Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Pani premier, powiedziała pani w exposé, że rozwój kraju nie może być skoncentrowany w kilku metropoliach. Kilka tygodni temu pani koledzy z Prawa i Sprawiedliwości też uchwalili ustawę o metropoliach. Pan prezydent Duda tę ustawę podpisał. Ta ustawa obudziła wiele nadziei i wiele marzeń w różnych miastach.
Chciałbym zapytać panią premier wprost: Czy podtrzymacie tę ustawę, czy będziecie próbowali ją zmienić? Inaczej: Wycofujemy się z metropolii czy zostajemy? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu klubu Kukiz’15 mam zaszczyt zaprezentować nasze stanowisko wobec tego projektu ustawy, które to stanowisko będzie zdecydowanie różniło się od państwa spojrzenia na tę sprawę.
Zacznę od tego, że ta ustawa jest dla mnie osobiście symbolem. Ona jest symbolem tego, w jaki sposób poprzednia ekipa rządząca tworzyła prawo. Nie jest prawdą, co państwo mówiliście, że Polska miała obowiązek wdrożyć Polską Ramę Kwalifikacji, Zintegrowany System Kwalifikacji. Unia Europejska zwyczajnie kupiła od Polski, od polskiego rządu za pośrednictwem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a później Ministerstwa Edukacji Narodowej tę ustawę. Unia położyła kilka lat temu na stole kilkadziesiąt milionów złotych. Poprzedni rząd te pieniądze po prostu wziął, nie patrząc za bardzo, czy to ma sens, czy to sensu nie ma.
Gdyby autorzy tej ustawy mieli uczciwość stanąć przed Wysoką Izbą i zaprezentować ten projekt jako swój, moglibyśmy dyskutować. W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy dzisiaj, nie mamy za bardzo o czym dyskutować. Słyszymy, że nieprzejęcie tej ustawy będzie oznaczać, że być może stracimy możliwość aplikowania o 2 mld zł. To gigantyczne pieniądze, ale to wciąż pieniądze. Każde pieniądze wrzucone w działającą gospodarkę mogą ją albo pobudzić, albo zepsuć, albo zniszczyć. My nie jesteśmy za tym, żeby brać pieniądze obojętnie od kogo i obojętnie na co.
Ta ustawa jest też przede wszystkim symbolem pewnej tendencji, pewnego myślenia, że wszystko będzie działało lepiej, jeżeli będzie jeszcze bardziej reglamentowane i opisywane. My szliśmy do wyborów, mówiąc o deregulacji, jak najgłębszej deregulacji. Ta ustawa idzie w zupełnie innym kierunku. Nie możemy jej poprzeć. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dotychczas media gdybały, ile w Polsce kosztuje ustawa. Teraz już wiemy - 68 mln zł albo, jeżeli ktoś woli, 1 mln zł za jedną stronę ustawy, bo tyle właśnie Unia Europejska zapłaciła, żeby Polska tę ustawę przyjęła. I my to zrobiliśmy, dlatego że chcieliśmy, jako kraj, nie dlatego że musieliśmy.
Moje pytanie brzmi w ten sposób: Czy w najbliższym czasie planowany jest szczegółowy audyt tego typu przedsięwzięć, tego typu projektów i czy poznamy kiedyś szczegółowy kosztorys stworzenia tej właśnie ustawy? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani premier dużo mówiła ostatnimi czasy na temat wolności, na temat prawa wyboru rodziców. Pan prezes mówił wiele na temat prawa emigrantów do powrotu do Polski. Obie te kwestie zostały boleśnie zweryfikowane tym budżetem, gdzie ponad 3 tys. dzieci prawdopodobnie zostanie pozbawionych możliwości korzystania z edukacji poza murami szkoły. Oprócz rodzin, dla których jest to kwestia wyboru, zabieracie państwo możliwość ukończenia polskich szkół dzieciom emigrantów, które często w ten sposób uzyskują świadectwa zarówno obcych szkół stacjonarnych, jak i polskich placówek. To nie tylko nieetyczne i szkodliwe, ale i sprzeczne z konstytucją, bo wprost dyskryminujące pewną część Polaków.
Moje pytanie brzmi: Dlaczego szukacie państwo mikroskopijnych oszczędności kosztem edukacji domowej i e-learningu, a godzicie się na marnowanie dziesiątek milionów złotych
choćby w Instytucie Badań Edukacyjnych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Ten wniosek, który teraz będziemy rozpatrywać, przepadł na komisji chyba tylko z tego powodu, że nie miał pieczątki większości. On dotyczy kalendarza. Gminy podejmują uchwałę o likwidacji szkół w lutym, a ona wchodzi w życie we wrześniu. Jeżeli uchwała jest zaskarżana, sprawy w wojewódzkim i Naczelnym Sądzie Administracyjnym trwają dłużej niż ten okres. Proponowaliśmy tylko tyle, żeby do momentu uprawomocnienia się wyroku sądu administracyjnego wojewoda wstrzymywał wykonywanie uchwały o likwidacji szkoły. Nie wiem, dlaczego państwo byliście przeciw. Bardzo proszę, poprzyjcie to.
Panie Marszałku! Pani Premier! Mam jedno krótkie pytanie i jedną prośbę. Pytanie dotyczy takiej sprawy. Chciałbym poznać kwotę, jaka będzie musiała być przeznaczona na odprawy dla wszystkich członków rad nadzorczych i członków zarządów.
A prośbę mam taką. Zwierzę się trochę. Należę do tej wyjątkowo nielicznej elity, która nigdy w życiu nie miała ani nie używała telewizora, więc nie wypowiem się na temat telewizji.
Natomiast z przyjemnością i ogromną radością używam, słucham rozgłośni publicznych. Jeżeli chodzi o rozgłośnie regionalne, nie wypowiem się na temat każdego z 17 ośrodków, ale kilka, które znam, prezentują naprawdę wysoki poziom i wyznaczają standardy, do których rozgłośnie komercyjne nawet się nie potrafią zbliżyć. Bardzo proszę, zachowajcie ten standard.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ja mam jedną prośbę. Nie pakujcie wszystkich mediów publicznych do jednego worka, bo mamy do czynienia z rozgłośniami publicznymi - mówię o państwowym radiu, ale też o rozgłośniach regionalnych, które naprawdę są perłą w koronie polskich mediów. To jest ostatnie miejsce, gdzie dzisiaj możemy spotkać takie gatunki będące na wyginięciu, jak reportaż, jak prawdziwy wywiad, jak felieton radiowy. To jest miejsce naprawdę wyjątkowe. Żadne komercyjne rozgłośnie tym się nie zajmują z różnych powodów - finansowych, ale też kompetencyjnych.
W uzasadnieniu ustawy piszecie państwo, że w miarę zmian dokonywanych w składach ich organów, czyli w spółkach radiofonii regionalnej, będziecie państwo wymieniali tam zarządy. Bardzo proszę, oznaczcie ten czas bardziej precyzyjnie, żeby zapewnić stabilność pracy w tych rozgłośniach. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Szanowni Państwo! Sprawozdanie jest bardzo bogate, bardzo obszerne i bardzo ciekawe, natomiast dotyczy przemocy w rodzinie. Ja bym chciał się skupić w moim wystąpieniu, z natury rzeczy krótkim, na przemocy wobec rodziny, na przemocy, której dopuszcza się wobec rodziny państwo polskie w postaci wszelkich instytucji. Ja bym chciał przedstawić tylko dwie bardzo świeże rzeczy.
Znacie państwo być może sytuację Michała z Lublina, chłopca, który prawdopodobnie trafi do adopcji do Belgii. Zacytuję opiekunkę Michała: Zostałam zawiadomiona o tym fakcie i w ciągu 2 dni miałam przygotować Michała na spotkanie z Belgami i adopcję zagraniczną. Ku naszemu zdumieniu nikt nie brał pod uwagę naszej opinii jako prawnych opiekunów dziecka, że 7-letni Michał do takiej adopcji naszym zdaniem nie jest gotowy, tym bardziej że w ostatnim czasie doszło do nawiązania kontaktów z rodziną biologiczną. To prawda, że rodzice są pozbawieni praw, ale Michał ma jeszcze dorosłą siostrę, ciocię, wujków. Poza tym rodzice, choć pozbawieni praw, interesują się chłopcem. Rzeczą naturalną w prawie i w praktyce jest utrzymywanie takich więzi dzieci i rodziny. Na nasze argumenty przeciw adopcji zagranicznej, i to tak szybkiej, usłyszeliśmy, że mamy wygaszać więzy dziecka z rodziną biologiczną. Wygaszać więzy dziecka z rodziną biologiczną - to opiekunowie usłyszeli od sądu.
To jest koszmar, ma pani rację, pani minister.
Druga taka sprawa. Kilka dni temu wyszedł na wolność Sebastian Nadolski. Pamiętacie państwo głośną sprawę z ogłoszeniem child alertu? Od początku wiele środowisk mówiło, że jest to sytuacja absolutnie absurdalna, że ojciec niepozbawiony praw rodzicielskich, bez ograniczonych praw rodzicielskich nie może porwać własnego dziecka. To jest kompletny absurd i przyznał to kilka dni temu sąd. Sąd w orzeczeniu napisał w ten sposób: Trudno wnioskować zdaniem sądu okręgowego o realności grożącej podejrzanemu surowej kary za czyn kwalifikowany przez prokuratora na podstawie art. 189 § 2 Kodeksu karnego, o ile jego popełnienie zostanie mu udowodnione, skoro, jak wynika z opisu czynu, podejrzany miał się go dopuścić wobec małoletniego syna będącego w wieku niespełna 4 lat, zwłaszcza że w okresie wskazanym jako czas czynu nie był pozbawiony władzy rodzicielskiej na mocy prawomocnego wyroku.
Szanowni Państwo! Naprawdę zwracam uwagę na to, bo o ile przemoc w rodzinie jest zdiagnozowana, jest monitorowana i państwo próbuje zapobiegać tej przemocy, o tyle rodziny, wobec których stosuje się przemoc, nie mają się do kogo zwrócić. Bardzo proszę o zwrócenie uwagi też na ten aspekt. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Chciałbym zapytać o dwie sprawy. W tym bardzo obszernym, bardzo ciekawym sprawozdaniu zabrakło mi informacji na temat jednej z najbardziej koszmarnych form przemocy, jaka dotyka dzisiaj co najmniej kilkadziesiąt tysięcy polskich dzieci, a mianowicie alienacji rodzicielskiej. Czy pani minister zdaje sobie sprawę ze skali problemu alienacji rodzicielskiej, zwłaszcza w kontekście tak dużej liczby rozwodów i wciąż tak dużej, mimo wszystko, liczby orzeczeń o ograniczaniu lub odbieraniu praw rodzicielskich.
Natomiast drugie pytanie. W sprawozdaniu oceniacie państwo efektywność przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez profesjonalistów, takich jak pracownicy socjalni, kuratorzy, policjanci, psychologowie, lekarze, pielęgniarki itd., natomiast nie oceniacie w żaden sposób efektywności w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie takich instytucji jak rzecznik praw obywatelskich, rzecznik praw dziecka, a także sędziowie sądów rodzinnych i sądów cywilnych, które orzekają np. o kontaktach z dziećmi. Czy zamierzacie państwo też przyjrzeć się tej grupie zawodowej pod kątem przemocy w rodzinie i wobec rodziny? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Tak jak moja koleżanka powiedziała, poprzemy to sprawozdanie, natomiast jest w nas bardzo głęboka obawa, że państwo chcecie iść drogą wytyczoną przez poprzednią koalicję, czyli wiecie lepiej niż rodzice, jak opiekować się tymi trzylatkami czy tymi dziećmi do 3 lat. Nam się wydaje, że to rodzic wie najlepiej, jaka forma opieki jest najbardziej odpowiednia dla jego dziecka. Tak jak widzimy na przykładzie opiekunów dziennych, pomysły, jakie idą z góry, nie zawsze są akceptowane przez samych rodziców. My byśmy sugerowali państwu powrót do tego, co państwo obiecywaliście w kampanii, czyli powrót do wyższej kwoty wolnej od podatku, która m.in. będzie mogła być przez rodziców przeznaczona na opiekę nad ich dziećmi.
Postulowalibyśmy rezygnację z VAT-u czy obniżkę do zera VAT-u na ubrania dziecięce, na żywność, na wszystkie artykuły, jakie są niezbędne do pielęgnacji małych dzieci, opieki na nimi, wychowywania ich. Naszym zdaniem to jest właściwa droga, a nie tworzenie tego typu fikcyjnych bytów jak ten opiekun dzienny. Bo jak w soczewce widać, jak się rozmijają oczekiwania Polaków i aspiracje rządu, każdego rządu, który dotychczas się zajmował tą sprawą.
Co najważniejsze, spróbujmy... Wiem, że to wykracza poza zakres tej ustawy, natomiast w pewnym sensie instytucja niani miała zalegalizować m.in. opiekę babć nad wnukami. Tak się zastanawiam, czy pan minister ma jakąś koncepcję, w jaki inny sposób można byłoby zaktywizować te babcie, które za chwilę będą bardzo potrzebne, bo jeżeli wasz program 500+ wypali, zakładacie, że wypali, ja nie jestem takim optymistą, ale jeżeli wypali...
...to pojawi się na rynku ˝żłobkowym˝ mnóstwo dzieci, a z waszego sprawozdania wynika, że już dzisiaj jest tych miejsc za mało. Macie państwo jakiś pomysł na to? Moim pomysłem osobiście byłoby właśnie zaktywizowanie babć. Dziękuję.
Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Pani Profesor! Ten dokument jest rewelacyjny, natomiast do pewnego momentu. Mówię o tej ostatniej części: Wnioski i postulaty. Jeżeli chodzi o wnioski, to oczywiście one tam są, ale ja tam nie znalazłem postulatów.
Czy państwo jako rada macie jakieś postulaty, zwłaszcza dotyczące języka manipulacyjnego i perswazyjnego w kontekście leków i środków leczniczych? Dlatego że tam już nie chodzi o poprawność językową, tylko o komunikatywność. Państwo na to zwracacie uwagę w tym dokumencie, natomiast chciałbym posłuchać, czy macie państwo jakieś konkretne postulaty w tej sprawie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Postulowane były trzy zmiany. Jedna z nich została przez Senat przyjęta. Druga zmiana polegała na tym, o czym przed chwilą mówiła pani poseł, żeby wprowadzić obligatoryjne wykorzystanie wszystkich form pomocy przewidzianych przez ustawę o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. I sytuację mamy dzisiaj taką, że ta ustawa zakaże zabierania, odbierania dzieci z rodzin z powodu biedy w rodzinie, natomiast wciąż dyskryminuje dzieci z powodu biedy w gminie, bo jeżeli gminy nie stać np. na asystenta rodziny, z tej formy pomocy będzie można zrezygnować.
Kolejna rzecz jest w ostatnim zdaniu tej ustawy, tej nowelizacji, w art. 112, która mówi o zagrożeniu życia lub zdrowia dziecka. Była proponowana poprawka polegająca na dodaniu słów o bezpośrednim zagrożenia życia lub zdrowia dziecka. Ta poprawka nie znalazła uznania senackiej komisji. Uważamy, że warto byłoby wrócić do rozmowy na ten temat. Mam nadzieję, że tak się stanie. Samą poprawkę uważamy za bardzo korzystną. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Nie będę odnosił się do personaliów, bo tutaj już padło tyle nazwisk, że można byłoby ułożyć złotą księgę polskiego politycznego biznesu. Chciałbym zadać panu ministrowi dwa pytania bardziej ogólnej natury. Powiedział pan podczas swojego wystąpienia dość kuriozalną dla mnie rzecz, że szefostwo spółek Skarbu Państwa, przedsiębiorstw - wciąż biznesu - musi mieć polityczne zaufanie pana partii. Czy myśli pan o tym, żeby pójść dalej? Zlikwidowaliście konkursy, może zlikwidujcie w ogóle przetargi, jeżeli to zaufanie jest najważniejsze.
Drugie pytanie. Odwołujecie się państwo do etosu ˝Solidarności˝, tej pierwszej, starej ˝Solidarności˝. Czy nie myślicie, że byłoby fajnym rozwiązaniem dzisiaj, teraz wyprowadzić partie z zakładów pracy? Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szanowni Goście! Pierwszy raz z taką przyjemnością zgadzam się z panią poseł Godek... Gądek.
Nie ostatni.
Ja mam wrażenie, że tutaj trochę się pogubiliśmy w tej dyskusji. To jest pierwsze czytanie. Dzisiaj dyskutujemy nie na temat sensu czy bezsensu powstania Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy, tylko na temat tego, czy skierujemy ten projekt do komisji, czy skierujemy go do kosza. Ja sobie nie wyobrażam, żeby w tej sali był ktokolwiek, chociaż jeden poseł, który miałby czelność i sumienie skierować do kosza 160 tys. podpisów. To nie są czasy poprzednich kadencji, kiedy milion podpisów można było wyrzucić do kosza.
Jeżeli chodzi o sam projekt, sam pomysł, to tu mam pytanie do wnioskodawców i być może do pana ministra. Słyszeliśmy przed chwilą, że jest trend konsolidacji uczelni. Mnie się wydaje, z tego, co ja zauważam, że przy uczelniach tak specjalistycznych trend jest raczej odwrotny. Raczej stawia się na pojedyncze dziedziny nauki z myślą o tym, że efektywniej jest budować specjalistyczne uczelnie w oparciu o tylko jedną dziedzinę. Czy mylę się, panie profesorze, czy tak jest?
Drugie pytanie, może bardziej natury ogólnej. Jestem zwolennikiem czy fanatykiem konkurencji. Czy nie byłoby tak, że gdyby powstał wydział medyczny na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika i Uniwersytet Medyczny w Bydgoszczy, to konkurencja między uniwersytetami spowodowałaby, wymusiłaby wyższą jakość nauczania i w ogóle organizacji tych uczelni? Dziękuję.
