Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Pytanie dotyczy rolnictwa. Sam jestem rolnikiem i pochodzę ze wsi. Pragnę zapytać, gdzie nowy rząd zamierza szukać rynków zbytu dla produktów rolnych wytwarzanych przez polskich, powtarzam, polskich rolników? Nie znam osobiście rolnika, który sprzedaje towary do sieci supermarketów, bo są to kontrakty dla wybranych. Jest problem z rynkami zbytu dla małych i średnich gospodarstw rolnych. Eksport to fikcja, a my zamiast zdrowej polskiej żywności spożywamy żywność zagraniczną. Czy będzie wola rozwoju handlu bezpośredniego? Rolnicy mają grosze za swój towar, a w sklepach płacimy astronomiczne kwoty za żywność. Czy będzie wola handlu ze wschodem Europy? Rolnicy żyją z ciężkiej pracy, a nie tylko z dopłat bezpośrednich. Rolnictwo istniało, proszę państwa, przed Unią Europejską. Dopłaty nie mogą być sposobem na życie dla pseudorolników mających układy w agencjach rolnych, którzy załatwiali sobie wielkie latyfundia ziemskie dzięki swoim kontaktom. Ci ludzie niszczą polskie rolnictwo, nie pracując w gospodarstwach, dostając pieniądze np. z dopłat do ugorowanej ziemi. Cieszę się, że bierzecie państwo w obronę polską ziemię, ale co z rynkami zbytu? Niech nam Unia nie zamyka cukrowni i chociażby produkcji tytoniu - odnoszę się do wypowiedzi posła Zembali - pod płaszczykiem dobrych intencji, sama pchając do Polski swoje towary. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego daje niezbędny czas, by skutecznie zabezpieczyć polską ziemię przed wyprzedażą. Ustawa wejdzie w życie z dniem 1 maja, czyli w momencie kiedy mija okres ochronny dla polskiej ziemi, w momencie kiedy polska ziemia będzie mogła być legalnie kupowana przez cudzoziemców. Ustawa ma zablokować ten proceder.
Ostatnimi laty dopuszczono do niekontrolowanej sprzedaży ziemi cudzoziemcom oraz spekulacji gruntami. Polski parlament od lat zajmuje się przede wszystkim wojenkami wewnętrznymi, nie przejmuje się sprawami ważnymi dla zwykłego obywatela. By zobaczyć problemy polskiego rolnictwa, wystarczy z rolnikami rozmawiać. Tutaj, w Sejmie, w świetle reflektorów, na tle pięknych marmurów czy czerwonych dywanów nie widać problemów polskich rolników. By je poznać, trzeba poznać polską wieś.
Ja mam 26 lat, jestem rolnikiem i jest mi po prostu wstyd, że doprowadzono do tego, że prawdziwa ustawa mająca na celu ochronę polskiej ziemi powstaje dopiero teraz. Pomijam pseudoustawę poprzedniej ekipy rządzącej. Mój świętej pamięci dziadek kilkanaście lat temu mówił, że ziemia będzie ostatnią rzeczą, którą będą chciały nam odebrać kraje Unii Europejskiej.
Jak można być obojętnym wobec przeszłych pokoleń, które za to, byśmy po tej ziemi stąpali, przelewały krew? Jak można być obojętnym wobec przyszłych pokoleń, które na tej ziemi będą mieszkać, będą jej bronić i będą na niej produkować polską zdrową żywność? Polska nie była tylko nasza, nie jest i nie będzie tylko nasza. Polska należy do przyszłych pokoleń, które przychodzą na galerię i obserwują naszą pracę. I dopiero teraz zabezpieczamy jeden z elementów funkcjonowania tych ludzi w Polsce? To jest kpina.
Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko przed rolnikami, jesteśmy odpowiedzialni przed wszystkimi Polakami. O terytorium i strefy wpływów przez tysiąclecia toczą się wojny, a my dopiero teraz zajmujemy się ziemią, w erze, w której granice istnieją na mapie, a ekspansja ekonomiczna krajów bogatszych od Polski doprowadza nas do bankructwa. Komu ma służyć to, że Polacy muszą wyjeżdżać na zmywak do Anglii? Komu ma służyć sprzedawanie polskiej ziemi? Kiedy papież Jan Paweł II wracał do swojej ukochanej Polski, całował polską ziemię, a nie duńską, niemiecką czy holenderską. Dopóki stać nas na konsumpcjonizm, dopóty jesteśmy potrzebni w Polsce, w kraju zachodnich korporacji.
Doniesienia medialne często pozostają w sprzeczności ze stanem faktycznym polskiej wsi. Protesty rolników w obronie polskiej ziemi zdeterminowały poprzedni rząd do napisania ustawy na kolanie, ustawy, która nie zabezpiecza ziemi przed sprzedażą obcokrajowcom. Polskie kancelarie prawne dostają od duńskich spółek zapytania co do możliwości przejęcia polskich spółek zajmujących się uprawą ziemi. Nowa ustawa musi powstać w oparciu o konsultacje społeczne, bo rolnicy najlepiej wiedzą, jak bronić własnego interesu.
Wyniszczono poszczególne branże rolnicze w ramach prozdrowotnej polityki Unii Europejskiej, zamknięto cukrownie, zniszczono branżę tytoniową. Dumpingowe ceny trzody chlewnej odbijają się na producentach pasz i rolnikach uprawiających zboża. Producentów mleka najpierw gnębiły kwoty mleczne, a przecież krowa to nie automat, a teraz gnębią ich ceny mleka totalnie poniżej kosztów produkcji. Hipermarkety niszczą polskie rolnictwo. Rolnik nie znajduje w nich zbytu towaru, przez co jego produkcja staje się nieopłacalna. Nie znam osobiście rolnika, który ma kontrakt z Biedronką czy z inną siecią handlową. Przemysł rolno-spożywczy kuleje, a sprzedaż bezpośrednia lepiej wygląda na Kaukazie niż w Polsce. Polski przemysł agrotechniczny doprowadzono do upadku, by rolnicy zaopatrywali się w zachodni sprzęt, który kosztuje 2 razy więcej niż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Sam pamiętam 2004 r. Mój tata miał tuż przed wejściem do Unii Europejskiej kupić traktor, jednak poczekał parę miesięcy i zapłacił 2 razy więcej.
Polska wieś umiera, proszę państwa, wieś małych i średnich gospodarstw, która dawała zatrudnienie całym rodzinom, bo trzeba zrozumieć różnicę pomiędzy pseudogrupą producencką ściągającą towar z zagranicy a gospodarstwem rodzinnym, które daje utrzymanie całym rodzinom, tysiącom rodzin w Polsce.
Pójdę dalej. Agencja Nieruchomości Rolnych ma prawo do tzw. odkupu ziemi w ciągu 5 lat od zawarcia transakcji. Tam, gdzie doszło do naruszenia prawa, gdzie ziemia została sprzedana po podejrzanie niskich cenach, i tam, gdzie sprzedana została na tzw. słupa, powinna zostać odkupiona. Podejrzane są również gospodarstwa powiązane partyjnie, gdzie jeden właściciel posiada kilkaset bądź kilka tysięcy hektarów i uprawia trawę, czyli tak naprawdę nic nie robi, bierze dopłaty, a prawdziwy polski rolnik musi wyjeżdżać za granicę, bo nie ma dostępu do polskiej ziemi. Tę sprawę trzeba rozwiązać. Rozmawiałem z ministrem rolnictwa na komisji rolnictwa. Powiedział, że taka wola odkupu ziemi również jest.
Byłem razem z rolnikami w sądzie w Siedlcach. Rolnicy walczyli tam, protestowali w obronie polskiej ziemi, a zgotowano im sąd za to, że przekroczyli linię jezdni, źle stanęli, i teraz mają sprawy w sądach.
Tak że proszę również ekipę rządzącą, żeby zajęła się tą sprawą, bo to są ludzie, którzy walczyli o polską ziemię, a teraz mają sprawy w sądzie za jakieś bzdurne rzeczy podczas protestów.
Nowa ustawa ma chronić polską ziemię przed wykupem przez zachodnie koncerny po maju 2016 r., kiedy skończy się okres ochronny na jej sprzedaż obcokrajowcom. To zabezpieczy interesy nie tylko rolników, ale i całej Polski. Rolnicy ziemi nie oddadzą i chcą czynnie brać udział w tworzeniu tej ustawy. Jako Klub Parlamentarny Kukiz’15 jesteśmy jak najbardziej za poselskim projektem ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, by tę ustawę dopracować i zabezpieczyć polską ziemię przed wyprzedażą. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ja sam jestem rolnikiem i wiem, że poważnym problemem dla rolników stają się prywatne firmy, które nie wypłacają pieniędzy za towar. Nie tylko kupują, ale i kontraktują rok wcześniej płody rolne, które odbierają od rolników, a później po prostu za nie nie płacą. Taki przypadek pojawił się wśród plantatorów tytoniu z Lubelszczyzny oraz Małopolski i Świętokrzyskiego. Ja pochodzę z małego powiatu proszowickiego i mamy tam najlepszą ziemię w Polsce. Na czarnoziemie uprawiamy głównie tytoń i jest to niezwykły problem, bo małe gospodarstwa rodzinne upadają właśnie poprzez taką politykę firm.
Rolnicy zakontraktowali w firmie tytoń na ponad 5 mln zł. Minął rok i pieniędzy dalej nie ma. Toczy się postępowanie. Rolnicy bankrutują, bo w jeden sezon stracili zdolności finansowe. Rząd powinien wprowadzić instrument pozwalający udzielić wsparcia rolnikom dotkniętym nieuczciwą polityką firm i niedotrzymywaniem kontraktów.
Czytając dokument o kierunkach działań w zakresie rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich opracowany przez ministerstwo, znajduję zapis o niezbędnych zmianach na rynku tytoniu. Mowa w nim o wprowadzeniu instrumentów wsparcia dla produkcji tytoniu ze środków krajowych w ramach PROW w nowej perspektywie finansowej 2014-2020. Wsparcie powinno obejmować przede wszystkim produkcję w rozumieniu bezpośrednim, np. do kilograma wyprodukowanego surowca. Chodzi tutaj o to, żeby rolnik, który produkuje i jest dobrym gospodarzem, otrzymywał te pieniądze i żeby to było
jego dodatkowe wsparcie. Pozwoli to na pozostawienie części produkcji tytoniu w polskich rękach.
Moje pytanie brzmi: Czy będzie wsparcie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich dla producentów tytoniu? Czy zabezpieczone zostaną interesy rolników dotkniętych nieuczciwą polityką firm? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jako że nie miałem dostatecznie dużo czasu podczas dyskusji z panem ministrem rolnictwa na temat polityki rolnej w latach 2015-2019, chciałbym uzupełnić o kilka kwestii moje wystąpienie.
Małe miasteczka oraz wsie stają się zagłębiem supermarketów. Niewątpliwym wsparciem dla rolników oraz lokalnego handlu byłoby wprowadzenie pewnego rodzaju gratyfikacji dla sklepów zaopatrujących się na rynkach lokalnych. Pozwoliłoby to na konkurencję z hipermarketami oraz zapewniłoby zbyt rolnikom. Polityka historyczna nie może mieć wpływu na codzienne życie mieszkańców wsi i miast. Zasadne jest odbudowanie kontaktów handlowych ze Wschodem Europy. Pozwoli to na eksport naszych towarów, otworzy możliwości w rolnictwie oraz przetwórstwie rolno-spożywczym. W momencie, w którym Polacy coraz silniej czują związek ze swoim krajem, musimy w sposób bezpośredni i widoczny uwydatnić to, które artykuły żywnościowe są polskiej produkcji. Będziemy w ten sposób mogli bezpośrednio i aktywnie wspierać polskie rolnictwo i przemysł rolno-spożywczy.
Bardzo ważną rzeczą jest zapewnienie bytu gospodarstwom wielopokoleniowym poprzez wsparcie i odpowiednią edukację młodych ludzi przejmujących gospodarstwa po swoich rodzicach. Przy obecnym poziomie mechanizacji i zaawansowania produkcji rolnej potrzebujemy wykwalifikowanych specjalistów. Potrzebne jest wsparcie szkół rolniczych, począwszy od szkół zawodowych, przez technika, skończywszy na uniwersytetach. W województwie świętokrzyskim przedwczoraj odbył się protest młodzieży, rodziców i nauczycieli. Zagrożone są szkoły na wsiach - w Cudzynowicach, Odonowie, Gorzkowie i Ziemblicach. Trzeba inwestować w szkoły wiejskie i nie dopuszczać do ich zamykania.
W sprzedaży bezpośredniej dobrym rozwiązaniem byłyby spółdzielnie zrzeszające rolników. Te spółdzielnie w porozumieniu z jednostkami samorządu terytorialnego powinny tworzyć tzw. centra sprzedaży bezpośredniej. Udział w ich tworzeniu i zarządzaniu nimi miałyby spółdzielnie, jak też jednostki samorządu terytorialnego. Skrótowo: takie centrum byłoby podzielone na dwie części - część kontraktacyjną, którą zarządzałaby spółdzielnia rolników, co nie doprowadzałoby do nadużyć, zaś drugą częścią handlową zarządzałaby jednostka samorządu terytorialnego przy współpracy ze spółdzielnią, co dotychczas ma miejsce w przypadku wielu placów targowych. Jednostka samorządu terytorialnego będzie finansować większą część inwestycji przy wsparciu budżetu centralnego. Od placów takie centra różniłoby to, że towar byłby dostępny dla konsumenta w znanej i preferowanej formie typowego sklepu, co skutecznie pozwalałoby konkurować pod względem cen i jakości z marketami, a jednocześnie zapewniałoby zadbanie o interesy rolników oraz zdrową lokalną żywność dla konsumentów. Dokładniejszy projekt tego rozwiązania przedstawię w komisji rolnictwa.
Na koniec chciałbym zaapelować do pana ministra Krzysztofa Jurgiela o podjęcie wszelkich działań mających na celu ochronę polskiej ziemi oraz odkupu ziemi w sytuacjach, gdy doszło do naruszenia prawa. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie do posła sprawozdawcy pana Jana Krzysztofa Ardanowskiego: Czy istnieje już wykwalifikowana kadra, która umożliwi sprawne połączenie agencji i inspekcji oraz kiedy zostanie przedstawiony projekt połączalności? Te rozwiązania mają zmniejszyć koszty i uprościć różnego rodzaju biurokratyczne procedury. W jakim wymiarze połączalność ograniczy koszty oraz co stanie się realnie prostsze i łatwiejsze dla zwykłego rolnika? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Okradziono Polskę z duszy. Ja wiem, że nas jest tutaj mało o tej porze, naprawdę jest nas niewiele. Ja wiem, że posłowie spieszą się do domów na święta. Po burzliwych posiedzeniach, po szopkach medialnych wracają do swoich rodzin, by odpocząć - odpocząć przed kolejnymi bataliami. I tak wielu żyje tutaj tylko od batalii do batalii, decydując o losach Polaków, często w ogóle tych losów nie rozumiejąc i nie znając. Decydują partyjne ambicje. Często nawet myślę, że gdyby jedna partia podjęła ustawę o możliwości okazywania uczuć najbliższym, co już jest niedorzeczne, to druga partia zagłosowałaby przeciwko z czystej opozycyjnej nienawiści. Po pierwszych posiedzeniach byłem zniesmaczony nieposzanowaniem tej Izby, flagi, godła i tego krzyża, który tutaj wisi i który również był zagrożony, co jest dla mnie nie do pomyślenia. Dziś już wiem, że konstruktywną opozycję może prezentować tylko ruch, partia na pewno nie.
Wracając do tej prawie pustej sali, do świąt w rodzinnym gronie. Na święta wracają wszyscy Polacy: tak posłowie z Sejmu, jak i Polacy, którzy pracują na chleb za granicą. Wracają też Polacy do swoich rodzinnych wiosek. Często z przymusu musieli je opuścić i podjąć pracę w mieście. Widać to doskonale na przykładzie moich rodzinnych stron, mojego okręgu tarnowskiego. ˝Tarnów miastem emigrantów˝ - tak piszą dziennikarze i podają, że ludzie nie boją się wyjazdu, chcą się sprawdzić. Czyste brednie! Co za propagandowe brednie lansujące to nasze upośledzenie! Mamy wspaniały naród, a upośledzamy ludzi tym, że nie potrafimy im zapewnić podstawowego minimum - pracy. Mało kto dostaje szansę od losu, od życia. Owszem zdarza się, że ktoś ciężką pracą zachodzi wysoko, ale brak nam szczęśliwych piekarzy, sklepikarzy czy rolników. Brak nam w Polsce szczęśliwych ludzi.
Czajęczyce - wieś, z której pochodzę - nie tętnią już życiem tak jak dawniej. Cały powiat proszowicki staje przed wielką próbą. Zadałem panu Andrzejowi Dudzie, wtedy jeszcze kandydującemu na urząd prezydenta, pytanie, to było podczas objazdowej kampanii wyborczej: Co z małymi miastami, co z wioskami, które kooperowały z tymi miastami? Odpowiedź: wsparcie i pełne zaangażowanie. Trzymamy za słowo, panie prezydencie.
Supermarkety niszczą handel drobnomieszczański oraz wiejski. Ludzie na święta nie kupują już od swoich pań sprzedawczyń na wsiach, bo za drogo. A jak ma nie być drogo, skoro nie kupują? Żywność się psuje, więc trzeba wyrzucić i pokryć koszty. I koło się zamyka.
Cukrownia w Kazimierzy Wielkiej dawała pracę rolnikom, którzy sadzili buraki cukrowe. Dawała też pracę mieszkańcom miasta. Dziś ludzie z okolicznych wiosek są za granicą i młodzież też z miasta wyjechała. Knajpy opustoszały i jakoś tak dziwnie szaro. Okradziono Polskę z duszy, z moich znajomych, z moich przyjaciół. I teraz wy, którzy przyczyniliście się do tego ustawą, podniesieniem ręki bądź zaniechaniem, żeby wam w te święta ość stanęła w gardle...
Naprawdę...
...za tych moich przyjaciół. Ja wierzę. Kiedyś marzyłem, żeby mieć psa. I byłem z nim do ostatnich chwil jego życia. A teraz wierzę, że w ciągu mojego życia prawdziwi Polacy odbudują ten kraj i prawdziwi Polacy wrócą do nas na zawsze, a nie tylko na święta.
Zacytuję teraz słowa św. Jana Pawła II: Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje w życiu swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie możecie nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować.
Moim Westerplatte jest Polska i Polacy, moi przyjaciele. I wierzę, że nam się uda. Młodzi ludzie często rozmieniają się na drobne za granicą przez te wyjazdy. Miłość, małżeństwo, jak wiemy, potrzebuje kontaktu. Związek na odległość jest bardzo trudny. Często można się zagubić w życiu, można popaść w patologię i zatracić się, wylądować na dnie i usłyszeć o sobie: chuligan. A może trzeba wykrzesać z takiej osoby potencjał i podać rękę?
Nie kibole, ale najbardziej zorganizowana grupa, która potrafi stworzyć niezwykłe oprawy meczowe. Dyscyplina i poświęcenie. Tacy ludzie nie nadają się do pracy za biurkiem, ale na pewno nadają się do obrony tego kraju w chwili zagrożenia. W takiej sytuacji, jaka miała miejsce w Paryżu, bardzo chciałbym mieć u swojego boku jednocześnie kibiców i Wisły Kraków, i Cracovii Kraków. To są charakterne jednostki, które trzeba odpowiednio wykorzystać, z pożytkiem dla nich, dla narodu i dla bezpieczeństwa.
Nie wolno bez przerwy mydlić oczu opinii publicznej, że są to chuligani.
Na koniec chciałbym życzyć nam zdrowia, wytrwałości w budowie lepszej Polski. Tylko wspólnymi siłami to osiągniemy. Uśmiechnijcie się do najbliższych, pozdrówcie ich, przybijcie pionę, żółwika, uderzcie do znajomych, których dawno nie widzieliście. A panie i panowie posłowie, pomyślcie o tych ludziach, bo od nas zależy ich los. Wszystkiego dobrego, wesołych świąt, Polacy, wesołych świąt, pani marszałek, i wesołych świąt, Wysoka Izbo. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie do ministra rolnictwa pana Krzysztofa Jurgiela. Dlaczego w ustawie budżetowej zapisany jest plan sprzedaży przez Agencję Nieruchomości Rolnych 70 tys. ha gruntów z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa? Była mowa o tym, iż grunty będące własnością Skarbu Państwa nie będą sprzedawane, a jedynie dzierżawione. W sytuacji naruszenia prawa spodziewałem się nawet odkupu ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Proszę wytłumaczyć sprzedaż tych 70 tys. ha gruntów.
Zaplanowane w 2016 r. przychody w Zasobie Własności Rolnej Skarbu Państwa to 2 897 400 tys., koszty to 1442 mln. Dlaczego połowa planowanego przychodu to koszty i co je generuje? Taka sytuacja sprawia, że jeszcze bardziej absurdalna jest sprzedaż tych 70 tys. ha gruntów. W ciągu 2 lat te pieniądze z przychodu zostaną strawione przez koszty utrzymania urzędów. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziennikarz musi być obiektywny i musi mówić, jak jest. A dzisiaj obowiązuje taki oto mechanizm: dziennikarze są wręcz zmuszani w dużej części do podległości wobec władzy. Mechanizm ten jest bardzo prosty: bardzo niskie wynagrodzenie, to po pierwsze, a po drugie granty od samorządowców, od prezydenta, od wojewody, od marszałka jako uzupełnienie wynagrodzenia. Z samego wynagrodzenia dziennikarz nie jest w stanie dzisiaj wyżyć, więc realizuje program np. promocji województwa. Cały mechanizm jest tak skonstruowany, żeby dziennikarz nie miał innego wyjścia, jak tylko służyć władzy. Dziennikarz nie może mówić, jak jest, bo żyje tylko i wyłącznie dzięki partyjnym działaczom.
Zawsze. Pytam: Jak obecny rząd chce tę ewidentną patologię zlikwidować? Jeżeli się tym nie zajmiecie, to absolutnie nie będzie szans na niezależne media. Śmiem twierdzić, że obecna konstrukcja zarobkowa dziennikarzy jest stworzona specjalnie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W końcu polski parlament zaczyna dbać o polską wieś, i to mnie bardzo cieszy, nie zwracając oczywiście uwagi na przynależności partyjne.
Celem ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz niektórych innych ustaw jest wskazanie Inspekcji Weterynaryjnej jako organu urzędowej kontroli żywności właściwego do sprawowania nadzoru w zakresie bezpieczeństwa żywności nad zakładami handlu detalicznego prowadzonymi przez rolników, w których oprócz sprzedaży konsumentom końcowym prowadzi się również produkcję. Obecnie taki nadzór w handlu detalicznym produktów pochodzenia zwierzęcego podlega pod Państwową Inspekcję Sanitarną. Wejście w życie projektowanej ustawy będzie miało pozytywny wpływ na konkurencyjność gospodarki i przedsiębiorczość z uwagi na jednoznaczne wskazanie, że tacy rolnicy mogą dokonywać produkcji i sprzedaży produktów takiego pochodzenia w ramach handlu detalicznego w zakładach nadzorowanych przez jeden organ urzędowej kontroli żywności.
To bardzo dobra ustawa, panie pośle Sawicki, i my poprzemy ją jako Klub Parlamentarny Kukiz’15, jednak nie rozwiązuje kompleksowo problemu sprzedaży bezpośredniej. Wczoraj rano na konferencji prasowej prezentowaliśmy ustawę o sprzedaży żywności przez rolników, tutaj naklejka o sprzedaży bezpośrednio od polskiego rolnika, i to jest kompleksowe rozwiązanie problemów. Proszę śledzić naszą pracę, bo my w tym przypadku popieramy projekt, który ma na celu dobro polskiego rolnictwa, bo o to dobro do tej pory jednak się nie dbało. Przytoczę tylko spóźniony wniosek pana ministra Marka Sawickiego do Brukseli i straty na 800 mln dla plantatorów tytoniu. W 2014 r. z 17 na 18 grudnia, w nocy, 15 minut przed godz. 1 próbowaliście państwo dokonać zamachu na Lasy Państwowe, zamachu na konstytucję, o którym nikt nie mówi, tutaj nikogo nie ma, nie ma mediów, więc możemy sobie teraz podyskutować, bo to do tej pory nie było tak popularne. Chcieliście zmienić ustawę tak, by można było prywatyzować Lasy na mocy określonych w ustawie wyjątków.
Przygotowaliście ustawę o ochronie polskiej ziemi, która powinna się raczej nazywać: o sprzedaży polskiej ziemi. My popieramy dobre pomysły. Potrzebny jest powrót do korzeni sprzedaży bezpośredniej, chodzi o sprzedaż polskiej żywności.
Panie pośle Rafale Trzaskowski, szkoda, że również pana nie ma, bo wczoraj z wyrzutem mówił pan o nawoływaniu do bojkotu niemieckich towarów, więc pan chyba jednak woli, nie wiem, niemiecką kuchnię, może kebab.
Nadmiar przepisów szkodzi dziś sprzedaży na linii rolnik - konsument. Doszło do kuriozalnej sytuacji, że kiełbasa kupiona u polskiego rolnika jest produktem czarnorynkowym. Młodzież wyjeżdża ze wsi, bo rola rolnika została ograniczona do wytworzenia produktu, którego notabene nie ma gdzie sprzedać. Supermarkety zdominowały handel małomiasteczkowy i wiejski. Rolnik spod Tarnowa uprawia pietruszkę, a w jego lokalnym sklepie jest pietruszka np. spod Kielc, a w najlepszym przypadku jest to jego pietruszka, która zwiedziła pół Polski, by wrócić w to samo miejsce, kosztuje tysiąc razy więcej, a rolnik nie ma za co żyć. Na nasze stoły musi wrócić zdrowa, polska żywność z naszych rodzimych gospodarstw, a za jakość produktów odpowie rolnik, bo on najlepiej wie, jak produkować polską żywność.
Potrzebny nam jest powrót do korzeni sprzedaży bezpośredniej. Dzisiejsza sytuacja doprowadziła do tego, że trafia do nas żywność drugiej kategorii, np. duńska kilkudziesięcioletnia wieprzowina. Moim marzeniem, a jednocześnie celem jest, aby w całej Polsce powstały centra sprzedaży bezpośredniej ze zdrową polską żywnością. Dzięki temu rolnik drożej sprzeda swój towar, a konsument mniej wyda na żywność. Pozwoli to na zdrową konkurencję z supermarketami.
Ustawa o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia jest dobrym krokiem, mającym na celu unormowanie kwestii rolniczych, pomoże uregulować kwestie sprzedaży rolnikom pochodzącym z terenów podlegających ograniczeniom w zakresie zdrowia zwierząt. Nowelizacja pozwala na sprzedaż na targowiskach, przez które rozumie się wszelkie miejsca przeznaczone do prowadzenia handlu. Obecnie obowiązuje wyjątek w postaci zakazu sprzedaży dokonywanej w budynkach.
Jako klub Kukiz’15 popieramy ustawę o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz niektórych innych ustaw, bo przyczyni się ona do dobra rolnictwa w Polsce. Liczymy również na poparcie naszej ustawy o sprzedaży żywności przez rolników oraz zmianie niektórych innych ustaw. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam takie pytanie do posłów wnioskodawców: Czy nie warto iść krok dalej? Bo czy tak do końca w ciszy wyborczej tkwi problem? Tutaj też poseł Eugeniusz Kłopotek mówił o klikaniu przy piwku. Zastanawiam się, czy większym problemem nie jest to, że potrafimy tworzyć portale internetowe, portale typu Emp@tia za 50 mln zł - lider PSL-u miał w tym swój udział. Chciałbym zapytać: Czy nie warto by pomyśleć nad projektem, nad czymś, co mogłoby pomóc w głosowaniu, pomóc w tej frekwencji? Bo rozmawiamy tutaj o referendum, o głosowaniu. Czy nie pomogłoby właśnie głosowanie przez Internet? Nie chodzi mi o klikanie przy piwku, bo moim zdaniem to jest nadużycie, ale o takie rozwiązanie, które pozwoliłoby nam tę frekwencję zwiększyć. Jak państwo się odnoszą do tego? Bo cisza wyborcza ciszą wyborczą, ale mamy XXI w. Czy te archaiczne
sposoby, jakimi teraz się posługujemy... Czy nie warto by było po prostu iść krok dalej i w XXI w. zmusić do tego, aby móc przez Internet głosować? I nie jest to typowe głosowanie przy piwku. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pytanie do posła wnioskodawcy pana Jerzego Meysztowicza: Dlaczego chcecie państwo zlikwidować związki zawodowe? Czy to po to, by przypodobać się pracodawcom i wielkim korporacjom, by pracownik nie mógł się bronić? Idąc tym tropem, zlikwidujcie wszystko. Może ziemię sprzedać, może lasy, powietrze? Przypominam sobie, że był kiedyś taki popularny youtuber, tak można go nazwać, pan Krzysztof Kononowicz. On mówił: Zlikwidujmy wszystko, nie będzie niczego, zburzone zanim zbudowane. Czy my do tego zmierzamy? Proszę mi powiedzieć, komu ma służyć zlikwidowanie związków zawodowych, tego, na czym opierała się Polska.
Wiemy, że dzisiaj są takie... Widzimy w mediach, jak wygląda teraz sprawa z Lechem Wałęsą. Ale czy idziemy tym tropem? Przecież nie wszystko wtedy było złe. Nie możemy doprowadzić do tego, by zlikwidować związki zawodowe. Komu ma to służyć? Proszę o odpowiedź na to pytanie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! 24 lutego 1953 r., czyli dokładnie 63 lata temu, został zamordowany gen. August Emil Fieldorf, ps. Nil - generał brygady Wojska Polskiego, organizator i dowódca Kedywu Armii Krajowej, zastępca komendanta głównego AK, jeden z największych bohaterów, jakich miała Polska. Zginął, bo odmówił współpracy z komunistami. Wybrał śmierć zamiast zdrady.
1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci ˝Żołnierzy Wyklętych˝. Sejm uchwalił ustawę w tej sprawie 3 lutego 2011 r. W ustawie czytamy: żołnierze wyklęci, bohaterowie antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu państwa polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu.
W niektórych mediach, nie wiem, czy specjalnie, czy z premedytacją, żołnierze wyklęci nazywani są żołnierzami niezłomnymi. Ci wspaniali polscy bohaterowie byli i są niezłomni. Również niektórzy posłowie, osoby publiczne używają zamiennie sformułowania ˝żołnierze niezłomni˝. Nie wolno zacierać historii.
Żołnierze wyklęci. Nie było dla nich miejsca w powojennej komunistycznej rzeczywistości w Polsce. By o tym pamiętać, musimy nazywać ich właśnie żołnierzami wyklętymi. Formuła ˝żołnierze niezłomni˝ jest wyjątkowo nieostra, przecież żołnierzy z wielu polskich wojen i powstań można określić tym mianem, chociażby żołnierzy z bitew pod Wizną, pod Monte Cassino czy z powstania warszawskiego. Miano ˝żołnierze wyklęci˝ natomiast dobrze opowiada o istocie walki podziemia niepodległościowego lat 1944-1963. Żyjący jeszcze weterani zaznaczyli, że nazwa żołnierzy wyklętych jest mocno osadzona w historiografii, sztuce współczesnej i przekazie medialnym oraz doskonale opisuje ich sytuację.
Pod nazwą żołnierzy wyklętych rozumiemy żołnierzy formacji patriotycznych, niepodległościowych, narodowych i antykomunistycznych, którzy za walkę o Polskę bez Sowietów byli wyklinani i wyklęci przez oficjalną propagandę komunistyczną. Dla zrozumienia tego aspektu polskiej historii nazwę ˝żołnierze wyklęci˝, ujętą także w ustawie Sejmu RP, należy zachować i pielęgnować. Żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych podkreślili także, że każda inna nazwa może być używana uzupełniająco, ale nie wyraża tej samej treści co ˝żołnierze wyklęci˝.
Z szacunku dla żołnierzy wyklętych, tych, którzy odeszli, i tych, którzy żyją, używajmy sformułowania ˝żołnierze wyklęci˝. Nie zapominajmy o rotmistrzu Pileckim, o ˝Ince˝ i o wielu innych. Czołem, panie generale Fieldorfie ˝Nilu˝! Chwała bohaterom! Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przepisy nie precyzują tego, czy wnioskodawca ubiegający się o dopłaty musi posiadać tytuł prawny do gruntów. Rodzi to obawę o ciągłą praktykę bezumownego użytkowania gruntów należących do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i ubiegania się o dopłaty bezpośrednie. Cierpią na tym oszukani rolnicy, właściciele gruntów oraz budżet państwa. W jaki sposób mają państwo zamiar wyeliminować ten przestępczy proceder? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Proponowane przez wnioskodawcę rozwiązania, zmiany w systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt dotyczą uproszczenia procedury wydawania dokumentów identyfikacyjnych dla koniowatych. Wnioski o ich wydanie będzie można składać również elektronicznie. Do wydania dokumentów identyfikacyjnych potrzebny będzie jedynie wniosek właściciela zawierający co najmniej numer identyfikacyjny rodziców danego zwierzęcia. Dotyczy to jednak jedynie zwierząt zakupionych w Polsce. Zwierzęta zakupione w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej czy też w innym państwie należącym do Unii nie podlegają rejestracji przez Internet. Wszystkie dokumenty rejestrowane są w centralnej bazie koniowatych. Doprecyzowano tryb postępowania z dokumentami identyfikacyjnymi koniowatych, które padły, zostały poddane ubojowi bądź zostały zabite z nakazu Inspekcji Weterynaryjnej. We wszystkich tych sytuacjach wprowadzono obowiązek dostarczenia zwłok zwierząt wraz z dokumentem identyfikacyjnym do rzeźni, zakładu przetwórczego lub spalarni.
W projekcie ustawy przewidziano także wprowadzenie możliwości wymiany informacji między Polskim Związkiem Hodowców Koni, który jest podmiotem prowadzącym centralną bazę danych, a Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w zakresie padłych koniowatych, których właściciele wystąpili do agencji o dofinansowanie kosztów ich zbioru, transportu i unieszkodliwienia. Ponadto agencja oraz podmiot prowadzący centralną bazę danych będą mogły udostępnić informacje zawarte w rejestrze zwierząt gospodarskich oznakowanych i centralnej bazie danych koniowatych do celów naukowych, statystycznych, hodowlanych lub na wniosek krajowych podmiotów upoważnionych do oceny wartości hodowlanej lub użytkowej zwierząt gospodarskich albo krajowych instytutów badawczych.
Wracając do samych rozwiązań dotyczących systemu identyfikacji zwierząt hodowlanych, powinno dążyć się do wprowadzenia rozwiązań, które maksymalnie uproszczą system identyfikacji zwierząt hodowlanych. Zwierzęta od wieków towarzyszą człowiekowi, od wieków także na nich opiera się rolnictwo. Spożycie zwierząt hodowlanych jest niezwykle ważnym elementem diety człowieka. Chyba każdy z nas zgodzi się ze stwierdzeniem, że najlepsze wyroby dostajemy zawsze bezpośrednio od rolnika. Na pewno są one dużo lepsze od nafaszerowanych antybiotykami zwierząt z hodowli. Jednak dziś coraz mniej rolników hoduje zwierzęta na tzw. własny użytek. Jednym z powodów tej sytuacji jest rosnąca biurokracja. Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej od 25 lutego br. każdy rolnik utrzymujący świnie, nawet jedną sztukę, na własne potrzeby ma obowiązek zarejestrować siedzibę stada oraz prowadzić księgę rejestracji świń. Powinniśmy dążyć do ograniczenia papierkowej roboty, maksymalnie uprościć rejestrację i rozróżnić w przepisach rejestrację zwierząt hodowanych w dużych hodowlach i tych hodowanych na użytek domowy.
Dochodzimy także do kolejnego kuriozum. W ostatnich dniach wiele słychać na temat jajek kur z wolnego wybiegu. Eksperci wypowiadają się na temat ich toksyczności, faworyzując jajka z masowych ferm, gdzie kury chowane w klatkach, bez możliwości ruchu, faszerowane antybiotykami mają znosić zdrowsze jajka niż te od babci z kurnika. Natomiast od lat było inaczej. Czy to na pewno nasz interes, interes zwykłych ludzi i rolników, czy może interes korporacji farmaceutycznych? Przecież nie opłaca się, żeby ludzie byli zdrowi. A jak mają być zdrowi, skoro jedzenie jest już nafaszerowane chemią? Powinniśmy w najbliższym czasie dla odmiany może nie ograniczać rejestrami zdrowej żywności i zwierząt, ale przepisowo ograniczyć dodatki chemiczne w żywności. Normy unijne są bardziej restrykcyjne od polskich.
Nawiązując do projektu Kukiz'15 o sprzedaży bezpośredniej, wprowadźmy zdrową żywność na nasze stoły oraz doprowadźmy do powrotu krów, świń, kur i innych zwierząt do każdego gospodarstwa. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Uproszczona została procedura wydawania dokumentów identyfikacyjnych dla koniowatych. Wnioski o ich wydanie będzie można składać również elektronicznie, dotyczy to jednak jedynie zwierząt zakupionych w Polsce. Dlaczego zwierzęta zakupione w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej czy też w innym państwie nienależącym do Unii nie podlegają rejestracji przez Internet? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Parki narodowe, które chronią nasze wspólne dziedzictwo i piękne krajobrazy w naszym kraju, zawsze zasługują na jak największe wsparcie. Obecnie na terenie Polski mamy 23 parki narodowe o powierzchni 3167 km
. Pięć parków narodowych znajduje się na terenie mojej rodzinnej Małopolski, stąd moje przekonanie o ich szczególnej wartości.
Ochrona przyrody w XXI w. staje się coraz trudniejsza. Sami widzimy sytuacje, z którymi borykają się miasta w Małopolsce, zarówno Kraków, jak i moje rodzinne Proszowice, gdzie zasypywane są łąki czy brakuje świeżego powietrza, a zamiast niego unosi się smog. Parki narodowe muszą być ostatnią ostoją przyrody i musimy je szczególnie chronić. Ekspansja człowieka obejmuje już niemal wszystkie tereny. Rozwijamy na ogromną skalę przemysł, a także sieć transportową. Wyzwaniem dla przyrody jest także coraz bardziej rozwijająca się turystyka. Stąd, aby chronić należycie tereny parków narodowych, w ich granicach nie powinny znajdować się grunty, którymi władają prywatni właściciele. Tego typu tereny często są powodem wielu konfliktów pomiędzy prywatnymi interesami a ochroną przyrody.
Nowe możliwości wykorzystania funduszu leśnego dają kolejne źródło finansowania wykupu terenów w granicach parków narodowych. W 2015 r. wykupiono 837 ha za 17 mln zł, w 2016 r. planuje się wykup ok. 1060 ha. Fundusz leśny jest stworzony m.in. ze środków, które pochodzą z różnego rodzaju kar i opłat związanych m.in. z wyrębem drzewostanów. Stąd dobrym ruchem jest przekazanie tych środków na wykup terenów w granicach parków narodowych, które to dysponują prawem ich pierwokupu. Tereny te zasilą majątek Skarbu Państwa, a pozostaną w wieczystym użytkowaniu parków narodowych, co pozwoli na ochronę przyrody na ich terenie.
Kolejną ważną zmianą, którą wnosi ta ustawa, jest wsparcie dla jednostek samorządu terytorialnego. Starostwa inwestują swoje środki głównie we wszelkiego rodzaju infrastrukturę, zostawiając tereny leśne na ostatnim miejscu. A to właśnie starostowie są ustawowo organami nadzorującymi tereny leśne niebędące własnością Skarbu Państwa na podstawie ustawy o lasach. Zgodnie z art. 7 ust. 1 tej ustawy trwale zrównoważona gospodarka leśna w lasach niestanowiących własności Skarbu Państwa powinna być prowadzona według sporządzonego wcześniej aktu planistycznego, czyli uproszczonego planu urządzenia lasu. Według GUS na koniec 2014 r. tylko 70% takich lasów posiadało odpowiednią dokumentację urzędową.
Propozycja wychodzi naprzeciw wielokrotnie zgłaszanym przez starostów problemom związanym z brakiem odpowiednich środków finansowych na ten cel. Odciąża ich w tym zakresie, pozwalając jednocześnie na dwie rzeczy - utrzymać bieżące tempo inwestycji i realizacji zadań w innym zakresie w powiatach, ale tym samym nie pozostawia lasów na szarym końcu listy problemów, którym muszą sprostać starostowie. Przyroda, która jest szczególnie istotna dla człowieka, w tej sytuacji nie zostaje sama, nie jest osamotniona w nierównej walce. Wylewając kolejny metr asfaltu, paląc kolejny kilogram węgla, pamiętajmy za każdym razem, że potrzebujemy czystego powietrza i zdrowej żywności, aby żyć. Środki zgromadzone w funduszu leśnym będą wsparciem tak dla samorządów, jak i dla parków narodowych.
A jeśli o zamachu mowa, bo tutaj słyszałem wypowiedź pani posłanki Platformy Obywatelskiej, to korzystając z czasu, jaki mi przysługuje, chciałbym przypomnieć, że w nocy z dnia 17 na 18 grudnia 2014 r. miała miejsce próba zmiany Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która umożliwiałaby w przyszłości sprzedaż lasów państwowych na zasadach zapisanych w ustawie. Za ustawą głosowała koalicja rządząca PO-PSL. Za uchwaleniem zmian głosowało 291 posłów, przeciw było 150, a 2 wstrzymało się od głosu. Do uchwalenia zmian zabrakło zaledwie pięciu głosów. Gdy na początku tej kadencji wiele mówiło się o zamachu na Trybunał Konstytucyjny, o łamaniu konstytucji, dlaczego nikt nie wspomniał o tym zamachu, o zamachu na lasy państwowe? Za czasów poprzedniego rządu chciano zmienić konstytucję tak, by wyprzedawać Polskę, by wyprzedawać nasze dobro narodowe.
Unia Europejska wtedy nie protestowała, Komitet Obrony Demokracji również nie protestował. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Starostwa inwestują swoje środki głównie we wszelkiego rodzaju infrastrukturę, zostawiając tereny leśne na ostatnim miejscu, a to właśnie starostowie są ustawowo organami nadzorującymi tereny leśnie niebędące własnością Skarbu Państwa na podstawie ustawy o lasach. Czy ustawa odciąży jednostki samorządu terytorialnego i pomoże im w utrzymaniu terenów leśnych niebędących własnością Skarbu Państwa? Na jakie środki i kwoty mogą dokładnie liczyć starostwa? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja chciałbym się dowiedzieć, czy w Tarnowie powstanie ośrodek dla uchodźców, bo z tego, co donoszą media, z tego, co słyszę w eterze, może się tak stać. A cały ostatni tydzień spędziliśmy na zbiórce podpisów pod referendum, panie pośle Trzaskowski, pod referendum, panie pośle Stasiński. Użył pan tutaj bardzo krzywdzącego sformułowania, mówiąc o nas, że jest to podejście rasistowskie. Referendum ma doprowadzić do tego, by to obywatele się wypowiedzieli, czy my chcemy przyjąć imigrantów, uchodźców do naszego kraju. To nie jest nawoływanie, jakaś mowa nienawiści, tylko to jest po to, by obywatele mogli się wypowiedzieć, by mogli decydować. Ja chciałbym panu powiedzieć, żeby pan sam może wyszedł chociaż raz na ulicę, spotkał się z ludźmi, z wyborcami, podszedł do nich i zapytał o zdanie, porozmawiał - porozmawiał, kto to jest imigrant, kto to jest uchodźca. Rzeczowa dyskusja na ulicy może tylko do tego doprowadzić. I proszę państwa o to. Panie pośle Trzaskowski, dzienreferendalny.pl - proszę ściągnąć listę, podejść do ludzi, porozmawiać i zapytać, jakie zdanie mają obywatele. Bo to nie Wysoka Izba ma o tym decydować, kogo przyjmujemy do swego domu, tylko obywatele i wszyscy Polacy. I pozwólcie im na to. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czy w związku z tym, że Polska znalazła się w gronie 57 potencjalnych państw założycielskich Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, przygotowywana jest strategia, która pomoże polskim firmom wejść na rynek inwestycyjny w Azji? Czy przygotowywane są ułatwienia i wsparcie dla przedsiębiorstw, które pozwolą im na międzynarodową współpracę, co przyczyni się do rozwoju gospodarki w naszym kraju i wzmocnienia pozycji Polski na rynkach wschodnich? Czy planuje się także przygotowanie kompleksowej informacji dla polskich przedsiębiorstw o możliwościach podjęcia działań w ramach inwestycji finansowanych przez Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W nawiązaniu do projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw z dnia 19 lutego 2016 r. autorstwa posłów klubu Nowoczesna Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia, z którą współpracuję, przekazuje swoje stanowisko w przedmiocie przemysłowej hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.
Stanowczo sprzeciwiamy się ustawowemu całkowitemu zakazowi przemysłowej hodowli zwierząt futerkowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, który znalazł się w wyżej wymienionym projekcie. Wprowadzenie takiego zakazu w żadnym stopniu nie przyczyniłoby się do zagwarantowania ochrony zwierząt, za to w dużym stopniu przełożyłoby się na zubożenie polskich producentów oraz mieszkańców obszarów wiejskich oraz faktyczne zniszczenie całej gałęzi rodzimej produkcji rolnej.
Na terenie kraju funkcjonuje ok. 750 ferm mięsożernych zwierząt futerkowych położonych na glebach, których specyfika nie pozwala na uprawę roli. Hodowla zwierząt futerkowych tworzy miejsca pracy bezpośrednio dla 10 tys. osób, spośród których zdecydowaną większość stanowią mieszkańcy obszarów wiejskich. Pośrednio branża ta zatrudnia w różnej formie ok. 50 tys. osób. Wartość polskich ferm oraz ich urządzeń szacuje się na prawie 5 mld zł. Polska zajmuje drugie miejsce w Europie i trzecie na świecie pod względem wielkości produkcji skór z norek. Wartość eksportu tego surowca wynosi ok. 1,5 mld zł, a polskie przedsiębiorstwa generują dochód budżetowy na poziomie ponad 1%. Niemal 100% naszego surowca trafia do renomowanych domów aukcyjnych w Helsinkach, Kopenhadze, Seattle oraz Toronto. Ponadto branża ta generuje pośrednie wpływy budżetowe - z tytułu podatku dochodowego zatrudnionych pracowników i samych pracodawców, a także podatku VAT. Branża futerkowa nie otrzymuje żadnych dotacji budżetowych ze środków samorządowych, krajowych ani unijnych. Fermy zwierząt futerkowych tworzą miejsca pracy na obszarach strukturalnego bezrobocia, często na terenach byłych państwowych gospodarstw rolnych. W tej branży zatrudnienie znajdują także osoby, których niskie kwalifikacje nie pozwoliłyby im na regularne zarobkowanie w innej branży.
Produkcja zwierząt futerkowych od lat spotyka się z atakami aktywistów i organizacji zarzucających jej niską dbałość o środowisko naturalne oraz rzekome znęcanie się nad zwierzętami. W rzeczywistości hodowla zwierząt futerkowych podlega nadzorowi Inspekcji Weterynaryjnej, Inspekcji Ochrony Środowiska, inspekcji budowlanej oraz Państwowej Inspekcji Pracy. W 2014 r. Najwyższa Izba Kontroli wykazała znaczącą poprawę w funkcjonowaniu polskich ferm. Nie zanieczyszczają one ani wód, ani gruntów. Polskie przedsiębiorstwa mają istotny udział w ochronie środowiska. Rocznie zagospodarowują one 500 tys. t ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego, przyczyniając się przy tym do ekologicznej i ekonomicznej utylizacji tych produktów. Odchody zwierząt futerkowych z powodzeniem zastępują przemysłowe nawozy, stając się naturalnym nawozem organicznym, który jest przyjazny dla środowiska.
Ograniczenie lub całkowity zakaz przemysłowej hodowli zwierząt futerkowych nie przyniesie efektów w postaci ograniczenia zapotrzebowania i produkcji naturalnych skór i futer. Państwa Unii Europejskiej, które zdecydowały się wprowadzić tego typu ograniczenia, nie zajmowały takiej pozycji rynkowej jak Polska. Produkcja zwierząt futerkowych była tam marginalną częścią rolnictwa, które także nie stanowiło tak silnej gałęzi gospodarki, jak w przypadku Polski. Dodatkowo kolejne kraje, takie jak Hiszpania, Rosja, Chiny, rozwijają, także przy współudziale środków państwowych, własną produkcję. Jedynie Holandia, która wprowadziła zakaz hodowli na terenie kraju, była znaczącym producentem skór zwierząt futerkowych. Jednakże kraj ten ma silnie rozwinięte inne gałęzie rolnictwa oraz przemysłu i wprowadzenie zakazu nie ma znaczącego wpływu na gospodarkę tego kraju. Tego niestety nie możemy powiedzieć o Polsce, gdzie ani rolnictwo, ani przemysł nie są tak rozwinięte, jak w bogatym kraju Beneluksu.
Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia, z którą współpracuję, ma nadzieję, że jakakolwiek ewentualna inicjatywa legislacyjna w tym przedmiocie poprzedzona będzie rzetelną debatą, w której pojawią się uczciwe, oparte na faktach argumenty. W opinii fundacji wysoce niepożądane byłoby ograniczenie lub zakazywanie przemysłowej hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W wielu przypadkach do więzienia trafiają ludzie, którzy popełnili stosunkowo niegroźne przestępstwa i wykroczenia. Często dotyczy to osób młodych, w burzliwym wieku, wkraczających w dorosłe życie. Ich pobyt w zakładzie karnym często ma skutek odwrotny do zamierzonego, niesie za sobą demoralizację zamiast resocjalizacji. Czy w związku z tym planuje się wprowadzić rozwiązania, które pozwolą na to, by w szczególny sposób takie właśnie przypadki objąć systemem dozoru elektronicznego zamiast pobytu w zakładzie karnym? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Zabezpieczenie polskiej ziemi leży w interesie nas wszystkich. Ziemia nie jest tylko nasza, należy również do przyszłych pokoleń. Stąpamy po niej, bo kiedyś nasi przodkowie walczyli o nią do ostatniej kropli krwi. Jestem rolnikiem i popieram te działania. Pojawiają się jednak głosy, że przez ten nowy przepis inwestorzy przestaną się rozwijać, bo nie wszystkie gminy posiadają plan zagospodarowania przestrzennego, że nie będą mogli nabywać działek. Pojawiają się głosy, że polska ziemia straci na wartości. Pojawiają się wreszcie głosy, że mieszkańcy miast nie będą mogli wybudować sobie domu na wsi. Pojawiają się głosy, że rolnicy, którzy dzierżawią ziemię, będą bali się w nią inwestować. Proszę ustosunkować się do tych niepokojów, głosów, jakie są kierowane do nas posłów. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bardzo dobrze, że wprowadzamy bezpłatne leki dla osób powyżej 75. roku życia, powinniśmy jednak także pomyśleć o osobach w przedziale wiekowym od rozpoczęcia emerytury do 75. roku życia. One również pobierają niskie świadczenia i bardzo często wymagają leczenia. Szczególnie tak jest w przypadku osób, które ciężko pracowały fizycznie.
Wiele wątpliwości budzi również tzw. mechanizm korygujący. W momencie kiedy limit wydatków zostanie osiągnięty, minister zdrowia ma zmieniać wykaz leków. W jaki sposób mechanizm ten będzie działał? Czy nie stwarza to zagrożenia dla pacjentów i czy będą oni informowani odpowiednio wcześniej? Czy leki szczególnie drogie lub istotne w leczeniu również będą objęte mechanizmem? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Współpraca z sojusznikami na poziomie wojskowym ma bardzo duże znaczenie w obecnej sytuacji geopolitycznej. Stajemy przed coraz bardziej napiętą sytuacją na arenie międzynarodowej. Konflikty toczą się niedaleko naszych granic. Jednak czy pozostawienie decyzji o stałym relokowaniu wojsk w Polsce i nadaniu im uprawnień w rękach jednej osoby może doprowadzić do nadużywania tych uprawnień, szczególnie w momentach, które rzadko, ale jednak są możliwe, gdy zwierzchnikiem Sił Zbrojnych jest nie prezydent, ale osoba pełniąca obowiązki prezydenta? Czemu do decyzji o rozmieszczeniu obcych wojsk na terytorium Polski nie jest potrzebna zgoda parlamentu? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Obrona terytorialna jest bardzo ważnym aspektem w zakresie bezpieczeństwa naszego kraju. To właśnie jednostki tego typu odegrałyby największą rolę w obliczu konfliktu zbrojnego i mogłyby przejść szybko do działań nieregularnych. O sile naszych żołnierzy świadczą działania polskich partyzantów w czasie II wojny światowej. W koncepcji obrony kraju jednostka OT, w sile kompanii, a później batalionu, ma powstać w każdym powiecie. Coraz liczniejsze są także klasy mundurowe w szkołach czy jednostki strzeleckie.
Wszystkie te organizacje wychowują i przygotowują młodzież, ale nie tylko młodzież, do obrony kraju. W obliczu rosnących zagrożeń, takich jak konflikt na Ukrainie czy zagrożenie terrorystyczne, Polacy powinni umieć posługiwać się bronią. To właśnie miało bardzo duże znaczenie w trakcie II wojny światowej, znacznie większy odsetek ludności umiał posługiwać się bronią. Jednak przygotowanie do obsługi broni powinno odbywać się w kontrolowanych i bezpiecznych warunkach.
Koszt budowy strzelnicy jest bardzo duży. Istnieje jednak inne rozwiązanie. Zakłady Mechaniczne w Tarnowie produkują strzelnice kontenerowe. Są to nowoczesne i profesjonalne rozwiązania, z których korzystają m.in. wojska specjalne. Jest to strzelnica mobilna, umożliwia więc szkolenie w danym rejonie, a przy tym jest tańsza niż budowa strzelnicy. Koszt takiej strzelnicy to ok. 700 tys. zł. W Polsce mamy 314 powiatów, koszt budowy strzelnicy w każdym z nich to 219 800 tys. zł. W rozłożeniu na 5 lat to jest suma ok. 44 mln zł rocznie. Jest to suma, która stanowi budżet chociażby niewielkiej gminy Proszowice, a w skali wydatków Ministerstwa Obrony Narodowej to ok. 1,2% wydatków zaplanowanych na 2016 r.
W skali całego kraju to nie jest ogromna suma, w zamian za to poprawiona zostanie świadomość obywateli, lepsze będą ich umiejętności posługiwania się bronią, a co za tym idzie zdolność do obrony i bezpieczeństwo Polski. Jest to także ogromna szansa dla Zakładów Mechanicznych w Tarnowie i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która powinna dostarczać rozwiązania i uzbrojenie dla obrony terytorialnej. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam pytanie odnośnie do odkupu ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Jak wiemy, agencja ma 5 lat, by ziemię odkupić, jeżeli doszło do naruszenia prawa przy sprzedaży tej ziemi. Już trzykrotnie bodajże z tej mównicy pytałem, czy będzie taka wola, aby nastąpił taki odkup. Bo, jak dobrze wiemy, dopuszczano się różnych nadużyć - ziemia sprzedawana na tzw. słupy, ziemia sprzedawana za jakieś drobne pieniądze w stosunku do ceny rynkowej, bo sprzedawana za 3 tys. czy za 10 tys. za hektar, gdy cena rynkowa była kilkukrotnie wyższa. Proszę mi powiedzieć: Czy będzie taka wola, aby te ostatnie 5 lat, gdzie doszło właśnie do naruszenia prawa... Czy będzie taka wola, aby agencja odkupywała takie działki?
I jak będzie wyglądało zabezpieczenie na przyszłość? Bo proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że dzisiaj odkupujemy ziemię, a, nie wiem, za 15 lat przyjdzie rząd, który będzie ją znowu sprzedawał. Czyli my dzisiaj wydamy
pieniądze na to, by ją kupić, a ktoś znowu za chwilę będzie ją sprzedawał. W jaki sposób będzie to zabezpieczone? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ujednolicenie systemu poboru opłat to duże ułatwienie dla firm transportowych. W Polsce budujemy kolejne kilometry autostrad, jednak dlaczego korzystamy na nich z bramkowego systemu poboru opłat, który powoduje spowolnienie ruchu i utrudnienia, a dodatkowo zwiększa koszty? Czy w ramach ujednolicenia możemy rozpocząć prace nad tym, aby bramki na autostradach zostały zlikwidowane, co znacznie ułatwi ruch samochodowy? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z minionym ustrojem powinniśmy pożegnać się już dawno. To ustrój, który niszczył nasz naród, a co za tym idzie - jego przedstawiciele nie powinni mieć pomników czy swoich ulic w Polsce. Zastanawia mnie, czemu czekaliśmy na tę ustawę 25 lat i czemu zajmowano się tym tak niechętnie. Ja sam mam 27 lat i czuję, jakbyśmy przenieśli się troszkę w czasie, bo mamy 2016 r., a zajmujemy się tak naprawdę dekomunizacją Polski. Mam nadzieję, że teraz te kwestie zostaną rozwiązane. Czy jest to początek całkowitej i prawdziwej dekomunizacji Polski? Mam tu na myśli nie tylko nazwy ulic, ale także gospodarkę i politykę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! IPN jest bardzo ważną instytucją ze względu na to, jaki przebieg miała historia Polski. Jak wskazuje jego nazwa, ma on strzec pamięci narodowej. Każde ugrupowanie powinno mieć możliwość zaproponowania swojego kandydata, nie powinien to być przywilej tylko ugrupowań liczących powyżej 115 posłów. Instytut nie może pozostawać również bez nadzoru. Nadzór nad instytutem powinien być sprawowany przez wszystkie opcje polityczne i powinien mieć charakter jedynie kontrolny, a nie decyzyjny. Instytut ma dbać o pamięć narodu i działać dla narodu. Dbajmy o pamięć o naszej historii i o naszych bohaterach z dala od konfliktów partyjnych.
Jak odniosą się państwo do zarzutów upolitycznienia Instytutu Pamięci Narodowej? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czy ustawa o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych nie jest tożsama z poprawką klubu Kukiz’15 do rządowego projektu ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw? Zwracaliśmy uwagę, że nie wszystkie polskie miasta posiadają plan zagospodarowania przestrzennego. Proponowaliśmy wyłączenie z ustawy nieruchomości rolnych znajdujących się na terenie miast. To jest ustawa uzupełniająca. Może warto byłoby przedyskutować poprawkę, skoro jest ona w pewnym sensie tożsama z państwa ustawą wycofaną z dzisiejszego porządku obrad? Jako młody parlamentarzysta popieram państwa ustawę i zmiany, z którymi się zgadzam, jednakże skoro kierunek był słuszny i linia podobna, to w czym problem, aby pracować nad poprawką Kukiz’15 i ją przyjąć? To pytanie do posła sprawozdawcy pana Roberta Telusa. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko klubu Kukiz’15 w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym.
Ustawa z dnia 24 lipca 2015 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw okazuje się druzgocąca dla polskiego przemysłu tytoniowego, a co za tym idzie, dla plantatorów tytoniu. Dlatego ustawa klubu Kukiz’15 wychodzi naprzeciw polskiej branży tytoniowej, naprzeciw rolnikom oraz małym firmom. Celem projektowanej nowelizacji jest zapobieżenie negatywnym skutkom regulacji wprowadzonych w ubiegłym roku i obowiązujących od stycznia tego roku.
Obecnie obowiązująca ustawa obejmuje wszystkie firmy obracające suszem tytoniowym na terenie Polski, czyli zarówno duże podmioty zagraniczne, jak i średnie i małe polskie przedsiębiorstwa. Wprowadzone przez ustawę zabezpieczenie na kwotę od 1 mln do 30 mln zł jest sumą nieosiągalną dla małych przedsiębiorców. Nie są oni w stanie wygenerować kwoty miliona czy dwóch na zabezpieczenie. Wszystkie firmy, które nie wniosą stosownego zabezpieczenia do 1 kwietnia, czyli do dzisiaj, zostaną wykreślone z listy podmiotów pośredniczących. Podmioty te nie będą mogły również magazynować po tym terminie skupionego wcześniej tytoniu. Jeżeli chodzi o te przypadki, jeżeli chodzi o służby celne, które do tych firm udały się już dzisiaj i wczoraj, to dostaję sygnały od firm z regionu Małopolski, że już mają z tym problem, bo tytoń zalegał i nie zdążyły się go pozbyć, nie zdążyły go sprzedać, a - jak wiadomo - sprzedaż tytoniu następuje w marcu i kwietniu. Co z tymi firmami? Poprzez to, że ta ustawa obowiązuje, niszczymy polski przemysł tytoniowy. Doprowadza to do kuriozalnej wręcz sytuacji: skupy, wiedząc o nowych regulacjach, ograniczyły wykup tytoniu od plantatorów z sezonu 2015/2016 w obawie, że nie zdążą sprzedać towaru, którego sprzedaż zazwyczaj zaczynała się w marcu. Plantatorzy zaś, którym został tytoń na kolejny sezon, po tym jak nie sprzedali tytoniu z poprzedniego roku, nie mają pieniędzy na życie - nie mówiąc o dalszym prowadzeniu gospodarstwa - mając np. po 10 t tytoniu w magazynie. Ale tytoń nie wyśle dzieci do szkoły, nie kupi chleba i nie nakarmi rodziny.
Obecna sytuacja - mam tu na myśli sezon 2016/2017 - jest jeszcze gorsza. Firmy skupujące tytoń nie wiedzą, czy znajdą się na liście podmiotów pośredniczących i czy w ogóle będą kontraktować tytoń. Grupy producenckie nie mają pojęcia, z kim rozmawiać na temat kontraktacji, a zwykły rolnik ma tytoń jeszcze z poprzedniego roku, za to nie ma pieniędzy. Większość firm liczy po prostu na zmianę regulacji prawnych.
Ustawa ta uderza głównie w polskie przedsiębiorstwa. Jeśli jej celem była monopolizacja rynku, to powinniśmy na wzór Stanów Zjednoczonych powołać polski państwowy holding tytoniowy, koncentrujący sprzedaż i skup tytoniu. Byłby to podmiot, który można by doskonale kontrolować, a przede wszystkim, co najważniejsze, byłby on w 100% złożony z polskich firm i polskiego kapitału. Powinniśmy dążyć do odbudowy naszego, polskiego kapitału w gospodarce, a nie do oddawania kolejnej gałęzi gospodarki kapitałowi zagranicznemu.
Ustawa ta doprowadza to spadku konkurencyjności. Plantator, który chce uprawiać tytoń, nie będzie miał możliwości wyboru firmy, która lepiej zapłaci. Brak konkurencyjności doprowadzi w końcu do spadku cen, a co za tym idzie, do nieopłacalności. Zostanie zniszczony kolejny sektor polskiej gospodarki. Czy nie jest nam doskonale znany taki scenariusz? Tym razem powiedzmy: nie. Nie dajmy uderzyć w polską gospodarkę i polskiego rolnika po raz kolejny. Dlaczego, zamiast dać pracę Polakom, gramy znowu pod dyktando Unii Europejskiej, prowadząc do bankructwa kolejny, niby-nieopłacalny sektor polskiej gospodarki? Dlaczego w ramach wspólnoty, która mówi o równości, z jednej strony chce się nam narzucać zasady, chociażby dotyczące kwot migrantów, a z drugiej - nie traktuje się nas na równi z rolnikami z Zachodu? Na Zachodzie liść tytoniu jest traktowany jak płód rolny taki jak burak czy ziemniak. W Polsce, po wprowadzeniu akcyzy na liście tytoniu w 2013 r., ściga się polskiego rolnika jak przestępcę, a towarem akcyzowym staje się już krzak tytoniu wyrwany z ziemi. Szara strefa, zamiast maleć, rośnie. Wprowadźmy może akcyzę na jabłka, bo przecież może powstać z nich bimber, albo na kukurydzę, bo ktoś może produkować z niej paliwo.
Polska staje się krajem, w którym przepisy ograniczają praktycznie każdą sferę życia, a sferę gospodarczą szczególnie. Ludzie powoli zastanawiają się, czy mogą zgodnie z przepisami wejść na swój własny trawnik obok domu. Przedsiębiorcy, zamiast myśleć o rozwoju firmy i budować polską gospodarkę, stają się ekspertami od przepisów i kruczków prawnych. Skończmy z tym i pozwólmy Polakom budować kraj, budować naród i budować naszą gospodarkę. Nie dopuśćmy tym razem, aby polskie przedsiębiorstwa upadły lub musiały działać za granicą. Wprowadźmy odpowiednie regulacje, zapewnijmy warunki i miejsca pracy dla młodych Polaków tutaj, zanim wyjadą za granicę. Dbajmy o nasz kraj i rozwijajmy go tak, aby młodzi ludzie chcieli tu wracać.
W całości popieram, jestem za nimi, zmiany poprzedniej ustawy, uderzającej bezpośrednio w polską gospodarkę, w polskiego przedsiębiorcę i w polskiego rolnika.
Na koniec zgłaszam wniosek w imieniu klubu Kukiz’15
, aby Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi również rozpatrzyła ten projekt. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 1 kwietnia, czyli dzisiaj, minuta po północy - Służba Celna, 13 funkcjonariuszy, zabezpiecza tytoń w jednej z małopolskich firm, polskich firm tytoniowych. Ludzie mają show, pół wsi się zleciało. To nie prima aprilis, to treść SMS-a, jaki dziś rano dostałem.
Pytanie do posła sprawozdawcy: Czy ustawa Kukiz’15 wyeliminuje takie sytuacje i czy wyrówna szanse małych polskich firm tytoniowych w porównaniu z wielkimi holdingami oraz czy może to się przyczynić do zwiększenia konkurencyjności i wzrostu cen skupu tytoniu dla rolników? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! To, że należy chronić polskie lasy tak samo jak ziemię, jest sprawą oczywistą. W przypadku ustawy o ochronie ziemi doszło do kuriozalnej sytuacji: niemiecki rolnik ma większe prawo do kupna polskiej ziemi niż mieszkaniec polskiego miasta, co jest wynikiem nowej definicji rolnika indywidualnego. Lasy należy chronić, jednak tym razem zróbmy to tak, aby nie dotykało to w żaden sposób zwykłych obywateli. Wprowadzone mechanizmy od momentu wejścia ustawy w życie mogą spowodować paraliż w stosunkach podmiotów prywatnych, których przedmiotem są grunty i nieruchomości. O ile postulat utrzymania strategicznych zasobów naturalnych kraju w rękach Skarbu Państwa wydaje się słuszny, to kwestią otwartą pozostaje pytanie, czy musi to się odbywać na tak wielką skalę. W ubiegły poniedziałek zauważyliśmy w klubie, że doszło do takiej sytuacji w zapisach ustawy o ziemi, że niemiecki rolnik indywidualny ma większe prawo do kupna polskiej ziemi niż mieszkaniec polskiego miasta. Tak wynika z definicji rolnika indywidualnego. Wydaje mi się, że w tej sytuacji warto byłoby procedować...
Proszę?
Bardzo proszę bez polemiki z ław poselskich.
Wobec tego możemy tu się spotkać tuż po i pokażę pani definicję rolnika indywidualnego.
Zgłaszaliśmy również poprawki. Warto byłoby pomyśleć nad tym, aby zabezpieczyć obywateli. Wydaje mi się, że w tej sytuacji 5 lat zamieszkiwania na terenie Polski by wystarczyło. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dzisiaj na sportowo. Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie. W 2009 r. na podstawie danych ligowych z całego świata w rozgrywkach brało udział aż 265 mln zawodników obu płci oraz 5 mln sędziów. Jest to bezapelacyjnie najlepiej znany każdemu człowiekowi sport. Uznawany jest za sport narodowy w Polsce, dzięki czemu łączy ze sobą ogromną rzeszę obywateli.
Poziom rozgrywek piłkarskich w naszym kraju nie jest najwyższy, jednak mamy też swoje powody do dumy. Aby polepszyć tę sytuację, potrzeba nam nowych zawodników, którzy będą w stanie sprostać najtrudniejszym przeciwnikom z całego świata. Dlatego nasza nadzieja tkwi w młodych zawodnikach, którzy każdego dnia starają się szlifować swoje umiejętności, aby wkrótce móc grać na najwyższym szczeblu i reprezentować biało-czerwone barwy w rozgrywkach międzynarodowych. Niestety istnieje problem dotyczący materii finansowej. Otóż coraz więcej małych klubów, najczęściej wiejskich lub z małych miast, nie stać na utrzymanie wielu drużyn, różnych grup wiekowych. Z tego powodu najczęściej cierpią na tym drużyny ligi juniorskiej, w której zdawałoby się lokujemy pokłady nadziei na przyszłych wybitnych piłkarzy. Powinna istnieć możliwość dofinansowania klubów znajdujących się na obszarach wiejskich, które są jednocześnie ważnym ośrodkiem kultury i sportu na swoich terenach, zrzeszając i aktywizując młodzież. Czy możliwe jest pozyskanie przez te kluby dofinansowania na realizację treningów dla młodzieży czy organizację turniejów? Czy możliwe jest dofinansowanie w celu budowy, rozwoju lub rewitalizacji obiektów sportowych, szczególnie na terenach wiejskich?
Gram w piłkę od dziecka, odkąd pamiętam. Bez większego talentu, bo najwyższa liga rozgrywkowa, w jakiej przyszło mi grać, to klasa A, do której awansowaliśmy z Płomieniem Kościelec, w którym się wychowałem. Dziś, gdy czas pozwala, gram w B-klasowej drużynie Agricola Klimontów. Juniorzy wychowani w Płomieniu Kościelec grają dziś w wielu klubach w Małopolsce, zasilają B-klasowe i A-klasowe kluby. Sam już się cieszę na kolejne derby Agricoli i Płomienia.
Przechodząc do sedna, szkolenie młodzieży w wiejskich klubach to wyjątek, a to powinien być cel. Subwencje z budżetu gminy i miasta na dofinansowanie tychże klubów to dopłacanie do hobby, bo grają tam właśnie głównie zawodnicy w wieku 30 lat i więcej. Jest to hobby. Bardzo dobrze, bo dzięki temu można w jakiś sposób kultywować te tradycje lokalne, ale wydaje mi się, że dla nas najważniejszym celem byłoby dofinansowanie właśnie tej młodzieży. Nie stać nas na trenerów, nie stać nas na to, by utrzymać kilka grup wiekowych właśnie w małych wiejskich klubach, również w małych miastach. Poza dopłacaniem do hobby państwo powinno dopłacać do szkolenia młodzieży, by ta mogła nie tylko reprezentować godnie nasz kraj na mistrzostwach świata czy mistrzostwach Europy, ale zdrowo się rozwijać, bo w sportowym duchu systematyczność, obowiązki i zasada ˝jeden za wszystkich, wszyscy za jednego˝ to sprawy nadrzędne. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta ustawa oznacza nie tylko pomoc dla przedsiębiorców, ale przede wszystkim pomoc dla setek tysięcy rolników i ich rodzin.
W Polsce dominują dwie firmy zagraniczne, które obracają suszem tytoniowym. Dodatkowe firmy, dzięki temu, że zdejmiemy kaucję akcyzową z tych firm, pozwolą na konkurencję. Dzięki temu rolnicy uzyskają dużo większą cenę za susz tytoniowy. To nie jest sprawa tylko kilkudziesięciu czy kilkuset firm, to jest sprawa tysięcy rolników i ich rodzin.
I tu pytanie do posła wnioskodawcy: Czy zasadne jest, aby skierować tę ustawę również do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Jako klub Kukiz’15 zgłaszaliśmy poprawkę dotyczącą wyłączenia z ustawy gruntów rolnych do 30 a. Dzięki tej poprawce mieszkańcy miast będą mogli osiedlać się na wsiach. Dziękuję Senatowi za tę poprawkę. Nie zwracam uwagi na to, spod czyjego szyldu ten przepis wejdzie w życie, jednak już w komisji można było dokonać tych zmian. Ważne jest przede wszystkim dobro obywateli.
Jako klub Kukiz’15 zgłaszaliśmy również poprawkę o wyłączeniu z ustawy terenów miejskich, bowiem ok. 80% gruntów miejskich nie posiada planu zagospodarowania przestrzennego. Poprawka została odrzucona, po czym wprowadziliście państwo do porządku obrad poprzedniego posiedzenia ustawę o ochronie gruntów rolnych i leśnych, traktującą m.in. o odrolnieniu gruntów miejskich. Ustawa spadła z porządku obrad. Tożsama poprawka Kukiz’15 też nie przeszła. Pytanie do rządu: Co z gruntami rolnymi w miastach? Dziękuję bardzo.
