Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Wnioskodawcy! Przede wszystkim chcę wyrazić satysfakcję, że wreszcie w Sejmie podejmuje się prace nad projektem obywatelskim, popartym przez blisko 150 tys. obywateli, projektem dotyczącym nas wszystkich, bo każdy z nas przynajmniej od czasu do czasu jest pacjentem i kupuje leki. Jako poseł ugrupowania obywatelskiego serdecznie dziękuję wnioskodawcom i wszystkim obywatelom, którzy poparli ten projekt ustawy.
Projekt został wniesiony 16 grudnia 2013 r., a więc blisko 2 lata temu. Mam wobec tego trzy pytania. Pierwsze pytanie do wnioskodawców: Czy w jakikolwiek merytoryczny sposób w ciągu tych minionych 2 lat przedstawiciele Sejmu uzasadniali odmowę zajęcia się inicjatywą obywateli i przetrzymywanie tego projektu w szufladzie? Drugie pytanie do wnioskodawców: Jak w tym czasie zmieniła się sytuacja pacjentów? I trzecie pytanie do marszałka Sejmu pana Kuchcińskiego. Panie marszałku, szliście do wyborów m.in. z pakietem demokratycznym. Czy jest pan w stanie zagwarantować obywatelom Rzeczypospolitej, że ich inicjatywy ustawodawcze nie będą nadal lekceważone przez Sejm? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Proponowana dzisiaj przez posłów PiS ustawa służy tylko...
...wymianie mediów publicznych.
Ta wymiana jest potrzebna, nie zamierzam w ogóle się temu sprzeciwiać, zresztą było widać dokładnie, co media potrafią, choćby podczas referendum, jak to referendum zostało wepchnięte w kąt i niestety tam zdechło.
Ja dzisiaj jestem tutaj przede wszystkim dlatego, że przysłali mnie obywatele, jestem posłańcem tych obywateli. Wielu obywateli czeka na zmianę w mediach.
Tak, ale często zapominacie o tym, że jesteście, niestety.
Wielu obywateli czeka na tę zmianę, ale ta zmiana nie może oznaczać zmiany mediów PO-wskich na media PiS-owskie.
Media publiczne to media obywatelskie i nie zapominajmy o tym. Dlatego muszę zapytać w imieniu wszystkich moich wyborców, którzy mnie o to poprosili: Kiedy przedstawicie państwo
zmiany systemowe w mediach?
Kiedy nowa ustawa abonamentowa?
I jak zamierzacie odpartyjnić media publiczne? Bo to jest bardzo istotne pytanie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wnioskodawcy postawili nas w bardzo trudnej sytuacji. Jako ugrupowanie obywatelskie wierzymy, że demokracji potrzebne są silne i jakościowe media publiczne. Klasycznym wzorem jest np. brytyjska BBC. Dziś proponujecie nam tylko protezę. Wymiana władz mediów z pewnością nie jest oczekiwaną dobrą zmianą, z drugiej strony obecna stronniczość, brak obiektywizmu i niska jakość audycji są nie do zaakceptowania.
W mediach publicznych jest kasta magnatów zarabiających wielkie pieniądze, a jednocześnie ludzi faktycznie tworzących te media przesuwa się na umowy śmieciowe. Najwyższy czas z tym skończyć. Nie może tak dalej być. Dlatego klub Kukiz’15 wstrzyma się w głosowaniu nad tą ustawą, dając PiS swoisty kredyt zaufania. To jest w sumie żółte światło oczekiwania na systemową propozycję zmian. Potrzeba nowej ustawy abonamentowej. Potrzeba nowego umocowania systemowego publicznego radia i telewizji. Oczekujemy publicznej, otwartej debaty na temat systemu medialnego. Oczekujemy szeroko zakrojonych konsultacji z uwzględnieniem nie tylko sił politycznych, ale też środowisk zawodowych, organizacji społeczeństwa obywatelskiego, artystów i twórców. Macie żółte światło, a my patrzymy wam na ręce.
W imieniu klubu Kukiz’15 na ręce pani marszałek składam poprawkę, która zagwarantuje, że przyjęte rozwiązanie będzie rzeczywiście tymczasowe.
Na koniec chciałem przypomnieć słowa Tima Robbinsa, który kiedyś powiedział: ˝Bez względu na to, czy patrzysz z prawicy, czy z lewicy, jeśli oglądasz telewizję, skumulujesz w sobie nienawiść. Nienawiść abstrakcyjną. A do tego właśnie dążą niektóre ośrodki władzy, wielu chce, byśmy byli podzieleni˝. Pamiętajcie o tym. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ciągle łatamy ustawę z 1992 r.; kolejne Sejmy nakładały kolejne łaty na tę ustawę i w sumie w tej chwili to wygląda jak indiański pled. Nie kwestionujemy w ogóle celowości dokonania tej nowelizacji: jest jasne, że uproszczenie procedury administracyjnej w zakresie wydawania decyzji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji jest potrzebne. Nie kwestionujemy też potrzeby dostosowania ustawy do dyrektywy medialnej. Dlatego poprzemy przedstawiony projekt, ale warto podkreślić, że dzisiaj dyskutowana nowelizacja dotyczy raptem kilku nadawców, a są konieczne o wiele dalej idące i kompleksowe zmiany.
Zarówno rynek medialny, jak i środowiska twórców oczekują dostosowania ustawy o radiofonii i telewizji do wymagań XXI w. Wiemy, że obecnie w centrum zainteresowania rządu i większości parlamentarnej są media publiczne, ale przecież je także trzeba przygotować do wyzwań XXI w. Wiemy np., że rząd nie planuje wycofać nadawców publicznych z rynku reklamowego mimo planów utrzymania systemu abonamentowego. Wiemy, że dzięki poprawce klubu Kukiz’15 do czerwca trzeba przyjąć nową formułę istnienia mediów publicznych, a następnie zastąpić ich tymczasowe władze nowymi, mam nadzieję, tym razem na dłuższy okres.
To wszystko wymaga dyskusji, debaty publicznej z udziałem ekspertów, ludzi środowisk twórczych, dziennikarzy, a także naukowców. Nie widząc na razie woli rozpoczęcia takiej debaty po stronie PiS, postanowiliśmy jako Klub Poselski Kuliz’15 taką dyskusję wywołać. W sumie nie powinno to dziwić z uwagi na to, że w naszym klubie jest przynajmniej dwóch muzyków i ta ustawa nie tylko interesuje nas z czysto sejmowych pobudek, ale przede wszystkim reprezentujemy to środowisko. Dlatego tym bardziej tej ustawie się przyglądamy i chcielibyśmy, żeby ona spełniała takie warunki, które zadowalają wszystkie strony, żeby to nie była kolejna ustawa, która ma sprostać tylko wymaganiom rządowym.
Kiedyś, na samym początku, kiedy rozmawialiśmy o tej ustawie, zapowiadałem, że będę państwu patrzył na ręce. To, co do tej pory widzimy, nie do końca nam się podoba. Ale, tak jak wcześniej powiedziałem, poprzemy oczywiście te poprawki. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Wielu pacjentów onkologicznych przyjmuje leki w placówkach służby zdrowia pod nadzorem lekarskim, a potem wraca do domu aż do następnej chemii. W tym czasie mogą występować różne komplikacje i skutki uboczne. Jedni pacjenci otrzymują leki łagodzące reakcje organizmu, np. przeciwwymiotne, inni nie. Brakuje przede wszystkim informacji o tym, co może dziać się z pacjentem w trakcie chemioterapii i jak należy reagować. Chorzy i ich bliscy czują się pozostawieni samym sobie. Czy Ministerstwo Zdrowia mogłoby przygotować program informacyjny, chociażby jakieś ulotki, broszury, dla pacjentów onkologicznych w trakcie chemioterapii?
Pragnę też zapytać, dlaczego herceptyna, lek niezwykle skuteczny przy niektórych rodzajach nowotworów, jest refundowana w sposób sprzeczny z zaleceniami lekarzy i wiedzą medyczną. Podaje się ją zamiast w początkowym stadium choroby dopiero po wyczerpującej chemioterapii i nieskutecznych wobec tych nowotworów naświetlaniach. Większość pacjentów nie dożywa do momentu, kiedy zdaniem NFZ można podać im skuteczny lek. Dziękuję bardzo.
Przepraszam.
Rozumiem, problem polega na tym, że to jest niestety głównie teoria. W praktyce, niestety, bo mówię tutaj o konkretnych przypadkach, to jest moje doświadczenie, nie teoria akurat, często pacjentów, którzy wracają do domu, znam wiele takich przypadków, ledwo uratowano, nie wiedzieli oni, co się z nimi dzieje. Nie mieli pojęcia o tym, że choćby zwykłe wymioty mogą doprowadzić do śmierci, nie zdają sobie z tego sprawy, na pewnym etapie trafiają już wycieńczeni do szpitala, są też przypadki, że nie dożywają tego szpitala. Rozumiem, że jest taka teoria i tak powinno być, natomiast w praktyce jest problem i wielu pacjentów powiedziało, że w tym wypadku zwykła ulotka i informator, które mogłaby zabrać taka osoba do domu, wystarczyłyby, żeby wiedzieć, co robić w pewnych wypadkach. Rozumiem, że powinno być tak fajnie, ale niestety to czasem nie działa, i dobrze by było, gdyby był taki środek. Wydaje mi się, że to nie jest jakiś duży koszt, natomiast jeżeli ma to uratować życie ludzkie, choćby jedno, to jest poważna sprawa. Dziękuję.
Moje pytanie wynikało też z sygnałów od ludzi, z którymi rozmawiałem, którzy po prostu takie przypadki zauważyli. Rozumiem, że to są pewne patologie, które gdzieś tam się zdarzają.
