Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Przypadł mi w udziale zaszczyt... Właściwie zadanie, przed którym stoję, jest dość łatwe, bo bardzo szeroki i bardzo dokładny przegląd tej ustawy, który przed chwilą usłyszeliśmy, ułatwia nam zadanie. Niemniej chciałbym w imieniu mojego klubu przedstawić stanowisko i zaakcentować pewne rzeczy z obszernego zakresu tej ustawy, ustawy komplementarnej, ustawy, która jest niezbędnym komponentem tej głównej zmiany - przed chwilą to usłyszeliśmy - i projektu budżetu na rok 2016.
Skoncentrowałbym się przede wszystkim na zmianie w ustawie Karta Nauczyciela. Słyszeliśmy tutaj opis, jest to bardzo ważne, to jest bardzo ważna informacja, aby uelastycznić środki przeznaczone na szkolenie zawodowe, doskonalenie nauczycieli. Chcę zauważyć, rzeczywiście, że praktyka i doświadczenia, które są udziałem naszym i polskiego szkolnictwa, wykazały, że znaczna część środków, które były zaplanowane w budżetach, nie była wykorzystana. Przykładem tutaj są wydatki np. u wojewodów, które były o połowę, dwukrotnie niższe. Stąd zapisy w tej ustawie, które stawiają najniższy limit w wysokości 0,5% planowanych rocznych środków na wynagrodzenie osobowe nauczycieli. Dotychczas był tylko górny limit, który wynosił 1%.
Za istotną i godną podkreślenia uważam również propozycję zmian w ustawie z dnia 23 grudnia 1999 r. o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Proponujemy zamrożenie, o czym była przed chwilą mowa, kwoty bazowej na poziomie 2008 r. Rzeczywiście polega to na tym, że zamrożenie dotyczy tzw. erki, czyli tych, którzy mają w miarę nieźle. Natomiast, i to jest bardzo ważne, ok. 2 mld zł to jest kwota, która ma być przeznaczona na tak długo oczekiwane zwiększenie wynagrodzeń tzw. budżetówki. Mamy sygnały... Symbol tego urzędnika, często bardzo pejoratywny, nie oddaje trudności wyzwań i rzeczywistości w zakresie administracji i sfery budżetowej. Wymagania poszły w górę, to jest ciężka praca, wymagająca, ciągle zmieniają się uwarunkowania, a opłacana jest bardzo, bardzo nisko. Dotyczy to zresztą w dużej mierze sfery rządu i administracji. To jest temat trudny, bardzo ciężko się o tym mówi, bo z każdej strony pojawia się krzyk, natomiast wysokiej klasy specjaliści, a bardzo trudno jest znaleźć takich ludzi, i to na bardzo wysokie i bardzo odpowiedzialne, prominentne... Tu się na chwilę zatrzymuję, panie marszałku, ale największa rotacja, proszę państwa, największa rotacja, ogromna jest w Ministerstwie Finansów.
Bardzo zdolni, po znakomitych szkołach ludzie przychodzą tylko po to pracować, żeby przez krótki czas czegoś się nauczyć. Mają CV i idą pracować za ogromne pieniądze do prywatnych firm. Musimy mieć odwagę z tym tematem się zmierzyć. Myślę, że to będzie odwaga ponadpartyjna, żeby ten trudny temat... Waśnie i spory łącznie z cytatami proponowałbym zawiesić, bo jest to w naszym interesie, w interesie państwa. Taka debata jest potrzebna.
Chciałbym jeszcze w swoim krótkim wystąpieniu, a zostało mi 1,5 minuty, powiedzieć na temat zdrowia, bo to się łączy. Patrzę na pana ministra Zembalę, bo rzeczywiście to jest temat dotyczący służby zdrowia. Warto zauważyć - 835 mln zł, takie mamy niedofinansowanie. Brakuje wielu rzeczy, jeśli chodzi o całą medycynę, ale problemem jest rysujący się brak lekarzy, pielęgniarek, położnych. Przeciętny wiek polskiej pielęgniarki to ponad 40 lat. To dramatyczna sytuacja i perspektywa, a do tego chodzi o specjalistów, a więc szkolenia podyplomowe, specjalizacja i rezydentury. 835 mln zł z Funduszu Pracy. Dość powiedzieć, że w tym kontekście 700 mln na formy aktywnego zwalczania bezrobocia musi robić wrażenie i pokazuje, jak dramatyczna ta sytuacja jest i jaki wysiłek kierujemy z tego źródła, które nie powinno tak naprawdę służyć finansowaniu tego jakże bardzo ważnego społecznego celu.
21 sekund, czas na podsumowanie i prośbę. Kończąc swoje krótkie wystąpienie, dziękuję pani minister za wyręczenie mnie, bo ta ekspozycja była bardzo dokładna i bardzo precyzyjna. Chciałbym wyrazić nadzieję, że projekt tej ustawy nie wywoła nadmiernych negatywnych emocji, a Wysoka Izba życzliwie
odniesie się do proponowanych rozwiązań, co pozwoli na w miarę szybkie procedowanie projektu. Nie oczekuję zawieruchy, tylko pogodnej, spokojnej dyskusji. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Czas - 5 minut. Cóż, rola niewiele się różni, ale jednak. Chciałbym powiedzieć, że stanowisko naszego klubu jest bardzo konsekwentne. Popieraliśmy projekt tej ustawy, zabieraliśmy głos w dyskusji w pierwszym czytaniu, również w komisji. Chcemy podkreślić wagę tych rozwiązań w polemice politycznej, która się wywiązała. Powiedziałbym tak: to bardzo radosny moment, bo w rzeczywistości politycznej polskiego Sejmu rzadko dochodzi do takiej polaryzacji i elementarnej różnicy zdań i poglądów. Tu różnica jest przede wszystkim, bo tak naprawdę to wszystko - i tego się nie wstydzimy, nie ma powodu może z tym się obnosić, ale to prawda - bardzo wiele tych działań ma na celu stworzenie warunków, możliwości wreszcie do zrealizowania programu 500+, kwoty wolnej, może mniejszej wagi, ale zwłaszcza 500+. Tym się różnimy. Bo tu ktoś powiedział, że nie można zadłużać się, żeby nie płaciły wnuki i dzieci.
Z gorzką ironią powiem: daj Boże, żeby mogły to spłacać, bo wiele wskazuje na to, że dzieci, a zwłaszcza wnuków może po prostu nie być. Świadomość grozy problemu demograficznego musi wreszcie do nas dotrzeć. Nie chcę w czambuł potępiać prób i wysiłków dokonywanych przez poprzedników, bo były takie i trzeba je docenić - te wysiłki to becikowe, roczna pomoc dla kobiet w tej chwili, próby i wysiłki - ale powiedzmy sobie szczerze, i mówię to jako ojciec wielodzietnej rodziny, że w Polsce głównym problemem oprócz pracy, służby zdrowia, mieszkania, przedszkola, są po prostu pieniądze, jak to ktoś powiedział niedawno: ta ściema o propagandzie statystyki.
To nieprawda, proszę państwa, średnia 4100 to jest zwykły bajer, to jest statystyczny chwyt. O wiele bardziej skuteczna jest informacja o medianie, a mediana wynosi 3100, a idąc dalej: dominanta - 2200. Prawie 3/4 Polaków zarabia poniżej średniej. Nie Wilanów, nie Warszawa, przepraszam mieszkańców stolicy, tu się drogo żyje, ale lepiej się zarabia. Sprawdźcie, jak to jest w Polsce w przypadku młodej rodziny, bo to jest bohater naszej bajki, naprawdę tej młodej rodziny: chłopak i dziewczyna, którzy nie mają długów ani we frankach, ani w złotówkach, bo im się nawet nie marzy zdolność kredytowa. I dziecko na świat. My sobie umrzemy prędzej czy później, przepraszam za sformułowanie, ale musimy wreszcie nie myśleć, kto wygrał albo wygra następne wybory. Idą święta, dobry moment. Proszę państwa, naprawdę, wierzący i niewierzący, co będzie, jak nas nie będzie? Pomyślmy o tym.
Będziecie mieli swój głos. Będziecie mieli głos. Mówimy z całą mocą: to nie jest rozdawnictwo, to nie jest rozrzutność, to nie są żadne kpiny. Byłem posłem, miałem pięcioro dzieci i mam to w paluszku, naprawdę.
Ktoś nie wytrzymuje, panie marszałku, ale mam jeszcze minutę i 40 sekund.
Proszę wyjść i powiedzieć swoje, a teraz ja mówię swoje.
Naprawdę, młode rodziny się boją i te 500 zł, niezależnie, co o tym powiemy, ma jeszcze jedną wielką zaletę: ono jest na 18 lat. Bo nawet ten dobry program: przez 12 miesięcy 1000 zł, później się kończy. Zobaczcie, porozmawiajcie z emigrantami, dlaczego tam te dzieci się rodzą. To nie jest kwestia miłości, namiętności i warunków, klimatu, to jest kwestia realiów ekonomicznych.
Musimy tego przełomu dokonać.
Nie wyrzucam Platformie, że przez 8 lat zwiększyła zasiłek o 9 zł - 30 gr dziennie, ja z tego nie drwię, złotówka jest ważna, bo bywało, że nikt nic nie dał, to prawda, ale to jest rewolucja i rewelacja. I tu publicznie mówię: może przeproszę, że się myliłem, ale wierzę w młode polskie kobiety i w ich mężów, nawet jak pracują na czarno, że nie będzie cudów, ale będzie ożywienie. Musimy ten trend odwrócić, bo naprawdę przyszłość będzie gorzka i fatalna. To nie jest mój wymysł ani nasze widzimisię, ale różnica jest wyraźna, i nie żartujmy. Idźmy i porozmawiajmy z takimi ludźmi, którzy nie żyją w dobrych warunkach, tylko z tymi młodymi. Albo wyjadą, albo wyjdą na ulice, bo oni wszystkich nie cierpią, bo tyle lat czekali na to. I to jest wielki przełom. Fakt, że to my robimy, ale naprawdę nie zazdrośćcie nam, bo to naprawdę jest dobre. Jak już nas nie będzie, minie jedna czy druga kadencja, nie wiem, ile nam jest pisane
, to naprawdę czas pokaże i przyzna nam rację. A prawda jest córką czasu. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Chciałbym przede wszystkim podziękować za tę dyskusję. Tytułem może małego sprostowania: to nie jest tak, że ja nic nie powiedziałem w swoim wystąpieniu. Rzeczywiście to było wystąpienie polityczne, ale powiedziałem na początku ważne zdanie, to jest wszystko zapisane, przecież elektronika działa. A więc powiedziałem, że podtrzymuję stanowisko, ono się nie zmieniło. Popieramy tę ustawę i to było zaprezentowane dość szczegółowo w pierwszym czytaniu. Zbyt cenię sobie inteligencję tej Izby i czas, żeby klepać i powtarzać to samo, jak tutaj nie ma nic nowego, nie ma nic ważnego, a nawet ciekawego, prawda?
Natomiast spór, który tu się wywiązał - tak, nie chodzi tu o skróty, widziałem tu niejedno, natomiast dziękuję, bo to są takie dobre sygnały, proszę państwa. A jest nad czym się zastanawiać, bo pewne rzeczy padły, są pewne obietnice, ale nie jest tajemnicą, że też się zastanawiamy, dyskutujemy o tym, jak to zrealizować. Bo rodzinom, dominującym rodzinom... To jest pytanie do posła Gosiewskiego, czy są dzieci. Może nie ma biedy w tym klasycznym rozumieniu głodu, pani poseł o tym mówiła, ale jest niedożywienie, ubóstwo, brak - przecież jest poważna dyskusja o tym, żeby nie robić w telewizji reklam tych cudownych łakoci, bo bardzo wiele, setki tysięcy dzieci się oblizuje, a rodziców na to nie stać. Tak, ja takie środowiska też znam w moim regionie, gdzie kupują nawet kisiel... Tak, jest naprawdę ubóstwo ogromne, co tu dużo mówić. Prawie 8 mln jest w Polsce dzieci do lat 18 i młodzieży. Niecałe 2 mln bierze obecnie zasiłki rodzinne, czyli mieszka w rodzinach o dochodach poniżej 600 zł. To jest niezbity fakt. Możemy dyskutować, żonglować i komentować, ale są ogromne dysproporcje. Tutaj garść statystyki rzuciłem, ale to jest po prostu fakt. No naprawdę, żyjemy wśród ludzi, nie w chmurach. Ogromne są różnice, ogromne. Enklawy bogactwa i naprawdę dużo ubóstwa. I to ma związek z dziećmi. Ja sam pochodzę z ubogiej rodziny. U mnie nie było głodu, ale oblizywałem się nieraz. Chodzi o białko, chodzi o słodycze, chodzi o ubranie, chodzi o dostęp do kultury, do kształcenia itd. I to jest pytanie też, czy te środki - to są ogromne środki - kierować do ludzi o bardzo wysokich dochodów, jak tu jedna z koleżanek powiedziała, że potrzebuje te pieniądze od naszego państwa na lekcje tenisa. To budzi zastanowienie. Również medyczne, inne wątpliwości, ale ja nie chcę się rozgadywać.
Chcę podziękować. Nie przeceniam tych słów, bo będziemy dalej walkę polityczną toczyć, ale może jak przyjdzie do finalizowania tych prac, to odezwą się różne głosy i będą ciekawe pomysły, żebyśmy to zrobili, bo to jest kosztowna rzecz. I pamiętajmy: 100 razy łatwiej nie dać niż zabrać. Taka jest doktryna, a tutaj to jest kosztowny program. Ja wiem jedno, bo rozmawiałem - i mówię to z wielką mocą - z wieloma rodzinami takimi właśnie, o których tu się rzadko może mówi, ale to są ci właśnie młodzi ludzie, którzy nie mają perspektywy, naprawdę. I ja w to bardzo wierzę. A jak się stanie... Spotkamy się za rok, dobra data, bo niedługo pierwszy. Jeżeli środki... Nie od razu cuda, ale potrzeba mieszkania, trzeba pracy, wiele, wiele innych rzeczy. Również kultura zmienia postawy prokreacyjne, ale jeżeli nie przełamiemy tego, to będzie kiedyś bardzo wiele wózków na ulicach, ale nie z dziećmi, tylko inwalidzkich. To jest walka o ogromną stawkę. Dziękuję bardzo.
Moim obowiązkiem jest bardzo spokojnie i bez emocji oddawać tylko... bo tutaj zostały trochę obnażone niedoskonałości czy niepełna moja informacja, moje sprawozdanie. Chcę powiedzieć jednak, że ten problem, o którym tutaj była mowa, a więc konstytucyjnych uwag i zarzutów, był podnoszony w czasie dzisiejszego procedowania. Rzeczywiście wszelkie zmiany, wychodząc z zasady zaufania do państwa prawa, powinny być z wyprzedzeniem podejmowane, do 30 listopada. I co to teraz ma oznaczać? Ale przy podnoszeniu tej kwestii trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ta ustawa i ta zmiana nie jest utrudnieniem, nie jest pogorszeniem. Jest wyciągnięciem ręki - właśnie tu było pytanie pani poseł Tomaszewskiej - do wszystkich tych, którzy nie są w zarządzaniu, nie są, tak jak tu się kiedyś określiło, tłustymi kotami. To nie są te osoby, które czekają na gigantyczne odprawy. To są pracownicy - owszem, w branżach czasami dobrze opłacanych, bo mamy w Polsce duże zróżnicowanie zarobków. To też przykuwa uwagę i wywołuje dyskusje. Ale te grupy w związku z naszymi dzisiejszymi zapisami... Przypomnę i podkreślę to, bo nasze zapisy szczegółowo mówiły, że chodzi o osoby, które zarządzają, które kierują i czytaj: mają bardzo wysokie uposażenia, to raz, i jeszcze większe, ogromne odprawy.
To nie jest krytyka, tylko chłodne stwierdzenie faktu, że poprawka Nowoczesnej była jednak wyciągnięciem ręki - sam zabierałem też głos, w kontekście tych zasad - do tej grupy, bo jeżeli opodatkujemy zarobki czy odprawy, odszkodowania, które przekraczają trzy pensje, to jest to inny podatek. Inaczej byłoby, gdybyśmy opodatkowali odprawy, odszkodowania, które przekraczają 12 pensji, co w dzisiejszej poprawce się znalazło, ale komisja była czujna i bardzo społeczna i to odrzuciła.
Co do pośpiechu zgadzam się i też powiem, że podczas dyskusji była nerwówka. To wszystko prawda, bo mówiła to pani poseł Genowefa Tokarska, i rzeczywiście tak nie powinno być, bo pośpiech był tu wymuszony. Słyszeliśmy to, ale również oddajmy sprawiedliwość, że nikt - wszystko jest zanotowane, jest zapis elektroniczny, można sprawdzić - nie podnosił, nie zgłaszał zastrzeżenia, że wnoszę sprzeciw czy proponuję poprawkę, że to będzie obejmowało również pracowników. Dopiero jak emocje opadły, wróciła refleksja, rzeczywiście, tak się zdarzyło, nie ukrywamy tego, ale krytyka musi być na dwóch filarach, na faktach, na prawdzie i na życzliwości. Co do prawdy, to podkreślam, były inne uwagi, to prawda, bo też uczestniczyliśmy razem w tych pracach. No ale wyciągnijmy z tego wnioski. Rzeczywiście może święta nam tutaj trochę pomogą, bo tego bym wszystkim życzył. Dziękuję za uwagę, za te błędy przepraszam.
Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Prosiłem, apelowałem.
Naprawdę, proszę państwa, wszyscy swoje wiedzą i dokładnie rozumieją. Jest zaufanie do prawa, nie chcę nikogo dzielić, ale pytanie jest, kogo bronicie, w czyim interesie się wypowiadacie tutaj.
Bo my chcemy obronić zwykłych pracowników, a nie tłuste koty ani głębokie kieszenie.
Chcecie, wywołujecie, to pani powiem.
Proszę pani, zaraz pani powie, spokojnie.
Proszę państwa, Sejm powiedział...
Dziękuję. Sejm powiedział: 70% chcemy opodatkować gigantyczne odprawy, nawet wielomilionowe, powyżej 3-krotnego wynagrodzenia. NowoczesnaPL w poprawce proponuje, żeby 70% opodatkować to, co przekracza 12-krotność.
Proszę przeczytać, proszę przeczytać, zaufanie do prawa.
Jeżeli po 30 listopada zmieniamy podatki, zmniejszamy podatki, ograniczamy podatki, ograniczamy cięcie, to o jakim zaufaniu mówimy? Kto z pracowników zwykłych, szeregowych, przepraszam za ten język i za to sformułowanie, dla niego jest ważne, czy zmienił się udziałowiec spółki Skarbu Państwa, to grube ryby tym się interesują...
...bo dla nich to jest.
I to trzeba normalnie zauważyć. Pan Petru się uśmiecha, ja do niego też się uśmiechnę.
Panie pośle...
To fajnie, ale to nie jest tak, że wszyscy mają jednakowo.
Mam pytanie do pana posła Mularczyka, bo słuchając tego wszystkiego...
Nadchodzą święta, trochę kultury.
Naprawdę, bo idzie stąd bardzo zły sygnał do wszystkich Polaków.
Pytanie jest proste. Czas biegnie, pytanie jest proste. Czy ta ustawa jest lepsza czy gorsza od innych ustaw...
...i czy korzysta ona z domniemania...
...konstytucyjności? Mamy kruchą...
...większość.
Bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność.
Dlaczego nie chcecie dać nam szansy, dlaczego nie krytykujecie, tylko potępiacie, bez życzliwości? Mówicie o niej najgorsze rzeczy.
Wielu ekspertów twierdzi, że już
grzechem pierworodnym tego, co się tutaj dzieje...
...były wydarzenia w czerwcu, naprawdę.
Pytanie jest... Panie pośle Mularczyk, proszę tutaj przyjść i powiedzieć...
Byłem wiele lat w Sejmie, ale naprawdę...
Panie pośle, proszę kończyć swoje wystąpienie.
...takich kalumnii, złośliwości...
Panie pośle...
Kończę wezwaniem: lejcie oliwę na wzburzone fale, na ranę, a nie dolewajcie oliwy do ognia.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Rado Ministrów! Szanowny Wysoki Sejmie! W swoim krótkim wystąpieniu chciałbym najpierw odnieść się do pewnego sprostowania. Na partię pana Petru patrzę...
...ale chodzi mi o partię Kukiza. Otóż były różne obietnice, to prawda, i będzie ich realizacja, natomiast nie słyszałem, żeby była obietnica zmniejszenia składki rentowej. Dla mnie to jest zaskakujące, ponieważ rzeczywiście miały miejsce bardzo duże redukcje, 2+3 po stronie pracownika, i mamy 1,5% składki rentowej oraz zmniejszenie - 2% - po stronie kosztowej pracodawców, co bardzo zgrabnie z tej trybuny, z tego miejsca jednym ruchem Donald Tusk - tak, wtedy tutaj był - zabrał. Nie było ani piśnięcia, 2% po stronie pracodawców. Wtedy padło bardzo ważne, znamienne, a dzisiaj nawet dość ciekawe z punktu widzenia tej debaty zdanie. Mianowicie Donald Tusk powiedział: lepiej, żeby te pieniądze były w ZUS-ie, niż mają leżeć na rachunkach bankowych. Tak powiedział, tak powiedział. Wiedział, co mówi, bo nawet dzisiaj mamy dwieście kilkadziesiąt miliardów zdeponowanych środków przedsiębiorców. Obecny... były już na szczęście rząd nie dokonał analizy, jakie to są pieniądze. Z jakiej branży? Czy dotyczą korporacji, dużych, potężnych firm, czy małych, czy średnich? Kiedy powstawały te lokaty? To bardzo ważne, bo żeby prowadzić politykę, trzeba analizować sytuację, bo nie jest równy rolnik rolnikowi ani przedsiębiorca przedsiębiorcy i pojęcie tłustych kotów, nie mojego autorstwa, nie powstało przypadkowo. Ja wiem, kto jest za kotami, kto jest przeciw kotom - nikt nie jest przeciwko kotom, tak nawiasem mówiąc - ale to pojęcie ma mówić coś więcej, coś bardzo istotnego. Tutaj patrzę na panią Krystynę Skowrońską, bo może to panią trochę zabolało.
Ale przechodząc do rzeczy. Moje wystąpienie chciałbym zacząć od pewnego motta. Ono, jak mi się wydaje, bardzo pasuje. To są słowa: ˝Synu, nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych do życia i oczu potrzebującego nie męcz zwlekaniem! Nie dręcz duszy głodnego i nie pobudzaj do gniewu człowieka w jego niedostatku!˝. Te słowa...
Nie przerywajmy sobie. Ja byłem grzeczny.
Te słowa mają ponad 2000 lat. Dlaczego są ważne? Dlaczego są mądre? Zresztą są z księgi Syracha, z Księgi Mądrości. Tak, polski parlament w demokratycznych czasach zwlekał dwadzieścia kilka lat. Weźmy Internet, uczciwie spójrzmy na wszystkie kadencje, od lewicy, od AWS-u, przez wszystkich. Dopiero dzisiaj... Bo to, co ma się teraz zdarzyć, te 500 zł, to nie tylko rewolucja - to jest rewelacja. Aż się wierzyć nie chce.
Mówicie o podatku bankowym. To mówmy całą prawdę i tylko prawdę, tak jak w sądzie.
Otóż rzeczywiście, jeżeli banki, które chcemy opodatkować, będą śmiały, będą miały czelność sięgnąć i powetować sobie ten - nie taki wielki - podatek na swoich klientach, to powinna je spotkać...
...godna retorsja ze strony demokratycznego państwa.
A teraz mówicie o klientach. W 2008 r., to oficjalne dane, 41% Polaków miało oszczędności. Dzisiaj, w 2015 r., szczęśliwie się kończącym, 59% Polaków ma oszczędności. Nie jest ich mało, dynamika jest poważna, ale to 59%. Pytam, zwłaszcza partię Petru: A 41% to co? Lenie? Nie chcą oszczędzać? Nie chcą oszczędzać? Czy wy tylko w Wilanowie się... zajmujecie się Wilanowem i Warszawą? Jedźcie do Polski, porozmawiajcie z młodymi Polakami, to się dowiecie, jak wygląda rzeczywistość.
Musimy skończyć, idąc za tą myślą, z terroryzmem średnich i statystyk. Te średnie uwodziły, a w telewizji, tej niebieskiej, na okrągło taki zamęt w głowach wywołały, ale na szczęście prawda się o swoje upomni. Średnia, wiadomo, wiele pokazuje, a najistotniejsze ukrywa. Tak jak facet, który utopił się w jeziorze, gdzie była średnia głębokość 0,5 m. Utopił się, tak? I wielu Polaków przy tej średniej, np. przy tej średniej płacy, naprawdę... Jak ktoś powiedział o przedsiębiorcach, tak można i o obywatelach: mają sytuację skrajnie trudną. Mówię o tym zwlekaniu, bo wiele lat byłem w Sejmie. Z tej trybuny nie kto inny, jak Jan Paweł II apelował do Sejmu, cytując Skargę: ˝Nie chowajcie wielkoduszności w komorach i skarbnicach waszych˝.
Czy polski parlament pod różnymi egidami był wielkoduszny dla potrzebujących? Uważam, że ta jedna zmiana, te 500 zł tak głośno komentowane... To prawda, ten budżet jest po to. Powiedział pan minister ważną rzecz: polskość. Bo tu stawką jest przyszłość, stawką jest to, co będzie, jak nas nie będzie. Demografia jest cicha, nieatrakcyjna. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkim nieszczęściem jest problem demograficzny. Przeciętny Polak, mediana - 39,2, dzisiaj, w Polsce. Połowa obywateli jest starsza, druga jest młodsza. Sejm zawyża tę średnią, ale ma doświadczenie i wiedzę, okej. Niemcy mają 45 z kawałkiem. Starzeje się cała Europa, cały świat.
Tyle że w polskich realiach, jeżeli spojrzymy choćby na ZUS, zjawisko to przynosi naprawdę fatalne skutki. I warto poświęcić wiele. Życie jest twarde, nie ukrywamy tego. Jest pewne ryzyko, może większe niż w pierwotnym, w tym archetypie, który Platforma nam zostawiła. Ale mamy do wyboru: zwlekać z tą pomocą, zwłaszcza dla młodych rodzin, zwlekać i bronić eleganckich wskaźników, wytycznych brukselskich albo podjąć pewne ryzyko, ale kontrolowane, nie zwlekać i tę spóźnioną odsiecz do młodych polskich rodzin wysłać.
Mówię o tym z wielkim przekonaniem, bo prowadzę, tak jak chyba wy wszyscy, rozmowy. Przyczyn jest wiele, nie jesteśmy nawiedzeni i nie myślimy, że kasa wszystko zrobi. To nie takie proste, oczywiście, że nie. Prawda jest córką czasu. Zobaczymy efekty większe albo mniejsze, bo wiadomo, że dzisiaj potrzeba pracy, zwłaszcza pracy. A ile setek tysięcy młodych Polaków ma 30 lat i nie ma odłożonej ani złotówki? Taka jest cena skali, potężnej liczby umów śmieciowych. Mówicie: praca, praca. To pojedźcie do Tolkmicka, do Gołdapi, porozmawiajcie z ludźmi, dajmy im tę pracę, niech im pan Petru da tę pracę. Nie da pracy, bo rynek jest twardy i brutalny. Wielu ludzi ledwo ciągnie, a barierą dla młodych kobiet jest obawa ekonomiczna. Jest to jedna z głównych przyczyn. Oprócz tego potrzebna jest stabilność, mieszkanie. My musimy myśleć, co zrobić, żeby młodym ludziom zapewnić mieszkanie.
Dlaczego wspomniałem o oszczędnościach? Dlatego że tylko 59% ma oszczędności. Wśród tych oszczędzających, co jeszcze ciekawe - to jest cała prawda, trzeba analizować strukturę oszczędności, kto, ile i po co oszczędza - 27% sprawdza każdy najmniejszy wydatek, nawet na żywność, a dwadzieścia kilka procent w ogóle nie analizuje wydatków. Polska jest bardzo zróżnicowana, naprawdę bardzo zróżnicowana i średnie nie mogą nam zamącić obrazu świata, dlatego że mediana mówi więcej, dominanta mówi więcej. Średni rozporządzalny dochód w polskiej rodzinie na osobę to prawie 1400 zł, tak jak mówię, średni, mediana jest już dużo niżej.
Trwa debata w rządzie. Rząd też jest zróżnicowany i całe szczęście, są różnice zdań. Pomóżcie nam, włączcie się w tę dyskusję. To, że ma być 500 zł, jest przesądzone, ale co do szczegółów, co do tego, jak to będzie wyglądać, toczy się dyskusja. Z uwagą nasłuchuję. Pani poseł, niech się pani nie dziwi. Ja osobiście zawsze byłem zwolennikiem kryterium dochodowego. Nie jesteśmy już biednym krajem, ale jeszcze nie jesteśmy krajem bogatym i uważam, że dzisiaj nie stać nas na to, to nie jest dobry moment. Jest wiele bardzo ważnych potrzeb w budżecie, np. wynajem mieszkań. Czy kolejni mają wyjeżdżać do Wielkiej Brytanii?
Platformie udało się wprowadzić do obiegu ogromną manipulację, bardzo nieładną i odwrócić tego kota - nie tłustego - ogonem, bo jak zaczynaliście sprawować władzę, to mówiliście: gdy skończy się władza PiS, oni będą wracać, a skończyliście słowami pana Komorowskiego, który powiedział: za czasów PiS wyjechało tylu ludzi, a myśmy to zatrzymali, dzisiaj emigracja jest dużo mniejsza. Rozumiecie, jaki numer?
Zamiast się wytłumaczyć z tego, dlaczego nie wrócili, poszło do obiegu: zmniejszyliśmy emigrację. Tak, to są wielkie straty.
Mówiąc te słowa i koncentrując się na demografii, mam świadomość, że efekty tej pomocy, bardzo głęboko w to wierzę i nie tylko ja... To nie koniec, trzeba również kontynuować realizację bardzo dobrych rozwiązań Platformy. W obszarze służby zdrowia - mówię o tym, co jest dobre - to może mniej, ale np. pomoc w zakresie dostępu do przedszkoli, różne elementy, dla kobiet.
To nie jest jedyny powód, aby te rzeczy poprawić. Chcemy to robić.
Efekty będą dopiero za 20 lat, jeżeli uda nam się odwrócić ten trend, bo to jest dramat demograficzny - 1,29. Ażeby utrzymać status quo, żeby zapewnić prostą zastępowalność rodziny, potrzebne jest 2,10-2,14 na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Gdzie nam do tego? To wymaga ogromnego wysiłku, długiego wysiłku. Czasu straconego, ze smutkiem to powiedzmy w Sejmie, już nie wrócimy. Nie mówię tego po to, żeby siać nastrój apokalipsy, ale gdy się spojrzy na ZUS, na trendy, na wykresy, to naprawdę robi się zimno.
My mówimy: sondaże, kto wygra następną kadencję, prowadzimy spory polityczne. To normalna rzecz. Ale sprawa pomocy dla polskiej rodziny i to nie tej, która ma zdolność kredytową, nie tej, owszem, dla niej też, która może sobie pozwolić na kredyt hipoteczny... Rozmawiam z różnymi młodymi ludźmi, ale nie wszyscy są och i ach, nie każdy ma dzianych rodziców, nie każdy. Mamy bardzo zróżnicowane społeczeństwo. Pamiętajmy, bo to sobie tutaj wytykamy, że połowa na wybory nie chodzi, jest aspołeczna. Kto ma odwagę tak powiedzieć? Często są to ludzie rozczarowani, którzy stracili nadzieję, bo widzieli wiele, ale już w to nie wierzą i wyjeżdżają, a duża część zostaje za granicą. Dlatego chciałbym bardzo gorąco prosić o to, żeby ten program nie tylko wesprzeć, ale włączyć się do dyskusji nad nim.
Uwaga o kapitale, bo mówimy o przedsiębiorcach. To, co proponujemy, to naprawdę nie jest żaden cios ani żadne uderzenie. Polskie banki mają wysoką rentowność, nawet przy wszystkich ostatnich obciążeniach, dużo wyższą, ponaddwukrotnie wyższą niż średnia europejska. Warto też zauważyć, że się zmienia duch czasu. Czas topnieje w oczach. Proszę państwa, przez cały świat przechodzi wielka debata, budzą się w różnych krajach różne ruchy, książka Piketty’ego ˝Capital˝ zrobiła furorę. Nawróceni liberałowie się odzywają, od szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego, po polskie asy, że wymienię pana Belkę, pana Olechowskiego i innych, szefową Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego panią Mączyńską. Na pewno to czytacie. Tak, następuje ogromny rozjazd. Podemos, Syriza, Kukiz, a jutro kto inny. Jeżeli nie będzie PiS-u, będą inni, i upomną się o to, żeby tę niesprawiedliwość i te nieusprawiedliwione dysproporcje w rozwoju, w dostępie do kapitału po prostu załagodzić. Pamiętam śp. panią Jarugę-Nowacką, która mi powiedziała: panie pośle, niech pan nie mówi ˝pracodawcy˝ i ˝pracobiorcy˝, bo to nieprawdziwe i krzywdzące, jako że to robi wrażenie, że ktoś daje, a ktoś bierze. Nie, proszę pana, pracownik sprzedaje, on jest pracosprzedawcą, sprzedaje swoje kompetencje, czas, pracę i wysiłek, a potrzebuje go przedsiębiorca i kupuje. My musimy się dogadywać. Cieszę się, że liderzy tego rządu w wywiadach o tym bardzo mocno mówią - dialog. Trzeba rozmawiać z pracodawcami, użyję tego słowa, i z pracownikami. Trzeba szukać kompromisu. Konflikt do niczego nas nie zaprowadzi.
Cieszą mnie też sygnały, zwłaszcza od pana Petru, który już inaczej mówi. To już nie jest rozdawnictwo fatalne, szkodliwe, tylko jesteście za tym, tylko żeby to było ludzkie. Nie da się ożenić superbudżetu z takim wydatkiem, proszę pamiętać. I uważam, że to jest dobry wybór, spóźniony, ale jeszcze jest nadzieja i tą nadzieją chciałbym się na samym końcu, w ostatnich sekundach z państwem podzielić.
Dokładnie.
Nie jestem nakręcony.
Moi kochani, jest coś takiego jak krytyczna ocena własnych dokonań. Byłem tutaj wiele lat i widziałem niejedno. Ja mówię w duchu tego, co powiedział pan Wójcikowski, czas biegnie. Kochani, naprawdę te rozwiązania są nie tylko proste, prymitywne, ale po prostu są niesprawiedliwe. Żeby powiedzieć krótko to, co chcę powiedzieć, dam przykład. Nie wszyscy emeryci są wdowami albo wdowcami, żeby było jasne. I jeżeli w małżeństwie emeryckim ona ma 1810, ona, żona, pani Kowalska, a jej małżonek ma 1600, to oboje dostaną tę pomoc. Natomiast ten za drzwiami, który ma 2100 i chorą żonę, nie dostanie. Cieszycie się? Bo ja nie.
Panie Marszałku! Szanowny Rządzie! Koleżanki! Koledzy! Zostało mi 10 minut, bardzo niewiele, a temat jest tak szeroki i wielostronny. Muszę coś wybrać. Myślę, że najbliższy jest jednak, trochę nawiązując do poprzednika, temat 500+. To nie jest zaskoczenie dla nikogo. Proszę państwa, śp. prezydent Lech Kaczyński przed wyborami w swojej kampanii kiedyś powiedział - taką miał wypowiedź, która dla mnie jest sztandarowa, jest takim mottem, można powiedzieć, i chyba dla nas wszystkich, co dziwne powinno przynajmniej być - otóż komentując sytuację w naszym kraju i oceniając transformację, powiedział, że postęp i wielka pozytywna zmiana są oczywiste, nie podlegają dyskusji. Widać to gołym okiem, jest inne państwo, inny świat, inaczej żyją Polska i Polacy
, ale...
Nie dokończyłem, to był tylko przecinek.
Ale jednocześnie całe grupy społeczne, zawodowe i terytorialne - tak wtedy mówił - nie partycypowały, czują się zmarginalizowane, czują się często poszkodowane, wyalienowane właśnie w procesie transformacji. I spiął to wszystko deklaracją, że będzie czynił wszystko, aby właśnie te grupy zawodowe, społeczne, terytorialne - mówimy o Polsce A i Polsce B - w większym stopniu partycypowały w owocach wzrostu.
To jest takie piękne określenie, takie dyplomatyczne. I o to idzie, szła i będzie szła walka w Polsce. I to jest spór rzeczywisty i realny.
Tutaj upomniał się pan poseł Jacek Protas o samorządy. Ja byłem 8 lat w samorządach. Rzeczywiście to jest bardzo poważny problem, kto się na to łapie, a kto się nie łapie. Wzrost PKB jest, średnie rosną. To jest ta dyktatura statystyki i średnich. Warto o tym mówić. Musimy zrehabilitować medianę, a nie średnią, średnią i średnią. Polacy, którzy chodzili do szkoły, wiedzą. Średnia, średnia - panie, kto ma średnią? Sytuacja, kiedy 3/4 pracujących obywateli zarabia poniżej średniej, jest jednak konkretnym faktem. Mediana - 3,1 tys., średnia - 4 tys. I na tym tle, w tym kontekście trzeba widzieć tę sprawę 500+.
Słuchając tu z uwagą krytyki, słów krytyki bardzo mocnej i nie wiem, czy zawsze życzliwej, ale na pewno bardzo często niesłusznej, proszę państwa, naprawdę apelowałbym do opozycji: nie ponaglajcie nas, nie... spieszymy się powoli, bo to jest temat bardzo ważny, on ma bardzo wiele aspektów. Konsultacje, które obecnie mają miejsce, nie są malowane. Brałem w tym udział w siedzibach urzędów wojewódzkich, dla przykładu w Gdańsku. Jednak we wszystkich gminach pracownicy ośrodków pomocy społecznej to są osoby, które najlepiej znają życie, właśnie żyją na co dzień. Ta sprawa 500+ - bądźmy uczciwi i musimy to wyraźnie mówić - to nie tylko wielka nadzieja i wielka szansa, to również bardzo wiele obaw, wątpliwości i zagrożeń. Patologii nie wyeliminujemy, ale musimy zrobić wszystko, żeby tę patologię ograniczyć. Mówię o sytuacji rodzin, które będą mogły odebrać tę pomoc jako demotywację. Dlatego pewne zapisy... Pracujemy nad tym, robimy to szybko, apelujemy, żeby dobrymi pomysłami się dzielić.
Jednym z ogromnych problemów, nie ukrywam... Sam jestem zwolennikiem tego, aczkolwiek w pierwotnej wersji tego projektu to się nie znalazło, ale temat jest otwarty. Pani minister Rafalska w wywiadzie dla ˝Rzeczpospolitej˝ powiedziała wyraźnie: Nie zmieniamy opcji i założeń wyjściowych, konsultujemy. Jeżeli większość społeczeństwa wyraźnie by się opowiedziała za tym, żeby jednak próg dochodowy... Mówimy o progu kilku tysięcy na osobę, nie na rodzinę...
...a więc o osobach bardzo zamożnych jak na polskie realia.
800 zł na pierwsze dziecko. A dzisiejszy próg uprawniający do zasiłków rodzinnych, doskonale wiemy, tu siedzą koleżanki z komisji polityki społecznej, to jest bardzo niski próg. Natomiast są dzieci, i nie jest ich aż tak bardzo mało, które żyją w rodzinach o dochodzie ponad 2 tys., 3 tys. na osobę. O nich mówimy w tej chwili. I jeśliby to mogło dotyczyć nawet tylko 5% dzieci, to już daje nam liczbę ponad 300 tys., 2 mld zł.
Dlaczego to mówię? Dlatego że pojawia się jeszcze inny aspekt. Pierwotne założenie mówi: do 18 lat. Ale kochani moi, gdzie jak gdzie, ale w Sejmie wiemy dobrze - zawsze polski Sejm się pochylał nad edukacją - że jest dramatyczna sytuacja, jeżeli ktoś kończy 18 lat, rodzice nie mają środków, pieniędzy, jest bariera dostępu do wiedzy i do nauki. Dzisiejszy system w zakresie zasiłków rodzinnych wyraźnie mówi: do 18 lat, chyba że młody człowiek kontynuuje naukę. I wtedy mamy...
Już nie ma... Nawet jest dłużej, tak? Do 24 lat...
Nie ma zasiłku, jeżeli kontynuuje naukę, tak? A więc w tej chwili wkracza...
No właśnie...
Nie ma w naszym projekcie. Ja mówię: w obecnym systemie zasiłków rodzinnych. Bardzo precyzyjnie. Wszystko jest notowane i pisane, szkoda mi tylko czasu na ten spór.
Okej. Ale mówmy precyzyjnie. Jest postulat, m.in. ze strony związków zawodowych, żeby jednak rozszerzyć, poszerzyć program 500+ na osoby, które mają ponad 18 lat, na młodych, którzy chcą kontynuować naukę. Jest o czym dyskutować. Mam też wielką nadzieję i z tego miejsca proszę, aby w tej dyskusji zabrało głos nie tylko tysiące samorządowców, bo oni to konsultują, rozmawiamy z nimi, jak to zrobić, żeby ograniczyć ryzyko patologii, a jednocześnie żeby był on najbardziej efektywny.
Problem, czy ma być próg, czy nie, jest również bardzo dużym problemem natury nie tylko finansowej, nie tylko politycznej, ale jest również problemem etycznym. Dopóki w naszym kraju są obszary, a są, bardzo wstydliwe... Mówię tutaj o tym, że prawie pół miliona emerytów i rencistów - niedawno mieliśmy dyskusję o tej jednorazowej skromnej kwocie - to są osoby, które odbierają emeryturę na progu minimalnym. To jest, proszę państwa, 880 zł brutto, 750 zł na rękę, na wszystko, na mieszkanie, na lekarstwa, na życie i jeszcze na rozrywki. Jeśli chodzi o ten problem, próbowaliśmy wielokrotnie chociaż coś zmieniać - przez kwotowe waloryzacje, w różny sposób. Ale również o tym mówi kwota wolna od podatku, że w Polsce osoby, które żyją poniżej progu socjalnego, płacą podatek dochodowy. To jest anormalna sytuacja.
Mówimy, że 16%, według różnych badań od 11 do 16% pacjentów nie wykupuje leków, ponieważ ich na to nie stać. Mówimy o młodych małżeństwach. Tutaj jest program. Platforma chce 800 mln, ciekawe, ale to jest problem, rzeczywiście. Mówimy o młodych ludziach, którzy nie mają zdolności kredytowej i których nie będzie stać na kredyt - środki własne, stabilna praca. A więc trzeba się zwrócić w stronę tych rzeczywiście najsłabszych. Łatwo jest być dobrym, trudno jest być sprawiedliwym. Wiadomo, nikt nie wyznaczy, jaka jest granica sprawiedliwości w tym temacie, o którym mówimy, ale bardzo łatwo jest powiedzieć, co jest niesprawiedliwe.
Ja się odwołuję w tej toczącej się dyskusji jednak do tego, że Polska nie jest jeszcze takim krajem, nie jesteśmy jeszcze na etapie takiego rozwoju i takiego dobrobytu, aby nas było stać na to, żeby znaczące, bardzo duże, powiedzmy, relatywnie środki kierować do ludzi bogatych i bardzo bogatych. Nie mówię o średnio zamożnych. Znakomita większość niestety jest pod progiem. Jesteśmy krajem ogromnych różnic społecznych i to jest fakt. Jednocześnie wiele innych problemów nas czeka, żeby tylko i wyłącznie nie mówić.
Dlatego apeluję i zachęcam do dyskusji w sprawie programu 500+ i proszę nie o pobłażanie, ale o wyrozumiałość dla naszych starań, ponieważ dyskusja jest bardzo, bardzo istotna i ważna. Myślę, że w tej dyskusji zabiorą głos również autorytety społeczne, naukowe i religijne, ponieważ problem ma wiele aspektów, a pamiętamy też o zasadzie, że 100 razy łatwiej nie dać niż zabrać. Dzisiaj, kiedy spojrzymy hen za siebie, kiedy możemy zobaczyć dobre i złe rzeczy, pamiętamy, jak decyzje raz podjęte trudno jest później cofnąć, dlatego lepiej trzy razy się zastanowić, a raz zrobić. Myślę, że Polacy to rozumieją i dlatego to nie jest zwłoka. Po prostu czekali dwadzieścia kilka lat, my w tej chwili mamy, 12 lutego dopiero będą 3 miesiące nowego rządu, więc prosiłbym bardzo, żeby się włączyć w tę dyskusję i żeby ona nie stała się przedmiotem prymitywnej walki politycznej, bo jest to rzeczywiście kwestia, temat, który jest bardzo, bardzo istotny.
Jeżeli mówimy o innych tematach, proszę państwa, wspomniał tu również pan poseł z ruchu Kukiz’15 temat abonamentu. To jest temat dla komisji do spraw mediów, finansów i ustawodawczej, ponieważ ten pasztet się kroi. Kwestia, o której mówimy, jest nie tylko polityczna, że media, że są zmiany. Mówimy również o finansowej zapaści mediów publicznych, a ta swoje korzenie ma daleko, daleko wstecz. Niestety, nie warto przypominać i się pastwić, ale tragiczna i skandaliczna była wypowiedź byłego premiera Donalda Tuska, który użył zwrotu: trzeba skończyć - tak powiedział - z tą haniebną daniną. To ewenement, żeby premier demokratycznego państwa tak powiedział. Wielu obywateli wzięło to sobie do serca, przestało się hańbić i przestało płacić abonament. Teraz, po latach komornicy ściągają z tych ludzi, którzy działali w dobrej wierze, bo jak hańba, to przestali. I mamy sytuację bardzo skomplikowaną, ponieważ komornik pobiera 800 mln, bo były większe wpływy telewizji, 400 mln to są ściągnięte z przeszłości z odsetkami.
Jak się czują ci - i co z nimi zrobić - którzy płacili? To są najbardziej rzetelni obywatele, którzy płacili konsekwentnie, a teraz często są nazywani frajerami. Czas mija. W każdym razie to jest przykład trochę z innej bajki, innego tematu, ale pokazuje również to, co jest wspólne - konsekwencje błędów. Chcemy tych błędów unikać, dlatego apelujemy, prosimy o włączenie się w tę
bardzo oczekiwaną dyskusję, i żeby było nie tylko dobrze, ale i sprawiedliwie.
