Szanowna Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Exposé to jest ten moment, kiedy się nakreśla główne kierunki funkcjonowania rządu w przyszłości. Tak też odebraliśmy to dzisiejsze wystąpienie, w którym w ciągu 60 minut bardzo często pani premier poruszała sprawy aktywizacji, nie tylko aktywizacji społecznej, lecz także aktywizacji gospodarczej. Mówiła pani dużo o rozwoju gospodarczym, o tym, żeby poprawiać konkurencyjność. Mówiła pani przez te 60 czy kilkadziesiąt minut niestety tylko kilkanaście minut o sprawach rolnictwa, i to także w kwestiach dotyczących właśnie rozwoju tego rolnictwa. I to jest już symptomatyczne, bo to pokazuje, jaki może być kierunek funkcjonowania tego rządu, jaka może być pozycja lobby rolniczego w tym rządzie.
Ale oprócz tego symptomu jest jeszcze drugi, który jest jeszcze gorszy. Mianowicie w tym kilkunastosekundowym wystąpieniu, w którym odnosiła się pani do bardzo istotnych kwestii z punktu widzenia rolnika, kwestii związanych chociażby z podniesieniem jego konkurencyjności na rynku międzynarodowym, podtrzymaniem konkurencyjności, zwiększeniem eksportu, zwiększeniem sprzedaży czy rzeczą najważniejszą z punktu widzenia rolnika, czyli podniesieniem dochodów, przychodów w gospodarstwie, odniosła się pani tylko do ubezpieczeń, nie mówiąc wyraźnie, czy chodzi o ubezpieczenia społeczne, czy chodzi o ubezpieczenia od klęsk żywiołowych, o ochronę ziemi, która jest już chroniona. Natomiast nie było mowy o tym, jak aktywizować polskie rolnictwo, jak to rolnictwo powinno funkcjonować, aby było konkurencyjne.
Moje pytanie dotyczy tego, czy ten kierunek, który będziecie państwo prowadzić, to będzie kierunek taki, aby z polskiej wsi zrobić tylko skansen, rezerwat ładnego krajobrazu i strzech, czy to będzie kierunek taki, jakiego byśmy sobie jako rolnicy życzyli: nowoczesnego, rozwijającego się polskiego rolnictwa, wygrywającego
tak jak do tej pory międzynarodową konkurencję. Ubolewam z tego powodu.
Mam nadzieję, że pani siła w rządzie będzie taka, że sprawami rolnictwa będziecie się państwo zajmować zdecydowanie więcej, niż to wynikało z dzisiejszego exposé.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ja nie dziwię się panu ministrowi Babalskiemu, który w stanowiskach, jakie prezentuje, mówi bardzo dużo o dzierżawie, mówi o tym, aby ziemia pozostała w zasobie Agencji Nieruchomości Rolnych, a mało mówi o rolnikach indywidualnych. Pochodzi z takiego regionu, gdzie jest przewaga gruntów użytkowanych w ten sposób, ja natomiast pochodzę z regionu, gdzie jest przewaga gospodarstw indywidualnych rolniczych, chłopskich, rodzinnych. W związku z tym bardzo mnie niepokoją pewne rzeczy w tych słowach, które są wypowiadane.
Mianowicie co się stało z tym projektem, który państwo jeszcze kilka miesięcy temu lansowaliście - on był w lasce marszałkowskiej - i tak naprawdę co będzie w tym nowym projekcie, który przygotowujecie, skoro on tak zasadniczo ma się różnić od tego projektu, który był wcześniej przedstawiony? Gdzie ten projekt w ogóle jest? W jakiej on jest fazie, co się z nim dzieje? I pytanie zasadnicze: Czy ten projekt przewiduje w ogóle możliwość, żeby z zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych rolnicy indywidualni chłopscy mogli kupić ziemię na powiększenie swoich gospodarstw po to, żeby osiągać większe zyski, większe korzyści, większą produkcję i być bardziej konkurencyjni?
Wreszcie na koniec
- pan minister jest człowiekiem sympatycznym - powiem, że współczuję, bo nawet dzisiejsza debata pokazuje, jak ten projekt będzie skomplikowany, jak nie będzie odpowiadał stronnictwom będącym na tej sali. Projekt będzie albo za bardzo liberalny, czyli będzie umożliwiał obrót ziemią, albo będzie bardzo...
...restrykcyjny i pozostawi tę ziemię w dotychczasowym posiadaniu. Tak naprawdę to współczuję panu ministrowi, bo tym projektem otworzył także puszkę Pandory, tak trzeba powiedzieć, tym projektem, nad którym dzisiaj debatujemy. Państwo może nie zdawaliście sobie sprawy, ale pogodzić oczekiwania różnych środowisk będzie bardzo trudno i myślę, że o tym projekcie, który powstanie i który przedstawicie, raczej będziemy mówili w kategoriach bubla roku, jeżeli chodzi o poselskie czy rządowe projekty ustaw. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszalku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Rozpoczynając to wystąpienie, powiem, że Polskie Stronnictwo Ludowe w tej kadencji Sejmu będzie w dziedzinie rolnictwa wspierać wszystkie dobre projekty, a jednocześnie będzie bardzo uważnie przyglądać się tym projektom i wytykać wszystkie błędy, które w nich są zawarte, zawierane i które mogą spowodować, że dobry kierunek, w jakim zmierza polskie rolnictwo, będzie wyhamowywany albo przekierowywany.
Chcę jednocześnie potwierdzić - przecież tak się zachowaliśmy po exposé pani premier - że daliśmy temu rządowi pewną szansę. Ta szansa się pomału wyczerpuje, bo już pojawiają się pierwsze projekty w Sejmie, które wymagają krytyki z naszej strony. W dniu dzisiejszym będę chciał się odnieść do tego materiału, który przygotował pan minister, jego zespół, czyli zespół rolny Prawa i Sprawiedliwości, a który jest de facto exposé pana ministra Jurgiela na kolejne lata urzędowania i który zawiera oprócz elementów historycznych także pewne propozycje dotyczące przyszłości.
Najpierw odniosę się do tych elementów historycznych, bo bardzo dużo uwagi w tym dokumencie poświęcono ocenie przeciwników, 8 lat funkcjonowania rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, a jeszcze więcej jest jeszcze bardziej szczegółowych informacji dotyczących Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nie odbieram tego inaczej jak tylko tak, że jest to konkurencja polityczna i próba pokazania na początku urzędowania, do jakiej to rzekomo katastrofalnej sytuacji na polskiej wsi doprowadziło PSL. Ale tak naprawdę gdy popatrzymy na wyniki, nie tylko na wyniki krajowe, sporządzone przez polskich ekonomistów, ale także przez ekonomistów międzynarodowych, to wiele państw, wielu ekspertów zazdrości nam tego postępu, który się dokonał na polskiej wsi, tak jak ekspansji polskiej żywności, która dzisiaj dociera niemal do każdego zakątka świata.
Mówiąc o tym audycie, nie mam o to pretensji - mówiłem o tym także na posiedzeniu komisji - bo każdy, rozpoczynając, chce wiedzieć, z jakiego etapu startuje. Moja wątpliwość dotyczy tylko rozmiaru tego audytu, bo to jest tematem ponad połowy dokumentu. Jeżeli popatrzylibyśmy na propozycje, co zamierzacie państwo robić, to tam też jest odniesienie do samego audytu. Nie odbieram tego inaczej niż właśnie jako próbę umniejszenia roli poprzedników, być może po to, żeby zapewnić sobie lepszy start. To tak jak mało ambitny sportowiec obniża sobie poprzeczkę, przeskakuje przez niewielką wysokość i mówi: tak, ja też przeskoczyłem, ja też osiągnąłem sukces. A tak naprawdę powinno nam zależeć na tym, żeby tę poprzeczkę podnosić, bo przecież wszyscy w tej Izbie zajmujący się sprawami rolnymi chcielibyśmy, aby to rolnictwo było na jak najwyższym poziomie.
Nie będę się odnosił do tych stwierdzeń, które mają charakter propagandowy, polityczny, skalują tę biedę na polskiej wsi. Uważam, że tej biedy aż takiej, jak przedstawia to Prawo i Sprawiedliwość, w ich rozumieniu, to w ogóle na polskiej wsi nie ma. Ale chcę też, odnosząc się już do samego dokumentu i do tych propozycji, które są skierowane w przyszłość, powiedzieć o pewnym przewartościowaniu, według mnie, pomysłów, przewartościowaniu pewnych poglądów, jak ta wieś powinna wyglądać, w kierunku spraw socjalnych.
Bardzo dużo w tym dokumencie mówi się tak naprawdę, co nie dotyczy samego resortu rolnictwa i ministra, o warunkach socjalnych na wsi, o których - jakbyśmy popatrzyli, jak się zmieniły w ciągu minionych kilkunastu lat - chyba nie potrzeba zbędnej dyskusji prowadzić. Ta wieś się zupełnie zmieniła, także jeżeli chodzi o dostępność do podstawowych dóbr, jak wodociągi, kanalizacja, drogi, szkoły, służba zdrowia, Internet, itd., a także chociażby wyposażenie w infrastrukturę, która pozwala polskiej wsi się rozwijać. I państwo chcecie to kontynuować, i bardzo dobrze. Ale w tym dokumencie, w mojej ocenie, trochę za dużo uwagi poświęcacie temu, a za mało uwagi poświęcacie temu, co tak naprawdę o przyszłości polskiej wsi decyduje. A decyduje dochodowość w gospodarstwach, konkurencyjność na rynkach międzynarodowych polskiej żywności, bo jesteśmy eksporterem i musimy być eksporterem. Chcąc, żeby na polskiej wsi było lepiej, musimy sprzedawać na zewnątrz. My nie możemy tylko się zadowalać rynkiem wewnętrznym, bo jakbyśmy popatrzyli, to nie tylko ten rynek jest już dla nas za mały, jeżeli chodzi o produkcję, ale ten rynek wygrywamy, bo tak naprawdę mamy bardzo dodatni bilans wymiany handlowej. I w tym dokumencie także państwo nieśmiało albo w ogóle się nie odnosicie do niewątpliwych sukcesów. Takim sukcesem jest eksport. Nie ma co mówić, że my tę konkurencję międzynarodową przegrywamy. W pewnych produktach tak, ale generalnie per saldo tę konkurencję wygrywamy, bo jesteśmy do tego dobrze przygotowani. Dobrze zainwestowaliśmy pieniądze w poprzednich latach. Wiemy, jak wygląda światowy rynek, produkujemy to, co ten rynek chce kupić, wypychamy z tego rynku innych. I chcę wyraźnie powiedzieć, że też te propozycje, które były zawarte, nie wychodzą do końca na wprost oczekiwaniom tych, którzy się zajmują biznesem na wsi. A biznesem na wsi chcą się zajmować wszyscy. Słowo biznes nie jest słowem wstydliwym. Nie dotyczy tylko agroprzedsiębiorców, ale także dotyczy gospodarstw. Jak nie będzie w gospodarstwie podejścia biznesowego, to będzie to gospodarstwo socjalne. Zresztą w tym dokumencie państwo wyraźnie wskazujecie, że chcecie zwiększyć ilość gospodarstw socjalnych, i to dobrze, takich, które będą się utrzymywały z tej produkcji. Ale gospodarstwo socjalne to jest takie, które samo konsumuje to, co produkuje, to nie jest gospodarstwo towarowe. W tym gospodarstwie towarowym powinny być dochody ze sprzedaży produktów tego gospodarstwa. O tym bardzo mało w tym dokumencie.
Odnosicie się państwo do I i II filara z wyraźnym naciskiem, że za niskie dopłaty bezpośrednie, obszarowe nie powodują równych warunków konkurowania. Zresztą jest taki jeden z głównych elementów tego dokumentu - zapewnienie równych warunków konkurowania. A tak naprawdę, i wszyscy to wiemy, to nie dopłaty bezpośrednie decydują o warunkach konkurowania. One są wąskim elementem dochodów gospodarstwa czy przychodów gospodarstwa, a najwięcej przychodów dla tego gospodarstwa stanowi sprzedaż produkcji z tego gospodarstwa. A żeby ona była dobra, żeby była wysoka, to konieczne jest aktywne wykorzystanie środków z II filara. I na ten II filar został położony duży nacisk w negocjacjach, które prowadził minister Sawicki, minister Kalemba. Duży nacisk został położony przez samych rolników w poprzednich latach, którzy zainwestowali ogromne środki w swoich gospodarstwach.
Ważne jest też to, aby spowodować wpłynięcie dodatkowych środków do tych gospodarstw w postaci innych produktów, np. produktów, które nazywamy energią prosumencką. Byłoby bardzo dobrze, żebyśmy na poziomie gospodarstw rozwijali możliwość wytwarzania energii, małe turbiny wiatrowe, małe biogazownie czy małe urządzenia fotowoltaiczne po to, żeby one mogły wytwarzać na potrzeby tego gospodarstwa, a jak byłaby szansa, to również sprzedać. To jest dodatkowe źródło dochodów do gospodarstwa, które będzie również powodowało, że to gospodarstwo nie będzie miało charakteru socjalnego, tylko charakter towarowy. Ale musimy też spowodować, i takie wysiłki były czynione przez te minione lata, aby takie elementy jak przychody ze sprzedaży bezpośredniej były jeszcze wyższe. Czyli jak się pojawi jakiś pomysł usprawnienia sprzedaży bezpośredniej, my oczywiście go poprzemy. Jeżeli on się nie będzie pojawiał, będziemy cały czas o tym mówić i to przypominać. Ale też warto zwrócić uwagę, że trzeba, i takie elementy są w nowym Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich opracowanym przez nas, zwiększyć udział rolników w tzw. wartości dodanej. Rolnik nie może się zajmować tylko i wyłącznie tym, że wytwarza swój surowiec, a ten surowiec później na rynku przez kogoś innego jest przetwarzany, przez kogoś innego jest operowany z miejsca na miejsce, a sprzedawany jest zupełnie przez kogoś innego. Temu m.in. służą idee grup producenckich. Grupy producenckie taką rolę mają spełniać i grupy producenckie muszą być wspierane.
Mówicie też państwo o stabilizacji dochodów, wymieniając w zasadzie tylko ubezpieczenia. Stabilizacja dochodów to nie tylko ubezpieczenie od nieszczęśliwego wypadku, ale stabilizacja dochodów to także pewność osiągania dochodów ze sprzedaży w kolejnych latach, a więc umowy kontraktacyjne. My przyjęliśmy i przygotowaliśmy ustawę o Agencji Rynku Rolnego, która pozwala takie umowy, a wręcz zmusza operatorów, aby takie umowy podpisywać, takie umowy przyjmować. Będziemy też się przyglądać, jak te umowy będą wdrażane, jaka będzie propozycja ich charakteru, bo dla jednej i drugiej strony operacji gospodarczej jest ważne, aby móc długofalowo planować.
Chciałem też wszystkim państwu powiedzieć, szczególnie zwracając się do pana ministra, że pewne propozycje oczywiście budzą nasz niepokój, nie wiemy do końca, jak pewne propozycje będą zrealizowane. Te pierwsze projekty, które państwo przedstawiacie, nie dają nadziei, że to pójdzie we właściwym kierunku. Mówię tu chociażby o Agencji Bezpieczeństwa Żywności, Agencji Rozwoju Obszarów Wiejskich, może nie do końca używając prawidłowej nazwy, ale o tym kierunku. Jeżeli uznacie państwo w wyniku jakiejś kontroli, sugestii, analizy, że warto takie instytucje powołać, to trzeba tak zrobić, aby to był wymiar taki, który zapewni, że dotychczasowa działalność tych instytucji, dobra, w mojej ocenie, będzie kontynuowana i tak naprawdę nie spowodujemy tymi zmianami reorganizacyjnymi nieprawidłowego wykorzystania środków europejskich czy opóźnienia. A tak nawiasem mówiąc, pan minister także bardzo często w swoim wystąpieniu używał słowa ˝audyt˝, odnosząc się niestety tylko do poprzedników, czyli do tego, co zastał w resorcie rolnictwa. W pewnym sensie to rozumiem, o czym mówiłem na początku, ale warto byłoby to słowo ˝audyt˝ wykorzystać do tego, żeby przeanalizować sytuację na poszczególnych rynkach rolnych, co było robione w poprzednich latach, czyli np. zobaczyć, dlaczego na rynku wieprzowiny przegrywaliśmy w minionych latach, a na rynku drobiu wygrywaliśmy w ostatnich latach, dlaczego jesteśmy na jednym rynku krajem, który zmniejsza swoją produkcję, a na drugim rynku krajem, który rozwija produkcję, wypiera innych. Dojdziemy pewnie do bardzo ciekawych wniosków, prawidłowego wykorzystywania środków europejskich pomocowych, prawidłowej jakości produkcji, rozmiarów tej produkcji, kosztów tej produkcji, jednostkowych udziałów rolników na poszczególnych etapach dystrybuowania tej żywności, bo skoro można na jednym rynku wygrać, to dlaczego nie można na innym. I dobrze by było, żeby te siły pan minister przekierował z audytu w poszczególnych instytucjach i agencjach czy w samym resorcie dotyczącego prawidłowości bądź nieprawidłowości poprzedników na to, aby zaudytować poszczególne rynki, znaleźć i zaproponować rozwiązania, które będą dla wszystkich, a zwłaszcza dla rolników, korzystniejsze.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ja nie chciałbym, aby ktoś odniósł takie wrażenie, że generalnie w swoim wystąpieniu poddaję ten program krytyce. To, co zadeklarowałem na początku - my będziemy się temu przyglądać, dobre rzeczy popierać, złe krytykować. Ale odnoszę takie wrażenie, że niestety ten program, który został przedstawiony, konserwuje, umacnia to, co jest złe w polskim rolnictwie, co powoduje, że to rolnictwo w wielu momentach ma problemy, a nie sprzyja jego unowocześnianiu. Tak naprawdę dzisiaj na świecie sprzedaje się te produkty, które są tańsze w ofercie od innych, przecież nie możemy się zamykać, te produkty, które są lepsze jakościowo, więc trzeba inwestować, i te produkty, które są innowacyjne, których nikt nie ma. Elementów sprzyjających takiemu kształtowaniu wizerunku polskiej żywności, polskich produktów w tym programie nie ma.
Panie ministrze, zwracając się do pana, życzę, aby zasadnicza część tego programu była przez pana i pana współpracowników zrealizowana. My będziemy opozycją konstruktywną, nie taką, jak była część z państwa w minionych latach. Życząc tego sukcesu, jednocześnie deklarujemy, że Polskie Stronnictwo Ludowe z determinacją podobną do tego, jak państwo to robiliście w minionych latach, będzie się przyglądać każdemu działaniu w obszarze wsi i polskiego rolnictwa. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Nie zdążyłem w swoim wystąpieniu odnieść się do spraw międzynarodowych, które pan poruszał w dokumencie i w swoim exposé. Chcę zapytać, jak pan widzi to zwiększenie aktywności Polski na arenie międzynarodowej, np. na poziomie Unii Europejskiej, także w kontekście pana ostatnich doświadczeń w sprawie dopłat do eksportu mięsa wieprzowego czy trzody, bo jest bardzo istotne, aby w Unii Europejskiej oprócz tego, że należy mocno reprezentować Polskę, zajmować mocne stanowisko, twardo negocjować, a jeszcze osiągać porozumienie, które będzie korzystne. Miałem okazję to obserwować w ubiegłym roku, kiedy negocjowaliśmy - pan minister Sawicki negocjował - sprawę pomocy tym, którzy zostali objęci rosyjskim embargiem, skutecznie, bo ta pomoc przyszła i kryzysu udało się uniknąć, ale wiem, jak wielkiego to wysiłku wymaga, a przede wszystkim zdolności koncyliacyjnych, bo trzeba znaleźć wsparcie ze strony innych krajów. A więc jak pan to widzi?
Jak pan widzi też sprawę otwierania rynków albo powrotu na te rynki, które kiedyś były dla nas atrakcyjne, korzystne i nadal są atrakcyjne i korzystne, ale zamknięte? Myślę tu głównie o rynku rosyjskim. W jednym i drugim przypadku mówię nie tylko o sprawach prawnych, ale także o sprawach biznesowych, bo tam przecież musimy sprzedawać. Rynek Unii Europejskiej to 500 mln mieszkańców, rynek Rosji to prawie 150 mln mieszkańców, więc nie można powiedzieć, że jeden i drugi nie ma dla nas znaczenia, i trzeba prowadzić racjonalną politykę.
Warto też wiedzieć, że w ostatnim czasie, kiedy mieliśmy okazję współrządzić tym krajem, eksport polskich produktów żywnościowych wzrósł prawie dwuipółkrotnie: z 10 mld do 23 mld, i to nie jest tylko, jak państwo powtarzacie jak mantrę, reeksport, ale znakomita większość to są polskie produkty żywnościowe.
I tak naprawdę jeszcze jedno pytanie. Jak pan ocenia szanse porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie liberalizacji handlu i w jakich elementach to jest dla Polski korzystne, w jakich nie? I jak pan widzi szanse wniesienia polskich uwag do tych negocjacji, skutecznych uwag, w kategoriach strat czy zysków dla polskiego rolnictwa? Jak pan to widzi? Dziękuje bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Chciałbym w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego wypowiedzieć się w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw. I właściwie zacznę swoje wystąpienie od tytułu, który absolutnie nie oddaje treści, która w tym projekcie jest przedstawiona, bo ten projekt nie przewiduje jakichkolwiek zmian w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego ani w funkcjonowaniu innych jednostek podległych ministrowi rolnictwa. On polega tylko i wyłącznie na tym, aby szybciej, łatwiej, prościej, bez zasad konkursowych zamienić nie swoich na swoich, i właściwie ten projekt taki tytuł mógłby mieć: o zamianie nie swoich na swoich. Ale to jest może trochę ironiczne, prześmiewcze, chociaż tematyka bardzo poważna, tym bardziej że argumentacja była również poważna, odnosiła się do słowa ˝elastyczność˝. No rzeczywiście, elastyczność w tym przypadku jest przedstawiana wyraźnie w tym projekcie.
Ale chcę też powiedzieć, że moje zdumienie wywołało to, dlaczego to jest projekt poselski, a nie rządowy. Przecież tak naprawdę, jeżeli chodzi o gestię powoływania na funkcje kierownicze...
...w poszczególnych instytucjach, to nie jest sprawa parlamentu. I być może rzeczywiście można by wprowadzić takie poprawki, że tacy kandydaci powinni, skoro nie muszą występować przed żadną komisją konkursową, zaprezentować się sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Gdybyście państwo taką poprawkę złożyli, ona na pewno uzyskałaby nasze poparcie, bo tak naprawdę nie ma tu o obowiązkach, które stoją przed naszą Wysoką Izbą w zakresie powoływania na te funkcje, a korzystamy w tym przypadku czy państwo korzystacie z takiej szybszej ścieżki, aby przeprowadzić zmiany nieswoich na swoich.
Ale to jest jeszcze nie wszystko, co w tym projekcie jest. Bo o ile coś tam widzimy w nim pozytywnego, np. to, że podtrzymane zostało to, że powołuje prezes Rady Ministrów na wniosek ministra rolnictwa, to już w zasadzie wszystkie inne kwestie budzą ogromne wątpliwości, jeżeli nie tylko prawne, to na pewno moralne i etyczne, jak chociażby to, że w ustawie zapisano nieokreśloną liczbę zastępców prezesa agencji, instytucji ośrodka doradztwa rolniczego. Co to ma wspólnego z tym, żeby wprowadzić oszczędności? Wracam tu do dyskusji chociażby na temat liczby wicemarszałków w Sejmie czy członków sejmowej speckomisji, gdzie takie argumenty były używane.
A więc tych prezesów, jak widać, macie państwo chęć, aby było wszędzie więcej niż dwóch, czyli liczba będzie mnoga. Zobaczymy w trakcie realizacji przez was waszego programu, ilu prezesów będziecie powoływali. Ja w imieniu polskich rolników cały czas wyrażam nadzieję, że to będą ludzie kompetentni, chociaż oczywiście niewyłaniani w procedurze konkursowej.
Ale jeszcze na jedną rzecz chciałbym zwrócić uwagę. Państwo się powołujecie na pozytywną opinię środowiska rolniczego. W jednej z tych instytucji jest rada rolników, tj. w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Jak popatrzymy na skład tej rady, to są tam przedstawiciele nie tylko różnych branż, ale także różnych związków zawodowych. Do tej pory prezes KRUS-u, kandydat na prezesa KRUS-u musiał uzyskać opinię tej rady rolników. Tego państwo tu nie zawarliście, a to absolutnie nie wychodzi na wprost oczekiwaniom środowisk rolniczych, aby przynajmniej móc się wypowiedzieć na temat kandydata albo wysłuchać, co on ma do powiedzenia, jak będzie sprawował funkcję prezesa KRUS-u. A tak prawdę mówiąc, rzeczywiście...
...ta ustawa wprowadza w błąd rolników, bo oni oczekują zmian w funkcjonowaniu Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, ale myślę, że nie tylko ani nie przede wszystkim, ani w ogóle nie zmian dotyczących prezesa.
Ale chciałem też podziękować wnioskodawcom za to, że w odróżnieniu od ustawy o służbie cywilnej tu zachowali jakieś kryteria wyłaniania kandydatów - że zostało obywatelstwo polskie, że trzeba mieć jakieś wykształcenie, doświadczenie, i że chociaż to będzie brane pod uwagę w wyłanianiu kandydata, mimo że ta procedura wyłaniania kandydatów jest bardzo nieokreślona albo jej w ogóle nie ma.
Chciałem też tylko krótko przestrzec, bo nikomu źle nie życzę. Taka jednoosobowa odpowiedzialność ministra, który ma szefów jednostek podległych sobie, wyłonionych nie w trybie postępowania konkursowego, tylko na jego wniosek, to i to, że - a takie przypadki w historii były - trzeba też będzie brać pełną odpowiedzialność za to, co te osoby zrobią i co te osoby będą przedstawiały. I to z punktu widzenia szefa nie zawsze jest dobrze odbierane, nie zawsze jest dla niego dobre, bo lepiej by było jednak, gdyby on miał, na takich czy na innych zasadach, ale kandydata czy podwładną osobę wyłonionych w drodze konkursu.
Chciałem też zapytać w zasadzie, w którym miejscu w tej ustawie mówi się o tym, że ma być przeprowadzony jakiś audyt w jednostkach organizacyjnych. Przecież ta ustawa absolutnie tego nie obejmuje. A, nawiasem mówiąc, raczej audyt to powinni przeprowadzać ani nie swoi, ani nie nie swoi, tylko powinni przedstawiać ludzie niezależni, kompetentni, niezależne instytucje, które powinny patrzeć, co się w tych instytucjach dzieje.
Na koniec, panie i panowie posłowie - tylko z tych
kilku powodów, które wymieniłem, klub Polskiego Stronnictwa Ludowego tego projektu poprzeć nie może. Dziękuję bardzo.
Najpierw, panie marszałku, chciałem uzupełnić swoją wypowiedź. Oczywiście nikt w tej Izbie nie odbiera prawa do doboru sobie kadr, bo sprawując określone funkcje, biorąc odpowiedzialność za funkcjonowanie w takim czy innym obszarze, dobrze mieć ludzi, którzy realizują własny program tożsamy z programem szefa. Ale moje pytanie dotyczy wątku, który się tu wielokrotnie pojawiał w wypowiedziach poprzedników - że ten projekt w jakiś sposób przyczyni się do tego czy ułatwi powołanie tych dwóch superagencji: agencji bezpieczeństwa żywności - może to nie do końca poprawna formuła - i agencji rozwoju obszarów wiejskich. W którym momencie w tej ustawie jest to zapisane, gdzie proces połączenia agencji w celu powołania tych dwóch, jakże ważnych dla polskiego rolnictwa instytucji jest opisany? Bo ja takiej treści nie znalazłem. I podkreślam jeszcze raz, że w moim odczuciu, jest to ustawa dotycząca tylko zmian nie swoich na swoich, żadnej innej treści w tej ustawie nie ma. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Mój głos będzie głosem wypowiadanym w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego dotyczącym tego projektu. Ten projekt jest projektem dość skromnym, bo mówi tylko o tym, aby dzień 17 października ustanowić Dniem Sprzedaży Bezpośredniej, ale wiemy, że będzie on dotyczył tego, aby ten model sprzedaży popularyzować. Chociażby z tego powodu, że projekt ten został poparty tak dużą liczbą podpisów Polaków, obywateli, tych, którzy widzą szansę w sprzedaży bezpośredniej dla siebie jako potencjalnych pracowników obsługujących ten system, ale także pewnie pod tym projektem podpisali się ci, którzy są zainteresowani, aby w tej formule dokonywać zakupu, zasługuje on na to, aby go poprzeć i dokonać jego analizy na dalszych etapach prac legislacyjnych.
Jeszcze raz wrócę do tego, że nie tylko sam projekt, ale i system. Pozwoli to na posiedzeniach poszczególnych komisji problemowych przeanalizować zalety i wady tego programu, tego systemu sprzedaży bezpośredniej, bo takowe są. Zacznę od zalet. Zalety są takie, że rzeczywiście duża grupa osób w tym projekcie, w tym systemie uczestniczy po stronie realizatorów i obsługujących ten projekt. To są ci ludzie, którzy znaleźli sobie dzięki temu miejsce na rynku pracy, to także ci, którzy zaczynają sobie szukać tego miejsca i swoje doświadczenia z handlem zaczynają od tego, aby docierać bezpośrednio do klienta, do konsumenta, do tego, który chce ten produkt kupić, ale także zapoznają się z funkcjonowaniem tego systemu sprzedaży. To niejako takie pierwsze wejście w handel tych osób, które chcą to robić. Ten projekt ma też - mówię o sprzedaży bezpośredniej, nie o projekcie ustawy - taką zaletę, że daje szansę na ominięcie pewnych elementów w łańcuchu dostaw między producentem a odbiorcą finalnym bo można wyeliminować pośredników hurtowych, później handel detaliczny i w efekcie końcowym można uzyskać wartość dodaną w postaci niższej ceny tego produktu albo wyższej ceny oferowanej temu, który ten produkt przeznacza do sprzedaży, dzięki czemu ktoś inny, niekoniecznie wartościowy, kto powinien w tym etapie brać udział, będzie wyeliminowany.
Ale też ten projekt systemu sprzedaży bezpośredniej może nosić pewne wady. I dobrze, że ta dyskusja, która będzie miała miejsce w komisjach, będzie mogła te ewentualne zastrzeżenia wyeliminować. Otóż państwo - myślę o stowarzyszeniu, które ten projekt przedkłada - będziecie musieli odpowiedzieć na takie pytania, które się pojawią, czym ten projekt różni się od tzw. TV marketingu, do którego jest wiele zastrzeżeń, wiele uwag.
Wiele osób, zwłaszcza w podeszłym wieku, przyzwyczajonych do normalnej formuły zakupu produktów jest naciąganych i później ma problemy, co zrobić z tym produktem, na który zostały wydatkowane spore pieniądze, a nie wiadomo naprawdę, czy on działa, czy jest skuteczny i jak się go pozbyć albo jak odzyskać pieniądze.
Warto też wiedzieć o tym, że wielu z nas sprzedaż bezpośrednia kojarzy się tak oto, że to drobny producent, bardzo często rolnik, idzie ze swoim produktem na osiedle, do bloku, do sklepu i ten produkt sprzedaje, omijając jak gdyby korporacyjne działania wielkich podmiotów, operatorów na rynku. Nie do końca jest to oczywiście prawdziwe i państwo też te wątpliwości będziecie musieli rozwiać, bo te firmy, które brylują w sprzedaży bezpośredniej, to są firmy korporacyjne, to są koncerny międzynarodowe bardzo często wykorzystujące wyrafinowane metody marketingu, by dotrzeć do konsumenta, przekonywać go do swych produktów - nie chcę powiedzieć: często go oszukując, ale nawet wprowadzając w błąd. A więc to też państwo będziecie musieli wziąć pod uwagę, odpowiadając na pytania posłów w poszczególnych komisjach.
Wreszcie, i to jest akurat zaleta sprzedaży bezpośredniej, takie bezpośrednie skontaktowanie sprzedawcy, tego, który oferuje - bardzo często producenta, bo myślimy tu też o małych, drobnych przedsiębiorstwach, mówimy też tu o rolnikach - z odbiorcą daje szansę bezpośredniej rozmowy, pokazania zalet tego produktu na zasadzie nawet dotknięcia, poznania jego funkcjonowania, tego, jak ten produkt działa, bo przecież mówimy też o urządzeniach technicznych. To jest akurat zaleta sprzedaży bezpośredniej. Ale chciałbym też powiedzieć, że system sprzedaży bezpośredniej powinien pozwolić Polakom, końcowym odbiorcom uniknąć tego, co często dzisiaj spotykamy w tradycyjnym handlu niestety, w sieciach super- i hipermarketów czy sklepach osiedlowych, mianowicie anonimowości produktu. Bardzo często produkt, który jest dzisiaj oferowany, jest sprzedawany pod markami handlowymi i tak naprawdę ten, kto ten produkt kupuje, nie wie nawet, gdzie on został wyprodukowany, w jakim kraju, bo tych drobnych literek na etykiecie czy na produkcie finalnym nie czyta. A więc także jest możliwość wyeliminowania tego zjawiska za pomocą sprzedaży bezpośredniej.
Chcę też powiedzieć, że z tych kilku powodów, ale też przy kilku wątpliwościach, Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego generalnie ten projekt popiera. Wątpliwości, które
się pojawiają w naszych głowach w toku naszego rozumowania, chcielibyśmy rozwiać, zadając pytania na posiedzeniach komisji, które będą nad tym projektem pracowały. Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! W wielu wypowiedziach pojawia się kwestia sprzedaży bezpośredniej wszystkich produktów, różnych produktów i sprzedaży produktów rolniczych czy żywności. I tego typu pytanie chciałem zadać przedstawicielom inicjatywy ustawodawczej. Mianowicie jak państwo w swoim stowarzyszeniu widzicie tych - i jak oni są reprezentowani - którzy zajmują się sprzedażą bezpośrednią produktów rolniczych, żywności? Jaki mają udział w sprzedaży? Bo pan przedstawiciel podawał wyniki statystyki mówiące, ile osób jest zatrudnionych w tym systemie, jaka jest wartość obrotu, jak do tej pory wyglądało rolnictwo w tym systemie sprzedaży bezpośredniej.
I jeszcze raz chcę podkreślić to, co zrobiliśmy w poprzedniej kadencji - umożliwiliśmy rolnikom sprzedaż własnych produktów w tym trybie, w tym systemie, bardzo podobnym, bardzo zbliżonym, może nawet identycznym, poprzez skrócenie łańcucha dostaw i dotarcie do odbiorcy finalnego, przez co podnoszą się dochody tych gospodarstw, które na coś takiego się decydują. Mówiąc krótko, jaki jest udział rolnictwa w systemie sprzedaży bezpośredniej - stan dzisiejszy? Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Szanowna Pani Minister! Panie Ministrze! Szanowni Państwo Posłowie! Pierwsze pytanie będzie dotyczyło popularnej dzisiaj pietruszki, mianowicie... Proszę nie traktować tego jako żart. Jakie jest stanowisko resortu dotyczące poprawności tego, że w sklepie w Tarnowie można nabyć pietruszkę wyprodukowaną pod Kielcami? Czy jest w tym coś złego? Powiem więcej: Czy jest coś złego w tym, że w sklepach w Berlinie, w Paryżu, w Londynie jest polska pietruszka?
Co by się stało, gdyby takie głosy, jakie tu dzisiaj usłyszeliśmy, pojawiły się w parlamentach tych krajów i, nie daj Boże, ktoś by zabronił importu pietruszki z Polski na zaopatrzenie tamtejszego rynku? Jakie byłoby stanowisko resortu rolnictwa, gdyby taki zakaz się pojawił? A u nas to się pojawiało, i to wyraźnie były głosy przeciwko polskiemu rolnictwu. A więc apeluję o trochę rozsądku i mniej demagogii, populizmu na mównicy.
I drugie pytanie, dotyczące sprzedaży bezpośredniej. Oczywiście ten projekt jest projektem wychodzącym na wprost oczekiwaniom rolników, ale pytanie dotyczy może jeszcze większej swobody w zakresie sprzedaży produktów wytworzonych we własnym gospodarstwie, a to naprawdę reguluje ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, która mówi, że rolnicy mogą bez opodatkowania, nie prowadząc dodatkowej działalności gospodarczej, te produkty oferować na rynku. Ale w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej jest też jeden produkt przetworzony, tj. wino gronowe, i to jest wyjątek. Chciałem zapytać o stanowisko resortu rolnictwa: Czy jest przewidywane - czy jest taki plan - rozszerzenie katalogu produktów wytwarzanych w gospodarstwie o inne produkty? Na przykład o tożsamy z winem owocowym cydr, który produkujemy z owoców, tylko że nie z winogron, który dzisiaj z trochę większymi problemami musi trafiać na rynek.
Czy jeżeli pojawi się pomysł, aby cydr był dołączony do tego katalogu, zyska on poparcie resortu rolnictwa? Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie Pośle Wnioskodawco! Dobrze, że ten projekt się pojawił, i dobrze by było też, żeby ten projekt w dobrym kształcie tę Izbę opuścił i stał się obowiązującym prawem. W związku z tym rodzą się pytania, które dotyczą np. tego, dlaczego tylko pięć gatunków zwierząt, które wyrządzają szkody w uprawach rolnych, jest objętych tym projektem, a nie ma np. takich gatunków jak bobry i zające czy np. kormorany, które wyrządzają ogromne szkody na stawach rybnych. Więc co się stanie, jeżeli te szkody będą duże? Czy rolnik będzie miał szansę gdziekolwiek uzyskać odszkodowanie, ekwiwalent, czy nie? Nawiasem mówiąc, warto by zróżnicować pobór składki od kół łowieckich na fundusz, bo inaczej jest z gatunkami, na które myśliwi mogą polować, a inaczej jest z gatunkami, na które nie mogą polować, a będą w szkodach partycypować w postaci wpłacanych środków.
Drugie pytanie dotyczy terminu. Co się stało, że ten termin wynosi aż 14 dni? Mówię, od momentu zgłoszenia szkody do momentu pojawienia się rzeczoznawców jest maksymalnie 14 dni. Dlaczego to jest tak długo
, skoro przecież wiemy, że w rolnictwie decyzje trzeba podejmować szybko? Na przykład jeżeli dziki wybiorą kukurydzę, to nie można czekać 14 dni na to, aż przyjdzie komisja, tylko trzeba tę kukurydzę dosiewać.
Panie pośle, proszę zmierzać do końca.
Dziękuję bardzo. Już skończyłem, pani marszałek.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Pan minister apelował o to, aby dyskusja była merytoryczna, natomiast najpierw trzeba rozstrzygnąć o skali szkodliwości tej ustawy dla polskiego rolnictwa i dopiero w następnej kolejności możemy przejść do dyskusji merytorycznej. Ta ustawa w zasadzie iluzorycznie chroni przed wykupem polskiej ziemi przez cudzoziemców, bo tak naprawdę w kwestii słupów niczego nie zmienia, bo nie hamuje tego procederu.
Ta ustawa jest szkodliwa w kilku miejscach. Jeżeli chodzi najpierw o obrót ziemią państwową, ona jest szkodliwa, bo jeśli chodzi o wszystkie te zjawiska patologiczne, o których państwo mówiliście w całej historii swojego bytu jako Prawo i Sprawiedliwość w parlamencie, m.in. o tzw. rolnikach z Marszałkowskiej, o tych, którzy tylko użytkują ziemię po to, aby brać dopłaty, w tej ustawie to konserwujecie, zabraniając przez 5 lat możliwości nabycia tej ziemi przez rolników indywidualnych. Zresztą pan się też odnosił do konstytucji, do tego zapisu, który mówi o tym, że podstawą ustroju rolnego jest gospodarstwo rolnicze, rodzinne, indywidualne, a za chwilę pan mówi, że są pewne wyłączenia z tej konstytucji i zasłania się pan troską o bezpieczeństwo żywnościowe Polski, twierdząc, że to prawo własności w pewnych momentach można podważać. Skoro szanujecie art. 23 konstytucji, to dajcie polskim rolnikom możliwość kupowania polskiej ziemi, aby oni trwale nią gospodarowali, aby mogli swoje gospodarstwa rozwijać. To jest jedna szkodliwość tej ustawy. Ale druga szkodliwość dotyczy tego, że zaczęliście państwo w tej ustawie ingerować w obrót ziemią prywatną, która jest w Polsce, także tą, która jest w wyniku dziedziczenia, bo w jednym z elementów tej...
...ustawy piszecie państwo, że nawet ten, kto będzie obdarowany, ma obowiązek - jeżeli nie, to niech pan to wytłumaczy, panie ministrze, bo taki zapis jest - przez 10 lat osobiście prowadzić tę ziemię, mieszkać na terenie tej gminy. A więc, jeżeli to jest nieprawda, to sformułujcie taki zapis, który pozwoli młodym ludziom nie bać się tego ryzyka i przejmować ziemię od swoich rodziców.
Prawdę mówiąc, to nikt nie ma prawa, nawet w ustawie, wpisywać prawa dziedziczenia. Nikt nie ma prawa, bo tego prawa dziedziczenia nikt nie wpisywał ani w ustroju komunistycznym, ani w czasie zaborów. To rodzice decydowali, komu tę ziemię przekażą, a ten, kto był spadkobiercą tej ziemi, biorąc odpowiedzialność za dorobek swoich rodziców, dziadków, decydował, czy będzie tę ziemię uprawiał, czy ją będzie nawet odłogował. I to jest sprawa nienaruszalna.
Ale co jeszcze betonujecie tą ustawą? Betonujecie całą aktywność na polskiej wsi, bo wprowadziliście zapis, który mówi o tym, że ci, którzy są aktywni, mówię w przenośni, którzy podjęli inną działalność wytwórczą na obszarach wiejskich, którzy mają inne źródło dochodu, bo są aktywni, oni nie tylko są rolnikami, nie będą mogli powyżej pewnego areału tej ziemi kupować. A więc po co programy modernizacyjne, po co zachęcanie ludzi do tworzenia mikroprzedsiębiorstw na obszarach wiejskich, kiedy wy mówicie: nie wolno wam kupić tej ziemi?
Przecież takie zapisy wprost zawarliście.
Chcę też powiedzieć, że nawet najbardziej wybujałe fantazje ekonomistów PiS-owskich nie mówią o tym, że na efektywność gospodarstwa nie ma wpływu jego powierzchnia. Jedną ze słabości polskiego rolnictwa jest jego rozdrobnienie. Nasza ustawa, ta, która była w roku ubiegłym procedowana, mówiła o tym, że trzeba gospodarstwa powiększać, aby one były efektywniejsze, aby one wygrywały międzynarodową konkurencję. Nie dopłatami obszarowymi się wygrywa międzynarodową konkurencję, tylko efektywnością gospodarowania i produktem. Co piszecie w tej ustawie pod tym względem? Mówicie, że nie wolno powiększać, bo jak można inaczej nazwać, jeżeli rolnik będzie mógł kupić ziemię wyłącznie na terenie własnej gminy, a na terenie gminy sąsiedniej, która jest położona 1 km, 2 km albo rolnik już ma tam swoją działkę, tej ziemi kupić nie może.
Tak naprawdę możemy dzisiaj dyskutować o tym, czy ta ustawa jest wynikiem państwa nierozumienia problemów wsi, nierozumienia zjawisk, które zachodzą w polskim rolnictwie, czy ta ustawa jest efektem szkodliwego wpływu na to rolnictwo.
Mam nadzieję, że jest to tylko to pierwsze, czyli niezrozumienie. I uwierzcie państwo, że będziemy precyzyjnie się tej ustawie przyglądać na poszczególnych etapach prac legislacyjnych. Ten apel pana ministra o to, aby była dyskusja merytoryczna. Taką dyskusja będzie. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Ministrze! Proszę w takim razie wszystkim wyjaśnić, co oznacza zmiana 12. dotycząca art. 9, że jeżeli nabywca nieruchomości rolnej - a nabywcą jest też ten obdarowany, parę artykułów wcześniej pan o tym pisze - w okresie, o którym mowa w art. 2b, czyli w ciągu 10 lat, nie podjął lub zaprzestał prowadzenia gospodarstwa rolnego, a w przypadku osoby fizycznej - osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego, w skład którego weszła nabyta nieruchomość rolna, nie wykonuje zobowiązania, o którym mowa w art. 2a, sąd, na wniosek agencji, orzeka o nabyciu własności tej nieruchomości przez agencję działającą na rzecz Skarbu Państwa, za zapłatą równowartości pieniężnej odpowiadającej wartości rynkowej ustalonej przez Agencję Nieruchomości Rolnych. To jest ten zapis o dziedziczeniu.
Panie Marszałku! Ja mam takie pytanie do pana ministra. Czy ten 5-letni okres wstrzymania sprzedaży ziemi państwowej współgra jakoś z tym wymaganym 5-letnim okresem zamieszkania na terenie gminy? Jest jakaś zbieżność między tymi liczbami i czy nie sądzi pan, że może to ułatwić tym, którzy dzisiaj ziemię dzierżawią, a nie mogą jej kupić, zakup tej ziemi po minięciu 5-letniego okresu, bo w tym czasie dokonają zameldowania na terenie tej gminy?
Odpowiedź też na pytanie, które padało, dlaczego my robimy, podnosimy takie larum, jest taka, że to nie my. Ja przyznam się szczerze do tego, że o tym, że ten projekt jest zawieszony na stronie ministerstwa rolnictwa, dowiedziałem się od rolników, którzy przyszli do mojego biura. A ponieważ ono jest niedaleko kancelarii notarialnej, oni się mnie pytali, co wy w tym Sejmie robicie i jakie wy projekty przygotowujecie, bo my chcemy przed 1 maja ziemię dzieciom odpisać. Tak więc to rolnicy nas poinformowali, a nie my ich.
I na koniec będzie pytanie takie bardzo istotne, dotyczące już merytorycznie zakupu ziemi i tego obowiązku bycia zarejestrowanym w KRUS-ie, a nie w ZUS-ie. Jest dużo małżeństw, które prowadzą gospodarstwa na obszarach wiejskich. Prawie każde gospodarstwo prowadzą małżeństwa i co w przypadku, gdy jedna osoba jest w ZUS-ie, a druga osoba jest w KRUS-ie? Według mnie to eliminuje takie małżeństwo, jeżeli gospodarstwo przekracza powierzchnię 20 ha, z możliwości zakupu ziemi. Czy ministerstwo robiło analizę tak naprawdę, ilu dzisiaj w Polsce jest rolników, którzy spełniają kryteria dotyczące możliwości zakupu ziemi? Czy to są tysiące, dziesiątki tysięcy czy setki tysięcy? Bo w moim odczuciu tych ludzi jest bardzo mało. I to jest to, co my podnosimy, to, jeśli chodzi o tę ziemię
, że nie chcecie, aby ona była na powiększanie gospodarstw rodzinnych, bo po prostu stworzyliście takie wąskie gardło, które uniemożliwi zakup ziemi.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Mam pytanie dotyczące tego projektu: Czy pani premier nie rozważa jednak wycofania się z tego projektu? To jest istotny projekt dotyczący obrotu polską ziemią, ale projekt szkodliwy, w wielu miejscach projekt szkodliwy.
Państwo zasłaniacie się, przedstawiając go Wysokiej Izbie, że on ma dotyczyć ochrony polskiej ziemi przed wykupem przez cudzoziemców, a tak naprawdę w swojej treści ten projekt jako najbardziej obcych na polskiej wsi traktuje polskich rolników, więc wycofajcie się z traktowania polskich rolników jako obcych i wyrzućcie ten projekt. Nie podejmujecie tu żadnego ryzyka, bo od 1 maja będzie obowiązywał projekt, będzie obowiązujące prawo, które także dzięki państwa głosom, dzięki podpisowi pana prezydenta Andrzeja Dudy będzie chroniło od 1 maja 2016 r. polską ziemię przed cudzoziemcami.
Projekt, który przygotowaliście, jest szkodliwy także z tego powodu, że nie tylko nie pozwala polskim rolnikom powiększać gospodarstw w oparciu o ziemię państwową, ale też powoduje, że rolnicy będą mieli utrudniane powiększanie swoich gospodarstw o ziemię, która dzisiaj jest w zasobie prywatnym.
Ten projekt niestety także wchodzi z brudnymi butami w święte na polskiej wsi prawo dziedziczenia. Wycofajcie się z tego. Wyjdziecie z twarzą i zrobicie więcej dobrego dla polskiego rolnictwa niż wtedy, gdy będziecie trwali w tym błędzie.
Pan minister mnie źle zrozumiał, mówiąc, że nie czytaliśmy tego projektu, więc chcę sprostować.
Otóż ten projekt czytaliśmy i to samo bym zalecił panu ministrowi - nie tylko przeczytanie go dokładnie
, ale i przeanalizowanie dokładne tego projektu. Poleciłbym też panu ministrowi słuchanie nie tylko opozycji, ale i słuchanie koalicji, a także słuchanie samego siebie. Pan mówi, że ten projekt nie jest zamachem na własność na polskiej wsi. Wczoraj pan wyraźnie powiedział, że jest art. 23 konstytucji, który mówi, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne, ale później pan całe larum podniósł, powiedział, jak ten projekt wspiera gospodarstwa rodzinne, by zakończyć tezą taką: w trosce o bezpieczeństwo żywnościowe Polski możemy podjąć takie regulacje ustawowe, które święte prawo własności mogą złamać. To jest pana wypowiedź, tak pan powiedział.
Ja bym panu polecał dokładną analizę tego, co pan pisze, tego, co pan mówi, i słuchanie wszystkich na tej sali, a także samego siebie.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Zabierając głos w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, częściowo powtórzę argumenty, które wygłaszałem w czasie pierwszego czytania, mówiące o wadach tej ustawy, ale zacznę od konsensusu.
Myślę, że wszyscy na tej sali, niezależnie od tych oskarżeń, które padają, że poprzednia ustawa miała służyć wykupowi ziemi, że ci, którzy mają inne zdanie, to są zdrajcy, wszyscy mamy jeden cel: chcemy chronić polską ziemię przed tym, aby nie dostała się w niepowołane ręce, aby nie dostała się w ręce niepolskich gospodarzy. I to jest wspólna idea, z którą bardzo często mamy do czynienia na tej sali i z którą w tym przypadku ewidentnie powinniśmy mieć do czynienia. Ale różnimy się w innych fundamentalnych sprawach, które w tej ustawie są zawarte, określając ją jako bubel prawny albo mówiąc nawet wprost, że jest to ustawa w wielu miejscach szkodliwa dla polskiego rolnictwa i polskiej wsi.
Zacznę od jednej fundamentalnej sprawy i będzie to przedmiotem poprawki, którą Polskie Stronnictwo Ludowe zgłasza. Otóż mamy wyraźny zapis w konstytucji, który mówi o tym, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne, gospodarstwo indywidualne prowadzone przez polską rodzinę. Państwo też się na to powołujecie. Tylko w którym miejscu w tej ustawie mówi się o tym, żeby temu gospodarstwu ułatwić nabywanie ziemi? Bo w prawie że wszystkich punktach, gdzie się wprowadza ograniczenia, mówi się o tym, że to rolnik indywidualny będzie miał trudniej tę ziemię kupić, a z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa w ogóle. I tu jest ta różnica w modelu, bo państwo uważacie, że modelem właściwym jest model państwowego sterowania. W innych ustawach mówicie o sterowaniu innymi państwowymi instytucjami życia publicznego, ale także sferami działalności gospodarczej.
Tu wyraźnie mówicie o tym, odnosząc się do tych 1,5 mln ha ziemi, która jest dzisiaj ziemią państwową, że podstawą powinna być gospodarka państwowa na tym gruncie, a my uważamy inaczej. My uważamy, że podstawą jest to, żeby te grunty stały się własnością polskich rolników, Polaków, polskich rolników. Ta ziemia powinna trafić w polskie ręce w formule własności, a nie tylko w formule dzierżawy.
Bo jak mówicie, często używając sformułowania ˝obszarnicy˝, to się zapytam, jak nazwiemy tych, którzy nie są dzisiaj uczciwymi dzierżawcami, a takich jest niemało, których określamy mianem rolników z Marszałkowskiej, którzy dzisiaj użytkują całe tysiące hektarów ziemi rolniczej w Polsce, jak nie obszarnikami. Im państwo tą ustawą gwarantujecie przez co najmniej 5 lat dalsze funkcjonowanie w tej formule, dalsze korzystanie z dopłat obszarowych, obciążających także budżet krajowy, a nie pozwalacie tym rolnikom, którzy mają często obok działkę, obok swoje gospodarstwo, potrzebują 1 ha, 2, 3, 5 ha ziemi po to, żeby mieć większą bazę żerową dla krów mlecznych, które mają w swoim gospodarstwie, nie pozwalacie im tej ziemi kupić przez okres co najmniej 5 lat. A cóż by się takiego stało, gdyby powiększyli oni swoje gospodarstwa po to, aby one były konkurencyjne, aby one wygrywały rywalizację i w Polsce, i na zewnątrz, w Unii Europejskiej i w świecie. Tym betonujecie przeobrażenia w polskim rolnictwie i to jest fundamentalna sprawa w tej ustawie, z którą się absolutnie nie zgadzamy.
A inne... Tu wyrażę zadowolenie. Może nie powinienem jako poseł opozycji, ale powiem to: cieszę się, że państwo, co prawda pod przykrywką zmian doprecyzowujących, eliminujecie te błędy, które zawarliście zarówno w projekcie pierwotnym, który jeszcze nie trafił do Sejmu, jak i w tym projekcie, który trafił do Sejmu. Te wasze poprawki są także fundamentalnymi zmianami, jeżeli chodzi o prawo dziedziczenia i prawo nabywania ziemi przez polskich rolników. Nie bójmy się tego powiedzieć. Wiem, że wam jest niezręcznie, więc my za was to mówimy. Te poprawki idą w dobrą stronę i idźcie tak dalej albo poprzyjcie nasze poprawki, które zgłosimy w drugim czytaniu jako kluby opozycyjne.
Dzisiaj mam niewątpliwie satysfakcję, że to wszystko, co mówiliśmy na tej sali i poza tą salą o tym projekcie w jego pierwotnym kształcie, który zawisł na stronie ministerstwa rolnictwa, i o tym projekcie, który jeszcze dzisiaj funkcjonuje, mam satysfakcję, że oddziałując różnymi metodami tu w parlamencie... Mówię tu o Polskim Stronnictwie Ludowym, które głośno o tym mówiło, mówię tu o innych klubach, które głośno o tym mówiły, jak i o rolnikach, którzy przychodzą i przychodzili do naszych biur poselskich, którzy ustawiali się pod kancelariami notarialnymi, żeby czasami ktoś nie zabrał ich własności w momencie przekazywania na dzieci. Oni wydeptali zmiany w tej ustawie. I całe szczęście. To też jest wskazówka, że trzeba na was naciskać, bo nie jesteście nieomylni w waszym rozumieniu.
Mam głęboką nadzieję, że wiele tych poprawek, które zgłaszamy, weźmiecie państwo pod uwagę, bo nie możemy tą ustawą szkodzić polskim rolnikom, nie możemy tą ustawą szkodzić.
Nawiasem mówiąc, powinniście się państwo zastanowić. Mówię o tych 200 tys. ha rzekomo kupionych już dzisiaj przez cudzoziemców, ale niezależnie, czy to jest 200 tys., czy to jest 5 tys., o czym mówią oficjalne informacje, wywołaliście fobię
, która była wam potrzebna na potrzeby polityczne. Dzisiaj pod tę fobię przygotowaliście wadliwą ustawę i brniecie w ten błąd. Bo to jest fobia. Nie ma żadnego dokumentu rangi międzynarodowej, żadna Komisja Europejska nie wypowiedziała się oficjalnie w tej sprawie, nie dotarła do źródła, które by powiedziało, że 200 tys. ha...
Bardzo dziękuję, panie pośle.
...w Polsce jest w rękach obcego kapitału. Państwo to wymyśliliście dla swoich partykularnych, politycznych interesów. Dziękuję bardzo.
Zgłaszam w imieniu klubu poprawki.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Ta poprawka ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla tego projektu, ale także dla obrotu ziemią w Polsce, ma również fundamentalne znaczenie dla rozwoju polskiego rolnictwa. Państwo tą ustawą zabraniacie polskim rolnikom przez 5 lat, co najmniej przez 5 lat, kupować ziemię z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Nie pozwalacie, aby te gospodarstwa nabywały tę ziemię, mimo że często ta ziemia znajduje się tuż obok, za miedzą, przy granicy, mimo że ta ziemia jest potrzebna temu gospodarstwu do tego, aby ono było bardziej efektywne, po to, aby ono miało bazę żerową dla zwierząt, które w tym gospodarstwie są hodowane, po to, aby na tych terenach zapanowała polska własność, własność polskich rolników, którzy są fundamentem, mimo że w konstytucji jest zapisane wprost, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne. Państwo nie pozwalacie się rozwijać polskim gospodarstwom w oparciu o grunty Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Proszę was o refleksję, tak jak refleksja w waszym rozumieniu nastąpiła w wielu innych momentach w przypadku
tej ustawy, z której złych zapisów się wycofaliście. Zmieńcie zdanie, proszę was o to. Czy to rozważacie?
Panie ministrze, pan mnie zupełnie źle zrozumiał. Ja mówiłem o tym, że własność jest podstawową formą funkcjonowania rolnictwa w Polsce
i w wielu krajach Unii Europejskiej, natomiast dzierżawa jest podstawową formą własności gruntów rolnych w Rosji, na Ukrainie i na Białorusi.
I to jest zdecydowana różnica w podejściu, między pana podejściem a podejściem naszym i części tej sali, która tę poprawkę będzie popierała. I niech pan to zrozumie. Zamykacie drogę polskim rolnikom do rozwoju ich gospodarstw. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Państwo w realizacji tej swojej wizji, z której wynika, że lepszą formą własności na polskiej wsi jest własność państwowa niż własność prywatna polskich rolników...
...w pewnym momencie poszliście tak daleko, mówię o początkowej fazie tego projektu, że zaczęliście wchodzić w święte na polskiej wsi prawo dziedziczenia. Na szczęście pod presją opinii publicznej, pod presją parlamentarzystów opozycji zaczęliście się pomalutku z tego wycofywać. Ale nie chcemy, abyście dalej trwali w błędzie, i tą poprawką proponujemy wyraźnie określić definicję osób bliskich, kto to jest osoba bliska, czyli najbliższa rodzina - mówimy o przekazywaniu ziemi rolnej, która jest dzisiaj we własności tejże rodziny. Proponujemy, żebyście państwo to zaakceptowali, żeby już nikt nie miał wątpliwości, że jest zamach na święte na polskiej wsi prawo dziedziczenia, tak jak to było w pierwotnej wersji tego projektu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Państwo - projektodawcy tej ustawy - nie wierzycie polskim rolnikom...
...bo myślicie, że zaraz ustawią się w kolejce, żeby swoją ziemię sprzedawać cudzoziemcom. Nie wierzycie polskim rodzicom, bo macie obawy, że wchodząc w prawo dziedziczenia, pewnie zaraz przekażą darowiznę obywatelowi obcych krajów. Ale co stało się z wami, że przestaliście wierzyć Kościołowi katolickiemu, który również został objęty w pierwotnej wersji tym zakazem? Mam prośbę, abyście w tym wyjściu z błędu nie tylko w tej sprawie wytrwali i głosowali za pewnymi poprawkami. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Poprzednia poprawka, którą państwo odrzuciliście, i ten wniosek mniejszości dotyczą takiej sytuacji, która na obszarach wiejskich często się zdarza. Jest rodzina, jest właściciel, jest rolnik, który użytkuje gospodarstwo rolne, jest jego właścicielem, nie ma dzieci albo dzieci nie są zainteresowane opieką, bo on jest w podeszłym wieku, i podejmuje decyzję, aby to gospodarstwo przekazać sąsiadowi bliższemu albo dalszemu, który przez lata nim się opiekuje. Możemy powiedzieć, że jest to prawo dziedziczenia. Podejmuje decyzję, że w drodze wdzięczności za opiekę, jest w podeszłym wieku, powtarzam to jeszcze raz, przekazuje to gospodarstwo. Państwo tego typu transakcje, tego typu dziedziczenie, tego typu przeniesienie własności obarczacie w ustawie obowiązkami, tak jakby to dotyczyło potencjalnie cudzoziemców albo tych, którzy by chcieli ziemią spekulować. Pytanie: Czy nie zauważacie potrzeby zmiany tego zapisu, która spowodowałaby legalizację powszechnego na polskiej wsi zjawiska przekazywania ziemi tym, którzy opiekują się osobami starszymi? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Premierze! Panie Ministrze! Ta poprawka dotyczy sytuacji oto takiej, że rolnik, który podjął inną działalność gospodarczą równolegle z działalnością rolniczą, utworzył zakład usług rolniczych, utworzył mikroprzedsiębiorstwo na obszarach wiejskich, uruchomił małe przetwórstwo, w myśl pierwotnego zapisu, który państwo zaproponowaliście, jeżeli jego gospodarstwo ma już 20 ha, nie może tego gospodarstwa powiększać.
Ja się przyłączam do tych słów, które wypowiedziała pani poseł Niedziela, że państwo z tego błędu wyszliście...
...i cieszę się, że z tego błędu wyszliście, ale mam pytanie. Czym się państwo kierowaliście, gdy w pierwotnej wersji tego typu rolników chcieliście ukarać, nie pozwalając im rozwijać swoich gospodarstw poprzez zakup ziemi? Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego wniósł propozycję, aby Sejm wysłuchał informacji ministra rolnictwa i rozwoju wsi na temat sytuacji panującej w stadninie koni arabskich w Janowie Podlaskim. Tego punktu nie widzimy w porządku obrad, więc mój wniosek formalny składany w imieniu klubu dotyczy tego, aby pan marszałek zwołał Konwent Seniorów i uzupełnił porządek obrad, ponieważ jest to wielce interesująca i wielce ważna sprawa, dotycząca nie tylko rolnictwa, ale też wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Bo stadnina koni w Janowie Podlaskim, która istnieje od 1817 r., ma wielki dorobek, jeżeli chodzi o hodowlę koni arabskich, ale ma także wielki dorobek, jeżeli chodzi o promocję Polski. Zmiany kadrowe, które nastąpiły w tej stadninie i których konsekwencją są upadki kilku klaczy o niesamowitej wartości rynkowej, dochodzącej do prawie 1 mln euro, powodują stawianie znaków zapytania co do ich słuszności i celowości, co do celowości zastępowania ludzi, którzy mają dobre kwalifikacje, uznanych autorytetów na arenie międzynarodowej, ludźmi, którzy są do tego nieprzygotowani.
Uważamy, że ten wniosek jest jak najbardziej zasadny, dlatego że ta dyskusja przeniosła się z Polski na arenę międzynarodową. W tej sprawie negatywnie wypowiada się europejska organizacja hodowców koni arabskich, negatywnie wypowiadają się także polscy hodowcy zrzeszeni w Polskim Związku Hodowców Koni Arabskich. Te organizacje mówią wręcz o bojkocie Polski pod względem hodowli. W związku z tym uważamy, że jeżeli się dokonuje zmian, to powinny to być zmiany osób, co do których istnieją przesłanki dla podważania ich kompetencji, na osoby, które mają nieposzlakowaną opinię i przedstawiają realne programy, które mają prowadzić ku lepszemu. W tym przypadku widzimy, że ta zmiana była złą zmianą. Nie możemy pozwolić na to, aby instytucja, jaką jest państwowa stadnina koni arabskich w Janowie Podlaskim, polska perełka na arenie międzynarodowej, traciła swoją reputację, a przez to traciła reputację także Polska.
Wnoszę, panie marszałku, o przerwę i przedyskutowanie na Konwencie Seniorów powrotu tego punktu do porządku obrad. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego, chociaż ma wiele uwag do tych poprawek, które zostały zaproponowane przez Senat, generalnie je poprze. One idą w dobrym kierunku i chociaż w części naprawiają tę fatalnie napisaną i przygotowaną ustawę, która najpierw trafiła do obiegu publicznego, a później do Wysokiej Izby. Dobrze się stało, że opinia publiczna, rolnicy, ale także opozycja w parlamencie doprowadzili do tego, że wiele absurdalnych zapisów, które w tej ustawie były, godzących w podstawowe prawa Polaków, udało się wyeliminować.
Co prawda gdyby PiS chciał współpracować i przyjął większość tych poprawek, które zgłaszaliśmy, to ta ustawa dawałaby szansę normalnego funkcjonowania. Niestety na to zgody nie było, począwszy od fundamentalnej sprawy, że ta ustawa nie pozwala rolnikom indywidualnym w oparciu o ziemię państwową powiększać swoich gospodarstw, powodować, żeby te gospodarstwa były konkurencyjne na rynku.
Jest też fundamentalna sprawa co do tego, jaka własność w Polsce powinna dominować. Jeszcze raz powiem, że w naszym odczuciu, w naszym rozumieniu, klubu PSL, powinna dominować w rolnictwie prywatna własność ziemi, nie państwowa własność ziemi. To rolnicy powinni decydować, komu tę ziemię przekazują, komu ją sprzedają, i oni powinni mieć pierwszeństwo w zakupie tej ziemi, zarówno tej w obrocie indywidualnym, jak i tej ziemi, która dzisiaj jest własnością agencji, która jest dzisiaj ziemią państwową. Także te zapisy, które udało się zmienić, dotyczące prawa dziedziczenia, które w pierwotnej wersji mocno wkraczały w decyzje rodziców, tych, którzy zamierzają swoją ziemią kogoś obdarować, były nie do przyjęcia, były wręcz szkodliwe, naruszały święte na polskiej wsi prawo własności i prawo dziedziczenia.
Nie zmienia to naszej opinii, że ta ustawa jest źle przygotowana i ona ma ostatecznie zły kształt. Najlepiej byłoby, gdyby ona w ogóle nie stała się obowiązującym prawem, gdyby pan prezydent odmówił jej podpisania, a my wcześniej w Wysokiej Izbie byśmy ją odrzucili, bo mamy dzisiaj ustawę, która była przyjęta w zeszłym roku, która zarówno skuteczniej chroni ziemię przed wykupem przez spekulantów, obcokrajowców, jak i nie nakłada na polskich rolników kagańca w postaci niemożliwości zakupywania.
Ta ubiegłoroczna ustawa dawała rolnikom preferencje w zakupie ziemi państwowej, bo rozkładała te zakupy na wieloletnie raty, które były przystępne i możliwe do spłacenia przez rolników. Ta ustawa wreszcie powodowała, że był dobry obrót ziemią w stosunkach sąsiedzkich, dawała szanse na powiększanie gospodarstw rodzinnych w oparciu o działki, które trafiają do obrotu, które są działkami sąsiednimi.
To wszystko oczywiście nie zmienia faktu, że Prawo i Sprawiedliwość nie chciało się ugiąć, nie chciało tej ustawy zmienić w takim kształcie, aby ona była korzystna dla polskiej wsi, dla polskiego rolnictwa. Mimo tego, że nie udało się osiągnąć nam jako opozycji efektu, poprzemy poprawki Senatu, bo one chociaż w minimalnym stopniu naprawiają ten bubel prawny. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chcę wyraźnie powiedzieć, odpowiadając jednemu z posłów: ziemia w Polsce jest chroniona przed spekulantami i przed cudzoziemcami.
Ta ustawa, którą przyjęliśmy w sierpniu ubiegłego roku, skutecznie chroni polską ziemię przed cudzoziemcami i daje preferencje polskim rolnikom w jej kupowaniu. Państwo wprowadziliście tylko jedno ograniczenie, ograniczenie polegające na tym, że nikomu nie będziecie sprzedawać, tylko będziecie przedłużać umowy dzierżawy. To bardzo złe rozwiązanie, które na dłuższą metę wcale nie chroni polskiej ziemi przed tym, aby się dostała w niewłaściwe ręce, nawet w ręce niewłaściwie prowadzących dzierżawę.
Co do tej poprawki, my ją oczywiście poprzemy, bo ona chociaż troszkę idzie we właściwą stronę. Natomiast zdumiewa nas to, dlaczego jest takie niezrozumienie tego, niemożliwość podziału działek na mniejsze niż 0,3 ha, a z drugiej strony umożliwienie sprzedaży działek tym, którzy nie są rolnikami, którzy chcą się osiedlić na terenach wiejskich, o powierzchni poniżej 0,3 ha. A dlaczego nie do 0,5 ha?
Przecież takich działek jest jeszcze więcej i one są jeszcze bardziej atrakcyjne dla tych, którzy by chcieli się osiedlić na wsi i na wsi rozwijać przedsiębiorczość. Poprawcie to państwo na kolejnym etapie, bo będziemy się dokładnie przyglądać funkcjonowaniu tej ustawy, także w zakresie dzierżaw, czyli kto, na jakich warunkach i na ile lat będzie ziemię państwową dzierżawił pod waszymi rządami.
