Dziękuję, pani marszałek.
Panie Ministrze! Prosił pan nas w tej debacie o cierpliwość, ale pragnę zwrócić uwagę, że nie byłoby tej debaty, gdyby nie zapowiedzi ze strony ministra Adamczyka, który pozwolił sobie na stwierdzenia dotyczące wstrzymania niektórych inwestycji, i to nie tych inwestycji z końca listy, na które ewentualnie mogłoby państwu zabraknąć pieniędzy, ale inwestycji, na które już są ogłoszone przetargi. Mówi pan, że ma pan 10 lat, że mamy 10 lat. No, mamy 10 lat, ale na budowanie, a nie na dyskutowanie, zmienianie planów. Nas niepokoją pana zapowiedzi. Łatwo się mówi: ˝przyjrzymy się˝, ˝zastanowimy się˝, ˝wstrzymamy niektóre projekty˝, ale przecież te projekty to być albo nie być dla wielu regionów Polski. Na przykład dla Pomorza Zachodniego te projekty to droga S6, praktycznie cała w naszym przebiegu, drogi S3, S10 i S11. One są już w realizacji, panie ministrze. W realizacji. Proszę pomyśleć, co czujemy, kiedy słyszymy o ich wstrzymywaniu. Ale te projekty to też S3 do Świnoujścia, S13 - bardzo ważna dla Szczecina, dla aglomeracji szczecińskiej - czy S10 do Stargardu. Tu mamy poogłaszane przetargi. Czy ma pan świadomość, że zatrzymanie tych projektów opóźni ich realizację o lata? Zamiast w 2019 r. powstaną może w 2025 r., a może później. Czy naprawdę weźmie pan na siebie odpowiedzialność za to? Namawiam pana do mądrej kontynuacji działań poprzedników. Naprawdę nie wszystko było złe. Drogi nie mają przecież barw politycznych - państwo często to mówiliście.
W imieniu mieszkańców Pomorza Zachodniego bardzo pana proszę - uprzejmie, ale stanowczo - o odpowiedź
na konkretne pytanie: Czy rozstrzygnięte przetargi oraz ogłoszone przetargi na drogi S3, S6, S10, S11 i S14 będą zrealizowane w założonych terminach? Dziękuję.
Dziękuję, panie marszałku.
Z niezwykłą przyjemnością i dumą jako poseł Pomorza Zachodniego pragnę wygłosić oświadczenie w dniu szczególnym dla szczecińskiego XIII Liceum Ogólnokształcącego. Dziś, po 5 latach, nasza szkoła wróciła na pierwsze miejsce w rankingu wszystkich liceów ogólnokształcących w Polsce organizowanym przez miesięcznik ˝Perspektywy˝ i dziennik ˝Rzeczpospolita˝.
XIII Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie powstało w 1991 r. To prestiżowe wyróżnienie otrzymuje już po raz ósmy w ciągu ostatnich 18 lat. Jest to niewątpliwie uhonorowanie i ukoronowanie wspólnej pracy autorów tego sukcesu, wszystkich nauczycieli i pracowników szkoły.
Wymienić należy w pierwszej kolejności pana dyr. Cezarego Urbana, niegdyś posła na Sejm RP. Zaraz po nim wspomnieć należy o panu Macieju Kopciu, obecnym wiceministrze edukacji narodowej. Nie mogę zapomnieć oczywiście o uczniach i rodzicach. Muszę z tej okazji wspomnieć również nazwisko pani wiceprezydent Szczecina Elżbiety Masojć. Pani prezydent, wszyscy pamiętamy o roli, jaką pani odegrała. Pragnę również wymienić osobę pana dra Bazylego Barana.
Szanowni Państwo! Wszystkim wam z tego miejsca składam wyrazy szacunku i bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję, panie marszałku.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Do zadania tego pytania skłoniły nas głównie publiczne wypowiedzi pana ministra Macierewicza. Zacytuję jedną, z 4 stycznia tego roku, z ˝Polski Zbrojnej˝: Chcemy stworzyć trzy brygady obrony terytorialnej na naszej wschodniej granicy, wraz z jednoczesnym przesunięciem w tym kierunku już istniejących Sił Zbrojnych. Nie chcemy, aby wojsko było skupione na zachodniej granicy, niemal jak w 1989 r.
Szczerze przyznam, że porównanie obecnego stanu, również lokacji Wojska Polskiego, do roku 1989 bardzo mnie zdumiało, dlatego że zmiany, jakie zaszły w wojsku od 1989 r., również jeśli chodzi o to, gdzie wojska się znajdują, są ogromne. Wystarczy spojrzeć na to, ile baz jest zamkniętych na zachodzie Polski. Wydaje mi się, że minister obrony narodowej powinien wiedzieć, jak te zmiany zaszły. Przypomnę panu również, że kiedy w październiku ubiegłego roku publicznie mówiłem o tym, że państwo macie takie plany, to m.in. obecnie prowadzący obrady pan marszałek Brudziński dementował, mówił, że koalicja czy Prawo i Sprawiedliwość nie ma takich planów. Dzisiaj okazuje się, że to jest jeden z podstawowych elementów państwa planów - relokacja polskich Sił Zbrojnych na wschód.
Jestem posłem wybranym w województwie zachodniopomorskim. Zadaję pytanie z panem posłem Olszewskim, który jest z Bydgoszczy. Szczecin i Bydgoszcz to są dwa najważniejsze miasta, jeśli chodzi o plany NATO-wskie, jeśli chodzi o siedziby dowództw jednostek w Polsce. Stąd nasz niepokój.
Moje pytania: Czy może nas pan zapewnić, że obecna struktura trzech dywizji zlokalizowanych w Szczecinie, Żaganiu i Elblągu zostanie zachowana? Czy przewidują państwo jakąś istotną ingerencję w ich strukturę? Czy posiadacie państwo analizę kosztów i korzyści strategicznych relokacji wojsk na wschód? Czy te koszty uwzględniają konieczność powstania pełnej infrastruktury - baz, poligonów, lotnisk, szpitali specjalistycznych? Czy analizujecie państwo struktury rozmieszczenia wojsk w podobnych wielkością państwach członkach NATO? Czy pan np. wie, że siedziba wszystkich dywizji niemieckich znajduje się w centralnych Niemczech i tak naprawdę odzwierciedla to nieistniejącą już wewnątrzniemiecką granicę?
Na przykład we Francji na 16 brygad 8 znajduje się przy granicy z Belgią, Niemcami, Włochami, a 4 - w centrum kraju. Czy nie obawiacie się państwo, że relokacja w sposób praktyczny uniemożliwi współpracę w ramach zintegrowanych struktur NATO?
I na koniec. Mamy informację o utworzeniu w Polsce 5 baz amerykańskich, magazynów: w Łasku, Drawsku Pomorskim, Skwierzynie, Choszcznie i Ciechanowie. Tylko Ciechanów znajduje się na wschodzie, pozostałe miasta są na zachodzie. Czy państwa plany tak naprawdę nie są powodowane ideologicznie? Czy może są powodowane praktycznym doświadczeniem? Dziękuję uprzejmie. Dziękuję, panie marszałku, za cierpliwość i wyrozumiałość.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Z zainteresowaniem przyjąłem pańskie wystąpienie. To w końcu pierwsze wystąpienie polskiego ministra po zasadniczej zmianie politycznej w naszym kraju. W takim przypadku najważniejsze jest podkreślenie ciągłości polskiej polityki, świadomości kontynuacji zasadniczych kierunków polityki zagranicznej, kompromisu zasadniczych sił politycznych co do najważniejszych celów.
W pańskim wystąpieniu podkreślenie ciągłości można było dostrzec. Nie było łatwo, ale można było, np. w kwestii NATO. Oparcie naszej doktryny na wzmocnieniu Sojuszu i konsekwentne zwiększenie aktywności Sojuszu w naszej części Europy to jest to, co nas na pewno łączy. Zauważyłem również nie bez satysfakcji, że jako pierwszy polityk nowego rządu zdecydował się pan przyznać, że w Polsce został zbudowany gazoport. To ważna deklaracja i cieszę się, że w czasie tak ważnego wystąpienia pan to zauważył.
Generalnie jednak tej kontynuacji jest zdecydowanie zbyt mało. Można mieć nadzieję, że z czasem z większą śmiałością będziecie czerpać z dorobku poprzedników. Doświadczenia realnej polityki zweryfikują wasze radykalne sądy. Dzisiaj niestety dajecie naszym sojusznikom sygnał, że radykalnie zmieniacie polską politykę - w regionie i Europie.
Dokonał pan dzisiaj głośnej i krytycznej diagnozy wszystkich chorób Unii Europejskiej. Przedstawił pan ją jako organizm budowany na fałszywych założeniach, które doprowadziły do jego rozwoju w niepożądanych kierunkach, w którym poszczególne części Unii nie potrafią współpracować, a skupiają się na realizacji egoistycznych ambicji, oczywiście kosztem swoich sąsiadów. To jest, panie ministrze, obraz fałszywy, a pan postawił się dzisiaj w roli bytu zewnętrznego wobec Unii. Mówił pan tak, jakby pan znał alternatywny świat dla Polski, jakby istniała możliwość opuszczenia Unii i zabezpieczenia Polski w inny sposób. To jest błąd, który może zaważyć na naszej przyszłości. Dlatego ta debata jest taka istotna.
Panu marzy się Europa czterech swobód, bez zobowiązań. Czy jest możliwy pana zdaniem świat, gdzie swobodnie się podróżuje, przewozi się towary, pracuje się, świadczy się usługi, gdzie nie ma barier finansowych między państwami, a jednocześnie każde państwo ma inny system emerytalny, inny poziom świadczeń socjalnych, nieprzystające do siebie podatki, gdzie brak jest choćby elementarnego wspólnego zarządzania gospodarczego, które pan tak skrytykował, gdzie banki podlegają 28 różnym regulacjom, gdzie firmy działające przecież na jednym wspólnym rynku mają w każdym kraju inne regulacje? Czy można mieć wspólny rynek i prowadzić różną politykę wobec partnerów zewnętrznych? Nie można, panie ministrze.
Polska wbrew temu, co pan myśli, nie wstąpiła do strefy wolnego handlu, która się rozciąga od Lizbony do Helsinek. Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, a Unia Europejska jest projektem również politycznym. I proszę, panie ministrze, żeby pan nas z tego projektu nie wypisywał.
Redukując Unię jedynie do czterech swobód - gwarantuję panu - te cztery swobody polskim obywatelom pan zabierze.
Uważnie słucham i próbuję, panie ministrze, zrozumieć tę szczególną, wyjątkową rolę Wielkiej Brytanii. Oczywiście że relacje z Wielką Brytanią są bardzo ważne. Ale czy pan naprawdę liczy na to, że wbrew swojej wielowiekowej tradycji Wielka Brytania nie będzie nas postrzegać tylko przez pryzmat części większego regionu? Potrzebuje nas ona jako partnerów w realizacji własnego projektu ładu w Europie, a ład ten tradycyjnie jest izolacjonistyczny. Nam z kolei potrzebna jest zintegrowana Europa. Mówi pan, że macie państwo wspólną percepcję problemów europejskich z Brytyjczykami, i mówi pan to w przededniu referendum o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii. A co będzie, panie ministrze, nie daj Boże, jeśli Brytyjczycy wyjdą? Powtórzy pan te słowa? Będzie miał pan dalej wspólną z Brytyjczykami percepcję europejską? Zastanawiam się, jaki tym swoim wystąpieniem sygnał chciał pan przekazać naszym partnerom, naszym partnerom europejskim i światu. Moim zdaniem tym sygnałem jest głęboko antyeuropejska retoryka i bardzo mnie to martwi. Dziękuję uprzejmie.
Szanowna Pani Minister! Pani minister, samorządowcy właściwie w całej Polsce podnoszą problem refundacji kosztów funkcjonowania tego programu. Rzeczywiście widać, że w tej formie, którą państwo zaproponowaliście - chodzi o te kwestie oświadczeń chociażby - będzie on w obsłudze dosyć drogi i istnieje obawa, że...
...spadnie to na barki samorządów.
Moje pytanie z tym związane: Czy państwo policzyliście te koszty? Czy można to w jakiś sposób uprościć? Ja wiem, że pracujecie nad tym, już nawet częściowo to zrobiliście, ale czy ten system można uprościć? Pytanie: Czy te zaświadczenia są potrzebne? No i oczywiście pytanie najważniejsze: Czy te koszty zostaną samorządom zrefundowane?
I moje kolejne pytanie: Czy ten kosztowny program nie zagraża w żaden sposób innym formom pomocy udzielanej przez państwo rodzinom i innym działaniom realizowanym przez państwo w tym obszarze?
Sprowokowany wypowiedziami niektórych panów posłów i pań posłanek na tej sali, świadomy tego, jak ważna jest w polityce społecznej kontynuacja, chciałbym panią, pani minister - i prosiłbym o odpowiedź na piśmie - zapytać: Jak pani minister ocenia te wszystkie instrumenty, które w ciągu ostatnich 8 lat w polityce społecznej zostały wprowadzone? Oczywiście chodzi mi o ich skuteczność, ich działanie. Dziękuję uprzejmie.
Dziękuję, panie marszałku.
Rozpocznę od cytatu: Polska przedsiębiorczość powinna być chroniona, wspierana choćby przez to, że ciężary podatkowe będą ponoszone przez wielkie sieci hipermarketów, które w stosunku do swoich obrotów płacą grosze. To cytat z wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy 23 marca 2015 r.
Projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej, który stworzył rząd premier Szydło, miał być wsparciem dla polskiego handlu, który nie ma takich możliwości kredytowych i kapitałowych jak wielkie międzynarodowe sieci handlowe. Zaraz po wyborach przedstawiliście projekt ustawy, który uzależniał wysokość podatku od powierzchni handlowej. Był to projekt, w którym wielka firma, która miała np. kilkaset sklepów 200-metrowych, nie płaciła podatku, a polski przedsiębiorca, mając jeden sklep 300-metrowy, płacił. W zeszłym tygodniu przedstawiliście inny projekt, jeszcze groźniejszy, który wprowadza podatek dla polskich przedsiębiorców, którzy mają obroty większe niż 1,5 mln zł miesięcznie. To jest poziom obrotów, który obejmuje praktycznie wszystkie piekarnie, sklepy spożywcze, stacje benzynowe prywatne, sklepy producentów produktów rolnych i spożywczych, sklepy budowlane. Czy macie świadomość, że cała Polska to z niepokojem obserwuje i nie wie, jaki podatek będzie płacić od kwietnia, a mamy szczęśliwie połowę lutego?
Czy to jest w ogóle poważne, żeby wpisywać do budżetu miliardowe wpływy z podatku, a w lutym - żeby nic o tym podatku nie wiedzieli podatnicy? Stąd moje pytania: Jaki będzie system ściągania tego podatku i jakie obowiązki nałoży na przedsiębiorców? Jaka będzie wysokość podatku i jakie będą wyłączenia z podatku? Czy zwolnicie z podatku franczyzobiorców? A przypomnę panu, panie ministrze, że w tej formie funkcjonuje 25 tys. polskich drobnych przedsiębiorców, to też 25 tys. rodzin, 25 tys. polskich pracodawców. Czy z płacenia podatku będą zwolnieni spółdzielcy tworzący sieci handlowe do sprzedaży swoich produktów? Spółdzielcy, którzy bronią się przed wielkimi sieciami. Czy macie świadomość, że wielkie koncerny stać na rozłożenie kosztów tego podatku nawet na lata, a małe firmy funkcjonujące na minimalnych marżach stawiacie bardzo często na granicy upadłości?
Panie ministrze, proszę o odpowiedź na te pytania na piśmie, jak również na pytanie najważniejsze: W jaki sposób ten projekt wspiera polskich przedsiębiorców? Dziękuję.
Traktuję to również jako oklaski dla mnie, dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym zacytować fragment proponowanej uchwały: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej negatywnie ocenia decyzję Rady Unii Europejskiej z dnia 22 września w sprawie relokacji 120 tys. uchodźców oraz poparcie w głosowaniu na forum Rady Unii Europejskiej przez ówczesny rząd Rzeczypospolitej Polskiej tej decyzji wbrew stanowisku pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej i Rumunii.
Abstrahując od opinii części, niektórych państw Grupy Wyszehradzkiej nie tylko w kwestii imigrantów, ale generalnie w kwestii integralności Unii Europejskiej, chciałbym stwierdzić, że propozycja takiego zapisu w projekcie uchwały Sejmu jest, moim zdaniem, haniebna, biorąc pod uwagę rolę i znaczenie Unii Europejskiej dla gwarancji bezpieczeństwa Polski. Ale Warszawa wbrew temu, co państwo byście chcieli, jest członkiem Unii Europejskiej. W Warszawie znajduje się siedziba jednej z instytucji europejskich - Fronteksu. Chciałbym zapytać: Dlaczego w uchwale dotyczącej imigracji, którą podejmuje polski Sejm, nie ma ani słowa na temat roli tej instytucji, zwiększenia roli tej instytucji? Dlaczego nie ma ani słowa o inicjatywie dotyczącej wspólnej europejskiej służby granicznej i stworzeniu korpusu szybkiego reagowania w celu ochrony granic europejskich? Dlaczego nie ma nic o Schengen? Czy ta strefa dla wnioskodawców i zagrożenie jej istnienia właśnie taką polityką, jaką państwo proponujecie, nie stanowi ryzyka dla Polski? Czy państwo jesteście w stanie zagwarantować nam, że poniesiecie wszystkie konsekwencje potencjalnego ograniczenia, zawieszenia strefy Schengen? Czy macie świadomość konsekwencji politycznych dla Polski związanych z likwidacją czy zawieszeniem istnienia strefy Schengen? Czy państwo poza takim tanim populizmem
i straszeniem emigrantami macie realnie jakiś pomysł na rolę, jaką Polska powinna odegrać w tym kryzysie imigracyjnym we wspólnej Unii Europejskiej? Dziękuję, panie marszałku.
Dziękuję, panie marszałku.
Panie pośle, bez zbędnych emocji. Wydaje mi się, że źle zrozumiał pan moją wypowiedź. Ja nie mówiłem o tym, że pan nie wspomniał o Schengen, po to, żebym ja to dodał, tylko po to, żeby uzmysłowić panu i innym osobom, które wspierają tę uchwałę, że budowanie takiej pozycji, że Polska stoi na takiej pozycji, że interesuje ją tylko jeden, oderwany problem, natomiast zapomina o całości spraw europejskich, nie uczestniczy w debacie europejskiej o ważnym dla Europy problemie... Tak samo mamy czasami problemy, które z perspektywy Lizbony czy z perspektywy Londynu mogą wydawać się marginalne, ale wiemy, że są one istotne nie tylko dla Polski, są istotne dla całej Unii Europejskiej, choćby kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Postawienie tak sprawy, gdy zapomina się o całym kontekście, powoduje, że stajemy się, po pierwsze, krajem marginalnym, po drugie, krajem nietraktowanym przez naszych partnerów poważnie. Konsekwencje tej polityki już dzisiaj mamy, dlatego że panowie mówicie o migracji, a realną... Zgadzam się z panem, że odpowiedź Unii Europejskiej jest niekompletna, nie ma jasnej polityki. Pytanie, czy polski rząd, czy my jako Sejm poczuwamy się do wspólnoty kłopotów, czy tylko do wspólnoty korzyści. Czy my tym stanowiskiem przyczyniamy się do stworzenia tej polityki, czy się nie przyczyniamy? Na razie efektem tej izolacjonistycznej polityki, na którą Polski nie stać, jest to, że wspomniana przeze mnie strefa Schengen trzeszczy w posadach. I to Polska, polska gospodarka, polscy obywatele, polskie państwo, poniesie tego konsekwencje.
W związku z tym poprawka do tego tekstu niewiele wnosi, dlatego że ten tekst, tu ma pan rację... Przez trzy kadencje zasiadałem, trzecią kadencję zasiadam w Sejmie, przez 5 lat zasiadałem w Parlamencie Europejskim i tak jak pan twierdzi, że Izba ma prawo ocenić poprzedni rząd, ja mam prawo ocenić ten projekt, ten, użyłem mocnego słowa, haniebny projekt. Nie przypominam sobie dokumentu
, który tak pokazywałby naszym partnerom, że mamy ich, za przeproszeniem, w nosie, i który pokazuje, że europejskie problemy nie są polskimi problemami, bo to po prostu jest nieprawda i jest to niemądre. Dziękuję.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Zakazujecie obrotu ziemią i dajecie ministrowi Jurgielowi wyłączne prawo decydowania, bez żadnych kryteriów, która transakcja jest legalna. Pan poseł Ardanowski w debacie powiedział, że osoby, które decydowały o sprzedaży ziemi z ANR-u, były jednymi z najbardziej wpływowych osób w Polsce. Mówił to, prezentując projekt ustawy, który zakłada, że jedna osoba będzie o tym teraz decydować, o jakiejkolwiek sprzedaży. Zaproponowaliście, że pan minister Jurgiel będzie decydował na podstawie swojej oceny skutków społeczno-gospodarczych. Wyobraźmy sobie rolnika na Pomorzu Zachodnim, musi powiększyć gospodarstwo. O tym, czy może, będzie decydował w Warszawie minister Jurgiel, który jest z Podlasia, i oceni to na podstawie społeczno-gospodarczych skutków zakupu ziemi przez rolnika w Pyrzycach. Ten zakaz obrotu ziemią...
...to jest iście Jurgielański przewrót, który rzeczywiście zmieni naszą rzeczywistość społeczną i gospodarczą. To dzieło, ta ustawa powinna nosić nazwę: Krzysztof Jurgiel ˝O obrocie ziemi˝. Nie wiem, co wam zrobili polscy rolnicy, ale czy zdajecie sobie państwo sprawę, że próbujecie zaprzeczyć podstawowym zasadom prawa i ekonomii, a skutki tej iście antykopernikańskiej rewolty na polskiej wsi poniosą polscy rolnicy?
Pan minister Babalski powiedział, że ziemia powinna znajdować się w rękach osób posiadających odpowiednie kwalifikacje. Pozwolę sobie stwierdzić, że moim skromnym zdaniem władza również powinna znajdować się w rękach osób o odpowiednich kwalifikacjach. Najwięcej czasu poświęcił pan minister przedstawieniu Wysokiej Izbie różnych europejskich rozwiązań, chcąc udowodnić, że ten projekt jest do nich podobny.
Moje pytanie, panie ministrze: Czy jest w Europie kraj...
Panie pośle, ale proszę o...
...w którym istnieje ustawowy zakaz sprzedaży ziemi znajdującej się w zasobach Skarbu Państwa?
Panie ministrze, pan źle mnie zrozumiał. Ja nie mówiłem o ministrze Jurgielu. Ja mówiłem o zakazie obrotu ziemią, który minister Jurgiel proponuje. To jest zasadnicza różnica. Naprawdę czasu panu ministrowi Jurgielowi z tej mównicy bym nie poświęcał, natomiast problem zakazu obrotu ziemią w Polsce, absurdalne prawo, które państwo próbujecie wprowadzić, jest czymś, o czym w tej Izbie należy mówić. I proszę nie mieszać dwóch porządków. Nie mówię o osobie, mówię o problemie.
Dziękuję, pani marszałek.
Panie ministrze, 23 stycznia tego roku weszła w życie nowelizacja ustawy. Przewidywała ona wygaśnięcie stosunku pracy z pracownikami służby cywilnej w ciągu kolejnych 30 dni, jeśli nie zostały im zaproponowane inne, nowe warunki pracy i płacy.
Dotychczasowe przepisy stanowiły, że osoba ubiegająca się o wyższe stanowisko w służbie cywilnej brała udział w konkursie, w którym były ściśle określone kryteria, wymagania stanowiska pracy, jak np. wykształcenie, staż pracy, doświadczenie na kierowniczym stanowisku. Osoby będące członkami partii politycznych nie mogły ubiegać się o te funkcje.
Nowelizacja dokonana przez Prawo i Sprawiedliwość wykluczyła dotychczasowe kryteria bezstronności, kompetencji, apolitycznego naboru. Pozwolę sobie przytoczyć tylko kilka bulwersujących przykładów powołania urzędników bez konkursu: Paweł Gilowski - dyrektor generalny urzędu wojewódzkiego w Lublinie, Tomasz Waszczykowski - pełniący obowiązki szefa Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi, brat jednego z ministrów, Angelika Konaszczuk - zastępca szefa wydziału spraw obywatelskich urzędu wojewódzkiego w Lublinie, szwagierka jednego z posłów, Mirosław Sanek - dyrektor generalny w ministerstwie edukacji, działacz PiS-u.
Mając na uwadze powyższe, chciałbym zapytać, ile osób w dniu wejścia w życie ustawy było zatrudnionych na wyższych stanowiskach w służbie cywilnej. Ilu pracownikom nie zaproponowano nowych warunków pracy? Ilu pracownikom służby cywilnej zaproponowano niższe warunki pracy i płacy? Ilu osobom zaproponowano warunki poniżej kwalifikacji? Ilu osobom objętym okresem ochronnym, np. kobietom w ciąży - ja znam takie przypadki, kiedy kobiecie w ciąży nie zaproponowano pracy i zwolniono ją - pracownikom będącym w okresie przedemerytalnym, nie zaproponowano nowych warunków pracy? Ile osób niepełnosprawnych pożegnało się z pracą w służbie cywilnej? Ile osób zwolnionych to osoby będące jedynymi żywicielami rodziny? Ile osób zatrudnionych po nowelizacji ustawy nie ma doświadczenia w administracji państwowej? I ostatnie pytanie, ale naprawdę ważne: Ile z nich jest bądź było w ostatnich 5 latach członkami Prawa i Sprawiedliwości? Proszę o odpowiedzi na piśmie.
Dziękuję, pani marszałek.
Panie ministrze, ja już rozumiem, dlaczego pan takie nadzieje pokłada w Sejmie, bo widzę, że dywizjon kondor w postaci pani poseł Pawłowicz już wystartował, już dokonuje nalotów dywanowych na polską konstytucję.
Panie ministrze, ja cieszę się... Wydaje mi się, że panu też się troszeczkę pomyliło, dlatego że pan przyszedł w imieniu rządu w związku z informacją o zamierzeniach rządu w związku z opinią wyrażoną przez Komisję Wenecką i my pytamy, co rząd zrobi. Natomiast pana wystąpienie to było stwierdzenie, co rząd oczekuje, że zrobi Sejm, a nie co zrobi rząd. Rzeczywiście powołał się pan... Jedyna rzecz, która mnie cieszy w pana wystąpieniu, to to, że pan się powoływał na punkty orzeczenia Komisji Weneckiej przede wszystkim mówiące o tym, co powinien zrobić Sejm. Ja gwarantuję panu w imieniu posłów Platformy Obywatelskiej, że pomimo tego nalotu dywanowego będziemy starali się, żeby Sejm podjął racjonalną decyzję w tej sprawie i żeby w dialogu z rządem, na który liczymy, i w dialogu z instytucjami międzynarodowymi, Komisją Wenecką, Komisją Europejską spróbował wyjść z tej trudnej sytuacji kryzysu konstytucyjnego. Będziemy starali się zastąpić również rząd w dbaniu o polskie interesy. Martwi mnie natomiast to, że pan wybiórczo potraktował opinię Komisji Weneckiej. Pan nie poświęcił nawet sekundy punktom, które mówią o tym, jak oceniany jest rząd w tej Komisji. Dlatego pozwolę sobie zacytować pkt 143: Odmowa publikacji orzeczenia trybunału będzie nie tylko sprzeczna z rządami prawa, ale jako działanie bez precedensu w większym stopniu pogłębi kryzys konstytucyjny wywołany wyborem sędziów jesienią 2015 r. i nowelizacją z 22 grudnia. Nie tylko Konstytucja RP, ale także europejskie międzynarodowe standardy wymagają, aby orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego były przestrzegane. Publikacja orzeczenia
i jego poszanowanie przez władze RP...
...znalezienie wyjścia z kryzysu konstytucyjnego. To jest wstyd, panie ministrze...
Dziękuję bardzo.
Panie Ministrze! Powołał się pan dzisiaj na przykład francuski. Przypomnę panu tylko, że rolnik francuski nigdy nie słyszał o kolektywizacji, nigdy nie słyszał o nacjonalizacji, nie musiał bronić przed komunistami swojej własności. Skutecznie bronić. Dzisiaj, z przykrością to stwierdzam, musi jej bronić przed panem. Przejdzie pan do historii jako minister, który spróbował zatrzymać obrót ziemią. To naprawdę epokowe.
Podczas obrad komisji rolnictwa z państwa strony padały argumenty: kto widział gospodarstwa 300 ha, że to jest kompromis jakiś. Padały głosy, że tak naprawdę powinno być docelowo 100 ha. Pan też to niestety mówił dzisiaj jednej z gazet. Ja panu pokażę takiego rolnika. Jest w Szczecinie, nazywa się Edward Kosmal i był przywódcą waszych protestów.
Zgodnie z jego oświadczeniem majątkowym posiada 216 ha gruntów. Jeśli pan Kosmal posiada dzieci, a posiada, które również mają ziemię, a mają, i jeżeli mają razem ponad 300 ha, to czy zgodnie z tym projektem będzie mógł im przekazać tę ziemię?
Panie Ministrze! To jest kluczowy problem wielu rolników zachodniej Polski. Moje pytanie. Czy rolnicy, którzy mają gospodarstwa podobnej wielkości, będą mogli przekazać ziemię swoim bliskim, jeśli bliscy, dzieci, kuzynostwo, rodzeństwo, dalsi krewni będą już posiadaczami ziemskimi i w sumie ich areał będzie większy niż 300 ha?
Bardzo dziękuję.
Dlaczego ta ustawa tego nie rozróżnia, nie uwzględnia tej specyfiki regionalnej, a pan, rolnik z Podlasia, drobny rolnik nie rozumie, co to znaczy gospodarstwo ponad 300 ha?
Panie Ministrze! Pan źle zrozumiał moje pytanie i moje intencje. Kluczem mojej wypowiedzi był brak w ustawie zapisów, które różnicują województwa, regiony, części Polski w zależności od rodzajów gospodarstw rolnych. Czym innym jest duże gospodarstwo u pana na Podlasiu, a czym innym jest u mnie w województwie zachodniopomorskim. Na przykładzie jednego bliskiego panu rolnika udowodniłem, że 200-300 ha to nie jest żadne wielkie gospodarstwo, to jest typowe gospodarstwo. Mało tego, powinny być większe, żeby móc konkurować np. z niemieckimi i duńskimi.
Moje pytanie było takie: Czy państwo weźmiecie pod uwagę w ustawie zróżnicowanie...
...regionalizację i ten zapis? Ja widzę ten zapis i to wyłączenie, ale jeżeli pan tworzy ustawę, ja, mieszkaniec województwa zachodniopomorskiego, obawiam się tego, że jeżeli pan w ustawie zapisał, że 300 ha to jest gospodarstwo rodzinne, a rolnik synowi przekaże i syn będzie miał już 400 ha, to zgodnie z ustawą to nie będzie gospodarstwo rodzinne, dlatego że pan w tej ustawie tak zapisał.
Ten zapis dzisiaj brzmi tak, a jutro ktoś go zinterpretuje inaczej. Przypomnę panu, że jak była kolektywizacja, to też mówiono, że rolnik może w każdej chwili ze spółdzielni ziemię zabrać. Tego się obawiam. Dziękuję.
Dziękuję, panie marszałku.
Ja tylko tytułem uzupełnienia, do pana posła Mularczyka. Mówiąc o projekcie ustawy i o bazie genetycznej, materiału genetycznego, którą państwo próbujecie, proponujecie wpisać do projektu ustawy, pan poseł zapomniał o tym, że zgodnie z umową czy z aktem, który pan prezes instytutu podpisał z prezesem uniwersytetu medycznego w Szczecinie, rektorem, przepraszam, ta baza od 4 lat w Szczecinie istnieje. Ja nie kwestionuję czy my nie kwestionujemy faktu wpisania bazy w ustawę. Taka konieczność moim zdaniem istnieje. Rozumiem ten tok myślenia. Ale wydaje mi się, że dobrze by było, i liczę tutaj na pomoc pana marszałka Brudzińskiego, żeby w ustawie wpisać, że ta baza przede wszystkim ze względu na dorobek ośrodka szczecińskiego znalazła się w Szczecinie. Nic nie stoi na przeszkodzie
, żeby ta baza genetyczna, materiału genetycznego po prostu znalazła się w Szczecinie. To będzie ku chwale instytutu i będzie to docenienie dorobku ośrodka akademickiego i miasta Szczecina w tym projekcie. Dziękuję.
Dziękuję, panie marszałku.
To do pana posła reprezentującego wnioskodawców, z którym mam wspólne doświadczenia, bo tak naprawdę pisaliśmy już kiedyś razem ustawę o IPN-ie, która, wydaje się, nie najgorzej funkcjonowała, i mamy, myślę, pod tym względem pewien wspólny dorobek, który warto rozwijać. Można za pewne rzeczy ten projekt pochwalić. To, że państwo wydłużacie ten okres badań do roku 2017, to jest rzecz niewątpliwie warta podkreślenia.
2 minuty, tak?
A, przepraszam.
To jest rzecz, za którą można go niewątpliwie pochwalić. Również za politykę historyczną, jeżeli nie stanie się ona orężem tylko jednej partii czy jednego środowiska przeciwko innym. Też warto to w ustawie doprecyzować i tutaj zwiększyć zakres działań IPN-u, niewątpliwie.
Są rzeczy, za które można chwalić, natomiast obawiam się, panie pośle, że tak naprawdę to wszystko może być taką przykrywką, jeśli chodzi o zasadnicze cele zmian tej ustawy, czyli tak naprawdę zmianę sposobu wyboru prezesa. Tak naprawdę to jest tylko po to, żeby móc wybrać pana prezesa Cenckiewicza, bo obawiam się, że to jest wasza główna motywacja. Pod reżimem obecnej ustawy Cenckiewicza nie wybierzecie, bo żaden poważny instytut naukowy, żadna poważna instytucja, żaden uniwersytet czy żaden wydział historyczny nie da rekomendacji. To jest coś, co bardzo niepokoi. Ważne, żebyście nie doprowadzili - przez takie osoby jak właśnie wspomniany pan Cenckiewicz - do takiego stanu
, że większość społeczeństwa odwróci się od tej dobrej zmiany wokół IPN-u. Przestrzegam pana posła i większość parlamentarną przed tym procederem, bo IPN nie jest wasz. IPN jest nas wszystkich. Dziękuję.
Panie marszałku, tak naprawdę sprostowanie w dwóch sprawach. Pierwsza rzecz - kwestia akademii medycznej czy uniwersytetu medycznego w Szczecinie. Panie pośle, pan źle mnie zrozumiał. Ja nie twierdzę, że to jest źle, że w ustawie pan wpisuje bazę. To bardzo dobrze, że pan reguluje to w ustawie, tylko mój wniosek - i będziemy to podnosić w pracach - jest taki, żeby ta baza, panie pośle, była w Szczecinie, a nie że jak przyjdzie nowy prezes, to sobie przeniesie to gdzie indziej, a jak przyjdzie kolejny prezes, to sobie przeniesie gdzie indziej. Niech ona będzie w ramach IPN, ale niech będzie w Szczecinie.
I druga rzecz - kwestia pana doktora habilitowanego, a nie profesora Cenckiewicza. Tak, ja i myślę, że nie tylko ja, nie tylko na tej sali, ale w Polsce jest wielu ludzi, którzy nie wyobrażają sobie, żeby prezesem Instytutu Pamięci Narodowej był pan dr Cenckiewicz, pan dr hab. Cenckiewicz.
To jest moje... Nie dlatego, że ja kwestionuję jego tytuł naukowy, tylko ja kwestionuję jego sposób podejścia do oceny historycznej dokumentów, które się tam znajdują, do jednowymiarowego widzenia osób, których nie lubi, które są nie z waszej formacji politycznej, i do gloryfikowania osób, które są z waszej formacji politycznej. Tu nie chodzi tylko o Lecha Wałęsę. Tu chodzi o osobę, która pozwoliła sobie nawet obrażać panią Danutę Wałęsową, której nawet pan Cenckiewicz... Albo inaczej: poza panem Cenckiewiczem nikt nie był w stanie w żaden sposób obrazić jej ani nic jej zarzucić, a on jej zarzucił brak kultury, chamstwo - z pamięci cytuję jego publikacje w jednej z tzw. prawicowych gazet.
To nie jest osoba, która może stać na czele Instytutu Pamięci Narodowej. A podszyta fałszem cała ta dyskusja o zwiększeniu roli, o trosce o IPN...
Dziękuję, panie pośle.
...jest dlatego, że wam tak naprawdę chodzi o to, żeby Cenckiewicz został prezesem. I to jest to, co nas dzieli.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Ja nie jestem przedstawicielem środowiska lekarskiego, ale jestem przedstawicielem pacjentów, w tym również, jako kiedyś aktywny sportowiec, osób korzystających z usług fizjoterapeutów.
Moje wystąpienie jest spowodowane bezpośrednio tym, że przedstawiciele środowiska prosili mnie, i to kilkakrotnie, o spotkanie. I na tych spotkaniach, które odbyłem, dowiedziałem się od środowiska, które, mam nadzieję, od 1 maja będziemy mogli już nazywać samorządem, że w zeszłym roku doszło wreszcie do porozumienia i została przyjęta ustawa o zawodzie fizjoterapeuty, pan prezydent Duda 25 września podpisał tę ustawę, 30 listopada ta ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw. A wizyta u mnie jest spowodowana tym, że będzie pierwsze czytanie ich obywatelskiego projektu ustawy, pod którym zebrali ponad 130 tys. podpisów.
Jako poseł zastanawiam się, o co tu chodzi. To pierwsze czytanie waszego dokumentu, waszego projektu - ustawa jest przyjęta. Wy jesteście z niej zadowoleni, czy wam się nie podoba? Nie, jesteśmy zadowoleni, osiągnęliśmy swój cel, wszystko jest bardzo dobrze. To gdzie jest kłopot? Kłopot jest w tym, że posłowie PiS-u złożyli poprawkę, żeby o 2 lata wydłużyć vacatio legis. Przypomnę, że jak zmienialiśmy ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, to vacatio legis nie było.
A tu o 2 lata. Ja jestem tylko skromnym posłem i dlatego, szczerze mówiąc, do głowy by mi nie przyszło, że można tak manipulować prawem i tak oszukiwać dużą, ponad 70-tysięczną grupę społeczną, zawodową, ale przede wszystkim pacjentów.
Z tym jest związane moje pytanie do rządu, który jest tak naprawdę sprawcą tego nieprawdopodobnego zamieszania i nadużycia: Jakie siły lobbystyczne, komu służące stoją za tym zachowaniem? Kto manipuluje całym parlamentem, manipuluje opinią publiczną, obywatelami? Czy te zabiegi nie powinny stać się przedmiotem badania
przez Centralne Biuro Antykorupcyjne? Bo nie ma najmniejszej wątpliwości, że chodzi tu o uniemożliwienie pacjentom korzystania z publicznych pieniędzy. Dziękuję uprzejmie.
Dziękuję, panie marszałku.
Jak słusznie zostało tutaj powiedziane, Polska jest liderem, jeśli chodzi o wysyłanie pracowników delegowanych w Unii Europejskiej. Rocznie polskie przedsiębiorstwa, wśród nich głównie małe i średnie, delegują do innych krajów Unii Europejskiej 270 tys. pracowników. I te zmiany planowane przez Komisję Europejską, zmiany zasad delegowania, niewątpliwie będą miały znaczący wpływ na obniżenie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Warto powiedzieć, że ta dyskusja na temat pracowników delegowanych - ja jako były poseł do Parlamentu Europejskiego potwierdzam, że ona jest bardzo żywa - ma charakter głównie polityczny. Pracownicy delegowani stanowią dzisiaj w Unii Europejskiej ok. 1% siły roboczej. Niestety, stało się to takim bardzo wygodnym tematem, który w centrum zainteresowania stawiają przede wszystkim frakcje populistyczne, i jest on przez nie nagminnie wykorzystywany podczas dyskusji, a dotyczy tzw. dumpingu socjalnego, niesprawiedliwej konkurencji ze strony tańszych przedsiębiorstw z Unii Europejskiej i Europy Środkowej i Wschodniej.
Warto nadmienić, że ta procedura, z której korzystamy dzisiaj jako polski parlament, dotycząca badania zgodności z zasadą pomocniczości jest zasadą wprowadzoną przez traktat lizboński. I tym wszystkim, przede wszystkim politykom PiS, którzy się dzisiaj tak powołują na tę zasadę, chcę to przypomnieć, bo wielu z panów było przeciwnikami tego traktatu. Ale co ważne, przypomnę, że ta procedura tak naprawdę obowiązująca wtedy, kiedy 1/3 parlamentów, krajów Unii Europejskiej zaprotestuje, jest instrumentem dosyć słabym, dlatego że on zmusza Komisję Europejską w tym wypadku tylko do tego, żeby jeszcze raz, ponownie badała konieczność wprowadzenia tego typu regulacji. My mamy natomiast regulowane traktatami znacznie mocniejsze instrumenty, które posiada Parlament Europejski i przede wszystkim Rada Europejska.
I moje pytanie jest do rządu.
Mam pytanie: Jak w kontekście tej sytuacji, która obecnie jest w Parlamencie Europejskim - gratuluję przy okazji większości parlamentarnej sukcesów dzisiaj w Parlamencie Europejskim - jak w tej sytuacji państwo chcecie zbudować większość w Parlamencie Europejskim, by te złe rozwiązania dla Polski zablokować, i jak chcecie państwo jako rząd przynajmniej mniejszość blokującą, jeśli nie większość, w Radzie Europejskiej zbudować? Dziękuję, panie marszałku.
Dziękuję, panie marszałku.
Przepraszam, że absorbuję swoją osobą uwagę Wysokiej Izby, ale pan marszałek był łaskaw zwrócić uwagę mi i panu posłowi Zarembie. Ja z pokorą przyjmuję uwagę pana marszałka, ale pragnę zwrócić uwagę, że z tego, co usłyszałem, pan poseł Zaremba użył wobec mnie słowa ˝folksdojcz˝, które uważam za obraźliwe. I z tego miejsca zwracam się do pana marszałka z prośbą o zwrócenie uwagi panu posłowi Zarembie w tej sprawie, a jednocześnie informuję, że zwrócę się do komisji etyki z prośbą o zwrócenie uwagi panu posłowi Zarembie czy też ukaranie go. Dziękuję uprzejmie.
