego, że ziemia rolnicza jest dobrem szczególnym i powinna być chroniona przed zakupem przez zarówno cudzoziemców, jak i spekulantów. Pan minister łaskawie mówi o tym, że ustawa z 5 sierpnia nie zabezpiecza interesów tej ochrony i że otwiera furtkę do zakupu przez tzw. donatorów od słupów. Warto zajrzeć do art. 9 i art. 10 tej ustawy, tam dokładnie odkup agencyjny jest opisany właśnie w takich przypadkach. Mało tego, agencja 1/3 przychodów miała zabezpieczone na realizację tego odkupu.
Natomiast chciałbym zapytać: Czy nie warto rozważyć w ramach tej nowelizacji, tej ustawy możliwości zwolnienia z odkupu agencyjnego działek poniżej 5 ha w obrocie prywatnym i uwolnienia sprzedaży tzw. działek popeefzetowskich także do 5 ha?
Bo w większości wypadków są to samodzielne działki, odrębne działki, które gdzieś tam rolnicy indywidualni użytkują. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W swoim projekcie wprowadzacie pięcioletni zakaz sprzedaży ziemi polskim rolnikom. Uważacie, że własność państwowa stoi wyżej od własności prywatnej. Nie wierzycie polskim rolnikom. Pytam: Dlaczego nie chcecie zgodzić się na to, żeby działki, grunty, które są na ogół pozostałością po Państwowym Funduszu Ziemi, wyłączyć z tego zakazu, żeby jednak rolnicy, szczególnie w Polsce południowo-wschodniej, wschodniej, tam gdzie rozdrobnienie gospodarstw jest bardzo duże, gdzie tych działek po Państwowym Funduszu Ziemi właśnie do wielkości 5 ha jest jeszcze dużo? Dlaczego wstrzymywać sprzedaż tej ziemi wtedy, kiedy agencja ma wolne moce przerobowe, urzędnicy nie będą sprzedawać tych terenów popegeerowskich, więc będą mogli zająć się rzeczywiście sprzedażą tej ziemi po państwowym funduszu na rzecz powiększenia gospodarstw rodzinnych? Po co ten upór?
