Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Istotą naszego projektu jest powołanie placówki niemcoznawczej, przede wszystkim gromadzącej, opracowującej i udostępniającej organom władzy publicznej informacje o istotnych wydarzeniach i procesach politycznych, społecznych oraz gospodarczych w zakresie stosunków polsko-niemieckich, przemian politycznych, gospodarczych, społecznych i kulturowych w Niemczech oraz roli Niemiec w Europie i świecie. Zadaniem tej placówki będzie szczególnie opracowywanie analiz i ekspertyz oraz studiów prognostycznych, ale też upowszechnianie wiedzy w tym zakresie. Jest oczywiste, że placówka taka będzie wysoce użyteczna w kształtowaniu polityki historycznej i prowadzeniu polityki polonijnej. W ten sposób władze publiczne w Polsce, w szczególności zaś organy władzy oraz administracja rządowa, zyskają niemcoznawczy think tank - fachowe i profesjonalne zaplecze analityczne i doradcze. Państwo polskie winno dysponować choćby jedną wyodrębnioną, profesjonalną, utrzymywaną przez państwo placówką niemcoznawczą. Republika Federalna Niemiec to nasz najbliższy sąsiad, z którym złączeni jesteśmy licznymi więzami gospodarczymi, społecznymi i politycznymi, to państwo wywierające znaczący wpływ na państwa europejskie oraz na funkcjonowanie Unii Europejskiej i na funkcjonowanie jej organów. Naszym obowiązkiem jest stworzenie wyodrębnionej instytucji niemcoznawczej dysponującej odpowiednio kwalifikowanymi kadrami i odpowiednimi zasobami, w tym archiwalnymi, utrzymywanej z polskich środków publicznych. Warto dodać, że państwo niemieckie dysponuje co najmniej kilkoma placówkami polonoznawczymi. Taka nowa instytucja nie będzie tworzona od zera, lecz na zasobach dziś istniejącego Instytutu Zachodniego w Poznaniu będącego obecnie instytutem badawczym działającym pod rygorami ustawy o instytutach badawczych.
Instytut ten ma ponad 70-letnią tradycję, bo został założony w 1944 r. Swego czasu - oczywiście w zupełnie innych warunkach ustrojowych i politycznych - był on placówką o wyraźnie niemcoznawczym profilu, ale już od połowy lat 80. XX w. z czasem zmieniał swój charakter. Ostatecznie instytut został przeprofilowany na jednostkę naukowo-badawczą i w tym kostiumie właśnie kończy się jego żywot.
Instytut od lat obumiera, bo rola jednostki naukowo-badawczej nie była i nie jest jego naturalną rolą, a do tego rygory ustawy o instytutach badawczych są takie, że sprzyjają rozwojowi klasycznych jednostek badawczych, do tego raczej dużych, a nie sprzyjają jednostkom nietypowym. W tym kostiumie Instytut Zachodni ledwo przetrwał 2015 r. i - przynajmniej wg mej oceny - nie przetrwa roku kolejnego. W obecnej formie musi, podkreślam, musi zostać zlikwidowany. To, co warto uczynić, a nawet co uczynić trzeba, to zlikwidować go i na jego zasobach utworzyć wyodrębnioną polską, fachową, działającą w stabilnych warunkach placówkę niemcoznawczą finansowaną przez państwo polskie. Należy więc ustawą taką placówkę powołać i zatrudnić w niej kadry zdolne do prowadzenia efektywnej pracy eksperckiej i analitycznej w zakresie zdefiniowanym na początku mojego wystąpienia i oczywiście zdefiniowanym w przepisach omawianego tu projektu ustawy.
Polska dysponuje obecnie dwiema instytucjami o podobnym charakterze, tzn. pełniącymi rolę think tanków dla administracji publicznej i naszej wspólnoty państwowej. Jedną z nich jest Polski Instytut Spraw Międzynarodowych powołany w obecnej formie w 1997 r., drugą zaś Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w formie instytucji państwowej utworzony w 2011 r. Obydwie jednostki otrzymują dotację podmiotową z budżetu państwa i podporządkowane są organom władzy rządowej, to jest, w pierwszym przypadku, premierowi i ministrowi spraw wewnętrznych, a w drugim premierowi i szefowi jego kancelarii.
Podstawową funkcją Ośrodka Studiów Wschodnich jest, tu cytuję, gromadzenie, opracowywanie oraz udostępnianie organom władzy publicznej informacji o istotnych wydarzeniach i procesach politycznych, społecznych i gospodarczych na obszarze Europy Środkowej, Europy Wschodniej, Rosji, Półwyspu Bałkańskiego oraz Kaukazu Południowego i Azji Centralnej oraz przygotowywanie analiz, ekspertyz i studiów prognostycznych w tym zakresie oczywiście. Podstawową funkcją powoływanego na nowo Instytutu Zachodniego będzie, przez analogię, gromadzenie, opracowywanie oraz udostępnianie organom władzy publicznej informacji o istotnych wydarzeniach i procesach politycznych, społecznych i gospodarczych w zakresie stosunków polsko-niemieckich, przemian politycznych, gospodarczych, społecznych i kulturowych w Niemczech, o roli Niemiec w Europie i świecie, roli Europy w stosunkach międzynarodowych, w tym w zakresie ładu oraz bezpieczeństwa międzynarodowego i oczywiście przygotowywanie analiz, ekspertyz i studiów prognostycznych.
Omawianą tu ustawą, a raczej projektem ustawy, tworzymy jednostkę bliźniaczą do Ośrodka Studiów Wschodnich, z tym że ma być ona zorientowana geograficznie na kierunek zachodni, a przede wszystkim na naszego zachodniego sąsiada. Raz jeszcze powtórzę: Naszym interesem wspólnotowym, interesem naszej państwowej wspólnoty jest powołanie profesjonalnej placówki niemcoznawczej, tak jak wcześniej naszym interesem było powołanie i funkcjonowanie placówki wschodnioznawczej. Wedle obecnej wiedzy na starcie, czyli w roku 2016, nowy Instytut Zachodni winien otrzymać dotację podmiotową rzędu 3 mln zł, a w przyszłości środki finansowe stosowne do potrzeb określonych przez organy władzy rządowej.
Biorąc pod uwagę okoliczności, istnieje potrzeba szybkiego procedowania nad naszym projektem, aby Instytut Zachodni mógł od stycznia 2016 r. rozpocząć działania pod rządami nowych przepisów. Proszę więc uprzejmie pana marszałka o patronowanie jak najszybszemu biegowi prac nad omawianą ustawą. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Po pierwsze, dziękuję przedstawicielom wszystkich klubów, dziękuję wszystkim klubom, że generalnie udzieliły poparcia naszemu projektowi. Dziękuję też dyskutantom za podniesienie ciekawych problemów. Teraz chciałbym się w miarę wyczerpująco do przynajmniej większości tych problemów ustosunkować.
Może zacznę od uwag zgłoszonych przez pana posła Stanisława Tyszkę, bo przy okazji będzie możliwość wyjaśnienia nieporozumień. Dlaczego powołujemy, pytał pan poseł, ten nowy instytut ustawą? Równie dobrze można byłoby zadać pytanie, dlaczego Ośrodek Studiów Wschodnich został powołany odrębną ustawą albo dlaczego odrębną ustawą został powołany w roku, o ile dobrze pamiętam, 1997 Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. Jedna i druga jednostka działały wcześniej, Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych może od końca lat 40., w każdym razie kilkadziesiąt lat, a Ośrodek Studiów Wschodnich działał od 1990 r., natomiast efektywnie od 1991 r., a jednak i jedna, i druga jednostka potem, po jakimś czasie zostały...
...usytuowane na nowo i powołane odrębnymi ustawami. Dlaczego? Ano dlatego, że państwu polskiemu zależało na profesjonalnym zapleczu analityczno-eksperckim. Polskiemu państwu powinno zależeć na profesjonalnym zapleczu analityczno-eksperckim, zajmującym się problematyką niemcoznawczą, i przez analogię państwo polskie powinno zadbać o to, by taka placówka została powołana, a może zostać powołana wyłącznie odrębną ustawą między innymi po to, żeby rozstrzygnąć o strukturze tej jednostki, przede wszystkim jej profilu, a także by dać podstawę do finansowania jej ze środków publicznych, z budżetu państwa.
Pan poseł Stanisław Tyszka użył takiego sformułowania: hybryda naukowo-badawcza. Uważał, że ten instytut będzie pełnił dwie, w pewnym sensie rozbieżne funkcje. Otóż zarówno wcześniej, kilkanaście lat temu powołany Instytut Spraw Międzynarodowych i kilka lat temu powołany, też odrębną ustawą, Ośrodek Studiów Wschodnich mają przypisane dokładnie takie same zadania, czyli - czytam fragment ustawy o Ośrodku Studiów Wschodnich - inspirowanie, organizowanie i prowadzenie badań w zakresie problematyki określonej w pkt 1, czyli adresowanej do tej problematyki wschodnioznawczej. Czy o Ośrodku Studiów Wschodnich powiemy, że jest hybrydą? Nie sądzę, żeby pan prof. Stanisław Tyszka miał taką intencję, więc niezrozumiała jest tym samym intencja zawarta w pytaniu związanym z projektem naszej ustawy. Instytut Zachodni w tej nowej formule ma być, jak to powiedziałem, takim państwowym think tankiem, ma być profesjonalnym zapleczem ekspercko-analitycznym. I tak jak w przypadku innego ośrodka tego typu: Ośrodka Studiów Wschodnich - przy okazji, jeśli tak się złoży, jeżeli tak poprowadzone zostaną ścieżki rozwojowe tej instytucji, będzie mógł, jeśli będzie taka wola, prowadzić badania w zakresie problematyki niemcoznawczej - trudno to nazwać hybrydą. To jest po prostu wykorzystanie potencjału przy okazji dla prowadzenia również badań naukowych, lecz podstawową jego funkcją będzie funkcja ekspercko-analityczna i prognostyczna.
Zapytano, dlaczego ten ośrodek nie miałby być usytuowany w Warszawie.
No, to jest kwestia wyboru. Akurat w Poznaniu przez całe dziesięciolecia, jak mówiłem, funkcjonował ośrodek niemcoznawczy, właśnie Instytut Zachodni, który potem stracił ten swój oryginalny profil, a jego nieszczęściem stało się przeprofilowanie na format instytutu naukowo-badawczego. A więc nie ma powodu, żeby te zasoby, które wcześniej zgromadzono, przede wszystkim unikalne zasoby archiwalne - kto chociaż fragmentarycznie się z nimi zapoznał, to ich wartość jest pewnie w stanie docenić - które są zgromadzone w Poznaniu, niekoniecznie z Poznania muszą być wyprowadzane. Przy dzisiejszej wszechobecności techniki elektronicznej komunikowanie się organów władzy publicznej usytuowanych w Warszawie z Poznaniem nie jest oczywiście żadnym problemem.
Zwrócił pan poseł też uwagę na kwestię krzyżowania się kompetencji. Powiem więcej, oczywiście, że dzisiaj krzyżują się kompetencje, inaczej, będą krzyżowały się kompetencje trzech instytucji: Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Ośrodka Studiów Wschodnich i tego nowego, odnowionego Instytutu Zachodniego. To jest zupełnie naturalne. Dzisiaj, jak to się żargonowo mówi, świat stanowi taki system naczyń połączonych. Wiele rzeczy się ze sobą zazębia. I mając nawet w swoich zadaniach priorytet na badanie problematyki wschodnioznawczej, Ośrodek Studiów Wschodnich będzie prawdopodobnie zawsze też zahaczał o problematykę europejską, w tym także niemiecką, i odwrotnie, przyszły Instytut Zachodni zapewne też będzie zahaczał o problematykę wschodnioeuropejską. Tak po prostu jest świat urządzony, że nie można rozdzielić zakresów działania instytucji tego typu, ekspercko-analitycznych. To nie jest nic dziwnego i trzeba się z tym pogodzić.
Wspomniał pan profesor też o koncepcji wchłonięcia instytutu, obecnego Instytutu Zachodniego przez poznański uniwersytet. Otóż, nie wchodząc tutaj w dłuższe dywagacje, powiem krótko, że oznaczałoby to likwidację wyodrębnionej placówki i utratę możliwości utworzenia placówki niemcoznawczej na zasobach obecnie istniejącego Instytutu Zachodniego. Trzeba sobie uświadomić, i tutaj odpowiadam generalnie na kilka pytań, że nieszczęściem istniejącego dzisiaj Instytutu Zachodniego było podporządkowanie go klasycznym rygorom dla instytucji naukowo-badawczych, czyli podporządkowanie rygorom ustawy o instytutach badawczych. Ten instytut nigdy nie był projektowany... Jego historia jest taka, że nie jest w naturalny sposób przystosowany do tego, by być instytutem badawczym. Włożono go w pancerz, który tę instytucję, można powiedzieć, zadusił. Nie może obecny instytut w sposób naturalny, siłami swoich możliwości przekształcić się powtórnie w instytucję niemcoznawczą. Musimy to niejako zrobić za niego. Państwo polskie musi to zrobić za niego. Musi zakończyć byt obecnego Instytutu Zachodniego i powołać na jego zasobach profesjonalną, ekspercką, analityczną, prognostyczną...
...instytucję niemcoznawczą będącą zapleczem dla polskich organów publicznych, dla administracji polskiej, ale także dla opinii publicznej.
Niektórzy z zadających pytania, m.in. pan poseł Romecki, pan poseł Chruszcz, proponowali uszczegółowienie zakresu zadań zapisanego w projekcie ustawy. Otóż, proszę państwa, nie wydaje mi się to konieczne. Jeżeli w projekcie ustawy mówimy o tym, że jego głównym zadaniem będzie gromadzenie, opracowywanie, udostępnianie organom władzy publicznej informacji o stosunkach polsko-niemieckich, to również to oznacza, że przecież w ciężar takiego pojęcia wchodzi badanie historycznych stosunków polsko-niemieckich, a zatem również to, co uczyniono w latach 40., zagospodarowując, jak to się wtedy mówiło, Ziemie Zachodnie albo Ziemie Odzyskane. W ciężar takiego pojęcia wchodzi też badanie problematyki demograficznej czy badanie problematyki np. Serbołużyczan, którzy zmagają się, że tak powiem, z przewagą niemiecką na dawnych ziemiach słowiańskich. Ogólne pojęcie stosunków polsko-niemieckich jest pojemne i mieści w sobie, przynajmniej według mego przekonania, te uszczegółowienia, o których państwo mówiliście, jak również tę kwestię, jak wpływa państwo niemieckie na stosunki wewnętrzne w Polsce. Przecież w oczywisty sposób ta kwestia mieści się w pojęciu stosunków polsko-niemieckich, przynajmniej moim zdaniem.
Odrębną sprawą jest kwestia...
...struktury wewnętrznej instytutu. Pan poseł Rafał Grupiński, powołując się na wzorzec ustawy o Ośrodku Studiów Wschodnich, proponował, by zdefiniować skład rady instytutu w samej ustawie. Otóż rzeczywiście ustawa o Ośrodku Studiów Wschodnich taki skład przewiduje expressis verbis, ale np. wcześniejsza ustawa o Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych już tę kwestię przesyła, przesuwa do statutu tamtej jednostki i myśmy z tego wzorca tutaj skorzystali, tym bardziej że statut, jak wiadomo z naszego projektu, nadaje premier, prezes Rady Ministrów, co ma ten walor, że stosunki wewnętrzne w instytucie można ukształtować stosunkowo swobodnie, bez konieczności zmiany ustawy.
A zatem np. w skład rady instytutu można powoływać, wtedy kiedy jest taka potrzeba, przedstawicieli takiego albo innego zestawu ministrów, a w razie zmiany warunków tę konfigurację można zmienić, co oczywiście łatwiej jest uzyskać poprzez zmiany w statucie niż poprzez zmiany ustawowe.
Czy dyrektor instytutu powinien być wybierany w trybie konkursu? To jest niewątpliwie kwestia do zastanowienia. Myśmy tutaj korzystali z wzorców zapisanych we wspomnianych dwóch ustawach. Po prostu to rozwiązanie zostało tutaj powielone.
Pan poseł Szymon Szynkowski vel Sęk pytał o to, jaka będzie polityka w zakresie wspierania, w szczególności Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pracami eksperckimi, a szerzej polskiej administracji publicznej. Oczywiście na to pytanie nie mogę odpowiedzieć. To jest, jeśli tak można powiedzieć, właściwość rządu. Na pewno nasza propozycja, propozycja powołania niemcoznawczego think tanku, jest takim wsparciem dla administracji publicznej w Polsce.
Były, powtarzały się pytania o finansowanie. Dlaczego w uzasadnieniu, bo nie w projekcie ustawy oczywiście, zapisano takie, a nie inne kwoty? W skrócie bym odpowiedział tak: 3 mln zł to był najwyższy poziom finasowania sprzed kilku lat, a kwota 4,5 mln zł jest prognozą wynikającą z takiej, a nie innej prognozy rozwoju kadrowego instytutu. Jest dosyć oczywiste, że na początku ten poziom finasowania może być ograniczony i jak się wydaje, dosyć poprawnie określony na poziomie tym, jakimi środkami Instytut Zachodni obecnie istniejący dysponował kilka lat temu, a w przyszłości oczywiście będzie to poziom finansowania, który zostanie odpowiednio do potrzeb dobrany przez decydentów rządowych, bo przecież przyszły instytut będzie finansowany z budżetu państwa dotacją podmiotową i to na etapie prognozowania, planowania budżetu te potrzeby będą definiowane.
Czy są inne źródła finansowania? Oczywiście są inne źródła finasowania. One są zapisane w samym projekcie ustawy. Być może pytający o to nie zwrócił na to uwagi, a mianowicie oprócz wspomnianej dotacji podmiotowej instytut będzie miał prawo korzystać z funduszy europejskich, z krajowych i międzynarodowych projektów i programów badawczych, a także będzie mógł sprzedawać swój potencjał intelektualny, czyli w innej poetyce mówiąc, będzie mógł prowadzić działalność gospodarczą, pod tym jednak warunkiem, że te własne przychody będą mogły stanowić jedynie 20% sumy wszystkich przychodów. To jest takie ograniczenie, które ma zapewnić niezależność instytutowi od zewnętrznych źródeł finansowania.
Dziękuję panu ministrowi Aleksandrowi Bobko, że resort zdecydował się poprzeć nasz projekt i jeszcze raz za pośrednictwem pana marszałka chcę zaapelować do marszałka Sejmu, by patronował szybkim pracom nad tym projektem, bowiem jest bardzo ważne, bardzo potrzebne to, by już rok 2016 instytut rozpoczął pod rządami nowej ustawy. Ale jest jeszcze argument moim zdaniem ważny, zupełnie zasadniczy, który, wydaje mi się, nie zabrzmiał tutaj na tej sali dostatecznie wyraźnie, wiec go powtórzę: to interesem państwa polskiego, interesem naszej wspólnoty państwowej jest to, byśmy mieli choć jeden wyodrębniony, stabilny i profesjonalny ośrodek niemcoznawczy. Bardzo dziękuję.
Z konieczności i dla porządku chciałbym powiedzieć, że Sejm, zapewne bez wielkiej radości, uchwali ten projekt ustawy. Sytuacja jest przymusowa i zastana. Adresuję swoje słowa głównie do posłów poprzedniej koalicji rządowej. Nie ma dzisiaj, patrząc racjonalnie, innej możliwości, niż dokonać przesunięcia. Projekt przewiduje rozwiązania, które wydają się, przynajmniej z logicznego punktu widzenia, w miarę elastyczne, m.in. wyznaczają terminy graniczne, które, być może, nie zostaną dochowane w tym sensie, że wszczęte procesy zakończą się szybciej. Tak czy siak, obecnie stoimy w sytuacji przymusowej i przesunięcie terminu kontraktowania musi zostać dokonane, o czym zresztą m.in. pani posłanka z klubu Nowoczesnej mówiła. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Może zacznę od kwestii poprawki złożonej przez klub Pawła Kukiza, której sens jest taki, że instytut ma zostać powołany na okres kilku lat, czterech lat, niejako na okres próbny, po którym ewentualnie podejmie się decyzję o jego dalszym funkcjonowaniu. Debatowaliśmy o tym na wspólnym posiedzeniu komisji w dniu wczorajszym i wyraźnie zadeklarowałem, że osobiście nie jestem przeciwnikiem stosowania środków dyscyplinujących, ale, proszę panów, zrealizowanie tego typu zamysłu przeczy sensowi powołania jedynego, wyodrębnionego, profesjonalnego polskiego ośrodka niemcoznawczego.
Właśnie dlatego taki zamysł został tu w Sejmie zgłoszony i, jak rozumiem, właśnie dlatego wszystkie kluby popierają tego typu rozwiązanie, by nasza wspólnota państwowa miała choć jeden wyodrębniony, profesjonalny, nasz własny niemcoznawczy ośrodek. I zatem z istoty tej rzeczy nie jest właściwe powoływanie tego instytutu niejako na próbę. Być może słowa, których używam, są pewnym nadmiarem w stosunku do sensu państwa poprawki, ale w istocie w zderzeniu z tym głównym zamysłem myślę, że dosyć dobrze definiują państwa intencje.
Kończąc ten wątek, czuję się w obowiązku do państwa wnioskodawców tej poprawki zaapelować, byście jednak tą poprawkę wycofali, bo - jak uczy doświadczenie z dnia wczorajszego - i tak ona nie zdobędzie większości. Poza tym, wracam do swojej argumentacji, ona przeczy tej intencji. Jeszcze raz powtórzę: Niemcy to nasz największy partner europejski, nasz sąsiad zza zachodniej granicy, z którym łączą nas wielorakie więzy polityczne, społeczne i gospodarcze, który ma ogromny wpływ na funkcjonowanie naszej wspólnoty państwowej, tak samo jak ma ogromny wpływ na funkcjonowanie właściwie wszystkich państw europejskich, a przynajmniej wielu państw europejskich, ma ogromny wpływ na funkcjonowanie Unii Europejskiej. My powinniśmy dysponować takim profesjonalnym ośrodkiem niemcoznawczym. To jest nasz interes państwowy i powinniśmy to jasno zademonstrować.
Gdy chodzi zaś o wnioski mniejszości, druga kwestia. One tak de facto zmierzają do zmiany charakteru tego przyszłego instytutu. W istocie one sygnalizują, że przyszły ośrodek analityczny ma być ośrodkiem o charakterze europeistycznym.
To jeszcze raz wracam do tej myśli, od której rozpocząłem: intencją jest powołanie ośrodka niemcoznawczego. W dzisiejszych realnych warunkach XXI w., w warunkach tego świata, który znamy i w którym żyjemy, powołanie ośrodka niemcoznawczego tutaj w Polsce, to jest tak, jak powołanie ośrodka europeistycznego. Niejako inaczej państwo chcecie rozłożyć akcenty niż to proponują projektodawcy tej ustawy. Proszę to docenić i zauważyć, że - jeszcze raz powtórzę - naszym interesem państwowym, interesem naszej wspólnoty jest dysponowanie profesjonalnym, wyodrębnionym ośrodkiem niemcoznawczym, który będzie wsparciem dla całej administracji publicznej w Polsce, w szczególności oczywiście dla administracji rządowej, ale także wsparciem dla obywateli.
Pojawił się zarzut, czy może nie tyle zarzut, co taka wątpliwość, czy podporządkowanie tego ośrodka analityczno-eksperckiego premierowi stwarza jakieś niebezpieczeństwo upolitycznienia. Zwracam uwagę, że to rozwiązanie już zastosowano. Tego typu think tanków w Polsce mamy w tej chwili raptem dwa, być może zresztą ten trzeci domknie nasze potrzeby. Myślę mianowicie o Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych i Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia jest właśnie nadzorowany przez premiera, w imieniu którego w praktyce na co dzień działa szef kancelarii premiera, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tutaj zastosowaliśmy to samo rozwiązanie. Ono jest właściwe ze względu na cel, zarówno cel Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, jak i cel funkcjonowania przyszłego Instytutu Zachodniego im. prof. Wojciechowskiego. I nie należy tutaj się dopatrywać niebezpieczeństwa upolitycznienia. Przy okazji odpowiedziałem na jedno z ostatnich pytań.
Pytanie o okres przejściowy dla instytutu. Trzeba tu powiedzieć wyraźnie: obecny Instytut Zachodni to nie jest ta jednostka, którą tworzymy ustawą. Obecny Instytut Zachodni to jest jednostka, która jest podporządkowana ustawie o instytutach badawczych. Jest z definicji instytutem naukowo-badawczym i ta jednostka zostaje rozwiązana. Natomiast na jej zasobach utworzony zostanie ten analityczno-ekspercki ośrodek, nasz niemcoznawczy think tank. I oczywiście to się wiąże z funkcjonowaniem pewnego okresu przejściowego, czy on będzie trwał trzy miesiące, czy sześć miesięcy to dzisiaj trudno rozstrzygnąć. Nie ma wątpliwości, że w tym okresie ktoś tą przepoczwarzającą się instytucją musi kierować. Przyjęto rozwiązanie zupełnie rutynowe, że kieruje nią osoba, która do tej pory wykonywała funkcję dyrektora. Nie ma też wątpliwości ze względu na argument, która został już tutaj w pytaniu samym użyty, że ten w cudzysłowie przejściowy dyrektor nie jest dyrektorem, o którym mowa w przepisach zasadniczych tej ustawy, nie jest tym dyrektorem kadencyjnym, który w przyszłości zostanie w trybie przewidzianym ustawą wybrany. Krótko mówiąc, to, że dyrektor rozwiązywanego instytutu staje się dyrektorem nowej jednostki, nie oznacza, że jest pierwszym dyrektorem nowej jednostki.
Nazwa instytutu. Ja podzielam opinię, że należy przywiązywać wagę do słów i że słowa mają swoje kontekstowe znaczenie.
Zapewne od dziesięcioleci przyzwyczailiśmy się do tego, że nazwa ˝instytut˝ przylega do instytucji, które nazywamy w pełnym zakresie instytutami naukowo-badawczymi, więc być może z tego punktu widzenia nazwa ˝Instytut Zachodni˝ do ośrodka analityczno-eksperckiego nie pasuje, ale jednocześnie ta nazwa jest nośnikiem 70-letniej tradycji, i tym kierowaliśmy się, zachowując właśnie tę tradycyjną nazwę Instytutu Zachodniego.
Jest okazja, żeby przypomnieć, że został on powołany ponad 70 lat temu, w 1944 r. Na ziemiach polskich toczyły się jeszcze wtedy walki. Został on powołany z inicjatywy środowisk prawicowych, wśród których specjalną rolę, potem przez lata jako dyrektor instytutu, odgrywał właśnie prof. Wojciechowski, i jego imię i nazwisko chcemy uwidocznić w nazwie tego naszego niemcoznawczego think tanku.
Mam nadzieję, że odpowiedziałem na wszystkie pytania. Panie marszałku, dziękuję.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Wydaje mi się, że wszystko zostało powiedziane, ale ponieważ rzucił pan takie podejrzenie, niezbyt sympatyczne, muszę zabrać głos. Zabieram głos po to, by wyraźnie powiedzieć: naszą intencją, intencją projektodawców, z którą, jak mi się wydaje, wszystkie kluby poselskie w istocie się zgadzają, jest powołanie, powtórzę po raz kolejny, wyodrębnionego polskiego profesjonalnego ośrodka niemcoznawczego, stanowiącego swoiste zaplecze dla polskiej administracji publicznej, w szczególności rządowej, a także dla obywateli. To jest jedyna intencja i jest oczywiste, że przy budowie tego ośrodka ekspercko-analitycznego na zasobach tego instytutu bardzo wiele, żeby nie powiedzieć: wszystko, zostanie zmienione, również w zakresie spraw personalnych. Nie było więc potrzeby, panie pośle, przypisywać, jakby to powiedzieć, intencji nieszlachetnych.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Jest oczywiste, że w krótkiej uchwale nie można powiedzieć o wszystkim, niemniej w formie pytania chciałbym wyrazić żal, że w tekście uchwały nie znalazło się choć jedno zdanie o tym, że Feliks Nowowiejski, urodzony na Warmii, stopniowo odkrywał swoją polskość. Przypomniałoby to zaniedbywany dzisiaj fakt, że polska kultura, polska tradycja przez stulecia miała magiczną moc przyciągającą. Mam nadzieję, że tak jest dzisiaj. Właśnie z notatek i listów Feliksa Nowowiejskiego pisanych po niemiecku wiemy, jak stopniowo tę swoją polskość odkrywał. Tak to bywa, że często polskość jest dana, ale czasami jest zadana. Feliks Nowowiejski to swoje życiowe zadanie wykonał wzorowo.
Stawiam pytanie przedstawicielowi wnioskodawców. Pani poseł, czy potwierdzi pani to, że projektowane przepisy zniosą fikcję konkursowego zatrudniania w służbie cywilnej, który to system obchodzony jest m.in. poprzez powierzanie obowiązków. Podam tylko dwa przykłady. Jeszcze całkiem niedawno 4 spośród 16 dyrektorów wojewódzkich oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia było w tym trybie zatrudnionych, jeszcze we wrześniu mniej więcej 16% naczelników urzędów skarbowych w tym trybie było zatrudnionych. Dopiero tuż przed wyborami ogłoszono tam konkursy. Tak więc czy projektowane przepisy znoszą tę fikcję?
Pani Marszałek! Szanowni Państwo! W uzasadnieniu do projektu projektodawcy twierdzą, cytat, że: ˝religia w szkołach z symbolu wolności dla wielu stała się symbolem opresji˝. To poważne oskarżenie, więc pytam: W czym ta rzekoma opresja się przejawia? Czy w tym, że rodzice wychowani w duchu katolickim chcą, by ich dzieci były wychowane w tym samym duchu?
Kolejne pytanie. Na jakiej podstawie wysuwacie państwo wniosek, że lekcje religii w obecnym kształcie mają charakter wyznaniowy i służą, cytuję, ˝formowaniu wyznawców˝? Polska nie jest krajem wyznaniowym. Panuje u nas wolność sumienia i wyznania, jednakże ponad 90% Polaków deklaruje się jako katolicy. Normalne jest więc, że umożliwia się uczniom zgłębianie wiedzy o swojej religii. Nie jest też zrozumiałe
, dlaczego projektodawcy...
Panie pośle, czas się skończył.
...kwestionują lekcje etyki jako alternatywę dla lekcji religii. Krytyka ta nie powinna...
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałbym prosić, jeśli to możliwe, o rozszerzenie informacji w dwóch sprawach, mianowicie w odniesieniu do zamierzonych działań rządu w sprawie stałej obecności wojskowej NATO w Polsce oraz powstania baz amerykańskich w Polsce. Ta druga kwestia jest bardziej zaawanasowana, jak wiadomo. Dzięki dyplomacji polskiej w tym roku będzie budowana, rozpoczną się prace związane z instalacją bazy w Redzikowie. Druga sprawa jest bardziej skomplikowana, trzeba pokonać opór niektórych naszych sojuszników w związku z deklaracją z 1997 r., która co prawda nie ma mocy prawnie wiążącej, ale jest używana w argumentacji. Trzeba pokonać opór Niemiec, które korzystają z obecności baz amerykańskich na swoim terytorium.
Jeśli pan minister może rozszerzyć informację w tym zakresie, będę wdzięczny. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Minister! Opinię publiczną zainteresowano dwoma problemami. Jednym z nich jest wprowadzenie ograniczenia od góry na przyznawanie świadczenia, które proponuje rząd. Według niepełnych danych prasowych wprowadzenie takiego ograniczenia spowodowałoby nieistotne zmniejszenie kwoty przeznaczonej na to świadczenie z budżetu. Prosiłbym panią minister o podanie bardziej szczegółowych danych, jeśli to jest możliwe.
Druga kwestia to udzielenie pomocy rodzinom, w szczególności wielodzietnym, poprzez zastosowanie innego mechanizmu, a mianowicie podniesienia kwoty wolnej od podatku. Warto by z tej trybuny wyraźnie powiedzieć, dlaczego w naszych polskich warunkach rozwiązanie proponowane przez rząd jest po prostu lepsze, bardziej funkcjonalne.
Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Dwa pytania do projektodawców zmian przepisów Kodeksu karnego. Po pierwsze: Jak państwo oceniacie ryzyko wzrostu zagrożenia tym, że znieważanie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz konstytucyjnych organów państwa po prostu się zwiększy? W mojej ocenie takie ryzyko zwiększenia zagrożenia zniesławieniem wzrośnie po zniesieniu przepisów ochronnych. Drugie pytanie dotyczy intencji państwa projektu. Czy intencje te nie znajdują uzasadnienia właśnie w tym, co przypomniał mój przedmówca? Np. we wpisach internetowych życzących prezydentowi ˝śmierci w męczarniach˝. Proszę przyjąć do wiadomości, że intencje te uważam za co najmniej szkodliwe dla wizerunku Rzeczypospolitej. Dziękuję.
Systemy informatyczne, jak wiadomo, testuje się na ograniczonej populacji. Mówił o tym pan minister. Ja tylko - tytułem uzupełnienia - chciałbym podać liczby pochodzące z 2015 r. Otóż liczba osób, które przystąpiły do egzaminów organizowanych dla odpowiednich grup zawodowych w tamtym roku była następująca: farmaceutów - rząd wielkości 250 osób, diagnostów laboratoryjnych - 650 osób, a na przykład lekarski egzamin końcowy zdawało ponad 11 tys. osób, egzamin specjalistyczny zaś - 6,5 tys. Te liczby pokazują, dlaczego zdecydowano się właśnie na te dwie grupy zawodowe, o które pytała pani poseł. Dziękuję.
