Oświadczam, że w głosowaniu nr 3 w sprawie wyboru na wicemarszałka Sejmu Małgorzaty Kidawa-Błońskiej nie zadziałał mi przycisk. W konsekwencji nie oddałem głosu, mimo że chciałem głosować za.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiejszy dzień nie jest wcale o wyborze pięciu sędziów, konkretnych sędziów, ani nawet nie o samym trybie wyboru sędziów, ponieważ to, miejmy nadzieję, rozstrzygnie jutro Trybunał Konstytucyjny, jeżeli oczywiście pozwolicie Trybunałowi Konstytucyjnemu to rozstrzygnąć. Dzisiaj chodzi o rzecz absolutnie fundamentalną, czyli o to, że większość sejmowa kwestionuje Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej i coś, co jest dla demokracji absolutnie święte, a mianowicie trójpodział władzy, który jest zapisany w art. 10 tejże konstytucji.
Ja rozumiem, że dla pana prezesa nie ma rzeczy świętych, kiedyś się porwał nawet na księżyc, i chciałem powiedzieć, że do tej pory w tej roli był najbardziej sympatyczny...
...tylko chodzi o sprawę zupełnie poważną, krystalicznie poważną, a mianowicie prezydent Rzeczypospolitej Polskiej uzurpuje sobie władzę, którą mają tylko i wyłącznie sądy. Uzurpujecie sobie władzę sądu konstytucyjnego, o konstytucyjności ustaw decydując sejmową uchwałą. I to jest po prostu zamach na demokrację. Ja wiem, że wy nadużywacie słowa ˝zamach˝ i że się przyzwyczailiście do tego słowa, ale to jest zamach...
...na konstytucję
, a to jest chyba najgorsza rzecz, jakiej może się dopuścić poseł Rzeczypospolitej Polskiej.
Podział władzy jest absolutnie kluczowy dla rzeczy fundamentalnej, a mianowicie dla zachowania wolności, a wy depczecie konstytucję z niespotykaną do tej pory hucpą. Różnym rządom się zdarzało odrobinę pychy, natomiast wy w kilka dni przebiliście 25 lat polskiej wolności, jeżeli o to chodzi. Łamiecie konstytucję w sposób absolutnie spektakularny.
Cytując Monteskiusza, jeżeli w jednym ciele zespolona jest władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, prowadzi to do stanowienia prawa tyrańskiego. I ja rozumiem, że o to wam po prostu chodzi. Wtedy będziecie mieli wszelkie sankcje, żeby wpływać na to, co się w Polsce dzieje. Nie będziecie musieli stosować sankcji rozproszonych, których pan prezes tak bardzo nie lubi.
Pan prezes, który niestety wyszedł, mówił w swoim długim exposé, że będzie tolerował pewne odchylenia od normy. Chciałem bardzo serdecznie podziękować za to, że jesteście tak łaskawi, że będziecie takie odchylenia od normy tolerować. Ja i my wszyscy tutaj, po tej stronie sali, będziemy właśnie takim odchyleniem od waszej normy.
I uwaga, w czym jak w czym, ale w nieposłuszeństwie oraz w buncie Polacy są naprawdę doskonali. Będziemy odchyleniem od waszej normy i będziemy stać na straży praworządności. Będziemy odchyleniem od waszej normy i będziemy bronić praw opozycji, nawet tej najmniejszej, której tak bardzo nie lubicie.
Będziemy odchyleniem od waszej normy, kiedy będziemy bronić praw mediów publicznych. Będziemy odchyleniem od waszej normy, broniąc praw mniejszości. Nawet chyba skłonicie mnie do tego, żeby pójść na paradę równości. Będziemy odchyleniem od waszej normy i będziemy ją tworzyć razem z obywatelami. I wiecie co? Wydaje mi się, że po prostu nie dacie rady. Dziękuję bardzo.
Panie Prezesie! Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja zacznę od cytatu: ˝Trybunał Konstytucyjny jest nieodłączną częścią systemu ustrojowego państwa prawnego, a więc był, jest i pozostanie, dopóki Polska będzie miała taki charakter, charakter państwa prawnego. Miejmy nadzieję, że na zawsze. Nie sądzę, by cokolwiek mogło stać temu na przeszkodzie˝ - powiedział prezydent Lech Kaczyński w 2006 r. Nie spodziewał się chyba, że stanie temu na przeszkodzie Prawo i Sprawiedliwość.
Pani premier mówiła wczoraj o tym, że wykazywaliśmy się pychą i arogancją. Każdy rząd czasami wykazuje się pewną pychą i arogancją, ale wy pobijacie rekord Guinnessa, jeżeli chodzi o pychę...
... i arogancję, przez te ostatnie tygodnie.
Mieliście tak naprawdę przygotować pakiet reform dobrych dla obywatela, a zabraliście się za demolowanie podstaw instytucjonalnych państwa. Gdzie są te reformy dobre dla obywatela? Niszczenie Trybunału Konstytucyjnego...
...który stoi na straży praw obywatelskich, to jest reforma dobra dla obywatela? Niszczenie służby cywilnej, która stoi na straży dobrej, profesjonalnej służby cywilnej? Czy w końcu zamach na media publiczne?
Przypominam wam, że w art. 40 jest zakaz tortur, a wy chyba chcecie nas torturować tymi mediami publicznymi przez najbliższe lata.
Chcecie tworzyć fasadowe instytucje, a wtedy niestety na usta cisną się najgorsze możliwe porównania. W jaki sposób chcecie rządzić Polską? Stygmatyzując przeciwników politycznych, dzieląc Polaków na kasty i na sorty? To jest wasz pomysł na to, żeby przeprowadzać tę ˝dobrą zmianę˝?
Na jeszcze jeden cytat pozwolę sobie, z jednego z najlepszych prawników amerykańskich, sędziego Sądu Najwyższego Brandeisa: ˝Doświadczenie uczy nas, żeby broniąc praw wolności, najbardziej mieć się na baczności wtedy, kiedy intencje rządzących mogą być pozytywne. Największe bowiem zagrożenie dla wolności niosą ze sobą fanatycy i nadgorliwcy z dobrymi intencjami, którzy mają pogardę dla prawa˝. Wydaje mi się, że właśnie mamy
do czynienia z dokładnie taką historią tutaj.
I na końcu powiem jedno.
Jedną z najbardziej ukochanych przez Polaków wolności obywatelskich jest prawo do bycia pozostawionym w spokoju. Zostawcie obywateli w spokoju, zostawcie tę osnowę instytucjonalną i konstytucyjną państwa w spokoju, bo naprawdę niszczenie tego na dobre wam nie wyjdzie. Wierzcie mi.
Dziękuję.
Stanisław Jerzy Lec...
...powiedział jedną prostą rzecz: dobra konstytucja to taka konstytucja, która...
Dziękuję panu posłowi.
...nie narusza konstytucji obywateli. Nie naruszajcie naszej konstytucji.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja w przeciwieństwie do swoich kolegów generalnie się cieszę, że wy pracujecie tak szybko, dlatego że każda kolejna wersja waszego postępowania jest gorsza niż poprzednia. Najpierw zaczęliście kwestionować wyroki Trybunału Konstytucyjnego, potem przygotowaliście skandaliczną ustawę, a teraz zgłaszacie poprawki, które są jeszcze gorsze. A więc ja się cieszę, że szybko chcecie zakończyć prace, bo zdaje się, że kolejny etap byłby jeszcze gorszy.
Pytam: Jak wy możecie w ogóle spojrzeć swoim wyborcom prosto w oczy, skoro obiecywaliście, że będziecie poprawiać prawo, a je przez cały czas pogarszacie? Ta zasada, która ma doprowadzić do tego, że Sejm będzie mógł złożyć z urzędu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jest po prostu skandaliczna. Nie ma tego typu przykładów w całej Unii Europejskiej, nie ma takich przykładów w Stanach Zjednoczonych, żeby móc naruszać trójpodział władzy. Co wy wyprawiacie?
W jaki sposób możecie w ogóle myśleć o tego typu postępowaniu ...
...które tak naprawdę narusza i depcze trójpodział władzy, który jest zapisany w konstytucji...
...i co więcej, depcze jeszcze do tego sprawę fundamentalną, a mianowicie niezawisłość sędziów?
Skąd wy bierzecie swoje przykłady?
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Na początku chciałem się odnieść do tego spotkania, które miało miejsce wczoraj. Otóż rzeczywiście reprezentanci Platformy Obywatelskiej byli na tym spotkaniu, ponieważ my traktujemy poważnie instytucję państwa w przeciwieństwie do Prawa i Sprawiedliwości, bo kiedy wy byliście zapraszani na spotkania w sprawach bardzo istotnych, np. dotyczących emigracji
, na nie nie przychodziliście. My na tego typu spotkania przychodzimy.
Cieszymy się też, że pani premier wzięła na siebie odpowiedzialność, żeby prezentować stanowisko rządu w Parlamencie Europejskim i w Brukseli. Mamy nadzieję, że również tak jak kiedyś Viktor Orban będzie gotowa do tego, żeby wycofać się z tych decyzji, które będą uznane za łamiące prawo europejskie.
Natomiast jedną rzecz chcę powiedzieć dobitnie. Mowa o tym, że będziemy ramię w ramię maszerować waszą drogą, jest olbrzymim nadużyciem.
To nie my eksportujemy tę debatę do Europy i nie bądźmy hipokrytami, ponieważ...
Byłem europosłem. Byłem europosłem i pamiętam, kiedy mówiliście o prezydencji w 2011 r. i krytykowaliście ją bardzo ostro, przygotowaliście rezolucję o tym, że nie ma demokracji w Polsce przy wyborach samorządowych...
...czy organizowaliście bardzo ciekawe spektakle o mgle.
Chciałem zapytać, kto się ostatnio skarżył na Polskę na arenie międzynarodowej, bo na pewno nie Platforma Obywatelska.
To nie my eksportujemy tę debatę, po prostu wszyscy w Europie...
...są zaniepokojeni, poza może zatwardziałymi eurosceptykami, i mają ku temu absolutnie...
...powody. To jest wspólnota, moi drodzy państwo, i dlatego nasi partnerzy są zaniepokojeni tym, co robicie. My się z tego nie cieszymy. My wręcz ubolewamy. My nie jesteśmy masochistami, my nie chcemy, żeby Polska była kontrolowana pod względem praworządności. My nie chcemy sankcji, my nie chcemy postępowań za naruszanie unijnego prawa - dotyczącego np. dyrektywy audiowizualnej i tego, co robicie z mediami, dotyczącego inwigilacji i tego, że nie ma nad tym kontroli sądowej, co wytykał Europejski Trybunał Sprawiedliwości, ale przede wszystkim nie chcemy zaprzepaszczenia pozycji Polski, którą budowaliśmy przez ostatnie 8 lat
, dlatego że właśnie to pozwala nam bronić naszych interesów.
A jak wy chcecie bronić polskich interesów - pohukiwaniem, wzywaniem na dywanik, zdejmowaniem flag europejskich, których wczoraj nie było...
...nawoływaniem do bojkotu niemieckich towarów...
...czy grą na resentymentach, tak jak ostatnio w listach ministra Ziobry? My pamiętamy, jak to było w latach 2005-2007, kiedy byliście twardzi w języku, a bardzo słabi w działaniu
, kiedy godziliście się na rzeczy, które były sprzeczne z polskim interesem. I najważniejsze jest to, moi drodzy państwo, że odpowiedzialność jest wasza, odpowiedzialność jest rządu za to, co w tej chwili dzieje się w Europie, a nie opozycji.
To wy jesteście źródłem tych wszystkich problemów. Ja się cieszę, że pani premier mówi, że demokracja ma się dobrze, bo nie będziecie rozpędzali demonstracji. Cieszy mnie to...
...że nie będę czuł gazu łzawiącego, jak wtedy gdy miałem 10 lat, na Starówce. Bardzo dobrze. Ale to wy zrobiliście zamach na Trybunał Konstytucyjny, na media publiczne, na służbę cywilną, a dzisiaj próbujecie robić również zamach...
...na niezależność prokuratury.
Teraz macie szansę, moi drodzy państwo, pani premier, macie szansę wykonać to, wykorzystać to wszystko, tę całą debatę, wykazać się dobrą wolą. Po prostu wycofajcie się z tych wszystkich waszych ruchów, zwłaszcza...
...dotyczących trybunału, bo jest na to szansa, zwłaszcza dotyczących prokuratury.
Jakie jeszcze będziecie mieli, drodzy państwo, propozycje, które będą łamały polską konstytucję i polskie prawo, no bo po to chyba chcecie ubezwłasnowolnić Trybunał Konstytucyjny? To prawda, że explitice to prawo europejskie jeszcze nie chroni ani wegetarian, ani cyklistów, ale jednak chroni wartość nadrzędną, a mianowicie równouprawnienie. Mam nadzieję, że zamachu na to nie będzie.
Jeszcze raz z całą dobitnością chcę powiedzieć jedno: odpowiedzialność za to, że nasi partnerzy są zaniepokojeni, ponosi rząd...
...i ponosi rządzące Prawo i Sprawiedliwość, a nie opozycja, i nie zaczarujecie rzeczywistości.
Natomiast prawdą jest jedno: jest zgoda. Jest zgoda co do tego, że racją stanu nie jest bycie na peryferiach Unii Europejskiej, że racją stanu nie jest pozbawianie się wpływów w Unii ani na świecie, że racją stanu nie jest tworzenie jakichś mrzonek o kolejnym międzymorzu, tylko współpraca, równoprawna współpraca z naszymi partnerami. I przede wszystkim, moi drodzy państwo i pani premier, racją stanu nie jest narażanie się na śmieszność lub bezpodstawne obrażanie partnerów, bo to na pewno nie pomoże wam załatwiać polskich interesów i bronić polskiej racji stanu. Jeżeli co do tego dojdziemy tutaj do porozumienia, to na pewno będziecie mieli poparcie Platformy Obywatelskiej.
Na koniec chcę powiedzieć jedno. To nie Polska jest szkalowana, to nie polscy obywatele są szkalowani, tylko nasi partnerzy są zaniepokojeni waszym działaniem.
I to jest wasza odpowiedzialność.
Chcecie naszego pełnego poparcia? Chcecie z nami iść ramię w ramię, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną?
To chodźmy, tylko nie tą drogą, którą wy w tej chwili kroczycie.
Panie pośle, pan mówił o tym, że ja byłem łagodny jak baranek. Ja po prostu jestem dobrze wychowany.
Rzeczywiście była zgoda co do jednego: że w momencie, kiedy będą pojawiały się nieuprawnione opinie, np. te dotyczące putinizacji kraju, to oczywiście nie będzie na to zgody również Platformy Obywatelskiej, natomiast jasno i dobitnie zarówno pan przewodniczący, jak i ja podczas tego spotkania powiedzieliśmy, że nie damy sobie zabrać prawa do krytykowania rządu w momencie, kiedy łamie on konstytucję, łamie polskie albo europejskie prawo, i będziemy to robić...
...dlatego że jesteśmy najpoważniejszą i największą siłą opozycyjną w tym kraju i nie aspirujemy do roli bezpartyjnego bloku wspierania rządu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wielka ulga po tych 8 latach wstać i rozprostować kości, jak się przez cały czas było na kolanach.
Natomiast ja chcę powiedzieć tylko tyle, że kto prowadzi politykę rzeczywiście w sposób asertywny, to właśnie widzimy - zdejmowanie flag, nawoływanie do bojkotu niemieckich towarów, obrażanie bez przerwy naszych partnerów. Ciekawe, czy nam to wyjdzie na dobre.
W trybie sprostowania. Zostało powiedziane, że to myśmy się skarżyli w Brukseli. Więc my się w Brukseli nie skarżymy, to nie my stoimy za tymi zatroskanymi wypowiedziami europejskich polityków.
Natomiast to prezydent Duda się skarżył przed Parlamentem Europejskim...
...na to, co się dzieje w Polsce, dokładnie opowiadał w Brukseli o tym, co się w Polsce dzieje. W związku z tym bądźmy rzeczywiście tutaj uczciwi.
Chcę powiedzieć jeszcze tylko dwie rzeczy. Jeżeli zdarzyło się wtargnięcie policji do jakiejś redakcji...
...to pamiętajcie, że to było na polecenie prokuratury, a prokuratura była niezależna.
To dopiero dzisiaj chcecie uczynić prokuraturę całkowicie zależną od rządu.
I na koniec, bo to ważne...
Panie pośle, ale to nie jest sprostowanie.
...bardzo istotne - w trybie sprostowania - to nie jest tak, że ktokolwiek szkaluje Polskę albo polskich obywateli, tylko zadaje pytania rządowi i wam.
Na koniec powiem tylko tyle, że na pewno obywatele was rozliczą z tego, że protesty organizowane przez obywateli uznajecie za protesty organizowane przez polityków...
...a to jest po prostu nieprawda. Na szczęście obywatele was z tego prędzej czy później rozliczą.
Chciałem tylko w trybie sprostowania i odpowiedzi na dwie rzeczy, bardzo krótko. Czyje interesy reprezentujemy?
Reprezentujemy interesy obywateli, którzy na nas głosowali, bo wbrew temu, co wam się wydaje, nie wszyscy obywatele głosowali na Prawo i Sprawiedliwość.
I druga rzecz, bardzo istotna, a mianowicie: Na czym nam zależy? Nam przede wszystkim zależy na tym, żebyście nie zrujnowali pozycji Polski, którą wypracowywaliśmy przez ostatnie 8 lat, bo trudno będzie bronić polskiej racji stanu. Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Myślałem, że po wystąpieniu pana ministra będziemy mieli szansę na spokojną i rzeczową rozmowę, natomiast, niestety, po tych ostatnich supozycjach pana posła Głębockiego będziemy znowu musieli mówić o polityce.
W kwestiach dotyczących preferencji prezydencji, priorytetów prezydencji chcę się odnieść do kilku rzeczy. Przede wszystkim oczywiście do kryzysu migracyjnego, wyzwania walki z terroryzmem, które tak naprawdę przesłoniły wszystko, co działo się w Unii Europejskiej przez te ostatnie miesiące. Kilka słów być może o rynku cyfrowym i o polityce wobec tych wyzwań, które obserwujemy na wschodzie Europy.
Jeżeli chodzi o kwestię migracji, cały plan polskiego rządu polegał na tym, żebyśmy mieli całościowy plan radzenia sobie z wyzwaniem migracyjnym. Od samego początku mówiliśmy dokładnie to, co mówi dzisiejszy rząd, że najważniejsze jest zabezpieczenie granic zewnętrznych. Musimy zabezpieczyć granice zewnętrzne po to, żeby radzić sobie z wyzwaniem migracji. Mówiliśmy również o walce ze źródłami tejże migracji. Mówiliśmy twardo o polityce powrotowej, bez której trudno ten problem rozwiązać. Najważniejsze jednak jest to, żeby tworzyć centra weryfikacyjne, w których będzie można weryfikować, kto jest emigrantem ekonomicznym, na przyjmowanie których to emigrantów nas nie stać, a kto jest uchodźcą. Uchodźcom, którzy uciekają przed śmiercią, przed prześladowaniami, Unia Europejska postanowiła pomóc.
Ta wyjątkowa jedna, jednostkowa decyzja o relokacji 100 tys. osób, podzielona na dwie części, była częścią planu. Gdyby nie ona, nic by się w Unii Europejskiej nie wydarzyło, nie byłoby mowy o zabezpieczeniu granic. Włosi, Grecy powiedzieli: jeżeli nam pomożecie, pokażecie choćby odrobinę solidarności, wtedy będziemy rozmawiali o tym, żeby zaprezentować plan, dzięki któremu będziemy mogli sobie radzić z wyzwaniem migracji.
Od samego początku skupiliśmy się nie na pustych gestach, dlatego że nawet gdybyśmy z Grupą Wyszehradzką próbowali blokować ten plan w głosowaniu większościowym, i tak byśmy go nie zablokowali w żadnej wersji głosowania. Skupiliśmy się na tym, żeby ta decyzja odzwierciedlała to, co najważniejsze, czyli bezpieczeństwo naszych obywateli.
Od samego początku mówiliśmy: jeżeli ktoś nie będzie miał potwierdzonej tożsamości, jeżeli nie będzie chciał przyjechać do Polski i jeżeli będzie jakikolwiek ślad niebezpieczeństwa, to taka osoba do Polski nie przyjedzie. Dzisiaj widzimy, że ponieważ Włosi ani Grecy nie wykonują swojej części umowy w pełni, nie powstały centra weryfikacyjne w takiej liczbie, w jakiej miały powstać, ten plan po prostu nie może być realizowany, co nie znaczy, że należy się z niego wycofać, jeżeli te warunki zostaną spełnione. Tak jak mówię, nawet te kilka tysięcy uchodźców - jeżeli oni będą mieli potwierdzoną tożsamość, jeżeli będą zweryfikowani podwójnie pod względem bezpieczeństwa - nie stanowi żadnego zagrożenia dla Polski. Natomiast w tej chwili w tym kształcie, jeżeli nie ma tych centrów weryfikacyjnych, trudno mówić o wykonaniu tejże decyzji w pełni. Zobaczymy, czy te wszystkie warunki się pojawią.
Od samego początku twardo sprzeciwialiśmy się temu i walczyliśmy z tym, żeby nie było żadnego mechanizmu permanentnego, stałego. Poprzedni rząd Polski był przeciwko temu od samego początku. Mocno przyczyniliśmy się do tego, że w tej chwili ta dyskusja na szczęście została odsunięta na później. Może w ogóle ten plan nie będzie realizowany. Tak że chciałbym, żebyśmy tutaj zachowali proporcje i skupili się rzeczywiście, tak jak i my mówiliśmy, na zabezpieczaniu granic zewnętrznych, na walce ze źródłami problemu. Gdyby jednak nie ten całościowy plan i to porozumienie, to w ogóle Unia Europejska nie zaczęłaby sobie z tym problemem radzić. Woleliśmy, zamiast na pustych gestach, skupić się na tym, żeby ta decyzja w jak największym stopniu zabezpieczyła interesy Polski.
Drugą bardzo ważną rzeczą, o której chcę powiedzieć, jest rynek cyfrowy. Przede wszystkim prezydencji luksemburskiej udało się doprowadzić do porozumienia w dwóch niesłychanie istotnych kwestiach. To bezpieczeństwo danych osobowych, pełne zabezpieczenie danych osobowych, bo ta dyrektywa z lat 90. nie przystaje do wyzwań rzeczywistości. Przede wszystkim ważne są: zgoda obywatela na przetwarzanie danych, regulacja profilowania, równowaga pomiędzy z jednej strony modelem biznesowym, który potrzebny jest w Internecie, a twardym zabezpieczeniem ochrony danych osobowych, co również wiąże się z wykonaniem wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jeżeli chodzi o retencję danych, z czym obecny rząd będzie miał problem, jeżeli przeprowadzi swój projekt inwigilacji w Internecie. Ważne, że to się stało w Unii Europejskiej. Unia Europejska wyznacza tutaj trendy i tutaj to prawo Unii powinno być wcielane w życie.
Do tego coś, na czym nam najbardziej zależało i co rząd Polski wprowadził do konkluzji Rady, a mianowicie: dyrektywa o bezpieczeństwie sieci, po to, żebyśmy mogli wspólnie w Unii Europejskiej walczyć z cyberprzestępczością, żeby cyberprzestępcy nie mogli wykorzystywać tych państw, które stanowią najsłabsze ogniwo w sieci i żebyśmy byli w stanie wymieniać się najważniejszymi informacjami, jeżeli chodzi o naruszenia bezpieczeństwa w sieci. W końcu częścią tego pakietu, który jest niewątpliwym sukcesem prezydencji luksemburskiej, jest zapowiedź zniesienia opłat roamingowych w 2017 r. W końcu nie będzie w Europie roamingu.
Dwie ostatnie kwestie, bardzo krótko. Jeżeli chodzi o to, co dzieje się na Wschodzie, bo to jest fundamentalna sprawa dla polskiego bezpieczeństwa, agresje Rosji na Ukrainę, udało się przez ten cały okres ostatnich miesięcy utrzymać jedność Unii Europejskiej, mimo że różne państwa członkowskie czasami zajmowały różne stanowiska werbalne, na końcu jednak wszyscy solidarnie głosowali za sankcjami, cała Unia Europejska mówiła jednym głosem. I jak na Unię Europejską i na procedury we wspólnej polityce zagranicznej bezpieczeństwa, udało się tę jedność utrzymać, co było niewątpliwym sukcesem poprzedniego rządu i, mam nadzieję, życzę tego przyszłemu rządowi, żeby ta jedność została w najbliższych miesiącach i latach podtrzymana, bo to jest niesłychanie istotne, jeżeli chodzi o sygnał, który wysyłamy do naszych partnerów.
Na końcu kwestia Wielkiej Brytanii. Właściwie podzielam wszystko to, co powiedział pan minister. Najważniejsze jest to, żeby nie pozwolić, żeby w jakikolwiek sposób jednolity rynek był kwestionowany, czy chodzi o swobodę przemieszczania się, czy o swobodę świadczenia usług. To jest najważniejsze, to jest ten zdrowy kręgosłup, najzdrowszy kręgosłup integracji europejskiej. Jeżeli będziemy próbowali go kwestionować, jeżeli doprowadzilibyśmy do jakiejś wyrwy w tym systemie, miałoby to niesłychane konsekwencje dla całego procesu integracji.
Na koniec chcę powiedzieć, że te wyzwania, które stały przed Unią, zwłaszcza migracyjne, i wyzwanie, jakim jest walka z terroryzmem, są niesłychanie trudne, niesłychanie poważne. Udało się zbudować tego typu system, który ma przynajmniej szansę powodzenia. W tej chwili rzeczywiście trzeba się koncentrować na zabezpieczeniu granic zewnętrznych, ale tutaj też trzeba wykazywać otwartość na argumenty naszych partnerów w Unii Europejskiej, zwłaszcza że, jak się wydaje, akurat ten postulat wszystkie siły polityczne w Polsce popierają i dobrze by było, żeby nie straszyć obywateli, nie próbować zbijać na tym kapitału politycznego, bo teraz to wy rządzicie, to wy bierzecie za to wszystko odpowiedzialność i to się obróci przeciwko wam, jeżeli będziecie to robić, więc postulowałbym, żeby jednak nie przerzucać się tego typu politycznymi epitetami, tylko raczej zastanowić się, jak rozwiązać problem, który jest najbardziej poważnym problemem w tej chwili w Unii Europejskiej. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Cieszę się przede wszystkim dlatego, że wystąpienie pana ministra było stonowane, nie było już mowy o wstawaniu z kolan, o konieczności rewolucji, totalnej przebudowy polskiej polityki zagranicznej i pan minister nie dezawuował każdego, dosłownie każdego kroku poprzednich rządów, tak jak się to zdarzało w ostatnich miesiącach. Też dobór priorytetów jest właściwy, dlatego że rzeczywiście najważniejszym priorytetem w tej chwili jest zapewnienie Polakom bezpieczeństwa.
Natomiast główne pytanie, jakie mi się nasuwa, to pytanie o wiarygodność tych słów, dlatego że w przeciągu zaledwie 3 miesięcy Polska z tej pierwszej ligi Unii Europejskiej została relegowana na margines integracji - co oczywiście nas nie cieszy - a wystąpienia naszych przedstawicieli przed Parlamentem Europejskim z największym entuzjazmem były witane przez najgorszych eurosceptyków, którzy chcą wyprowadzić swoje kraje z Unii Europejskiej. To naprawdę jest powód do smutku. Podzielam diagnozę pana ministra, że Unia Europejska jest w tej chwili w kryzysie, wychodzi z kryzysu gospodarczego, mamy kryzys migracyjny, jednolity rynek jest kwestionowany, ale właśnie dlatego w tym momencie trzeba przede wszystkim poszukiwać sojuszników, a nie mówić tylko o erozji i osaczeniu. Słowo ˝osaczenie˝ zresztą chyba jest dobrym miernikiem i oddaje stan ducha pana ministra.
Nie warto w tym momencie, drodzy państwo, marnować czasu na rzeczy drugorzędne, takie jak np. wyprowadzanie europejskiej flagi, tylko trzeba się skupić na pozytywnej agendzie, trzeba budować zaufanie, trzeba umieć współpracować z naszymi wspólnymi partnerami. Przede wszystkim trzeba dobrze, inteligentnie wybierać ewentualne pola, na których może dochodzić do różnicy zdań, i powstrzymywać się od bezsensownego antagonizowania kogokolwiek.
Pan minister mówił o odzyskaniu podmiotowości, bo podobno nasi partnerzy - co wywołuje lekki uśmiech na moich ustach - odzwyczaili się od tego w ostatnich latach. Ja sobie przypominam, co się działo w latach 2005-2007: dużo pohukiwania, a potem dyletantyzm i słabe wykonanie jakiejkolwiek polityki. Pamiętam, jak negocjowaliście traktat lizboński i dzisiaj się dziwicie. Dziwicie się np., że polityka migracyjna wygląda inaczej, że jest uwspólnotowiona. Dziwicie się, że Komisja Europejska nabrała politycznego charakteru. Tak jakbyście w ogóle nie wiedzieli, co negocjowaliście wtedy w tamtych latach. I to jest także charakterystyczne dla waszej polityki. Dużo mówienia o podmiotowości, a potem słaba realizacja w Brukseli, nieumiejętność zabiegania o polskie interesy.
Jak ma wyglądać to odzyskiwanie podmiotowości? Czy to ma polegać na tym, że wzywa się ambasadorów na dywanik? Notabene jeżeli jeszcze jest ktokolwiek z korpusu dyplomatycznego, to chciałbym poprosić o cierpliwość. My nie będziemy się u was skarżyć, my będziemy was prosić o odrobinę cierpliwości.
Czy tym odzyskiwaniem podmiotowości ma być odnoszenie się do każdej, nawet najgłupszej, wypowiedzi w prasie zagranicznej? W tej chwili trzeba szukać sojuszników, bo jest naprawdę dużo ważnych spraw do załatwienia przez Polskę. Nie ma stałych sojuszników, są stałe interesy. Dowiedziałem się, że to prezydent Duda wymyślił tę formułę. To dosyć interesujące. Rozmawiać trzeba ze wszystkimi: z Grupą Wyszehradzką, z naszymi partnerami w Europie Południowej. Ale nie budujcie, proszę was, tych anachronicznych koncepcji Międzymorza, tak jak powiedział minister Schetyna, z lat 20. poprzedniego wieku, bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba rozmawiać ze wszystkimi: z Niemcami, Francją, z państwami skandynawskimi, również z Wielką Brytanią. Ale ja nie wiem, czy wybór Wielkiej Brytanii jako głównego sojusznika, w momencie kiedy Wielka Brytania tak naprawdę toczy debatę o wyjściu z Unii Europejskiej, czy to jest właściwe. W momencie kiedy będzie rozmowa o unijnym budżecie, najważniejszym interesie Polski, budżecie, który może być zmieniany. Czy to jest naprawdę nasz sojusznik?
My podejdziemy do waszych rządów spokojnie i merytorycznie. Martwimy się co prawda tym, że większość kapitału politycznego będziecie musieli zużywać na to, żeby się tłumaczyć naszym partnerom z łamania konstytucji, łamania prawa w Polsce. To nas nie cieszy. Ale będziemy się przyglądać temu, co robicie, i pod kątem tego będziemy was oceniać. Czy uda wam się obronić jednolity rynek, który w tej chwili trzeszczy w posadach, przed zmianami i zakusami niektórych państw, np. jeżeli chodzi o sektor transportu, np. jeżeli chodzi o swobodę przemieszczenia się obywateli? Czy na pewno uda wam się utrzymać, tak jak nam się udawało, jedność Unii Europejskiej w sprawie Rosji, i czy Polska, bo tak zapowiadacie, będzie odgrywała absolutnie pierwszorzędną rolę w negocjacjach między Unią Europejską, Ukrainą i Rosją? Czy uda wam się w pełni zrealizować unię energetyczną i zagwarantować przejrzystość kontraktów? Czy uda wam się utrzymać strefę Schengen? Czy uda wam się obronić ten nasz fundamentalny brak zgody na jakiekolwiek rozwarstwienie Unii Europejskiej, zwłaszcza jeżeli chodzi o strefę euro? Czy uda wam się zabezpieczyć granicę zewnętrzną Unii Europejskiej? Czy zrównacie dopłaty bezpośrednie, czym bez przerwy atakowaliście nas i Polskie Stronnictwo Ludowe? Czy na pewno nie będzie Nord Streamu II? Bo obiecywaliście, że wy swą twardą postawą wszystko to zrealizujecie. I czy na pewno nie będzie jakiejkolwiek rewizji budżetu Unii Europejskiej, tego, który myśmy obiecali, który wynegocjowaliśmy - i dowieźliśmy 400 mld, które obiecaliśmy obywatelom.
I na koniec ostatnie słowo. Mam jedną prośbę. Nie udawajcie tylko, tak jak w przemówieniu ministra Waszczykowskiego, że w Polsce się kompletnie nic nie dzieje, że wszystko jest w porządku, że nie jest łamana demokracja i nie jest łamana konstytucja, tylko próbujcie tłumaczyć w sposób sensowny swoje racje. I zapowiedzcie ewentualność wycofania się z łamania tego prawa, bo tylko w ten sposób będziecie w stanie obronić tę mocną pozycję Polski w Unii Europejskiej. Dziękuję.
Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Problem ten jest jednym z najpoważniejszych problemów, przed jakimi staje Unia Europejska. Jest to problem, z którym będzie się musiał skonfrontować obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości. Tak naprawdę nie do końca rozumiem cel tych uchwał, dlatego że te uchwały, nawet uchwała Prawa i Sprawiedliwości, właściwie tylko utrudnią prace waszemu własnemu rządowi. Rozumiem, że to ze względów głównie politycznych chcecie rozpocząć tę dyskusję i mieć tę uchwałę. Szkoda, że nie chcecie rozmawiać spokojnie z opozycją, dlatego że wydaje mi się, że co do niektórych aspektów moglibyśmy wypracować wspólne stanowisko, trochę ochłodzić te emocje i pomóc Unii Europejskiej w rozwiązywaniu tego najtrudniejszego problemu, przed którym Unia staje.
Wszyscy mówimy o tym, że trzeba rozwiązywać problemy w krajach trzecich i że trzeba próbować je tam zaadresować. Co do tego wszyscy jesteśmy zgodni. Bądźmy jednak szczerzy: to po prostu nie wystarczy. Jeżeli Unia Europejska chce rozwiązywać ten problem, nie rozwiąże go poprzez pomoc w krajach trzecich, tylko trzeba przedsięwziąć inne bardzo daleko idące działania.
Teraz pytanie. Jeżeli mówimy o tym, że nie chcemy mechanizmów stałych, a nikt ich nie chce, jeżeli nie chcemy rozmawiać o dalszej relokacji, a o dalszej relokacji w tej chwili wiele państw Unii Europejskiej nie chce rozmawiać, to trzeba podejmować twarde decyzje dotyczące bardzo dużego wsparcia finansowego dla Turcji, idącego w setki milionów złotych, zabezpieczania granic, również wzmacniania unijnej służby w zakresie działań granicznych. I tutaj też nie widzę sporego entuzjazmu po stronie Prawa i Sprawiedliwości. Więc jak rozwiązywać ten problem? My próbowaliśmy rozwiązywać go całościowo. Jasno powiedzieliśmy: najpierw trzeba wzmocnić granice Unii Europejskiej. Bez tego nie rozwiążemy problemu. Po drugie, trzeba jasno oddzielić uchodźców od ekonomicznych migrantów. Jeżeli ktoś pochodzi z państwa relatywnie bezpiecznego, powinien być odsyłany do kraju pochodzenia. Do tego muszą być centra weryfikacyjne. W związku z tym zgodziliśmy się na - jako element programu - jednorazową, nie permanentną, relokację 7 tys. uchodźców, bo taka liczba wypadałaby na Polskę. Jest to liczba, którą spokojnie moglibyśmy przyjąć, nic by się w Polsce nie stało. Pomagalibyśmy ludziom, którzy autentycznie tej pomocy potrzebują. I nie ma co tutaj Polaków straszyć, że stałoby się na podstawie tej decyzji cokolwiek drastycznego.
Walczyliśmy o to, żeby nie było mechanizmu stałego, ponieważ wiedzieliśmy, że jeżeli będzie mechanizm stały, to Polska i inne państwa członkowskie stracą kontrolę nad tym, ilu ewentualnych uchodźców do nas trafi. To, żeby nie było mechanizmów stałych, było dla nas najważniejsze. Nie było tych mechanizmów stałych, nie było zapisów o jakimkolwiek permanentnym charakterze, nie było takich rozwiązań w decyzji, na którą się zgodziliśmy. Podkreślam, że to była decyzja jednorazowa. Bez tej decyzji nie byłoby jakiegokolwiek planu radzenia sobie z tym problemem. Nie byłoby początku wzmacniania granic. Nie byłoby budowy centrów weryfikacyjnych. Po prostu schowalibyśmy głowę w piach. Dlatego ta decyzja została podjęta.
Jeżeli chodzi o mechanizm stały - tutaj jest pełna zgoda - rząd Platformy Obywatelskiej i PSL nigdy na to się nie chciał zgodzić i z tym przede wszystkim walczyliśmy, dlatego też te pomysły w tej chwili zdają się coraz mniej popularne. Nic nie zostało nam narzucone. Jasno sobie to powiedzmy. Decyzja została podjęta w Unii Europejskiej w wyniku głosowania, większością kwalifikowaną. Ani komisja nam tego nie narzuciła, ani nikt inny. Ta decyzja została podjęta przez państwa członkowskie. Państwa Grupy Wyszehradzkiej świetnie wiedziały, jakie będzie nasze stanowisko. Wiadomo było, że nie ma mniejszości blokującej nawet z Polską, a my wybraliśmy racjonalne postępowanie, czyli próbę rozwiązania problemu całościowo i próbę negocjowania takich rozwiązań, które będą dobre. Można było odpuścić i wtedy mielibyśmy tych uchodźców już teraz. Bo to my zadbaliśmy o te mechanizmy, które mówiły o weryfikacji, o bezpieczeństwie.
Niech się pan nie śmieje, panie pośle.
Tego nie było. Nie ma w tej chwili decyzji o relokacji, bo jest twardo zapisane, że musi być potwierdzona tożsamość. Jeżeli nie będzie potwierdzonej tożsamości, to tacy ludzie nie trafią do Polski. Są też twarde zapisy, że ci ludzie muszą się zgodzić, żeby przyjechać do Polski. Tych zapisów by nie było.
Rozumiem, że wasza filozofia jest taka, żeby głośno pokrzyczeć, a potem rozbić się o ścianę i niczego nie negocjować. Tak wybrali Słowacy ze względów politycznych i Węgrzy, którzy i tak, i tak przyjmą tych uchodźców. Lepiej byłoby skoncentrować się na takich decyzjach, które zapewnią bezpieczeństwo, bo to jest najważniejsze.
I może sobie Kukiz straszyć, organizować referendum, straszyć Polaków tym, że tutaj przyjadą nie wiadomo jakie liczby ludzi. Nie przyjadą tu ludzie o niesprawdzonej tożsamości. Nawet jeżeli wykonamy 7-tysięczny plan, jeśli oczywiście zostaną spełnione warunki, nic strasznego się nie stanie. Jesteśmy po prostu zobowiązani pomóc ludziom, którzy uciekają przed śmiercią i prześladowaniami. W tym nie powinno być nic kontrowersyjnego.
Jeżeli chodzi o ośrodki, owszem, każdy rząd planuje na przyszłość, więc ośrodki były rezerwowane w razie czego, gdyby coś się stało na Ukrainie i również w ramach przygotowania do programu relokacji. Teraz trzeba się zastanowić, jak radzić sobie z tym problemem w sposób całościowy po to, żeby Polska mogła wnieść swój konstruktywny głos w rozwiązywanie tego problemu, bo innego rozwiązania nie ma.
I nie ma co straszyć Polaków i wykorzystywać tego tylko i wyłącznie do wojny politycznej, bo sami będziecie mieli z tego problem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja chciałem tylko o jednej rzeczy w trybie sprostowania, bo zarzucono mi kłamstwo. Przez cały czas mówi się o przykładzie Niemiec, Francji i o tych paszportach, które giną etc. Problem polega na tym, że ci ludzie, którzy trafiają w tej chwili do Francji czy do Niemiec, w większości, w olbrzymiej większości nigdzie nie byli weryfikowani. Może więc zdarzyć się tak, że to będą bardzo różni ludzie. Tam się mogą zdarzyć ludzie bez żadnych papierów, bez potwierdzonej tożsamości - tak po prostu może być. Natomiast w przypadku programu relokacji ci wszyscy ludzie, którzy ewentualnie trafią do Polski - na tym polegała decyzja, którą teraz ewentualnie ma wykonać Prawo i Sprawiedliwość - będą przybywać, będzie to się działo na zupełnie innych zasadach. Jeżeli te centra - możemy oczywiście sobie prychać i żartować á propos centrów weryfikacyjnych - nie będą działać, to nie będzie relokacji. Dlatego z relokacją w tej chwili jest tak, że ze 106 tys. osób tylko 500 zostało relokowanych. Dopiero gdy te centra będą działać, gdy będzie się potwierdzało weryfikację - i można weryfikować, czy dokumenty są autentyczne, czy nie, przeprowadzać wywiady z tymi ludźmi, sprawdzać, skąd oni dokładnie są - a ten proces weryfikacji jest podwójny, najpierw w tych centrach weryfikacyjnych, potem jeszcze przez nasze służby, po to właśnie, żeby można było założyć, że ci ludzie, którzy do nas trafią, będą sprawdzeni na tyle, na ile się da... A więc nie porównujmy tych ludzi do obywateli, którzy w tej chwili znaleźli się w Niemczech czy we Francji, gdzie nikt nie potwierdzał...
...gdzie nikt nie potwierdzał... Nie, nie oni będą relokowani. Proszę przeczytać decyzję. Niech pan się nie śmieje. Ludzie będą tylko i wyłącznie relokowani z Włoch i Grecji, a nie z Niemiec i Francji. Niech pan poczyta decyzję, zanim pan zacznie się wypowiadać na ten temat. Nie, tylko i wyłącznie ci ludzie będą... Proces relokacji dotyczy ludzi, którzy są albo we Włoszech, albo w Grecji, z dokładnie podanymi liczbami, po przejściu przez centra weryfikacyjne. Dlatego ten program w tej chwili nie działa, bo warunki postawione przez polski rząd nie zostały wypełnione. Tak samo ci ludzie nie zgłaszają się do nich.
Niech pan nie kiwa głową, niech pan się edukuje i przeczyta decyzję, zanim pan zacznie straszyć Polaków. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pytanie brzmi tak: Czy rząd zamierza się zastosować do zaleceń Komisji Weneckiej? Bo to rząd tak naprawdę jest partnerem zarówno Rady Europy, jak i Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej, która będzie formułować przeróżnego rodzaju pytania w tej procedurze, której podstawą czy punktem odniesienia jest m.in. opinia wenecka. Jej nie sposób ignorować - ona co prawda nie jest wiążąca prawnie, natomiast państwa takie jak Białoruś czy Rosja pozwalają sobie na ignorowanie zaleceń Komisji Weneckiej. Poza tym to rząd Rzeczypospolitej Polskiej sam zwrócił się do Komisji Weneckiej o taką opinię. Ignorowanie takiej opinii doprowadziłoby do tego, że rząd nie będzie traktowany poważnie na arenie międzynarodowej w bardzo trudnych dla Polski czasach.
Chciałem się odnieść, bo często pada słowo o suwerenności czy zdanie o suwerenności. Owszem, jesteśmy państwem suwerennym, ale ta suwerenność dotyczy określania naszej tożsamości konstytucyjnej, która zawsze podlega dialogowi, choćby z Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, natomiast ta suwerenność nie oznacza łamania zasad, najważniejszych zasad, na których zasadza się porządek europejski. My jesteśmy częścią wspólnoty, my jesteśmy sygnatariuszem wielu traktatów i wielu umów i podstawowych zasad dotyczących praworządności po prostu nie można łamać. Nasze członkostwo w Unii Europejskiej wiąże się z prawami, ale również z obowiązkami. Łamanie zasad praworządności, które są określone w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, oznacza, że państwo znajduje się nie tylko na cenzurowanym, że jeżeli dalej zamierza łamać te zasady, musi być gotowe na poniesienie konsekwencji, łącznie z wyjściem z Unii Europejskiej czy wypowiedzeniem traktatów.
Osłabienie skuteczności Trybunału Konstytucyjnego - a to jest właśnie to, co spowodowały ruchy Prawa i Sprawiedliwości - podważa wszystkie podstawowe zasady Rady Europy. Mechanizm równowagi i kontroli został w tym samym momencie podważony, trójpodział władzy jest atakowany i możecie państwo zaklinać rzeczywistość, jak chcecie, niemniej jednak jeżeli chodzi o konstytucyjność ustaw, tutaj może się wypowiadać tylko sąd, Trybunał Konstytucyjny, a nie rząd. Naruszane są również prawa człowieka, bo spowolnienie dostępu jednostek do Trybunału Konstytucyjnego doprowadza dokładnie do takiej sytuacji. Nieskuteczność trybunału eliminuje możliwość rozstrzygania potencjalnych kolizji z prawem europejskim i międzynarodowymi normami, co też oczywiście powoduje mnóstwo problemów. Nikt nie będzie ingerował w to, ilu Polska chce mieć sędziów w Trybunale Konstytucyjnym, kto ich wybiera, natomiast na pewno jesteśmy związani takimi zasadami jak poważanie Trybunału Konstytucyjnego, ostateczność jego orzeczeń i wszelkie kroki, które zmierzają do sparaliżowania trybunału, są i będą kwestionowane. Natomiast absolutnie kuriozalne jest to, że rząd odmawia publikacji wyroku, i to jest jasno powiedziane również w tej opinii Komisji Weneckiej, że to jest tak naprawdę krok absolutnie bezprecedensowy.
Jakie są koszty, jakie będą koszty, jeżeli rząd nie podejmie dialogu, jeżeli rząd nie będzie chciał wcielać w życie niektórych z tych postanowień? Te koszty są niesłychanie poważne, dlatego że może być uruchomiony art. 7, co może skończyć się sankcjami nałożonymi na Polskę, łącznie z pozbawieniem Polski prawa głosu. Do tego może doprowadzić właśnie systematyczny zamach na porządek konstytucyjny. A przecież to dopiero początek, dlatego że na razie mówimy o Trybunale Konstytucyjnym, a dalej będzie kwestia inwigilacji w Internecie poruszana przez instytucje europejskie, która też łamie prawo i orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, próba zamachu na służbę cywilną, niezależność prokuratury - oczywiście mógłbym wymieniać te wszystkie kroki, które Prawo i Sprawiedliwość podejmuje, a które stoją w jawnej sprzeczności z prawem unijnym.
Do czego to wszystko doprowadza? To przede wszystkim doprowadza - i to jest pytanie, jak rząd chce na to reagować - do osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej i w Unii Europejskiej. Jak rząd zamierza zabiegać o interesy ważne dla Polski, o kwestię budżetu, kwestię jednolitego rynku, który jest naruszany, kwestie dotyczące np. przedłużenia sankcji wobec Rosji, w momencie kiedy ma tak słabą pozycję, kiedy jest niewiarygodny w związku z tym, że łamie najbardziej podstawowe zasady traktatów? Poza samym łamaniem konstytucji do tego dochodzą rozmaite fobie członków Rady Ministrów i obraźliwe wypowiedzi, które są skrajnie nieprofesjonalne. Po co podgrzewać atmosferę? Po co ministrowie wypowiadają się w taki sposób?
Na koniec chcę powiedzieć dwa słowa o Viktorze Orbánie, bo często są porównania tego, co robi dzisiejszy rząd, do tego, co się działo na Węgrzech. Po pierwsze, Orbán miał większość konstytucyjną, a poza tym jest pragmatykiem, on wchodził w dialog z Komisją Wenecką, wycofywał się z niektórych swoich
ruchów, które były uznawane...
Panie pośle, kończymy.
...za naruszające prawo europejskie. Czy rząd jest do tego samego gotowy? Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wypełnienie zaleceń Komisji Weneckiej i zastosowanie się do nich, a przede wszystkim dialog, to jest odpowiedzialność rządu. Również obrona pozycji Polski na arenie międzynarodowej spoczywa na rządzie, i to będzie naprawdę trudne zadanie, dlatego że nie wiem, czy te głosy, które słyszeliśmy tutaj z sali, głosy Prawa i Sprawiedliwości, posłów Prawa i Sprawiedliwości, pomogą wam w wykonaniu tych zadań, te głosy mówiące o lewactwie, połajankach, te śmiechy. Czy to naprawdę pozwoli wam prowadzić sensowny dialog z Komisją Wenecką i - co ważniejsze - z Komisją Europejską? Niestety bardzo wątpię. Również pan minister próbuje przerzucić całą odpowiedzialność na Sejm, a jasno jest powiedziane w tym orzeczeniu czy w tej opinii Komisji Weneckiej, że wszyscy muszą się pochylić nad próbą rozwiązania tego problemu. Nie wiem, czy te wypowiedzi posłów Prawa i Sprawiedliwości dobrze rokują temu, że Sejm miałby ten problem rozstrzygnąć.
Komisja Wenecka wydaje mnóstwo opinii, natomiast probierzem tego, jak poważna jest sytuacja w Polsce, jest to, że Komisja Europejska, Unia Europejska, zajęła się tym problemem - do tej pory tylko w momencie kiedy Haider rządził w Austrii, kiedy pojawiły się problemy z rządem węgierskim, do czego nawiążę, w ogóle rozważano uruchomienie art. 7 - dlatego że mamy do czynienia z systematycznym łamaniem demokracji w Polsce. Pan minister mówił o tym, że Komisja Wenecka chwali rozmowy z polskim rządem. Na tym polega różnica, to są dyplomaci. To nie są ludzie, tak jak przedstawiciele polskiego rządu czy posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy wyspecjalizowali się przede wszystkim w obrażaniu innych.
Natomiast Komisja Europejska rozpoczęła procedurę i tutaj pojawia się najważniejszy problem, dlatego że warunkiem cywilizowanego świata jest szacunek dla trójpodziału władzy i również szacunek dla ostateczności wyroków Trybunału Konstytucyjnego. I tym różni się Platforma Obywatelska, że w momencie kiedy zapada wyrok Trybunału Konstytucyjnego, my go respektujemy, w przeciwieństwie do Prawa i Sprawiedliwości.
Według standardów, pani poseł, według standardów Rady Europy możliwość wyłączania sędziów nie może skutkować niemożliwością czy niezdolnością sądu konstytucyjnego do orzekania. To jest absolutny alfabet.
Wy teraz mówicie państwo o suwerenności. Oczywiście możecie podejść do tej sprawy w ten sposób. Polska ma absolutną suwerenność, wypowiada konwencje, może wyjść z Rady Europy, ba, może nawet wyjść z Unii Europejskiej, bo jest taki mechanizm przewidziany w traktacie lizbońskim, tylko trzeba być konsekwentnym, albo się stosujemy do zasad i do praworządności, do kwestii, która jest najbardziej istotna w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, albo się nie stosujemy. To jest najważniejsza kwestia, dlatego że jeżeli chodzi o liczbę sędziów, o tryb wyboru, o kwestię tego, kto wybiera sędziów, to rzeczywiście każde państwo członkowskie ma prawo do swoich decyzji, natomiast jeżeli chodzi o ostateczność wyroków Trybunału Konstytucyjnego, o to, że one muszą być publikowane i uznawane, o to, że Trybunał Konstytucyjny jako jedyny może ocenić, czy coś jest konstytucyjne czy nie, to jest to alfabet. Jeżeli ktoś nie chce tego uznać, to nie powinien być członkiem Unii Europejskiej. To trzeba sobie jasno i szczerze powiedzieć.
Tu chcę powiedzieć coś więcej o Orbánie, dlatego że cały czas mówicie o Orbánie. Pani poseł sama mówiła, że Węgry zachowywały się w bardzo podobny sposób do Polski. Otóż nie. Na tym polega różnica, że Orbán jest pragmatykiem, on jest negocjatorem, on ma przyjaciół, on jest w największej frakcji w Parlamencie Europejskim. Sam go broniłem w Parlamencie Europejskim, bo wchodził w dialog, był gotów się wycofać z niektórych ze swoich decyzji, był gotów je modyfikować. Upierał się bardzo rzadko przy niektórych kwestiach, nigdy nikogo nie obrażał. Na tym polega różnica. Przede wszystkim miał przyjaciół, a wy ich jesteście całkowicie pozbawieni.
Gdyby Orbán usłyszał, że jego minister pisze obraźliwe listy, gdyby Orbán zobaczył posłów Fideszu w parlamencie węgierskim, którzy obrażają Komisję Wenecką albo Unię Europejską, to natychmiast by ich przywołał do porządku, bo to jest po prostu całkowicie kontrproduktywne i to naprawdę utrudnia, nie jestem w tym momencie, nie chciałbym być na miejscu rządu, bo takie obrażanie partnerów, dezawuowanie instytucji europejskich tylko utrudni prace rządu. Sami sobie, jak zwykle, strzelacie w stopę, bo do tego wszystkiego jesteście po prostu krańcowo nieprofesjonalni. I to będzie problem dla Polski.
Jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone, bo tutaj też padały takie argumenty, oczywiście w Stanach Zjednoczonych można rozmawiać o wyrokach Sądu Najwyższego, można prowadzić debatę, tylko jeżeli jakikolwiek polityk nie uznałby wyroku Sądu Najwyższego, to postawiłby się na marginesie amerykańskiej polityki, zarówno republikanin, jak i demokrata, nikt by go nie traktował poważnie. Na tym polega problem, że nikt nigdy nie posunął się tak daleko, jak wy się posuwacie w czasie tych 100 dni, nikt, kto należy do grona państw cywilizowanych. Na tym polega problem, że próbujecie w sposób systematyczny atakować podstawy konstytucyjne państwa, i to jest problem dla Polski
, to jest problem dla rządu, bo rząd będzie musiał z tego się tłumaczyć, a nie będzie miał czasu na obronę najważniejszych dla Polski interesów. Dziękuję.
