Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Kukiz’15 wobec propozycji zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym.
Zamachem na Trybunał Konstytucyjny było to, co zrobiła Platforma Obywatelska
w czerwcu tego roku. Intencja tamtych zmian była oczywista: była to próba zapewnienia sobie dyspozycyjności Trybunału Konstytucyjnego i blokowania zmian ustrojowych, które - mam nadzieję - obecny rząd będzie wprowadzał.
Oczywiście jako klub Kukiz’15 mamy pewne obawy, czy w tym momencie Prawo i Sprawiedliwość nie będzie chciało sobie zapewnić dyspozycyjności, jeżeli chodzi o nowych członków Trybunału Konstytucyjnego...
...natomiast nasze stanowisko jest takie, że rola Trybunału Konstytucyjnego zarówno w ciągu ostatnich ośmiu lat, jak i w całym okresie III Rzeczypospolitej była często szkodliwa, zła dla polskiej demokracji. Po pierwsze, wymieniłbym skandaliczne orzeczenie w sprawie OFE, w sprawie grabieży 150 mld zł prywatnych oszczędności Polaków
, te pieniądze powinny zostać Polakom zwrócone, a po drugie - skandaliczne zaakceptowanie podwyższenia wieku emerytalnego, łamiące prawa nabyte.
Jeżeli chodzi o starsze orzeczenia, to mamy skandaliczne orzeczenie w sprawie lustracji i blokowanie otwarcia dostępu do zawodów prawniczych.
Trybunał Konstytucyjny często uzurpował sobie rolę trzeciej Izby parlamentu, przekraczając kompetencje, opierając się na takich argumentach, jak np. dobro finansów publicznych, a nie na argumentach słusznościowych, konstytucyjnych. Tam gdzie Trybunał Konstytucyjny w ciągu ostatnich 26 lat miał szansę orzec zgodnie z zasadami sprawiedliwości, tak jak np. w kwestii restytucji mienia zagrabionego przez Niemców, a następnie przez komunistów, wstrzymywał się i odsyłał do parlamentu. Tak było na przykład w przypadku dekretu o tzw. reformie rolnej.
Mamy nadzieję, że dzięki zmianom, które zostaną wprowadzone do ustawy, Trybunał Konstytucyjny nie będzie czy przestanie być głównym hamulcowym zasadniczych zmian ustrojowych w Polsce, dlatego poprzemy ten projekt. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mamy do czynienia z poważnym kryzysem ustrojowym, z kryzysem konstytucyjnym. Żeby było ciekawiej, w ciągu ostatniego miesiąca mamy już drugi kryzys. Pierwszy polegał na żenującym spektaklu - konflikcie o krzesło na szczycie Unii Europejskiej między Kancelarią Prezydenta a poprzednim rządem. Teraz mamy przepychanki, awanturę na linii Trybunał Konstytucyjny - Sejm.
Te problemy wynikają z tego, że mamy źle uporządkowane relacje między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą w konstytucji.
Trzeba jak najszybciej zmienić tę złą konstytucję z 1997 r., konstytucję Aleksandra Kwaśniewskiego.
Klub Kukiz’15 po wnikliwej analizie roli Trybunału Konstytucyjnego, zarówno jego miejsca ustrojowego, jak i tego, jak funkcjonował w III Rzeczypospolitej, a także trwającej debaty zdecydował się nie wystawiać kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Zgodziliśmy się na zmianę ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, zgodziliśmy się na odwołanie uchwał Sejmu o powołaniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, bo zrobiliśmy to w proteście przeciwko próbie zamachu na Trybunał Konstytucyjny, której chciała dokonać koalicja PO-PSL.
Zgodziliśmy się także na powoływanie nowych sędziów, natomiast nie zgadzamy się na powołanie ich w tym trybie.
Wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego na 9-letnią kadencję to niezwykle istotna kwestia ustrojowa. Nie powinno się jej podejmować w ciągu 24 godzin, a tyle czasu otrzymaliśmy zarówno my, jak i Polacy na ocenę tych kandydatur.
Uważamy, że powinniśmy mieć dłuższy czas na rozważenie, kto będzie prawdziwie niezależnym, niezawisłym sędzią. Powinniśmy pozwolić na zapoznanie się z tymi kandydaturami Polakom. W momencie kiedy powołuje się sędziów Sądu Najwyższego w Stanach Zjednoczonych, przez tygodnie trwają przesłuchania przed komisjami, przez tygodnie toczy się otwarta, szeroka debata publiczna, dlatego że to są bardzo ważne stanowiska.
Mamy do czynienia w tym momencie ze skrajnym upolitycznieniem Trybunału Konstytucyjnego. Najwyraźniej było to widoczne w zachowaniu prof. Andrzeja Rzeplińskiego, który najpierw bezpośrednio uczestniczył w pracach nad ustawą, w komisjach, później przyszedł do Sejmu i tutaj, prawda, ustalał stanowisko z posłami Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL.
Klub Poselski Kukiz’15 nigdy nie postrzegał, nie będzie postrzegał polityki jako batalii o stanowiska. Nam zależy na zmianie ustroju i naprawie Rzeczypospolitej. Nie będziemy wyznaczać sędziów, którzy musieliby stać na straży obecnie obowiązującej, złej dla Polaków konstytucji. Uważamy, że sędziowie orzekający o zgodności ustaw z konstytucją powinni być prawdziwie niezależni. Dlatego apelujemy o rozpoczęcie debaty o reformie sądownictwa konstytucyjnego.
Naszym zdaniem obecny model, zapoczątkowany komunistyczną ustawą o TK z 1985 r., nie sprawdza się. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał pod dyktando polityczne, jak choćby w sprawie grabieży oszczędności z OFE czy podniesienia wieku emerytalnego. Proponujemy zatem poważną dyskusję o likwidacji Trybunału Konstytucyjnego i przekazanie jego kompetencji, kompetencji do badania konstytucyjności ustaw, do Sądu Najwyższego. Bardzo mnie cieszy, że jeden z kandydatów wystawionych przez Prawo i Sprawiedliwość, prof. Lech Morawski, również proponuje tego typu reformę, czyli likwidację trybunału i przekazanie kompetencji do Sądu Najwyższego.
Natomiast ze względu na sposób procedowania tych kandydatur, ze względu na szacunek dla naszych wyborców, na szacunek dla Polaków, po prostu nie możemy się wypowiedzieć w kwestii tych kandydatur, dlatego że mamy obowiązek reprezentować obywateli. Obywatele się po prostu nie mogli z nimi zapoznać. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu klubu Kukiz’15 mam zaszczyt przedstawić nasze stanowisko wobec projektu ustawy o Instytucie Zachodnim.
Nie ulega wątpliwości, że studia niemcoznawcze w Polsce są bardzo zaniedbane, zaskakująco zaniedbane, i nie ulega wątpliwości, że wymagają one wzmocnienia również pod względem finansowym, natomiast zastanawia nas, dlaczego Instytut Zachodni należy powoływać akurat za pomocą ustawy. W Polsce mamy problem z tym, że często pochopnie, bez konsultacji, bez przemyślenia sprawy uchwala się jakieś ustawy, które później funkcjonują, nawet jeżeli straciły rację bytu.
Jeżeli chodzi o najnowszą historię Instytutu Zachodniego - bo moi przedmówcy odwoływali się do pewnych dalszych, pięknych tradycji - to wyglądała ona w ten sposób, że Instytut Zachodni ewidentnie nie radził sobie, funkcjonując w ramach ustawy o instytutach badawczych. Wydaje się, że osoby zarządzające tym instytutem po prostu nie do końca miały pomysł na to, w jaki sposób on powinien funkcjonować. Oczywiście z drugiej strony był problem niedostatecznego finansowania, prawdopodobnie motywowanego politycznie, i obcinania budżetu przez Platformę Obywatelską, natomiast cały czas nie uzasadnia to formy ustawowej powołania tej nowej instytucji.
Przyjrzyjmy się zapisom projektowanej ustawy. Ustawa ta projektuje pewną hybrydę - hybrydę naukowo-doradczą. Dla tych, którzy orientują się, w jaki sposób funkcjonują tego typu instytucje, jest dosyć jasne, że bardzo ciężko pod jednym dachem połączyć naukę i funkcje doradcze. Wnioskodawcy wielokrotnie powołują się na Ośrodek Studiów Wschodnich. Ruch Kukiza jest za przenoszeniem urzędów poza Warszawę, natomiast niektóre instytucje powinny funkcjonować w Warszawie. Tak powinno być z instytutami typu think tank - ciężko sobie wyobrazić, żeby ta działalność doradcza była prowadzona wyłącznie z Poznania.
Druga rzecz jest taka, że Ośrodek Studiów Wschodnich - nie wiem, czy to jest fakt znany wnioskodawcom - prowadzi analizy dotyczące Niemiec. Tam jest w tej chwili zatrudnionych siedem osób, które na co dzień prowadzą analizy w tym kierunku. A więc pytanie jest, czy to zostanie odebrane OSW, czy nie. OSW jest w Warszawie, żeby być na podorędziu członków rządu, którzy tych analiz potrzebują.
Skąd wzięły się te szacunki, jeżeli chodzi o prognozowane finansowanie? Pierwszy rok - 3,5 mln zł, później - 4,5 mln. Przypominam, że budżet Ośrodka Studiów Wschodnich to jest 9 mln, więc zastanawiam się... Finansowane ma być i doradztwo, i badania naukowe. Nasz apel jest taki, żeby przemyśleć jeszcze raz sens powoływania instytutu za pomocą ustawy. Może należałoby się zastanowić, czy nie rozszerzyć działalności analitycznej OSW w zakresie zachodnim. Może należy się zastanowić, czy Instytut Zachodni nie powinien funkcjonować w ramach Uniwersytetu Adama Mickiewicza, jeżeli ma być instytutem naukowym. Można również pozostawić go w obecnej formie i zastanowić się, jak to rozwiązać nie za pomocą ustawy - po co mnożyć byty prawne - tylko drogą administracyjną, ewentualnie drobną korektą ustawy o instytutach badawczych.
Te nasze uwagi wpisują się w taką konstatację, że nowy rząd jak dotąd nie zająknął się o potrzebie przeglądu sensu funkcjonowania licznych instytucji, co do których mamy podejrzenia, że są niepotrzebne. Z tego, co policzyłem, pod ustawą o instytutach badawczych funkcjonuje w tym momencie 125 różnych instytutów. My oczekujemy od nowego rządu, że dokona ewaluacji funkcjonowania tych instytucji i zastanowi się, czy jest sens funkcjonowania ich wszystkich. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić projekt zmiany ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zgłoszony przez klub Kukiz’15, prostą poprawkę do ustawy przewidującą, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera indywidualnie na 9-letnie kadencje Sejm większością 2/3 ustawowej liczby posłów. Ponowny wybór do trybunału jest niedopuszczalny.
Uważamy, że Trybunał Konstytucyjny powinien być niezależnym politycznie organem władzy sądowniczej złożonym z wybitnych autorytetów powoływanych w drodze szerokiego konsensusu. Obecny sposób powoływania sędziów większością bezwzględną w obecności połowy ustawowej liczby posłów powoduje, iż w przypadku braku woli współpracy ze strony ugrupowania bądź koalicji posiadającej większość w Sejmie opozycja jest praktycznie wykluczana z obsadzania stanowisk sędziowskich w tym niezwykle istotnym dla demokratycznego porządku w państwie organie. Rodzi to z kolei poważne ryzyko znacznego upolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego i w konsekwencji obawę, iż sędziowie będą wydawać orzeczenia zgodnie z wolą politycznych mocodawców, którzy przyczynili się do ich wyboru.
Trwający od początku VIII kadencji parlamentu spór o skład Trybunału Konstytucyjnego, jak również kontrowersje wokół uchwalonej w czerwcu i w grudniu bieżącego roku ustawy są koronnymi argumentami za koniecznością wprowadzenia istotnych zmian w sposobie wyboru sędziów. Warto również zwrócić uwagę, iż od 8 lat do składu sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie został wybrany żaden kandydat wskazany przez największe ugrupowanie opozycyjne.
Proponujemy, aby sędziów Trybunału Konstytucyjnego w dalszym ciągu wybierał Sejm Rzeczypospolitej, jednakże uchwała o wyborze winna być obwarowana znacznie surowszymi warunkami dotyczącymi większości kwalifikowanej niezbędnej do jej podjęcia. Proponowana większość 2/3 ustawowej liczby posłów rodzi konieczność wyboru kandydatów na sędziego trybunału w drodze konsensusu wszystkich istotnych sił parlamentarnych. Zlikwidowane zostałoby ryzyko, iż sędziowie byliby niejako narzucani przez rządzące ugrupowania. Taki sposób wyboru zmuszałby Sejm do budowania kompromisów oraz wprowadzałby realny wpływ ugrupowań opozycyjnych na obsadzanie tych stanowisk. Zmiana daje rękojmię, iż w skład Trybunału Konstytucyjnego będą powoływane największe autorytety prawne niepowiązane z siłami politycznymi. Dodatkowo zabezpiecza przed wyborem osób o poglądach skrajnych lub radykalnych. Wreszcie zmiana ta zabezpieczałaby nasze państwo przed kolejnymi konfliktami o skład trybunału, podobnymi do tych, których obecnie jesteśmy świadkami.
Proponowane rozwiązanie od lat sprawdza się w Republice Federalnej Niemiec. U naszych zachodnich sąsiadów połowa członków Federalnego Trybunału Konstytucyjnego jest powoływana przez Bundestag, tutaj w wyborach pośrednich przy pomocy komisji wyboru sędziego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, a połowa bezpośrednio przez Bundesrat. W obu przypadkach wymagana jest większość 2/3 głosów. Między innymi dzięki tej procedurze Federalny Trybunał Konstytucyjny ma renomę jednej z najwybitniejszych tego typu instytucji na świecie. Trybunał Konstytucyjny wybierany jest również większością 2/3 na Węgrzech.
Chcielibyśmy dążyć do takiej kultury politycznej, w której rzeczywiście jest możliwość budowania konsensusu wielu sił politycznych dla wyboru najlepszych niezależnych autorytetów prawniczych. Cieszymy się, że mamy możliwość przedstawienia tego projektu, który przedwczoraj nie został dopuszczony do porządku, natomiast cieszymy się, że dzisiaj został dopuszczony. Dziwimy się, że przeciwko jego włączeniu do porządku głosowały kluby Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nasze zdziwienie jest największe w przypadku klubu Nowoczesna, dlatego że przedstawiciele tej partii wielokrotnie deklarowali swoje poparcie dla wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego większością 2/3.
Dzisiaj zgłosiliśmy również projekt zmiany Konstytucji Rzeczypospolitej w tym zakresie, który przewiduje wprowadzenie wyboru większością 2/3 ustawowej liczby posłów na poziomie konstytucyjnym. Mamy nadzieję, że ten projekt stanie się przedmiotem pogłębionej debaty zarówno publicznej, jak i w Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmiany konstytucji. Uważamy, że ten pomysł, żeby podnieść większość wymaganą do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jest jednym z elementów wyjścia z tego kryzysu konstytucyjnego, z którym mamy do czynienia od początku Sejmu VIII kadencji, i że ta inicjatywa klubu Kukiz’15, inicjatywa koncyliacyjna spotka się z życzliwym przyjęciem wszystkich pozostałych sił politycznych. Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dziękuję bardzo za te głosy w dyskusji. Po pierwsze, chciałbym zaznaczyć, że Klub Poselski Kukiz’15 reprezentuje jedyną siłę polityczną, która proponuje konstruktywne, koncyliacyjne wyjście z tego kryzysu konstytucyjnego, z którym mamy do czynienia. W związku z tym uwagi pana posła Bejdy z Polskiego Stronnictwa Ludowego oparte są na nieprawdziwej diagnozie, jego uwagi o propagandowo-populistycznym charakterze naszej propozycji mają charakter absurdalny. Panie pośle Bejda, to jest krok do zmian systemowych, do wzniesienia polskiej kultury politycznej na wyższy szczebel.
Teraz w takim razie chciałbym przejść do zarzutów, które się często pojawiają w momencie, kiedy mówimy o wyborze sędziów większością 2/3 głosów. Nasz projekt w odróżnieniu od projektu Prawa i Sprawiedliwości został zgłoszony już 2 tygodnie temu i już jakaś tam debata na ten temat się odbyła. Bardzo często jest przytaczany ten zarzut, to porównanie sytuacji polskiej do sytuacji włoskiej. Obawiam się, że niestety nasza kultura polityczna jest bliższa kulturze włoskiej niż niemieckiej, co nie zmienia faktu, że może właśnie powinniśmy dążyć do niemieckiej.
Natomiast ja się w ogóle nie obawiam paraliżu związanego z tym, że może nie dojść do wyboru, dlatego że można się przed tym paraliżem na różne sposoby zabezpieczać, ale jeszcze ważniejsze jest to, że w przypadku wyboru większością 2/3 siłą rzeczy mielibyśmy do czynienia z dłuższą debatą na temat kandydatów na sędziów. Ja uważam, że to, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość, to znaczy że kandydatów można było zgłaszać do godz. 18 pierwszego dnia, a drugiego dnia zostali oni wybrani, czyli nie odbyła się żadna debata i Polacy nie mieli szansy poznać tych kandydatów, to było skandaliczne i bardzo popsuło polską kulturę polityczną. W przypadku gdy będziemy wybierali sędziów większością 2/3 ustawowej liczby posłów, to siłą rzeczy ten proces będzie rozciągnięty, w związku z tym będą się toczyły długie debaty.
Nie boję się paraliżu, dlatego że można też dyskutować - i pewnie należy - nad tym, w jaki sposób się przed nim zabezpieczyć. Jednym ze sposobów jest to, że w momencie kiedy nie będzie konsensusu w ramach Sejmu, cały czas będą orzekali sędziowie, którzy tymi sędziami byli. I to powinno motywować Sejm do osiągnięcia zgody. Drugim sposobem, jeżeli ten kryzys by się przedłużał, może być kooptacja sędziów czy to przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy przez Krajową Radę Sądownictwa. Z różnych gremiów może ta kooptacja następować, np. spośród byłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ale to by były takie, powiedzmy, tematy do dyskusji, bezpieczniki w sytuacji, gdyby rzeczywiście kryzys się przedłużał. We Włoszech ta długa procedura zakończyła się w końcu sukcesem i wybrano. Jestem przekonany, że tych sędziów naród włoski poznał dużo, dużo lepiej niż Polacy poznali sędziów wybranych ostatnio przez Prawo i Sprawiedliwość w ciągu 24 godzin.
Pan poseł Matusiewicz z Prawa i Sprawiedliwości mówił, że to zawsze będzie wybór polityczny. Oczywiście, że tak. Natomiast ta propozycja w sposób oczywisty wyeliminuje kandydatury skrajne, radykalne, dlatego że dużo więcej sił będzie musiało się zgodzić na kandydatów.
Dziękuję bardzo za te uwagi techniczno-legislacyjne od posła Prawa i Sprawiedliwości.
Jeżeli chodzi o uwagi pana posła Wilka z Platformy Obywatelskiej, ja się zgadzam, że ten projekt przedstawiony dzisiaj przez Prawo i Sprawiedliwość doprowadzi do paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny prawdopodobnie w ogóle nie będzie orzekał. Dlatego dzisiaj wyszliśmy z propozycją, która bazowała na tej propozycji sprzed 2 tygodni, natomiast wiele się wydarzyło w ciągu tych 2 tygodni. Mianowicie zaproponowaliśmy zmianę w konstytucji, zmianę, która oprócz wpisania większości 2/3 do konstytucji proponuje jedyne rozwiązanie, które naszym zdaniem spowoduje wyjście z obecnego kryzysu, czyli opcję zerową. W momencie kiedy dokonamy zmiany konstytucji, powinniśmy wybrać wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego na nowo, jednocześnie, wybierając tych wszystkich sędziów gremialnie, co tak naprawdę spowoduje, że ten konsensus między siłami politycznymi będzie łatwy do osiągnięcia, rozpoczniemy nowy etap w historii sądownictwa konstytucyjnego, już wychodząc od tej większości 2/3.
Cieszę się, że głosowanie przeciwko dopuszczeniu naszego projektu do porządku obrad przez Nowoczesną to była tylko taktyka i że deklarują państwo wolę pracy nad tym projektem. Mam nadzieję, że tak partia Nowoczesna, jak i wszystkie inne partie reprezentowane w Sejmie poprą nasz projekt zmiany konstytucji, dlatego że - powtórzę na koniec - ruch Kukiz’15 jest w tym momencie jedyną siłą polityczną, która chce się wznieść poza te partyjne wojny, ponad to nakręcanie negatywnych emocji prowadzące do wyprowadzania ludzi na ulicę i rozwiązać ten kryzys konstytucyjny. Wydaje nam się, że nie ma innego wyjścia - bo żadna ze stron nie ustąpi - niż zmiana konstytucji. A tutaj się wydaje, że tak naprawdę interesy polityczne wszystkich stron, a jednocześnie długofalowe interesy Polaków zostaną przez tę zmianę konstytucji zabezpieczone. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Premierze! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! To, co słyszymy tutaj z ust przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, szczególnie to, co mówią o deficycie budżetowym, to są Himalaje hipokryzji.
Natomiast niestety to, co będę teraz omawiał, to jest wspólny budżet Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.
Pierwsza rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę, to są nierealistyczne założenia makroekonomiczne, na których oparty jest ten budżet, albo, mówiąc wprost, kreatywna księgowość. Rząd przedstawia znacznie zawyżone w stosunku do prognoz Narodowego Banku Polskiego założenia dotyczące wzrostu PKB i inflacji. Zawyżenie tych wskaźników prowadzi do nieodpowiedzialnego zawyżenia szacowanych wpływów budżetowych. Z czego ta kreatywna księgowość wynika? Otóż rząd zbiera owoce kampanii wyborczej, gdzie, zgodnie ze zwyczajem partiokracji, złożył wiele prosocjalnych, kosztownych obietnic, a teraz nie znajduje środków, żeby je zrealizować. W związku z tym miał do wyboru dwa wyjścia - albo szczerze przyznać swoim wyborcom: oszukaliśmy was, nie mamy pieniędzy na gruszki na wierzbie, które wam obiecaliśmy, albo uciec się właśnie do tej kreatywnej księgowości przy układaniu budżetu. Ubolewamy, że rząd wybrał tę drogę, ponieważ grozi ona załamaniem finansów publicznych.
Po drugie, i w związku z powyższym, wpływy z podatków założone przez rząd w projekcie budżetu wydają się mocno przeszacowane i niewiarygodne.
Jeśli chodzi o VAT, rząd zakłada wzrost wpływów o 7 mld zł w oparciu o prognozy inflacji, ale też zakładając tzw. uszczelnienie wpływów podatkowych. Problem polega na tym, że nadal nie zobaczyliśmy ustawy, która miałaby uszczelniać system podatkowy w tym wymiarze, a to, co było prezentowane w czasie kampanii wyborczej, według opinii naszych ekspertów może przynieść wręcz odwrotny efekt, czyli zmniejszyć wpływy z VAT.
Jeżeli chodzi o podatek bankowy, to z wyliczeń przedstawionych przez KNF wynika, że podatek od instytucji finansowych może dać budżetowi 4,5 mld zł, czyli 1 mld zł mniej, niż założył rząd.
Jeśli chodzi o podatek od supermarketów, to bez projektu ustawy nie wiemy, które z podawanych przez rząd szacunków są realistyczne - czy te wynoszące 3,5 mld zł, podawane przez ministra Kowalczyka, czy 2,5 mld zł podawane przez ministra Szałamachę, czy 2 mld zł zapisane w budżecie. A może w rzeczywistości wyniosą one jeszcze mniej?
Jeśli chodzi o CIT, rząd planuje zwiększenie wpływów z CIT o 400 mln zł, co można uzasadnić m.in. wzrostem gospodarczym. Z projektu budżetu wynikałoby zatem, że rząd nie planuje uszczelnienia podatku w zakresie podatku CIT. Tymczasem szacuje się, że straty polskiego budżetu z transferu zysków przez zagraniczne korporacje wynoszą nawet 10 mld zł.
Nie chciałbym, żeby było tak, że z tych złożeń wynika kontynuacja filozofii podatkowej Platformy Obywatelskiej, czyli skupienie wysiłków fiskusa na nękaniu małych polskich i średnich przedsiębiorstw kontrolami podatkowymi, kiedy w tym samym czasie międzynarodowe korporacje transferują zyski liczone w miliardach za granicę.
Po czwarte, czego w opublikowanym budżecie brakuje? Odpowiedź jest prosta: obietnic wyborczych złożonych przez Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość obiecywało Polakom obniżkę podatków. Okazało się to jednak pustym hasłem. W budżecie rządu nie ma obiecanych przez PiS: obniżki składki rentowej, podwyżki kwoty wolnej od PIT, obniżki VAT do 22% i 7%, obniżki CIT dla małych firm do 15% i likwidacji podatku od KGHM. PiS zaczyna swoje rządy oszustwem wyborczym, dlatego że zamierza utrzymać podwyżki podatków wprowadzone przez Platformę Obywatelską. Wyliczyliśmy, że kłamstwo to kosztować będzie przeciętną polską rodzinę 2500 zł rocznie, bo tyle straci gospodarstwo domowe na utrzymaniu wyższych stawek VAT, składki rentowej oraz utrzymaniu zamrożonej kwoty wolnej od PIT.
Rząd planuje rekordowy w III Rzeczypospolitej deficyt budżetowy i dalsze zadłużanie Polaków. Zwiększenie deficytu to wyższe koszty obsługi długu publicznego. Obecnie wynosi on ok. 30 mld zł rocznie, czyli niemal tyle, co wydajemy na wojsko, dwa razy więcej, niż wydajemy na szkolnictwo wyższe, albo 15 razy więcej niż na kulturę. Rząd PiS kontynuuje nieodpowiedzialną politykę zadłużania, zaciąga kolejną chwilówkę na własne obietnice wyborcze kosztem przyszłych pokoleń Polaków.
I wreszcie wzrost wydatków na biurokrację, urzędników, na nowe urzędy. Ustawa budżetowa na 2016 r. zamiast redukować zwiększa wydatki na biurokrację. Ustawa nie przewiduje likwidacji żadnych urzędów, żadnych ministerstw, natomiast przewiduje fundusze na nowe urzędy, dwa nowe ministerstwa, znaczny wzrost kosztów administracji.
Najciekawszy jest chyba wzrost budżetu na administrację skarbową i ZUS. Polska ma po Słowacji najdroższy system podatkowy ze wszystkich państw OECD. W sumie utrzymujemy 100 tys. urzędników i wydajemy prawie 10 mld zł na pobór podatków, innych danin i obsługę emerytur. A co robi rząd Prawa i Sprawiedliwości? Zwiększa budżet ZUS-u o 200 mln zł, budżet urzędów skarbowych i celnych o 300 mln zł. To jest marnowanie pieniędzy podatników. Ruch Kukiz’15 uważa, że należy jak najszybciej połączyć Zakład Ubezpieczeń Społecznych z administracją skarbową w jeden urząd i w ten sposób obniżyć koszty poboru podatków.
Podsumowując, ten budżet, który praktycznie jest wspólnym budżetem Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, to budżet zwiększonych wydatków, zwiększonego deficytu, nierealnych założeń, przeszacowanych wpływów i rozrostu biurokracji. Klub Kukiz’15 jest za jego odrzuceniem. Dziękuję bardzo.
