A mnie widać, jak widać.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie do posłów Prawa i Sprawiedliwości. Czy nie uważają, że to, co się dzisiaj dzieje, jest łamaniem konstytucji? Przypomnę art. 87 pkt 1 konstytucji: ˝Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: - i tu uwaga - Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia˝. Powiedzcie mi państwo, gdzie tu w konstytucji są uchwały.
Czy wy myślicie, że Trybunał Konstytucyjny będzie miał jakiekolwiek wątpliwości, żeby tę całą dzisiejszą hucpę, którą robicie, tę pomyłkę unieważnić? Przecież nawet w konstytucji nie jest zapisane, że uchwałą można zmienić prawo. Czy wyście nie doczytali konstytucji? Wy jej nie znacie?
Zwróćcie na to uwagę. Popełniliście zasadniczy błąd. Nie doczytaliście w konstytucji, że uchwałą nie da się zmienić prawa.
Mam jeszcze pytanie do kolegów z klubu Kukiz’15.
Dosłownie chwila, panie marszałku.
Ale panie pośle, to jest pytanie...
Pozwoli pan przewodniczący...
...że może do niego się zwrócę. Bardzo szanuję i doceniam fakt dyskusji nad przyszłością naszej konstytucji, nad próbą zmiany, wprowadzenia okręgów jednomandatowych, uspołecznienia konstytucji, ale wyobraźcie sobie...
Panie pośle, może pan kierować pytanie do wnioskodawcy.
...że nowa konstytucja obowiązuje, że ona jest najwyższym aktem prawnym, aktem godnym szacunku, działa i ktoś ją łamie.
Panie pośle, dziękuję bardzo.
Czy wtedy też będziecie się na to godzili?
Dziękuję bardzo panu posłowi.
Dzisiejsza konstytucja obowiązuje. Zwróćcie uwagę na to, że kiedyś w przyszłości ktoś może chcieć ją łamać. Nie należy pozwalać na łamanie konstytucji w żadnej sytuacji. Dziwię się, że przykładacie do tego rękę.
Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W swoim wystąpieniu często mówił pan o bezpieczeństwie i sąsiedztwie. Oczywiste, że sprawy te są nierozłączne. To najbliższe sąsiedztwo, szczególnie krajów, z którymi graniczymy, rozumiem jako nasz interes strategiczny. Mimo częstej krytyki ministra Sikorskiego, którą pan uprawiał, dzisiaj deklaruje pan kontynuację Partnerstwa Wschodniego. To się chwali, panie ministrze. Potrafi pan się zreflektować.
W nawiązaniu jednak do tego, co pan mówił przed chwilą, po wystąpieniu posła Tyszkiewicza, powiem, panie ministrze, że Partnerstwo Wschodnie się nie skończyło. Przecież sam pan mówi o kontynuacji. Kraje takie jak Ukraina czeka długa droga, zanim będą miały szansę stać się członkami Unii Europejskiej. Ta droga zależy od nich samych, zależy od Ukrainy, od reform i zmian, które przeprowadzi. Majdan pokazał wolę Ukraińców, ale droga jest długa, a Partnerstwo Wschodnie to projekt pośredni do członkostwa, jeśli Ukraińcy wykorzystają swoją szansę.
Mówi pan, że Partnerstwo Wschodnie to projekt niemiecki. Faktycznie zgłosili go ministrowie spraw zagranicznych Polski i Szwecji. A gdyby był niemiecki, panie ministrze, czy to znaczy, że byłby zły czy nie do zaakceptowania? Niech pan, panie ministrze, spuści nieco z tonu. Pana poprzednicy potrafili budować dobre relacje z zachodnim sąsiadem, a pan ma z tym wyraźny problem.
Mówił pan, że wyznacznikiem pana działań będzie respektowanie praw człowieka w przestrzeni świata demokratycznego. Obyśmy tylko sami, panie ministrze, w tej Izbie nie dawali złego przykładu.
Wprowadzenie pełnego ruchu bezwizowego dla Ukraińców, Mołdawian i Gruzinów będzie sukcesem naszej polskiej polityki wschodniej rozpoczętej i realizowanej wcześniej przez ministrów Platformy Obywatelskiej. Wobec Białorusi nasza polityka od lat zmienia się w zależności od tego, od kogo prezydent Łukaszenka w danej chwili chce uzyskać kredyt bądź wsparcie polityczne, aby trwać na swoim stanowisku. Polityka Partnerstwa Wschodniego jest traktowana przez władze Białorusi wyłącznie jako projekt gospodarczy. Mały ruch graniczny pomiędzy Polską a Białorusią zależy już wyłącznie od podpisu prezydenta Łukaszenki, który ma wszystkie dokumenty. Od lat nie złożył tego podpisu. Nie łudźmy się, że zrobi to w najbliższym czasie.
Azerbejdżan i Armenia, kraje Partnerstwa Wschodniego, wzajemnie skonfliktowane wojną o Nagorny Karabach i będące pod silnym wpływem Kremla, nie są zainteresowane Partnerstwem Wschodnim i integrowaniem się z Unią Europejską. Ważniejsze są relacje z Białorusią, naszym sąsiadem, ale nasze możliwości są tutaj ograniczone wolą sąsiada. Mówił pan dzisiaj, że pana polityka nie będzie konfliktowa, ale asertywna. To mamy dwa asertywne wobec siebie państwa, panie ministrze. Trochę niebezpiecznie. Na przełom się nie zapowiada. Mam nadzieję, że kropla będzie drążyła skałę.
Deklaracja wspierania Ukrainy w jej dążeniu do normalizacji, stabilizacji jest naturalna. W tej sprawie Platforma będzie konsekwentna tak jak przez poprzednie 8 lat. To nasz strategiczny partner, który przechodzi przemiany, tak jak my w latach 90. ubiegłego wieku. Tym bardziej rozumiemy potrzeby Ukrainy. To, co bardzo ważne, to fakt, że dzisiaj Polska i Polacy są najlepiej postrzeganym krajem i narodem na Ukrainie. Wykorzystujmy to. Budujmy trwałe relacje na przyszłość. Na pewno sprzyja temu także podejmowanie przez młodych Ukraińców studiów w Polsce oraz przez obywateli Ukrainy pracy na stanowiskach, na które nie mamy własnych wykwalifikowanych pracowników i specjalistów.
Warto uszanować tutaj wrażliwość naszych sąsiadów, bo to nie uchodźcy, jak stwierdziła pani premier Szydło w Brukseli, ale czasowo przebywający w Polsce obywatele Ukrainy. I nie milion, bo to przybliżona liczba wiz wielokrotnego użytku, które wydaliśmy do całej strefy Schengen, co daje możliwość przemieszczania się po całym kontynencie. Trzymajmy się faktów, aby nasi ukraińscy partnerzy nie czuli się dotknięci.
Nasze sąsiedztwo to także Grupa Wyszehradzka, choć co prawda okazało się, że Budapeszt okazał się w tej grupie państwem chwilowo najważniejszym. Jarosław Kaczyński chciałby brać przykład z działań premiera Orbana, które Unię Europejską przyprawiają o ból głowy. Mam nadzieję, że to zauroczenie nie będzie długim romansem, a lider PiS-u Jarosław Kaczyński bez premier i ministra spraw zagranicznych nie będzie się już spotykał na knowaniach w przygranicznych pensjonatach.
Panie Ministrze! Niech przekona pan swojego lidera, żeby Polska nie była ośmieszana. Skoro mija 25 lat współpracy wyszehradzkiej, to oznacza, że wiele poprzednich rządów z powodzeniem wykorzystywało ten format do budowania dobrych, sąsiedzkich relacji. Nie wypada spotykać się po kątach z jednym z członków Grupy Wyszehradzkiej. Traktujmy poważnie Czechów i Słowaków, spotykajmy się razem. To buduje zaufanie. Jeżeli pan zna to słowo, bo zaufanie stoi w sprzeczności z asertywnością, którą pan deklaruje w ramach swoich działań, zabiegajmy o nasze interesy, ale bądźmy też dobrymi sąsiadami, bo zapewne oczekujemy tego samego od innych. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wczoraj na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych w czasie dyskusji przed dzisiejszym exposé pan minister Waszczykowski w czasie rozmowy mówił: Ja rozumiem, co to jest euroentuzjasta. Ale kompletnie nie rozumiem, o co wam chodzi, gdy mówicie, kto to jest eurosceptyk. Co to jest eurosceptyk, prawda? Pan minister wyraził taką opinię. Więc ja może przybliżę panu ministrowi jedną opinię, a potem poproszę o odpowiedź, kto mógł to powiedzieć.
Unia Europejska - eksperyment socjalistyczny, który przynajmniej od lat 90. nakierowany jest na stworzenie wspólnej przestrzeni politycznej, gospodarczej i, co najgorsze, ideowej z Rosją. W perspektywie ma powstać neosocjalistyczne mocarstwo rozciągające się między Lizboną a Władywostokiem. Unia w takim kształcie byłaby tak naprawdę tylko realizacją planów Włodzimierza Lenina.
Kto to powiedział, panie ministrze? Jaki eurosceptyk to powiedział? Ma na imię Antoni i jest ministrem obrony narodowej.
Dziękuję, panie marszałku.
Pani minister, co by pani odpowiedziała na pytanie dziecku, które przyjdzie do matki i powie: Mamusiu, dlaczego Jaś chodzi na angielski, a ja nie chodzę na angielski?
Bo ty jesteś starsza, córeczko. I zostaliśmy oszukani.
Co prawda z tatusiem głosowaliśmy na Prawo i Sprawiedliwość w wyborach...
...bo obiecywano pieniądze na każde dziecko, ale nas okłamano. Pani Szydło po prostu nas okłamała.
Mamusiu, a dlaczego Jaś dostał nowe książeczki? Bo dostaliśmy 500 zł na niego, a na ciebie nie, bo zostaliśmy okłamani przez panią Szydło w kampanii wyborczej, że na ciebie też będą pieniądze.
Mamo, a czemu Jaś dostał nowe buciki na zimę? Ty pójdziesz w starych, bo Szydło nas okłamała, bo PiS oszukał Polaków.
Obiecywał pieniądze na każde dziecko, ale dla ciebie tych pieniędzy nie ma.
Pani minister, w sposób bezczelny okłamujecie Polaków, dzielicie dzieci na lepsze i gorsze.
Dziś pani oczywiście próbuje z tego wyjść, wybrnąć z tego problemu i mówi: nie, tak nie jest. Oczywiście dobry rodzic podzieli te pieniądze...
Dzielicie rodziny na te, które mają jedno dziecko...
Panie pośle, niestety...
...i te, które mają więcej dzieci. To jest po prostu nieuczciwe.
A o dzieciach...
Dziękuję.
Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Opracowanie planów budowy nowej zapory wodnej w Siarzewie było owocem wieloletnich analiz specjalistów oraz urzędników. Decyzja o zbudowaniu nowego stopnia na Wiśle wiąże się z występowaniem bezpośredniego zagrożenia spowodowanego stanem technicznym istniejącej zapory we Włocławku. Niestety, biorąc pod uwagę decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy z dnia 28 stycznia 2016 r., w której odmówiono wydania zgody na budowę, realizacja tego przedsięwzięcia stoi pod znakiem zapytania. Według Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy zadanie: Zapewnienie bezpieczeństwa publicznego w rejonie stopnia wodnego we Włocławku - zwracam uwagę na określenie: bezpieczeństwa publicznego - przy wykorzystaniu energii wody oraz poprawie potencjału ekosystemów wodnych i od wód zależnych trwale zmieni charakter rzeki, będzie miało negatywny wpływ na obszary chronione Natury 2000.
Tu chcę zwrócić uwagę, że projekt przygotowany przez firmę ENERGA jasno wziął pod uwagę takie niebezpieczeństwo. Zaprezentowany we Włocławku kilka miesięcy temu projekt brał pod uwagę ochronę środowiska w ramach tego projektu i nie wiem, czy ministerstwo dokładnie się z tym projektem zapoznało. Wątpliwości dotyczą również zgodności inwestycji z przepisami polskimi i unijnymi. Tak twierdzi regionalna dyrekcja ochrony środowiska. Ponadto w uzasadnieniu decyzji zwraca się uwagę, że przedmiotowe zadanie nie jest zapisane w masterplanie, który jest zatwierdzony przez Radę Ministrów. Jednak wielu specjalistów i wiele osób zaangażowanych w budowę nowej tamy uważa odmowę za niezasadną i nieuwzględniającą ważnych przesłanek rozwojowych i społecznych dla tego regionu.
Biorąc pod uwagę powyższe oraz kluczową dla bezpieczeństwa mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego budowę nowego stopnia wodnego, pozwalam sobie zapytać
pana ministra: Czy resort zamierza wystąpić z inicjatywą wpisania przedmiotowej inwestycji do masterplanu? Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Panie Prezydencie! Szanowny Rafale! Delegacjo Kolegów i Koleżanek z Bydgoszczy! Pod omawianym w dniu dzisiejszym obywatelskim projektem ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy podpisało się ponad 150 tys. osób.
Jak widać, liczba się z czasem zwiększa. To jest liczba znacząca, która pokazuje wagę zainteresowania tym projektem ze strony obywateli. Kierując projekt do komisji, do dalszych prac sejmowych, mamy świadomość ogromnie trudnego wyzwania, przed jakim będą stali posłowie w niej pracujący. Największą przeszkodą w realizacji tego projektu jest sprzeczność zewnętrznych działań zmierzających do podziału UMK z zagwarantowaną w konstytucji zasadą autonomii uczelni. Mówi o tym wyraźnie art. 70 ust. 5 konstytucji. Zasada ta została także potwierdzona w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym. Przypomnę, że dokonane wcześniej, w 2003 r., 13 lat temu, połączenie Akademii Medycznej i UMK nastąpiło na zgodny wniosek obu uczelni. Dlatego w dniu 24 listopada 2004 r. ówczesny Sejm nie miał wątpliwości, że podejmuje prawidłową decyzję. Dzisiejsza sytuacja, w której za zachowaniem integralności UMK opowiedział się senat tej uczelni, powoduje, że omawiany dzisiaj projekt ustawy jest niezgodny z obowiązującym prawem. Potwierdziło to de facto stanowisko Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich oraz Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Zwrócono jednak uwagę w szczególności, że projekt ten nie ma merytorycznego uzasadnienia, jest sprzeczny z interesem polskiej nauki i strategią konsolidacji uczelni, jest wbrew trendom modernizującym systemy szkolnictwa wyższego i nauki.
W dyskusji dotyczącej omawianego projektu pada argument rzekomego braku dynamiki w rozwoju Collegium Medicum w ostatnich latach. Przeczą jednak temu fakty. Po połączeniu Akademii Medycznej z UMK w 2004 r. w Bydgoszczy wybudowano Wydział Farmaceutyczny Collegium Medicum. Dzięki dotacji celowej samorządu województwa w wysokości 23 mln zł powstał budynek użytkowy o powierzchni ponad 5 tys. m
. Ponadto, korzystając ze środków budżetu państwa, zrealizowano także wieloletni program medyczny rozbudowy i przebudowy Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. Jurasza w latach 2007-2015. Koszt całkowity tej inwestycji to aż 326 mln zł. Dokonano adaptacji budynku Collegium Medicum przy ul. Łukasiewicza. Koszt całkowity tej inwestycji to 14 mln zł. Trwa właśnie modernizacja budynku Collegium Medicum przy ul. Karłowicza i przewidziana jest do roku 2019. Koszt całkowity to ponad 20 mln zł.
Obserwujemy od lat w Europie i na świecie zjawisko konsolidacji uczelni. Ma to związek z budowaniem silnych ośrodków akademickich.
W Polsce dobry przykład dał Kraków, gdzie doszło do współpracy, w różnych strukturach i na różnych zasadach, Uniwersytetu Rolniczego, Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechniki Krakowskiej po to, żeby zwiększyć potencjał kadrowy, ułatwić współpracę naukowo-dydaktyczną oraz zwiększyć możliwości inwestycji. W rejonie kujawsko-pomorskim taką decyzję, o czym już dzisiaj mówiłem, podjęto znacznie wcześniej, bo już w 2003 r.
Polski system służby zdrowia, ale przede wszystkim pacjenci potrzebują znacznie więcej lekarzy. Według danych OECD na 1000 mieszkańców w Polsce przypada zaledwie dwóch lekarzy. Jest to jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. W dodatku około 16 tys. lekarzy przekroczyło 50 lat, ponad 8 tys. lekarzy ma więcej niż 71 lat. Oznacza to, że za chwilę lekarzy będzie po prostu brakowało. Stąd pewnie wniosek, że cały czas trzeba kształcić więcej osób na kierunkach medycznych, a szczególnie na kierunku lekarskim. Chętnych nie brakuje. Przypomnę, że w tamtym roku w Olsztynie zdawało aż 19 osób na jedno miejsce, w Bydgoszczy - 29, w Kielcach - 40, a w Rzeszowie aż 65. Stąd minister, który zajmuje się możliwością rozwoju związaną z potrzebami polskiego pacjenta, podjął decyzję, że w tym roku w Kielcach, w Zielonej Górze, w Rzeszowie, a może także w Opolu będziemy przyjmowali więcej studentów na kierunek lekarski.
Wydaje mi się, że w przypadku szukania porozumienia w regionie kujawsko-pomorskim, dialogu z rektorem, Senatem UMK jest możliwość zwiększenia ilości miejsc i przyjmowania większej liczby studentów na kierunki medyczne. Należy szukać wspólnie porozumienia, drogi
, aby zwiększyć możliwości i potencjał Collegium Medicum w Bydgoszczy, ale też szukać rozwiązań, aby więcej młodych ludzi podejmowało studia także w rejonie kujawsko-pomorskim i także na terenie...
...miasta Bydgoszczy. Uważam, że jest to możliwe, że należy podjąć takie działania i prowadzić taki dialog. Dziękuję bardzo.
