Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Na wstępie chciałbym serdecznie podziękować pani premier za Łódź, za wymienienie Łodzi jako jedynego miasta spośród wszystkich. Bardzo dziękuję. Wierzę, że to jest dobry znak dla Polski, również dla rozwoju Łodzi.
Wracając do pytań, chciałbym zapytać o Narodowe Centrum Kultury Filmowej. Chciałbym zapytać o to, czy w planach rządu jest utrzymanie współpracy z miastem Łodzią w tym zakresie i czy będzie utrzymane finansowanie mniej więcej na poziomie 2 mln zł rocznie. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Premier! Wysoka Izbo! Jak słyszę głosy posłów Platformy Obywatelskiej, to przypominają mi się słowa pani Agnieszki Holland wypowiedziane na demonstracji, na ostatnim proteście: Kochani, my walczymy o to, żeby było tak, jak było. Drodzy państwo, nie będzie tak, jak było.
Nie będzie żonglowania terminami sądowymi, nie będzie rozpatrywania spraw w zależności od potrzeby i koniunktury politycznej w miesiąc albo w 3 lata, nie będzie ustalania składów sędziowskich wedle uznania przewodniczącego, nie będzie orzekania raz na 2 miesiące albo raz na miesiąc.
A wracając do pytań, chciałbym zadać pytanie: Czy kiedykolwiek wcześniej była sytuacja, w której Trybunał Konstytucyjny sam sobie napisał ustawę, a później ją zakwestionował orzeczeniem? Dziękuję.
Szanowna Pani Marszałek! Szanowny Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Otrzymujemy szereg sygnałów, z których wynika, że wprowadzona reforma wymiaru sprawiedliwości w części dotyczącej postępowania karnego - czego się spodziewaliśmy, o czym komunikowaliśmy - nie sprawdza się, ta część wymiaru sprawiedliwości nie funkcjonuje. Statystyki wskazują na to, że jest gorzej niż przed samą reformą, a prokuratorzy nadal apelują o to, ażeby zastanowić się nad zmianą polegającą na tym, ażeby kontradyktoryjność, która tą reformą została wprowadzona, została złagodzona i ażeby wiele elementów tej reformy odwrócić.
Przypomnę, że reforma polegała na tym, ażeby z sądu, z sędziego uczynić arbitra w postępowaniu sądowym, natomiast główna oś sporu miałaby dotyczyć aktu oskarżenia i prokuratora oraz obrońcy. Doszło wobec tego do takiej sytuacji, w której sędzia przygląda się rozstrzyganej sprawie, przygląda się dowodom popierającym oskarżenie oraz dowodom obrończym oskarżonego. Wszystko to jest możliwe, wszystko to jest do zaakceptowania, takie rozwiązania funkcjonują nawet w systemie anglosaskim, ale do tego systemu dochodzono tam wiele lat. My wprowadziliśmy to eksperymentalną reformą z bardzo krótkim vacatio legis i dzisiaj mamy tego konsekwencje. W lipcu uznano, że prokuratorzy, jak na amerykańskich filmach, mając za sobą całą rzeszę osób, asystentów - dotyczy to wsparcia biurowego - sekretarzy, mogą toczyć boje z najlepszymi obrońcami, a okazuje się, że poza reformą postępowania karnego nie spowodowano, żeby prokuratorzy mieli taki komfort. Czyli dzisiaj oni są na przegranej pozycji, nie potrafią walczyć z obrońcą jak równy z równym, dlatego że mają 10 razy więcej spraw niż ci obrońcy, z którymi walczą, nie mają aparatu wspomagającego. Co więcej, skutkiem tego jest większy stopień, bo już się tego spodziewamy... Chociaż twardych danych nie mamy, ale już się spodziewamy, że będzie coraz więcej uniewinnień. Na pewno - zakładam tutaj dobrą wolę wnioskodawców i projektodawców tych zmian - nie chciano, ażeby uniewinnienia były efektem czy większy stopień uniewinnień był efektem wprowadzonej reformy, ale niestety tego rodzaju skutek może być osiągnięty. Już wiemy, że wpływ samych aktów oskarżenia w postępowaniach karnych jest dużo mniejszy, zdaje się, że to jest znaczny odsetek. Czyli prokuratorzy boją się wnosić akty oskarżenia, boją się działać z taką intensywnością jak dotychczas, dlatego że wiedzą, że sąd nie będzie im pomocny w tym postępowaniu, wiedzą, że sąd, nawet widząc jakieś nieprawidłowości czy dowody, nie będzie tego przeprowadzał z urzędu, nie będzie mógł tego weryfikować, tylko będzie arbitrem. Takie sytuacje mają miejsce przy pełnym zastosowaniu tej ustawy. Natomiast są miejsca i są sądy, w których do reformy jest podejście, można powiedzieć, po macoszemu, tzn. część sądów i część prokuratorów stosuje tę zasadę jakby krańcowo, część mimo wszystko w dużej mierze stara się pomagać prokuratorom, część sądów przeprowadza dowody z urzędu. Szereg komunikatów, szereg złych informacji płynie ze strony zarówno prokuratorów, jak i sądów w tym zakresie.
Dlatego bardzo proszę pana ministra o przedstawienie tej sytuacji. Mamy dzisiaj już bodajże 9 miesięcy po wprowadzeniu reformy, więc wydaje się, że już coś więcej możemy na ten temat powiedzieć. Ewentualnie bardzo bym prosił o wskazanie tych miejsc, które w zasadzie już dzisiaj można byłoby zakwalifikować do ewentualnej zmiany, ewentualnej reformy. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za tę dyskusję. Oczywiście te argumenty potwierdzają te wszystkie wątpliwości, które pojawiały się na posiedzeniu komisji, ale w gruncie rzeczy cała opozycja jest za tego rodzaju projektem, żeby wejście w życie tych przepisów nie było obarczone ryzykiem niefunkcjonowania tego systemu w praktyce. Dlatego bardzo dziękujemy za pytania i za debatę. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości chciałbym przedstawić stanowisko w zakresie wskazanego projektu. Szereg wątpliwości dochodzi z ust prawników, z ust aplikantów oraz osób zaangażowanych w proces kształcenia aplikantów prokuratorskich i sądowych w związku z ustawą z kwietnia 2015 r. Tyczy się to przede wszystkim rozdzielenia aplikacji sądowej i prokuratorskiej i zmiany takiego systemu, jaki był dotychczas, w którym aplikację rozpoczynała zawsze aplikacja ogólna, a potem dzieliła się na branżową, zawodową - sędziowską bądź prokuratorską. Te wątpliwości muszą być wnikliwie zbadane. Przede wszystkim należałoby zweryfikować funkcjonowanie obecnego systemu i dopiero wówczas podejmować zmiany co do kształtu kształcenia aplikantów sędziowskich i prokuratorskich. Dlatego też pośpiech we wprowadzeniu tej ustawy i drastyczne odwrócenie dzisiaj funkcjonujących przepisów w takim tempie na pewno nie są wskazane.
Ustawa reguluje też kwestię wyboru dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, co wydaje się prawidłowe, dlatego że minister, mając pieczę nad całym zakresem wymiaru sprawiedliwości, również powinien mieć pełną kompetencję w zakresie powoływania dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Zmiany w tym zakresie również wymagają poparcia.
Z tych względów klub Prawa i Sprawiedliwości będzie za przyjęciem tej ustawy w kształcie zaproponowanym w druku nr 331. Dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Idea przedłożonego projektu jest oczywista: ograniczenie do minimum sytuacji, w których dochodzi do odbierania dzieci rodzicom, przede wszystkim z powodu biedy. Poprawka, która została przedłożona przez Senat, jeszcze bardziej rygorystycznie podchodzi do tej ostateczności, tzn. każe wykorzystać wszelkie możliwości naprawy sytuacji i dopiero w zupełnej ostateczności zastosować właśnie to rozwiązanie w postaci pieczy zastępczej.
Nie mamy żadnych wątpliwości i klub Prawa i Sprawiedliwości będzie oczywiście za samą poprawką Senatu oraz całą ustawą. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Ja zacznę moją wypowiedź od zacytowania art. 2b ust. 1 ustawy: Nabywca nieruchomości rolnej jest obowiązany prowadzić gospodarstwo rolne, w skład którego weszła nabyta nieruchomość rolna, przez okres co najmniej 10 lat od dnia nabycia przez niego tej nieruchomości, a w przypadku osoby fizycznej prowadzić to gospodarstwo osobiście. Ust. 4 tego artykułu stanowi, że przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się m.in. do przypadku określonego w art. 2a ust. 3 pkt 2 i 3, a więc do zbycia na rzecz osoby bliskiej.
Wobec tych zapisów ustawy chciałbym zapytać pana ministra, czy prawdą jest, że politycy PSL kłamią, a politycy Platformy Obywatelskiej nie wiedzą - bo przed chwilką pan Dunin tutaj pytał o tę rzecz - że w zakresie zbywania nieruchomości rolnych na rzecz osób bliskich nie ma żadnych ograniczeń. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt dyrektywy w oczywisty sposób uderza w dużej mierze w pracodawców i przedsiębiorców polskich, ponieważ mniej więcej 1/5 delegowanych pracowników to są pracownicy właśnie z Polski.
Zdaje się, że jest ich więcej niż 270 tys., nawet 400 tys. Takie są szacunki. I oczywiste jest, że to nie jest walka z nieuczciwą konkurencją, tylko to jest nieuczciwa konkurencja względem właśnie takich krajów i pracowników z takich krajów jak Polska, ponieważ jeśli... I to jest zresztą moje pytanie do wnioskodawców: Czy pracownicy zatrudnieni za granicą, niebędący delegowani, chociażby Polacy w Niemczech, otrzymują za pracę minimalne, średnie wynagrodzenie, czy też nie? Jest to oczywiście pytanie retoryczne, bo na pewno tak nie jest. Otrzymują wynagrodzenie bliskie minimalnemu. A jeśli chodzi o tych samych pracowników, którzy mieliby być delegowani i zatrudniani przez Polaków, to wówczas to minimalne, średnie wynagrodzenie musiałoby być zagwarantowane. A więc to nie jest walka z nieuczciwą konkurencją, tylko wyeliminowanie polskich firm z tamtych rynków. Dziękuję.
