Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Chciałbym tylko, aby pan poseł wnioskodawca zobaczył, jak wygląda aktualny stan przemysłu stoczniowego. Otóż jest znacznie lepiej niż pan poseł mówi. W związku z tym myślę, że pan poseł powinien jednak zaktualizować swoje wystąpienie - uwzględnić to, jak rzeczywiście wygląda stan przemysłu stoczniowego w Polsce.
Ale, Wysoka Izbo, przechodząc do rzeczy - projekt z druku nr 10 zmienia ustawę o działach administracji rządowej w związku z utworzeniem nowych resortów. Oczywiście każdy premier ma prawo, kiedy powołuje rząd, tak konstruować prace tego rządu, aby przyniosło to jak najlepsze według niego efekty. Pani premier Szydło również oczywiście ma takie prawo. My będziemy obserwować to, w jaki sposób te intencje pani premier Szydło są realizowane, czy rzeczywiście stworzenie tych nowych resortów było potrzebne, czy ich praca będzie efektywna. Na dzień dzisiejszy już możemy ocenić jedną rzecz. Otóż rząd pani premier Beaty Szydło będzie największym rządem po 1989 r., a właściwie powinienem powiedzieć - najbardziej licznym. W odniesieniu do liczebności dobija tylko do rządu Jarosława Kaczyńskiego, dlatego że 19 ministrów w rządzie
to jest więcej niż w rządach, do których byliśmy przyzwyczajeni przez ostatnie lata, 19 ministerstw to jest również więcej niż często w wielopartyjnych rządach z lat 90. Na co należy zwrócić uwagę? Otóż rząd, z którym możemy porównać rząd pani premier Beaty Szydło, czyli rząd premiera Kaczyńskiego, który również liczył 19 ministrów, to był rząd koalicyjny, wtedy Prawo i Sprawiedliwość dzieliło się resortami również z Samoobroną i LPR. W tym przypadku to nie następuje, w tym przypadku ta rekordowa liczba 19 ministrów to są ministrowie rekomendowani tylko i wyłącznie przez Prawo i Sprawiedliwość. Jak wspomniałem, będziemy oceniali działalność ministrów, będziemy oceniali również kwestie związane z tym nowym podziałem i tą rekordową liczbą ministerstw.
Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy, o których nie powiedział pan poseł wnioskodawca. Otóż ustawa również zmienia dwie inne ważne ustawy, w tym ustawę o wojewodzie i administracji rządowej w województwie. Państwo proponujecie zrezygnowanie z jednego z kryteriów, wymogów stawianych przed przyszłym wojewodą. Do tej pory wymagano od wojewody trzyletniego doświadczenia w kierowaniu zasobami ludzkimi. Państwo nadajecie stosownej jednostce redakcyjnej zupełnie nowe brzmienie - będziecie wymagali tylko rękojmi należytego pełnienia funkcji wojewody. W związku z tym rezygnujecie z tego obiektywnego kryterium i wprowadzacie kryterium czysto ocenne.
Naszym zdaniem robicie to ewidentnie pod kogoś - ktoś, kto nie ma tego trzyletniego doświadczenia, po prostu za chwilę ma zostać wojewodą.
Kolejna zmiana, która budzi nasz niepokój, też naszym zdaniem niepotrzebnie wprowadzana w tej ustawie, to zmiana w ustawie o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Otóż dziś funkcje w administracji publicznej, pracę dla Polski można łączyć z pracą na wyższej uczelni wtedy, kiedy ktoś jest samodzielnym pracownikiem naukowym. Chcecie rozszerzyć tę kategorię, objąć nią również wszystkich innych pracowników naukowych, też osoby, które mają tytuł doktora albo po prostu prowadzą zajęcia na wyższych uczelniach. Tu też trudno oprzeć się wrażeniu, że to jest tylko i wyłącznie prywata, czyli ˝docinanie˝ tych przepisów pod kogoś, kto w sytuacji, w której ta regulacja w kształcie obecnym obowiązywałaby, otrzymywałby po prostu mniejsze wynagrodzenie niż to, do którego jest przyzwyczajony.
W związku z tym chciałbym zaapelować do państwa o to, abyście wycofali się z tych zmian proponowanych w art. 2 i w art. 7 i ograniczyli tę nowelizację tylko i wyłącznie do ustawy o działach. To byłoby w porządku, dlatego że Sejm nie miał jeszcze okazji powołać komisji, będziemy tutaj zgodnie z decyzją Wysokiej Izby przeprowadzali pierwsze, drugie i trzecie czytanie, nie jesteśmy więc w stanie pochylić się wnikliwie nad tymi zmianami w innych ustawach, które państwo proponujecie. Niestety państwo nas zmuszacie do takiej pracy. W związku z tym proponuję w pierwszym czytaniu, abyście państwo wycofali się z tych zmian, które niestety rozmontowują system, który miał budować jakość administracji publicznej, i skupili się tylko i wyłącznie na zmianach dotyczących nowego podziału resortów. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Po pierwsze, nie sposób zgodzić się z deklaracjami posła wnioskodawcy, który tutaj w odpowiedzi na pytania dotyczące ewentualnych kosztów powołania nowych resortów wspomniał, że będzie to bezkosztowe i neutralne dla budżetu. Otóż powołujemy nowe resorty. Te resorty wcześniej czy później będą chciały mieć swoje budynki. W tych resortach będziemy powoływali nowych wiceministrów, zatrudniali nowych urzędników. W związku z tym państwa propozycja na pewno będzie oznaczała podniesienie kosztów funkcjonowania administracji. Bierzecie za to odpowiedzialność. Będziemy oceniali to, w jaki sposób te nowe resorty realizują zadania. Będziemy oceniali to, czy ta państwa propozycja rzeczywiście przyniosła skutek, czy też doprowadziła do chaosu w administracji publicznej i wyłącznie zwiększenia kosztów funkcjonowania tejże administracji.
Natomiast w związku z tym, iż wnioskodawcy nie odnieśli się do tych moich podnoszonych wątpliwości, dotyczących art. 2 i art. 7, chciałbym zgłosić poprawki, panie marszałku. Poprawki dotyczą skreślenia art. 2. Są to zmiany w ustawie o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Chciałbym również zgłosić poprawkę dotyczącą art. 7, skreślającą art. 7. Chodzi o wykreślenie z ustawy zmian dotyczących ustawy o wojewodzie i administracji rządowej. Naszym zdaniem proponowane przez państwa zmiany obniżają niestety jakość funkcjonowania administracji rządowej, obniżają jakość funkcjonowania wojewodów. W związku z tym uważamy, że należy pozostać przy tym stanie, który jest obecnie.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Panie marszałku, tryb pracy nad tą ustawą jest naprawdę skandaliczny. Myślę, że większość posłów nie ma w ogóle wglądu...
...do poprawek Senatu, które zostały przesłane Wysokiej Izbie dosłownie przed chwilą. Ja jestem w sytuacji i tak wyjątkowej...
...dlatego że mamy jako klub Platformy Obywatelskiej swoich kolegów w Senacie i możemy mieć informacje o tym, jak wyglądały prace w Senacie nad zmianą ustawy o działach. Natomiast podejrzewam, że mniejsze kluby opozycyjne niestety w tak dobrej sytuacji jak my nie są.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W ramach mojego oświadczenia chciałbym powiedzieć, że ustawa o działach administracji rządowej nie powinna budzić kontrowersji wtedy, kiedy powstaje nowy rząd i tworzone są nowe ministerstwa, natomiast państwo zdecydowaliście się na wprowadzenie bardzo złego przepisu, który likwiduje obiektywne kryterium, jakim był 3-letni staż pracy, 3-letnie doświadczenie...
...w zarządzaniu zasobami ludzkimi, by było to jedno z kryteriów wojewody. Dziś rezygnujecie z tego obiektywnego kryterium na rzecz kryterium zupełnie uznaniowego, w związku z czym naszym zdaniem jest to psucie administracji publicznej. Natomiast jeżeli chodzi o poprawki wprowadzone w Senacie, Wysoka Izbo, to w istocie każda z tych poprawek będzie dla większości parlamentarnej, i dziś powinna być, powodem do wstydu, dlatego że każdej z tych poprawek dałoby się uniknąć, gdybyśmy w Sejmie mieli choć chwilę na pracę nad tą ustawą, zamiast organizować pierwsze, drugie i trzecie czytanie w ciągu godziny, bez próby odesłania projektu do komisji.
My jako Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska będziemy przeciwni odrzuceniu wszystkich poprawek Senatu z prostego powodu - dlatego że w Senacie była chociaż chwila refleksji nad tą ustawą. Natomiast ta ustawa bez wątpienia nie jest ustawą dobrą. Jak sam pan minister Kowalczyk podczas posiedzenia komisji senackiej zaznaczył, rząd będzie przygotowywał ustawę czyszczącą do tej ustawy po to, żeby poprawić błędy, które znalazły się w ustawie, co do której nie zakończyliśmy jeszcze procesu legislacyjnego. To jest absolutnie kuriozalna sytuacja.
Pani premier, to jest ustawa, która jest fundamentem istnienia pani rządu. Nie ma sensu uchwalać tej ustawy w takim pośpiechu, zwłaszcza że zostało już zwołane posiedzenie Sejmu, odbędzie się w przyszłym tygodniu. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby rozłożyć prace nad tą ustawą na dwa dni, pochylić się nad nią i zrobić to po prostu porządnie, rozpatrując ten projekt w komisjach. Niestety tak się nie stało.
Panie prezesie, to naprawdę nie jest ani dobry styl, ani to nie jest sposób gwarantujący jakąkolwiek zmianę. To nie jest sposób pracy, który umożliwia jakiekolwiek reformowanie państwa. Niestety tą ustawą wprowadzacie państwo chaos, który będzie podstawą funkcjonowania państwa rządu. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W okresie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało wycofanie się z decyzji o przyjęciu do Polski uchodźców, którzy mieliby zostać relokowani do naszego państwa z innych państw europejskich. Chciałbym zapytać pana ministra, czy ta decyzja została podtrzymana, dlatego że w pierwszych dniach istnienia nowego rządu wielu przedstawicieli rządu, ministrów wypowiadało się na ten temat, mówiąc o tym, że wycofacie się państwo z tej decyzji.
W ostatnich dniach wypowiedzi m.in. pana ministra sugerują jednak, że uchodźcy zostaną przyjęci do Polski. Natomiast akcentuje pan w swoich wypowiedziach to, iż zadbacie o bezpieczeństwo Polaków. W mojej ocenie również plan przyjęcia uchodźców opracowywany przez poprzedni rząd zakładał taką dbałość o bezpieczeństwo obywateli, dlatego chciałbym spytać pana ministra, co konkretnie w procedurach, które państwo zamierzacie zastosować, decydując o tym, który z uchodźców zostanie relokowany do naszego państwa, ulega zmianie w stosunku do tego planu, który przygotowywał jeszcze poprzedni rząd.
Panie ministrze, zainteresowała mnie również pewna kwestia, o której pan wspomniał, czyli rozpoczęcie współpracy, rozpoczęcie szkoleń dla zarządców nieruchomości w związku z zagrożeniem terrorystycznym... przepraszam, dla zarządców centrów handlowych w związku z zagrożeniem terrorystycznym. Moim zdaniem taka decyzja jak najbardziej byłaby decyzją słuszną, natomiast chciałbym spytać o to, czy oznacza to jakieś rozpoczęcie współpracy z przedstawicielem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, z przedstawicielami branży ochrony. Czy ta współpraca przybierze jakieś zorganizowane formy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Zmiana ustawy o służbie cywilnej przygotowana przez Prawo i Sprawiedliwość prowadzi do politycznej czystki w administracji. W ciągu 30 dni od wejścia w życie ustawy ulegnie rozwiązaniu stosunek pracy z najbardziej doświadczonymi urzędnikami służby cywilnej. Czystka będzie dotyczyła nawet kilku tysięcy polskich urzędników, urzędników najbardziej doświadczonych, którzy swoje kompetencje w administracji publicznej zdobywali często przez bardzo wiele lat. Miejsce tych zwalnianych urzędników zajmą osoby, od których nie wymaga się właściwie żadnych kwalifikacji - poza tym, o czym mówiła tutaj pani poseł sprawozdawca, że w sposób dyspozycyjny będą realizowały politykę rządu. Państwo, prezentując tę ustawę, powołujecie się na to, że urzędnicy zajmujący wyższe stanowiska mogą blokować państwa reformy. Otóż to jest kompletne oszustwo z państwa strony, dlatego że jeszcze nie zaproponowaliście żadnej reformy. Nikt na razie w żaden sposób nie próbował wam utrudniać wprowadzenia jakichkolwiek reform. Zaczynacie od eliminowania potencjalnych wrogów - przez pierwsze tygodnie tej kadencji zwalczaliście Trybunał Konstytucyjny, dziś rozmontowujecie służbę cywilną.
Zmiany, które zaproponowaliście, zrujnują faktycznie służbę cywilną w Polsce. Zostaną przerwane ścieżki awansu zawodowego, zostanie zburzone zaufanie urzędników do państwa. Praca w służbie cywilnej miała być gwarancją stabilności. Okazuje się, że tutaj gwarancji stabilności już nie ma, skoro w ciągu 30 dni właściwie każde stanowisko urzędnicze można zwolnić - zwolnić urzędnika, który przez wiele lat służył Rzeczypospolitej, tego się podjął, starając się o stanowisko w służbie cywilnej. Ostatecznie za wprowadzenie tej ustawy zapłacą obywatele, dlatego że pogorszy się jakość pracy administracji publicznej. Ta jakość pracy to nie są puste słowa, dlatego że pogorszy się obsługa obywateli w urzędach, pogorszy się przygotowywanie decyzji administracyjnych, które przecież przygotowują urzędnicy. W związku z tym często te decyzje będą bardzo przypadkowe, często obywatele, kiedy będą próbowali załatwić jakąś sprawę, będą traktowani w sposób przewlekły, dlatego że osoby z państwa nominacji nie będą miały niezbędnego doświadczenia do tego, aby tych obywateli obsługiwać.
Pan poseł Artur Górski, człowiek, którego dobrze znam i bardzo cenię, dlatego że współpracowaliśmy do tej pory w komisjach sejmowych, mówi o apolityczności nowych urzędników powoływanych przez państwa. Otóż tę apolityczność najlepiej widać wtedy, kiedy tworzycie przepisy związane z powołaniem szefa służby cywilnej. Do tej pory prawo wymagało od takiej osoby bezpartyjności nie tylko w momencie, w którym ta osoba zostawała szefem służby cywilnej - ta osoba nie mogła być członkiem partii politycznej przez 5 lat wstecz, licząc od tego momentu, w którym została powołana, po to, żeby faktycznie zagwarantować bezpartyjność, a nie bezpartyjność w postaci rezygnacji z legitymacji partyjnej w momencie powołania na jakiś urząd. To przez powołanie szefa służby cywilnej najlepiej widać, w jaki sposób państwo podchodzicie do gwarancji bezpartyjności. Obawiam się, że urzędnicy, którzy będą powoływani, po prostu w dniu powołania będą odkładali swoje legitymacje partyjne, w dalszym ciągu realizując partyjne zobowiązania, realizując to wszystko, do czego państwo ich zobligujecie wtedy, kiedy będziecie ich powoływać na te stanowiska. Niestety takimi dyspozycyjnymi urzędnikami zastąpicie urzędników najbardziej doświadczonych, urzędników służby cywilnej, którą w Polsce budowano przez bardzo wiele lat. Co więcej, służby cywilnej nie budowały przecież rządy Platformy Obywatelskiej. Wszystkie kolejne rządy przez wiele lat w wolnej Rzeczypospolitej budowały służbę cywilną jako krwiobieg administracji, jako coś, co ma stanowić gwarancję sprawnego realizowania zadań publicznych, sprawnego rządzenia w Polsce. Wy niestety tą ustawą niszczycie służbę cywilną w Polsce. Dlatego, panie marszałku, zgłaszam wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Klub Platformy Obywatelskiej podzieli swój głos. Za chwilę wystąpienie będzie kontynuowała pani poseł Małgorzata Janyska. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zgodnie z art. 184 ust. 3 pkt 1 regulaminu Sejmu zgłaszam wniosek formalny o przerwę. Projekt, nad którym procedujemy, dotyczy zatrudnienia w służbie cywilnej, dlatego zgłaszam wniosek o przerwę do czasu wystąpienia - i dostarczenia opinii o projekcie ustawy - do reprezentacji pracowniczej pracowników i urzędników służby cywilnej, a także OPZZ i NSZZ ˝Solidarność˝.
Proszę pana marszałka również o wystąpienie do Rady Służby Cywilnej o opinię o projekcie ustawy, gdyż opiniowanie projektów dotyczących służby cywilnej jest nie tylko ustawowym prawem, lecz także ustawowym obowiązkiem Rady Służby Cywilnej i nie występując o tego typu opinię w sytuacji, w której procedujemy nad projektem, który ewidentnie dotyczy uprawnień pracowników i urzędników służby cywilnej, naraża się pan marszałek na zarzut łamania prawa.
Panie marszałku, chciałbym również prosić o informację, dlaczego zgodził się pan na procedowanie projektu ustawy, który w ewidentny sposób nie spełnia wymogów zawartych w art. 36 ust. 2 regulaminu Sejmu, dotyczy to m.in. braku informacji o skutkach finansowych projektu. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przedmiotowy projekt ustawy dotyczy skomplikowanej materii, którą jest sposób i zakres ograniczania prawa do prywatności, jednego z najbardziej podstawowych praw obywatelskich. Prawem do prywatności zajął się Trybunał Konstytucyjny w 2014 r. i sformułował liczne oczekiwania wobec ustawodawcy co do tego, w jaki sposób to prawo powinno zostać zagwarantowane. Aby zrealizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego, Senat poprzedniej kadencji przygotował stosowny projekt ustawy. To jest ten projekt, który był procedowany w Wysokiej Izbie w końcówce jej poprzedniej kadencji. Projekt został skierowany do daleko idących konsultacji społecznych. Wiele środowisk wyraziło swoją opinię na temat tego projektu, wyraziło także swoje wątpliwości. Niestety w związku z kończącą się kadencją poprzedniego Sejmu nie byliśmy w stanie doprowadzić prac nad tym projektem do końca, tak aby uzyskać w trakcie kampanii wyborczej niezbędną akceptację społeczną dla proponowanych w nim zmian. Niemniej pozostawiliśmy następnemu parlamentowi przekonsultowany projekt, dobry projekt, który z całą pewnością realizowałby wyrok Trybunału Konstytucyjnego, projekt, do którego dołączono również opinie bardzo wielu niezależnych instytucji, które powinny być podstawą dalszych prac w tej materii w Wysokiej Izbie.
Niestety Prawo i Sprawiedliwość, zamiast skorzystać z tego dorobku poprzedniej kadencji, przygotowało własny projekt ustawy, który, być może, w niektórych miejscach jest zbieżny z projektem senackim z poprzedniej kadencji, niemniej rezygnuje z bardzo wielu wymaganych przez Trybunał Konstytucyjny uregulowań, m.in. rezygnuje z bardzo precyzyjnych przepisów dotyczących niszczenia niepotrzebnych lub bezprawnie pozyskanych danych, rezygnuje z części wprowadzonych w projekcie senackim dobrych zasad w zakresie nadzoru nad danymi, które zostały pozyskane w wyniku kontroli operacyjnej, ale, co najważniejsze, wkracza w obszar danych internetowych, co przy braku konsultacji i braku akceptacji społecznej dla wprowadzenia tego typu regulacji do ustawy może powodować podobne protesty społeczne jak sprawa umowy ACTA.
Dlatego w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej składam wniosek o odrzucenie tego projektu ustawy. Uważamy, że podstawą dalszych prac powinien być senacki projekt z poprzedniej kadencji, projekt, który gwarantuje służbom możliwość zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, jak również projekt, który w pełniejszym stopniu niż ten realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego i lepiej zabezpiecza prawo obywateli do prywatności. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Przygotowana przez PiS nowelizacja ustawy o służbie cywilnej sprowadza się w istocie do zwolnienia 1600 najbardziej doświadczonych urzędników służby cywilnej i zatrudnienia w ich miejsce osób bez doświadczenia i bez niezbędnych kwalifikacji. Wprowadzenie tej ustawy na pewno doprowadzi do pogorszenia pracy administracji, ale także do pogorszenia obsługi obywateli w urzędach.
Pani premier, do tego projektu, choć jest projektem poselskim, rząd przygotował stanowisko, a to znaczy, że pani premier akceptuje te zmiany zaproponowane przez klub Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego chciałbym spytać panią premier, kto panią premier do tego namówił, gdyż obniżenie jakości pracy administracji tak naprawdę w pierwszej kolejności odbije się na pani reformach, odbije się w ten sposób, że pani reformy, które zostaną przegłosowane w Wysokiej Izbie, nie będą mogły zostać tak skutecznie, jak pani by chciała, wdrożone.
W związku z czym nawet jeżeli pani nie odpowie na moje pytanie, to proszę dobrze zapamiętać to nazwisko...
Dziękuję panu posłowi.
...i przypominać sobie o tym, kto to był...
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Pytanie zadane przez mojego przedmówcę w istocie ma fundamentalny charakter, dlatego że w sytuacji, w której państwo pod naciskiem opozycji, naciskiem opinii publicznej jednak zdecydowali się na wprowadzenie pewnej korekty do ustawy, korekty, która - przypomnę - ma polegać na tym, że dane internetowe nie będą zawierały treści przekazu, pojawia się naprawdę zasadne pytanie: Na jakim etapie ta treść będzie oddzielana od pozostałych danych? Czy treść będzie oddzielana u przedsiębiorcy, czy też będzie oddzielana w służbie specjalnej?
Bardzo obawiamy się, że sposób dostarczenia danych, czyli m.in. rozbudowanie infrastruktury teletechnicznej, tworzenie stałych łącz pomiędzy służbami a przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi, doprowadzi do zalewu służb tymi danymi. Zastanawiamy się, kto faktycznie będzie rozpakowywał te pakiety internetowe. Bardzo prosimy o odpowiedź.
Druga sprawa. Chwali się pan tym, że ustawa wprowadza kontrolę sądową nad danymi internetowymi. Chciałbym zapytać: Czy sądy są
przygotowane do tej kontroli? Dlaczego ustawa nie przewiduje dodatkowych środków na etaty i dodatkowych rozwiązań...
Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję, panie pośle.
...w zakresie przygotowania sądów?
Panie ministrze, w poprzedniej kadencji przygotowaliśmy projekt, który był skonsultowany społecznie, nie dotyczył danych internetowych, był dorobkiem poprzedniego parlamentu. Mogliście w listopadzie ten projekt przejąć i skierować do Wysokiej Izby, ale woleliście przygotować swój własny, po to żeby grzebać się w prywatności, w prywatnych danych obywateli, po to żeby ingerować w wolność internautów.
Panie ministrze, od dwóch dni biega pan po Wysokiej Izbie i pokazuje dokument, który ma być jakimś tam kwitkiem na mnie, tak? Jeżeli dorosły mężczyzna robi coś takiego, to strach pomyśleć, co zrobi, jak dostanie zabawki przewidziane tą ustawą.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! W związku z przebiegiem prac nad tym projektem Wysokiej Izbie należą się dwa wyjaśnienia.
Otóż, po pierwsze, projekt przygotowany przez Senat, który w poprzedniej kadencji miał realizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego, w ogóle nie dotykał kwestii związanych z danymi internetowymi i nie wkraczał tak dalece jak ten projekt w kwestie wolności obywateli i prywatności w Internecie.
Po drugie, w trakcie prac nad senacką propozycją w poprzedniej kadencji to posłowie opozycji wnosili wnioski o to, aby nie zajmować się realizacją wyroku Trybunału Konstytucyjnego w okresie gorączki wyborczej i pozostawić tę sprawę do załatwienia Sejmowi nowej kadencji. Daliście państwo temu wyraz w wielu wystąpieniach zarówno tutaj na posiedzeniu Sejmu, jak i w wystąpieniach w komisjach sejmowych. Dlatego chciałbym... Co więcej, klub Prawa i Sprawiedliwości złożył wniosek o odrzucenie tamtego projektu w pierwszym czytaniu. Dlatego chciałbym zadać pytanie panu ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu, dlaczego
wtedy opowiadał się za odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu, który realizował wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Bezsprzecznie to nie strzelaliśmy do górników, panie pośle, i tak to wygląda. Proszę w ogóle takiego wątku w tej dyskusji nie wprowadzać.
Natomiast wracając do ustawy. W ciągu ostatnich 2 miesięcy to już trzecia zmiana ustawy o działach administracji rządowej. Ta ustawa jest świetnym przykładem tego, jak w tej kadencji podchodzi się do tworzenia prawa. Nowelizacja ustawy o działach administracji z listopada ubiegłego roku również dotyczyła zmian związanych z utworzeniem ministerstwa energetyki. Wtedy prosiliśmy o to, aby projekt skierować do komisji, żeby spokojnie nad nim pracować, żeby wyłapać wszystkie niezbędne konsekwencje w innych ustawach związanych z utworzeniem ministerstwa energetyki. Niestety, klub PiS postanowił inaczej. Postanowiliście rozpatrzyć tamtą ustawę w pierwszym, drugim i trzecim czytaniu na posiedzeniu plenarnym, bez kierowania do komisji, w ekspresowym tempie 53 minut. Dzisiejsza konieczność nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej w istocie jest wynikiem lekceważenia przez posłów PiS wszystkich wniosków posłów opozycji, jak również kompletnie nieracjonalnego pośpiechu w pracach nad ustawą z listopada.
Dlatego, pani marszałek, teraz w pracach nad tą ustawą składam wniosek w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej o skierowanie projektu ustawy do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, dlatego że uważamy, że nad takimi ważnymi sprawami, jak ustawa o działach, po prostu należy pracować spokojnie i merytorycznie. Dziękuję.
Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Otóż, panie pośle, ja nie mam pojęcia, o jakich scenach w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych pan poseł mówi, szczególnie że to przecież polityk Prawa i Sprawiedliwości jest przewodniczącym tej komisji. Myślę, że w tej kadencji prace w tej komisji wyglądały
naprawdę całkiem przyzwoicie. Natomiast my zastanawialiśmy się nad wycofaniem naszego wniosku w związku z tym, że dowiedzieliśmy się, że marszałek Sejmu zaproponował skierowanie tego projektu do komisji energii. No, ale po takim ataku ze strony pana posła niestety tego wniosku wycofać nie możemy. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Od początku kadencji klub Prawo i Sprawiedliwość robi wszystko, żeby sparaliżować pracę Trybunału Konstytucyjnego. Co więcej, klub Kukiz’15 w ostatnich tygodniach ochoczo pomagał w tym skoku na Trybunał Konstytucyjny. Dlatego dziś wszystkie zapewnienia wnioskodawców, że ten projekt ustawy jest po to, żeby rozwiązać kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego, brzmią wyjątkowo niewiarygodnie.
Co więcej, to już nie jest tylko niewiarygodność, ale - nawet jeżeli spojrzymy do tego projektu - to jest wręcz obłuda z państwa strony. Po to, żeby ta dyskusja mogła się w ogóle odbyć, konieczne było zebranie kilkudziesięciu podpisów posłów z Prawa i Sprawiedliwości. To nie jest żadna próba doprowadzenia do jakiegoś kompromisu. To jest próba skoku i zdecydowanego zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego, doprowadzenia do rozbioru Trybunału Konstytucyjnego wspólnie z Prawem i Sprawiedliwością.
Dlatego chciałbym zapytać przedstawiciela wnioskodawców: Co będzie, jeżeli Sejm po ewentualnym wejściu w życie państwa ustawy nie zdoła uzyskać odpowiedniej większości do tego, aby wybrać
sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a z drugiej strony przepisem przygotowanej przez państwa ustawy wygasicie mandaty wszystkich obecnych sędziów? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! 1 stycznia 2016 r. weszła w życie ustawa z dnia 9 października 2015 r. o związkach metropolitalnych. Art. 6 ust. 3 ustawy zobowiązuje Radę Ministrów do wydania rozporządzenia, które będzie określało tryb postępowania i dokumenty, które należy dołączyć do wniosku o utworzenie związku metropolitalnego.
Panie ministrze, 24 miasta z aglomeracji górnośląskiej już uchwałami rad miejskich zadeklarowały chęć stworzenia związku metropolitalnego. Przedstawiciele tych miast wystąpili zarówno do pani premier Szydło, jak również do pana ministra Błaszczaka z prośbą o pilne wydanie aktów wykonawczych do ustawy po to, aby jak najszybciej umożliwić stworzenie związków metropolitalnych.
Dlatego, panie ministrze, chciałbym zapytać: Na jakim etapie są prace nad wydaniem rozporządzeń przewidzianych w ustawie o związkach metropolitalnych?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier!
Rozpatrujemy dziś wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji pana Mariusza Błaszczaka.
To pierwszy tego typu wniosek w tej kadencji. Pan minister sprawuje swoje obowiązki od 4 miesięcy, jednak dziś można śmiało powiedzieć, że jeszcze nigdy w historii polskiego rządu żaden z ministrów w tak krótkim czasie nie dał aż tylu powodów, żeby odwołać go ze stanowiska. Dlatego wniosek nie dotyczy jednej sprawy, ale kilku spraw, które pokazują, w jaki sposób pan minister Błaszczak sprawuje swoje obowiązki w Ministerstwie Administracji i Spraw Wewnętrznych.
Otóż przejdźmy do przedstawienia faktów. Pierwszym powodem, dla którego przedłożyliśmy wniosek, są okoliczności związane z powołaniem pana insp. Maja na stanowisko komendanta głównego Policji. Otóż przypomnijmy, że zgodnie z art. 5 ustawy o Policji minister właściwy do spraw wewnętrznych przedstawia prezesowi Rady Ministrów kandydata na komendanta głównego. Przypomnę, że zgodnie z ustawą komendant główny Policji jest centralnym organem administracji rządowej, właściwym w sprawach ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego. Ustawa stanowi, że komendant główny jest również przełożonym wszystkich policjantów. Kandydat na to tak ważne dla zapewnienia bezpieczeństwa obywateli stanowisko jest rekomendowany przez ministra, natomiast ostateczną decyzję podjęła pani premier. To na ministrze ciąży odpowiedzialność przygotowania właściwego kandydata, sprawdzenia jego przeszłości, sprawdzenia, czy kandydat daje gwarancję tego, że będzie właściwie wypełniał obowiązki komendanta głównego Policji, czyli, przypomnę, najważniejszej osoby w państwie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo obywateli.
11 grudnia pani premier Beata Szydło na wniosek ministra Mariusza Błaszczaka powołała insp. Maja na stanowisko komendanta głównego Policji. Niestety, po kilku tygodniach okazało się, że pan minister Błaszczak nie sprawdził, czy jego kandydat daje gwarancje tego, iż będzie właściwie wykonywał obowiązki komendanta. Co więcej, nie dokonał nawet sprawdzenia, czy nazwisko insp. Maja nie występuje w postępowaniach karnych. Wystarczyło sprawdzić w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji lub w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, żeby dowiedzieć się, że insp. Maj występuje w postępowaniu korupcyjnym prowadzonym przez prokuraturę w Łodzi. Część materiałów w tym śledztwie pochodziła z Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Pani premier, minister spraw wewnętrznych i administracji, rekomendując na stanowisko szefa Policji osobę, która występuje w postępowaniu korupcyjnym i której w wyniku tego postępowania można przedstawić zarzuty, w istocie ośmieszył i panią, i polską Policję.
Zaniedbania pana ministra Błaszczaka związane z powołaniem insp. Maja na stanowisko komendanta głównego już powinny być same w sobie podstawą do tego, żeby odwołać pana ministra Błaszczaka ze stanowiska.
Niestety, minister Błaszczak zamiast honorowo przyznać się do oczywistego błędu i złożyć dymisję postanowił wybrać inną drogę. Postanowił zrzucać odpowiedzialność za własną decyzję na opozycję. W świetle tej absurdalnej obrony warto dziś przypomnieć fakty, przede wszystkim to, jak wygląda postępowanie przygotowawcze. Otóż, Wysoka Izbo, postępowanie przygotowawcze składa się z dwóch faz, z postępowania w sprawie i postępowania przeciwko osobie. Obie fazy rozdziela moment przedstawienia zarzutów. Dotychczasowa praktyka w stosunku do osób sprawujących funkcje publiczne była taka, że z chwilą przedstawienia zarzutów odwołuje się te osoby ze stanowisk. W przypadku postępowania prowadzonego w Łodzi insp. Majowi nie przedstawiono zarzutów. Niemniej jednak, gdyby doszło do sytuacji, w której insp. Maj w związku ze sprawowaną przez siebie funkcją miałby jakikolwiek wpływ na prowadzone postępowanie, powinien zostać bezwzględnie odwołany ze stanowiska.
Przed powołaniem na komendanta głównego Policji insp. Maj był zastępcą komendanta wojewódzkiego Policji w Gdańsku. Zgodnie z ustawą zastępców komendanta wojewódzkiego powołuje i odwołuje komendant główny Policji. Otóż poprzedni komendant główny Policji w oparciu o dostępne informacje mógł ocenić, czy pan insp. Maj na zajmowanym stanowisku daje gwarancje właściwego wykonywania swoich obowiązków. Pan komendant główny Policji dokonał tego typu analizy, doszedł do wniosku, że osoba będąca zastępcą komendanta wojewódzkiego Policji w Gdańsku nie ma żadnego wpływu na postępowanie prokuratorskie prowadzone w Łodzi, postępowanie, które dotyczy sprawy korupcyjnej z Kalisza. W związku z tym decyzja poprzedniego komendanta głównego o nieodwoływaniu insp. Maja z zajmowanego stanowiska zastępcy komendanta wojewódzkiego w Gdańsku była decyzją, na tym etapie postępowania, jak najbardziej prawidłową. Jednak awansowanie komendanta głównego, czyli osoby, której nazwisko pojawia się w postępowaniu korupcyjnym, na tak wysokie stanowisko w Policji było szkodliwe dla tej formacji i kompletnie nieodpowiedzialne.
Obejmując nowe stanowisko, insp. Maj zyskał możliwość wpływu na pracę Biura Spraw Wewnętrznych. Przypomnę, że to Biuro Spraw Wewnętrznych było jedną z tych instytucji, w których gromadzono materiał dowodowy właśnie przeciwko insp. Majowi. Poprzez nowe stanowisko insp. Maj uzyskał możliwość bezpośredniego wpływu na pracę tego biura i przez to uzyskał możliwość, również w przyszłości, poprawy swojej sytuacji w postępowaniu przygotowawczym, które było prowadzone w prokuraturze w Łodzi. Jak pokazują fakty, jedną z pierwszych decyzji insp. Maja były bardzo głębokie zmiany kadrowe właśnie w Biurze Spraw Wewnętrznych. Stanowisko pracy stracili nie tylko dyrektor i zastępcy dyrektora, ale także naczelnicy. Co więcej, Biuro Spraw Wewnętrznych jeszcze w grudniu
pod nowym kierownictwem wystąpiło do prokuratury w Łodzi z pytaniem o to, na jakim etapie jest postępowanie, w którym pojawia się nazwisko pana insp. Maja.
Panie ministrze, zachowanie pańskich poprzedników na stanowisku ministra spraw wewnętrznych, a także zachowanie poprzedniego komendanta głównego należy ocenić właściwie. Natomiast do skandalu w polskiej Policji doprowadziły wyłącznie pana zaniedbania, brak informacji i brak nadzoru nad służbami.
Panie ministrze, powinien pan podziękować dziennikarzom prowadzącym śledztwo dziennikarskie w tej sprawie, dlatego że gdyby nie ich praca i ich przygotowania do pisania artykułów w tej sprawie, prawdopodobnie dowiedziałby się pan o problemach insp. Maja dopiero z gazet, może nawet nie z gazet, ale dopiero w sytuacji, w której insp. Majowi przedstawiono by zarzuty. To byłaby sytuacja, która skończyłaby się jeszcze większym skandalem w polskiej Policji niż ta, do której pan doprowadził.
Pani premier, w tym miejscu warto przedstawić to, w jaki sposób ministrowie pani rządu na posiedzeniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych 24 lutego informowali posłów o okolicznościach odwołania insp. Maja ze stanowiska komendanta głównego. Otóż pan minister Błaszczak i pan minister Zieliński przyszli na posiedzenie z góry przygotowanymi wystąpieniami. Nie zamierzali odpowiadać na żadne pytania padające ze strony posłów i właściwie na żadne pytania padające ze strony posłów nie odpowiedzieli.
Natomiast nieoczekiwanie na posiedzenie przyszedł niezaproszony minister koordynator służb specjalnych. Przyszedł pan minister Mariusz Kamiński i pan minister Mariusz Kamiński poinformował wysoką komisję o tym, iż w pierwszych dniach po objęciu przez insp. Maja stanowiska komendanta głównego dowiedział się o tym, iż jest prowadzone postępowanie w Łodzi, w którym pojawia się nazwisko pana insp. Maja. Otóż pan minister Kamiński mówi o tej sytuacji w ten sposób: Zapoznałem się z analizą dotyczącą przekazanych materiałów i w mojej opinii zarzuty, które ewentualnie prokuratura może sformułować, są poważne. Chwilę później pan minister Kamiński mówi: Otóż w związku z tym, iż materiał operacyjny zebrany w tej sprawie wygląda poważnie i niebezpiecznie, z punktu widzenia możliwości postawienia komendantowi zarzutu, uznałem, nie przesądzając o sprawie, bo od tego jest prokurator, a w przyszłości sąd, że dla czystości i dla bezpieczeństwa Policji, dla bezpieczeństwa obywateli i państwa dużo lepszym rozwiązaniem jest, aby komendant Maj przestał pełnić funkcję komendanta głównego do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Otóż pan minister podzielił się z komisją swoją wiedzą, którą powziął już w grudniu 2015 r. Kłopot polega na tym, że podczas posiedzenia komisji ministrowie chyba nie słuchali się nawzajem. Pan minister Zieliński poinformował po kilkunastu minutach komisję, cytuję: Proszę państwa, może jeszcze słowo o standardach. To rzeczywiście ważna kwestia. W momencie kiedy ta wiedza, która dziś jest omawiana, stała się nam dostępna, komendant główny Policji przestał pełnić swoją funkcję. Otóż kłopot polega na tym, że pan minister Zieliński relacjonuje sytuację z lutego 2016 r.
Pani premier, podstawowe pytanie jest takie: Co działo się przez te 2 miesiące od momentu, w którym wyszły na jaw okoliczności świadczące o tym, że pan komendant Maj nie może sprawować swojej funkcji, do momentu złożenia dymisji i przyjęcia tej dymisji przez panią premier? Minęły 2 miesiące. Opinia publiczna do tej pory nie uzyskała informacji ani na temat okoliczności powołania komendanta, ani na temat tego, dlaczego państwo nie odwołaliście komendanta wcześniej, ani na temat okoliczności odwołania komendanta. Natomiast sytuacja, która miała miejsce w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, pokazuje, że w pani rządzie panuje chaos. Ministrowie ze sobą nie współpracują. Minister nadzorujący Policję mówi jedno, nie informuje, nie jest informowany przez ministra koordynatora o jego wiedzy jeszcze przez 2 miesiące. Jeszcze przez 2 miesiące tolerowaliście państwo sytuację, w której na stanowisku komendanta głównego była osoba, która nie dawała gwarancji rzetelnego sprawowania tej funkcji.
W tym miejscu warto powiedzieć, w jaki sposób minister Błaszczak sprawował nadzór nad Policją i pozostałymi służbami mundurowymi. Otóż warto przypomnieć, że w momencie, w którym minister Błaszczak obejmował swoje stanowisko, poziom bezpieczeństwa w kraju i opisanej pracy Policji był bardzo dobry. W ostatnich 8 latach odsetek Polaków czujących się bezpiecznie w naszym kraju wzrósł z 53% do 66%, a liczba przestępstw spadła z 1,15 mln w 2007 r. do 830 tys. w 2015 r. Po objęciu obowiązków komendanta głównego przez pana insp. Maja pan inspektor przeprowadził serię zmian kadrowych. To były bardzo głębokie zmiany w komendzie głównej, w komendach wojewódzkich, w biurach Policji.
W jednym z wywiadów pan komendant Maj stwierdził: ˝Moi poprzednicy wymieniali komendantów wojewódzkich i kadry w Komendzie Głównej Policji w ciągu 2-3 lat. Ja dokonałem zmian w ciągu miesiąca, korzystając ze swoich uprawnień˝. Pani premier, to jest szalone tempo zmian. To jest tempo, w którym nie da się przygotować następców zwalnianych wysokich funkcjonariuszy Policji.
Zgodnie z dyspozycją pana ministra Błaszczaka stanowiska mieli stracić funkcjonariusze, którzy swoją służbę rozpoczęli przed 1990 r., funkcjonariusze, którzy służyli w Milicji Obywatelskiej. Przy odwoływaniu ich ze stanowisk nie brano pod uwagę kryteriów, nie brano pod uwagę oceny ich dotychczasowej służby. Przypomnę, że służba w Policji na ogół trwa trochę krócej niż praca obywateli, którzy pracują w innych dziedzinach życia. Otóż jeśli chodzi o sytuacje, w których ktoś dziś pełni znaczące funkcje, jest oficerem Policji, to są to osoby, które nawet jeżeli rozpoczynały swoją służbę jeszcze w Milicji Obywatelskiej, to wówczas nie były oficerami. Ci ludzie zdobywali stopnie oficerskie dopiero w okresie wolnej Polski, ci ludzie byli weryfikowani. Przez 25 lat te osoby służyły wolnej Polsce i właściwie wykonywały swoje kompetencje. Co więcej, przez 25 lat ci ludzie zdobywali doświadczenie. Polscy podatnicy inwestowali w ich wykształcenie, w kontakty międzynarodowe, inwestowali w bezpieczeństwo Polaków. To kadra oficerska Policji była gwarantem tego, że Policja będzie funkcjonowała właściwie.
Prawda jest też taka, że argumenty pana ministra Błaszczaka, argumentacja powtarzana w mediach, związana z tym, że odwołuje się oficerów Policji, którzy rozpoczęli swoją służbę jeszcze w Milicji Obywatelskiej, jest nieprawdziwa, dlatego że stanowiska stracili również ludzie, którzy nigdy w Milicji Obywatelskiej nie służyli. Stanowiska straciło bardzo wielu doświadczonych oficerów, którzy rozpoczynali swoją służbę już w latach 90. Przypomnę tylko informacje o poziomie wojewódzkim. Otóż stanowiska stracili m.in. komendanci wojewódzcy: dolnośląski, małopolski, mazowiecki, stołeczny, świętokrzyski, wielkopolski. Ci ludzie rozpoczynali swoją służbę już w latach 90., nie mieli nic wspólnego z Milicją Obywatelską. Ci ludzie stanowili gwarancję właściwego rozwoju polskiej Policji, stanowili gwarancję bezpieczeństwa obywateli.
Otóż po objęciu przez pana władzy w resorcie spraw wewnętrznych i administracji doprowadził pan do sytuacji, w której pozbył się pan z Policji wyższego korpusu oficerskiego. Ci oficerowie albo byli zwalniani ze stanowisk i często wyrzucani z pracy w Policji, albo sami dochodzili do wniosku, że w sytuacji, w której się znaleźli, pełnienie dalszej służby nie ma już sensu, i odchodzili na emeryturę, często po 25 latach służby. Panie ministrze, jest pan winny tego, że polska Policja straciła bardzo wielu doświadczonych funkcjonariuszy.
Dobrze pan wie, że żegna pan tych funkcjonariuszy. Nawet w tym tygodniu żegnał pan panią generał, byłą komendant w Opolu, osobę, która rozpoczynała swoją pracę w latach 90., pierwszą kobietę generała w polskiej Policji. Pan pożegnał ją chyba w poniedziałek, tak, panie ministrze? Pożegnał pan osobę, która przeszła na emeryturę po 25 latach pracy. W ten sposób rozstaje się pan z oficerami, którzy jeszcze przez wiele lat mogli służyć w polskiej Policji i dzielić się swoim doświadczeniem.
Oprócz odwoływania ze stanowisk w Policji problemem jest również to, kogo powołuje pan na następców tych wysokich oficerów Policji. Niestety bardzo często są to osoby bez potrzebnego doświadczenia. To nie ich wina, że dotychczas nie były w stanie zdobyć doświadczenia. Dotychczas wysokie stanowiska w Policji były obsadzane zgodnie z kluczem doświadczenia: policjanci najpierw służyli wiele lat w komendach powiatowych, w komendach wojewódzkich, a dopiero później, po zdobyciu niezbędnego doświadczenia, znajdowali się w komendzie głównej. Pan przerwał stosowanie tej zasady. Doprowadził pan do sytuacji awansowania na bardzo wysokie stanowiska osób bez doświadczenia.
Dziś mówi pan o tym, że Policja funkcjonuje normalnie. Oczywiście jest tak, że funkcjonariusze realizują zadania, do których zostali wyszkoleni. Zasłania się pan sprawą pana Kajetana Poznańskiego. Kajetan Poznański został ujęty przez Policję, bo policjanci zostali do tego wyszkoleni, natomiast kłopot polega na tym, że osłabił pan możliwości planowania pracy Policji. Wysłał pan do - często wielotysięcznych - garnizonów na szefów funkcjonariuszy, którzy nie są do tego przygotowani. Doprowadził pan do sytuacji, w której w garnizonach, w których często służy po 10 tys. funkcjonariuszy i w których trzeba rzeczywiście zarządzać, stanowiska objęli funkcjonariusze niedoświadczeni.
Co więcej, plagą Policji za pana rządów jest sytuacja, w której nie powołuje się komendanta, ale powierza się obowiązki. Stwarza się wrażenie tymczasowości, stwarza się sytuację, w której Policja nie jest w stanie w dalszym ciągu planować swoich działań.
Szczególnie...
Przepraszam, panie pośle.
Państwa posłów, którzy nie są zainteresowani...
...wysłuchaniem przedstawiciela wnioskodawców, proszę, żeby się uciszyli albo opuścili salę, jeżeli chcą rozmawiać w podgrupach.
Proszę kontynuować.
Dziękuję, panie marszałku.
Szczególnie niepokoi fakt, że ta zupełnie niepotrzebna rewolucja kadrowa w Policji jest przeprowadzana w tym roku, na kilka miesięcy przed odbyciem się w Polsce Światowych Dni Młodzieży i szczytu NATO. W jaki sposób, panie ministrze, ci policjanci bez doświadczenia przygotują te wydarzenia? Światowe Dni Młodzieży będą wydarzeniem, w którym prawdopodobnie będzie uczestniczyło kilka milionów osób.
Pani Premier! Pan minister doprowadził do sytuacji, w której za organizację tego wydarzenia będą odpowiadały osoby, które nie mają niezbędnego doświadczenia. To jest sytuacja, która zagraża bezpieczeństwu tych osób, ale także grozi kompromitacją państwa.
Inspektor Maj był najkrócej urzędującym komendantem w historii polskiej Policji. Niestety wraz z jego odejściem ze stanowiska wcale nie skończyły się problemy w polskiej Policji. Już od 35 dni pan minister Błaszczak nie potrafi znaleźć następcy na stanowisko komendanta głównego.
Pani premier, te 35 dni to najdłuższy wakat na stanowisku komendanta głównego Policji od 24 lat. To jest sytuacja, z jaką do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Być może ta przedłużająca się niezdolność pana ministra do wskazania właściwego komendanta jest wynikiem szoku związanego z powołaniem insp. Maja na stanowisko komendanta głównego, ale pani premier, takiej sytuacji nie można dłużej tolerować, dlatego że zagraża ona bezpieczeństwu Polaków i prawidłowemu wykonywaniu obowiązków przez Policję. Policja, przypomnę, to największy pracodawca w Polsce: 100 tys. funkcjonariuszy i prawie 30 tys. pracowników cywilnych. To państwo doprowadziliście do sytuacji, w której od 35 dni ta wielka korporacja nie ma szefa.
Pani premier, warto również powiedzieć, jak to wygląda w innych służbach. Otóż wprawdzie nie doszło tam do tak daleko idących zmian jak w Policji, natomiast niestety już dzisiaj obserwujemy sytuację, że na komendantów powołano osoby, które przez wiele lat nie były w czynnej służbie. Pytanie, jak ci komendanci odnajdą się dziś w nowych warunkach i w jaki sposób będą wykonywali swoje obowiązki.
W straży pożarnej nie doszło jeszcze do tak głębokich zmian kadrowych, ale już teraz na komendantów wojewódzkich powołuje się, na razie na pełniących obowiązki, osoby z najniższego szczebla dowodzenia, które nie mają niezbędnych kompetencji, żeby w przyszłości dbać o bezpieczeństwo Polaków. Oczywiście straż pożarna, panie ministrze, będzie dalej gasiła pożary. Kłopot polega na tym, co będzie, kiedy wystąpi w Polsce powódź, wystąpią inne zagrożenia. W jaki sposób powołani przez pana pełniący obowiązki komendanci wojewódzcy Państwowej Straży Pożarnej, ludzie o znacznie mniejszym doświadczeniu niż poprzednicy, będą dbali o bezpieczeństwo Polaków?
Panie ministrze, oceniając pańską politykę kadrową w służbach podległych ministerstwu, można dojść do wniosku, że sporo pan ryzykuje. Niestety nie ryzykuje pan tylko własnym stanowiskiem, ale tak naprawdę ryzykuje pan bezpieczeństwem obywateli.
Warto też poświęcić trochę miejsca incydentowi, który miał miejsce dwa tygodnie temu. Dwa tygodnie temu doszło do wypadku limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy. Otóż zmiany, które pan przeprowadził, objęły również Biuro Ochrony Rządu. W Biurze Ochrony Rządu ktoś, kto odpowiadał za bezpieczeństwo pana prezydenta, podjął absurdalną decyzję i wysłał pana prezydenta w góry w nieprzygotowanym samochodzie, w samochodzie, który dotychczas był wykorzystywany do zupełnie innych celów, do jazdy na krótkich odcinkach, do jazdy reprezentacyjnej w mieście. Ktoś podjął decyzję o wysłaniu tego samochodu w góry, pod wyciąg narciarski, a następnie wysłał ten samochód na autostradę.
To zdumiewa. Myślę, że warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób państwo wyciągacie wnioski z tej sytuacji. Otóż konferencja osób kierujących dziś BOR-em była wprost żenująca.
Widzieliśmy oficerów, którzy zamiast przyznać się do oczywistego błędu i wyciągnąć konsekwencje, chowali się za instrukcją z 2009 r., instrukcją dotyczącą wymiany opon.
Panie ministrze, pan przez lata był politykiem i opanował pan do perfekcji zrzucanie odpowiedzialności za wszystko na innych polityków.
Problem polega na tym, że dziś sprawuje pan stanowisko związane z bezpieczeństwem obywateli. Taka osoba nie może bez przerwy pozwalać na zrzucanie winy na przeciwników, ale musi wyciągać wnioski, bo od tych wniosków zależy bezpieczeństwo obywateli.
Warto również wspomnieć o skandalu, który miał miejsce, rozgrywał się na przestrzeni tych kilku miesięcy, w czasie których pan minister Błaszczak sprawuje swoją funkcję. Otóż mówię o audycie w Biurze Spraw Wewnętrznych, audycie przygotowanym przez pana insp. Maja, który miał dowieść tego, że Biuro Spraw Wewnętrznych nielegalnie podsłuchiwało 80 dziennikarzy. Otóż 13 stycznia 2016 r. komendant główny Policji insp. Maj specjalnie zorganizował konferencję prasową, na której poinformował o tym, że funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych nielegalnie podsłuchiwali 80 dziennikarzy. Zapowiedział w tej sprawie audyt przeprowadzony właśnie w Biurze Spraw Wewnętrznych. Otóż kłopot polega na tym, za chwilę będzie to rozwijał mój kolega w wystąpieniu klubowym, że wiele wskazuje, iż wtedy, 13 stycznia, komendant Maj wiedział już o tym, że nie ma żadnej sprawy nielegalnego podsłuchiwania dziennikarzy, że w tej sprawie nie złamano prawa.
Data 13 stycznia nie jest przypadkowa, dlatego że konferencja pana komendanta głównego Policji zbiegła się w czasie z pracami w Sejmie nad ustawą inwigilacyjną. Ta konferencja prawdopodobnie miała na celu tylko i wyłącznie przykrycie...
...w Sejmie prac nad niewygodną dla państwa ustawą. To jest upolitycznienie pracy Policji, z którym do tej pory nie mieliśmy do czynienia.
Biuro Spraw Wewnętrznych, pani poseł, Biuro Spraw Wewnętrznych?
Dobrze, w każdym razie wróćmy do tematu.
Teza o nielegalnym inwigilowaniu dziennikarzy była powtarzana przez insp. Maja wielokrotnie...
...podczas konferencji prasowych, w wywiadach telewizyjnych. Ta teza została podchwycona przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Państwo też przez miesiąc posługiwaliście się nieprawdziwą, jak się okazało, informacją o 80 nielegalnych podsłuchach założonych przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych. Informacja o rzekomych nielegalnych podsłuchach była wykorzystywana również przez ministrów pani rządu. Minister Ziobro pisał w liście otwartym do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej o 80 nielegalnie podsłuchiwanych dziennikarzach w Polsce.
Pani premier, to pani pojechała do Parlamentu Europejskiego z materiałami...
...w których wskazywała pani, że w Polsce nielegalnie podsłuchiwano 80 dziennikarzy.
Dzień po odwołaniu insp. Maja wyszła na jaw prawda, wyszło to, że prokuratura w Warszawie oceniła audyt przygotowany w Biurze Spraw Wewnętrznych i nie dopatrzyła się złamania prawa. Otóż wszystko, o czym opowiadaliście państwo przez kilka tygodni
, okazało się kompletnie nieprawdziwe.
Szczególnie obciążające jest to, że tę informację, informację płynącą z Komendy Głównej Policji, wykorzystywaną na użytek polityczny w kraju, wynieśliście państwo za granicę.
Poinformowaliście o tych nieprawdziwych rewelacjach najważniejszych polityków europejskich. Przekazaliście nieprawdziwą informację dziennikarzom europejskim. Wykorzystywaliście tę informację przy okazji debaty nad stanem demokracji w Polsce. Trudno to nazwać inaczej jak tylko donoszeniem na swój kraj za granicę.
Pani premier, pan minister Błaszczak przecież też słyszał o tych informacjach podawanych przez pana insp. Maja. Obowiązkiem pana ministra Błaszczaka było doprowadzenie do sytuacji, w której te informacje zostaną zweryfikowane, w której pan insp. Maj poinformuje pana ministra Błaszczaka o tym, czy były jakieś nielegalne działania, czy ich nie było.
Prokuratura oceniła tę sytuację, jednoznacznie potwierdziła: Nie było złamania prawa w tym postępowaniu. Nie było żadnych 80 nielegalnych podsłuchów.
Pan minister Błaszczak w ramach swojego nadzoru powinien sprawdzić, co znajduje się w audycie przygotowanym przez insp. Maja, i pan minister Błaszczak powinien był poinformować panią premier jeszcze przed pani wyjazdem do Parlamentu Europejskiego, że nie należy tego robić, że informacje, którymi się państwo posługujecie, są po prostu kłamliwe i nieprawdziwe.
Pan minister Błaszczak przyjmował, pewnie z jakąś satysfakcją, sytuację, w której komendant główny włączył się do walki politycznej, oskarża opozycję - nie interweniował w tej sprawie. Natomiast problem, pani premier, polega na tym, że działania i brak nadzoru ze strony pana ministra Błaszczaka oraz brak wyjaśnienia sprawy tego rzekomego nielegalnego podsłuchiwania 80 dziennikarzy nie ośmieszają opozycji. My mówiliśmy od samego początku: Ta sprawa wymaga wyjaśnienia. Naszym zdaniem nie było żadnych podsłuchów. Pokażcie papiery na stół. Wyjaśnijcie tę sprawę.
Od samego początku żądaliśmy wyjaśnienia tej sprawy. Natomiast zaniechania pana ministra ośmieszyły panią i pani kolegów zarówno z rządu, jak i z parlamentu.
To państwo przez wiele tygodni posługiwaliście się nieprawdziwymi informacjami...
...które powinien zweryfikować minister Błaszczak.
Działania pana ministra Błaszczaka i pana insp. Maja doprowadziły do sytuacji podważenia zaufania do polskiej Policji, do sytuacji, w której doszło ewidentnie do upolitycznienia stanowiska komendanta głównego, który włączył się w grę polityczną. To musi prowadzić w przyszłości do utraty zaufania obywateli do Policji. To jest coś, co obciąża pana komendanta... pana ministra.
Do tej pory nie było sytuacji przyzwolenia, aby komendant główny Policji angażował się w spór polityczny. Pan na to pozwolił.
Dziś trudno zrozumieć, dlaczego pani premier Beata Szydło zgadza się, aby minister Błaszczak w dalszym ciągu zajmował stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji.
Polityka kadrowa, brak nadzoru nad podległymi służbami zagrażają już bezpieczeństwu państwa i obywateli.
Pani premier Szydło w związku z wydarzeniami z ostatnich tygodni w MSW, w Policji, a ostatnio w BOR nie zabrała dotychczas głosu. Liczymy na to, że w tej debacie...
...zabierze pani głos w tych sprawach. Ale liczymy również, że przejmie pani osobistą odpowiedzialność za to, w jaki sposób wygląda nadzór nad służbami. Czas jest wyjątkowy.
Dziś przygotowujemy Światowe Dni Młodzieży, przygotowujemy szczyt NATO. Niestety polityka pana ministra Błaszczaka prowadzi do tego, że nie mamy gwarancji, że te wydarzenia zostaną przygotowane należycie.
Pani premier, pani ponosi za to odpowiedzialność. Minister Błaszczak jest pani podwładnym. Proszę wreszcie zacząć nadzorować to, co pan minister Błaszczak robi w resorcie.
Szczególnie bolesne jest to, że w służbach podległych ministrowi spraw wewnętrznych i administracji służy 150 tys. funkcjonariuszy, wszyscy oczekujemy od nich honorowych zachowań - niestety nadzorujący ich pracę minister nie potrafi przyznać się do oczywistych błędów i nie potrafi honorowo ponieść za nie odpowiedzialności.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W imieniu wnioskodawców proszę o uchwalenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji pana Mariusza Błaszczaka.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Wnoszę o 5-minutową przerwę. Dziś przedstawiliśmy pani premier dokument, z którego jednoznacznie wynika, że już 12 stycznia było wiadomo, że nie było żadnych nielegalnych podsłuchów stosowanych wobec 80 dziennikarzy. To komendant Policji przekazał tego typu informację. Dziś sytuacja wymaga tego, aby pani premier poinformowała opinię publiczną, dlaczego ministrowie pani rządu jeszcze przez miesiąc powtarzali nieprawdziwe informacje na temat 80 podsłuchów. Dziś, jeszcze przed głosowaniem w sprawie wotum nieufności wobec pana ministra Mariusza Błaszczaka, sytuacja wymaga tego, aby pan minister rozliczył się z tego, dlaczego ministrom, swoim kolegom z rządu, ale także posłom rządzącego klubu nie przekazał informacji o tym, że nie było żadnej nielegalnej inwigilacji dziennikarzy.
Panie ministrze, z pisma podpisanego przez insp. Maja wynika jednoznacznie, że już 12 stycznia było wiadomo, że informacje o 80 nielegalnie założonych podsłuchach się nie potwierdziły. Opinia publiczna domaga się wyjaśnień w tej sprawie.
