Panie Marszałku! Pani Minister! Pani Minister! Myślę, że podstawowe pytanie, które próbujemy gdzieś tu pominąć w tej debacie, a które trzeba wyraźnie postawić, brzmi: kto i ile na tym straci, bo oczywiście można obiecywać, że bez pracy ludziom będzie się żyło dostatnio, ale jest to taki poziom fikcji, że doprawdy przekracza granicę bezpieczeństwa. Może dzieciom powiemy, że gdyby chciały, to niech idą do szkoły, a jak nie chcą, to niech nie chodzą do szkoły. Czy zaakceptujemy taki sposób funkcjonowania społeczeństwa? Czy ktoś na tej sali ma wątpliwość, że dobrobyt ludzi bierze się przede wszystkim z pracy? Dobrobyt i bezpieczeństwo, dobrobyt tych ludzi, którzy pracują, dobrobyt ich rodzin, dobrobyt całych wspólnot. Jeżeli nie ma pracy, to gdzie tu myśleć o bezpieczeństwie, gdzie tu myśleć o dobrobycie? Praca to nie... Tutaj jakby skupiamy się wyłącznie na tym, czy nam wystarczy na emerytury, ale przecież tylko człowiek pracujący utrzymuje się sam, nie musi liczyć na pomoc, na życzliwość innych, tylko człowiek sam pracujący jest konsumentem, płaci podatki, płaci składkę zdrowotną i składkę ubezpieczeniową. Jeżeli przestanie pracować, przestanie to wszystko opłacać, a ta jego bezczynność będzie finansowana przez innych pracujących.
Panie marszałku, tylko dodam - proszę mi pozwolić - o mechanizmie pozornego przywileju, który dewastuje pracę osób niepełnosprawnych. Kiedyś wielu było takich piewców: okażmy życzliwość, dobroć niepełnosprawnym, krótszy czas pracy, dodatkowy urlop, prawo do turnusu rehabilitacyjnego. Jak rozmawiamy z wieloma pracodawcami, pytamy, dlaczego wolicie płacić karę na fundusz rehabilitacji niż zatrudniać osoby niepełnosprawne, to wielu - oczywiście jeżeli ma zaufanie, że może sobie pozwolić na taką otwartość - mówi: proszę pana, krótszy czas pracy, dodatkowy urlop, obowiązek udzielenia zwolnienia na turnus rehabilitacyjny. Jak mam zapewnić funkcjonowanie mojej firmy, jeżeli tego człowieka ciągle z jakichś powodów nie ma?
Nie brnijmy w takie pozorne uprzywilejowanie, które ludzie będą boleśnie odczuwać dopiero po latach, i będzie się trzeba z tego z bólem wycofywać. Dziękuję.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! To smutny dzień dla polskiej demokracji. W tych argumentach, które są skrzętnie ukrywane, brzmi dużo pogardy, pogardy dla ludzi, którzy przez lata angażowali się na rzecz państwa, czyli zdobywali kwalifikacje, przechodzili kolejne szczeble egzaminów, bo chcieli pracować dla państwa. Dziś się okazuje, że jeżeli partia, która ma chwilowo większość, nie akceptuje tych ludzi, to może ich z dnia na dzień wyrzucić. I dlatego też chciałbym konkretnie zapytać: Czy wyrzuceni też zostaną niepełnosprawni? Wielkim problemem w administracji jest bardzo niski wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Niestety pan poseł Górski, kiedy przeprowadzaliśmy w roku 2011 ustawę mającą wesprzeć zatrudnianie osób niepełnosprawnych w administracji publicznej, mocno oponował. Na szczęście był pan poseł Stanisław Szwed, dziś minister, który jednoznacznie powiedział, że to jest też element cywilizacyjnego rozwoju kraju. Z trudem przekonywaliśmy osoby niepełnosprawne, że nie będą traktowane jako ktoś gorszy, że będą przede wszystkim oceniane poprzez swoje kwalifikacje i życiowy dorobek. Ci ludzie podchodzili z dużą nieufnością, bo nieraz stawali do konkursów
i nie wiadomo dlaczego byli z tej grupy eliminowani.
W roku 2011 wprowadziliśmy konkretne rozwiązania mające wymusić na urzędach uczciwe otwarcie na rzecz osób niepełnosprawnych. Czy oni także stracą pracę? Dziękuję.
Dziękuję, panie marszałku.
Chciałbym wyjaśnić moją poprzednią wypowiedź, bo mam przekonanie, że pani minister mnie nie zrozumiała. Ale myślę, że to niezrozumienie, pani minister, mojej wypowiedzi wynika z fundamentalnej różnicy w podmiotowym traktowaniu osób niepełnosprawnych. Ja oczywiście jestem za tym, żeby obecnemu rządowi udało się dalej rozwijać i zwiększać zatrudnienie osób niepełnosprawnych, ale mam te ogromne obawy, bo wiem, jak trudno było wcześniej pokonywać różne opory. I ustawa z 2011 r. przyjęta przez koalicję Platformy Obywatelskiej i PSL wprowadziła wymóg, żeby urząd, który nie ma owych wymaganych ustawą 6% zatrudnionych osób niepełnosprawnych, jasno ogłaszał to przy naborze nowych kandydatów. I jeżeli wśród pięciu najlepszych znalazłaby się osoba niepełnosprawna, to ta osoba ma pierwszeństwo zgodnie z ustawą w zatrudnieniu.
A dlaczego się fundamentalnie różnimy w patrzeniu na tę sprawę i skąd moje obawy? Pamiętam stanowisko pana posła Górskiego, wtedy w Radzie Służby Cywilnej. I szczęście, podkreślam, że był wtedy Stanisław Szwed z PiS, który bronił tej koncepcji wsparcia zatrudniania osób niepełnosprawnych. Ale w czym jeszcze dobitniej wyraża się postawa Prawa i Sprawiedliwości wobec osób niepełnosprawnych? Na przykład w zaskarżeniu do Trybunału Konstytucyjnego prawa głosowania przez osoby niepełnosprawne przez pełnomocnika albo korespondencyjnie. Pamiętam tę zawstydzającą argumentację, że osoba niepełnosprawna oczywiście nie jest zdolna wybrać pełnomocnika, nie jest zdolna bezpiecznie zagłosować przez pełnomocnika. Boję się takiej filozofii patrzenia. Życzę, byście państwo jednak dbali dalej o zatrudnianie osób niepełnosprawnych. Dlatego pozostanie cały czas głośno podkreślane pytanie: Czy w ramach tej zawieruchy ci niepełnosprawni, którzy zaufali, a nie było o to łatwo, i zdecydowali się przystąpić do konkursów, zachowają te swoje miejsca pracy
, czy też ich ta zawierucha zmiecie?
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Trzy konkretne kwestie dotyczące realizacji zadań na rzecz osób niepełnosprawnych. Po pierwsze, czy rząd planuje zrównać zasiłek pielęgnacyjny z dodatkiem pielęgnacyjnym? To był postulat wielokrotnie podnoszony przez przedstawicieli obecnej koalicji rządowej w czasie ostatnich kilku lat. Dzisiaj zasiłek pielęgnacyjny wynosi 153 zł, a dodatek pielęgnacyjny to już jest ponad 200 zł i wciąż rośnie, bo jest wpisany w mechanizm waloryzacji rent i emerytur. A zatem czy oba te świadczenia tożsame co do celu i funkcji zostaną zrównane? Widzimy tak hojne wydawanie pieniędzy, zwłaszcza na różne cele społeczne, więc wydaje się, że tym bardziej ten cel powinien być również w niedługim czasie zrealizowany.
Po drugie, czy będzie utrzymana, przynajmniej na dotychczasowym poziomie, dotacja budżetu państwa do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, bo jest to ważny
element przychodów funduszu?
Dziękuję.
I ostatnie, krótkie pytanie, panie marszałku.
Jak zostanie rozwiązany problem zwiększenia finansowania warsztatów terapii zajęciowej? Na ile podniesione w ostatnim czasie finansowanie przeznaczone na uczestnika warsztatu terapii zajęciowej będzie przyjęte jako stały element realizacji tego zadania? Dziękuję.
Pani Premier! Pani Minister! A może: szczególnie pani minister? Chciałem zapytać: Dlaczego wykluczacie z prawa do tego świadczenia część dzieci niepełnosprawnych? Wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, że pada akurat na dzieci niepełnosprawne. Do 16. roku życia wszystkie dzieci mają jednolite orzeczenie o niepełnosprawności, potem następuje zróżnicowanie. Państwo wprowadzacie rozwiązanie, że część dzieci, z lekkim stopniem niepełnosprawności, zostaje wykluczona z prawa do tego świadczenia. A przecież często to, że one są niepełnosprawne już tylko w lekkim stopniu, jest efektem wieloletniej ciężkiej pracy, aby te dzieci maksymalnie usprawnić. To są lata codziennej heroicznej pracy rodziców. To dotyczy dzieci z zaburzeniami mentalnymi, to dotyczy dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym, to dotyczy dzieci niedosłyszących. Dlaczego te dzieci mają zostać pozbawione prawa do tego świadczenia?
Panie Marszałku! Przez szacunek dla tych lat współpracy bardzo proszę uwierzyć, że znam regulamin Sejmu i że nie trzeba mi teraz dokonywać egzegezy prostego przepisu.
Pani minister, przez szacunek dla tych 8 lat, kiedy miałem zaszczyt przewodniczyć Komisji Polityki Społecznej i Rodziny...
...pani była aktywnym, bardzo zaangażowanym członkiem tej komisji...
...pani nie zrozumiała mojego pytania, pani uciekła od mojego pytania.
Pytałem, dlaczego tę wąską grupę dzieci niepełnosprawnych wyłączacie. To naprawdę jest nie do uczciwego wytłumaczenia.
Ile zaoszczędzicie na tej małej grupie dzieci? Przy czym chcę mocno raz jeszcze podkreślić: to, że te dzieci przez 2 lata, między 16. a 18. rokiem życia, zostaną pozbawione prawa do tego świadczenia, może być odebrane przez rodziców tych dzieci jako swoista kara za lata ciężkiej pracy. Bo przecież dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym... Mózgowe porażenie ujawnia się zaraz po urodzeniu. Potem jest codzienna domowa i ambulatoryjna rehabilitacja. Dzieci niedosłyszące - mamy program, którym możemy się szczycić przed całym światem, program przesiewowego badania wady słuchu u dzieci nowo narodzonych. Wtedy się te dzieci natychmiast wychwytuje, rozpoczyna się ciężka praca, która potem daje ten efekt, że to dziecko już nie jest ciężko niepełnosprawne, ono ma lekki stopień niepełnosprawności. Oczywiście, my nie mieliśmy takich pieniędzy, nie mieliśmy też odwagi, jeśli chodzi o taki program. Dobrze, obiecaliście, robicie ten wielki program. Ale dlaczego z tego wielkiego programu, na który ma pójść 17 czy 20 mld zł, chcecie zaoszczędzić na tej maleńkiej grupie dzieci niepełnosprawnych? To jest nie do wytłumaczenia. I pani na to nie odpowiedziała.
