Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W swoim wystąpieniu chciałbym się odnieść do kwestii polityki ekonomicznej i prorodzinnej. Słowa pani premier: rozwój, rozwój, po trzykroć rozwój padły tutaj, na tej sali, i zapowiedziano 1 bln wydatków inwestycyjnych, wzrost udziału inwestycji w PKB z 20 do 30%, tak jak w Czechach, ale już nie tak jak w Chinach, bo w Chinach jest 50%, i z jakiegoś powodu wam to przeszkadza. Pytamy o źródła finansowania tego typu postulatów. Według nas nie ma inwestycji bez oszczędności krajowej i właśnie Chińczycy najlepiej wiedzą o tym, że nie ma inwestycji w długim terminie bez oszczędności krajowej. Jeżeli będziemy opierać długoterminowe inwestycje w takim zakresie - w zakresie biliona złotych - na długu, na rolowaniu, na luzowaniu ilościowym, na wszystkich tego typu instrumentach inżynierii finansowej, to w długim terminie dojdziemy donikąd. Edward Gierek, który już był wspomniany na sali, wie o tym najlepiej. Tak że, proszę państwa, to nie jest droga długoterminowa dla rozwoju gospodarczego, chodzi o długi. Poza tym jeżeli będziemy opierać to wszystko na kredytach i na lewarowaniu, to wzrośnie ryzyko działalności gospodarczej w kraju. A wzrost ryzyka działalności gospodarczej będzie oznaczał, że, proszę państwa, krajowi inwestorzy, krajowi przemysłowcy nie zechcą zdecydować się na inwestowanie swoich pieniędzy, tych swoich zapasów, o których była mowa w exposé, tych miliardów, ponieważ nie będą chcieli ryzykować jeszcze więcej. A więc żeby nakłonić inwestorów do inwestycji, należy obniżać ryzyko, a nie je zwiększać. Niestety o stymulowaniu polskich oszczędności nie było w exposé ani słowa. Obecna polityka to 90% podatku od oszczędzania dla małych, a dla dużych - raje i furtki podatkowe, niestety. Nie padło również w czasie exposé nic o stymulacji oszczędzania na takie cele, jak budownictwo mieszkaniowe, emerytury, kształcenie dzieci. My byśmy chcieli, i widzieli to bardzo chętnie, żeby również powstała kwota wolna w przypadku oszczędności. Żeby ci, którzy oszczędzają na poziomie mikro, nie płacili od tego tak drastycznych podatków i żeby budować polski etos oszczędzania.
Odniosę się również do hasła: 1 mld wzrostu wpływów z dywidendy. W jaki sposób polskie przedsiębiorstwa mają inwestować w polską gospodarkę, jeżeli będziemy drenować z dywidendy? Przykład górnictwa jest zastraszający. Jastrzębska Spółka Węglowa wie najlepiej, jak to się kończy, kiedy się drenuje dywidendowo spółkę, a potem w sytuacji kryzysu nie ma pieniędzy na płynność finansową.
Polityka prorodzinna jeszcze przez moment. Koncepcja 500 zł na dziecko, nie na każde dziecko, tylko na drugie dziecko, tak de facto to nie jest dobra koncepcja. Bezpłatne przedszkola - prosimy o wskazanie źródeł finansowania.
Chciałbym jeszcze się odnieść do tego, że brak pracy, o czym mówiła pani premier, który jest przyczyną słabej kondycji rodziny, oznacza, że praca jest nadmiernie opodatkowana i oskładkowana i tutaj trzeba szukać zmiany w polityce, jeżeli chodzi o miejsca pracy. Trzeba obniżać koszty pracy, a nie podnosić brutto wynagrodzenia i twierdzić, że 12 zł brutto to będzie sukces. Tylko pytam, co to znaczy 12 zł brutto w ujęciu netto, bo my do końca nie wiemy, tak, jakie będą podatki. Może zamiast zasiłku 500 zł na dziecko należałoby wprowadzić kwotę wolną od składek ZUS i w tym momencie można byłoby podnosić składki.
Tak samo z polityką mieszkaniową. Też byśmy chcieli, by były instrumenty wspierające oszczędzanie, politykę mieszkaniową, a nie jakieś tanie budownictwo czynszowe, ponieważ nie ma wolności bez własności, to jest takie hasło.
Na koniec chciałem powiedzieć jeszcze jedno. Chcielibyśmy jako Ruch Kukiza, żeby nie łączono polityki prorodzinnej z polityką społeczną, bo polityka społeczna przeje wszystko, a z polityki prorodzinnej nie zostanie nic. I to jest wszystko, co chciałem powiedzieć. Dziękuję.
Szanowna Pani Premier! Szanowny Panie Premierze! Mam trzy pytania. Pierwsze pytanie: Jak w kontekście repolonizacji przemysłu, reindustrializacji i ochrony przemysłu górniczego widzi pani premier sprawę wypowiedzenia pakietu klimatycznego? I w ogóle co z tym pakietem, ponieważ nie da się w długim terminie pogodzić restrykcji związanych z przyjęciem tego pakietu z ochroną polskiego górnictwa i m.in. zapewnieniem wydobycia węgla w celach energetycznych i emisją CO
? Chciałbym wiedzieć, jakie pani premier podejmie decyzje w zakresie pakietu klimatycznego.
Drugie pytanie dotyczy tego, co pani premier zrobi w zakresie ochrony osób, które nabyły te nieszczęsne kredyty denominowane we frankach. Czy będzie jakaś ustawa, czy będzie jakiś pomysł rządu na rozwiązanie tej kwestii?
Trzecie pytanie kieruję do pana premiera Morawieckiego. Panie premierze, co z podatkiem od zysków kapitałowych w kontekście wspierania, oszczędzania, procesu oszczędzania przez obywateli? Czy prawdą są pana oraz ministra Szałamachy zapowiedzi medialne o tym, że ewentualnie będzie można znieść ten podatek w jakiś sposób lub ewentualnie przywrócić kwotę wolną od tego podatku? Czy to jest możliwe i w jakim zakresie będzie to przewidywane przez rząd? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałbym poinformować państwa, że poprzemy ten projekt ustawy, gdyż uważamy, że ustawa jest słuszna i przywraca naturalny porządek. Nie może być tak, że w Polsce są osoby, które zostają członkami zarządu albo członkami rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa na kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt dni tylko po to, żeby wziąć wysokie odprawy albo którym pod pretekstem zakazu konkurencji funduje się milionerskie odprawy, milionerskie wypłaty. Nie zgadzamy się z tym i uważamy, że ta kwota ponad minimalną odprawę powinna być opodatkowana co najmniej 70-procentowym podatkiem. Gdyby nie to, że w Polsce podatek sankcyjny wynosi 75% i po prostu zgodnie z konstytucją nie można przyjąć wyższego podatku, wnioskowalibyśmy za jeszcze wyższym podatkiem od tych części odpraw.
Viktor Orbán wprowadził na Węgrzech 90-procentowy podatek i jakoś świat się nie zawalił, i przywrócił tym praworządność i poczucie sprawiedliwości obywateli. My robimy dobry krok w dobrym kierunki i przywracamy praworządność w postaci 70-procentowego podatku od tej części odprawy, od części niesłusznie pobranych wynagrodzeń, która przekracza wartość minimalnej odprawy, która należy się każdemu, i nie kwestionujemy tego, że powinna być ona normalnie opodatkowana, zgodnie z normalnymi zasadami dotyczącymi podatku PIT.
Jednocześnie chcielibyśmy zwrócić uwagę, że istnieje niebezpieczeństwo, iż nie wszystkie spółki, w których dominuje Skarb Państwa, będą objęte tą ustawą. Niestety, mamy wątpliwości, że spółki, w których Skarb Państwa nie ma 50%, ale ma kontrolę, mogą uniknąć tych naszych dzisiejszych zapisów, mogą obejść tę ustawę, gdyż ustawa precyzuje, mówi o większości głosów na walnym zgromadzeniu. Niemniej jednak jest to krok w dobrym kierunku i wszystkie kluby parlamentarne, które opowiadają się za wzmożoną debatą, za wzmożoną kontrolą konstytucyjną, za tym, żeby sprawdzać, czy można to zrobić lepiej, dokładniej, czy można powołać ekspertyzy, opinie eksperckie, czynią to wszystko po to, żeby nie zdążyć do 30 listopada i żeby ustawa nie mogła wejść w życie od 1 stycznia 2016 r. My nie damy się na to złapać i poprzemy ten projekt ustawy. W imieniu klubu deklaruję, że będziemy głosować za oraz przyjmiemy wszystkie poprawki, które zgłosiła sejmowa komisja. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 mam zaszczyt zaprezentować stanowisko w sprawie prezentowanego przez Kancelarię Prezydenta, przez pana prezydenta projektu zmiany ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Jako Klub Poselski Kukiz’15 bardzo cieszymy się, że pan prezydent idzie razem z nami, z posłami wolnościowymi, z posłami antysystemowymi w kierunku marginalizacji podatku dochodowego od osób fizycznych. Szkoda, że nie idzie tak daleko pan prezydent, jak my byśmy tego chcieli. Nasi wyborcy, którzy na nas głosowali, i nasi posłowie chcieliby zlikwidować ten niesprawiedliwy podatek, który karze ludzi za pracowitość, za przedsiębiorczość, który obciąża nadmiernie, razem ze składkami na ubezpieczenia społeczne, ludzką pracę, czyniąc ją niejednokrotnie nieopłacalną.
Naszym zdaniem kwota wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych oraz kwota wolna od składek obowiązkowych na ubezpieczenia społeczne to są dwa najbardziej skuteczne i najlepsze instrumenty polityki prorodzinnej. Polityka prorodzinna jest priorytetem tego rządu, dlatego chcielibyśmy, żeby to te instrumenty dominowały w jej realizacji. To są znacznie lepsze instrumenty niż szeroko reklamowane świadczenie - zasiłek 500+. Chcielibyśmy, żeby kwota wolna docelowo była na tyle duża, aby znakomita większość Polaków nie płaciła podatku dochodowego od osób fizycznych bądź płaciła go w sposób symboliczny. Chcielibyśmy, żeby było tak jak na Węgrzech, gdzie rodziny z trójką dzieci w praktyce nie płacą podatku dochodowego, a rodziny z dwójką dzieci płacą podatek znacząco mniejszy, niż wynikałoby to ze skali podatkowej.
W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałbym zgłosić - jeżeli stosowna nowelizacja ustawy będzie w komisji - poprawkę. Tam w komisji zgłosimy poprawkę, żeby kwota wolna - mamy takie trzy postulaty - po pierwsze, była większa, po drugie, żeby zastanowić się nad zapewnieniem jej wzrostu w kolejnych latach, czyli nie byłoby tak, że w tym roku jednorazowo ona wzrasta, a potem znowu będziemy 10 lat czekać z tą samą kwotą. Chcielibyśmy wprowadzać mechanizm wzrostu tej kwoty stopniowo, tak żeby docelowo ta kwota wynosiła równowartość rocznego minimalnego wynagrodzenia. Na dzisiaj jest to ok. 23-24 tys. zł. To byłaby kwota - kwota wolna od podatku - równa minimalnemu wynagrodzeniu. Naszym zdaniem byłaby to odpowiednia kwota docelowa. Trzeci postulat. Chcielibyśmy, żeby kwota wolna od podatku była, tak jak w przypadku funkcjonowania jej w Wielkiej Brytanii, kwotą inteligentnie degresywną, czyli żeby tym osobom, które przekraczają odpowiedni dochód - w naszym przypadku to dochód 85 528 zł, czyli taki, gdzie płaci się 32-procentową stawkę podatku dochodowego - osobom, które zarabiają powyżej, stopniowo malała kwota wolna od podatku. Proponujemy, żeby za przekroczenie dochodu powyżej 85 528 zł o złotówkę kwota wolna malała o 50 gr, czyli odpowiednio za 2 zł - 1 zł, tak żeby przy osiąganym dochodzie w wysokości 105 528 zł osoby, które przekroczą taki dochód, nie miały kwoty wolnej od podatku. Ten mechanizm pozwoliłby, naszym zdaniem, zwiększyć kwotę wolną od podatku już dzisiaj do 10 tys. zł, a nie, tak jak proponuje pan prezydent - do 8 tys. zł. Naszym zdaniem zmiany ustawowe spowodują oczywiście, jeżeli nie będzie jakiejś rekompensaty, zmniejszenie dochodów samorządów, ale naszym zdaniem istotniejszym dobrem jest dobro obywateli, dobro podatników niż dobro urzędników. Ostatnie 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej i PSL-u to wzrost dochodów urzędników, a spadek dochodów obywateli. Czas najwyższy ten trend odwrócić, żeby dochody rozporządzalne obywateli rosły, a dochody rozporządzalne urzędników malały, bo na tym polega państwo wolnościowe, że to obywatele decydują o swoich pieniądzach, a nie urzędnicy.
Klub Poselski Kukiz’15 będzie rekomendował oczywiście przekazanie projektu do dalszej pracy w komisjach i, tak jak wspomniałem, będziemy tam aktywnie działać i zgłaszać nasze poprawki, zwłaszcza związane z poprawką dotyczącą kwoty wolnej degresywnej. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałem zaprezentować nasze stanowisko w sprawie nowelizacji ustawy budżetowej za rok 2015.
Na wstępie chciałbym zauważyć, że obecna nowelizacja nie jest konieczna, tak naprawdę nie jest konieczna. O ile dochody są wyraźnie mniejsze, o 10,5 mld, i te dochody właśnie poprzez to, że są mniejsze, należy zwiększyć, to wydatki również są mniejsze. I tak naprawdę, jeżeli się przeanalizuje wykonanie budżetu w okresie od stycznia do października, to dochody zostały zrealizowane w 80%, ale wydatki zostały zrealizowane w 79%. I tak naprawdę, gdy patrzy się na wykonanie budżetu za 10 miesięcy i na plan na cały rok 2015, to po stronie dochodów zostało do zrealizowania 58 mld, a po stronie wydatków zostało do zrealizowania aż 70 mld. W związku z tym deficyt po 10 miesiącach to jest 34,5 mld i jest jeszcze 11,5 mld do zrealizowania. Patrząc na to, jak dotychczas był realizowany budżet, to mniej więcej wychodzi 3,5 mld na miesiąc deficytu, to mamy 11,5 mld na 2 miesiące. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że LTE zostało przeksięgowane na przyszły rok, te 9 mld tak naprawdę zamieniło się w 1,5 mld, nawet jeśli weźmiemy to pod uwagę, to i tak przy tych wydatkach, przy tych oszczędnościach i cięciu wydatków, jakie są obecnie realizowane, dochodów, mimo tego, że one są mniejsze, powinno wystarczyć. Dlatego zastanawiamy się, dlaczego tak naprawdę..., do czego zmierza ta nowelizacja. Ta nowelizacja zmierza do tego, żeby odłożyć zaskórniaki, i to trzeba powiedzieć wyraźnie: odłożyć zaskórniaki na rok przyszły, bo w roku przyszłym nie wiadomo, jak to będzie z finansami publicznymi, dlatego że projekty wyborcze Prawa i Sprawiedliwości dotyczące 500+, dotyczące kwoty wolnej, dotyczące obniżenia wieku emerytalnego, dotyczące leków... Ta cała masa projektów tak naprawdę prosocjalnych wymaga określonej liczby środków. I my nie wiemy, ile z tych środków wróci do budżetu pod postacią podatku VAT. Tego nie jesteśmy w stanie prawdopodobnie precyzyjnie oszacować. Nie wiadomo, ile to będzie kosztowało, bo nie widomo, jak to się rozłoży w czasie, skutki wprowadzenia tych elementów socjalnych, i dlatego tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość musi zorganizować sobie potężne zaskórniaki, musi zorganizować sobie potężne pieniądze, żeby potem w połowie roku czy też pod koniec roku nie wyszło na to, że nie da się tych reform bez wyraźnego zwiększenia deficytu zrealizować. I my sądzimy, że te 10 mld, które w tej chwili Prawo i Sprawiedliwość usiłuje na tym budżecie uciułać, to jest właśnie odłożenie wydatków na przyszły rok, zabezpieczenie się tak naprawdę.
Naszym zdaniem nie ma też powodu, żeby LTE przesuwać na przyszły rok, tak naprawdę powinno być to wykazane w tym roku. Ja rozumiem, że to jest też sposób na to, żeby deficyt tegoroczny i deficyt przyszłoroczny zmieściły się jakoś na tym poziomie 3%, żeby nie trzeba było potem tłumaczyć się, że deficyt tegoroczny jest mniejszy, ale przyszłoroczny musi być znacznie większy.
Chciałbym dodać, że oprócz tego, że są pewne negatywne sprawy związane z wykonaniem tegorocznego budżetu, takie jak przede wszystkim wpływy z podatku VAT, to są też i pozytywy, ponieważ PIT jest zrealizowany po 10 miesiącach na poziomie 81,5%, CIT jest realizowany na poziomie 87,7%. Ta realizacja pokazuje, że zdrowe elementy gospodarki, przedsiębiorcy, mają się dobrze, płacą podatki z naddatkiem i tutaj nie widać jeszcze jakiegoś skutku kryzysu. Kryzys jest w podatku VAT i tu należy zintensyfikować działania - nie w przesuwaniu pieniędzy z 2015 r. na 2016 r., nie w ukrywaniu LTE, ale właśnie intensyfikować działania, jeżeli chodzi o podatek VAT. Spieszymy się z wieloma ustawami w tym Sejmie, a w ogóle się nie spieszymy, że tak powiem, z kontrolą podatku VAT. Nie ma do tej pory żadnego projektu ustawy, która będzie usprawniała pozyskiwanie pieniędzy z podatku VAT i naprawiała te błędy, które popełnił poprzedni rząd w zakresie niekontrolowanego wypływu pieniędzy z tytułu podatku VAT. Oczekiwałbym, że od tej strony zaczniemy naprawiać finanse, a nie od strony takiej, że będziemy przerzucać pieniądze z 2015 r. na 2016 r.
Jeżeli chodzi o wydatki, to chciałem zauważyć, że są dosyć potężne oszczędności, bo realizacja, jeżeli chodzi o wydatki na dług, wynoszą 85%. Wydatki bieżące jednostek budżetowych to jest zaledwie 73% w skali 10 miesięcy, a wydatki majątkowe to 56%. Tak że można oszczędzać i można pokazać, my jako Ruch Kukiza zawsze byliśmy za tym, żeby państwo nie zwiększało wydatków, tylko zostawiało pieniądze w kieszeniach obywateli, pozwalało im samym decydować, a ograniczało wydatki. I celem nowelizacji, jeżeli potrzebna jest nowelizacja, jeżeli w ogóle potrzebna jest nowelizacja, to celem takiej nowelizacji powinno być znaczące ograniczanie wydatków. Jeżeli jest taka sytuacja,że wydatki majątkowe jednostek budżetowych są po 10 miesiącach realizowane w wysokości 56%, to znaczy, że nie trzeba było ich tak dużo planować, tak? Można oszczędzać, jeżeli się chce. I my widzielibyśmy, chcielibyśmy widzieć, żeby takie efekty nowelizacji budżetu były jak najczęstsze, a jak najrzadsze były nowelizacje budżetu pod tytułem zwiększamy deficyt do 50 mld, bo de facto zwiększamy deficyt do 50 mld, a już nam się zapowiada, że w 2016 r. zwiększymy deficyt do 55 mld, jak nie więcej. Deficyt, tak jak powiedziałem: po 10 miesiącach z 34,5 mld mamy jeszcze 11 mld, więc nie ma zagrożenia na ten rok. Tak naprawdę ta nowelizacja jest naszym zdaniem zabezpieczaniem się, jeszcze raz powtórzę, zabezpieczaniem się rządu Prawa i Sprawiedliwości na rok przyszły. I my tak naprawdę nie widzimy potrzeby popierania tego typu inicjatyw.
Klub Poselski Kukiz’15 będzie głosował za odrzuceniem i nieprzekazywaniem tego do komisji, tylko za odrzuceniem w pierwszym czytaniu tego projektu, gdyż uważamy, że ta nowelizacja nie jest do niczego potrzebna. Dziękuję bardzo.
Panie Ministrze! Chciałbym zadać pytanie, jak to jest, że dochody z aukcji LTE, które uzyskano w roku 2015, z przyczyn, które nie zostały w uzasadnieniu podane, nie znajdują się w dochodach na rok 2015, tylko w 2016 r., natomiast ewentualne wydatki związane z rezerwami materiałowymi, które na dobrą sprawę jeszcze nie wiemy, jakie będą i na co będą - z tego, że pani premier Szydło mówi o interwencyjnym skupie węgla, dowiadujemy się, na co one pójdą - których kwoty nie znamy, jednak znajdą się w roku 2015. Czyli: Jak to jest, że tego, co wiemy o 9 mld, nie ma w budżecie na rok 2015 z jakichś niewiadomych przyczyn, a to, czego nie wiemy, znajduje się w roku 2015 i ma się znaleźć w jakiejś bliżej nieokreślonej kwocie, jeżeli chodzi o wydatki? Ja bym wolał, żeby dochody, które są znane, były w tym roku, w którym są znane, a dochody, które nie są znane, były w roku przyszłym, żeby wydatki na rezerwy materiałowe, jeżeli one będą dotyczyły głównie dofinansowania górnictwa w roku 2016 i ratowania jego płynności, znalazły się zgodnie z przeznaczeniem w roku 2016, a dochody z LTE, które są dochodami roku 2015, znalazły się w dochodach budżetu roku 2015. Bardziej przejrzysty byłby wtedy budżet i roku 2015, i roku 2016, a tak powinniśmy w zasadzie zacząć rozpatrywać budżety 2015 r. i 2016 r. łącznie, zsumować je i rozpatrywać je sumarycznie, bo tak naprawdę zaczynamy mieć pomieszanie z poplątaniem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o ustawy okołobudżetowe związane z rokiem 2016, chcielibyśmy na początku zwrócić uwagę na tzw. kwotę bazową, która już od 2008 r. pozostaje niezmienna. Kwota bazowa kojarzy się głównie z tzw. erką, głównie ze stanowiskami kierowniczymi. Ale to nie są tylko stanowiska kierownicze, bo ta kwota dotyczy wszystkich. Jeśli partia rządząca od samego początku kampanii wyborczej mówi o tym, że konieczny jest wyraźny wzrost wynagrodzeń, to jeżeli chce w sferze budżetowej dokonać tego wyraźnego wzrostu wynagrodzeń, to nie poprzez jakieś transfery 2 mld do wybranych elementów sfery budżetowej, bliżej nam nieznanych albo znanych, ale wybiórczych, tylko powinniśmy podjąć dyskusję o tym, czy warto podjąć temat zmiany kwoty bazowej, wzrostu kwoty bazowej. Jeśli niektóre uposażenia tzw. erki są zbyt wysokie, to nie należy wszystkich karać brakiem zmiany kwoty bazowej, tylko należy zmienić mnożniki, po prostu je zmniejszyć. Wtedy erka nie będzie miała tak wyraźnych wynagrodzeń. Natomiast niezmienianie kwoty bazowej od 2008 r. to jest taki trochę strach polityczny przed ruszeniem tego tematu. Kolejne rządy jej nie zmieniają. To już będzie chyba siódmy, ósmy czy dziewiąty rok, kiedy kwota bazowa jest nieruszana. Naszym zdaniem nie należy się tego tematu bać, należy go podjąć.
Jeżeli chodzi o staże i szkolenia, to sytuacja w służbie zdrowia jest dramatyczna, jeżeli chodzi o brak zastępowalności pokoleń. Z tymi pielęgniarkami, które mają średni wiek 41 lat, jest taka sama sytuacja jak z demografią w ogóle w społeczeństwie, bo średni wiek kobiet wzrósł do 37 lat - zacytuję za ˝Rocznikiem demograficznym 2014˝ - a średni wiek mężczyzn to też już jakieś 41 lat. Tak więc pielęgniarki mają taki sam średni wiek, jaki jest średni wiek mężczyzn w tym kraju. Po prostu społeczeństwo się starzeje. I tak jak Prawo i Sprawiedliwość próbuje zablokować niekorzystne zmiany demograficzne świadczeniami rodzinnymi, tak tutaj trzeba inwestować po prostu w nowe kadry medyczne, gdyż nieuchronne starzenie się prowadzi do zmniejszenia wydajności, także w aspekcie ekonomii społecznej. Grozi nam po prostu znaczący spadek jakości usług.
Jeżeli chodzi o świadczenia emerytalne związane z dotychczasowymi rentami strukturalnymi agencji modernizacji rolnictwa, Agencji Rynku Rolnego, chcielibyśmy, żeby oszacowano dokładnie, jakie będą skutki tych zmian, przechodzenia z ram strukturalnych na świadczenia emerytalne nie tylko w roku 2016. Chcielibyśmy, żeby ten problem został rozpoznany kompleksowo, jakie to jest zjawisko społeczne, dlaczego, czy ono się będzie nasilać, czy ono będzie wygasać i jakie będzie miało skutki po prostu dla finansów nie tylko w jednym roku, ale w całości, prawda. Ten aspekt świadczeń emerytalnych jest poniekąd przyznaniem się do błędów, że renty strukturalne jednak okazały się niezbyt dobrym rozwiązaniem, skoro teraz musimy nowelizować ustawy okołobudżetowe i szukać pieniędzy na świadczenia emerytalne.
Jesteśmy również... Chcielibyśmy wrócić do wątku braku rozwiązania w zakresie biopaliw. To jest taka sama zamrażarka jak zamrażarka z kwotą bazową. Kolejny rok nie podejmuje się tematu. Były wielkie obietnice, wiele osób zainwestowało pieniądze. I co? Nie ma, że tak powiem, promocji biopaliw. Niekoniecznie uważamy, że to jest najbardziej strategiczna gałąź gospodarki, którą należy wspierać z budżetu, niemniej jednak ciągłe odkładanie problemu i zamrażanie nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Co do organizacji szczytu północnoatlantyckiego oraz organizacji światowych dni młodzieży to jak najbardziej są to tak spektakularne imprezy, że nie tylko same ministerstwa, nie tylko same resorty powinny brać w nich udział, ale jest to prestiż całego państwa polskiego. Pieniądze na współorganizowanie tego typu ważnych imprez powinny się znaleźć właśnie w budżecie państwa jako budżecie centralnym. Tutaj nie ma dyskusji co do dwóch zdań.
Chcielibyśmy również, aby staże, jeżeli chodzi o pielęgniarki i o lekarzy, były rozwiązane w sposób bardziej kompleksowy i znalazły docelowo swoje miejsce w problemach Ministerstwa Zdrowia, bo rozwiązanie, które jest tymczasowe i które z roku na rok jest
pod postacią ustawy okołobudżetowej, też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo nie daje długoterminowej perspektywy dla tychże lekarzy i dla tychże stażystów i dla studentów, którzy kiedyś będą tymi pielęgniarkami czy będą tymi lekarzami. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt prezentować stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie zmiany ustawy o finansach publicznych.
Zmiana ustawy polega przede wszystkim na zmianie reguły stabilizacyjnej wydatków, która to reguła do tej pory była określona jako taki bezpiecznik w zakresie wydatków budżetu państwa działający w taki sposób, że wydatki nie mogły w roku n rosnąć więcej niż w roku n-1, niż przyrost inflacji oraz taki zmodyfikowany wskaźnik 8-letniej średniej wzrostu PKB. Dlaczego 8-letniej? Uzasadniano to tym, że PKB fluktuuje w zależności od koniunktury gospodarczej i średnia 8-letnia będzie takim stabilizatorem, który będzie miał w sobie górkę koniunktury jak również dołek koniunktury, i będzie najlepiej odzwierciedlał średnie tempo wzrostu PKB. Można się z tym zgodzić, można się z tym nie zgodzić, ale jakaś forma była wypracowana.
Natomiast co do inflacji wstawiono formułę, inflację CPI, inflację konsumpcyjną. Nie bardzo można się zgodzić z tym pomysłem, że inflacja konsumpcyjna jest najlepszym deflatorem realnym, nominalnym PKB. Lepszy byłby zamiast deflacji konsumpcyjnej po prostu deflator PKB jako wskaźnik odnoszący się do nominalnego PKB albo w ogóle wziąć nominalne PKB 8-letnie, a nie realne. Ale już zostawmy, niech będzie to CPI, naprawdę.
I teraz mamy zmianę. Zamiast CPI, zamiast inflacji mamy cel inflacyjny Rady Polityki Pieniężnej. Ten cel... Przede wszystkim motywacja jest taka, że doszliśmy do czasów, kiedy nie mamy inflacji, mamy deflację, i w związku z tym, ponieważ jest deflacja, inflacja ujemna, jeszcze trochę i wydatki zamiast rosnąć miałyby może spadać.
Z naszego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia Klubu Poselskiego Kukiz’15, w ogóle najlepszą regułą stabilizacyjną byłoby zrównanie w długim okresie wydatków z dochodami i brak deficytu budżetowego. To byłaby najlepsza stabilizacja dla finansów publicznych, jakiej byśmy sobie życzyli, ale rozumiemy, że to musi trochę potrwać, i będziemy, mam nadzieję, wspólnie z partią rządzącą dochodzić do takiej reguły stabilizacyjnej w przyszłości i ona będzie najlepsza dla przyszłych pokoleń, najlepsza dla Polaków.
Ale na razie mamy cel inflacyjny Rady Polityki Pieniężnej, tylko że ten cel zawsze był wyższy niż inflacja. Rzadko kiedy Rada Polityki Pieniężnej - dla nas znana z jastrzębiego podejścia do polityki monetarnej - ten cel określała niżej niż istniejąca inflacja. Zawsze był to cel znacznie wyższy. I teraz też mamy deflację, a cel inflacyjny to 2,5%. A więc to pozwoli zwiększyć wydatki, zluzować trochę tę regułę. To nie jest zbyt dobre, kiedy deficyt sięga 50 mld, żeby jeszcze luzować regułę wydatkową, ale staramy się zrozumieć, że jest to spowodowane tym, że obietnice wyborcze są tak ogromne, że trzeba sobie jakoś poradzić finansowo z tymi obietnicami, więc trzeba niestety luzować, jak chce się spełnić obietnice wyborcze, regułę wydatkową.
Tylko pytanie jest takie: Co się dzieje, kiedy Rada Polityki Pieniężnej de facto ustala regułę wydatkową budżetu państwa? Rada Polityki Pieniężnej wchodzi w kompetencje Ministerstwa Finansów, wchodzi w kompetencje polityki fiskalnej, ponieważ jej ustalenie parametru celu inflacyjnego wpływa na to, jakie są wydatki budżetu państwa, czyli organ, Rada Polityki Pieniężnej, organ odpowiadający za politykę monetarną zaczyna odpowiadać bezpośrednio za politykę fiskalną. Z jednej strony można powiedzieć, że to jest pomylenie kompetencji, ale z drugiej strony można powiedzieć, że w tym momencie obie instytucje zaczynają odpowiadać za politykę fiskalną i za politykę gospodarczą, tak? Rada Polityki Pieniężnej zaczyna już nie tylko myśleć o mocnym pieniądzu i o celu inflacyjnym, zaczyna też myśleć o tym, jakie to wydatki z punktu widzenia ministra finansów będą najbardziej odpowiednie. I w tym momencie, jeśli Rada Polityki Pieniężnej jest niezależna, to ona się tym nie przejmuje i po prostu ustala sobie taki cel inflacyjny, jaki jest najlepszy i optymalny z punktu widzenia polityki monetarnej. Ale jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie jest do końca niezależna od rządzącej partii i od ministra finansów, to wtedy może ustawiać sobie cel inflacyjny tak, żeby to odpowiadało idei rządzącego, idei rządu, idei Ministerstwa Finansów. I to już jest niebezpieczne, bo w tym momencie nie ma bezpiecznika polityki monetarnej, tak? Polityka monetarna zaczyna być podporządkowana polityce fiskalnej.
Druga rzecz to tzw. wydatki tymczasowe jednorazowe, które zaczynają być wyłączane spod tej reguły wydatkowej, co zawsze, jeżeli rząd będzie miał jakieś niesprzyjające okoliczności, może być używane do tego, żeby zwiększać podatki i gasić pożary.
W związku z tym
Klub Poselski Kukiz’15 wyraża bardzo duże zaniepokojenie tymi zmianami i będzie się bacznie przyglądał temu, jakie skutki w najbliższej przyszłości będą przynosić tego typu zmiany. Chcielibyśmy zaapelować do posłów, aby również z nami bacznie przyglądali się temu, jakie będą skutki. Nasza rekomendacja będzie taka, żeby odrzucić tę zmianę ustawy ze względu na to, że istnieje dość poważne ryzyko niekontrolowanego poluzowania polityki pieniężnej i braku kontroli ze strony Rady Polityki Pieniężnej nad polityką pieniężną w długim okresie. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałem zaprezentować stanowisko w sprawie sprawozdania komisji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy budżetowej na rok 2015.
Drodzy państwo, jeszcze raz ponowimy nasze stanowisko, że nowelizacja budżetu na rok 2015 z formalnego, księgowego, finansowego i merytorycznego punktu widzenia nie jest konieczna. Co prawda dochody budżetowe, zwłaszcza w zakresie podatku VAT, są niższe o ponad 10 mld, ale gospodarka ma się dobrze. Wpływy z podatku PIT, wpływy z podatku CIT są większe, niż zakładał to projekt budżetowy. To znaczy, że PKB prawdopodobnie jest wyższe, niż planujemy. Trzeba zwrócić uwagę na to, że wydatki budżetowe są realizowane na tym samym poziomie procentowym co dochody, czyli jeżeli mamy 80% zrealizowanych dochodów, to mamy też 79% zrealizowanych wydatków. Mówię o okresie styczeń-październik. To oznacza, że wydatki są dostosowywane do poziomu bieżących dochodów i nie ma powodu zwiększania deficytu budżetowego, nie ma powodu nowelizacji budżetu. Zostało nam z deficytu, który był poprzednio planowany, ponad 11 mld do wykorzystania w miesiącach listopadzie i grudniu. To oznacza, że można byłoby spokojnie spiąć ten budżet i zrealizować go bez nowelizowania.
Podane cele nowelizacji budżetu... Nawet jeżeli mamy uzasadnienie ustawy budżetowej, które państwo nam pokazują i które bardzo dokładnie analizuje, jakie są dochody budżetu właśnie w ujęciu styczeń-październik, to już w uzasadnieniu nie ma mowy o wydatkach styczeń-październik. Państwo uzasadniają to rozjechaniem się nożyc dochodów i wydatków, ale tak naprawdę jest to fałszywe uzasadnienie. Prawdziwym uzasadnieniem jest chęć zabezpieczenia wydatków w roku 2016. My to rozumiemy i po prostu trzeba to mówić szczerze, że chodzi wam o budżet 2016 r., a tak naprawdę o realizację obietnic wyborczych, prosocjalnych obietnic wyborczych, które mogą się nie spiąć w planie wydatków i dochodów w roku 2016. Dlatego trzeba zrobić zabezpieczenie w roku 2015, trzeba zgromadzić środki, uznając je za wydatki roku 2015, choć de facto będą wydatkami roku 2016.
My jako Klub Poselski Kukiz’15 nie zgadzamy się na zwiększanie deficytu, bo niestety nowelizacja oznacza zwiększanie deficytu w roku 2015, a planowany budżet na rok 2016 to następne zwiększanie deficytu. My nie możemy zgodzić się na to, aby nasze dzieci i nasze wnuki spłacały te długi, nie możemy się zgodzić na to, aby deficyt budżetowy był podstawowym narzędziem realizacji polityki prosocjalnej, bo wydawanie prosocjalne pieniędzy, których źródłem będzie deficyt budżetowy, to jest droga donikąd, to jest droga do dalszego zadłużania państwa. W przypadku nadejścia drugiej fali kryzysu gospodarczego to jest droga do bankructwa. Sytuacja demograficzna zmusza nas do programów prorodzinnych, do programów pronatalistycznych, do realizacji m.in., powiedzmy, tego planu 500+, jeżeli założymy, że jest to program prorodzinny, ale finansowanie tego programu powinno się opierać na oszczędzaniu i na hamowaniu wydatków. Wydatki administracyjne powinny być redukowane, niepotrzebne wydatki związane z istnieniem wielu biurokratycznych przeszkód w społeczeństwie powinny być hamowane, a nie powinien być zwiększany deficyt.
My niestety nie możemy poprzeć takiej nowelizacji budżetu, w ramach której następuje wzrost deficytu i nie jest on uzasadniony de facto merytorycznie. Dlatego ruch Kukiz’15 nie będzie popierał nowelizacji budżetu i nie zgodzi się niestety na dalsze zwiększanie deficytu budżetowego w sytuacji, kiedy poprzednie rządy musiały rabować system OFE, aby przywrócić równowagę finansów publicznych. To było całkiem niedawno.
Dalsze zadłużanie państwa spowoduje, że będzie trzeba znowu rabować system OFE z pozostałych 150 mld, na co nie możemy wyrazić zgody.
Dlatego oczekujemy od państwa takiej korekty budżetu, która będzie uwzględniała ograniczanie wydatków, a nie zwiększanie deficytu budżetowego. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Pytanie brzmi następująco. Proszę odpowiedzieć: W jaki sposób Prawo i Sprawiedliwość będzie zabezpieczać w przyszłości dług publiczny, jeśli jutro rozpocznie się zmiana cyklu koniunkturalnego i Rezerwa Fed po raz pierwszy od dłuższego czasu podniesie stopy procentowe? W związku z tym zaczniemy ogólnoświatowy cykl podwyżek stóp procentowych, co spowoduje wzrost kosztów obsługi długu w długim terminie. Podręczniki ekonomii każą wtedy ograniczać deficyty budżetowe i pilnować długu publicznego, ponieważ koszt jego obsługi będzie lawinowo rósł. Proszę zwrócić uwagę, że zaczynamy być w innym elemencie cyklu koniunkturalnego. Już nie będzie spadających stóp procentowych, nie będzie deflacji, tylko zaczną się problemy z inflacją i rosnącymi stopami procentowymi. I wy, planując teraz nowelizację na 2015 r., za chwilę budżet na 2016 r., a potem dalej, spotkacie się z tym problemem rosnących stóp procentowych i rosnących kosztów obsługi długu. Dlatego: Czy nie byłoby zasadne ograniczać deficyt budżetowy, a nie planować sobie perspektywę jego wzrostu w kolejnych latach budżetowych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Jeżeli chodzi o nowelizację rządowego projektu ustawy zmieniającej ustawę o zmianach niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej na rok 2015, to tutaj istnieją dwa zasadnicze problemy. Pierwszy problem to Agencja Rezerw Materiałowych i utworzenie rezerwy na ewentualne interwencje Agencji Rezerw Materiałowych. Na posiedzeniach komisji wyjaśniono nam, że agencja robi właściwie tylko i wyłącznie takie interwencje, które zleca jej minister albo premier rządu. W związku z tym pojawia się pytanie, jakie są przesłanki do tej możliwej nadzwyczajnej interwencji związanej z jakimiś tam zapasami strategicznymi. My się domyślamy, że chodzi o węgiel, ale tak naprawdę nikt nie użył słowa ˝węgiel˝ w kontekście utworzenia tej rezerwy, więc może chodzi o gaz. Nie wiem. Należałoby wyjaśnić, jakie to ewentualne zagrożenia rozpoznał rząd, które to zagrożenia skutkują utworzeniem tej rezerwy na ewentualne wydatki w zakresie nadzwyczajnych interwencji. Nowelizacja następuje w grudniu, więc chodzi chyba o jakieś nadzwyczajne działania rządu związane z tworzeniem strategicznych rezerw materiałowych.
Być może tu jest odpowiedź na pytanie, dlaczego deficyt w roku 2015, mimo że przesłanki merytoryczne ku jego zwiększeniu nie istnieją, jest powiększany. Być może my nie wiemy o tym, że rząd podjął jakieś strategiczne decyzje, poza tym komunikatem pani premier o strategicznym zakupie węgla. Być może są jakieś przesłanki, które powodują, że deficyt rośnie o tych kilka miliardów. Być może właśnie on, ten deficyt ma zabezpieczać wzrost rezerw.
Oczywiście to prawda, że ceny surowców spadają na łeb na szyję, ropa naftowa jest najtańsza od 8 lat, węgiel kamienny dorównuje, gdy chodzi o spadki cen, ropie naftowej i być może rzeczywiście jest powód do interwencji na tym rynku, jeżeli ta interwencja rzeczywiście pomoże kopalniom.
Pytanie jest takie: Czy ona pomoże kopalniom w ich rozwoju, czy ona pomoże kopalniom tylko w zachowaniu krótkoterminowej płynności finansowej? Jeżeli to będzie interwencja prorozwojowa, to jesteśmy w stanie uznać ten powód, który podaje rząd, i uznać tę interwencję. Natomiast jeżeli to jest tylko łatanie bieżącej płynności, takie rozpaczliwcem łatanie bieżącej płynności kopalń, to nie jest to sposób na uzdrowienie górnictwa. Jeżeli sytuacja jest tak dramatyczna, skoro jest tak źle, że trzeba w grudniu tworzyć rezerwę na nadzwyczajne zwiększenie zapasów materiałowych po to, żeby krótkoterminowo ratować górnictwo, to najwyższy czas podjąć radykalne działania naprawcze i radykalne działania ratujące górnictwo, a nie posiłkować się jedynie tworzeniem rezerw i finansować dramat górnictwa bieżącym zwiększeniem deficytu budżetowego.
Bardzo byśmy prosili rząd o taką informację. Jeżeli działania są potrzebne, to należałoby błyskawicznie je wdrożyć. My takie działania poprzemy, bo my też jesteśmy za tym, aby polskie górnictwo nie zostało skazane na zagładę, żeby mogło funkcjonować i rozwijać się. Dlatego prosimy o inne działania, o szersze spektrum działań, a nie tylko ratowanie bieżącym podnoszeniem wartości rezerw materiałowych na poczet zwałów węgla, bo takie plotki, takie informacje w kuluarach Sejmu do nas docierają.
Jeżeli chodzi o pozostałe elementy ustawy okołobudżetowej, to klub Kukiza nie ma zastrzeżeń, głosował za w pierwszym czytaniu, głosował za w komisjach i teraz również będzie głosował za. Tutaj nasze stanowisko jest jednoznaczne, popieramy działania rządu i popieramy tę nowelizację. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Klub Poselski Kukiz’15 będzie popierał konsekwentnie tę ustawę okołobudżetową na rok 2016, chociaż mamy pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim gdy mowa o budżecie na rok 2016, martwi nas oczywiście to, co zawsze, czyli wzrastający deficyt budżetowy. My rozumiemy motywację i argumenty pana posła Cymańskiego, że polityka prorodzinna jest konieczna, bo sytuacja demograficzna jest dramatyczna. O tym wielokrotnie mówiliśmy, ale mamy wątpliwości, bo akurat te młode małżeństwa, które są, ten chłopak i dziewczyna, o których mówił pan poseł Cymański, to oni najpierw będą mieli pierwsze dziecko, zanim będą mieli drugie, trzecie i następne, na to pierwsze nie dostaną od rządu Prawa i Sprawiedliwości nic. Nic nie dostaną, chyba że będą zarabiać poniżej 800 zł na głowę. Warto to zauważyć, że mogą nie doczekać się tego drugiego dziecka. Wyjadą do tej Irlandii albo do tej Wielkiej Brytanii, i nie zdążą...
...mieć tego pierwszego dziecka z powodu tego, że PiS - nie wiedzieć czemu - o dzieci pierworodne nie dba, chociaż Stary Testament szczególnie wyróżnia, panie pośle, dzieci pierworodne. Nie ma więc powodu, nawet biblijnego, żeby nie dbać o dzieci pierworodne. Może więc jednak warto byłoby zastanowić się nad tym, że może wszystkie dzieci powinny dostać takie świadczenie, być może w nieco mniejszej kwocie.
Drugie pytanie. Jeżeli już jesteśmy przy uldze 500+, chociaż to nie miejsce na taką debatę, to jak to będzie - rodziny, które będą miały 799 zł na głowę, dostaną na pierwsze dziecko, a te, które będą miały 801 zł, nie dostaną, więc te, które mają 799 zł, będą bogatsze od tych rodzin, które będą miały 801 zł dochodu? No tak będzie, bo tamte dostaną 500 zł, a te nie. Proponowałbym więc, żebyśmy jednak w komisji gruntownie to przemyśleli, jak to zrobić w związku z tym świadczeniem.
Poza tym ruch Kukiza stoi na stanowisku, że każde świadczenie, każdy zasiłek, które przyznaje się przez długi czas, demoralizuje, ponieważ uczy to, że pieniądze się należą - czy się stoi, czy się leży, to 500 zł się należy. My byśmy woleli... Naszym zdaniem, panie pośle, to nadmierny ZUS przede wszystkim w tej chwili wygania tych młodych ludzi za granicę. Oni nie mogą rozpocząć życia, bo ZUS, składki na ZUS są horrendalne, a są horrendalne dlatego, że jest właśnie taka sytuacja demograficzna i że jest taki wysoki dług publiczny i deficyt. To powoduje, że oni wyjeżdżają. Może trzeba by pomyśleć o kwocie wolnej od ZUS-u, może trzeba byłoby w tym kierunku szukać rozwiązań, zamiast iść najprostszą drogą - dawać ludziom pieniądze w formie świadczeń. My jesteśmy za polityką demograficzną, jesteśmy za wspomaganiem rodzin w tym, żeby miały dzieci, ale nie najprostszą drogą w postaci dawania świadczeń. Może warto rozpatrzeć inne metody.
Jeżeli chodzi o ustawę okołobudżetową, to jedynym takim naszym zastrzeżeniem, jedyną wątpliwością, jedną z dwóch, jest fakt, że kwota bazowa, jeżeli chodzi o wynagrodzenia w budżetówce, już chyba od iluś, od 10 lat czy nawet dłużej nie jest podnoszona. Państwa sztandarowym hasłem w kampanii wyborczej było to, że wzrosną wynagrodzenia. Wzrost wynagrodzeń był na sztandarach wypisany złotymi literami. I co? I kwota bazowa jest zamrożona. Państwo mówicie, że dacie 2 mld na podwyżki w sferze budżetowej określonym grupom, ale jeśli jest tak, że nie możecie dać do kwoty bazowej, bo źle są skonstruowane mnożniki, to zmieńcie mnożniki, ale kwota bazowa powinna być przez was ruszona - jeżeli nie w tym roku, to w następnym. Powinniście też to wypisać na sztandarach, bo to jest realny wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej, która czeka na to już ponad 10 lat. Będziecie mieli protesty sfery budżetowej, jeżeli tego nie zrobicie.
Druga sprawa to biopaliwa. Nie jestem może jakimś takim ultrazwolennikiem biopaliw, ale uchwalona jest ustawa. Skoro Sejm ją przyjął, to znaczy, że ona jest dobra, a jeżeli jest dobra, to znowu: w imię czego z roku na rok odkładamy jej realizację? Nie wiem, w imię czego, ale w imię czegoś odkładamy.
Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że my się bardzo martwimy o te dzieci, ich przyszłość, o te dzieci i wnuki. Nawet jeżeli państwo zachęcą je do zakładania rodziny, do posiadania tych dzieci i wnuków, to one będą tak obciążone składką na ZUS i podatkami, i długiem publicznym, który będzie rósł w nieskończoność, że na samą myśl wyjadą z tego kraju, wyjadą z Polski. Nie można, nawet mając najbardziej ambitne pomysły, szukać realizacji tych pomysłów, obciążając przyszłe pokolenia, których nawet nie można zapytać o zdanie na ten temat, bo noworodki i dzieci nienarodzone głosu w sprawach finansów niestety nie mają.
Ale poprzemy tę ustawę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Chciałem zadać dwa pytania. Pierwsze pytanie: Jakie skutki dla budżetu 2015, 2016, szczerze to 2016, przyniosłoby wprowadzenie w życie ustawy o biopaliwach ciekłych? Jakiego rzędu są to wielkości? O ile by trzeba było zwiększyć deficyt, żeby zrealizować jednak tę ustawę? To pierwsze pytanie.
A drugie pytanie, które chciałem zadać, jest następujące: Pani minister, czy pani może wyjaśnić nam, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie podnosi kwoty bazowej i czy trwają prace, ewentualnie jakieś przymiarki, odnośnie do zmiany stanowiska i zmiany polityki w zakresie kwoty bazowej w przyszłości? Dziękuję bardzo.
Pytanie brzmi: W razie przyjęcia poprawki jakie będą skutki dla budżetu w roku 2016? Chodzi o to, że tak naprawdę ta poprawka nie jest żadnym ratowaniem deficytu, tylko jest przesuwaniem deficytu z roku 2016 na rok 2015. Czy konsekwencją przesunięcia tych 9 mld na rok 2015, czyli zmniejszenia deficytu w tym roku, nie będą problemy z 3-procentowym deficytem w roku 2016, przy tych założeniach, które czyni rząd? Dziękuję.
Tylko, panie pośle, do kogo jest skierowane pytanie: do posła sprawozdawcy czy do rządu?
Do wnioskodawcy poprawki, jeżeli mogę?
Nie? To w takim razie do rządu.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 pragnę zaprezentować stanowisko w sprawie ww. ustawy.
Jeżeli chodzi o podatek od niektórych instytucji finansowych, to niestety nazwa jest adekwatna do treści, czyli jest to podatek od niektórych instytucji finansowych, czyli nie od wszystkich instytucji finansowych. I myślę, że w komisji sejmowej, Komisji Finansów Publicznych, w której będziemy pracować nad tym projektem, uwzględnimy te luki i dodamy więcej instytucji, które powinny temu podatkowi podlegać. Mam na myśli tutaj przede wszystkim firmy pożyczkowe i fundusze inwestycyjne. Należałoby się zastanowić, czy robienie luk w zakresie podmiotowym, jeżeli chodzi o ten podatek, o tę ustawę, nie spowoduje tego, że po prostu niektórzy będą przerzucać swoją działalność w inne formy i w ten sposób uciekać przed podatkiem.
Druga sprawa. Ja tutaj sobie pozwolę zacytować uzasadnienie do ustawy, które tu mamy. I tam jest napisane w uzasadnieniu, że podmiot opodatkowania ze względu... że poza opodatkowaniem pozostają zagraniczne zakłady ubezpieczeniowe z państw członkowskich Unii Europejskiej wykonujące działalność w Polsce na zasadzie swobody działalności, ponieważ byłoby to trudne - i tyle. No może i byłoby trudne, ale na razie w tej formie zakłady ubezpieczeniowe nie prowadzą w Polsce rozwiniętej działalności, ale myślę, że kiedy nałożymy na inne formy prowadzenia działalności ubezpieczeniowej podatek, to ta forma stanie się atrakcyjna do prowadzenia w Polsce i to będzie swobodna luka ucieczki zakładów ubezpieczeniowych, zwłaszcza tych zagranicznych, przed tym podatkiem, zwłaszcza że on jest wysoki dla zakładu ubezpieczeń. W związku z tym należałoby tak sformułować przepisy prawne, aby tę lukę wykluczyć, ponieważ w tym momencie sami stwarzamy od razu na początku lukę prawną w sektorze ubezpieczeń, jeżeli chodzi o ten podatek. Planowane dochody z tego podatku to ok. 6,5-7 mld. Z tego, co się zdążyłem zorientować, to mniej więcej od 0,5 mld do 600 mln to będą te właśnie zakłady ubezpieczeń, a pozostała reszta to banki.
My się bardzo cieszymy, że ten podatek jest wprowadzony, ponieważ ponadprzeciętne zyski sektora bankowego związane przede wszystkim de facto z działalnością oligopolistyczną - trzeba sobie to powiedzieć - ponadprzeciętne marże, które nie są możliwe w żadnym innym kraju Unii Europejskiej, skłaniają nas do podjęcia decyzji, że właśnie tutaj należy szukać źródeł dochodów podatkowych, a nie w kieszeniach zwykłych obywateli, którzy płacą i tak, tak jak tu słusznie większość państwa podnosi, właśnie te podatki, z jednej strony płacą wysokie podatki, a z drugiej strony muszą utrzymywać wysokie zyski banków, bo to z kieszeni podatników banki czerpią zyski.
Druga sprawa, następna sprawa to fakt ulgi w wysokości 4 mld zł. Tu pani minister powołuje się na Austrię, gdzie jest 1 mld euro ulgi, więc my... Ale np. na Węgrzech ta ulga wynosi 50 mld forintów, czyli po przeliczeniu 687 mln na dzień dzisiejszy. Tak że jest zupełnie inna skala ulgi, jeżeli chodzi o Węgry.
Chcielibyśmy, będziemy pracować w komisji, żeby nie było tak, że do 4 mld nie ma podatku, a powyżej 4 mld jest podatek. Chcielibyśmy, żeby ten podatek w jakiejś tam symbolicznej formie też był do 4 mld. Jeżeli chcemy chronić podmioty, które powstają na rynku, to może trzeba się zastanowić nad ulgą podatkową w zakresie pierwszych 2-3 lat działalności, a nie w zakresie 4 mld, tak? Bo to dotyczy wszystkich, nie tylko tych nowo powstałych w tym momencie podmiotów bankowych.
Chcielibyśmy też się odnieść do treści przerzucalności podatków. Naszym zdaniem sektor bankowy jest wystarczająco rozwinięty i konkurencyjny. W sektorach o wysokiej konkurencyjności przerzucalność podatków jest ograniczona, więc my się nie obawiamy tego, że raptem, jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne czy inne kredyty konsumpcyjne, ta marża podniesie się do niebotycznych rozmiarów. I tak już jest wysoka, jak na warunki europejskie.
Wniosek końcowy jest taki, że my poprzemy tę ustawę i będziemy pracować nad nią w komisji. I generalnie stanowisko klubu Kukiz jest takie, że jest jeszcze przestrzeń do podniesienia tego podatku zwłaszcza w zakresie instytucji bankowych. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Bardzo mi miło. W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałem zaprezentować nasze stanowisko w sprawie zmiany ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Wysoka Izbo! Mam wrażenie, że to jest jakieś déj? vu, że ja już tu kiedyś prezentowałem stanowisko w tej samej sprawie. Nie minął miesiąc i znowu prezentuję stanowisko w tej samej sprawie. Jest tylko jedna poprawka, mianowicie ustawa obecna zawęża to, co ustaliliśmy miesiąc temu, co uchwaliliśmy miesiąc temu. Rozumiem, że jest to korekta, autokorekta de facto klubu Prawa i Sprawiedliwości związana z tym, aby zawęzić grono osób, które będą płacić ten specjalny podatek związany z odszkodowaniami i odprawami, tylko do osób, które de facto zarządzają daną spółką, a nie do osób, które wykonują tam prace związane z innymi czynnościami niż zarządzanie, czyli na przykład z produkcją, z jakimiś elementami związanymi z konkretnymi...
...działaniami. Ale właśnie pytanie jest takie, czy konsulting to jest zarządzanie, czy to już nie jest zarządzanie. I jak będzie zdefiniowane słowo ˝konsulting˝, to co wtedy?
Druga rzecz. Nie chcielibyśmy w przyszłości jako klub, żeby co miesiąc debatować nad tym samym. Miejscem do uchwalenia poprawek jest komisja sejmowa i w związku z tym czasami naprawdę, jak okazuje się teraz, lepiej dać sobie kilka dni lub nawet tydzień na zastanowienie się i na wysłuchanie bardziej stanowczych i bardziej przemyślanych poprawek Biura Legislacyjnego niż po prostu jak najszybciej coś uchwalać. My rozumiemy, dlaczego tempo uchwalenia było takie, a nie inne. 29 listopada podpisał ustawę pan prezydent, żeby ona mogła wejść w życie od 1 stycznia. Teraz można ją poprawić, ponieważ zawężamy sprawę, więc zawsze interpretacja jest taka, że działamy na korzyść podatnika, więc teraz, w grudniu możemy ją uchwalić. Niemniej jednak w takim tempie, jeżeli będziemy uchwalać ustawy, to przyjdą takie ustawy, gdzie trzeba będzie rozszerzyć jakąś wykładnię przepisu i wtedy już nie będziemy mogli stosować czasowo takiego przepisu.
Klub Kukiz’15 podobnie jak poprzednio jest za tym, żeby niesłusznie przyznane odszkodowania, niesłusznie przyznane odprawy były opodatkowane w sposób jak najbardziej związany ze sprawiedliwym podatkiem. Dla nas opodatkowanie tych odpraw i odszkodowań dla osób, które niejednokrotnie kilkanaście lub kilkadziesiąt dni sprawowały swoje stanowiska, to opodatkowanie w wysokości 70% jest jak najbardziej sprawiedliwe i będziemy głosować ponownie za tym projektem. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 pragnę zaprezentować stanowisko w sprawie zmiany ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Tak jak już wcześniej wspomniałem, mam wrażenie déj? vu - że już całkiem niedawno rozmawialiśmy, debatowaliśmy o tej ustawie i nie minął miesiąc, a ponownie debatujemy o tej samej ustawie, a w zasadzie o kolejnej poprawce do tej ustawy. Okazało się, że tempo było za szybkie i trzeba w zasadzie tę ustawę poprawić, ponieważ z kąpielą wylaliśmy dziecko, a tym dzieckiem są osoby, które uczciwie pracowały w firmach i w tym momencie mogły dostać 75-procentowy podatek pod choinkę z tytułu odszkodowań albo odpraw związanych ze skróceniem okresu wypowiedzenia. Pracowały one rzetelnie, pracowały często jako inżynierowie, jako górnicy, jako osoby zatrudnione w spółkach, gdzie Skarb Państwa ma większość. Swojej pracy nie wiązały z tzw. zarządzaniem albo z tzw. kontraktami na zarządzanie, które polegały na tym, że na kilkanaście lub kilkadziesiąt dni ktoś podpisywał bardzo lukratywny kontrakt opiewający na miliony i potem w glorii chwały odchodził z tego stanowiska z milionowym odszkodowaniem albo z milionową odprawą. Tego nigdy nie popieraliśmy, zawsze to piętnujemy i uważamy, że to rozwiązanie, które było przedstawiane miesiąc temu, było słuszne, tylko tempo było za szybkie. Jednak rozumiemy, że tempo musiało być szybkie. Musiało być szybkie, dlatego że trzeba było tę ustawę uchwalić do 30 listopada, bo inaczej nie weszłaby w życie od 1 stycznia 2016 r. Niemniej błąd jest. Dobrze, że ten błąd niesprzyjający podatnikom możemy naprawić w grudniu i że może to wejść w życie od 1 stycznia 2016 r. Ten błąd jak najbardziej trzeba poprawić, Klub Poselski Kukiz’15 jest za poprawieniem tego błędu. Pozostaje stawka 70% mimo próby obstrukcji czynionej przez klub Nowoczesna, która chciała cichaczem wprowadzić z powrotem stawkę 65%. Nie udało się też wydłużyć okresu do 12 miesięcy, nadal mamy 6 miesięcy.
Co jeszcze mogę powiedzieć? Najważniejsze jest to, że uda nam się ograniczyć poważnie patologie związane z odprawami i odszkodowaniami niesłusznie w sensie poczucia sprawiedliwości przez obywateli pobieranymi przez oligarchię, która rządziła przez ostatnie 8 lat i znalazła mechanizmy łatwego dorobienia się kosztem spółek Skarbu Państwa, kosztem obywateli.
Podsumowując, Klub Poselski Kukiz’15 zwraca uwagę na to, że błędy wynikają ze zbyt szybkiego procedowania i na przyszłość trzeba unikać tych błędów, trzeba jednak zwracać uwagę na to, co się proceduje. Niemniej poprawka idzie w dobrym kierunku, my tę poprawkę poprzemy. Intencje ustawy również jak najbardziej popieramy. 70% to jest minimalny wymiar ˝kary˝, jaką można w tym momencie dać tym osobom, które dopuszczają się tego typu patologii, które opisuje ta ustawa.
Jeszcze raz powtarzam: poprzemy tę ustawę. Jesteśmy za tym, żeby ograniczyć jej działanie wobec osób, które nie mają nic wspólnego z zarządzaniem i uczciwie wykonują swoją pracę w spółkach Skarbu Państwa. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 chciałbym zabrać głos i przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie prezentowanego projektu ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych. Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych pokazuje, że w pracy nad tym podatkiem dominowały dwa główne nurty. Jeden nurt to był nurt współpracy i dążenia do tego, aby taki podatek rzeczywiście na trwałe znalazł swoje miejsce w systemie podatkowym, żeby naprawić błąd, który polega na tym, iż niektóre sektory, niektóre branże, niektóre instytucje są nadmiernie uprzywilejowane, korzystają ze swojej szczególnej pozycji, mogą wypracowywać ponadnormatywne marże, niespotykane w innych krajach, i swobodnie transferować wygenerowany ponadnaturalnie kapitał za granicę, czemu trzeba się przeciwstawiać, ponieważ, z drugiej strony, mamy w naszym kraju nadmierne opodatkowanie pracy, nadmierne opodatkowanie rodzin, co powoduje frustracje społeczne, objawiające się emigracją, objawiające się znaczącym spadkiem dzietności. Trzeba te proporcje odwrócić, trzeba te proporcje zmienić i bardziej opodatkowywać spekulacyjny kapitał niż polskie rodziny i polskich obywateli, którzy płacą, naszym zdaniem, zbyt wysokie podatki i nie mają kontroli nad własnymi finansami.
Drugi nurt, który się ujawnił w komisji, to jest nurt całkowitej, bezkompromisowej obrony instytucji finansowych. Poprawki, które wniosła Nowoczesna, sugerują tak naprawdę całkowity odwrót od opodatkowania tych instytucji. A naszym zdaniem można było pójść nawet dalej i wyżej je opodatkować. Kwota wolna - 4 mld w przypadku sektora bankowego, 2 mld w przypadku sektora ubezpieczeniowego i 200 mln w przypadku firm pożyczkowych - mogłaby być znacząco niższa, a skala opodatkowania mogłaby być wyższa. Ale rozumiemy, że będzie to pierwszy rok funkcjonowania tego podatku i że nie wszystkie skutki możemy od razu przewidzieć. Należy więc poczekać i, być może, po roku dokonać śmielszej korekty w tym podatku, jeżeli okaże się, że wyolbrzymione przez opozycję skutki negatywne nie istnieją. W tym momencie będzie można zwiększyć ten podatek.
Podatek ten, oprócz wyolbrzymianych cech negatywnych, ma swoje skutki pozytywne, mianowicie ograniczy skalę wypływu kapitału z Polski, kapitału generowanego przez ten sektor, ograniczy politykę dywidendową tego sektora, a uważamy, że ta polityka walnie przyczynia się do wypływu kapitału z Polski, o którym mówiłem, poprawi saldo obrotów bieżących, gdyż transfer kapitału za granicę z tego sektora będzie znacząco ograniczony.
Myślimy tylko o tym, że pieniądze, które uzyskamy z tego podatku, nie powinny być wydawane na zwiększenie zakresu polityki socjalnej, co jest planowane w projekcie budżetu na rok 2016. Naszym zdaniem celem wprowadzania takich podatków sektorowych powinno być ograniczanie deficytu budżetowego, wspieranie rodzin, ale nie przez zasiłki czy też świadczenia, ale przez obniżanie podatków dla nich, obniżanie kosztów pracy. Tutaj widzielibyśmy rolę podatku bankowego, czyli w transferze pieniędzy z instytucji do obywateli, ponieważ obywatele, tak jak podkreślam, są zbyt wysoko opodatkowani w tej chwili, ponosząc koszty za dużych ulg m.in. dla instytucji finansowych, ale nie tylko.
Chcielibyśmy, żeby ten podatek był monitorowany w przyszłości, tak by można było ewentualnie zwiększać jego funkcję w systemie podatkowym, jego rolę w funkcjonowaniu systemu podatkowego. Chcielibyśmy także, żeby ten podatek miał swoją rolę w ograniczaniu deficytu budżetowego. Uważamy, że ustawa budżetowa przewidująca jeden z największych deficytów budżetowych w historii państwa jest na dłużej nie do przyjęcia i że szukanie pieniędzy przez tego typu operacje jak opodatkowanie instytucji finansowych powinno mieć przede wszystkim na celu obniżanie deficytu budżetowego, obniżanie podatków.
Klub parlamentarny nie poprze prezentowanych poprawek, zwłaszcza klubu Nowoczesna, mających na celu destrukcję tego podatku, będzie głosował za projektem i w przyszłości będzie optował za dalszym zwiększaniem tego podatku, jeżeli
nie będzie to miało negatywnego wpływu na finanse publiczne i gospodarkę. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Chciałbym zadać pytanie. Czy i jak podatek od instytucji finansowych wpłynie na wartość wypłat dywidend przez te instytucje finansowe, czyli przede wszystkim przez banki i zakłady ubezpieczeń? I czy w związku z tym, jeżeli wpłynie, wartość tych wypłat, tych dywidend spadnie i czy spadnie w związku z tym z tego tytułu wartość podatku od dywidendy, która jest jednym ze źródeł podatkowych dochodów budżetu państwa?
W ustawie budżetowej, w projekcie ustawy budżetowej na rok 2016 zakłada się spadek wpływu z podatku od dywidendy o 22%, z 6 150 mln do 4 800 mln. Czy ten spadek, który pokazuje ustawodawca, który jest wykazany w projekcie ustawy budżetowej, jest związany także właśnie z analizą wpływu podatku od instytucji finansowych na ściągalność podatku od dywidend, czy też należy się spodziewać, że podatek od instytucji finansowych dodatkowo przyczyni się do spadku dywidend i w jakiej skali? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Moje pytanie dotyczy podatku od kopalin. Wpływy do budżetu w roku 2015 wyniosły 1450 mln zł, planowane wpływy z tego podatku w roku 2015 r. to 1530 mln, a więc ponad 5,5% więcej niż w roku ubiegłym, właściwie jeszcze w roku bieżącym, przy czym średnia cena miedzi za funt w roku 2015 to jest ok. 930 dolarów... 930 zł, przejdźmy na złotówki, natomiast teraz cena kształtuje się w granicach 827, minimum to było 800 zł. Przychody KGHM-u w 2015 r. to 20 mld, przychody po 3 miesiącach w tym roku - 14,8 mld. W I kwartale - 5200 mln
, w II kwartale - 4800 mln.
Dziękuję, panie pośle.
Na jakiej podstawie poczyniono założenie...
Bardzo dziękuję.
Pani poseł Małgorzata Pępek, Platforma Obywatelska.
...że uda się uzyskać 1530 mln z tytułu podatku od kopalin?
Panie pośle...
Dziękuję.
Aha, bardzo proszę o odpowiedź na piśmie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pragnę w imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 zadeklarować, że Klub Poselski Kukiz’15 poprze wszystkie poprawki Senatu, gdyż poprawki te w większości, jak wspomniał poprzednik, poza w zasadzie jedną poprawką, która ma charakter stricte merytoryczny, są poprawkami mającymi na celu poprawę jakości legislacyjnej tej ustawy, nie wnoszą nic nowego w zakresie merytorycznym do omawianej ustawy.
Chcę zauważyć, że nadal popieramy ideę wprowadzenia podatku bankowego. Uważamy, że tzw. podatek bankowy przyczyni się do zwiększenia dochodów budżetu państwa, do zniesienia uprzywilejowanej pozycji sektora bankowego i finansowego w zakresie tworzenia ponadprzeciętnych dochodów w gospodarce z powodu ich uprzywilejowanej sytuacji, niewynikającej jakby z ich roli, którą pełnią w sektorze gospodarczym kraju, ale wynikającej z uprzywilejowanej pozycji, przede wszystkim prawnej, z tworzeniem się oligopoli, które służą osiąganiu ponadprzeciętnych zysków.
Jeżeli chodzi o tę poprawkę związaną z bankami spółdzielczymi, też poprzemy tę poprawkę, ponieważ uważamy, że to uściślenie w zakresie grup kapitałowych, holdingów jest zasadne. Chcielibyśmy, żeby na przyszłość podatek ten był monitorowany, żebyśmy mogli stwierdzić i przekonać się naocznie, czy miał on wpływ na zmniejszenie akcji kredytowej, czy miał on wpływ na zwiększenie marż banków i czy w przyszłości, jeżeli się okaże, że takiego wpływu nie ma, będzie można podnieść ten podatek, dzięki czemu będzie można jeszcze bardziej ulżyć gospodarstwom domowym i osobom fizycznym, obywatelom, których reprezentantem jesteśmy.
Tak że, podsumowując, Klub Poselski Kukiz’15 popiera poprawki, które przesłał Senat, i oczywiście będzie jak najbardziej dalej popierał ww. ustawę. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Wywiązała się dyskusja, jaki to dobry Sejm ofiaruje jednorazowe dodatki dla emerytów i rencistów, bo przez 8 lat nie stać go było na rozwiązanie tego problemu systemowo. I rozumiem, że teraz co roku będziemy uchwalać jednorazowe dodatki dla emerytów i rencistów, pokazując, jacy to jesteśmy szlachetni i dobrzy, nie rozwiązując problemu kompleksowo. Fundujemy sobie tak naprawdę albo pobożną kiełbasę wyborczą, albo zieloną kiełbasę wyborczą, w zależności od tego, jakie ugrupowanie zgłasza wniosek.
Ja proponuję, żeby pochylić się nad tym rozwiązaniem i rozwiązać to w sposób kompleksowy oraz żeby ten jednorazowy dodatek dla emerytów i rencistów był ostatnim dodatkiem, jaki ta Wysoka Izba uchwala.
Mam pytanie: Czy pani minister może nam zagwarantować, że rozwiąże ten problem kompleksowo i nie będziemy musieli w przyszłym roku znowu uchwalać jednorazowego dodatku wyborczego dla emerytów i rencistów? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Na początku odniosę się krótko do wypowiedzi moich poprzedniczek. Pani poseł Leszczyna stwierdziła, że największym zagrożeniem jest PiS. Mimo wszystko śmiem twierdzić, że większego zagrożenia niż Platforma to do tej pory w historii III RP nie było.
Mówię całkiem obiektywnie, gdyż z tej mównicy pragnę dzisiaj porozmawiać z PiS-em jednak troszeczkę bardziej po męsku, bo ten budżet, który przedstawia PiS, nie jest najszczęśliwszym budżetem z punktu widzenia ruchu Kukiz’15.
Pani poseł Leszczyna powiedziała jeszcze, że nie ma komu kupować polskich obligacji.
Ta nadpłynność sektora bankowego, która cechuje nasz sektor bankowy, z pewnością starczy i wystarczy na wielokrotne zrolowanie polskich obligacji, zwłaszcza że - jak pani wie - obligacje skarbowe są zwolnione od podatku bankowego i stały się bardzo atrakcyjne, jeśli chodzi o przedmiot inwestycji, dla polskich banków komercyjnych. Tak więc tutaj nie obawiałbym się tego, że nagle wzrośnie rentowność z tego powodu, że jakieś polityczne zawirowania wokół indeksu agencji ratingowej Standard &amp; Poor’s spowodują, że nasz dług wzrośnie lawinowo. Inwestorzy zagraniczni też przede wszystkim chcą jednak zarabiać, a nie politykować, i myślę, że doskonale wiedzą, jak atrakcyjne pod względem rentowności są polskie obligacje przy tej sytuacji ekonomicznej, jaka jest w Polsce.
Teraz odniosę się do pana prof. Żyżyńskiego, któremu... Bardzo mi się spodobał pomysł, żeby budżet obywatelski zapanował również w Sejmie i żeby każdy z 460 posłów mógł to odnieść do 1% dochodów budżetowych. Jak się podzieli, to wyjdzie 7,5 mln na głowę. Tak więc moglibyśmy - tak jak radni w gminach mogą się pochwalić, że chodnik wybudowali - też się pochwalić, że za te 7,5 mln coś tam w tej Polsce wybudowaliśmy.
Z punktu widzenia niektórych posłów na pewno.
Jeżeli chodzi o wskaźnik kosztów zatrudnienia do PKB, o którym mówił pan prof. Żyżyński, on jest bardzo niski. Ale skoro jest taki niski, to czemu PiS blokuje kwoty wskaźnikowe, które można byłoby podnieść, dla sfery budżetowej, jeżeli chodzi o wynagrodzenia? Kwota bazowa jest blokowana 9. czy 10. rok z rzędu. Pytałem z tej mównicy podczas pierwszego czytania budżetowego, dlaczego blokujemy dalej kwoty bazowe, nie robimy podwyżek. Sfera budżetowa byłaby pasem transmisyjnym dla podwyżek w dalszej skali, w skali gospodarki prywatnej. Jeżeli 9. czy 10. rok z rzędu blokujemy kwotę bazową dla podwyżek sfery budżetowej, to się potem nie dziwmy, że mamy taki wskaźnik. Tak że tutaj trzeba zacząć od siebie i trzeba popatrzeć, że jeżeli chcemy, aby wynagrodzenia stanowiły coraz większy udział w PKB, to musimy zacząć, jeżeli nie ma impulsu w gospodarce prywatnej, od gospodarki budżetowej i tam zrobić impuls, jeżeli chodzi o podwyżki wynagrodzeń. Tego impulsu w tym budżecie, niestety, nie ma.
Jeżeli dług krajowy, panie profesorze, nie jest problemem, bo można go zrolować, a jak nie będzie komu - jak rozumiem, domyślnie: jak nie będzie miał kto go spłacić - to się zrobi inflację i jakoś się z tym człowiek, budżet upora, to skąd się wzięła upadłość ZUS-u? ZUS to tak naprawdę dług państwowy, nie zagraniczny, tylko krajowy. I co? I upadłość ZUS-u jednak jest problemem dla nas wszystkich. Jednak to 500+ bierze się nie z powietrza, tylko z problemów ZUS-u. Wiele reform, które czeka nas w najbliższej przyszłości, bierze się właśnie z tego, że upadł system ubezpieczeń społecznych, a upadek systemu ubezpieczeń społecznych to jest problem z długiem krajowym. Tak więc to nie jest tak, że zbyt duży dług krajowy nie jest problemem. Jest problemem. Nawarstwiający się, rosnący dług krajowy jest problemem, zwłaszcza dla przyszłych pokoleń, a w skrajnej postaci może doprowadzić do tego, że to pokolenie po prostu zaniknie - albo się nie urodzi, albo w całości wyemigruje. Dlatego musimy się tym zająć i pochylić także nad długiem krajowym, zatrzymać jego lawinowy wzrost, ponieważ brak tego zatrzymania spowoduje, że za 20 lat będziemy społeczeństwem starców, nie będziemy atrakcyjni dla własnych obywateli na tyle, żeby tu się rozwijali i mieszkali. Tak więc 3 mln emigrantów plus 1,33 wskaźnik dzietności to jest bardzo wyraźny sygnał, że dług krajowy jest problemem.
Teraz odniosę się do budżetu, jeżeli państwo pozwolą. Bardzo dużo pada tutaj argumentów, że mamy nierealny wzrost gospodarczy, wzrost PKB. Uważam, że wzrost PKB jest bardzo realny z uwagi na to, że 500+ będzie impulsem propopytowym. Ponadto widać to już po wynikach za IV kwartał, gdzie PKB, jeżeli chodzi o ujęcie całoroczne, wzrósł do 3,6%. A jaki był wzrost w samym IV kwartale? Otóż 4%. Tak więc myślę, że 3,8% w roku 2016 jest do utrzymania, skoro w samym IV kwartale wzrost jest 4% rok do roku.
Rośnie popyt konsumpcyjny, rośnie eksport. Jedyny problem może być z inflacją. Tutaj rząd PiS powinien bardziej współpracować z Narodowym Bankiem Polskim, być może nawet w zakresie luzowania ilościowego, ponieważ nadal grozi nam deflacja. Dramatycznie spadające ceny surowców przyczynią się w dalszym ciągu do presji deflacyjnej. Jeżeli nadal będą embarga międzynarodowe z Rosji na żywność, to nasz rynek żywności, nasza produkcja żywności nadal będzie odczuwać presję braku popytu i nadal będzie presja deflacyjna w zakresie żywności, w zakresie surowców, co przy umiarkowanym wzroście popytu, a jeszcze dużym potencjale produkcyjnym, dużym potencjale wytwórczym w polskiej gospodarce wcale nie przełoży się na wzrost inflacji. Według mnie w 2016 r. w dalszym ciągu możemy mieć do czynienia z presją deflacyjną i tu należałoby coś zrobić.
Prognozy dotyczące euro, USD to już, proszę państwa, samo życie zweryfikowało. Euro dzisiaj po 4,5 zł, a w prognozie - po 4,03 zł. Chciałbym, żebyśmy się doczekali aprecjacji złotego o 12%, ale wydaje mi się, że to też jest mało prawdopodobne przy tej sytuacji, która jest.
Proszę państwa, dochody budżetu państwa rosną aż o 9%, a PKB rośnie tylko o 3%. Robią się niebezpieczne nożyce. Jednak zrównoważony rozwój polega na tym, że dochody budżetowe powinny rosnąć mniej więcej w tym samym tempie, jeżeli już mają rosnąć, co PKB. Jeżeli rosną w tempie trzykrotnie szybszym, to w długim okresie jest to niebezpieczne. Jeżeli chcemy, żeby określone wydatki wzrastały, to nie poprzez wzrost dochodów budżetowych, tylko poprzez ograniczanie wydatków na administrację, bo w tym budżecie nie ma ograniczenia biurokracji, nie ma ograniczenia administracji, a to jest najważniejsza sprawa, jeżeli chodzi o uzdrowienie polskiej gospodarki, uzdrowienie polskich finansów. Zacznijmy ciąć te latyfundia, te agencje, te agendy, zacznijmy ograniczać przerost zatrudnienia w administracji, zacznijmy prowadzić racjonalną gospodarkę finansami publicznymi. Jeżeli tego nie będziemy robić, to nie ma takich pieniędzy, których biurokracja nie zje, i pożre nas również z tymi pieniędzmi, jeżeli nie zaczniemy jej kontrolować. A niestety w tym budżecie nie ma takiego kroku i to nas najbardziej martwi, jeżeli chodzi o projekt tego budżetu, że nie walczycie państwo z biurokracją, nie walczycie państwo z przerostem administracji, nie walczycie państwo z tysiącem niepotrzebnych wydatków. Nie wiem dlaczego, być może czasu zabrakło. Ale bardzo uważnie na was, państwo, będziemy patrzyć w roku 2017, czy również tak samo podejdziecie do kwestii administracji i oszczędności, jak podeszliście w budżecie na rok 2016.
Zysk NBP będzie o wiele większy, 8,5 mld. Nie widzę żadnej poprawki ze strony Prawa i Sprawiedliwości w tym zakresie. Mamy o ponad 4,5 mld większy zysk NBP, głównie z uwagi na wyższe kursy walutowe. Jeżeli dalej się ta sytuacja utrzyma...
...to i w tym roku będzie wysoki zysk NBP i ja oczekuję, nasz klub oczekuje, że coś z tymi 4,5 mld zrobicie. Jeżeli nie macie żadnego pomysłu, to chociaż obniżcie deficyt budżetowy, będzie ładnie na papierze wyglądało i my będziemy z większą przyjemnością patrzeć na ten budżet. A jeżeli pozwolicie, to zasugerowałbym zawieszenie... Argumenty są takie: nie możemy tych pieniędzy wydawać, bo to jest jednorazowy zysk, w przyszłym roku się nie powtórzy, więc racjonalnie byłoby jednorazowych zysków nie wydawać na rzeczy, które pojawiają się kilka razy. To w takim razie zawieśmy na jeden rok podatek od zysków kapitałowych i sfinansujmy go większym zyskiem z NBP. Giełda -26%, giełda jest zaorana, rynek kapitałowy leży i kwiczy, po zlikwidowaniu w praktyce OFE nie może się podnieść i jeżeli państwo mu nie pomożecie, to się długie lata nie podniesie, bo tak jak ktoś tu powiedział, łatwo coś można zniszczyć, a odbudowywać trzeba latami. A więc spróbujmy pomóc pani prezes Zaleskiej i odbudujmy giełdę, odbudujmy rynek kapitałowy, zawieśmy wykonywanie podatku od zysków kapitałowych na jeden rok. To nie będzie dużo kosztowało, bo jak giełda miała straty, to skąd mają być zyski, a być może pozwoli to pani Zaleskiej na reaktywację, na reanimację i sanację giełdy. Tutaj są pieniądze i można byłoby te pieniądze z powodzeniem wykorzystać, tym bardziej że rynek kapitałowy będzie wam potrzebny przy programie inwestycyjnym, na pewno was wspomoże. Przydałoby się w tym momencie... Ja nie mówię, żebyśmy znieśli podatek od zysków kapitałowych. Zawieśmy go na rok. Zobaczymy, czy to nam pomoże.
Druga moja poprawka - abonament radiowo-telewizyjny. Dajmy ludziom spokój z abonamentem radiowo-telewizyjnym. Ludzie nie chcą płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego, w większości w praktyce go nie płacą, wiszą nad nimi jakieś sankcje, zapłacenie za posiadanie telewizora, rodem z jakiegoś PRL-u Gomułki za przeproszeniem, podatek od posiadania telewizora. Po prostu jeżeli nie mamy pieniędzy na utrzymanie telewizji, wprowadźmy podatek sektorowy od reklamy radiowo-telewizyjnej. Prywatne, komercyjne stacje telewizyjne mają się jak pączki w maśle. Tak samo zresztą jak pączki w maśle miały się banki. Wprowadziliśmy podatek od banków i nic się nie stało. Co, też Platforma będzie twierdzić, że telewizje przerzucą podatek na emitentów reklam, a emitenci reklam podniosą ceny w sklepach? Bez przesady. Tak nie będzie. A więc wprowadźmy podatek od reklamy radiowo-telewizyjnej i od 1 lipca znieśmy abonament. Na pewno obywatele powitają to z utęsknieniem i przyznają nam rację.
Jeżeli chodzi o program 500+, bardzo krótko, bo jeszcze chciałem zostawić czas dla moich kolegów. Nie ma programu na pierwsze dziecko. Ja tu sobie wyliczyłem, że, proszę państwa, jeżeli chcemy sanacji, jeżeli chodzi o demografię i wskaźnik dzietności, to z programu 500+ w takiej wersji, jaka jest w tej chwili, nie skorzystają single i nie zachęcimy ich do tego, żeby wychodzić za mąż i się żenić, nie skorzystają rodziny z zerową ilością dzieci, a tych jest 29,5% w skali wszystkich rodzin, nie skorzystają rodziny z pierwszym dzieckiem, 67% rodzin z pierwszym dzieckiem nie skorzysta z programu, 58% rodzin z dwojgiem dzieci skorzysta tylko w zakresie jednego dziecka, czyli większość rodzin z dwojgiem dzieci skorzysta tylko w zakresie jednego dziecka, i, proszę państwa, 30% rodzin 3+ skorzysta z ułomnością z tego programu, nie skorzysta w pełni z tego programu. A więc to nie jest program prorodzinny, to jest w tej postaci program prosocjalny niestety. Proszę państwa, ułatwiając PiS-owi życie, nazywajmy to świadczenie zwrotem podatku VAT, bo de facto możemy to traktować jako niepisany zwrot podatku VAT, który rodziny wydają na wychowanie dzieci, i wtedy będzie w porządku, nie będziemy wtedy nazywać tego socjalem. Ale niestety jeżeli program nie będzie obejmował pierwszych dzieci, to jest to program socjalny, chociażbyście go nazywali rodzinnym, a nie rodzinny. Proszę państwa, przeanalizowałem, w jakich krajach jest taki program jak u nas. Tylko we Francji nie płaci się na pierwsze dziecko, tylko we Francji, natomiast w Irlandii, w Niemczech, w Szwecji, na Węgrzech dofinansowanie pierwszego dziecka to jest większość programu, a nie mniejszość. Nie możemy spowodować takiej sytuacji, że w Polsce będą rodziny wielodzietne, które będą jeszcze bardziej wielodzietne, a rodziny, które nie mają dzieci, jeszcze bardziej nie będą miały dzieci. Musimy integrować społeczeństwo, a więc zachęcać tych, którzy nie mają dzieci albo mają mało dzieci, do poszerzania się, a nie zachęcać rodzin wielodzietnych, żeby miały jeszcze więcej dzieci. Nie na tym polega polityka prorodzinna - nie na socjalu zachęcającym do posiadania jeszcze większej ilości dzieci, tylko na zachęcaniu do zakładania rodzin i do posiadania dzieci, bo tu są braki.
Kończąc swoje wystąpienie, jeszcze chciałem się odnieść do podatku, który w ostatnich dniach rozpalił państwa wyobraźnię, czyli do podatku od przychodów z działalności handlowej. Proszę państwa, nie tak się umawialiśmy. To znaczy nie umawialiśmy się, w kampanii wyborczej
z państwem się tak umawialiśmy. Nie tak się umawialiśmy w kampanii wyborczej. Podatek miał obejmować korporacje, głównie zagraniczne, i miał być podatkiem, który wspiera polską przedsiębiorczość.
A co będzie powodował podatek na pierwszym miejscu? Podniesienie ceny benzyny, ponieważ wszystkie towary, które są towarami akcyzowymi, które są towarami związanymi z monopolem naturalnym, od razu zareagują wzrostem cen. Ja nie chcę, żeby obywatele, moi wyborcy pytali mnie potem, dlaczego głosowałeś za podniesieniem o 2% czy 3% ceny benzyny z automatu. Jeżeli więc chcemy wprowadzić ten podatek, to nie może on objąć towarów, które już są objęte akcyzą, ponieważ akcyza plus VAT, plus inne podatki powoduje, że towary akcyzowane są już gigantycznie objęte podatkiem. Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby bronić wytwórców alkoholu, tylko przede wszystkim chodzi mi o paliwa. Nie możemy już bardziej opodatkowywać paliw, a niestety takie będą skutki wprowadzenia tej formy podatku. A więc apeluję tutaj z mównicy do państwa, żebyśmy wzięli pod uwagę to, że nie możemy opodatkować benzyny tym podatkiem.
Ostatnie zdanie. Martwię się o to, co będzie z wpływami z akcyzy i z wpływami z podatku VAT oraz od kopalin ze względu na spadek cen surowców. Tutaj powinniście państwo się pochylić - mówię do PiS-u - i sprawdzić, czy wasze prognozy, dotyczące wpływów z podatku od kopalin w świetle spadku cen miedzi i wpływów z akcyzy w świetle spadku cen ropy naftowej, są do wykonania. O podatku VAT możemy dyskutować, ponieważ mamy nadzieję, że 500+ oraz wprowadzenie tego centralnego rejestru poprawią sytuację co do VAT-u, natomiast jeżeli chodzi o akcyzę i kopaliny, to moim zdaniem nie do utrzymania są te dochody, które są zaprezentowane.
Klub Kukiz’15 poparłby budżet, gdybyśmy mieli zmianę w ustawie o finansach publicznych, zagwarantowaną równowagę między dochodami a wydatkami, począwszy od roku 2018. Jeżeli taki zapis by się znalazł, byłaby taka zmiana w ustawie o finansach publicznych, to rozważylibyśmy poparcie budżetu. W innym przypadku nie możemy narazić naszych dzieci i wnuków na kolosalny dług publiczny związany z takim, a nie innym deficytem budżetowym i w tym momencie nie możemy poprzeć projektu tego budżetu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Panie Ministrze! Wniosek dotyczy umożliwienia panu ministrowi Szałamasze zawieszenia podatku od zysków kapitałowych i sfinansowania go w roku 2016 z dodatkowego zysku z NBP. Uważamy, jako wnioskodawca uważam, że zawieszenie podatku od zysków kapitałowych w roku 2016 jest niezbędne w celu sanacji tragicznej sytuacji rynku kapitałowego i giełdy w Polsce. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Panie Ministrze! Mniejszy deficyt budżetowy to lepszy budżet. Skoro pieniądze są, bo NBP postarał się o większy zysk, a postarał się, dlatego że mamy takie a nie inne kursy walutowe, to nie ma powodów, jeżeli nie ma pomysłu, żeby przeznaczyć je na 500+ na pierwsze dzieci, na obniżenie podatków, to przynajmniej można przeznaczyć je na obniżenie deficytu. Na pewno mniejszy deficyt budżetowy będzie przyczynkiem do rozpoczęcia w przyszłości prac nad zrównoważonym budżetem, bo tego oczekujemy. Zrównoważony budżet to najlepszy budżet dla Polski, dlatego prosimy o przyjęcie tej poprawki.
Poprawka jest w zasadzie tożsama z poprzednią poprawką, więc nie będę się powtarzał, prosimy o przyjęcie poprawki.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Chciałem zapytać, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość oraz reprezentujący je poseł wnioskodawca nie chcą przyczynić się do zniesienia abonamentu radiowo-telewizyjnego. Jest okazja, moglibyśmy wprowadzić podatek od reklamy radiowo-telewizyjnej, z jego tytułu pobrać 440 mln, czyli 1/2 wartości abonamentu, która była zbierana w zeszłym roku, i od 1 lipca znieść abonament. Czy naprawdę tak trudno jest znieść abonament radiowo-telewizyjny w Polsce? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie brzmi: Czy skoro Łódź okazała się godna powierzenia 20 mln na hospicjum, to może się okaże godna powierzenia 55 mln na rewitalizację sieci kolejowej z Łodzi Kaliskiej do Ostrowa Wielkopolskiego przez Kalisz?
Przecież w zasadzie skoro państwo chcą pomóc nam wydostać się z tej Łodzi...
...a niestety, jak wiecie, 8 lat prezydent Zdanowska budowała różne rzeczy w Łodzi, zadłużyła Łódź, rządy Platformy Obywatelskiej w Łodzi zadłużyły Łódź z 1 mld do ok. 5 mld
, ale zapomniano się wydostać z tej Łodzi...
...więc może Prawo i Sprawiedliwość pomoże nam się z tej zadłużonej Łodzi wydostać. Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Pierwsze pytanie: Jak pogodzić polityczną koncepcję Międzymorza z koncepcją dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi w kontekście tego, że koncepcja Międzymorza w zasadzie ma długoterminowy ekonomiczny sens wówczas, kiedy współgra z koncepcją nowego jedwabnego szlaku? Bo tylko wówczas można ją wykorzystać efektywnie ekonomicznie dla długotrwałego wzrostu rozwoju gospodarczego naszego kraju.
Drugie pytanie: Co z ceną gazu ziemnego, a w zasadzie z jej renegocjacją, w kontekście gwałtownych spadków cen światowych zarówno gazu ziemnego, jak i ropy naftowej? Podobno nasze długoterminowe kontrakty mają to do siebie, że cena naszego gazu ziemnego jest powiązana długoterminowo z ceną ropy naftowej. Ropa naftowa szoruje brzuchem po dnie, ale ceny gazu w Polsce absolutnie po dnie brzuchem nie szorują.
A więc czy możemy się doczekać renegocjacji w tej sprawie? Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam dwa pytania. Pierwsze pytanie. Skoro nadzór nad Wyższym Urzędem Górniczym, nad prezesem Wyższego Urzędu Górniczego, przechodzi do Ministerstwa Energii, to w takim razie, tak rozumiem, że nadzór nad bezpieczeństwem sektora górnictwa miedzi także przechodzi do Ministerstwa Energii. Tak, rozumiem? To jest pierwsze pytanie. Drugie pytanie. Skoro nadzór nad spółkami energetycznymi przechodzi do Ministerstwa Energii, to w takim razie polityka dywidendowa w odniesieniu do spółek Skarbu Państwa, która była domeną Ministerstwa Skarbu Państwa - a polityka dywidendowa to jest ważny składnik tworzenia dochodów budżetu państwa w wypadku spółek energetycznych, które zapewniają wpływ sporych dywidend do budżetu państwa - także przechodzi do Ministerstwa Energii. Wobec tego czy należy się spodziewać zmiany polityki dywidendowej spółek energetycznych pod nowym nadzorem? Proszę o udzielenie odpowiedzi na drugie pytanie na piśmie. Dziękuję bardzo.
Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Wniosek 80. mi przepadł, ale odnośnie do wniosku mniejszości 84. pozwolę sobie zadać pytanie. Chodzi o marne 5 mln na organizacje sportowe Kresów, dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Te organizacje sportowe, ci Polacy potrzebują o wiele bardziej tych pieniędzy niż wielu tych, których tutaj przegłosowaliśmy. Pytanie oczywiście brzmi: Czy znalazłoby się 5 mln dla naszych rodaków, którzy też chcą kultywować polskość? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 89. wniosek mniejszości dotyczy poprawki zwiększającej pieniądze dla Instytutu Pamięci Narodowej, konkretnie Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Suma 5 mln...
...jest sumą symboliczną, ale symboliczne jest również to, kto ma za to zapłacić. Za to zapłacić ma rzecznik praw obywatelskich. Bardzo prosimy Prawo i Sprawiedliwość o zastanowienie się, tym bardziej że przed chwilą 39. poprawkę poparliśmy jako klub Kukiza. Dziękuję.
Wysoka Izbo! Panie Marszałku! To nie chodzi o to, żeby ograniczać niezależność rzecznika praw obywatelskich, tę świętość świecką, jaką tutaj żeście państwo ogłosili przed chwilą, tylko chodzi o to, żeby go zmotywować do bardziej efektywnej pracy. Nie ma nic lepszego dla państwa polskiego, jak bardziej efektywnie pracujący urzędnik
, a tylko finansowo można zmotywować urzędnika do lepszej pracy. A więc myślę, że to nie żadne ograniczenie niezależności rzecznika, a zmotywowanie go do bardziej efektywnej pracy. Być może, jeśli będzie pracował bardziej efektywnie, w przyszłym roku dostanie więcej pieniędzy.
Natomiast nie ma nic ważniejszego niż Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. To jest sprawa racji stanu i nie ma tutaj dyskusji, co jest ważniejsze. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie chodzi o ograniczanie rzecznika, tylko o budowanie lepszej efektywności i sprawności działania urzędów, czego państwo w Platformie Obywatelskiej nie potrafiliście zrobić przez 8 lat.
My próbujemy to naprawić.
I myślę, że nie ma lepszej motywacji do działania urzędnika, niż jak mu się zabierze trochę pieniędzy i zobaczy, że musi sprawniej działać.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zadaję pytanie: Czy nie lepiej będzie wyglądać państwo polskie, jeśli zaczniemy naprawiać finanse publiczne i ograniczać wydatki w administracji? Na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji - o 9,8 mln, na Krajowe Biuro Wyborcze w roku bez wyborów - 31 mln i oczywiście na finanse publiczne, instytucje finansowe - o 183 mln. Łącznie ograniczymy wydatki na administrację, nikomu niepotrzebne - w tym ostatnim przypadku są to izby skarbowe i urzędy skarbowe, obywatele się ucieszą
- ograniczymy to o 225 mln i zmniejszymy deficyt budżetowy. Zaczniemy naprawiać finanse publiczne, o czym mówiliśmy w czasie debaty budżetowej, zamiast chronić dalej te latyfundia, które są. Dziękuję.
Pani poseł źle zrozumiała moją wypowiedź, moje pytanie. Ksiądz katolicki...
...nie jest urzędnikiem państwowym i budżet państwa nie musi wymagać od niego zwiększenia efektywności. Nie wiem w czym, w rozdawaniu komunii?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Znowu naprawiamy, chociaż tym razem symbolicznie, finanse publiczne i zwiększamy efektywność działania urzędów, tym razem o 1 mln zł. Natomiast uważamy, że taka potrzeba jak dodatkowe pieniądze na szkolnictwo polskie za granicą w kontekście tego, co deklarowały kluby, zwłaszcza klub Prawo i Sprawiedliwość, w zakresie dbania o Polaków za granicą... jest jak najbardziej zasadnym wnioskiem, jeżeli chodzi o zwiększenie wydatków. Dziękuję bardzo.
Ja mam pytanie do pani premier: Czy to chodzi o ten sam wodociąg, który pani premier obiecała wybudować, czy to jest jakiś drugi wodociąg w Koniecpolu? Dziękuję.
Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Znowu uczymy się oszczędzać i uczymy się racjonalnie gospodarować. Zakład Ubezpieczeń Społecznych: minus 150 mln. Zysk: zmniejszony deficyt budżetowy. Obywatele się ucieszą. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mieliśmy nadzieję, że chociaż przy głosowaniu nad poprawkami nauczymy państwa trochę oszczędzania i dbania o kieszenie obywateli, ale niestety nie udało się, może w przyszłym roku będzie lepiej. W każdym razie wniosek jest taki, że klub Kukiz’15 nie może poprzeć tego budżetu, gdyż zabrakło w nim elementów racjonalnych oszczędności. Dziękuję.
Jeżeli mogę... To jest pewne nawiązanie do pewnej rocznicy, szczególnej rocznicy. W moich 40 dotychczasowych wystąpieniach mój strój był bez zarzutu, a to jest moje 41. wystąpienie, ono ma specyficzny charakter i ma o czymś państwu przypominać. 5 lutego mieliście państwo pewną rocznicę, większość z was uczestniczyła w tym przynajmniej duchem.
To jest pana zdanie, a moje zdanie jest zupełnie inne.
Proszę państwa, rozmawiamy o ustawie zwanej potocznie 500+. Myśmy w ruchu Kukiza długo szukali, skąd Prawo i Sprawiedliwość czerpało natchnienie, konstruując tę ustawę. I znaleźliśmy. Proszę sobie wyobrazić: podręcznik ˝Wiedza o społeczeństwie˝, podręcznik dla gimnazjum, s. 100, czytanka ˝Dobro państwa czy dobro partii?˝. Przeczytam ćwiczenie nr 8.
˝Przeczytaj opis sytuacji, wykonaj polecenia.
Partia Powszechna Szczęśliwość ma większość głosów w parlamencie i decydujący wpływ na prawa ustanawiane w państwie. Politycy z tego ugrupowania postanowili przed zbliżającymi się wyborami przeprowadzić reformę systemu podatkowego. Pomimo problemów finansowych kraju zdecydowano o przyznaniu wszystkim pracującym pełnoletnim obywatelom ulgi podatkowej w wysokości 500 zł. Osobom niepracującym wypłacono 500 zł w gotówce. Wyjaśnij, co twoim zdaniem chcieli osiągnąć politycy partii Powszechna Szczęśliwość dzięki reformie systemu podatkowego. Omów skutki decyzji parlamentarzystów dla finansów państwa˝.
Nawet dzieci w gimnazjum wiedzą, po co państwo wprowadzają tę ustawę w takim kształcie i w zakresie, w jakim państwo ją wprowadzają. Państwo sami przyznają w uzasadnieniu ustawy, że efekt pronatalistyczny będzie znikomy, będzie śladowy. Państwo zakładają, że w ciągu 10 lat urodzi się 280 tys. dzieci, tak państwo napisali. To znaczy, że w ciągu roku przeciętnie urodzi się góra 30 tys. dzieci. Co to oznacza? Że liczba urodzeń wzrośnie z 380 tys. do 410 tys., o 10%, czyli wskaźnik dzietności z 1,3 maksymalnie do 1,5. Czy to uchroni nas przed apokalipsą demograficzną w najbliższych 20 latach? Sami państwo przyznają, że nie uchroni. Sami państwo wiedzą, że nic to nie da.
W uzasadnieniu - jeszcze raz, jeszcze jedna poprawka - państwo interpretują i pokazują nam, jaka jest struktura rodzin z jednym dzieckiem i dwojgiem dzieci, z trojgiem dzieci, z czworgiem dzieci. Tylko że to się sumuje w ramach 100%, a nie bierze się pod uwagę rodzin bez dzieci i nie bierze się pod uwagę singli. Liczba singli od 1989 r. wzrosła z 19% do 29%. To jest prawdziwy problem. Liczba rodzin 0 D, czyli z zerową ilością dzieci, to jest prawie 25% liczby wszystkich rodzin. Razem single, czyli potencjalne rodziny, których nie założono z różnych powodów, i rodziny bez dzieci to jest 50% ogólnej puli. I to jest problem w kwestii niskiej dzietności oraz to, że ponad 50% rodzin z dziećmi to rodziny, które mają jedno dziecko. To jest prawdziwy problem w kwestii niskiej dzietności. Nie chodzi o to, żeby rodziny z trójką dzieci miały czworo dzieci, rodziny z czwórką dzieci miały piątkę dzieci itd., bo rodziny 3 plus to 10% rodzin posiadających dzieci, czyli ok. 5% w ogóle potencjalnych rodzin. Tak więc nie uzdrowicie państwo tym projektem systemu polityki pronatalistycznej.
Program, proszę państwa, to wydatki w wysokości 17 mld w tym roku, dwudziestu kilku miliardów, a do końca nie wiadomo ile, w każdym następnym. Policzyliśmy to, proszę państwa. Jeżeli przyjąć państwa założenia co do tego, ile dzieci się urodzi, czyli 280 tys. w ciągu 10 lat, i uwzględnić pieniądze, które wydamy na to w ciągu 10 lat, to wiecie ile wychodzi na jedno nowe dziecko? 850 tys. zł. Proszę państwa - 850 tys. zł. A ile to dziecko, jak już zostanie dorosłym, w ciągu swojego życia przyniesie do systemu emerytalnego? 350 tys. Nakłady prawie trzykrotnie większe od dochodów. Nie rozwiążemy problemu upadającego ZUS-u i braku zastępowalności pokoleń, ubezpieczeń społecznych, bo nakłady przekraczają wam prawie trzykrotnie potencjalne dochody z tego tytułu. To jest źle skonstruowany program. Ja nie krytykuję idei, bo my też jesteśmy za polityką prorodzinną, ale w ten sposób pogłębicie problem, bo państwo to robią za dług. Państwo nie macie pieniędzy na ten program, zwiększacie deficyt budżetowy, wprowadzacie nowe podatki. I co? My proponujemy inne rozwiązanie, rozwiązanie, które z powodzeniem stosowane jest w Izraelu, oparte na koncepcji tzw. ujemnego podatku dochodowego Miltona Friedmana. W naszym przypadku to będą ujemne koszty pracy. My proponujemy - ograniczmy zasadniczo klin podatkowy, który dusi polskie rodziny, który nie daje zarobić, który obciąża najbiedniejszych nieprawdopodobnymi podatkami. Państwo też specyficzne krokodyle ronią łzy teraz, a przez 10 lat dusiliście rodziny podatkiem i nie przeszkadzało wam to, że dzietność spada do 1,29. Żadnych refleksji. Wprowadziliście swoje programy prorodzinne, kosztują one 8 mld rocznie i jaki jest efekt w postaci poprawy dzietności? Żaden. 8 mld zmarnowane. Taki jest efekt waszej pracy.
Koncepcja ujemnego podatku dochodowego polega na tym, żebyśmy ludziom, jeżeli pracują i mają dzieci, poluzowali maksymalnie, jak tylko się da, klin podatkowy, tak żeby w praktyce nie płacili podatków, jeżeli będą mieli odpowiednią ilość dzieci, a jeśli nie wystarczy klin, to żeby im dołożyć, żeby im dać ujemny podatek. Tak wymyślił Milton Friedman. To jest bardzo dobra koncepcja, stosowana, jak powiedziałem, w Izraelu z powodzeniem. Izrael ma dzietność na poziomie 3,5, i to w rodzinach żydowskich, nie w rodzinach arabskich, bo u rodzin arabskich dzietność przekracza 5. Tam jest wyścig w zakresie dzietności. Oni rozumieją ten problem, a my nie. My mamy wskaźnik 1,33 i zastanawiamy się, jak tu zrobić za 20 mld program, żeby była dzietność na poziomie 1,5. To jest kpina.
Proszę państwa, ograniczenie klina podatkowego spowoduje, że wiele rodzin wyjdzie ze strefy ubóstwa i że nie trzeba będzie im dawać zasiłków rodzinnych i kłócić się, czy ten dochód zaliczać do dochodu czy nie zaliczać do dochodu tego dochodu, żeby w jakiś sposób dawać zasiłki rodzinne. Nie. Jeżeli ludzie pracujący, otrzymujący dzisiaj 1350 na rękę, będą otrzymywać 2100 na rękę, bo tak będzie, jeżeli zlikwidujemy klin podatkowy, to nie będzie sfery ubóstwa, a ludzie będą mieli znacznie więcej dzieci, bo będą wiedzieć, że realnie, na rękę zarobią więcej. Dzisiaj ludzie nie mogą założyć działalności gospodarczej, prowadzić prostych biznesów, mało wydajnych, z małą rentownością, ponieważ ZUS i podatki tłamszą te spontaniczne odruchy, by podjąć się prowadzenia takiej działalności. Ludzie chcą sami zarabiać na siebie, nie potrzebują jałmużny, ale wy im tego nie dacie, bo obciążacie ich na starcie takimi podatkami, że oni nie są w stanie prowadzić prostych biznesów, prostej działalności. A my byśmy zdjęli klin i tak jak za czasów ustawy Wilczka - kiedy też zdjęto klin i pojawiło się miliony ludzi handlujących na ulicach, miliony ludzi prowadzących prostą działalność, proste krawiectwo, prostą gastronomię - mielibyśmy ten sam efekt. I ludzie czuliby się godni, nie musieliby zależeć od państwa, nie musieliby zależeć od zasiłków, nie czuliby, że kupuje się ich głosy, tylko po prostu prowadziliby własne życie i rozwijaliby się. I nie byłoby problemu. W latach 1989-1991 nie było problemu z dzietnością w Polsce, tak? Dzietność wynosiła prawie 3,0 w tym czasie. A, proszę państwa, niestety, tłamszenie narodu w sposób fiskalny to jest takie samo tłamszenie jak tłamszenie w sposób zbrodniczy, bo ono powoduje, że za 20 lat będziemy społeczeństwem starców, społeczeństwem, które będzie zupełnie niewydajne ekonomicznie, i nie będziemy w stanie już nic zrobić. Państwo przespali 8 lat. Gdyby państwo tego nie zrobili i wprowadzili odpowiednie reformy, bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu, a przez państwa próby PiS-u będą praktycznie prawdopodobnie bezowocne i nie da się nic zrobić. Jedyna szansa - musimy patrzeć na emigrantów z Ukrainy. Oni są jedyną szansą, bo oni są jeszcze... Można jeszcze kilka milionów osób przysposobić...
...i mieć dzieci.
To nie jest żart.
Państwo robią żarty, płacąc 800 mld, 850 tys. na jedno dziecko i zyskując dzietność do 1,5.
To jest żart.
Proszę państwa, ze swojej strony chciałem powiedzieć, że ruch Kukiza rozumie, że problem z polityką pronatalistyczną, problem dzietności, problem demograficzny jest najważniejszym problemem, ważniejszym nawet niż nasze wolnościowe poczucie, nasze dążenie do sprawienia, żeby ludzie czuli się wolni we własnym kraju, żeby czuli się obywatelami. Dlatego rozumiemy potrzebę wprowadzenia tego programu, ale nie możemy się zgodzić na taki jego kształt, bo, jak sami wnioskodawcy zakładają, nie da to żadnych efektów. Szkoda pieniędzy po prostu, mówiąc krótko. Te pieniądze można znacznie lepiej wykorzystać, likwidując klin podatkowy.
Dlatego u nas nie będzie dyscypliny i każdy będzie głosował tak, jak nakazuje mu sumienie. Osobiście wstrzymam się od głosu.
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Dzisiaj jestem w stroju dostosowanym do wymagań Platformy Obywatelskiej.
Proszę państwa, ruch Kukiz’15 ponownie przedstawia koncepcję ujemnego podatku dochodowego, który jest rewolucyjną i merytoryczną kontrpropozycją dla programu 500+. Zamiast demoralizować ludzi w długim terminie zasiłkami proponujemy przestać odbierać im pieniądze, które ciężko sami zarabiają. Zerowe koszty administracyjne, progresywna ulga na dzieci od pierwszego dziecka, proponujemy przy wstępnych wyliczeniach 250 na każde pierwsze dziecko, 600 na drugie i 700 na trzecie i następne. Koszt naszego programu wyliczyliśmy na 25 mld rocznie, to jest niedużo więcej niż to, co będzie płacił rząd Prawa i Sprawiedliwości, począwszy od roku 2017.
Chcemy, aby ulga była w pierwszej kolejności odliczana od podatku PIT, następnie - od NFZ, następnie - od składek ZUS i Funduszu Pracy. A jeżeli zabraknie podatków, to 75% brakującej sumy wypłaci się rodzinie w formie świadczenia pieniężnego. Ale 75%, stopa substytucji 75%, żeby w dalszym ciągu opłacalne było nie branie zasiłku, ale staranie się o pracę, bowiem posiadanie dzieci i aktywność zawodowa, aktywność gospodarcza to jest fundament zdrowego rozwoju rodziny i w ogóle fundament rozwoju rodziny.
Jeśli będziemy stawiać na zasiłki, na długotrwałą demoralizację, na uciekanie w szarą strefę, na uniemożliwianie ludziom wychodzenia z ubóstwa, nie poprawimy katastrofalnej sytuacji demograficznej w Polsce, a o to tutaj chodzi przede wszystkim.
Co zrobi PiS, jeśli wprowadzi swój program 500+ i zwiększy się ta dzietność, którą zakładacie, czyli urodzi się te 280 tys. dzieci dodatkowo w ciągu 10 lat, i dzietność wzrośnie do astronomicznego poziomu 1,45? Co zrobicie, jeśli za 10 lat całkowicie upadnie wam z tego powodu system ubezpieczeń społecznych? Wiecie co zrobicie? Zamknięcie wszystkie programy społeczne, wszystkie programy prorodzinne, wprowadzicie drakońskie oszczędności, a i tak Polska będzie chylić się ku upadkowi.
Nasze rozwiązanie ma same zalety.
Zmniejszamy klin podatkowy, czyli całkowite opodatkowanie pracy, umożliwiamy radykalne zmniejszenie bezrobocia wśród najuboższych i najsłabiej zarabiających, zmniejszamy szarą strefę, bo dzisiaj wiele osób pracuje na czarno, gdyż nie może uruchomić własnej działalności gospodarczej albo ta działalność jest nieopłacalna z powodu nadmiernego opodatkowania i oskładkowania pracy. Wyrywamy wielu ludzi z pomocy społecznej, dajemy tzw. wędkę, a nie tzw. rybę, w przeciwieństwie do rozwiązań PiS, które utrwalają pozostawanie ludzi w biedzie, ponieważ będzie to sprawiało, że ludzie będą zastanawiać się, czy podejmować pracę, czy mieścić się w progach, jeżeli chodzi o zasiłek. Brak konieczności zatrudniania armii biurokratów, która będzie wyliczać, komu się ten zasiłek należy, komu nie. W naszym przypadku nie ma potrzeby zatrudniania nikogo dodatkowo.
Podnosimy płacę minimalną, jeżeli likwidujemy klin podatkowy, o 850 zł, bez konieczności zwiększania kosztów dla pracodawców. To, czego wy nie potraficie zrobić, wy i wy, od przeszło 10 lat, my zrobimy jednym ruchem, podniesiemy płacę minimalną do poziomu ponad 2 tys. zł netto.
Wszystkie jednoosobowe działalności gospodarcze będą mogły być uruchamiane praktycznie bez płacenia ZUS, praktycznie bez płacenia w pierwszej fazie podatku. A co to oznacza? To oznacza taki sam efekt wyzwolenia przedsiębiorczości społeczeństwa, jaki był za czasów początku ustawy Wilczka. Nam właśnie o to chodzi, ale wam nie.
Poprawimy wreszcie ściągalność alimentów, bo ludzie, którzy będą mieli dochody, którzy będą mieli pracę, będą płacili alimenty, nie będą się musieli od nich uchylać.
Wasze rozwiązanie, mimo że pomoże rodzinom, wielu rodzinom, nie wszystkim rodzinom, w konsekwencji długoterminowej doprowadzi do krachu gospodarczego i doprowadzi do krachu demograficznego. Nie poprawicie katastrofalnej sytuacji demograficznej, zwiększając dzietność o 280 tys. dzieci w ciągu 10 lat. Zmiany muszą być radykalne, muszą dogłębnie zmieniać strukturę gospodarczą, a nie tylko pokrywać to, co jest w tej chwili warstwą finansowego zasiłku, bo to nie jest ta droga. Należy zmienić dogłębnie system, a nie przykrywać, jak powiedziałem, warstwą finansową. A na takie rozwiązanie, gdzie mamy 850 tys. nakładu na dziecko, nowe dziecko
, a 350 tys. potencjalnego dochodu, nas zwyczajnie nie stać. Dziękuję bardzo.
Panie Ministrze! Doskonale wiemy, że te pieniądze trafią przede wszystkim do ludzi młodych, ale nasza propozycja tym bardziej trafi do ludzi młodych, bo oni nie mają pracy, bo oni nie mogą zacząć działalności gospodarczej, bo podatki ich tłamszą. My o tym doskonale wiemy, tylko, panie ministrze, pytanie jest inne. Pytanie jest takie: Co wy zrobicie za 10 lat, jak wasza polityka doprowadzi do wzrostu dzietności tylko do poziomu 1,45, zastępowalność pokoleń zostanie całkowicie zachwiana i staniemy się pokoleniem ludzi, społecznością ludzi starych? Co wy wtedy zrobicie? Bo nie rozwiązujecie. Bo to jest podstawowy problem, który trzeba rozwiązać, a nie to, że rodzinom jest biednie. Jest biednie. Jak zwiększy się wzrost gospodarczy, będzie im lepiej, ale problem dotyczący demografii trzeba rozwiązać natychmiast, a ten projekt, który państwo przedstawiają, kwestii demografii nie rozwiązuje. Dziękuję.
O, już nie ma pani minister, szkoda.
Pani minister, skoro pani nie zauważa nas w debacie i tylko wymienia pani poglądy, bo tak pani chyba wygodnie, z Platformą Obywatelską, to pozwolę sobie ponowić swoje pytanie. Pytanie brzmi tak: Jeśli, niech wam Pan Bóg da zdrowie, uda wam się wprowadzić ten program i przez 10 lat będziecie go realizować, i cele demograficzne, które sobie założyliście w tym programie, spełnią się co do joty, i będziemy mieli te 410 tys. urodzin, jakie założyliście w programie, rocznie, to co zrobicie za 10 lat, kiedy się okaże, że jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i zaczynamy wymierać, nie mamy dzieci, bo 410 tys. to jest kropelka potrzeb, ZUS bankrutuje, budżet jest niewydolny, społeczeństwo jest niewydolne ekonomicznie? Czy macie realny program realnej poprawy demografii? I proszę nam przedstawić jego założenia. Proszę o odpowiedź na piśmie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje wystąpienie miało być spokojne, miałem spróbować zrecenzować projekt ustawy, ale zaniepokoiła mnie treść artykułu, który pojawił się w najnowszym tygodniku ˝Solidarność˝. Nie wiem, czy państwo mieli okazję się z nim zapoznać. Tytuł tego artykułu to ˝Ministra Szałamachy zamach na prawo własności - projekt ustawy o BFG i przymusowej restrukturyzacji wniesiony do Sejmu˝.
Słucham?
Ja nie wierzę we wszystko, co piszą w gazetach, bo wiara to jest zupełnie inna płaszczyzna, pani poseł. Ale jeżeli w tak poważnej gazecie, która ma taką renomę, zwłaszcza dla partii rządzącej, której dzisiaj na sali praktycznie nie ma... Jest część, jest reprezentacja. Jeżeli tak poważna gazeta, wywodząca się właśnie z tamtej strony, pisze tak obszerny artykuł, który w dość niekorzystnym świetle stawia projekt wyżej wymienionej ustawy, to należy zadać pewne pytania i należy zweryfikować to, która strona ma rację i o co właściwie chodzi.
Ja podchodzę do sprawy bardzo ostrożnie i nie przesądzam sprawy ani też nie zadaję niewygodnych pytań. Zaznaczę tylko pewne punkty, a resztę - mam nadzieję - uda nam się wyjaśnić i wytłumaczyć podczas prac w komisji, ponieważ zarzuty, które są stawiane, i problemy, które są stawiane w tym artykule, stawiają ten projekt ustawy w dosyć niekorzystnym świetle, zarówno po stronie Platformy Obywatelskiej i jej ministrów, jak i po stronie Prawa i Sprawiedliwości i jego ministrów. Ja ograniczę się do wymienienia pewnych elementów.
Mianowicie według autorów artykułu projekt ustawy nadaje Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu uprawnienia do podejmowania nieodwołalnych decyzji, od których nie przysługuje odwołanie na drodze postępowania sądowego. Po drugie, projekt ustawy obejmuje banki spółdzielcze i obciąża je dodatkowymi składkami na tzw. fundusz przymusowej restrukturyzacji, pomimo że dyrektywa, na którą się powołuje, czyli BRR, dotyczy tylko banków spełniających kryteria tzw. podmiotów krytycznych, a spółdzielcze banki nie są podmiotami krytycznymi według autorów artykułu. Trzeci aspekt sprawy - projekt ustawy obejmuje spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe i obciąża je tak samo dodatkowymi składkami na ten fundusz przymusowej restrukturyzacji, pomimo że tak samo dyrektywa BRR nie dotyczy tych podmiotów.
Autorzy artykułu poruszają sprawę, że SKOK-i wielokrotnie odwoływały się, próbowały rozmawiać na ten temat, natomiast nie było odpowiedniego odzewu ze strony ministra, w zakresie kompetencji ministra finansów, aby tę sprawę wyjaśnić. Art. 22 projektu wyłącza z ochrony gwarancyjnej do równowartości 100 tys. euro jednostki samorządu terytorialnego, czyli w przypadku upadłości banku jednostki samorządu terytorialnego nie odzyskają środków. Według autorów artykułu upadłość SK Banku spowodowała m.in., że poszkodowane zostały jednostki samorządu terytorialnego, takie jak gmina Wieliszew, gmina Ząbki, gmina Zielonka. I co z nimi?
No i wreszcie najbardziej kontrowersyjna sprawa - art. 340 pkt 5 czy ust. 5 wprowadza do art. 438 Prawa upadłościowego ust. 2, który w praktyce odbiera obywatelom, oczywiście według autorów artykułu, oraz przedsiębiorstwom możliwość odzyskania w postępowaniu upadłościowym banku lub jeżeli to będzie w SKOK-u, to SKOK-u, depozytów ponad kwotę gwarantowaną przez BFG, art. 438 ust. 2 zawiera bowiem warunek w praktyce niemożliwy do spełnienia, jest równoznaczny z uchyleniem Prawa upadłościowego i stanowi naruszenie prawa własności. Warunek ten mówi o tym, że upadły bank można sprzedać w całości. Teraz cytuję artykuł: ˝W całości pod warunkiem, że bank nabywca pokryje w pierwszej kolejności wszystkie roszczenia BFG z tytułu wypłat środków gwarantowanych˝. W praktyce do sprzedaży upadłego banku w całości innemu bankowi nigdy nie dojdzie, co więcej, gdyby sytuacja majątkowa upadłego banku była taka, iż bank nabywca byłby w stanie pokryć zobowiązania wobec BFG, a następnie zobowiązania deponentów upadłego ponad kwotę gwarancji, to upadły bank nigdy by nie upadł, bo jego aktywa byłyby co najmniej równe zobowiązaniom.
Proszę o wyjaśnienie tej sprawy. Ja nie zajmuję stanowiska, bo nie jestem w stanie w tej chwili w pełni obiektywnie tego ocenić. Niemniej jednak jeśli są takie zarzuty w takim tygodniku, to ta sprawa nie może pozostać niezauważona. Ta sprawa nie może pozostać niewyjaśniona do końca, zwłaszcza że autorzy tygodnika mówią o tym, że taką samą w zasadzie ustawę przygotowywała Platforma Obywatelska - minister Szczurek, a minister Szałamacha jako jedną z pierwszych wniósł ją pod obrady bez zastrzeżeń, pomimo uwag zgłaszanych mu przez różne ośrodki, dotyczących m.in. tych punktów, które wymieniłem. Myślę, że takich punktów jest więcej.
W związku z tym wnioskuję o przekazanie tej sprawy, tej ustawy do właściwych komisji. Nie wiem, czy wystarczy Komisja Finansów Publicznych, czy też potrzebna jest jeszcze jakaś inna komisja. Ale chciałbym, żeby te sprawy, które poruszył artykuł, a które poprzez moje usta pojawiły się również na mównicy sejmowej, zostały do końca wyjaśnione, żebyśmy nie uchwalali ustaw, także teraz, jak również w przyszłości, które kładą się cieniem w tak szacownych tygodnikach. Bo ja nie cytuję tygodnika, który słynie z jakiejś tabloidowej formy, tylko cytuję ˝Tygodnik Solidarność˝, którego renomy nie będzie prawdopodobnie kwestionować prawa strona sali, która teraz rządzi.
Prosiłbym o wyjaśnienie tej sprawy i ustosunkowanie się do tego artykułu, gdyż trudno nam, posłom Kukiza, oceniać tę sprawę, jeżeli jest ona komentowana w świetle artykułu z tego tygodnika w ten sposób, a nie inny. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pani Minister! Poprawka, którą zgłosiłem, dotyczy faktu, iż pierwsze dziecko jest pierwszym dzieckiem do 18. roku życia, potem nim przestaje być, a biedne drugie, trzecie, czwarte, kolejne dziecko przestaje mieć swój status drugiego, trzeciego, czwartego dziecka, pomimo że nie osiągnęło żadnego wieku, tylko dlatego że jego rodzeństwo osiąga wiek. Tego się nie da wytłumaczyć w sposób racjonalny, tylko oszczędnościami, ale jeśli się podejmuje program socjalny, nie natalistyczny, nie rodzinny - socjalny, to należy go tak konstruować, aby nie dyskryminował nikogo i aby nie był niekorzystny. I uprzedzając odpowiedź ewentualną, bo nigdy nie dostałem żadnej odpowiedzi na swoje zarzuty, pani minister, ja tak jak 35 mln obywateli solidarnie cierpiałem jarzmo rządów PO-PSL i nie rządziłem w ciągu ostatnich 8 lat. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Premier! Pani Minister! Ja też żyję, do moich pytań nigdy nikt się nie odnosi, niestety.
Proszę państwa, poprawka polega na tym, żeby sprawozdanie było składane do 30 czerwca, nie do 30 września, ponieważ obawiamy się, że mogą wynikać różne implikacje z wprowadzonego programu i różne mogą być konsekwencje. Powinniście mieć więcej czasu na przygotowanie kolejnej ustawy budżetowej, jeśli będziecie musieli poprawiać ten program. Jeżeli będziecie debatować do 30 września, przyjmować sprawozdanie, to będziecie mieli znowu mało czasu, będziecie to robić na chybcika. Po co? Przyjmijmy to sprawozdanie do 30 czerwca, postarajcie się, będziemy mieli 3 miesiące więcej na naprawianie tego programu, na poprawianie jego skutków dla demografii, dla prorodzinności, dla wszystkich elementów, które chcecie osiągnąć. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Pani Premier! Oczywiście poprawka polega na tym, żeby wykreślić kryterium wydatkowania niezgodnego z celem. Ruch Kukiza rozumie, że marnotrawienie jest złem samym w sobie i pieniędzy podatników nie należy nigdy marnotrawić, w żadnym przypadku, ale wydawanie pieniędzy niezgodnie z celem to tak rozmyte kryterium, które tylko i wyłącznie wzmacnia władzę urzędnika nad rodziną. My się na to nigdy nie zgodzimy. Rodzina nie może podlegać takiej władzy, urzędnikom. Ma autonomię i ma prawo do autonomii, a wy przyzwalacie na to, żeby urzędnik decydował o tym, czym jest wydawanie zgodne z celem, a czym jest wydawanie niezgodnie z celem. Proszę państwa, walczycie o to, żeby sądy nie zabierały dzieci rodzinom ze względu na kryteria ekonomiczne, a jednocześnie pozwalacie urzędnikom, żeby decydowali, której rodzinie zasiłek się należy, bo wydaje go zgodnie z celem, a której nie. To jest niedopuszczalne. Dajcie autonomię, bądźcie zgodni z własnym sumieniem
, z własną ustawą. Dajcie ludziom autonomię. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o tę ustawę, to mamy bardzo poważny dylemat, ponieważ z jednej strony mamy apokalipsę demograficzną, przed którą ten projekt nas nie ratuje, z drugiej strony mamy recydywę socjalizmu, czego my nie potrafimy znieść i ciężko nam to przyjąć. Musimy wyważyć: czy ten słaby projekt, antyuzdrawiający słabą sytuację demograficzną, czy jednocześnie, z drugiej strony, recydywa socjalizmu. Co u nas jest w sercach ważniejsze? Ratowanie Polski przed katastrofą demograficzną w taki nieudaczny sposób czy też obrona obywateli przed recydywą socjalizmu?
Każdy z nas inaczej wycenia te sprawy i każdy z nas ma inne sumienie w ruchu Kukiza.
Dlatego nie mamy ani dyscypliny, ani rekomendacji, jak głosować. Każdy z nas będzie głosował zgodnie z sumieniem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Odniosę się w kilku słowach do projektu naszych konkurentów, do projektu Nowoczesnej, bo nasz projekt, jak wiadomo, jest najlepszy na świecie i nie ma żadnych wad, więc nie ma co krytykować.
Jeżeli chodzi o projekt posłów Nowoczesnej, to zakłada on, iż aby partie otrzymywały subwencje, powinny rokrocznie uzyskiwać kwotę od darczyńców w wysokości przynajmniej równej należnej im subwencji. W związku z tym to trochę przypomina pewien dawny projekt i pewne dawne poczynania posła zwanego Januszem Palikotem, który też wykazywał się obfitymi pieniędzmi od studentów, emerytów, którzy masowo wpłacali je na jego kampanię.
Nie chciałbym, żeby ten projekt, który prezentuje Nowoczesna, do tego doprowadził.
I teraz. Projekt umożliwia płatności internetowe - uzasadnię to - na fundusz partii, co znaczy... I teraz jest pytanie, czy to oznacza, że można płacić także kartami płatniczymi. A jeżeli można płacić kartami płatniczymi, to można też płacić kartami, które się nazywają prepaid. A jeżeli można takimi kartami płacić, to są to karty na okaziciela. I w związku z tym takie karty, pomimo że są przez KNF wstrzymane, jednak są dostępne na rynku.
Jak państwo wiecie, limit wydatków takiej karty to jest 10 tys., co najmniej 10 tys. zł. I ja sobie obliczyłem, że żeby Nowoczesna według własnego projektu otrzymała subwencję jak z budżetu państwa, to wystarczyłoby 150 kart kupić na Allegro i mamy sprawę subwencji załatwioną. A więc to tak nie może być chyba, prawda? No bo 150 kart na Allegro kosztuje niecałe 5 tys. zł, więc za 5 tys. zł można byłoby załatwić sprawę subwencji. Proszę o odpowiedź, czy państwo przewidzieli w swoim projekcie, że karty prepaid mogłyby - no nie państwo, jakiejś innej partii politycznej - załatwić problem darczyńców i subwencji na rzecz partii.
Druga kwestia to maksymalna kwota przekazywana przez osoby fizyczne. Rzeczywiście, 125 tys. No że 50 tys. obywatele przekażą, to już Janusz Palikot udowodnił, że jak studenci się postarają, to i po 50 tys. wpłacą.
Emeryci, i emeryci.
Natomiast kogo będzie stać na 125 tys., jeżeli będzie chciał kandydować do Sejmu, proszę państwa? Rozumiem, że obywatele masowo mieszkania zastawią, prawda, i domy, byle tylko uczestniczyć w świecie demokracji i móc kandydować. I jaka to jest równość, jaka to jest konkurencja? Proszę państwa, troszeczkę państwo przesadzili chyba z tym limitem. Może my nie jesteśmy tak bogaci jak wy, wy nie macie z tym problemów, ale my z tym byśmy mieli problem jakiś...
I jeszcze kwestia tych podarków, tych upominków, które są włączane. Ja, szczerze mówiąc, w ogóle nie rozumiem, po co są te upominki w państwa projekcie. Będziemy pracować nad tym.
Czy to państwo sugerują, bo upominek sugeruje jakiś rodzaj korupcji, prawda? No więc pytanie jest takie: Czy to już na stracie wpisujemy element korupcji do ustawy, czy to jest jakiś lapsus, nie wiem, pomyłka?
Tak jak powiedziałem, nie będę uzasadniał szczegółowo naszego projektu, bo on jest najlepszy na świecie i jest taki proobywatelski i demokratyczny. Jeden przykład. Donald Trump wydał 2 mln na kampanię i jest pierwszy, tak, w tej chwili w rankingach. I to nie chodzi o pieniądze. Proszę państwa, chodzi o racje, chodzi o argumenty, a nie chodzi o pieniądze. A państwo cały czas rozmawiacie i udowadniacie, że przede wszystkim chodzi o pieniądze w polityce.
My jako ruch Kukiza jesteśmy zwierzęciem, którego nie ma, bo my nie mamy pieniędzy, a jesteśmy w tym parlamencie. Jesteśmy trzecią siłą. I jak to się stało? Partia bez pieniędzy. Wydaliśmy na całą kampanię 400 tys. zł. Państwo wiecie, ile to jest? W projekcie Nowoczesnej to nawet cztery osoby by się złożyły i już by było 450. Proszę sobie wyobrazić.
Jesteśmy zwierzęciem, którego nie ma. Tak że, proszę państwa, jeśli będziemy podchodzić do polityki tylko od strony pieniędzy, to będą nas tak obywatele oceniać, jak nas oceniają w tej chwili w Sejmie, czyli będziemy się bardziej kojarzyć z cyrkiem, a nie z Sejmem. A więc naprawdę proszę o refleksję.
Wnioskujemy o to, żeby oba projekty trafiły do komisji, bo warto pracować nad takim projektem, który będzie jak najbardziej obywatelski i jak najmniej będzie mówił o pieniądzach, a jak najwięcej będzie mówił o wartościach i obywatelach. Dlatego wnioskujemy, żeby oba projekty znalazły się w komisji. Może uda się na przykład wypracować jeden wspólny projekt, który miałby jakiś sens.
Prosimy partię rządzącą, żeby pozwoliła pracować obywatelom i ich przedstawicielom nad obywatelskim projektem wyboru i demokracji, a nie żebyście utrzymywali ten monopol na pieniądze i w zasadzie na władzę, nie pozwalając nam nawet pracować nad takim projektem. Bo rozumiem, że możecie być przeciwni, ale wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu to jest, delikatnie mówiąc, pokazanie, kto ma władzę, tak? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie do wnioskodawców z klubu Nowoczesna brzmi następująco: Dlaczego w ogóle wprowadzacie państwo w finansowaniu partii politycznych progi, co jest związane z tym, że finansowanie ma zależeć w ogóle od ilości zdobytych głosów w wyborach? Przecież partie polityczne, mówiąc językiem...
Kto tu zarzuca populizm? Pan poseł Kłopotek.
...populistów, którzy się uczą, mają te same żołądki i w zasadzie pensje ich zarządów kosztują je tyle samo. Tak więc po co to w ogóle uzależniać, te pieniądze, od liczby zdobytych głosów czy mandatów, czy od procentu głosów? Może po prostu ustalmy kwotę równą dla każdej partii, po kilka milionów, i każdy będzie zadowolony, niezależnie od tego, ile zdobywa głosów. Skoro nasze propozycje dotyczące dobrowolności są niedobre, to w takim razie urawniłowka.
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zadam pytanie dotyczące fragmentu uzasadnienia zmiany ustawy, którą wnosi klub Nowoczesna. Mianowicie państwo napisali, że dzięki państwa ustawie i zmianom, które proponujecie, straty kopalń zmniejszą się o 5%. Tak jest tam napisane. I chciałem zapytać, dowiedzieć się szczegółów, w jaki sposób te straty... Bo ja nie wiem, czy ci związkowcy wynoszą coś, węgiel czy coś.
A więc proszę mi po prostu konkretnie to pokazać, w jaki sposób ograniczenie związków zawodowych przyczyni się do zmniejszenia strat Kompanii Węglowej. Bo to tak wygląda, jakby ci związkowcy źle podpowiadali zarządowi i przez to ten zarząd popełniał błędy i rosły straty. Proszę więc to uzasadnić. Dziękuję.
Dziękuję.
Króciutko, w trybie sprostowania. To nie był zarzut. Pan mnie źle zrozumiał, panie pośle. To było pytanie, na które pan oczywiście nie odpowiedział, bo ja chciałem usłyszeć konkretne wyliczenia, konkretne liczby. Okazało się, że pan z górnictwa przeszedł na huty, potem pan wrócił do kopalni i powiedział na końcu, że - tak to rozumiem - same etaty stanowią 5% strat kopalń. Tak czy nie? Albo jesteście nieprecyzyjni, albo jesteście precyzyjni. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Swoje oświadczenie poświęcam dzisiejszym doniesieniom prasowym w zakresie zmiany prognoz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dotyczących przyszłości Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Mianowicie potwierdziły się najgorsze obawy i Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest coraz bardziej niewydolny w zakresie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Sytuacja przede wszystkim demograficzna spowoduje to, że dopłaty do emerytur i rent będą musiały być coraz większe, i to znacznie większe niż przewidywały nawet najczarniejsze prognozy. W tej chwili ZUS zweryfikował swoją prognozę. Jak do tej pory, w tej chwili do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacamy 44 mld rocznie z budżetu państwa. ZUS ogłosił, że w najlepszym, optymistycznym wariancie, bo ogłosił 3 warianty, wariancie, co do którego prawdopodobnie nie można się spodziewać, że się spełni, to będzie już ok. 50 mld rocznie, bez KRUS i bez mundurówki, bo to jest dodatkowe 30 mld. Czyli razem całe ubezpieczenia społeczne - 80 mld. To jest wariant optymistyczny. W wariancie średnim za 5 lat będziemy dopłacać do samego FUS 68 mld plus trzydzieści kilka miliardów do KRUS i do mundurówki. Czyli to będzie ponad 100 mld łącznie. A w wariancie pesymistycznym, który jest najbardziej prawdopodobny, jeżeli spełnią się moje przewidywania i program 500+ nie pobudzi radykalnie zmian demograficznych, a jedynie kosmetycznie zmieni kwestie demograficzne, w granicach 10%, tak jak zakładali wnioskodawcy tej ustawy, wówczas, za 5 lat będzie trzeba dopłacać 90 mld do samego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - to nie ja wymyśliłem, tylko ZUS o tym mówi - plus ponad 35 mld do pozostałych elementów ubezpieczeń społecznych, czyli KRUS i mundurówki. To da łącznie sumę przekraczającą rocznie 120 mld zł.
Jeżeli tego się nie zmieni, jeżeli nic nie zrobimy, jeżeli nie będziemy debatować na temat tej sprawy, to grozi nam katastrofa nieporównywalna z żadną inną katastrofą, i problem, który jest nie do porównania z żadnym innym problemem, o którym na tej sali sejmowej debatujemy.
Będę starał się przekonać mój klub, aby zgłosił tę sprawę do informacji bieżącej, ponieważ uważam, że nie ma nic w tej chwili ważniejszego niż pogarszająca się katastrofalna sytuacja w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
To są skutki dwudziestokilkuletnich zaniedbań w zakresie demografii, w zakresie polityki prorodzinnej, w zakresie polityki pronatalistycznej. To są skutki niereformowania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Proszę państwa, te prognozy, o których mówię, ZUS umieścił w realiach prawnych, które obowiązują obecnie, czyli przy obowiązującym wieku emerytalnym 67 i 65. Jeśli Wysoka Izba przegłosuje 65 i 60, a sam będę głosował, żeby była jasność, za powrotem do 65 i 60, to te wskaźniki, o których mówiłem, będą jeszcze gorsze i szacujemy, że to będzie co najmniej dodatkowe 10 mld rocznie. Trzeba się z tym liczyć. Tak więc naprawdę sytuacja jest tragiczna i wymaga bardzo poważnych działań. To jest moje pierwsze oświadczenie, ale zdecydowałem się na ten temat, dlatego że wiele czasu poświęciłem, omawiając ustawę 500+, tłumacząc PiS, jak to jest ważne. Nie zostałem w pełni wysłuchany, więc zdecydowałem się na oświadczenie, żeby potem móc mówić, że byłem pierwszym, który ostrzegał i wielokrotnie powtarzał, że jeżeli nie weźmiemy się poważnie za ten aspekt, to grozi nam katastrofa. Wszystkie nasze reformy, wszystkie nasze sanacje Rzeczypospolitej nic nie dadzą w długim terminie, bo kryzys Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pochłonie wszystkie bonusy, które będą z pozostałych reform.
Musimy zacząć od tego aspektu. Musimy dokonać zmiany radykalnej, która odwróci tendencje demograficzne, która odwróci tendencje w systemie ubezpieczeń społecznych. Sam wicepremier Morawiecki przyznaje mi dzisiaj rację i udziela wywiadów w prasie, mówiąc, że grozi nam katastrofa. Ja się z nim zgadzam. To jest najpoważniejszy problem i dlatego jeszcze raz ostrzegam z tej mównicy sejmowej: Natychmiast porzućmy wszelkie sprawy, które wydają się drugorzędne i zajmijmy się naprawdę poważną sprawą, jaką jest katastrofa sytuacji Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Bo jeżeli tego nie zrobimy, to nie mamy czego szukać. I nie dość, że będziemy mieli społeczeństwo, które się będzie coraz bardziej starzeć, niewydolne ekonomicznie, to jeszcze zbankrutujemy. Po prostu jeżeli chodzi o wszystkie podatki, wszystkie możliwe daniny, będziemy musieli ciąć, wszystkie wydatki trzeba będzie ciąć i będzie tylko jeden wór bez dna nazywający się Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Ministrowie! Pani Premier! Proszę państwa, stanowisko ruchu Kukiza ponownie w kwestii budżetu, w kwestii związanej też z poprawkami, które wpłynęły z Senatu. Te poprawki tak naprawdę w większości mają charakter nieistotny i kosmetyczny, bo to są promile, nawet jeśli nie mniejsze części, jeżeli chodzi o budżet. Żadnych znaczących zmian w budżecie nie było i te poprawki nie zmieniły charakteru tego budżetu, a skoro nie zmieniły charakteru tego budżetu, to nie mogą zmienić naszego stanowiska wobec tego budżetu. Ponownie chcę zwrócić uwagę, że to jest budżet, w którym wydatki wzrastają w tempie 3-krotnie większym niż PKB, czyli nożyce pomiędzy wydatkami a PKB zwiększają się, co w długim okresie jest niekorzystne i prognozuje wynikające z tego możliwe problemy z obsługą długu publicznego, ze zwiększającym się deficytem. Jeżeli chce się zwiększać wydatki w jakichś konkretnych dziedzinach, takich jak polityka prorodzinna, należy szukać ograniczeń wydatków w innych dziedzinach, a nie podnosić podatki i dochody w tempie 3-krotnie szybszym niż tempo wzrostu PKB. To jest naszym zdaniem niedopuszczalne. Rozumiemy, że częściowo jest to spuścizna po poprzednim rządzie, ale mimo wszystko należy znać proporcją, mocium panie. To tempo wzrostu wydatków jednak nie powinno być aż 3-krotnie wyższe od zakładanego przez projektodawcę budżetu tempa wzrostu PKB.
Na co chciałem jeszcze zwrócić uwagę w drugiej kolejności? Mianowicie wczoraj w prasie mogliśmy się zapoznać z doniesieniami o uaktualnionej prognozie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych związanej z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych i jego prognozą finansową na najbliższe 5 lat. ZUS, jeżeli wierzyć oczywiście tym doniesieniom prasowym, przedstawił bardzo niepokojące prognozy. Według tych doniesień prasowych okazuje się, że wszystkie dotychczasowe ZUS-owskie prognozy sprawdzają się jako czarne scenariusze, czyli pogłębia się zapaść i kryzys Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Najnowsza prognoza pokazuje, że w wersji optymistycznej będziemy do tego funduszu dokładać 50 mld, ale w wersji pesymistycznej, która jest, niestety, najbardziej prawdopodobna, może się skończyć tak, że za 5 lat ta dotacja może sięgać nawet 80-90 mld. Nie ma takiego budżetu, który to wytrzyma w przyszłości. I to jest naszym zdaniem najbardziej poważny problem, którym powinna się zająć w najbliższym czasie Wysoka Izba. Proszę panów posłów o zapoznanie się z tą prognozą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i zwrócenie uwagi na to, że jeśli te tendencje będą takie, jak tam opisano, to będziemy mieli bardzo poważny problem z utrzymaniem płynności państwa i z tym, żeby po prostu państwo nie zbankrutowało. Nie chcę, żeby za 5 lat było tak, że większość jakichkolwiek dochodów, które się pojawią, będzie ładowana w ten wór bez dna zwany Funduszem Ubezpieczeń Społecznych, a to nam grozi.
Jeżeli chodzi o tegoroczny budżet, nie ma cięć w administracji. Biurokracja ma się dobrze, podatek VAT i związane z nim karuzele mają się dobrze. Czekamy na ten centralny rejestr podatników, który ma pozwolić zwalczać patologię w VAT, ale go nie ma. Jest za to program 500+, który jest szumnie nazwany projektem pronatalistycznym, projektem prodemograficznym, a tak naprawdę jest projektem częściowo prorodzinnym i zdecydowanie prosocjalnym, na który w tej formie nas chyba jednak nie stać. Mówi się o 1 bln zł w odniesieniu do narodowego programu rozwoju, tylko nie mówi się, skąd wziąć ten 1 bln. Generalnie z kieszeni obywateli, przedsiębiorców i oszczędności obywateli. Tylko w jaki sposób? Bo obywatele nie chcą inwestować, chociaż mają środki. Dlaczego? Bo ryzyko niepowodzenia tych inwestycji jest wysokie, a oceniane jest przez nich widocznie jako tak wysokie, że nie chcą go podejmować. Czy tempo wzrostu wydatków 3-krotnie przewyższające tempo wzrostu PKB obniża czy podnosi ryzyko inwestowania w takiej gospodarce? Proszę sobie odpowiedzieć na to pytanie, odpowiedź jest retoryczna. Wiadomo, że podnosi. W takim razie jak premier Morawiecki przekona, żeby inwestować pieniądze w gospodarkę przy takim wzrastającym ryzyku? To jest pytanie, które powinien sobie rząd postawić. Nie ma stymulacji do czynienia oszczędności. Bez długoterminowego wzrostu oszczędności nie będzie wzrostu gospodarczego, bo nie będzie z czego sfinansować programów, ale nie ma żadnego programu stymulacji do czynienia oszczędności, wręcz przeciwnie - utrzymany jest podatek Belki, oszczędności są opodatkowane 19-procentowym podatkiem od zysków, więc przy tak niskich stopach procentowych, jakie są obecnie, nikomu nie opłaca się oszczędzać. To czym będziemy finansować te wielkie projekty inwestycyjne? Samymi środkami unijnymi i kredytami? Znowu wzrośnie ryzyko. No, ale cóż.
Kwota wolna od podatku, sztandarowy projekt - w lesie. Okazuje się, że nie ma na to pieniędzy i nie będzie w najbliższym czasie. Już się w tej chwili mówi, że nie 8 tys., tylko 5. Jaki jest ten Trybunał Konstytucyjny, taki jest, ale jednak orzekł, że jest to wybitnie niesprawiedliwe. A skoro jest to wybitnie niesprawiedliwe, to powinniśmy się tym w pierwszej kolejności zająć, żeby likwidować tę wybitną niesprawiedliwość, zwłaszcza w zakresie płacenia przez obywateli podatków. Obywatele płacą wybitnie niesprawiedliwy podatek dochodowy od osób fizycznych. Powinniśmy to naprawić. Nie zrobiliśmy nic w tym temacie. Dalej jest on wybitnie niesprawiedliwy, niezgodny z konstytucją, ale nie będziemy tego tematu podejmować.
Nie robimy nic w zakresie zmiany Prawa budowlanego. Przez nieudolne Prawo budowlane wiele firm zbankrutowało. Przychodzi drugi okres unijny, jeżeli chodzi o wykorzystanie środków. Co prawda, poprawiliśmy prawo związane z podwykonawcami, ale kodeks budowlany jest w lesie, nie ma go. A to jest podstawa według nas.
No i ostatni element, który nas niepokoi, z zapowiedzi rządowych to jest opłata audiowizualna przeniesiona do rachunku za prąd, dodana do ceny prądu. Chcielibyśmy, aby nie ukrywać znowu kolejnych pseudopodatków nakładanych na obywateli, którzy już mają dosyć tych wszystkich podatków. Już nie wspomnę o podatku handlowym, tak ? propos nieudolności. Kwestia podatku handlowego nie jest rozwiązana, nie ma tu koncepcji rządu. Rządowa koncepcja jest tak naprawdę niewyartykułowana wyraźnie, ciągle się zmienia. A mamy zapisane wpływy z tego podatku w budżecie. Ciekawe, jak je uzyskamy. Rozumiem, że NBP pokryje ewentualne niedobory. Chodzi o ten wyższy zysk NBP. A opłata audiowizualna? Myśmy proponowali, aby wprowadzić podatek od reklamy radiowo-telewizyjnej - to też będzie mógł być podatek na wzór akcyzy czy opłaty paliwowej - i dzięki temu podatkowi to sfinansować, a nie ciągle z kieszeni obywateli wyciągać kolejne pieniądze. Zwłaszcza że obywatele, jeżelibyśmy ich o to zapytali, to powiedzieliby, że absolutnie nie chcą uiszczać opłaty audiowizualnej czy też, jak to tak będzie nazwane, abonamentu radio-telewizyjnego, wszystko jedno.
Pani premier Szydło, kiedy przyjmowaliśmy w tej Izbie podatek bankowy, apelowała w mediach i mówiła: Sprawdzamy wiarygodność opozycji. Jeżeli opozycja jest za obywatelami, jeżeli opozycja jest biało-czerwona, to powinna poprzeć podatek bankowy i pokazać, że jest odpowiedzialna. No i część opozycji, my, w naszym rozumieniu poparła podatek bankowy. Pokazaliśmy pani premier, że jest odpowiedzialna. Ale kiedy myśmy powiedzieli: Sprawdzam, i dodali: pani premier, trzeba dbać nie tylko o obecnych obywateli, ale o tych, którzy się nie urodzili, i o tych, którzy są mali, też trzeba dbać i trzeba nie prowadzić takiej polityki, że oni będą mieli do spłacenia tak astronomiczne sumy, jak już zostaną dorosłymi obywatelami Rzeczypospolitej, że w te pędy spakują się i wyjadą i nie będą nawet próbowali tego spłacać. Prosimy o jakąś przynajmniej namiastkę odpowiedzialności za przyszłych obywateli. Czyli zaproponowaliśmy: Zapiszmy w ustawie o finansach publicznych regułę o zmniejszającym się deficycie, zapiszmy, tak jak Niemcy czy Wielka Brytania, możliwość tworzenia w przyszłości zrównoważonego budżetu, i nie ma żadnego odzewu. To znaczy, że my zdaliśmy egzamin z odpowiedzialności. A czy zdał go PiS? Nie wiem. To PiS sobie niech sam odpowie, czy zdał egzamin z odpowiedzialności. I przyszli obywatele na pewno o to zapytają. Naszym zdaniem koncepcja ujemnego podatku dochodowego byłaby słuszniejsza niż koncepcje, które zaproponował PiS, ale niestety nie została przyjęta.
Jeżeli chodzi o budżet w tej postaci, to Klub Poselski Kukiz’15 nie będzie w stanie głosować za jego przyjęciem, aczkolwiek nie będzie w tej sprawie dyscypliny partyjnej, ponieważ bardziej cenimy sobie wolność poglądów niż narzucanie takiej
dyscypliny. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie dotyczy KRS-u. Skoro nie znalazły się środki w tym roku, to czy ewentualne pieniądze, jakie by się pojawiły przy niewykorzystaniu rezerw, nie mogły być przeznaczone na siedzibę KRS-u, bo brak siedziby KRS-u w długim terminie wygląda na... To jest po prostu wstyd, żeby II piętro czy I piętro Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego było siedzibą KRS-u. Tak że często zdarza się tak, że rezerwy nie są wykorzystane w budżecie, i można byłoby te pieniądze przeznaczyć na dość reprezentacyjną i fundamentalną, jeżeli chodzi o wizerunek państwa, sprawę - budowę siedziby KRS-u. Dziękuję.
Chciałem zadać pytanie: Czy wystąpienie członka rządu w telewizji w czasie trwania ciszy wyborczej jest łamaniem ciszy wyborczej...
...jeżeli jest z partii, która bierze udział w wyborach, czy nie jest łamaniem ciszy wyborczej?
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Swoje oświadczenie wygłaszam z okazji 250. rocznicy śmierci naszego króla Stanisława Leszczyńskiego. To ważna postać w naszej historii - jedyny król Polski, który był nim dwukrotnie przez okres 3 do 4 lat, jedyny król, który w XVIII w., nieudolnie, bo nieudolnie, ale próbował przywrócić świetność Rzeczypospolitej. Król bardzo kontrowersyjny, bo z jednej strony gorliwy katolik, który codziennie uczestniczył, jak donoszą źródła historyczne, we mszy świętej, ale z drugiej strony, jak to bywało w XVIII w., wolnomularz. Mecenas sztuki, książę lotaryński, który swoją politykę wiązał przede wszystkim z Francją, który przy pomocy Francji próbował wzmocnić Rzeczpospolitą i którego panowanie przypadło na okres wojny północnej. Niestety, siła złego na jednego - Sasi byli potężniejsi, mieli potężniejszych sprzymierzeńców i to skutkowało tym, że król zmuszony był dosyć krótko sprawować rządy, i to jeszcze z dosyć długą przerwą.
Ponieważ jest to 250. rocznica śmierci, warto jednak przypomnieć tę postać. Warto przypomnieć okres upadku Rzeczypospolitej i podzielić się refleksją, że czasami nawet postacie, które mają dobre zamiary, które mają dobre intencje, prawowici władcy mogą nie sprostać sile złego, sile obcych interwencji, sile obcych mocarstw. I nasza historia jest również historią tego, że nie jesteśmy w stanie czasami poradzić sobie i obronić własnej suwerenności. Nie jesteśmy w stanie obronić własnej suwerenności, kiedy otoczenie geopolityczne jest wybitnie niesprzyjające.
Król Stanisław Leszczyński zmarł śmiercią tragiczną w wieku sędziwym. Był to chyba władca, który, jako książę lotaryński, dożył najbardziej sędziwego wieku w historii Polski. Tragiczną śmierć spowodowało to, że ogrzewał się przy kominku, zapaliło się od żaru jego ubranie i przez okres prawie trzech tygodni konał w bólu i cierpieniu. Niektóre źródła podają, że to konanie w cierpieniu było swoistą ekspiacją, swoistym odkupieniem spraw związanych właśnie z przynależnością do wolnomularzy. I można mieć nadzieję, że zmarł w opinii świętości, w opinii nawrócenia i pojednania. Tak jak powiedziałem, był gorliwym katolikiem z jednej strony i gorliwym wolnomularzem z drugiej.
Wydaje się, że taka rocznica jest de facto ważna, bo to według mnie ostatni prawdziwy polski król, którego nie cechowała służalczość wobec przyszłych zaborców, potencjalnych zaborców, tylko właśnie patriotyzm i przekonanie o wadze polskiej racji stanu. Należałoby pamiętać o tym, że 24 lutego obchodziliśmy 250. rocznicę śmierci tego trochę zapomnianego króla Polski, z którego postacią bardzo rzadko można się zetknąć, jeżeli chodzi o poczty królów polskich, bardzo rzadko się ją wymienia, jest trochę zapomniana. Zdecydowałem się na takie historycznej natury oświadczenie sejmowe, aby przypomnieć tę postać, pochylić się nad tą rocznicą i nad tą postacią i abyśmy pamiętali również o takich postaciach naszej historii. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie jest następujące. W uzasadnieniu projektu ustawy państwo napisali, że ten projekt zmiany ustawy będzie miał pozytywny wpływ na budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego, i więcej państwo się nie zająknęli na temat tego, po pierwsze, w jaki sposób państwo rozumieją, co to znaczy pozytywny wpływ na te budżety, po drugie, w jakim wymiarze, dlaczego, czy długoterminowo, czy jednorazowo.
Prosiłbym o uzupełnienie informacji i odpowiedź na pytanie: W jaki sposób zmiana ustawy, o której w tej chwili debatujemy, będzie miała wpływ na budżet państwa oraz budżety jednostek samorządu terytorialnego, w konkretnym wymiarze pieniężnym, finansowym, na jakie działy, czy długoterminowo, czy krótkoterminowo, i z jakiego powodu będzie miała wpływ pozytywny? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panowie Ministrowie! Jeżeli chodzi o tę ustawę, to zacznijmy od tego, że namieszały instytucje europejskie, bo to europejski urząd nadzoru zmienił interpretację i okazało się, że opłaty banków na rzecz Bankowego Funduszu Gwarancyjnego powinny być jednorazowo zaliczane w koszty i nie można rozpoznać składnika aktywów z tytułu takiej opłaty i rozliczać kosztów w czasie. To Unia Europejska narzuca nam takie, a nie inne rozwiązania. One wcale nie są dla nas korzystne, ponieważ musimy przez to zmieniać prawo, musimy przez to modyfikować i łatać nasze prawo, a to dotychczas funkcjonowało w sposób dobry i ta zmiana interpretacji, jeżeli chodzi o europejski urząd nadzoru, nie była wcale potrzebna. Tak naprawdę ona się nie przyczynia do żadnej poprawy bezpieczeństwa, ona się nie przyczynia do lepszego działania, tylko miesza w MSR-ach. To jest właśnie przykład niepotrzebnego działania instytucji europejskich, które tylko powodują zamieszanie w prawie i zmiany dostosowujące nasze prawo do ich interpretacji i zmian, które nie są tak naprawdę potrzebne i niczego pozytywnego nie wprowadzają. To jest właśnie ta niepotrzebna praca legislacyjna, którą musimy wykonywać dzięki temu, że w Unii Europejskiej urzędnicy wydajnie pracują i tworzą wiele niepotrzebnych dyrektyw, interpretacji i aktów prawnych.
Jeżeli chodzi o nasze dostosowanie się do tych kuriozalnych aktów prawnych, to niestety jak najszybciej trzeba to zrobić. Oczywiście od roku 2017 będziemy mieli nową ustawę, tę główną, i ta główna ustawa już to ureguluje na stałe, natomiast teraz to jest de facto taki przepis przejściowy, który umożliwia to, żeby rachunkowość banków komercyjnych nie była kuriozalna, żeby za I kwartał nie było papierowych strat, a potem nadprogramowych zysków w II, III i IV kwartale. To byłoby zupełnie niepotrzebne, zaciemniałoby obraz rzeczywistej kondycji finansowej banków i musiałoby spowodować wprowadzenie odpowiednich korekt przez analityków i interpretatorów wyników finansowych banków. No więc my wprowadzimy taką korektę, żeby rachunkowość banków komercyjnych była przejrzysta i zgodna z faktycznym stanem tych banków, a nie z przepisami Unii Europejskiej, które się zmieniają, i ich interpretacją.
Jeżeli chodzi o opłaty na rzecz Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, to ruch Kukiza stoi na stanowisku, że generalnie te opłaty powinny być jak najniższe. My byśmy chcieli, żeby jeżeli system jest stabilny... A tak podobno jest, bo ostatnio minister finansów zdymisjonował wiceministra finansów, pani premier również się przyłączyła do tej dymisji, za stwierdzenie, że jakieś tam rysy w niestabilności systemu finansowego, jeżeli chodzi o banki, istnieją. Tak więc skoro on jest taki stabilny, to nie ma potrzeby zwiększania składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Chcielibyśmy - jeżeli mamy taki stabilny fundusz i on nie potrzebuje ekstrainterwencji - żeby te składki malały, bo to jest zawsze jakiś administracyjny niepotrzebny koszt, który obciąża sektor, przez co staje się on mniej wydajny i jest obciążony podatkami. A więc o ile jesteśmy w stanie akceptować podatek bankowy, bo rozumiemy jego ideę, to nie ma potrzeby - jeżeli prawdą jest, że sektor jest stabilny i działa poprawnie - zwiększania opłat z tytułu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Raczej należałoby się zastanowić nad docelowym zmniejszaniem tych opłat i redukowaniem kosztów dla gospodarki. Zgodnie z wielokrotnie tutaj powtarzaną przez innych posłów interpretacją zmniejszenie kosztów prowadzenia działalności bankowej przyczyni się do zmniejszenia marży kredytowych i zwiększenia akcji kredytowych i w ogóle to same plusy dla gospodarki. Tak że proponujemy zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście należałoby ślepo podnosić tę składkę na rzecz BFG, a jeżeli jest coś na rzeczy, to należałoby usiąść do porządnej debaty i te przyczyny prawidłowo rozpoznać, bo być może jest coś na rzeczy, skoro wiceministrowie finansów się zmieniają, jeżeli tylko zaczynają mówić na ten temat.
Jeżeli chodzi jeszcze o porównywalność z danymi, to też jest podstawowy powód, dla którego tę łatę w tej chwili przyjmujemy, ponieważ dla rynków finansowych, dla analiz porównywalność danych, zwłaszcza z danymi z poprzedniego roku, byłaby ogromnie zaburzona, gdyby tej łaty, o której mówimy, nie wprowadzić. Mam nadzieję, że nie będzie to pretekstem do zwiększania kosztów administracyjno-podatkowych w działalności banków. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Problem związany z uchodźcami polega przede wszystkim na dwóch aspektach. Pierwszy aspekt związany jest z nierównowagą demograficzną. Różnice kulturowe też są ważne, ale nierównowaga demograficzna, czyli ujemna demografia w krajach Europy, zwłaszcza u nas, ale też w krajach Europy Zachodniej i Środkowej, oraz nadmierna demografia, nadmierny wzrost ludności w krajach Bliskiego Wschodu, w krajach Azji, Afryki, powoduje naturalny przepływ ludności. Tak jak powietrze atmosferyczne przepływa z miejsca, gdzie jest ciśnienie większe, do miejsca, gdzie jest ciśnienie mniejsze, tak samo tutaj występuje ruch ludności do miejsc, gdzie brakuje osób, z miejsc, gdzie ludzi jest nadmiar.
A drugi aspekt oprócz demograficznego to jest aspekt socjalny. Przepływ następuje z miejsc, gdzie jest mały socjal, do miejsc, gdzie jest duży socjal. Jeżeli połączymy dwa zjawiska: aspekt demograficzny i aspekt socjalny, to narysujemy sobie mapę przepływu tzw. uchodźców. I nie ma to nic wspólnego czy ma to niewiele wspólnego ze zmianami kulturowymi, z polityką multikulti. Nie ma co się tutaj licytować co do tego, gdzie polityka multikulti zdała egzamin, gdzie nie zdała egzaminu, bo można dać przykład na wszystkie możliwe kombinacje tych elementów.
Moim zdaniem - przechodzę teraz do pytania - trzeba po prostu zwrócić uwagę na politykę socjalną i politykę demograficzną. Czy rząd nie uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłoby promowanie własnej polityki zwiększającej demografię oraz ograniczanie niepotrzebnego socjalu, który kusi emigrantów, co do których niekoniecznie chcielibyśmy
, żeby u nas byli? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o ratyfikację członkostwa Polski w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, to proszę państwa, nie należy spodziewać się cudów, ponieważ nie jesteśmy do tego za bardzo na razie przygotowani. Może będzie taka sytuacja, że Polska będzie chciała stać się, o paradoksie, drugą Białorusią, ponieważ to na Białorusi, 25 km od Mińska, jak państwo wiedzą, powstaje na obszarze 80 km
strefa przemysłowo-logistyczna, chińska strefa przemysłowo-logistyczna, która jest oparta na wzorze współpracy chińsko-singapurskiej, tzw. Suzhou. Park ˝Wielki kamień˝ sąsiaduje już z mińskim lotniskiem i z autostradą M1, która łączy Moskwę z Berlinem. I tam powstaje zasadniczy element europejskiego nowego jedwabnego szlaku. Chińczycy nie budują tam fabryk, nie budują tam magazynów, lotniska. Autostrady Białorusini już zbudowali. Nowy jedwabny szlak jest transmisją chińskich inwestycji i chińskiej ekspansji na Europę. Chińczycy marzą o tym, aby zbudować stabilny pas transmisyjny swoich dóbr i swoich inwestycji do Europy. Marzą o tym. I jeśli nie uda im się tego zbudować poprzez morze, będą próbowali zbudować to poprzez ląd. My mamy szansę, m.in. dzięki temu bankowi, stać się taką końcówką tej chińskiej ekspansji, bo ona gdzieś tu w Europie musi się zakończyć, musi być taką końcówką, rozładunkiem, takim portem rozładunkowym, takim hubem rozładunkowym. I my mamy szansę stać się takim hubem z racji geopolitycznego i geograficznego położenia, ale musimy być przygotowani. Nie wystarczy zapisać się do polsko-chińskiego banku i nie wystarczy mieć nadziei, że Chińczycy tu wszystko pobudują. Należy mieć swoją wizję, swoją strategię rozwoju tych pieniędzy, należy mieć koncepcję wykorzystania, a takiej koncepcji wykorzystania tego banku niestety nie mamy.
Proszę państwa, współpraca z Chinami do tej pory kojarzy nam się z firmą, która się nazywa COVEC, która budowała w Polsce autostrady i została przez konkurencję wycięta w pień w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Tak kojarzy się współpraca z Chinami. Proszę państwa, Bretton Woods, porozumienie, ten świat dolarocentryczny powoli się kończy. Powoli dolar przestaje być walutą światową, a amerykańska gospodarka powoli przestaje być gospodarką dominującą. W tej chwili nie wiemy, czy chińska gospodarka pogrąży się w kryzysie, czy poradzi sobie z nim, niemniej musimy przyznać, że rośnie druga światowa gospodarka, gospodarka chińska. Ona ma konkretny cel, tak jak wcześniej powiedziałem: znaleźć przyczółek i most do Europy. Wynika to z geopolityki.
I teraz, proszę państwa, nasza inicjatywa powinna polegać na tym, że powinniśmy być dla Chińczyków właśnie tą końcówką, powinniśmy być przygotowani. Proszę państwa, nie wiem, czy państwo wiecie, ale połączenie kolejowe z Chinami, dzięki któremu już jeżdżą towary i usługi między Łodzią a Chengdu, jest gotowe, i to jest najkrótsze połączenie lądowe między Chinami a Europą, jedyne działające połączenie lądowe. Tylko że Chińczycy już dawno wybudowali terminal po stronie Chengdu, a po stronie Łodzi, po stronie Polski tego terminalu nadal nie ma. I o ile z Chin przywożone są wszelkiego rodzaju towary, zakładane są centra handlowe, to na razie głównie, jeżeli chodzi o dominację polskich towarów, jest żywność, słodycze i alkohole. Tak że nie wystarczy jednak mieć ten hub, trzeba mieć również ofertę. Ale, proszę państwa, jest też dobry znak. Dobrym znakiem jest to, że jeżeli będziemy potrafili wykorzystać tę szansę, która niewątpliwie jest przed nami, to pozbędziemy się tego świata Sachsa-Liptona, bo to panowie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a więc alternatywa. Azjatycki bank staje się teraz opcją alternatywną dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To oni narzucili nam plan zwany planem Balcerowicza. Balcerowicz tak naprawdę dał tylko temu planowi twarz. To panowie z MFW wykonali plan rekolonizacji polskiej gospodarki.
Jeżeli możemy to zamienić na chińską bajkę o biznesie i rozwoju, to jak najbardziej jesteśmy za tym. Tylko, proszę państwa, żeby to się nie skończyło tak jak wtedy, gdy 300 lat temu Holendrzy przypłynęli do Nowego Jorku i zaoferowali tubylcom piękne paciorki. Nie chcielibyśmy, żeby tak wyglądała współpraca z bankiem azjatyckim. Klub Kukiz’15 poprze inicjatywę współpracy z azjatyckim bankiem infrastruktury i rozwoju. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie jest następujące. W uzasadnieniu do zmiany tej ustawy uzasadniający wspomnieli o pozytywnym aspekcie finansowym wprowadzenia tej zmiany ustawy w życie, ale nie podali żadnych szczegółów co do kwestii finansowych dotyczących wprowadzenia zmiany tej ustawy. Moje pytanie dotyczy tego, jakie były do tej pory koszty związane z postępowaniami w sprawie uchylenia immunitetu i w jaki sposób obecna nowelizacja wpłynie na zmniejszenie tych kosztów, w jakim zakresie. Jeżeli nie można tego podać w liczbach bezwzględnych, to chociaż prosiłbym o określenie tej oszczędności i pozytywnego wpływu zmian, tej nowelizacji na kwestie finansowe związane z jej wprowadzeniem w życie w ujęciu procentowym albo w jakimś wyraźniejszym wymiarze. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam pytanie. Ono dotyczy według mnie konfliktu interesów, który istnieje w przypadku likwidacji godzin karcianych, bo godziny karciane nie były najlepszym rozwiązaniem, były protezą, jak tu ktoś powiedział, ale przynajmniej konkretyzowały pewne sprawy, natomiast w tej chwili sprawy będą rozmyte. Tak jak państwo mówią, dyrektor będzie decydował, ale dyrektor nie jest jednostką całkowicie niezależną, a w przypadku braków finansowych i w przypadku niedostatecznej subwencji, która jest przekazywana do samorządów na rzecz uczniów, na rzecz szkół, tak naprawdę samorządy będą naciskać, aby dyrektorzy przeznaczali, szukali koniecznych oszczędności. W związku z tym obawiam się, że ofiarą tego konfliktu interesów między samorządami i ich finansami a nowelizacją zmian
, jeżeli chodzi o Kartę Nauczyciela i godziny karciane, będą uczniowie.
Pytam jeszcze raz: Czy nie widzicie państwo konfliktu interesów między interesem samorządów a interesem uczniów? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 będę przedstawiał nasze stanowisko dotyczące rządowego projektu ustawy o systemach zgodności i nadzoru rynku.
Na początek uwaga następująca. Mamy kolejny akt prawny, który musi zostać stworzony i musi zostać wcielony w życie w polskim prawodawstwie, w polskim systemie prawnym, dlatego że takie są dyspozycje Unii Europejskiej, a z punktu widzenia zdrowego rozsądku jest to kolejne obciążenie inwestorów, kolejne obciążenie przedsiębiorców, kolejne obciążenie polskiego biznesu, który będzie musiał dostosowywać się do kolejnych norm wymyślonych przez europejskich biurokratów pod pretekstem przejrzystości, bezpieczeństwa, ale tak naprawdę chodzi o stworzenie kolejnych barier wejścia, które będą znacząco utrudniały i zamiast rozwijać i umożliwiać pełną konkurencję na rynku, i pozwalać konsumentom oceniać, co jest dla nich dobre, co jest dla nich niedobre, i przez nich dokonywać wyboru, to znowu unijny urzędnik będzie decydował o tym, czy konsument może kupić dany produkt, czy też nie może, bo musi najpierw spełnić wszelkiego rodzaju normy zgodności, wypełnić warunki certyfikujące, zanim zostanie w ogóle wypuszczony na rynek.
Ta nadmierna biurokracja, naszym zdaniem, nie sprzyja rozwojowi biznesu. I tu już nie chodzi o samą Unię Europejską, tylko o konkurencyjność w ogóle - to jest szerszy problem - produktów unijnych i przedsiębiorstw unijnych na tle rynku globalnego. Coraz większa regulacja i coraz większe ograniczenia, coraz większy wpływ urzędników na to, co się dzieje w biznesie, to nie jest dobry pomysł. Niestety nie mamy na to zbyt dużego wpływu. I to jest apel do rządu, żeby w przyszłości jednak walczyć o to, aby tego typu rozwiązania były w jak najmniejszym stopniu stosowane, jeżeli chodzi o całą Unię. I musimy, niestety, dostosowywać nasze prawo do tych absurdalnych wymagań unijnych. I to jest realizowane.
Jak tutaj usłyszeliśmy poprzednio, aż dziewięć dyrektyw dotyczących oceny zgodności i nadzoru będzie musiało wejść w życie w roku 2016. Jest tego tak dużo, że nie można nowelizować ustawy, tak jak tu mówią wnioskodawcy, trzeba stworzyć całą nową ustawę, która będzie wypełniać wszystkie te normy i absurdy unijne, które na nas, na barki naszych przedsiębiorców spadają. Powołany zostanie nowy urząd, który będzie miał nowe kompetencje, Polskie Centrum Akredytacji. Będzie zwiększony system autoryzacji, notyfikacji, certyfikacji - te wszystkie słowa uwielbiane przez urzędników. Będą musieli się nasi przedsiębiorcy nauczyć ich na pamięć wraz z tymi wszystkimi normami, procedurami i wszystkimi elementami postępowania tylko po to, aby móc sprzedawać swoje produkty.
I zobaczcie państwo, ile czasu będą poświęcać polscy przedsiębiorcy na wypełnianie tych norm, które my tutaj uchwalimy, a ile czasu będą poświęcać na walkę konkurencyjną z innymi przedsiębiorcami na całym świecie. W ten sposób nasz mit o innowacyjności, nasze ambicje dotyczące innowacyjności, rozwoju gospodarki utoną w morzu biurokracji, niestety. Ale takie jest życie, a życie w Unii jest szczególnie trudne dla polskiego przedsiębiorcy.
I będzie musiał on sobie niestety z tym poradzić. Mam nadzieję, że polski przedsiębiorca znany z tego, że potrafi wszelkie przepisy obejść, uelastycznić, dostosować się, poradzi sobie również z tym natłokiem nowych przepisów i pokaże
, że jesteśmy w stanie funkcjonować w każdej konkurencji, również w tak absurdalnej, związanej z takimi absurdalnymi przepisami.
Proszę państwa, klub Kukiz’15 opowiada się za tym, że należy wprowadzać niezbędne minimum tego typu biurokratycznych zasad i nie zasłaniać się bezpieczeństwem, nie zasłaniać się ideologią unijną, tylko tak na dobrą sprawę, gdzie się da, to próbować obchodzić te przepisy, próbować jak najbardziej współpracować z przedsiębiorcami. Kary powinny być jak najmniejsze, systemy restrykcji powinny być jak najmniejsze, a państwo powinno maksymalnie pomóc przedsiębiorcom spełniać te wszystkie normy, które na nich nałożymy, ponieważ przedsiębiorcy płacą podatki, a bez podatków - jak widzimy - budżetowi państwa jest coraz trudniej.
W imieniu klubu poselskiego deklarujemy współpracę przy tym projekcie i deklarujemy, że nie będziemy głosować przeciw, niemniej jednak zwracamy jeszcze raz uwagę na to
, że przyjmowanie tego typu przepisów szkodzi polskiej gospodarce w długim terminie. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Moje pytanie dotyczy kar, które są przewidziane w projekcie ustawy, gdyż z punktu widzenia polskich przedsiębiorców są to kary, po pierwsze, niesprawiedliwe, a po drugie, stanowczo za wysokie. Naszym zdaniem tym przedsiębiorcom, którym udaje się uniknąć tych absurdalnych, biurokratycznych przepisów, należą się raczej nagrody od ministra za kreatywność i walkę z biurokracją, a nie kary.
W związku z tym pytam posłów wnioskodawców czy też rząd, bo w tym wypadku to jest ustawa rządowa, o to, czy nie można byłoby zawiesić wymierzania kar, skoro vacatio legis jest tak krótkie, np. na okres 1 roku i wprowadzić tych kar dopiero po jakimś okresie, umożliwiając polskim przedsiębiorcom jakieś realne warunki dostosowania się do tych przepisów i podjęcie jakichś kroków. Łatwo jest karać, ale jak państwo wiedzą, niejeden przedsiębiorca, dostawszy nieuczciwą, nieuzasadnioną i niesprawiedliwą karę, już więcej przedsiębiorcą w polskim biznesie nie był.
Dlatego pytanie jest takie: Czy państwo nie rozważyliby moratorium na wykonywanie tych kar, które państwo zamierzają narzucić polskim przedsiębiorcom za niespełnienie tych wszystkich procedur, które państwo tutaj chcą uchwalić, na okres 1 roku bądź 2 lat, tak aby umożliwić polskim przedsiębiorcom realną walkę z konkurencją? A nie straszyć ich ciągle nowymi wymaganiami, nowymi przepisami i związanymi z tym karami. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pragnę zabrać głos w sprawie 105. rocznicy urodzin Stefana Kisielewskiego, jaka miała miejsce 7 marca.
Stefan Kisielewski jest dla posłów wolnościowych postacią bardzo ważną. Jest jednym z ojców założycieli ruchu wolnościowego, nowożytnego ruchu wolnościowego, konserwatywno-liberalnego w Polsce. Jest znanym, był znanym, bo już nie żyje, kompozytorem, publicystą, pisarzem, człowiekiem kultury, sztuki, ale także człowiekiem o wyrazistych poglądach filozoficznych, ekonomicznych, człowiekiem renesansu, jakich obecnie już się nie spotyka. Stefan Kisielewski był również założycielem szerokiego nurtu konserwatywno-liberalnego. Jest wymieniany jednym tchem z panem Mirosławem Dzielskim właśnie jako ten ojciec założyciel ruchu, z którego wywodzą się m.in. nasi posłowie wolnościowi.
Ta rocznica jest dla nas bardzo ważna, ponieważ do tej pory poglądy i to, co zostawił po sobie Stefan Kisielewski, są naszą wskazówką, naszym drogowskazem, naszym credo, dzięki którym istniejemy w polityce. Bez Stefana Kisielewskiego ten ruch wolnościowy, ruch konserwatywno-liberalny na pewno nie przybrałby takiej formy, jaką przybiera obecnie.
Na uwagę zasługuje również Nagroda Kisiela, która jest taką pozostałością, najbardziej znaną pozostałością po Stefanie Kisielewskim. Nagroda przyznawana jest wybitnym postaciom co roku. Jej kapituła oczywiście zmieniała się. Już teraz jest... Nie ma już w niej tyle konserwatyzmu liberalnego, ile było na początku, niemniej jednak należy o niej wspomnieć, bo to też jest spuścizna Stefana Kisielewskiego.
Większość posłów wolnościowych, zresztą nie tylko wolnościowych, wielu posłów prawicy wywodzi się z szeroko pojętego nurtu konserwatywno-liberalnego, konserwatywnego w sprawach obyczajowych, liberalnego w kwestiach gospodarczych, ekonomicznych. Poglądy Stefana Kisielewskiego na te sprawy były znane i niekwestionowane nawet w czasach głębokiego komunizmu. Powiedzenia Stefana Kisielewskiego weszły na trwałe do języka, do kanonu języka polskiego. Słynne powiedzenie o tym, że herbata nie staje się słodsza od mieszania - właśnie m.in. to powiedzenie padło z ust Stefana Kisielewskiego.
Tym oświadczeniem chciałem złożyć hołd i wyrazy pamięci o tym wybitnym Polaku i wskazać państwu, że w naszym nurcie wolnościowym też istnieją wybitne, szanowane postacie, o których powinniśmy pamiętać i które powinniśmy darzyć głębokim szacunkiem. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Moim zdaniem poprawka jest słuszna, ponieważ brak tej poprawki może spowodować mobbing, a nawet ˝falę˝ urządzaną przez dyrektora szkoły wobec np. młodych nauczycieli, którzy będą mieli znacznie więcej obowiązków bez tej poprawki, bo nie będzie tego w statucie, niż starzy nauczyciele, którzy de facto zasiedzieli się w szkole i mają pewne przywileje i uprawnienia. Czy nie będzie tak, że niektórzy nauczyciele będą mieli mnóstwo zajęć dodatkowych, za które nikt im nie zapłaci, a niektórzy nauczyciele nie będą mieli wcale takich zajęć, za to będą mieli płatne godziny ponadwymiarowe? Wszystko będzie zależało od tego, jakie ma się układy u dyrektora. Czy nie jest tak, że nieprzyjęcie tej poprawki spowoduje, że będą się liczyły bardziej znajomości i chody u właścicieli szkoły czy u założycieli szkoły niż rzeczywiste kompetencje nauczycieli? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Za chwilę przyjmiemy - albo jej nie przyjmiemy, ale raczej przyjmiemy - ustawę o lekach dla seniorów i zadaję pytanie: Dlaczego kiedy debatowaliśmy o 500+, państwo się uparli na kryterium dochodowe w przypadku pierwszego dziecka i nie było żadnych argumentów, żeby to zmienić, natomiast teraz nie ma dyskusji o kryteriach dochodowych dla 75-latków? Wszyscy dostaną darmowe leki, nawet wdowy po generałach, nawet wdowy po esbekach, nawet esbecy, nawet ludzie, którzy mają 10, 20 tys. emerytury.
Dla was to bez różnicy, tak? Ale dzieci w 500+ nie mają prawa do 500 zł, jeżeli dochody przekraczają 800 zł na osobę. Nie rozumiem tego. Jeżeli ma być dobra zmiana, to ona musi być logiczna i spójna, a nie wybiórcza, z niezrozumiałych dla mnie względów. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ten projekt jest bardzo podobny - jak już tu posłowie PiS zauważyli - do projektu, nad którym pracuje rząd. Różni się przede wszystkim skalą, ponieważ projekt rządowy przewidziany jest dla znacznie mniejszej skali działalności niż projekt ugrupowania Nowoczesna.
Natomiast chciałem zwrócić uwagę, że ten projekt Nowoczesnej traktuje gospodarkę dosyć wybiórczo. Mówi tylko o zmniejszeniu dla wybranej grupy podatku do 15%, co jest słuszne. Mówi o amortyzacji, 40-procentowy wzrost inflacji uzasadnia podwyżkę o 400% sumy jednorazowej amortyzacji. Uważam, że nie powinniśmy w ten sposób traktować amortyzacji. Amortyzacja jest problemem zbyt poważnym i potrzeba tu całkowitego, kompleksowego rozwiązania uwzględniającego innowacje, ulgi i inne rzeczy. Amortyzacja to nie jest taka prosta sprawa.
Kolejna rzecz, o której chciałem powiedzieć: podatek CIT powinien być rozpatrywany łącznie z podatkiem od dywidendy i z wszelkiego rodzaju podatkami transferowymi. A tu nie ma o tym ani słowa. Ponieważ nie może być tak, że podatek CIT będzie wynosił 15%, od dywidendy - 19%, a transfery w ogóle nie będą opodatkowane. Nie może być tak. Jeżeli mamy skutecznie rozważać zmiany w podatku CIT, to musimy też mówić o podatku od dywidendy i musimy też mówić o podatku od transferów. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o proponowane zmiany w podatku dochodowym od osób fizycznych, to nie wynikają one z utylitaryzmu posłów Nowoczesnej, nie wynikają one z pochylenia się nad biednymi, tylko wynikają, jak rozumiem, z orzeczenia jaśnie miłującego, panującego nam Trybunału Konstytucyjnego, który określił, że pobór podatku dochodowego w tej wysokości, czyli bez uwzględnienia kwoty wolnej, jest niesprawiedliwy społecznie, czyli inaczej mówiąc, jest niesprawiedliwy, nawet bez ˝społecznie˝. Co to oznacza? To oznacza, że podatnicy płacili w ostatnich X latach, odkąd istnieje podatek dochodowy od osób fizycznych, niesprawiedliwie zawyżony podatek, a podatek ten był pobierany przez tych, którzy partycypowali w tym podatku, a więc przez budżety samorządowe, budżet centralny, i pobierany był w wysokości zbyt wysokiej, niesprawiedliwie wysokiej.
I teraz od tego powinniśmy w ogóle zacząć tę kadencję sejmową, że najpierw powinniśmy się pochylić nad tym, co jest niesprawiedliwe, i naprawić niesprawiedliwość, czyli oddać. Po pierwsze, zaprzestać pobierania podatku niesprawiedliwie pobieranego w niesprawiedliwej wysokości, a po drugie, zastanowić się nad możliwością oddania tego, co niesprawiedliwie zostało zabrane. To po pierwsze. A po drugie dopiero, powinniśmy realizować obietnice wyborcze z tego, co zostanie po oddaniu tego, co niesprawiedliwie zostało zabrane. Ale nikt się nie pochyla już nad tym. Trudno jest w ogóle walczyć o to, żeby dalej nie pobierać niesprawiedliwego podatku, nie mówiąc już o tym, że ktokolwiek pochyli się nad tym, żeby oddać to, co niesprawiedliwie zabrane.
I teraz kwota wolna w wysokości 8100 zł dla rządu Prawa i Sprawiedliwości jest zbyt wysoka, rujnuje budżet. Rozumiem, można to interpretować w ten sposób, że budżet oparty jest na niesprawiedliwości społecznej, ponieważ zatrzymanie procesu niesprawiedliwości społecznej oznacza ruinę finansów publicznych. Bardzo ciekawe. To znaczy, że budżet oparty jest na niesprawiedliwości, jest źle skonstruowany. W ogóle finanse publiczne są źle skonstruowane, skoro zależą od niesprawiedliwych podatków, tak? Zatrzymanie poboru niesprawiedliwych podatków oznacza ruinę budżetu albo wielkie problemy. To jest coś nie tak. Budujmy system podatkowy w taki sposób, żeby podatki były sprawiedliwe, zgodne z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego, i żeby nie należało zastanawiać się nad tym, w jaki sposób dokonać, budować budżet i oddać obywatelom chociaż trochę tego, co się niesprawiedliwie zabiera. Nie ma takiej refleksji. I teraz tak, Wielka Brytania właśnie wprowadza kwotę wolną od podatku w wysokości 11,5 tys. funtów. A my gdzie jesteśmy? 3 tys. zł. To jest kosmos.
Po drugie, uważam, że nie należy absolutnie łączyć spraw tzw. rekompensaty dochodów samorządu terytorialnego z kwotą wolną od podatku. Bo kto zrekompensuje budżetowi państwa? Nikt. Chyba że podatnicy znowu zapłacą kolejny podatek. Dlaczego podatnicy mają rekompensować samorządom albo budżetom coś, co jest im niesłusznie zabierane? To jest jakaś paranoja. Nie powinno być żadnej rekompensaty, bo tak samo jak budżet niesprawiedliwie pobiera pieniądze od podatników, tak samo samorządy niesprawiedliwie pobierają nienależne im pieniądze. Po prostu samorządy powinny poszukać sobie dochodów, powinny pracować nad tym, żeby mieć większe dochody, a nie płakać, że do tej pory pobierały niesprawiedliwe podatki, a teraz nie będą mogły pobierać niesprawiedliwego podatku. No to jest płacz zbója nad tym, że nie wolno gości na trakcie obrabowywać. No to jest coś nienormalnego.
Proszę państwa, jakie są wnioski. Wnioski są takie, że nie należy robić takich drobnych korekt, tylko należy od nowa zbudować system podatkowy i system finansowania samorządów terytorialnych. I to jest wielkie dzieło. Powinniśmy powołać specjalne komisje, siedzieć nad tym od rana do nocy i pracować nad tym, a na razie zajmujemy się protezami, które nikogo nie uszczęśliwią i które w dalszym ciągu nie rozwiązują problemu. Bo finanse samorządu terytorialnego to jest temat kosmos. Tak, są takie gminy jak Kleszczów, które nie wiadomo dlaczego żyją w dostatku, i są takie gminy, które zbankrutowały, jak Koniecpol, gdzie pani premier musi jechać wodociągi naprawiać, bo nie ma za co tego zrobić. Tak.
Proszę państwa, wniosek jest jeden.
Róbmy reformę finansów publicznych, nie składajmy kolejnych projektów protez, które w długim terminie niczego nie załatwiają. Dziękuję bardzo.
Nie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytanie dotyczy... kwoty wolnej od podatku, oczywiście.
Brzmi ono następująco: Dlaczego kwota wolna od podatku ma być ograniczona tylko do sumy 8 tys. zł? Proszę państwa, wiemy, że skutki dla budżetu państwa czy budżetów samorządów terytorialnych, nad którymi się tak strasznie pochylamy, są tu dość poważne. Ale skutki nieistnienia kwoty wolnej od podatku dla budżetu obywateli są jeszcze bardziej poważne i nad tym nikt się nie pochyla. A jednak nie wybrał nas budżet państwa, nie wybrały nas samorządy, nie jesteśmy izbą samorządową, tylko wybrali nas obywatele i powinniśmy przede wszystkim dbać o interesy obywateli. I jeszcze raz. Jak to się ma do np. Wielkiej Brytanii, która, jak już powiedziałem, podnosi kwotę wolną od podatku do poziomu 11,5 tys. funtów? Nawet po uwzględnieniu kwoty 8 tys. zł kwota w Wielkiej Brytanii będzie ponad 12-krotnie wyższa. Tak że, proszę państwa, trzeba się zastanowić nad tym, czy ta kwota nie powinna być w granicach 20 tys. zł. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 pragnę rekomendować głosowanie za ratyfikacją umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a Etiopią.
Etiopia jest największym chrześcijańskim krajem w Afryce, krajem na dorobku, krajem trzeciego świata, krajem, którego PKB na jednego mieszkańca to wciąż 490 dolarów, ale krajem, który ma ponad 90 mln ludzi, krajem, który niedługo przekroczy 100 mln ludzi, krajem, który korzysta z globalnego ocieplenia, ponieważ kraje regionu subsaharyjskiego w tej chwili przeżywają boom, na razie rolniczy, związany z tym, że ocieplenie klimatu wpływa bardzo dobrze na wilgotność tych terenów i zbiory są co roku większe. Właśnie takie kraje jak Niger, Nigeria, Czad, Etiopia, Sudan naprawdę na tym korzystają. Nie każdemu służy globalne ocieplenie. Etiopia rozwija się w przeciętnym tempie 10-12% wzrostu PKB rocznie, a więc za kilkanaście lat... Chiny też tak zaczynały. W latach 80., jak Deng Xiaoping doszedł do władzy po rządach Mao, tam też był taki beznadziejny socjalizm jak w Etiopii, w Chinach też nic nie było. Tam też było 200 dolarów na osobę. I co? 30 lat rządów wolnego rynku, 30 lat zasady, że nieważne, jaki jest kot, ważne, żeby łapał myszy, jaki wprowadziły Chiny - i Chiny są dzisiaj zupełnie innym krajem. Etiopia tak samo ma szansę, jeżeli będzie wprowadzać reformy wolnorynkowe, jeżeli tam będzie prawo, które będzie przestrzegane, i jeżeli stopniowo będzie przechodzić od rolnictwa od przemysłu rolniczego, od przemysłu rolniczego do przemysłu przetwórczego i będzie korzystać z możliwości współpracy m.in. z takimi państwami rozwiniętymi jak Polska w tym momencie, będzie korzystać z naszej myśli technicznej w zakresie rolnictwa, to ta Etiopia za kilkanaście lat będzie mogła być zupełnie poważnym partnerem handlowym. I to, że dzisiaj eksport do Etiopii to 30 mln dolarów, a import z Etiopii to 6 mln dolarów, nie oznacza, że za lat 10 czy kilkanaście to nie będą - tak jak z Chinami - wartości dziesięciokrotnie czy nawet więcej warte. Tak jak powiedziałem, jest to kraj o bardzo dużym potencjale, którego jeszcze nie widzimy, ale który może się pokazać. Afryka w ogóle jest kontynentem o bodajże największym potencjale w tej chwili, większym być może, niż ma Azja, ponieważ to jest jedyny kontynent, który nie ma problemów demograficznych i nie będzie ich miał w najbliższym 50-leciu, a Azja za chwilę będzie miała problemy demograficzne, bo tam polityka państw w zakresie ograniczenia dzietności za chwilę swoje zrobi i te kraje będą miały problemy gospodarcze związane także ze starzeniem się społeczeństw.
Tak jak powiedziałem, myśląc długoterminowo o gospodarce, powinniśmy opierać się na tym, już dziś powinniśmy nawiązywać stosunki gospodarcze z takimi krajami o potencjalnie dużych możliwościach jak Etiopia. To jest kraj, w którym jeszcze nie wszystkie surowce zostały odkryte. To jest kraj o dużych ilościach złota. To jest kraj o naturalnych... Ojczyzna kawy. To jest kraj, gdzie nie do końca zbadane są zasoby gazu i ropy naftowej, ale prawdopodobnie są one olbrzymie. To jest też kraj, który ma problemy z transportem, ponieważ nie ma dostępu do morza. W wyniku wojen ostatnio prowadzonych, niepodległościowych, ten kraj stracił dostęp do morza i ma pewne ograniczenia. Ale, tak jak powiedziałem, to jest kraj, który wprowadzając gospodarkę wolnorynkową, nie ma w najbliższych 15 latach szans na wpadnięcie w pułapkę średniego rozwoju, bo jeszcze do tego rozwoju nie doszedł. A więc przez najbliższe 10, 15 lat jest to kraj, który może rozwijać się w tempie 10-15% rocznie. Jest to nasza szansa. Jeżeli będziemy tak aktywnie uczestniczyć - tutaj mój poprzednik powiedział o tym kredycie, dzięki któremu Ursus może sprzedawać swoje maszyny rolnicze - to jest to strzał w dziesiątkę. Tego typu kontakty powinniśmy rozwijać. I jak Chińczycy perspektywicznie inwestują w Afryce, tak my chrześcijańskie kraje afrykańskie powinniśmy wspierać, powinniśmy z nimi nawiązywać jak najdalej idącą współpracę gospodarczą i m.in. takie umowy powinny być owocem takiej współpracy. Dziękuję bardzo.
Oczywiście klub poselski jak najbardziej poprze ratyfikację tej umowy. Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Karta Polaka i rozszerzenie możliwości jej wydawania są bardzo istotnym problemem i bardzo istotną sprawą, także jeżeli chodzi o kwestie demograficzne, jeżeli chodzi o kwestie przyjmowania potencjalnych emigrantów do Polski. Dotychczasowo - jak wynika z uzasadnienia tej ustawy - od roku 2008 przyjęto 170 tys. wniosków. Czy to jest dużo? To jest średnio nieco ponad 20 tys. wniosków na rok, czyli jest to 6%, jeżeli chodzi o urodzenia w Polsce. Jeżeli średnio w Polsce rodzi się 350-400 tys. dzieci, to my mamy dwadzieścia kilka tysięcy wniosków o Kartę Polaka.
Należy zmobilizować się i jak najbardziej rozwinąć ten aspekt, rozwinąć te możliwości, tak abyśmy przyjmowali rocznie 100-150 tys. wniosków. Należy rozszerzyć te uprawnienia nie tylko na rdzennych Polaków, ale również na wszystkie osoby, których rodzice mieszkali w granicach przedwojennej Rzeczypospolitej. Tak jak Niemcy dbają o swoich obywateli urodzonych w granicach przedwojennej Rzeszy, tak samo my powinniśmy dbać o tych wszystkich, którzy urodzili się w granicach Rzeczypospolitej i których rodzice czy też dziadkowie mieli obywatelstwo polskie, bez względu na to, jakiej są narodowości. I te możliwości emigracji do Polski ze Wschodu w świetle bardzo trudnej sytuacji demograficznej Polski powinny być wykorzystane w o wiele większym stopniu.
Moje pytanie dotyczy tego, jak państwo szacują, ile dzięki temu, dzięki tym ułatwieniom, dzięki rozszerzeniu tych możliwości, które daje zmiana ustawy, osób rocznie przeciętnie będziemy mogli przyjąć do Polski. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o tę ustawę, chciałbym zadać pytanie, ponieważ mam wrażenie, że jest ona potrzebna przede wszystkim Skarbowi Państwa, ZUS-wi i Państwowej Inspekcji Pracy, w drugiej kolejności pracownikom, a w trzeciej kolejności pracodawcom.
Przemawiam w tej chwili w imieniu posłów wolności, więc chciałem powiedzieć, że jest to kolejne ograniczanie wolności i kolejne wtrącanie się w umowy między osobami, które świadczą pracę, a osobami, które zatrudniają. Jest to niedopuszczalne, bo to jest zwiększenie recydywy, jeżeli chodzi o socjalizm w gospodarce. Nic dobrego to nie przyniesie.
Pytanie jest następujące: Dlaczego do tej pory była taka praktyka, że można było przepracować cały dzień i dopiero potem otrzymać umowę? Ponieważ nie wiadomo do końca, czy pracownik nadaje się do danej pracy i nie można tego czasami stwierdzić bez naocznego uwiarygodnienia tej sprawy. Pracownik musi poczuć, sprawdzić się, pracodawca musi go sprawdzić na stanowisku pracy. Bo inaczej co? Pracodawca ma podpisać z nim umowę, określić warunki, a potem po godzinie ma się okazać, że ten pracownik w ogóle do niczego się nie nadaje? Albo wręcz odwrotnie - ma się okazać, że pracownik jest jeszcze lepszy i można awansować go na zupełnie inne stanowisko?
Moim zdaniem ci, którzy wnioskują o przyjęcie takiej ustawy, mają na względzie tylko składki ZUS oraz kompetencje i prerogatywy Państwowej Inspekcji Pracy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o tzw. podatek miedziowy płacony od kopalin - tak naprawdę jest to podatek od miedzi i od srebra płacony przez KGHM - to zawieszanie go na 22 miesiące jest ruchem trochę na wyrost. To nieprawda, że podatek od kopalin jest niesprawiedliwy. Podatek od kopalin jest jednym z najbardziej sprawiedliwych podatków, bo właśnie ci, którzy mają szczęście i mają surowce, powinni dzielić się z resztą społeczeństwa, z resztą kraju zyskami z tych surowców. I po co wprowadzać teraz tę ulgę na 22 miesiące? Wystarczy wprowadzić ją na 10 miesięcy i zobaczyć, co będzie w następnym roku, natomiast absolutnie nie trzeba wycofywać się z tego podatku. Bardziej niesprawiedliwy jest podatek VAT, który obciąża ludzi biednych, bardziej niesprawiedliwe są podatki dochodowe, ta kwota wolna, którą trybunał zaskarżył, a nie macie kiedy jej zmienić, niż podatek od kopalin, od spółki, która krociowe zyski przynosiła do tej pory i wypłacała dywidendy, miała jeden z największych poziomów płac. Tak że nie widzę powodu. A to, że w tej chwili spółka ma problemy i straty, wynika z nieudolnego zarządzania i fatalnych inwestycji zagranicznych. Z 9 mld straciliście już 4 mld na tej inwestycji...
...i stracicie następne 4 za chwilę. I to jest problem. Zacznijcie lepiej zarządzać, efektywnie zarządzać spółkami Skarbu Państwa. Jeżeli nie macie pieniędzy na podatek miedziowy, to ja wam powiem, skąd wziąć, skąd KGHM ma wziąć pieniądze. Niech sprzeda akcje Tauronu. Kupił akcje Tauronu - po co energetyka spółce miedziowej? - niech sprzeda udziały w Tauronie, to będzie ok. 500 mln zł, i już jest pieniądz na podatek.
Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje pytanie będzie dotyczyło tej części ustawy, która mówi o podziale zamówienia na części. Jak wiemy, w ogóle cała ustawa jest głównie przyjmowana dlatego, że tego wymagają dyrektywy unijne, dyrektywa klasyczna i dyrektywa sektorowa. Jak zwykle to nie chęć pomocy przedsiębiorcom, małym czy średnim, to nie pobudki patriotyczne kierują głównie wnioskodawcami, tylko właśnie chęć dostosowania się do norm i reguł narzuconych przez Lewiatana. Ale nawet jeśli ten europejski Lewiatan narzuca nam jakieś reguły, które wydają się dosyć interesujące, to tutaj spotykam się z taką ciekawostką. Dyrektywa mówi o tym, iż upoważnia się państwa członkowskie do wprowadzenia obowiązku podziału zamówienia na części. Tutaj wnioskodawca przewiduje swobodę wyboru, czy będzie to dzielone na części, czy będzie to w całości procedowane, jeżeli chodzi o zamówienia publiczne. I pytanie: Co spowodowało, że w tym akurat przypadku dajecie państwo swobodę, czyli tak naprawdę uniemożliwiacie w wielu przypadkach stosowanie tej dyrektywy, która akurat w tym wąskim zakresie byłaby korzystna, zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw?
I drugie moje pytanie: Czy nie lepiej byłoby po prostu wprowadzić tę dyrektywę w całości i pozwolić dzielić na części pewne zamówienia, tak aby różnorodne podmioty - nie tylko jeden podmiot i potem podwykonawcy, prawda, w zależności od nie wiadomo czego, tylko właśnie różnorodne podmioty - zwłaszcza małe i średnie, mogły dzielić się zamówieniem i wspólnie to wykonywać? Dzięki temu właśnie małe podmioty lokalne miałyby szerszą możliwość korzystania z zamówień publicznych. A tak nie wiadomo, jak to będzie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 pragnę przedstawić stanowisko w sprawie poprawek ze sprawozdania komisji o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o funduszach inwestycyjnych oraz niektórych innych ustaw, druk nr 359.
Jeżeli chodzi o nasze stanowisko wobec tych poprawek, to w zasadzie spośród tych 41 poprawek jesteśmy za odrzuceniem 5 poprawek, czyli poprawek 6., 16., 33., 37. i 41 - taka jest nasza rekomendacja dla członków klubu - natomiast pozostałe poprawki jesteśmy w stanie przyjąć i nie mamy do nich większych zastrzeżeń. Myślę, że to jest podobne stanowisko do tego, które prezentuje większość klubów. Poprawki, za których odrzuceniem jesteśmy, generalnie są według nas poprawkami zbędnymi i przeredagowują niektóre sprawy. Natomiast poprawka 6. budzi pewne kontrowersje i myślę, że powinniśmy być mimo wszystko za jej odrzuceniem. To jest wszystko, co miałem do powiedzenia. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Moje pytanie dotyczy spodziewanych przychodów dla budżetu państwa, dochodów, które będą realizowane poprzez tę ustawę. Widzę tutaj rozmach dochodów, które dzięki nowej spółce celowej uzyska budżet państwa z tytułu zamykania, domykania luki, zwłaszcza VAT-owskiej - tu rozpędzamy się do poziomu 13,5 mld w trzecim roku po wejściu w życie planowanych zmian.
Moje pytanie jest takie: Na podstawie czego mamy takie informacje, że uda nam się w ciągu 3 lat, tylko poprzez zmiany czysto informatyczne, dojść do poprawy ściągalności na poziomie kilkunastu miliardów złotych? Jeżeli to było tak proste, to dlaczego nie zostało wprowadzone dużo, dużo wcześniej?
I teraz: w uzasadnieniu powołują się państwo na działania w innych krajach Unii Europejskiej, które wprowadziły już zmiany, które państwo planują wprowadzić poprzez tę spółkę celową, ale państwo nie napisali, czy tamte kraje odniosły sukces i jaki to był sukces wymierny, w konkretnych liczbach, w konkretnych oszczędnościach, w konkretnych zamknięciach luk VAT-owskich w tych krajach. Ja bym chciał wiedzieć, czy Portugalia znacząco to poprawiła i o ile poprawiła, jeżeli wprowadziła te rozwiązania, czy Holandia to poprawiła, czy Słowacja to poprawiła, na jakim to jest etapie, czy po prostu to będzie się nam opłacało, czy rzeczywiście te kraje, które wprowadzają te zmiany, a my jesteśmy dopiero przed nimi, osiągnęły rezultaty i jakie. Chciałbym tę odpowiedź uzyskać, bo chciałbym porównać państwa projekcje dotyczące
przychodów z tytułu tej ustawy z rzeczywistymi przychodami, które uzyskiwane są w innych krajach. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wystąpienie, które mam zaszczyt przedstawić, jest stanowiskiem Klubu Poselskiego Kukiz’15 na temat ratyfikacji umowy z prowincją Quebec w zakresie wzajemnego zabezpieczenia społecznego.
Proszę państwa, zabezpieczenie społeczne jest nieszczęściem XX w., nieszczęściem, które okazało się, że w długim terminie wpływa na demografię w sposób katastrofalnie ujemny. Wszystkie kraje, które przyjęły te prawa człowieka, o których mówił mój przedmówca, prawa do zabezpieczenia społecznego, borykają się dzisiaj z katastrofalną sytuacją demograficzną i okrakiem, pomalutku wycofują się z przyjętych zabezpieczeń. Zastępowalność i poziom dzisiejszej emerytury w stosunku do zarobków procentowo systematycznie spada. Kiedyś było to 70-80%, dzisiaj mówi się już o emeryturach na poziomie 20-30%, w przypadku kobiet - 20%, czyli tak naprawdę system bankrutuje.
Ale skoro trzymamy się tego systemu, to musimy ratyfikować tego typu umowy. Nie możemy zostawić Polonii kanadyjskiej bez środków, bez rozwiązań prawnych. Nie może być tak, że mamy podpisany układ z Kanadą, a czekamy, nie wiadomo dlaczego, na podpisanie układu z autonomiczną francuskojęzyczną prowincją Quebec w Kanadzie, która ma autonomię nie tylko w zakresie języka, ale także, jak widać, w zakresie ubezpieczeń społecznych. Koszt ratyfikacji tej umowy szacowany przez wnioskodawców, przez rząd, to jest 8 mln zł, więc to są pieniądze naprawdę symboliczne w porównaniu do 180-190 mld, jakie ZUS przeznacza na wypłatę świadczeń. A więc ratyfikacja bądź nieratyfikacja tej umowy naprawdę nie ma tu żadnego finansowego znaczenia, a dla tej nielicznej Polonii, bo liczbę osób, beneficjentów tej umowy szacuje się na ok. 700 osób, naprawdę to może być gest ze strony państwa, że dba o Polonię, i nic poza tym tak naprawdę. Natomiast jest to pretekst do jakiejś dyskusji, zastanowienia się na temat dalszego trwania systemu ubezpieczeń społecznych w tej postaci, jaka jest, ponieważ, tak jak wcześniej wspomniałem, systematycznie spada poziom zastępowalności emeryturami wynagrodzeń, jeżeli chodzi o trwanie tego systemu. W tej chwili, tak jak powiedziałem, zbliżamy się do poziomu 20-30% zastępowalności emeryturami ostatnich wynagrodzeń.
I jeżeli dzisiaj mielibyśmy sytuację, że system ubezpieczeń społecznych w Polsce miałby być weryfikowany rynkowo, to bez dotacji z budżetu państwa starcza w tej chwili na 2/3 świadczeń, czyli dla co trzeciego emeryta, co trzeciego rencisty nie ma pokrycia w systemie ubezpieczeń społecznych, jeżeli chodzi o świadczenia. To pokrycie znajduje się wyłącznie w dodatkowych dotacjach z budżetu państwa, czyli w dodatkowych podatkach. I sytuacja będzie się pogarszać, ponieważ prognozy demograficzne są katastrofalne. Jakby wtórny skutek obowiązkowego systemu ubezpieczeń społecznych w postaci katastrofalnej demografii, jak sprzężenie zwrotne, powoduje coraz gorszą sytuację finansową systemu. To wydaje się nie mieć końca, ponieważ coraz gorsza sytuacja systemu powoduje coraz gorszą demografię, i tak do samego końca. W ten sposób, można powiedzieć bardzo obrazowo, wyginęły mamuty i my mniej więcej kroczymy ich drogą, jesteśmy już w drugiej połowie tego procesu wyginięcia.
Proszę państwa, co jeszcze możemy powiedzieć może nie o systemie prowincji Quebec, ale o systemie kanadyjskim? Jako ugrupowanie Kukiz’15 namawiamy, apelujemy o rozważenie wprowadzenia w Polsce w ogóle systemu kanadyjskiego, czyli systemu emerytury obywatelskiej. Jeżeli możemy coś czerpać ze wzorów kanadyjskich, to właśnie to jest pewnego rodzaju rozwiązanie problemu tej spirali zwrotnej, tego sprzężenia zwrotnego między katastrofą demograficzną a katastrofą finansów systemu ubezpieczeń społecznych - emerytura obywatelska jest jakimś rozwiązaniem.
Myślę, że oprócz tego, że oczywiście rekomendujemy, dla naszej Polonii, przyjęcie dzisiejszego porozumienia, to także rekomendujemy rządowi zastanowienie się nad tym, czy dalsze funkcjonowanie obecnego systemu ubezpieczeń społecznych nie doprowadzi do całkowitej katastrofy finansów w długim terminie i katastrofy demograficznej i czy nie warto korzystać właśnie z rozwiązań kanadyjskich w dziedzinie reformy systemu ubezpieczeń społecznych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Poniekąd wywołany do głosu przez panią profesor...
...ponieważ poruszyłem sprawę emerytury obywatelskiej, chciałem zadać pytanie.
Oczywiście każdy kij ma dwa końce i wprowadzenie emerytury obywatelskiej stwarza taki problem, że nie będzie to raj dla osób w podeszłym wieku, nie obiecuje się im łatwego życia na starość. Ale z drugiej strony, patrząc na to, jaka jest sytuacja młodego pokolenia, które niedługo będzie obciążone składkami w wysokości 60-80... Jeśli sytuacja demograficzna dalej będzie się tak rozwijać, jak się rozwija, to będziemy musieli podnosić składki ZUS-owskie do poziomu 60-80% wynagrodzenia, bo zastępowalność pokoleń będzie taka, że niedługo, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, na jedną młodą osobę będą przypadać trzy osoby w wieku emerytalnym.
Pytam w tym momencie: Czy istnieją tacy silni młodzi ludzie, którzy będą w stanie udźwignąć ten ciężar, który im się włoży na plecy? I z drugiej strony, czy starzejące się polskie społeczeństwo - bo trzeba tutaj powiedzieć, że jesteśmy społeczeństwem, które od 20 lat systematycznie się starzeje w sensie demograficznym - może dokonywać wzrostu efektywności, wzrostu wydajności ekonomicznej
i podoła temu obciążeniu, jeżeli chodzi o katastrofę demograficzną w zakresie systemu ubezpieczeń społecznych? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! To jest ważna ustawa, ustawa, która pozwala znacząco zwiększyć kompetencje pana wicepremiera Morawieckiego i dać mu realne narzędzia do większej możliwości stymulacji polskiej gospodarki i ręcznego nią sterowania, przede wszystkim w zakresie inwestycji, innowacji i wykorzystania środków, rozumiem, europejskich w tym celu.
Pierwsza moja sugestia jest taka, że można było zrobić jeszcze więcej, bo niewątpliwie, jeżeli już ktoś w ogóle ma sterować ręcznie gospodarką, to lepiej niech to robi doświadczony minister rozwoju niż minister finansów, który jest księgowym i będzie zarządzał finansami, spółkami pod względem przede wszystkim przyszłych przychodów z dywidendy i pod względem przyszłych przychodów podatkowych, i będzie to zarządzanie bierne, zarządzanie statyczne. Natomiast minister rozwoju, mam nadzieję, przede wszystkim będzie myślał o rozwoju produkcji przemysłowej, rozwoju innowacji, rozwoju technologicznym, rozwoju kooperantów, budowaniu gospodarki. Wzory znamy, to są wzory koreańskie, wzory japońskie, wczesnojapońskie, wzory czebolowe, czyli silnych ośrodków, jeżeli nie mamy prywatnych, to państwowych albo powiązanych z ministrem rozwoju, i kooperacje podmiotów prywatnych, które mają oparcie i bezpieczeństwo, i możliwości rozwoju, których samodzielnie, bez wsparcia czeboli nigdy by nie miały. Można powiedzieć, że jak na wersję rozwoju gospodarczego przyjętą przez PiS, czyli wersję ? la Eugeniusz Kwiatkowski, wersję niewolnorynkową, lecz bardziej zmierzającą w kierunku interwencjonizmu państwowego, w kierunku silnego państwa, prawdopodobnie w wyniku braku klasy średniej, kapitału, który mógłby przejąć tę rolę, jest to do przyjęcia, jest to możliwe, natomiast pytanie brzmi, dlaczego państwo wybierają niektóre podmioty Skarbu Państwa i nie idą państwo dalej.
Brali państwo pod uwagę Agencję Rozwoju Przemysłu, która ma pod sobą różne pomioty, różne firmy, różne przedsięwzięcia, czasem ratowanie bez sensu, czasem ratowanie z większym sensem, Polskie Inwestycje Rozwojowe - tego już nie będziemy komentować, Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, jeden z kluczowych elementów służących do zarządzania innowacjami, zarządzania przemysłem, ponieważ to tu zapadają decyzje o tym, gdzie kierujemy innowacje, inwestycje zagraniczne, przynajmniej mamy wpływ na to, czy te inwestycje np. będą nadal przede wszystkim koncentrowane w Polsce zachodniej, wzdłuż autostrad, czy też również ściana wschodnia doczeka się inwestycji zagranicznych w ramach tej agencji, a także Powszechną Kasę Oszczędności, PKO BP. A gdzie jest PZU, gdzie jest KGHM? Największym eksporterem polskiego przemysłu, polskiej gospodarki i firmą, która potencjalnie powinna odgrywać znaczącą rolę właśnie dlatego, że jest czołową polską firmą przemysłową, przemysłu ciężkiego, i czołową polską firmą eksportującą, i polską firmą, jest KGHM, a jeszcze biorąc pod uwagę to, co dzieje się w ostatnich dniach w KGHM, czyli te 5 mld odpisów na całkowicie nieudane inwestycje zagraniczne, to właśnie ręczne sterowanie KGHM-em powinien przejąć pan wicepremier Morawiecki, po to żeby nie popełniać tych błędów, które doprowadziły do 5 mld strat, a być może doprowadzą do kolejnych pięciu w tym roku. To są bardzo poważne błędy w zarządzaniu, właśnie błędy ze strony Skarbu Państwa. I tutaj moim zdaniem trzeba by dopisać KGHM. Mimo że jest to, powiedzmy, spółka górnicza, ale nie akurat związana z energetyką, więc spokojnie Ministerstwo Energii czy Skarb Państwa mogłyby to odpuścić i przekazać panu wicepremierowi Morawieckiemu, ponieważ tam naprawdę jest potrzebna interwencja, jeżeli nie chcemy, żeby tam... Bo za chwilę będzie tak, że jeżeli takie procedury jak w KGHM-ie będą dalej tak prowadzone przez rok, dwa, to doczekamy się, że tak powiem, buntu 50 tys. niezadowolonych pracowników. Tak że tutaj jest bardzo poważny problem.
Podsumowując, ustawa idzie w dobrym kierunku
, powinniśmy ją przekazać do prac w komisji i uważam, że kompetencje wicepremiera Morawieckiego powinny być jeszcze rozszerzone. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Żeby nie było tak słodko, to postaram się uzupełnić swoją wypowiedź, wypowiedź w imieniu klubu. Nie tylko mamy to szczęście, że wicepremier Morawiecki twardą ręką będzie teraz dzierżył stery gospodarki, lecz także trzeba zwrócić uwagę na to, że niestety przy okazji przemycany jest wzrost etatyzmu. I to, co powiedział poseł Nowoczesnej, jest niestety prawdą, że ten wzrost liczby członków zarządu, wzrost liczby członków rad nadzorczych... Należy się spodziewać, że pewnie będą też gwałtowne i być może także ilościowe zmiany w urzędach.
To powoływanie niestety kojarzy się z etatyzmem w najgorszej postaci. Być może osoba premiera Morawieckiego gwarantuje, że będą to osoby o wyższej jakości menadżerskiej niż osoby, które w swoich spółkach obsadza pan minister Jackiewicz, ale niestety jest to wzrost etatyzmu, a w długim terminie żaden etatyzm nie prowadzi do niczego dobrego. Pytanie jest następujące: Po co przy okazji tych zmian rząd w osobie wicepremiera Morawieckiego lansuje wzrost etatyzacji tych elementów, o których mowa w ustawie?
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dzisiaj mija 120. rocznica urodzin jednego z najwybitniejszych polskich przyrodników, entomologów, a także leśników -przed chwilą była mowa o ustawie o lasach - pana prof. Jana Karpińskiego, który pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego, z mojego okręgu wyborczego. Dlatego zdecydowałem się przypomnieć o tym wybitnym człowieku. Ponieważ dyskutujemy zawzięcie o Puszczy Białowieskiej, o Lasach Państwowych, o świętym prawie własności, o kornikach, które zjadają drzewa w Puszczy Białowieskiej, przypomnijmy tę postać, bo jest to postać wybitna.
Jest to postać, osoba, która skończyła studia leśne jeszcze w Petersburgu, jeszcze w carskiej Rosji i na szczęście skończyła je w czerwcu 1918 r., zdążyła przed bolszewikami. Od 1919 r. ta osoba, pan prof. Jan Karpiński rozpoczyna pracę w Lasach Państwowych, prawie od samego początku, i jest tak dobry, że wkrótce tworzy w Białowieży rezerwat, zostaje jego pierwszym dyrektorem, a z tego rezerwatu powstaje drugi w historii Polski park narodowy - Białowieski Park Narodowy, którego jest pierwszym dyrektorem.
Pracę doktorską pan prof. Karpiński broni bodajże w 1929 r., w 1933 r. I proszę sobie wyobrazić, że tytuł pracy doktorskiej, memento mori, po prostu brzmi: ˝Fauna korników w Puszczy Białowieskiej˝. Praca doktorska została opublikowana przez prof. Karpińskiego w 1933 r. W 1935 r. zostaje honorowym obywatelem Białowieży. Proszę sobie wyobrazić, że w czasie wojny jest na emigracji, głównie na Litwie, ale w październiku 1944 r. już wraca, kiedy Armia Czerwona, mówiąc w cudzysłowie, wyzwala wschodnie tereny, do Białowieży i momentalnie obejmuje swoje obowiązki, i pracuje już od października 1944 r. w Puszczy Białowieskiej. Jeszcze trwa wojna, zwłaszcza powstanie antykomunistyczne, a prof. Karpiński już dba o swoje drzewa, o swoją ukochaną puszczę.
Proszę państwa, to jest jedyny znany mi człowiek, który dwukrotnie uzyskuje odznaczenie: Złoty Krzyż Zasługi. Pierwszy Złoty Krzyż Zasługi dostaje przed II wojną światową, w II Rzeczypospolitej, a drugi Złoty Krzyż Zasługi dostaje po II wojnie światowej od władz komunistycznych. To chyba jedyny znany mi człowiek, którego obie władze szanują i obie władze nagradzają tym odznaczeniem bez względu na to, jaką mieliśmy historię. To jest człowiek, który pełnił tę funkcję i przed wojną, i po wojnie i nigdy nie wstępuje do partii komunistycznej, nigdy nie wstępuje ani do PPR-u, ani do PZPR-u.
Proszę państwa, jego brat Stanisław Karpiński to znany pilot, znany żołnierz RAF-u. Mimo to, mimo takiego obciążenia dla władz komunistycznych władze komunistyczne nie decydują się na represje, nie decydują się na... Oczywiście nie został ministrem, nie dostał funkcji kierowniczej w zakresie leśnictwa, nie został ministrem, tak jak mówię, nie został rektorem uniwersytetu, dziekanem żadnego wydziału leśnictwa. To było mu niedostępne. Niemniej jednak pracuje do końca swojego życia, tak jak mówię, ze swoimi kochanymi drzewami. Napisał mnóstwo książek, w tym książek dla dzieci, młodzieży, o przyrodzie, o Puszczy Białowieskiej, o Górach Świętokrzyskich. To człowiek, który pierwszy zrobił zdjęcia Puszczy Białowieskiej, które sławiły Puszczę Białowieską na całym świecie. Jest nawet dom w Puszczy Białowieskiej nazwany: Karpiński. To jest czwarty dom pod względem wielkości w Puszczy Białowieskiej. To też jest jego zasługa.
I jeszcze dodam ostatnią ciekawostkę, zanim złożę cześć pamięci tego człowieka. W 1961 r. prof. Karpiński jako pierwszy na świecie wyhodował w warunkach laboratoryjnych, czyli w sztucznych warunkach, prawdziwki, czyli borowiki. Nikomu się to przed nim nie udało, a on, będąc jednocześnie dyrektorem, pełniąc te wszystkie funkcje, wyhodował jako pierwszy na świecie w warunkach laboratoryjnych owocniki borowika. Tak że mamy takie wybitne jednostki
, które zasługują na pamięć, a ponieważ urodził się tam, skąd jestem posłem, więc przypominam państwu o tej wybitnej osobie. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Państwo Przedstawiciele Rządu! Chciałbym zadać pytanie w związku z nowelizacją Kodeksu pracy. Czy coś zmieniło się w biologii? Rozumiem bowiem, że poprzednie przepisy mówiące o tym, że pewnych zawodów kobiety nie mogą wykonywać, wprowadzone były nie dlatego, że mieliśmy szowinistyczny Kodeks pracy, który zakazywał kobietom pracować, tylko z pewnych względów medycznych, biologicznych. Po prostu wiązało się to z ryzykiem i z utratą zdrowia, życia, z różnymi elementami związanymi ze zdrowym rozsądkiem. Rozumiem, że zmieniła się biologia i parlament unijny, Parlament Europejski, uchwalił, że teraz nie ma już tych elementów, one zniknęły, biologia się zmieniła. Teraz kobiety mogą wykonywać każdy zawód, nie ma żadnych przeciwskazań.
Moje pytanie jest takie: Jakie będą konsekwencje finansowe dla Narodowego Funduszu Zdrowia, jeżeli wprowadzimy bezwarunkowo przepisy, które chcemy wprowadzić, opierając się tylko na politycznej poprawności związanej z równouprawnieniem, a nie biorąc pod uwagę specyfiki płci w zakresie wykonywania pewnych szczególnych zawodów przez kobiety? Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Debatujemy obecnie w pierwszym czytaniu, czy wprowadzić nowy instrument, powszechnie stosowany w krajach, gdzie podatki są wysokie i państwo nie radzi sobie z ich ściąganiem, czy wprowadzić instrument, jakim jest klauzula obejścia podatku. To jest broń - jak wiadomo, każda broń wcześniej czy później wywoła antybroń. I to jest walka - walka pomiędzy podatnikiem, który nie chce płacić, najlepiej dla niego byłoby, gdyby nie płacił, ale nie chce płacić zbyt wysokich podatków, i państwa, które potrzebuje podatków, żeby istnieć, ponieważ pieniędzy innych niż pieniądze podatników państwo nie posiada. Faktem jest, bezspornym faktem jest to, co państwo napisali w uzasadnieniu, czyli spadek wpływów, zwłaszcza z podatków dochodowych, zwłaszcza z podatku CIT. Jest faktem, że ta stopa opodatkowania spada, instrumenty obejścia, optymalizacji podatkowej są z roku na rok udoskonalane i coraz bardziej przez firmy wykorzystywane. Możemy się tylko zastanawiać, ile czasu efektywnie firmy spędzają nad tym, jak obejść opodatkowanie, a ile nad tym, jak skutecznie konkurować na rynku.
Niewątpliwie potrzebne są mechanizmy, które to zoptymalizują z punktu widzenia państwa, bo tak naprawdę to jest optymalizacja kontra optymalizacja - państwo będzie optymalizować ściąganie podatków, a przedsiębiorcy będą optymalizować obejście podatków. Państwo wprowadza nową broń: klauzulę obejścia. Chcemy nad nią pracować, dlatego nie będziemy zgłaszać wniosku o odrzucenie, będziemy chcieli, żeby to w Komisji Finansów Publicznych było przedmiotem szerokiej debaty, ale - trzeba zwrócić na to uwagę - instrument ten daje ministrowi finansów bardzo szeroką władzę i szeroką możliwość interpretacji. Oczywiście minister będzie miał za sobą radę.
Chciałem się szerzej wypowiedzieć o tej radzie, ponieważ będzie ona złożona tak naprawdę z przedstawicieli ministra finansów, ministra sprawiedliwości, prezesa sądu, pracowników szkół wyższych, komisji związanej z samorządem terytorialnym, doradców podatkowych z rady doradców podatkowych oraz przedstawiciela Rady Dialogu Społecznego. Nie ma tam w zasadzie nikogo, kto by reprezentował podatników, przedsiębiorców. Powinni tam być przedstawiciele przedsiębiorców, powinna tam być druga strona. Jeżeli to ma być uczciwa rada, to powinna tam być druga strona. Moim zdaniem nie doczekaliśmy się do tej pory rzecznika praw podatnika. Jest rzecznik praw dziecka, rzecznik praw kobiet, rzecznik praw mniejszości, a nie ma rzecznika praw podatnika. Taki rzecznik albo przedstawiciel kogoś, kto będzie bronił interesu podatnika przed tą całą zgrają, która będzie dybać na jego pieniądze, też jest potrzebny, a w tej radzie go nie ma. Nie ma adwokata społecznego podatnika, a drugiej stronie należy się prawo do obrony. Przyzwoitość nakazywałaby kogoś takiego wprowadzić. Nie jestem pewien, czy osoba z Rady Dialogu Społecznego będzie skutecznie pełnić funkcję takiego adwokata.
Dobrze, że jest limit 100 tys., bo inaczej ta rada nie miałaby chwili wytchnienia i prawdopodobnie ciągle rozpatrywałaby wnioski o opinie zabezpieczające, natomiast zastanawia mnie państwa prognoza. Robimy tyle szumu, wprowadzamy kolejny instrument represyjny i raptem z tego ma być 100 mln rocznie, i to jeszcze za 2 lata. To albo państwo z góry zakładają, że ten instrument będzie nieskuteczny, albo problem stosowania optymalizacji podatkowej wyceniają państwo bardzo słabo i mówią, że tak naprawdę uda się z tego odzyskać tylko 100 mln. Albo wprowadzamy instrument, który jest skuteczny, i pokazujemy, że rzeczywiście potrafimy np. odzyskać 50% kwoty, którą się optymalizuje, 50% sumy, albo przyznajemy się: jesteśmy bezradni i wprowadzimy jakąś radę, może uda się wyciągnąć 100 mln, i tyle. To tak naprawdę będzie tylko prowizorka. To tak naprawdę będzie tylko taki bardziej PR niż rzeczywista walka z unikaniem opodatkowania. Dlatego warto byłoby albo zweryfikować te prognozy, albo zastanowić się nad narzędziem, które będzie bardziej skuteczne. Natomiast jeszcze raz powtórzę: ze swej strony apelujemy do państwa o to, aby przedsiębiorcy, aby podatnicy też mieli w tej radzie swojego przedstawiciela. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Pytanie dotyczy następującej kwestii. Przede wszystkim skupiamy się, rozumiem, na podatku dochodowym, ale czy klauzula w sprawie unikania opodatkowania ma również zastosowanie do nowo wprowadzanych podatków mających charakter podatków obrotowych, przychodowych, czyli podatku zwanego potocznie podatkiem bankowym i tego, który mamy wprowadzić od 1 czerwca, czyli podatku od przychodów z handlu, z usług handlowych? Czy te przepisy i decyzje rady również będą mogły mieć tutaj zastosowanie? Bo tu będzie można dać szerokie pole do popisu radzie i ministrowi w zakresie właśnie wskazywania, że przedsiębiorstwa prowadzą działania zmierzające do unikania tych dwóch nowo wprowadzonych podatków. Stąd moje pytanie: Czy również te podatki będą, że tak powiem, związane z tą klauzulą
co do unikania opodatkowania? Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo się cieszymy, że od czasu do czasu Prawo i Sprawiedliwość nabiera wraz z resztą Izby odwagi i decyduje się iść za głosem rozsądku, a nie za głosem głupkowatych dyrektyw europejskich.
Mam nadzieję, że częściej ta odwaga będzie państwu sprzyjać, będziecie państwo częściej odważni i będziecie stawiać się w interesie Polski, a nie iść za głosem Unii Europejskiej, chociażby zdrowy rozsądek mówił inaczej.
Niestety Kodeks pracy, o którym dzisiaj debatowaliśmy, świadczy o tym, że takiej refleksji nie ma. Dlatego apeluję i proszę o to...
...aby więcej było rozsądku i interesu polskiego, a nie bezmyślnego przyjmowania dyrektyw Unii Europejskiej. Dziękuję.
