Szanowna Pani Marszałek! Panie Premierze! Wysoka Izbo! W związku z tym, że nie ma pani premier tutaj z nami, na wstępie proszę o udzielenie odpowiedzi na pytania pisemnie.
Chciałbym zapytać o pierwszą kwestię, o program budowy dróg krajowych i autostrad przedstawiony przez pani poprzedniczkę. Czy zamierza pani kontynuować realizację tego programu, a jeśli tak, to czy możemy - my, mieszkańcy Opolszczyzny, mieszkańcy powiatu brzeskiego - liczyć na dokonanie korekty w tym programie i uwzględnienie w nim budowy drugiej przeprawy mostowej w mieście Brzeg? Jest to punkt istotny o tyle, że obecnie w Brzegu jest jedna przeprawa mostowa. Jest ona niefortunnie zlokalizowana, w zasadzie droga krajowa przebiega przez starówkę ponad 700-letniego miasta. W związku z tym mam właśnie pierwsze pytanie: Czy można liczyć na korektę tego planu budowy dróg krajowych i autostrad, tak aby została zbudowana druga przeprawa mostowa?
Drugie pytanie. Chodzi o to, aby pani premier określiła, jaki jest priorytet dla jej rządu, priorytet dla budowy, dla modernizacji i stworzenia zabezpieczenia przeciwpowodziowego. W naszym powiecie dużym problemem jest właśnie kwestia wałów przeciwpowodziowych, które uniemożliwiają mieszkańcom normalne funkcjonowanie, a co za tym idzie, uniemożliwiają również to, co pani premier określiła jako fundament, czyli rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój. Wobec tego zwracam uwagę na te dwie kwestie
i bardzo proszę o pisemną odpowiedź na pytania. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Drodzy Państwo! Przyznam, że z jakimś takim zdziwieniem przysłuchuję się tej dyskusji, tym różnym insynuacjom, ale jako politologa mnie to nie dziwi. Jednak oprócz tego, że jestem politologiem, jestem również prawnikiem. Ja zajrzałem po prostu do regulaminu Sejmu, w którym jest jasno napisane, w art. 30 ust. 3 pkt 1 jest napisane, że wnioski o wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego składa się marszałkowi Sejmu w terminie 30 dni przed upływem kadencji. Co prawda jest znowelizowana ustawa, nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, która zakłada, że ten termin wynosi 3 miesiące, ale jeżeli są dwa różnie brzmiące przepisy dotyczące tego samego stanu faktycznego, to mnie wcale nie dziwi próba może nie tyle uchylenia, ile stwierdzenia, że nie mają mocy prawnej uchwały, które zostały podjęte niezgodnie z prawem. I tyle. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Z uwagą wysłuchałem pana wystąpienia i bardzo się cieszę, że wspomniał pan o muzeum ziem wschodnich, muzeum Kresów. Z mojej strony trudno wyobrazić sobie lepszy przykład muzeum zajmującego się polityką historyczną niż właśnie muzeum Kresów. Dlatego też mam wielką nadzieję, że takie muzeum powstanie i że będzie to wspólny projekt samorządowy, ministerialny, ponieważ część muzeów samorządy, że tak powiem, nie są w stanie same udźwignąć. Była mowa o tym, że powstanie Muzeum Historii Polski, że będzie zlokalizowane w Warszawie. Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że muzeum tego typu powinno być zlokalizowane w stolicy. Tak samo jak rzeczą oczywistą jest, że muzeum marszałka Piłsudskiego powinno być zlokalizowane w Sulejówku. Natomiast jeśli chodzi o lokalizację muzeum Kresów, myślę, że bardzo dobrą lokalizacją będzie miasto Brzeg, z którego pochodzę, miasto, w którym mieszka wielu potomków Kresowian, ponieważ jest to Opolszczyzna. Zatem ze wszech miar, w pełni jest uzasadnione, aby to muzeum zostało zlokalizowane właśnie w Brzegu. Co więcej, jestem też już po rozmowie z burmistrzem naszego miasta, który zadeklarował, powiedział, że w Brzegu jest piękny zabytkowy budynek dawnego gimnazjum piastowskiego, w którym takie muzeum mogłoby być zlokalizowane. Zatem jest to kolejny krok naprzód. Pozostaje mi jedynie wyrazić wielką nadzieję, że ministerstwo przychyli się do tej lokalizacji. Z tego, co wiem, poseł Jaki również deklarował wsparcie dla tej inicjatywy, dla lokalizowania takiego muzeum Kresów w Brzegu. Mam wobec tego wielką nadzieję, że również ministerstwo przychyli się do tej koncepcji i muzeum Kresów Wschodnich w Brzegu powstanie. Bardzo dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie ministrze, kieruję to pytanie w zasadzie po raz drugi, ponieważ w czasie debaty, exposé, już pytałem panią premier o kwestię budowy przeprawy mostowej w mieście Brzeg na Opolszczyźnie. Pani premier później stwierdziła, że na wszystkie te pytania będzie udzielona odpowiedź. Do dnia dzisiejszego odpowiedzi nie otrzymałem, wobec tego pytam pana ministra, co z budową przeprawy mostowej w Brzegu. Ona jest uwzględniona właściwie jako projekt nieuwzględniony, ale jest wymieniona w tym projekcie budowy dróg krajowych na lata 2014-2023 jako projekt, właściwie jest uwzględniona, to znaczy nieuwzględniona jako obwodnica miasta Brzeg.
Wobec tego proszę o odpowiedź na pytanie, czy faktycznie ten projekt nie ma szans na realizację, ponieważ tam jako argument, który przemawiał za nieuwzględnieniem tego projektu, podawany był niski przepływ dobowy pojazdów. Tak się składa, że akurat droga krajowa, co już też mówiłem miesiąc temu, w mieście Brzeg przebiega w zasadzie przez starówkę. Jest to droga dosyć niebezpieczna. Tam też mieszka dużo ludzi. Jest to droga przez osiedle bloków, przez osiedle mieszkaniowe ta droga krajowa przebiega. Wobec tego myślę, że nie tylko należy brać pod uwagę to, ile samochodów przejeżdża, przy czym w większości wypadków, przynajmniej w godzinach szczytu, są to duże i ciężkie tiry, ale trzeba brać również pod uwagę względy bezpieczeństwa.
Odnosząc się jeszcze do informacji, którą pan minister tutaj przekazał, że są wyższe koszty
tych wszystkich projektów niż możliwość ich realizacji, bardzo proszę również o odpowiedź na pytanie, co z budową takich obwodnic, jak obwodnica Niemodlina, Kędzierzyna-Koźla, które są zaplanowane do realizacji. Obwodnica Nysy już dzisiaj jest...
Panie pośle, bardzo proszę zmierzać do końca.
...realizowana, więc myślę, że ten projekt zostanie zrealizowany. Już kończę. I ostatnia kwestia, obwodnica Praszki, która znajduje się na liście rezerwowej. Czy jest szansa, bo jest na liście rezerwowej, że stanie się projektem do realizacji? Bardzo dziękuję.
Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Jestem tutaj nie z nadania partyjnego, tylko z wyboru obywateli i też z tymi obywatelami mam bezpośredni kontakt. I właśnie ostatnio w toku jednej z rozmów z obywatelem, normalnym człowiekiem dowiedziałem się o przypadku, który jest co prawda przypadkiem jednostki, ale pokazuje skalę i właściwie problem, patologię całego systemu. Otóż okazuje się, że można w trudnej sytuacji zdrowotnej, w sytuacji kiedy złośliwy, dotkliwy ból doskwiera człowiekowi, pójść do lekarza i zostać odprawionym z kwitkiem, podczas gdy tak naprawdę chodzi jedynie o wykonanie badania USG.
Stąd też mój wniosek do panów ministrów tutaj obecnych, abyście przy planowaniu i patrzeniu na służbę zdrowia mieli na uwadze nie tylko te piękne statystyki, tabelki, technologie, ale żebyście też dostrzegali i człowieka, bo tak naprawdę w służbie zdrowia chodzi o człowieka. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Ministrze! Pragnę zadać pytanie w sprawie, której istotę problemu może obrazować sam tryb zadawania tego pytania, bowiem pierwotnie to pytanie kierowane było do ministra rozwoju, a dotyczy ono kwestii budowy zabezpieczenia powodziowego w Brzegu na Opolszczyźnie. Finalnie okazuje się, przynajmniej tak twierdzi Kancelaria Sejmu, że adresatem powinien być minister środowiska, wobec tego do pana kieruję to pytanie.
Na jakim etapie obecnie znajduje się rozstrzygnięcie postępowania w sprawie rozpatrzenia odwołania od decyzji wojewody opolskiego, na mocy której dokonano wywłaszczenia nieruchomości w celu wybudowania na nich zabezpieczenia powodziowego? Tu chodzi o Brzeg, konkretnie o osiedle Rataje.
I teraz cały problem polega na tym, taka jest istota sprawy, że od tej decyzji wojewody zostały złożone trzy, z tego, co mi wiadomo, odwołania i one dotyczą nieruchomości, które nie są zamieszkałe. Teraz w gestii ministra środowiska pozostaje rozstrzygnięcie tych odwołań i, co ciekawsze, tak naprawdę czekamy wyłącznie my jako mieszkańcy Brzegu na rozstrzygnięcie tej sprawy, bowiem treść tego rozstrzygnięcia, czyli bądź uwzględnienie tego odwołania, bądź jego nieuwzględnienie, nie wpłynie na to, czy dane zabezpieczenie powodziowe zostanie wybudowane, czy też nie. Ponieważ tak się składa, że te trzy nieruchomości leżą w takim miejscu, że nawet gdyby minister środowiska wydał decyzję o tym, że uwzględnia odwołanie, to ten wał może powstać, a ewentualnie na tych nieruchomościach, co do których to odwołanie byłoby wniesione skutecznie, można by tworzyć, że tak powiem, zabezpieczenie doraźne, ponieważ jest więcej niż pewne, bo taka jest charakterystyka tegoż regionu, którego zabezpieczenie dotyczy, że powódź prędzej czy później znów się tam pojawi.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Mam takie pytanie, kierowane właściwie przez jednego z samorządowców z powiatu, z którego pochodzę: Otóż czy wzięliście państwo pod uwagę fakt, jak program 500+ wpłynie na wskaźnik, który jest określony w art. 243 ustawy o finansach publicznych, który zakłada, wskazuje określony stosunek wydatków do kosztów, które może ponosić gmina? Czy nie będzie tak, że realizując program 500+, gminy popadną w pewnego rodzaju paraliż inwestycyjny i mając fizycznie środki na inwestycje, nie będą w stanie tych środków przeznaczać, ponieważ ten artykuł uniemożliwi im dokonywanie, zaciąganie kolejnych zobowiązań?
I jeszcze kolejna kwestia. Tutaj mój kolega mówił o swoistym Bizancjum na Śląsku, jeżeli chodzi o wydatkowanie środków z tej puli tzw. 2% na obsługę programu 500+. A czy wzięliście państwo pod uwagę przykład małych gmin? Tutaj znów przykład małej gminy, gminy Olszanka w powiecie brzeskim - tam pani wójt stwierdziła, że
będzie w stanie tak naprawdę obsługiwać ten program przez 8, być może 6 miesięcy w roku, zatem ona będzie w stanie wyasygnować maksymalnie pół etatu.
Panie pośle, bardzo dziękujemy.
Co z takimi gminami? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Przewodniczący! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie przedłożonej uchwały w sprawie ustanowienia roku 2016 Rokiem Solidarności Polsko-Węgierskiej.
Przyjaźń polsko-węgierska jest zjawiskiem unikatowym, którego z trudem szukać w relacjach między narodami Europy. Wywodzimy się z różnych grup etnicznych, różna jest nasza historia, a mimo to tak wiele nas łączy. Łączy nas przede wszystkim wzajemny szacunek przejawiający się zarówno w życiu codziennym, jak i w chwilach próby, których w naszej historii było bardzo wiele. Tu warto wspomnieć o wspólnym udzielaniu schronienia przez królów węgierskich i polskich w czasie wczesnego średniowiecza, ale również o unii personalnej, kiedy to po śmierci Kazimierza Wielkiego Ludwik Andegaweński wstąpił na tron polski, skupiając się jednak głównie na interesach węgierskich, a interesy polskie przesuwając na drugi plan. To ważne, by o tym mówić, by mówić o całej historii, unikając półprawd, bowiem właśnie przez wzajemny szacunek i poszanowanie prawdy jesteśmy w stanie razem z naszymi braćmi Węgrami widzieć naszą historię taką, jaka była naprawdę, bez fałszu i zakłamania.
Historia naszych narodów zawiera również karty smutne, pisane krwią i przesiąknięte łzami. Mowa tu o czasach, gdy Węgier i Polski nie było na mapie, gdy dostając się pod jarzmo silniejszych wówczas sąsiadów, narody zarówno węgierski, jak i polski podejmowały walkę o niepodległość, walkę o przetrwanie. W tych trudnych chwilach próby wiedzieliśmy jednak, że możemy liczyć na naszych węgierskich braci, podobnie jak oni mogli liczyć na nas. W tym miejscu jednak, aby zadość się stało prawdzie, wspomnieć należy, że i w tych trudnych chwilach próby nie zawsze mieliśmy wspólny interes, czego przykładem może być konflikt między dualistyczną a trialistyczną koncepcją cesarstwa habsburskiego. Różne, a czasem wręcz sprzeczne interesy nie zachwiały jednak naszą przyjaźnią, co może jedynie świadczyć o jej wyjątkowym charakterze.
Po I wojnie światowej Węgry, mimo iż bardzo osłabione, nie zawahały się udzielić pomocy Polsce w wojnie polsko-bolszewickiej, którą rozstrzygnął cud nad Wisłą. Warto zatem pamiętać, że zwycięstwo Polaków nad bolszewikami to efekt m.in. wsparcia, jakiego Węgry udzieliły Polsce w tym trudnym okresie. Warto o tym pamiętać, tym bardziej że był to czas, gdy celem Polski było utrzymanie nowego status quo po I wojnie światowej, a celem Węgier było jego obalenie i przełamanie haniebnego dla naszych braci Węgrów dyktatu z Trianon.
Okresem bodajże największej próby dla przyjaźni polsko-węgierskiej, jak również okresem, w którym ta przyjaźń została najdobitniej podkreślona, jest czas II wojny światowej. Ówczesne Węgry, mimo iż będące w koalicji z III Rzeszą, nie zwróciły się przeciw Polsce ani nawet od niej nie odwróciły. I tu znamienne są słowa wypowiedziane przez ówczesnego premiera Węgier pana Pála Telekiego, który powiedział, że ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce, a które to słowa przypomniał ze łzami w oczach jeden z budapesztańskich przewodników turystycznych podczas mojej wizyty na Węgrzech w roku 2012.
Po okresie II wojny światowej nastał czas demokracji ludowych, czas niedoli zarówno dla narodu węgierskiego, jak i polskiego. Czas, w którym miały miejsce wydarzenia, które dziś upamiętniamy. Wypadki czerwcowe w 1956 r. były ważnym sygnałem zarówno dla ówczesnej komunistycznej władzy, jak i dla pozostałych narodów zniewolonych demokracją ludową. Na ten sygnał wysłany przez naród polski odpowiedział naród węgierski, powstając kilka miesięcy później, w październiku 1956 r. Bohaterski zryw Węgrów był zatem przejawem nie tylko pragnienia wolności, ale również wzajemnej solidarności, na którą Polacy odpowiedzieli masową akcją oddolnej pomocy kierowanej do naszych braci Węgrów. Wydarzenia z 1956 r. dowiodły, po raz kolejny zresztą, że Polacy i Węgrzy mogą na siebie liczyć, i do dnia dzisiejszego w tej kwestii, jak wiemy, nic się nie zmieniło. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie ustawy o ratyfikacji Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Demokratyczno-Socjalistycznej Republiki Sri Lanki w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu, podpisanej w Kolombo dnia 6 października 2015 r., której przyjęcie jest rekomendowane przez Klub Poselski Kukiz’15.
Szanowni Państwo! Stosunki między Polską a Sri Lanką w zakresie unikania podwójnego opodatkowania w zasadzie są już nawiązane, ponieważ obowiązuje nas wciąż stara umowa podpisana między Polską a Sri Lanką w roku 1980. Jednak mając na uwadze fakt, ile czasu minęło od zawarcia tej starej umowy oraz jak bardzo zmienił się stan faktyczny zarówno w Polsce, jak i w Sri Lance - dość tu wspomnieć, że od roku 1980 w Polsce nastąpił przewrót, zmiana systemu, a na Sri Lance mieliśmy do czynienia z długotrwałą wojną domową, która na szczęście już dobiegła końca - zasadne wydaje się podpisanie nowej umowy, która będzie w sposób kompleksowy regulowała stosunki właśnie w zakresie tego podwójnego opodatkowania.
Co warto wspomnieć, ta umowa jest kolejną umową podpisywaną przez polski rząd z państwami azjatyckimi. Do tej pory zostały podpisane m.in. umowy z Singapurem, z Malezją, z Koreą Południową, ale, co warto też tutaj podkreślić, z Indiami, bezpośrednim sąsiadem Sri Lanki i jakkolwiek by było drugim państwem pod względem ludności i potencjału na kontynencie azjatyckim.
Projektodawca zakłada, że skutkiem wprowadzenia tej umowy w życie będzie wzrost aktywizacji i wzajemnej wymiany gospodarczej, bilateralnej, między Polską a Sri Lanką. Liczymy też na to, że ta umowa umożliwi i ułatwi wzrost polskiego eksportu na Sri Lankę, który dzisiaj jednak jest mniejszy aniżeli import, ponieważ według danych, które są podane w tymże przedmiotowym projekcie, o którym mówię, eksport w roku 2013 wynosił ok. 14 mld dolarów, natomiast import ze Sri Lanki wynosił ok. 74 mln dolarów. Jak zatem widać, Sri Lanka nie jest strategicznym partnerem gospodarczym Polski, choć jeśli tak dalej pójdzie, niebawem może tak faktycznie się stać.
Ale tutaj warto jeszcze wspomnieć jedną istotną kwestię. Być może to jest szczegół, ale chciałem podkreślić tutaj z całą mocą treść art. 2 ust. 4 tej umowy. Tutaj krótko zacytuję: Niniejsza umowa ma także zastosowanie do wszystkich podatków dochodowych takiego samego lub w istotnym stopniu podobnego rodzaju, które będą nakładane po dacie podpisania niniejszej umowy obok istniejących podatków lub w ich miejsce. Prawdę mówiąc, traktuję ten zapis w umowie jako pewnego rodzaju jaskółkę, jako dobry sygnał, dobry znak, że zmiana systemu podatkowego w Polsce jest możliwa, bo z całą pewnością jest potrzebna.
Świadczyć może o tym chociażby dzisiejsze wystąpienie wicepremiera, ministra rozwoju pana Mateusza Morawieckiego, który na posiedzeniu Komisji Gospodarki mówił o tym, że w ciągu ostatnich kilku lat przychody spółek objętych CIT-em w Polsce wzrosły o 200%, ich dochody wzrosły o ok. 60%, natomiast przychody z CIT-u zmalały o ok. 1/3. To jest bardzo jasny sygnał, że system podatkowy w Polsce, przynajmniej w zakresie CIT-u, jest niewydolny, dlatego musimy zmienić ten system, musimy zmienić system podatkowy w Polsce z podatku dochodowego na podatek przychodowy, ponieważ jedynie takie rozwiązanie pomoże uchronić nas przed patologią w postaci wyprowadzania polskiego kapitału za granicę, często pod pozorem dziwnych faktur, dziwnych kosztów, nazywanych niekiedy kreatywną księgowością.
Wracając jednak do ustawy dotyczącej ratyfikacji umowy pomiędzy rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Demokratyczno-Socjalistycznej Republiki Sri Lanki w sprawie unikania podwójnego opodatkowania, Klub Poselski Kukiz’15 rekomenduje przyjęcie tej ustawy. Dziękuję.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Bardzo mi się podobało pana wystąpienie, zwróciłem uwagę zwłaszcza na stwierdzenie, że prezes pewnej spółki został... złożył dymisję. To wpisuje się niejako w styl zarządzania, o którym pan mówił u nas z okazji 100 dni rządów PiS, kiedy według doniesień radiowych stwierdził pan: Żaden członek rady nadzorczej, żaden prezes, żaden zarząd nie może być spokojny i pewny tego, że niezależnie od jego działań jego funkcja i posada są nietykalne i nienaruszalne.
W związku z tym mam krótkie pytanie: Czy znana panu ministrowi jest sprawa wrocławskiej spółki Dozamel, gdzie pracownicy domagają się zmian w radzie nadzorczej? Skierowali oni nawet do pana ministra pismo w tej sprawie. Niestety, odpowiedź została udzielona przez panią dyrektor, nie przez pana ministra. Wobec tego korzystam z okazji, z tego, że jest pan tutaj obecny. Czy ta sprawa jest panu znana i czy dopuszcza pan taką możliwość, aby na wniosek pracowników dokonywać również zmian w radach nadzorczych, w zarządach spółek z udziałem Skarbu Państwa? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo zamówień publicznych oraz niektórych innych ustaw, druk nr 366.
Na wstępie - jak już tutaj moja szanowna przedmówczyni wskazała - pragnę podkreślić, że ten projekt został w zasadzie dołączony do harmonogramu tego posiedzenia we wtorek wieczorem, więc cieszyć się jedynie możemy, że nie procedowaliśmy nad tym projektem w środę rano, czyli wczoraj, gdyż - jak tutaj pani poseł też wskazała - cały ten dokument ma bez mała ponad 800 stron.
Natomiast odnosząc się do samej jego treści i zawartości merytorycznej, trzeba tutaj też podkreślić, że projekt z druku nr 366 stanowi implementację dyrektyw 2014/24/UE i 2014/25/UE, które to dyrektywy zostały przyjęte w lutym 2014 r., a zatem ponad 2 lata temu. Rozumiem, że jest tendencją chyba właściwą prawnikom odkładanie wszystkiego na koniec, na później, czyli tzw. prokrastynacja, ale nie wiem, czy akurat w przypadku stanowienia prawa to jest dobra zasada, czy jest dobre to, aby tak duży, tak ważny projekt regulujący tak szeroki zakres przedmiotowy był w zasadzie procedowany w ciągu 2 tygodni, bo tak naprawdę tyle nam zostało na implementację, bo 18 kwietnia mija termin implementacji tych dyrektyw.
Co jest istotne? Ważne przede wszystkim jest jeszcze dalsze odejście od tego kryterium ceny, które można porównać do pewnego rodzaju raka, który toczy polską gospodarkę, bardzo złego zjawiska, które powoduje wiele patologii. O tym wczoraj mówił też premier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki. To właśnie błędnie działające Prawo zamówień publicznych doprowadziło do tego, że w Polsce, choć były wielkie projekty drogowe do zrealizowania, w efekcie ich zrealizowania gigantami na skalę europejską lub, nawet powiedziałbym, światową stały się niektóre zachodnioeuropejskie spółki, natomiast polskie firmy po prostu upadły. Taki był tego efekt. Tak że odejście od kryterium tej niższej ceny jest na pewno dobrym kierunkiem, warto to popierać. Warto jednakże też wspomnieć, że w ramach obowiązywania poprzedniej wersji ustawy Prawo zamówień publicznych, gdzie kryterium ceny było tym jedynym decydującym o wyborze oferenta, pod, że tak powiem, władaniem tej ustawy wybudowaliśmy bodajże najdroższą, o ile nie jedną z najdroższych, drogę na świecie, czyli drogę S8 w Warszawie, której koszt jest szacowany według różnych źródeł nawet na 200 mln zł za km. Jest to jakiś absurd. Tak że całe szczęście, że w ramach przyjęcia tej nowelizacji nadchodzi swoisty czas opamiętania. Szkoda tylko, że to opamiętanie przychodzi z Unii Europejskiej, a nie jest efektem prac naszego Sejmu.
Jeżeli natomiast chodzi o kwestię konkretnych zapisów, to jest wiele pozytywów w tym projekcie ustawy. Nie sposób ich tutaj wymienić, ponieważ mam tylko 5 minut. Przede wszystkim zwracamy uwagę na kwestię klauzul społecznych, kwestię lepszego zaangażowania, poszerzenia kręgu podmiotów, które wykorzystują zasoby tzw. osób defaworyzowanych. Z całą pewnością będziemy na to zwracać uwagę, tak aby to nie zostało w żaden sposób pominięte. Będziemy zwracać uwagę również na kwestię i problem zagadnienia in-house, o którym wspomnieli w zasadzie wszyscy przedmówcy. Ponieważ z jednej strony mówi się o tym, że ta ustawa, nowe Prawo zamówień publicznych ma stanowić pewnego rodzaju impuls dla polskich przedsiębiorców, zwłaszcza polskich małych i średnich przedsiębiorców. Zwraca się np. uwagę na kwestię zmniejszenia formalnych obowiązków. Jak wynika z oceny skutków wprowadzenia regulacji, tego projektu, projektodawca zauważył, że wykonawcy są zobowiązani do utraty w zasadzie 4 mln roboczogodzin - nie wiem, czy rocznie, czy ogólnie - na kwestie związane z obowiązkiem uzupełnienia tych wszystkich spraw formalnych dotyczących udziału w zamówieniu publicznym. Natomiast z drugiej strony wprowadza się ten nieszczęsny in-house, który powoduje w praktyce... Po prostu jest on gwoździem do trumny dla polskich przedsiębiorców.
Wczoraj przed Sejmem miał miejsce protest przedsiębiorców z branży zagospodarowania odpadami. Spotykałem się z tymi przedsiębiorcami. Oni powiedzieli wprost: te zapisy powodują, że tak naprawdę stracimy rację bytu. Jeżeli spółki komunalne, gminne będą mogły dokonać przejęcia na zasadzie przetargów, przepraszam, nie przetargów, tylko zamówień z wolnej ręki, to w jaki sposób będzie możliwe funkcjonowanie tych przedsiębiorstw? Przecież oni stracą podstawowe źródło swojego utrzymania. Co jest ważne, też do podkreślenia: Rada Dialogu Społecznego wypowiedziała się negatywnie o kwestii in-house, natomiast co do całej ustawy wypowiedziała się w sposób pozytywny.
Podobnie co do tej ustawy wypowiada się Klub Poselski Kukiz’15, dlatego też rekomendujemy skierowanie jej do komisji. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Wysoki Sejmie! Mam pytanie do pana ministra. Jak pan, panie ministrze, wyobraża sobie w praktyce działanie spółek publicznych, komunalnych, gminnych, poza tą tzw. sferą in-house? Bo jeżeli taka spółka zostanie powołana do życia... Wcześniej ona miała w ogóle być wyłączona z reżimu zamówień publicznych, teraz jest włączona, ale na zasadzie udzielenia zamówienia z wolnej ręki. A więc jak pan sobie wyobraża funkcjonowanie tych spółek w takiej hipotetycznej sytuacji, gdy gmina nie udzieli zamówienia z wolnej ręki takiej spółce? Co wówczas? Taka spółka w zasadzie traci rację bytu, skoro jest pozbawiona możliwości funkcjonowania na rynku wolnej konkurencji. Z drugiej strony patrząc: Jak pan sobie wyobraża funkcjonowanie tych spółek prywatnych, które dzisiaj realizują zadania, np. z zakresu obsługi odpadów, oczyszczania miasta, ale też z zakresu budownictwa, na rzecz podmiotów publicznych? Czy te podmioty... Co, spółki prywatne mają czekać na moment, w którym zamawiający zdecyduje się nie skorzystać z tego prawa wyboru z wolnej ręki danego oferenta, który będzie w zasadzie jego własną spółką? No to się kłóci samo ze sobą. Tak że bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi na pytanie, jak pan sobie to wyobraża w praktyce.
Korzystając jeszcze z czasu, który mi pozostał, chciałem zadać pytanie, czy faktycznie jest tak, że przeniesienie części zadań na rzecz tych spółek publicznych, których właścicielami będą gminy czy powiaty, spowoduje obniżenie cen. Bo z tego, co mówili wczoraj przedsiębiorcy reprezentujący branżę obsługi odpadów... Mówili o tym, że przeniesienie na sferę publiczną obsługi w zakresie utylizacji odpadów spowodowało wielokrotne podwyższenie ceny utylizacji tych odpadów
, ceny, którą płacą obywatele. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Wszechwładnym centralnym planistą, który będzie decydować o tym, kto kiedy i gdzie może kupić ziemię, zgodnie z założeniem ustawy ma zostać Agencja Nieruchomości Rolnych, a konkretnie jej prezes.
Będzie ona pierwszą i ostatnią instancją w procesie sprzedaży ziemi. Będzie miała również możliwość decydowania o tym, kto tę ziemię może odkupić od prywatnych właścicieli - prawo pierwokupu posiadać będzie sąsiad, a jeśli się nie zgodzi, to agencja i dopiero jeśli agencja nie będzie zainteresowana zakupem ziemi, to będzie ją można odsprzedać chętnemu. Innymi słowy, w obronie polskiej ziemi po prostu tworzymy przepisy korupcjogenne. To opinia jednego z polskich ekonomistów - Łukasza Piechowiaka. Myślę, że nie jest to opinia odosobniona.
W związku z powyższym mam pytanie do posła sprawozdawcy: Czy faktycznie intencją państwa jest stworzenie superagencji, od której będzie zależał byt w zasadzie wielu, wielu Polaków? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie druku nr 399, to jest uchwały Senatu w sprawie ustawy o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku.
Mając na uwadze szczególne okoliczności, na które pan marszałek zwraca nam tutaj uwagę, mianowicie niedużo czasu, pozwolę sobie powiedzieć krótko. Ja jestem za tym, aby głosować tak jak rekomenduje komisja, natomiast mając na uwadze fakt, że w naszym klubie poselskim nie obowiązuje dyscyplina, jako klub rekomendujemy naszym posłom głosowanie zgodnie z tym, co zaproponowała komisja. Dziękuję.
